Dodaj do ulubionych

ukradli nam wózek!!! :-(

19.01.06, 08:20
Po raz pierwszy jestem na forum pierwsza i witam Was takimi ponurymi
wiadomościami...sad
Krew mi sie gotuje w żyłach! Mąż wychodził rano do pracy i okazało się, że
wózek Olenki zniknął bez wieści. Strzeżone osiedle, domofon, ochroniarze,
ogrodzenie - za wszystko oczywiście grubo płacimi i niestety, jak widać, nie
mozna liczyć na bezpieczeństwo! Qrwa! Naprawdę wezbrał we mnie porządny gniew,
tym bardziej, że kiepsko stoimy z kasą i kupno nowego wózka to dla nas nie
mały wydatek...
--
Olenka ur. 17.11.2004
"Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
Edytor zaawansowany
  • duramgama 19.01.06, 08:45
    Jakby tego było mało, mąż właśnie się ponownie wrócił, bo samochód, jak na
    złość, nie chciał mu odpalić. Widocznie akumulator się rozładował przez noc.
    Jakiś cholerny pech się do nas przyplątał. Trudno. Muszę zacisnąć zęby. Idę
    pokazać Olence przez okno jak pada śnieżek, nie chcę, żeby jej się udzielił mój
    wisielczy nastrój. A Pan Mąż pojechał autobusem...Brrr, biedaczeksad
    --
    Olenka ur. 17.11.2004
    "Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
  • ezrapound 19.01.06, 08:52
    Co za fatalny początek dnia. To bardzo przygnębiające. Ostatnio w pociągu
    skradziono mi portfel z pieniędzmi, które własnie zarobiłam (wyjeżdżałam
    właśnie po to, żeby zarobić te pieniądze) i wszystkimi dokumentami. Nie mówiąc
    o zdjęciach, wizytówkach i samym portfelu, który był prezentem od męża. Bardzo
    ubolewałam nad stratą, ale równie mocno przeżywałam fakt, że ktoś mógł być tak
    podły - wprost nie mogłam w to uwierzyć. No ale wózek?! Przecież to już jest
    zupełny skandal. Co musi się dziać w głowie człowieka, który podwędza wózek
    dziecku? Okropne. Ale nie pozwólcie, żeby to Wam zepsuło cały dzień. To by była
    jeszcze jedna rzecz, którą ten ktoś Wam ukradł.
  • duramgama 19.01.06, 09:02
    Dziekuję Ezra. Staram się jakoś zebrać w sobie i zredukować do minimum złe
    fluidy, którymi promieniuję na kilometr. Nóż mi się jednak w kieszeni otwiera na
    myśl o tym kimś, kto z taką łatwością zabrał wózek dziecku. W pewnym momencie
    zaczęłam nawet brać pod uwagę możliwość, że może on potrzebował tego wózka dla
    swojego dziecka. Taką myśl byłoby mi jakoś łatwiej znieść. Jednak wydało mi się
    to mało prawdopodobne. Raczej był to ktoś, kto chce wózek sprzedać i mieć
    pieniądze na narkotyki/wódkę i inne wątpliwe przyjemności.
    Najgorsze jest to, że nie mam jak zabrać Srajdzinki na dwór. Sypie śnieg i wózek
    z folią był najlepszym rozwiązaniem. Tearz pozostaje nam koczowanie w domu i
    próby zorganizowania nowego sprzętu.
    --
    Olenka ur. 17.11.2004
    "Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
  • duramgama 19.01.06, 09:41
    Bemowo, a dokładnie Górce.
    --
    Olenka ur. 17.11.2004
    "Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
  • schaapje 19.01.06, 09:44
    ja mam dwa wozki, jednen aktualnie stoi nieuzywany w zlobku, wiec jesli chcesz
    moge pozyczyc do czasu, az cos wykombinujecie - deltim voyager.
    zlobek jest w srodmiesciu.
    --
    Moja Glizdeczka (7.06.2005)

    Glizdeczka ma juz:
  • duramgama 19.01.06, 10:13
    Jesteś niezwykle serdeczną osobą. Bardzo dziekuję za propozycję.
    Jak tylko Pan Mąż wróci popołudniu - nardzimy się co dalej robić. Jeśli wszystko
    przeciągnie się w czasie, byc może skorzystam z Twojej propozycji.
    Niewykluczone, że pożyczymy wózek od mojego brata. Są z dzieciakami w górach i
    wracają dopiero za dwa tygodnie, wózek mojego 2-letniego bratanka stoi teraz w
    piwnicy. Co prawda pod Warszawą, ale to chyba nie problem (jesli nam samochód
    raczy odpalićwink.
    Jeszcze raz dziekujęsmile)

