Dodaj do ulubionych

ostry konflikt z dziadkami. Pomóżcie!

06.05.08, 15:29
Pisałam już kiedyś o tym ale muszę wrócić bo potrzebuję rad i waszej
pomocy. mam ostry konflikt z moimi rodzicami na tle metod
wychowawczych mojej 3-letniej córci. Chodzi przede wszystkim o
stosowanie kar i "krzesełka ciszy" lub "karnego żółwika", itp.
Wszystko jest fajnie i działa bez zarzutu jak jesteśmy razem w domu
(ja, mąż i dziecko). Stosujemy swoje zasady, dziecko wie co może a
co nie. Gdy odwiedzamy dziadków nasz system wartości pada na
twarz... Jak mama nie pozwoli to dziadziu da, jak mama skarci to
babcia przytuli. Jak wnusia chce to to ma i nawet nie można się
sprzeciwić. Na każdym kroku podważa się nasz autorytet i co gorsza,
krytykuje przy dziecku. Ona to słyszy i wykorzystuje słabość
dziadkow. Gdy zareaguję swoją metoda np. na histerię krzesełkiem
ciszy to babcia twierdzi że ją stresuję, ze bedzie ja bolec
gardelko, a co najgorszasmile, co sąsiedzi powiedzą... dziadkowie
twierdzą ze zachowanie wnuczki wynika z naszego ostrego
wychowywania, z braku czułości i miłości. Jak mogą takie wnioski
wysuwać skoro nie widzą naszego codziennego życia... U dziadków jest
dwa dni i na podst tego czasu moi rodzice wysuwają takie
opinie...Córcia chodzi do żłobka, jest bardzo zdyscyplinowana, bawi
się, jest żywa, radosna, aktywna i jej zachowanie nie wskazuje
zadnych oznak maltretowania psychicznego czy innych "masakr" ze
strony rodziców. Moje tłumaczenie jej innego zachowania u dziadków
jest jedno, powiedzcie czy mam rację, u nich wszystko wolno, ona to
wie i wykorzystuje. Ja , dla swietego spokoju nie wchodzę już w
dyskusje z mama bo po co się stresować. A tłumaczenie mojej mamy
jest takie: wnuczka ma ostry rygor i dyscyplinę w domu i stres
odreagowuje u dziadków bo wie ze oni traktują ją z miłością.
Uwierzcie mi, ze pisząc to płaczę, bo nigdy bym nie przypuszczała ze
moi rodzice beda zdolni to wysuwania takich wnioskow... Dodam, ze
nawet straszyli nas odebraniem praw rodzicielskich!!! I co ja mam
zrobić, odizolować dziecko od dziadków??? Nawet nie wiecie jak mi
jest ciężko. Dodam, ze jestem w 6mies ciązy i ten konflikt napewno
odbije się na zdrowiu maleństwa, tylko czy dziadkowie beda miec
wyrzuty sumienia???
--
joaska78
Edytor zaawansowany
  • gdzie-idziesz 06.05.08, 15:52
    Każdy ma swoje metody wychowawcze, i swoje poglądy na wychowanie
    dzieci. Ty przyjęłaś pewną metodę, dziadkom trudno jest to
    zrozumieć. Z tego co piszesz, z dziadkami macie sporadyczny kontakt.
    Na Waszym miejscu "zluzowałabym" kindersztubę u dziadków, dla
    własnego spokoju. Mała szybko zrozumie, że to co wolno jej u
    dziadków, nigdy nie przejdzie w domu. Pozwoliłabym
    dziadkom "wychowywać" ją po swojemu - w te dwa dni co jakiś czas za
    wiele Ci nie namieszają. Po kilku wyjazdach mała pewno będzie
    chciała ich zasady w domu sprzedać, ale szybko zrozumie, że to do
    niczego nie prowadzi.
    Niech pobyt u dziadków będzie rodzajem wakacji też dla małej -
    staraj się unikać sytuacji, w których będziesz musiała ukarać
    dziecko, czegoś odmówić. Unikniesz w ten sposób różnicy w poglądach
    między Tobą a dziadkami i krytykowania przy dziacku Twoich metod
    wychowawczych.
    Pozwól im rozpieszczać małą do bólu, od tego są.
    Myślę, że te jej wybryki spowodowane są tym, że ona czuje, że
    dziadków ma po swojej stronie i że wszystko u nich jej wolno. Że
    dziadkowie sprzeciwiają się mamie. Ona sama chce się "postawić"
    mamie i wykorzystuje do tego dziadków. Myślę, że unikanie z Twojej
    strony sytuacji konfliktowych zmniejszy ilość konfliktów w domu
    dziadków. Pozwalaj dziadkom na rozładowywanie jej humorów "po
    swojemu", nawet jeśli Ci się to nie podoba.
    Pozdrawiam
  • joaska26 06.05.08, 16:02
    Dziękuję za radę. Przyznam jednak że ta metoda nie przeszła. Od
    pażdziernika, kiedy to poraz pierwszy ostro pożarłam się z mama
    przyjęłam własnie metodę nie wtrącania się...Nie poskutkowała, bo
    babcia cały czas drąży temat, krytykuje, specjalnie dogaduje, a mnie
    poprostu szlag trafia. Oni buntują dziecko przeciw nam! Nie mogę
    patrzeć obojętnie na to. A dodam że jesteśmy zmuszeni być u nich co
    tydz na weekend gdyż tam mam dodatkową pracę która jest dużym
    żródłem naszego dochodusmile
    --
    joaska78
  • gdzie-idziesz 06.05.08, 16:10
    nie ciekawie to wygląda. Jeśli otwarcie buntują małą przeciwko Wam,
    to chyba rzeczywiście trzeba jakoś ogranicznyć te kontakty. Może
    wcześniej przeprowadzić konkretną rozmowę - zagrozić mamie, że jej
    dalsze taki postępowanie skończy się separacją od wnuczki. Jeśli to
    nie pomoże to zostaje zrezygnować z pracy dodatkowej ( i tak za trzy
    miesiące będziesz musiała to zrobić). A może warto się też
    zastanowić, czy dziadkowie nie mają racji, może zbyt ostre macie
    metody wychowawcze?
