• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

zaniedbana mama Dodaj do ulubionych

  • 20.09.09, 03:31
    Dziewczyny nie wiem juz, co mam zrobic. Nie chce mi sie w ogole dbac
    o siebie. Nie mam za grosz energii. Wstyd mi o tym pisac. O higiene
    dbam jak najbardziej, ale reszta mnie juz zupelnie nie obchodzi:
    moge wstac rano wykapac sie, ale juz czesac mi sie nie chce, malowac
    tym bardziej, moge sie ubrac ja wycieruch i wyjsc tak na ulice.
    Potrafie wyjsc w pomietolonej, powycieranej bluzce z plamami, w
    powyciaganych spodniach, pewnie niedaleka jestem momentu, zeby wyjsc
    do sklepu w pizamie. Jak widze moje kolezanki, ktore tak pieknie
    wygladaja, maja zrobione paznokcie, fryzury, sa szczuple, ladnie
    ubrane, to wiem, ze tak bym chciala tak potrafic, tak byc chciala,
    zeby mi sie tak chcialo. Ale prawda jest taka, ze nie mam na to sil,
    energii, pieniedzy. I to nawet nie o to chodzi: jesli napiszecie:
    zorganizuj sobie czas, to ja pewnie ten czas spedze na bezmyslnym
    lampieniu sie w telewizor. Zwyczajnie nie mam sily. Bardzo mnie to
    przygnebia. Czuje sie brzydka i nie jest to dalekie od prawy. Ale
    przeciez pamietam czasy, kiedy dostawalam wiele komplementow. Dzis
    moge powiedziec, ze kpomplementu nie slyszalam od wielu lat.
    Co zorbic? Skad wziac chec, energie, skad wziac jakis zapal?
    Przepraszam, jesli kogos ten temat obrzydzil. Ja sama zaczynam sie
    juz soba brzydzic.
    Edytor zaawansowany
    • 20.09.09, 03:42
      Albo Ci z tym zle i to zmieniasz, albo Ci z tym dobrze i akceptujesz
      siebie z plamami i powyciagana.
      Ja mieszkam w kraju gdzie wyjscie na dwor w powyciaganych dresach czy
      fantazyjnej pizamie, bez makijazu i ze spetanym kudlem na czubie nie
      budzi w nikim glebszych odczuc, nie powoduje krzywych spojrzen czy
      komentarzy. Mnie osobiscie bardzo to odpowiada i jak mam dzien na
      powyciagany dres, to sobie chodze w powyciaganym dresie. Jak mam
      dzien ze mam ochote czy potrzebe ubrac sie lepiej - ubieram sie
      lepiej. I tyle.
      • 20.09.09, 04:22
        Ja tez mieszkam w takim kraju pomimo tego nigdy nie wychodze w
        pizamie(pomijam pogon za kotem,ktorego synus wypuscil z domu) Bez
        makijazu sie nawet nie pokaze na przedzie domu by kwiaty podlac.
        Dlatego twierdze,ze Ty biedulko-autorko masz jakas depresje. Ten
        brak energii spowodowany jest brakiem odpowiedniego zywienia i ruchu
        jak rowniez wlasnie depresja. Zeby to sprawdzic,zafunduj sobie
        najpierw zestaw witamin i zmien troszke chociaz diete i tryb zycia.
        Zmus sie do spaceru codziennie po 30 min. Jesli to nie zadziala,idz
        do psychiatry,albo do zwyklego lekarza jesli masz zaufanego,ktory
        sie zna na rzeczy. trzymaj sie!
        --
        Josh Demolka
        http://www.suwaczek.pl/cache/e37b4b59de.png
        http://www.suwaczek.pl/cache/2299524407.png
    • 20.09.09, 04:03
      Dziekuje Ci bardzo za odpowiedz. Chyba wlasnie brakuje mi takiego
      zdrowo-rozsadkowego podejscia do sprawy. Piszesz, jesli zle to sie
      zmien, jesli ci nie zle, to sie zaakceptuj. Wydaje mi sie, ze nie
      jest mi z tym bardzo zle, ale mecza mnie straszne wyrzuty i wlasnie
      nie potrafie sie zaakceptowac. Wciaz katuje sie wyrzutami, ze
      wygladam jak jakies bezdomny. Ale dziekuje za Twoje slowa.
      Chcialabym umiec tak trzezwo na to spojrzec.
      • 20.09.09, 08:23
        > Wydaje mi sie, ze nie jest mi z tym bardzo zle, ale mecza mnie straszne wyrzuty i wlasnie nie potrafie sie zaakceptowac

        Bo przecież "wszystkie kobiety dbają o siebie" i nie wypada inaczej. Tu można zastosować zasadę wdupiemania. Pytanie, co sądzi o tym Twój TŻ.

