Dodaj do ulubionych

Hartujecie?

21.07.09, 02:42
Lato to dobry czas na hartowanie dzieci. Jak to robicie? Mi lekarka
kiedys powiedziala, ze te wszystkie "wzmacniacze" typu bioaron
trzeba brac wlasnie latem.
Moje dziecko przez te ostatnie upalne dni kąpalo się w zimnym
jeziorze (po prostu nie mogłam go powstrzymac, wchodzil prawie w
butach niby robiąc babki z piasku). Do tego lody do oporu, choć to
akurat moja wina. Nie jestem konsekwentna, wrzucilam na luz,
urlopujemy i cieszymy się latem, przestalam mslec o chorobach (mlody
przechorowal pierwszy rok przedszkola, mija pierwszy miesiąc, w
ktorym przez cale 30 dni jest zdrowy.)A jak Wy hartujecie?
Obserwuj wątek
    • figrut Re: Hartujecie? 21.07.09, 03:43
      To co Ty nazywasz hartowaniem, ja nazywam normalnością (przynajmniej w przypadku
      moich dzieci). Gdybym miała ich hartować, to musiałabym ich wyciągać na kąpiele
      w przeręblu. Lody dzieciaki jedzą "od zawsze" czyli od czasów późno niemowlęcych
      i nie ograniczam lodów ze względu na porę roku, ani nie ograniczam ich ilości.
      Nie zjedzą ich jednak dużo, bo najpierw muszą zjeść normalny posiłek, a później
      dopiero słodycze, więc siłą rzeczy zbyt dużo lodów nie pomieszczą jednorazowo w
      żołądkach. Owoce jedzą latem prosto z krzaka (mamy ogród). Nie daję im żadnych
      witamin czy aptecznych wzmacniaczy. Od "zawsze" wcinają czosnek, cebulę, piją
      herbaty ziołowe (od małego nauczeni). W ubiegłym roku obydwoje debiutowali w
      przedszkolu. W ciągu całego roku przechorowali tylko ospę wietrzną, która wizyty
      u lekarza nie potrzebowała, bo przeszli ją bardzo łagodnie. Nie wiem jak
      mogłabym ich hartować. Normalnie wychowuję i pielęgnuję (dla mnie normalnie, bo
      dla innych nie).
      --
      Partner Leń i Egoista
    • karro80 Re: Hartujecie? 21.07.09, 11:23
      He ja nie wiem czy hartuję ale może i takwink:
      -mała kąpie się/prysznicuje w chłodnej wodzie klika razy na dzień, w
      rzece też się kąpała - zimna woda jej nie zraziła wcalebig_grin
      -daję jej chyba z 7 rodzajów miodu - co dzień łyżeczka innego,
      dobrze odżywiam
      -lody do posmakowania, aktualnie uczy się lizać bo gryzłabig_grin
      -dużo przebywa na boso

      W zimę dawałam tran. Mała mimo, że skrajny wczesniak przez mniej
      więcej ostatni rok(od wyjścia ze szpitala) nie chorowała - no katar
      2 razy. Ma 16 mies.

      Ja wiem, że ważne jest żarełko - bo większość komórek
      odpornościowych jest we "flaczkach". Żadnych wspomagaczy innych niż
      wyżej wym nie stosujęsmile
    • carmita80 Re: Hartujecie? 21.07.09, 12:02
      Moj synek (wczesniak 29 tydz.)kiedy mial 10 m-cy poszedl do zlobka w tej chwili
      ma 2 lata, chory byl 2 razy (wirus i angina), nigdy nie podawalam zadnych
      rewelacyjnych witaminek bo to guzik warte. Najwazniejsze to nie przegrzewac
      dzieci, dobrze zbilansowana, domowa dieta.
    • scarlet_s Re: Hartujecie? 21.07.09, 23:02
      U nas lody codzinnie, bieganie na bosaka, kąpiel w morzu, wieczorem
      tata robi prysznice zimną wodą ze studni. Super zabawa.
      --
      Scarlet i
      agenci

      i wrześniowa Zu
      • ola_motocyklistka Re: Hartujecie? 21.07.09, 23:22
        Codziennie lody, od małego zimne napoje z lodówki-nie podgrzewałam. Co ma być
        ciepłe to jest, co nie musi-nie jest. Biega na boso po ogrodzie, goła, lejemy
        się wodą ze szlaufa ( tak to się pisze?) nie przegrzewam zimą, najpóźniej jak
        się da zakładam czapki, w zeszłym roku we wrześniu byłam nad morzem, szalałasmile
        Nie chorowała. Nie daję witamin, actimela-nie wierzę w szczerość producentów.
        Porządnych produktów nie trzeba na siłę reklamować. W tamtym roku ja z mężem się
        pochorowaliśmy na święta, moja nawet nie kichnęła.
        Warzywa owoce na bieżąco.
        Żadne hartowanie, normalny chów. Trzeba tylko zdrowo podejść do tematu i się nie
        rozczulać.
        • scarlet_s Re: Hartujecie? 22.07.09, 21:54
          Niestety większość matek chyba by się stukneła w głowę. Ja tam się z
          dzieciakami nie cackam i są zahartowane smile
          --
          Scarlet i
          agenci

          i wrześniowa Zu
    • ik_ecc Re: Hartujecie? 21.07.09, 23:29
      Nie jestem pewna czy "hartuje", wychowuje po prostu. Od zawsze
      pozwalalam corce decydowac czy jest jej zimno czy nie (czyli np. czy
      ma miec czapke i rekawiczki w zimie czy nie), czy chce jesc cos
      lodowatego czy cieplego, czy chce sie kapac, jak dlugo i w jak zimnej
      wodzie. Mniej wiecej od maja do pazdziernika wiekszosc czasu na
      dworze jest boso. Wychodzimy na dwor caly rok niemal bez wzgledu na
      pogode (musi byc na prawde paskudnie zeby nas przytrzymac w domu).
      Nie mam i nigdy nie mialam obsesji na punkcie histerycznej czystosci.

      Za glowny obnizacz odpornosci uwazam cukier i cukier ograniczam (nie
      mam go po prostu w domu, wiec corka nie jest przyzwyczajona do
      slodyczy).
    • koza_w_rajtuzach Re: Hartujecie? 22.07.09, 08:37
      Hartuję w każdą porę roku. Przede wszystkim nie ubieram zbyt ciepło, nie ubieram
      czapek wiosną czy jesienią nawet niemowlakom. Dzieci od momentu rozszerzania
      diety dostają słoiczki z owocami prosto z lodówki. W zimie kupuję córce lody,
      które zjada w mrozie na dworze. Inni się dziwnie patrzą, niektórzy to komentują.
      Żałuję, że to właśnie latem sprzedawane są włoskie lody, ponieważ uważam, że w
      upały są mniej odpowiednie. Zbyt duża różnica temperatur. Lody są
      odpowiedniejsze właśnie wiosnę, jesienią oraz zimą. Poza tym w zimie wychodzę z
      dziećmi na dwór w domowym ubraniu np. wynieść śmieci. Nie widzę sensu na ten
      czas ubierać kurtek czy kombinezonów.
      Moje dziecko ostatnio kąpało się w zimnym morzu. I to wcale nie w upalne dni.
      Było jedynym dzieckiem w zasięgu mojego wzroku, które mogło się pluskać w wodzie
      bez żadnych ograniczeń.
      Nigdy się nie trzęsłam nad dziećmi. Tak już mam. Moja 3,5 letnia córka raz była
      przeziębiona, ale tylko przez dwa dni. Półroczny synek jeszcze nie chorował.
      Oboje urodzeni w zimie. Nigdy od ich urodzenia w zimie temperatura w domu nie
      sięgała więcej niż 19 stopni.

      --
      Ania,
      Klara(26.01.06)
      Staś(14.01.09)
      • zonkastonka Re: Hartujecie? 22.07.09, 10:16
        Czytam i jestem pełna podziwu...i po cichu zazdroszczę.
        Ja z tych "pośrednich" - nie zakładam dziecku rajstop pod spodnie jak jest plus
        10 ale też nie kąpię w chłodnej wodzie (pytanie co to jest chłodna - my kąpiemy
        w 34-35 st.)
        U nas jest tak: oboje z mężem jesteśmy "zmarźlakami", a mój mąż to już w ogóle
        mega "zmarźlak". Dopiero 2 dni temu przewalczyłam, żebyśmy mogli spać pod
        pojedynczą, a nie podwójną kołdrą smile
        Do tego do opieki nad 14 miesięcznym synkiem mamy dwie babcie (jedną na stałe i
        drugą dochodzącą) a one swoim dzieciom czapki zakładały przez okrągły rok
        (trzydzieści lat temu tak się dzieci chowało).
        Dlatego nie jestem w stanie wprowadzić hartujących metod o których piszecie (co
        prawda, nie niektóre sama zareagowałam gęsią skórką).
        Nie będę kruszyć kopii z teściową o to, że młody ma skarpetki w sandałkach
        (tutaj argument że sobie stópki odparzy - nie wiem, sandałki ze skóry) ani z
        mężem o to, że daję mu od siebie lody do spróbowania (takie na wpół już
        rozpuszczone).
        Uważam, że nie są to sprawy warte kłótni (chociaż, jak moja mama chciała mu
        rajstopy pod spodnie założyć przy plus 10 wiosną - to się postawiłam smile
        Nie mogę też obu babciom przetłumaczyć że miarą "zimności" u dziecka nie są
        chłodne dłonie ani chłodna skórka.

        Dlatego czytam ten wątek z pewnym rozrzewnieniem ale i spokojem...bo uważam, że
        w żadną stronę nie ma co przeginać.

        I jeszcze: mój mąż na samą myśl jedzenia lodów na zimnie pewnie by padł trupem.
        A w domu mamy zimą między 20 a 22 stopnie. Przy niższej temperaturze nam zimno.
    • mustardseed Re: Hartujecie? 22.07.09, 10:45
      To co opisujesz to nie hartowanie, tylko zwykłe funkcjonowane.
      Hartowanie to puszczenie dziecka do ogrodu na bosaka jak deszcz
      pada.
      Ale to chyba kosmos dla części mam, które w lato dziecku czapkę
      zakrywającą uszy zakładają.
      • buszynska Re: Hartujecie? 22.07.09, 11:40
        To co opisujesz to nie hartowanie, tylko zwykłe funkcjonowane

        Amoze nie do konca, bo jak ci dziecko non stop choruje to ciezko
        jest dac loda albo cos z tych rzeczy.........
        Ja mojej starszej corci teraz pozwalam na jak to nazwalas ZWYKLE
        FUNKCJONOWANIE jest lato i wakacje odpuscilam ale nie bez obaw.
        Moja corcia ma obnizona odpornosc, astme oskrzelowa, alergie na
        plesnie i to ZWYKLE FUNKCJONOWANIE to dla nas nielada
        szalenstwo!!!!!!!
        • mustardseed Re: Hartujecie? 22.07.09, 11:55
          Ok, zapomniałam zaznaczyć, że zwykłe funkcjonowanie dotyczy dzieci
          zdrowych. Jak dziecko chore, to wiadomo, że zasady są zmodyfikowane
          do jego sytuacji.
      • figrut Re: Hartujecie? 22.07.09, 12:50
        > Hartowanie to puszczenie dziecka do ogrodu na bosaka jak deszcz
        > pada.
        To nie hartowanie, a norma latem. Mamy własne podwórko i własny ogród. Dzieciaki
        jak tylko zrobi się względnie ciepło, non stop biegają po podwórku i ogrodzie na
        bosaka od temperatury około 17 stopni wzwyż. Nie jest to co prawda praktykowane
        w marcu, kiedy powietrze ma te 17 stopni, ale ziemia jeszcze ciepła nie nabrała,
        ale tak od końca kwietnia do końca września buty zakładają wtedy, kiedy
        wychodzimy po za nasz prywatny teren.
        Do dziewczyny, która nie chce się postawić babciom i mężowi - sprawdź jaką mają
        temperaturę lody w połowie rozpuszczone i lody nie rozpuszczone. Do tego
        przeczytaj, kiedy najzdrowiej jeść lody (zimą właśnie). Największa głupota to
        kazać dziecku popijać lody ciepłą herbatą (kiedyś tak się "chroniło" dziecięce
        gardła i angina była chorobą powszechną). Jeśli Ty jako matka nie postawisz się
        babciom, to dziecko zacznie Ci chorować jak pójdzie do przedszkola, szkoły,
        gdzie razem z grupą wypadnie na przerwę w samej bluzce, bez czapki zimą. Warto
        zadbać o tą odporność wtedy, kiedy dziecko może sobie jeszcze w domu posiedzieć.
        --
        Partner Leń i Egoista
        • mustardseed Re: Hartujecie? 22.07.09, 13:12
          No pacz figrut, na przegrzewająca matkę wyszłam smile.
          Myślę jednak, że takiego szoku jak Twoja propozycja niektóre mamy
          nie przeżyją, małymi krokami, a może tę czapkę na uszy w lato
          dziecku zdejmą smile
          • figrut Re: Hartujecie? 22.07.09, 13:21
            Nie wyszłaś na przegrzewającą w Polsce, bo tu normą jest trzęsienie się nad
            dzieckiem co by kaszelku nie dostało big_grin
            Kiedyś wklejałam tu zdjęcie mojego średniaka w pierwszym tygodniu życia, żeby
            udowodnić, że brak czapki nie zabija i nie doprowadza do choroby, bo większości
            się zdaje, że co innego w necie piszę, a co innego robię. Powtórzę zatem linka:
            fotoforum.gazeta.pl/3,0,1870797,2,1.html
            gdzie mój berbeć noworodek w bosych nogach i bezczapkowy, a ja niestety jeszcze
            rozmemłana poporodowym zmęczeniem tongue_out Na usprawiedliwienie dodam, że to przed
            wejściem na działki, a więc brak ludzkiego wyglądu trochę usprawiedliwię big_grin
            --
            Partner Leń i Egoista
              • figrut Re: Hartujecie? 22.07.09, 13:34
                Czapeczkę powinno się zakładać latem dziecku mobilnemu, czyli takiemu, za którym
                nie będziemy biegać, aby parasol nad nim trzymać. W wózku wystarczy zamontować
                parasolkę, co by dziecko od słońca osłaniała. Po za tym jeśli mowa o czapkach na
                lato, to ja przez takową rozumiem czapkę z daszkiem (dobrze, jak i szyję taką
                zwisającą szmatką osłania), lub też kapelusz z solidnym rondem, ale nie hełmofon
                na uszy wiązany pod brodą.
                --
                Partner Leń i Egoista
                • karro80 Re: Hartujecie? 22.07.09, 13:40
                  A i u nas TYLKO wiązane się sprawdają(gumka pod brodą niec nie
                  daje) - reszta szybkim ruchem idzie precz, byle dalekobig_grin - a robią
                  faktycznie z klapkami na uszy...
                    • karro80 Re: Hartujecie? 22.07.09, 13:55
                      No innych odpornych na sciąganie chyba nie robią...syn koleżanki
                      spokojnie nosi chustkę lub czapkę z daszkiem, a u nas wszystkie
                      fikuśne ustrojstwa leża w szufladzie...

                      Mam jeden fajny, bo dziurkowany i cienki ale też z klapami na
                      usiska - może to przez to, że mała ma niecałe 8 kilo i chodzi w tych
                      niemowlęcych???
            • buszynska Re: Hartujecie? 22.07.09, 13:37
              nic nie usprawiedliwia taaaaaaaaakiego wygladu......
              a zdjecie nie jest wvcale szkujace chyba, ze to srodek stycznia? no
              ale nie wyglada
              tez tak chowalam dziecia poki nie zaczelo sie chorowanie uwierz mi
              ze juz po paru miesiacach chorowania dziecia po kilku pobytach w
              szpitalu wpada sie w lekka paranoje .........

              no ale co ja sie uzalam czuje, ze to nie jest dobre miejsce to forum
              zeby oczekiwac rady i wsparcia
              • figrut Re: Hartujecie? 22.07.09, 13:47
                buszynska napisała:

                > nic nie usprawiedliwia taaaaaaaaakiego wygladu......
                No niby nic po za tym, że ja w zasadzie na własnej posesji byłam (no, obok tongue_out) i
                nie wjechałam sobie z młodym na gotowca, a do "mieszkania" w którym ciuchy
                częściowo były w kartonie, częściowo w 35 letniej szafie, nie było wody,
                kanalizacji, gazu, okna podparte w czasie wiatru trzonkami od mioteł, nie było
                drzwi dzielących "mieszkanie" od strychu, a ja między karmieniami zamiast robić
                sobie fajny fryz i pobiec do teściowej po żelazko, starałam się ustawić sobie co
                będę robić pierwsze - myć się w misce, ścierać basen który powstał po myciu, myć
                naczynia na jedynym krześle które posiadałam, czy też nanosić sobie wody w
                baniaczkach do mieszkania, której jako bieżącej w kranie nie posiadałam (ba, ja
                nic po za prądem tam nie posiadałam big_grin).
                Taki obrazek nie jest dla mnie szokujący, ale jak widzę na ulicach (nie tylko w
                moim grajdole), to noworodek bez czapki nie jest w Polsce zjawiskiem normalnym,
                a raczej wszyscy się nad takowym trzęsą i straszą zapaleniem ucha tudzież
                zapaleniem płuc big_grin
                Aaa, jak myślisz, że to normalny mój wygląd, to się bardzo mylisz. Moje normalne
                zdjęcie od roku niezmiennie w wizytówce stoi tongue_out
                --
                Partner Leń i Egoista
                • buszynska Re: Hartujecie? 22.07.09, 15:21

                  Figrut a ja twierdze, ze niccccccc nie uprawiedliwia takiego
                  wygladu ..... to zupelnie tak samo jak mi sie wydaje w Twoich oczach
                  nic nie uprawiedliwia matki, ktora zlozy dziecku czapeczke
                  latem........
                  daje do myslenia czy czaszka za ciasna?
                  .....troche tolerancji kobito
                    • buszynska Re: Hartujecie? 22.07.09, 17:55
                      Buszynska - bez komentarza...
                      > Szkoda słów
                      ...ihihih a jednak cos napisalas!
                      A do Figrut: widze, ze nie dotarlo!

                      Jestes tak samo przegieta jak te matki co sie trzesa nad dzieciami i
                      czapki zakladaja tyle ze w druga strone i tolerancji w Tobie za
                      grosz no ale jak napisalas w Twojej tyradzie wyglada na to ze Ty
                      wiesz lepiej bo "czytujesz".

                      A to z Twoim wygladem to czysty sarkazm..... wyglasz na ladna
                      kobiete ale jakis kompleks jest bo sie tlumaczysz ciezko.

                      • figrut Re: Hartujecie? 22.07.09, 18:33
                        Buszyńska, ma dziś dzień pracy przy kompie i mówiąc szczerze, chętnie wskoczę
                        sobie co chwilę na forum, zamiast trzeć oczy ze zmęczenia przy obróbce zdjęć.
                        Nie pozwolę dzieciakom biegać boso po śniegu (choć sama biegam niemal boso, ale
                        to lata hartowania i do tego trzeba u dzieci czasu). Nie pozwalam też na zabawę
                        w kuwecie, ale nie panikowałam, kiedy dzieciaki głaskały zwierzaki których mamy
                        dużo ze względu na prowadzenie pewnego rodzaju schroniska, dla wałęsających się
                        zwierzaków. Oczywiście wszystko pod kontrolą, ale bez biegania co chwilę z
                        rękoma do umycia. Czytam dużo, bardzo dużo, choć z zawodem do lekarza chyba mi
                        najdalej z wszystkich zawodów tongue_out Czytam, bo lubię, porównuję najnowsze badania z
                        dawnymi badaniami. Bo wiedza którą wyczytałam w internacie (mieszkałam z
                        przyszłymi pielęgniarkami i opiekunkami) z książek dziewczyn była dla mnie
                        nieoceniona, kiedy urodziła się córka. To co przeczytałam, wprowadziłam w życie
                        u swoich dzieci, choć o córę musiałam się z moją Mamą ścinać. Wisi mi, czy ktoś
                        ubierze dziecko na różowo, czarno czy pomiesza kwiatki z paskami, ale nie wisi
                        mi, kiedy dzieci zakopane w wszystkie bety płaczą na spacerach z gorąca. Tak,
                        jestem strasznie anty nastawiona do przegrzewania. Anty, bo moja Mama tak
                        pielęgnowana przez moją babcię o mało nie opuściłaby tego świata, a i później ja
                        w wieku dorosłym spotkałam się z skutkami przegrzania na swojej ulicy. Skręca
                        mnie, jak matka wędrująca w krótkim rękawku ładuje na idące obok niej dziecka
                        sweterek, bo "się ochłodziło", choć swój własny niesie w ręku albo przepasany w
                        pasie, bo jej gorąco jednak. Nie biegam za matkami na ulicy, nie ściągam z ich
                        dzieci ubrań. Daję sama przykład tego, że dziecko ubrane stosownie do
                        temperatury nie choruje dlatego, że jest ubrane tak samo jak rodzic albo i lżej
                        (dzieci są bardziej energiczne - biegają, skaczą).
                        Cenię sobie dawną wiedzę nie popartą żadnymi naukowymi badaniami, o ile ta
                        wiedza dała dużo dobrego, a nie złego. Jednak jak widać, w Polsce dzieciaki
                        chorują nagminnie, a najczęstsze tłumaczenie choroby to : lody, zbyt długa
                        kąpiel chodzenie bez czapki, przewianie, siedzenie w przeciągu itp. To nie lody
                        czy chłodniejszy ubiór są winne, ani też zjedzenie jabłka brudnymi rękoma, a
                        brak odporności dziecka na to, z czym nie miało szans się zetknąć, aby tą
                        odporność sobie wyćwiczyło. Jestem rocznik 71 i nie przypominam sobie, aby
                        dręczyły nas częste biegunki po zjedzeniu jabłka prosto spod drzewa. Pamiętam za
                        to anginy, przeziębienia i bardzo częste ogrochy na ustach (zwane zimnem lub
                        febrą). Skąd te przeziębienia, skoro czapka była normą, a rajstopy pod spodnie
                        zakładało się gdzieś w okolicach 10 stopni ? Ja postawiłam na odczucia moich
                        dzieci, a nie moje własne. Jednak od samego początku ubierałam ich tak, jak
                        siebie. Co się okazuje ? A no dla mnie 17 stopni to zbyt zimno, aby bez
                        większego ruchu kucać w błocie i kanały żłobić, dla moich dzieci to temperatura
                        w której nie marzną i czują się dobrze, a do tego wiem doskonale, że po czymś
                        takim przeziębienie ich nie złapie. Mam bratanka 4 miesiące starszego od mojego
                        średniaka. Jego mama nie wyobrażała sobie, aby dziecko do roku bez czapki na
                        dworze było. Zawsze był ubrany dużo cieplej od moich dzieciaków i nie ma takiego
                        półrocza, w którym nie musiałby minimum dwa razy odwiedzić lekarza ( to samo z
                        sąsiadem z ulicy)
                        --
                        Partner Leń i Egoista
                        • buszynska Re: Hartujecie? 22.07.09, 19:52
                          a co z dziecmi takimi jak moja Amelka, ktora byla noszona bez
                          czapeczki (letnie dziecko czerwiec) do 3 roku zycia nie miala nawet
                          kataru a jak poszla do przedszkola to w pierwszym roku na 10 miecha
                          byla w sumie 3 reszta to choroby. W tymze czasie okazalo sie, ze
                          jest alergia, astma i klopoty z immunologia.
                          Na cycu byla 1,5 roku lodow sie najadla, ze hoho i co z tego.
                          Wzielas pod uwage, ze czasami bywa inaczej i na iles tam szalejacych
                          bab, ktore przegrzewaja jakas jest po moze podobnych przejsciach co
                          ja.
                          I co jej tez wywalisz z liscia......

                          Mnie chodzi tylko o minimum tolerancji i dystansu i o to, ze czasami
                          nie powinno sie pisac jak sie nie chce komus pomoc odpowiedzia tylko
                          mu nawtykac jak to zle robi robiac tak jak robi.

                          Nie chce sie klocic .... serio mam dzis gorszy dzien walcze z
                          goraczka u Mlodej (pani dr mowi, ze 3dniowka) i boje sie co to i czy
                          starsza nie zalapie........
                          A poza tym przegrzewaniu mowie tez stanowcze NIE
                          • figrut Re: Hartujecie? 22.07.09, 20:11
                            Na to odpowiedziała Ci już wcześniej dziewczyna:
                            Re: Hartujecie?
                            mustardseed 22.07.09, 11:55 Odpowiedz
                            Ok, zapomniałam zaznaczyć, że zwykłe funkcjonowanie dotyczy dzieci
                            zdrowych. Jak dziecko chore, to wiadomo, że zasady są zmodyfikowane
                            do jego sytuacji.
                            Jak i ja również w poście, w którym pisałam o tym, że nie dziwię się, iż na
                            dziewczynkę ( z ulicy) tak chuchają i dmuchają, bo ma osłabioną odporność ze
                            względu na chemioterapię. Napisałam również gdzieś wyżej, że nie biegam za
                            matkami i nie ściągam ich dzieciom ubrań wszelakich, a raczej pokazuję, że
                            ubrane zgodnie z temperaturą dziecię nie pada trupem jak wiaterek powieje. Nie
                            wywracam również wymownie oczu na widok dziecięcia, któremu nie wolno się kąpać
                            czy jeść lodów - czy ja wiem, czy to dziecko może lody wcinać, albo moczyć się w
                            publicznej wodzie ze względu na jakąś chorobę czy strach przed bakteriami
                            (przypadek dziewczynki po chemii np.) ? Za to jawnie daję do zrozumienia, że
                            śmieszy mnie dawanie dzieciom lodów "na pół rozpuszczonych" czy też lodów, które
                            każe się dziecięciu popijać czymś ciepłym aby choroby uniknąć. Z takim samym
                            sarkazmem patrzę się na matkę, która dziecię w upał zapakowane w śpiwór czy
                            polarowy koc wiezie, lub też ze strachem w oczach i okrzykiem "bo zawieje"
                            poprawia dziecku nausznik latem.
                            --
                            Partner Leń i Egoista
                            • buszynska Re: Hartujecie? 22.07.09, 20:50
                              Alez ja Cie rozumiem ale Ty chyba mnie nie do konca.
                              Mi chodzi o powierzchowna ocene, no bo skad wiesz do samego konca co
                              stoi za jedna czy druga matka, co?
                              Jaki gasrb dzwiga na plecach i czego sie tak naprawde boi.
                              Poza tym wiele jest postow na tym foru typu jak ubrac malucha i temu
                              podobne, wiele z nas ma czasmi z tym problem.
                              Tak, ja wiem Tobie chodzi o takie extremalne przypadki. Mimo tego co
                              pisze i mimo chorob mojej corki i schizy, ktora mnie czasami
                              nachodzi ja tez staram sie zawsze zeby nie ubierac za cieplo.

