Dodaj do ulubionych

czy roczne dziecko moze jesc parowki???

09.05.09, 18:25
takie dla dzieci???Czy lepiej nie dawac jeszcze???jak bylo u was?
Edytor zaawansowany
  • 09.05.09, 18:27
    A po co? Jest dużo zdrowszych smaczniejszych potraw.
  • 09.05.09, 18:34
    Moja je.
    --
    http://suwaczki.maluchy.pl/li-24193.png
  • 10.05.09, 13:16
    a po co inne podawac wogóle chciało by sie napisać?? parówki mozna podawać tylko
    może niekoniecznie codziennie chcociaż u mojego 1,5 rocznego był okres że
    codziennie nie chciał nic innego
  • 25.05.09, 12:28
    Witam. Moja córeczka ma niecałe 11 miesięcy i po raz pierwszy parówkę zjadła jakiś miesiąc temu. Może nie są za zdrowe, ale od czasu do czasu można je podać maluchowi. Pozdrawiam (:
  • 25.05.09, 12:34
    tori-tori napisała:

    > Witam. Moja córeczka ma niecałe 11 miesięcy i po raz pierwszy
    parówkę zjadła ja
    > kiś miesiąc temu. Może nie są za zdrowe, ale od czasu do czasu
    można je podać m
    > aluchowi. Pozdrawiam (:


    no pewnie, ze mozna, ale po co? wszystko mozna (nie będę wymieniąc,
    bo niektórzy pewnie jedza teraz obiad i moze im apetyt spaść wink),
    tylko w jakim celu? papierosy, kawę, też mozna smile
  • 25.05.09, 15:05
    jesc parowki/kielbasy i inne miesopodobne produkty.przeciez tam sa miedzy innymi
    zmielone chrzaski,kosci,skory.. nie zdziwilbym sie gdyby oczy jezory i inne
    'smakolyki' rowniez sie tam znalazly.
  • 25.05.09, 15:33
    A co jest złego w zmielonych oczach czy w mięsku oskrobanym ze szkieletu?
  • 26.05.09, 07:50
    omg jaki bot
  • 26.05.09, 11:18

    empeczy napisał:

    > omg jaki bot

    omg dlaczego?

    W sumie duży ROTFL big_grin
  • 26.05.09, 11:40
    O to to. Podroby to też żywność. Wręcz niektórzy uwielbiają, i to
    niekoniecznie zmielone. Że ktoś się brzydzi? Trudno. Foie gras -
    zmielona pyszność, z otłuszczonych wątrób, ble!

    --
    http://dragcave.net/image/24OP.gifhttp://dragcave.net/image/6F4i.gifhttp://dragcave.net/image/iipY.gifhttp://dragcave.net/image/euyg.gif
  • 09.05.09, 18:42
    Oczywiście, że może, roczne dziecko jest "wszystkożerne". Pamiętaj
    tylko, że te parówki kupione w sklepiku osiedlowym czy w
    hipermarkecie jakościowo przypominają zmielony paper z dużą ilkością
    konserwantów i substancji wzmacniających smak i zapach.
    W Polsce jest tylko kilka firm produkujących zdrowe wędliny i
    parówki, cenowo znacznie się różnią, są trudniej dostępne. Niestety
    zapomiałam nazwy firmy, ale może ktoś tu poda. Ja kupujęw takie
    właśnie parówki (najczęściej cielęce, wieprzowo-cielęce). Niestety
    jeśli chodzi o wędliny i parówki to zawsze jakość idzie z ceną, nie
    można kupić parówki cielecej w hipermarkecie 5zł za opakowanie, bo z
    cielęciną, a uż w ogóle z mięsem to nie ma nic wspólnego.
    Podobnie z pasztetami, również trzeba je kupować np w sklepach ze
    zdrową żywnością albo przyrządzac samemu.

    I to nie jest kwestia wieku, że roczniak jest na to wszystko za
    młody, bo on może jeść wszystko, tylko walorów tego jedzenia.
    --
    blog butelkowy
  • 09.05.09, 18:43
    Może, jeśli chcesz karmić dziecko tłuszczem i odpadami mięsnymi.
  • 09.05.09, 21:26
    Moj synek uwielbia parowki MORLINA. Wiem ze sa niezdrowe ale jak on
    1-2razy w tygodniu nie zje to jest chorysmile))
    Sama nie wiem co o tym myslec - konsekwencje postepu cywilizacjismile
  • 09.05.09, 21:46
    Nie dajmy sie zwariowac. Jak od czasu do czasu zje,jesli lubi nic mu
    nie bedzie. Moj uwielbia parowki,a jest cycowy i lubi naprawde
    niewiele potraw procz maminego mleka smile
    --
    http://suwaczki.maluchy.pl/li-
31953.png
  • 09.05.09, 21:58
    Mój mały też uwielbia parówki dla dzieci wiec je mu daje nie często ale je.
  • 09.05.09, 22:00
    moje dzieci też jedzą parówki i-niesamowite!!-żyją,są zdrowe,żadne z nich nie
    jest otyłe,nie ma próchnicy,nie jest alergikiem.jak bum cyksmile
    --
    Oczko mu się odlepiło...temu misiu..
  • 09.05.09, 22:12
    a znacie cokolwiek do jedzenia po czym raczka odpada i glowka wybucha? bo
    rozumiem ze tylko taki naoczny dowod bylby dostateczny, zeby cos uznac ze
    niezdrowe? ;P

    nie ma dobrych parowek, za duzo tluszczu, za duzo soli, za duzo poprawiaczy
    smaku smak psujacych
    te "cielece" maja pare procent cieleciny
    a czasem wcale smile

