Dodaj do ulubionych

mamo, którędy rodzi się dzidziuś? :)

17.06.08, 15:14
No wlasnie, jak w temacie: moj synek zadaje bardzo logiczne pytanie,
jak tez jego braciszek wyjdzie z brzuszka?
Jak wyjasnilybyscie tę kwestie 3,5 latkowi? W naszym domu nie
jestesmy pruderyjni, no ale nie bede przeciez opisywala takiemu
malcowi, ze przez pochwe... tym bardziej, ze zaraz na pewno chcialby
to obejrzec DOKLADNIEsmile Na razie odpowiadam wymijajaco, ze chyba
przez pepusia, ale opowiem mu jak juz wroce ze szpitala.. no ale jak
juz wroce, to - hm. ?
pozdrawiam,
hanka
Edytor zaawansowany
  • nikto.nie.je.doma 17.06.08, 15:26
    >no ale nie bede przeciez opisywala takiemu
    >malcowi, ze przez pochwe...

    Dlaczego nie?

    > tym bardziej, ze zaraz na pewno chcialby
    to obejrzec DOKLADNIEsmile

    mozesz odmowic pokazania mowiac ze sa czesci ciala ktore sa intymn e i sie ich niepokazuje albo pokazac na zdjeciu czy filmie w internecie

    > Na razie odpowiadam wymijajaco, ze chyba
    przez pepusia, ale opowiem mu jak juz wroce ze szpitala..

    o rany sadsad
  • mama-ola 17.06.08, 15:42
    > albo pokazac na zdjeciu czy filmie w internecie

    Oglądałam filmy z porodów na youtube, są dostępne tylko dla
    pełnoletnich i to nie bez powodu. Nie pokazałabym ich dziecku.
    A Ty takie swojemu dziecku pokazujesz? Jaka reakcja?
    --
    Mama 3-letniego Antosia
  • ik_ecc 17.06.08, 19:39
    Znam kilkoro kilkulatkow ktorzy byli przy narodzinach mlodszego
    rodzenstwa. Nie wygladaja na specjalnie straumatyzowanych.
  • gold-tea 28.06.08, 05:31
    ik_ecc napisała:

    > Znam kilkoro kilkulatkow ktorzy byli przy narodzinach mlodszego
    > rodzenstwa. Nie wygladaja na specjalnie straumatyzowanych.


    Coooooooo???!!!! Chyba zartujesz? LOl A coz to za debilstwo pokazuje
    kilkulatkom porod? No, to dopiero trzeba miec nasrane w glowie.
    Pewnie mozes zademostrowac kilkulatkom nawet stosunek seksualny.
    Tylko, ze to wszystko podlega juz pod paragrafy i nie wiem czy
    tym "nowoczesnym" nie zabrali by dzieci.
  • babcia47 30.06.08, 14:53
    moje dzieci widziały poród naszej suki..i uznały wręcz, że to było
    ładne i wzruszajace..
    PS. psy rodzą tak samo jak kobiety...
  • nikto.nie.je.doma 17.06.08, 22:16
    ja nie mowie o filmach z porodow
    chodzi mi np. o takie animacje
    pl.youtube.com/watch?v=u9xfu1qOJzs
    a slynna dziurke do rodzenia dzieci mozna pokazac w dowolnejk ksiazce z serii moje cialo czy cos w tym rodzaju,w ostatecznosci w atlasie anatomicznym
    albo tez na youtube
    pl.youtube.com/watch?v=ptCW_W07pzk
    wystarczy dizecku mowic prawde. to my uwazamy to za cos wstydliwego. dla dziecka "dzieci rodza sie przez pochwe, ktora jest tu" bedzie to taka sama informacja jak deszcz pada z chmurek albo kura znosi jajka (kure tez mozna wlasciwie przy tym pokazac big_grin czy inne filmy na youtube pokazujace porod zwierzat).
  • basia172 20.06.08, 13:48
    ja swojemu dziecku podsunęłam książeczkę "Skąd się biorą dzieci", oraz film "Narodziny " z serii Było sobie życie. Jest tez odcinek Krecika pt "Krecik odbiera poród" (małych kroliczkow) pl.youtube.com/watch?v=_sWBXro8_SU
  • mama_zulika 24.06.08, 15:45
    Ten odcinek Krecika jest super! Rowniez polecam jako pomoc naukowa w
    uswiadamianiu dziecka smile
  • arius5 20.06.08, 12:36
    Nikt nie kaze Ci pokazywac zdjec czy filmow z porodu, ale sa przeciez
    odpowiednie publikacje przeznaczone dla dzieci, gdzie to ujete jest we wlasciwy
    sposob.
    No, moze w Polsce nie ma, pod tym wzgledem nasze spoleczenstwo cofnelo sie
    mentalnie o 100 lat, ale popatrz w ksiegarniach, moze cos jednak sie znajdzie.
    A jak nie, to po prostu wytlumacz w przystepny sposob.
  • gold-tea 28.06.08, 05:42
    arius5 napisał:

    > Nikt nie kaze Ci pokazywac zdjec czy filmow z porodu, ale sa
    przeciez
    > odpowiednie publikacje przeznaczone dla dzieci, gdzie to ujete
    jest we wlasciwy
    > sposob.
    > No, moze w Polsce nie ma, pod tym wzgledem nasze spoleczenstwo
    cofnelo sie
    > mentalnie o 100 lat, ale popatrz w ksiegarniach, moze cos jednak
    sie znajdzie.
    > A jak nie, to po prostu wytlumacz w przystepny sposob.



    Male dziecko bardzo latwo mozna zadowolic jedna wymijajaza
    odpowiedzia. To nie jest jeszcze pora 3,4,5 latkowi tlumaczyc arkana
    porodu.
  • babcia47 30.06.08, 14:50
    > Male dziecko bardzo latwo mozna zadowolic jedna wymijajaza
    > odpowiedzia. To nie jest jeszcze pora 3,4,5 latkowi tlumaczyc
    arkana
    > porodu.
    dlaczego to nie jest pora? bo jeszcze jest w stanie bez rumienienia
    się i głupich chichotów o tym rozmawiać? i na czym mają polegac te
    wymijające odpowiedzi..i po co? przecież to jedna z najpiekniejszych
    chwil w zyciu dorosłego człowieka, kobiety i mężczyzny gdy rodzi sie
    ich dziecko..i tak ją należy dziecku przedstawić..pozatym czy bedzie
    słuzyć autorytetowi rodzicielskiemu i zaufaniu dziecka do wiedzy
    rodzica i jego traktowania dziecka jak kogoś madrego i normalnego
    jeżeli inne dzieci je uswiadomią w brutalny sposób lub wysmieja, że
    nie wie najprostrzych rzeczy..albo zobaczy poród zwierzęcia czy
    człowieka np. w telewizji?? Kiedy dziecko pyta nalezy mu
    odpowiedzieć, krótko ale prawdę i z załozeniem, ze tych pytań będzie
    sporo..tak duzo aż wyczerpie sie jego ciekawośc..znaczy do tego
    momentu dorosło i dojrzało..ale "zciemnianie" i opowiadanie jakis
    bzdur odbije się wczesniej czy później i na dziecku i na jego
    relacjach z rodzicami..no chyba, że komus na tym nie zależy i ma w
    nosie czy np. w wieku dorastania małolat będzie chciał rozmawiać z
    rodzicami i słuchać ich rad nawet jezeli będą z tych "niepopularnych"
  • gold-tea 30.06.08, 23:04
    babcia47 napisała:

    > > Male dziecko bardzo latwo mozna zadowolic jedna wymijajaza
    > > odpowiedzia. To nie jest jeszcze pora 3,4,5 latkowi tlumaczyc
    > arkana
    > > porodu.
    > dlaczego to nie jest pora? bo jeszcze jest w stanie bez
    rumienienia
    > się i głupich chichotów o tym rozmawiać? i na czym mają polegac te
    > wymijające odpowiedzi..i po co? przecież to jedna z
    najpiekniejszych
    > chwil w zyciu dorosłego człowieka, kobiety i mężczyzny gdy rodzi
    sie
    > ich dziecko..i tak ją należy dziecku przedstawić..pozatym czy
    bedzie
    > słuzyć autorytetowi rodzicielskiemu i zaufaniu dziecka do wiedzy
    > rodzica i jego traktowania dziecka jak kogoś madrego i normalnego
    > jeżeli inne dzieci je uswiadomią w brutalny sposób lub wysmieja,
    że
    > nie wie najprostrzych rzeczy..albo zobaczy poród zwierzęcia czy
    > człowieka np. w telewizji?? Kiedy dziecko pyta nalezy mu
    > odpowiedzieć, krótko ale prawdę i z załozeniem, ze tych pytań
    będzie
    > sporo..tak duzo aż wyczerpie sie jego ciekawośc..znaczy do tego
    > momentu dorosło i dojrzało..ale "zciemnianie" i opowiadanie jakis
    > bzdur odbije się wczesniej czy później i na dziecku i na jego
    > relacjach z rodzicami..no chyba, że komus na tym nie zależy i ma w
    > nosie czy np. w wieku dorastania małolat będzie chciał rozmawiać z
    > rodzicami i słuchać ich rad nawet jezeli będą z
    tych "niepopularnych"



    Bzdury wypisujesz. Mojemu pokoleniu nikt doglebnie nie tlumaczyl jak
    wyglada porod, jak wyglada zaplodnienie i temu podobne a
    szanowalismy i zanujemy rodzicow bardziej niz to teraz sie dzieje. A
    wszystkiego dowiedzielismy sie w odpowiednim czasie w szkole na
    lekcjach lub czytajac ksiazkie.
    Bez przesady z ta nowoczesnoscia i partnerstwem z dziecmi. To wcale
    nie sa partnerzy sa za mali i nie trzeba obciazac ich wiedza ktora
    niczemu jak narazie nie sluzy a tylko obciaza mala glowine. Dziecko
    ma byc dzieckiem niech sie bawi lalkami, samochodzikami i slucha
    bajek a nie chcac klamac trzeba by im tez pokazac stosunek seksualny
    no bo przeciez to jest zaplodnienie. LOL
  • babcia47 01.07.08, 13:16
    nie wiem z jakiego Ty jestes pokolenia, ale ja akurat pamietam jak
    mnie uświadomiono na podwórku i w "jaki" sposób, jak przez blisko 2
    lata brzydziłam się rodziców, jak bałam sie różnych sytuacji (np.
    miesiączki czy póxniej porodu) i że musiałam wiedzy szukac właśnie
    po ksiązkach zamiast dowiedzieć sie od strony teoretycznej i
    praktycznej od mamy. Nie musze chyba też pisać, ze brak takiej
    pomocy i zaufania do niej zaważyło w duzym stopniu na naszych
    stosunkach..
    Dziecko w naturalny sposób pyta..i tylko osoby, które maja powazne
    zahamowania i brak pomysłu na "ładne" przekazanie tej wiedzy dziecku
    sprowadzaja tego typu nauke do oskarżeń o "lekcje poglądowe"
    Moich dorosłych juz synów edukowałam stopniowo, w miare jak
    dorastali do jakis tematów "opowiadając" im świat w taki sposób w
    jaki byli w stanie to zrozumieć i tylko do momentu kiedy zadawali
    pytania. Nie przeszkodziło im to w rozwoju, zabawie, nauce..nie
    odnotowałam obsesji na punkcjie sexu i nagosci w okresie
    dorastania..i z tego co widzę przysłuzyło się równiez kiedy sami
    weszli w dorosłe zycie, w docenieniu zycia rodzinnego,budowaniu
    wiezi, traktowanie obowiazków związanych z opieką nad żoną i
    pielegnacja mlucha lako przyjemnosci i ogólnie zachwytu nad cudem
    narodzin własnego dziecka(syn był obecny przy porodzie)
  • truscaveczka 01.07.08, 16:46
    Szacunek się z posłuchem komuś mylił. Ja w rodzicu szanuję równorzędnego
    człowieka, posłuch jest wobec nadrzędnej jednostki. I to są dwie różne sprawy,
    optymalnie powinny być współgrające, ale nie zawsze.
    --
    "Kobieta powinna mieć służącą na stałe i męża na przychodne."
    Nie klikaj - psuje wzrok
  • babcia47 01.07.08, 17:23
    u mnie paradoksalnie ojciec bardziej dbał o wszechstronną edukacje i
    kiedy zauważył (w odróżnieniu od mamy), że jest czas, ja mam
    dylematy a mama "niedopełniła obowiązku" w odpowiednim czasie..kupił
    mi odpowiednie lektury, bo sam pewnie nie czuł sie na siłach
    tłumaczyć jako mężczyzna i do tego urodzony przed wojną..mama ten
    zakup okresliła jako "wyrzucenie" pieniędzy i gorszeniem
    mnie surprised..Szacunek do ojca i posłuch dla niego miałam zawsze..moze
    dlatego właśnie, że był dla mnie mentorem, nauczycielem i
    wychowawcą.. a jeżeli sam nie był w stanie mi czegoś wytłumaczyc
    starał się mi to zapewnic w inny sposób
  • mama-ola 17.06.08, 15:40
    Mój synek też pytał. Dowiedział się, że przez brzuch, więc wygląda
    na to, że na razie przerobiliśmy cesarkę wink Poród naturalny
    przerobimy kiedy indziej wink
    Też jestem za niezmyślaniem i mój syn naprawdę dużo wie, ale pochwy
    nie zamierzam mu pokazywać, a samo słowo "pochwa" bez okazania
    niewiele by mu powiedziało.
    --
    Mama 3-letniego Antosia
  • babcia47 18.06.08, 12:26
    a kto Ci każe dziecku pokazywać pochwę..chyba, że myślisz o rysunku
    lub animacji..to w takim razie nie rozumiem..w ludzkim ciele ona
    istnieje i jeżeli Ty nie odpowiesz mu w momencie kiedy pyta, w
    sposób kulturalny dopasowany do wieku i mozliwości pojmowania..to
    powiedzą mu w sposób mało delikatny a być moze i wulgarny dzieci w
    przedszkolu lub na podwórku..dodając takie informacje o jakie
    jeszcze nie pyta i w sposób, którego pewnie byś nie chciała..
  • titta 20.06.08, 12:51
    Rany, zamiast mowic pochwa, tlumaczy sie, ze mama (i wszystkie
    panie) maja taka specjalna dziorke do rodzenia dzieci i tym roznia
    sie od chlopcow. Nie pokazywac albo pokazac w atlasie anatomi. I po
    problemie.
    Skad taka pruderia? Przeciez to jest normalne! (Potem sie trafiaja
    egzemplaze, ktore w szkole nadal uparcie twierdza, ze dzieci rodza
    sie przez pepek. Czy naprawde to rowiesnicy maja uswiadamiac?
  • 4g63 22.06.08, 09:58
    pochwa to słowo zakazane przez kościół?
  • loola_kr 17.06.08, 15:42
    Kup encyklopedie, książkę o narodzinach dostosowaną do wieku dziecka.
    ja kupiłam mojej córce, nie ma tam dokładnych opisów ale jej tyle
    wystarczyło. Poczytajcie razem i to na pweno dziecku wtym wieku
    wystarczy.
    Ostatecznie zawsze możesz wymijajaco powiedzieć, że między nóżkami.
  • agnieszka_i_dzieci 17.06.08, 16:12
    Przez dziurkę przy pupie u mamy..
    Moje dzieci od kiedy pamiętam wiedza,że dziewczynki/panie mają dziurkę,że
    tamtędy dzidziuś wychodzi..
    Poszukaj może jakiejś książeczki odpowiedniej do wieku na ten temat?
    --
    Nasze bliźniaki mają...
    Zdjęcia najnowsze
  • enigmatic2 17.06.08, 17:29
    ja nie mam problemu. mam cięcie po cesarce i córa wie, że stamtąd wyszła siostra
    wink) nie zadaje pytań. póki co... wink
  • ma_dre 17.06.08, 17:47
    ale ten zajac glupi! nie wie ze kobieta w ciazy nie powinna nosic naszyjnikow
    tudziez innych lancuszkow, bo sie dzidzia pepowina owinie i nieszczescie gotowe!!!





    smile)))
  • hanna26 19.06.08, 00:37
    Moja pięcioletnia córka też się o to zapytała. Odpowiedziałam, że obok miejsca, przez które się robi siusiu każda dorosła pani ma małą dziurkę. Ta dziurka rozszerza się w czasie porodu i dlatego dzidzuś może przez nią przejść. To jej wystarczyło.
    Okłamywać ani odpowiadać wymijająco nie mam zamiaru.


