Dodaj do ulubionych

smoczek u 4,5 latki? czemu nie!

02.07.08, 16:12
czytam fora i widzę,że wszystkie mamy,które ich dzieci mają więcej
jak 2 lata i np.chodzą ze smoczkiem,z pieluchą są(te mamy)zalewane
przez inne mamy falą krytyki! Ale dlaczego? Mam 2 corki- Ola ma 5
lat,Karolina 4- do spania obydwie mają smoki,pija z butli mleko
przed zaśnięciem,a młodsza jeszcze chodzi i śpi z pieluchą.Czy to
jakiś życiowy dramat?! Przyjdzie czas to się oduczą.Byłam we Francji
dosyć długo i tam nikt nie zwraca uwagi na starsze dzieci,które na
ulicy ida ze smoczkiem,widywałam już dziewczyny 7-8 letnie z
babciami i smokami w buzi,albo 5-6 latki we wózku,bo mamy mają
spotkanie w ogródku przy kawie,a dziecko śpi sobie w wózku.Widok 4-5
latków z pieluchą też nikogo tam nie odstrasza,to jest wychowanie
tzw.bezstresowe w obu kierunkach! a u nas to natychmiast wydaje sie
to niestosowne,albo śmieszne!jak czytam mamy,które piszą"moje
dziecko ma 2 latka i nie woła kupki",to żal mi i tej mamy i tego 2-
latka! Dlaczego u nas tak jest?
Edytor zaawansowany
  • malgra 02.07.08, 16:33
    mieszkam we Francji i nadal dziwi mnie widok czterolatka ze smokiem. Co do
    pieluch natomiast wszystkie znane mi dzieci z przedszkola córki,które ukończyły
    3 lata nie używają ich.A dzieci w wózkach to najstarsze z czteroletnie
    widziałam. Ale faktem jest,że tutaj do takich rzeczy podchodzi się bardziej na
    luzie niż w Polsce.

    --
    www.suwaczek.pl/cache/44d511886f.png
  • berta75 02.07.08, 16:35
    To nie jest wychowanie bezstresowe tylko zwykłe lenistwo, a widok 4-
    latki z pampersem czy smoczkiem jest naprawdę śmieszny. Wiesz załóż
    sobie na cały dzień w takie upały pampersa, to może zrozumiesz
    dlaczego warto uczyć dzieci kontrolować swoje potrzeby
    fizjologiczne. A Francja akurat nie jest dla mnie żadną wyrocznią
    wychowawczą - nie będę się tu rozpisywać o ich ogólej wolności we
    wszelkich sferach życiowych.
  • koza_w_rajtuzach 02.07.08, 16:38
    mi nawet niemowlaki ze smoczkami się nie podobają, bo mam wrażenie, że są
    kneblowane wink), ale nic mi do tego jak kto wychowuje swoje dzieci i jak długo
    jego dziecko ssie smoczek.
    Nie dopisuję się do wątków, żeby skrytykować fakt, że czyjeś dziecko ssie smoka,
    bo mnie to nie interesuje i już. Jeśli Tobie jest z tym dobrze, to nic mi do
    tego wink).

    --
    Klara (26.01.06)
    Alinka lub Ignaś (10.01.09??)
  • delfina77 02.07.08, 17:00
    7-8 letnie dzieci ze smoczkami? Nie przesadzasz nieco?smile Przeciez to sa juz
    dzieci w wieku szkolnym, moze to po prostu byly przerosniete trzylatkismile Ja
    spotkalam sie z kolei z opinia, ze to starszemu dziecku trudniej odzwyczaic sie
    od smoczka bo juz ma lepsza pamiec i swiadmosc tego, ze cos utracil. Co do
    pieluchy to nawet w Polsce nie zauwazylam presji na jak najszybsze oduczanie
    dzieci od niej (chyba ze od strony babc itp.) - najczesciej w wieku 2 lat
    podejmowane sa dopiero pierwsze proby. Ale 4-5 lat to tez jakas przesada, nie
    popadajmy w skrajnosci. Pozdrawiam
  • an_ni 02.07.08, 18:11
    opowiedz nam moze co ty robisz jako Francuzka w wieku 30 lat (jesli
    liczba w nicku oznacza wiek) czego nie robia Polki w tym wieku
    bo tak odkrywcze tezy wysnulas o dzieciach, ze moze na twoim
    przykladzie i my sie czegos nauczymy
  • oyate 02.07.08, 18:37
    Żartujesz z tymi pampersami u 4 latki???? Masakra, co Ty robisz temu
    biednemu dziecku??? Przeciez ono jest na tyle duże że rozumie gdzie
    powinno lądować siku. Mój syn w wieku 2 lat i 3 miesięcy sam
    zrezygnował z pieluszki, po prostu stwierdził, że jest gotowy!! A
    smoczek, paranoja!!!! To nie jest zabawka, tylko coś co ma
    odstresować dziecko w czasie najwiekszego odruchu ssania czyli do
    jakichś 9 miesięcy. Daj jeszcze dziecku mówić a-gu gu bo dlaczego
    nie???
    --
    Mama Kasi i Asi (04.06.2002) oraz Dorianka (08.03.2006)
    Informator indianistysmile)
  • yola.d 02.07.08, 19:05
    Kingusia , owszem , moze i widzialas we Francji starsze dzieciaki ze
    smoczkami , i w wozkach , a moze nawet i z pielucha , ale sproboj
    takie dziecko z pielucha "dzienna" poslac do ichniego przedszkola ,
    to przekonasz sie , co Ci powiedza wink
    A czy wychowuja bezstresowo ? Hmm ... podobno az 95% francuskich
    rodzicow nie ma nic przeciwko uzyciu klapsow w procesie
    wychowawczym ...
    Wnioski do wyciagniecia pozostawiam Tobie smile
  • eli1979 02.07.08, 19:25
    Mi się wydaje, że tak się w tym bezstresowym wychowaniu zatracilas,
    że aż uniemożliwiasz swoim dzieciom naturalny rozwój. Ja nigdy nie
    naciskałam na moje dziecko w kwestii nocnikowania a jednak gdy
    miał 1,5 roku zaczął sam wołać. Mając rok i 9 miesięcy chodził i
    spał be zpieluchy. Pierwszego dnia jak odstawilismy pieluchy (
    wodziałam ze jej nie potrzebuje) nie pozwolił sobie juz wlożyć
    pieluchy nawet na noc. I tak zostało. Jesli więc dziecko 4 letnie
    chodzi w pieluszce to jest to dla mnie zdecydowanie dziwne. A do
    czego kilkuletniemu dziecku potrzebny jest smok? Dlaczego sama ze ze
    smokiem nie sypiasz jesli to takie potrzebne do spania i ważne?
    Niemowle czasem potrzebuje smoka jelsi ma silną potrzebę ssania i
    dla uspokojenia. Ale kilkuletnie dziecko musi umiec uspakajać się
    samo. Dla mnie taka postawa matki jest conajmniej dziwna.
    --
    Mój synuś

    Moja fasolka
  • ja-kingusia30 02.07.08, 20:32
    Ktos zasugerował,że jestem Francuzką,ale tak nie jest,jestem
    Polką,tylko długi okres czasu tam mieszkałam.Opisałam tylko co
    widziałam na własne oczy i opisałam to również na przykładzie moich
    dzieci,spodziewałam się nieprzychylnych komentarzy,byc może są i
    trafne niektóre,ale każdy wychowuje dzieci jak uważa za
    słuszne,przecież każda mama,a więc i ja,chce jak najlepiej dla swych
    pociech...Chodzi mi głównie o to,dlaczego w Polsce robi sie wielkie
    halo na widok 3-4 latka ze smoczkiem albo pieluszką,a w innych
    krajach nie robi to wrażenia na nikim,czym się różnią nasze metody
    wychowawcze? i dlaczego wszyscy myslą,że te metody w Polsce są
    lepsze dla dzieci? Co do smoka,to ja też długo z nim spałam,chyba do
    5-6 lat,a ząbki mam proste,nic mi nie dolega,jeśli chodzi o zgryz i
    zawsze byłam spokojnym ,ułożonym dzieckiemsmile
  • myroad 02.07.08, 20:42
    Problem ...?? Twoja sprawa tylko że dziecko z które już mówi jak
    Twoja 4 latka powinno po rozmowie z toba o siusianiu i kupce
    załatwiac sie na kibelku. Próbowałas choziaz ostawic pieluchy czu
    uległas drugiej modzie ??
    Co do smoczka to odpowiedz i moze wytłumaczysz innym mama ( takim
    jak ja których to dziwi) co daje Twojej coreczce smoczek ??
  • an_ni 03.07.08, 13:22
    ojojojo ale zrozumienie aluzji przychodzi ci z trudem
  • deela 02.07.08, 20:42
    dla mnie to nieudolnosc wychowawcza
    --
    Zaczynam się tam gdzie inni się kończą....
  • deela 02.07.08, 20:54
    hihi mam nadzieje ze to do autorki :F
    --
    Zaczynam się tam gdzie inni się kończą....
  • ik_ecc 02.07.08, 20:43
    Mieszkam w Kanadzie, tutaj tez nikogo nic nie obchodzi kto w jakim
    wieu czego sie pozbyl. Moja corka odpieluchowala sie miesiac przed 3
    urodzinami - ani pozno ani wczesnie na tutejsze standardy
    (probowalysmy w zeszle lato ale nie lapala, a w zimie nawet nie
    probowalam). Znam kilkoro niesamowicie bystrych 4-5 latkow z
    absolutnie nie leniwymi mamami, ktore w nocy potrzebuja caly czas
    pieluche.

    Co do smoczka - niektore dzieci i do 7-8 roku maja potrzebe ssania.
    W normalnych kulturach wiekszosc 4-5 latkow caly czas pije mleko z
    piersi matki, 7-8 latkow juz mniej, ale tez bywaja.

  • ik_ecc 02.07.08, 20:49
    margo_kozak napisała:

    > potrzebe ssania ma noworodek, ale nie koń 7-mio letni.
    > to zwykle przyzwyczajenie a nie potrzeba

    W obecnej kulturze akceptowane sa jedynie 2 potrzeby dziecka -
    spania i jedzenia/picia. Potrzeba bliskosci, bycia bujanym, ssania i
    wiele innych sa traktowane jako widzimisie lub "manipulacyjnosc"
    dziecka i brutalnie dziecku odbierane kiedy dziecko nie jest na to
    gotowe. Ot, taka kultura, ktora slono za to placi najrozniejszymi
    problemami pozniej (depresje, nieumiejetnosc zblizenia sie do ludzi,
    niska samoocena, przywiazywanie sie do rzeczy, alkoholizm,
    samobojstwa, itp.)

    W kulturach gdzie dziecku daje sie to co mu jest potrzebne, takich
    problemow zwyczajnie nie ma.
  • deela 02.07.08, 20:56
    > W obecnej kulturze akceptowane sa jedynie 2 potrzeby dziecka -
    > spania i jedzenia/picia. Potrzeba bliskosci, bycia bujanym, ssania i
    > wiele innych sa traktowane jako widzimisie lub "manipulacyjnosc"
    > dziecka i brutalnie dziecku odbierane kiedy dziecko nie jest na to
    > gotowe.
    popadasz w skrajna przesade i manipulujesz cudzymi wypowiedziami: noszenie,
    tulenie calowanie dziecka jest jak najbardziej konieczne O ILE DZIECIAK NIE WISI
    KOMUS NA REKACH 10 h na dobe

    > W kulturach gdzie dziecku daje sie to co mu jest potrzebne, takich
    > problemow zwyczajnie nie ma.
    te kultury raczej nie uzywaja pampow i smoczkow
    --
    Tak,wiem,wspułczujesz moim dziecią...
  • ik_ecc 02.07.08, 21:28
    deela napisała:

    > popadasz w skrajna przesade i manipulujesz cudzymi wypowiedziami:
    > noszenie,
    > tulenie calowanie dziecka jest jak najbardziej konieczne O ILE
    > DZIECIAK NIE WISI KOMUS NA REKACH 10 h na dobe

    Jesli domaga sie wiszenia 10 godzin na dobe to taka ma potrzebe.

    > > W kulturach gdzie dziecku daje sie to co mu jest potrzebne,
    > > takich
    > > problemow zwyczajnie nie ma.
    > te kultury raczej nie uzywaja pampow i smoczkow

    Zgadzam sie w 100%. Pampow nie ma, w wiekszosc kultur o ktorych
    mysle nie uzywa sie w ogole pieluch. Smoczka nie ma BO jest piers.
  • deela 02.07.08, 23:23
    > Jesli domaga sie wiszenia 10 godzin na dobe to taka ma potrzebe.
    no jesli matka ma również potrzebę służenia za wieszak to spoko, ale ja uwazam
    ze wszystko nalezy wyważyc

    --
    Zaczynam się tam gdzie inni się kończą....
  • delfina77 02.07.08, 21:23
    Co do smoczka - niektore dzieci i do 7-8 roku maja potrzebe ssania.
    W normalnych kulturach wiekszosc 4-5 latkow caly czas pije mleko z
    piersi matki, 7-8 latkow juz mniej, ale tez bywaja.

    Jakie to 'normalne kultury' masz na mysli? Bo o takich ewenementach nie
    slyszalamsmile A polska kulture uwazam za calkiem normalna na tle innych (mieszkam
    obecnie za granica, wiec raczej nie jestem stronnicza)
  • ik_ecc 02.07.08, 21:33
    delfina77 napisała:

    > Jakie to 'normalne kultury' masz na mysli?

    Tzw. "mniej cywilizowane" (mozna rozumiec jako *mniej zniszczone
    cywilizacja*). Czesc Azji, czesc Afryki (choc tam inne problemy
    maja) Am Pd, natywne kultury Am Pn. Japonia tez podbiega.

    > Bo o takich
    > ewenementach nie
    > slyszalamsmile A polska kulture uwazam za calkiem normalna na tle
    > innych (mieszkam obecnie za granica, wiec raczej nie jestem
    > stronnicza)

    Europa, Am Pn, Australia i niedobitki na innych kontynentach
    rzeczywiscie maja te sama kulture - a ze sa powierzchniowo duze i
    bardzo glosne, rzeczywisie wydaje sie, ze calutenki swiat od zarania
    tak sie zachowywal jak sie zachowuje wlasnie w tych miejscach.

    Polecam niemal jakakolwiek ksiazke antropologiczna.
  • alika77 02.07.08, 23:02
    > W kulturach gdzie dziecku daje sie to co mu jest potrzebne, takich
    > problemow zwyczajnie nie ma.