                              A wiesz napisze Ci cos, kiedy kupowalam Helence czapeczke to
                              musialam kupic z uszami bo ta cholera mala normalnie namietnie
                              wszystko ze swego malego lebka zdejmowala teraz jej przeszlo i ma
                              bejzbolowe z odkrytymi uszami ale pewnie gdybys mnie w tej z uszami
                              zobaczyla tzn ja to pewnie bys zawrzala a patrz byl jakis powod tej
                              glupoty.
                              Po prostu nic mnie tak nie wpienia jak powierzchownosc takze w
                              ocenie sztuacji i predkie ocenianie postepowania drugiej osoby
                  • figrut Re: Hartujecie? 22.07.09, 16:07
                    Buszyńska, wygląd jakikolwiek by nie był, szkodliwy nie jest. Jednak czapka
                    uszatka w ciepłe dni, szkodliwa jest. Miałam ja swego czasu masę miesięczników
                    dziecięcych i choć sprzeczne były w swych informacjach pisanych i dużo bzdur w
                    nich było, to w jednym były zgodne - lepiej nieznacznie wychłodzić, niż
                    przegrzać dziecko. Mój wygląd nie przyniósł nikomu żadnych szkód ani też nie
                    przyprawił o cierpienie (nawet estetyczne, bo to pożegnanie na grillu było w
                    bardzo ścisłym gronie). Jednak czapka uszatka w ciepłe dni nie jest niczym
                    przyjemnym ani dla dziecka, ani dla dorosłego tak samo, jak skarpety w upał czy
                    dresik przy 24 stopniach. Jak chorują grzane dzieci, widzę z "własnego podwórka"
                    czyli ulicy na której mieszkam. Zupełnie inną sprawą jest dziewczynka po
                    chemioterapii z ulicy, której nie pozwalają się kąpać, bo organizm trucizną
                    osłabiony, a zupełnie czym innym normalne dzieci, które swój brak odporności
                    zawdzięczają nadwrażliwości rodziców. Czytam sporo medycznych nowinek (mam
                    koleżankę, która znosi mi takowe od swej szwagierki pediatry) i jest tam coś,
                    czego nie chcą przyjąć matki nadmiernie troskliwe - dzieci, którym daje się
                    szansę walczyć z chłodem, nieznacznym brudem, sierścią zwierzaków itp. są w
                    późniejszym życiu o wiele zdrowsze od dzieci nadmiernie troskliwych rodziców.
                    Taką właśnie zasadę przyjęłam, jej się trzymam i dobrze na niej wychodzę. Nie
                    zakładam sweterków kiedy się zachmurzy i temperatura z 28 stopni spadnie do 23.
                    Nie ubieram dzieciaków kiedy przy 17 stopniach mają frajdę na podwórku i boso
                    grzebią się w błocie, po czym po powrocie nadają się tylko do wanny. Kiedy mój
                    najmłodszy był niemowlęciem, gnałam z synem sąsiadki do szpitala, bo jej syn
                    dostał wysokiej gorączki " z niczego" i był jak częściowo ogłuszony. Kiedy
                    dojechałyśmy do szpitala i mały został przebadany, lekarz stwierdził udar
                    cieplny (chłopak zawsze w czapce, w śpiochach, kaftaniku i przykryty kocykiem
                    "bo to noworodek"). Do matki prawda nie dotarła i choć ze szpitala wracała z
                    synem w body bez śpiochów, tak po południu na spacer w naprawdę cieplutki dzień
                    ubrała dziecko jak przed szpitalem - kaftanik, czapka uszatka, śpioszki i kocyk,
                    bo "lekarz jest głupi i nie zna potrzeb jej dziecka". Dziś jest u nas 27 stopni
                    i pochmurno. Babcia wyleguje się na leżaku, obok kąpią się młodzi w baseniku. Ów
                    chłopczyka spotkałam w sklepie z swoją mamą (ma teraz 5 lat) w długich spodniach
                    i krótkim rękawku. Na moje pytanie, czy nie za ciepło mu w tym, jego mama
                    odpowiedziała "ale zaraz będzie padać i nie ma słońca".
                    --
                    Partner Leń i Egoista
                • koza_w_rajtuzach Re: Hartujecie? 22.07.09, 15:56
                  > Taki obrazek nie jest dla mnie szokujący, ale jak widzę na ulicach (nie tylko w
                  > moim grajdole), to noworodek bez czapki nie jest w Polsce zjawiskiem normalnym,
                  > a raczej wszyscy się nad takowym trzęsą i straszą zapaleniem ucha tudzież
                  > zapaleniem płuc big_grin

                  A ja jednak muszę stwierdzić, że widzę wielką różnicę między tym co było jeszcze
                  trzy lata temu, gdy moja córka była niemowlakiem, a tym co widzę teraz.
                  Mianowicie wtedy dzieci bez czapek w lecie to była rzecz niespotykana. Nie
                  zaglądam ludziom do wózków, ale dziś widziałam na pewno dwa niemowlaki, które
                  była w samych bodziakach, bez czapek i bez przykrycia. W dodatku to były dzieci
                  młodsze od mojego półrocznego synka (ale nie wiem czy dużo młodsze, bo mój synek
                  jest bardzo wysoki jak na swój wiek). Na pewno nie widziałam dziś żadnego
                  pookrywanego grubymi kocami dziecka. Ogólnie mam wrażenie, że mentalność ludzi
                  powoli zaczyna się zmieniać.

                  --
                  Ania,
                  Klara(26.01.06)
                  Staś(14.01.09)
            • karro80 Re: Hartujecie? 22.07.09, 13:37
              Figrut, ale to ciepło już przeca byłosmile

              Ja tam czapkę zakładam jak wydaje mi się, że jest zimnawo(nie mówię
              o lecie i tych okryciach "odsłonecznych")-na czuja, nie po
              temperaturze, bo czasem na termometrze np 15 i pochmurno a
              wychodzisz i trza się rozdziewać z bluzy, a czasem 15 i po kurtkę
              wracamwink

              Dzieć jeszcze się nie przegrzałam, bo ona protestuje jak za ciepło,
              ale parę razy mi zmarzła - potwierdzam, że nic jej nie było, choć
              zapobiegawczo malinek na noc dałam w razie co.

