• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Gadanie meza ze jestem gruba Dodaj do ulubionych

  • 20.09.09, 17:40
    Nie wiem co mam zrobic, ale juz mam dosc gadania meza, tzn mamy dziecko co ma
    17 miesiecy, po porodzie troche mi sie utyło i jakos ciezko zgubic wiem, wiem
    podjadalm slodkie...ale mam dosc w ogole wszystkiego wiecznych placzow,
    krzykow, to nieraz sobie cos zjem....a tu zaraz gadanie ZNOW JADLAS SLODKIE,
    WZIELAS JEDNO CIASTKO...mam dosc rozliczania i gadania, ze jestem gruba,
    spasła...(mam 164 i waze 75 kg) poza tym jestem zadabna, maluje sie, czyms
    spiskam, pojde na solarium ale slodkie od zawsze bylo moim nalogiem
    ciezko mi isc cwiczyc bo rano siedze z dzieckiem do 15:40 a o 16 ide do pracy
    i wracam kolo 21:30, mam juz tego dosc
    teraz dziecko od pazdziernika idzie do zlobka ja wracam normalnie do pracy ale
    chodzi mi o te testy meza
    a najgorsze jest to ze do lozka to jest pierwszy ale po co zskoro jestem
    gruba??????????????????????????? nie chce po prostu i mi odmawiam, bo skoro
    tak gada...nie wiem co robic o tym myslec

    poza tym uklada sie nam w miare ok
    Edytor zaawansowany
    • 20.09.09, 17:49
      przepraszam,ale jak przeczytałam twój post, to się roześmiałam

      Piszesz, jak jakaś gó...ara, przeczytałaś to, co napisałaś?
      A jeżeli serio potrzebujesz rady, to może powiedz mężowi, że przykro
      ci, jak rzuca takie hasła, że cię to boli. W małżeństwie sięprzede
      wszystkim powinno rozmawiać, a potem ewentualnie omawiac taki
      problem na forum.

      > poza tym uklada sie nam w miare ok

      big_grin
      coraz lepiej

      --
      EIn Ring sie zu knechten,
      sie alle zu binden.
      Ins Dunkel zu treiben
      und ewig zu binden.
    • 20.09.09, 17:51
      wybacz, ale nie dziwie sie mezowi, ze Ci wciaz gada.
      jestem tego samego wzrostu, ale tyle, co Ty, to ja nawet nie
      wazylam, bedac w ciazy.
      moze czas wziasc sie za siebie, dla siebie samej?
      jesli o mnie chodzi, to mezowi tez truje,poniewaz moj maz ma ok 30
      kg nadwagi i dla swojego wlasnego zdrowia powinien chociaz na
      poczatek te 10 kg zrzucic a wierz mi, lubi sobie chlop zjesc.
      z tym, ze on sie nie burzy moim gadaniem, bo wie, ze mam racje i
      powoli zaczyna cos z tym robic.

      --
      mój suwaczek
      • 20.09.09, 19:35
        > wybacz, ale nie dziwie sie mezowi, ze Ci wciaz gada.
        > jestem tego samego wzrostu, ale tyle, co Ty, to ja nawet nie
        > wazylam, bedac w ciazy.

        Wybacz, ale chrzanisz. Ja, nie będąc w ciąży, kiedyś ważyłam mniej
        więcej tyle co autorka. Nie upoważniało to jednak nikogo do
        wytykania mi wagi. Co innego sugestie, co innego niegrzeczne
        wypominanie "Jesteś gruba". Niesmaczne po prostu.
        Schudłam - dla siebie. Nie dlatego, że ktoś mi marudził.
        • 20.09.09, 20:54

          Wybacz, ale chrzanisz. Ja, nie będąc w ciąży, kiedyś ważyłam mniej
          > więcej tyle co autorka.


          no i co w zwiazku z tym?
          jesli o autorke chodzi, jest mloda, bo zaledwie 26 letnia kobieta i
          jak tak dalej pojdzie, spasie sie do 100 kg.
          juz teraz nic ze soba nie robi, bo jej sie najzwyczajniej w swiecie
          nie chce i uzala sie nad soba,jaki ten jej maz niedobry, a maz ma
          racje.
          moze na poczatku byl delikatniejszy, ale ze do niej nic nie dociera,
          wali z grubej rury.
          czasem tak wlasnie trzeba.
          --
          mój suwaczek
          • 20.09.09, 21:05
            > jesli o autorke chodzi, jest mloda, bo zaledwie 26 letnia kobieta i
            > jak tak dalej pojdzie, spasie sie do 100 kg.
            lepsze 100kg szczesliwej kobiety niz 40 kg takiej zgryzliwej baby jak ty tongue_out
            a tak ku przestrodze - przeczytaj ten watek
            forum.gazeta.pl/forum/w,12264,99957838,99957838,maz_ode_mnie_odszedl_.html
            --
            Stirlitz i Kathe spacerują po parku. Nagle padają strzały. Kathe pada. Krew tryska. Stirlitz, polegając na swym instynkcie, momentalnie zaczyna coś podejrzewać.
            • 20.09.09, 21:11
              czytalam ten watek i nie jestem zgryzliwa, tylko prawde prawiesmile
              znam przypadek babki, ktora wazyla kiedys 58 kg, pozniej jej waga
              szla wciaz w gore i dobila do ponad 120 kg przy wzroscie 164 cm
              wlasnie...
              ma dopiero 34 lata, maz sie jej czepia, otoczenie rowniez, czemu
              wcale sie nie dziwie i niemal kazdy pyta,czemu sie tak spasla.
              nigdy nie byla w ciazy, jesl leniwa, potrafi caly dzien przesiedziec
              w domu przed kompurterem i jesc slodycze.
              na dodatek zdrowie zaczyna jej szwankowac, siada kregoslup, stawy,
              potrafi nie miec okresu przez bite 2 miechy, przez swoja nadwage nie
              moze zajsc w ciaze, grozi jej cukrzyca, ma podwyzszone cisnienie
              itd...
              a dzieje sie tak dlatego, bo nie chce jej sie nic ze soba robic i
              tyle.
              --
              mój suwaczek
              • 20.09.09, 21:23
                ja kiedys wazylam 49 kg, po 5 latach brania tabletek anty i dwoch ciazach waze o
                zgrozo 78 kg
                se sobie schudne powoli ale cisnienia nie mam
                spaslam sie czy sie nie spaslam to moje cialo i nie zycze sobie podobnych
                komentarzy
                a moj maz kocha kazdy jeden cm mojego ciala
                --
                Stirlitz w końcu odzyskał przytomność i natychmiast zasnął.
                • 21.09.09, 14:16

                  deela napisała:

                  > ja kiedys wazylam 49 kg, po 5 latach brania tabletek anty i dwoch
                  ciazach waze
                  > o
                  > zgrozo 78 kg
                  > se sobie schudne powoli ale cisnienia nie mam




                  ok.
                  ale sama napisalas, ze jestes po 2 ciazach i bralas tabletkismile
                  jednak sprawa inaczej wyglada, gdy mloda kobieta sie zaniedbuje na
                  wlasne zyczenie a potem sie dziwi, ze maz robi jej uwagi.
                  moj maz np ma spora nadwage, bo bilsko 30kg, ale w jego wypadku to
                  wszystko z obzarstwa wynika, z czego swietnie zdaje sobie sprawe.
                  i tez mu truje,ze jest jeszcze mlody,ma dopiero 33 lata i powinien
                  uwazac, bo jak tak dalej pojdzie, to do 150 kg dobije i zdrowie
                  sobie zniszczy.
                  a po co mu to?
                  przeciez nie musi wcinac non stop chipsow, slodyczy, ani tym
                  bardziej wyjadac wszystko z lodowki po 22 wieczorem.

                  --
                  mój suwaczek
                  • 21.09.09, 21:24
                    > ok.
                    > ale sama napisalas, ze jestes po 2 ciazach i bralas tabletkismile
                    iiiiiiii tam
                    na czole tego nie mam wypisane
                    dla pokatnego obserwatora mozemy byc ja i autorka watku w tej samej sytuacji
                    --
                    Stirlitz w końcu odzyskał przytomność i natychmiast zasnął.
      • 20.09.09, 23:55
        deodyma napisała:
        > jestem tego samego wzrostu, ale tyle, co Ty, to ja nawet nie
        > wazylam, bedac w ciazy.

        Chrzanisz i tyle.
        Prawidlowa waga dla kogiety o wzroscie 1,64m miesci sie w widelkach
        49,7 kg - 67,2 kg. BMI (waga/wzrost do kwadratu)- 18,5 -25.
        Chyba slyszalas ze jedne kobiety sa drobnokosciste a inne
        grubokosciste i te niestety beda wazyc wiecej przy tym samym
        wzroscie.
        • 21.09.09, 00:00
          hanalui napisała:

          > deodyma napisała:
          > > jestem tego samego wzrostu, ale tyle, co Ty, to ja nawet nie
          > > wazylam, bedac w ciazy.
          >
          > Chrzanisz i tyle.
          > Prawidlowa waga dla kogiety o wzroscie 1,64m miesci sie w
          widelkach
          > 49,7 kg - 67,2 kg. BMI (waga/wzrost do kwadratu)- 18,5 -25.
          > Chyba slyszalas ze jedne kobiety sa drobnokosciste a inne
          > grubokosciste i te niestety beda wazyc wiecej przy tym samym
          > wzroscie.


          Sorry...to 75 a nie 65 jak omylnie przecztalam. No to faktycznie
          autorka ma nieco nadwagi.
          • 21.09.09, 14:19

            > Sorry...to 75 a nie 65 jak omylnie przecztalam. No to faktycznie
            > autorka ma nieco nadwagi.



            no, sama widzisz.
            jestem tego samego wzrostu i gdybym wazyla te 75 kilo, czulabym sie
            i wygladala po prostu zle.


            --
            mój suwaczek
            • 21.09.09, 14:48
              Ja mam to szczęście, że z mężem tyjemy proporcjonalnie wink oboje 6 lat temu,
              kiedy sie poznalismy wazylismy mniej - on 20kg, ja 18kg.

              Nigdy nie byłam chuda, nie mam takiej budowy ciała. Mam 1.64m wzrostu i wazyłam
              ok. 60kg, nosiłam rozmiar 38. w ciąży przytyłam 12kg, ale tak naprawdę tyć
              zaczęłam po ciąży - hormony sad tarczyca mi siadła, niestety. Efekt był taki, że
              4 lata po porodzie ważyłam prawie 80kg.