    Pozdrawiam
  • mamamamba 06.05.08, 15:58
    uspokoj sie, to szkodzi dziecku w brzuchu.
    normalna rzecza jest,ze rodzice wychowuja a dziadki rozpieszczaja. moje zasady
    tez biora w leb u moich rodz, no ale wybaczam im to, nie umieja wnusiowi
    odnmowic. ale krytykowanie rodzicow przy dziecku jest niedopuszczalne!!!
    radzilabym: podejmij rzeczowa rozmowe z Towimi rodzicami (mialas wczesniej takie
    konflikty?!), wypunktuj sobie na kartce wrecz co chcesz powiedziec (zebyc w
    emocjach nie zapomniala). ja bym przede wszystkim rzekla,ze
    -dziecko jest zdrowe, pogodne, nie ucieka od rodzicow (co znaczy ze ma sie u
    nich dobrze)
    -dziadki sa do dozpieszczania i pewne rzeczy puszczasz im plazem
    -jednak ABSOLUTNIE ma sie skonczyc krytyka wasza przez nich w obecnosci cory, bo
    podwaza to wasz autorytet! niech sie lepiej mama zastanowi, co zrobi gdy za 12
    lat corka ucieknie z domu, bo "przeciez rodzice sa glupi" - co jej wpoila babcia
    keep calm.
  • mama-ola 06.05.08, 15:58
    Nie chciałabym Cię dołować, ta ciąża i łzy, ale...
    Wygląda na to, że macie kontrowersyjne metody wychowawcze. A jak są
    kontrowersyjne, to może warto przemyśleć, czemu inni mają o nich
    inną opinię.
    --
    Mama 3-letniego Antosia
  • joaska26 06.05.08, 16:08
    Nie wydaje mi się by nasze metody były kontrowersyjne. Poprostu
    jesteśmy konsekwentni, jak powiem nie, to nie i nie ustępuję podczas
    wybuchu histerii ( a dziadkowie tak). Dużo czytam na temat
    wychowania i popieram też metody wychowawcze super niani. Moja mama
    strwierdziła ze jej metody (Doroty Zawadzkiej) są nieodpowiednie i
    za jakiś czas okaże się ze tak jak Samson, ona też zostanie
    posądzona o maltretopwanie czy molestowanie. No, ciemnogród! A moi
    rodzice nie są wiekowi, mają po 50 lat z hakiem.
    --
    joaska78
  • beata227 06.05.08, 16:14
    a jakie metody stosowali oni względem swoich dzieci czy pozwalali na wszystko? ja bym szczerze i otwarcie z nimi porozmawiała.
  • gdzie-idziesz 06.05.08, 16:18
    Moi teściowie też mają 50 z hakiem. Ja też byłam zachwycona matodami
    superniani, taką ogromną konsekwencją w wychowywaniu. Na szczęście
    dotarło do mnie, że Superniania ma za zadanie doprowadzić "do
    porządku" dziecki, którymi wcześniej nikt za bardzo się nie zajmował
    a także nauczyć rodziców na czym polega wychowywanie dzieci. Taka
    ogromna konsekwencja i "przełamywanie" dziecka są bardzo medialne.
    Zgadzam się, że konsekwencja jest bardzo ważna w wychowywaniu, ale
    trzeba czasem pozwolić dziecku na wyrażenie swoich uczuć, także tych
    negatywnych. Dziecko może źle się zachowywać nie ze złości, ale z
    głodu, przemęczenia czy nadmiaru bodźców. I tu surowa konsekwencja
    jest okrutnym karaniem (według mnie oczywiście). Przyjęłam częściowo
    metody wychowawcze teściowej (konsekwencja, ale głównie czułość i
    miłość, nic na siłę itp) i jak narazie świetnie się to sprawdza.
  • ik_ecc 06.05.08, 21:25
    joaska26 napisała:

    > Nie wydaje mi się by nasze metody były kontrowersyjne. Poprostu
    > jesteśmy konsekwentni, jak powiem nie, to nie i nie ustępuję
    podczas
    > wybuchu histerii ( a dziadkowie tak). Dużo czytam na temat
    > wychowania i popieram też metody wychowawcze super niani. Moja
    mama
    > strwierdziła ze jej metody (Doroty Zawadzkiej) są nieodpowiednie i
    > za jakiś czas okaże się ze tak jak Samson, ona też zostanie
    > posądzona o maltretopwanie czy molestowanie. No, ciemnogród! A moi
    > rodzice nie są wiekowi, mają po 50 lat z hakiem.

    Mam 30 lat (o ile ma to znaczenie), zgadzam sie calym sercem z
    Twoimi rodzicami. Metody superniani rowniez uwazam za
    nieodpowiednie - delikatnie to ujmujac.
  • mamamamba 06.05.08, 16:16
    moze tez. dziwi mnie najbardziej, ze to nie tesciowie, tylko wlasna matka?! choc
    znam takie matki-wariatki moich kumpel, ktore dzieci maja..