    --
    Olenka ur. 17.11.2004
    "Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
  • izka_74 19.01.06, 09:09
    Strasznie to przykre sad Córeczce mojego brata też ukradli niedawno wózek - stał
    w bloku przed drzwiami na drugim piętrze i to nie zawsze, ale wyjątkowo,
    sporadycznie tam stawiali jak byli u teściów. tym bardziej jest to przykre, że
    na 99% można domniemywać, że to ktoś z sąsiadów.
    Nasz wózek trzymamy w piwnicy, też licząc się niestety z tym, że któregoś ranka
    go nie będzie, bo często nam piwnicę okradali. Ale co zrobić - moja mama nie ma
    siły wnosić ciężkiego wózka na drugie piętra (ja zresztą też nie miałam jak
    siedziałam z Pawełciem w domu).
    A kradzież zawsze w nas budzi burzę negatywnych emocji. Parę lat temu wyrwali
    mi komórkę z ręki na ulicy to do dziś czuję lęk, jak czuję, że się ktoś do mnie
    z tyłu zbliża. I ta straszna bezradność jest dobijająca.
    Naprawdę współczuję Ci bardzo... Mam andzieję, ze jakoś uda Wam się taniej
    kupić nowy.
    --
    Pawełciu 21.02.2005r. i Mati 6.07.1996r.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24664280
  • ezrapound 19.01.06, 11:18
    Właśnie, ja też wolałabym myśleć, że jeśli ktoś coś kradnie, to dlatego, że
    jest biedniejszy, że bardziej tego potrzebuje. Ale potrzebujący ludzie
    najczęściej nie kradną - kradną męty pozbawione jakichkolwiek skrupułów. Kto
    wie, może to prawda, że istnieje prawo karmy? Jeśli tak jest, to ten ktoś
    właśnie uwolnił Cię od jakiegoś długu - a sobie dołożył. Głupio zrobił i źle.
    Najgorzej, że nie możecie wyjść na spacer. No i wyobrażam sobie, że to jest
    bardzo dotkliwe naruszenie prywatności, poczucia bezpieczeństwa. Dobrze, że
    chociaż jest to forum, gdzie możesz wyładować negatywne emocje i pogadać z
    dziewczynami.
  • nika1228 19.01.06, 09:05
    cholera co za świnie, ale wiesz moze spróbuj do firmy ochroniarskiej ?? nie
    iwem czy too by sie udało, ale można złożyć skargę oni sie cholera ubezpieczają
    od kradziezy chronionego mienia na ogromną kasę, napisz do nich skargę,
    postrasz może zechcą odkupić łaskwie wózek w końcu to oni wpuscili kogos obcego
    na teren osiedla albo co gorsza zatrudniają złodzieja. To też się zdarza
    niestety sad
  • wenus.z.willendorfu 19.01.06, 09:15
    współczuję bardzo kiepskiego początku dnia.
    Co do nowego wózka- naprawdę jest Wam potrzebny? Może wystarczyłby taki składak-
    "parasolka"? Bo u nas właściwie wózek mógłby już całkiem nie istnieć: na
    spacery chodzimy na piechotę albo na sankach, a kiedy muszę zrobić zakupy biorę
    plecak (chociaż w tym przypadku wózka mi brakuje).
    Mam nadzieję, że Twój humorek poprawi się prędko, już Srajdzinka niech się o to
    postara! smile
    --
    Po studjach mam wyksztaucenie wyszsze
    Niemowlęta i młodsze dzieci
    Frutka ur. 26.09.2004
  • pampeliszka 19.01.06, 09:23
    No nie, to już włos sie jeży na głowie. Co za bydle, ktorego zupelnie nie
    interesuje, ze dziecko nie ma jak wyjsc na spacer. A co do osiedli strzezonych,
    to moi tesciowie na takim mieszkaja i zupelnie niedawno okradli ich, kiedy byli
    w domu. Fakt, ze to moze nie do konca mądre, w Polsce drzwi nie zamykac, ale
    moze chcieli miez jak Dmuchawiec u Musierowiczki. I tez zwineli torebke z cała
    kasa i kartami i dokumentami.
    Ale faktycznie, zgloscie to od firmy ochroniarskiej.
    --
    Małgosia 25.03.2005
    Małgoś
  • duramgama 19.01.06, 09:54
    Niestety wózek bardzo nam się przydaje, bo Srajdzinka dość często zasypia na
    spacerze, co kiedyś udawało jej się z trudem (pomijając wiek noworodkowy). Nie
    chciałabym skazywać jej na spanie w "parasolce", bo to wydaje się być cholernie
    niewygodne i nie specjalnie dobre dla kręgosłupa...
    Z argumentów mniej ważnych (niemniej pominąć ich nie sposób):

    -Srajdzinka uwielbiała pchać ten wózek. Potrafiła przepchnąć go przez całe
    osiedle w tę i z powrotem nie wyglądając bynajmniej na znudzoną - vide: zdjęcie
    w Forumowej Galerii (no, ale zakładam, że jakikolwiek inny wózek też zaakceptuje)

    -często (2-3 razy w tygoniu) jeździmy na spore zakupy do pobliskiego Tesco i
    wracamy do domu z załadowanym wózkiem. Nawet wczoraj, nomen omen, mąż zapytał
    się z uśmiechem na twarzy - co to będzie jak Srajdzinka z wózka wyrośnie na
    dobre, kto będzie te torby targał do domu na włanych plecach? Wtedy
    stwierdziłam, że przecież możemy nadal chodzić z wózkiem, udając, że dziecko
    jest gdzieś w pobliżu, z babcią na przykład,wink

    A sanki - cóż, Srajdzinka zdecydowanie woli je pchać niż na nich jechać. I nie
    jest to, niestety, wehikuł, w którym wygodnie można pospać...;-(

    No cóż bilans jest jasny - chyba będziemy musieli coś, qrcze, kupić...
    --
    Olenka ur. 17.11.2004
    "Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
  • kama72 19.01.06, 09:29
    Gnojowi łapy bym odrąbała siekierką!
    Sorry, ale szlag mnie trafia!
    --
    Kama-mama-Kaja
    ♥Kajuto z 8 marca 2005
  • xemm1 19.01.06, 09:46
    Ojej Duram współczuję tego paskudnego początku dnia sad
    Chamstwo na każdym kroku... Ale faktycznie powinniście zgłosić tę kradzież
    Ochronie, w końcu płacicie niezłe pieniądze za to niby bezpieczeństwo Wasze no
    i mienia...
    Jak mnie wkurzają te kradzieże osiedlowe, nam z kolei sukcesywnie okradają
    samochód, ostatnio uparli się na halogeny, ale to nic mojej sąsiadce wyrwali
    airbag-a z kierownicy....
    Mam nadzieję, że Srajdzinka swoim szczebiotaniem odrobinkę poprawiła Ci humor...
    --
    Malunio
    Malunio ma
    PozdrawiaMY
  • duramgama 19.01.06, 10:07
    Pan Mąż od razu pobiegł do "budki" ochroniarzy.
    Pan z kamienną twarzą, nie wyrażającą niczego więcej ponad znużenie, stwierdził,
    że przekaże widomość kierownikowi zmiany. I tyle. Raczej nie możemy oczekiwać
    niczego więcej...

    Fakt jest taki, że nasze osiedle sprawia tylko wrażenie strzeżonego, a naprawdę
    zabezpieczone jest absurdalnie!
    Ogrodzone jest co prawda w całości, ale co kilknaście metrów znjaduje się
    furtka(nie ma przy nich domofonów!!! To doprawdy luksus, kiedy ktoś ma nas
    odwiedzić!). Przez furtkę spokojnie można wyjść, ale do wejścia potrzebny jest
    klucz. Oczywiście każdy obcy człowiek może skorzystać z okazji i wejść na teren
    osiedla kiedy ktokolwiek wychodzi przez tę furtkę.
    Ale nie musi się aż tak trudzić, gdyż głównym wejściem może do środka dostać się
    absolutnie KAŻDY. Jest tam co prawda budka wartownicza, szlaban, ale również
    klasyczny chodnik prowadzący w głąb osiedla, bez furtki!
    Panowie ochroniarze pilnują jedynie, by na teren osiedla nie wjeżdżały obce
    samochody (każdy kierowca-mieszkaniec osiedla ma pilota do szlabanu, więc to i
    tak bez sensu...), piesi wchodzą bez ograniczeń.
    Dla przykładu - zaraz obok jest osiedlowy plac zabaw dla dzieci, na który
    przychodzą mamy z dziećmi z innych osiedli. Naprawdę nie ma żadnego problemu
    żeby wejść i na przykład ukraść wózek, a szanowni ochroniarze pracują tu chyba
    tylko dla stworzenia pozorów bezpieczeństwa tudzież ich srogi (he, he...) wygląd
    (kiedy przechadzają się w swoich uniformach po osiedlu) ma odstraszać
    potencjalnych złodziei...

    --
    Olenka ur. 17.11.2004
    "Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
  • el_sylwana 19.01.06, 10:15
    Wasze osiedle to zapewne wspólnota mieszkaniowa albo spółdzielnia ja bym
    zgłosiła cała sprawę do zarządcy albo do administracji łącznie z zażaleniem
    funkcjonowania ochrony osiedla


    --
    Ula 18.03.2005
    ...gdy chcę sie napić to piję a kiedy senna to leżę świętem radości jest życie
    ja w żadne grzechy nie wierzę...
  • duramgama 19.01.06, 10:38
    Z pewnością udam się do administracji, ale znając ich opieszałość, niechęć do
    załatwiania jakichkolwiek spraw i w ogóle lekceważące nastawienie do
    mieszkańców, nie oczekuję cudów.

    Niestety, nie umiem się wykłócać, a w tym przypadku trzeba mieć żelazne nerwy i
    dużą dozę stanowczości, żeby cokolwiek u nich załatwić.
    Wykonanie daszku nad balkonem, na który permanentnie lała się z dachu woda (błąd
    konstrukcyjny), egzekwowałam ponad rok.
    Najlepsze było to, że przyszedł z administracji Pan Mądry i powiedział mojemu
    mężowi: "Wie pan, radzę tak po sąsiedzku, nie z urzędu, zrób pan sobie tu takie
    zabezpieczenie, kup pn w Castoramie to i owo, a tu taka blaszę pan zainstaluj"
    itp.itd...
    Już widziałam oczyma duszy jak mój mąż wali gościa na odlew i zrzuca z balkonu.
    Dobre rady wujka z Ameryki...Ależ oni chętnie rączki umywają ponoszenia
    odpowiedzialnośći za cokolwiek. Obywatelu, zrób sobie dobrze sam...
    Juz widzę jak mi mówią, że powinnam był znieść wózek do piwnicy, albo wtargać na
    3 pietro i trzymać w mieszkaniu, a nie na klatce (zabezpieczonej domofonem!)...
    --
    Olenka ur. 17.11.2004
    "Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
  • el_sylwana 19.01.06, 10:08
    co za kurestwo !!!!!!! brak słów
    w Babicach ( a mieszkając na Bemowie koło Tesco to macie do tego sklepu rzut
    beretem) jest fajny sklep "tata i mama" gdzie maja dość tanio wózki, nawet
    taniej niż na allegro ... zresztą nie tylko wózki
    trzymajcie sie ciepło

    --
    Ula 18.03.2005
    ...gdy chcę sie napić to piję a kiedy senna to leżę świętem radości jest życie
    ja w żadne grzechy nie wierzę...
  • duramgama 19.01.06, 10:16
    Wiem. he, he... Tam kupowaliśmy właśnie tego ukradzionego X-landera...,
    wanienkę, łóżeczko, kocyki...
    Tam też często kupuję ciuchy i inne akcesoria dla Srajdzinki. Potwierdzam -
    sklep jest dobrze zaopatrzony i tani. I rzeczywiście mamy do niego bardzo blisko.
    --
    Olenka ur. 17.11.2004
    "Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
  • pancerniczek 19.01.06, 11:15
    Duram, strasznie mi przykro, naprawdę, zwłaszcza, że chodzi o wózek i że to
    Twoje dziecko było jego użytkownikiem.
    Wiesz ja bym się wykłóciła - i z tą ochroną i ze spółdzielnią i z każdym.
    Zwłaszcza jeśli płacisz za ochronę...
    (ale ja jestem niezła w egzekwowaniu swoich praw, niestety nie mogę Ci tego
    nijak przekazać...)

    ...wobec tego proponuję takie ćwiczenie - łączące w sobie humanitaryzm i daleko
    idącą skuteczność. wizualizacja: wyobraź sobie, że masz w szufladzie wielki
    młot (dajmy na to gumowy wink. teraz wyobraź sobie osobę złodzieja, którego
    okładasz tym młotem po łbie, a on sie robi malutki...możesz go też maltretować
    na różne inne sposoby, to działa. A tę metodę poleciła mi kiedyś moja znajoma
    baaaardzo dobra terapeutka i to w hard corowej sytuacji, kiedy mój tata umierał
    w szpitalu, a jego lekarz prowadzący traktował mnie jak gówno, które
    przyczepiło mu się do podeszwy.

    Ewentualnie polecam klątwę "żeby mu nie stanął do 2010 roku smile)) powtarzaną
    jak mantrę. Złośliwa klątwa jest to okrutnie - a wiejskie czarownice twierdzą,
    że przy okazji baaaardzo skuteczna smile))))


    --
    Marysia - 1.02.2005
    === Całkiem nowy Pancerniczek === zapraszamy smile)
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24812786&a=30510809
  • joa8 19.01.06, 11:01
    Duramgamo, strasznie współczuję!!
    I przeżyłam dziś coś podobnego. Włamali się nam do piwnicy!!! gdzie normalnie
    trzymam wózek. Na szczęście męzowi nie chciało sie wczoraj wózka wyciągac z
    auta, po południowych zakupach i wózek ocalał.
    Ale wkurwiona jestem na maksa!!! Ewidentnie ktoś chciał ukraść wózek, bo sanki
    i inne bambetle nie zostały ruszone. Nie mogę pojąć złodziejstwa, sięgania po
    czyjeś dobro. No i to zachwiane poczucie bezpieczeństwa. Brr...
    --
    mój Antoś
  • viviene12 19.01.06, 11:26
    Ja bym takim ...(pip-pip-pip) nogi i rece z dupy powyrywala.
    Tzn. rece nie z dupy ino z ramion.
    Cholera, cosie w tym kraju dzieje? To juz nigdzie, nawet na dobrym, strzezonym
    osiedlu nie mozna byc niczego pewnym??
    A jeszcze bardziej chyba poruszylo mnie to co ostatnio czytalam o SIKANIU do
    wozka. O tempora, o moressad
    --
    Moj Mysz (03.maja 2005)
  • duramgama 19.01.06, 11:40
    i mnie pocieszył jedną ze swoich życiowych maksym: "Co się polepszy to się
    popieprzy, a co się popieprzy, to się polepszy". smile) jest nadzieja...

    A z moją Mamą w przypływie czarnego humoru stwierdziłyśmy, że powinnam jutro
    rano wystawić na klatkę gondolę i adaptory, co by złodziej miał szansę
    skompletować sobie sprzęt...

    Dzięki, dziewczyny, że powkurzałyście sie razem ze mną. Zawsze to raźniej rzucać
    bluzgi grupowowink

    Pancerniczku, wszelkie wizualizacje zawsze mi pomagały więc radę wykorzystam.
    Widzę właśnie jak zmniejszony młotem złodziejaszek trafia pomiędzy zębate
    kółeczka pewnej zabawki Srajdzinki...

    --
    Olenka ur. 17.11.2004
    "Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
  • kangur4 19.01.06, 12:21
    Powiem krótko - kurwa.

    A firmie ochroniarskiej i administracji bym nie popuściła. Tyle tylko, że nic
    nie wolno załatwiać ustnie - skarga na piśmie, za potwierdzeniem odbioru.

    Wiem, jakie to okropne uczucie - kiedys miałam włamanie do mieszkania
    (złodzieje ukradli telewior, komputer i perfumy. Kto zgadnie, czego najbardziej
    było mi żal?), a ostatnio napadnięto pod moim domem na mojego tatę - przyjechał
    do nas, żeby oddać pożyczony aparat cyfrowy. Całe szczęście nic mu się nie
    stało. Bandyta go tylko popchnął i przewrócił, wyrywając z rąk aparat i teczkę.
    Mój tata strasznie to przeżył - powtarzał, że jeszcze 5 lat temu dogonił by
    gnoja i mordę obił. Ja tam mu wierzę.

    3majcie się. Zajmij się czymś Duram. Ugotuj coś dobrego, pobaw ze Srajdzinką.
    Nie myśl o tym, co się stało, bo się nakręcisz.

    --
    Matylda, ur. 14 stycznia 2005
    Matylda is...
  • pampeliszka 19.01.06, 12:43
    Kiedys mojej siostrzenicy ukradli w autobusie komorke. I strasznie mnie to
    wkurzylo, bo dziewczyna roznosiła ulotki i siedziala na widowni u Drzyzgi, zeby
    sobie tą komorke kupic. I bodaj przez 3 dni odreagowywałam, wysyłając wielce
    obrazliwe sms z netu na ten numer, typu "ta komorka jest kradziona, przez takich
    jak Ty ten kraj wygląda jak wygląda, polaczku-złodzieju". Mnie pomogło.A jesli
    odebrał choc jednego takiego sms, mam nadzieje, ze sie choc troche wkurzył.
    --
    Małgosia 25.03.2005
    Małgoś
  • malwus 19.01.06, 13:04
    W Warszawce to chyba teraz taka moda...ja też mieszkam na strzeżonym osiedlu
    (Bródno) i niestety przed swiętami nasza administracja wywiesiła ostrzezenie
    przed kradzieżami wózków (kilka ukradziono, nasz Tutek nie wzbudził
    zainteresowania). Złodzieje zczaili,że na takich osiedlach, przy takim
    budownictwie są szerokie i wygodne klatki schodowe i ludzie nagminnie trzymają
    na nich dziecięce wózki (ja tak naprawdę nie ma gdzie trzymać pojazdu Darii-
    kawalerka, brak piwnicy). Nie ma co wieszać psów na ochronie, bo tak naprawdę
    wszystko zależy od mieszkańców (kogo wpuszczamy na teren). A tym złodziejom to
    bym łapy ucinała. Możesz śledzić allegro, niewątpię,że tam możesz namierzyć
    swój wózek.
    --
    malwinka z darią vel Kurczako
    Daria ma...
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34938691&v=2&s=0
  • mooh 19.01.06, 13:41
    Oj, Duram. Co tu pisać. Wiem jak to jest, jak padnie się ofiarą złodzieja. Mi
    kiedyś w tramwaju ukradli portfel. Zrobili sztuczny tłok, nawet kobieta z
    dzieckiem brała w tym udział, usunęłam się jej z drogi, a potem zobaczyłam
    otwartą torebkę, ziejącą pustką po portfelu. Mojemu mężowi z kolei ukradli
    telefon, grożąc, że jeśli nie odda, dostanie nożem między żebra. Na szczęście
    mój mąż to rozsądny człowiek i postanowił nie sprawdzać, czy blefują.
    Duram, ja wiem, że to głupio zabrzmi, ale czy zgłosiłaś kradzież na policję?
    Kradzież to w końcu przestępstwo i niezaleznie, czy policja coś z tym zrobi,
    czy nie, myślę że dla zasady takie rzeczy należy zgłaszać.
    --
    Klusia 29.07.2005
    Klusia ma już
  • duramgama 19.01.06, 13:51
    he he, własnie pisałam o wątpliwościach związanych ze zgłoszeniem na policję
    kiedy tu wysyłałaś swój post. Myślisz, że powinnam to zrobić?
    --
    Olenka ur. 17.11.2004
    "Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
  • duramgama 19.01.06, 13:49
    Zarówno administracja, jak i ochrona zrobiła zgrabny unik. Nie ponoszą
    odpowiedzialności za przedmioty (sic!) pozostawione na klatce schodowej. Jeśli
    nie ma śladów włamania możemy w ogóle nie fatygować się z jakąkolwiek skargą. W
    administracji usłyszałam, że:
    a) od dawna zarząd chce zamknąć na amen furtki i zostawić tylko jedno wyjście
    przy ochronie, ale mieszkańcy nie chcą wyrazić zgody (głównie ci z psami, bo
    mają bliżej na łąkę)

    b) ochrony nie ma się co czepiać, bo oni robią obchód co 40 minut w nocy
    (teoretycznie) i sprawdzają sumiennie (he he) czy klatki są zamknięte. Zatem
    niczego im zarzucić nie można.

    c) to NA PEWNO był swój złodziej (ciekawe skąd ta pewność?),a taki to złoży i
    wstawi wózek rankiem do samochodu i nikt z ochrony nie ma prawa obywatela zaczepiać.

    d) powinnam była trzymać wózek w piwnicy (powiedziane tonem najmarniej
    pouczającym!), gdzie jest wnęka podobno zwana wózkownią (???). Ale jeśli ktoś
    ukradnie mi stamtąd wózek, to bez wyraźnych śladów włamania - również nikt nie
    poniesie za to odpowiedzialności. Bosko!

    Jedyne co wyegzekwowałam (zobaczymy czy skutecznie), to zrobienie zjazdu do tej
    niby-wózkowni (do której, nota bene, nie ma żadnego osobnego klucza i wejść tam
    może każdy kto się dostanie do piwnicy), gdyż do piwnicy prowadzi kilkanaście
    stromych schodów i nie wyobrażam sobie, że mogłabym 2 razy dziennie targać
    10-kilogramowy wózek na górę i w dół...

    Cóż, najprawdopodobniej nowy wózek będę przypinać łańcuchem do...zobaczymy do
    czego sie da, zainstaluję autoalarm, ewentualnie jakąś szrlatańską machinerię do
    porażania niechcianych użytkowników prądem.

    Dobra, nie ma co dalej płakać nad rozlanym mlekiem...
    Zastanawiam się tylko czy zgłosić kradzież na policję. Mama odradziła mi to
    stwierdzając, że na 99,99 procent niebiescy panowie nie odzyskają wózka, a
    będzie mnie to kosztowało kupę nerwów i minimum 2 godziny spędzone na
    komisariacie. Mój brat z kolei telefonicznie dał mi wykład o mojej powinności
    obywatelskiej i rzekomym wpływie takich zgłoszeń na polepszenie efetywnej pracy
    policji. Idealista kochany! A nuż znajdę swój wózek w pobliskim komisie albo na
    Allegro, to po zgłoszeniu na policję, ze świstkiem w ręku i dochodzeniem w toku
    będę miała prawo sprawdzić ów produkt i sprzedającego.
    Co radzicie?
    --
    Olenka ur. 17.11.2004
    "Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
  • xemm1 19.01.06, 14:04
    Duram a czy macie na papierze jakiś zakres odpowiedzialności tej Waszej
    ochrony? Bo z tego co piszesz, co się okazało, to płacicie w ratach za
    ogrodzenie ... no i za spacery panów ochroniarzy.... skandal!
    W przypadku ewentualnej przeprowadzki do Wawy braliśmy właśnie pod uwagę kupno
    mieszkania na strzeżonym osiedlu (tak bardzo zachwalane przez naszych
    znajomych), widzę nie zawsze spełnia ono swoją funkcję... albo ja zbyt dużo
    sobie wyobrażam...

    Cóż czyli oprócz łańcuchów, autoalarmów...etc.... to wózek dobrze byłoby
    jeszcze wyposażyć w GPS.... żeby łatwiej namierzyć kolejnego potencjalnego
    chama...

    A co do naszych niebieskich speców... cóż przykre ale Twoja mama ma dużo racji,
    aczkolwiek zawsze można próbować...
    --
    Malunio
    Malunio ma
    PozdrawiaMY
  • mooh 19.01.06, 14:25
    Zgłoszenie na policję nie daje gwarancji, ba nawet nadziei, na odzyskanie
    wózka. Ale jeśli wózki znikają nagminnie, to może ktoś po prostu znalazł sobie
    sposób na życie, kosztam dzieci. Jestem podobnego zdania jak Twój brat, Duram.
    W naszym kraju jest za przeproszeniem syf, bo nikomu nie chce się z nim
    walczyć. Margines przyzwolenia na łajdactwo jest już tak szeroki, że nawet
    wicepremier Lepper większości społeczeństwa by nie mierził. A zaczyna się
    właśnie od drobiazgów. Niedawno zeznawałam jako świadek w postępowaniu o
    wyłudzenie. Kwota wyłudzenia drobna, masa formalności do spełnienia, ale
    policjant, który prowadzi sprawę powiedział, że gdyby ludzie z większą
    determinacją dochodzili swoich praw, wszystkim zyłoby się lepiej, a ich, to
    znaczy policję bardziej by to mobilizowało do działania. Ja wiem, że cała
    procedura jest nieznośna. Mój ograbiony z telefonu mąż poprzysiągł sobie, że
    nigdy, przenigdy, nie zaangażuje aparatu państwa do ścigania złodziei, bo
    ściągnie tym samym na siebi masą problemów. Al ejak przyszło co do czego, sam
    zgłosił oszustwo. Właśnie dla zasady. Złodzieje nie mogą sądzić, że są
    bezkarni, nie tylko praktycznie, ale zwłaszcza formalnie. Kradzieże trzeba moim
    zdaniem zgłaszać. Choćby dlatego, że wtedy statystyki będą w miarę wiarygodne.
    --
    Klusia 29.07.2005
    Klusia ma już
  • duramgama 19.01.06, 14:36
    Dokładnie tak twierdzi mój brat. Według niego, policja zainteresowałaby się
    naszymi osiedlami i częściej patrolowała okolicę, gdyby miała kilka/kilkanaście
    takich zgłoszeń. Nie jestem co do tego przekonana, ale nadzieję można mieć.
    Od kilku lat obserwuje jak częstokroć nad ranem, w wozie policyjnym zaparkowanym
    na polnej drodze, którą widać z naszych okien, śpi smacznie dwóch umundurowanych
    funkcjonariuszy. Czasami coś konsumują. Mogłam sie temu przyjżeć przez magiczne
    zzoomowane oko kamery Pana Męża. I tak właśnie niebieskie ptaszki patrolują
    nasze ulice. Z pewnością biwakują za daleko, żeby dostrzec złodzieja wynoszącego
    wózek, ale dzięki bezpiecznej odległości mogą sobie spokojnie kimać, udając, że
    tropią właśnie członków mafii...
    --
    Olenka ur. 17.11.2004
    "Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
  • mooh 19.01.06, 14:48
    Niestety, najlepsze skutki w walce o "lepszą jakość usług" w każdej dziedzinie
    przynosi namolność. Jeśli zależy Ci na lepszej ochronie, co najmniej raz w
    miesiącu musisz zapytać administratora i firmę ochroniarską o postępy w
    dziedzinie zwiększenia bezpieczeństwa mieszkańców. Nie po to, by uzyskać
    odpowiedź, ale żeby przypomnieć o problemie. Mozna zaprosić dzielnicowego, zeby
    udzielił wskazówek administracji i pogadał z sąsiadami. Oczywiście to wszystko
    są działania pozorowane, ale jeśli kradną swoi, to zaczną się pilnować i może
    pójdą kraść gdzieś indziej, a jeśli nie to przynajmniej zarządca i ochrona
    będzie wiedziała, że sprawa leży wam na sercu i może bardziej się przyłożą.
    Choćby po to, by im namolna Duramgama nie zadawała wciąż tych samych pytań.
    --
    Klusia 29.07.2005
    Klusia ma już
  • duramgama 19.01.06, 14:30
    Facet z administracji na moje pytanie: po co nam ochrona, która nie chroni i
    odpowiedzialnści nie ponosi? odpowiedział szczerze, że panowie w groźnych
    mundurkach mają stwarzać pozory (dobre sobie...), poza tym: reagować na
    chuligańskie zachowania, pilnować porządku (cokolwiek znaczy ów komunał)
    odstraszać złodziei i wszelki podejrzany element. Na wypadek gdyby podejrzany
    element chciał urządzać sobie bójki/imprezki na naszym terenie oni (waleczni)
    mają stawic im czoła.
    Jak na razie zaobserwowałam jedynie, iz panowie z ochrony:
    -otwierają taksówkom szlaban jednym przyciskiem
    -opieprzają dzieci, żeby nie grały w piłkę między blokami,
    -spacerują mając dumnie włączoną mikrofalówkę, przez którą mówią "bez odbioru"
    -palą papieroski i gadają z robotnikami wykańczającymi jeden z bloków
    - raz jedyny widziałam jak ochroniarz po 22 zamykał furtkę na klucz!

    Podobno inna firma ochroniarska (chyba nieco bardziej profesjonalna), do której
    zgłosił się zarząd, zażądała tylko jednego wejścia na osiedle przy budce ochrony
    (co byłoby rozsądne), a furtki miałyby zostać zamknięte na amen. Wtedy wzięliby
    odpowiedzialność. Ale furtek zamknąć się nie da, o czym pisałam powyżej i tak
    oto mieszkamy, mając iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa. O kant d... rozbić.
    --
    Olenka ur. 17.11.2004
    "Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
  • duramgama 19.01.06, 14:40
    he he chciałam napisać z krótkofalówką, nie mikrofalówką. Boże, ależ się sama z
    siebie obśmiałam...
    Ochroniarz z mikrofalą, a w niej parujący obiadek... he he
    --
    Olenka ur. 17.11.2004
    "Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
  • xemm1 19.01.06, 14:43
    he he to o to chodzi z tą ochroną.... ciepłe obiadki... rozumiem, a może to
    ochroniarze uprowadzili srajdzinkowy wózek, w celu rozwożenia tych ciepłych
    obiadków ;-
    --
    Malunio
    Malunio ma
    PozdrawiaMY
  • mooh 19.01.06, 14:51
    duramgama napisała:

    > he he chciałam napisać z krótkofalówką, nie mikrofalówką. Boże, ależ się sama
    z
    > siebie obśmiałam...
    > Ochroniarz z mikrofalą, a w niej parujący obiadek... he he


    Noooo, rzeczywiście. Ale jakoś mi się wydawało to naturalne, ten ochroniaż z
    mikrofalą. Zestpół mooh mooh chyba, bo cóż by innego.

    --
    Klusia 29.07.2005
    Klusia ma już
  • duramgama 19.01.06, 15:09
    Choroba zdecydowanie się nasila w chwilach stresu...
    --
    Olenka ur. 17.11.2004
    "Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
  • xemm1 19.01.06, 14:41
    Najgorzej, że pewnie z tej pseudo profesjonalnej ochrony nie możecie
    zrezygnować i płacicie za to słono...
    --
    Malunio
    Malunio ma
    PozdrawiaMY
  • duramgama 19.01.06, 14:48
    Właśnie muszę sprawdzić ile płacę za te "obiadki"...
    Szczerze mówiąc nigdy nie zwracałam szczególnej uwagi, kiedy dostwałam do ręki
    kartkę z wyszczególnionymi opłatami. Teraz nie omieszkam dokładnie
    przeanalizować kwoty. Aż sama jestem ciekawa ileż panowie sobie liczą za te
    niezobowiązujące spacerki...
    --
    Olenka ur. 17.11.2004
    "Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
  • mama_olka 19.01.06, 20:51
    Duramgama, przeczytalam ten watek w pracy, ale zanim zdążyłam napisać moje
    wyrazy oburzenia (nie-na-wi-dze-zło-dzie-i!!!) i propozycję oddania Wam naszej
    drugiej spacerówki mój pracodawca oderwał mnie brutalnie od forum do obsługi
    programu konwergencjisad

    A teraz juz sie doczytałam, ze planujesz wózek kupić i nawet zbierasz ofertywink
    My - po ciężkim jak diabli, terenowym wózku Bebe Car od mojej siostry, (to ten,
    który chciałam Ci zaproponować, ale w sumie nie polecamwink kupiliśmy w
    promocji leciutkie i zwrotne Chicco Ponee, którego ogromną zaletą (przy naszym
    mini-przedpokoju) jest super kompaktowa wersja złożona.

    A przy okazji my trzymamy wózek w mieszkania, bo w naszej kamienicy wspólnota
    wprowadziła zakaz trzymania wózków (a także rowerków dziecięcych) na korytarzu.
    Wózkowni jako takiej tez nie ma a wiec problem kradzieży został rozwiązany
    odgórnie.
    --
    Marta, mama Olka (15.01.2005, dziś ma...)
    Zobaczcie Olka
  • magdalena_dem 19.01.06, 22:05
    chciałam zaapelować: Zgłaszajcie wszelkie kradzieże na policję!! Podam przykład
    skuteczności naszej wspaniałej elbląskiej policji
    Nam jakiś czas temu ukradziono z nowego samochodu kołpaki. Raz tylko
    postawiliśmy samochód pod blokiem późną nocą, bo mąż nad ranem miał jechać w
    trasę, a oczywiście złodzieje nie śpią. Od razu zadzwoniliśmy na policję (4
    rano), później w ciągu dnia poszłam złożyć doniesienie. Wysłuchał go znudzony
    policjant, który miał jeszcze do mnie jakieś pretensje. Byłam na niego wściekła.
    Generalnie i tak zakładałam, że kto jak kto ale złodziej kołpaków jest
    niemożliwy do uchwycenia. Oczywiście po 14 dniach przyszło pisemko o umożeniu
    sprawy, a po niemal 1,5 roku przyszło zawiadomienie z sądu, że rozprawa w
    sprawie notorycznego złodzieja kołpaków (w tym naszych) odbedzie sie dnia... I
    jak tu nie wychwalać cudownej policji??!!! A jeszcze żeby było śmieszniej,
    złodziej (19-latek) ma 2 lata na oddanie nam kwoty na jaką oszacowaliśmy te
    kołpaki. Zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce, bo to już bedzie zdaje sie działka
    komornika
    --
    M&M
    Mój Mikołajek05.07.05
  • kubona 19.01.06, 22:35
    Duram gdybym mogła to bym ich chyba zaszlachtowała tych złodziei.
    nie cierpię kradzieży, kłamstw, perfidii i jeszcze kilku rzeczy
    a tak na poważnie to zgłoś to na policję - ty będziesz pewna żę zrobiłaś
    wszystko co w twojej mocy, by odzyskać wózek, a policja - zadanie do
    wykonania.smile i wiesz, oni czasem sa skuteczni. w każdym razie tu gdzie
    mieszkamsmile
    --
    KUBA UR. 22 MARCA 2005r. godz 9:10
    KUBULEK na stojąco
    KUBUŚ MA JUZ...
  • ya-a1 20.01.06, 09:03
    Hej, u nas na osiedłu strzezonym, domofon itd jakis czas temu zgineło kilka
    wozków tyle ze w roznych blokach tego samegoosiedla. Nam tez ukradli z klatki
    na parterze. To była nasza nowa pierwsza spacerowka ktora kupilismy dwa dni
    wczesniej poniewaz moje dziecko nie znosiło głebokiego wozka i przed ukonczniem
    roczku musiał siedziec i dziarsko patrzec na swiat. Wózek był oczywiscie
    wymarzony i co i zniknał. Musielismy kupic nowy i kazdego dnia razem z
    siedzacym maluchem znosiłam i wnosiłam kazdorazowo na spacer. Dopiero jak sie
    podniszczył to zaczełam zostawiac. Moim okolicznym sasiadka w tym samym czasie
    zgineły wozki. Jak sie okazało kradła je kobieta ktora sprzedawała w komisie a
    złapali ja ochroniarze jak kradła wystawione na korytarzu zabłocone buciki
    jakiegos dziecka. To jest bardzo przykre i mimo iz mineły dwa lata cały czas
    jak o tym pomysle to czuje wsciekłosc. pozdrawiam
  • xemm1 20.01.06, 15:23
    jakieś news-y? Zaangażowałaś naszą pomocną policję?
    --
    Malunio
    Malunio ma
    PozdrawiaMY
  • helga1970 20.01.06, 15:31
    a to warszawskie osiedle?
  • myszka785 20.01.06, 16:43
    miałam nadzieję, że jednak się znalazł?..., że ktoś tylko zrobił głupi
    psikus..., w głowie mi się to nie mieści..., brak słów!!! sad
    --
    Zobaczcie Amelkę!
    Wiek Amelci
    Maluszek
  • duramgama 21.01.06, 17:18
    Hej, wpadłam tylko na sekundę więc szybko donoszę co następuje.

    Niestety, nie udało nam się pojechać na policję, choć nawet zlokalizowałam
    komisariat policji. W czwartek w ogóle nie było mowy o wyjściu z domu, bo Pan
    Mąż wrócił z pracy późnym wieczorem, a ja zostałam sama ze Srajdzinką i
    samochodem, który nie chciał odpalić (akumulator!!! -trzeba go było całą noc
    ładować!), umówiłam się więc na piątek.
    Ale wczoraj Pan Mąż postanowił najpierw pojeździć po komisach i namierzyć jakąś
    przyzwoitą spacerówkę dla dziecka. Jeździliśmy pół dnia, dziecko było padnięte,
    ja zmarznięta i głodna, zarządziłam więc powrót do domu, przypuszczając, że dwie
    godziny na komisariacie mogą potężnie nadwyrężyć moje siły.

    I dobrze, że wróciliśmy! Bo Srajdzinka nagle poczuła się gorzej. Najpierw
    zaczęła marudzić, była niespokojna, nie chciała jeść. Potem zwymiotowała, a
    wieczorem długo nie mogła zasnąć (miałam wrażenie, że boli ją brzuszek).
    Czyżby to była reakcja na zmianę mleka? Po odstawieniu od piersi, podaję jej raz
    dziennie kubek mleka Bebiko, ale wczoraj dostała Humanę, bo Bebiko akurat nam
    się skończyło... Czy to możliwe, żeby mleko następne róznych firm aż tak się
    różniło?
    Odpukać, rano malutka obudziła się jak gdyby nigdy nic - wesoła i chętna do
    zjedzenia porannej kaszki.

    Co do zakupu wózka - na szczęście nasze poszukiwania uwieńczone zostały
    sukcesem: znaleźliśmy taki sam model jaki nam skradziono (tylko trochę inny
    kolor). Kupiliśmy więc z nadzieją, że potem będziemy mogli sprzedać komplet
    razem z gondolą. Na razie powędrował do piwnicy, pod klucz!

    Ale żeby nie było zbyt kolorowo, rozwalił nam się zamek w samochodowym bagażniku
    i teraz nie można go domknąć. Mam nadzieję, że Pan Mąż go naprawi, bo nie mam
    ochoty całą noc drżeć, że ukradną nam teraz samochód...
    Dobra, kończę, bo dziecko mnie wzywa, a Pan Mąż tymczasem marznie mocując się z
    zamkiem. W innych wątkach poudzielam się dziś wieczorem, jeśli nic nie stanie mi
    na przeszkodzie.
    Pozdrawiam Was ciepło w te cholerne mrozy...




    --
    Olenka ur. 17.11.2004
    "Nie jest miarą zdrowia być dostosowanym do chorego społeczeństwa" Krishnamurti
  • mmala6 21.01.06, 20:45
    no to dobrze, choc byloby lepiej gdyby zlodziej oddal wozek!wink a nie bylo w
    komisach tego Waszego? albo na jakims targowisku? (sa jeszcze te targowiska na
    stadionie?).
    Trzymam kciuki za zamek w aucie.Kiedys nam sie cos podobnego przydarzylo ale to
    dluzsza historia.Powiem tylko, ze cala noc samochod stal otwarty ale na parkingu
    strzezonymwinkduzo nie brakowalo aby moj maz w nim spalwink)
    Brzuszek moze bolec od zmiany mleka.Lepiej sie trzymac jednej firmy (Bebiko i
    Bebilon to jedna firma, Humana juz inna), zwlaszcza jak dziecko wrazliwe tak jak
    Srajdzinka.
    A czy Wasza ochrona nie ma tasm z monitoringu? moze by cos bylo widac??
    U nas jest ochrona za ktora placimy 40zl miesiecznie (sic!!)a jak jest potrzeba
    to tasme od nich mozna KUPIC!
    Moze u Was byloby cos widac, a noz widelec jest kamera akurat na Wasza brame?
    --
    Nasze Szczęście-Mateusz Aleksander ur.30.01.2005,godz.14.00
    Fotki Matusia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.