Po przeczytaniu tego teksu zrobiło mi się błogo, wróciły wszystkie
wspomnienia z lat mojego dzieciństwa, dodam jeszcze że bawiliśmy się
takich kręgach co się robi studnie bo u nas pod blokiem stały
piętrami ustawione i na nikogo nie spadły a zabawa była przednia. Do
dzisiaj zachodzę w głowę jak moi rodzice mogli mnie tak samopas
wypuszcxzać, gdzie oni mieli wyobraźnię i nerwy. Wyrabiało się różne
rzeczy, wiele razy wracałam z porwanymi portkami, siniakami ale
nikogo to faktycznie nie raziło i na pogotowiu nie lądowaliśmy. Oj
fajnie czasy nasze dzieci niestety nie mają szans na taką swobodę.
Jak połucham czasami rozmowy kolegów z moim dzieckiem to mi się
niedobrze robi. Jedyną sprawą jaka ich w tej chwili interesuje to
tylko kto co ma drogiego, nowoczesnego i z najwyższej półki. Jak nie
masz wypasionego podwórka we wszystkie możliwe sprzęty ( basen,
trampolina. zjeżdżalnie ) to nikt do ciebie nie przyjdzie się bawić
bo nudno. Jak zaproponowałam im grę w kapsle ( z moim mężem
wlewaliśmy do śordka wosk żeby były cięższe naiwnie myśląc, że będą
mieli super zabawę )to spojrzeli na mnie jak na kosmitę pokazując
jakieś PSP ( to coś chyba do grania ). Chyba sami zafundowaliśmy ten
koszmar naszym dzieciom a teraz sama nie wiem jak z tego wyjść.
Dodam jeszcze że moje dziecię ma dopiero 6 lat a po komputerze śmiga
z prędkością światła i obługuje dziwnie brzmiące inne pudła.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.