        • trautlusia Re: Zapalenie ucha nie bierze sie z przewiania 31.07.09, 14:02
          agsa22 napisała:

          > Tylko z przewleklych lub niedoleczonych zapalen gornych drog
          oddechowych.


          otóż to, otóż to - jak mówi Królik :-0 ) - ale niektórym matkom nie
          przetłumaczysz

          żona kuzyna - na moje pytanie czemu Młodemu (11 m) zakłada czape z
          nausznikami gdy na zewnatrz 40 stopni, odpowiedziała ze jej lekarka
          uważa iż dzieci do 1 roku powinny mieć zakryte uszy? ! smile na moje
          pytanie czy powiedziała w jakim celu mają być zakryte nic nie
          odpowiedziała. Nie chciałam byc bardziej bezczelna i nie doradziłam
          jej zmiane lekarza smile ale za to doradziłam aby sama załozyła czapę
          z nausznikami i dobrze zawiązała pod brodzą, gdy jest 40 stopni i
          zobaczy jak to jest smile
          Trautlusia
    • naomi19 Re: Hartujecie? 22.07.09, 20:44
      Jedzenie lodów to hartowanie? Nie wiedziałam. W takim razie ja nie
      hartuję swojej 1,5 rocznej córki.
      Za to śpimy przy otwartym oknie, biega boso nawet po kafelkach (przy
      oburzeniu babć i cioć) a czapeczki uzywamy od dużego słońca lub w
      zimie- a nie jak 100% dzieci w mojej okolicy- zawsze.
      To chyba ne hartowanie, bo nie wrzucam jej zimą do jeziora, a
      zdroworozsądkowe podejście.
      --
      blog butelkowy
      • alfa36 Re: Hartujecie? 27.07.09, 22:16
        Moje dziecko, ktore od zawsze duzo bylo na dworze, nie
        przegrzewalam, dopisywal mu apetyt, kiedy trafilo do przedszkola
        nastąpil krach. Katar za katarem, w koncu powiększony 3 migdal.
        Dlatego to, ze teraz non stop w wodzie plus lody i jest zdrowy
        (odpukać) jest dla mnie, jakby to nazwac... niecodziennoscią. Stąd
        pytanie o hartowanie. Już sie tak nie trzęsę nad mlodym, ale są
        wakacje, od miesiąca dziecko w domu, co będzie we wrzesniu??? Oby
        nie bylo tak, jak w zeszlym roku, choroba za chorobą, niby nie
        leczona antybiotykami (bronię się jak mogę), ale na usunięcie
        trzeciaka kazano mi sie zapisac w kolejkę.
        • ola_motocyklistka Re: Hartujecie? 27.07.09, 22:48
          Figrut, popieram. Przy mnie moje dziecko nigdy nie miało mokrego, gorącego
          karku, ale zimne ręce i nogi ma cały czassmile
          Moja jak się urodziła, było 30 stopni (czerwiec) leżała w pampersie i
          bawełnianym bodziaku ( w domu u mnie często leżała goła, przykryta tetrą ale u
          teściowki by nie przeszło) U teściowej w bloku na 6 piętrze gorąco....Moja
          teściowa usiadła koło mojej i zaczęła grzać jej stopy...wygoniłam ją i kazałam
          jej samej założyć sobie skarpetki. Mania zimnych rąk i nóg świadczących o tym że
          niby dziecku zimno. Zawsze mi zwracała uwagę, że za cienko ubieram....Niedawno
          jechałam z moją w sobotę w przeddzień dziecka zakupić jej rowerek. W tym celu
          urwałam się z zajęć i podjechałam do teściówki po moją. A ona wychodzi w
          bawełnianej czapce...ręce mi opadły. No fakt był wiatr i było pochmurno.
          Powiedziałam teściowej żeby jej zdjęła tę czapkę bo i tak ja jej zdejmę....na
          dodatek miała 2 bluzki z dlugim rękawem, rajstopy i spodnie. bo zimno.
          Podjechałam jeszcze do domu aby ją ubrać normalnie.

          Mam nadzieję, że przedszkole zniesie dzielnie. ja jako dzieciak też mało
          chorowałam, ale moja mama się nade mna nie trzęsła. Anginę złapałam w wieku 17
          lat, na oddziale pediatrycznym od małego pacjenta, który leżał w szpitalu na
          anginę...
          napoje dla mojej córki trzymam w lodówce-moja teściowa do tej pory jej
          podgrzewa.....i faktycznie dziwić się ze dzieci chorują. A tacy Amerykanie?
          Wszystko z lodem piją i u nich mało kto na anginę choruje...
    • azille Re: Hartujecie? 31.07.09, 22:45
      Tak, od urodzenia.

      Od 3 dnia życia wychodził na spacery, nie wyparzałam mu wszystkiego żeby
      zaznajomił się z bakteriami.
      Nie przegrzewałam go nigdy, sypia przy otwartym oknie i biega na bosaka
      po domu odkąd nauczył się chodzić właściwie.

      Nie choruje.
      Preparaty witaminowe podaję mu tylko w okresie jesiennym bo zwykle w tym czasie
      "łapie" katar w przedszkolu.

      To jest tak że wszystko z umiarem i będzie ok.

      Pozdrawiam
      --
      "W życiu chodzi o to, by być trochę niemożliwym."
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka