• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Kontakt z osobą po chemioterapi Dodaj do ulubionych

  • 23.03.06, 11:25
    Babcia mojego synka leczy raka poprzez chemioterapie. Chciałaby go wziąśc do
    siebie na noc i zastanawiam się czy to dla niego bezpieczne. Chodzi mi o to,
    że on spałby z nią w jednym łóżku, a wiadomo w nocy człowiek się poci itd.
    Właściwie mi się wydaje, że to nic szkodliwego, ale są osoby, które mnie
    straszą, że jemu może coś byc.
    Co o tym sądzicie?
    --
    Kinga
    Zaawansowany formularz
    • 23.03.06, 11:40
      ale co ma my być bo nie rozumiem?? że niby ta chemia przejdzie na niego bo
      babcia się poci??
      jejuco za głupoty
      --
      Mateuszek
      i
      Maleństwo
      • 23.03.06, 11:42
        myslam ze bedziesz marwiła się czy babcia da radę zając się dziciem
        --
        Mateuszek
        i
        Maleństwo
        • 23.03.06, 12:05
          Właśnie tak samo myślałam i to samo tłumaczyłam mojej mamie, ale chciałam
          zapytac na forum, żeby jej udowodnic, że mam racje.
          --
          Kinga
          • 23.03.06, 12:07
            Nie martwie się o to czy da rade się nim zając ponieważ nie mieszka sama,
            pozatym synek ma już prawie 4 latka i jest bardzo samodzielny
            --
            Kinga
    • 23.03.06, 12:07
      ale kto Cie straszy, czy to sa osoby wiarygodne i kompetentne, zeby sie
      wypowiadac w takim temacie; może zapytaj lekarza
      takie obawy są nieracjonalne.... mój śp tata dostawał chemie i nie słyszalam,
      zeby to mialo byc szkodliwe dla osób mających styczność z chorym
      ostatecznie, czy nie ma opcji, zeby dziecko spalo samo?

