aborcja - artykul Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100961,7125691,Czarny_rynek_aborcyjny.html
    zastrzelilo mnie jedno zdanie:

    "jedna z naszych bohaterek chodziła do lekarza, który usuwał jej ciążę
    prywatnie, legalnie przed 1993 rokiem i po wprowadzeniu ustawy - już
    nielegalnie. Dla niej niewiele się zmieniło. Ten sam gabinet, tylko cena wyższa."

    lansuje sie tego rodzaju poczynania jako cos ekstra nowoczesnego dowod
    dbalosci i swiadomosci wlasnego ciala i "robienia sobei z nim co sie chce"
    z drugiej strony z przytoczonego zdania rysuje sie obraz kobiety zupelnie
    majacej w nosie chocby elementarna dbalosc o swoje zdrowie aborcja - srodek
    antykoncepcyjny, przeciez pomijajac aspekt plugawosci moralnej tego czynu ma
    on rowniez aspekt zdrowotny, to ingerencja w zdrowy badz co badz organizm,
    naruszenie ciaglosci tkanek i rozne takie bla bla jak mozna sobie tak
    lekkomyslnie poczynac "sie zajdzie to sie usunie"... az bije nieswiadomosc,
    ciemnogrod i zabobon drogie panie smile
    a taki to uklon w strone nowoczesnosci...
    niby

    --
    "We want revolution, constant evolution
    start your engines, blow your fuses
    burn the bridges for the future
    THIS IS OUR SOLUTION"
    • Wiesz, jeśli w ciągu np. 15-20 lat regularnego współżycia zaliczyła
      2 wpady to jeszcze mogę zrozumieć. Jeśli robi skrobanki co roku to
      powinna zwyczajnie pomyśleć o sterylizacji.
      • triss nie jest to uscislone, mimo wszystko dwie wpady to duzo jesli sie mysli o
        antykoncepcji i o wlasnym zdrowiu... w ciaze nie zachodzi sie od powietrza

        --
        "We want revolution, constant evolution
        start your engines, blow your fuses
        burn the bridges for the future
        THIS IS OUR SOLUTION"
    • "Ukłon w stronę nowoczesności", "lnsowanie aborcji, aborcja jako dowód dbałości
      i świadomości własnego ciała"... Naprawdę takie według ciebie były intencje
      osoby wypowiadającej się w artykule? Za Chiny ludowe nie doszukałabym się takich
      podtekstów. Dla mnie to było rzeczowe stwierdzenie faktu: ustawa jest fikcją.

      --
      "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu jako los"
      • ustawa jest fikcja ale moj watek nie jest o tym...
        aby ustawe obalic lansuje sie kobiete nowoczesna ktora ma wplyw na siebie swoje
        cialo i zdrowie, powiedz mi jak dba o zdrowie autorka tego zdania?
        moze ja cos zle zrozumialam, ale mimo wszystko dwie skrobanki to IMO duzo i
        spore obciazenie dla organizmu, moze warto wlasnie jak napisala triss pomyslec o
        wyczyszczeniu sie albo zalozyc facetowi ubranko na instrument...

        --
        "We want revolution, constant evolution
        start your engines, blow your fuses
        burn the bridges for the future
        THIS IS OUR SOLUTION"
        • Autorka tego zdania nie wyskrobała się dwa razy, tylko pisze o kobiecie, która
          ma za sobą takie doświadczenia. Moim zdaniem artykuł nie lansuje aborcji jako
          elementu "nowoczesnego stylu". Może naprawdę coś źle zrozumiałaś.

          --
          "To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu jako los"
        • W tym fragmencie, który cytowałaś faktycznie nie było mowy o
          liczbie - mogły być dwie a mogło być sześć czy dziesięć.
          Dokument chyba nie ma na celu akurat lansu na nowoczesność tylko
          pokazanie, że realizacja ustawy jest fikcją i kobiety z bardzo
          różnych powodów i w bardzo różnych warunkach usuwają ciąże.

          BTW wcale bym się nie upierała przy tezie , że liberalizacja ustawy
          byłaby najbardziej na rękę tym "nowoczesnym, ktore mają wpływ na
          swoje zdrowie". Taka pani założy spirale, będzie brać pełnopłatne
          pigułki czy wczepi implanty. Legalizacja usuwania ciąży z tzw.
          przyczyn społecznych jest bardziej w interesie biednych i ciemnych,
          mających gorsze warunki.
        • rzeczy typu

          > zalozyc facetowi ubranko na instrument...

          Edukacja seksualna nie istnieje. Lekcje przygotowania do życia w rodzinie nie są prowadzone, a jeśli są, to jedyną metodą antykoncepcji omawianą na zajęciach jest szklanka wody zamiast, ewentualnie watykańska ruletka, a tabletki to powodują oziębłość i raka. Rodzice zaś w większości wcale nie rozmawiają z dziećmi o seksie, o antykoncepcji tym bardziej, bo sami nie mają pojęcia o temacie, z nimi też nikt nie rozmawiał. Poczytaj sobie o sondażach i badaniach edukatorów z organizacji Ponton bodajże, jakie pytania związane z seksem potrafią im zadawać nastolatkowie.

          Więc wspomniana pani radzi sobie z problemem niechcianej ciąży jak (nie) umie. Osobiście uważam, że gdyby uczono ludzi rzetelnie o ich płodności i antykoncepcji, a środki antykoncepcyjne byłyby refundowane, problem aborcji i podziemia aborcyjnego byłby znacznie mniejszy.

          --
          Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
          Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
      • Dla mnie to było rzeczowe stwierdzenie faktu: ustawa jest fikcją.

        Wiesz, patrząc w ten sposób, to cały Kodeks Karny jest fikcją... Czy to oznacza,
        że należy go unieważnić?
        ~bramstenga
    • Ja się tam wypowiadałam, ale ta dyskusja przypomina negocjacje ze wściekłym
      bulterierem. Szkoda czasu.
    • > lansuje sie tego rodzaju poczynania jako cos ekstra nowoczesnego dowod
      > dbalosci i swiadomosci wlasnego ciala

      że niby gdzie się lansuje?
      • hasla w typie "moj brzuch moja sprawa" itepe...
        nie pisz ebezposrednio o atrtykule, zwolennicy prawa do aborcji bardzo chetnie
        szafuja argumentem kobiety nowoczesnej wyemancypowanej i takie tam, jak sie to
        ma do tego co zacytowalam?

