Dodaj do ulubionych

Dwulatka...

05.03.07, 07:58
od trzech tygodni jest nie do wytrzymania.
Jak długo trwa bunt dwulatka???????
Wszystko na nie, ani ubrać, ani nakarmić,
ani uspać.Spacery? To samo.
Ja wiem,że dużo już było na ten temat,
ale jak się sama z tym teraz muszę uporać
to nie wiem co robić.
Momentami to wygląda tak jak w Supernianisad((
Edytor zaawansowany
  • jusienka 05.03.07, 08:39
    Moja córka jest już taka siedem miesięcy, nie non stop na szczęście... Raz
    lepiej raz gorzej, ma lepsze dni, tygodnie. Nasza cierpliwość, konsekwencja i
    zasada, że nie krzyczymy są już na skraju wyczerpania.
    Dziecko nie chce wyjść na spacer - później nie chce wrócić, nie chce iść się myć
    - później nie chce przestać się myć, nie chce się ubierać - rozbierać.
    Najczęściej słyszymy: nie! nie! nie!
    Ale to się z czasem u nas nieco zmienia na lepsze, bo już na przykład nie ucieka
    jak szalona przed siebie, nie patrząc na nic, nie rzuca się już na ziemię gdy
    tylko jej się coś nie spodoba.
    A ogólnie to mam cudowne i kochane dziecko...
    --
    MojaMaja
  • alpepe 05.03.07, 11:19
    łatwo bunt dwulatka pokonać. Dziecko nie chce iść na spacer? To ubierasz się
    sama i mówisz, trudno, idę sama. Dziecko nadal nie reaguje? Wychodzisz, zamykasz
    drzwi na wycieraczce stoisz przez pięć minut,wytrzymując ryk dobiegający zza
    drzwi. Otwierasz drzwi, mówisz, że czegoś zapomniałaś, pytasz, czy dziecko z
    tobą pójdzie. Dziecko idzie. Jeśli jednak dziecko nie załapało, to po paru
    dniach załapie.
    Problemy z ubieraniem: dajesz do wyboru parę ubrań, każde zachwalając, córka
    musi dokonać wyboru.
    karmienie: żadne dziecko się samo nie zagłodziło. Dajesz dziecku za każdym razem
    wybór, co może zjeść, ale tylko ty dajesz propozycję, np.: zrobic ci na
    śniadanko zupkę mleczną, kakao i bułeczkę z serem czy kakao i bułeczkę z szynką?
    Dziecko ma wybór, ale ograniczony, ewentualnie negocjujesz z nim, że zamiast
    kakao będzie herbata.
    Co do spania, zastanów się, czy naprawdę dziecko tego potrzebuje. Może nie? Może
    warto ustąpić?
    --
    Kocham młodego Giertycha
  • jj09 05.03.07, 11:54
    Łatwo mówićsmile
    Ze spacerami próbowałam - dziecko me nie płakało, miało
    czas na robienie rzeczy, których z reguły nie pozwalam robić.
    Z jedzeniem a i owszem, też tak robię - po wyborze jakiegoś
    dania, zje dwa kawałki i koniec. POtem jets latanie po pokojusad
    Z ubieraniem wybiera, po wyborze rzuca się, bo po prostu nie chce
    się ubierać.
    Ze spaniem - wieczorem zasypia, w dzień tylko przy dziadkach,
    przy nas od 4 miesięcy nie ma mowy. A wczoraj zasnęła
    ze słuchawką telefoniczną przy uchu, babcia ją usypiała!!!!!!!!!!!
    Tego jesczze nie robiłam, ale dało efekt.
  • alpepe 05.03.07, 12:05
    no, łatwo mówić, dlatego jest też superniania, co widzi i pilotuje smile. Ja
    właściwie nie miałam do czynienia z buntem dwulatka, bo u mnie bunt był gaszony
    w zarodku, opcja wyboru, bo dziecku najbardziej chodzi o decydowanie właśnie, o
    poczucie, że samo decyduje, skutkowała smile

    --
    Kocham młodego Giertycha
  • jusienka 05.03.07, 12:52

    > łatwo bunt dwulatka pokonać.

