• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

soczki,miód i inne słodkości to tylko problemy Dodaj do ulubionych

  • 20.11.07, 09:37
    Znów wartościowy artykuł.

    wiadomosci.onet.pl/1642725,16,nadmiar_cukru_w_diecie_moze_powodowac_tradzik,item.html
    Tytuł artykułu trochę nieadekwatny do jego przesłania, bo akurat nie trądzik tu jest najważniejszy, choć ważny.

    "Cukry proste, jak glukoza i fruktoza, są nieodłącznym składnikiem niezdrowej diety krajów rozwiniętych. Jak dowodzą liczne badania, ma ona niekorzystny wpływ na metabolizm i układ krążenia, przez co zwiększa m.in. ryzyko cukrzycy typu II i chorób serca."
    Jak się to ma do promowania przez instytut prof. Religi miodu jako świetnego pokarmu dla sercowców? Biochemicy wiedzą juz od dawna że miesień sercowy nie potrafi spalać cukrów.


    "Zarówno glukoza, jak i fruktoza są metabolizowane w wątrobie. Nadmiar tych cukrów w diecie powoduje, że są one przekształcane przez komórki wątroby w tłuszcze."
    Stłuszczone wątróbki uzyskuje się przez karmienie gąsek cukrami a nie tłuszczem, warto o tym pamiętać. Wątroba nie bierze udziału w metabolizowaniu tłuszczów spożywanych przez nas. Płyną one ze w strumieniu limfy prosto do zyły głownej i po wymieszaniu z krwią rozprowadza się po całym organiźmie, omijając wątrobę.

    "Okazało się, że - spowodowany nadmiarem cukrów - wzrost produkcji tłuszczu w wątrobie prowadzi do wyłączenia genu kodującego białko SHBG. Jest to globulina wiążąca hormony płciowe, która kontroluje poziom aktywnego testosteronu i estrogenu we krwi. Wyłączenie genu obniża poziom białka SHBG i prowadzi do wzrostu stężenia testosteronu. Rozchwianie delikatnej równowagi hormonalnej w organizmie może się objawiać zmianami trądzikowymi, zaburzeniami płodności i cyklu miesięcznego oraz pojawieniem się cech męskich u kobiet (np. nadmiernego owłosienia), zespołu policystycznych jajników czy raka jajników."

    Od siebie dodam że fruktoza (czyli cukier w owocach i 1/2 cukru z cukierniczki) dodatkowo ma działanie 10 razy silniejsze przy tworzeniu połączeń białko-cukier, które dają początek przemian prowadzących do takiej zmiany struktury białek, że mechanizmy obronne organizmu zaczynają je atakować jako obce. Wszystkie nieinfekcyjne zapalenia jak reumatoidalne zapalenie stawów, stwardnienie rozsiane, i wiele innych chorób nazywanaych autoimmunologicznymi ma właśnie przyczyne w spożywaniu cukrów prostych a zwłaszcza fruktozy.



    Edytor zaawansowany
    • 20.11.07, 09:48
      Zadam wiec przewrotne pytanie:
      nie zuywam cukru takiego z cukierniczki.

      Ile musze uzywac miodu i ile zjesc owocow aby moj organizm zaczal te
      cukry z owocow i miodu atakowac?

      Pozdrawiam wink
      --
      Refluks, zum i wady układu moczowego
      Przecież to jest net...jakiś kurcze
      paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
      • 20.11.07, 12:20
        Dlaczego cukier szkodzi? - rozmowa z dr Anną Furth
        Gdy na pusty żołądek wypijesz dużą szklankę soku owoców albo zjesz kawałek czekolady, we krwi pojawia się ogromna ilość cukru.

        (dla 65 kg człowieka 300 ml soku to 40 gram cukru ok. 8 łyzeczek, dla dziecka 10 kg juz 46 ml soku stanowi równoważną ilość duzej szklanki dla dorosłego)


        Im dłużej trwa taka sytuacja, tym gorzej dla białek. Coraz więcej jest dowodów na to, że cukier poważnie uszkadza długo żyjące białka ustroju - twierdzą na łamach "New Scientist" dr Anna Furth z Oxford Research Unit i dr John Harding z Laboratorium Oftalmologicznego Uniwersytetu w Oksfordzie.


        Gdy wleje się roztwór białek do stężonego roztworu cukru, cukier powoli wiąże się z białkami, zmieniając na trwałe strukturę ich cząsteczek, a wskutek tego niszczy ich funkcje. Zainteresowanie zjawiskiem wiązania się białka z cukrem, czyli reakcją glikozylacji, wynikło z badań w przemyśle spożywczym. Białka zmienione reakcją wiązania się z cukrem po pewnym czasie stają się żółtobrunatne. Tak zmienione mają mniejszą wartość odżywczą i odstręczają swym wyglądem. Z biegiem lat i my stajemy się coraz bardziej żółtobrunatni. Jest to efekt starzenia się. Nadmiar cukru w pożywieniu powoli atakuje i niszczy białka naszego organizmu. Zapewne znajdziemy na to lekarstwo, ale najlepszą radą, dobrą dla wszystkich, nawet tych, którzy nie są chorzy na cukrzycę, jest unikanie jedzenia słodyczy na pusty żołądek. Najbardziej przekonywającym przykładem glikozylacji białek są zmiany zachodzące w białkach soczewki oka. Gdy umieści się wypreparowaną soczewkę ludzkiego oka w stężonym roztworze glukozy, mętnieje i upodabnia się do soczewki oka dotkniętego zaćmą. Cukrzyca jest chorobą, która takie właśnie zmiany wywołuje w organizmie, ponieważ w przebiegu tego schorzenia wzrasta poziom glukozy we krwi. U chorych na cukrzycę katarakta występuje, co najmniej 5 razy częściej niż u reszty populacji, większa też jest skłonność do miażdżycy naczyń tętniczych, a także do powikłań w czynności nerek i układu krążenia. We wszystkich tych powikłaniach związanych z cukrzycą mamy najprawdopodobniej do czynienia z efektem glikozylacji białek.

        Nieodwracalne reakcje

        Glikozylowane białka bardzo różnią się od białek normalnych, a także od normalnie występujących nieszkodliwych glikoprotein. Wprawdzie również w glikoproteinach do cząsteczek białka są doczepiane cząsteczki cukrów, ale ta reakcja jest starannie kontrolowana w procesie syntezy przez reakcje enzymatyczne. Glikozylacja natomiast występuje spontanicznie, a jej szybkość zależy głównie od stężenia cukru. Reakcja ta zachodzi w obecności każdego cukru, który ma wolną grupę karbonylową (Cshock) Najczęściej mamy do czynienia z reakcją powodowaną przez cząsteczki glukozy. Tylko dwa typy grup chemicznych występujących w cząsteczkach aminokwasów, z których zbudowane są białka, ulegają glikozylacji: wolne grupy aminowe lizyny i tak zwana końcowa grupa aminowa na aminowym końcu łańcucha białkowego.


        Jeszcze w 1912 r. Francuz Louis Maillard pracował nad trójstopniową reakcją prowadzącą do zbrązowienia białek pod wpływem kontaktu z cukrami. Pierwszy stopień reakcji daje produkt zwany zasadą Schiffa; ta reakcja jest łatwo odwracalna po prostu przez obniżenia stężenia glukozy. Część jednak zasad Schiffa przechodzi w tzw. produkt reakcji Amadoriego, stanowiący wysoce niepożądany związek chemiczny, z wolną, chemicznie reagującą grupą karbonylową. Produkt reakcji Amadoriego wchodzi w reakcję z aminokwasami występującymi na innych, niezmienionych jeszcze cząsteczkach białek, Tworzą się wiązania krzyżowe i powstają nieodwracalne duże kompleksy, złożone z wielu cząsteczek białek. Przez chemików zajmujących się produktami żywnościowymi zostały one nazwane agregatami Maillarda, zaś przez diabetologów związkami AGE (od ang. advanced glycation end products). W nazwie tej zawarta jest informacja, że związki te nieuchronnie powstają z upływem czasu. Mogą one być w ustroju pożerane przez komórki zwane makrofagami, lecz zjawisko to może jednak wywołać uboczne, niepożądane reakcje w tkankach otaczających. Powikłania w stanie zdrowia występują - i bardzo powoli postępują - zarówno u chorych na cukrzycę jak i w procesie starzenia się; tak samo powoli, jak proces glikozylacji oraz proces powstawania krzyżowych wiązań. Wystarczy kilka godzin, by uzyskać produkty zwane AGE. Reakcja glikozylacji nie jest reakcją katalizowaną, a szybkość jej przebiegu zależy głównie od dwóch czynników: stężenia substancji ze sobą reagujących i czasu trwania kontaktu cząsteczek reagujących. Oba te czynniki są bardzo podwyższone w przebiegu nieleczonej cukrzycy. W schorzeniu tym po spożyciu węglowodanów w osoczu krwi szybko wzrasta stężenie cukru resorbowanego z jelit. Bez podania insuliny, która przyspiesza zużycie glukozy przez rozmaite tkanki i narządy ustroju, poziom glukozy we krwi znacznie wzrasta i taki pozostaje przez kilka godzin. Są to warunki sprzyjające glikozylacji białek ustrojowych.

        Ale chorzy na cukrzycę nie są jedyną grupą ludzi narażonych na działanie wysokich stężeń glukozy. Każdy, kto na pusty żołądek spożyje 50 gramów czystej glukozy (lub 3/4 tabliczki czekolady czy 500 g soku owocowego), doprowadzi do znacznego wzrostu poziomu glukozy we krwi. Zjawisko to opisywane jest graficznie "krzywą tolerancji glukozy", która odzwierciedla jego przebieg w czasie. Pod krzywą znajduje się obszar zagrożenia glikozylacją. Zwiększa się on upływem lat, poczynając od wieku średniego. Im jesteśmy starsi, tym dłużej narażeni jesteśmy na przedłużone działanie glukozy i jej wyższe stężenie we krwi po spożyciu cukru.


        Tak, więc glikozylacja jest potencjalnym zagrożeniem dla wielu z nas, nie tylko tych, którzy chorują na cukrzycę. Jak dotąd jednak świat lekarski nie bardzo się tą sprawą przejmował. Powszechnie, bowiem przyjmowano, że większość substancji białkowych jest stale zastępowana przez nowe cząsteczki białka niezwiązanego z cząsteczkami glukozy. Jest to proces normalnego "obrotu" biochemicznego białek, które nie przekroczyły drugiego stadium glikozylacji, czyli nie przeszły w produkt reakcji Amadoriego. Ostatnie badania wykazały jednak, że istnieją co najmniej dwa powody, dla których zagrożenie glikozylacją należy traktować poważnie.


        Po pierwsze, wiele białek przekształconych w produkt reakcji Amadoriego źle funkcjonuje. Na przykład albumina, która jest istotnym składnikiem osocza krwi, po glikozylacji traci zdolność wiązania wyższych (o długim łańcuchu) kwasów tłuszczowych. Lipoproteiny - białka przenoszące cholesterol - które uległy glikozylacji, nie są rozpoznawane przez receptory na powierzchni komórek, Oba te fakty zaburzają przemianę substancji tłuszczowych i cholesterolu i mogą prowadzić do rozwoju schorzenia naczyń wieńcowych serca. Trzecim znanym skutkiem glikozylacji jest to, że immunoglobulina G, z której zbudowane są najczęściej występujące w organizmie przeciwciała, gorzej wiąże się i gorzej neutralizuje toksyny bakteryjne, np. streptolizynę.

        • 20.11.07, 12:22
          ciąg dalszy rozmowy:
          "Drugim powodem, dla którego należy liczyć się poważnie ze skutkami glikozylacji, jest fakt, że niektóre białka cechuje znaczna trwałość. W tych przypadkach biochemiczny obrót białek nie powoduje ich usuwania. Wówczas produkty reakcji Amadoriego przechodzą w kompleksy AGE. Takimi białkami czynnościowo niezmiernie ważnymi są: krystalina występująca w soczewce oka oraz mielina, z której zbudowane są osłonki włókien nerwowych. Glikozylacja mieliny może prowadzić do uszkodzenia nerwów, co zdarza się w przebiegu cukrzycy, zaś glikozylacja krystaliny zmniejsza przezroczystość soczewki oka. Przyczyną biofizyczną tych zmian jest fakt, że glikozylacja jakiegokolwiek białka zaburza równowagę ładunków elektrycznych na powierzchni białka, zmieniając tym samym jego powiązania z cząsteczkami wody w środowisku, a także zmieniając interakcje z innymi związkami chemicznymi. Cząsteczki krystaliny tworzą po glikozylacji słabo uwodnione kompleksy i dlatego są nieprzezroczyste. To prowadzi do powstawania zaćmy.

          Specjaliści zajmujący się cukrzycą są szczególnie zainteresowani trzecim długo żyjącym białkiem. Jest nim kolagen, białko wchodzące w skład skóry właściwej, ścięgien i co najważniejsze - tzw. błon podstawowych. Jakość struktury tych błon decyduje o selektywnym przenikaniu substancji przez ścianę naczyń włosowatych, na przykład tych, od których zależy filtrowanie krwi w nerkach. Te struktury bardzo często ulegają uszkodzeniu u chorych, u których występują tzw. wtórne skutki cukrzycy, a także u ludzi w starszym wieku. Kolagen wchodzący w skład struktury błon podstawowych naczyń włosowatych wykazuje szczególną budowę. Tworzy mianowicie trójwymiarową sieć o dużych okach, utrzymującą inne składniki błony podstawowej. Badania laboratoryjne wykazały, że glikozylacja utrudnia powstawanie trójwymiarowych sieci z tego kolagenu. Tak więc jest wysoce prawdopodobne, że spośród wszystkich szkód, jakie glikozylacja może powodować w organizmie, ta jest najgroźniejsza.
          Najlepiej jest zapobiegać

          Ale jak? Istnieje możliwość stworzenia leku, który by ochraniał narażone na glikozylację grupy aminowe białek w pierwszym stopniu reakcji albo zapobiegałby powstawaniu wiązań krzyżowych w trzecim stopniu. W badaniach laboratoryjnych udaje się zapobiec pierwszemu stopniowi dzięki aspirynie. Cząsteczka aspiryny przenosi swą grupę acetylową (CH3CO) na łańcuchy białkowe, co częściowo zapobiega glikozylacji. Dlaczego tak się dzieje - nie jest jak dotąd jasne. Nie polega to po prostu na wiązaniu się tych grup z miejscami, które ulegną glikozylacji. Aspiryna jest w stanie uchronić białka nawet w tym przypadku, gdy do glikozylacji dochodzi w innej części cząsteczki białka niż ta, którą aspiryna reaguje. Jakikolwiek jest ten mechanizm ochronny, białka zmienione pod wpływem aspiryny nie tworzą krzyżowych wiązań, a to jest już ogromnie ważne.

          Kłopot polega na tym, że sama aspiryna także może powodować zmiany w strukturze białek i inicjować destrukcyjne procesy. W każdym razie jednak nie powoduje rozfałdowywania się łańcuchów polipeptydowych, z których białka są zbudowane (jeden z rodzajów denaturacji białka), ani też mętnienia soczewki oka. Co więcej - chroni ją przed zmętnieniem pod wpływem działania cyjanków i niektórych cukrów.

          Badania wykazały. że aspiryna zapobiega glikozylacji albumin. Potwierdzono na materiale klinicznym ochronne działanie aspiryny w stosunku do białek siatkówki i soczewki oka. Białka oka są niezmiernie użyteczne w badaniach leków przeciw glikozylacji, ponieważ są to białka długo żyjące, a zmiany w nich zachodzące kumulują się z upływem czasu. Zaćmę mogą powodować zmiany w białku spowodowane przez różne chemicznie czynne substancje, niemniej jednak zmiany wywołane przez glukozę stanowią przyczynę najczęstszą.

          Badacze z Laboratorium Oftalmologicznego w Oksfordzie stwierdzili ostatnio korzystne działanie zapobiegające powstawaniu zaćmy przez inny niż aspiryna lek - tzw. ibuprofen. Jest to - tak jak aspiryna - lek przeciwzapalny. Ibuprofen nie ma grup acetylowych nie może wywierać swego działania ochronnego przez acetylowanie. Dlaczego więc wzbudził zainteresowanie badaczy? Dr Edward Cotlier z Cornell University w Nowym Jorku pierwszy stwierdził, że aspiryna chroni przed zaćmą chorych leczonych na gośćcowe zapalenie stawów. W Oksfordzie przeprowadzono badania porównawcze dwóch grup pacjentów - tych, u których zaćma wystąpiła, i tych, u których do tej zmiany nie doszło. Obie grupy dobrane były po względem wieku. Badania przeprowadzono w celu stwierdzenia czynników ryzyka, które dotknęły jedną grupę pacjentów, a oszczędziły drugą. Pytano również o leki, jakie pacjenci pobierali. Z badań tych wynikało, że przed zaćmą chroni aspiryna, paracetamol i ibuprofen. Wyniki tych badań potwierdził dr Hockwin z Bonn. Zostały one także potwierdzone w Indiach.

          Nie sposób określić na czym polega wspólny mechanizm działania ochronnego wymienionych leków, Najprawdopodobniej w efekcie końcowym zapobiegają one glikozylacji białek soczewki oka. Aspiryna i ibuprofen pobudzają wydzielanie insuliny, co obniża poziom glukozy w krwi. Byłoby interesujące przebadanie efektu działania tych leków na inne białka, poza białkami soczewki. Leki, które zapobiegają powstawaniu kompleksów AGE, zapewne blokują grupy karbonylowe produktów reakcji Amadoriego. Takie działanie zapobiega tworzeniu się wiązań krzyżowych z innymi białkami przez wiązanie się z ich grupami aminowymi. Skuteczność przypisuje się lekom przeciwgośćcowym - penicylaininie i aminogwanidynie. Badania przeprowadzone na szczurach cierpiących na cukrzycę, którym podawano aninogwanidynę, wykazały. że u tak leczonych zwierząt nie doszło do powstania wiązań krzyżowych w ścianie aorty ani do pogrubienia błon podstawowych naczyń, co jest zjawiskiem typowym, określanym jako powikłanie w przebiegu cukrzycy. Jak dotychczas jednak nie wiadomo, w jaki sposób lek ten chroni przed skutkami glikozylacji.

          Idea stworzenia leku zapobiegającego glikozylacji jest niezmiernie atrakcyjna mógłby to być współczesny eliksir młodości, lek zapobiegający wtórnym skutkom cukrzycy, a także oczywiście źródło niezmiernych dochodów dla przemysłu farmaceutycznego. Niemniej jednak należy stwierdzić, że już dzisiaj dysponujemy o wiele prostszym środkiem zapobiegającym glikozylacji - jest nim po prostu zmniejszenie spożycia cukru. Wzrosło ono niepomiernie w ciągu ostatnich 200 lat. W tym samym czasie zwiększyła się częstotliwość występowania cukrzycy i choroby wieńcowej serca. Chociaż ciągle trwa gorąca dyskusja na temat wpływu glukozy na powstawanie zmian patologicznych, to zmiana w kształcie krzywych ilustrujących tolerowanie glukozy jest bezdyskusyjna. Organizm nasz z wiekiem nie może sobie poradzić z większą ilością spożywanego czystego cukru. Poziom glukozy po spożyciu cukru gwałtownie wzrasta i przez ponad godzinę pozostaje na wysokim poziomie. Tym dłużej, im jesteśmy starsi..."
          CDN...
          • 20.11.07, 12:23
            Zmienić zwyczaje dietetyczne

            Głównym argumentem przeciwko spożywaniu słodyczy jest mechanizm glikozylacji białek. Tylko pierwsza reakcja glikozylacji wymaga obecności wolnych cząsteczek glukozy. Ponieważ drugi etap glikozylacji jest reakcją nieodwracalną, produkt reakcji Amadoriego pozostaje w organizmie tak długo, aż nie zostanie usunięty w procesie przebudowy danego białka. W przypadku białek długo żyjących, jak np. kolagen występujący w błonach podstawowych, produkt reakcji Amadoriego pozostaje wystarczająco długo, by wytworzyły się wiązania krzyżowe i kompleksy AGE.

            Glukoza nie jest potrzebna ani do przekształcenia zasad Schiffa w produkty reakcji Amadoriego, ani też dla przekształcenia tych produktów w kompleksy AGE. Najprostszym dowodem na to jest dodanie białek do probówki zawierającej roztwór glukozy. Jeżeli po pewnym czasie inkubacji usunie się z probówki glukozę, produkty reakcji Amadoriego wytwarzają nadal wiązania krzyżowe. Co więcej, proces ten ulega przyśpieszeniu. Wstępne badania dowodzą, że podobnie dzieje się w organizmie człowieka. Krótkie narażenie organizmu na nagły wzrost stężenia glukozy we krwi, np. po spożyciu na pusty żołądek połowy tabliczki czekolady, powoduje powstanie wystarczającej ilości zasad Schiffa, by przez następne kilka dni powstawały z nich produkty reakcji Amadoriego. Jeżeli sprawa dotyczyć będzie długo żyjących białek, powstaną kompleksy AGE. Tak więc, przenosząc wyniki badań laboratoryjnych do praktyki, należy odradzać jedzenie słodyczy. Należy więc zalecić ludziom wchodzącymi w wiek średni oraz ludziom w starszym wieku, by zmienili swe zwyczaje dietetyczne i odżywiali się zgodnie ze wskazówkami, jakich udziela się chorym na cukrzycę. Węglowodany powinny być spożywane wyłącznie w mieszaninie z pokarmem białkowym, tłuszczami i produktami włóknistymi. Nie należy natomiast spożywać słodyczy, w szczególności na pusty żołądek.

            Niebezpieczeństwo nie tkwi jedynie w cukrze buraczanym, czyli sacharozie. Sacharoza jest dwucukrem, który ulega w organizmie przekształceniu na cukry proste, glukozę i fruktozę. Oba te cukry mają wolną grupę karbonylową potrzebną dla glikozylacji. Dr Suarez z New York College zwrócił ostatnio uwagę na fruktozę jako związek chemiczny warunkujący u ludzi proces glikozylacji. W próbówkach laboratoryjnych fruktoza niszczy białka szybciej niż glukoza. Hemoglobina, białko przenoszące tlen we krwi ulega reakcji glikozylacji pod wpływem fruktozy pięć razy szybciej niż pod wpływem glukozy. W stosunku do albuminy stwierdzono w obecności fruktozy 10-krotnie szybsze występowanie wiązań krzyżowych. Zawartość fruktozy w pożywieniu rzadko może prowadzić do podwyższenia poziomu fruktozy we krwi. Natomiast niektóre komórki naszego organizmu potrafią przekształcać glukozę we fruktozę. Na skutek tego u chorych na cukrzycę spotyka się podwyższone stężenie fruktozy w niektórych tkankach, a mianowicie w soczewce oka i komórkach nerwowych. Gdybyśmy umieli przeszkodzić takiemu przekształceniu zapobieglibyśmy efektom glikozylacji. Prace nad procesem glikozylacji napotykają trudności metodyczne, dotyczące w szczególności ilościowego określania szybkości powstawania produktów reakcji i wiązań krzyżowych. Badania są w toku. Osoby z różnych przyczyn leczone aspiryną zapewne korzystają przy tej okazji z jej działania zapobiegającego procesowi glikozylacji. Najważniejsze jednak jest powstrzymywanie się od spożywania słodyczy pomiędzy głównymi posiłkami dnia.
            tłum.: Alex Kay
            źródło: At Last - Why Sugar Kills!, BBC World Service 1989-10-10
          • 20.11.07, 13:31
            Procz naukowego "belkotu" nie odpowiedziales na moje pytanie.

            Nie zjadam na pusty zoladek ani owocow, nei daje ich rowniez sowjemu
            dziecku.
            Cukru nie uzywam. Zeby bylo ciekawiej - soli tez nie.

            Moje dziecko owoce jednak zjada, pije mleko z miodem...
            Ponawiam pytanie - ile musi zjesc owocow czy tez ile musi spozyc
            tego miodu by jego organizm zaczal zwalczac to?

            I nie cytuj mi kolejnych opracowan naukowych. Mozna wkleic link wink))

            --
            Refluks, zum i wady układu moczowego
            Przecież to jest net...jakiś kurcze
            paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
            • 20.11.07, 13:37
              Wez ty nie wrzucaj nam tych artykulow,
              bo my jestesmy matki pracujace - wychowujace i nie mamy
              czasu na czytanie takich tasmowcow.
              Jak chcesz przekazac cos sensownego to w krotszej formie.

              Mnie tylko zastanawia jedno, jak ty uchronisz swoja corke od
              slodkosci, jak bedzie w wieku szkolnym??
              Wiadomo, ze wtedy bedziesz mial nad nia juz mniejsza kontrole,
              a kolezanki i koledzy beda slodyczami kusic.

              Uwazam, ze we wszystkim trzeba miec umiar
              i to jest klucz do sukcesu.

              Ksiezniczka Klaudia ma
              • 20.11.07, 14:03
                Ja sobie takie tasiemce drukuję i czytam w podróży autobusem/pociągiem.

                Nie uchronię oczywiście bezpośrednio, natomiast już widzę, że moja córcia na imprezach rodzinnych ciacha nie je, tylko boczek. Juz o tym pisałem. Jak dostała wafel przekładany czekoladą to spróbowała i oddała go wujkowi. Ostatnio na urodzinach kuzynki był piękny wielki tort, na jego widok machała rękami i sie wtrząchała.
                Powiem tak. Czy małe dziecko na mleku matki chętnie zjada owoce i inne słodycze? Z tego co widziałem i słyszałem raczej pluje tym czymś. Ale oczywiście w imię witaminek żywieniowcy polecają aby zaczynać od łyżeczki dziennie itp. W końcu dzieciaka się nauczy smaków które mu nie pasują. Ja właśnie tego nie zrobiłem. Daję dziecku witaminy w niesłodkich roślinach czyli warzywach. Cukry złożone w produktach zbożowych. do picia daję tylko wodę lub czasem słabo słodzoną herbatę którą sam piję.

                • 20.11.07, 15:05
                  Ziemianin prosze cie nie oslabiaj mnie
                  ja swojej corce alkoholu nie daje od malego
                  a wiem ze i tak go kiedys spobuje
                  takze mysle ze tak samo u was bedzie ze slodyczami
                  wczesniej czy pozniej Ala sprobuje slodyczy
                  i oby to wtdy nie obrocilo sie przeciwko niej
                  bo juz widzialam takie dzieci co to zajadaly sie slodyczami
                  garsciami
                  i to jeszcze po kryjomu przed rodzicami
                  zakazany owoc najlepiej smakuje
                  --
                  Ksiezniczka Klaudia ma
                  • 20.11.07, 16:00
                    No ale przeciez ci mówie że nie zakazuję jej słodyczy
                    Próbuje i torta i piszingela z czekoladą, ale nie specjalnie jej smakuje i dobrze, nie zamierzam jej do tego przekonywać. Czemu nie czytasz tego co pisze precyzyjnie?
            • 20.11.07, 14:10
              No przecież napisałem.
              dla dorosłego 50 g cukru na raz stanowi olbrzymi problem.
              dla 5 razy lzejszego dziecka 10 g, a uwzgledniając szybszy metabolizm dziecka to pewnie 12-13 g.
              czyli 1 łyzka miodu to ok 15 gram cukru (40% fruktoza i 30% glukoza) które dziecku zrobią krzywdę.
              owoce to 10-15 g cukru na 100 g. czyli zeby wchłonąć 50g cukru wystarczy wciagnąć 300g jabłek, czyli tak naprawdę 1 srednio duze jablko, bo dzis 2 to juz kg smile
              • 20.11.07, 14:28
                Nie, tego nei napisales.
                Napisales o wypijaniu soku na PUSTY zoladek i wypieraniu innych,
                wazniejszych skladnikow pozywienia przez cukier.

                Do mnei takie argumenty docieraja.

                Ja pytam wiec co sie dzieje, gdy dziecko JEST NAJEDZONE i dostaje
                np. jablko?
                I nie chce wyliczen z artykuly, ktory jest nie Twoj wink))) Prawa
                autorskie obowiazuja.
                --
                Refluks, zum i wady układu moczowego
                Przecież to jest net...jakiś kurcze
                paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
                • 20.11.07, 17:32
                  masz na to odpowiedź w podrzuconym przez ciebie wykładzie z biochemii. ale widocznie nie umiesz czytac ze zrozumieniem skoro pytasz.
                  Fajnie sie z toba dyskutuje wink

                  Wypieranie wazniejszych pokarmów przez cukier nie ma tu znaczenia, o ile może w ogóle zachodzić, chyba że mówimy o tym że jedząc słodycze zjesz mniej nabiału/mięsa/podrobów, które są bogatym źródłem ważnych składników pokarmowych.

                  Na początku twoje nielogiczne pytania traktowałem z dozą dobrej woli, ale widzę, że niepotrzebnie. Nic nie zrozumiałaś z tego co napisałem/cytowałem. nigdzie nie było napisane ze organizm atakuje cukry, wiec twoje pytanie:

                  "Ile musze uzywac miodu i ile zjesc owocow aby moj organizm zaczal te
                  cukry z owocow i miodu atakowac?"
                  pozostawię bez odpowiedzi.
                  Czytaj ze zrozumieniem, to ułatwia komunikację.
                  • 20.11.07, 19:24
                    Na jednym forum Twoje watki juz wykasowano wink
                    wcale nie dlatego, ze komu s przeszkadzaly.

                    Ale zostaly wykasowane.
                    Po prostu.
                    Dla mnie traca.. podobnym do takiej arabskiej zapamietalosci.. FANATYZMEM. Po prostu.
                    Przeczytasz cos i wierzysz w to gleboko. Ale najgorsze nie jest to, ze w to wierzysz, bo wierz sobie. Gorzej, ze ten kto w to nie wierzy staje sie debilem i wrogiem.

                    Nie zastanawiasz sie nad efektami tego, co robisz. Mozesz miec swoje przekonania.
                    Ja wspolczuje Twojemu dziecku, ktore musi w tajemnicy przed ojcem zjadac slodycze a w domu opychac sie tluszczem (koniecznie iles gramow dziennie) bez wzgledu an to czy tego chce czy nie. Mialo przyjemnosc poznania 2 rodzajow slodyczy i nie wolno mu nawet sie z tego cieszyc. Prawdopodobnie nie pije sokow, nei zjada owocow, bo zawieraja cukier, a ten jest zly, otluszcza watrobe.

                    Powiem tak - szkodziesz dziecku. Robisz z dziecka wieznia. I tylko dlatego prosze Cie nie pisz do mnie wiecej. Dla mnie nie nadajesz sie nawet na opiekuna dziecka, nie mowiac o ojcu.
                    --
                    Refluks, zum i wady układu moczowego
                    Przecież to jest net...jakiś kurcze
                    paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
                    • 20.11.07, 20:08

                      Czy to jest jeszcze smieszne?
                      Najpierw sama stosujesz metodę ad personam i próbujesz wykazać że nie umiem czytać, ze zrozumieniem. Potem jak sie okazuje, że sama raczej masz tą przypadłość reagujesz co najmniej agresywnie. Dorobiłaś sobie tu jakiś obraz na podstawie jakiegoś filmu plus chyba bujnej wyobraźni, która utrudnia czytanie zapewne. Sama w niego wierzysz bo to w końcu twoje dzieło i sobie wierz, co mi do tego.
                      Do tych twoich przypuszczeń powinnaś jeszcze napisać że pewnie biję ją codziennie przy każdym posiłku, a nawet jeśli nie, to pejcz wisi w jadalni na haczyku na środku ściany.

                      > Ja wspolczuje Twojemu dziecku, ktore musi w tajemnicy przed ojcem zjadac slodyc
                      > ze a w domu opychac sie tluszczem (koniecznie iles gramow dziennie) bez wzgledu
                      > an to czy tego chce czy nie.

                      tak, właśnie tak jest, linijką, menzurką i analityczną wagą codziennie jej odważam należne porcje. nie zdarzyło się jeszcze żeby się wyłamała z domowej dyscypliny. W końcu wie co ją czeka.

                      Daj juz spokój, bo się zagalopujesz.

                      > Dla mnie nie nadajesz sie nawet na opiekuna dzi
                      > ecka, nie mowiac o ojcu.
                      Gdyby obraz rzeczywisty był taki jak go sobie ułożyłaś w głowie to bym się z tobą w 100% zgodził.
                      • 20.11.07, 20:27
                        Nie napisalam NIGDZIE, ze bijesz dziekco.
                        Jesli tak twierdzisz, tym bardziej szkoda mi Twojej corki.

                        Sam napisales, ze trzeba zjadac co najmniej iels tam tluszczu dziennie. Oznacza to, ze WAZYSZ czy w inny sposob ODMIERZASZ ten tluszcz, bo nikt normalny, przy zdrowych zmyslach nie zastanawia sie ile ma dany produkt tluszczu. Moja niedoszla bratowa sie zastanawiala, ale byla anorektyczka wiec zastanawiala sie tak jakby w druga strone. Jej zycie polegalo wlasnie na wiecznym wazeniu, odmierzaniu (moge wiec spokojnie napisac, ze wiem jak takie zycie fanatyka wyglada).

                        Nie pisz do mnie wiecej.
                        Jeden post o Twoim fanatyzmie co to tluszczy wywalono. Dluuugasny elaborat.
                        To forum niestety moderuje ktos inny wink A szkoooooda wink
                        --
                        Refluks, zum i wady układu moczowego
                        Przecież to jest net...jakiś kurcze
                        paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
                        • 20.11.07, 22:09
                          ja tez sprawdzałam zawartośc tłuszczów i węglowodanów w pokarmach.
                          Przestałam jak zaszłam w ciążę. teraz wiem że muszę do tego wrócić
                          bo niestety z obecnym jedzeniem źle się czuje mój organizm. I nie
                          uważam sie za fanatyka zdrowego żywienia,(polecam do przeczytania
                          książki Tombaka,)
    • 20.11.07, 13:26
      wow !!!!
    • 20.11.07, 14:26
      No to pięknie!
      Czyli fruktoza co to ma być "lepsza" od cukru jest tak samo zła?
      I jabłka, i winogronka....sad((
      Starszą córkę już od soków oduczam ale młodszego ciężko idzie...
      W ogóle to trudno ograniczać te słodycze...
      • 20.11.07, 14:33
        Wyluzuj wink

        Powiem tak: wszystko co zjadasz, czy tez wszystko co zjada w
        nadmiarze Twoje dziecko jest szkodliwe.
        Czy mowimy o miesie, czy tez bialku, czy weglowodanach czy wlasnie
        wreszcie o nieszczesnym cukrze.

        Jesli czlowiek bedzie zjadal samo bialko podejrzewam, ze niestety za
        wiele dobrego mu z tego nei przyjdzie, podobnie weglowodany i
        podobnei sam cukier.
        Chodzi po prostu o to, by dieta byla zbilansowana.

        Jesli dziecko zjada owoc to eni tylko wpycha w siebie cukier, przy
        okazji zjada takze np. w jablkach pektyne wink (Ziemianin o tym
        zapomnial..) czy tez bardzo wazne witaminy, ktorych np. w wielu
        innych pokarmach nei znajdziemy.

        Raz na jakis czas pojawiaja sie jednak oszolomy gloszacy
        takei "radosne" teorie na zasadzie: wywalcie za okno zarcie, nie
        jedzcie tego czy tamtego, bo to szkodliwe. Jasne. Cukier sam jest
        szkodliwy.

        Ale juz sam Melchior Wankowicz napisal: CUKIER KRZEPI wink
        Nie dajmy sie zwariowac.
        I jesli Ziemianin w drodze do parcy nei ma co robic i nie ma czeo
        czyatc niech czyta takie rzeczy. Ale neich tu nei tworzy nowych
        teorii, niech nei straszy matek.
        --
        Refluks, zum i wady układu moczowego
        Przecież to jest net...jakiś kurcze
        paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
        • 20.11.07, 14:40
          Zapomniałam tam jakiegoś znaczka dodać smile
          Z owoców na pewno nie zrezygnuję. Wiem, że nie należy popadać w
          skrajności tylko te moje dzieci uwielbiaja słodycze ja im daję
          (wydzielansmile) i na pewno nie przestanę, ale soków to chciałabym się
          pozbyć... Kiedys myślałam, że to też witaminy...
          W każdym razie dzięki, wyluzuję!!! smile))
          • 20.11.07, 14:53
            Soki w kartonach to chemia.
            Kup sokowirowke i masz naturalne soki.
            Mozesz np. robic mieszanki sokowe z kilku gatunkow owocow i warzyw i
            wtedy jest to cudowna sprawa.

            I absolutnei nie musisz z tego rezygnowac.
            --
            Refluks, zum i wady układu moczowego
            Przecież to jest net...jakiś kurcze
            paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
            • 20.11.07, 15:07
              No masz rację!
              ja to jakaś głupia jestem bo zupełnie zapomniałam o domowych sokach!
              Zaraz sprawdzę czy mój robot to ma i będę robić!!!
              Dziękuję bardzo za pomysł!!!
        • 20.11.07, 15:42


          madziulec napisała:

          > Wyluzuj wink
          >
          > Powiem tak: wszystko co zjadasz, czy tez wszystko co zjada w
          > nadmiarze Twoje dziecko jest szkodliwe.
          > Czy mowimy o miesie, czy tez bialku, czy weglowodanach czy wlasnie
          > wreszcie o nieszczesnym cukrze.
          >
          > Jesli czlowiek bedzie zjadal samo bialko podejrzewam, ze niestety za
          > wiele dobrego mu z tego nei przyjdzie, podobnie weglowodany i
          > podobnei sam cukier.
          > Chodzi po prostu o to, by dieta byla zbilansowana.
          Oczywiście 100% prawdy tu napisałaś. Białko nie jest dobrym źródłem energii tylko jednym z budulców.

          >
          > Jesli dziecko zjada owoc to eni tylko wpycha w siebie cukier, przy
          > okazji zjada takze np. w jablkach pektyne wink (Ziemianin o tym
          > zapomnial..) czy tez bardzo wazne witaminy, ktorych np. w wielu
          > innych pokarmach nei znajdziemy.
          >
          Nie, nie zapomniałem. ale co to ta pektyna jest? za wikipedią:
          „mieszanina węglowodanów występująca w ścianach komórkowych wielu roślin.”
          Czyli każda roślina je w sobie ma, nie trzeba jeść słodkich jabłek.

          "Pektyny dla ludzi, pod względem odżywczym są ciałami balastowymi. Pod względem żywieniowym stanowią jedną z frakcji rozpuszczalnego włókna pokarmowego (błonnika). Wiele mikroorganizmów jest w stanie rozkładać pektynę."
          Tak pektyny są pokarmem dla bakterii gnilnych które zamieszkują nasze jelita. Dając im pokarm powodujemy że lepiej sobie żyją wytwarzając więcej szkodliwych gazów smile
          A do do tych ważnych witamin, to niestety ich efekt jest znoszony przez tą ilość cukru która jest we współczesnych jabłkach. Po prostu do zutylizowania tego cukru potrzeba wiecej witamin niż jest ich w jabłku. Kiedyś jak jabłko było małe i kwaśne to jakoś się bilansowało. Warzywa też je maja a nie są tak przeładowane słodkimi cukrami.

          > Raz na jakis czas pojawiaja sie jednak oszolomy gloszacy
          > takei "radosne" teorie na zasadzie: wywalcie za okno zarcie, nie
          > jedzcie tego czy tamtego, bo to szkodliwe. Jasne. Cukier sam jest
          > szkodliwy.
          >
          Dziekuję za ładną etykietkę. nie namawiałem do wywalenia czegoś przez okno. Jedynie syntezuję z publikowanych artykułów wnioski na tematy żywinenia. Nie wymyślam koła.
          > Ale juz sam Melchior Wankowicz napisal: CUKIER KRZEPI wink

          ja słyszałem dodatek: WÓDKA LEPIEJ.
          Ale on to pisał w 1931 roku, kiedy ludzie jedli cukru 13 kilo rocznie.

          O obecnym spożyciu GUS pisze ( www.arr.gov.pl/data/400/biuletyn_182_nr8.pdf ):
          "W przeliczeniu na 1 mieszkańca bilansowe spożycie cukru w obu ostatnich
          latach szacuje się na 41 kg. W porównaniu do innych krajów Europy, spożycie cukru w Polsce kształtuje się na stosunkowo wysokim poziomie i – według
          danych z roku gospodarczego 2002/2003 – zbliżone jest do poziomu konsumpcji w Finlandii i Czechach. Mniejsze spożycie cukru notuje się natomiast w Wielkiej Brytanii – 36,4 kg/osobę i Grecji – 34,8 kg/osobę, natomiast
          najmniejsze we Włoszech – zaledwie 25,2 kg/osobę."



          > Nie dajmy sie zwariowac.
          > I jesli Ziemianin w drodze do parcy nei ma co robic i nie ma czeo
          > czyatc niech czyta takie rzeczy. Ale neich tu nei tworzy nowych
          > teorii, niech nei straszy matek.

          Nie tworzę żadnych teorii. Mogę odwrócić to zdanie. Straszenie chorymi teoriami uprawiają "rycerze" ideologii LOW-FATT. co gorsze nie mający w zasadzie żadnych naukowych argumentów na swoje przekonania. LOW-FATT w USA został zbudowany na kilku oderwanych od rzeczywistości badaniach. Niestety, biznes farmaceutyczny zrobił z tego złoty interes, bo w końcu cóż jak nie LOW-FATT nakręca im biznesy na rynku leków, insulin i innych fajności. A niestety ponieważ, oni mają forsę więc mają medialną siłę aby krzewić to co jest dla nich dobre. Najlepszy przykład wydawane gazetki dla cukrzyków sponsorowane przez Novartisa i innych. Utrzymują cukrzyków w przekonaniu, że mają jeść tylko cukier i białka. co podnosi sprzedaż insulin.
          • 20.11.07, 16:06
            ziemianin_pl napisał:
            > Nie, nie zapomniałem. ale co to ta pektyna jest? za wikipedią:
            > „mieszanina węglowodanów występująca w ścianach komórkowych wielu
            roślin.
            > ”
            > Czyli każda roślina je w sobie ma, nie trzeba jeść słodkich jabłek.
            WIELU wink
            Dzies przeczytalam, ze ok. 42% osob w ogole nei rozumie tego co
            czyta.
            Przerazajace i wlasnie mam tego genialny przyklad. Wielu nie
            oznacza, ze kazda je ma.
            Wiesz do czego sluza pektyny? Poprosimy o nastepny naukowy wyklad wink

            > Dziekuję za ładną etykietkę. nie namawiałem do wywalenia czegoś
            przez okno. Jed
            > ynie syntezuję z publikowanych artykułów wnioski na tematy
            żywinenia. Nie wymyś
            > lam koła.
            Bo to nie TWOJE teorie. Problem w tym, ze kopiujesz bezmyslnei cos,
            anwet tego eni rozumiejac. I na tym polega klopot.
            Bo jesli jest sie juz fanatykiem trzeba rozumiec do konca idee.
            Ja jestem fanatykiem pobierania moczu w kubeczki jalowe,a le wiem
            dlaczego i nie jestem taka wierna odtworczynia czyjegos pomyslu
            tylko wiem dlacezgo, wiem czym to grozi i moge to wyjasnic SWOIMI
            slowami nie kopiujac bezmyslnie z wikipedii wink Tym si epewnie
            roznimy.
            Ja mam mozg, ktory pozwala mi myslec a nie tylko klawiature do
            ctrl+c i ctrl+v.

            > > Ale juz sam Melchior Wankowicz napisal: CUKIER KRZEPI wink
            >
            > ja słyszałem dodatek: WÓDKA LEPIEJ.
            > Ale on to pisał w 1931 roku, kiedy ludzie jedli cukru 13 kilo
            rocznie.
            I umierali na potege? Puisalam Ci - moje dziecko nie zjada cukru. Ja
            tez nie. Na moje pytanei po raz kolejny nei odpowiedziales.
            I tak sie z Toba dyskutuje.
            Wierne gadanie fanatycznych haselek.

            > Nie tworzę żadnych teorii. Mogę odwrócić to zdanie. Straszenie
            chorymi teoriami
            > uprawiają "rycerze" ideologii LOW-FATT. co gorsze nie mający w
            zasadzie żadnyc
            > h naukowych argumentów na swoje przekonania. LOW-FATT w USA został
            zbudowany na
            > kilku oderwanych od rzeczywistości badaniach. Niestety, biznes
            farmaceutyczny
            > zrobił z tego złoty interes, bo w końcu cóż jak nie LOW-FATT
            nakręca im biznesy
            > na rynku leków, insulin i innych fajności. A niestety ponieważ,
            oni mają forsę
            > więc mają medialną siłę aby krzewić to co jest dla nich dobre.
            Najlepszy przyk
            > ład wydawane gazetki dla cukrzyków sponsorowane przez Novartisa i
            innych. Utrzy
            > mują cukrzyków w przekonaniu, że mają jeść tylko cukier i białka.
            co podnosi sp
            > rzedaż insulin.
            Cukrzykiem nei jestem.
            Do kogo wiec ta mowa-trawa?

            --
            Refluks, zum i wady układu moczowego
            Przecież to jest net...jakiś kurcze
            paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
            • 20.11.07, 17:01
              > > Czyli każda roślina je w sobie ma, nie trzeba jeść słodkich jabłek.
              > WIELU wink
              > Dzies przeczytalam, ze ok. 42% osob w ogole nei rozumie tego co
              > czyta.
              > Przerazajace i wlasnie mam tego genialny przyklad. Wielu nie
              > oznacza, ze kazda je ma.
              > Wiesz do czego sluza pektyny? Poprosimy o nastepny naukowy wyklad wink
              >
              Do dżemików?
              Wiesz, genialny przykład wyłapałaś, potraktowałem w tym zdaniu pektynę jako błonnik, który wystepuje w kazdej praktycznie roslinie, choć nie każdy jest pektyną, fakt. Ale jako, że to balast wiec nie przywiązuję do niego wielkiej wagi. ale rozumiem że ty jesteś od niego specjalistką i coś nam o nim powiesz.
              Jak na razie nie podałaś żadnego kontrargumentu. złapałaś mnie na skrócie myslowym i bedziesz mi tu pisać o bezmyślności. to bardzo merytoryczne z twojej strony. Czekam jeszcze na psychatrię w twoim wykonaniu smile)))))))))))))))

              > > Ale on to pisał w 1931 roku, kiedy ludzie jedli cukru 13 kilo
              > rocznie.
              > I umierali na potege?
              A na co umierali przed wojną, może podasz jakieś ciekawe dane porównawcze z dzisiejszymi czasy.

              > Cukrzykiem nei jestem.
              I swietnie, oby tak było zawsze, w mediach trąbią że 2 miliony mamy cukrzyków a drugie 2 jeszcze o tym nie wie, nie zycze nikomu żeby był w tych 4 milionach.

              > Do kogo wiec ta mowa-trawa?
              To juz twoja ocena, i zostan sobie przy niej.

        • 20.11.07, 22:13
          cukier biały, oczyszczony od dawna widomo, że jest bardzo szkodliwy
          dla organizmu , zresztą tak samo jak biała mąka, olej rafinowany, i
          wiele innych przetworzonych produktów
          • 20.11.07, 23:57
            Ok.
            Milion rzeczy jest szkodliwych. Kazde jedzenie z puszki, mleko z kartonu, praktyczni ekazde jedzenie przetworzone inaczej niz pod dzialaniem temperatury czy mrozone.

            I co? Mam nic nie jesc? Krowqe chodowac gdzies w glebokiej puszczy? Ok. Tylko gdzie ta puszcza? Wode ze strumyka pic. Nie ma sprawy. Tylko gdzie taka zrodlana woda ze strumyka... ? Bo oligocenki juz nie ma, to wiadomo.
            Mam maslo ghee robic?
            Chleb i tak pieke sama na zakwasie.

            Ale przeciez w koncu doby mi nie wystarczy.

            I i tak to nic nei da, bo powietrze jest zanieczyszczone.

            I mozna popasc w paranoje.
            Poza tym caly ten czas, ktory spedzalabym z kalkulatorem i kartka w reku czy juz zjadlam przepisowe np. iles tam tluszczu to wole przeznaczyc na odpoczynek czy zabawe z dzieckiem wink
            --
            Refluks, zum i wady układu moczowego
            Przecież to jest net...jakiś kurcze
            paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
      • 20.11.07, 15:12
        Fruktoza jest znacznie gorsza od glukozy.
        1) 10 razy aktywniej glikolizuje białka.
        2) zalewając szlaki metaboliczne zmusza organizm do produkcji cholesterolu LDL i otłuszcza wątrobę.

        Jesli juz cukier to skrobia, jak najmniej przetworzona. wolniej się wchłania i równomierniej zasila organizm.
        • 20.11.07, 15:16
          No i piszesz troche nieprawde wink

          www.sfd.pl/Fruktoza-t29795.html - poczytaj to...

          --
          Refluks, zum i wady układu moczowego
          Przecież to jest net...jakiś kurcze
          paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
          • 20.11.07, 17:35
            zacytuj fragment w którym trochę piszę nieprawdę, to się odniosę.
        • 20.11.07, 15:17
          ZIemianin poczytaj o szkodliwosci tluszczy w nadmiarze
          i przestan przynudzac
          trzeba jesc wszystko z umiarem
          zbilansowana urozmaicona dieta to podstawa zdrowia
          dziecko od kawalka czekolady lub ciasteczka raz na jakis czas nie
          umrze bez przesady

          --
          Ksiezniczka Klaudia ma
        • 20.11.07, 15:21
          drmichalak.pl/data/studenci/bioch6.htm
          --
          Refluks, zum i wady układu moczowego
          Przecież to jest net...jakiś kurcze
          paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
          • 20.11.07, 15:57
            Dziekuje, połebkach na razie go przeleciałem, wygląda zachęcająco smile

            "Widzimy więc, dlaczego miażdżyca jest skorelowana z podwyższonym poziomem triglicerydów, nadwagą i poziomem cholesterolu. Wspólną przyczyną wszystkich tych zjawisk jest nadmiar węglowodanów w diecie, których organizm nie jest w stanie zagospodarować, prowadzący do nadmiernego rozkręcania się cyklu pentozowego i produkcji NADPH2. Główny odbiorca NADPH2 to cykl syntezy kwasów tłuszczowych oraz w mniejszym stopniu cholesterolu. Kolejność, w jakiej te trzy czynniki te zostały wymienione nie jest przypadkowa – wskazuje na siłę korelacji z miażdżycą.

            Najsilniej skorelowane są triglicerydy, jako, że ich metabolizm jest stosunkowo najprostszy i najbardziej bezpośrednio wskazują na przeładowanie organizmu węglowodanami. Jakkolwiek triglicerydy we krwi mogą pochodzić również z pożywienia, to jednak głównym ich źródłem jest synteza w wątrobie z cukru. U osób, które ograniczą nadmiar węglowodanów w diecie, triglicerydy w znaczący sposób szybko spadają. Norma dla triglicerydów to ok. 50-150mg%. Na diecie niskowęglowodanowej rzadko przekraczają one 100mg%."
            • 20.11.07, 16:11
              nadmiar węglowodanów w diecie - sam zacytowales wink