  • corkaswejmamy 06.05.08, 16:12
    My równiez mamy podobny problem, lecz zdecydowanie nie na takiej skali. Problem
    ten dotyczy wyłącznie mojego teścia. Teściowa jest "normalna" i szanuje nas jako
    rodziców. Był taki moment, że córka po powrocie z weekendu u dziadków, a nawet z
    jednego popołudnia(za chwilę skończy 3 lata) płakała bo nie chciała do domu.
    Czemu? bo w domu są zasady, bo w domu nie leci na okrągło mini-mini, bo w domu
    mama oprócz córci ma również inne rzeczy do zrobienia i nie może poświęcać jej
    100 % swojego czasu(choć daję z siebie z 80%). Dziadek z wnuczką na klanach
    godziny spędzał. Co Ania chciała dziadek w tej chwili to spełniał. A jej w to
    graj. Oj ciężko mi było. Niemniej Ania to już duża, mądra dziewczynka i moje,
    wydawać by się mogło patetyczne apele skierowane do niej, zaczęły odnosić
    skutki. I dziś Ania wie na co może pozwolić sobie w domu, a na co u dziadków.
    Jedno tylko dało mi do myslenia. U dziadków jest fajnie bo oni poświęcają jej
    maximum czasu(czyt. są wyłącznie dla niej). W domu aż takie poświęcenie nie jest
    możliwe, to fakt. Bywało jednak i tak, że tak naprawdę szukałam sobie zajęć(a
    tych nie brakowało). Może nawet nie szukałam, ale robiłam coś co mogło poczekać
    zamiast zająć się dzieckiem. Zmieniłam taki sposób postępowania, poświęcam córce
    jeszcze więcwej czasu(bez żalu, z radością) i teraz wszystko owocuje. A dziadek
    cierpi-spadł z piedestału i to z wielkim hukiem. Znów rodzice są no 1.
    --
    Nie jestem tym, kim innym wydaje się, że jestem. Ot co.
  • joaska26 06.05.08, 16:31
    Dziękuję za wszystkie rady. Przeczytam je na spokojnie i przemyślę
    wiele z nich.
    Co do tych metod to jestem konsekwentna i surowa ale miłości,
    czułości to napewno dziecku nie brakuje! Ona naprawdę jest super w
    domu. To mądra dziewczynka, też przebiegła i czasem mnie
    wykorzystuje no ale nie jestem idealna. Zachowanie zmienia się
    diametralnie u dziadków a po powrocie przez 2 dni dochodzi do
    siebie.
    Jeśli chodzi o rozmowę, to z moimi rodzicami nie da się rozmawiać.
    Oni słyszą tylko siebie, nie dpouszczają nas do głosu, cokolwiek
    powiem to jest kontra...
    Widzę ze nie jestem sama ze swoim problemem... Ale faktycznie
    częściej to teściowie są konfliktowi a nie rodzice. Z teściami
    byłoby łatwiej, z rodzicami jest ciężko, w końcu ich się nie
    wybierasmile. Moi rodzice często się przy nas kłócili i ja chciałabym
    tego unikać przy moim dziecku.


    --
    joaska78
  • corkaswejmamy 06.05.08, 16:36
    Widze, że mamy podobny model wytchowania naszych córek. A czas powrotu córki od
    dziadkiem nazywam czasem resocjalizacji. Bo choć jest duuuuuuuuuzo lepiej niż
    niegdyś wciąż zdarzają sie zachowania, których nie akceptujemy.
    --
    Nie jestem tym, kim innym wydaje się, że jestem. Ot co.
  • oli.nek 06.05.08, 16:17
    a ja się zastanawiam, skoro konflikt jest aż tak ostry, że twoi rodzice straszą
    cię pozbawieniem praw rodzicielskich, to po co wy dalej do nich chodzicie? czy
    to jest tak, że oni opiekują się dzieckiem pod twoją nieobecność, czy to są po
    prostu weekendy? może na jakiś czas odpuścić sobie spotkań...

    jak moja starsza córa dokazuje to my ją wysyłamy do pokoju by tam posiedziała.
    nie zwierzamy się dziadkom ani jednym ani drugim z naszych metod wychowawczych
    ani oni nas o to nie pytają. też kochają nasze dzieci bezgranicznie i na o wiele
    więcej im pozwalają, ale kiedy raz, drugi, trzeci starsza (na razie starsza, bo
    młodsza ma dopiero rok) dała również i im się we znaki zrozumieli, że czasem i
    oni muszą zacząć wychowywać.
  • simple1 06.05.08, 16:18
    oj, podnosi mi sie cisnienie jak slysze takie rzeczy. Osobiscie
    miałam podobny problem z tesciowa. Kobieta wtracała sie na maksa,
    nie umiała zrozumiec pewnych rzeczy. Za wszystko mnie winiła.
    Prosiłam , tłumaczyłam, wyjasniałam i NIC!!!!! Znów to samo. Taki
    typ. W drodze do domu po takiej fajowej wizycie u tescowej,
    wyładowywałam sie na mężu. Często sie przez nia kłócilismy. Aż w
    koncu powiedziałam DOSYC TEGO!!! Albo sie zmieni (bo nam życie
    rójnuje) albo nasze wizyty ogranicza sie do minimum. No i jest to
    drugie. Nadal jest taka sama, ale widze ja bardzo, bardzo mało.
    Uważam ,że to my jestesmy rodzicami i albo dziadkowie, ciocie,
    tesciowie beda traktowac dziecko tak jak ja chce, albo do widzenia.