    --
    Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

  • guru133 21.06.08, 00:39
    ma_dre napisała:

    > ale ten zajac glupi! nie wie ze kobieta w ciazy nie powinna nosic naszyjnikow
    > tudziez innych lancuszkow, bo sie dzidzia pepowina owinie i nieszczescie gotowe
    > !!!
    > czarownik M'gbunga ci to powiedział?smile
    >
    >
    >
    >
    > smile)))
  • quba 24.06.08, 10:00
    cudne
    dzięki
    --
    Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że
    trzeba
    pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
  • alpepe 17.06.08, 17:39
    Mojej córce też tak powiedziałam.
    --
    Jede Wahrheit braucht einen Mutigen, der sie ausspricht.
  • malgra 17.06.08, 18:34
    moja córka ma 4 lata i jako,że jestem w ciąży to też musiałam jej wytłumaczyć
    gdzie ten dzidziuś się urodzi ale powiedziałam jej prawdę i pokazałam w książce
    na obrazkach.
    Mój mąż kiedyś zażartował,że ma taki brzuch,że chyba zaraz urodzi a Oli na
    to,,no tata,Ty nie możesz urodzić dzidziusia,bo ty nie jesteś kobietą i nie masz
    cipeczki''smile

    --
    www.suwaczek.pl/cache/44d511886f.png
  • agnieszkaela 17.06.08, 18:53
    Ja mialam 3,5 roku kiedy urodzila sie moja siostra. Przez cesarke,
    wiec bylam przekonana, ze kazde dziecko sie tak rodzi. Prawde
    powiedziala mi mama, jak mialam juz sporo wiecej lat- 6-8? dokladnie
    nie pamietam, ale byl to dla mnie szok. Bylam przerazona i ponoc
    oznajmilam, ze nie chce miec dzieci.
    Mysle wiec, ze maluszek latwiej przyjmie prawde jako cos oczywistego
    i naturalnego.
    --
    Filip ur.27-09-2005
  • hanka13 17.06.08, 21:28
    Dziewczyny,
    problem w tym, ze moj synek jest naprawde dociekliwy... odpowiedzi
    wymijajace i ogledne, typu "miedzy nogami" - nie przejda... a ja nie
    mam zamiaru pokazywac dokladnie 3,5 letniemu synkowi ani moich drog
    rodnych, ani czyichs innych - na zdjeciach, ani pokazywac mu filmu z
    porodu - uwazam, ze to zdecydowanie jeszcze nie ten wiek.
    Co do ksiazeczek, to jak jest napisane "dzidzius urodzil sie z
    brzuszka", to zaraz pyta "a którędy". No i wracamy do punktu
    wyjscia...
    Bylam ciekawa, co powiedzialyscie waszym "starszym" dzieciom, bo
    naprawde takie maluchy zaskakuja precyzja zadawanych pytansmile
    Nie chce go oklamywac, wygadywac glupot...no a problem w tym, ze jak
    powiem "dziurka miedzy nogami", to on naprawde zaraz zechce dokonac
    ogledzinsmile i bede musiala przez kolejne dni jakos go do tego
    zniechecac, a to meczące...
    no nic,
    pozdrawiam,
    hanka
  • grenadyna 17.06.08, 22:10
    Ja swojemu dociekliwemu trzylatkowi powiedziałam, że dziecko się rodzi przez
    taką specjalną dziurkę w mamy brzuchu - Młody wie, że dziewczynki mają dziurki
    do sikania, więc go poinformowałam, że mają też specjalne dziurki, którymi
    dzieci wychodzą z brzuszka. Na prośbę o pokazanie (logiczna prośba w końcu)
    odpowiedziałam, że ta dziurka robi się dopiero, jak się rodzi dziecko i
    wcześniej jej nie ma. No i w sumie prawda - w trakcie porodu to jednak robi się
    przejście zupełnie innego gabarytu, tak że można uznać, że dopiero wtedy i tylko
    na ten czas powstaje. Młody zatem dalej nie dociekał.
  • hanka13 18.06.08, 08:54
    Wiesz co,
    to jest dobra myslsmile Ja wlasnie nie chcialam mowic malemu, ze
    tą "dziurka do sikania", bo to brzmi nieszczegolnie, hm, ale pomysl
    ze "specjalną dziurką" ktora sie robi jak dziecko sie rodzi -
    faktycznie niezly - bo rzeczywiscie to w sumie, z uwagi na roznice
    wymiarow, mozna by rzec, prawda (bolesna niestetysmile, no i ogladac
    sie wczesniej nie dasmile
    dzieki za pomysl i pozdrawiam,
    hanka
  • babcia47 18.06.08, 12:37
    mój był równie dociekliwy i oczywiście chciał zobaczyć..ale nie
    miałam problemu, żeby mu wytłumaczyc, że tego nie zrobię..przy
    okazji był powód do przerobienia tematu co to jest "tabu", co jest
    dopuszczalne a co nie i dlaczego, że w domu może sobie latać na
    golasa ale jest to zarezerwowane tylko dla rodziny, a są części
    ciała, które pokazuje sie tylko osobie najblizszej..tzn. tacie, a
    dzieciom nie..pokazałam rysunki w książce..i wystarczyło. Wiedział,
    że kobieta ma specjalna "dziurkę", którą dostaje się nasionko
    tatusia a potem wydostaje dziecko i że mama ma taki specjalny domek
    w swoim brzuszku dla przyszłego dziecka(macicę), gdzie jest ciepło,
    przytulnie, bezpiecznie..a krew przynosi dla dziecka powietrze do
    oddychania i najlepsze kawałki jedzonka, które zje mama, żeby
    maluch szybko i zdrowo rósł w brzuszku..
  • bizarre73 21.06.08, 00:44
    Bosz, jaka Ty jesteś męcząca kobieto! Nigdy nie jest za wcześnie,
    objaśnia się wtedy, kiedy pada pytanie. Język polski jest na tyle
    bogaty, że pewnie dasz rade. Pozdrawiam.
  • markytka 23.06.08, 20:11
    A ja z własnego doświadczenia wiem że nie warto wtajemniczać dziecka w aż takie
    szczegóły. Kuzynka wytłumaczyła 4 - letniemu synkowi że wyszedł przez dziurkę
    którą mama ma między nogami i dziecko przeżyło szok, cały czas pytało czy jak
    było jeszcze w brzuchu u mamy to były siki dookoła itp. Nabrało też dystansu do
    matki, nie bez przesady napiszę że zaczęło się jej wstydzić i w pewnym sensie
    brzydzić, nie chciało siadać na kolana ani się przytulać. Nie rozumiem, po co
    niektóre mamy zdobywają się na tak anatomiczną szczerość, przecież to tylko
    dziecko.
  • 111a4 17.06.08, 22:15
    Moje dziecko tez juz o to zapytalo...Kiedy tylko ujrzała rozstępy na
    moim brzuchu,wyjasniłam wiec ze brzuszkiem wyszła...Co gorsze
    jednak - nastepne pytanie było "mamo ale jak ja tam weszłam"!
  • kanga_roo 18.06.08, 08:58
    logiczne, mój też pyta którędy dzidziuś wchodzi i wychodzi big_grin
    a że ma 2,5 roku, to do tego np oznajmia, że on też ma w brzuszku
    dzidziusia . więc go informuję, że dzidziusie w brzuszkach mogą mieć
    tylko mamusie, że dziecko wchodzi przez specjalną dziurkę, a
    wychodzi różnie (no bo albo naturalnie, albo przez cesarkę smile.
    pokazywania własnych dziurek udało mi się póki co uniknąć, ale
    książkę z obrazkami oglądaliśmy. tez mi sie wydaje, że takie małe
    dziecko przyjmuje nasze objaśnienia naturalnie, skojarzenia, że coś
    jest niefajne, powstają w starszym wieku.
  • hanka13 18.06.08, 08:59
    No oczywiscie pierwsze pytanie mojego malego brzmialo "a skad sie
    tam dzidzius wzial", tudziez "a jak tam wszedl"smile
    Akurat to dla mnie bylo prostsze, powiedzialam, ze mamusia ma w
    brzuszku malusienkie nasionko, i jesli ona i tatus bardzo sie
    kochaja i chca miec dzidziusia, to nasionko rosnie i powstaje z
    niego dzidziussmile i synka to zadowoliło.
    Ja zas mam spokojne sumienie, bo slowo "nasionko" dobrze łączy się z
    detalami, ktore synek kiedys poznasmile, a proces wzrostu z nasionek
    zostal wlasnie dobrze zrozumiany na przykladzie fasoli, ktorą synek
    wyhodowal w doniczce z palmąsmile
    hanka
  • coronella 18.06.08, 10:48
    o matko,
    a jak dziecko dowie sie prawdy, to co sie stanie?? śmieszą mnie takie opowieści- przez pępuszek, bocian przynosi, itp.
    Moja corka wie, którędy rodzi się dziecko, oglądała nie raz poród, na National Geographic. Zrozumiała z tego pewnie tyle, ile jest w stanie zrozumiec 5 letnie dziecko, ale przynajmniej nie opowiadałam jej głupot.