        --
        "Ty masz pewnie więcej spokoju - ja mam dzieci."
    • 20.09.09, 08:44
      to przykre
      bo dbanie o siebie jest miłe
      fajnie jest czuc sie zadbana i atrakcyjna
      fajnie jest kupic sobie nowy ciuch, buta na obcasie i krecic tylkiem z
      zadowoleniem ze sie wyglda dobrze wink
      moze wystosuj jakis program minimum ktory raz w tygodniu bedziesz stosowac
      maseczka, paznokcie
      idz do fryzjera
      o fajnie ostrzyzone wlosy latwiej dbac
      zrob brwi czy makiniur u kosmetyczki
      w moim miescie to wydatek rzedu 20 zl a wynik niezly i samopoczucie mile smile
      ogladaj 'jak dobrze wygladac nago'
      baaardzo inspirujace
      kobieta ktora dobrze czuje sie w swojej skorze nawet w dzinsach i tiszercie
      bedzie wygladac dobrze - wiec to nie jest kwestia strojenia sie na codzien w
      garsonki cyz brokaty
      i ruch - nie tylko poprawi kondycje i figure, ale przede wszystkim podniesie
      poziom endorfin, usmiechniesz sie i spojrzysz laskawszym okiem na siebie smile
      --
      http://avatars.kards.qip.ru/images/avatar/77/12/4727.gif
      • 20.09.09, 09:13
        Miewam dni, kiedy jest podobnie. Po prostu nie chce mi się zmieniać wygodnych
        spodni od dresu i koszulki na ramiączkach (karmię jeszcze piersią
        czteromiesięczniaka) na coś wystrzałowego, ale w związku z tym bardziej
        niewygodnego.
        Próbuję jednak narzucić sobie pewne zasady, żeby nie straszyć i staram się ich
        trzymać regularnie: — rano kąpiel i umycie włosów, albo przynajmniej „wypranie”
        grzywki. Podsuszenie grzywki, żeby się jakoś układała, reszta schnie naturalnie,
        bo i tak włosy wypadają mi garściami, a poza tym muszę je wiązać w kucyk, żeby
        mały nie szarpał; delikatny makijaż — tylko podkład i kreski koło oczu; ładne
        czarne legginsy i kolorowa, najczęściej różowa koszulka, a że biust jest ładnie
        zaogrąglony, to w dobrym biustonoszu do karmienia wygląda super. W zimniejsze
        dni nakładam bluzkę koszulową, najczęściej białą, ale też inne.
        Wszystko razem nie zabiera wiele czasu, a spojrzenie na samą siebie w lustrze od
        razu poprawia mi nastrój na cały dzień — figura po ciąży jeszcze nie ta, ale
        jest coraz lepiej, a z wagą już prawie dobrze.
        Kiedy muszę wyjść na spacer, zmieniam legginsy na dżinsy i już — aha spacer z
        dzieckiem łączę ze spacerem z psem, więc biorę wygodne buty, a nie jakieś szpilki.
        Nie jest to „strój wyjściowy”, ale niedawno znajomy, który wpadł na chwilę
        powiedział, „wyglądasz tak, że można by cię schrupać”. Mąż też patrzy za
        zadowoleniem.
        Jeśli nie chce ci się zmieniać wygodnego stroju, to go nie zmieniaj. Tylko niech
        on będzie ładny. To wystarczy, żebyś się poczuła lepiej. Czemu dres od razu musi
        być powyciągany? Może być po prostu fajny...
        Na początku zmuś się trochę do zadbania o siebie, a potem będzie ci tego tak
        brakować, że samo się będzie robiło.
        Pozdrawiam!

      • 20.09.09, 11:08
        > fajnie jest czuc sie zadbana i atrakcyjna

        z tym się zgadzam, ale sam proces "dbania o siebie" nie jest dla mnie miły.
        wkurza mnie układanie włosów, wcieranie balsamów śmiertelnie mnie nudzi, a kiedy
        maluję paznokcie, modlę się, by wyschły w ciągu minuty, żebym mogła zająć się
        czymś ciekawszym. skubania brwi nienawidzę z całego serca. traktuję to jako
        przykry obowiązek smile
        co innego zakupy, zwłaszcza ciuchowe wink
    • 20.09.09, 09:45
      To zupelnie co innego latac po świecie w stroju niedbalym i swobodnym - bo mam
      to w nosie, są wazniejsze sprawy - a co innego nie miec energii, by sie rano
      uczesac, i brzydzic sie sama sobą. Zuza, to rzeczywiscie wyglada na depresję -
      trzeba do lekarza (psychiatry) i niech sie wypowie, co robic. Szkoda zycia.
      --
      "Bo do tego trzeba serca, miłości, przyjaźni... Ale powiem wprost: najważniejszy
      jest spirytus."
      Pani A., mistrzyni nalewek
      • 20.09.09, 09:53
        to już lepiej iść do psychologa bo psychiatra raczej mało pomoże oprócz
        wypisania jakiś tam leków. A mi się też nie chce każdego dnia wyglądać jak z
        żurnala i mam w d... jak mnie ocenią przechodnie czy spotkana przypadkiem
        koleżanka. W Polsce obserwuje taki zwyczaj, ze nawet na zakupy do centrum
        handlowego kobiety idą "w pełnym rynsztunku" i to jest dla mnie większy obciach
        niż założyć dres idąc po bułki.
        • 20.09.09, 10:02
          brzydula_betty napisała:

          > to już lepiej iść do psychologa bo psychiatra raczej mało pomoże oprócz
          > wypisania jakiś tam leków.

          czasem trzeba zacząc od lekow i nie ma w tym nic ani złego, ani niebezpiecznego.
          Potem albo równolegle włącza sie psychoterapie - ale o tym konkretnie co i jak
          musi decydowac lekarz psychiatra właśnie, bo to on jest - czy powinien byc -
          kompetentny.
          U nas niestety często łatwiej siegnac po alkohol niż pójsc do psychiatry po
          pomoc - to oczywiscie nie do Zuzy, ale uwaga ogolna, wiele uzaleznień zaczyna
          sie własnie od tego, ze stany depresyjne zalewamy zamiast leczyc.

          --
          "Bo do tego trzeba serca, miłości, przyjaźni... Ale powiem wprost: najważniejszy
          jest spirytus."
          Pani A., mistrzyni nalewek
      • 20.09.09, 09:57
        tez uwazam, ze to depresja, bo mialam tak samo
        wlosy spiete gumka nie czesane kilka dni, szczoteczka do zebow lezaca na
        wierzchu, ale siegnac po nia ciezko, krem do twarzy nie uzywany kilka miesiecy
        potem sie pogorszylo jeszcze bardziej, pomogl psychiatra i leki
        idz do lekarza, bo nikt normalnie funkcjonujacy sie flejtuchem z dnia na dzien
        nie robi
        --
        "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
        prababcia Luśki
        • 20.09.09, 10:00
          aha
          wbrew pozorom leki czasem wystarczaja, hormony i zmeczenie potrafia narozrabiac
          w glowie i sila woli sie z tym nie zawalczy, a nie kazdy ma trupy w szafie,
          ktore musi na terapii przepracowac

          oczywiscie mozna sie spinac i zaciskac zeby, udowadniac sobie, ze sie potrafi,
          ze sie da, tylko na codzien jest sie leniem i zle zorganizowana sierota,
          czlowiek sie zepnie robi szczesliwy, bo moze!! a potem trzy tygodnie gnije w
          marazmie probujac powtorzyc sukces i pograzajac sie w niemocy
          albo spina sie przez dluzszy okres, potem jeszcze dluzej odchorowuje

          to tez znam, jestem mistrzem brania sie garsc, trzy lata to robilam, zanim mnie
          ostatecznie zycie przeroslo
          szkoda czasu
          --
          "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
          prababcia Luśki
      • 20.09.09, 10:32
        Na początek niech posłucha rady, którą ktoś dał jej wyżej. Zmienić
        dietę na zdrowszą i zmusić się do co najmniej 30 minutowego spaceru
        na świeżym powietrzu (o ile nie robi tego już). Jeśli to nie pomoże
        w istocie wizyta u lekarza.

        • 22.09.09, 15:26
          Depresja między innymi polega na tym, że ona się nie będzie w stanie zmusić ani
          do zmiany diety ani do spaceru.
          A otoczenie będzie jej mówić, żeby "się wzięła w garść" aż będzie za późno.
          Z depresją jak z rakiem - najpierw sprawdzasz, czy to nie to i jak nie, to
          możesz już leczyć dolegliwości domowymi sposobami, nie na odwrót.
          --
          Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
          że przylecą piraci bombowcem
          i bogatym zabiorą pieniądze,
          a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
    • 20.09.09, 10:15
      a w jakim wieku masz dziecko?
      Wglada to na depresję,ale lekarzem nie jestem. Moze przejdz sie do lekarza
      ogolnego,opowiedz o swojej niecheci do wszystkiego On zadecyduje co dalej.


      Wrocławianki! Ciekawość to pierwszy stopień do ... smile
      • 20.09.09, 10:38
        Cóż dbanie o dobry wygląd to cięzka charówka ,najgorsze że ludzie w okół nas
        mają oczekiwania względem naszego wyglądu a my musimy im sprostac zeby byc
        szanowane czy traktowane powaznie. Uwazam ze to chore ale cóż sama tkwie w
        takim świecie.Wstaje rano myje włosy nakładam odzywki nabłyszczacze , kosmetyki
        wygładzające , suszę układam włosy, pozniej makijaż ,większy lub mniejszy ale
        zawsze byc musi,bo bez niego wygladam jakbym była chora , kazdy mnie pyta czy
        dobrze sie czuję sad pomijam paznokcie ,depilacje ,regulacje wklepywanie
        balsamów , dbanie o stopy pochłania to mase czasu a przeciez wszystkie mamy na
        głowie dzieci domy prace zawodową , uwierz sama mam dość i najchętniej
        błąkałabym sie po domu rozczochrana i w wymiętym dresie , no ale cóz nie umiem,
        nie mogę.
    • 20.09.09, 11:07
      Miałam dokładnie tak samo. Brak energii, brak chęci do życia, brak celu do
      którego chciałabym dotrzeć. Okazało się, że mam depresję. Pomogło leczenie u
      psychiatry i tabletki które musiałam brać kilka miesięcy. Psycholog nie pomógł
      mi NIC, pomogła cudowna psychiatra.
      • 20.09.09, 11:09
        Psycholog pomaga powoli i stopniowo. Wymaga bardzo duzo czasu - bo tez i ma
        pomoc, by nie wrocilo, a na to trzeba bardzo glebokiej nieraz zmiany.
        --
        "Bo do tego trzeba serca, miłości, przyjaźni... Ale powiem wprost: najważniejszy
        jest spirytus."
        Pani A., mistrzyni nalewek
        • 20.09.09, 11:13
          Nagaparbat, u do psychologa jak i do psychiatry chodziłam kilka miesięcy.
          Początkowo było to dwa razy w miesiącu, później po razie. Nie pomógł mi NIC.
          Pomogła psychiatra. Jest lekarzem psychiatrą i lepszym psychologiem, niż pani
          psycholog z papierami.
          • 20.09.09, 11:29
            Zdarza się, ze pacjent i psychoterapeuta kompletnie do siebie nie pasują. I
            mozna trafic - nierzadko - na kiepskiego terapeute.
            Natomiast prawdziwa terapia (nie: krotkotrwala pomoc psychologiczna, to co
            innego) trwa wiecej niz kilka miesięcy, przynajmniej od czasu do czasu boli i
            moze dawac wrażenie cofania się, wymaga od pacjenta wysilku i determinacji.
            Oczywiście idealem jest, kiedy terapeuta dostosowuje wymagania do możliwości
            pacjenta. Ale tak czy owak psychoterapia to dla pacjenta cięzka i długotrwala
            robota.
            --
            "Bo do tego trzeba serca, miłości, przyjaźni... Ale powiem wprost: najważniejszy
            jest spirytus."
            Pani A., mistrzyni nalewek
    • 20.09.09, 12:57
      zbadaj sobie tarczyce...
      • 23.09.09, 13:55
        Potwierdzam! Koniecznie zrób badania! Jakbym
        czytała o sobie sprzed lat.
    • 20.09.09, 13:10
      moze z czasem Ci to przejdzie.
      jsli chodzi o mnie to teraz np mam na sobie dres, wlosy upiete
      niednale na czubku lepetyny mam jakas spinka, z pazurow wlasnie
      zlazi mi lakier i o zgrozo tak wlasnie polazlam dzis na dwor z psembig_grin
      niedlugo zaczne gotowac obiad, nazremy sie a po obiedzie dopiero sie
      wyszykuje, zetra lakier, na nowo pomaluje pazury ( bo teraz mi sie
      po prostu nie chce), uloze kudly, walne sobie delikatny makijaz i
      wyjde dzieckiem i chlopem na spacer.
      na codzien staram sie o siebie dbac, jak najbardziej, ale teraz mam
      lenia i nic mi sie nie chce i juzsmile
      --
      mój suwaczek
      • 22.09.09, 13:45
        bardzo Wam dziekuje za odpowiedzi. Mysle, ze chyba wlasnie tak jest,
        ze mam depresje, bo sama widze, ze jest mi coraz ciezej. Kiedys byly
        to tylko epizody jakiegos dola, potem byly epizody tego, ze mi sie w
        ogole chcialo, teraz juz nawet tych epizodow nie ma. Po prostu nie
        widze w tym sensu. Denerwuje mnie sama mysl, ze to jak syzyfowa
        praca, codziennie trzeba przechodzic przez ten sam nuzacy rytual
        ukladania wlosow, kapania sie, malowania, itp. Nie mozna zrobic tego
        raz na tydzien i miec spokoj, a ja nie mam na to energii. Jeszcze to
        robie, ale obawiam sie, ze ktoregos dnia po prostu zostane w lozku
        przez caly dzien, jak to sie slyszy o typowych objawach depresji, i
        nie bede mogla wstac. Bardzo mi z tego powodu przykro i glupio, ze
        wpadlam w taka pulapke: psychologa/psychiatry boje sie jak diabla.
        Boje sie, ze sama o sobie zaczne myslec jak o jakims niebezpiecznym
        swirze (mam silnego wewnetrznego krytyka), ale chyba to naprawde
        jedyne wyjscie, Oprocz tego, postanowilam, ze zmusze sie do 30 min
        spaceru dziennie, do tego, by jesc jakies witaminy, moze to pomoze
        mi zdobyc energie to pojscia do specjalisty. Moje dziecko ma 2.5
        roku. Od czasu jak sie urodzil, nie uklada mi sie z mezem, orpocz
        tego rozpoczelam studia jednoczesnie pracujac. Wiem, ze w moim zyciu
        w tym czasie bylo duzo stresu, placzy, chwil samotnych. Wiec moze to
        wszystko skumulowalo sie i moj organizm sie buntuje, ze ma dosc i
        chce odpoczac.
        Jeszcze raz dziekuje za odpowiedzi. Jak to dobrze, ze jestescie.
        • 22.09.09, 21:17
          Dlaczego boisz się psychologa albo psychiatry? To nie jest pytanie retoryczne,
          nie chcę zasugerować, że ten lęk jest dziwny albo głupi. To jest prawdziwe
          pytanie i ważne, żebyś sobie powiedziała, dlaczego się boisz.

