Bądź świadoma i bezpieczna w ciąży! Moja Ciąża z eDziecko.pl

     

czy roczne dziecko moze jesc parowki??? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • takie dla dzieci???Czy lepiej nie dawac jeszcze???jak bylo u was?
    • A po co? Jest dużo zdrowszych smaczniejszych potraw.
    • Oczywiście, że może, roczne dziecko jest "wszystkożerne". Pamiętaj
      tylko, że te parówki kupione w sklepiku osiedlowym czy w
      hipermarkecie jakościowo przypominają zmielony paper z dużą ilkością
      konserwantów i substancji wzmacniających smak i zapach.
      W Polsce jest tylko kilka firm produkujących zdrowe wędliny i
      parówki, cenowo znacznie się różnią, są trudniej dostępne. Niestety
      zapomiałam nazwy firmy, ale może ktoś tu poda. Ja kupujęw takie
      właśnie parówki (najczęściej cielęce, wieprzowo-cielęce). Niestety
      jeśli chodzi o wędliny i parówki to zawsze jakość idzie z ceną, nie
      można kupić parówki cielecej w hipermarkecie 5zł za opakowanie, bo z
      cielęciną, a uż w ogóle z mięsem to nie ma nic wspólnego.
      Podobnie z pasztetami, również trzeba je kupować np w sklepach ze
      zdrową żywnością albo przyrządzac samemu.

      I to nie jest kwestia wieku, że roczniak jest na to wszystko za
      młody, bo on może jeść wszystko, tylko walorów tego jedzenia.
      --
      blog butelkowy
    • Może, jeśli chcesz karmić dziecko tłuszczem i odpadami mięsnymi.
      • Moj synek uwielbia parowki MORLINA. Wiem ze sa niezdrowe ale jak on
        1-2razy w tygodniu nie zje to jest chorysmile))
        Sama nie wiem co o tym myslec - konsekwencje postepu cywilizacjismile
        • Nie dajmy sie zwariowac. Jak od czasu do czasu zje,jesli lubi nic mu
          nie bedzie. Moj uwielbia parowki,a jest cycowy i lubi naprawde
          niewiele potraw procz maminego mleka smile
          --
          http://suwaczki.maluchy.pl/li-
31953.png
          • Mój mały też uwielbia parówki dla dzieci wiec je mu daje nie często ale je.
            • moje dzieci też jedzą parówki i-niesamowite!!-żyją,są zdrowe,żadne z nich nie
              jest otyłe,nie ma próchnicy,nie jest alergikiem.jak bum cyksmile
              --
              Oczko mu się odlepiło...temu misiu..
              • a znacie cokolwiek do jedzenia po czym raczka odpada i glowka wybucha? bo
                rozumiem ze tylko taki naoczny dowod bylby dostateczny, zeby cos uznac ze
                niezdrowe? ;P

                nie ma dobrych parowek, za duzo tluszczu, za duzo soli, za duzo poprawiaczy
                smaku smak psujacych
                te "cielece" maja pare procent cieleciny
                a czasem wcale smile

                chcesz, to dasz, ja nie daje i odradzam
                --
                "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
                prababcia Luśki
                • właściwie żadna dyskusja z tobą nie ma sensu bo ZAWSZE masz mądrzejsze
                  argumenty..w dzisiejszych czasach,żeby zdrowo karmić siebie i dzieci trzeba mieć
                  albo kupę kasy na tzw. ekologiczne jedzenie (jesteś w 100 % pewna,że jest tak
                  idealnie zdrowe?) albo mnóstwo czasu na samodzielne pieczenie,gotowanie
                  itp.-mnie brak jednego i drugiego.więc proszę daruj już sobie wreszcie robienie
                  z nas matek wyrodnych,co to piersią nie karmią,w nosidłach noszą (boże uchowaj
                  nie w chustach),dają soczki,słodycze,wędliny,parówki i co tam sobie jeszcze
                  wymyślisz..męczące to już jest..
                  --
                  Oczko mu się odlepiło...temu misiu..
                  • lukrecja
                    drugi raz cie spotykam i drugi w watku o jedzeniu, a skoro cie moje zdanie
                    uwiera, to moze masz po prostu jakis problem ze swoimi pogladami?
                    moze je zrewiduj i przemysl, zamiast na mnie wsiadac, bo co ja Ci zrobilam?
                    nie podobaja Ci sie moje poglady?
                    czy owszem, ale trudno uwierzyc, ze ktos tak chce i moze? a i tak znasz tylko
                    wyrywek..
                    wisi mi kto jak robi, bo to jego wybor, choc wymienic sie pogladami i
                    argumentami - chetnie, nie mam w zwyczaju ani ublizac nikomu, ani oceniac, nie
                    robie personalnych uwag, nie szydze i nie drwie

                    wiec idz, daj swojej corce parowke i soczek do popicia i wyluzuj

                    PS kupy kasy miec nie trzeba, ale checi i pomyslunek owszem, wiec sie glupio nie
                    tlumacz i nie rzucaj wytrychami o matkach wyrodnych (gdzie? z kogo?)
                    PS1 paranoja to nie niedawanie parowek bo niezdrowe, tylko dawanie parowek, bo i
                    tak wszystko niezdrowe..

