ja pamiętam jak jechaliśmy maluchem w bieszczady pod namiot na 3tyg, ja brat i
rodzice

moja mama spakowała wszystko 2 dni wcześniej, ojciec w dzień wyjazdu
pakuje rzeczy, wchodzi do domu i mówi, że gotowe i jedziemy, na co mama a te 2
torby ? a ojciec że się nie zmieszczą, to długo nie myśląć, skarpetki z majtkami
byly poupychane po calym maluchu, jechalismy na koszulkach,pod siedzeniami
karmiaty połamane, a ja miałam na sobie 2pary krótkich spodenek, i dresy, brat
to samo, mama też warstwowo ubrana

śpiwory pod nogami, że jak na dziure
ojciec wjechał, to kolanami wlanełam w nos i sobie go rozwaliłam. Ojciec guza
nabił też na jednej dziurze, a do dzisiaj od tej wyprawy na maluchy patrzeć nie
może...ale wiecie co? rzadnych wakacjii tak często nie wspominamy jak te, a
teraz to pisząc to się sama do siebie w głos śmieje jak sobie przypomne tą
wyprawe...
--
Maja => 19.02.2008