    Nie rozumiem czemu mam robic głupka z dziecka i mam byc upokażana w
    jego obecnosci.

    Macie swoje metody wychowawcze to gratuluje. Tak trzymac. I nie
    pozwolic nikomu ich zmieniac, skoro uważacie je za słuszne.
    Jestes w ciązy więc nie powinnas sie denerwowac.
  • sfajczala 06.05.08, 16:22
    A jakie to sa te metody super niani? O co dokladnie z tym
    krzeselkiem chodzi i cisza?'
    To wazne, bo ja osobiscie nie popieram zachowan rodzicow po
    obejrzeniu programu jakiejs niby niani, co konkretnego przypadku nie
    zna, i stosuje uogalniajace rady dla wszystkich.,
    Moze rzeczywiscie jestescie za ostrzy dla dziecka? Mzoe to nie nawet
    metody tylko w nerwach cos robicie lub nakazujecie, a wiadomo, babci
    sie serce kraje.
    Nie tlumacze dziadkow, bo w zyciu nie powinni przeciwko wam dziecka
    nastawiac ale tylko i wylacznie rozmowa i postawieniem spraw jasno
    zalatwisz sprawe. To twoi rodzice, boisz sie ich?
  • joaska26 06.05.08, 16:36
    Ta metoda jest stosowana od dawna, tylko nazwy się zmieniająsmile.
    Chodzi o to ze jak dziecko wymusza coś na nas, zaczyna
    histeryzować, kopać, itp to stawia się go na ustalonym wcześniej
    bezpiecznym miejscu i pozwala wyciszyć jego emocje. W końcu
    ustępuje, przemyśli swoje zachowanie i przychodzi przeprosić. Po
    czym wraca do zabawy bądz innego zajęcia uśmiechnięte i nic złego mu
    się nie stało. To jest poprostu wymuszanie na które nie pozwalam bo
    gdybym ustępowała to za daleko by się to posuwało...
    --
    joaska78
  • joaska26 06.05.08, 16:43
    Dziękuję na razie za wszystkie odp. Wrócę do tematu póżniej bo
    właśnie córcia wstała i idę się nią zająć:-. Podam wam więcej
    przykładów zachowań moich rodziców i poproszę was o opinię.
    Dziękuję,pozdrawiam.
    --
    joaska78
  • demonii.larua 06.05.08, 16:42
    Gdyby moi rodzice - mama zwłaszcza (!) zachowywali się w ten sposób, a rozmowy i
    próby "złagodzenia" nie przynosiłyby efektu, zaniechałabym kontaktów. Co to za
    groźby w ogóle - odebranie władzy rodzicielskiej... bez komentarza zostawiam.
    Można dzieci wychowywać konsekwentnie, z własnym systemem postępowania i jeśli
    się to sprawdza, to nie wolno tego zaprzepaścić!
    Dla mnie spokój jest ważniejszy niż słuchanie jakim to złym rodzicem jestem, to
    ocenią dzieci jak przyjdzie na to czas i niczyja opinia więcej nie jest mi do
    tego potrzebna. Skoro z dodatkowego zajęcia masz dodatkowy zarobek, spróbuj
    znaleźć opiekę na weekend, to nic złego przecież smile Szkoda Twoich nerwów,
    zwłaszcza że jesteś w ciąży.
    --
    Here I lay...
    See you in Hell
  • corkaswejmamy 06.05.08, 16:42
    to zanim w ogole pojawił sie program "Super Niania" my już niektóre z nich
    stosowaliśmy-intuicyjnie. Nie bylo kar cielesnych-bardziej sprawdzało sie
    odseparowanie od rodziców. Tak więc nie trzeba super niani by wiedzieć
    intuicyjnie co nalezy robić. My widzieliśmy, że córce na nas zależy, że karą
    jest dla niej brak naszej obecności czy słowa "nie życzę sobie byś", "jest mi
    przykro, ponieważ..." i tak dalej. No i konsekwencja, w pewnych kwestiach(bicie
    chociazby) wręcz rygorystyczna.
    --
    Nie jestem tym, kim innym wydaje się, że jestem. Ot co.
  • joaska26 06.05.08, 16:44
    Buziaki!
    --
    joaska78
  • corkaswejmamy 06.05.08, 17:09
    A poza tym masz piekne imię, wierz mi, wiem co mówięsmile
    --
    Nie jestem tym, kim innym wydaje się, że jestem. Ot co.
  • corkaswejmamy 06.05.08, 21:07
    To ty tez joaśka? demoniczna joaśka? brzmi zawadiacko. (nie żebym tej laury nie
    widziała w nicku)
    --
    Nie jestem tym, kim innym wydaje się, że jestem. Ot co.
  • corkaswejmamy 06.05.08, 21:21
    nie ma to jak ślepym być! I ja dzieci czytac uczę, hehehe. Demoni larua! a ja
    tam laurę widziałam. No to Asiula pozwól, że tak cię będę nazywać.
    --
    Nie jestem tym, kim innym wydaje się, że jestem. Ot co.
  • corkaswejmamy 06.05.08, 21:39
    nie znosze Joasi. Joaśka może być, ale Joasia? Toz to taka kizia mizia. Gdzie
    tak do mnie? Wrednej malpy. Chciaz Asia choc do mnie nie pasuje to jednak ulubione.
    --
    Nie jestem tym, kim innym wydaje się, że jestem. Ot co.
  • mamamamba 07.05.08, 08:32
    ja tez widzialam LAURE, przysiegam!!
  • babcia47 07.05.08, 01:45
    w ramach "co ludzie powiedzą" wydrukuj im odpowiedzi na tym wątku i
    daj poczytac..po pierwsze moze pierwszy raz, na spokojnie
    dowiedząsie co Ty o tym myslisz, jakie sprawiaja Ci problemy i jak
    niewychowawcze są tego typu dyskusje przy dziecku (bo obgadac temat
    zawsze można a czasem trzeba) i co o ich zachowaniu sądzą "inni"!!
    Fakt, że dziedkowie sa od rozpieszczania mogą prosić o złagodzenie,
    poluzowanie jakis rygorów ale wszystko ma swoje granice..Kiedy
    bywałam u swojej babci czy cioć normalne było, że stosowały inne
    metody wychowawcze niz mama..ale gdy ona była obecna miała w każdej
    sprawie ostatnie i najwazniejsze słowo. Mimo rozpieszczania "na
    wyjeździe" bezproblemowo wracałam do domowych wymagań..jednak
    podrywanie rodzicielskiego autorytetu przy dziecku (przy mnie) nigdy
    nie miało miejsca i uważam to za karygodne..a grożenie odebraniem
    dziecka, nawet jeżeli nie jest to poważne..ot takie gadanie..i to
    wobec kobiety w ciązy, która ma i tak problemy z emocjami (hormony)
    uważam za nieludzkie i wredne!! Matką mojego wnuka jest synowa, nie
    córka ale nie wyobrażam sobie bym mogła się wobec niej tak zachować..
  • demonii.larua 06.05.08, 16:49
    Dokładnie tak! smile
    Zanim pojawiła się super niania miałam już dwójkę dzieci i te metody jakoś tak
    same przyszły - metodą prób i błędów, przy drugim juz łatwiej było, a efekty są
    i to bardzo duże smile A moje dzieci są przytulane, słyszą że je kochamy i mówią
    nam to samo, także da się wychowywać konsekwentnie i z miłością smile)
    --
    Here I lay...
    See you in Hell
  • osa551 06.05.08, 16:47
    joaska, ja miałam podobny problem z teściami, z tym, że muszę przyznać, że
    teściowe nie podważali przy dziecku autorytetu rodziców. Ja natomiast
    wyznaczyłam sobie i im granicę - tzn mogą rozpuszczać moją córkę do woli w swoim
    domu. W naszym domu - my z mężem decydujemy. Efekt jest zadowalający. Nasza
    córka nauczyła się doskonale rozróżniać co i gdzie jej wolno. Teściom w ich domu
    wchodzi na głowę w straszny sposób - no ale sami sobie zasłużyli. My z mężem w
    swoim domu mamy spokój.
  • ania.silenter 06.05.08, 21:27
    Miałam podobnie z teściami. Podważali mój autorytet (zwłaszcza teść!),
    drastycznie ograniczyłam kontakty - przestali podważać. Teraz się pilnują.
    --
    Ania z Oleńką (22.01.2004) i Adunią (28.04.2005)
  • koza_w_rajtuzach 07.05.08, 06:53
    Joaska, podejrzewam, że oglądałaś Supernianię. Z tego co pamiętam to Dorota
    Zawadzka tłumaczyła, że metody tego typu metody stosuje się w przypadku dzieci,
    do których ciężko już dotrzeć z tego powodu, że za dużo im się we wcześniejszych
    etapach życia pozwalało. W przypadku normalnie zachowującego się dziecka, które
    oczywiście od czasu do czasu jakieś jazdy ma, stosowanie takich metod to jest
    jednak przesada. Postaw się w sytuacji córki, pomyśl o tym co ona czuje. Nikt
    nie chciałby być w ten sposób traktowany, a dojście do normalnego dziecka można
    na różne sposoby. Może brakuje Wam trochę luzu i zrozumienia dla normalnych
    zachowań dziecka. Może zbyt ostro reagujecie i warto byłoby się nad tym zastanowić.
    Moja córka ma 2,5 roku, ale jestem w 100% pewna, że takie metody odbiłyby się
    bardzo źle na jej psychice. Jest wrażliwą dziewczynką i ma dobre serce. Nie
    wyobrażam sobie tego by w taki sposób traktować swoje dziecko, tym bardziej, że
    jej wszelkie zachowania mieszczą się w dopuszczalnej normie.
  • joaska26 07.05.08, 09:45
    Ja nie stosuję się do wszystkich metod super niani. Może za bardzo
    je wyolbżymiłam. Na histerię reaguję krzesełkiem ciszy. Dawniej jak
    się buntowała to krzyczałam ale3 zrozumiałam ze krzyk wywołuje krzyk
    więc teraz także wyciszam się i działam. Proszę o przemyslenie
    swpjego zachowania i po tym jak się uspokoi rozmawiam z nią o tym
    zachowaniu, za co mnie przeprasza i wracamy do rzeczywistości. Dodam
    ze takie zachowanie nie zdarza sie często. Córcia ma napady takie 3
    dniowe, potem mija na długo. Uważam ze to etapy buntu, które
    tłumione w porę dają pozytywne efekty. A jak na złośc takie wybuchy
    często zdarzają sie u dziadków;-(. Dodam ze córcia jest uparta (po
    tatusiu) i wybuchowa (po mamusi), ale szybko jej przechodzismile
    --
    joaska78
  • akado 07.05.08, 08:43
    Metody Superniani są dobre - ale trzeba je stosować odpowiednio do wieku dziecka.Nie wiem ile lat ma Twoje dziecko, ale jeżeli jest zbyt małe, np. ma 2-2,5 roku, to uważam że jest zdecydowanie za małe na takie metody i z boku to może dziwnie wyglądać.

    Powiem Ci tak - myślałam, że moja córeczka ma paskudny charakterek (ma 2 lata i 2 miesiące ale od noworodka była nerwus i uparciuch) i dopiero miesiąc temu to JA zmieniłam podejście do niej. Tłumię MOJĄ złość w krytycznych momentach, jak córeczka wpada w nerwy, to siadam na podłodze, rozkładam ręce i wołam żeby przyszła się przytulić - a ona zawsze przybiega i mówi o co tak faktycznie się zezłościła (dużo gada), bardzo dużo ją przytulam, ona nabrała do mnie zaufania, usypia mi na kolanach co się NIGDY wcześniej nie zdarzało nawet jak była maleńka.

    Po tym miesiącu MOJEGO innego podejścia stwierdzam, że o dziwo - moje córka wcale nie jest histeryczką, tylko potrzebowała dużo dużo więcej MOJEJ miłości, nie muszę stosować kar bo po prostu się z nią dogaduję a ona sama potrafi powiedzieć "przepraszam" jak coś zbroi. Moja metoda - dużo miłości, przytulania, cierpliwości i ta mieszanka zadziała i wtedy rzadziej będą sytuacje adekwatne do stosowania "karnego jeżyka"
  • akado 07.05.08, 09:18
    Oj sorki, doczytałam że Twoja córeczka ma 3 latka. Uważam że jest jeszcze trochę mała jednak na metody Superniani, daj jej maximum miłości to będzie lepiej.
    A Twoi rodzice oczywiście zdrowo przesadzają w tej całej sytuacji. Odpuść też trochę - tzn. pozwól im porozpiszczać wnuczkę jak są z nią sami (ja odpuściłam , bo teściowa wielu moich zasad u siebie nie stosuje, mimo że ją prosiłam niejednokrotnie więc dałam spokój).
    Ale jak jesteście w domu Wy i teściowie + córeczka - to Wasze słowo jest najważniejsze wobec córeczki a nie ich.
  • akado 07.05.08, 09:19
    ...miało być Wy i rodzice + córeczkasmile
  • joaska26 07.05.08, 09:49
    Wiem ze metody nalezy dopasowac do wieku i naprawdę nie jestem
    heterą, uwierzcie mi. Jestem stanowcza. jak mówię tak to słowa nie
    cofam. I napewno miłości i czułości tez dużo daję bo często
    się "tulimy" a całuski dostaję bardzo często.smile
    --
    joaska78
  • mamamamba 07.05.08, 10:18
    albo tak nie jest albo jestes malo przekonujaca, skoro prawie wszyscy Twoj
    sposob wychowania pietnuja.... zatem..?
  • joaska26 07.05.08, 23:15
    No nie wydaje mi się zeby wszyscy mnie tu krytykowali, chyba nie
    czytałaś wątku od początku. smile
    --
    joaska78
  • mamamamba 08.05.08, 13:12
    owszem, sledze go, wiec czytalam. nie wszyscy, ale wiekszosc (w tym ja nie bylam
    krytykancka, zauwaz). po prostu takie odnioslam wrazenie po Twoich
    odpowiedziach. ze nie bardzo bronisz swojego stanowiska.
  • gdzie-idziesz 07.05.08, 09:53
    zgadzam się z Tobą w 100%. Na początku mojego macierzyństwa również
    byłam zapatrona w Supernianię. Dzięki teściowej (wcale nie świętej
    osobie, której często mam dość) zrozumiałam, że więcej z dzieckiem
    da się zrobić przez czułość niż kary i stanowczość do bólu. Zaczęło
    mnie zastanawiać, dlaczego mała przy babci jest zawsze taką super
    grzeczną dziewczynką, a ja czasem nie daję sobie z nią rady,
    złościmy się obie na siebie. Okazało się, że więcej da się zdziałać
    przez zagadanie, żart, przytulenie, odwrócenie uwagi czy zwykłe
    łaskotki. Stałam się bardziej pogodną osobą, moja mała to też
    odczuła. Teraz mnie często do łez ze śmiechu doprowadzają jej złości
    i bunty. Bo to jest śmieszne, gdy taki maluch ze złości próbuje
    ugryźć podłogę.
    Ona również od urodzenia była niezłym nerwusem i złośnikiem. Dzięki
    zmianie mojego postępowania, zachowanie małej się zmieniło. Teraz
    widzę też wyraźnie, że gdy z jakiegoś powodu ja mam zły humor na
    mojej córce odbija sie to wyraźnie - nie chce jeść, marudzi.
    Jakiekolwiek rozwiązania siłowe pogarszają tylko sytuację.
    Pozdrawiam Cię serdecznie
  • corkaswejmamy 07.05.08, 14:17
    ale po części. Zgadzam sie z tym, że żarty, wygłupy, a przede wszystkim dystans
    do wszystkiego raz próba zrozumienia i analiza zachowania dziecka mogą zdziałać
    cuda. Ale nie zawsze. Nie zawsze mozna w ten sam sposób reagować. Jesli dziecko
    uderzy cie w twarz nie zaczniesz sie uśmiechac, łaskotać, wygłupiać i tak
    dalej.Powiesz, że sobie tego nie życzysz, że nie chcesz by tak robiło,
    tłumaczysz, że ty nie bijesz i oczekujesz tego samego od dziecka. Czsaem, pewnie
    częsciej to wystarczy-i oby tylko to wystarczało. Niesty dziecko też czlowiek:0
    i ma swoje frustracje, których łagodnym "przestań" nie rozgonisz. Jest zatem
    "nie rób tak", a dziecko dalej swoje. Jest ostrezeżenie, a dziecko dalej swoje.
    I wtedy niestet, ale kara musi być, skoro wcześniej było ostrzeżenie. Metody
    super niani, srani czy innej specjalistki są dobre gdy je przeredagujesz na
    własne potrzeby. Myślę, że zdrowy rozsądek to to czego nam potrzeba najbardziej.
    Jeszcze wracając do doroty zawadzkiej i jej poglądów. Popieram jej negację
    bicia, klapsów i tak dalej. Ja nie stosuję żadnej przemocy, w tym słownej czy
    emocjonalnej bo naprawdę nie ma takiej potrzeby. I nie dlatego, że mam idealnie
    grzeczne dziecko. Absolutnie. Moja córka to kawał uparciucha i złośnicy. Mimo to
    metody jakich jestem świadoma pozwalają mi działac mniej drastycznie.
    --
    Nie jestem tym, kim innym wydaje się, że jestem. Ot co.
  • aurita 07.05.08, 14:46
    Super niania mowi przede wszystkim zeby rozmawiac, komunikowac i NAGRADZAC.
    Kary typu jezyk sa na 'wyjatkowe" okazje


  • joaska26 07.05.08, 23:29
    Oj, za bardzo przykleiliście mnie do tej super niani. Oczywiście
    wykorzystuje jej sposoby reagowania na różne sytuacje konfliktowe z
    dzieckiem ale nie stosuję jeżyka za każdym razem kiedy dziecko mnie
    nie słucha. To zdarza się naprawdę żadko. Podałam tylko ten
    przykład. Raczej opieram się na rozmowie, perswazji, nagradzaniu jak
    najbardziej. Kary stosuję w najgorszym wypadku, np. przy uderzeniu,
    kopaniu, krzyku, histerii, itp. Dziękuję za wszystkie komentarze.
    Duzo mi dały. Sposobu wychowania dziecka drastycznie nie zmienimy,
    ponieważ sprawdza się dobrze, nie wydaje mi się by dziecko było
    nieszczęśliwe, zestresowane,niekochane itp. Zmienimy jednak
    częstotliwość odwiedzin dziadków. Na razie dłuższa separacja,
    znalazłam opiekęsmile.Zobaczymy czy czas uleczy rany. A poza tym to
    rozmawiałam dziś z pedagogiem o całej sprawie i pani uznała ze
    najwiekszym błędem w całej sprawie jest krytyka rodziców przez
    dziadków i dziecko przebywając tam jest rozchwiane emocjonalnie.
    Doskonale zachowuje sie w domu, żłobku, na podwórku, ponieważ zna
    zasady, wie co mu wolno a czego nie, a u babci nie ma reguł, jest
    chaos, kłótnia i dziecko na takie zachowanie starszych reaguje
    gniewem, buntem, poprostu by zwrócić na siebie uwagę. A więc jeszcze
    jeden głos za tym żeby dać dziadziom czas by przemyśleli sprawę i
    jak czas uleczy rany to odnowić spotkania. Pozdrawiam.
    --
    joaska78
  • babcia47 08.05.08, 01:03
    3maj się! to Ty jesteś mama i na Tobie spoczywa obowiązek wychowania
    córci..sama jestem babcią i pewnie bedę wnusia rozpieszczać (jak to
    robię od chwili kiedy dowiedziałam się że sie urodzi)..ja sie staram
    dowiedzieć co sie zmieniło od czasu kiedy wychowywałam swoje
    dzieci..a zmieniło sie wiele!! o wielu rzeczach wiedziałam juz wtedy
    ale jeszcze wiecej jest dla mnie nowościa.. a teraz staram się
    poznać te zmiany..zeby np. nie urazić rodziców "niewczesnymi" radami
    czy pytaniami, które mogą ich wręcz urazić. Są pewne sprawy z
    którymi sie nie zgadzam np. teorie dotyczace odpieluchowania, bo
    jeżeli sama doswiadczyłam czegos innego, dzieci były "normalne" a
    dla mnie nie było to katorgą czy "wyzwaniem" ..to czasem się
    wypowiadam..ale generalnie uwazam że najwyższą i najważniejszą
    instancją przy wychowaniu i pielęgnacji wnuka są ich rodzice..ja
    robie tylko za "początkujacą" babcię smile)..i jak mi pozwolą to go
    troszke porozpieszczam w granicach, które uznają za dopuszczalne smile)
  • mamamamba 08.05.08, 13:16
    dla mnie najbardziej karygodna jest wlasnie krytyka rodzicow. i bdb robisz,
    izolujac. przynajmniej na jakis czas. ciekawi mnie jednak, jak Twoi rodzice
    Ciebie wychowywali? czy Twoj sposob wychowywania malej tak dalece odbiega od ich
    metod? jesli tak, dlaczego?
    pzdrsmile
  • yoggi87 08.05.08, 00:54
    Musisz sie z nimi spotykac? Ja tez mialam wieczne sprzeczki z
    tesciami i rodzicami. tescie uwazali, ze malej za bardzo poblazamy,
    rodzice moi tez. Nawet mi sie nie chce tu teraz przytaczac
    konkretnych sytuacji, ale co sie nasluchalam to moje. Po prostu
    powiedzialam, ze to moje dziecko i koniec z glupimi uwagami, one
    mialy swoje piec minut w wychowywaniu dzicei, teraz ja mam. W
    efekcie zadna z babc nie byla nigdy z wnuczka na spacerze i w ogole
    gdziekolwiek.
  • joanna_lilianna 08.05.08, 12:34
    miałam podobna sytuację ze swoimi teściami.Od początku starałam się
    wprowadzać swoje metody w ich domu, ale kiedy mała zaczęła chodzić i
    mówić wszystko szlag trafił.Teściowa potrafiła przy młodej
    powiedzieć do mnie, że jestem gruba i mam zatłuszczone serce lub że
    matka głupoty gada.Miarka się przebrała kiedy babcia kupiła młodej
    pistolet... weszłam do niej do domu i pytam się córy co robiła i
    gdzie była, a ona ze złością na ustach i z pistoletem skierowanym w
    moją głowę powiedziała - zaraz Cię zabiję pif paf.
    Skończyły się wzyty u dziadków, zostałam najgorsza w rodzinie...
    ...mam to w swoim szerokim poważaniu.Moje dziecko jest najważniejsze
    i co ja lub mąż powiemy to jest święte i tak ma być.
    Później gorzkie żale, że nie widują wnusi i że
    przesadzamy.Powiedziałam im że będą widzieć małą ale na moich
    warunkach.Sporządziłam wielką listę gdzie drukowanymi literami
    wypisanymi czerwonym markerem przekazałam zakazy, np. mała nie może
    jeść słodyczy.Krótko, zwięźle i na temat.Nie rozpisywałam się
    dlaczego i po co, tak ma być i już.
    Na razie jest cisza i moje wyamgania są spełniane.
    Poza tym widziałam jak było im przykro kiedy jej nie widzieli i
    teraz wiem że dużo stracili przez ten czas.
    Tobie życzę dużo cierpliwości, wytrwałości a przede wszystkim
    spokoju ze względu na maluszka.
    3maj się, powodzenia życzę smile
  • asia06 08.05.08, 23:51
    Hmmm.... Widzisz, każdy ma swoje metody wychowawcze. i każdy uważa,
    że jego metody są najlepsze. Ja, niestety, jesytem absolutną
    przeciwniczką jakichś tam karnych krzesełek. Uważam, że jest to zła
    metoda, rodzice chcą pokazać koniecznie, kto tu rządzi. Dziecko
    posłuszne jest teraz, bo jest małe i niewiele może. Obawiam się za
    to, że może zechcieć odreagować, jak będzie stasze. Dodam, że mam 3-
    letnią córkę, a ani razu jej nie ukarałam. Nie mam z nią żadnych
    problemów, choć też miewa różne dziwne pomysły. Najlepszą karą jest
    po prostu poniesienie przez dziecko naturalnych konsekwencji czynu.
    Ale tego karą nie można nazwać.

    Poza tym musisz pamiętać, że dziadkowie są od rozpieszczania, tym
    bardziej, że dziecko ma rygor w rodzinie. Przyznam, że mi by się też
    serce krajało, jak widziałabym te dziwne "karne krzesełka", na
    których siedziałaby moja wnuczka. I też bym chyba nie wytrzymała.

    Dla mnie wszystkie takie karne przedmioty są wymysłem rodziców,
    którzy w inny sposób nie potrafią wzbudzac w dziecku autorytetu.
    Podobnie postępują nauczyciele w szkole, których przerosły zadania
    związane z wykonywaniem zawodu. Wiem z doświadczeniea, bo sama
    jestem nauczycielką i zawsze niepojęte dla mnie jest, że każda klasa
    jest dla mnie super, podczas gdy z ust innych nauczycieli słyszę
    mnóstwo złych opinii o tychże klasach. Dodam, ze w pracy w szkole
    też nie stosuję kar. Jedynie wyciągam konsekwencje.

    Myślę, że twoja metoda na wychowanie córki jest mocno kontrowersyjna
    i dlatego konflikt z dziadkami.
  • babcia47 11.05.08, 00:01
    Widzisz, każdy ma swoje metody wychowawcze.
    > Poza tym musisz pamiętać, że dziadkowie są od rozpieszczania, tym
    > bardziej, że dziecko ma rygor w rodzinie.
    ..owszem dziadkowie sa od rozpieszczania i kazde z nich ma swoje
    doswoadczenia, wypracowane i wypraktykowane metody..ale od
    wychowywania sa rodzice i dziadkowie powinni stosować się do ich
    zaleceń..mozna "obgadac" (bez obrazania) metody wychowawcze rodziców
    tj. zapytac skad takie decyzje a nie inne, wyrazic swoje zdanie..ale
    po pierwsze NIGDY PRZY DZIECKU!! a po drugie jeżeli rodzice nie
    uznają żadnych "korekt" nalezy sie do tego zastosować!! ..dlatego,
    ze oni maja jakis tam całosciowy program, wizje wychowania dziecka,
    oni za nie odpowiadają..a "dziadkowie" majac kontakt z dzieckiem
    często tylko "przez chwilę" mogą jedynie "namieszać" dziecku w
    głowie i w ramach "dobrych checi" zrobić wiecej szkody niz pozytku
  • malta25 10.05.08, 08:02
    Ja mam ten sam problem, ale niestety z własną mamą, która na co
    dzień wychowuje moje dziecko sad Brak mi już sił sad Cały czas
    kwestionuje to, co my robimy. Mnie jeszcze wysłucha, ale nienawidzi
    mojego męża i uważa, że robi on małej krzywdę. Popadła w jakąś
    paranoję, pzry dziecku w ogłe nie porusza tematu taty, tak, jakby go
    nie było... Jest tylko mama, mała i babcia. Obłęd, Boże ile ja już
    się opłakałam...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.