    chcesz, to dasz, ja nie daje i odradzam
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
    prababcia Luśki
  • 10.05.09, 07:43
    właściwie żadna dyskusja z tobą nie ma sensu bo ZAWSZE masz mądrzejsze
    argumenty..w dzisiejszych czasach,żeby zdrowo karmić siebie i dzieci trzeba mieć
    albo kupę kasy na tzw. ekologiczne jedzenie (jesteś w 100 % pewna,że jest tak
    idealnie zdrowe?) albo mnóstwo czasu na samodzielne pieczenie,gotowanie
    itp.-mnie brak jednego i drugiego.więc proszę daruj już sobie wreszcie robienie
    z nas matek wyrodnych,co to piersią nie karmią,w nosidłach noszą (boże uchowaj
    nie w chustach),dają soczki,słodycze,wędliny,parówki i co tam sobie jeszcze
    wymyślisz..męczące to już jest..
    --
    Oczko mu się odlepiło...temu misiu..
  • 10.05.09, 19:44
    lukrecja
    drugi raz cie spotykam i drugi w watku o jedzeniu, a skoro cie moje zdanie
    uwiera, to moze masz po prostu jakis problem ze swoimi pogladami?
    moze je zrewiduj i przemysl, zamiast na mnie wsiadac, bo co ja Ci zrobilam?
    nie podobaja Ci sie moje poglady?
    czy owszem, ale trudno uwierzyc, ze ktos tak chce i moze? a i tak znasz tylko
    wyrywek..
    wisi mi kto jak robi, bo to jego wybor, choc wymienic sie pogladami i
    argumentami - chetnie, nie mam w zwyczaju ani ublizac nikomu, ani oceniac, nie
    robie personalnych uwag, nie szydze i nie drwie

    wiec idz, daj swojej corce parowke i soczek do popicia i wyluzuj

    PS kupy kasy miec nie trzeba, ale checi i pomyslunek owszem, wiec sie glupio nie
    tlumacz i nie rzucaj wytrychami o matkach wyrodnych (gdzie? z kogo?)
    PS1 paranoja to nie niedawanie parowek bo niezdrowe, tylko dawanie parowek, bo i
    tak wszystko niezdrowe..

    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
    prababcia Luśki
  • 10.05.09, 20:50
    skoro ci wisi co kto robi to po co stale pouczasz i mówisz jak żyć? czytam twoje
    wypowiedzi od dłuższego czasu i mam wrażenie,że ty po prostu lubisz mieć zawsze
    rację i tyle.ma być po twojemu..
    --
    Oczko mu się odlepiło...temu misiu..
  • 10.05.09, 21:04
    kogo pouczam? to pisanie swojego zdania to pouczanie? i co ma byc po mojemu?
    czyjes zycie? rotfl
    zreszta, moje poglady moze sa w mniejszosci, ale jakos szczegolnie oryginalne
    nie sa.. ja akurat znam duzo dziewczyn myslacych i robiacych podobnie, choc
    fakt, nie chce im sie kopac z koniem na publicznych forach zazwyczaj

    masz jakis kompleks najwyrazniej, za uszami czujesz, ze nie masz racji i to cie
    uwiera

    wygas mnie, od razu ci ulzy i poczujesz sie lepiej
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
    prababcia Luśki
  • 12.05.09, 09:59
    Wg mnie donkaczka po prostu wyraża swoje zdanie. O jakim pouczaniu piszesz? Ktoś
    zadaje pytanie, ktoś odpowiada, wyraża swoją opinię, tak działa forum, czyż nie?
    Ja tam nie czuję się atakowana, chociaż sama jakieś błędy żywieniowe robię.
    Raczej zawsze się zastanowię - może rzeczywiście jakieś zmiany wprowadzić? może
    coś doczytać na dany temat? może jeszcze z kimś pogadać?
  • 25.05.09, 15:56
    >w dzisiejszych czasach,żeby zdrowo karmić siebie i dzieci trzeba
    mieć albo kupę kasy na tzw. ekologiczne jedzenie

    wystarczy przejść na wegetarianizm i kupować normalnie w normalnym
    sklepie (czasem patrząc na skład). Zrezygnowanie z mięsa powoduje
    automatycznie, że duża część chemii, szczególnie tej działającej na
    ssaki (np. hormony wzrostu, antybiotyki) nie wpada na nasz talerz.
  • 26.05.09, 00:33
    taaa, jasne, bo te wszystkie marchewki, które jesz drogi Wegetarianinie, to na
    gówienkach wyrosły i pestycydów na oczy nie widziały?
  • 25.05.09, 13:45
    Wrogom parowek polecam forum: f.kuchnia.o2.pl/temat.php?
    id_p=6670
    raczej wynika ze dziobow i pazurow nie ma. tylko tluszczu i skrawki
    miesne. Wrogow kurzych lapek, glowizny itp informuje ze w Chinach
    uznaje sie te czesci za najlepsze i najdelikatniejsze (najdrozsze) a
    najtansza to jest piers kurza.
  • 25.05.09, 16:43
    nieprawda - sa dobre parowki - ekologiczne
    Rolmies

    --
    niebowgebie.blox.pl/html
  • 10.05.09, 11:26
    no to pięknie i gratuluję!
    a co się im na wątrobie odkłada i za dziesiąt lat się odezwie to ich
    ale to już nie będzie twój problem smile