              A mąż najbardziej przytył jak rzucił palenie.

              Teraz od dłuższego czasu staramy się zgubić kg z mężem, ale jemu idzie to
              łatwiej, bo ja muszę sie przez te cholerną tarczycę nieźle nagimnastykować (w
              przenośni i dosłownie), żeby był jakiś efekt.
              Mąż schudł narazie ok.10kg, ja 5-6kg.

              Nigdy, przenigdy żadne z nas nie powiedziało do tej drugiej osoby "jesteś za
              gruby/a", "nie jedz tyle", "zrób coś ze sobą" itd. Za to cały czas zapewnialismy
              siebie, ze kochamy się takimi, jacy jesteśmy, czy mamy 20kg wiecej, czy mniej.
              Mój mąż zawsze mi powtarzał, że jeśli ja sama czuję się źle ze swoją wagą, to
              powinnam schudnąć tyle, żebym czuła sie dobrze sama ze soba. i ten brak presji
              spowodował, ze sami "dojrzeliśmy" do tego, ze chcemy coś z tym zrobic. Presja,
              czy niesmaczne teksty bliskie osoby mogą co najwyżej demotywować.
        • 21.09.09, 14:17

          Chrzanisz i tyle.
          > Prawidlowa waga dla kogiety o wzroscie 1,64m miesci sie w
          widelkach
          > 49,7 kg - 67,2 kg. BMI (waga/wzrost do kwadratu)- 18,5 -25.



          moja droga, kiedys przy tym wzroscie to i ja wazylam ponad 60 kg i
          wszyscy dziwili sie, ze waze az tyle, bo nie bylo po mnie tej wagi
          widac.
          ale z z waga 75 kg czulabym sie po prostu zle.
          --
          mój suwaczek
    • 20.09.09, 17:53
      Rozumiem, że jest ci przykro, tyle że może mąż woli cię taką, jak przedtem? Po
      prostu bardziej podobałaś mu się szczuplejsza? Też lubię słodycze, ale gdy waga
      zaczęła mi rosnąć, rzuciłam lub baaaardzo ograniczyłam, bo tyje się jednak
      (głównie) od tuczącego jedzenia.
      Masz jednak nadwagę, a to z czasem staje się problem przede wszystkim
      zdrowotny,a nie tylko estetyczny.
      Wiem jednak,że chyba nie chciałabym słyszeć takich teksów od męża, z tym,że po
      porodach zawsze szybko starałam się wrócić do dawnej wagi, przede wszystkim dla
      siebie.
    • 20.09.09, 17:54
      Hmmm...myślę, że mąż mógłby trochę taktowniej Ci dawać do zrozumienie, że
      powinnaś troszkę zrzucić, jeżeli ma z tym problem. Ja go w sumie rozumiem, bo
      sama byłabym niezadowolona gdyby mój mąż przytył np. 20 kilo i nie miał zamiaru
      nic z tym fantem zrobić. Fakt faktem jednak, takie ciągłe gadanie i wyliczanie
      każdego cukierka może przynieść wręcz odwrotne skutki - z nerwów bym się na te
      słodycze rzucała po kryjomu gdybym była w Twojej sytuacjismile.
      A jak tam u niego z wyglądem? Zawsze zadbany, wypachniony, zero nadwagi?smile.
      --
      http://www.alterna-tickers.com/tickers/342348.png
    • 20.09.09, 17:57
      nie powinnaś odmawiać seksu mężowi. Skoro nie możesz ćwiczyć to chociaż poruszaj
      się w seksie, dobrze ci to zrobi.
      • 20.09.09, 18:00
        Dodam,że przy tym wzroście masz ok.20 kg do zrzucenia, dużo i na pewno kolejne
        ciastko, batonik nie pomoże (no może na chwilę jako pocieszyciel).
        • 20.09.09, 18:06
          to bardzo źle, że mąż nie akceptuje twojego wyglądu, i jeszcze gorzej, że w taki
          dokuczliwy sposób ci to komunikuje.

          porozmawiaj z mężem i wyjaśnij mu, że jest ci przykro iż on tak myśli, ale ty
          siebie nie uważasz za grubą.

          i powtarzaj mu to za każdym razem, kiedy będzie ci mówił, że jesteś gruba.
          --
          prawda jest jak dziura w tyłku, każdy ma swoją.

          emagiel
          kaloszblox
          • 20.09.09, 18:10
            Zaklinanie rzeczywistości? Przecież ona jest za gruba, z 15 kg
            powinna zrzucić chociażby dla własnego zdrowia. I w dodatku pisze,
            że lubi jeść słodycze.
            Rozumiem niewielkie wahnięcia wagi ale gdyby mi facet z przeżarcia
            przytył 20 kg to też bym robiła uwagi.
          • 20.09.09, 18:24
            Ja mam 173cm i przy wadze 74kg nie wygladam wcale szczuplo tylko grubo.
            Zeby nie bylo waze teraz sporo wiecej niz te 74kg ale nie mam zamiaru pozostawac
            przy tej wadze.

            Autorko jak sie nie chcesz odchudzac to mu to powiedz. Zostaje taka jaka jestem.
            --
            Przygarniete Kochaja Najmocniej
            • 20.09.09, 18:43
              Nie ma jednaj prawidłowej wagi dla danego wzrostu. Dużo zależy od budowy ciała.
              Autorka ma z pewnością nadwagę, z tym że nie wiadomo jak wielką.
              --
              Quidquid latine dictum sit, altum videtur smile
              • 20.09.09, 19:05
                Tak, wiem o tym. Ja jednak nie jestem drobnej budowy, dlatego podalam swoj
                przyklad wink Jak wazylam 62-64 to slyszalam, ze jestem za chuda. Rozmiar 38 byl
                na mnie luzny.
                --
                Przygarniete Kochaja Najmocniej
        • 20.09.09, 19:27
          Jakie 20, 10 najwyżej, no, w porywach 12-13.
          Acz na pewno za dużo.
          --
          A teraz... numer jeden
    • 20.09.09, 18:50
      kirsza1 napisała:

      > a najgorsze jest to ze do lozka to jest pierwszy ale po co zskoro jestem
      > gruba??????????????????????????? nie chce po prostu i mi odmawiam, bo skoro
      > tak gada...nie wiem co robic o tym myslec


      A może on się po prostu martwi o Twoje zdrowie? A to, że ma ochotę na seks z
      Tobą, to chyba jednak dobrze, a nie najgorsze?
      Dlaczego mu odmawiasz? Powiedz mu najwyżej, że jego gadanie Cię nie mobilizuje,
      a zniechęca. A sama zacznij nad sobą pracować - zapewniam Cię, że warto, przede
      wszystkim dla samej siebie smile

      >
      > poza tym uklada sie nam w miare ok


      --
      Quidquid latine dictum sit, altum videtur smile
      • 20.09.09, 18:57
        no właśnie takie gadanie mnie wcale nie pomaga, nie wspiera itd
        nie chce nic z nim robic, bo skoro jestem gruba i mi to gada i mi jest bardzo
        przykro to niech gada zawsze a nie jak cos chce to wtedy robi sie przemiły...nie
        pasuje mi takie cos...
        mowilam mu o tym ale co z tego...

        wiem ze musze cos z tym robic, juz mam karnet na cwiczenia rozne, saune i sie
        za siebie biore ale chodzi mi o to gadania ze przykro mi jak cholera
        a moj maz?
        nie jest gruby bo taka jego uroda, a slodkie tez je
        ale wg mnie znow za chudy jest
        ...
        po prostu ciezko mi z tym wszytskim, dom, dziecko, praca i cwiczenia
        jeszcze...wiem wiem, kazda kobieta tak ma ale ja jakos nie umiem sie odnalesc...
        • 20.09.09, 18:59
          no własnie tak to sie konczy ze jem takie rzeczy po kryjomu....wcale nie jem
          przy nim
          moj maz wcale nie cwiczy, nigdy nie cwiczyl a ma 31 lat, ja mam 26

        • 20.09.09, 19:35
          Jakie to typowe dla nałogowca.
          Skoro jestem gruba, to będę - na złość mężowi - jeszcze grubsza. I batonik, i ciasteczko, i cukierki. Bo mam powód, bo mi smutno, to chociaż tego marsa albo pawełka sobie zjem.
          Tyle nadwagi, co masz, możesz - nie jedząc żadnych słodyczy i przekąsek typu chipsy i nie objadając się przesadnie - zrzucić w ciągu półrocza.
          Ogłuchnij na męża, zrób to dla siebie, bo jeśli będziesz się objadała słodyczami, za rok będziesz miała do zgubienia, nie 13 kg, a 30. I będzie dużo trudniej.
          --
          Scena gotowa do dezorientacji
          • 20.09.09, 19:36
            Posłuchaj kawki, dobrze ci radzi. Zrób to przede wszystkim dla siebie i własnego
            zdrowia.
            • 20.09.09, 20:44
              Wy tak serio z tym, że powinna schudnąć ? Naprawdę tak troszczycie
              się o zdrowie autorki wątku ? czy chodzi o to, że wg. Was jest
              fizycznie za gruba czyli nie mieści się w pojmowane przez wielu ludzi
              jakieś normy estetyczne ?