    Zdecydowanie się nie zgodzę. To zależy od dziecka, od rodziców i od wiatru, jak
    zwieje...

    > Dziecko nie chce iść na spacer? To ubierasz się
    > sama i mówisz, trudno, idę sama. Dziecko nadal nie reaguje? Wychodzisz, zamykasz
    > drzwi na wycieraczce stoisz przez pięć minut,wytrzymując ryk dobiegający zza
    > drzwi. Otwierasz drzwi, mówisz, że czegoś zapomniałaś, pytasz, czy dziecko z
    > tobą pójdzie. Dziecko idzie. Jeśli jednak dziecko nie załapało, to po paru
    > dniach załapie.

    U mnie działało przez tydzień, góra dwa tygodnie i to też nie za każdym razem.
    Później przestała się na to łapać.

    > Problemy z ubieraniem: dajesz do wyboru parę ubrań, każde zachwalając, córka
    > musi dokonać wyboru.

    Moje dziecko w ogóle nie chce się ubierać. Żaden wybór nie działał, nie i już.
    Działa po jakimś czasie od jej "nie" powtarzanie spokojnym głosem, obojętnie
    wyglądając przez okno, co jakiś czas: czy już chcesz? czy już się zdecydowałaś
    na ubranie? czy już zmieniłaś zdanie? Jest szansa, że powie: tak, już poproszę.
    Tylko na to trzeba mieć czas.


    > karmienie: żadne dziecko się samo nie zagłodziło. Dajesz dziecku za każdym razem
    > wybór, co może zjeść, ale tylko ty dajesz propozycję, np.: zrobic ci na
    > śniadanko zupkę mleczną, kakao i bułeczkę z serem czy kakao i bułeczkę z szynką
    > ?
    > Dziecko ma wybór, ale ograniczony, ewentualnie negocjujesz z nim, że zamiast
    > kakao będzie herbata.

    Na każdą propozycję moje dziecko odgórnie odpowiada: nie! nie! nie! ;O)
    Je obiadek pod obietnicą deserku. Na szczęście lubi owoce, jakieś sałatki, cuda
    - więc jest ją czym przekupywać.

    Teraz przyjechała moja mama i ona zajmuje się małą, ja ładuję baterie.

    --
    MojaMaja
  • amiralka 10.11.17, 14:31
    O jejuśku, ale rada. Czyli jak dziecko nie chce iść na spacer, trzeba je przestraszyć, że matka idzie sama i je zostawia? Mam nadzieję, że po prostu się niefortunnie wyraziłaś, albo ja źle zrozumiałam.
    Ograniczony wybór jest ok, ale trzeba się przygotować na to, że dziecko na obie opcje powie "nie" wink Ja też bym ustępowała, gdzie tylko mogę, bo to często naprawdę są pierdoły - czy spacer, czy zaśnie wcześniej czy później, nic to w niczyim życiu nie zmienia, niczyich granice nie depcze.
  • car-olla 21.11.17, 23:34
    Alepe, bardzo fajne porady, dziękuję! My też niestety właśnie teraz przez to przechodzimy i to upieranie się przy prostych czynnościach doprowadza mnie wewnętrznie do szału smile oczywiście nie pokazuję tego na zewnątrz, ale czasami już naprawdę brakuje mi cierpliwości. Ten pomysł z ograniczonym wyborem jest bardzo dobry, muszę to przetestować. U mnie aktualnie są dwie fazy, najpierw nerwy i awantura, a potem jak nie dostaje czego chce to się obraża i zastyga na kilka minut ze skrzywioną minką.
  • rulsanka 22.11.17, 10:09
    Jesteś mamą dwulatki i tak naprawdę zaczynasz doświadczać pierwszych prób protestu. To zrozumiałe, że czujesz się zestresowana i na początku masz wrażenie, że nie wiesz, jak się zachowywać. Być może dlatego podobają ci się takie radykalne rady.
    Ja dwulatków miałam dwukrotnie i z perspektywy patrząc dwulatek jest niezmiernie ŁATWYM do opanowania dzieckiem. Tylko trzeba wiedzieć, jak do niego podejść. Przede wszystkim stosowanie szantażu i zastraszania to kompletne nieporozumienie. Zamiast straszyć dziecko, że się idzie samemu, wystarczy tak je zachęcić, by samo chciało iść. Można chwilę odczekać. Można wziąć ulubioną zabawkę. Można zacząć się zastanawiać, jakie ciekawe rzeczy będą na spacerze, np. czy wiewiórka będzie jadła orzechy, albo czy zobaczycie jak koparka nasypuje piach na ciężarówkę. Im więcej zabawy i uśmiechu będzie w codziennych czynnościach, tym mniej będzie buntu. Im mniej robienia na siłę, tym dziecko będzie chętniej współpracowało.
    Z mojego doświadczenia ograniczony wybór jest do niczego. Moje dzieci doskonale wiedziały, czego chcą lub nie i mając do wyboru inne rzeczy, po prostu zaczęłyby protest i nic bym nie osiągnęła. Zawsze trzeba było przekonać.
  • ik_ecc 05.03.07, 17:58
    A ja ostatnio przestaje zadawac glupie pytania i dawac zbyt duzo wyborow - po
    prostu mowie, idziemy - i idziemy. Ku mojemu zdumieniu to bardzo czesto dziala.
    Kiedy mowi "nie", powtarzam za nia "nie chcesz tego i tego". Bardzo czesto
    wtedy schodzi z niej cale naburmuszenie. Jej "nie" traktuje jako odruch, cos co
    musi zrobic nie zastanawiajac sie nad tym, cos czego nie moze sama przeskoczyc,
    nie moze NIE zrobic.

    Np z ubieraniem - zawsze jest nie. Wiec jej mowie "nie lubisz zakladac spodni" -
    ona (krzyk): "NIE!", ja: "nie lubisz zakladac swetra, nie", ona (juz
    spokojniej): "nie", ja: "ja tez nie lubie zakladac tych swetrow i spodni i
    skarpet", ona: "aha" - juz calkiem spokojna. To wszystko podczas ubierania -
    czyli "obmawiam" te czesc garderoby ktora wlasnie na nia zakladam. W ten sposob
    ubieramy sie codzienie.

    Podobnie jesli chce cos robic a mnie sie juz nie chce czy nie moge. Np chce
    czytac ksiazke i namolnie mi ja wciska w rece, wtedy mowie cos w
    rodzaju "chcesz zeby ci mama poczytala te ksiazke" (czasami kilka razy, z
    pretensja w glosie, tak jak ona to mowi) - i tez z niej schodzi zlosc i moge
    wtedy jej powiedziec dlaczego nie moge jej poczytac albo co innego bedizemy
    robic - kiedy jest spokojniejsza.

    Z jedzeniem tez - tata zawsze sie pyta "chcesz zupke?" - nie! "chcesz kaszke?" -
    NIE! "chcesz chlebek?" - NIE! - mozna sie tak do upadlego pytac. Ja ja
    zagaduje i wciskam te zupe, ona automatycznie otwiera dziob. Jak sie na prawde
    wyrywa to nie daje. Tez nie wiem skad bierze energie, bo je bardoz malo. A,
    najlepiej mi dziala kiedy pomaga mi przygotowywac jedzenie - wtedy costam tez
    pociumka (bo "nie wolno"), dzala gdy ZNAJDZIE jedzenie (wiec "ukrywam" kawalki
    jablka czasami jak jestem w desperacji zeby zjadla jakiegos owoca), chetnie mi
    zwija z mojego talerza.

    Tez miewamy gorsze dni oczywiscie, ale ogolnie jakos udaje mi sie spjrzec na to
    z humorem i nie brac tego jej "nie" tak calkiem na powaznie. Acha, ma 22 mies,
    moze to jeszcze nie jest ten najgorszy moment... wink
  • mama_kotula 03.07.14, 07:16
    Cytat
    Jej "nie" traktuje jako odruch, cos co
    musi zrobic nie zastanawiajac sie nad tym, cos czego nie moze sama przeskoczyc,
    nie moze NIE zrobic.


    Moja 2,5-latka na wszystko odruchowo odpowiada "nie", po czym bardzo często momentalnie dodaje "tak". Co jest dość komiczne.
  • mama_kotula 03.07.14, 07:20
    Cytat
    Z jedzeniem tez - tata zawsze sie pyta "chcesz zupke?" - nie! "chcesz kaszke?" -
    NIE! "chcesz chlebek?" - NIE! - mozna sie tak do upadlego pytac.