    --
    iou
  • 10.05.09, 13:18
    a masz pewność że inne rzeczy sa takie zdrowe??? jak jestes taka mądra i zdrowo
    chowajaca to podaj codzienne munu jakie stosujesz u siebie w domu wtedy pogadamy
  • 10.05.09, 20:21
    wiesz co, po pierwsze nie twierdzę, że jestem "taka mądra"
    po drugie parówki to śmieć o czym wie chyba każdy, mięsa w tym tyle co nic

    to, że ciężko teraz o coś "zdrowego" bo we wszystkim jest "coś", nie oznacza, że
    należy dawać małemu człowiekowi coś, o czym wiadomo, że w większości składa się
    z odpadów i polepszaczy

    moje dziecko nie dostaje nic z fastfoodów, słodyczy, nic co ma w składzie siarkę
    czy było nią suszone; nic z datą ważności sugerującą mega konserwację; żadnych
    wędlin ze sklepu;

    to co mogę staram się kupować od znajomych mieszkańców "obszarów wiejskich" wink

    nie uważam więc by jadało jakieś super zdrowe rzeczy; po prostu nie je tego, co
    aż świeci składem chemiczym



    --
    iou
  • 25.05.09, 14:13
    deleine napisała:

    > po drugie parówki to śmieć o czym wie chyba każdy, mięsa w tym
    > tyle co nic

    Bzdura. To tak jakbyś napisała że każdy chleb z piekarni to syf to
    same polepszacze itp. To wszystko zależy od konkretnego producenta.
    To że coś się nazywa parówka nie determinuje od razu składu.

    Oczywiście spora częśc parówek jest zrobiona z mięsa niskiej
    jakości, no ale jak ktoś ma zdrowe podniebienie to poczuje. Do tego
    polecam lekturę etykiet na produktach.

    --
    Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić
    podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie.
  • 25.05.09, 15:08
    jimmyjazz napisał:


    >
    > Bzdura. To tak jakbyś napisała że każdy chleb z piekarni to syf to
    > same polepszacze itp. To wszystko zależy od konkretnego
    producenta.
    > To że coś się nazywa parówka nie determinuje od razu składu.
    >
    > Oczywiście spora częśc parówek jest zrobiona z mięsa niskiej
    > jakości, no ale jak ktoś ma zdrowe podniebienie to poczuje. Do
    tego
    > polecam lekturę etykiet na produktach.
    >

    Nawet w dobrych parówkach mięsa są niewielkie ilości (daje się je
    jako chwyt marketingowy) a w markach własnych nie ma go w ogóle.
    Skąd te rewelacje o mięsie kiepskiej jakości?
    Parówek z założenia nie robi się z mięsa i to żadna nowośc "naszych
    czasów". Taka specyfika produktu. Kisielu też się z mięsa nie robi.
  • 25.05.09, 17:31
    Parowki powinny miec o ile dobrze pamietam minimum 8% miesa. To oznacza, ze producenci robia je z okolo 7% miesa (zawsze sie troche oszukuje).
    Te "lepsze" parowki maja moze z 10% miesa. smile

    Parowki sa najgorszym jakosciowo produktem miesnym. Gorszym nawet niz konserwy. Ja bedac doroslym nie tykam tego nawet kijem, a co mowic zeby wciskal to wlasnym dzieciom do ust. Naprawde szkoda zdrowia, swoje mozna jeszcze niszczyc ale wlasnych dzieci??
  • 25.05.09, 21:44
    hmmm, poszłam specjalnie do lodówki- parówki Morlinki - 76% mięsa.
    nie 7.6 ale 76%. moze po prostu wystarczy się wysilić i poszukać?
  • 26.05.09, 07:49
    coz, to ewenement na skale swiatowa smile miesa jest wiecej w Twoich parowkach niz w szynce

    dla Twojej informacji 1 kg szynki ktora kupujesz w sklepie robi sie z około 0,5 kg miesa (chociaz rekordzisci potrafia zrobic 2,5 kg szynki z 1 kg miesa smile)
  • 26.05.09, 12:46
    jednorazowy3 napisała:

    > coz, to ewenement na skale swiatowa smile miesa jest wiecej w Twoich
    > parowkach niz w szynce

    Przestań kupować w biedronce smile)

    Normalna szynka ma mięsa 95%. Czytać etykietki. Mieć sprawdzone
    marki.
    Niektóre parówki mają ok 70-80%. I są niezłe.

    --
    Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić
    podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie.
  • 25.05.09, 18:59
    deleine napisała:
    > to co mogę staram się kupować od znajomych mieszkańców "obszarów wiejskich" wink
    a czy ci miekszańcy obszarów wiejskich badają swoje "wyroby" na oobecnośc pestycydów, metali cięzkich czy innych syfów, co moga się dostać do żywności?
    skad taka pewność, że to, co "od chłopa" jest takie zdrowe? a moze np. sąsiad właczył "tryb oszczędny" i ma nieszczelne szambo? albo krówka żywi się trawką, która jest aż ciężka od metali cięzkich?
    --
    jamniki w potrzebie
  • 26.05.09, 12:48
    hella_79 napisała:

    > a czy ci miekszańcy obszarów wiejskich badają swoje "wyroby" na
    > oobecnośc pestycydów, metali cięzkich czy innych syfów, co moga
    się dostać do żywności?
    > skad taka pewność, że to, co "od chłopa" jest takie zdrowe? a moze

    Każdy chłop na wsi produkuje 2 kategorie jedzenia:
    1) do zjedzenia dla siebie
    2) na handel (nie do jedzenia)
    I jak ktoś myśli że kupił na wsi od chłopa i ma bardzo zdrowe
    jedzonko to jest naiwny jak 3 latek. Oczywiście są tacy co robią
    dobre i zdowe ale to wyjątki.

    --
    Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić
    podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie.
  • 25.05.09, 14:44
    a jakby chcial zapalic albo strzelic kielicha to tez bys mu pozwolila ?

    Parowki to SYF. Nikt normalny tego nie jada.
    --
    - Patrzaj tatko. Czlowiek !!!
    - A tam zaraz czlowiek, musi jaki tutejszy.

    by Kazimierz Pawlak
  • 10.05.09, 09:24
    Uważaj na parówki, co to w nazwie mają, że dla dzieci, bo one często nie spełniają norm "dla dzieci" i są "dziecięce" tylko z nazwy.
    Moje Miśki parówki jedzą (no nie codziennie oczywiście, ale raz, dwa razy w tygodniu). Staram się kupowac droższe, z nadzieją, że jak kosztują 20 zł to może i mięsa mają więcej.
  • 10.05.09, 09:34
    Nie dałam jak dotąd, Młody ma 2,5 roku. Po co dawać, co w tym
    wartościowego?
    --
    Pozdrowionka,
    Tusia
  • 10.05.09, 10:29
    Wklejam opinię z Edziecka:
    ------------------------
    Parówki
    Joanna Szulc, konsultacja prof. dr hab. Janusz Książyk z CZD.

    2008-01-29, ostatnia aktualizacja 2008-01-28 12:33

    Wielu rodzicom wydaje się, że to takie delikatne mięso w przyjaznej formie, w sam raz do gryzienia dla malucha. To, niestety, błąd. Ich "delikatność" bierze się z konsystencji (bardzo drobno mielone kawałki mięsa, najczęściej niskiej jakości, a także skóry, ścięgien i innych fragmentów, których nigdy nie zaproponowalibyśmy dziecku do jedzenia!) i dużej zawartości tłuszczu. Starajmy się z parówek rezygnować. Oczywiście nic się nie stanie, jeśli dziecko zje jedną od czasu do czasu, ale to nie może być stały punkt w menu.
    ------------------------


    --
    1% podatku dla małej Amelii
    .
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • 10.05.09, 10:35
    Roczne dziecko może jeść wszystko ale rozsądnie. Paróweczka raz na
    jakiś czas nie zaszkodzi ale nie może byc posiłkiem codziennym.
  • 10.05.09, 11:46
    przecież nikt nie twierdzi,że pasie dziecko parówkami,danonkami czy czym tam
    jeszcze na codzień i bez przerwy..o jak rany-zastanówcie się-czym w takim razie
    karmić dzieci? w czasach mojego dzieciństwa nikt nie czytał poradników,nie było
    internetu,jedliśmy parówki,mortadelę,piliśmy herbatę,nie szczepiło na co
    popadnie- i nie było tylu alergii,grzybic,otyłości (to przypadłość gł. naszych
    czasów)a do wyleczenia kataru nie potrzebabyło antybiotyków..żyjemy,mamy się nieźle.

    --
    Oczko mu się odlepiło...temu misiu..
  • 10.05.09, 13:20
    lukrecja34 napisała:

    > w dzisiejszych czasach,żeby zdrowo karmić siebie i dzieci trzeba mieć
    >albo kupę kasy na tzw. ekologiczne jedzenie (jesteś w 100 % pewna,że jest tak
    >idealnie zdrowe?) albo mnóstwo czasu na samodzielne pieczenie,gotowanie itp.

    > czym w takim razie karmić dzieci?

    ???
    Oprocz parowek i danonkow jest masę innych produktow spożywzcych, które są
    zdrowe, nie mają (albo mają bardzo mało) chemii, słodzików, itd. nawet wtedy gdy
    nie pochodzą z "drogiego eko".
    Zamiast "parówek, mortadeli i danonków" mogą to być np. jogurt niesmakowy, ser
    biały i żółty wielu rodzajów, jajka, kasza gryczana (i inne), chleb razowy,
    pieczywo chrupkie razowe, ryż, różne fasole, soczewice itp; płatki owsiane (i
    inne), no i oczywiście różne sezonowe warzywa i owoce.
    Właśnie to zwykle je moje dziecko na śniadania i kolacje - nie za bardzo więc
    rozumiem dramatyczne pytanie "czym w takim razie karmić dzieci?)

    Co do pieczenia - pierwsze słyszę, żeby wymagało to dużo czasu. Bardzo wiele
    produktów w zasadzie po prostu wkłada się do piekarnika (uprzednio dodawszy
    trochę przypraw czy tłuszczu) - ot i cała robota. Zabiera to ok. 5-10 minut.

    --
    1% podatku dla małej Amelii
    .
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • 10.05.09, 20:46
    kaeira-my jemy tylko ciemne pieczywo z ziarnami (dzieci też),ser żółty to u nas
    podstawa,jogurty na kilogramy,owoce zawsze jakieś leżą,warzywa też.są też
    parówki,danonki i mortadela-raz na jakiś czas.nie robię z tego dramatu jak
    niektóre z was.a tak wogóle to rozumiem,że te owoce i warzywa,które ty dajesz
    dzieciom to z jakichś super-ekologicznych upraw?
    donkaczka-poglądy masz czasem fajne ale momentami graniczące z fanatyzmem-a to
    już nie musi mi się podobać.jesteś podobna bardzo do mojej teściowej-zawsze
    wszystko wie najlepiej,na niczym jej nie zagniesz,jej porady są ZAWSZE
    najlepsze..i tez nikomu nie ubliża i nie obraża-przynajmniej nie jawnie.ale tym
    swoim pouczaniem na każdym kroku doprowadza mnie-i nie tylko mnie- do szału.taki
    wszystkowiedzący ideał..i wyobraź sobie,że nie mam problemów z odżywianiem moich
    dzieci-może poza tymi nieszczęsnymi sokami,które wolałabym zamienić na wodę.po
    prostu nie staram się być nadgorliwa i idealna.i tyle w tym temacie
    --
    Oczko mu się odlepiło...temu misiu..
  • 10.05.09, 21:12
    no i co mam zrobic?
    dla czyjegos spokoju dawac soki i parowki zeby spasc z piedestalu i nie kolec w
    oczy?
    nie pracuje bo wychowuje dzieci i jakos musze energie i intelekt pozytkowac, bo
    bym ocipiala
    wiec pomijajac drobne hobby na ktore miewam ogryzki czasu przynajmniej
    matkowanie szlifuje i udoskonalam z pozytkiem dla dzieci i dla mnie, bo
    przynajmniej czuje, ze dobra robote robie

    z radami sie nie narzucam, w sumie tylko na forach udzielam sie w dyskusjach i
    nie mnoze oftopikow z radami, jesli ktos o nie nie prosi
    a ze draznie? wiem, od zawsze bylam oblatana w roznych tematach i albo ludzie to
    lubili i korzystali, albo ich wkurzalo i kontakt sie rozluznial, taki lajf,
    wszystkim nie dogodzisz a ja sie glupsza nie zrobie..

    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
    prababcia Luśki
  • 10.05.09, 21:36
    ależ nic nie musisz robić-spadać z piedestału również..ale zrozum proszę,że
    twoje narzucanie się z dobrymi radami nie zawsze i nie każdemu musi się podobać.
    a jako,że to forum publiczne to mogę swoje zdanie wyrazić.i jeszcze jedno-ja
    pracuję a po pracy nie mam przede wszystkim czasu na cackanie się z pieczeniem
    chleba,wędlin i mięs.ty ten czas masz-i chwała ci za to.ale ja nie jestem tobą.
    i widzę,że na psychologii też się znakomicie znasz-wywnioskowałaś,że kompleksy
    jakieś mam..owszem-na punkcie swojego połamanego kiedyś nosa mam mega-kompleks
    ale jeśli chodzi o wychowanie i odżywianie to zapomnij..
    --
    Oczko mu się odlepiło...temu misiu..
  • 10.05.09, 22:27
    No i jeszcze kompleks teściowej , która wie najlepiej wink
  • 10.05.09, 23:54
    ten kompleks to chyba ja mam hehe

    dziwi mnie co piszesz o narzucaniu, bo ja sie bardzo przypadkowo i nielicznie
    udzielam na forach na ktorych mnie spotykasz, musisz miec celownik na mnie
    ustawiony widocznie
    zwlaszcza ze nie rozumiem, dlaczego ty mozesz pisac swoje zdanie i jest ok, a
    jak ja pisze swoje to jest to narzucanie z radami??

    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
    prababcia Luśki
  • 25.05.09, 13:38
    Parówki to tłuszcz zwierzęcy podbarwiony resztkami bardziej
    krwistych tkanek. Chcesz to dawać dziecku? To dawaj, ale nie polecaj
    innym.
  • 25.05.09, 13:54
    W parowce nie ma nic nie zdrowego/obrzydliwego. W czym niby mieso z
    glowy jest gorsze od tego z szynki? Chrzastki sa bardzo zdrowe
    (kolagen). Tluszcz- u dzieci jak najbardziej wskazany, daje energie
    i w przeciwienstwie do wegli nie odklada sie tluszczem. Utwardzane
    skrobia pewnie wiec w sumie tez nie tak zle. Niechec do parowki to
    uprzedzenia i glupi stereotyp, ma to tylko sens jesli jestes w
    stanie sprawic zeby dziecko naprawde zjadlo mieso (np kotlet mielony
    domowy (w domu mielony bo sklepowy to jak parowka winkkazdy to je
    wedliny a histeryzuje na widok parowki jest hipokryta
  • 25.05.09, 21:45
    "Tłuszcz odkłada się w tłuszczu", a jak myślisz, czym jest tkanka
    tłuszczowa? Magazynem biochemicznie "spakowanych" substancji
    tłuszczowych. "Węgle" - czyli zapewne węglowodany - też są źródłem
    energii i też bywają magazynowane. W diecie istotne są proporcje -
    nie będzie zdrowy ten kto je same tłuszcze albo same "węgle". A
    parówki to niemal sam tłuszcz.
  • 10.05.09, 11:42
    może, znaczy nie zaszkodzi, ale traktowanie tego jako
    pełnowartościowego mięsa jest grubą przesadą
  • 10.05.09, 21:38
    Jasne, że dziecko nie umrze po zjedzeniu parówki, ale ja sama w życiu bym tego nie zjadła, wiedząc, co zawiera (skórę, mielone kości).
    Jako dziecko, przypominam sobie, jadłam, bo mi rodzice dawali czasem, i, o zgrozo, parówki ma smakowały.
    Ale teraz, gdy mam świadomość, co zawierają, nigdy w życiu nie dałabym ich swoim dzieciom, ani sama bym już nie tknęła.

    Przeraża mnie, że są przedszkola, podające parówki....
  • 10.05.09, 23:08
    anjazzielonego napisała:

    >
    > Przeraża mnie, że są przedszkola, podające parówki....



    Umarłaś już z tego przerażenia ...... i nie tylko parówki dają,
    słodycze, soki, płatki i inne "świństwa" ... wyluzuj
    --
    Trautlusia
  • 11.05.09, 16:54
    trautlusia napisała:

    > anjazzielonego napisała:
    > > Przeraża mnie, że są przedszkola, podające parówki....
    >
    > Umarłaś już z tego przerażenia ...... i nie tylko parówki dają,
    > słodycze, soki, płatki i inne "świństwa" ... wyluzuj


    No, mnie nie przeraża, bo wiem jak jest. Ale zdecydowanie wolałabym, aby moje
    dziecko chodziło go przedszkola, gdzie nie podaje się parówek, soków i słodyczy.
    Nie wiem co chęć, aby dziecko było odżywiane na co dzień zdrowymi produktami, ma
    wspólnego z "niewyluzowaniem".