              a teraz wydrukuj sobie i jedz do domu wink milej lektury wink
              --
              Refluks, zum i wady układu moczowego
              Przecież to jest net...jakiś kurcze
              paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
    • 20.11.07, 15:30
      Ziemianin przypomnij sobie jak twoja corka na zlocie w maju
      reagowala na ciastko ktore jadla moja corka.
      Zabroniles mi jej poczestowac
      w koncu zjadla kawaleczek i co i miala ochote na kolejny, ale ty
      kazales mi ja zignorowac i wiesz co serce mi sie wtedy krajalo.
      Szkoda mi je bylo bo przeciez od tego ciastka nic by jej nie bylo.
      Ja szanuje ze interesujesz sie swoim dzieckiem i wychowujesz je
      wedlug jakis zasad.
      Ale wiesz wydaje mi sie ze chyba za bardzo wczules sie w role
      Nie dajesz dziecku poznac swiata nawet przez jedzenie.
      Nie dajesz jej wyboru, ty ja chodujesz jak roslinke.
      Ja nie twierdze ze cukier jest dobry czy w owocach czy tez w
      slodyczach. Ale nie nalezy przeginac w zadba strone.
      --
      Ksiezniczka Klaudia ma
      • 20.11.07, 15:53
        Nie chodzilo mi wtedy tylko o ciacho ale tez o to żeby moje dziecko wiedziało, że się nie sięga po cudze.
        Poza tym mylisz się w tej ocenie. Daję dziecku owoce, ale nie dużo, własnie tak zeby znało smaki.
        W tym co piszę czasem przesadzam, ale to tak trochę zeby sprowokować.
        W czasach kiedy nas straszą każdą tłustą zyłką w wędlinie chciałbym przesunąć równowagę trochę w drugąstronę. Ku normalności, która wg. dietetyków mówi o 50 g tłuszczu dziennie dla dziecka w okresie intensywnego rozwoju.
        • 20.11.07, 16:08
          Nie siega sie po cudze? Napewno, bo cudze to kradziez.
          Ale z tego co pisal kolezanka ona POCZESTOWALA Twoje dziecko, co
          oznacza, ze zaprosila je.

          Czy myslisz, ze w tym momencie nei poczulo si eono gorzej,
          odrzucone, tylko dlatego, ze jej ojciec ma glowe nabita jakimis
          idealistycznymi teoriami?

          Przypomnial mi sie film "CHarlie i fabryka czekolady"... Willie
          Wonka tez nie mogl jesc czekolady, bo mu ojciec zabranial, co
          wiecej, wrzucal czekolade do ognia, bo czekolada psuje zeby, a on
          mial fisia na tym punkcie.
          I w koncu Willie Wonka po prostu nazarl sie czekolada, gdy mogl.
          --
          Refluks, zum i wady układu moczowego
          Przecież to jest net...jakiś kurcze
          paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
          • 20.11.07, 17:15
            Tak, i przez 2 tygodnie moczyło się z tego powodu w nocy i budziło się z wrzaskiem o 3 nad ranem.
            Dla mnie ciastka nie są pokarmem na obiad, a była to taka własnie pora i tyle.
            mówimy o kilkunastomiesieczniaku. nie dorabiaj psychologicznych teorii.
        • 20.11.07, 16:53
          no to mnie uspokoiles
          bo twoje posty sa bardzo radykalne
          i juz myslalam ze Alicja innego "slodycza" niz boczek nie znasmile
          Ale wtedy ja ja czestowalam ona nie siegala po nieswoje.
          Pozdrawiam i duzo zdrowka Ali zycze.
          --
          Ksiezniczka Klaudia ma
    • 20.11.07, 15:41
      No to ja chyba zacznę jeść cement.Może mi tak bardzo nie zaszkodzi
      jak jabłko albo nie daj Bóg gruszka!
    • 20.11.07, 21:33
      1. Możliwość rozwoju kwasicy ketonowej (objawiającej się powstaniem acetonu) jako skutek nieprawidłowej przemiany tłuszczu przy braku odpowiedniej ilości glukozy. Może to nawet zagrażać życiu chorego, ponieważ w wyniku zmiany kwasowości i zaburzeń składu elektrolitowego i objętości krwi może dojść do niedokrwienia i niedotlenienia tkanek

      2. Stale obniżony poziom glukozy we krwi, który grozi głęboką hipoglikemią prowadzącą do niedożywienia mózgu. Mózg w ciągu doby zużywa ok. 120 g glukozy, ale może również wykorzystywać kwasy tłuszczowe a nawet preferencyjnie ciała ketonowe. Wymaga to jednak okresu adaptacji. W cukrzycy występują jednak gwałtowne spadki poziomu cukru, które przy takiej diecie i stosowaniu insuliny mogą znacznie szybciej prowadzić do rozwoju głębokiej hipoglikemii.

      www.pzn-mazowsze.org.pl/rod/dieta_kw.html
      --
      Refluks, zum i wady układu moczowego
      Przecież to jest net...jakiś kurcze
      paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
      • 20.11.07, 22:31
        A o glukogenezie słyszałas?
        A o 50 gramach glukozy dzienie (0,8 g/kg ciała) dla tkanek które tylko z glukozy czerpią energię słyszałaś? (Harper dla medyków)
        A zauważyłaś, że nigdzie nie pisałem żeby rezygnować z cukru całkowicie?
        Jedynie skupiam się na niedocenianej obecnie roli tłuszczów w diecie. zgodnie ze standardowymi zaleceniami dietetyki klasycznej, dziecko do 3 roku życia powinno pobierać 50% energii z tłuszczu czyli 500kcal czyli 50 gram.

        W cukrzycy różne cuda się dzieją, ale lepiej do niej nie doprowadzic, przez rozsądne żywienie się cukrami, a to co napisałaś ma się trochę nijak do tematu. Powtórze, nie mówiłem nigdzie o niejedzeniu węglowodanów w ogóle.


        • 20.11.07, 23:52
          Tu piszesz, by nei stosowac cukru wink

          o tluszczach i NAKAZIE stosowania jakiejs tam ilosci u dzieci piszesz gdzie indziej wink

          Wroc na ziemie i teraz napisz cos do tego watku wink

          PS
          Ten dr michalak napisal w jednym z wykladow:
          Tłuszcz:

          5. Zjadamy tłuszcz zwierzęcy: masło, śmietanę 30%, smalec, słoninę, podgardle. Z roślinnych tłuszczów może być majonez, oliwa z oliwek i olej lniany (nie do smażenia, tzn. na zimno) , ewent. olej rzepakowy

          (Oliwa z oliwek - z pierwszego tłoczenia, olej lniany - jedyny olej szczególnie bogaty w kwasy Omega 3).

          6. Tłuszcz traktujemy tak, jak benzynę w samochodzie - jako najlepsze możliwe wysokooktanowe paliwo. Wlewa się tyle, ile się spala.


          Pozdrawiam wink wydrukuj dzis wyklady, na jutro na rano w drodze do pracy jak znalazl wink
          --
          Refluks, zum i wady układu moczowego
          Przecież to jest net...jakiś kurcze
          paraświat...cyberświat...jakiś matrix pierdzielony. Coś Wam się...
    • 04.12.07, 12:51
      Boże ludzie, macie chyba duzo czasu. Swoją drogą nie rozumiem jak
      mozna w ogóle jeść nieustannie myśląc ile każdy kęs ma tłuszczu,
      białka ect. Popadłabym w anoreksję jak niec. Nawiasem mówiąc w
      cytowanych artykułach nie ma o niejedzeniu cukru, tylko o
      szkodliwości nadmiaru, od wieków wiadomo, że co za dużo to nie
      zdrowo, ale to nie znaczy że trzeba dać się zwariować. Co i raz
      ktoś publikuje jakieś "rewelacje", co jeść, a co nie, a za czas
      jakiś kto inny coś dokładnie odwrotnego. A naorawdę nigdy nie
      wymuślono na dłuższą metę nic mądrzejszego niż w miarę urozmaicona,
      zrównoważona dieta, bez wariactw, przegięć i objadania się nad
      miarę.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.