        --
        "We want revolution, constant evolution
        start your engines, blow your fuses
        burn the bridges for the future
        THIS IS OUR SOLUTION"
        • No wlaśnie ma się nijak, wyżej Ci napisałam. Nowoczesna i z jakąś
          kasą prędzej będzie chodziła co 2 miesiące po receptę na prochy niż
          liczyła na ewentualną aborcję i się nie zabezpieczała.
          • wlasnie triss bo to kwestia sposobu myslenia, jakby nie patrzec jest to trauma
            (taki zabieg) niewazne czy moralna czy zdrowotna i z tego sobie trzeba zdac
            sprawe a nie lansowac jak landrynki.
            a ciemnym antykoncepcje trzeba zafundowac i edukacje bo wyskrobywanie tez jest
            raz kosztowne dwa niesie ryzyko powiklan zdrowotnych
            --
            "We want revolution, constant evolution
            start your engines, blow your fuses
            burn the bridges for the future
            THIS IS OUR SOLUTION"
            • Edukacja, antykoncepcja - tak, zgoda, etc.
              Get real!
              Część ludzi jest zbyt głupia/ograniczona/tępa/niedoświadczona, żeby
              świadomie zaplanować najblizszy tydzień a co dopiero panować nad
              własną płodnością. Są ciąże spontaniczne po alkoholu; takie ze
              stosunku "na zgodę"; z facetem, ktorego się lubi ale życia nie
              planuje; z gwałtu małżeńskiego etc.

              Osobiście jestem za najtańszą i łatwo dostępną formą zapobiegania
              ciąży to znaczy wbijaniu do głowy każdemu dorastającemu chłopakowi,
              że stosunek = gumka.
              Jestem zdecydowanie pro choice ale daleko mi do lansowania skrobanek
              jako stylu życia.
            • hehe, nie sądziłam, że w tym wątku przyznam ci rację wink
              z jednym tylko się nie zgadzam - ja naprawdę nie widzę, żeby ktoś twierdził, że
              aborcja jest trendi. wręcz przeciwnie, frakcja pro choice twierdzi, że jest
              całkiem niefajna (ale czasem bywa mniejszym złem, a wybór powinien należeć do
              samej zainteresowanej), a fakt nielegalności tę niefajnośc potęguje.
              • Są różni ludzie pro-choice, nie każdy jest w stanie
                powiedzieć "mniejsze zło" tongue_out
                Ja jednak wolę, jak to "mniejsze zło" jest jednak ujęte w karby
                prawodawstwa. Niedopuszczalne zdecydowanie są dla mnie np "późne
                aborcje" (w USA nawet dokonane podczas porodu (ale jeszcze kiedy
                główka znajduje się w drogach rodnych) zabicie dziecka to też może
                być "aborcja") czy jak w Hiszpanii pozwolenie na podjęcie
                samodzielnej decyzji o aborcji przez 16-letnią gó...arę. Dla mnie
                aborcja w każdej fazie jest zabójstwem, w rzeczywiście podbramkowych
                sytuacjach nie potępiam, ale sam charakter sytuacji nie zmienia dla
                mnie tego, czym ten zabieg jest - uniemożliwieniem żyjącemu już
                organizmowi dalszego rozwoju - czyli po prostu jego zabiciem.
                • zaczyna sie
                  --
                  http://images.cafepress.com/image/22999090_100x100.jpg
                • Zgadzam sie co do poznych aborcji, to jest dramat... Nazywanie tego aborcja to
                  naduzycie, to jest po prostu zabicie (prawie) zdolnego do samodzielnego zycia
                  dziecka.

                  Natomiast wczesny, dokonany prawidlowo w szpitalu zabieg aborcji to w moich
                  oczach jednak co innego. Nie powinno to wszakze zastepowac antykoncepcji ani
                  edukacji jak z tejze korzystac.
                  • Na pewno technicznie to co innego, nie będę się spierać, że nie.
                    Moralnie - są duże różnice w odczuciach (ktoś w 6-tygodniowym
                    płodzie widzi stworka-potworka i nic ludzkiego - w każdym razie
                    zabieg jest w miarę higieniczny, a inni już widza w tym stworku
                    dziecko w które się rozwinie - tego tu nie przeskoczymy), także
                    warto, żeby jednak prawo jakąś granicę ustaliło. To znaczy - w
                    jakich sytuacjach i do kiedy "mniejsze zło" dopuszczamy.
                    Sama koncepcja ustawy która to robi nie jest chyba zła? Nawet jeśli
                    zawsze znajdą sie osoby które ją łamią, podziemie i zarobki z tytułu.
                    • > Moralnie - są duże różnice w odczuciach (ktoś w 6-tygodniowym
                      > płodzie widzi stworka-potworka i nic ludzkiego - w każdym razie
                      > zabieg jest w miarę higieniczny, a inni już widza w tym stworku
                      > dziecko w które się rozwinie - tego tu nie przeskoczymy), także
                      > warto, żeby jednak prawo jakąś granicę ustaliło. To znaczy - w
                      > jakich sytuacjach i do kiedy "mniejsze zło" dopuszczamy.

                      Zgadzam sie - ja widze ogromna roznice miedzy klebkiem komorek, ktory nie ma
                      zdolnosci odczuwania czegokolwiek (i czesto takie klebki sa samoczynnnie
                      wydalane przez organizm) oraz wyksztalconym plodem na granicy zdolnosci
                      przezycia, majacym pracujace organy i zdolnosc odczuwania.

                      Ja postawilabym "granice" wczesnie, ale i procedury oraz edukacja powinny byc
                      takie, zeby kobieta mogla szybko sie zorientowac, ze istnieje ryzyko niechcianej
                      ciazy i mogla przejsc zabieg farmakologiczny jak najwczesniej.
                    • > Sama koncepcja ustawy która to robi nie jest chyba zła? Nawet jeśli
                      > zawsze znajdą sie osoby które ją łamią, podziemie i zarobki z tytułu.

                      Łamanie w drugą stronę Ci nie przeszkadza, tzn. że problem z usunięciem ma ktoś,
                      kto, zgodnie z ustawą, ma do tego prawo?
                • > czy jak w Hiszpanii pozwolenie na podjęcie
                  > samodzielnej decyzji o aborcji przez 16-letnią gó...arę.

                  A kto ma podejmować za nią decyzję, może Ty albo ksiądz proboszcz?
            • jakby nie patrzec jest to trauma
              > (taki zabieg) niewazne czy moralna czy zdrowotna i z tego sobie
              trzeba zdac
              > sprawe a nie lansowac jak landrynki.

              A Ty skąd to niby wiesz? Znam co najmiej 2 kobiety, dla których
              aborcja żadną traumą nie była. Kłamiesz.
              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/h1
v34003wgb2l5ki.png
              • kazda ingerencja w ciaglosc tkanek to trauma, szkoda ze niektorzy tego nei
                pojmuja...


                --
                "We want revolution, constant evolution
                start your engines, blow your fuses
                burn the bridges for the future
                THIS IS OUR SOLUTION"
                • Jak sobie stłuczesz kolano to też trauma? No doprawdy szkoda, że
                  niektórzy tego nie czują i nie pojmują.
                  --
                  http://www.suwaczki.com/tickers/h1v3
4003wgb2l5ki.png
                  • nie porownuj stluczenia kolana do zabiegu wykonywanego w znieczuleniu ogolnym bo
                    wychodzisz na idiotke...

                    --
                    "We want revolution, constant evolution
                    start your engines, blow your fuses
                    burn the bridges for the future
                    THIS IS OUR SOLUTION"
                    • Idiotką jesteś ty twierdząc, że aborcja to trauma dla każdej, skoro dla
                      wielu kobiet nie była to żadna trauma i otwarcie o tym mówią.
                      A tak w ogóle stłuczenie kolana też niszczy ciągłość tkanek, nie
                      wiedziałaś?
                      --
                      http://www.suwaczki.com/tickers/h1v3
4003wgb2l5ki.png
                      • twoje argumenty sa porazajace big_grin
                        mysle ze czas zasiegnac pewna wiedze, kazdy zabieg medyczny naraza pacjenta na
                        komplikacje, poczawszy od glupiego zakazenia rany pooperacyjnej skonczywszy na
                        zakazeniu zoltaczka czy powiklaniach po znieczuleniu ogolnym...
                        co do kolana tak to tez przerwanie ciaglosci tkanek tez uraz - trauma (taka
                        definicja tego slowa dla tych co nei rozumieja) jednak nie widze tu analogii
                        pomiedzy lyzeczkowaniem jamy macicy ktore grozi szeregiem mozliwych powiklan a
                        tego rodzaju zdarzeniem, z reszta kolan nikt sobie na wlasne zyczneie nie tlucze...
                        podsumowujac osmieszasz sie kobieto probujac mi zarzucic tresci o ktorych nie ma
                        dyskusji w tym watku radze przeczytac dokladnie i ze zrozumieniem to co
                        napisalam bo skrobanka to zawsze jest medyczna ingerencja zawsze ryzyko powiklan
                        czesto takich o ktorych nie ma sie pojecia a wychodza jakims pozniejszym czasie
                        (np bezplodnosc). i ty kochana klamiesz twierdzac ze ty i twoje znajome nie
                        mialyscie zadnych dramatycznych jazd.
                        --
                        "We want revolution, constant evolution
                        start your engines, blow your fuses
                        burn the bridges for the future
                        THIS IS OUR SOLUTION"
                        • Po pierwsze, teraz sie nie lyzeczkuje, tylko podaje tabletke na wczesnym etapie.
                          W cywilizowanych krajach w kazdym razie.

                          Po drugie, ja sama przez iles lat sie zastanawiam nad swoja opinia co do
                          aborcji, z roznymi skutkami i przemysleniami. Jednym z momentow przelomowych,
                          ktory w duzej mierze rozwalil argument "bo to ryzyko dla zdrowia i zycia" byla
                          wypowiedz jakiegos ginekologa, ktory powiedzial "prawidlowo przeprowadzona
                          szpitalna aborcja nie jest w zadnym aspekcie bardziej ryzykowna niz prawidlowo
                          przeprowadzony szpitalny porod". Przy porodzie jak najbardziej mozna umrzec,
                          dostac krwotoku albo zostac bezplodna. A on to mowil o lyzeczkowaniu, a nie lekach.

                          To, co jest drastyczne, to to ze kobietom w trudnej sytuacji sie owej prawidlowo
                          przeprowadzonej szpitalnej aborcji odmawia. To jest prawdziwe narazanie zdrowia
                          i zycia oraz trauma psychiczna - wysylanie do podmiejskich gabinecikow po
                          godzinach albo po leki z internetu.
                          • ok teraz rozwaz to co napisalas w kontekscie zdania z pierwszego mojego posta smile

                            czy to ze aborcja prawidlowo przeprowadzona nie jest bardziej obarczona
                            powiklaniami niz porod zwalnia kobiety od odpowiedzialnosci za wlasne zdrowie w
                            tym kontekscie? czy wobec tego wolno im traktowac skrobanke jako srodek
                            antykoncepcyjny i czy jest to wyjscie logiczne?

                            --
                            "We want revolution, constant evolution
                            start your engines, blow your fuses
                            burn the bridges for the future
                            THIS IS OUR SOLUTION"
                            • > czy to ze aborcja prawidlowo przeprowadzona nie jest bardziej obarczona
                              > powiklaniami niz porod zwalnia kobiety od odpowiedzialnosci za wlasne zdrowie w
                              > tym kontekscie? czy wobec tego wolno im traktowac skrobanke jako srodek
                              > antykoncepcyjny i czy jest to wyjscie logiczne?

                              A nie, zdecydowanie. Ale ja naprawde watpie, czy jest wiele takich kobiet.
                              Aborcja - jak podejrzewam - to nic przyjemnego czy nawet neutralnego. Ja raz
                              wzielam zwykly Postinor gdy gumka pekla i bylam chora przez trzy dni.
                              Podejrzewam, ze "tabletka aborcyjna" jest duzo gorsza, nie mowiac o zabiegu
                              chirurgicznym.

                              Kultura "aborcji jako antykoncepcji" sprzed 20 lat mogla tez wynikac np. z braku
                              dostepnej antykoncepcji. Moja mama byla lekarzem i sporo mowila o tym, ze jakosc
                              srodkow anty za komuny (jesli w ogole byly) to byl smiech pusty. Dziurawe gumki,
                              piekace globulki, hormony na slonia, i wszystko wyproszone spod lady.
                              • czyli w tej kwestii sie zgadzamy wink
                                ja specjalnie chcialam pominac aspekt moralny aborcji skupic sie na zdrowotnym...
                                i nagle wychodzi ze tak naprawde to nikt nie ma ochoty sie skrobac...
                                ze jest potrzeba dostepu i rzetelnej wiedzy o antykoncepcji...
                                co do tego co bylo kiedys to jasne z enie bylo takiego dostepu do srodkow anty,
                                z drugiej strony patrzac na moja rodzine - moja matka ma nas dwoje
                                zaplanowanych, czyli jakos bylo mozna smile nawet w tamtych trudnych czasach wink
                                --
                                "We want revolution, constant evolution
                                start your engines, blow your fuses
                                burn the bridges for the future
                                THIS IS OUR SOLUTION"
                                • moja matka ma nas dwoje
                                  > zaplanowanych, czyli jakos bylo mozna smile nawet w tamtych trudnych
                                  czasach wink

                                  Myslisz, ze by ci sie przyznala do ciaz niezaplanowanych-
                                  niekontynuowanych?

                                  > i nagle wychodzi ze tak naprawde to nikt nie ma ochoty sie
                                  skrobac...

                                  Nagle? Mnie sie tak zawsze wydawalo.Ze spora czesc kobiet nigdy nie
                                  chialaby tego robic, ale po prostu zycie zmusilo.
                                  Bo nagle pan daje noge albo wywiera presje, bo ciaza w tym
                                  konkretnym momencie rujnuje zycie, itd.
                                  Co do antykoncepcji- łykanie latami hormonów to tez narazanie
                                  wlasnego zdrowia.Spirala? Jak sie ma miesniaki, bolesne miesiaczki
                                  to chyba nie jest najlepsze wyjscie? Poza tym - dziala poronnie , co
                                  wzbudza niechec katoliczek.Guma? Zdarza sie, ze pęka.
                                  Co pozostaje- jak nic wstrzemięźliwosc.Tyle ze tej metody raczej
                                  zdrowy czlowiek stosowac nie bedzie, prawda?
                                  Ciąza z przypadku zdazyc sie moze kazdej z nas.Nawet wowczas, gdy
                                  dolozylo sie staran, by jej nie bylo.Jedna mimo wszystko urodzi,
                                  druga uzna, ze absolutnie nie jest w stanie tego dziecka rodzic,
                                  miec.
                                  Ja zawsze myslac o aborcji zastanawiam sie, dlaczego wini sie tylko
                                  kobiety? A co z ojcami tych dzieci? Przeciez to glownie brak oparcia
                                  i akceptacji z ich strony powoduje, ze kobieta dopuszcza sie zabiegu.
                                  • lolu znam moja mame lepiej niz ty i uwierz nie mamy przed soba tajemnic,
                                    zwlaszcza kiedy nei ma nic do ukrycia
                                    co do reszty jasne kazdy gada o zawodnosci antykoncepcji tyle ze jakos z moich
                                    obserwacji zauwazam ze antykoncepcja zawodzi zazwyczaj tych ktorzy sami sie o to
                                    prosza...

                                    --
                                    "We want revolution, constant evolution
                                    start your engines, blow your fuses
                                    burn the bridges for the future
                                    THIS IS OUR SOLUTION"
                                    • > co do reszty jasne kazdy gada o zawodnosci antykoncepcji tyle ze jakos z moich
                                      > obserwacji zauwazam ze antykoncepcja zawodzi zazwyczaj tych ktorzy sami sie o t
                                      > o
                                      > prosza...

                                      Bzdura. Gumka mi pekla, to co, takie mialam zyczenie? Moze szpilka klulam, zeby
                                      sie moc skrobnac? A gumke to widac przynajmniej.
                                      • gumke moznac uzywac z zelem, albo w momencie kiedy prawdopodobnie jest okres
                                        nieplodny...
                                        trzeba korzystac z mozgu...
                                        czasem tongue_out

                                        --
                                        "We want revolution, constant evolution
                                        start your engines, blow your fuses
                                        burn the bridges for the future
                                        THIS IS OUR SOLUTION"
                                        • mam weekend pelen pracy a zaczyna sie juz w zasadzie od dzisiaj, wiec nie dma
                                          rady sledzic na biezaco wpisow wink
                                          z reszta i tak juz nei daje rady big_grin

                                          --
                                          "We want revolution, constant evolution
                                          start your engines, blow your fuses
                                          burn the bridges for the future
                                          THIS IS OUR SOLUTION"
                                        • > gumke moznac uzywac z zelem, albo w momencie kiedy prawdopodobnie jest okres
                                          > nieplodny...
                                          > trzeba korzystac z mozgu...
                                          > czasem tongue_out

                                          Widzisz - skorzystalam z mozgu, wiec nie stanelam przed decyzja o aborcji.

                                          Natomiast jesli uwazasz, ze istnieje 100% skuteczna antykoncepcja, to moze
                                          przewietrz swoj?
                          • Przede wszystki nawet do podawanego dożylnie znieczulenia ogolnego
                            powinien być anastezjolog.
                        • Koleżanka nie wie, że istnieje coś takiego jak aborcja
                          farmakologiczna?
                          A tak w ogóle jak już wcześniej napisałam, znam co najmniej 2 kobiety
                          po aborcji, które żadnej traumy nie miały i uważają, że aborcja była
                          najlepszym wyjściem z tej sytuacji, nawet jeśli takie jak ty próbują
                          im wmówić poczucie winy.
                          --
                          http://www.suwaczki.com/tickers/h1
v34003wgb2l5ki.png
                    • elza78 napisała:

                      > nie porownuj stluczenia kolana do zabiegu wykonywanego w
                      znieczuleniu ogolnym b
                      > o
                      > wychodzisz na idiotke...
                      >

                      Czy Ty wiesz jak sie obecnie wykonuje zabieg usuniecia ciazy w
                      pierwszych kilkunastu tygodniach? Kobieta dostaje srodek poronny
                      (doustnie, najczesciej w 3 dawkach) i organizm sam wydala, co ma
                      wydalic. Lekarz informuje dokladnie jakiej ilosci krwi nalezy sie
                      spodziewac, daje srodki przeciwbolowe i prosi o przyjscie do
                      kontroli po 3 dniach. Zadnych znieczulen, SKROBANIA (!!!) i tych
                      wszystkich obrazkow z koscielnie lansowanych filmikow dla ubogich
                      duchem i wiedza.
                      Kwestia poznych poronien jest wybitnie indywidualna i najczesciej
                      laczy sie bezposrednio albo z zagrozeniem zycia matki, albo ze
                      stanem plodu. Niekorzystne wyniki amiosyntezy sa dla wielu kobiet
                      motywacja do prowokowanego porodu w okolicach 20 tygodnia ciazy;
                      najczesciej urodzone tak dziecko przezywa jakies kilka-kilkanascie
                      minut i umiera. Taki porod odbywa sie w szpitalu i pod opieka
                      lekarza, ale decyzji w takich okolicznosciach nikt nie podejmuje
                      latwo.
                      Moze w Polsce jest jednak inaczej ...
                      • przeczytaj artykul o ktorym jest ten watek potem bedziesz produkowac swoje
                        amerykanskie bzdury w temacie...

                        --
                        "We want revolution, constant evolution
                        start your engines, blow your fuses
                        burn the bridges for the future
                        THIS IS OUR SOLUTION"
                        • elza78 napisała:

                          > przeczytaj artykul o ktorym jest ten watek potem bedziesz
                          produkowac swoje
                          > amerykanskie bzdury w temacie...
                          >

                          Subtelnosc Twojej odpowiedzi zwala z nog...
                          Opis z artykulu odpowiada dokladnie temu, co ja opisuje wiec nie
                          wiem czemu sie rzucasz - nikt juz nie "skrobie" (nawe w Polsce -
                          hurra!) jak to bywalo za czasow Tredowatej - od tego sa srodki
                          poronne! Moze to Ty w zaslepieniu nie przeczytalas dokladnie ...
                          Sprobuj jeszcze raz, moze tym razem sie uda.
                          • polecam z barana w sciane, w takim razie hamerykanko za co te kobiety kase bula
                            - za recepte na misoprostol? bo chyba nie na wypisywaniu recept polega dzialanie
                            szeroko opisywanego w artykule podziemia...
                            myslenie nie boli big_grin

                            --
                            "We want revolution, constant evolution
                            start your engines, blow your fuses
                            burn the bridges for the future
                            THIS IS OUR SOLUTION"
                            • Roznie bula, leki kosztuja zdaje sie kilkaset zlotych, zabieg od 2 tys wzwyz. Z
                              tego co pamietam z jakiegos reportazu to leki bez nadzoru lekarza i doboru
                              indywidualnie dawki nie daja specjalnie gwarancji.
                    • Aborcji najczesciej nie wykonuje sie w znieczuleniu ogolnym.
                      To takie same skutki dla organizmu jak poronienie.Znam kobiety,
                      ktore ronily po 6-7 razy.Tez narazaly swoj organizm.

                      Mialam okazje rozmawiac ze znajomym ginem, starej daty, ktory
                      twierdzi ze ryzyko zdrowotne jest bardzo niskie,pod warunkiem, ze
                      aborcji dokonuje specjalista.Fama odnosnie powiklan dotyczy aborcji
                      dokonywanych nie przez lekarzy- pokatnie, niefachowo, przez partaczy.
                      Twierdzil ze wladze komunistyczne wprowadzily legalnosc zabiegów
                      wlasnie dlatego, zeby nie skazywac kobiet na kalectwo czy smierc po
                      zabiegach wykonywanych drutem czy innymi "narzedziami".
                      Bo aborcji kobiety dokonywaly, dokonuja i dokonywac beda.
                      • > Mialam okazje rozmawiac ze znajomym ginem, starej daty, ktory
                        > twierdzi ze ryzyko zdrowotne jest bardzo niskie,pod warunkiem, ze
                        > aborcji dokonuje specjalista.

                        dokładnie. znacznie bardziej niebezpieczne są ciąża i poród...
              • > A Ty skąd to niby wiesz? Znam co najmiej 2 kobiety, dla których
                > aborcja żadną traumą nie była. Kłamiesz.

                jesteś tymi dwoma kobietami?? wiesz na pewno? kłamiesz.
                --
                nie lubię pustych głów, pustych słów i pustych butelek
            • > wlasnie triss bo to kwestia sposobu myslenia, jakby nie patrzec jest to trauma
              > (taki zabieg) niewazne czy moralna czy zdrowotna i z tego sobie trzeba zdac
              > sprawe a nie lansowac jak landrynki.

              Trauma jest rowniez niechciany porod...

              Raczej nie widze lansowania, tylko uznanie za mniejsze zlo, w pewnych
              okolicznosciach. Natomiast spychanie zjawiska w podziemie powoduje jedynie
              wzrost ryzyka dla zdrowia i zycia oraz nabijanie kasy tym samym ginekologom,
              ktorym oficjalnie w szpitalu sumienie nie pozwala.
              • > Trauma jest rowniez niechciany porod...


                nie mówiąc o niechcianej ciąży.
                • to trzeba korzystac z mozgu zeby tych niechcianych ciaz nie bylo, bo rozumiem
                  jedna ale powyzej to juz zaniedbanie stad moje oburzenie tym zdaniem z artykulu...

                  --
                  "We want revolution, constant evolution
                  start your engines, blow your fuses
                  burn the bridges for the future
                  THIS IS OUR SOLUTION"
                  • Zdanie z artykulu jest chyba zle sformulowane stylistycznie, to raz. Na 100% sa
                    tam dwa zabiegi (jeden przed 1993, drugi po) na duzo w koncu lat pozycia. W
                    pierwszym zdaniu jest ciaza w liczbie pojedynczej i naprawde trudno zgadnac, co
                    dziennikarka miala na mysli.

                    Trzeba pamietac, ze nie wszystkie kobiety moga stosowac te bardziej skuteczne
                    formy antykoncepcji ze wzgledow medycznych i sa skazane na te bardziej zawodne.
                    Pekniecie gumki (dobrej firmy, dobrze zalozonej) zdarzylo mi sie trzykrotnie na
                    przestrzeni paru lat. Raz pekla nawet wzdluz. Moze jacys kolczasci jestesmy?

                    Ja sobie moglam wziac Postinor, ale ta pani przed 1993 nie mogla, a potem to nie
                    mamy pojecia co jej sie wydarzylo. Dla przyjemnosci tam na 100% nie szla.
                  • > to trzeba korzystac z mozgu zeby tych niechcianych ciaz nie bylo

                    Zakladasz, ze wpadki dotycza tylko kobiet niestosujacych
                    antykoncepcji.
                    Bład.Zaden srodek nie jest w 100% skuteczny, oprocz szklanki wody
                    zamiast.
                  • Dla mnie traumą, nieporównywalnie większą do aborcji, był moment kiedy
                    dowiedziałam się, ze jestem w niechcianej ciąży. Żadna, naprawdę żadna metoda
                    antykoncepcyjna nie jest w 100% skuteczna ( z wyjątkiem szklanki zimnej wody
                    zamiast stosunku).
                    Szczerze i serdecznie życzę zagorzałym przeciwniczkom aborcji, żeby los spłatał
                    im figla- zaszły w ciążę w najmniej odpowiednim momencie swojego życia. Moze
                    wtedy zmienia zdanie.
            • > i z tego sobie trzeba zdac
              > sprawe a nie lansowac jak landrynki.

              Ale naprawde kto i gdzie lansuje aborcje jak landrynki? Kto robi "mode"? Kto
              mowi, ze aborcja jest "dbaloscia i swiadomoscia wlasnego ciala", jak pisalas?
              Tak konkretnie - kto, gdzie? Nie pomylilo ci sie z chirurgia plastyczna aby, bo
              to by akurat pasowalo? Gdzie widzisz chocby zblizony poziom "reklamy" aborcji?

              Chyba ustawilas sobie jakiegos chlopca do bicia, ktory nie istnieje. Jakas
              hedonistke z zurnala, dla ktorej aborcja to jak botox i pasemka. Tylko jak
              slusznie zauwaza triss, jak kogos stac na regularne zabiegi za pare tysiecy
              kazdy, to i na pigulke, spirale i Postinor bedzie. I obraz sie sypie.
        • elza78 napisała:

          > hasla w typie "moj brzuch moja sprawa" itepe...
          > nie pisz ebezposrednio o atrtykule, zwolennicy prawa do aborcji bardzo chetnie
          > szafuja argumentem kobiety nowoczesnej wyemancypowanej i takie tam, jak sie to
          > ma do tego co zacytowalam?
          >

          nowoczesna i emancypowana poradzi sobie z ciaza i bez niej

          wg mnie ustawa godzi w dobro tych najbiedniejszych i najbardziej bezradnych
          zgwalconych nastolatek, chora samotna matka
          na przyklad
          tu nie jestem tak radykalna

          skrobiaca sie co rok kurew tez nie znajduje mojego zrozumienia
          i na pewno nie podoba mi sie, lansowanie wizerunku swiadomej kobiety jako tej,
          dla ktorej wyskorbanie sie to jak zalozenie tipsow
          u dobrego fachowca
          --
          http://avatars.kards.qip.ru/images/avatar/77/12/4727.gif
          • Też wpadasz w pewną retorykę lekko łzawą tongue_out
            Chora samotna matka zwykle nie jest wiatropylna i posiada również
            głowę, zgwałconej nastolatce jednak zwykle ktoś pomoże...