    O tak, tak. Dlatego po prostu robię jedzenie i jej daję, nie pytając. Nie zje - trudno, zje później, albo nie zje wcale. A w ogóle problemu z jedzeniem nie ma, jak wszyscy razem jemy posiłki. Jak nie ma wszystkich w domu, to staram się przynajmniej ja z nią coś zjeść. A, w przypadku jedzenia nie zagaduję i nie wciskam. Je tyle ile chce i to co chce. I z reguły wtedy, kiedy chce, co się najczęściej pokrywa z porami posiłków rodziny.

  • asu1981waw 02.07.14, 23:14
    bunt dwulatka to pikuś wink
    poczekaj dalej wink
    --
    http://dhbf.daisypath.com/PzyNp2.png
  • camel_3d 03.07.14, 09:30
    to jest dojzewanie. rozwija sie, zaczyna miec swoje zdanie, swoje mysli. nie jest uz warzywkiem. naucz sie sluchac jej.

    to si ejuz nigdy nie konczy... sa tylko przerwy.
  • sylwia-180793 03.07.14, 13:19
    Mam w domu zbuntowana siostrzenice ale to 3 latka. Jednak gdy miala 2 lata rodzice i'babcia dawali jej nieograniczony wybor: zjesz z talerzyka w kwiatuszki? A moze'bialy? Moze zolty? A moze zielony? A taki kolorowy? Albo wiem moze tem twoj z misiem? a moze jak mama? Albo jak babia? Albo tatus? Dziecko na wszystko odpowiadalo tak. Do czasu gdy nagle zrobilo sie z 'tak' 'takie NIE!!!' to samo z kubkami i jedzeniem. moze buleczke z serkiem? Albo szynka taka czy taka? A tu jest jeszcze twarozek? Moze pomidorek? A moze chlebek ? A jajo ? Moze parowke? Nie dalo sie momentami tego wytrzymac. teraz Chce wszystko a nie zje nic.
  • truscaveczka 03.07.14, 17:03
    Trwa mniej więcej do momentu rozpoczęcia buntu trzylatka, który płynnie przechodzi w bunt czterolatka - i tak do wyjazdu na studia wink Pogódź się z faktem, że najłatwiejszy kawałek życia z dzieckiem masz za sobą wink
    --
    Zorganizuj się!
  • beta-beta 12.07.14, 23:57
    Eee, ja tam wolę zbuntowanego dwulatka (mam w domu egzemplarz) niż kwilącego noworodka albo płaczące niemowlę, których za cholerę nie można rozszyfrować, tzn. wiesz że płacze, ale nie wiesz, dlaczego. Dwulatka przynajmniej ci coś odpowie. Dla mnie zdecydowanie okres noworodkowy i niemowlęcy był najtrudniejszy. Z obecnym buntem, który zresztą nie jest chyba taki straszny, radzimy sobie metodą właśnie ograniczonego wyboru, przeczekiwania (jak jest czas) i odwracania uwagi albo rozśmieszania. Jak na razie działa w miarę ok, wiadomo, są lepsze i gorsze dni, ale według mnie z każdym miesiącem jest łatwiej.
  • beta-beta 12.07.14, 23:59
    Hehe, dopiero teraz zauważyłam, że dziecko autorki wątku teraz ma już 9 lat big_grin
  • rulsanka 09.11.17, 21:26
    Dziewczyno, zrób coś z tym tekstem, który reklamujesz (przeczytaj...) bo takich bzdetów dawno nie widziałam. Słowo "nie słucha pojawia się w jednym wpisie aż 20 razy! Jeżeli bym do dziecka w ten sposób bełkotała jak ty, to nie dziwne, że przestałoby mnie słuchać. Zgroza.
  • mama_mil 10.11.17, 08:04
    Nie ma czegoś takiego jak niegrzeczne dziecko. Za to jest niewydolny wychowawczo rodzic który powinien się dokształcić a nie pisać blogi jak by już był znawcą tematu...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.