    Mysle,ze to jest zbyt duze uproszczenie. Gdyby depresji,
    samobojstwom, niskiej samoocenie itd. mozna bylo zapobiec dzieki
    smoczkowi i pieluchom to byloby naprawde super. Ale tak nie jest, na
    to wszystko sklada sie wiele innych czynnikow, chociazby np.
    wspolzawodnictwo i konkurowanie juz od najmlodszych lat - kto ma
    lepsze zabawki, ubranie, wiecej pieniedzy itd.
    Dla mnie dziecko 7-8-letnie ze smoczkiem nie ma potrzeby ssania,
    tylko ma brak umiejetnosci radzenia sobie ze stresem. To widac juz u
    2-3-letnich dzieci, nie uzywaja smoczka dlatego, ze maja potrzebe
    ssania, tylko dlatego, ze 1) nudza sie, 2) sa zdenerwowane i to je
    uspokaja, 3) sa od niego po prostu uzaleznione. Moze zamiast kolejny
    raz dawac dziecku smoczka nauczyc je, jak sobie radzic ze stresem. A
    jak ma potrzebe ssania to lizaka mu kupic...
    Pieluchy... Pewnie dla pokolenia naszych rodzicow to, ze pozwalamy 2-
    3-latkom na pieluchy to po prostu nasze lenistwo. Ale teraz juz
    wiemy, ze dziecko musi dojrzec. Jednak mysle, ze 4-latek jest juz
    wystarczajaco dojrzaly na porzucenie pieluch, jesli tego nie zostal
    nauczony to po prostu z wygodnictwa opiekunow i tyle (chyba, ze ma
    problemy natury medycznej).
    A co do 4-5-latkow w wozku... Pewnie za kilkadziesiat lat bedzie tez
    trzeba im kupic wozki, tyle, ze inwalidzkie, bo nie beda mialy
    wycwiczonych miesni na samodzielne poruszanie sie. A ze mama woli
    polozyc dziecko w wozku i siedziec sobie z kolezankami popijajac
    kawke, zamiast polozyc dziecko normalnie do lozka i spotkac sie na
    kawie w domu, to sorry... Cos tu nie tak.
    Wychowanie bezstresowe nie istnieje. A moze nawet istnieje, ale nie
    ma bezstresowego zycia. I im dluzej chronimy dzieci przed tym
    faktem, tym gorzej dla nich. I stad sie biora samobojstwa, depresje
    i nalogi, bo okazuje sie w pewnym momencie, ze nie da sie
    wszystkiego rozwiazac za pomoca smoczka i butelki...
  • malabju 02.07.08, 22:23
    Ideologie medycyny bardzo sie zmieniaja, jak my bylismy dziecmi
    polegali cos innego, teraz jak mamy dzieci tez lekarze mowia cos
    innego,

    Nie bede wyrazac opinii na temat 5 latka z pielucha i smokiem,

    Nie przychylam sie natomiast do odpowiedzi poprzedniczki ze u nas norma
    jest odpieluchowanie po 2 roku zycia, wystarczy przejzec forum i fale
    watkow typu " moje dziecko i nocnik"


    Prawda jest natomiast ze w innych krajach mniej stresowo podchodza do
    wychowywania dzieci. Jak dla mnie najwazniejsze jest jednak to, aby
    wszysko robic zgodnie z samym soba
  • oyate 02.07.08, 23:12
    malabju napisała:

    >
    > Nie przychylam sie natomiast do odpowiedzi poprzedniczki ze u nas
    norma
    > jest odpieluchowanie po 2 roku zycia, wystarczy przejzec forum i
    fale
    > watkow typu " moje dziecko i nocnik"
    >

    Ale to chyba nie ja jestem ta poprzedniczką, bo ja nic takiego nie
    pisałamsmile)

    --
    Mama Kasi i Asi (04.06.2002) oraz Dorianka (08.03.2006)
    Informator indianistysmile)
  • malabju 03.07.08, 17:18
    nie smile
    któraś z mam powyżej smile
  • sabko 02.07.08, 22:35
    Dotąd myślałam, że w tych " normalnych kulturach" dzieci są tak długo karmione
    piersią bo często są tam problemy z dostępem do innego pożywienia.

    Co do pampersów to współczuję kilkuletniemu dziecku w takie upały, z pupką
    szczelnie obwiązaną pieluchą. Poza tym to przecież nieco ogranicza ruchy, chyba
    trudniej w pieluszce skakać po drabinkach.

    Jeśli natomiast chodzi o smoczek, to w jakiś sposób wpływa to jednak na zgryz,
    to że ty masz zdrowe zęby to jeszcze nie świadczy że tak będzie również u twoich
    córek.

    Osobiście nie zwracam uwagi mamom które wychowują dzieci w taki " bezstresowy"
    sposób ale widok 4 latka w wózku czy ze smoczkiem na pewno jest dla mnie co
    najmniej dziwny.
    --
    szczęśliwa mama Oliwki ( 08.03.2005) i Jasia ( 21.05.2007)
  • baskokvet 03.07.08, 08:27
    W normalnych kulturach wiekszosc 4-5 latkow caly czas pije mleko z
    > piersi matki, 7-8 latkow juz mniej, ale tez bywaja.
    >


    no, spoko- a jesli to chłopcy to mozna ich karmiń najlepiej do 18.
    Przecez mają takie potrzeby....
    --
    Zosia Wojownicza Księżniczka
    Zosia rośnie
    Nowy Zimorodek
  • mamaglusia 03.07.08, 09:09
    Niestety przez tą naszą polską nietolerancję cierpię i ja i moje dziecko. Mój
    synek jest niepełnosprawny i nie chodzi samodzielnie. "Niestety"
    niepełnosprawności po nim nie widać.
    Piszę "niestety" ponieważ ciągle ktoś zwraca mi uwagę, tak niby żartem, że "taki
    duży chłopak a na swoich nóżkach nie chce mu się chodzić" itp. Kompletnie
    wyprowadza mnie to z równowagi. Nawet nie mogę nic odpowiedzieć, bo staje mi w
    gardle gula i łzy w oczach.

    Następnym razem jak zobaczycie mamę z czterolatkiem na wózku to się zastanówcie
    zanim wydacie na nią wyrok:"leniwa", bo może spotkałyście mnie.
  • delfina77 03.07.08, 09:17
    Przykro mi bardzo. Nastepnym razem powiedz tym 'zyczliwym'. dlaczego dziecko
    jest w wozku to zobaczysz jak im sie glupio zrobi. Trzymaj sie
  • eleonoe 05.07.08, 15:58
    świetnie! te postawy tak sie zmieniaja na przestrzeni lat ze za jakis czas w poradnikach dla mam beda namawiac zeby dzieci karmic piersią do 20 roku zycia- doprawdy wyrosna wtedy na Einstein'ów. Litośćiї!!!!!!
  • hanusinamama 12.09.18, 16:24
    MOje roczne pije mleko z mojej piersi ale inne płyny pije z bidona albo z kubka...wiec nie tłumacz karmieniem piersią bo to jest akurat smieszne. I tak nieodpieluchowany 5 latek albo biegajacy ze smokiem to lenistwo rodzica.
  • agusia19-84 03.07.08, 08:46
    kingusia30, to co napiisałaś dla mnie jest totalnym przegięciem i
    lenistwem opiekunów. 4 latka w pampersie??!! Bez jaj. 5 latka ze
    smoczkiem??!! A po jakiego diabła? Chyba żeby jej się zgryz popsuł.
    I w ogóle jak to wygląda?
    7-8 latka ze smoczkiem to już kosmos jakiś...
    Moja odkąd zaczęła chodzić wózka używamy rzadko, pieluch nie nosi,
    smoczka nie doiła wcale, dalej jest na piersi. Bezstresowo,
    spokojnie, normalnie. Każdy kij ma dwa końce i czuję że ja ze swoją
    córą jesteśmy po tej drugie stronie.
    --
    Emi w dniu pierwszych urodzin
  • paniiwonka1 03.07.08, 10:23
    oj na pewno my Polacy różnimy się od wielu cywilizowanych i mniej
    cywilizowanych narodów na świecie, bowiem normą u nas jest właśnie
    włażenie z butami w cudze życie, krytykowanie i ocenianie każdego wg
    własnych poglądów, a jak co do czego to znieczulica ogólna.
    zadziwiające jest, że narodowi naszemu przeszkadzają
    nieopieluchowane i nieodsmokowane dzieci powyżej lat dwóch a
    normalne jest, że ludzie narobią dzieci, na które je nie stać,
    dorośli silni mężczyźni stoją cały dzień pod sklepem i piją wino,
    nie pracują i wyciągają pieniądze od państwa.
    uogólniam ale pisze z własnego doświadczenia. mieszkam od ponad roku
    na dużej wsi, gdzie moja 25 mies. córka ze smoczkiem, w pampersie i
    mało mówiąca,jako ogólnie spora dziewuszka jak na swój wiek, wzbudza
    sensacje w wiejskim sklepie, gdzie wyroczniami są rózne babska, na
    czele z wszechwiedzącą sklepową.
    doprawdy nie wiem dlaczego i wg czego ktos zupełnie obcy może uznać,
    że moje dziecko od smoczka dostanie krzywego zgryzu i próchnicy,
    więc powinno go porzucić np. dokładnie 25 listopada, kiedy skończyło
    1,5 roku, (a mówi mi to 21-letnia matka bez połowy uzębienia); juz
    dawno powinnam sadzać na nocnik, co chwile i po pół godziny na jedno
    posiedzenie, to dziecko załapie, a jak nie załapie to powinno
    chodzic z gołym pupskiem to sie na pewno nauczy. powinnam co godzine
    zapierać gatki, wycierać podłogi i prać dywany,zadawac pytania na
    forum co z tym fantem począć, po czym moje dziecko dostanie co
    najmniej kataru, ze nie wspomnę, że jakiego ZUMu od siedzenia 2
    minuty po zeszczaniu się w piaskownicy. ostatecznie może dostać
    także zatwardzeń ze stresu nocnikowego i inne tam cuda niewidy.no
    ale to jakby wliczone jest w życie dziecka a im więcej takiego
    bohaterstwa ze strony matki tym większa satysfakcja i większe
    zdziwienie, że inni tak nie robią. więc ja zamiast być dumną matką
    ze swych (niekoniecznie dziecka) osiągnięć, krzywdzę tylko dziecko,
    bo paniusia jestem i mi się nie chce. mam 38 lat, wiele rzeczy
    naprawde głęboko gdzieś, sporo doświadczeń z dzieciństwa, kiedy to
    jako 7-letnia dziewczynka sikałam w majtki albo do łóżka, bo moja
    wspaniała matka zawsze lepiej wiedziała, co powinnam już umieć, co
    powinnam odczuwać i co dla mnie będzie najlepsze, zawsze chwaliła
    się, że ja taka "najpierwszejsza" we wszystkim byłam, nożem i
    widelcem jadłam w wieku 2 lat w restauracji, smoczka nie używałam
    itp. szkoda, że nie widziała jakim to kosztem. jak bardzo nie
    chciałam się zesikać, że aż się zesikałam, jak wieczorami mymlałam w
    buzi ucho od pluszaczka. ja to pamiętam i wiem, jak to sie
    przeniosło na resztę mojego życia.

    tak, też bywam za granicą, gdzie widok dużych dzieci w wózkach,
    pieluchach, smoczkach i pijących z butli albo z cyca mnie w ogóle
    nie dziwi. nie przyszłoby mi do głowy umoralniać matek strasząc je
    przyszłym niedorozwojem ich dzieci, bo jakos dzieci te wyrastają "na
    ludzi"i ogólnie te narody lepiej sobie w życiu radzą, przynajmniej
    ogólnie rzecz ujmując.

    a ja coraz rzadziej wybieram się do sklepu z małą, gdzie wszystkim
    coś przeszkadza, a to, że pielucha i smoczek, a że ciepło a ona w
    czapeczce, a to, że mało mówi i nie powtarza za każdym. i dzięki
    Bogu, bo słownik pod sklepem przyprawia mnie o zawrót głowy...

    choćbym miała zostać największą dziwaczką we wsi, nie zmuszę córki
    do porzucenia pieluch, tym bardziej, że mnie na nie stać, w
    przeciwieństwie do moich sąsiadek, nie odsmokuję na siłę, póki sama
    tego nie zrozumie i nie zechce, chocby miała to zrobić dopiero przed
    pójściem do szkoły.

    zastanówmy się, naprawdę, tak łatwo oceniamy kogoś i podpieramy się
    nie-wiadomo-jak-ważnymi badaniami naukowymi, które to za 5 lat mogą
    okazać się chybione. trochę mniej mądrości z kolorowych poradników a
    więcej czucia sercem, tolerancji dla dzieci i dla innych matek. bo
    jednych śmieszą i dziwią 4-latki ze smoczkiem w buzi a drugich
    noworodki w dżinsach i adidasachsmile

    --
  • gabrielle76 03.07.08, 10:50
    rozumiem 3 latka z pieluszką i smoczkiem myślę że jeszcze może sobie na to
    pozwolic, ale 4 i 5 latki to juz duże mądre dzieci i jesli latają z pieluchą czy
    smoczkiem to jest to nic innego jak wygodne lenistwo matki tego dziecka.
  • ja-kingusia30 03.07.08, 14:23
    Cóż,wypowiedź Iwony jest odpowiedzią dla wszystkich mam,które nie
    zrozumiały absolutnie treści mojego postu.Chciałam wszystkim mamom
    pokazać,że najważniejsze jest dobro wspólne,a nie tylko one są
    najważniejsze..może troche uproszczę:jeśli tak dużym dzieciom,jak
    moje dziewczynki potrzebny jest smoczek(gdyby nie był-z pewnością by
    nie ssały,bo smoczek to nie nałóg jak papieros itp.)to jakim prawem
    mam im ten smoczek zabrać? Oczywiście widząc,że absolutnie im nie
    szkodzi(wada wymowy,krzywy zgryz itp.) Moje dziewczyny nie są
    umysłowo upośledzone,że będą chodzić po ulicy ze smoczkiem mając 15
    lat,same zrozumieją wkrótce,że im to niepotrzebne! Same to
    ZROZUMIEJĄ! Ja ich na siłę(jak robi to większość mam)uszczęśliwiać
    nie będę,bo skutek będzie odwrotny od zamierzonego.Znam zdrową 16-
    latkę co ssie kciuk przed zaśnięciem,kto wie,czy to nie
    syndrom "wczesnego udoroślenia",kto wie,czy jakby nie wstyd przed
    otoczeniem-nie ciagnęła by chętnie smoka...Co do pieluch-
    oczywiście ,że staram się zwracać uwagę i okazuje pewne
    niezadowolenie na widok mokrej pieluchy,ale nie zmuszam do chodzenia
    w samych majtkach mokrych po domu,czy po dworze,wkrótce dziecko samo
    zrozumie,że wygodniej chodzić bez pieluchy! Co innego,jeśli chodzi o
    spanie-tutaj może to potrwać dłużej,ale też na siłę zmuszać nie
    będę..Tak,jak napisała Iwonka-ja niestety również długo moczyłam
    łóżko,więc być może jest to trochę uwarunkowane genetycznie.Nie
    chciałam tutaj wywołać pieluchowej,smoczkowej wojny,chciałam ukazać
    problemy,które czasami wywołują smiech,zdziwienie,zamiast wywołać
    zastanowienie,chęć zrozumienia itp.Pozdrawiam serdecznie i dziękuję
    za opinie.
  • oyate 03.07.08, 16:32
    ja-kingusia30 napisała:

    > :jeśli tak dużym dzieciom,jak
    > moje dziewczynki potrzebny jest smoczek(gdyby nie był-z pewnością
    by
    > nie ssały,bo smoczek to nie nałóg jak papieros itp.)to jakim
    prawem
    > mam im ten smoczek zabrać? Oczywiście widząc,że absolutnie im nie
    > szkodzi(wada wymowy,krzywy zgryz itp.) Moje dziewczyny nie są
    > umysłowo upośledzone,że będą chodzić po ulicy ze smoczkiem mając
    15
    > lat,same zrozumieją wkrótce,że im to niepotrzebne! Same to
    > ZROZUMIEJĄ!

    Jesteś tego pewna??? Smoczek to nałóg taki sam jak inne używki,
    Twoje dzieci nie znaja po prostu innej opcji i to jest tylko i
    wyłącznie Twoja wina. Jesli w wieku 15 lat nadal będą usypiać ze
    smoczkiem bo nie będą chciały się z nim rozstać to też im na to
    pozwolisz???

    Ja ich na siłę(jak robi to większość mam)uszczęśliwiać
    > nie będę,bo skutek będzie odwrotny od zamierzonego.Znam zdrową 16-
    > latkę co ssie kciuk przed zaśnięciem,kto wie,czy to nie
    > syndrom "wczesnego udoroślenia",kto wie,czy jakby nie wstyd przed
    > otoczeniem-nie ciagnęła by chętnie smoka...

    W tej sytuacji błąd popełnili również rodzice, pozwalając na ssanie
    palca od początku. Czy Tobie się wydaje, że jeśli dziecko nie ma
    smoczka to musi dojść do tego że ssie palca??? Moje dzieci nie miały
    smoczków, co oczywiście dziwiło wszystkich bo jak tu sobie poradzić
    z bliźniaczkami i to bez smoczków???!!! A jednak można, moje nie
    miały ani smoczków, ani nie ssały kciuków .


    Co do pieluch-
    > oczywiście ,że staram się zwracać uwagę i okazuje pewne
    > niezadowolenie na widok mokrej pieluchy,ale nie zmuszam do
    chodzenia
    > w samych majtkach mokrych po domu,czy po dworze,wkrótce dziecko
    samo
    > zrozumie,że wygodniej chodzić bez pieluchy!

    Skoro do tej pory nie zrozumiała, zmnaczy, że ich tego nie uczyłaś.
    Matko ja myślałam, że one tylko w nocy z pieluchą...to straszne co
    Ty zrobiłas swoim dzieciom...4 i 5 latce....szok.



    Co innego,jeśli chodzi o
    > spanie-tutaj może to potrwać dłużej,ale też na siłę zmuszać nie
    > będę..Tak,jak napisała Iwonka-ja niestety również długo moczyłam
    > łóżko,więc być może jest to trochę uwarunkowane genetycznie.

    Starasz się zagłuszyć swoje wyrzuty sumienia takim tekstem??? Czy
    swój brak umiejętności wychowawczych??


    Nie
    > chciałam tutaj wywołać pieluchowej,smoczkowej wojny,chciałam
    ukazać
    > problemy,które czasami wywołują smiech,zdziwienie,zamiast wywołać
    > zastanowienie,chęć zrozumienia itp.Pozdrawiam serdecznie i
    dziękuję
    > za opinie.

    Proszę bardzo i równiez pozdrawiam!!

    --
    Mama Kasi i Asi (04.06.2002) oraz Dorianka (08.03.2006)
    Informator indianistysmile)
  • mniemanologia 09.07.08, 11:08
    oyate napisała:

    > Czy Tobie się wydaje, że jeśli dziecko nie ma smoczka to musi
    > dojść do tego że ssie palca???

    Nic takiego dziewczyna nie napisała. Błędnie wyciągasz wnioski.

    > to jest tylko i wyłącznie Twoja wina.
    > to straszne co Ty zrobiłas swoim dzieciom...4 i 5 latce....szok.
    > Starasz się zagłuszyć swoje wyrzuty sumienia takim tekstem??? Czy
    > swój brak umiejętności wychowawczych??

    Rany, spać pewnie nie będziesz mogła przez ten swój "szok".

    --
    ♫♪tańczę.ja tańczę♪♫
  • alika77 03.07.08, 16:39
    > bo smoczek to nie nałóg jak papieros

    i tu sie mylisz smile Tzn. moze nie jest jak papieros, bo nie
    uzaleznia fizycznie, ale uzaleznia psychicznie, wiec jest nalogiem,
    a na pewno nawykiem (raczej kiepskim).

    >Moje dziewczyny nie są umysłowo upośledzone,że będą chodzić po
    ulicy ze smoczkiem mając 15
    > lat,same zrozumieją wkrótce,że im to niepotrzebne! Same to
    > ZROZUMIEJĄ! Ja ich na siłę(jak robi to większość mam)uszczęśliwiać
    > nie będę,bo skutek będzie odwrotny od zamierzonego.

    Czyli jak pojda do szkoly i nie beda chcialy sie uczyc, bo beda
    wolaly ganiac po podworku zamiast robic zadanie domowe, to tez
    powiesz "ok, poczekamy az dorosna i zrozumieja"? smile Jestem jak
    najbardziej za za podazaniem za indywidualnym rytmem dziecka, moja
    corka ciagle chodzi w pieluchcac (2 lata 2 m-ce), bo nie wykazuje
    zainteresowania ich porzuceniem, od butli odzwyczailam ja jak miala
    chyba prawie 1,5 roku, bo wczesniej nie chciala, az pewnego dnia
    zaproponowalam jej niekapek i po prostu butla poszla w zapomnienie,
    itd., ale podazanie za rytmem dziecka nie oznacza po prostu nie
    robienie niczego myslac, ze "pewnego dnia wyrosnie", bo dla mnie to
    po prostu lenistwo.
  • moninios 03.07.08, 13:16
    To może jeszcze dorzucę argument ochrony środowiska - im krócej nasze dzieci
    używają pampersów tym lepiej dla środowiska ...
  • alexolo 03.07.08, 17:26
    i uwazam z e tu nie chodzi o dzieci ...o to 4,5 letnie biedne
    dziecko ....a tylko i wylącznie o zaniedbanie lenistwo..i błedne
    poczucie dobra dziecka!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    a te wszystkie dewiacje .. np 8 letni synek przy piersi
    ....pokazywane sa w tv jako dziwaczne zjawisko.....
    ja proponuje .. iśc na maxa..i dziecku do drugiego śniadania do
    plecaka wkladac pampersa.. niech sobie zmieni na długiej przerwie... a
    jak sie zestresuje niech z piórnika wyciaga smoka ..zamknie oczy i
    sie relaksuje ... na matmie ...a co!!!!! wszystko dla dzieci
  • eli1979 03.07.08, 19:13
    Oczywiście nikt tu nie mówi Ci, że nalezy dziecko zmuszać, krzyczec
    na nie i na siłę coś odstawiać- czy pieluchy czy smoka ale można a
    nawet trzeba koniecznie dziecko uczyć , pokazywać i tłumaczyć jak
    być powinno a jak to robi chwalić. U nas odstawienie smoka ( mały
    miał rok i 4 miesiące) to była kwestia jednego dnia. Nie było
    placzu, nie było żalu, zaakceptował ze smoczka "zjadł piesek" i go
    nie ma i koniec. Od tego momentu zaczął ładnie spac w nocy. Ale to
    rodzic musi wyznaczac granice a nie dziecko- na tym polega
    wychowywanie. To my mamy wiedziec co jest dla dziecka dobre a nie
    ono same!
    --
    Mój synuś

    Moja fasolka
  • mirabelka10 04.07.08, 21:24
    Jak dla mnie masz jakąś traume z dzieciństwa-może ktoś cię zmuszał
    do czegoś?...
    Boisz się,że gdy Zaproponujesz(bo nie chodzi o nakazanie),by twoje
    córki przesstały ssać smoka lub nosiły pieluche,to będzie koszmar
    dla nich,może one nawet nie wiedzą,że można BEZ?!
    Ktoś to musi im powiedzieć oraz pokazać,jak nie Ty-Matka,to kto?

    To,że gdzie indziej takie widoki nie dziwią-to tylko kwestia
    przyzwyczajenia.

    Myślałaś,że zakładając taki wątek nie wywołasz obużenia???
  • ja-kingusia30 05.07.08, 12:02
    Cóż,niektóre komentarze,jak ten ostatni na przykład są z gatunku
    żenujących i nie chodzi tu o ortografię,bo to się zdarza,ale chodzi
    o treść.Jeżeli ktoś komuś sugeruje traumatyczne przeżycia z
    dzieciństwa,tylko dlatego,że jego 4-letnie używa smoczka,to poprostu
    nie wymaga to komentarza,gdyż co by nie napisać,mija się to z
    celem.Ale faktem jest,że dwukrotnie mialam takie traumatyczne
    przeżycia,po raz pierwszy mając 4 lata -gdy zdechła mi rybka w
    akwarium,a drugi raz w wieku 6 lat,gdy mama przez przypadek wyprała
    moja ulubioną lalkę...a poważnie- nie wypada wydawać opinii,sądów o
    człowieku,jeśli się go wogóle nie zna,a jedynym kontaktem jest
    przeczytany na forum post.Niestety,czytając państwa opinie zmuszona
    jestem z przykrością stwierdzić,że niewiele osób pamięta o dobrych
    manierach- "mirabelka10" - jest tego najlepszym
    przykładem.Pozdrawiam i życzę wszystkim bezstresowego wychowania
    swoich pociech,bo należy pamiętać,że dzieci wszystko chłoną i to,co
    zobaczą od pierwszych lat życia-przeniosą to na dorosły grunt- czego
    doświadczą ich...dzieci.
  • alexolo 05.07.08, 12:11
    my mozemy nie byc dla ciebie zadnymi autorytetami... ale zamów wizyte
    u psychologa( nie mam zamiaru obrazac)
    i ciekawe co ci powie...
    ja z e swojej strony proponuje... abys w te wakacje pozbyła sie
    pampersów i smoków.. lato to najlepsza pora !!!!
    a juz we wrzesniu bedziesz widziała usmiechniete buzie twoich
    dzieci... bez gumowych dytków.... a pupy beda oddychac pod leciutka
    bawelenką .....

    przeciez twpoje dziecko spotyka sie z innymi dziećmi... jak one
    reaguja ? czy nie robisz fizycznej i psychicznej krzywdy... matko!!...
    dla mnie to tylko zaniedbanie - sorki....




    ja-kingusia30 napisała:

    > Cóż,niektóre komentarze,jak ten ostatni na przykład są z gatunku
    > żenujących i nie chodzi tu o ortografię,bo to się zdarza,ale chodzi
    > o treść.Jeżeli ktoś komuś sugeruje traumatyczne przeżycia z
    > dzieciństwa,tylko dlatego,że jego 4-letnie używa smoczka,to poprostu
    > nie wymaga to komentarza,gdyż co by nie napisać,mija się to z
    > celem.Ale faktem jest,że dwukrotnie mialam takie traumatyczne
    > przeżycia,po raz pierwszy mając 4 lata -gdy zdechła mi rybka w
    > akwarium,a drugi raz w wieku 6 lat,gdy mama przez przypadek wyprała
    > moja ulubioną lalkę...a poważnie- nie wypada wydawać opinii,sądów o
    > człowieku,jeśli się go wogóle nie zna,a jedynym kontaktem jest
    > przeczytany na forum post.Niestety,czytając państwa opinie zmuszona
    > jestem z przykrością stwierdzić,że niewiele osób pamięta o dobrych
    > manierach- "mirabelka10" - jest tego najlepszym
    > przykładem.Pozdrawiam i życzę wszystkim bezstresowego wychowania
    > swoich pociech,bo należy pamiętać,że dzieci wszystko chłoną i to,co
    > zobaczą od pierwszych lat życia-przeniosą to na dorosły grunt- czego
    > doświadczą ich...dzieci.
  • peresia 05.07.08, 14:51
    Pozdrawiam i życzę wszystkim bezstresowego wychowania
    > swoich pociech

    Nie chciałabym usłyszeć takich życzeń. Tzw. bezstresowe wychowanie
    nie jest niczym dobrym dla dziecka; również radzę wizytę u
    psychologa.

    należy pamiętać,że dzieci wszystko chłoną i to,co
    > zobaczą od pierwszych lat życia-przeniosą to na dorosły grunt-
    czego
    > doświadczą ich...dzieci.

    Otóż to. Zapampersiony cztero lub pięciolatek duldający przy tym
    smoka jest efektem nadopiekuńczości rodziców, którzy nie mogą się
    pogodzić z kolejnymi etapami rozwoju dziecka skazując je na
    niesamodzielność - także w dorosłym życiu.
  • ja-kingusia30 09.07.08, 16:10
    Naprawdę,trudno uwierzyć we wszystko,co tu drogie panie
    piszecie,zastanawia mnie dlaczego przemawia przez Was taka
    wrogość,taka niesamowita chęć "wymądrzania się",jaki jest powód,że w
    tak niekiedy "agresywny"sposób wypowiadacie się na temat wychowania?
    Jakie argumenty przemawiają za tym,że to,co piszecie jest
    prawdziwe,gdzie są normy wg Was na prawidłowe wychowanie dzieci,bo z
    tego co czytam,to takie normy z pewnością istnieją? Zastanawiam
    się,czy gdydby doszło do naszego bezposredniego spotkania,czy nie
    zostałabym ukamieniowana,lub spalona na stosie? Czy naprawdę w
    naszym kraju wszyscy muszą się czepiać innych tylko dlatego,że jest
    troszkę inny,ma krzywy nos,za odstające uszy,albo,że jego dzidziuś
    ma 3 latka i jescze w wózku jeździ? Kiedy skończy się ta choroba
    wytykania palcami i bycia najmądrzejszym na świecie? Artykuł o
    dziewczynkach- 4 i 5 letniej ,chodzących w pieluchach,ssących
    smoczki to moja prowokacja,one nie istnieją,owszem,znam taką
    dziewczynkę,stąd mój pomysł,chciałam coś,komuś udowodnić i to mi się
    udało,nie zawiedliście mnie swoimi wypowiedziami...pozdrawiam i
    życzę wsystkiego dobrego w wychowaniu swoich pociech.
  • adhezja13 22.08.18, 10:00
    Może stąd agresywny ton u niektórych ( pomijając być może brak umiejętności kulturalniejszego wystawiania sie), że takie sprawy, jak późne odpieluchowanie i odsmoczkowanie to nie sprawa natury, czy estetyki ( jak krzywy nos) a wynik zaniedbania-braku działania.m które nie jest mocno kosztowne czy trudne. No i noszenie pieluch i smoczkow może prowadzić do negatywnych skutkow i fizycznych:oparzeń, krzywych zębów, problemów z mową i społecznych- wysmiania, wykluczenia. W naszej polskiej ( europejskiej?) kulturze. A panie tu piszace przejmują się dobrem innych, ne mają takiej zlewki jak to hipotetyczne "francuskie spoleczenstwo".
  • moofka 05.07.08, 12:17
    warto wiedziec, ze pod pojeciem dziecko kryje sie masa roznych etapow
    mamy niemowle do roku, male dziecko w wieku 1-3, dzieci w wieku przedszkolnym od
    lat 3 do 6
    starsze dzieci wreszcie w wieku 7-8-9
    potem nastolatki
    i na kazdym z tych etapow dziecko osiaga kolejne stopnie rozwoju, kolejne
    umiejetnosci i samodzielnosc
    chca tego, cieszy je to i jest im to potrzebne
    to nie wynika z tresury i "ambicji" rodzica
    dziecko, ktore w wieku lat 4-5 jest utrzymywane na etapie malego dziecka to
    jakis problem rodzica glownie, ktory w pore nie pomogl przejsc dziecku na wyzszy
    etap
    mozna sie zastanawiac, dlaczego tego nie zrobil
    nie chce zeby dziecko mu roslo i samodzielnialo, nie umial, zapomnial
    mniej wazne, ale cos zaniedbal
    oczywiscie wpadki zdarzają sie i pieciolatkom, ale to nie powod, zeby 24 na dobe
    nosilo pampersa
    piecioletnie dziecko potrafi samo skorzystac z toalety, rozebrac sie, wytrzec
    pupe, spuscic wode, ubrac, isc umyc rece po skonczonej sprawie i jeszcze swiatlo
    za sobą wylaczyc
    nauczy sie tego, jezeli mu pokazac i nie przeszkadzac
  • adhezja13 22.08.18, 10:03
    Brawo za wypowiedź! smile
  • althea35 05.07.08, 15:00
    Smoczek u 4-5 latkow to jest juz problem. Smoczek podowduje tzw.
    zgryz otwarty, zeby dostosowauja sie do tkwiacego miedzy nimi
    przedmiotu i robi sie luka. Jesli nie zrezygnuje sie ze smoczka
    przez okresem wypadania zebow mlecznych ta wada nigdy sie nie
    zredukuje. U mlodszych dzieci po zrezygnowaniu ze smoczka wada cofa
    sie.

    Moim zdaniem to nie jest wychowanie bezstresowe tylko wygodnictwo
    matek.
    --
    Althea i Marysieńka
    Podlej drzewo
  • mama9876 05.07.08, 18:17
    Jezeli moje dziecko w wieku 4 czy 5 nie potrafiloby kontrolowac pecherza to juz
    dawno poszlabym do urologa i psychologa. to naprawde nie jest normalne.
    Pracowalam w przedszkole w UK, wiele forumowiczek uwaza ze tutaj taka wielka
    tolerancja i swobooda w wychowaniu dzieci. Ale ja podczas pracy spotkalam sie z
    jednym tylko 3,5 latkiem, ktory nadal robil w pieluche, nie potrafil on tez
    miedzy innymi nazwac podstwawoych kolorow, poprostu nie rozwijal sie prawidlowo.

    A potrzeba ssania u 5 latki to naprawde jakas bzdura. Moj synek urodzil sie z
    silnym odruchem ssania. Teraz ma 9 miesiecy i zasypia bez smoczka.

    A co do teorii naturalistycznych i wychowania bezstresowego to juz dawno
    ogloszono jego kleske. Tak nawiasem mowiac syn tworcy wychowania bezstersowego,
    na ktorym tatus testowal swoje metody. Dziecko trzeba wychowac zeby potem moglo
    funkcjonowac w spoleczenstwie, a nie pozwalac mu na wszystko czego zapragnie.

    Zastanow sie co robisz swoim dzieciom. Zamiast stumulowac rozwoj to je
    uwsteczniasz. A poza tym fundujesz im krzywe zeby z prochnica, a to moze bardzo
    utrudnic zycie.



    Zastanow sie co robisz swoim dzieciom
    --
    where did you come from, baby dear?
    out of the everywhere into here
  • zebra12 05.07.08, 18:39
    Ja zawsze gdy widzę takie duże dziecko w wózku lub ze smokiem lub z pampkiem, to
    nic nie mówię, bo myślę sobie, że na pewno chore jest. TY masz chore dziecko i
    bardzo Ci współczuję, ale inni robią ze swoich dzieci kaleki - życiowe!
  • woda-niegazowana 05.07.08, 19:39
    Ogólnie zgadzam się z : bertą-75, oyate, aliką77, deelą, moofką , a zupełnie nie zgadzam się z kingusią, ik_ecc no i paniąiwonką.
    5-6 letnie dziecko nie powinno potrzebować smoczka, jeżli go potrzebuje to ma jakiś deficyt emocjonalny. Bardzo prawdopodobne, ze jeżeli w odpowiednim momencie nie zostanie oduczone to zamieni ten odruch na papierosa sad
    Czy tzw. ja- to moja sprawa jest tak do końca idealne ???
    Wg. mnie nie. Dowodem tego jest rosnąca fala otyłości na zachodzie, która juz wita u nas. Nie przypominam sobie, żeby 20 lat temu było tyle młodych otyłych kobiet. A co będzie za 15 lat ???
  • paniiwonka1 05.07.08, 20:20
    akurat nie wiem, z czym sie poprzedniczka ze mną nie zgadza, ale to
    mało ważne w sumiesmile

    moja córka ma 2 latka i miesiąc.
    przestała jeść w nocy jak miała 13 mies, ekologiczne i zdrowe zupki
    porzuciła 3 mies później, mleka nie pije od dawna a picie z dziubka
    dopiero całkiem niedawno zaakceptowała, pajaców juz na nią nie
    produkują, znaczy się dorastasmile
    smoka używa 3 razy na dzień i może też go niebawem porzuci, a na
    widok nocnika juz nie ucieka.
    jest więc nadzieja, że przestaną ją palcami we wsi wytykaćsmile
    denerwuje mnie, że całkiem obcy ludzie potrafią tak bez ogródek
    wydawać o kimś opinie i wiedzą lepiej jak wychować czyjeś dzieci. i
    że tak ksiązkowo walczą ze swymi dziećmi, zakładając, że do tego
    miesiąca karmić piersią, dokładnie od tego karmić łyżeczką, potem
    niekapek, odstawienie smoczka, sadzanie na nocnik, potem angielski i
    jazda konna. jakby ich życie od tego zależało.
    no i żeby zaraz stwierdzać, że jak nie to wszystko skończy się
    paleniem papierosów i otyłością, hmmsmile

    mnie guzik obchodzi w jakim wieku czyjes dziecko wypróżnia się do
    kibla czy w pampersa, czy zasypia ze smoczkiem czy z wymymłanym
    kocykiem.
    ja po prostu nie chcę, by moja sklepowa i tym podobne baby były
    jakąś wyrocznią.


    --
    kocham swego Ludzika z nieba i Gruszkę z ziemi
  • kaja_p 05.07.08, 19:55
    Zastanawiam się jaki sens ma twoja wypowiedź. Czy chcesz się pochwalić, że
    jesteś taką wyluzowaną mamą, która wychowuje swoje dzieci bezstresowo, czy
    chcesz jakoś się usprawiedliwić (być może przed samą sobą???), czy też
    spodziewasz się gradu niepochlebnych opinii, co ma sprowokować zmianę sposobu
    wychowywania twoich córek?
    Od siebie dodam, że mnie się łeb zblokował, że tak duża dziewczynka nie umie
    informować o swoich potrzebach fizjologicznych. Nie chcę nic sugerować, ale być
    może on po prostu potrzebuje pomocy urologa lub nefrologa?
  • bakoma1 05.07.08, 20:41
    a ja myśle ze autorce nie chodzi o bycie wyluzowana mamą, tylko o bycie
    normalnym człowiekiem. chodzi o to drogie polskie mamy, ze we Francji, w ktorej
    tez czasowo mieszkam, NIKT nikogo o takie rzeczy nie pyta, nikt nikogo nie
    krytykuje. po prostu ludzi nie obchodzi czy się rodzi prze cc czy naturalnie ( a
    tu pełne fora zajadłych sączących jad matek Polek), czy się karmi piersią czy
    nie (w szpitalu lekarz przychodzi i pyta jaką formę karmienia Panstwo WYBRALI),
    czy dziecko sika do kibla czy nie i czy zasypia ze smokiem. wyobrazcie sobie ze
    mamy , ktore tu znam nie rozmawiają godzinami o smoczkach, kupach i zupach (Boze
    co za koszmar polski), tylko o tym co czytały, gdzie były na dobrym jedzeniu i w
    ktorej ksiegarni się miesic wozek. tu kobiety nie zyją przez dziecko i dla
    dziecka. są nadal aktywnymi, intelektualnie rozwiniętymi ludźmi a nie dojarkami
    i przewijarkami. nawiasem mówiąc spędziłam własnie super tydzien nad polskim
    morzem - pogoda piękna, morze piękne, plaża. i co słyszę naokoło? "zostaw to,
    nie rusz, nie wolno, chodz tu, bo nie, ostatni raz ci mówię"...to ja dziękuję,
    wolę bezstresowe wychowanie. moje dzieci umorusane i szczęsliwe wybawiły się za
    wszystkie czasy. tylko wieczorem przed snem dwoje starszych zapytało: mamo czemu
    dzieci tutaj są takie smutne i dlaczego ich mamusie na nie ciągle krzyczą?
    zostawiam to paniom po rozwagę.
  • peresia 05.07.08, 20:47
    "Pięknie" nas podsumowałaś...
    Tak właśnie typowo po polsku, francuska Polko..
  • mamul-inka 05.07.08, 21:19
    Za rok proponuję jednak Lazurowe Wybrzeże,z wyluzowanymi mamami i
    plażami pełnymi nastolatków w pampersach,pijących piwo z butelki ze
    smokiem.
  • alika77 05.07.08, 22:35
    Mieszkam w Stanach, co jakis czas jezdze do Polski, wiec troche
    dziecko przebywa tu, troche tam. Komentarzy na temat tego, jak
    wychowuje dziecko uslyszalam w zyciu cztery. Dwa z nich dotyczyly
    tego, ze dziecko skonczylo 2 lata i chodzi w pieluchach - jeden
    komentarz byl od babci dziecka, od strony ojca, ktora jest Czeszka,
    drugi od znajomej Slowaczki. Wiec moze wyglaszanie takich komentarzy
    nie jest sprawa polska, a slowianska smile Trzeci komentarz uslyszalam
    od obcej kobiety na ulicy, kiedy w listopadowy dzien wyjelam z torby
    butelke z mlekiem i dalam polrocznemu dziecku: "Tak zimno, a ona na
    dworze daje dziecku zimne mleko". Przyznam, ze lekko mnie zatkalo i
    nic nie odpowiedzialam, bo ja bym nie wpadla na to, zeby komus
    komentowac co robi z dzieckiem, a byl to pierwszy komentarz od obcej
    osoby jaki uslyszalam. Czwarty komentarz to bylo, ze jestem wyrodna
    matka, bo dawalam malej praktycznie od urodzenia w nocy mleko prosto
    z lodowki, niepodgrzewane. Dodam, ze mala moze miala w zyciu cztery
    przeziebienia i na tym konczy sie jej historia choroby. Nigdy nie
    uslyszalam zadnego komentarza tu w Stanach (pomijajac Slowaczke, bo
    ona tu mieszka), nigdy tez nie widzialam tu dzieci 4-5-letnich w
    pampersach i ze smoczkami. Moze Amerykanki nie komentuja takich
    widokow, bo jesli tak duze dziecko nie korzysta z toalety, a
    korzysta ze smoczka jest dla nich rownoznaczne z tym, ze dziecko
    jest chore - a w takiej sytuacji co tu komentowac? Nie wpadlabym na
    to, zeby mowic komus jak ma wychowac dziecko, natomiast forum to z
    definicji miejsce, gdzie kazdy moze wyglaszac swoje opinie i mowic
    co mysli, co tez zrobilam smile
    Nie widzialam tez w Stanach, zeby ktos dziecko szarpal, wrzeszczal
    na nie, czy bil. Moj brat, ktory ostatnio byl w Hiszpanii byl bardzo
    zdziwiony, ze tam tez tak jest, tzn. ze do dzieci ludzie odnosza sie
    z szacunkiem i zyczliwoscia. Ktoregos dnia poszedl do muzeum,
    patrzy, a tam jakas matka szarpie dziecko, co go strasznie
    zaskoczylo, az nagle uslyszal po polsku "Jak w tej chwili nie
    przestaniesz to ci przyloze"...
    Uwazam, ze sa sytuacje, kiedy wtracac sie nie powinno - nie moja
    sprawa jest, jak dlugo czyjes dziecko nosi pampersy czy uzywa
    smoczka. Moge napisac na forum, natomiast uwazam, ze nietaktem jest
    powiedziec to bezposrednio tej osobie w formie krytyki. Sa tez
    sytuacje, kiedy wtracac sie powinno - kiedy slyszy sie wrzaski
    dziecka przez sciane, a na drugi dzien widzi sie je posiniaczone i
    tlumaczace sie, ze spadlo ze schodow. Szkoda, ze wtedy ludzie sie
    nie wtracaja (i to zarowno w Polsce jak i w Stanach, bo tu tez co
    jakis czas mozna przeczytac historie o pobitym czy zaglodzonym na
    smierc dziecku).
    Nie bede wyglaszac opinii ze Amerykanki czy Francuzki (ktorych
    zreszta nie znam) sa lepszymi matkami czy ludzmi, bo nie krytykuja i
    nie wtracaja sie. Uwazam, ze Polki moglyby duzo nauczyc sie od
    Amerykanek, ale rowniez, ze Amerykanki moglyby sie wiele nauczyc od
    Polek i tyle smile
  • woda-niegazowana 05.07.08, 22:43
    Moje dzieci nie są smutne, chociaż zdarza mi się na nie krzyknąć i wierz mi nie
    robię tego po to, żeby ich ubrania były czyste. Co do tych porodów sn. czy cc.
    to bez przesady. Jakby natura chciała, żeby wyjmować dzieci z brzucha to
    miałybyśmy suwaki na spojeniu łonowym.
    Baaaardzo mało sie mówi o powikłaniach po cięciach ces., ale za to inkasuje sie
    za to lepsze pieniądze niż za poród fizjologiczny, a i czasu mniej zajmuje. Co
    do karmienia piersią to w Polsce też jest wybór, ale jak ktoś wybiera szpital z
    odznaką w promowaniu karmienia piersią to musi sie liczyć, że TAM jest tylko
    karmienie naturalne.
    Dlaczego dziwi Cię promocja karmienia piersią, skoro jest udowodnione, że pokarm
    jest niezastąpiony. Jednych bulwersuje palenie papierosów, a innych karmienie
    sztuczne czy solarium ( we Francji można palić gdzie popadnie ??? ).
    Oczywiście, ze to niczyja sprawa gdzie "kupka się" dziecko sąsiadki itp., ale
    bierzmy pod uwagę, że kogoś może to dziwić i może sie wtedy zapytać ( nie musimy
    mu odpowiadać ). Najciekawsze jest to, że ostatnio mój 5letni syn na cały głos
    zapytał....a dlaczego taka duza dziewczynka jest w wózku ? ( głowę miała
    wepchniętą w budkę. a na drugim końcu wózka, nogi zgięte w kolanach dyndały ).
    Skoro dziecko widzi w tym coś dziwnego ( w życiu nie rozmawialiśmy na ten temat)
    to co jest na rzeczy. Zapytałam kiedyś syna czemu nie lubi jednego kolegi z
    przedszkola. I odpowiedział mi, że on robi kupę w majtki i śmierdzi od niego. W
    związku z tym nie wmawiajcie NAM, ze zwracanie uwagi na rzeczy dziwne to polska
    mentalność. To na zachodzie ludzie leczą kompleksy "zabraniając" poruszać
    niewygodne tematy.
    W myśl zasady jak się nie mówi o problemie to go nie ma. I chodzą wieloryby w
    miniówkach, z brzuchami na wierzchu bo to normalne {zobaczymy jak będzie ze
    zdrowiem za parę lat) dzieciom zapycha się dzióbki smoczkami, nie uczy się
    podstawowych zasad zaspokajania potrzeb fizjologicznych bo....nawet nie wiem z
    jakiego powodu, ale obstawiam lenistwo+ nadopiekuńczość.
    bakoma polskie matki ( dojarki i przewijarki, które tylko rozmawiają o
    smoczkach, kupach i zupach ) uważasz za gorsze od ech, ach, och, ę, ą,
    francuskich ???
    Ale twoje rozumowanie jest płytkie sad((( A jak ja rozmawiałam o fizyce jądrowej
    to gdzie sie załapuję.
    I jeszcze jedna rzecz mnie zastanawia. z tego co napisałaś to we Francji są
    idealne dzieci, które ZAWSZE wiedzą co ?, jak ?, dlaczego ? i mamusie nie muszą
    im nic tłumaczyć, zabraniać itd. A oczywiście jak malec ucieknie w stronę wody
    to mamusia nie krzyczy, nie woła tylko jest tak wysportowana, że w sekundzie
    chwyci dziecko ( czasami przy okazji drugie, albo drugie i trzecie ma na rękach)
    ???
  • alika77 05.07.08, 23:13
    woda-niegazowana, nie wiem, czy cos z tego, co napisalas jest
    skierowane do mnie, ale pozwol, ze sie ustosunkuje smile Nie zeby
    skrytykowac, ale dlatego, ze lubie dyskutowac smile I nie musze sie z
    kims zgadzac ani on ze mna smile
    Kwestia "smutnych dzieci polskich"... wink Tak jak napisalam,
    widzialam matki wrzeszczace i szarpiace dzieci w Polsce, nie
    widzialam takowych w Stanach (byc moze tylko dlatego, ze prawo
    zabrania bicia i od razu ktos moglby zabrac dziecko do rodziny
    zastepczej, a tak naprawde to pewnie niejedna matka da klapa w
    domu). Nie widze natomiast zadnej roznicy jesli chodzi o dzieci -
    czy w US czy w PL widze dzieci wesole, smutne, grzeczne, rozbrykane,
    odwazne, niesmiale, ciche i halasliwe. Nie przesadzajmy wiec z tymi
    smutnymi polskimi dziecmi smile
    Co do porodow to nie wiem jak jest we Francji, ale w Stanach nie
    jest tak latwo zrobic sobie cesarke na zyczenie. Ja bedac w Polsce w
    ciazy mialam zdiagnozowana wade macicy, co lekarz od razu
    zakwalifikowal jako ciaze zagrozona i do rozwiazania przez cc. Po
    przyjezdzie do Stanow okazalo sie, ze ani to wedlug nich ciaza
    zagrozona, ani zadnego powodu zeby cesarke robic. Ostatecznie
    cesarka byla, ale to dlatego, ze mala ulozyla sie w poprzek.
    Jesli chodzi o karmienie naturalne, to jestem jak najbardziej za,
    sama karmilam mala swoim mlekiem, aczkowiek w duzej mierze z
    butelki - bo karmienia piersia jako takiego nie lubilam i tyle.
    Mialam do tego prawo. Mieszkam w bardzo ekologicznym i pro-
    naturalnym stanie, a zwlaszcza miejscowosci, ale nikt tutaj nie
    skomentowal ani razu jak i dlaczego chce karmic dziecko. I uwazam,
    ze obowiazkiem lekarzy i pielegniarek jest uswiadomienie matce, jak
    wazne jest karmienie naturalne ale bez gnebienia jej. Czytalam kilka
    historii o karmieniu piersia, jedna z nich byla taka, ze lekarz
    kazal podpisac kobiecie oswiadczenie, ze mimo, ze jest swiadoma, jak
    wazne jest karmienie piersia to decyduje sie na karmienie sztuczne,
    druga byla o kobiecie, ktora miala poprzecinane kanaliki mlekowe i
    fizycznie nie byla w stanie karmic, ale pielegniarka uparla sie, ze
    jak sie postara to na pewno da rade. Dziecko nie jadlo przez prawie
    dwie doby, az wreszcie podano jej butelke i w efekcie dostawala
    histerii za kazdym razem, jak robila sie glodna. Jak dla mnie to nie
    jest promocja karmienia naturalnego tylko terror. A co do wybierania
    szpitali, to mysle, ze jest to tak, ze te ktore promuja naturalne
    karmienie sa jednoczesnie tymi, ktore sa w czolowce akcji "Rodzic po
    ludzku". Tyle, ze ja mam prawo chciec urodzic po ludzku, a nie
    chciec karmic piersia. I to moj wybor.
    Jestem ciekawa, co odpowiedzialas swojemu synkowi, jak zapytal o ta
    dziewczynke w wozku? smile Bo ja pewnie odpowiedzialabym, ze pewnie
    dziewczynka jest chora i nie moze chodzic smile Ale nie wyglosilabym
    zadnego komentarza skierowanego do matki.
    A co do tego, ze jak sie nie mowi o problemie to go nie ma... Coz,
    zapieluchowane i zasmoczkowane dzieci nie sa naszym problemem. Sa
    problemem ich rodzicow, o ile oni uwazaja to za problem. Uwazam, ze
    mozna o tym porozmawiac z przyjaciolka, zapytac, czemu jej dziecko
    ma jeszcze pieluchy, czy probowala sie ich pozbyc, czy moze ma jakis
    problem; z obca osoba - nigdy.
    Nie ma idealnych matek ani idealnych dzieci, nigdzie. Ale mysle, ze
    dobrze byloby czasami pomyslec, ze nasza racja nie jest jedyna
    sluszna - moja na pewno tez nie smile - to akurat mowie do
    wszystkich smile
  • 111a4 05.07.08, 23:47
    Jakoś ciezko mi uwierzyc ze dziecie Twoje tak powiedziało...ja nie
    widuje dzieci smutnych(na placu zabaw,na plazy,w zoo itd itp...) -
    mieszkam w Polsce,jakis czas za granicami tez przebywałam. Moj
    dziecko drze sie wnibogłosy kiedy bo 6 godzinach próbuje je zciagnac
    do domu z placu zabaw (plaży,zoo,karuzeli)- czy to znaczy ze jest
    smutne????Nie!!!!!!!!!!Dzien w dzien przebieram ja po 6 razy jak i
    wiecej i na nia nie krzycze - to dziecko. Co do pampersa -
    odzwycziłam ja bo tak jest lepiej - i dla niej i dla nas. Odparzony
    tyłek kilka razy w upalne dni - dziekuje. I zaden problem - i dla
    niej(w majtach lepiej i przewiewniej) i dla nas!!!!!!!!!!!!Smoczek?
    Po co jej smoczek -juz dawno sie go pozbyła tez bez krzyku. I zyje.
    O porodzie nie pamietam zebym kiedys z kims rozmawiała,tym bardziej
    nie czułam na sobie sobie presji - naturalnie czy przez cc. Brednie
    jakies. Wkurza mnie to ze ktos pojedzie gdzies za granice i zaraz
    staje sie wielkim Ą Ę ,a wszystko co do tej pory było mu normalne
    staje sie nienormalne...Na marginesie - spotkałam kolesia
    ostatnio,ok 30 lat,kupował chleb - i mówi do sprzedawczyni - połowke
    tego polskiego scierwa poprosze!!!!szczena mi opadła!!!Polak to byl
    oczywiscie,nie omieszkał opowiedziedziec jak to mu dobrze za granica
    jest a jak tu W Polsce be....Nie trawie czegos takiego!!!!!!!!!
  • alika77 06.07.08, 00:09
    rozumiem, ze to nie bylo do mnie smile bo po pierwsze moje dziecko
    nigdy nie powiedzialo, ze jakies inne jest smutne, a po drugie nigdy
    nie uzylam sformulowania "u nas w Ameryca" wink Bo dla mnie "u nas"
    zawsze bedzie w Polsce. To, ze cos bylo normalne a wydaje sie
    nienormalne po wyjezdzie za granice wynika po prostu z tego, ze
    czlowiek widzi, ze mozna robic cos inaczej. Dla kogos wychowanego
    przez rodzicow alkoholikow normalne jest, ze codziennie wodka jest
    na stole - ale czy rzeczywiscie jest to normalne? Przyznaje, ze sa
    ludzie, ktorzy jak tylko wyjada za granice to zamiast "tak"
    mowia "yes" czy "oui" czy cokolwiek, ale nie mozna generalizowac!
    A na miejscu pani w sklepie powiedzialabym, ze u niej scierwa sie
    nie sprzedaje i jak mu tak dobrze za granica to niech tam wraca i
    tyle... Zawsze znajda sie buraki, ale nie uogolniajmy.
  • bakoma1 06.07.08, 10:34
    Nie jestem burakiem, tylko 35 latką po doktoracie (w Polsce, żeby nie było
    komentarzy złosliwych), obecnie mamą na pełen etat. I nie napisałam tego żeby
    szkalować Polskę (czy my się nigdy z tegoi nie wyleczymy????) . Nie pisałam o
    wrzeszczących dzieciach, tylko o smętnie grzebiących w piachu, płaczących co
    chwila, żebrzących o uwage mamuś zaczytanych w Elle czy innym gó..e i tatusiów
    upijających się Warką strong. dlaczego tak trudno jest wam przyznac, ze nie
    jestesmy idealni. przecież ja komentując to komentuję tez siebie. i nie mam z
    tym problemu. Nie mówie, że we Francji jest LEPIEJ. jest tysiąc rzeczy, które w
    Polsce odpowiadają mi bardziej. mieszkam tu już długo i wiem, ze to nie jest
    moje miejsce. ale akurat paru rzeczy możnaby sie nauczyc. ale nie, prawda,
    jestesmy najlepsi bo jestesmy Polakami, bo walczylismy z Niemcami, o obaliliśmy
    komunizm. dziewczyny , ja nikogo nie krytykuję, tylko obserwuję.
    przykro mi ze mi nie wierzysz, niby na jakiej podstawie? czy 7 latek nie umie
    rozpoznac kto jest w dobrym humorze a kto nie? widzi, słyszy, dziwi się.
    nawiasem mówiąc był w szoku (młodszy też) kiedy jeden dzieciaczek do mamusi
    wyjechał ztekstem "a ty głupia jestes i zasługujesz na karę". no dziecko mi
    zamurowało po prostu. u nas w domu tak się do siebie nie mówi po prostu. i
    Francja nie ma tu nic do rzeczy, bo całe zycie wychowywałam sie w Polsce . Nie
    mówię , że to nie zdarzyłoby się za granicą, ale reakcja byłąby natychmiastowa,
    a tu mąż tej pani wcinał sobie rybkę dalej, olał sprawę. ona tez nie
    zareagowała. dla was to normalne?
    alika 77 dzięki za wsparcie.
    nie mas zwrazenia ze trochę z zazdrosci nam tu od buraków dowalają?smile))))
  • alika77 06.07.08, 15:51
    zgadzam sie jak najbardziej. dlaczego wszelkie dyskusje musza byc
    rozwiazywane sposobem "nasze lepsze, bo polskie (amerykanskie,
    francuskie, chinskie), wasze gorsze, bo chinskie (polskie,
    francuskie, amerykanskie).dlaczego nie mozemy po prostu uznac, ze
    ludzie (czyli rowniez narody) roznia sie od siebie? ze kazdy ma
    swoje tradycje, swoje historie, swoje wady i zalety? naprawde trudno
    uznac ze nie mamy monopolu na slusznosc i ze, o moj Boze, ktos inny
    robi cos byc moze lepiej i moze nawet mozemy sie od niego czegos
    nauczyc?
  • woda-niegazowana 06.07.08, 17:55
    bakoma1 napisała:

    > Nie jestem burakiem, tylko 35 latką po doktoracie

    Fiu, fiu wink

    > nie mas zwrazenia ze trochę z zazdrosci nam tu od buraków dowalają?smile))))

    A co takiego masz, czego można by Ci zazdrościć ???? Ja chociaż
    czasami krzycze na swoje dzieci jestem wyluzowana i nie interesują mnie uwagi innych. Ludzi sie nie zmieni, a siebie owszem. pa....
  • woda-niegazowana 06.07.08, 10:09
    alika77 napisała:

    > woda-niegazowana, nie wiem, czy cos z tego, co napisalas jest
    > skierowane do mnie, ale pozwol, ze sie ustosunkuje smile Nie zeby
    > skrytykowac, ale dlatego, ze lubie dyskutowac smile I nie musze sie z
    > kims zgadzac ani on ze mna smile

    Ja pisałam do Bakomy- miało być krótko, a wyszła epistoła wink

    > I uwazam,
    > ze obowiazkiem lekarzy i pielegniarek jest uswiadomienie matce, jak
    > wazne jest karmienie naturalne ale bez gnebienia jej.

    Kobieta chodzi w ciąży 9 MIESIĘCY z tego spokojnie 7,5 świadomych tej ciąży i
    skoro może "obczytać się" w swoich prawach ( tzn., że wszystko jej się należy )
    to tym bardziej powinna poznać potrzeby swojego dziecka. Nie da się w ciągu paru
    godzin wytłumaczyć konkretnie tego zagadnienia, tym bardziej, że Polak potrafi i
    jest mnóstwo ludzi, którzy wiedzą lepiej ( że nie wspomnę o teściowych,
    mamusiach itd.) Piszę to bo pracuję na oddziale neonatologicznym i wierz mi, że
    jeśli do porodu przyjdzie kobieta świadoma to jej wystarczy pomóc, ale przyjdzie
    przemądrzalec to nic nie pomoże sad
    Czytalam kilka
    > historii o karmieniu piersia, jedna z nich byla taka, ze lekarz
    > kazal podpisac kobiecie oswiadczenie, ze mimo, ze jest swiadoma, jak
    > wazne jest karmienie piersia to decyduje sie na karmienie sztuczne,
    > druga byla o kobiecie, ktora miala poprzecinane kanaliki mlekowe i
    > fizycznie nie byla w stanie karmic, ale pielegniarka uparla sie, ze
    > jak sie postara to na pewno da rade. Dziecko nie jadlo przez prawie
    > dwie doby, az wreszcie podano jej butelke i w efekcie dostawala
    > histerii za kazdym razem, jak robila sie glodna. Jak dla mnie to nie
    > jest promocja karmienia naturalnego tylko terror. A co do wybierania

    Tak jak napisałam wcześniej pracuję przy tym i do takich sensacji podchodzę z
    rezerwą, bo wiem jak kobiety potrafią przekręcić wszystko ( kiedyś kobieta od
    bliźniaków- jakiś tydzień po cięciu, a w sumie druga noc z dziećmi- poprosiła,
    żebyśmy zabrały jej dziecko na noc, a my nie miałyśmy gdzie tego dziecka
    położyć, bo było tyle porodów, że matki były kładzione na sali pooperacyjnej, a
    dzieci na naszej sali obserwacyjnej, brakowało już łóżeczek i jak odmówiłyśmy
    podając przyczynę to powiedziała do swojej koleżanki pracującej na innym
    oddziale, że nie wzięłyśmy bo nie zapłaciła- żenada sad ) Takich przykładów znam
    multum i chociaż tu gdzie pracuję można wybrać karmienie sztuczne też są wtedy
    problemy, bo matki najczęściej chciałyby karmić sztucznie na żądanie, a taki
    numer nie przejdzie.

    > szpitali, to mysle, ze jest to tak, ze te ktore promuja naturalne
    > karmienie sa jednoczesnie tymi, ktore sa w czolowce akcji "Rodzic po
    > ludzku". Tyle, ze ja mam prawo chciec urodzic po ludzku, a nie
    > chciec karmic piersia. I to moj wybor.

    Terror to szerzą organizacje, fundacje które takie akcje wprowadzają ( szpital
    przyjazny dziecku - przypomniało mi się smile ). Pamietam jak "mój" szpital
    starał się o tę odznakę- WIĘKSZEGO KOSZMARU NIE pamiętam- zero kapturków,
    smoczków i butelek na oddziale i wszelkie zasady wykute na pamięć- dobrze, że
    byłam w ciąży i poszłam na zwolnienie.
    > Jestem ciekawa, co odpowiedzialas swojemu synkowi, jak zapytal o ta
    > dziewczynke w wozku? smile Bo ja pewnie odpowiedzialabym, ze pewnie
    > dziewczynka jest chora i nie moze chodzic smile

    Dokładnie- powiedziałam, że może jest bardzo zmęczona, albo chora.

    > A co do tego, ze jak sie nie mowi o problemie to go nie ma... Coz,
    > zapieluchowane i zasmoczkowane dzieci nie sa naszym problemem. Sa
    > problemem ich rodzicow, o ile oni uwazaja to za problem. Uwazam, ze
    > mozna o tym porozmawiac z przyjaciolka, zapytac, czemu jej dziecko
    > ma jeszcze pieluchy, czy probowala sie ich pozbyc, czy moze ma jakis

    Mam wrażenie, że dyskusja objęła raczej temat czy to normalne, że duże dzieci
    chodzą z pieluchą, jeżdżą wózkiem czy ssą smoczka. To, że nie wypada wtrącać się
    w cudze sprawy ( jednak ww przypadku gdy w domu dzieje się źle czasami trzeba
    komuś uświadomić, że dzieje sie źle i można inaczej-np. rodziny gdzie jest
    przemoc) nie oznacza że nie ma problemu. Myślę, że czasami problem, tkwi w
    przyjmowaniu do wiadomości uwag innych- NIESTETY TO TEŻ TRZEBA UMIEĆ. I dużo
    lepsze jest przyjąć czyjąś uwagę ( nawet olać ją ) niż obrażać się na czyjeś
    słowa ( ja nie mam problemu z wysłuchiwaniem uwag- może dlatego, że jak już coś
    robię to wiem, że robię dobrze, albo potrafię się przyznać- TAK robie to dla wygody.

    Daleka jestem od komentowania obcej osobie wszystkiego. chociaż ????
    Mam tę możliwość, że na oddziale mogę, a nawet mam obowiązek zwracać uwagę na
    pewne rzeczy i NIC mnie tak nie powala, jak mamusia w koszulce na ramiączkach, a
    dziecko w kaftaniku, śpiochach, zawinięte w rożek i przykryte kołdrą mamusi- w
    tym przypadku jakże często spotykanym na ulicach, uważam, że należało by zwrócić
    uwagę bo to robienie krzywdy dziecku, które nie umie powiedzieć, że mu gorąco.
    Zastanawiałam się na tym, że karmiłaś mlekiem z lodówki- zatkało mnie. po 1)
    -naturalny pokarm ma temp. 36,6 st. C.
    po 2) -pokarmu nie trzeba trzymać w lodówce do 12 godz.
    po 3) - sama osobiście nie cierpię jedzenia, a szczególnie picia z lodówki
    i uważam, że to mało naturalne w naszym klimacie.
    W związku z powyższy najprawdopodobniej też bym się zapytała Ciebie o to na
    zasadzie ciekawości.
    Trochę mnie poniosło z długością postu wink. Przepraszam i pozdrawiam smile
  • bakoma1 06.07.08, 10:23
    uderz w stół nożyce się odezwąsmile))))jestem Polką, nie francuską Polką, mój mąż
    jest Francuzem i to w zaden sposob nie zmienia mojej narodowosci i tożsamości.
    Moje dzieci mówia po polsku, znają Polskę i spędzają tu wakacje i swięta.
    Lazurowe Wybrzeze nie jest zupełnie w moim klimacie niestety, wolę Bałtyk.
    jestem chora na Polskę. tylko dlaczego moje kolezanki mają oczy jak talerze
    kiedy opowiadam o moich trzech porodach, pobycie w szpitalu - ano dlatego , ze
    ja wszytsko miałam z ubezpieczenia, za nic nie musiałam płacic, nikogo prosić,
    nikt mnie nie upokarzał jak nie potrafiłam karmić, nikt się nie wpieprzał w moje
    metody wychowawcze.
    a co do plaży, jeszcze jedna obserwacja: bylismy JEDYNYMI rodzicami, którzy
    zajmowali się własnymi dziećmi - reszta mam czytała Elle (no jak na LAzurowym
    słowo daję), a tatusiowie pili piwko. a dziecko smętnie grzebało łopatka w
    piachu. tak wychowujecie swoje dzieci? założę się, że te dzieci sikały do kibla
    i same się podcierały w wieku 12 miesięcy. I co z tego pytam?
  • bakoma1 06.07.08, 10:41
    a , jescze co do wrzeszczenia twojego dziecka kiedy odchodzicie z placu
    zabaw...hmmmm...a dlaczego on wrzeszczy?.tutaj zadne dziecko nie wrzeszczy. mama
    mówi idziemy, to znaczy ze pa pa i idziemy. no tak, wrzeszczące dzieci
    polskie...nie uwazasz ze to ze stresu? ze spokojne, luzno chowane dziecko nie
    rzuca się na podłoge w sklepie? bo ja takie sceny widziałam tylko u nas w
    Polsce. amam za sobą 2 lata w Belgii, 2 w Stanach i od 5 jestem we Francjismile
  • mama9876 06.07.08, 11:06
    No juz widze te tlumy rodzicow alkoholizujacych sie na plazy czytajac magazyny o
    modzie, a ty jedna idealna lepisz zamki z piasku. Moze troche wiecej
    obiektywizmu by sie przydalo.
    I jeszcze ta wyidealizowana Francja, ja widzialam francuskie dzieci rzucajace
    sie w histerii na odloge, a nawet tam nie mieszkam.

    A do autorki watku. Jezeli juz chcesz zeby dzieci naturalnie same do wszystkiego
    dorastaly to czemu zakladasz im pampersy?? Sama sztucznosc dziecko sie zsika,
    nie czuje wilgoci, wiec po co ma sie uczyc korzystac z toalety. Zaloz dziecku
    tetrowa pieluche to pewnie w kilka dni sie nauczy kontrolowac pecherz.
    --
    where did you come from, baby dear?
    out of the everywhere into here
  • kra123snal 06.07.08, 17:13
    Moje dziecko wychowywane w atmosferze uwielbienia, wzbijania się na
    szczyty cierpliwosci w wieku 6 m-cy zaczeło niezadowolenie pokazywać
    wyprężając się do tyłu i machając kończynami na wszystkie strony.
    Nie sądzę, aby to byla kwestia narodowości. No chyba, że założysz,
    że tak, to by znaczyło, ze nie mam co wychowywać, bo jest na
    straconej pozycji. Polka, to wiele tłumaczy...
    Nie chlałam w ciąży. FAS nie ma. Przyjęłam, ze taki ma charakter i
    jedyne co robiłam, to zabezpieczałam teren, żeby krzywdy sobie nie
    robiła (teraz ma rok i jeszcze dobitniej pokazuje, że coś chce smile ).
    Może polskie dzieci krzyczą, bo są wychowywane a francuskie nie
    krzyczą, bo dostają wszystko co chcą, tylko, żeby tego krzyku nie
    było... A może dziecko polskie ma charakter a francuskie jakieś
    takie rozmemłane jest...
    Do tego Twojego postu przyjmowałam, że coś jest tak a nie inaczej w
    innych krajach i ok. Nie byłam we Francji (chociaż w Stanach nie
    widziałam dużych dzieci zapakowanych w wózki ze smoczkami w buzi),
    może tam dzieci nie chodzą, ale stwierdzenie, że tylko polskie
    dzieci krzyczą, to już ogromne przekłamanie i głupota! Może jeszcze
    powiesz, że nie płaczą noworodki tylko wołają "Mleczka rodzicu!".
    Gdyby dzieci nie krzyczały, to by świadczyło, że są wytresowane,
    albo pozbawione charakteru. To normalne zbieranie doświadczenia
    sprawdzanie co wolno a czego nie! Nie da się dziecka wychować bez
    krzyku i płaczu, a tego nie dokonuje się tylko w zaciszu domowym.
    Mam dosyć zakompleksionych Polaków mieszkających za granicą! Może
    przyjmiesz, że mieszkający tu są dumni ze swego kraju i tradycji
    oraz pozostaną tacy nawet mieszkając za granicą. Niczego Ci nie
    zazdroszczę (jak to imputowałaś wcześniej), czerpię z informacji,
    badań, doświadczeń, które do mnie trafiają, nie jestem
    tradycjonalistką, jestem za cc, ale jak ktoś chce rodzić suwakiem
    między pochwą a odbytem (nacięcie krocza - takie nawiązanie do
    jednej z przedmówczyń o suwaku na łonie), to niech sobie rodzi, wiem
    o powikłaniach po cc, ale też wiem o kamiennej ciszy na temat o
    wiele gorszych powikłan po pochwowym porodzie, mam gdzieś kto jak
    karmi, chociaż przyznam, że butelka wzbudza moje zdziwienie u
    obcych, ale przyjęłabym tłumaczenie koleżanki "nie chciałam",
    bardziej niż, bo nie miałam pokarmu (wtedy wiem, ze ktoś niby
    chciał, ale nie chciał i się nie starał. Ale to tylko dlatego, że
    wiem ,że się nie douczył, nie chciał wiedzieć a brak chęci uczenia
    się jest ogólnie dla mnie negatywnym zjawiskiem), itd. Ale daleka
    jestem od takiego generalizowania i dzielenia wszystkich wg
    narodowości jak ty to robisz a mieszkam w Polsce! I niech poziom
    mojego wzburzenia wyrażą słowa: "Bujaj się!"
  • woda-niegazowana 06.07.08, 17:41
    kra123snal napisała:
    wiem
    > o powikłaniach po cc,

    Jesteś pewna, że wiesz o wszystkich ???? o tych dotyczących dziecka też ????

  • kra123snal 06.07.08, 19:33
    Też (ale mam nadzieję, że kiedyś pojawią się prawdziwe badania,
    które uwzględnią cc zaplanowane i cc po problematycznym naturalnym)
  • woda-niegazowana 06.07.08, 19:44
    kra123snal napisała:

    > Też (ale mam nadzieję, że kiedyś pojawią się prawdziwe badania,
    > które uwzględnią cc zaplanowane i cc po problematycznym naturalnym)

    Ale wystarczy znać fizjologię adaptacji noworodka do życia pozamacicznego.
    Tu gdzie pracuję co 10 noworodek po cc. ma mniejsze lub większe zaburzenia oddychania. Nie to, że te po fizjologicznych porodach nie mają, ale tam zazwyczaj jakaś bakteria "wyjdzie" a przy cc. rzadko sad
  • kra123snal 06.07.08, 21:40
    > Ale wystarczy znać fizjologię adaptacji noworodka do życia
    pozamacicznego.

    O ile wiem, to nie wiadomo, czy lub jaki wpływ ma przeciskanie się
    przez pochwę... Fizjologia adaptacji jest więc raczej szeroko
    pojętym domyślaniem się. Pewne jest, że podczas pochwowego porodu
    (sorry, tak będę o nim mówić, bo z naturą, to już nie ma nic
    wspólnego) wyciskane są wody płodowe z płuc. Lekarze sam się
    spierają co jest lepsze dla dziecka. Wolę ulewanie wodami płodowymi
    niż niedokrwienie mózgu, porażenie, zwichnięcia, krwiaki lub
    ekstremum: uduszenie. Już nie mówiąc o korzyściach dla kobiety (ja
    nie zrobię wszystkiego dla dziecka, jeżeli będzie to wbrew mnie, a
    szczerze mówiąc daleko jest mi również do masochizmu). Nie będę
    kontynuować tematu, ale rodź sobie jak chcesz i daj mi rodzić jak ja
    chcę oraz nie przekonuj mnie do czegoś, co wg mnie nie niesie za
    sobą nic dobrego. A jest to głębokie przekonanie po długim okresie
    douczania się, szukania informacji i indoktrynacji ciotek i mamy smile
  • woda-niegazowana 06.07.08, 23:10
    Ech.....
    Może zmień literaturę ( wodami z płuc nie można ulewać sad ).
    A ja rodziłam już -tak jak w danym momencie było najlepiej. Urazu po ciężkim
    porodzie "dołem" nie mam. Ból po cięciu ces. też odszedł, ale jak już ktoś chce
    sam zdecydować to niech ma świadomość wszystkiego.

    P.S.
    Ciekawe skąd biorą się dzieci urodzone po cc. na 10 pkt. z porażeniem mózgowym
    ujawniającym sie w 3-4 miesiącu życia ??? ( pytanie czysto retoryczne, bo
    lekarze też nie wiedzą sad )
  • kra123snal 07.07.08, 09:31
    > Może zmień literaturę ( wodami z płuc nie można ulewać sad ).

    Napisałam: "Wolę ulewanie wodami płodowymi
    niż niedokrwienie mózgu, porażenie, zwichnięcia, krwiaki lub
    ekstremum: uduszenie"

    Może zastosowałam skrót myślowy: nie wiem. Generalnie, albo masz
    problemy z czytaniem ze zrozumieniem, albo ten skrót... Wody są
    wypychane z płuc, ogólnie są wypychane zewsząd, ale podnosi się
    płuca ze względu na korzyści oddechowe. Prowadzi to do wniosku, że
    jednak dzieci po cc tej wody mają tyle ile się nałykały, wciągneły,
    poddały... itd. w życiu płodowym, bo w końcu lekarz nie stosuje
    ręcznej symulacji czynności skurczowej. Stąd dzieci po
    porodach "dołem" mniej ulewają wodami płodowymi (pewnie po takich
    akcjach skurczowych jeszcze w pochwie nimi wymiotują), dzieci
    urodzone "środkowym dołem" nie przeszły tej gehenny, więc można się
    spodziewać (co też nie jest przesądzone), że będą ulewać po
    urodzeniu się. Stąd napisałam, że wolę dziecko ulewające... Nawet
    nie przyszło mi do głowy, łączenie dróch oddechowych z układem
    pokarmowym. No chyba, że jest przetoka... ale to inna historia smile
    Może sama tak kiedyś myślałaś? O płucach pisałam ze względu na
    jedyną korzysć przeciskania się dziecka jaka do mnie trafia... Mam
    nadzieję, że już rozumiesz co miałam na myśli.

    Co do post scriptum, to porażenie mózgowe nie jest tylko wynikiem
    zamartwicy, ale często dochodzi do niego jeszcze w życiu płodowym.
    Wtedy można sobie tłumaczyć, że tak miało być, bo sposób porodu nic
    by nie zmienił... Lekarze może nie wiedzą jaka była pierwotna
    przyczyna porażenia, ale wiedzą, że może dojść do niego jeszcze
    przed narodzeniem. Rozpoznanie porażenia mózgowego jest bardzo
    złożonym zjawiskiem, rozciągniętym w czasie, szczególnie, że pod
    nazwą "porazenie mózgowe" kryje się wiele objawów, zróżnicowanych
    właśnie ze względu na pacjenta. Może się ujawnić w 3-4 m-cu, ale
    diagnozy ostatecznej takiemu dziecku raczej jeszcze długo nikt nie
    postawi (co nie znaczy, że dziecko nie może być rehabilitowane np.)
    Wydawało mi się, że jest to wiedza podstawowa i osoba pracująca na
    oddziale neonatologicznym powinna to wiedzieć...
  • woda-niegazowana 07.07.08, 17:04
    To co piszesz to jeden wielki bełkot pseudomedyczny sad
    > dzieci po cc. tej wody mają tyle ile sie nałykały, wciągnęły, poddały...hehehehe dobre
    > ...pewnie po takich akcjach skurczowych jeszcze w pochwie nimi wymiotują....hehehehe jeszcze lepsze.
    Dalej mi sie nie chce wyliczać. To co napisałam to dowód, że rodzaj porodu nie zawsze gwarantuje happy and. Przyjęłaś, że poród drogami i siłami natury to zawsze patologia, a cc. to super ;-( A to guzik prawda.Widziałam kobiety z rozłażącymi sie brzuchami, z przeciętymi moczowodami w czasie cc, z krwotokami, które prowadziły do usunięcia macicy. Ja po ciężkim zabiegowym porodzie wstałam po 6 godzinach ( zresztą nocnych) i poszłam do dziecka, mogłam normalnie siedzieć i czułam sie dobrze ( dziecko zresztą też). W związku z powyższym śmiem nie gloryfikować cc.
    I na tym kończę naszą wymianę zdań .
  • kra123snal 07.07.08, 22:28
    > > dzieci po cc. tej wody mają tyle ile sie nałykały, wciągnęły,
    poddały...h
    > ehehehe dobre
    > > ...pewnie po takich akcjach skurczowych jeszcze w pochwie nimi
    wymiotują.
    > ...hehehehe jeszcze lepsze.
    > Dalej mi sie nie chce wyliczać. To co napisałam to dowód, że
    rodzaj porodu nie
    > zawsze gwarantuje happy and

    To co napisałam, to dowód na to, że przyjmuję, że jest jakiś
    argument za przeciskaniem się dziecka. Mi chodzi o to, że powinien
    być dostęp do wiedzy z obu stron a nie gloryfikowanie porodu
    pochwowego a demonizowanie cc. Znam kobietę, która po porodzie
    pochwowym nie wstawała tygodniami i nie poszła na pogrzeb swojego
    dziecka. Znam osoby po cc, które jak tylko doszły do siebie wstały
    do dziecka pierwszego a później tak samo do drugiego. Nie chodzi o
    to co Tobie było, czy mi, tylko o ogólne spojrzenie. Macicę też
    usuwa się po porodzie pochwowym, może dojść również do krwotoków
    grożących śmiercią. O ile wiem, to częściej przecina się pęcherz
    moczowy, ale ten sam narząd całe życie może wypadać po porodzie
    pochwowym. Nie rozumiem Twojej walki o uniemożliwienie kobietom cc i
    walkę z rzeczywistością, bo oba porody niosą za sobą ryzyko zarówno
    dla dziecka, jak i dla matki. Ja to wiem, Ty zdaje się podeszłaś
    hurra optymistycznie do tematu. A skoro Tobie się udało, to musi
    innym? O to chodzi? Ja Ci mówiłam, ze duzo czytałam, dokształcałam
    się i dla mnie CC jest bezpieczniejszym porodem, do tego oszczędza
    bólu porodowego. Znam teorię i praktykę (mam dziecko w końcu),
    chociaż jednej z metod smile, ale czy ja Cię przekonuję do CC? Daruj
    sobie demonizowanie cc, bo musiałabyś najpierw mnie przekonać, że
    wiesz o zagrożeniach po porodach pochwowych (a siłami natury, to
    rodziło się w domu. POdawanie oksytocyny, przebijanie pęcherza
    płodowego, masaże szyjki macicy, wyciskanie dzieci z brzucha,
    nacinanie krocza, nawet podawanie środków znieczulających, itd.
    odziera poród z naturalności).
  • woda-niegazowana 07.07.08, 17:10
    I jeszcze jedno. Jak chcesz być jeszcze bardziej obryta to poczytaj o
    surfaktancie smile pa.
  • kra123snal 07.07.08, 22:08
    Nie muszę. Mam książkę w domu prof. Zielińskiego, ale pewnie od tej
    strony nawet nie wiesz, że coś takiego istnieje smile
  • delfina77 06.07.08, 19:22
    przyznam, że butelka wzbudza moje zdziwienie u
    obcych, ale przyjęłabym tłumaczenie koleżanki "nie chciałam",
    bardziej niż, bo nie miałam pokarmu (wtedy wiem, ze ktoś niby
    chciał, ale nie chciał i się nie starał. Ale to tylko dlatego, że
    wiem ,że się nie douczył, nie chciał wiedzieć a brak chęci uczenia
    się jest ogólnie dla mnie negatywnym zjawiskiem)

    Dlaczego zakladac lenistwo, niedouczenie, zla wole osoby? Karmienie piersia nie
    zawsze jest proste, nie zawsze 'da sie pomoc'. Wspominam swoje jako koszmar
    chociaz bylam merytorycznie wspaniale przygotowana i jak najbardziej 'pro' - po
    3 tygodniach walki, niespania mojego i dziecka poddalam sie i zaczelam dokarmiac
    butelka i nie zaluje! Uwazam za sukces, ze pokarmilam piersia choc troche, nie
    dam sobie wmowic, ze bylam leniwa badz niedouczona. Wiec mysl sobie co chcesz
    ale moze niekoniecznie dziel sie tym na forum bo po prostu malo wiesz na ten
    temat... Znam pare innych kobiet, ktore z tych czy innych wzgledow nie zdolaly
    dlugo karmic piersia - sa to osoby pracowite, wyksztalcone, ktore ukonczyly
    kilka kierunkow studiow. Naprawde uwazasz, ze zrezygnowaly z karmienia
    naturalnego z lenistwa czy niewiedzy? Ale znow nie trzymamy sie watku glownegosmile
    Chociaz moze jednak tak, pod tym wzgledem, ze znow ktos kogos ocenil i
    skrytykowal, ale ja sie z tym licze na tym forumwink
  • kra123snal 06.07.08, 19:59
    Ja przyjmuję, ze ktoś miał problemy, przyjmuję, że rzeczywiście nie
    było pokarmu, ale jest to bardzo rzadki przypadek a tak często się
    go podnosi (mnie strasznie bolało i gdyby moje dziecko wisiało cały
    czas na mnie, to nie wytrzymałabym. Nie jestem fanatycznie
    nastawiona, bo sama się wahałam czy w ogóle karmić i nie byłam
    nastawiona na znoszenie takiego bólu). O lenistwie nic nie pisałam,
    tylko o braku chęci poszerzania wiedzy (sama zaczęłam szukać
    informacji wobec sprzecznych wiadomości dotyczących diety). Nie
    potępiam nawet lenistwa, mówię, że mnie dziwi widok lub że wolę
    prozaiczne, egoistyczne tłumaczenie niż wydumane, bo "wstyd się
    przyznać". Ja mam gdzieś jak kto karmi, ale wobec wszelkich kampanii
    społecznych dziwi mnie jednak obraz butelki. W moim otoczeniu
    wszyscy karmią piersią. Jest jedna koleżanka, która zaczęła
    dokarmiać, no ale jej dziecko płacze tylko z głodu... (ironia) I nie
    piszę tego złośliwie, bo widząc sytuacje z boku, to wiem, że
    niektórzy są oporni na wiedzę, nie chcą jej a dziecko traktują jak
    tucznika. I doprawdy mam w nosie jak karmiłaś i nie musiałaś mi się
    z tego zwierzać. Nie wiem, czy byłaś leniwa. Wystarczy, że widzę
    dlaczego koleżanki nie karmią (o tym pisałam). Ja jestem
    leniwa. "Praca jest cnotą niewolnika". A ilość kierunków studiów ma
    się nijak do karmienia i wiedzy o nim. Przykładem są lekarze...

    > Chociaz moze jednak tak, pod tym wzgledem, ze znow ktos kogos
    ocenil i
    > skrytykowal, ale ja sie z tym licze na tym forumwink

    Do oceny i krytyki było mi daleko. Rozumiem, że nawet zdziwić się
    nie można?
    Jakbyś się nie nabzdyczała od razu, to byś przeczytała ze
    zrozumieniem, bo w moich słowach nie ma krzty oceny. Piszę o swoich
    odczuciach. A mogę chyba mieć złe zdanie o braku pociągu do wiedzy?
    Poza tym jesteś mi obca, więc butelka wzbudziłaby moje zdziwienie.
    Tyle. Rzadko widuję butelki z mlekiem.
    Też już się nabzdyczyłam.
  • delfina77 06.07.08, 21:10
    Nabzdyczylam sie, bo poczulam sie obrazona. Teraz widze twoja wypowiedz
    szerzejsmile Jesli chodzi o kierunki studiow, podalam to jako przyklad, ze osoba
    wielostronnie wyksztalcona jest doskonale swiadoma zalet, jakie daje naturalne
    karmienie, ma samozaparcie (potrzebne do zdobycia wyksztalcenia) i na pewno z
    byle dupereli nie zrezygnowalaby z karmienia piersia. Mnie nie dziwi ani
    karmienie piersia, ani butelka i nie oceniam. Pozdrawiam
  • kra123snal 06.07.08, 22:04
    Mnie nie dziwi ani
    > karmienie piersia, ani butelka i nie oceniam.

    To ok. Mnie nie dziwi karmienie piersią, ale nie wiem gdzie mam
    wzrok kierować, gdy ktoś to robi koło mnie smile Patrzeć się głupio a
    jak nie patrzę, to też źle, bo karmiąca czuje zażenowanie i czuje
    się potępiana, bo nie wiem co. Patrzeć źle i omijać wzrokiem też źle
    (ja się wstydziłam karmić publicznie, więc doświadczenia nie mam co
    by mi odpowiadało. Ja się wolałam chować smile ). A butelka mnie dziwi,
    bo rzadko spotykany dla mnie widok i się zastanawiam z czystej,
    prostej ciekawości, dlaczego nie karmi piersią matka. Najczęściej
    widzę mlode matki (takie na pograniczu nastolatki i kobiety
    dorosłej) z butelką i ludzi niezamożnych - tu się nie dziwię, bo
    wrzucam do jednego wora, że nadal pokutuje stereotyp o nobilitacji
    społecznej karmiących butelką (przyznaję uogólniam) i tylko żałuję,
    że ludziom, którzy liczą każdy grosz, tyle pieniędzy "idzie"
    niepotrzebnie. Więcej czasu (kilka sekund) zajmuje mi ogarnięcie
    widoku zamożniejszych ludzi z butlą. Ale przyznam, że później sama
    siebie ganię za nadmierną ciekawość i bezsens rozmyślań, bo i tak
    się nie dowiem smile Tak więc doszłam do wniosku, że mnie to nie dziwi
    tylko ciekawi. Taka ciekawska jestem

    karmienie, ma samozaparcie (potrzebne do zdobycia wyksztalcenia) i
    na pewno z
    > byle dupereli nie zrezygnowalaby z karmienia piersia

    No niestety, moje dwie kolezanki z wyższym wykształceniem robily
    podstawowe błędy. Nie uważam mleka modyfikowanego za truciznę, więc
    nie zarzucałam ich dobrymi radami, ale bulwersowałam się w domu jak
    bardzo trzeba nie chcieć wiedzieć, zeby tak a nie inaczej postępować
    (oczywiście tylko dlatego, że takie załamane były, że nie mogą
    karmić. Ręce mi opadały).
    Pozdrawiam i kończę, bo daleko od tematu popłynęłyśmy smile
  • alika77 07.07.08, 03:38
    Dorzuce swoje trzy grosze do tej ciekawej dyskusji smile

    > To ok. Mnie nie dziwi karmienie piersią, ale nie wiem gdzie mam
    > wzrok kierować, gdy ktoś to robi koło mnie smile Patrzeć się głupio a
    > jak nie patrzę, to też źle, bo karmiąca czuje zażenowanie i czuje
    > się potępiana, bo nie wiem co. Patrzeć źle i omijać wzrokiem też
    źle
    > (ja się wstydziłam karmić publicznie, więc doświadczenia nie mam
    co
    > by mi odpowiadało. Ja się wolałam chować smile ).

    Odpowiedz, gdzie patrzec jest bardzo prosta. Jesli to jest obca
    osoba, ktora akurat usiadla obok Ciebie i karmi to patrzysz gdzie
    indziej, gdzie bys patrzyla gdyby tam siedziala nie karmiac dziecka -
    bo przeciez nie gapilabys sie na jej biust smile A jesli to jest
    osoba, z ktora akurat rozmawiasz, np. znajoma, to patrzysz jej w
    oczy i tyle. Ja tez nie czulam sie komfortowo karmiac piersia
    publicznie i dlatego tego nie robilam. Ale tu w Stanach bardzo
    popularne jest uzywanie chust, pod ktorymi po prostu sa schowane
    maluchy razem z piersia smile

    > A butelka mnie dziwi,
    > bo rzadko spotykany dla mnie widok i się zastanawiam z czystej,
    > prostej ciekawości, dlaczego nie karmi piersią matka.

    Nie bede odpowiadac za inne matki, powiem dlaczego ja karmilam
    butelka. Bylam bardzo dobrze przygotowana teoretycznie do karmienia
    piersia, nawet bylam na zajeciach i bardzo podobala mi sie ta idea.
    Mala jadla malo, ale technicznie nie szlo nam zle. Tyle, ze...
    Okazalo sie, ze mam po prostu psychiczna niechec do karmienia
    piersia. Myslalam, ze z czasem to minie, ale okazalo sie, ze im
    dalej tym gorzej. Znam teraz przyczyne tej awersji, ale to nie na
    temat, w kazdym razie to nie chodzilo o to, ze mi sie nie chce czy
    cos smile Zalezalo mi bardzo, zeby wykarmic "na wlasnej piersi"
    dziecko chociaz do skonczenia przez nie pol roku, wiec odciagalam
    pokarm i podawalam z butelki. Mialam termos, w ktorym mozna bylo
    przechowywac mleko do 8 godzin, wiec jak szlam na spacer to
    zabieralam ze soba. Wiec moze te kobiety, ktore gdzies tam widzimy
    karmiace z butelki tez nie podaja sztucznego a wlasne?
    Poza tym uwazam, ze nic na sile. Tzn. kobieta powinna miec jak
    najszersza wiedze i swiadomosc, jak wazne jest karmienie piersia,
    ale nie mozna sie do tego zmuszac "dla dobra dziecka". Bo nie wiem,
    czy to dla niego takie dobre, jak matka dostaje drgawek na sama mysl
    o kolejnym karmieniu i probuje je ograniczyc do niezbednego minimum
    tylko po to, zeby karmic piersia. Propagowanie wiedzy jak
    najbardziej tak, krytykowanie czy zmuszanie jak najbardziej nie.
    pozdrawiam smile
  • oyate 07.07.08, 22:13
    Oj jestem osobą o wykształceniu wyższym i co pewnie Cię zdziwi, przy
    córkach sama zrezygnowałam z karmienia natuiralanego, stwierdziłam
    po prostu, że nie jestem męczennicą. Przy synku nie karmiłam,
    ponieważ po kilkutygodniach karmienia sondą nie miałam sumienia
    uczyć go do piersi, męczyć ijak dopiero co nauczył sie pić ze
    smoczka (inaczej nie wypuścili by go ze szpitala). Wyrzutów sumienia
    nigdy nie miałam. Teraz mamy takie mieszanki mleka, że dzieci nie
    chowają się gorzej.
    --
    Mama Kasi i Asi (04.06.2002) oraz Dorianka (08.03.2006)
    Informator indianistysmile)
  • delfina77 07.07.08, 22:27
    Jak pisalam, wczesniej, mnie nic nie dziwi. To kolezanka nade mna byla
    zdziwionasmile Co do moich znajomych po studiach, o ktorych wczesniej pisalam, to
    bardzo chcialy karmic ale po prostu nie wyszlo - u jednej synek ryczal jak bobr
    na widok piersi, wpadal w histerie i polozna, ktora byla przy tym obecna, sama w
    koncu namowila dziewczyne, zeby zaczela dokarmiac butelka bo najwidoczniej Maly
    sie nie najada i tyle (duza waga urodzeniowa). A tez na poczatku obie byly jak
    najbardziej nastawione na karmienie naturalne, polozna nalezala do osrodka
    poradni laktacyjnej. Dlatego po prostu nie zawsze sie da i tyle. Jak ktos moze a
    nie chce to tez nie uwazam ze zle, zyjemy w wolnym kraju
  • kra123snal 07.07.08, 22:33
    Ciekawi smile Ale to Ty napisałaś, że kobieta wykształcona sama z
    powody dupereli nie zrezygnuje z karmienia piersią. Dla każdego co
    innego jest duperelą i może koleżanka poczuła się urażona Twoim
    stwierdzeniem smile Dla mnie wykształcenie nie jest jakimś argumentem,
    jak juz wspomniałam wcześniej. Może jednak to było do Ciebie smile
  • omim 07.07.08, 10:00
    Jakl dla mnie to "uproszczone" pojęcie wychowania bezstresowego
  • ona-o-nim-o-sobie 08.07.08, 18:39
    Kingusia dla mnie to co piszesz jest trochę dziwne. Ale przecież i
    tak nie liczy się dla Ciebie zdanie innych więc piszę do
    pozostałych: Uczcie swoje dzieci samodzielności.
    Pięciolatek fajnie wygląda czytając ulubioną książkę a nie ssac
    smoczka.

    Ja, w wieku pięciu lat byłam już zakochana i stroiłam się dla kolegi
    z piaskownicy. Laziliśmy po drzewach, wymyślaliśmy własne kody do
    pisania listów (bo przecież alfabet był za prosty do
    odszyfrowania!), jeździliśmy na rowerze i śpiewaliśmy piosenki
    Kazika..

    Każde dziecko ma własne tempo rozwoju, ale pielucha w wielku lat 4/5
    to REGRES drogie panie.
  • driadea 08.07.08, 21:04
    Jeśli o mnie chodzi, to twoje córki mogą spać ze smoczkami nawet do osiemnastki,
    mam to gdzieś, ale obawiam się, że pomyliłaś wychowanie bezstresowe z brakiem
    wychowania.
    Kilkulatki pijące z butelki to oczywiście nie koniec świata, a pampersy są nawet
    dla dorosłych, co kto lubi, wszystko dla ludzi. Tylko, ja się pytam, po co?
    --
    Bądź dobry - każdy, kogo spotykasz,
    prowadzi ciężki bój.
    /J.Watson/
  • mniemanologia 09.07.08, 12:33
    Już abstrahując od tego, że postaram się, żeby moje dziecko w wieku
    2 lat nie ciągnęło smoka, w wieku 3 lat nie używało pieluch, a wieku
    4 lat nie piło z butli - to jak czytam sobie Wasze wypowiedzi, to aż
    mi się przykro robi:
    "Masakra, co Ty robisz temu biednemu dziecku???"
    "to straszne co Ty zrobiłas swoim dzieciom...4 i 5 latce....szok."
    "Starasz się zagłuszyć swoje wyrzuty sumienia takim tekstem??? "
    "ale zamów wizyte u psychologa (nie mam zamiaru obrażać)"
    "również radzę wizytę u psychologa."
    "Zastanow sie co robisz swoim dzieciom"
    "inni robią ze swoich dzieci kaleki - życiowe!"
    "czy chcesz jakoś się usprawiedliwić (być może przed samą sobą???)"
    "typowo po polsku, francuska Polko"
    "plażami pełnymi nastolatków w pampersach,pijących piwo z butelki ze
    smokiem"

    I o tym jest ten wątek - nie o tym, że ktoś zakłada pięciolatkowi
    pampersa albo że jego dziecko nigdy nie ciągnęło smoka, tylko
    własnie o zwracaniu uwagi. To w jakiś sposób obnaża sposób, w jaki
    potraficie dyskutować - przez obrażanie, ironizowanie, uszczypliwe
    uwagi czy pseudopsychologizowanie. Mam nadzieję, że to tylko
    taka "magia internetu", że w realu wprost tak ludziom nie jedziecie
    po psychice.

    Aha - jestem Polką, mieszkam w Polsce. I popieram PaniąIwonke i
    Bakomę.

    --
    Losowy cytat z aktualnei czytanej książki:
    "Jeszcze to kiedyś będzie pokazane na rosyjskiej scenie! na
    rosyjskich ekranach! - waciak jednego koloru, a rękawy innego."
  • oyate 10.07.08, 16:40
    Nie no najlepiej pochwalić za brak umiejętności wychowawczych....po
    to jest forum aby wyrażać swoje myśli i swoje opinie czyż nie?? Mogę
    pisać co zechcę jak sie komuś nie podoba to niech nie pisze na forum!
    --
    Mama Kasi i Asi (04.06.2002) oraz Dorianka (08.03.2006)
    Informator indianistysmile)
  • mniemanologia 11.07.08, 10:01
    oyate napisała:

    > Nie no najlepiej pochwalić za brak umiejętności
    > wychowawczych....po to jest forum aby wyrażać swoje myśli i swoje
    > opinie czyż nie?? Mogę pisać co zechcę jak sie komuś nie podoba to
    > niech nie pisze na forum!

    Zastanawiałam się, czy Ci odpisać tak, jak naprawdę myślę, czy może
    wykazać się odrobiną empatii i kultury osobistej i jednak sobie
    darować epitety. I wybieram to drugie. Ciesz się swoją szczerością i
    wolnym wyrażaniem myśli i opinii; już wiem, skąd się biorą
    awanturnicze, obrażające wszystkich baby (wczoraj taką jedną
    widziałam na poczcie) - one po prostu też wychodzą z założenia, że
    moga mówić sobie o innych, co im się podoba.
    Treść treścią, ale forma, w jakiej to robicie, jest naprawdę
    żenująca.
    Uwaga co do pisania na forum - czytałaś netykietę? Jeśli chcesz tu
    pisać, to się do niego stosuj albo załóż sobie własne forum, na
    którym będziesz sobie pisać, co Ci ślina na klawiaturę przyniesie.

    --
    ♫♪tańczę.ja tańczę♪♫
  • anja0123 09.07.08, 14:43
    czemu nie? Odpowiem Ci, Kingusia, ale zaznaczam, ze to jest jedynie
    moj wlasny prywatny punkt widzenia i ze wszystko mi jedno, jak robia
    to inne mamy:
    1. Bo smoczek w buzi w ciagu dnia utrudnia takim duzym dzieciom
    rozwoj mowy, a co za tym idzie - kontakty spoleczne
    2. Bo to szkodliwe dla zgryzu
    3. Bo to nieestetyczne (ostatnio widzialam dwulatka w piaskownicy ze
    smoczkiem w buzi. Dwulatek sie slinil, smoczek co piec minut wypadal
    mu z buzi w piach, dziecko wkladalo smoczek do buzi i bawilo sie
    dalej. Widok, jak dla mnie, byl to malo apetyczny. Nie mowiac o tym,
    ze owsiki az zacieraly lapki z radosci wink
  • ja-kingusia30 10.07.08, 15:58
    co tak ucichło,arsenał broni przeciwko ułomnej mamie już się
    skończył?smile powiem Wam tak,wczoraj mała juz zawołała na
    nocnik,poprostu szoksmile wiedziałam,że wkrótce to nastapi,ale na razie
    jeszcze wpadki sąsmile pozdrawiam!
  • kaja_p 10.07.08, 16:22
    Hmm... Nieistniejąca dziewczynka woła na nocnik... Masz urojenia???
  • betty842 11.07.08, 16:37
    Najpierw ja-kingusia pisze ze ma dwie 4 i 5 letnie corki,ktore
    chodzą ze smokiem,piją z butli a młodsza robi w pieluchę.9.07.
    napisała że to wymyśliła bo chciała nas sprowokowac a przed chwilą
    napisała ze młodsza zawołała ze chce na nocnik.To w koncu to
    wymysliłas czy nie,bo sie juz pogubiłam.
    Ja równiez uwazam ze to ze są takie dzieci jak twoje(lub nie twoje)
    to wina dorosłych.Lenistwo po prostu.Jak widzisz brudne dziecko w
    brudnych ubrankach to co myślisz? Jak dojrzeje to samo sie umyje i
    ubierze,tak? To jest zaniedbane dziecko tak samo jak dziecko
    chodzące z pampersem i smoczkiem w wieku 4-5 lat.
  • jaroslaw1986 19.08.18, 22:34
    każdy ortodonta zaleci smoczek dziecko samo odstawi smoczek jak będzie na to gotowe im dłużej ma smoczek w buzi tym będzie miało lepszy zgryz i lepsze unerwienie wystarczy pojechać na targi stomatologiczne we wrześniu co roku mówią o tym jak smoczek dobrze wpływa na kształtowanie się zgryzu w jamie ustnej
  • jaroslaw1986 19.08.18, 22:38
    i nie robi się próchnica bo dziecko nie trzyma wtedy kciuka w ustach a od kciuka bardzo psuje się zgryz i robi się próchnica ja miałem 10 lat i dalej ssałem smoczka i moi koledzy też i ja mam piękny prosty zgryz
  • jaroslaw1986 19.08.18, 22:41
    moja siostra mieszka w Holandii i tam jest tak samo jak we Francji czy w innych cywilizowanych krajach to my jesteśmy zacofani i nam się wszystko nakazuje tam rodzice maja rozum i nie czytają bzdur w internecie
  • marisol25 12.09.18, 15:46
    Sorry ale widać twoje dzieci są opóźnione w rozwoju -będę brutalna ale szczera.to o czym piszesz to nie żadne bezstresowe wychowanie tylko albo efekt zaburzeń u dziecka albo lenistwo i głupota matki.normalny człowiek wie ze istnieją pewne ETAPY w rozwoju dziecka ,jeden się zaczyna ,drugi kończy.i to jest naturalne i zdrowe.nie mówię o rywalizacji miedzy mamusiami i chwaleniem się pt "moj polroczniak już chodzi a moj czyta książki " bo to równie śmieszne.ale o zdrowym rozsądku i rozwoju dziecka.moja corka sama odrzuciła smoczek mając rok a pieluchy mając około 2.5 roku,z wózka zrezygnowała w wieku 3.5 -SAMA.nikt jej nie zmuszał ,nie nakłaniał ,po prostu siadła na nocnik i nie pozwoliła sobie nałożyć pieluszki.obecnie ma 5 lat i jakby jej ktoś zaproponował smoczek butelkę albo pieluchę to by się popukała w głowę.je nożem i widelcem ,oczywiscie jeszcze nie idealnie ale je.siada przy stole i umie się posługiwać sztućcami.naprawde ,widząc dziewczynę 5 letnia ze smoczkiem i pijąca z butli ,pomyślałabym ze jest upośledzona.szkoda mi ciebie autorki,bo masz z lekka nie po kolei w głowie -pozwól im bezstresowo pic mleczko i ssać smoczusia do 18 ,co sień będziesz krępować 😂😂😂🤷🏼‍♀️XD

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.