                    --
                    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
                    prababcia Luśki
                    • skoro ci wisi co kto robi to po co stale pouczasz i mówisz jak żyć? czytam twoje
                      wypowiedzi od dłuższego czasu i mam wrażenie,że ty po prostu lubisz mieć zawsze
                      rację i tyle.ma być po twojemu..
                      --
                      Oczko mu się odlepiło...temu misiu..
                      • kogo pouczam? to pisanie swojego zdania to pouczanie? i co ma byc po mojemu?
                        czyjes zycie? rotfl
                        zreszta, moje poglady moze sa w mniejszosci, ale jakos szczegolnie oryginalne
                        nie sa.. ja akurat znam duzo dziewczyn myslacych i robiacych podobnie, choc
                        fakt, nie chce im sie kopac z koniem na publicznych forach zazwyczaj

                        masz jakis kompleks najwyrazniej, za uszami czujesz, ze nie masz racji i to cie
                        uwiera

                        wygas mnie, od razu ci ulzy i poczujesz sie lepiej
                        --
                        "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
                        prababcia Luśki
                      • Wg mnie donkaczka po prostu wyraża swoje zdanie. O jakim pouczaniu piszesz? Ktoś
                        zadaje pytanie, ktoś odpowiada, wyraża swoją opinię, tak działa forum, czyż nie?
                        Ja tam nie czuję się atakowana, chociaż sama jakieś błędy żywieniowe robię.
                        Raczej zawsze się zastanowię - może rzeczywiście jakieś zmiany wprowadzić? może
                        coś doczytać na dany temat? może jeszcze z kimś pogadać?
                  • >w dzisiejszych czasach,żeby zdrowo karmić siebie i dzieci trzeba
                    mieć albo kupę kasy na tzw. ekologiczne jedzenie

                    wystarczy przejść na wegetarianizm i kupować normalnie w normalnym
                    sklepie (czasem patrząc na skład). Zrezygnowanie z mięsa powoduje
                    automatycznie, że duża część chemii, szczególnie tej działającej na
                    ssaki (np. hormony wzrostu, antybiotyki) nie wpada na nasz talerz.
                • Wrogom parowek polecam forum: f.kuchnia.o2.pl/temat.php?
                  id_p=6670
                  raczej wynika ze dziobow i pazurow nie ma. tylko tluszczu i skrawki
                  miesne. Wrogow kurzych lapek, glowizny itp informuje ze w Chinach
                  uznaje sie te czesci za najlepsze i najdelikatniejsze (najdrozsze) a
                  najtansza to jest piers kurza.
                • nieprawda - sa dobre parowki - ekologiczne
                  Rolmies

                  --
                  niebowgebie.blox.pl/html
              • no to pięknie i gratuluję!
                a co się im na wątrobie odkłada i za dziesiąt lat się odezwie to ich
                ale to już nie będzie twój problem smile


                --
                iou
                • a masz pewność że inne rzeczy sa takie zdrowe??? jak jestes taka mądra i zdrowo
                  chowajaca to podaj codzienne munu jakie stosujesz u siebie w domu wtedy pogadamy
                  • wiesz co, po pierwsze nie twierdzę, że jestem "taka mądra"
                    po drugie parówki to śmieć o czym wie chyba każdy, mięsa w tym tyle co nic

                    to, że ciężko teraz o coś "zdrowego" bo we wszystkim jest "coś", nie oznacza, że
                    należy dawać małemu człowiekowi coś, o czym wiadomo, że w większości składa się
                    z odpadów i polepszaczy

                    moje dziecko nie dostaje nic z fastfoodów, słodyczy, nic co ma w składzie siarkę
                    czy było nią suszone; nic z datą ważności sugerującą mega konserwację; żadnych
                    wędlin ze sklepu;

                    to co mogę staram się kupować od znajomych mieszkańców "obszarów wiejskich" wink

                    nie uważam więc by jadało jakieś super zdrowe rzeczy; po prostu nie je tego, co
                    aż świeci składem chemiczym



                    --
                    iou
                    • Ja podaję raz na jakis czas te "lepsiejsze " wink
                      --
                      Wrocławianki! Ciekawość to pierwszy stopień do ... smile
                    • deleine napisała:

                      > po drugie parówki to śmieć o czym wie chyba każdy, mięsa w tym
                      > tyle co nic

                      Bzdura. To tak jakbyś napisała że każdy chleb z piekarni to syf to
                      same polepszacze itp. To wszystko zależy od konkretnego producenta.
                      To że coś się nazywa parówka nie determinuje od razu składu.

                      Oczywiście spora częśc parówek jest zrobiona z mięsa niskiej
                      jakości, no ale jak ktoś ma zdrowe podniebienie to poczuje. Do tego
                      polecam lekturę etykiet na produktach.

                      --
                      Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić
                      podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie.
                      • jimmyjazz napisał:


                        >
                        > Bzdura. To tak jakbyś napisała że każdy chleb z piekarni to syf to
                        > same polepszacze itp. To wszystko zależy od konkretnego
                        producenta.
                        > To że coś się nazywa parówka nie determinuje od razu składu.
                        >
                        > Oczywiście spora częśc parówek jest zrobiona z mięsa niskiej
                        > jakości, no ale jak ktoś ma zdrowe podniebienie to poczuje. Do
                        tego
                        > polecam lekturę etykiet na produktach.
                        >

                        Nawet w dobrych parówkach mięsa są niewielkie ilości (daje się je
                        jako chwyt marketingowy) a w markach własnych nie ma go w ogóle.
                        Skąd te rewelacje o mięsie kiepskiej jakości?
                        Parówek z założenia nie robi się z mięsa i to żadna nowośc "naszych
                        czasów". Taka specyfika produktu. Kisielu też się z mięsa nie robi.
                        • Parowki powinny miec o ile dobrze pamietam minimum 8% miesa. To oznacza, ze producenci robia je z okolo 7% miesa (zawsze sie troche oszukuje).
                          Te "lepsze" parowki maja moze z 10% miesa. smile

                          Parowki sa najgorszym jakosciowo produktem miesnym. Gorszym nawet niz konserwy. Ja bedac doroslym nie tykam tego nawet kijem, a co mowic zeby wciskal to wlasnym dzieciom do ust. Naprawde szkoda zdrowia, swoje mozna jeszcze niszczyc ale wlasnych dzieci??
                          • hmmm, poszłam specjalnie do lodówki- parówki Morlinki - 76% mięsa.
                            nie 7.6 ale 76%. moze po prostu wystarczy się wysilić i poszukać?
                            • coz, to ewenement na skale swiatowa smile miesa jest wiecej w Twoich parowkach niz w szynce

                              dla Twojej informacji 1 kg szynki ktora kupujesz w sklepie robi sie z około 0,5 kg miesa (chociaz rekordzisci potrafia zrobic 2,5 kg szynki z 1 kg miesa smile)
                              • jednorazowy3 napisała:

                                > coz, to ewenement na skale swiatowa smile miesa jest wiecej w Twoich
                                > parowkach niz w szynce

                                Przestań kupować w biedronce smile)

                                Normalna szynka ma mięsa 95%. Czytać etykietki. Mieć sprawdzone
                                marki.
                                Niektóre parówki mają ok 70-80%. I są niezłe.

                                --
                                Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić
                                podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie.
                    • deleine napisała:
                      > to co mogę staram się kupować od znajomych mieszkańców "obszarów wiejskich" wink
                      a czy ci miekszańcy obszarów wiejskich badają swoje "wyroby" na oobecnośc pestycydów, metali cięzkich czy innych syfów, co moga się dostać do żywności?
                      skad taka pewność, że to, co "od chłopa" jest takie zdrowe? a moze np. sąsiad właczył "tryb oszczędny" i ma nieszczelne szambo? albo krówka żywi się trawką, która jest aż ciężka od metali cięzkich?
                      --
                      jamniki w potrzebie
                      • hella_79 napisała:

                        > a czy ci miekszańcy obszarów wiejskich badają swoje "wyroby" na
                        > oobecnośc pestycydów, metali cięzkich czy innych syfów, co moga
                        się dostać do żywności?
                        > skad taka pewność, że to, co "od chłopa" jest takie zdrowe? a moze

                        Każdy chłop na wsi produkuje 2 kategorie jedzenia:
                        1) do zjedzenia dla siebie
                        2) na handel (nie do jedzenia)
                        I jak ktoś myśli że kupił na wsi od chłopa i ma bardzo zdrowe
                        jedzonko to jest naiwny jak 3 latek. Oczywiście są tacy co robią
                        dobre i zdowe ale to wyjątki.

                        --
                        Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić
                        podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie.
        • a jakby chcial zapalic albo strzelic kielicha to tez bys mu pozwolila ?

          Parowki to SYF. Nikt normalny tego nie jada.
          --
          - Patrzaj tatko. Czlowiek !!!
          - A tam zaraz czlowiek, musi jaki tutejszy.

          by Kazimierz Pawlak
    • Uważaj na parówki, co to w nazwie mają, że dla dzieci, bo one często nie spełniają norm "dla dzieci" i są "dziecięce" tylko z nazwy.
      Moje Miśki parówki jedzą (no nie codziennie oczywiście, ale raz, dwa razy w tygodniu). Staram się kupowac droższe, z nadzieją, że jak kosztują 20 zł to może i mięsa mają więcej.
    • Nie dałam jak dotąd, Młody ma 2,5 roku. Po co dawać, co w tym
      wartościowego?
      --
      Pozdrowionka,
      Tusia
    • Wklejam opinię z Edziecka:
      ------------------------
      Parówki
      Joanna Szulc, konsultacja prof. dr hab. Janusz Książyk z CZD.

      2008-01-29, ostatnia aktualizacja 2008-01-28 12:33

      Wielu rodzicom wydaje się, że to takie delikatne mięso w przyjaznej formie, w sam raz do gryzienia dla malucha. To, niestety, błąd. Ich "delikatność" bierze się z konsystencji (bardzo drobno mielone kawałki mięsa, najczęściej niskiej jakości, a także skóry, ścięgien i innych fragmentów, których nigdy nie zaproponowalibyśmy dziecku do jedzenia!) i dużej zawartości tłuszczu. Starajmy się z parówek rezygnować. Oczywiście nic się nie stanie, jeśli dziecko zje jedną od czasu do czasu, ale to nie może być stały punkt w menu.
      ------------------------


      --
      1% podatku dla małej Amelii
      .
      *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
    • Roczne dziecko może jeść wszystko ale rozsądnie. Paróweczka raz na
      jakiś czas nie zaszkodzi ale nie może byc posiłkiem codziennym.
      • przecież nikt nie twierdzi,że pasie dziecko parówkami,danonkami czy czym tam
        jeszcze na codzień i bez przerwy..o jak rany-zastanówcie się-czym w takim razie
        karmić dzieci? w czasach mojego dzieciństwa nikt nie czytał poradników,nie było
        internetu,jedliśmy parówki,mortadelę,piliśmy herbatę,nie szczepiło na co
        popadnie- i nie było tylu alergii,grzybic,otyłości (to przypadłość gł. naszych
        czasów)a do wyleczenia kataru nie potrzebabyło antybiotyków..żyjemy,mamy się nieźle.

        --
        Oczko mu się odlepiło...temu misiu..
        • lukrecja34 napisała:

          > w dzisiejszych czasach,żeby zdrowo karmić siebie i dzieci trzeba mieć
          >albo kupę kasy na tzw. ekologiczne jedzenie (jesteś w 100 % pewna,że jest tak
          >idealnie zdrowe?) albo mnóstwo czasu na samodzielne pieczenie,gotowanie itp.

          > czym w takim razie karmić dzieci?

          ???
          Oprocz parowek i danonkow jest masę innych produktow spożywzcych, które są
          zdrowe, nie mają (albo mają bardzo mało) chemii, słodzików, itd. nawet wtedy gdy
          nie pochodzą z "drogiego eko".
          Zamiast "parówek, mortadeli i danonków" mogą to być np. jogurt niesmakowy, ser
          biały i żółty wielu rodzajów, jajka, kasza gryczana (i inne), chleb razowy,
          pieczywo chrupkie razowe, ryż, różne fasole, soczewice itp; płatki owsiane (i
          inne), no i oczywiście różne sezonowe warzywa i owoce.
          Właśnie to zwykle je moje dziecko na śniadania i kolacje - nie za bardzo więc
          rozumiem dramatyczne pytanie "czym w takim razie karmić dzieci?)

          Co do pieczenia - pierwsze słyszę, żeby wymagało to dużo czasu. Bardzo wiele
          produktów w zasadzie po prostu wkłada się do piekarnika (uprzednio dodawszy
          trochę przypraw czy tłuszczu) - ot i cała robota. Zabiera to ok. 5-10 minut.

          --
          1% podatku dla małej Amelii
          .
          *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
          • kaeira-my jemy tylko ciemne pieczywo z ziarnami (dzieci też),ser żółty to u nas
            podstawa,jogurty na kilogramy,owoce zawsze jakieś leżą,warzywa też.są też
            parówki,danonki i mortadela-raz na jakiś czas.nie robię z tego dramatu jak
            niektóre z was.a tak wogóle to rozumiem,że te owoce i warzywa,które ty dajesz
            dzieciom to z jakichś super-ekologicznych upraw?
            donkaczka-poglądy masz czasem fajne ale momentami graniczące z fanatyzmem-a to
            już nie musi mi się podobać.jesteś podobna bardzo do mojej teściowej-zawsze
            wszystko wie najlepiej,na niczym jej nie zagniesz,jej porady są ZAWSZE
            najlepsze..i tez nikomu nie ubliża i nie obraża-przynajmniej nie jawnie.ale tym
            swoim pouczaniem na każdym kroku doprowadza mnie-i nie tylko mnie- do szału.taki
            wszystkowiedzący ideał..i wyobraź sobie,że nie mam problemów z odżywianiem moich
            dzieci-może poza tymi nieszczęsnymi sokami,które wolałabym zamienić na wodę.po
            prostu nie staram się być nadgorliwa i idealna.i tyle w tym temacie
            --
            Oczko mu się odlepiło...temu misiu..
            • no i co mam zrobic?
              dla czyjegos spokoju dawac soki i parowki zeby spasc z piedestalu i nie kolec w
              oczy?
              nie pracuje bo wychowuje dzieci i jakos musze energie i intelekt pozytkowac, bo
              bym ocipiala
              wiec pomijajac drobne hobby na ktore miewam ogryzki czasu przynajmniej
              matkowanie szlifuje i udoskonalam z pozytkiem dla dzieci i dla mnie, bo
              przynajmniej czuje, ze dobra robote robie

              z radami sie nie narzucam, w sumie tylko na forach udzielam sie w dyskusjach i
              nie mnoze oftopikow z radami, jesli ktos o nie nie prosi
              a ze draznie? wiem, od zawsze bylam oblatana w roznych tematach i albo ludzie to
              lubili i korzystali, albo ich wkurzalo i kontakt sie rozluznial, taki lajf,
              wszystkim nie dogodzisz a ja sie glupsza nie zrobie..

              --
              "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
              prababcia Luśki
              • ależ nic nie musisz robić-spadać z piedestału również..ale zrozum proszę,że
                twoje narzucanie się z dobrymi radami nie zawsze i nie każdemu musi się podobać.
                a jako,że to forum publiczne to mogę swoje zdanie wyrazić.i jeszcze jedno-ja
                pracuję a po pracy nie mam przede wszystkim czasu na cackanie się z pieczeniem
                chleba,wędlin i mięs.ty ten czas masz-i chwała ci za to.ale ja nie jestem tobą.
                i widzę,że na psychologii też się znakomicie znasz-wywnioskowałaś,że kompleksy
                jakieś mam..owszem-na punkcie swojego połamanego kiedyś nosa mam mega-kompleks
                ale jeśli chodzi o wychowanie i odżywianie to zapomnij..
                --
                Oczko mu się odlepiło...temu misiu..
                • No i jeszcze kompleks teściowej , która wie najlepiej wink
                  • ten kompleks to chyba ja mam hehe

                    dziwi mnie co piszesz o narzucaniu, bo ja sie bardzo przypadkowo i nielicznie
                    udzielam na forach na ktorych mnie spotykasz, musisz miec celownik na mnie
                    ustawiony widocznie
                    zwlaszcza ze nie rozumiem, dlaczego ty mozesz pisac swoje zdanie i jest ok, a
                    jak ja pisze swoje to jest to narzucanie z radami??

                    --
                    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
                    prababcia Luśki
                • Parówki to tłuszcz zwierzęcy podbarwiony resztkami bardziej
                  krwistych tkanek. Chcesz to dawać dziecku? To dawaj, ale nie polecaj
                  innym.
                  • W parowce nie ma nic nie zdrowego/obrzydliwego. W czym niby mieso z
                    glowy jest gorsze od tego z szynki? Chrzastki sa bardzo zdrowe
                    (kolagen). Tluszcz- u dzieci jak najbardziej wskazany, daje energie
                    i w przeciwienstwie do wegli nie odklada sie tluszczem. Utwardzane
                    skrobia pewnie wiec w sumie tez nie tak zle. Niechec do parowki to
                    uprzedzenia i glupi stereotyp, ma to tylko sens jesli jestes w
                    stanie sprawic zeby dziecko naprawde zjadlo mieso (np kotlet mielony
                    domowy (w domu mielony bo sklepowy to jak parowka winkkazdy to je
                    wedliny a histeryzuje na widok parowki jest hipokryta
                    • "Tłuszcz odkłada się w tłuszczu", a jak myślisz, czym jest tkanka
                      tłuszczowa? Magazynem biochemicznie "spakowanych" substancji
                      tłuszczowych. "Węgle" - czyli zapewne węglowodany - też są źródłem
                      energii i też bywają magazynowane. W diecie istotne są proporcje -
                      nie będzie zdrowy ten kto je same tłuszcze albo same "węgle". A
                      parówki to niemal sam tłuszcz.
    • może, znaczy nie zaszkodzi, ale traktowanie tego jako
      pełnowartościowego mięsa jest grubą przesadą
      • Jasne, że dziecko nie umrze po zjedzeniu parówki, ale ja sama w życiu bym tego nie zjadła, wiedząc, co zawiera (skórę, mielone kości).
        Jako dziecko, przypominam sobie, jadłam, bo mi rodzice dawali czasem, i, o zgrozo, parówki ma smakowały.
        Ale teraz, gdy mam świadomość, co zawierają, nigdy w życiu nie dałabym ich swoim dzieciom, ani sama bym już nie tknęła.

        Przeraża mnie, że są przedszkola, podające parówki....
    • j.w.
      --
      tak mi sie nie chce....
    • Już kiedyś pisałam na którymś z forów , że jeśli ktoś ma dylemat parówkowy , to
      zapraszam na wycieczkę do zakładów mięsnych smile
    • pewnie możesmile

      Ja osobiście sama parówek nie jadam to i mojemu dziecku nie dajesmile
      Ale mężowi i owszemsmile
    • ja swojej dawalam jak miala rok i kilka miesiecy, pewnie ze chetniej
      dalabym cos bardziej wartosciowego, i probowalam oczywiscie, ale jak
      czlowiek ma niejadka w domu, to sie cieszy jak ten cokolwiek je, a
      moja sobie wtedy wlasnie parowki upodobala.
      --
    • Sama nie jadam i dziecku bym nie dała. Wystarczy się zastanowić, czy
      zjadłabym produkt, z którego są robione, czyli np. wymiona krowie???
      Bleeeeeeeeeeeeeeee
      Nawet kiełbasę powinny zjadać dopiero po skończeniu 3 lat, ale w
      kiełbasie jakby widac mięso a w parówówach?
      --
      Oktawia, w październiku 2007 r. cudownie odmieniła nasze życie smile
      filmik
    • Roczniak może jeść wszystko. Jeżeli ma urozmaiconą dietę to i
      parówki od czasu do czasu nie zaszkodzą. Ale jeżeli będzie je jadł
      codziennie to już niekoniecznie będzie zdrowosmile A jak będzie jadł
      tylko parówki - to napewno nie wyjdzie mu to na zdrowiesmile
      Podobnie jest ze słodyczami, słodzonymi napojami, danonkami itp.,
      fast foodami (niekoniecznie od raz wszystko dla roczniakasmile Od czasu
      do czasu - nie szkodzi.
      • Chyba że te parówki sama zrobisz lub kupisz z pewnego żródła.
        • Z wiadomych względów (zawartość). zresztą dorosły tez nie.
          • anyx27 napisała:

            > Z wiadomych względów (zawartość). zresztą dorosły tez nie.



            bla bla bla ... nudna się robisz z tym swoim "nawiedzonym" sposobem
            zdrowego odżywiania
            --
            Trautlusia
            • trautlusia napisała:

              > anyx27 napisała:
              >
              > > Z wiadomych względów (zawartość). zresztą dorosły tez nie.
              >
              >
              >
              > bla bla bla ... nudna się robisz z tym swoim "nawiedzonym"
              sposobem
              > zdrowego odżywiania


              ale tutaj to wcale nie chodzi o nawiedzenie. (prawie) wszyscy
              wiedza, co jest w parówkach i nikt przy zdrowych zmysłach (i
              wiedzy, bo jesli nie wie to jest usprawiedliwiony) nie daje dziecku
              parówek. tam jest wszystko mielone - odpady mięsne, resztki, papier
              toaletowy (znaleziony w 8 z 10 parówek badanych firm). pomijam już
              cukier, bo bedzie, ze sie czepiam wink
              • A przepraszam, PO CO tam ten papier toaletowy te 8 na 10 firm
                dodalo? Technologia produkcji wymaga? Bo ze skorki, wymiona itp -
                ok, ze duzo tluszczu - i owszem, ze bialko sojowe czy laktoza - tak,
                ale papier? Chyba czyjas chora fantazja niestety wink
                Ja bym znow nie histeryzowala, ze dziecko musi jesc tylko czyste
                mieso, podroby, chrzastki, to sa wszystko wartosciowe rzeczy.
                Natomiast cielecina nie jest wartosciowa, drogie panie... to
                niedojrzale biologicznie mieso, owszem, lekkostrawne i latwe do
                przezucia, ale wolowina bedzie zdrowszym wyborem.
              • > ale tutaj to wcale nie chodzi o nawiedzenie. (prawie) wszyscy
                > wiedza, co jest w parówkach
                "wszyscy wiedzą". tralalala!
                Zamiast powtarzać sobie legendy i zgrywać mądrali i ekspertów polecam BARDZO
                ciekawy wykład prowadzony na SGGW w ramach corocznego festwalu nauki. Nazywa się
                "Prawda i mity o parówkach". Będziecie mogli dowiedzieć się co NAPRAWDĘ w
                parówkach jest, a nie bajki o żelaznym wilku snuć.

                > papier
                > toaletowy (znaleziony w 8 z 10 parówek badanych firm).
                Że niby gdzie znaleziony? Konkrety! Które laboratorium? Kiedy i gdzie?
                Jest jeden powód,dla którego czego jak czego, ale papieru toaletowego nie ma w
                żadnych parówkach żadnej firmy.
                Otóż parówki sprzedaje się na wagę. A więc nawet zakładając złą wolę i
                chęć oszukania opłaca się dodawać do parówek tylko to, co obniży koszty
                za kilogram. A wiesz o ile droższy jest kilogram papieru toaletowego od
                kilograma parówek?
                Chcesz mi wytłumaczyć, że ktoś miałby dokładać drogiego i leciutkiego papieru do
                parówek, po to, aby ta sama liczba gorszych parówek ważyła mniej?
                Bez żartów
            • a takie jak ty jesteście nudne do bólu z wyszukiwaniem "nawiedzonych sposobów
              zdrowego odżywiania"
              bo faktycznie nie jeść śmieci = być nawiedzonym
              żałosne



              --
              iou
              • deleine napisała:

                > a takie jak ty jesteście nudne do bólu z
                wyszukiwaniem "nawiedzonych sposobów
                > zdrowego odżywiania"
                > bo faktycznie nie jeść śmieci = być nawiedzonym
                > żałosne

                oj przepraszam ale ja niczego nie wyszukuje to anyx27 sama na siłę
                pcha się ze swoimi przkonaniami smile ... nie tylko w tym wątku ...
                dla mnie jest "nawiedzona" bo gotwanej marchewki nie je smile
                >
                >
                >


                --
                Trautlusia
    • daję ale z umiarem, raczej cięlęce a nie specjalne dla dzieci.
    • Nie moze, parowki to pomielony syf i nie trzeba byc nawiedzonym
      zywieniowo, technologiem zywnosci czy innym specem, zeby wpasc na
      ten genialny pomysl.
      upeiczenie kawalka miesa jako wedline dla dziecka nie stanowi
      wielkiego problemu.

      --
      "Moja noga nie postanie tam, gdzie nie ma tego o co chodzi" Witkacy
    • Moje dzieci uczulone na mleko krowie, miały po parówkach wysypkę.
    • nikt nie pownien jeśc parowek, to same smieci a juz na pewno nie małe dziecko
      --
      Podróż w świat zapachów
    • ale obowiązkowo te dzieckowe. innych lepiej nie dawać. z resztą ... chcesz
      pewności, to idź do poradni dzieci zdrowych, gdzie lekarz rozwieje wątpliwości.
      więcej tam kompetencji, niż na forum.
    • Moze. Ja dawalam i bylo OK, zreszta moja roczniaczka jadla wszystko
    • Żadne dziecko nie powinno jeść parówek. To "potrawa" z odpadków,
      bardzo niezdrowa i pustokaloryczna. Im młodsze dziecko tym gorzej.
    • w ogóle dorosłemu bym się bała, przecież tam są świńskie ryjki, ogonki i w ogóle
      samo takie średniojadalne mięso... a rocznemu dziecku??? to już z całą pewności NIE
    • Z tego, co pamiętam, ja chyba czasem dawałam. Ale nieszczególnie
      jadł.

      --
      http://dragcave.net/image/24OP.gifhttp://dragcave.net/image/6F4i.gifhttp://dragcave.net/image/iipY.gifhttp://dragcave.net/image/euyg.gif
      <*>
      http://dragcave.net/image/0alk.gifhttp://dragcave.net/image/AFlS.gifhttp://dragcave.net/image/Aauu.gif
    • chorób wasze dzieci.
      Ja rozumiem że edukacja zeszła radykalnie na psy myśle że jest to działanie
      celowe czego wyniki mamy między innymi na tym forum.
      Ale pozostał jeszcze instynkt macierzyński który nakazuje chronić własne dzieci,
      a w tym celu uczyć się bycia mądrą matką która nie zrobi krzywdy własnemu
      dziecku. No tak ale przecież edukacja nie dała żadnych podstaw wiedzy w tym
      zakresie należy więc skorzystać z doświadczenia matek teściowych babć i dziadków
      póki je jeszcze macie i tak potrzebna wiedza nie za ginęła . Oczywiście nie
      wszystkich mam czy teściowych bo widziałem taki obrazek jak taka mama z córcią z
      malutkim dzieckiem piała w supermarkecie " oj oj córciu zobacz jaki świeżutki
      jogurcik termin przydatności kończy się za rok weżmy kilka zgrzewek naszemu
      Olusiowi " chyba po ukończeniu gimnazjum czy czegoś tam więcej nie miała
      pojęcia ile chemii potrzeba do stworzenia lodów, jogurtów itp a póżniej ich
      zakonserwowania aby stworzyły namiastkę świeżości. Jak ta chemia wpłynie na
      zdrowie dziecka.
      Widziałem w markecie młode małżeństwo z dziećmi które stało przy regale zupek
      błyskawicznych i każde z nich wybierało sobie zupkę na obiad a póżniej do kupili
      jeszcze do tego chipsów no cóż "tani" szybki obiadek dla rodziny a ile czasu dla
      siebie zostanie.
      Drogie panie bycie mądrą matką wymaga wiedzy porównywalnej z ukończeniem na
      dobrych studiach kilku fakultetów ,ogromu cierpliwości , zaangażowania i pracy w
      prawidłowym żywieniu dzieci.


      • Życie ogólnie jest niezdrowe.
        Doświadczenie matek, teściowych, babć i dziadków? Dobrze, ale czasy
        się zmeiniają. Mamy inne produkty. Pojawiły się rzeczy zdrowe i
        niezdrowe, a mleka prosto od krowy już w sklepie nie dostaniesz - ja
        takie piłam kiedyś, a dziś takiego już nie ruszę.
        Tak, kupujemy zupki błyskawiczne i kupować będziemy. Tobie nader
        łatwo przychodzi ocenianie - bo zapewne dokładnie wiesz, że tak
        wygląda obiad u opisywanej przez Ciebie rodziny kazdego dnia.

        --
        http://dragcave.net/image/24OP.gifhttp://dragcave.net/image/6F4i.gifhttp://dragcave.net/image/iipY.gifhttp://dragcave.net/image/euyg.gif
        • Bardzo łatwo usprawiedliwiłaś tych wszystkich rodziców którzy idą na
          łatwiznę i kupują trujące gotowce z dzisiejszych sklepów sieciowych.
          Nie zastanawiają się jakie będą tego skutki a za to dobrze wiedzą jak
          działa ten krem czy tamten tonic czy po tym podkładzie będą pryszcze
          a po tej farbie wypadnie reszta włosów.
          Przepraszam ale ja nie mogę przyjąć tego kompromisu "bo tak jest i
          tak musi być" a to dlatego że w ciągu trzech lat byłem świadkiem
          śmierci dwóch bardzo młodych ludzi spowodowanych rakiem ogólnie
          mówiąc "narządów wewnętrz." .
          Po to bozia dała rozumek żeby zacząć go używać.
          • > Przepraszam ale ja nie mogę przyjąć tego kompromisu "bo tak jest i
            > tak musi być" a to dlatego że w ciągu trzech lat byłem świadkiem
            > śmierci dwóch bardzo młodych ludzi spowodowanych rakiem ogólnie
            > mówiąc "narządów wewnętrz." .

            I przyczyny tego ogólnie mówiąc raka narządów wewn. są ci doskonale znane?
      • należy więc skorzystać z doświadczenia matek teściowych babć i dziadkó
        > w
        > póki je jeszcze macie i tak potrzebna wiedza nie za ginęła .

        Hehe, oczywiscie, ze korzystamy z ich doswiadczen. Moja mama dawala mi parowki,
        jak najbardziej, oraz mleko w proszku i inne rzeczy, bo wtedy dzieci jadaly
        wszystko lub prawie wszystko i nikomu nic nie bylo. Za to te dzisiejsze takie
        wychuchane, jak nie alergia to ciagle chore, mimo ze matki sie tak bardzo
        staraja i karmia piersia przez 5 lat. A moja mama wychowala sie w czasach
        powojennych i jadla takie rzeczy, ze dzisiejsze dzieci nawet by kijem tego nie
        tknely. Tyle na temat doswiadczen starszych pokolen. Jestem zdania, ze zupka
        blyskawiczna raz na jakis czas nikogo nie zabije, a to co widziales w
        supermarkecie moglo byc calkiem nietypowym obiadem rodzinki. Dlaczego zakladasz,
        ze tak sie odzywiaja na co dzien?
    • Ja nie dawalam. Generalnie jesli moge to unikam przetworzonej zywnosci o
      niepewnym skladzie. Pierwsza parowke dalam jak bylam w Polsce, mial ze 2 lata i
      wyplul. Teraz lubi i czasami sie domaga jak widzi, ze inne dzieci jedza.
    • tak oczywiscie!!! najlepiej takie najtansze i to jak najwiecej....
    • generalnie to parówek nie powinien jeść nikt, są niezdrowe, tfu.
      ;p
przejdź do: 1-100 101-169
(101-169)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.