    --
    1% podatku dla małej Amelii
    .
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • 10.05.09, 22:28
    j.w.
    --
    tak mi sie nie chce....
  • 10.05.09, 22:30
    Już kiedyś pisałam na którymś z forów , że jeśli ktoś ma dylemat parówkowy , to
    zapraszam na wycieczkę do zakładów mięsnych smile
  • 10.05.09, 22:30
    pewnie możesmile

    Ja osobiście sama parówek nie jadam to i mojemu dziecku nie dajesmile
    Ale mężowi i owszemsmile
  • 11.05.09, 13:05
    hehe dobre big_grin

    p/s ja też big_grin
    --
    blog butelkowy
  • 11.05.09, 08:19
    ja swojej dawalam jak miala rok i kilka miesiecy, pewnie ze chetniej
    dalabym cos bardziej wartosciowego, i probowalam oczywiscie, ale jak
    czlowiek ma niejadka w domu, to sie cieszy jak ten cokolwiek je, a
    moja sobie wtedy wlasnie parowki upodobala.
    --
  • 11.05.09, 10:03
    Sama nie jadam i dziecku bym nie dała. Wystarczy się zastanowić, czy
    zjadłabym produkt, z którego są robione, czyli np. wymiona krowie???
    Bleeeeeeeeeeeeeeee
    Nawet kiełbasę powinny zjadać dopiero po skończeniu 3 lat, ale w
    kiełbasie jakby widac mięso a w parówówach?
    --
    Oktawia, w październiku 2007 r. cudownie odmieniła nasze życie smile
    filmik
  • 11.05.09, 10:11
    no jak ktoś lubi jeść papier toaletowy, to zawsze można.
  • 11.05.09, 17:53
    Roczniak może jeść wszystko. Jeżeli ma urozmaiconą dietę to i
    parówki od czasu do czasu nie zaszkodzą. Ale jeżeli będzie je jadł
    codziennie to już niekoniecznie będzie zdrowosmile A jak będzie jadł
    tylko parówki - to napewno nie wyjdzie mu to na zdrowiesmile
    Podobnie jest ze słodyczami, słodzonymi napojami, danonkami itp.,
    fast foodami (niekoniecznie od raz wszystko dla roczniakasmile Od czasu
    do czasu - nie szkodzi.
  • 11.05.09, 19:31
    Chyba że te parówki sama zrobisz lub kupisz z pewnego żródła.
  • 11.05.09, 21:38
    Z wiadomych względów (zawartość). zresztą dorosły tez nie.
  • 12.05.09, 08:17
    anyx27 napisała:

    > Z wiadomych względów (zawartość). zresztą dorosły tez nie.



    bla bla bla ... nudna się robisz z tym swoim "nawiedzonym" sposobem
    zdrowego odżywiania
    --
    Trautlusia
  • 12.05.09, 10:56
    trautlusia napisała:

    > anyx27 napisała:
    >
    > > Z wiadomych względów (zawartość). zresztą dorosły tez nie.
    >
    >
    >
    > bla bla bla ... nudna się robisz z tym swoim "nawiedzonym"
    sposobem
    > zdrowego odżywiania


    ale tutaj to wcale nie chodzi o nawiedzenie. (prawie) wszyscy
    wiedza, co jest w parówkach i nikt przy zdrowych zmysłach (i
    wiedzy, bo jesli nie wie to jest usprawiedliwiony) nie daje dziecku
    parówek. tam jest wszystko mielone - odpady mięsne, resztki, papier
    toaletowy (znaleziony w 8 z 10 parówek badanych firm). pomijam już
    cukier, bo bedzie, ze sie czepiam wink
  • 25.05.09, 13:40
    A przepraszam, PO CO tam ten papier toaletowy te 8 na 10 firm
    dodalo? Technologia produkcji wymaga? Bo ze skorki, wymiona itp -
    ok, ze duzo tluszczu - i owszem, ze bialko sojowe czy laktoza - tak,
    ale papier? Chyba czyjas chora fantazja niestety wink
    Ja bym znow nie histeryzowala, ze dziecko musi jesc tylko czyste
    mieso, podroby, chrzastki, to sa wszystko wartosciowe rzeczy.
    Natomiast cielecina nie jest wartosciowa, drogie panie... to
    niedojrzale biologicznie mieso, owszem, lekkostrawne i latwe do
    przezucia, ale wolowina bedzie zdrowszym wyborem.
  • 25.05.09, 22:14
    > ale tutaj to wcale nie chodzi o nawiedzenie. (prawie) wszyscy
    > wiedza, co jest w parówkach
    "wszyscy wiedzą". tralalala!
    Zamiast powtarzać sobie legendy i zgrywać mądrali i ekspertów polecam BARDZO
    ciekawy wykład prowadzony na SGGW w ramach corocznego festwalu nauki. Nazywa się
    "Prawda i mity o parówkach". Będziecie mogli dowiedzieć się co NAPRAWDĘ w
    parówkach jest, a nie bajki o żelaznym wilku snuć.

    > papier
    > toaletowy (znaleziony w 8 z 10 parówek badanych firm).
    Że niby gdzie znaleziony? Konkrety! Które laboratorium? Kiedy i gdzie?
    Jest jeden powód,dla którego czego jak czego, ale papieru toaletowego nie ma w
    żadnych parówkach żadnej firmy.
    Otóż parówki sprzedaje się na wagę. A więc nawet zakładając złą wolę i
    chęć oszukania opłaca się dodawać do parówek tylko to, co obniży koszty
    za kilogram. A wiesz o ile droższy jest kilogram papieru toaletowego od
    kilograma parówek?
    Chcesz mi wytłumaczyć, że ktoś miałby dokładać drogiego i leciutkiego papieru do
    parówek, po to, aby ta sama liczba gorszych parówek ważyła mniej?
    Bez żartów
  • 12.05.09, 11:14
    a takie jak ty jesteście nudne do bólu z wyszukiwaniem "nawiedzonych sposobów
    zdrowego odżywiania"
    bo faktycznie nie jeść śmieci = być nawiedzonym
    żałosne



    --
    iou
  • 12.05.09, 11:47
    deleine napisała:

    > a takie jak ty jesteście nudne do bólu z
    wyszukiwaniem "nawiedzonych sposobów
    > zdrowego odżywiania"
    > bo faktycznie nie jeść śmieci = być nawiedzonym
    > żałosne

    oj przepraszam ale ja niczego nie wyszukuje to anyx27 sama na siłę
    pcha się ze swoimi przkonaniami smile ... nie tylko w tym wątku ...
    dla mnie jest "nawiedzona" bo gotwanej marchewki nie je smile
    >
    >
    >


    --
    Trautlusia
  • 12.05.09, 11:23
    daję ale z umiarem, raczej cięlęce a nie specjalne dla dzieci.
  • 25.05.09, 14:52
    cielece heheeh toz tam nie ma miesa cielecego smile z cieleciny jest tylko nazwa.
    --
    - Patrzaj tatko. Czlowiek !!!
    - A tam zaraz czlowiek, musi jaki tutejszy.

    by Kazimierz Pawlak
  • 25.05.09, 12:12
    Nie moze, parowki to pomielony syf i nie trzeba byc nawiedzonym
    zywieniowo, technologiem zywnosci czy innym specem, zeby wpasc na
    ten genialny pomysl.
    upeiczenie kawalka miesa jako wedline dla dziecka nie stanowi
    wielkiego problemu.

    --
    "Moja noga nie postanie tam, gdzie nie ma tego o co chodzi" Witkacy
  • 25.05.09, 12:21
    parówki danonki jogurty z cukrem...itd itp. odwieczny problem odwieczne pytania
    a każda je daje i nie trzeba byc nawiedzonym żywieniowo technologiem żywności(
    chodz niepasuje mi okreslenie nawiedzony żywieniowo hihi) i posiadać inne tytuły
    bardziej lub mniej naukowe zeby o tym wiedzieć.
  • 25.05.09, 13:35
    WEDLINA jak sama nazwa wskazuje to produkt wedzony, kielbasa, szynka
    itp, pieczone mieso nie ma nic wspolnego z wedlina.
  • 25.05.09, 12:22
    Moje dzieci uczulone na mleko krowie, miały po parówkach wysypkę.
  • 25.05.09, 13:59
    pewnie bardziej na bialko - i uczulenie mialy po soi
  • 25.05.09, 12:36
    nikt nie pownien jeśc parowek, to same smieci a juz na pewno nie małe dziecko
    --
    Podróż w świat zapachów
  • 25.05.09, 12:51
    ale obowiązkowo te dzieckowe. innych lepiej nie dawać. z resztą ... chcesz
    pewności, to idź do poradni dzieci zdrowych, gdzie lekarz rozwieje wątpliwości.
    więcej tam kompetencji, niż na forum.
  • 25.05.09, 13:03
    Parówke nie powinno jeść ani dziecko 1-roczne ani 40-letnie bo to
    świństwo. No chyba, żeby podawać takie przed przemieleniem:
    oddzielnie oczko, ścięgno, uszko, wymiona. To wszystko popić solanką
    zmieszaną z glutaminianem sodu i zagryźć soją. To mniej więcej
    będzie parówka.
  • 25.05.09, 13:08
    wari napisał:
    > No chyba, żeby podawać takie przed przemieleniem:
    > oddzielnie oczko, ścięgno, uszko, wymiona. To wszystko popić
    solanką
    > zmieszaną z glutaminianem sodu i zagryźć soją. To mniej więcej
    > będzie parówka.

    Buuahaha smile Lepiej bym tego nie ujęła wink

    i nieważne czy parówki dziecięce czy zwykłe, wszystkie mają to samo.
  • 25.05.09, 13:19
    Wystarczy przeczytać na opakowaniu skład tego "cuda" i zdecydować czy
    dać to swojemu dziecku.Przeczytałam na wszystkich dostępnych w
    markecie parówkach i zawartość MOM-u kształtowała się od 40% do ponad
    60%.Zrezygnowałam z zakupu.
  • 25.05.09, 13:45
    wiecej kompetencji?
    przeceniasz przecietnego pediatre, zdzwionemu ze polroczniaka sie piersia karmi,
    radzacego dokarmiac danonkami jako zrodlem wapnia.. to nie wyjatki, wyjatkami sa
    madrzy lekarze

    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
    prababcia Luśki
  • 25.05.09, 12:58
    Moze. Ja dawalam i bylo OK, zreszta moja roczniaczka jadla wszystko
  • 25.05.09, 13:34
    Żadne dziecko nie powinno jeść parówek. To "potrawa" z odpadków,
    bardzo niezdrowa i pustokaloryczna. Im młodsze dziecko tym gorzej.
  • 25.05.09, 13:57
    w ogóle dorosłemu bym się bała, przecież tam są świńskie ryjki, ogonki i w ogóle
    samo takie średniojadalne mięso... a rocznemu dziecku??? to już z całą pewności NIE
  • 25.05.09, 13:58
    Z tego, co pamiętam, ja chyba czasem dawałam. Ale nieszczególnie
    jadł.

    --
    http://dragcave.net/image/24OP.gifhttp://dragcave.net/image/6F4i.gifhttp://dragcave.net/image/iipY.gifhttp://dragcave.net/image/euyg.gif
    <*>
    http://dragcave.net/image/0alk.gifhttp://dragcave.net/image/AFlS.gifhttp://dragcave.net/image/Aauu.gif
  • 25.05.09, 14:17
    chorób wasze dzieci.
    Ja rozumiem że edukacja zeszła radykalnie na psy myśle że jest to działanie
    celowe czego wyniki mamy między innymi na tym forum.
    Ale pozostał jeszcze instynkt macierzyński który nakazuje chronić własne dzieci,
    a w tym celu uczyć się bycia mądrą matką która nie zrobi krzywdy własnemu
    dziecku. No tak ale przecież edukacja nie dała żadnych podstaw wiedzy w tym
    zakresie należy więc skorzystać z doświadczenia matek teściowych babć i dziadków
    póki je jeszcze macie i tak potrzebna wiedza nie za ginęła . Oczywiście nie
    wszystkich mam czy teściowych bo widziałem taki obrazek jak taka mama z córcią z
    malutkim dzieckiem piała w supermarkecie " oj oj córciu zobacz jaki świeżutki
    jogurcik termin przydatności kończy się za rok weżmy kilka zgrzewek naszemu
    Olusiowi " chyba po ukończeniu gimnazjum czy czegoś tam więcej nie miała
    pojęcia ile chemii potrzeba do stworzenia lodów, jogurtów itp a póżniej ich
    zakonserwowania aby stworzyły namiastkę świeżości. Jak ta chemia wpłynie na
    zdrowie dziecka.
    Widziałem w markecie młode małżeństwo z dziećmi które stało przy regale zupek
    błyskawicznych i każde z nich wybierało sobie zupkę na obiad a póżniej do kupili
    jeszcze do tego chipsów no cóż "tani" szybki obiadek dla rodziny a ile czasu dla
    siebie zostanie.
    Drogie panie bycie mądrą matką wymaga wiedzy porównywalnej z ukończeniem na
    dobrych studiach kilku fakultetów ,ogromu cierpliwości , zaangażowania i pracy w
    prawidłowym żywieniu dzieci.


  • 25.05.09, 15:16
    Życie ogólnie jest niezdrowe.
    Doświadczenie matek, teściowych, babć i dziadków? Dobrze, ale czasy
    się zmeiniają. Mamy inne produkty. Pojawiły się rzeczy zdrowe i
    niezdrowe, a mleka prosto od krowy już w sklepie nie dostaniesz - ja
    takie piłam kiedyś, a dziś takiego już nie ruszę.
    Tak, kupujemy zupki błyskawiczne i kupować będziemy. Tobie nader
    łatwo przychodzi ocenianie - bo zapewne dokładnie wiesz, że tak
    wygląda obiad u opisywanej przez Ciebie rodziny kazdego dnia.

    --
    http://dragcave.net/image/24OP.gifhttp://dragcave.net/image/6F4i.gifhttp://dragcave.net/image/iipY.gifhttp://dragcave.net/image/euyg.gif
  • 25.05.09, 18:50
    Bardzo łatwo usprawiedliwiłaś tych wszystkich rodziców którzy idą na
    łatwiznę i kupują trujące gotowce z dzisiejszych sklepów sieciowych.
    Nie zastanawiają się jakie będą tego skutki a za to dobrze wiedzą jak
    działa ten krem czy tamten tonic czy po tym podkładzie będą pryszcze
    a po tej farbie wypadnie reszta włosów.
    Przepraszam ale ja nie mogę przyjąć tego kompromisu "bo tak jest i
    tak musi być" a to dlatego że w ciągu trzech lat byłem świadkiem
    śmierci dwóch bardzo młodych ludzi spowodowanych rakiem ogólnie
    mówiąc "narządów wewnętrz." .
    Po to bozia dała rozumek żeby zacząć go używać.
  • 25.05.09, 18:52
    > Przepraszam ale ja nie mogę przyjąć tego kompromisu "bo tak jest i
    > tak musi być" a to dlatego że w ciągu trzech lat byłem świadkiem
    > śmierci dwóch bardzo młodych ludzi spowodowanych rakiem ogólnie
    > mówiąc "narządów wewnętrz." .

    I przyczyny tego ogólnie mówiąc raka narządów wewn. są ci doskonale znane?
  • 25.05.09, 21:48
    należy więc skorzystać z doświadczenia matek teściowych babć i dziadkó
    > w
    > póki je jeszcze macie i tak potrzebna wiedza nie za ginęła .

    Hehe, oczywiscie, ze korzystamy z ich doswiadczen. Moja mama dawala mi parowki,
    jak najbardziej, oraz mleko w proszku i inne rzeczy, bo wtedy dzieci jadaly
    wszystko lub prawie wszystko i nikomu nic nie bylo. Za to te dzisiejsze takie
    wychuchane, jak nie alergia to ciagle chore, mimo ze matki sie tak bardzo
    staraja i karmia piersia przez 5 lat. A moja mama wychowala sie w czasach
    powojennych i jadla takie rzeczy, ze dzisiejsze dzieci nawet by kijem tego nie
    tknely. Tyle na temat doswiadczen starszych pokolen. Jestem zdania, ze zupka
    blyskawiczna raz na jakis czas nikogo nie zabije, a to co widziales w
    supermarkecie moglo byc calkiem nietypowym obiadem rodzinki. Dlaczego zakladasz,
    ze tak sie odzywiaja na co dzien?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.