          Ja się tak bałam dentysty i ten lęk leczyłam według przepisu jakiejś
          psycholożki, której książkę czytałam - pytałam siebie, czego się boję. Pierwsza
          odpowiedź była, że będzie bolało. Jeśli będzie bolało, to co? To będę chciała to
          przerwać i nie będę mogła. Jeśli nie będę mogła, to co? Będę siedziała i to się
          będzie ciągnęło, o niczym nie będę mogła decydować - jakoś tak, dokładnego
          procesu już nie pamiętam. Wyszło mi, że tak naprawdę bałam się bezradności -
          jestem unieruchomiona, boli mnie i nic nie mogę zrobić, żeby to przerwać.
          Powiedziałam sobie, że mogę poprosić o znieczulenie, dać znać, że mnie boli, w
          ostateczności nawet przerwać wizytę i wyjść - tego ostatniego oczywiście nie
          zrobię, ale fakt, że jest to możliwe dał mi poczucie kontroli i zmniejszył strach.
          Czego tak naprawdę się boisz, kiedy się boisz psychiatry? Że trafisz do zakładu
          zamkniętego? że doniesie do władz i zabiorą ci dziecko? Dotrzyj do sedna swojego
          lęku i spróbuj go odczarować, bo jeśli codzienne czynności stają się syzyfową
          pracą to depresja jest prawie pewna.

          Czy masz kogoś w miarę bliskiego, kto mógłby ci pomóc? Mojej ciotce pomagała jej
          koleżanka (sama po epizodzie depresyjnym)w ten sposób, że co rano dzwoniła do
          niej i mówiła "Teraz wstajesz z łóżka ... idź do łazienki ... ubierz się". Może
          masz kogoś, kto w ten sposób "przepchnie" cię przez te wszystkie czynności,
          które uważasz za konieczne i pomoże zebrać siły na wizytę u specjalisty, bo bez
          tego może się nie obyć.

          Pamiętaj, że depresja nie do końca jest chorobą psychiczną, to jest zaburzenie
          neurologiczne. To brak konkretnej substancji w mózgu. Może być wynikiem
          długotrwałego cierpienia, kiedy mózg odzwyczai się ją produkować, ale zdarzają
          się depresje bez przyczyny psychicznej, a z przyczynami czysto chemicznymi, np.
          po braniu pewnego rodzaju leków. I wtedy zmiana trybu życia i pozytywne myślenie
          nie pomagają, konieczne jest leczenie chemiczne.
          --
          Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
          że przylecą piraci bombowcem
          i bogatym zabiorą pieniądze,
          a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
    • 22.09.09, 14:49
      Jeśli się boisz psychiatry, zacznij od najprostszej rzeczy: zrób
      sobie szereg podstawowych bada: tarczyca, insulina, żelazo, hormony-
      w tym test prolaktynowy. Nie uwierzysz, jak często fizyczne
      zaburzenia daja takie psychiczne dolegliwości- ja przy wysokiej
      prolaktynie i zaburzeniach insulinowych zachowywałam się jak w
      ostrej fazie depresji. Jak to nie pomoże, zbierz się na odwagę i
      maszeruj do fachowca od psychikismile
    • 22.09.09, 15:24
      Czy masz:
      - kłopoty ze snem (wieczna senność albo bezsenność)?
      - poczucie, że czas płynie w innym tempie niż dotychczas (zwłaszcza przecieka
      przez palce, a ty robisz wszystko wolno)?
      - wahania nastroju?
      - napady złości, lęku albo smutku?
      Jeżeli tak, idź do psychiatry, może być depresja. Jeśli nie, może po prostu
      jesteś przemęczona, ale ja i tak bym sprawdziła u specjalisty, czy to nie depresja.
      --
      Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
      że przylecą piraci bombowcem
      i bogatym zabiorą pieniądze,
      a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
    • 22.09.09, 20:48
      Ja tak miałam przez chwilę. Po tej chwili spojrzałam w lustro, zobaczyłam
      jakiegoś łacha i się przeraziłam. Byłam młoda bardzo (25l.)ale czułam się jak
      sterana życiem 40-stka. No i postanowiłam od tej pory:
      a. ubierać się nawet w domu ładnie (nie żeby elegancko, ale przynajmniej czysto
      i nie-powyciagano)
      b. założyć i nosić obrączkę będąc w domu (poprawiło mi to samopoczucie nie
      wiadomo czemu), może być pierścionek/łańcuszek/ cokolwiek
      c. zrobić porządek z włosami (mi pomogła grzywka)
      d. ubierać się fajnie nawet jak idę do sklepu mięsnego lub na spacer z dzieckiem
      po osiedlu
      e. ZAWSZE być choć odrobinę pomalowaną - jak nie tusz to pomadka/błyszczyk i na
      odwrót (bo, jak mawia moja mama: trzeba być przygotowanym na KAŻDĄ sytuację,
      nigdy nie wiesz co Cię może spotkać/ lub kto)

      Energia po tych zabiegach sama przyszła, a do ich wykonywania nie potrzebowałam
      jej za wiele. Tylko trzeba zacząć i tego Ci życzę kobieto! Od jutra!
    • 22.09.09, 21:26
      fleja jestes i tyle
      --
      – Stirlitz, ile jest dwa razy dwa? – zapytał Müller.
      Stirlitz wiedział, wiedział również, że Müller też wie, ale nie wiedział, czy
      Centrala wiedziała, więc musiał milczeć.
      • 23.09.09, 01:20
        Jeszcze raz wszystkim dziekuje za odpowiedzi. Rzeczywiscie
        zastanowie sie dlaczego nie chce szukac pomocy. A do deela - wiem o
        tym, ze jestem fleja, nigdzie tutaj tego nie zaprzeczam; rzecz
        polega na tym, ze nie chce nia byc. Wierze, ze niektorzy ludzie sa
        flejami i sa z tym szczesliwi, a ja nie jestem. Gdybym mogla byc
        szczesliwa fleja, poszlabym na to, gdybym mogla byc szczesliwa nie-
        fleja, tym bardziej; Ale ja jestem fleja i jest mi z tym zle; Zle
        sie z tym czuje i wybacz, jesli nie pomoga mi frazesy w stylu: to
        zmien cos. Probowalam, ale cos sciaga mnie w dol i odbiera chcec do
        wszystkiego.
        • 23.09.09, 05:04
          Moim zdaniem Ty masz typowa depresje. Nawet jak dziecko ma ponad
          rok, to moze to byc nadal depresja poporodowa (ta moze sie pojawil
          wiele miesiecy po porodzie).
          Ja bym sie nie bala psychologa ani psychiatry. Jakbys byla chora na
          cukrzyce, to tez bys sie bala isc do lekarza zeby Cie na cukrzyce
          leczyl?
          Jezeli faktycznie masz depresje, to wcale lepiej nie bedzie, bo
          samemu z depresji bardzo ciezko wyjsc. Byc moze Ty masz "tylko"
          depresje poporodowa i leki wystarcza, zeby sie z nia uporac.
          Leczenie depresji endogennej (nie spowodowanej konkrentym
          wydarzeniem), to strasznie ciezka praca, na ogol z psychologiem przy
          wspomaganiu lekami. Wiem, bo mam wink.
          Idz do lekarza, zanim przestanie Ci przeszkadzac to, ze jest Ci
          wszystko jedno i na stale zamieszkasz z lozku i wylaczysz sie z
          zycia.
          --
          W mózgu kobiety jest taka maleńka komórka, w której mieszczą sie
          setki par butów.
        • 23.09.09, 16:45
          idz do psychiatry, lekarz jak kazdy inny, zada troche pytan, przepisze leki,
          zasugeruje lub nie terapie

          czytam komentarze i rady w tym watku i zaczynam rozumiec, dlaczego tak trudno
          sie dziewczynom zebrac do lekarza, tylko zamiast tego boksuja sie z zyciem

          zycie nie moze byc pod gorke
          nie moze byc tak, ze prysznic, umycie zebow, zalozenie majtek to wysilek

          masz ludziowstret? - coraz czesciej nie odbierasz telefonow, emaili, jakbys sie
          bala, ze to cos zlego, nawet jak widzisz, ze ktos zanjomy dzwoni?
          odkladasz wazne sprawy i zapominasz o nich, az zrobia sie palace i nie odczuwasz
          specjalnie zalu, ze zawalilas?
          czujesz sie odretwiala wewnetrznie? chcesz ale nie masz sily, czasem sie
          napniesz i okazuje sie, ze mozesz, co tylko utwierdza cie w mniemaniu, ze jestes
          zle zorganizowanym leniem i fleja?

          naprawde szkoda zycia na takie zasuwania pod gorke, uwierz mi
          sila woli mozna sie napiac, mozna ciagnac dalej, ale co to za zycie
          btw lekarz pierwszego kontaktu tez moze przepisac leki przeciwdepresyjne,
          zdziwilabys sie ilu ludzi bierze, sa teraz dosc lekkie leki, ja karmie piersia i
          biore, wiec sama widzisz, ze mozna
          --
          "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
          prababcia Luśki
    • 23.09.09, 14:39
      Wypowiem się też ja bo podobnie miałam . W pewnym okresie życia po
      prostu byłam tak mocno nieszczęsliwa ,że nic mi sie nie chciało .
      NIC ! A NIC ! Nic mnie nie cieszyło . Powiedziałam sobie wtedy , ze
      to nie moze tak być , że coś musze zmienić . Nie wiedziałam
      kompletnie jak . Udałam się do psychoterapeuty indywidualnego
      prywatnego. Bałam się jak jasny gwint , wstydziałam się swoje
      nieszczęsliwości bo jakby spojrzec z boku to nie miałam powodu . Jak
      się okazało mam powód , dosyć powazny i spory . Obecnie jestem już
      rok na terapii i czeka mnie kontrakt do 2011 roku smile Obecnie
      natomiast czuję się bardzo dobrze . Bardzo . Czasem mi sie nie chce
      ale daję sobie prawo aby mi się nie chciało , dbam o siebie w formie
      wewnętrzenej , pracuję nad sobą , czytam poradniki . Jest super .
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.