Bądź świadoma i bezpieczna w ciąży! Moja Ciąża z eDziecko.pl

     

Kontakt z osobą po chemioterapi Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Babcia mojego synka leczy raka poprzez chemioterapie. Chciałaby go wziąśc do
    siebie na noc i zastanawiam się czy to dla niego bezpieczne. Chodzi mi o to,
    że on spałby z nią w jednym łóżku, a wiadomo w nocy człowiek się poci itd.
    Właściwie mi się wydaje, że to nic szkodliwego, ale są osoby, które mnie
    straszą, że jemu może coś byc.
    Co o tym sądzicie?
    --
    Kinga
  • ale co ma my być bo nie rozumiem?? że niby ta chemia przejdzie na niego bo
    babcia się poci??
    jejuco za głupoty
    --
    Mateuszek
    i
    Maleństwo
  • myslam ze bedziesz marwiła się czy babcia da radę zając się dziciem
    --
    Mateuszek
    i
    Maleństwo
  • Właśnie tak samo myślałam i to samo tłumaczyłam mojej mamie, ale chciałam
    zapytac na forum, żeby jej udowodnic, że mam racje.
    --
    Kinga
  • Nie martwie się o to czy da rade się nim zając ponieważ nie mieszka sama,
    pozatym synek ma już prawie 4 latka i jest bardzo samodzielny
    --
    Kinga
  • ale kto Cie straszy, czy to sa osoby wiarygodne i kompetentne, zeby sie
    wypowiadac w takim temacie; może zapytaj lekarza
    takie obawy są nieracjonalne.... mój śp tata dostawał chemie i nie słyszalam,
    zeby to mialo byc szkodliwe dla osób mających styczność z chorym
    ostatecznie, czy nie ma opcji, zeby dziecko spalo samo?

    --
    Basia i Marek
    Marek
  • To się nie przenosi Kinguniu na innych , tak samo jak rak (gdybyś nie
    wiedziała).A babcię podziwiam za to , że ma ochotę po takim syfie jakim jest
    chemia zajmować się jeszcze małym dzieckiem.
  • Niedawno zmarła babcia mojej 2,5 l. córki, która przez wiele miesięcy
    przechodziła wyniszczającą chemioterapię. Pytanie jest tylko jedno - czy Twoje
    dziecko nie będzie stanowiło zagrożenia dla zdrowia/życia babci. Osoby
    przechodzące chemię mają bardzo obniżoną odporność dlatego kazdy najmniejszy
    katarek, który nie zagraża Twojemu synkowi, dla babci może być wielkim
    niebezpieczeństwem. Nigdy nie wiadomo jaką maluch przyniesie z przedszkola chorobę.
    Na Twoim miejscu cieszyłabym się ogromnie, że babcia ma siłę i chęć na
    opiekowanie się maluchem. Nikt nie jest w stanie przewidzieć jak potoczy się
    choroba, dlatego każda chwila spędzona przez nich razem jest na wagę złota.
    Pozdrawiam i proszę przekazać Babci życzenia jak najszybszego powrotu do zdrowia.
  • Bardzo głupie pytanie. Niedawno zmarł mój kuzyn na ziarnicę złośliwą .
    Wyobrażcie sobie ,ze dziadkowie jego żony widywali się z nim podczas choroby bo
    obawiali się ,ze się ZARAZA rakiem! I otwarcie o tym mówili .
    Głupota ludzka nie zna granic...
  • Wcale nie jest głupie.Po prostu o tych chorobach i leczeniu ciagle malo
    wiemy.Autorce pewnie chodzi o ewentualna mozliwosc zetkniecia sie skory dziecka
    z wydalanymi przez skore babci lekami, ktore dla organizmu obojetne przeciez
    nie sa.Nie znam sie na tym, wiec na 100% nie odpowiem, ze na pewno dziecko
    bedzie bezpieczne.Jesli Was lekarze upewnili, iz kontakt, w tym bardzo bliski
    jest niegroźny to rozwiejcie watpliwosci.Nie chodzi o zarazenie sie rakiem, ale
    o kontakt z wydzielina osoby zazywajacej agresywna chemie.
  • nie mam pojęcia jak jest z chemioterapią, ale osoby mające jodowaną tarczycę
    nie mogą przebywać z innymi ludźmi a przede wszystkim dziećmi przez dwa
    tygodnie, na instrukcji dla chorych są zakazy używania wspólnych naczyń,
    ręczników itp. No ale jod jest radioaktywny, nie chcę wprowadzać jakiegoś
    zamętu, ale uważam, że można by było dla świętego spokoju spytać się jakiegoś
    lekarza o tę kwestię w związku z chemioterapią.
    Inna sprawa, że na nasze dzieci tyle rzeczy ma negatywny wpływ, że kto wie, czy
    bardziej nie jest szkodliwe podawanie parówek od przebywania z osobą, która
    miała np. jodowaną tarczycęcrying
    --
    ...
    blogowy eksperyment czytelniczy
    fiziakulawa.blox.pl/html
  • miało być NIE WIDYWALI!
  • Leki podawane w trakcie chemioterapii nie sa wydalane z potem. A nawet gdyby
    byly to w jaki sposob dziecko mialoby je wchlonac - przez skore?
    Nie trzeba sie znac na medycynie - wystarczy troche pomyslec.Ludzka glupota
    pokazala juz co potrafi, z chorych ludzi zrobila...wampiry.
  • izzunia, wg twojej logiki to chyba można też przebywać z ludźmi, którzy zażyli
    jod? A nie można. Nie chcę być źle zrozumiana, ja nie mam pojęcia, czy
    chemioterapia ma jakiś wpływ na otoczenie chorego. Tylko wkurza mnie taka
    nagonka na osobę, która na medycynie wcale znać się nie musi
    to zdanie: "Ludzka glupota
    > pokazala juz co potrafi, z chorych ludzi zrobila...wampiry."

    jest nie na miejscu.

    --
    ...
    blogowy eksperyment czytelniczy
    fiziakulawa.blox.pl/html
  • Po pierwsze kto pyta nie błądzi.
    Ja na przykład miałam fatalną alergię (duszności, katar) jak moja córka
    dostawała doxorubicynę( wlew 48 godzin). I ostatnio rozmawiałam z mamą chłopca,
    która tak samo zareagowała jak Mały miał podawany ten cytostatyk.
    A jeśli chodzi o zagrożenia to dziecko może być źródłem infekcji dla osoby
    leczonej na chorobę nowotworową.
    Dzieci nie mogą przebywać też w towarzystwie osób które są leczone, bądź mają
    badania z użyciem radioaktywnego jodu.

    --
    Kasia mama Misi- Aniołka
    www.neco.freshsite.pl/michalina/
  • w jaki sposob dziecko mialoby je wchlonac - przez skore?

    a co, przez skórę nic sie nie wchłania Twoim zdaniem?

    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=33795

    Zapraszam na moje forum smile
  • bliska mi osoba, własnie jesst po pierwszej dawce chemii. Wróciła do domu. Żaden
    z lekarzy się nie zająknął na ten temat, chociaż doskonale wiedzą o tym, że ma
    dwójkę małych dzieci. Lekarze robili wywiad w drugą stronę: czy maluchy nie są
    teraz na coś powaznego chore, bo to one mogłyby stanowić zagrożenie dla bardzo
    osłabionej teraz mamy.Zresztą z tego powodu ja na razie mam zkaz odiwedzin u
    niej (syn ma ospę, nie wiadomo więc czy ja nie nie będę roznosić półpaśćca).
    Najlepiej zadzwonić do lekarza. Bezpośrednio po chemii nie obarczałabym jednak
    chorego obecnością dziecka na noc. Chyba, że ktoś z dorosłych opiekunów będzie
    tam obecny?
    --
    bardzo przepraszam za wszelkie błędy i literówkismile
  • Ja właśnie miałam podawany jod 2 lata temu i przez 2 tygodnie miałam absolutny
    zakaz przebywania w jednym pokoju z dziecmi i kobieami w ciąży. A także osobne
    naczynia, pościel, dokładnie dezynfekowana toaleta itp. Może stąd
    przewrażliwienie mojej mamy i przestrzeganie mnie przed tak bliskim kontaktem
    dziecka z druga babcią.
    Babcia nie jest bezpośrednio po chemi, minęły 2 tygodnie, a u niej w domu jest
    jeszcze jedna dorosła osoba.

    --
    Kinga
  • kinga, myślę, że jeśli to byłby problem, to lekarze zwróciliby na to uwagę. A
    zadzwonić do onkologa można i po prostu się upewnić. Nie wiem jak długo chemia
    wydziela się z organizmu. Jesli babcia się boi o wnuka, to może niech mały nie
    śpi z nią w jednym łóżku? Może warto dla spokoju duhca rozłożyć materac dmuchany
    albo nawet karimatę (i jakiś koc żeby było małemu miękcej)? Wtedy problem sam
    się rozwiąże.
    Pozdrawiam i życzę Babci zdrowiasmile
    --
    bardzo przepraszam za wszelkie błędy i literówkismile
  • A Twoim zdaniem leki podawane podczas chemioterapii sie wchlaniaja przez skore?
    Zauwaz nie pisalam o czymkolwiek pisalam o lekach w chemii.

    Nie robie nagonki, ale opisana powyzej przez jedna z forumowiczek sytuacja, ze
    ktos bal sie, ze zarazi sie rakiem nie jest wcale taka rzadka. A przeciez nie
    zyjemy juz w sredniowieczu i nie tylko lekarze maja dostep do informacji o
    lekach, wystarczy wstukac w wyszukiwarke...
  • "A przeciez nie
    zyjemy juz w sredniowieczu i nie tylko lekarze maja dostep do informacji o
    lekach, wystarczy wstukac w wyszukiwarke..."

    No właśnie Kinga szuka informacji i dostaje za to po głowie, że jak w ogóle
    może takich "głupot" szukać....

    --
    ...
    blogowy eksperyment czytelniczy
    fiziakulawa.blox.pl/html
  • wiecie,co?Od paru dni śledzę troszke to forum i jestem zszokowana ile kobiety,
    co gorsza wiekszość z nich to matki, mają w sobie agresji!!!Przecież nie każdy
    zna sie na wszystkim,jesli ktos ma ochote upokorzyć daną osobę to moze lepiej
    niech się zastanowi i nic nie pisze...Jak mozna nazwać głupotą to,ze ktoś
    próbuje sie po prostu czegos wiecej dowiedzieć,czy upewnić...
    Kingo,nie przejmuj sie głupimi wypowiedziami co niektórych osób z tego
    wątku.Ja,szczerze mówiąc,tez nie odpowiem Ci jednoznacznie na to pytanie,gdyż
    sama po prostu nie wiem.Jednak wydaje mi się,że Twój synek spokojnie może mieć
    kontakt z babcią.Życzę duuuużo zdrówka Waszej Babci,niech szybciutko wraca do
    zdrowia!!!
  • Idzie sie przyzwyczaic, choc rzeczywiscie, dla nowych moze byc szokujacesmile.Coz-
    taka mamuska wystawia sobie swiadectwo o sobie samej..
  • "taka mamuska wystawia sobie swiadectwo o sobie samej.."

    rozumiem że piszesz o wątpliwej jakości świadectwie tych mamusiek krzykaczek-
    krytykantek?smile))))
    --
    ...
    blogowy eksperyment czytelniczy
    fiziakulawa.blox.pl/html
  • > rozumiem że piszesz o wątpliwej jakości świadectwie tych mamusiek krzykaczek-
    > krytykantek?smile))))

    Powinnam doprecyzowac- jasne, ze o nichsmile).
  • A Twoim zdaniem leki podawane podczas chemioterapii sie wchlaniaja przez skore?

    Nie wiem. A Ty wiesz?
    smile

    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=33795

    Zapraszam na moje forum smile
  • Kiedy zadawałam to pytanie tutaj chciałam potwierdzic, upewnic się na wszelki
    wypadek czy to bezpieczne. Nie sądziłam, że niektóry osoby uznają, że jestem
    głupia, bo tego nie wiem. Jasne, że mogłam wpisac w wyszukiwarke i poczytac
    troche na ten temat, ale forum chyba jest od tego, aby zadawac pytania i poznac
    opinie innych. No cóż było się nie wychylac, nastepnym razem pomyśle trzy razy
    zanim napisze posta. Tylko w takim razie: po co to forum? Chyba dla tych,
    którzy chca pokazac jacy są inteligentni i wysmiewac się z innych z powodu ich
    niewiedzy.
    Dziękuje za życzenia zdrowia dla babci mojego synka.
    --
    Kinga
  • Acha, nie chodziło mi o to, zeby zabronic babci spotkań z małym, wiem że ona
    bardzo tego potrzebuje, bo spotkania z nim to chyba jedyne co ją cieszy i nie
    mogłabym i nie chciałabym jej tego odbierac dlatego chciałam byc pewna.
    --
    Kinga
  • kinga, ale to mój post tak podsumowujesz? Do mnie to?
    Ja uważam, że kto pyta... I tak dalej smile Oraz że nie ma głupich pytań, są tylko
    głupie odpowiedzi smile