    --
    Rodzeństwo smile
    kotki szukają nowych domków
  • krwawakornelia 18.06.08, 11:46
    a dlaczego nie powiesz ze przez pochwe?
    I dlaczego nie pokazesz wszystkiego w jakies dobrej ksiazce?
    Co w tym zlego?
    Moj prawie 3 latek wszystko wie i widzial i przeciez to normalne.
  • hanka13 19.06.08, 10:23
    Odpowiadajac wszystkim, łącznie z tymi, ktore pytaja, czy mnie ktos
    ostatnio "nie walnął w głowę" (az strach cos napisac na tym forum,
    nawiasem mówiąc....):
    - pisalam, ze na razie wspomnialam synkowi o pępusiu, ale ze nie
    wiem dokladnie, bo to bedzie wiedzial lekarz - i dokladnie opowiem
    mu jak wroce z dzidziusiem ze szpitala - i zaznaczalam przeciez, ze
    to byl tylko tekst na "odciagniecie tematu" (zebym mogla sobie
    spokojnie przemyslec, co dokladnie mu powiedziec, bo znam dobrze
    moje dziecko i wiem, ze jak sie powie "a", trzeba powiedziec nie
    tylko "b", ale i "c", itd...)- jesli uznalyscie (i osądziły), ze
    zamierzam go utrzymywac w przekonaniu ze dzieci rodza sie pepkiem,
    to widac sie nie zrozumialysmy;
    - moje dziecko wie, czym siusiaja chlopcy a czym dziewczynkismile
    - wie, czym sie GENERALNIE rozni anatomia chlopcow i dziewczynsmile
    - nie opowiadam mu glupot o kapuscie ani bocianach
    - nie kryjemy sie przed nim z mezem, tzn. nie ma problemu jak widzi
    nas nago, jak pyta "co to jest" to mu normalnie odpowiadamy
    - tematy typu "co mozna pokazac w domu a czego nie mozna np. w
    przedszkolu" tez juz przerabialismy
    Chyba nie do konca sie rozumiemysmile
    Nie chodzi mi o ukrywanie przed synkiem, ktoredy rodzi sie
    dziecko... tylko o fakt, jak DOKLADNIE mu o tym opowiedziec....
    Ktoras z was spytala, kto mi kaze pokazywac dzieku pochwe... no moj
    synek mi "kaze" smile
    Byc moze wasze dzieci zadowalaja sie odpowiedziami typu "obok
    dziurki do sikania JEST druga do rodzenia dzieci" - i na tym koniec.
    Otoz moj synek sie nie zadowala, chce ogladac dokladnie,
    i "wymijajace" rysunki tez go nie zadowalaja. Temat, ktore zostanie
    rozpoczety a nie jest wyjasniony "do bólu", wraca i wraca....
    Zas dokladny atlas anatomiczny dla 3,5 latka to chyba nie jest dla
    mnie dobry pomysl - przeciez wiedza o sprawach zwiazanych z
    anatomia, seksem powinna byc dozowana odpowiednio do wieku dziecka.
    To jak mu pokaze teraz dokladny atlas anatomiczny (albo film z
    porodu, jak wyzej proponowano) - to przepraszam, co niby potem mu
    postopniuje?
    Dalej, kiedy mu powiedzialam, ze nie chce aby ogladal dokladnie te
    moja dziurke, i wytlumaczylam ze to strefa tabu, itd itp, to
    spytal "a czemu ty albo tatus mozesz ogladac mojego siusiaka, a pani
    w przedszkolu wyciarac mi pupke?" - no owszem wyjasnilam kolejy raz,
    ze mamusie i tatusie moga sprawdzac dzieciom, czy siusiak jest
    zdrowy, ale odwrotnie - to nie. Ale to go w ogole nie przekonalo,
    temat wraca ciagle....rozumiecie juz, co mam na mysli mowiac o
    dociekliwosci?
    Zauwazcie tez, ze dla dziecka roznica wieku miedzy 3,5 roku a 5 lat
    jest bardzo duza - to co oczywiste dla 5-latka, niekoniecznie bedzie
    rownie dobre dla 3,5 latka.
    I uprzedzajac ew. slowa krytyki od razu napisze, ze nie zamierzam
    czekac az wejdzie w wiek dojrzewania, zeby mu ten temat opisac
    dokladniej, za pomoca zarowno atlasow, jak i wyjasniensmile Uwazam
    jednak, ze teraz jest na to ciut za maly...
    Dziekuje bardzo za podpowiedzi dotyczace konkretnych ksiazeczek, w
    ktorych jest to opisane (ew. narysowane) w sposob odpowiedni do
    wieku - to dobre rozwiazanie sytuacji terazsmile
    Szczerze mowiac, wlasnie takie posty to konkretne odpowiedzi na
    pytanie, ktore zadalam... natomiast teksty typu "oddaj dziecko
    wilkom na wychowanie", wytykanie "dziewczynko, obudz sie" itp - nie
    najlepiej swiadcza o ich autorach... pozostaje miec nadzieje, ze
    faktycznie swoje dzieci wychowuja tak znakomicie, jak zdają sie
    sądzic...
    Niestety zawsze znajdzie sie ktos sfrustrowany, komu sprawi
    satysfakcje zmieszanie kogos z blotem, zamiast wysilenie sie i
    udzielenie zyczliwej rady. Coz.
    pozdrawiam,
    hanka
  • babcia47 20.06.08, 18:35
    "tylko o fakt, jak DOKLADNIE mu o tym opowiedziec....
    Ktoras z was spytala, kto mi kaze pokazywac dzieku pochwe... no moj
    synek mi "kaze" smile"
    ..do tego momentu aż nie przestanie pytać..niestety niektóre dzieci
    po 50-tej odpowiedzi maja 51-sze pytanie..a my jestesmy od tego by
    na nie odpowiadać..fakt, że temat może byc trudny, czasem ciężko
    dobrac słowa i ubrac je w zdania..choc jeżeli mi sie udało zrobic to
    w sposób, który był dopasowany do wieku i sposobu pojmowania moich
    synów to dlaczego Tobie ma się to nie udać? Nie musisz mieć zawsze
    na wszystko gotowych odpowiedzi..ja czasem wręcz dzieciom mówiłam,
    że nie wiem musze sprawdzic lub zapytac kogoś mądrzejszego
    (oczywiscie nie chodziło o rodzenie dzieciwink)..odpowiedzi powinny
    byc krótkie ale nie wymijające..w którymś momencie dziecko uzna, że