            Poza tym o prawo do aborcji ubiegają się nie tylko ofiary losu, ale
            też zamożne i zaradne osoby, którym "wpadka" coś tam może w życiu
            poprzestawiać (tzn potencjalnie istnieje zagrożenie, że urodzenie
            drugiego dziecka ograniczy możliwość corocznego wyjazdu na Bali - a
            są tu na forum takie osoby) i zupełnie spokojnie są w stanie się
            pozbyć problemu, bez żadnych skrupułów i poważniejszych powodów. Dla
            takich osób też nie mam litości kompletnie a to zrobiły oceniam
            bardzo jednoznacznie. Do takich motywów trudno przekonać opinię
            publiczną, także często się podczepiają pod te ofiary i straszliwe
            perturbacje życiowe.
            • mamamonika napisała:

              > Też wpadasz w pewną retorykę lekko łzawą tongue_out
              > Chora samotna matka zwykle nie jest wiatropylna i posiada również
              > głowę, zgwałconej nastolatce jednak zwykle ktoś pomoże...


              nastolatka w ciazy z gwaltu to dla ciebie lzawa retoryka?

              nie oczekuje wiele
              ale moze sprobuj sie w czuc
              pomoc polegajaca na kupnie pampersow to zadna pomoc



              --
              Shisteryzowanym dziewczętom zalecam małżeństwo, ponieważ uleczyć je może
              ciąża.Hipokrates
              • Nastolatka jest chwytliwa, kto jej nie współczuje ten bez serca lub
                oszołom, ale zauważ, że za pomocą takich tragedii załatwia się
                przyzwolenie na banalne wygodnickie skrobanki o zupełnie przyziemnym
                podłożu. O to mi chodziło.
                • To jest niepoliczalne. Nie ma możliwości sprawdzenia ile aborcji to
                  skutek dramatycznych (nie tylko materialnie) warunków życiowych a
                  ile - jak to określasz - wygodnictwa.
                • > Nastolatka jest chwytliwa, kto jej nie współczuje ten bez serca
                  lub
                  > oszołom, ale zauważ, że za pomocą takich tragedii załatwia się
                  > przyzwolenie na banalne wygodnickie skrobanki o zupełnie
                  przyziemnym
                  > podłożu.

                  problem w tym, że jeżeli nie ma prawa do "banalnych skrobanek", to
                  zgwałcona nastolatka też ma niewielkie szanse na przerwanie ciąży,
                  nawet legalne. bo lekarze się boją, bo po oddziale chodzi ksiądz, bo
                  ginekolodzy chcą zarobic w prywatnym gabinecie, bo kobiety nie
                  wiedzą, jak egzekwowac prawo. przykład - Polska dziś.
                  • U nas zawsze sie wylewa dziecko z kąpielą - bardzo a propos
                    sytuacji. Fakt - kobieta która chce przychodząc "z ulicy" dokonać
                    aborcji w sytuacji dopuszczalnej przez obecną ustawę często jest
                    odganiana jak mucha aż ... jest za późno. A obecnie "sytuacje
                    dopuszczalne" to nie są banały, a raczej katastrofy. Chociaż znam i
                    przypadek, gdzie zabieg był wykonany oficjalnie, szybko i
                    kulturalnie - płód był bezczaszkowcem. Ale to była pacjentka dobrego
                    lekarza, która odpowiednimi drzwiami weszła.
                    Tak jak pisała Triss - właściwie niemożliwe do ocenienia jest, jaki
                    procent aborcji to sytuacje podbramkowe i dramaty, a ile "późniejsza
                    antykoncepcja". Mi osobiście bardzo zależy, żeby ta "antykoncepcja"
                    nie została usankcjonowana pod płaszczykiem trudnych sytuacji
                    życiowych, co jest rzeczą bardzo względną. Wcale mi nie zależy, żeby
                    pewne panny miały dostęp do zabiegu wykonywanego w komfortowych
                    warunkach, bez pytań i może jeszcze za darmo. Za to absurdem jest
                    odmówienie pomocy kobiecie, która jej rzeczywiści potrzebuje,
                    poniżanie i przeganianie z kąta w kąt.
                    Wiadomo, ze jeśli ktoś ma świadomość, że usunięcie ciąży jest
                    zabójstwem, nie zrobi tego ot-tak. Ale nie wszyscy aborcję
                    podciągają pod tak ciężki kaliber.
                    Ja osobiście uważam, że powinna być rozwiązaniem naprawdę używanym w
                    sytuacjach podbramkowych, ze świadomością tego co się robi - a
                    nie "prawem" i prymitywnym zamiennikiem antykoncepcji. Ale - z kolei
                    dostępnym bez upokarzania i czarnego rynku jeśli naprawdę trzeba.
                    • > Tak jak pisała Triss - właściwie niemożliwe do ocenienia jest, jaki
                      > procent aborcji to sytuacje podbramkowe i dramaty, a ile "późniejsza
                      > antykoncepcja". Mi osobiście bardzo zależy, żeby ta "antykoncepcja"
                      > nie została usankcjonowana pod płaszczykiem trudnych sytuacji
                      > życiowych, co jest rzeczą bardzo względną. Wcale mi nie zależy, żeby
                      > pewne panny miały dostęp do zabiegu wykonywanego w komfortowych
                      > warunkach, bez pytań i może jeszcze za darmo.

                      A jak w takim razie proponujesz odroznic rzeczywista ciezka sytuacje od wymowki?
                      • Względy zdrowotne, przemoc - bezapelacyjnie. Ale już np "względy
                        socjalne" to dla mnie nie argument. Na tym można bardzo daleko
                        zajechać.
                        • Tez tak kiedys myslalam w pewnej fazie, tylko potem poczytalam troche reportazy.
                          One otworzyly mi oczy na to, ze kobieta, ktora naprawde nie chce miec tego
                          dziecka, miec go nie bedzie, chocby nie wiem co. Tyle ze bedzie to ogromnym
                          kosztem dla niej samej.

                          Rozsadna, wyksztalcona dziewczyna wypije jakies swinstwo z internetu i kilka dni
                          spedzi w panice, nie wiedzac, czy z tym krwotokiem i skurczami to ma tak byc czy
                          nie - do lekarza przeciez nie pojdzie. Pani domu, katoliczka, zlupi oszczednosci
                          i pojdzie na pokatny fotel bez profesjonalnego znieczulenia, gdzie panu
                          ginekologowi trzesa sie rece, bo oplaca nalog. Niezamozna kobiecina zapozyczy
                          sie w Providencie i pojedzie autokarem za najblizsza granice, gdzie nie bedzie
                          rozumiala ani slowa z tego co do niej mowia.

                          One i tak to zrobia, i tak. My jako panstwo mozemy zrobic tylko tyle, zeby jak
                          najmniej bylo okazji czyli niechcianych ciaz (dostepna antykoncepcja, edukacja)
                          i zeby w razie takiej koniecznosci zabieg byl dostapny szybko i z jak
                          najmniejszym ryzykiem dla zdrowia.
                          • Wystarczy popatrzec na nasze podwórko.Aborcja jest zakazana od wielu
                            lat, a aborcji nie wyeliminowano.Nadal sie jej dokonuje, jakies
                            jednostki ponosza konsekwencje prawne, wykrywalnosc jest marginalna.
                            Czyli zakaz nie spelnia swojej roli, a przeciez mial słuzyc
                            zmniejszeniu/wyeliminowaniu aborcji.Martwe prawo to prawo
                            demoralizujace.
                • > przyzwolenie na banalne wygodnickie skrobanki o zupełnie
                  przyziemnym
                  > podłożu.

                  Ale kto ma niby oceniac, czy przyczyna jest jak piszesz
                  wygodnictwo.Czyli w sumie co?
                  Czy obawa o utrate pracy lub uniemozliwienie jej podjecia, obawa
                  pozostania bez dachu nad głowa, obawa pozostania samotna matka jest
                  wystarczajaca, czy to zwykle wygodnictwo?

                  Ja akurat uwazam, ze tylko sama zainteresowana moze oceniac, czy
                  jej obawy sa sluszne, a nie jacys obcy ludzie.
                  • Ale jak sobie uświadomisz, że kogoś zabijasz, pewne "ważne" rzeczy
                    robią się mniej ważne. Chyba, że sobie ustawiasz filtr w głowie żeby
                    pewnych faktów nie widzieć i generalnie ci to wisi - można i tak.
                    • > Ale jak sobie uświadomisz, że kogoś zabijasz, pewne "ważne" rzeczy
                      > robią się mniej ważne. Chyba, że sobie ustawiasz filtr w głowie żeby
                      > pewnych faktów nie widzieć i generalnie ci to wisi - można i tak.

                      Ale dopuszczasz aborcje z innych przyczyn, wiec gradacje waznosci zycia jak
                      najbardziej akceptujesz, prawda?

                      Plus cala argumentacja tego typu dotyczy wylacznie przekonania, ze zabieg
                      aborcji jest "zabiciem dziecka".
                      • Niestety ludzi się zabija z różnych przyczyn, niektóre
                        usprawiedliwiamy. Tak samo z aborcją - są sytuacje, w których jest
                        to jedno z lepszych wyjść z sytuacji, czasem jedyne sensowne, ale
                        nie potrafię tego traktować lekko.
                        W przypadku aborcji zabijamy bardzo młody organizm ludzki - zawsze,
                        niezależnie od momentu. Wiadomo, że początkowa i końcowa faza ciąży
                        to kosmiczna różnica, ale nikt nie postawił jakiejś sensownej
                        granicy "uczowieczenia". Do mnie przemawia efekt końcowy - jakieś
                        sztuczne ograniczenia że "tydzień wcześniej - nie człowiek, a
                        tydzień później - już tak" do mnie mało przemawiają.
                    • Otóz aborcja nie dla kazdego oznacza to samo.
                      Ty operujesz pojeciem morderstwo, ktore wcale nie jest powszechnie
                      obowiazujace.
                      Morderstwo a aborcja to 2 rozne rzeczy dla jednych, drudzy stawiaja
                      znak rownosci.
                      Ogromna wiekszosc kobiet, ktore dokonaly aborcji nie zabiły nikogo,
                      bo nie bylyby do tego zdolne.

            • którym "wpadka" coś tam może w życiu
              > poprzestawiać (tzn potencjalnie istnieje zagrożenie, że urodzenie
              > drugiego dziecka ograniczy możliwość corocznego wyjazdu na Bali

              No jasne, aborcja jest zrozumiala tylko w przypadku biedoty.
              Jak juz czlowiek biedny nie jest, to musi dziecko rodzic i
              juz.Chocby za nic nie chcial bawic sie w mamusie.
              Ile osob tyle motywacji i nie innym oceniac, czy sa uzasadnione czy
              nie.
              • Tylko że to nie jest decyzja w stylu bawić się czy nie, tylko
                dotyczy życia dwóch osób. A szczególnie czy jednej pozwolić żyć czy
                nie. Także wyjeżdżanie z zabawą czy podobnymi kategoriami jest nie
                na miejscu.
                Tu nie chodzi o bogactwo, tylko konsekwencje pewnych zachowań.
                Aborcja na pewno nie powinna być dostępna na zasadzie "skrobnę się
                bo będzie niewygodnie".
                Dla mnie akurat to bardzo poważna decyzja i nie wchodzi w skład
                wolności obywatelskich. Tobie akurat to lajtowo przychodzi i na
                pewno kompletnie nie rozumiesz o co mi chodzi, ale na to już nie mam
                wpływu. W kilku postach wyjaśniałam swoje stanowisko i nie zamierzam
                się powtarzać.
                • > Tu nie chodzi o bogactwo, tylko konsekwencje pewnych zachowań.

                  Na przyklad niedzialacej spiralki...

                  > Aborcja na pewno nie powinna być dostępna na zasadzie "skrobnę się
                  > bo będzie niewygodnie".

                  Czy uwazasz, ze jak sie zabroni "z przyczyn spolecznych", to kobieta, ktora z
                  roznych przyczyn nie chce tej ciazy, teraz pokornie siadzie i urodzi?
                  • Zależy od danej kobiety. Jak będzie chciała usunąć "bez
                    odpowiedniego powodu", pewnie znajdzie wyjście, tylko akurat to dla
                    mnie nie argument. Łamanie nawet powszechne prawa nie oznacza, że
                    jest złe czy niepotrzebne i że dane zachowanie należy usankcjonować.
                    Tylko jak mówiłam, nie zależy mi na tym, żeby to było łatwe.
                    Dziabnięta spiralka zdarza się raczej rzadko.
                    • > Tylko jak mówiłam, nie zależy mi na tym, żeby to było łatwe.

                      Ale to w sumie dostep do aborcji nie jest szczegolnie trudny, o czym
                      swiadczy spora liczba dokonywanych zabiegów.
                      Łamanie nawet powszechne prawa nie oznacza, że
                      > jest złe czy niepotrzebne i że dane zachowanie należy usankcjonować

                      Prawo, ktore jest nieskuteczne, jest prawem złym.Jesli dane
                      narzedzie nie skutkuje oznacza, ze nalezy poszukac innego-
                      skutecznego.Zakaz swojej roli nie spełnil, co bylo wiadomo od samego
                      poczatku.Zaczyna sie od "d.py strony" to i wynik marny.

                      • > Prawo, ktore jest nieskuteczne, jest prawem złym.Jesli dane
                        > narzedzie nie skutkuje oznacza, ze nalezy poszukac innego-
                        > skutecznego.Zakaz swojej roli nie spełnil, co bylo wiadomo od samego
                        > poczatku.Zaczyna sie od "d.py strony" to i wynik marny.

                        Bo to prawo zostalo tak stworzone, zeby nie dzialac, tylko straszyc. W zwiazku z
                        czym na powierzchni jest wszystko cacy, a kobiety w ciazy skazuje sie na ryzyko
                        i koszta.
                      • Podałam wcześniej przykład pijanych kierowców. Raczej nikt nie
                        kwestionuje ich karania, instrumenty są, a bezradność państwa jest
                        straszliwa.
                        To znaczy, że rację mają pijacy za kółkiem?
                        • Porownaj statystyki- ilu kara sie pijanych kierowcow, a ile wyrokow
                          zapadlo w sprawie aborcji.



                        • Ale ustawa antyaborcyjna to nie jest prawo takiego typu - to jest
                          prawo-straszak, w duzej mierze wyjatek wsrod innych panstw, oparte na kwestiach
                          swiatopogladowych, nawet nie przewidujace kar dla "przestepczyn". Co to za
                          "zbrodnia", jesli nie zasluguje na kare? Bo tez jest to prawo o charakterze
                          wartosci i symbolu, niestety operujace na poziomie realnej legislatury.
                          • Właśnie - nie ma jasnej podstawy stworzenia kategorii prawnej.
                            Na szczęście nie jesteśmy państwem wyznaniowym, także religię
                            zostawmy jako podstawę w spokoju, chociaż sporo osób ten argument
                            podnosi i uważa, ze na nim sie powinniśmy oprzeć.
                            Etycy mają tyle odpowiedzi co my tutaj na pytanie "kiedy płód się
                            uczłowiecza".
                            Biologia też nie daje jednoznacznej odpowiedzi - wiadomo, że im
                            wcześniejsze stadium tym bardziej amebiaste. Ale to ciągle ten sam
                            stworek, tylko młodszy. Nerka z niego nie urośnie.
                            Stąd boordel ogólny u podstaw i tak naprawdę każdy ma swoją prawdę,
                            a prawo raz nie pasuje prochoice'owcom, a raz proliferom, weź i
                            pogódź w ramach jednego aktu prawnego takie rozbieżności.
                            W Polsce chyba jest pół na pół z tendencją do podwyższania okopów -
                            to sie raczej szybko nie zmieni. Dłubanie w aborcji to samobójstwo
                            polityczne - mało kto chce to ruszać bo sie ruszają ekstrema z obu
                            stron i "sie zaczyna".
                            • > Właśnie - nie ma jasnej podstawy stworzenia kategorii prawnej.
                              > Na szczęście nie jesteśmy państwem wyznaniowym, także religię
                              > zostawmy jako podstawę w spokoju, chociaż sporo osób ten argument
                              > podnosi i uważa, ze na nim sie powinniśmy oprzeć.
                              > Etycy mają tyle odpowiedzi co my tutaj na pytanie "kiedy płód się
                              > uczłowiecza".

                              Tylko etykow jakos nie bardzo bylo slychac i chyba nie ich haslem jest "zycie od
                              chwili poczecia" firmujace te ustawe smile A uwazam, ze Kosciol znacznie lepiej by
                              na tym wyszedl i wizerunkowo, i wynikowo, gdyby zamiast na pchaniu ustawy skupil
                              sie na edukacji swoich wiernych oraz tworzeniu opcji dla ciezarnych w trudnej
                              sytuacji. Wykraczajacych poza ufundowanie wyprawki na pikniku parafialnym. Gdyby
                              wsrod wszystkich katolikow, ktorych Kosciol uwaza za swoich wiernych nikt nie
                              dokonywal aborcji, wynik bylby pewnie nieporownywanie lepszy niz ustawa... Ale
                              zakazac prosciej niz przekonac.

                              > W Polsce chyba jest pół na pół z tendencją do podwyższania okopów -
                              > to sie raczej szybko nie zmieni. Dłubanie w aborcji to samobójstwo
                              > polityczne - mało kto chce to ruszać bo sie ruszają ekstrema z obu
                              > stron i "sie zaczyna".

                              Niestety mysle, ze latwo jest sobie gdybac z pozycji osoby, ktorej problemy
                              aborcyjne nie dotycza, bo albo jak Ty jest gotowa rodzic wiecej dzieci, albo jak
                              ja moze z latwoscia dokonac aborcji legalnie. Nikt sie nie ruszy, bo nie, a
                              placic zdrowiem i ciezka kasa beda kobiety. Norma...
            • A czy nie rozumiesz, że kobieta ma prawo normalnie żyć, pracować, cieszyć się,
              podróżować a niekoniecznie zajmować tylko i wyłącznie dziećmi.
              • Oczywiście że rozumiem. I praktykuję.
                • Chyba jednak nie do końca. Kobieta, która odchowała dzieci jest juz na innym
                  etapie zycia, ma inne priorytety niz pieluchy, nieprzespane noce itd, ale
                  uprawia seks ( z zabezpieczeniem dotąd uchodzącym za bardzo skuteczne) zachodzi
                  w ciążę. I nie chce przewartościowywać całego swojego zycia, być mamobabcią,
                  zajmowac sie noworodkiem itd. Ma do tego prawo? Tak. Narodziny dziecka mają być
                  radościa, szczęściem a nie udręką. Dziecko ma być oczekiwane i kochane.
                  • Wiesz co, takie przewartościowania czasem wychodzą na dobre, chociaż
                    zupełnie tego nie widać na początku. Nie można sobie założyć, że na
                    pewno pójdzie źle i to będzie katastrofa. Nie miałaś nigdy w życiu
                    zawirowań i szans, które wszystko wywracały do góry nogami i do
                    których sie trzeba było dostosować? Nic niewygodnego na początku, a
                    fajnego później?
                    Także prawo do wygody i zachowania status quo to dla mnie nie jest
                    argument wystarczający dla przerwania ciąży.
                    • Bardzo to pozytywnie brzmi, ale jestem pewna, ze kobiety, ktore decyduja sie na
                      aborcje tez maja mozgi i majac opcje pozytywnego scenariusza wzielyby ja pod uwage.
                      • Ja wiem jak to wygląda na początku - strasznie czarno się to widzi,
                        wcale nie pozytywnie, chyba że ktoś pro-prokreacyjny z natury i
                        udomowiony i nastawiony na "jakoś to będzie". Trzeba przerobić jak
                        każdy zakręt żeby się zrobiło pozytywnie. Ale dużo osób wysiada
                        wcześniej i też sobie ten krok odpowiednio przedstawia - jakich to
                        okropności uniknęliśmy dzięki małej rzeczy w sumie.
przejdź do: 1-100 101-171
(101-171)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.