      --
      Basia i Marek
      Marek
      • 23.03.06, 12:18
        To się nie przenosi Kinguniu na innych , tak samo jak rak (gdybyś nie
        wiedziała).A babcię podziwiam za to , że ma ochotę po takim syfie jakim jest
        chemia zajmować się jeszcze małym dzieckiem.
    • 23.03.06, 13:25
      Niedawno zmarła babcia mojej 2,5 l. córki, która przez wiele miesięcy
      przechodziła wyniszczającą chemioterapię. Pytanie jest tylko jedno - czy Twoje
      dziecko nie będzie stanowiło zagrożenia dla zdrowia/życia babci. Osoby
      przechodzące chemię mają bardzo obniżoną odporność dlatego kazdy najmniejszy
      katarek, który nie zagraża Twojemu synkowi, dla babci może być wielkim
      niebezpieczeństwem. Nigdy nie wiadomo jaką maluch przyniesie z przedszkola chorobę.
      Na Twoim miejscu cieszyłabym się ogromnie, że babcia ma siłę i chęć na
      opiekowanie się maluchem. Nikt nie jest w stanie przewidzieć jak potoczy się
      choroba, dlatego każda chwila spędzona przez nich razem jest na wagę złota.
      Pozdrawiam i proszę przekazać Babci życzenia jak najszybszego powrotu do zdrowia.
      • 23.03.06, 16:45
        Bardzo głupie pytanie. Niedawno zmarł mój kuzyn na ziarnicę złośliwą .
        Wyobrażcie sobie ,ze dziadkowie jego żony widywali się z nim podczas choroby bo
        obawiali się ,ze się ZARAZA rakiem! I otwarcie o tym mówili .
        Głupota ludzka nie zna granic...
        • 23.03.06, 17:09
          Wcale nie jest głupie.Po prostu o tych chorobach i leczeniu ciagle malo
          wiemy.Autorce pewnie chodzi o ewentualna mozliwosc zetkniecia sie skory dziecka
          z wydalanymi przez skore babci lekami, ktore dla organizmu obojetne przeciez
          nie sa.Nie znam sie na tym, wiec na 100% nie odpowiem, ze na pewno dziecko
          bedzie bezpieczne.Jesli Was lekarze upewnili, iz kontakt, w tym bardzo bliski
          jest niegroźny to rozwiejcie watpliwosci.Nie chodzi o zarazenie sie rakiem, ale
          o kontakt z wydzielina osoby zazywajacej agresywna chemie.
        • 23.03.06, 17:09
          nie mam pojęcia jak jest z chemioterapią, ale osoby mające jodowaną tarczycę
          nie mogą przebywać z innymi ludźmi a przede wszystkim dziećmi przez dwa
          tygodnie, na instrukcji dla chorych są zakazy używania wspólnych naczyń,
          ręczników itp. No ale jod jest radioaktywny, nie chcę wprowadzać jakiegoś
          zamętu, ale uważam, że można by było dla świętego spokoju spytać się jakiegoś
          lekarza o tę kwestię w związku z chemioterapią.
          Inna sprawa, że na nasze dzieci tyle rzeczy ma negatywny wpływ, że kto wie, czy
          bardziej nie jest szkodliwe podawanie parówek od przebywania z osobą, która
          miała np. jodowaną tarczycęcrying
          --
          ...
          blogowy eksperyment czytelniczy
          fiziakulawa.blox.pl/html
        • 23.03.06, 17:18
          miało być NIE WIDYWALI!
          • 23.03.06, 18:02
            Leki podawane w trakcie chemioterapii nie sa wydalane z potem. A nawet gdyby
            byly to w jaki sposob dziecko mialoby je wchlonac - przez skore?
            Nie trzeba sie znac na medycynie - wystarczy troche pomyslec.Ludzka glupota
            pokazala juz co potrafi, z chorych ludzi zrobila...wampiry.
            • 23.03.06, 18:05
              izzunia, wg twojej logiki to chyba można też przebywać z ludźmi, którzy zażyli
              jod? A nie można. Nie chcę być źle zrozumiana, ja nie mam pojęcia, czy
              chemioterapia ma jakiś wpływ na otoczenie chorego. Tylko wkurza mnie taka
              nagonka na osobę, która na medycynie wcale znać się nie musi
              to zdanie: "Ludzka glupota
              > pokazala juz co potrafi, z chorych ludzi zrobila...wampiry."

              jest nie na miejscu.

              --
              ...
              blogowy eksperyment czytelniczy
              fiziakulawa.blox.pl/html
            • 23.03.06, 20:32
              w jaki sposob dziecko mialoby je wchlonac - przez skore?

              a co, przez skórę nic sie nie wchłania Twoim zdaniem?

              --
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=33795

              Zapraszam na moje forum smile
              • 24.03.06, 02:57
                A Twoim zdaniem leki podawane podczas chemioterapii sie wchlaniaja przez skore?
                Zauwaz nie pisalam o czymkolwiek pisalam o lekach w chemii.

                Nie robie nagonki, ale opisana powyzej przez jedna z forumowiczek sytuacja, ze
                ktos bal sie, ze zarazi sie rakiem nie jest wcale taka rzadka. A przeciez nie
                zyjemy juz w sredniowieczu i nie tylko lekarze maja dostep do informacji o
                lekach, wystarczy wstukac w wyszukiwarke...
                • 24.03.06, 08:14
                  "A przeciez nie
                  zyjemy juz w sredniowieczu i nie tylko lekarze maja dostep do informacji o
                  lekach, wystarczy wstukac w wyszukiwarke..."

                  No właśnie Kinga szuka informacji i dostaje za to po głowie, że jak w ogóle
                  może takich "głupot" szukać....

                  --
                  ...
                  blogowy eksperyment czytelniczy
                  fiziakulawa.blox.pl/html
                • 24.03.06, 20:32
                  A Twoim zdaniem leki podawane podczas chemioterapii sie wchlaniaja przez skore?

                  Nie wiem. A Ty wiesz?
                  smile

                  --
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=33795

                  Zapraszam na moje forum smile
                  • 24.03.06, 20:51
                    Kiedy zadawałam to pytanie tutaj chciałam potwierdzic, upewnic się na wszelki
                    wypadek czy to bezpieczne. Nie sądziłam, że niektóry osoby uznają, że jestem
                    głupia, bo tego nie wiem. Jasne, że mogłam wpisac w wyszukiwarke i poczytac
                    troche na ten temat, ale forum chyba jest od tego, aby zadawac pytania i poznac
                    opinie innych. No cóż było się nie wychylac, nastepnym razem pomyśle trzy razy
                    zanim napisze posta. Tylko w takim razie: po co to forum? Chyba dla tych,
                    którzy chca pokazac jacy są inteligentni i wysmiewac się z innych z powodu ich
                    niewiedzy.
                    Dziękuje za życzenia zdrowia dla babci mojego synka.
                    --
                    Kinga
                    • 24.03.06, 21:06
                      Acha, nie chodziło mi o to, zeby zabronic babci spotkań z małym, wiem że ona
                      bardzo tego potrzebuje, bo spotkania z nim to chyba jedyne co ją cieszy i nie
                      mogłabym i nie chciałabym jej tego odbierac dlatego chciałam byc pewna.
                      --
                      Kinga
                    • 24.03.06, 22:51
                      kinga, ale to mój post tak podsumowujesz? Do mnie to?
                      Ja uważam, że kto pyta... I tak dalej smile Oraz że nie ma głupich pytań, są tylko
                      głupie odpowiedzi smile

                      --
                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=33795

                      Zapraszam na moje forum smile
                    • 25.03.06, 00:54
                      Po pierwsze. Przepraszam jezeli Cie urazilam. Naprawde. Nawet mi na mysl nie
                      przyszlo, zeby Cie obrazac. Zreszta, w ktorym miejscu to zrobilam?
                      Sama piszesz, ze pomysl nie byl Twoj tylko Twojej mamy, wiec dlaczego czujesz
                      sie urazona?
                      Po drugie. I owszem fora sa od tego, zeby zadawac pytania. Ale kiedy w gre
                      wchodza tak powazne rzeczy to chyba lepiej zapytac sie osob kompetentnych -
                      lekarzy ( jakiejkolwiek profesji), farmaceutow, kogokolwiek, kto sie na takich
                      lekach naprawde zna.
                      Po trzecie. Na swoje usprawiedliwienie moge dodac tylko tyle, ze naprawde znam
                      i widzialam wielu ludzi powaznie chorych, nieraz po leczeniu nowotworow albo
                      innych powaznych chorob, ktorzy umierali w osamotnieniu, bo rodzina bala
                      sie "zarazic". Tym ludziom, ktorzy wracaja po walce do domow naprawde jest
                      potrzebne wsparcie a nie rozwazanie na jak dlugo poddac ich kwararantannie.

                      Nie oceniam Cie i naprawde mi przykro, jezeli moj post odczytalas jako osobisty
                      atak, ale wydaje mi sie, ze rozwazanie o izolowaniu dziecka od babci, ktora jak
                      piszesz jest juz po ( nawet nie w trakcie) chemoterapii jest naprawde kiepskim
                      pomyslem. Te leki sa niebezpieczne, ale nie osoba, ktora je przyjmuje albo
                      przyjmowala.
                      Z jodem jest zupelnie inna sprawa. Przyjmowalas, wiec wiesz na co i pewnie sie
                      domyslasz dlaczego jest wskazana ostroznosc z innymi osobami.
                      Pozdrawiam.
    • 23.03.06, 19:54
      Po pierwsze kto pyta nie błądzi.
      Ja na przykład miałam fatalną alergię (duszności, katar) jak moja córka
      dostawała doxorubicynę( wlew 48 godzin). I ostatnio rozmawiałam z mamą chłopca,
      która tak samo zareagowała jak Mały miał podawany ten cytostatyk.
      A jeśli chodzi o zagrożenia to dziecko może być źródłem infekcji dla osoby
      leczonej na chorobę nowotworową.
      Dzieci nie mogą przebywać też w towarzystwie osób które są leczone, bądź mają
      badania z użyciem radioaktywnego jodu.

      --
      Kasia mama Misi- Aniołka
      www.neco.freshsite.pl/michalina/
    • 23.03.06, 22:30
      bliska mi osoba, własnie jesst po pierwszej dawce chemii. Wróciła do domu. Żaden
      z lekarzy się nie zająknął na ten temat, chociaż doskonale wiedzą o tym, że ma
      dwójkę małych dzieci. Lekarze robili wywiad w drugą stronę: czy maluchy nie są
      teraz na coś powaznego chore, bo to one mogłyby stanowić zagrożenie dla bardzo
      osłabionej teraz mamy.Zresztą z tego powodu ja na razie mam zkaz odiwedzin u
      niej (syn ma ospę, nie wiadomo więc czy ja nie nie będę roznosić półpaśćca).
      Najlepiej zadzwonić do lekarza. Bezpośrednio po chemii nie obarczałabym jednak
      chorego obecnością dziecka na noc. Chyba, że ktoś z dorosłych opiekunów będzie
      tam obecny?
      --
      bardzo przepraszam za wszelkie błędy i literówkismile
      • 23.03.06, 23:06
        Ja właśnie miałam podawany jod 2 lata temu i przez 2 tygodnie miałam absolutny
        zakaz przebywania w jednym pokoju z dziecmi i kobieami w ciąży. A także osobne
        naczynia, pościel, dokładnie dezynfekowana toaleta itp. Może stąd
        przewrażliwienie mojej mamy i przestrzeganie mnie przed tak bliskim kontaktem
        dziecka z druga babcią.
        Babcia nie jest bezpośrednio po chemi, minęły 2 tygodnie, a u niej w domu jest
        jeszcze jedna dorosła osoba.

        --
        Kinga
        • 23.03.06, 23:13
          kinga, myślę, że jeśli to byłby problem, to lekarze zwróciliby na to uwagę. A
          zadzwonić do onkologa można i po prostu się upewnić. Nie wiem jak długo chemia
          wydziela się z organizmu. Jesli babcia się boi o wnuka, to może niech mały nie
          śpi z nią w jednym łóżku? Może warto dla spokoju duhca rozłożyć materac dmuchany
          albo nawet karimatę (i jakiś koc żeby było małemu miękcej)? Wtedy problem sam
          się rozwiąże.
          Pozdrawiam i życzę Babci zdrowiasmile
          --
          bardzo przepraszam za wszelkie błędy i literówkismile
    • 24.03.06, 14:28
      wiecie,co?Od paru dni śledzę troszke to forum i jestem zszokowana ile kobiety,
      co gorsza wiekszość z nich to matki, mają w sobie agresji!!!Przecież nie każdy
      zna sie na wszystkim,jesli ktos ma ochote upokorzyć daną osobę to moze lepiej
      niech się zastanowi i nic nie pisze...Jak mozna nazwać głupotą to,ze ktoś
      próbuje sie po prostu czegos wiecej dowiedzieć,czy upewnić...
      Kingo,nie przejmuj sie głupimi wypowiedziami co niektórych osób z tego
      wątku.Ja,szczerze mówiąc,tez nie odpowiem Ci jednoznacznie na to pytanie,gdyż
      sama po prostu nie wiem.Jednak wydaje mi się,że Twój synek spokojnie może mieć
      kontakt z babcią.Życzę duuuużo zdrówka Waszej Babci,niech szybciutko wraca do
      zdrowia!!!
      • 24.03.06, 14:59
        Idzie sie przyzwyczaic, choc rzeczywiscie, dla nowych moze byc szokujacesmile.Coz-
        taka mamuska wystawia sobie swiadectwo o sobie samej..
        • 24.03.06, 15:06
          "taka mamuska wystawia sobie swiadectwo o sobie samej.."