              Nie wierzę, że naprawdę martwi Was jej zdrowie uncertain Z postu autorki
              wnioskuję, że nie lubi swojego ciała ale są osoby, które dobrze się
              czują w taki ciele i czy one powinny chudnąć dla męża czy dla siebie
              ?
              --
              nasza kapela
              wróżka Lea to ja
              ezoteryczna ja
              • 20.09.09, 20:48
                Naprawdę przede wszystkim powinna zmienić nawyki żywieniowe, zanim zacznie przypominać rozmiarami młodą orkę, bo jest na prostej drodze do katastrofy.
                Nadwagi dziewczyna nie ma dużej, ale ma - i im szybciej zapanuje nad dodatkowymi kilogramami i nałogiem słodyczowym, tym lepiej dla niej.
                Sprawę znam z własnego doświadczenia. Przegapiłam i cierpię.
                --
                A teraz... numer jeden
                • 21.09.09, 06:29
                  Zazwyczaj się z Tobą zgadzam ( hmm czy ja już Ci kiedyś pisałam,że
                  bardzo Cię lubię ? wink) Powiem Ci,że dobre, zdrowe odżywianie to za
                  mało.
                  Ja jem bardzo zdrowo, o czym doskonale wie moja lekarka i nie chudnę
                  - nadal tyję. A mam wręcz zakaz już odejmowania sobie kalorii. Powód
                  nie chudnięcia ? Praca siedząca + niemowlę + reszta rodziny. Kiedy
                  już się uporam z tłumaczeniami lub inna pracą, czas na obiad, lekcje
                  z dzieckiem, spacer z niemowlakiem, zakupy i ? kolacja , kapanie i
                  ponownie siadam do pracy. Nie mam fizycznie kiedy się ruszać. A
                  jeżeli zostaje mi te jakieś 2 godz wolnego wieczorem to jestem prze
                  szczęśliwa,że mogę wziąć dłuuuugi prysznic i szybciej się położyć do
                  łóżka.
                  --
                  nasza kapela
                  wróżka Lea to ja
                  ezoteryczna ja
                  • 21.09.09, 08:07
                    > Zazwyczaj się z Tobą zgadzam ( hmm czy ja już Ci kiedyś pisałam,że
                    > bardzo Cię lubię ? wink)

                    He, nie pisałaś smile
                    To, że dobre, zdrowe odżywianie to niekiedy za mało, to ja wiem. Zdaję sobie sprawę, że nie każda nadwaga jest skutkiem niekontrolowanego obżarstwa, ale wydaje mi się, że tutaj problem jest postawiony jasno - dziewczyna przytyła, lubi zajadać smutki, a waga nie spada czy tam nawet rośnie. Odstawienie słodyczy nie jest przecież jakąś radykalną dietą ani wielką szkodą dla organizmu, a może w zupełności wystarczyć, żeby pozbyć się problemu czy też żeby zapobiec znacznie większemu problemowi w przyszłości. Drobne zaniedbania w kwestii wagi potrafią mścić się nawet po latach, i to z górką.
                    Czym innym jest także sytuacja, jeśli ktoś całe życie ma lekką nadwagę, czuje się z nią dobrze, nie odchudza się ani nie objada - wtedy próba zrzucenia tych kilku czy nawet kilkunastu kilogramów może skończyć się - wbrew pozorom - potężną tuszą. Ale tutaj nadwaga jest nabyta w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy.
                    Nie namawiam autorki wątku do radykalnej diety, bo to tylko szkodzi, ale do odstawienia słodyczy, które poza chwilową przyjemnością niczego dobrego nie przynoszą.
                    --
                    A teraz... numer jeden
                  • 21.09.09, 10:29
                    Kawka ma rację.
                    Jakiś procent ludzi jest chorych i choćby nie wiem jak się starali schudnąć nie
                    mogą, przeważnie jednak ich otoczenie o tym wie i głupich uwag nie czyni.

                    Większość jednak to nałogowcy tacy jak ja, którzy odżywiają się źle i się nie
                    ruszają. I z cała stanowczością stwierdzam, że kwalifikują się na odwyk tak samo
                    jak alkoholicy i narkomani.


                    --
                    forum Pędraki2004
                    http://vector-cartoons.com/images/flinston3.gif
                  • 22.09.09, 16:00
                    Kawko, a ja nie rozumiem. Skoro odchudzanie jest tak latwe, jak
                    piszesz dziewczynie, to dlaczego Ty przegapilaś i cierpisz? Przeciez
                    wystarczy, abys przestala się obzerac i będzie dobrze.
                    --
                    Mops i kot

                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
              • 20.09.09, 20:58
                Tak, patrzę na to TAKŻE od strony zdrowia. Mam w rodzinie kobietę po długiej
                walce z nadwagą (schudła 30 kg), ale u niej główną motywacją okazało się
                zdrowie: zaczęły wysiadać jej stawy i kręgosłup (ważyła ponad 85 kg).
              • 20.09.09, 21:34
                Lea, ja piszę to, co powiedziałabym każdej bliskiej mi osobie, gdyby poruszyła
                ten problem. To, że nie znam autorki wątku, nie oznacza, że mam pisać coś
                niezgodnego z moją opinią.
                Uważam, że nadwaga, to przede wszystkim problem zdrowotny. Wrażenia estetyczne
                są tu mniej ważne, dla mnie właściwie zupełnie nieistotne, no chyba, że osoba z
                nadwagą jest zaniedbana i niechlujna - ale to przeszkadza mi bez względu na tuszę.
                Jeśli osoba z nadwagą dobrze czuje się swoim ciele, to niech nie chudnie, ale
                autorka czuje się z tym źle, więc powinna schudnąć. Nie dla męża, ale dla siebie.
                Fakt, zachowanie jej męża może być denerwujące, ale kto jak kto, on na pewno
                martwi się o jej zdrowie.
    • 20.09.09, 20:49
      Choćbyś ważyła 100 kilo, mąż nie ma prawa zwracać się do Ciebie w ten
      sposób.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/h1v3
4003wgb2l5ki.png
      • 20.09.09, 20:55
        Czy to nie Ty jesteś zwolenniczką absolutnej symetrii i szczerości w
        związku?
        • 20.09.09, 21:08
          Wybacz, jeśli mąż zwraca się do żony: Ty spaślaku, grubasie to z
          pewnością lepiej jej będzie bez męża. W taki sposób raczej nie motywuje
          jej do schudnięcia , a wręcz przeciwnie. Można to załatwić w inny
          sposób.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/h1v3
4003wgb2l5ki.png
          • 21.09.09, 10:00
            > Można to załatwić w inny sposób.

            Np.? Autorka wątku nie chce schudnąć. W jaki sposób chcesz jej to
            załatwić? Przystawic lufe do skroni?
    • 20.09.09, 20:49
      a ja bym na to spojrzała tak:
      wolisz zjeść ciastko, czy mieć ładną figurę i zadowolonego męża?
      no chyba że jesteś uzależniona... ale to już głębszy problem.
      zdołuję Cię może, ale ja przeżywam i się zastanawiam jak schudnę (za tydzień mam
      rodzić, a ważę o kilogram mniej od ciebie, a mam ponad 10 cm więcej wzrostu)
      czuję się z tymi dodatkowymi kilogramami ciężko, źle, łatwo dostaję zadyszki,
      boli mnie kręgosłup.
      pomijając względy estetyczne - nadwaga jest zwyczajnie niezdrowa.
      • 20.09.09, 22:55
        Shellerka kobieto, Ty w ciazy jestes. Nie ma co sie specjalnie dziwic. I nie
        przesadzaj wink
        --
        Pracuję prawie z samymi mężczyznami. O wielu z nich wiem, że zrobili skok w
        bok. W róznych sytuacjach - na dyżurach, na zjazdach itd. Sa przyzwoitymi
        ludźmi, dobrymi mężami, dbają o dom.
        Protozoa.
    • 20.09.09, 20:55
      No wiesz... postaw się w jego sytuacji. Chajtnął się z fajną laską, a teraz ma w
      domu babiszona. Ja na swojego męża też jestem zła i też mu wprost mówię: zrób
      coś ze sobą, bo ja o siebie dbam, a tobie najwyraźniej zwisa, jak ja się czuję z
      facetem 30 kilo grubszym niż ten, którego brałam.
      On się nie obraża co prawda, tylko obiecuje, że się za siebie weźmie... i na
      obiecankach się kończy. A j wolałabym mieć w łóżku smukłego pana bez bebecha.
      --
      http://tiny.pl/3qgr
      Tylko jedno z nas może wyglądać dobrze - albo ja, albo mój dom tongue_out
      • 20.09.09, 21:05
        Chajtnął się z fajną laską, a teraz ma
        > w
        > domu babiszona.

        Bez przesady. Babiszona to by miał, gdyby miała nadwagę rzędu nadwagi Twojego męża.

        > On się nie obraża co prawda, tylko obiecuje, że się za siebie weźmie... i na
        > obiecankach się kończy.

        Dziwisz mu się? Sama chyba widzisz po tym wątku, że tego typu motywacja raczej nie jest skuteczna.
        --
        A teraz... numer jeden
        • 20.09.09, 22:06
          > Bez przesady. Babiszona to by miał, gdyby miała nadwagę rzędu nadwagi Twojego m
          > ęża.

          Nadwaga mojego męża wynosi jakieś 20 kilo, bo kiedy go poznałam miał 10 kilo
          niedowagi, nad którą sama pracowałam, żeby znikła smile
          Tyleż samo ma autorka wątku.
          I nie o liczbę kilogramów tu idzie, tylko o to, że jeśli drugiej połówce coś
          naprawdę przeszkadza, to warto pomyśleć, jak się owa druga połówka czuje, mając
          w domu osobę kompletnie inną, niż ta, którą wybrała.
          Ja nie mam nic do osób z nadwagą. Wiem, że są faceci, którzy kochają duże dupcie
          i wielkie piersi (też są piękne, jeśli zadbane). Ale pod warunkiem, że takie
          sobie wybrali.

          A jeśli o mojego męża idzie, on się nie boczy i sam przyznaje mi racje. Tylko
          jest LENIWY. I to również przyznaje. A ja czekam. Az mu to lenistwo minie. A że
          wprost sobie mówimy. No mówimy sobie, nie tylko o nadwadze. On mi potrafi
          powiedzieć: weź zrób coś z tymi nogami, bo mnie dzisiaj podrapałaś i wyglądasz
          fuj. Mam się obrazić? Nie, biorę depilator i depiluję, chociaż boliiiiii i
          wolałabym nie.
          --
          http://tiny.pl/3qgr
          Omijam ludzi... aby im nic złego nie zrobić
    • 20.09.09, 21:04
      fajnego masz meza
      ja bym go przez maszynke przepuscila za taki tekst
      ale moj nie jest taki durny zeby patrzec tylko na moja figure
      --
      Stirlitz, wychodząc z baru, poczuł silne uderzenie w potylicę. Szybko odwrócił
      się – to był asfalt.
    • 20.09.09, 21:12
      uważasz, że nie? sprawdź swe BMI to się przekonasz skoro nie wierzysztongue_out
      dziewczyno, trochę samokontroli i przestań się skarżyć, co z tego, że chodzisz
      na solkę? Uważasz, że małe, grube i zjarane jest ładne? Poza tym - to nie jest
      dobre dla twojego zdrowia! jedno i drugie.
      • 20.09.09, 21:18
        Uważasz, że jej waga usprawiedliwia chamskie odzywki męża?
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/h1v3
4003wgb2l5ki.png
        • 20.09.09, 21:21
          Nie usprawiedliwia, bo odzywa się chamsko i demotywująco, ale tak jak siebie nie
          wyobrażam z taką nadwagą (mamy zbliżony wzrost), tak samo nie wyobrażam sobie
          męża +20-30 kg nadwagi. Dla mnie to działa w obie strony, partnerzy powinni być
          dla siebie pociągający, a np. spasiony facet z brzuszyskiem i podgardlem działa
          na mnie aseksualnie.
          • 20.09.09, 21:24
            To jest oczywiste. Sprawa prawidłowej wagi to jedno. Odzywki męża to
            drugie. Nie wyobrażam sobie zwracać się do męża- gdyby przytył 30 kilo-
            spaślaku, grubasie, knurze czy tym podobne.
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/h1v3
4003wgb2l5ki.png
            • 20.09.09, 21:25
              Też nie odezwałabym się w ten sposób, ale na pewno powiedziałabym wprost, że
              przeszkadza mi jego obecny wygląd, to, że tak się zapuścił (szczególnie jeśli
              tusza wynika z żarcia, nie choroby).
          • 21.09.09, 12:57
            a moim zdaniem to wcale nie jest chamskie. W malzenstwie wazna jest szczerosc. jakby jej mowil ze jest "paczuszkiem w maseleczku" to lepiej? A faceci to sa proste stworzenia, jak mu zimno to zimno, jak seks to seks, a jak gruba to gruba.
            Wiec zamiast siedziec na forum i plakac ze gruba i nieszczesliwa i nie ma czasu, to mozna kupic sobie DVD z cwiczeniami i jak sie siedzi caly dzien w domu z dzieckiem to mozna te godzine poswiecic.
            --
            Pozdrawiam
            Dorota
            • 22.09.09, 21:03
              Moim zdaniem to jest chamskie i świadczy jak najgorzej o mężu.

              Facet się z nią ożenił, bo ładna i szczupła d*pa była, akurat się nawinęła i poleciał na jej fizys. Niewiele to ma z miłością wspólnego. A jak trochę przytyła, to już panu i władcy taka dama nie pasuje. A co będzie jak kiedyś stanie się stara i pomarszczona? Zwyzywa ją od staruch? Zostawi dla młodej cizi po botoksie?

              Pewnie nie mają też sobie za wiele do powiedzenia i zmajstrował dzieciaka, żeby mieć tematy do rozmowy...

              Zamiast ją dołować, może by zmotywował - zaproponował wspólne zajęcia ruchowe (nie o seks mi tu chodzi), albo że np. będzie zostawał 3 razy w tyg z dzieckiem, a ona niech poszaleje w silowni, wyjdzie do kumpeli na rower.

              Samo wyzywanie jej od grubych nic nie pomoże, a tylko ją bardziej pchnie do zajadania stresu. To że ma większą wagę - sama dobrze wie bez jego ględzenia - ma lustro a i zazwyczaj inni "życzliwi" nie potrafią się obejść bez przytyków na temat jej tuszy..

        • 20.09.09, 21:43
          nie,ale nie czaję tego postu: spasła się do niewyobrażalnej wagi przy tym
          wzroście (i pisze: owszem, TROSZKĘ mi się przytyło po porodzie), wpiepsza
          słodycze ale jest jej przykro, że mąż jej zwraca uwagę, że znów zjadła coś
          słodkiego - no jak przykro??? Stwierdza chłop fakt, ja też bym tak robiła. A
          poza tym: słyszałam już bardziej chamskie odzywki, więc nie dramatyzujmy. Moim
          zdaniem sama jest sobie winna.
          • 20.09.09, 21:47
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • 20.09.09, 21:51
            > nie,ale nie czaję tego postu: spasła się do niewyobrażalnej wagi przy tym
            > wzroście (i pisze: owszem, TROSZKĘ mi się przytyło po porodzie)

            Paradne.
            Albo uważasz ciężką niedowagę za normę, albo masz anorektyczne zmiany w mózgu, albo jesteś świeżo odchudzoną neofitką.
            --
            A teraz... numer jeden
            • 20.09.09, 21:54
              Otóż moje drogie, mam ten sam wzrost dokładnie a ważę 15 kg mniej - nie jestem
              ani nigdy nie byłam a) gruba b) anorektyczna - DLA MNIE waga 75 kg to jest szok
              przy tak niskim wzroście. A może nie????
              A Wy co - też grubaski?
              • 20.09.09, 21:56
                Ja rozumiem,że mąż wali do ciebie chamskimi tekstami i musisz sobie
                jakoś to zracjonalizować, ale nie wszyscy mają tak źle.
                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/h1v3
4003wgb2l5ki.png
              • 20.09.09, 21:58
                Może i nigdy nie byłaś ani gruba, ani anorektyczna, ale jakiś problem i tak masz: albo cierpisz na zaburzenia postrzegania, albo masz problemy ze słownictwem, względnie małą wyobraźnię.
                75 kg to NIE JEST niewyobrażalna waga. Chyba że ktoś ma problem jak wyżej.
                --
                Scena gotowa do dezorientacji
                • 20.09.09, 22:03
                  tak tak mam problem, ale na szczęście Ty jesteś tak wspaniała i mądra, że
                  wystarczy na nas dwie,BTW wiesz jak wygląda laska 164cm/75kg?
                  • 20.09.09, 22:07
                    Wspaniała to może nie jestem, ale mądra to i owszem.
                    Powinno wystarczyć.
                    BTW wiem. W oczach kogoś z obsesją na pewno grubo.
                    --
                    Scena gotowa do dezorientacji
                  • 21.09.09, 21:33
                    sanrio napisała:

                    > tak tak mam problem, ale na szczęście Ty jesteś tak wspaniała i mądra, że
                    > wystarczy na nas dwie,BTW wiesz jak wygląda laska 164cm/75kg?

                    Hm, ja wiem, trochę szczuplej niż ja, a ja wyglądam tak:
                    img42.imageshack.us/img42/1128/zdjcie094bp.jpg
                    Czy to jest według Ciebie jakieś niewyobrażalne upasienie i otyłość? Bo to jest 70 kilo przy wzroście 159cm i moim zdaniem jest to zupełnie zwyczajna nadwaga, która po założeniu obcasów i odpowiedniego ciucha wygląda dośc atrakycjnie.

                    Ale może wszyscy mnie do tej pory okłamywali suspicious

                    A jakby facet zamiast normalnie ze mną porozmawiać wyskoczył z hasłem, że znowu jem batonika - odwinęłabym mu się przychrzanieniem do każdej kanapki, każdej skarpetki - do wszystkiego co do tej pory mi nie przeszkadzało - aż zrozumiałby swój błąd. Na szczęście mój facet twardo obstaje przy wersji, że podobałam mu się jak się związaliśmy i teraz i mogę chudnąć i tyć i to moja sprawa. Jego dystans do mnie daje mi dużo dystansu do niego i tak jest zdrowo.
                    • 21.09.09, 21:54
                      Ty wyglądasz ładnie,ale chyba masz szczęście jakieś i w ogóle drobne koścismileTą z
                      początku wątku wyobrażam sobie znacznie gorzej, bo jeśli wyglądałaby jak Ty to
                      mąż ma nie po kolei w głowie!big_grin
                  • 23.09.09, 01:14
                    sanrio, ja tak wazylam (165/75) przez wiekszosc doroslego zycia. I
                    wiesz co? czulam sie lepiej niz jak mam 8 czy 10 kilo mniej, bylam
                    aktywna fizycznie, czasem nawet zadowlona z zycia. Teraz marzne,
                    wisi mi skora, nie mam jakos miesni a za to depresja mnie zre... a
                    zeby miec BMI nie na granicy powinnam schudnac jeszcze jakies 5-7
                    kg. I wcale mi nie zalezy.
          • 20.09.09, 21:53
            Spasła czy nie, chamskie teksty to dno. Związek to cos więcej niż figura,
            kilogramy, czy piękna buzia.
            --
            "Mówi się, że nie można żyć bez miłości. Osobiście uważam, że ważniejszy jest tlen."
            • 20.09.09, 22:00
              Aha, wszystkim mogę podesłać wyniki badań wskazujące, że nadwagę najłatwiej
              zrzucają osoby, które mają wsparcie w rodzinie, a nie te które słyszą grubas i
              spaślak.
              i nie wszyscy tyją do monstrualnych rozmiarów, ja choćbym nie wiem ile jadła (a
              bywały okresy że jadłam jak pluton) nie ważyłam więcej niż 75kg
              marzec 72 kg, wrzesień 60 kg, ciągle walczę, a siły dodaje mi ukochana osoba a
              nie jakiś palant typu takiego jak mąż autorki wątku.
              --
              http://c.wrzuta.pl/wi17028/08950543002950224a54ed8f/0/bez%20nazwy%202%20kopia
              • 20.09.09, 22:09
                > Aha, wszystkim mogę podesłać wyniki badań wskazujące, że nadwagę najłatwiej
                > zrzucają osoby, które mają wsparcie w rodzinie, a nie te które słyszą grubas i
                > spaślak.

                Mogę z własnego doświadczenia zaprzeczyć.