    temat jest wyczerpany i wie juz tyle ile mu na razie starczy..
    Jeszcze chciałam tu napisać o "nasionku"..kiedyś spotkałam sie z
    wypowiedzią psychologa, że nie powinno sie pomijać roli ojca w
    powstaniu dziecka..dla dziewczynki staje sie on rodzicem
    jakby "bardziej waznym"..dla chłopca jest to tez duze podbudowanie,
    ze jego rola w przyszłości nie ograniczy sie do zarabiania
    pieniędzy, nie zazdrosci dziewczynkom, nie udaje że jest w ciąży w
    zabawie..bo jego rola tez jest ważna..Ja dzieciom tłumaczyłam, ze
    mama ma "komóreczkę" a tatuś "nasionko" i to ze spotkania tych
    dwóch, kiedy rodzice bardzo się kochaja i przytulają powstaje
    dziecko (zgodnie z prawdą zresztą)..potem oczywiście były pytania
    gdzie on ma te nasionka..tłumaczyłam, że bedzie je miał kiedy
    zacznie stawać sie dorosłym mężczyzna w jąderkach..z czasem
    naturalnym było powiedzenie dziecku, że żeby nasionko dotarło do
    komóreczki, które jest schowane u mamy głęboko w brzuszku tatuś musi
    uzyć siusiaka..ale ten etap pzryszedł duuzo póxniej gdzies pod
    koniec przedszkola..i dzieci przyjęły to jako cos naturalnego, bez
    ekscytowania czy zbednych sensacji..nie latały tez po wszystkich
    dzieciach i nie "dzieliły" się nachalnia uzyskana wiedzą..
    A co tego, ze dziecko "każe"..hmm..nie zawsze w zyciu wszystko się
    dostaje, nie wszystko mozna mieć, nie wszystko zobaczyć..moje
    też "upierdliwie" sie dopominały o pokazanie ale wybrnełam
    stanowczo, krótko i na temat..mogły sobie poogladać w
    książkach..temat dlaczego inni go moga oglądać a on nie..też łatwy
    do wyjaśnienia jeżeli w domu z nagościa sie specjalnie nie
    kryjecie..i wytłumaczyłaś dlaczego czym innym jest nagość w domu a
    czym innym wobec osób obcych..pani w przedszkolu tez nie jest osobą
    zupełnie obca i jeżeli musi mu pupe wytrzec to dla jego
    korzyści..mozna przy okazji powiedzieć o tym że są wręcz zawody w
    których oglądanie nagich ludzi jest na porzadku dziennym i z
    korzyścią dla nich np. pielegniarka, lekarz..i włąśnie pani
    wychowawczyni w żłobku lub przedszkolu
  • gold-tea 13.07.08, 02:47
    Cos mi sie wydaje , ze tobie sie wydaje iz wszystkie rozumy zjadlas
    i masz recepty na wychowanie dzieci. Krytykujesz ostro czyjes metody
    wychowawcze i usilujesz przekonac, ze to co ty powiedzialas dziecku
    w podobnej sytuacji TO JEST TO , LOLOLOL. A mnie wcale nie podobaja
    sie twoje pomysly np opowiadanie maluchowi z przedszkola ze tatus
    uzywal siusiaka do robienia dziecka. Puknij ty sie w leb! Skad
    wiesz, ze twoj syn nie rozwijal tematu wsrod kolegow na podwurku.
    Jestem pewna, ze rozwijal przeciez to gfascynujaca wiesc!. Skad ty
    wogole wiesz o czym rozmawiali twoi synowie z kolegami?! Przeciez
    nie zdawali ci chyba raportow. Wogole tak tu sie madrzysz i tak
    czesto wypisujesz bzdury, ze az czleka mdli. Daj se spokoj alfoi
    omego.
  • babcia47 13.07.08, 11:25
    tobie sie wydaje iz wszystkie rozumy zjadlas
    ..może zaraz wszystkie to nie..ale co do tej konkretnej sytuacji
    moge się wypowiedzieć na podstawie przeczytantch lektur i
    doświadczenia..bo ja mam to juz za sobą i w tym temacie sie nim
    dzielę, szczególnie, że dzieci juz dorosłe i same mogły sie
    wypowiedzieć..i stwierdziły, ze same tak bedą swoje
    dzieci "uswiadamiać"
    wiesz, ze twoj syn nie rozwijal tematu wsrod kolegow na podwurku.
    > Jestem pewna, ze rozwijal przeciez to gfascynujaca wiesc!. Skad ty
    > wogole wiesz o czym rozmawiali twoi synowie z kolegami?!
    w tym wieku dzieci weryfikuja usłyszane na podwórku wiadomosci
    jezeli maja zaufanie do rodziców i wiedzą, ze pytania moga
    zadawać!!..pozatym nasze podwórko było dośc nieduze i rodzice się
    dobrze znali..jakiekolwiek zasłyszane wiadomosci i zdarzenia były
    omawiane..fascynujace lub sensacyjne mogą byc tylko te sprawy, które
    tak sa traktowane przez rodziców i otoczenie np. kiedy dziecko
    odkryje, że rodzice ukrywali przed nim prawdę..a głupotą jest
    wmawiać dzieciom cos innego kiedy maja do dyspozycji media, książki
    lub moga obserwować zwierzęta. Kiedy pojawiło się pytanie o to jak
    nasionko znalazło sie w mamy brzuszku, odpowiedziałam bez wdawania
    sie w "szczegóły techniczne" i zostało to przyjete bez
    niepotrzebnych sensacji czy emocji..to dorośli wychowani w
    zakłamaniu mają na tym punkcie "fioła"..dzieci taką informację
    przyjmują całkiem naturalnie, podobnie jak to czemu ziemia sie kreci
    czy jak powstaje deszcz..a wiek kiedy zadali to pytanie wybrali
    sami..widać w tym momencie ta sprawa ich zainteresowała
    Wogole tak tu sie madrzysz i tak
    > czesto wypisujesz bzdury, ze az czleka mdli. Daj se spokoj alfoi
    > omego.
    więc człowieku nie czytaj, unikniesz mdłości lub napisz coś
    konstruktywnego, popartego sensownymi argumentami oprócz "puknij sie
    w głowę" i innych równie "ciekawych" tekstów, nie tylko pod moim
    adresem zresztą..
  • mmena 23.06.08, 08:28
    Ktoras z was spytala, kto mi kaze pokazywac dzieku pochwe... no moj
    synek mi "kaze" smile

    Synek niczego ci nie moze kazac. Jestes dorosla osoba i to ty mozesz kazac jemu.
    Jak powiedziec o sposobie rodzenia dzieci to juz ci wyjasniono powyzej. Jesli
    przerabialiscie juz temat "co wolno pokazywac a czego nie" to tym bardziej nie
    widze problemu. Nie pokazujesz swojej pochwy, bo jest to zbyt intymna rzecz.
    Koniec, kropka. Nie jest to temat do dyskusji "ale mamo ja chce".
  • jola.czerwona 18.06.08, 13:13
    ja tam jestem zeby nie mowic dzieciakowi ob takich rzeczach jak przyjdzie czas
    to sie dowie i tyle juz nawet wole zeby na podorku sie dowiedzial niz gadac o
    tym zreszta to mna,ko jest wazne.......
  • coronella 18.06.08, 13:21
    no to gratuluje dobrych stosunków z dzieckiem.
    podwórko- tak, to jest najlepsze miejsce na nauke zycia.
    Super.

    --
    Rodzeństwo smile
    kotki szukają nowych domków
  • wika_1 18.06.08, 13:46
    Przepraszam, czy ktoś ostatnio uderzył Ciebie w głowę?? Uważasz, że nie warto ze
    swoim dzieckiem rozmawiać? Może od razu oddaj je wilkom na wychowanie??
  • trueandfake 18.06.08, 15:47
    hehehehwink umarlam ze śmiechu, no beczka powiadamwink ej dziewczynko zbudź się. nie
    radze próbowac takich numerow bo to się kończy zeykle tragikomicznie, żeby nie
    byc gołosłowna na ten
    przykład:smyk.com/index.php?option=com_forum&action=post&id=3575&Itemid=0
    tak ostatnio to za mna chodzi i caly czas natrafiam na takie historyjki, my
    rodzice powinnismy się mieć na bacznościwink
  • hanka13 19.06.08, 10:12
    A co, ty dokladnie opiszesz 3 latkowi stosunek? z detalami? czy moze
    pokazesz mu odpowiedni filmik? ciekawa jestem, w jakiim wieku jest
    twoje dziecko...
    hanka
  • titta 20.06.08, 12:56
    Tragikomicznie? A co to ma z tragedi? Ja tu widze jedynie komizm.
  • babcia47 18.06.08, 13:47
    taaa..mnie uświadomiło podwórko, w odpowiednio brutalny i
    obsceniczny sposób..przez długi czas nie mogłam patrzec na rodziców
    a co o nich myslałam...wręcz się ich brzydziłam
  • hanka13 19.06.08, 10:24
    Odpowiadajac wszystkim, łącznie z tymi, ktore pytaja, czy mnie ktos
    ostatnio "nie walnął w głowę" (az strach cos napisac na tym forum,
    nawiasem mówiąc....):
    - pisalam, ze na razie wspomnialam synkowi o pępusiu, ale ze nie
    wiem dokladnie, bo to bedzie wiedzial lekarz - i dokladnie opowiem
    mu jak wroce z dzidziusiem ze szpitala - i zaznaczalam przeciez, ze
    to byl tylko tekst na "odciagniecie tematu" (zebym mogla sobie
    spokojnie przemyslec, co dokladnie mu powiedziec, bo znam dobrze
    moje dziecko i wiem, ze jak sie powie "a", trzeba powiedziec nie
    tylko "b", ale i "c", itd...)- jesli uznalyscie (i osądziły), ze
    zamierzam go utrzymywac w przekonaniu ze dzieci rodza sie pepkiem,
    to widac sie nie zrozumialysmy;
    - moje dziecko wie, czym siusiaja chlopcy a czym dziewczynkismile
    - wie, czym sie GENERALNIE rozni anatomia chlopcow i dziewczynsmile
    - nie opowiadam mu glupot o kapuscie ani bocianach
    - nie kryjemy sie przed nim z mezem, tzn. nie ma problemu jak widzi
    nas nago, jak pyta "co to jest" to mu normalnie odpowiadamy
    - tematy typu "co mozna pokazac w domu a czego nie mozna np. w
    przedszkolu" tez juz przerabialismy
    Chyba nie do konca sie rozumiemysmile
    Nie chodzi mi o ukrywanie przed synkiem, ktoredy rodzi sie
    dziecko... tylko o fakt, jak DOKLADNIE mu o tym opowiedziec....
    Ktoras z was spytala, kto mi kaze pokazywac dzieku pochwe... no moj
    synek mi "kaze" smile
    Byc moze wasze dzieci zadowalaja sie odpowiedziami typu "obok
    dziurki do sikania JEST druga do rodzenia dzieci" - i na tym koniec.
    Otoz moj synek sie nie zadowala, chce ogladac dokladnie,
    i "wymijajace" rysunki tez go nie zadowalaja. Temat, ktore zostanie
    rozpoczety a nie jest wyjasniony "do bólu", wraca i wraca....
    Zas dokladny atlas anatomiczny dla 3,5 latka to chyba nie jest dla
    mnie dobry pomysl - przeciez wiedza o sprawach zwiazanych z
    anatomia, seksem powinna byc dozowana odpowiednio do wieku dziecka.
    To jak mu pokaze teraz dokladny atlas anatomiczny (albo film z
    porodu, jak wyzej proponowano) - to przepraszam, co niby potem mu
    postopniuje?
    Dalej, kiedy mu powiedzialam, ze nie chce aby ogladal dokladnie te
    moja dziurke, i wytlumaczylam ze to strefa tabu, itd itp, to
    spytal "a czemu ty albo tatus mozesz ogladac mojego siusiaka, a pani
    w przedszkolu wyciarac mi pupke?" - no owszem wyjasnilam kolejy raz,
    ze mamusie i tatusie moga sprawdzac dzieciom, czy siusiak jest
    zdrowy, ale odwrotnie - to nie. Ale to go w ogole nie przekonalo,
    temat wraca ciagle....rozumiecie juz, co mam na mysli mowiac o
    dociekliwosci?
    Zauwazcie tez, ze dla dziecka roznica wieku miedzy 3,5 roku a 5 lat
    jest bardzo duza - to co oczywiste dla 5-latka, niekoniecznie bedzie
    rownie dobre dla 3,5 latka.
    I uprzedzajac ew. slowa krytyki od razu napisze, ze nie zamierzam
    czekac az wejdzie w wiek dojrzewania, zeby mu ten temat opisac
    dokladniej, za pomoca zarowno atlasow, jak i wyjasniensmile Uwazam
    jednak, ze teraz jest na to ciut za maly...
    Dziekuje bardzo za podpowiedzi dotyczace konkretnych ksiazeczek, w
    ktorych jest to opisane (ew. narysowane) w sposob odpowiedni do
    wieku - to dobre rozwiazanie sytuacji terazsmile
    Szczerze mowiac, wlasnie takie posty to konkretne odpowiedzi na
    pytanie, ktore zadalam... natomiast teksty typu "oddaj dziecko
    wilkom na wychowanie", wytykanie "dziewczynko, obudz sie" itp - nie
    najlepiej swiadcza o ich autorach... pozostaje miec nadzieje, ze
    faktycznie swoje dzieci wychowuja tak znakomicie, jak zdają sie
    sądzic...
    Niestety zawsze znajdzie sie ktos sfrustrowany, komu sprawi
    satysfakcje zmieszanie kogos z blotem, zamiast wysilenie sie i
    udzielenie zyczliwej rady. Coz.
    pozdrawiam,
    hanka
    PS wybacz kornelia, omylkowo podpielam wczesniej ten post pod twoja
    odpowiedzsmile
  • rikol 20.06.08, 12:54
    To co jest lepsze od atlasu anatomicznego? Klamstwo? Z atlasu dowie sie mnostwa
    ciekawych rzeczy, jakie ma organy, gdzie sa umieszczone, jak wyglada czlowiek w
    srodku. Co w tym zlego? Dzieciom mowi sie prawde - i tak sie dowiedza z
    podworka, czy tego chcesz czy nie, i to bedzie okraszone takim slownictwem, ze
    bedziesz chciala sie zapasc pod ziemie.
  • hanka13 19.06.08, 10:40
    Acha,
    zeby wyjasnic co mam na mysli piszac o "stopniowaniu wiedzy"
    przekazywanej dziecku, w zaleznosci od jego wieku, jak rowniez co
    znaczy haslo "kolejne dociekliwe pytania"... na przykladzie innego
    tematu, zeby znowu ktos nie napisal o ukrywaniu faktow przez
    pruderyjna i zacofana mame:
    Co powiedzialybyscie 3-latkowi, kiedy pyta o smierc? Powiecie mu
    dokladnie, co to znaczy ze ktos umiera, jak to wyglada od strony
    fizjologicznej i anatomicznej, pokazecie fotografie trupow, powiecie
    ze po smierci cialo jest zimne i sztywnieje, potem sa plamy opadowe,
    potem cialo zaczyna sie rozkladac i smierdzi, potem sie wklada cialo
    do trumny, i zakopuje do ziemi, zostawia na cmentarzu i tam zjedza
    je robaki i zostanie szkielet? Czy moze malemu dziecku
    wyjasnilybyscie to nieco ogledniej i mniej dokladnie? Dodajmy, ze
    dziecko nie da sie zbyc byle tekstem, i ciagle zadaje kolejne
    pytania (a czy male dzieci tez moga umrzec? a co sie dzieje z tym
    dzieckiem jak juz umrze? czy ono zostaje samo na noc na tym
    cmentarzu, i tam placze w trumience? a dlaczego mamusia z nim nie
    zostanie? itd, itp...)
    To tylko przyklad....dlaczego wiedze nalezy stopniowac. Nie z powodu
    zahamowan rodzicow...
    hanka
  • kaper_trojgard 22.06.08, 22:51
    > a czy male dzieci tez moga umrzec? a co sie dzieje z tym
    > dzieckiem jak juz umrze? czy ono zostaje samo na noc na tym
    > cmentarzu, i tam placze w trumience? a dlaczego mamusia z nim nie
    > zostanie?

    Wierzący mają lepiej - jak się powie, że ktoś po śmierci idzie do Pana Boga, to
    dziecku łatwiej zrozumieć śmierć jako coś nieodwracalnego, ale nie będącego
    definitywnym końcem (nb. na katolickim pogrzebie można usłyszeć, że ze śmiercią
    życie się zmienia, ale się nie kończy). Wtedy spokojniej przyjmie całą resztę
    spraw związanych ze śmiercią - nieuchronność, rozkład itd. U mnie z tymi
    sprawami nie było problemu, a zaczęło sie od praktycznego pytania - a dlaczego
    mam tylko jedną babcię?

    Kaper
  • krytykk 22.06.08, 23:20
    > Wierzący mają lepiej - jak się powie, że ktoś po śmierci idzie do Pana Boga, to
    > dziecku łatwiej zrozumieć śmierć jako coś nieodwracalnego, ale nie będącego
    > definitywnym końcem (nb. na katolickim pogrzebie można usłyszeć, że ze śmiercią
    > życie się zmienia, ale się nie kończy)

    Jasne. Lepiej wyprać dziecku mózg niż powiedzieć prawdę.

    --
    Ludu Polan powstań z kolan!
    Już najwyższy czas podjąć znój, by na taczkach z Polski watykański wywieźć gnój!
  • adazwolk 01.07.08, 01:06
    o wszystkim można dziecku powiedzieć tylko odpowiedznio do jego
    wieku. ostatnio zmarła moja babcia jechaliśmy wszyscy na pogrzeb i
    temat byl nieunikniony. dziecko wie , ze prababci przestało bić
    serduszko, widział grób, widziął łzy tych co ją żegnali. to też jest
    zycie. teraz gdy mówi , o tej prababci przypominamy sobie , ze jej
    już nie ma. Dla mnie było to trudne, ale jestem rodzicem. tak trzeba
  • ejka.pe 20.06.08, 05:58
    Mam córkę w tym wieku mniej więcej, pyta mnie o wszystko dosłownie
    (jak urodził się brat, czemu u niej dziurka, a u taty siusiak, a
    czemu tu takie ciemne włosy, czemu karmi się piersią, co to jest
    prezerwatywa, do czego tampon służy, czy ona też może spróbowac (!)
    etc.) Na wszystkie pytania odpowiadam, ale w ten sposób, że
    odpowiadam TYLKO na pytanie i nie rozwijam całych opowieści,
    wychodząc z założenia, że córka jest gotowa przyjąc tylko taką
    wiedzę, o jaką pyta. Prawdę mówię, oczywiście, bajek nie wymyślam. A
    córka jest dociekliwa, i to nawet bardzo. Wolę sama jej powiedziec
    niż żeby dowiadywała się od kogoś, kto się kompletnie do tego nie
    nadaje. Ktoś tu napisał, że dzieciom się o pewnych rzeczach nie
    mówi, bo "przyjdzie na to czas". Moim zdaniem, skoro dzieci
    zaczynają pytac, to znaczy, że ten czas właśnie nadszedł smile
    --
    Ejka & Zuzia (15 lutego 2005) & Mieszko (11 grudnia 2007)
  • denea 20.06.08, 07:50
    Takie wątki nieuchronnie mi przypominają własną historię. Nie wiem,
    ile mogłam mieć lat, ale pamiętam jak potwornie byłam ciekawa, jak
    też dziecko wychodzi z brzucha, w końcu sama wymyśliłam, że przez
    pępek. Na pytania ze strony rodziców otrzymywałam mgliste odpowiedzi
    i tajemnicze uśmiechy. Jeszcze gorzej było jak usłyszałam na
    podwórku określenie "pedał", jako że dzieci nie bawią się w
    polityczną poprawność. Odsyłanie od mamy do taty i z powrotem, w
    końcu wiedziałam tyle, że to chyba jakiś potwór, skoro wszyscy się
    tak boją uncertain
    W sumie zostało mi bardzo wczesne skojarzenie, że "te" sprawy są
    wstydliwe, nieeleganckie, groźne, a z późniejszych czasów także
    nieczyste, grzeszne i ohydne (pamiętacie przygotowania do I
    Komunii ?).
    Nie zamierzam ściemniać i kluczyć wobec własnego dziecka, jak już
    zacznie pytać. Może będę miała dylemat co do szczegółów jak Hanka,
    ale od własnych rodziców wolałabym w tym zakresie być dość daleko uncertain
    Tak off topic to było.
    --
    "Dzieci niebite są mniej współczujące i bardziej histeryczne".
    Marek Jurek
  • bazylea1 20.06.08, 11:35
    przez specjalną dziurkę do tego przeznaczoną. wyjasniłam gdzie jest
    i że nie am ochoty jej pokazywac (bo tez chciał zobaczyc). to było
    jak miał sie urodzic brat czyli starszy miał mniej niz 3 lata. jest
    bardzo dociekliwy i wszystko co się mu powie doskonale pamięta,
    potrafi wytknąć niescisłosci więc staram się go nigdy nie okłamywac,
    najwyżej nie powiem zbyt szczegółowo jesli nie dopyta. btw mnie
    również okłamywano że przez pępek się dzieci rodzą, koleżanki mnie
    brutalnie uswiadomiły w podstawówce.

    --
    Synek #1
    Synek #2
  • dorota.konowrocka 20.06.08, 16:03
    Myślę, że to świetne podejście. Przez specjalną dziurkę, tą dziurkę kobiety mają
    między nogami, mniej więcej tam, gdzie chłopcy siusiaczka. Normalnie jest mała,
    ale jak dziecko ma się urodzić, to robi się duża i dziecko może przez nią
    przejść. Nie będę Ci, synku, pokazywać, bo taką dziurkę pokazuje tylko mama
    tacie albo lekarzowi.

    Nie ma co kłamać, ale to wcale nie tak prosto powiedzieć dziecku tak, żeby to
    była prawda, a jednocześnie żeby nie przekraczało to jego możliwości zrozumienia
    i naszych możliwości wyjaśnienia smile Nie ma co się kryć, że o tych kwestiach nie
    mówi się tak samo jak o uchu czy oku. To są kwestie intymne, choć fizjologiczne.
    Myślę, że jednym z elementów wychowania i wykształcenia dziecka jest przekazanie
    mu informacji o tym, że są takie tematy w naszej kulturze, o których nie wypada
    mówić zawsze i ze wszystkimi, które są delikatne, intymne właśnie, o których nie
    mówi sie głośno w kolejce, lecz najwyżej z dobrymi znajomymi (mam nadzieję, że
    rodzice tez nimi są), z partnerem, z lekarzem.

    Czy w kontaktach intymnych z partnerem posługujemy się terminologią z atlasu
    anatomicznego? Nie, mamy różne własne nazwy i zdrobnienia, właśnie dlatego, że
    to są tak delikatne i intymne kwestie.