          rozumiem że piszesz o wątpliwej jakości świadectwie tych mamusiek krzykaczek-
          krytykantek?smile))))
          --
          ...
          blogowy eksperyment czytelniczy
          fiziakulawa.blox.pl/html
          • 24.03.06, 16:32
            > rozumiem że piszesz o wątpliwej jakości świadectwie tych mamusiek krzykaczek-
            > krytykantek?smile))))

            Powinnam doprecyzowac- jasne, ze o nichsmile).
    • 25.03.06, 00:56
      Kinga dobrze, że się pytasz jeśli nie jesteś pewna jakies sytuacji. Nie
      przejmuj sie tymi agresorkami, biedne, znerwicowane,agresywne mamuśki.
      Wspóczucia dla najbliższych ich rodzin, jeśli tak potrafią szczykać jadem na
      publicznym forum, to co potrafiom w domu (w tzw. czterech ścianach)
      Mnie też kiedyś tak "obsiadły"(bo zupa była za słona...)
      Czytałam kiedyś ulotkę z takiej chemii u teściowej i powiem Ci,że twoje obawy
      nie koniecznie musza być idiotyczne i "średniowieczne". Zapytaj się onkologa, a
      jeśli nie masz możliwości niech synek zrezygnuje ze wspólnego łóżka. Zdrówko
      dla potrzebującychsmile
      • 25.03.06, 08:44
        donerkasia 24.03.06, 19:26 + odpowiedz


        fiziu! zajmuję sie radiofarmaceutykami, więc wyjaśniam:
        - preparaty z jodem radioaktywnym faktycznie "sieją", ale to nie jest
        chemioterapia. są to związki jodu używane w diagnozowaniu ewentualnych guzów
        tarczycy. ludzie którzy dostali preparaty z jodem nie powinni przebywać w wśród
        kobiet we wczesnej ciąży (tak na wszelki wypadek - raczej jest to zalecenie " na
        wyrost"). poza tym jest to zupełnie nieszkodliwe dla ludzi, bo promieniowanie
        jest stosunkowo słabe. nie pamiętam T1/2 jodu, więc nie napiszę po jakim czasie
        jod aktywny "wygasa".
        - chemioterapia - polega na podawaniu pacjentowi preparatów toksycznych -
        cytostatyków - nie radioaktywnych !!!- dla organizmu. niszczy więc nie tylko
        raka, ale często też cały organizm pacjenta choć w mniejszym stopniu, bo
        pecyfiką większości tych leków jest to, że niszczą one głównie komórki szybko
        rosnące - a takimi są komórki nowotworowe.
        pacjent poddany chemioterapi może prowadzić normalne życie (o ile oczywiście
        jego stan na to pozwala)

        --
        ...
        blogowy eksperyment czytelniczy
        fiziakulawa.blox.pl/html
    • 25.03.06, 11:35
      Napisałam ,ze to głupie pyt bo pamiętam jeszcze jak kuzyn cierpiał z tego
      powodu ,ze dziadkowie się go boją ,ze nie chcą go widywać bo ma raka i że jest
      niejako niebezpieczny dla otoczenia . Był wspaniałym ,pełnym optymizmu
      specyficznego poczucia humoru człowiekiem i do końca dzielnie walczył z
      choroba ,wciąz mając nadzieję na pełne wyzdrowienie ale odszedł i dlatego
      podeszłam do tematu zbyt osobiści ,tym bardziej ,ze miał małe dziecko/synka i
      nigdy nie było problemów z tym ,czy moga ze soba przebywac /lekarze o tym nie
      wspominali a mały nie zachorował z powodu przebywania z ojcem pod jednym
      dachem.
      jesli kogoś obraziłam to przepraszam .
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.