                > i nie wszyscy tyją do monstrualnych rozmiarów,

                Nie wszyscy, tylko po co ryzykować?
                Czasem bywa tak, że się nie tyje tylko do pewnego momentu, rok, dwa, pięć lat, aż w końcu tama pęka i waga błyskawicznie pnie się w górę. Po co robić sobie podbudowę pod duży problem?
                --
                A teraz... numer jeden
          • 21.09.09, 12:30
            sanrio napisała:

            > nie,ale nie czaję tego postu: spasła się do niewyobrażalnej wagi
            > przy tym wzroście

            Masz problemy i z wyobraźnią, i z "czajeniem".
            Ja ważę przy podobnym wzroście ok. 10 kg więcej. I wyobraź sobie (to
            taki żart, musisz mi uwierzyć na słowo smile) - nie toczę się smile Jestem
            zdrowa, wyniki mam super, jestem aktywna i nie jadam słodyczy.
            Heh, a mąż mnie kocha, żeby Ci już dopełnić ten sielankowy obrazek smile
            • 21.09.09, 21:58
              E tam,oszukujeciesmile
              To niemożliwe, chyba że przez "podobny wzrost" rozumiesz 170cm - a to już jest
              pewna różnica.
              Dla mnie, która już przy 64kg w ciąży wydawała się sobie dość potężna, 75 kg to
              jest niewyobrażalne - nie wyobrażam sobie siebie w takiej wadze, bo ja bym się
              toczyła na 100% - ale - teraz sądzę po poście Delphine, że to jest kwestia
              figury i sylwetki i tyle.
              • 22.09.09, 10:54
                167 cm.
                Nie, nie oszukuję.
                No teraz to się spodziewam jeszcze przybrania na wadze, bo na
                początku ciąży jestem. No tak, można byłoby się spodziewać, że
                cukrzycę będe miała, kłopoty z ciśnieniem, sercem, stawami itd. No
                kręgosłup mi trochę nawala, ale to raczej przez biust (to też swoje
                waży, ale z drugiej strony jakoś tak nadaje mojej sylwetce pewne
                proporcje).
                Może to zależy, od czego się startuje. Ja po prostu zawsze byłam z
                tych większych, nie otłuszczonych, tylko mocno zbudowanych.
                Przyczyny zresztą nie są istotne, skoro i tak wystarczy, że poda się
                na forum wzrost i wagę i człowiek wychodzi na spaślaka smile
                • 22.09.09, 12:25
                  kochana,to ja już wszystko wiem - Ty masz po prostu ciężkie i piersi i kości!!!smile
                  Ale i tak obstaję przy tym, że po lekturze pierwszego wątku wynika jasno, że
                  dziewczyna się spasła i wcześniej taka nie była. Dlatego też uważam, że jest
                  sobie sama winna i załóżmy, że ważyła wcześniej mniej - to 75 kg to już dużo.
                  więc szczegóły są istotnesmile
                  Gratuluję dzieciątka w drodze!
                  • 22.09.09, 12:53
                    Dzięki smile
    • 20.09.09, 23:03
      A mąż Cię kocha za to, że fajna z Ciebie była (a na pewno wciąż jest) laska, czy
      za to, jakim jesteś człowiekiem i że jesteś jego kobietą? Bo coś mi tu nie
      pasuje. Za takie teksty obraziłabym się na amen, naprawdę. Nie mówi się kobiecie
      takich rzeczy w taki sposób - zwłaszcza, jeśli wiadomo, że nie ma kiedy ćwiczyć
      i że ciężko pracuje. Przy Twoim trybie życia ciasteczko dziennie nie ma raczej
      dużego wpływu na wagę - w końcu cały dzień zapitalasz... Zastanów się nad swoim
      mężem i powiedz mu, że Cię to boli... Bo inaczej nic z tego nie będzie...
    • 20.09.09, 23:48
      A tu jest pare spraw.

      Jesli maz Ci mowi, ze jestes spasla czy gruba i Tobie to sprawia przykrosc, to
      mu to po prostu powiedz "Prosze, nie nazywaj mnie grubasem. Wiem, ze mam
      nadwage, ale jak mi to mowisz w ten sposob, to robi mi sie przykro." I w razie
      odpowiedzi "no ale przeciez prawde Ci mowie" kontrargument "a czy
      niepelnosprawnemu bedziesz powtarzal za kazdym razem, ze jest kaleka? nie kazda
      prawde trzeba powtarzac, szczegolnie jesli sprawia sie komus tym przykrosc."

      Aaaaale, jak Ci maz mowi, ze jesz ciasto, to to jest przykre, bo musisz sie
      przyznac do bledu - jesz to ciasto mimo ze nie powinnas. W przeciwienstwie do
      nadwagi, ktora od samego mowienia nie zniknie, tu mozesz zareagowac - no fakt,
      jem ciasto, mimo ze wcale nie powinnam, wiec przestaje je jesc. To trudne, ale
      postaraj sie z tych uwag skorzystac jak z dobrych rad.

      A tak w ogole po kiego grzyba masz w domu slodycze? Zeby kusilo je jesc? Duzo
      latwiej jest nie jesc slodyczy, jak trzeba po nie najpierw pojsc do sklepu niz
      gdy wystarczy tylko pojsc do szafki. Jest nawet gorzej - jak juz trafiasz na
      slodycze przypadkiem, to zazwyczaj je zjesz, mimo ze nie masz na nie tak
      naprawde ochoty.
      Jesli slodycze sa meza, to niech je trzyma tak, zebys sie na nie nie napataczala.

      Co do lozka - wyobraz sobie, ze on Cie nie ciagnie. Co sobie pomyslisz? Ze w
      ogole przestalas byc dla meza atrakcyjna. Dosc dobijajace. A w ktoryms momencie
      facetom przestaje sie chciec ciagnac i czlowiek zostaje w takim glupim dolku.
      --
      Tak wygląda turzycasmile, która znalazła szalenie ciekawy wątek. wink
    • 21.09.09, 00:04
      Twój mąz jest zwyczajnym chamem i tyle.

      i w sumie mogłabym tu zakończyc... ale...

      przerzuciłam wątek i nie mogę się nie dopisać...

      cham chamem.. ale mąż ma rację. z pewnoscią ważysz zbyt dużo. nie
      wiem, jak wyglądasz, bo waga to jedno a wyglad - drugie - wbrew
      temu, co tu niektóre dziewczyny piszą. ja ważąc 65 kg przy wzroście
      160 wchodzę bez problemu w rozmiar 38.

      napiszę Ci coś z własnego doświadczenia... ja jestem takim typem
      zagryzającym... Kawka chyba pisała o tym uzalaniu się nad soba i
      batonach. ja najpierw zagryzałam, a potem się zaczęła jazda.. po
      kuracji hormonalnej przytyłam 15 kg w ciągu miesiąca. miałam aż 25
      kg nadwagi.

      zrzuciłam już 10, i zrzucam dalej. walcze nie o wygląd, ale o
      zdrowie. widocznie Ciebie jeszcze nie dopadło chroniczne zmeczenie,
      bóle kręgosłupa, migreny i tak dalej. mnie dopadło, chociaż nie do
      końca z mojej winy. po hormonach ciężko jest zrzucać. bardzo ciężko.

      jestem pod opieka lekarzy i walczę. nie dla męża,ale dla siebie i
      swoich dzieci. bo zadowolona matka to zadowolone dzieci. a ja nie
      jestem szczęśliwa z powodu swojego wyglądu. nie można być
      szczęśliwym nosząc rozmiar 48, cokolwiek ktokolwiek by mi nie
      mówił. to, że osoba pulchna jest zadowolona i szczęsliwa to mit.
      osoba pulchna zawsze marzy o tym, żeby być szczuplejszą...

      zastanów się więc, czy nie warto jednak czegoś z waga zrobić.
      przyjdzie czas, że zacznie Ci to potwornie ciązyć i wtedy zagryziesz
      swoim zdenerwowaniem i smutkiem całą rodzinę.

      co do łóżka - moim zdaniem popełniasz błąd. osoba pulchniejsza tez
      może być w łóżku szczęśliwa. ja przynajmniej byłam i jestem wink

      a co do męża, to porozmawiaj i powiedz wprost, że nie pasuje Ci to,
      jak się do Ciebie odnosi, nawet jeśli ma rację. kultura obowiązuje
      zawsze i wszystko mozna powiedzieć , ale kulturalnie a nie po
      chamsku.
      --
      miłego dnia smile
      • 21.09.09, 00:06
        przytyłam 15 kg w ciągu miesiąca.

        w ciągu 2 miesięcy miało być. nie wiem, o czym myślałam pisząc te
        słowa wink
        --
        miłego dnia smile
      • 21.09.09, 02:00
        > nie można być
        > szczęśliwym nosząc rozmiar 48, cokolwiek ktokolwiek by mi nie
        > mówił. to, że osoba pulchna jest zadowolona i szczęsliwa to mit.
        > osoba pulchna zawsze marzy o tym, żeby być szczuplejszą...
        He, he, a dlaczego nie? Jak ktos wazyl ponad 100 kilo i schudl
        dwadziescia, to moze byc bardzo zadowolony z siebie i szczesliwy wink.
        POza tym ktos kto cale zycie sie odchudza i postanowi wreszcie, ze z
        taka waga jaka ma jest mu dobrze, tez moze byc szczesliwy.
        Poza tym nie przesadzajcie, waga autorki nie jest monstrualna i
        pozwala na uprawianie sportow i prowadzenie calkiem normalnego i
        aktywnego zycia. Oczywiscie komus, kto wazy 50 kilo trudno uwierzyc,
        ze majac 25 kilo mozna sie w ogole ruszac, ale mozna. Zreszta
        sportowcy, ktorzy maja miesnie waza dosc sporo i jakos sie ruszaja ;-
        ).
        Poza tym chcialabym zobaczyc Was wszystkie za 20-40 lat wink.
        Niektore owszem nadal beda szczuple....
        --
        W mózgu kobiety jest taka maleńka komórka, w której mieszczą sie
        setki par butów.
        • 21.09.09, 09:01
          He, he, a dlaczego nie? Jak ktos wazyl ponad 100 kilo i schudl
          > dwadziescia, to moze byc bardzo zadowolony z siebie i szczesliwy ;-
          ).

          jako osoba gruba i tracąca wcią zkilogramy mówię jeszcze raz - nie,
          nie wierzę. młoda kobieta zawsze będzie marzyć o normalnej figurze,
          o conajmniej rozmiaarze 40, żeby nie czuc upokorzenia w sklepach,
          żeby nie widzieć osób oglądających się za nia na ulicy. wszelkie
          gadanie, że juz jest ok jest zwyczajnym oszukiwaniem siebie. ja tak
          się oszukiwałam przez bardzo długi czas. ale w końcu dotarło, że to
          jedno wielkie oszustwo.


          Zreszta
          > sportowcy, ktorzy maja miesnie waza dosc sporo i jakos sie
          ruszaja ;-
          > ).
          > Poza tym chcialabym zobaczyc Was wszystkie za 20-40 lat wink.

          nie mieszaj dwóch spraw. waga z otyłości a waga z mięśni to sa dwie
          różne rzeczy. otyłośc - czyli nadmiar tkanki tłuszczowej nigdy nie
          będzie wyglądać dobrze.

          a co do tych 20-40 lat - no to wiesz, ja myślę, że człowiek po
          pięćdziesiątce jednak ma inne oczekiwania w stosunku do zycia jak
          młoda dziewczyna wink inne tez sa oczekiwania innych ludzi. pulchnej
          50-tki nikt negatywnie nie komentuje. młodą już tak. jestem pewna,
          że w takim wieku też będe chciała wyglądać dobrze, ale to teraz mam
          wrażenie, że przez tuszę ucieka mi młodośc i najpiekniejsze lata
          życia.

          i naprawdę warto coś robić, żeby poczuć się lepiej. nie tylko mniej
          wagi, ale naprawdę, z każdym straconym kilogramem czuję się
          młodsza, piekniejsza, zdrowsza i bardziej energiczna wink po prostu -
          szczęśliwsza.
          --
          miłego dnia smile
    • 21.09.09, 01:13
      > podjadalm slodkie...ale mam dosc w ogole wszystkiego wiecznych placzow,
      > krzykow, to nieraz sobie cos zjem....a tu zaraz gadanie ZNOW JADLAS SLODKIE,
      Nie żyjemy po to, aby całe życie odmawiać sobie wszystkiego w imię ładnego
      ciała. Jednak jeśli Tobie nie jest z tym ciałem dobrze, to zrób sobie rachunek
      sumienia i wylicz ile to jest to "NIERAZ sobie coś zjem". Jeśli to nieraz
      dotyczy jednego, dwóch cukierków czekoladowych na dzień, to na moje nie warto
      zaciskać pasa i rezygnować z tych dwóch cukierków. Jeśli jednak jest to 10-20
      deko., wtedy lepiej to ogranicz, bo przy 17 miesięcznym dziecku (które zmusza do
      ruchu), powinnaś chudnąć, a nie tyć. Rachunek sumienia zrób sobie sama dla
      siebie i nie ujawniaj na forum.
      Druga sprawa, to możesz mieć zaburzoną gospodarkę hormonalną (tarczyca, leki ?)
      i wtedy choćbyś się głodziła, to efektów odchudzania niewiele się dopatrzysz.
      Ważę niewiele mniej od Ciebie przy podobnym wzroście, ale w większości tkankę
      tłuszczową przerobiłam na mięśnie (ćwiczę siłowo, nie aby spalić tłuszcz) - to
      tak na marginesie dla tych, którzy zawsze przy odbieganiu od tabelkowej normy,
      doszukują się niezdrowej nadwagi.
      Jeśli mąż Ci dogryza, to masz prawo nie mieć ochoty na seks.
      • 21.09.09, 06:42
        Części z Was nie rozumiem. No nie rozumiem obsesji na punkcie wagi,
        rozmiaru ja pitole no ! mogłabym niektórym dziewczynom uwierzyć, że
        piszą z troską o zdrowie ale reszta ??? pisała z myślą ale kaszalot z
        tej dziewczyny, brzydka, ohydna - ja to bym nigdy nie mogła.

        No więc drogie Panie, mam taki sam wzrost co autorka wątku i sporo
        więcej ważę od niej - przyczyn mojej wagi jest kilka i nie będę o
        nich tu pisać.
        Nie mniej kiedy ostatnio męża zapytałam jak mnie spostrzega
        odpowiedział : nadal jesteś tak samo piękna, a ciało ? zmienia się !
        i będzie się zmieniać ! Nigdy już nie będzie tak sprężyste jak 15 lat
        temu... on to rozumie, ja to rozumiem i Bogu dzięki. Jasne,że chcę
        schudnąć ale póki się nie da, a z różnych powodów się nie da to,
        włosów rwać nie będę.
        --
        nasza kapela
        wróżka Lea to ja
        ezoteryczna ja
        • 21.09.09, 07:40

          Znaczy się- facet nie może uważać, że ma grubą żonę i że mu się to
          nie podoba, czy tez może tak uważać, tylko ma o tym nie mówić albo
          jeśli mówi, to używać bardziej delikatnych okresleń, niż mąż autorki
          watku?
          Bo zdaje się, że nie problem w tuszy autorki- ona sama uważa, że
          waży za dużo( bo waży, ja mam ten sam wzrost i ważę duuuuuuzo,
          duuuuużo mniej a i tak nie wydaje mi się, abym anorektyczka byławink
          ale w podejściu męża, prawda? Które jest nie teges- facet nie myśli
          rozumem tylko tym, co ma w spodniach- jak do łóżka to dziewczyna
          dobra, ale pewnie wstydzi się jej na ulicy, winkP Też bym miała
          problem ze zrozumieniem takiego gościa- niestety ta sytuacja
          potwierdza pewna regułę- faceci lubią duzo ciałka poprzytulać w
          pościeli, ale się do tego rzadko który przyzna, na ulicy zaś chętnie
          pooglądają się za szczupłymi kobietami.



          a ciało ? zmienia się !
          > i będzie się zmieniać ! Nigdy już nie będzie tak sprężyste jak 15
          lat
          > temu...

          A to ma coś wspólnego z nadwagą?
          Ja nie mam nadwagi a nad sprężystością też muszę pracować. Ale
          pracuję, nie tylko mówię, że muszęwinkP
          --
          "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic
          świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko
          zobaczy światło egzystencji"

          Andreas Corelli
        • 21.09.09, 08:07
          no własnie sa ciche dni jestem zla i nie zamierzam z nim gadac, uwazam ze takie
          teksty powinien mowic w inny sposob sa nie WYTYKAC mi wszystko czego nie
          powinnam jesc

          widocznie Ciebie jeszcze nie dopadło chroniczne zmeczenie,
          bóle kręgosłupa, migreny i tak dalej. mnie dopadło, chociaż nie do
          końca z mojej winy. po hormonach ciężko jest zrzucać. bardzo ciężko. -- własnie
          ze3 juz tez dopadło....zero energi u mnie..

          co do łóżka - moim zdaniem popełniasz błąd. osoba pulchniejsza tez może być w
          łóżku szczęśliwa. ja przynajmniej byłam i jestem - wiem ze moze, ale skoro on
          tak gada w dzien a w nocy ze lozku taki tyłeczekt o mu sie 1000 razy bardziej
          podoba niz chudzielca to cos jest tu nie tak??



          • 21.09.09, 08:30
            > tak gada w dzien a w nocy ze lozku taki tyłeczekt o mu sie 1000 razy bardziej
            > podoba niz chudzielca to cos jest tu nie tak??
            >

            obwiam sie, ze to kwesti dostepnosci a nie podobania, skoro raczy cie takimi
            slodkimi slowkami w dzien...
            --
            "po ćwiartce dobrego alkoholu czuję się jak rzeźba"
        • 21.09.09, 08:38
          Lea- kwestia gustu.
          Mnie sie grube nie podoba i koniec.Wielu innym ludziom rowniez.

          Ty jak piszesz, masz jakis glebszy problem z utrzymaniem wagi - zas
          autorka watku po prostu z wlasnego niechlujstwa tyje kilogram za
          kilogramem.Sama uwielbiam slodycze, ale gdy waga pokazala mi 4 kg na
          plusie, to z dnia na dzien odstawilam slodkie.Bo chce jak najdluzej
          wygladac szczuplo i atrakcyjnie, bez wstydu paradowac po plazy w
          bikini, nie upychac faldek tluszczu w przyciasne co chwila spodnie.
          Mozna miec 15 lat wiecej i wciaz fajne cialo, nie otłuszczone.Tylko
          trzeba po prostu czasem sobie czegos odmówic.A autorka watku
          niefrasobliwie doklada sobie wagi, bocząc sie na meza, ktory smie
          liczyc jej zjedzone kalorie.

    • 21.09.09, 09:19
      Wiesz, to tak różnie bywa z tymi mężowskimi zapatrywaniami.... Ja
      byłam dość tłusta, naśmiewał się ze mnie, wzięłam się ostro za
      trening i dietę, zrzuciłam 15 kilo - i co - zaczął narzekać, że
      kości mi wystają, że biust się zmniejszył i pupa. No i po jakimś
      czasie wróciłam do swojej poprzedniej wagi (niemal) i jest OK, a on
      mówi :"tylko mi więcej nie chudnij!" smile
    • 21.09.09, 09:35
      kirsza, myślę, że Twoja nadwaga to jest najmniejszy problem jaki masz w swoim
      małżeństwie. Uwagi o nadwadze - są tylko skutkiem problemu a nie jego przyczyną.
    • 21.09.09, 09:43
      jaki nalog?
      od kiedy niekontrolowane zarcie slodyczy jest nalogiem?


      Wisi tutaj watek o grubym mezu i mezowi wolno powiedziec, ze jest
      gruby a maz zonie nie moze?
      Jesli sie rozpasla widocznie- to dlaczego ma jej nie powiedziec?
      • 21.09.09, 10:31
        Marta
        Już wyżej o tym wspomniałam - niekontrolowane żarcie to taki sam nałóg jak
        alkohol, papierosy, leki czy narkotyki.
        Wiesz, ze robisz źle a jednak to robisz.
        A każda myśl o odchudzaniu znajduje swój finał w lodówce.


        --
        forum Pędraki2004
        http://vector-cartoons.com/images/flinston3.gif
        • 21.09.09, 10:35
          lila1974 napisała:

          > Marta
          > Już wyżej o tym wspomniałam - niekontrolowane żarcie to taki sam
          nałóg jak
          > alkohol, papierosy, leki czy narkotyki.
          > Wiesz, ze robisz źle a jednak to robisz.


          Czekaj czekaj, a to nie mozna tak niekontrolowanie jest marchewki,
          salaty, jablek? To koniecznie musi byc slodkie?




          --
          ''Zwłaszcza, że tydzień spania po południu wygląda tak:
          poniedziałek, środa, piątek - niania, wtorek, czwartek,sobota i
          niedziela - cycuś mamusi...''
          • 21.09.09, 10:42
            moze byc oczywiscie ale rownie dobrze moglabys powiedziec- dlaczego
            ludzie pala papierosy mogliby przeciez z zapalonym patykiem chodzic,
            albo niezapalona slomka- tez usta i rece zajmuje smile

            Po pierwsze slodycze uruchamiaja reakcje hormonow ktore bardzo trudno
            przerwac. I juz nawet nie chodzi o slynne endorfiny z czekolady smile
            ale o trzustke i insuline. Dlatego z definicji latwiej odchudzaja sie
            ldze ktorzy sa lakomi na slone a najlatwiej ci co kochaja ostre.

            Po drugie to jek pradawnej puszczy- w naturze malo jest rzeczy
            slodkich w sposob oczywisty a w dodatku na ogol sa one nieszkodliwe.
            Z zadnym innym smakiem nie jest to tak oczywiste jak ze slodkim ze
            jak zjesz to ci nie zaszkodzi. Dlatego pierwotnie kultury tak sie od
            slodkiego uzalezniaja- bo bazuja glownie na instykcie i duza czesc
            spolecznosci pierwotnych jesli ma czeste kntakty z bialymi i
            zaniedbuje stare zwyczaje- wpieprza cole i cukierki i umiera na
            wiencowke i cukrzyce.


            Ogolnie zgadzam sie z tym ze ma prawo- ja to mowie mezowi, maz to
            mowi mi- ale forma tez jest wazna smile
            --
            opsesyjna.blox.pl/html
            przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
            następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
            zamknęły
            • 21.09.09, 10:46
              No tak czyli rozumiem ze ogolnie brak umiarkowania w obzarstwie,
              zwlaszcza slodyczy jest usprawiedliwiony.



              --
              ''Zwłaszcza, że tydzień spania po południu wygląda tak:
              poniedziałek, środa, piątek - niania, wtorek, czwartek,sobota i
              niedziela - cycuś mamusi...''
              • 21.09.09, 11:03
                nie nie jest usprawiedliwiony- tego nie napisalam. Natomiast jest
                zrozumialy. Oraz nie jest latwy do pokonania.
                --
                opsesyjna.blox.pl/html
                przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
                następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
                zamknęły
                • 21.09.09, 12:08
                  wieczna-gosia napisała:

                  > nie nie jest usprawiedliwiony- tego nie napisalam. Natomiast jest
                  > zrozumialy. Oraz nie jest latwy do pokonania.

                  Podobnie jak nie jest łatwo pokonać nałóg nikotynowy, czy alkoholowy

                  --
                  Quidquid latine dictum sit, altum videtur smile
              • 21.09.09, 13:32
                Nie, Marta nie jest.
                Tak jak alkoholizm mimo, że jest zaliczany jako jednostka chorobowa,
                usprawiedliwienia nie ma.

                Kwestia jest inna - można się przed sobą usprawiedliwiać, mozna coś z tym robić.
                --
                forum Pędraki2004
                http://vector-cartoons.com/images/flinston3.gif
          • 21.09.09, 10:43
            Nie mozna, albowiem uzaleznienie od slodyczy na poziomie komorkowym jest bardzo
            podobne do uzaleznienia od alkoholu. Ilebys tych marchewek nie zjadla, ale
            organizm domaga sie wlasnie slodyczy. Chinczycy tez twierdza, ze jezeli po
            posilku organizm domaga sie deseru, tzn posilek byl zle skomponowany.
            --
            http://avatars.kards.ru/images/avatar/9d/fe/65181.gif
            • 21.09.09, 10:48
              . Chinczycy tez twierdza, ze jezeli po
              > posilku organizm domaga sie deseru, tzn posilek byl zle
              skomponowany.

              Musze tesciowej przekazac wink))
              U niej to sie nazywa '' musze sobie teraz smak zmienic '' wink)))

              --
              ''Zwłaszcza, że tydzień spania po południu wygląda tak:
              poniedziałek, środa, piątek - niania, wtorek, czwartek,sobota i
              niedziela - cycuś mamusi...''
          • 21.09.09, 10:45
            A może pijakowi zamiast alkoholu dac wodę?

            Akurat w moim przypadku nie chodzi o słodkie ... raczej o żarcie w ogóle.


            --
            forum Pędraki2004
            http://vector-cartoons.com/images/flinston3.gif
            • 21.09.09, 10:49
              lila1974 napisała:

              > A może pijakowi zamiast alkoholu dac wodę?


              Czy slodyczoholizm jest na jakiejs liscie chorob?



              --
              ''Zwłaszcza, że tydzień spania po południu wygląda tak:
              poniedziałek, środa, piątek - niania, wtorek, czwartek,sobota i
              niedziela - cycuś mamusi...''
              • 21.09.09, 10:55
                Jezeli czlowiek nalogowo pochlania slodycze,to napewno ma jakis problem i
                powinien sie przebadac. Moze problem juz powazniejszy, moze chodzi o cukrzyce,
                albo pasozyty, albo tez jakies zmiany somatyczne? Bo jezeli to problem psychiki,
                to jezeli naprawde komus zalezy, to jest w stanie sie kontrolowac, i spokojnie
                sobie odmowic zjedzenia kawalka ciasta .
                --
                http://avatars.kards.ru/images/avatar/9d/fe/65181.gif
                • 21.09.09, 11:05
                  Cukrzyca nie objawia się tym że chce się jeść słodycze wink
                  --
                  Punkt G u kobiety znajduje sie na koncu wyrazu shoppinG.
              • 21.09.09, 11:08
                Nie wiem, szczerze powiedziawszy.
                Sądząc po sobie - powinien być i tak, jak są oddzialy odwykowe dla alkoholików i
                narkomanów, tak powinny być dla obżarciuchów - to jest w dużym stopniu kwestia
                psychiczna.
                --
                forum Pędraki2004
                http://vector-cartoons.com/images/flinston3.gif
              • 21.09.09, 11:10
                Homoseksualizm byl na liscie chorob jeszcze pare lat temu a
                nieplodnosci nadal na wielu listach nie ma, chociazby w naszym kraju.
                I co z tego? Jak nie ma na liscie chorob to nie istnieje? A depresja
                jest na liscie chorob a i tak wiekszosc ludzi uwaza ze to histeria i
                trzeba wziac sie w garsc.

                slodyczoholizmu jako takiego nie ma- jest za to zespol metaboliczny
                diagnozowany jako choroba i niepochamowana chec na slodkie jak
                najbardziej jest uznawana za problem medyczny.

                --
                opsesyjna.blox.pl/html
                przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
                następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
                zamknęły
            • 15.10.09, 14:45
              wcale się męzowi nie dziwię, jeśli wychodząc za niego ważyłaś dużo
              mniej a teraz nie robisz nic żeby wrócić do poprzedniej wagi (a
              wręcz przeciwnie, zajadasz słodycze smile ).
              Po prostu przestałaś o siebie dbać i tyle. Czas więc wziąć się za
              siebie i tyle.
              PS. Fakt. móglby być trochę delikatniejszy wink

              --
              sygnaturki brak tongue_out
      • 21.09.09, 20:13
        Słodycze są potrzebne, podnosza poziom endorfin, mamy lepszy nastroj-
        CZEKOLADA wlasnie dlatego UZALEŻNIA.
        Trzeba zmienic słodycze- możesz zjesć jedną czwartą tabliczki
        gorzkiej czekolady (musi miec z 70 % kakao)

        Reszte słodyczy zastąp......marchewką?, selerem naciowym,?, suszem z
        jabłek.....
    • 21.09.09, 10:10
      ja jeszcze chciałam coś dodać. autorka wątku ma pretensje do męża, że jej mówi
      wprost, że jest gruba i że je słodycze mimo otyłości.
      a ja z kolei wściekłam się na męża i kazałam mu przysiąc, że absolutnie zawsze
      będzie ze mną pod tym względem szczery.
      Otóż jak się poznaliśmy miałam problemy hormonalne i co prawda nie byłam gruba,
      ani nawet nie miałam nadwagi - ot zwyczajny rozmiar 38. Jedna ciąża -
      poronienie, stres, najpierw samotne siedzenie w domu przez pół roku - tak
      wyszło, potem stresująca praca i jakoś tak wyszło, ze na fotkach pojawiałam się
      coraz okrąglejsza na buzi. Po urodzeniu dziecka nie wchodziłam na wagę, ale dwa
      miesiące po porodzie na imprezie, pewien buc trochę podpity powiedział do mnie:
      "masz chyba problem z wagą" (nie wiedział o porodzie, ale to był dla mnie cios w
      samo serce i pierwszy sygnał do mobilizacji)
      narzeczony ciągle powtarzał, że mu się podobam. Zaczęły się przygotowania do
      ślubu i udało mi się schudnąć. Jakoś tak samo z siebie mi zleciało. Ważyłam ok
      64 kg i było fajnie. I pewnego dnia oglądając wspólnie zdjęcia, mąż mi
      powiedział, że generalnie zawsze mu się podobam, ale przez pewien czas miałam
      dosyc masywne ramiona i uda. Że ładna i tak byłam, ale te ramionka... I że teraz
      jest o wiele lepiejsmile
      I że nie chciał mi mówić, żeby mi nie było przykro.
      I co? Która wersje byście wolały? Bo ja bym wolała szczerość.
      • 21.09.09, 10:12
        acha, po tym wyznaniu się wściekłam i z tej wściekłości zjechałam do 58 kgsmile w
        której to wadze czuje się najlepiej.
    • 21.09.09, 10:16
      Troszke smieszne jest to naskakiwanie na meza, ze smie mowic zonie
      ze jest gruba.
      Ja bym chciala uslyszec, ze przytylam za duzo.
      Moze chamskie teksty nie powinny pasc, ale mam wrazenie ze dla Was
      wszystko to jest chamstwo.
      Jesli facet ma zone ktora caly czas nosi rozmiar 38, a potem nagle
      po ciazy jej zostaje + zaczyna jesc i dodaje do tego jeszcze kilka
      numerow, no dlaczego ma sie mu to podobac?
      Gdyby mu sie podobaly pulchne dziewczyny to zdaje sie ze by sie z
      taka ozenil, prawda?
      Moze go zwyczajnie pulchna kobieta nie pociaga? Nie ma prawa?
      Mnie tez nie pociagaja spasieni faceci i co? Jestem chamska?

      Dlaczego zona ma sie podobac mezowi zawsze, wszedzie i okazdej
      porze, bo jest zona? Bez przesady, ludzie mlodzi sa, nikt mi nie
      wmowi ze wyglad nie ma znaczenia i trzeba sie kochac niezaleznie od
      tego.
      • 21.09.09, 10:20
        75 kg przy 164 cm wzrostu, to nie wiem, jakby się liczyło, jest
        nadwaga. Dziecko ma już 17 miesiecy, czyli ten stan już trochę trwa.
        Mąż stara się zmobilizować żonę. Aż tak chamskie te jego odzywki nie
        są. Nie bójmy się nazwać kogoś grubym, jak jest gruby. Mówi jej to w
        konkretnych sytuacjach, czyli wtedy, gdy znów wcina słodycze. IMO
        zachowanie jak najbardziej na miejscu.
      • 21.09.09, 10:34
        I tu masz absolutną rację.
        Mój mąż oszczędza mi chamskich uwag, ale wiem, że byłby przeszczęśliwy, gdybym
        zjechała z wagi.
        Żenił się z fajną, zgrabną dziewczynę a obecnie ma w domu własną babcię.

        --
        forum Pędraki2004
        http://vector-cartoons.com/images/flinston3.gif
        • 21.09.09, 10:38
          lila1974 napisała:

          > I tu masz absolutną rację.
          > Mój mąż oszczędza mi chamskich uwag, ale wiem, że byłby
          przeszczęśliwy, gdybym
          > zjechała z wagi.
          > Żenił się z fajną, zgrabną dziewczynę a obecnie ma w domu własną
          babcię.

          No wlasnie,czyli lila co? Czyli ogolnie mezowi MUSI sie wszystko
          podobac co zona z soba robi?
          Ja rozumiem, ze niektorzy lubia wieszaki, niektorzy puszyste kobiety
          i dlaczego zmiana, obojetnie w ktorym kierunku- wielka zmiana, nie
          5kg tylko z 20 ma przejsc niezauwazona?
          No jakby mi maz przytyl z 30 kilo to nie bylabym zadowolona i
          powiedzialabym mu to.

          Bo mam wrazenie, ze jak wielbiciel puszystej ktora schudla powie-
          ''wez juz nie chudnij'' lub ''za duzo schudlas, nie podoba mi sie
          to '' to jest ok, ale jak powie w druga strone to juz jest cham.



          --
          ''Zwłaszcza, że tydzień spania po południu wygląda tak:
          poniedziałek, środa, piątek - niania, wtorek, czwartek,sobota i
          niedziela - cycuś mamusi...''
          • 21.09.09, 10:43
            Nie, absolutnie nie musi.
            I się nie podoba.
            Pisałam wyłącznie o oszczędzanie mi chamskich przytyków, natomiast nie o tym, że
            mu się w temacie wypowiadać zabraniam.

            Ja na jego miejscu też bym nie była.

            Czym innym jednak są słuszne uwagi a czym innym chamstwo.

            Przychodzi mi tu do głowy moja przyjaciółka, która popłakała się kiedyś po
            wizycie w naszym domu (bardzo rzadko się widujemy) - mniej więcej chodziło jej o
            to, że mimo iż jestem dużo grubsza od niej mąż mnie szanuje i kocha, czemu daje
            wyraz, jej obrzucał ją wylącznie chamskimi wyzwiskami.

            Kondycja związku ma tu ogromne znaczenie.

            --
            forum Pędraki2004
            http://vector-cartoons.com/images/flinston3.gif
        • 21.09.09, 12:51
          Liluś, a dlaczego nie pójdziesz do lekarza, jeżeli tusza Cu przeszkadza. Są
          teraz świetne kliniki odchudzania, gdzie do nadwagi podchodzi się wielowątkowo,
          od strony zwalczania uzależnień również. Tyle robisz w życiu - zrób i to smile
          --
          Quidquid latine dictum sit, altum videtur smile
          • 21.09.09, 13:33
            Właśnie chyba robię za dużo, bo w tym temacie wciąż sprawę odkładam.
            --
            forum Pędraki2004
            http://vector-cartoons.com/images/flinston3.gif
            • 21.09.09, 13:39
              Lila, ja sie leczę w centurm leczenia otyłości w Krakowie n
              agancarskiej - konkretnie w innym mieście, bo mają gabinety usiane
              po Polsce. ale lekarze ci sami wink kosztuje to torchę, ale jest
              skuteczne. znajdź sobie gabinet i działaj. warto wink
              --
              miłego dnia smile
              • 21.09.09, 13:46
                Ja musze zacząć od głowy, bo u mnie to ewidentnie jakaś "patologia" i kąpletny
                brak "silnej woli".
                --
                forum Pędraki2004
                http://vector-cartoons.com/images/flinston3.gif
                • 21.09.09, 16:15
                  Po prostu się zapisz. Przy okazji Cię przebadają, a dla Ciebie będzie motywacją
                  każda kolejna wizyta.
                  Nie ma na co czekać, z każdym rokiem będzie ciężej się zmotywować.
                  --
                  Quidquid latine dictum sit, altum videtur smile
    • 21.09.09, 11:24
      To decydowanie za dużo!!

      Abstrahując od tego, ze Twój mąż Cię nie szanuje
      • 21.09.09, 12:35
        no właśnie - abstrahując wink

        dziewczyny - oddzielmy dwie sprawy - jedna to chamstwo pana męża.

        a druga - zupełnie inna - to BMI autorki wątku.

        a co do nałogu słodyczowego. owszem, jest to udownodnione - po
        pierwsze, że sodycze potrafią uzależnić na zasadzie dokładnie takiej
        samej jak alkohol czy narkotyki. może sie to komus podobac albo
        nie - ale to są dowody naukowe, zapytajcie pierwszego lepszego
        lekarza leczącego otyłość. mechanizm jest prosty - słodycze dają
        człwoiekowi energię i sporą dawkę lepszego humoru. czy przypadkiem
        nie jest to podobne do narkotyków?

        niestety - czy ktos wierzy czy nie - istnieje taki rodzaj
        uzależnienia. zabierz palaczowi papierosy, alkoholikowi alkohol a
        osobie uzależnionej od słodyczy kostke czekolady. efekt będzie ten
        sam.
        --
        miłego dnia smile
    • 21.09.09, 11:32
      jest duza szansa ze jak schudniesz to bedzie gadanie ze jestes
      obwisla.

      Maz jest wobec ciebie chamski. Pomiedzy wami nie jest ok- mozna
      czlowiekowi zwrocic uwage nie raniac go, czy oferujac wsparcie.

      Inna sprawa- jestes od rana do 15.30 z dzieckiem, chodzisz na
      solarium i nie masz czasu cwiczyc? Ustal moze czy chcesz sie
      odchudzic czy tez nie chcesz- tak sama przed soba, co?
      --
      opsesyjna.blox.pl/html
      przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
      następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
      zamknęły
      • 21.09.09, 12:30
        zgadzam sie z wieczna-gosia, chociaz to pewnie nie takie latwe.
        Moze potrzebna Ci pomoc profesjonalisty aby odzyskac wiare w siebie?
        serio pisze, nie nasmiewam sie.
    • 21.09.09, 12:52
      Zazdroszczę Ci; wystarczy, że odstawisz słodkie - od tego organizm
      sie szybko odzwyczaja, wystarczą dwa tygodnie bez cukru.
      Podjadaj owoce, warzywa, pestki, jakieś nasionka, jogurty.
      • 21.09.09, 15:22
        Mąż jest chamski.
        Ty masz nadwagę, nie jakąś drastyczną, ale masz.
        Nie jesteś otyła, nie masz tez powodu, aby znosić tak chamskie teksty.

        Ja osobiście źle czułabym, się z nadwagą, na pewno w sobie miałabym motywację do
        jej zrzucenia i wymagałabym od męża wsparcia, a nie chamstwa.
        Dlatego zdumiewa mnie przyzwolenie na chamstwo tak wielu forumowiczek.

        Dla własnego zdrowia i samopoczucia, na spokojnie zrzuć parę kilo (rozsądna
        dieta- do 4 kg na miesiąc, bez nerwów i presji).
        A jak nie chcesz- nie musisz, nadwaga Twoja nie stanowi obecnie zagrożenia,
        tylko juz NIE TYJ WIĘCEJ.
        A męża masz patałacha.



        --
        Jesteś pan zbiorem molekuł
        • 21.09.09, 15:23

          ledzeppelin3 napisała:

          > Mąż jest chamski.
          > Ty masz nadwagę, nie jakąś drastyczną, ale masz.
          > Nie jesteś otyła, nie masz tez powodu, aby znosić tak chamskie teksty.
          >
          > Ja osobiście źle czułabym, się z nadwagą, na pewno w sobie miałabym motywację d
          > o
          > jej zrzucenia i wymagałabym od męża wsparcia, a nie chamstwa.
          > Dlatego zdumiewa mnie przyzwolenie na chamstwo tak wielu forumowiczek.
          >
          > Dla własnego zdrowia i samopoczucia, na spokojnie zrzuć parę kilo (rozsądna
          > dieta- do 4 kg na miesiąc, bez nerwów i presji).
          > A jak nie chcesz- nie musisz, nadwaga Twoja nie stanowi obecnie zagrożenia,
          > tylko juz NIE TYJ WIĘCEJ.
          > A męża masz patałacha.
          >

          AMEN.
    • 21.09.09, 20:29
      pytanie czy chcesz schudnac dla własnej satysfakcji czy zadowolic meza, choc
      kiedy moj przytył prawie 30 kg tez jeczałam ze jest gruby wział sie za siebie
      przeszedł na diete(nic tłustego, smazonego, słodkiego)i codziennie odwiedzał
      siłownię zrzucił wszystko w poł roku!!!!!! - wystarczy chciec. kiedy urodziłam
      dziecko, zostawiałam małego na godzinke z mezem i w tym czasie cwiczyłam- dziś
      mój synuś ma 10 tygodni a ja wage taka sama jak przed ciaza....wniosek "chciec
      to móc" tylko trzeba dać jeszcze coś od siebie
      • 21.09.09, 20:46

        -- kiedy urodziłam
        > dziecko, zostawiałam małego na godzinke z mezem i w tym czasie cwiczyłam- dziś
        > mój synuś ma 10 tygodni a ja wage taka sama jak przed ciaza....wniosek "chciec
        > to móc" tylko trzeba dać jeszcze coś od siebie


        Przegięcie w drugą stronę, i to grube. Zapatrzenie na chore wzorce, lansowane
        przez współczesną kulturę, plus brak miłosierdzia dla siebie samej. Każdy lekarz
        Ci powie, ze po porodzie z odchudzaniem trzeba poczekać 3 miesiące. Pierwsze 6
        tygodni to połóg, masz w jamie macicy zywą ranę o dużej powierzchni, plus
        gojenie krocza, plus laktacja. potem- dojście do siebie organizmu, regeneracja,
        uzupełnianie zasobów żelaza itepe trwa kilka miesięcy. Forsowne odchudzanie
        (godzina ćwiczeń dziennie to BARDZO forsowne odchudzanie) w tym czasie może zabić.
        No, ale jak Justyna Steczkowska mogła zrobić szpagat w cztery tygodnie po
        porodzie, i Hejdi Klum, i Natalia Vodianowa, to co, ja mam być gorsza??????
        Jesteś pan zbiorem molekuł
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.