    Dorota
  • anqa_77 20.06.08, 16:13
    U nas świetnie sprawdziły się książeczki z obrazkami (nie atlas z prawdziwymi
    zdjęciami). I bajka o kreciku, śmieszna ale na początek wystarczy.
    --
    Ważne sprawy Kaliszanek
  • upl 20.06.08, 20:18
    istnieja atlasy anatomiczne rysowane z mysla o dzieciach
    nie trzeba od razu siegac do podrecznika medycyny uncertain

    a oklamywanie dzieciaka i snucie opowiesci o dziurakach i pempusiach
    (co to za slowo pepus?straszny inafntylizm) jest bezsensowne

    jesli dziecko jest dociekliwe to nalezy sie cieszyc i odpowiadac na
    pytania
    poki nie przestanie byc dociekliwe i nie zamieni sie w nabzdyczonego
    gnojka, ktory ma wszystko w nosie
  • krolowanocy 20.06.08, 23:57
    hm, no, a właściwie czemu nie pokazać dziecku?
    znaczy rozumiem, że ktoś może się wstydzić, ok, ale tu nikt nie dopuszcza w
    ogóle możliwości pokazania dziecku swojej "dziurki między nogami", a przecież
    dziecko słusznie zauważyło, że rodzice mogą oglądać jego siusiaka, to dlaczego
    nie w drugą stronę? dla dziecka nagość jest naturalna, ludzkie ciało jest
    naturalne, to my robimy z niego strefy tabu. Piersi kobiece niby też są tabu, a
    przecież jak karmimy niemowlę to nie każemy starszemu dziecku wychodzić z pokoju
    na ten czas.


    --
    Fotki potworów
    Przygody potworów
  • nie_jestem_tofik 23.06.08, 11:12
    swietna myśl, pokaż dziecku.

    a potem niech ono nie wzbrania sie nikomu pokazac. nawet takiemu milemu panu na
    placu zabaw, zwlaszcza jesli zaoferuje z ato cukierka
    --
    ile "domestosu" wlałeś dziś do kibla
    a ile wypijesz go jutro w herbacie...?
  • krolowanocy 24.06.08, 02:05
    mój syn widział moją pochwę dawno temu. jakoś nikomu nie pokazuje swojego
    siusiaka za cukierka, bez cukierka też nie.
    i nie musisz od razu z taką ironią wyjeżdżać, ja się spokojnie, kulturalnie
    zapytałam.

    --
    Fotki potworów
    Przygody potworów
  • nie_jestem_tofik 22.06.08, 20:30
    infantylne znaczy tyle co dziecięce, a przepraszam komu masz tłumaczyc jak nie
    dziecku wlasnie??

    i podoba mi sie jedna z dalszych uwag. w stosunkach z partnerem tez mowicie
    pochwa i srom czy moze jednak inaczej??
    --
    ile "domestosu" wlałeś dziś do kibla
    a ile wypijesz go jutro w herbacie...?
  • a_lucka 21.06.08, 10:46
    Nie klamalabym mu, tylko mowila prawde. Nie widze powodu do wstydu.
    Nie trzeba mowic, ze przez pochwe - mozna to powiedziec bardziej
    ogolnie. Mozna mu pokazac w ksiazce do biologii.
  • hollowcat 21.06.08, 21:33
    mi rodzice wytłumaczyli jak byłem zupełnie mały i jakoś z tego powodu nic mi się nie stało. Przynajmniej wiedziałem skąd się biorą dzieci. Miałem wtedy 4 albo 5 lat. Teraz mam 24 lata i jak bede miał własnego dzieciaka to też mu wytłumacze jak się będzie dopytywał. To naturalne.
  • evelinee 21.06.08, 23:43
    nie ma musu zebyś mu o tym gadala hihismile


    --
    niemamusu.blox.pl/html
  • mamiliuli 23.06.08, 04:43
    Polecam książeczkę "Krecik i Mama Zajączków" smile
  • jamagdula 23.06.08, 06:12
    Może wystarczy przeczytanie mu kilku książek np. z serii
    Franklin "Franklin jest starszym bratem" wyd. Debit; "Mam braciszka"
    wyd.Aksjomat. Czy książki z serii moje ciało: "Moje ciało" wyd. Rea
    www.rea-sj.pl ; "Ciało. Moja pierwsza encyklopedia"
    wyd.Larousse; "Moje ciało" wyd.Martel.

    Może pomocne bedą poradniki "Jak rozmawiać z dziećmi o bardzo
    ważnych sprawach" wyd.Media rodzina;
    merlin.pl/Jak-rozmawiac-z-dziecmi-o-bardzo-waznych-sprawach_Theresa-
    Foy-DiGeronimo-Charles-
    E/browse/product/1,311066.html

    Albo inny: "Seksualnosc dziecka"
    merlin.pl/Seksualnosc-dziecka/browse/product/1,602216.html
    Jesli chodzi o odejscie bliskiej osoby polecam ksiazke "Ogród" wyd.
    nasza ksiegarnia
    www.nk.com.pl/engine/index.php?page=ksiazka&id=390
    albo "Mala ksiazka o smierci" wyd. Santorski & co
    merlin.pl/Mala-ksiazka-o-smierci_Pernilla-
    Stalfelt/browse/product/1,589263.html


    Na pewno znajdziesz odpowiednie slowa by mu to przekazac i
    zaspokoisz wkrotce jego ciekawosc.

    Pozdrawiam
  • vladcs 23.06.08, 09:30
    Kiedy moja zona była w ciąży, przyszli do nas z wizytą znajomi z 3-
    letnią córeczką. W pewnym momencie mała pyta:
    -a jak w brzuszku jest dzidzia, to jak ona wyjdzie, przecież nie ma
    drzwi?
    Rozwaliło nas to pytanie, ale koleżanka powiedziała córeczce, że pan
    doktor robi drzwiczki. Ale TYLKO pan doktor może to zrobić.

    I wystarczyło.

    Na marginesie, nasza dzidzia urodziła się 2 tyg później przez
    cesarkę.
    --
    Nie każda morda pasuje do Forda smile
  • morekac 23.06.08, 13:26
    Powiedz mu prawdę. I pokaż intymną część nie swoją, ale w książce,
    czasopismie... BTW moja koleżanka, matka chłopca wowczas
    osmioletniego złapała go na oglądaniu Playboya (podwedzil tacie?).
    Załamana opowiedziała o tym w pracy, Jedyny męski dzial - czyli IT -
    zgodnym chórem stwierdziło, że to normalne,że ogląda się Playboya w
    tym wieku i żeby się nie martwiła. Oni też to robili. Niemal
    wszyscy! Więc porozmawiała z synkiem... Młody był po prostu
    ciekaw... :Wiesz, mamo. one są takie same jak ty. Tylko w znacznie
    lepszym stylu...- podsumował.
  • sylwia_s 23.06.08, 13:33
    Jest taki odcinek Krecik przyjmuje poród (albo cos podobnego).
    zajączek poznaję samiczke, biorą ślub i rodzą im sie dzieci. Dal
    mnie estra i dzieciom sie podobało. Pytań już nie ma. (Zajączkowi
    robi sie na brzuszku dziurka).
  • babcia47 23.06.08, 14:24
    dzięki za podpowiedź! będę wiedziała czego wnukowi przypadkiem nie
    kupić, żeby nie robic mu wody z mózgu...cesarka to sposób
    rozwiązania, który stosowany może byc tylko w szpitalu, w sterylnych
    warunkach..i w wyjątkowych przypadkach..kobietom, a nawet zwierzętom
    dziurki na brzuszku się nie robią przy porodzie siłami natury!!
  • babcia47 24.06.08, 10:39
    Ups..obejrzałam i bardzo sie nadaje..a dziurka robi sie dokładnie
    tam gdzie trzeba..miedzy nóżkami tongue_out!! Krecik górą!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.