    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=33795

    Zapraszam na moje forum smile
  • Po pierwsze. Przepraszam jezeli Cie urazilam. Naprawde. Nawet mi na mysl nie
    przyszlo, zeby Cie obrazac. Zreszta, w ktorym miejscu to zrobilam?
    Sama piszesz, ze pomysl nie byl Twoj tylko Twojej mamy, wiec dlaczego czujesz
    sie urazona?
    Po drugie. I owszem fora sa od tego, zeby zadawac pytania. Ale kiedy w gre
    wchodza tak powazne rzeczy to chyba lepiej zapytac sie osob kompetentnych -
    lekarzy ( jakiejkolwiek profesji), farmaceutow, kogokolwiek, kto sie na takich
    lekach naprawde zna.
    Po trzecie. Na swoje usprawiedliwienie moge dodac tylko tyle, ze naprawde znam
    i widzialam wielu ludzi powaznie chorych, nieraz po leczeniu nowotworow albo
    innych powaznych chorob, ktorzy umierali w osamotnieniu, bo rodzina bala
    sie "zarazic". Tym ludziom, ktorzy wracaja po walce do domow naprawde jest
    potrzebne wsparcie a nie rozwazanie na jak dlugo poddac ich kwararantannie.

    Nie oceniam Cie i naprawde mi przykro, jezeli moj post odczytalas jako osobisty
    atak, ale wydaje mi sie, ze rozwazanie o izolowaniu dziecka od babci, ktora jak
    piszesz jest juz po ( nawet nie w trakcie) chemoterapii jest naprawde kiepskim
    pomyslem. Te leki sa niebezpieczne, ale nie osoba, ktora je przyjmuje albo
    przyjmowala.
    Z jodem jest zupelnie inna sprawa. Przyjmowalas, wiec wiesz na co i pewnie sie
    domyslasz dlaczego jest wskazana ostroznosc z innymi osobami.
    Pozdrawiam.
  • Kinga dobrze, że się pytasz jeśli nie jesteś pewna jakies sytuacji. Nie
    przejmuj sie tymi agresorkami, biedne, znerwicowane,agresywne mamuśki.
    Wspóczucia dla najbliższych ich rodzin, jeśli tak potrafią szczykać jadem na
    publicznym forum, to co potrafiom w domu (w tzw. czterech ścianach)
    Mnie też kiedyś tak "obsiadły"(bo zupa była za słona...)
    Czytałam kiedyś ulotkę z takiej chemii u teściowej i powiem Ci,że twoje obawy
    nie koniecznie musza być idiotyczne i "średniowieczne". Zapytaj się onkologa, a
    jeśli nie masz możliwości niech synek zrezygnuje ze wspólnego łóżka. Zdrówko
    dla potrzebującychsmile
  • donerkasia 24.03.06, 19:26 + odpowiedz


    fiziu! zajmuję sie radiofarmaceutykami, więc wyjaśniam:
    - preparaty z jodem radioaktywnym faktycznie "sieją", ale to nie jest
    chemioterapia. są to związki jodu używane w diagnozowaniu ewentualnych guzów
    tarczycy. ludzie którzy dostali preparaty z jodem nie powinni przebywać w wśród
    kobiet we wczesnej ciąży (tak na wszelki wypadek - raczej jest to zalecenie " na
    wyrost"). poza tym jest to zupełnie nieszkodliwe dla ludzi, bo promieniowanie
    jest stosunkowo słabe. nie pamiętam T1/2 jodu, więc nie napiszę po jakim czasie
    jod aktywny "wygasa".
    - chemioterapia - polega na podawaniu pacjentowi preparatów toksycznych -
    cytostatyków - nie radioaktywnych !!!- dla organizmu. niszczy więc nie tylko
    raka, ale często też cały organizm pacjenta choć w mniejszym stopniu, bo
    pecyfiką większości tych leków jest to, że niszczą one głównie komórki szybko
    rosnące - a takimi są komórki nowotworowe.
    pacjent poddany chemioterapi może prowadzić normalne życie (o ile oczywiście
    jego stan na to pozwala)

    --
    ...
    blogowy eksperyment czytelniczy
    fiziakulawa.blox.pl/html
  • Napisałam ,ze to głupie pyt bo pamiętam jeszcze jak kuzyn cierpiał z tego
    powodu ,ze dziadkowie się go boją ,ze nie chcą go widywać bo ma raka i że jest
    niejako niebezpieczny dla otoczenia . Był wspaniałym ,pełnym optymizmu
    specyficznego poczucia humoru człowiekiem i do końca dzielnie walczył z
    choroba ,wciąz mając nadzieję na pełne wyzdrowienie ale odszedł i dlatego
    podeszłam do tematu zbyt osobiści ,tym bardziej ,ze miał małe dziecko/synka i
    nigdy nie było problemów z tym ,czy moga ze soba przebywac /lekarze o tym nie
    wspominali a mały nie zachorował z powodu przebywania z ojcem pod jednym
    dachem.
    jesli kogoś obraziłam to przepraszam .

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.