Dodaj do ulubionych

Brak entuzjazmu - maz

27.09.09, 22:44
Troche sobie pomarudze bo mnie tak dzis naszlo. Moj maz kocha
bardzo naszych synow tak jak i oni jego, jest dobrym ojcem ale ma
kompletnie obojetny stosunek do ewentualnej przyszlej prokreacji.
Bedzie to dobrze a nie bedzie to tez dobrze. Mnie totalnie wzielo
na trzecie i troche przykro przystepowac do dziela tak dla siebie a
nie dla nas. Wszelkie proby wyduszenia z niego nici entuzjazmu sa
bezowocne, ze zdziwieniem kwituje ze on sie bedzie cieszyl i z
szostego i siodmego tez, ale wlasnie nie widac tej radosci. Przed
3ma miesiacami wyjelam spirale i caly czas nie mialam miesiaczki,
teraz wystapila wywolana Duphastonem, ja chodze po scianach z
domyslow ze moze nie daj Boze cos mi sie poprzestawialo w organizmie
albo nie daj Boze jakies wczesne przkwitniecie mnie zastalo nad ta
spirala, a jego to kompletnie nie martwi, temat jest mu obojetny.
Nie wiem czy mam robic to dziecko czy nie, czy sie po prostu czepiam
bo mi hormony uderzyly do glowy?
Edytor zaawansowany
  • gazeta_mi_placi 27.09.09, 22:52
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 18_lipcowa1 27.09.09, 22:58
    ale ma
    kompletnie obojetny stosunek do ewentualnej przyszlej prokreacji



    a jaki ma miec, jesli np nie chce?
    albo naprawde mu to obojetne - ja sama podchodzilam do wlasnej
    prokreacji bez entuzjazmu, na zasadzie bedzie co ma byc
  • czar_bajry 28.09.09, 01:29
    Moim zdaniem to hormony i Tobie też radzę tej wersji się trzymaćtongue_out
  • mamamonika 28.09.09, 08:01
    Ja osobiście tez mam zupełnie obojętny, a raczej negatywny stosunek do
    przyszłej prokreacji i uważam to za normalne, bo zupełnie mi wystarczy
    dotychczasowe potomstwo. Gdyby ktoś mi usiłował "nadać entuzjazmu" w
    tej kwestii posłałabym go do diabła ekspresem.
    Do "zrobienia" dziecka potrzeba dwóch osób, a mąż raczej po prostu nie
    jest chętny i to JEST normalne. Głupio bym się czuła gdyby partner
    traktował mnie jak osobę do rozpłodu, nie miałabym ochoty zwyczajnie.
  • szyszunia11 28.09.09, 10:17
    a jak bylo w przypadku poprzednich dzieci? przed i po ich narodzeniu?

    --
    moje dziecuszko

    patologia
  • kawka74 28.09.09, 10:28
    Też miałam takie jazdy od czapy, ale usprawiedliwiają mnie hormony ciążowe.
    Próbowałam się domagać od męża entuzjazmu, ale potem zastanowiłam się nad tym, jak niby ten entuzjazm miałby się przejawiać. I nic mądrego do głowy mi nie przyszło oprócz scen a la 'Maria i Magdalena', kiedy to Jaś, dowiedziawszy się, że będzie ojcem, zaczął całować przyszłą matkę po stopach. Wtedy zorientowałam się, że przegięłam, i odpuściłam, bo zaczynałam krążyć wokół absurdu.
    Wystarczy mi, że o mnie dba.
    --
    Scena gotowa do dezorientacji
  • vienetta 28.09.09, 16:29
    Hormony smile
    Też to miałam po 30-tce naszła mnie chęć na dzidziusia, a dwaj
    starsi już odchowani. Mąż mówił, że nie ma sprawy smile, ale jak
    dowiedział się o ciąży, to był strasznie zadowolony i nawet kupił
    tort i kwiaty i oznajmił z dumą starszej progreniturze, że będzie
    dzidziuś.
    Więc dopóki dzidziusia nie ma, to chłop nie ma się z czego cieszyćsmile
    Nie masz co przesadzać z tymi oczekiwaniami.
    --
    [URL=http://chomikuj.pl/Chomik.aspx?id=PatiMati&b=1]
  • lipsmacker 28.09.09, 22:07
    Z poprzednimi bylo tak ze odnosil sie entuzjastycznie jak juz byla
    ciaza a po porodzie dostawal malpiego rozumu na punkcie dziecka,
    jego opowiesci o porodach po dzis dzien przedstawiaja jego w roli
    glownej, lekarz jemu wlasciwie asystowal w niewielkim nawet
    stopniu wink Nie watpie ze z trzecim bedzie tak samo jezeli juz do
    ciazy dojdzie, pewnie to moja hustawka hormonow tak mnie nakreca, 4
    lata mialam Mirene, 3 miesiace jak wyjelam i brak okresu, teraz
    Duphaston i @ jest, zobaczymy co dalej.
  • verdana 28.09.09, 22:14
    A nie wpadlo Ci do glowy, ze maż naprawde nie chce tego dziecka - ze
    dwoje mu wystarczy i z przerazeniem mysli o pieluchach, wydatkach i
    koniecznosci zarabiania na kolejne dziecko. Że nie tylko nie
    wybuchnie entuzjazmem, ale bedzie zmartwiiony, a maksimum, co
    potrafi z siebie wykrzesac to obojetność? I ze nie będzie się
    cieszył nawet po urodzeniu dziecka - moze je kochac, ale cieszyć się
    nie musi?
    Uwazam, ze decyzja o dziecku powinna byc zaakceptowana przez obie
    strony.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • lipsmacker 28.09.09, 22:47
    verdana napisała:

    > A nie wpadlo Ci do glowy, ze maż naprawde nie chce tego dziecka -
    ze
    > dwoje mu wystarczy i z przerazeniem mysli o pieluchach, wydatkach
    i
    > koniecznosci zarabiania na kolejne dziecko. Że nie tylko nie
    > wybuchnie entuzjazmem, ale bedzie zmartwiiony, a maksimum, co
    > potrafi z siebie wykrzesac to obojetność? I ze nie będzie się
    > cieszył nawet po urodzeniu dziecka - moze je kochac, ale cieszyć
    się
    > nie musi?
    > Uwazam, ze decyzja o dziecku powinna byc zaakceptowana przez obie
    > strony.

    Tak sie sklada ze prowadzimy wlasna firme, ktorej ja jestem mozgiem
    i przy 3cim dziecku bede prowadzila interesy nadal w tym samym
    trybie co teraz, akurat zmartwienia w postaci wydatkow i zarabiania
    na to dziecko a takze ewentualne piate i dziesiate odpadaja.

  • nangaparbat3 28.09.09, 22:54
    A mnie się zdaje, ze on ma wyjatkowo zdrowe podejscie - bedzie to bedzie, a nie
    - to widac tak ma byc.
    Odpusc, wyluzuj, prędzej zajdziesz w ciążę, jak nie będziesz sie tak spinac.
    A on ma racje i wielki dar, zeby cieszyc się tym co jest, a nie napreżac na to,
    co moze bedzie.
    --
    "Bo do tego trzeba serca, miłości, przyjaźni... Ale powiem wprost: najważniejszy
    jest spirytus."
    Pani A., mistrzyni nalewek
  • lipsmacker 28.09.09, 23:17
    Moze i tak. Ja jesli nie moge czegos zaplanowac i tego wykonac to
    jestem chora. Trudno mi jest sie pogodzic z takim 'co bedzie to
    bedzie'.
  • nutka07 28.09.09, 23:31
    Czyli jestes osoba, mocno kontrolujaca sytuacje? Moze tym sie najpierw zajmij wink
    --
    Zapomniałam
  • lipsmacker 29.09.09, 19:49
    Czyli jak mam sie zajac swoja tendencja do kontrolowania sytuacji?
    Zaczac latac do psychiatry? Podejrzewam ze w pierwszej kolejnosci
    kazalby mi przestac pisac na forum wink
  • deszcz.ryb 28.09.09, 23:17
    W takim razie może mu się nie chce znowu przewijać, niańczyć, bawić, karmić, nie spać pół nocy? Zapytaj go o to.
  • verdana 29.09.09, 08:56
    Mozesz planowac swoje zycie, nie zycie męża. A co do zarabiania -
    cóż, nie sposób przewidzieć, czy będzie się moglo pracowac w ciąży i
    po urodzeniu dziecka. Nie zwsze wszysto przebiega gladko - moja
    kolezanka tez to sobie zaplanowała, a okazało się, ze dziecko chore
    i ona chora. I z pracy nici.
    Zaplanowałas taką ewentualność?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • sanrio 29.09.09, 10:59
    Hormony uderzyły, weź se daj spokój - mówi chłop, że będzie się cieszył na
    kolejne dziecko, to powinno Ci wystarczyć - wg Ciebie powinien skakać z radości
    na samo wspomnienie o dziecku, namawiać, wariować i bzykać co godzinę, żeby
    tylko utrafić? To facet i no raczej nie spotkałam się żeby jakikolwiek euforią
    reagował na takie rzeczy.
  • asiara74 29.09.09, 11:51
    Moze i tak. Ja jesli nie moge czegos zaplanowac i tego wykonac to
    jestem chora


    Entuzjazm męża też chyba został zaplanowany i plany sie posypały. Naprawdę żyj i
    daj żyć innym.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka