matka dorosłego syna Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jestem matką 33 letniego syna, który jest kawalerem. Piorę, prasuje, gotuje i już mam tego wszystkiego dosyć. Jak zmusić dorosłego kawalera, aby zadbał o swoją przyszłość. Aby założył rodzinę, zaczął żyć swoim życiem.
    • Cofnij ze 20 lat czas,jak potrafisz.
    • A dlaczego chcesz niszczyć życie jakiejś Bogu ducha winnej
      kobiecie?
    • Napisz, czy syn pracuje i czy daje kase na utrzymanie? Bo jezeli tak, to chyba
      normalne jest, ze gotujesz dla syna rowniez? Oraz pierzesz, bo co za problem
      wlaczyc pralke? Gorzej oczywiscie, jezeli musisz go utrzymywac. To w sumie tez
      proste. Porozmawiaj z nim i okresl kwote na utrzymanie domu i wyzywienie, albo
      przestan mu gotowac. Co do zalozenia rodziny, tochyba jegoprywatna sprawa i nie
      powinnas go do tego zmuszac, ani sie wtracac. Moj syn studiuje i mieszka w
      warszawie, wiec raczej juz nie wroci, ale mi sie wydaje, ze ja bym chetnie z
      synem zamieszkala, zawsze to razniej.
      • Tak syn pracuje. Daje co miesiąc 300zł. Wiem, że nie powinnam wtrącać się w osobiste sprawy.......
        • Aha.I sądzisz, że znajdzie kobietę, której też będzie mógł dawać
          miesięcznie 300 zł za lokal z karmą i obsługą?
        • może to hard przykład, ale kiedy zaczęłam pracować, moja matka podzieliła
          rachunki na 4 bo było nas czworo, i musiałam 1/4 odprowadzać, a ponieważ
          chciałam jeść inaczej, więc kupowałam i gotowałam sama.....

          --
          czekolady i pacierza nie odmawiam............
        • Napisz, o co ci tak naprawde chodzi. Wylicz jakas rozsadna kwote i uzgodnij z
          synem. Ale chyba nie o pieniadze ci chodzi? Czy mieszkacie we dwojke, czy jest
          jeszcze ktos z domownikow?
      • Nie widzę powodu, dla którego miałabym obsługiwać kogoś tylko dlatego, że zwraca
        koszty swojego utrzymania.
        Prawdę mówiąc, kwota 300 zł jest śmieszna. Też bym chciała dać komuś 3 stówy i
        mieć z głowy rachunki, kupowanie jedzenia, prace domowe itp.
        --
        ʎɐqǝ uo pɹɐoqʎǝʞ ɐ ʎnq ı ǝɯıʇ ʇsɐן ǝɥʇ sı sıɥʇ

        Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
        • za 3 "stowy" misiecznie za sprzatanie, mieszkanie i pranie ( z prasowaniem) tez
          bym sie chetnie wprowadzila do jakiejs "mamy"- jedzenie moge kupowac i gotowac sama
          Synowi po prostu jest za dobrze w domu a w dodatku wychodzi go to calkiem tanio
      • W sumie niewielka różnica prowadzić dom dla jednej czy dwóch
        dorosłych osób - dla dwóch nawet bardziej ekonomicznie wychodzi.
        Tylko kwotę 300 zł warto urealnić, bo to mało nawet na stawkę
        żywieniową, a co dopiero rachunki.

        --
        "Siadała zawsze na leżących obok zapisanych papierach i tak dziwnie
        mrugała do mnie swymi niezgłębionymi żółtymi oczami. Jej obecność
        była niczym obecność szczególnej, milczącej czarodziejki."
        • To chyba nie chodzi o to jaka sume syn daje i czy daje wogole, tylko o to ze nic
          nie robi wokol siebie. Mama pierze, sprzata, gotuje, prasuje etc.
          Droga mamo, do zalozenia rodziny go nie zmusisz, zreszta nie kazdy musi to
          robic. Mozesz go jednak poprosic o wyprowadzke, lub chociaz zrob podzial
          obowiazkow domowych.
          W mojej rodzinie obiad zawsze gotowala osoba, ktora przyszla pierwsza do domu
          (mama, tata, brat, siostra, roznie), w sprzataniu i prasowaniu tez mielismy
          dyzury. Dlatego teraz i ja i moje rodzenstwo, bedac doroslymi osobami, nie mamy
          problemow z podstawowymi obowiazkami domowymi.
      • myga napisała:

        > Napisz, czy syn pracuje i czy daje kase na utrzymanie? Bo jezeli
        tak, to chyba > normalne jest, ze gotujesz dla syna rowniez? Oraz
        pierzesz, bo co za problem > wlaczyc pralke?

        wymiękłam. Jeśli któraś wierzy w urzeczywistnienie idei
        równouprawnienia, niech sobie poczyta ten fragment. Nadzieja umiera
        ostatnia....

        jak wychowa synia osoba pokroju autorki tegoż fragmentu? na partnera?

        Nie, to NIE JEST normalne, że TRZEBA gotować dla 30-letniego byka.
        To NIE JEST normalne, że dorosły chłop nie ma ciągot do
        usamodzielnienia się i mieszka nadal z mamusią. To żaden problem
        włączyć pralkę i żelazko - w związku z tym nic nie stoi na
        przeszkodzie, żeby synuś się tego nauczył. Oraz uświadomił sobie że
        300 zł to kieszonkowe, a nie realny wkład w utrzymanie
        • Myślę, że ten 33-letni wirtualny chłopiec powinien już zawsze być
          kawalerem. Żadna kobieta nie zasługuje na coś takiego.

        • > Nie, to NIE JEST normalne, że TRZEBA gotować dla 30-letniego byka.
          > To NIE JEST normalne, że dorosły chłop nie ma ciągot do
          > usamodzielnienia się i mieszka nadal z mamusią. To żaden problem
          > włączyć pralkę i żelazko - w związku z tym nic nie stoi na
          > przeszkodzie, żeby synuś się tego nauczył. Oraz uświadomił sobie
          że
          > 300 zł to kieszonkowe, a nie realny wkład w utrzymanie






          niestety, nie wiemy tez tego, jak to wyglada z drugiej strony.
          sa matki, ktore nie pozwola nic nawet swoim doroslym dzieciom zrobic
          w domu, czy to jest ppranie, gotowanie a nawet sprzatanie.
          przeciez mamusia zrobi to lepiej, dokladniej.
          moja tesciowa do takich osob sie zalicza.
          jak maz u niej byl, nie pozwolila mu nawet odkurzyc w chalupie, bo
          przeciez on biedak nie umie a tak w ogole to mezczyzna nie powinnien
          tego robic, bo to nalezy dom kobiety.
          moj maz mialby ugotowac matce obiad?
          a w zyciu!
          przeciez on nie umiesmile
          gdy jeszcze jego siostra mieszkala z matka, niejednokrotnie sie
          skarzyla, ze nawet jak pozmywa naczynia po obiedzie, mamusia po niej
          poprawia a siostra meza miala wtedy ok 30-lat.
          to wyglada tak, ze ona w domu nic zrobic nie pozwoli ani mezowi, ani
          corce a jak jej cos nie po nosie, potrafi zrobic awanture, ze oni
          nic nie robia, tylko leza a ona w domu musi za nich zapierdzielac.
          nawet tesciowi w domu zrobic nic nie pozwala i wciaz na niego
          narzeka, jaki to lenbig_grin

          tak samo moze byc z autorka tego watku.

          --
          mój suwaczek
        • velluto napisała:
          > jak wychowa synia osoba pokroju autorki tegoż fragmentu? na partnera?
          _________
          Zdziwilabys sie, jak jest wychowany moj syn wlasnie. Moja ambicja bylo, zeby
          wlasnie wychowac faceta, ktory umie wszystko i sam sobie poradzi we wszystkich
          pracach domowych, przy tym bedac facetem z krwi i kosci.I to mi sie udalo. Umie
          swietnie gotowac i to lubi, mieszka w warszawie z dziewczyna i ona nie narzeka,
          przy tym potrafi wszystko zrobic, co to sie zwie praca meska, czyli zbic stelaz
          do materacu i powiesic zyrandol itd, przy tym studiuje ambitne dwa kierunki
          jednoczesnie i pracuje od poczatku studiow. Ma juz dosc pokazne CV. Pierwsza
          prace (roznoszenie ulotek) zalatwil sobie sam majac lat 14, nie dlatego, ze
          musial, bo mial kieszonkowe,ale dobrze sie czul, majac wlasnorecznie zarobione
          pieniadze. Uwazam natomiast za bezsens i zbyt kosztowne gotowanie dwoch obiadow
          w jednej rodzinie. Oraz dla mnie nie jest problemem wrzucic do pralki rzeczy
          syna rowniez, jezeli akurat jest w domu, bo i tak wrzucam swoje, corki i meza
          np. Co doprasowania, to nie prasuje, bo nie lubie, wiec sila rzeczy wszystkie
          dzieci sobie jezeli chca, prasuja same. Dlatego napisalam, ze chetnie z synem
          bym zamieszkala, bo jak on jest w domu, to sie nie obija, ale bierze czynny
          udzial w zyciu domowym.
          --
          http://avatars.kards.ru/images/avatar/9d/fe/65181.gif
        • > Nie, to NIE JEST normalne, że TRZEBA gotować dla 30-letniego byka.

          lol
          to chodzi o to ze trzeba dla zasady gotowac makaron w dwoch garnkach?
          czy jesc samemu swoje przy stole a syn pozniej jak se zrobi
          przypomina mi sie piosenka o pani pasztetowej co nie dzieli sie jedzeniem
          my nawet w studenckich mieszkaniach jak robilismy miche to razem skoro juz komus
          sie robic zachcialo
          to nie bylo problemu zrobic wiecej

          moja tesciowa mieszka z synem
          chlopak jest singielek
          ona wdowa
          kazdy ma swoj pokoj
          jak gotuje to synu da
          on jak trzeba szafe dzwignie
          zle im?

          --
          Shisteryzowanym dziewczętom zalecam małżeństwo, ponieważ uleczyć je może
          ciąża.Hipokrates
          • Pleciesz! A niby dlaczego synalek nie może ugotować w tym "jednym"
            garnku? Wychowujecie potworków, które żerują potem na swoich
            żonach/partnerkach bo same nie miałyscie ŻADNYCH zainteresowan poza
            garami. Jedyne co potraficie to mieszać w garach i takie teściowe to
            dopiero autorytety dla synusiów: a bo moja mamusia to wszystko
            robiła a ty nie chcesz albo jesteś zmęczona" A nie chce być twoja
            służącą przez 12 godzin, pracować osiem a reszta to może się
            przespac. Mam zainteresowania, pasje, ciekawość świata mnie
            otaczającego, potrzebę kreatywnego życia a nie bycia garkotłukiem
            dla mężusia. Lubię poczytac dobra książkę, pójść do kina, teatru, na
            rower itp. itd. Jestem, niejednokrotnie, lepiej od Ciebie
            wykształcona. Nie jestem Twoją mamusią. Jak ona Cie tak dopieszczała
            (czyt. wyręczała w trudach życia) to niech to robi dalej aż do
            Twojej poźnej starości a ja sobie ...poczytam i obejrzę dobry
            film. Spadaj życiowa kaleko do mamusi.
            • 16.12.09, 01:03
              lecz sie, kobieto!
              --
              http://avatars.kards.ru/images/avatar/9d/fe/65181.gif
              • a na co ma sie leczyc?
                Jest wiele racji w tym co napisala
                • lol
                  a w czym jest ta racja?
                  ze plote i jestem garkotlukiem bez zainteresowan? surprised
                  pierwszy raz w zyciu babe na oczy widze
                  jest chamką i niestety chamstwo mi merytoryke - o ile jest - przeslonilo
                  kobieta z pasja czytajaca ksiazki jada jak rozumiem wylacznie konserwy
                  turystyczne i sama mysl o kupnie garnka ja upokarza tongue_out


                  --
                  http://avatars.kards.qip.ru/images/avatar/77/12/4727.gif
                  • uderz w stol a nozyce sie odezwa.Przeciez nigdzie nie napisala,ze
                    garnotlukiem jestes Ty ,pisala ogolnie, no chyba ze sie poczuwasz.A
                    juz wymyslac komus od cha,mow bo ma odmienne zdanie,Boze to takie
                    typowe polskie i katolickie.
                    • kupa sie odezwie
                      podpiela sie pode mnie i zaczela swoje wywody wy jestescie
                      i to bylo owszem chamskie
                      a co ci po katolicku to ja nie wiem
                      chcesz dyskutowac to merytorycznie prosze
                      na argumenta
                      a nie nie wyzwiska i oczy ku niebu
                      gdzie ta racja jest zapytowywuje po raz drugi
                      --
                      http://avatars.kards.qip.ru/images/avatar/77/12/4727.gif

                  • moofka napisała:

                    > lol
                    > a w czym jest ta racja?
                    > ze plote i jestem garkotlukiem bez zainteresowan? surprised




                    tu nie musi chodzic o Ciebie.
                    ale moja tesciowa jest wlasnie takim garkotlukiem bez zainteresowan.



                    --
                    mój suwaczek
                    • a moja nie jest
                      jest mloda babka, zapracowana i z bogatym, zyciem towarzyskim
                      jednoczesnie jak gotuje to czestuje syna
                      i nas czasem zaprasza na obiad
                      chociaz oboje jestesmy po trzydziestce wink
                      i mamusia mnie podkarmia domowymi pierozkami wink
                      mysle, ze problem jest w rownowadze - nie w samym fakcie gotowania jako takim
                      ja lubie gotowac i cenie zdrowa kuchnie
                      i domowa raczej, bo kupnego sie brzydze
                      wiec skoro sobie gotuje, to dlaczego mialabym nie poczestowac domownika?
                      oczywiscie potrafie sobie wyobrazic, ze matka z synem mieszkajac wspolnie
                      dziela lodowke na pol i nikt nikomu nie rusza
                      ze matka sobie rozul gotuje i mowi ty nie ruszaj stary uju bo jestes pelnoletni
                      i to dla mnie jest nienormalne
                      a nie to ze matka podzieli sie zupa
                      innym razerm syn jej zrobi kanapke
                      to chyba tak dziala w normalnych domach?
                      --
                      http://avatars.kards.qip.ru/images/avatar/77/12/4727.gif
                • Najpierw powinna do internisty sie udac, albowiem z tego zarla mrozonkowego i
                  zupek chinskich (cos zryc musi, a garkotlukiem nie jest, wiec sie nie znizy,
                  zeby sobie zupe ugotowac) wnioskuje, ze zolc sie rozlala, stad tyle agresji. A
                  potem na ten tychmiast do psychiatry, moze cos na uspokojenie skolatanych
                  nerwow, bo wnioskuje, ze pomimo takich wszechstronnych kulturalnych horyzontow,
                  faceta, co by jej makaron w ten jeden garnek wrzucil, tez brak...
                  No, chyba ze ty w ramach akcji szlachetnej jej ten makaron ugotujesz, widac
                  dobre serduchobig_grin
                  • Gotuję i to ŚWIETNIE. Czasami na, ugotowaną przez siebie,
                    kolacyjkę zapraszam przyjaciół lub moje dzieci. Ja gotuję i jjem
                    żeby żyć a nie żyję żeby gotować/jeść, prać, sprzątać, prać i
                    prasować. Nie dla kazdego życie polega na garkotłuczeniu i
                    wypominaniu rodzinie, że się to dla nich robi. A dzieci uczy się
                    odpowiedzialności i obowiązków od małego. CHŁOPCÓW tak jak i
                    dziewczynki. Mają takie same rączki i móżdżki. A jak tego nie lubią
                    robic, to muszą zarobić tyle, żeby ich było stać na służącą. Córka
                    mojej przyjaciółki powiedziała, że woli pracować po 12 godzin
                    dziennie, żeby ją było stać na gosposię. Bo pracę swoją ubóstwia a
                    gary zamienia na zażywanie dóbr kulturalnych i samorozwój. A ma dużo
                    zainteresowań tak jak i jej mąż. Jej mąż nigdy nie zaproponował, że
                    w ramach oszczędności (na gosposi) on zajmie się domem. Jemu
                    gosposia w domu baaardzo odpowiada. A jak gosposia ma wolne, to
                    obowiązki "domowe" są RÓWNO rozłożone między wszystkich domowników:
                    rodziców i dzieci. Jeśli jedyną pasją kobiety jest zajmowanie się
                    domem i usługiwanie innym to chwała jej, tylko niech będzie
                    konsekwentna przez CAŁE życie i nie nazeka. Broń nas tylko Wielki
                    Boże przed takimi tesciowymi. Pozdrawiam wszystkie mądre kobiety.

            • anjoa napisała:

              > Pleciesz! A niby dlaczego synalek nie może ugotować w tym "jednym"
              > garnku? Wychowujecie potworków, które żerują potem na swoich
              > żonach/partnerkach bo same nie miałyscie ŻADNYCH zainteresowan
              poza
              > garami. Jedyne co potraficie to mieszać w garach i takie teściowe
              to
              > dopiero autorytety dla synusiów: a bo moja mamusia to wszystko
              > robiła a ty nie chcesz albo jesteś zmęczona"




              jst w tym duzo racji.



              --
              mój suwaczek
          • .> lol
            > to chodzi o to ze trzeba dla zasady gotowac makaron w dwoch
            garnkach?

            Nie. Chodzi o to, żeby pan też coś czasem ugotował, jak również
            dorzucił cos więcej do tego "gara" niz 300 złotych, bo za wiele z
            tego mamusia mu nie nagotuje.

            > zle im?

            No mamie z tego wątku akurat z tym źle, o to właśnie chodzi.
    • boże, najprostszy sposób, zająć się sobą....prac sobie, robić jeść sobie, a
      najlepiej powiedzieć koledze, żeby sie wyprowadził...
      --
      czekolady i pacierza nie odmawiam............
    • a wczesniej z zadna babka sie nie spotykal?
      a jesli juz, to jaki byl Twoj stosunek do tej niewiasty?
      --
      mój suwaczek
    • Ty zacznij żyć swoim życiem, a nie jego. Na razie zajmujesz się jego
      życiem, więc po co on miałby to robić? Zajmij się swoim: ustalaj
      swój plan dnia tak, żeby Tobie było dobrze, nie zajmuj się jego
      sprawami, tylko swoimi, traktuj go jak dorosłego współlokatora,
      zacznij myśleć o sobie, nie o nim.
      --
      tak się tańczy
      • Dziękuję za rady. Bardzo mi się podobają. Już dawno powinnam odciąć "pępowinę".
        • Nie wiem czy to zart?
          rozwiazanie jest przeciez bardzo proste, zmusic go do niczego nie
          zmusisz. Ty natomiast mozesz - najlepiej po wyjasniajacej rozmowie,
          ze jest dorosly a ty masz dosc, itp. itd. i ze najwyzszy czas zeby
          wydoroslal - przestac prac, prasowac. To nie jest normalne zeby
          matka robila takie rzeczy dla DOROSLEGO syna. Jesli gotujesz, niech
          on zmywa, mam nadzieje, ze juz to robi. I zazycz sobie w rewanzu
          zeby od czasu do czasu gotowal on.
          Gdybys ty miala w domu kogos kto za ciebie by wszystko robil,
          rwalabys sie do tych rzeczy?
          Ale moze to zart
          • Poproś syna aby znalazł sobie mieszkanie. Czy wynajmie czy kupi -
            jego sprawa. ja bym dawno wygnała pasozyta z domu.
            • Przestałabym prać, prasować, gotować itd
              I zarządałabym aby sie wyprowadził.
              Gdyby jeszcze Ci pomagał i należycie płacił rozumiałabym, ale w tej
              sytuacji to jakas paranoja...

              --
              Ostatnio też była tu jedna pani (a może nawet dwie!!!), co pod
              zwierzęcymi
              nikami tropiły pewną ptaszynę-jakieś takie pacynki czy cośsmile
              ledzeppelin3
            • > Poproś syna aby znalazł sobie mieszkanie. Czy wynajmie czy kupi -
              > jego sprawa. ja bym dawno wygnała pasozyta z domu.

              Nie tak prosto. Możliwe że "synuś" ma konkretne prawa (własność) do
              części mieszkania. To po pierwsze. Po drugie - nie wiemy, skąd te 300
              zł - czy syn pracuje? Czy jest bezrobotny? Studiuje? Bez tej wiedzy
              trudno ustalić - 300 zł to dużo - czy mało. Po trzecie - nie wiedząc
              co ów "mamisynek" robi, nie wysłuchawszy jego argumentów - nie wiemy
              dlaczego nie pierze, nie gotuje itd. Być może wynika to z cwaniactwa
              - a być może np. z tego, że mamuśka nie pozwala mu na to - nie
              dopuszcza do kuchni, pralki itd. - nie pozwala na to, aby miał
              obowiązki. Choćby po to, że wtedy nie miałaby o czym pisać na forum.
        • Mój brat miał takie zadatki. W wieku 25 lat tata załatwił mu staż w
          innym mieście i miejsce w hotelu pracowniczym, twierdząc, ze inaczej
          to on sobie nigdy dziewczyny nie znajdzie. Zrobił to wbrew mojej
          mamie, która by go jednak jeszcze trochę w gnieździe potrzymała.
          Brat wyszedł na ludzi...
          Słuszna inicjatywa z Twojej strony, bo to chyba ostatni dzwonek. Ale
          zastanów sie czy Ty jesteś na to gotowa ... Bo to może Ty
          potrzebujesz kogoś do "zatroszczenia".
          Jak się zdecydujesz syna usamodzielnic to sposobów jest mnustwo. W
          akcie desperacji sama możesz wyjechać z domu na 2 miesiące. Prania,
          sprzątania i gotowania możesz odmówić od zaraz. Niech se radzi sam.
          I nie komentuj jak sobie np. kupi 60 par skarpetek (znam takiego,
          ale on nie miał pralki, więc woził mamie raz na 2 miesiące), albo
          bedzie jadł wyłącznie kaszanke.
    • przeciez to bardzo proste. Przestac prac,prasowac,gotowac albo brac
      za to forse i zarabiac na wygodnickim.
      A tak na marginesie,jak sobie wychowalas takk masz
    • Najpierw niech nauczy się dbać o siebie, potem niech zakłada rodzinę (jeśli
      będzie chciał). Przestać obsługiwać.
      • Trzeba go było inaczej wychować. Trzeba było wychować dziecko tak aby było
        samodzielne i dawało sobie radę w życiu. Widocznie podsuwałaś synowi wszystko
        pod nos i tyle.
        Moja matka mnie wychowała podobnie. Ale po dwóch latach psychoterapii już mogę
        żyć samodzielnie. Może twój syn ma taki problem . Może nie potrafi albo boi się
        samodzielności.
        Innymi słowy jak sobie syna wychowałaś takiego masz.
        Może to brutalne co napisałem ale po mojej psychoterapii już inaczej patrzę na
        takie sytuacje.

        Pozdrawiam ciepło w ten zimowy dzień.
        • Najpierw go usamodzielnij. Bo jak na razie, to trzesiez sie nad nim jak nad
          dziesieciolatkiem.
          A jak juz naprawde bedzie dorosly, to wtedy niech sobie zacznie szukac zony. Bo
          teraz to bez szans. Jak myslisz dlaczego mieszka z Toba? Bo takiego pie...
          zadna nie chce!
          --
          kiss
    • To, że z Tobą mieszka nie jest niczym złym- zwłaszcza jeśli nie ma mieszkania.
      Gdzie ma się podziać i w jakim celu wydawać pieniądze na wynajem mieszkania.
      To, że wrzucasz do pralki ( bo rozumiem, ze nie pierzesZ ręcznie) jego gacie czy
      piżamę nie jest też niczym niezwykłym. Wyobraź sobie, ze tez wrzucam do pralki
      rzeczy całej 4 osobowej rodziny - w tym dwóch prawie 20 letnich synów.
      Gotowanie....... też gotuję nie tylko dla siebie. A co więcej od czasu do czasu
      daję wałówke rodzicom i....o zgrozo!!! - dostaję od rodziców, chociaż mam o
      dekadę więcej od Twojego syna i od dawna swój dom.
      Jedyne co możesz zrobić to wymagać, aby syn włączył się do obowiązków - ma robic
      część ciężkich zakupów, dokładać sie do ogólych wydatków, wynosić śmieci itd. A
      to czy i kiedy założy rodzine to juz jego sprawa.
      • Nie on jeden nie chce się wyprowadzić. Jak ktoś ma miłe ciepełko, to
        dlaczego ma z niego zrezygnować? Matka mojej koleżanki powiedziała,
        że kóregoś dnia zmieni zamki w drzwiach, aby ta się w końcu
        wyprowadziła do swojego mieszkania. Kolezanka wyprowadziła sie
        dopiero, jak znalazła faceta, który nie miał mieszkania i wprowadził
        się do niej.
        --
        O-Qrde co za życie !
    • Kobieto! Jeżeli czekałaś tyle let na to aby swego synka
      usamodzielnić, to się nie dziwię, że on do tej samodzielności sam
      nie dąży. I Ty teraz chcesz żeby go inna kobieta "przejęa" pod swoje
      skrzydełka? Mam nadzieję, że taka sie nie znajdzie. Byłam żoną
      takiego "mamusi synka". Rozpuściła go niesamowicie i dziwiła się, że
      ja nie maiałam ochoty być: kuchtą, sprzątaczką, praczką, kochanką,
      matka i jeszcze przynosić pieniądze do domu. Matki! robicie krzywdę
      swoim synom i jeszcze chcecie żeby inne kobiety znosiły skutki
      waszej małpiej miłości. Służącej się płaci a nie żeni z nią. A niby
      czemu Twój syneczek nie może zamieszkać sam i obsługiwać się sam?
      Czy tak wychowywałabyś swoją córkę? Ten pasożyt wyrósł na podatnej
      glebie - nadopiekuńczej mamusi i teraz co? chcesz unieszczęśliwić
      inną kobietę? Wywal go wreszcie, może się czegoś nauczy?
    • Dzieci sie wychowuje jak sa male.
    • przychodzi syn do ojca i mówi....
      tato mam 18 lat jestem dorosły i chcę odejść z domu, mogę?
      ojciec na to : ty jeszcze nie jestes dorosły

      za pare lat syn przychodzi i mówi...
      tato mam 28 lat , jestem dorosły, czy mogę odejść z domu...
      ojciec popatrzył ze smutkiem i powiedział: nie , ty jeszcze nie jesteś dorosły

      i znowu minęło pare lat, przychodzi syn do ojca i mówi...tato mam 35 lat jestem
      dorosły , mogę odejść z domu/
      ojciec popatrzył na niego, usiadł na krześle i się rozpłakał.....
      --
      czekolady i pacierza nie odmawiam............
    • Nic dziwnego, że facet nie myśli o usamodzielnieniu się, skoro wychowałaś go
      tak, że wszystko robisz za niego. Przestań po nim sprzątać, prać mu, dawać jeść
      i powiedz wprost, że czas, aby poszedł na swoje. Nie wtrącałabym się natomiast
      do kwestii zakładania rodziny - będzie chciał i znajdzie odpowiednią osobę, to
      założy i nie ma się co wcinać.
      --
      www.Pro-Cycling.org -->
      Kolarstwo w najlepszym wydaniu!
    • Wyjaśnij synowi, iz jest dorosły - może nie zauważył, skoro do tej pory z Tobą
      mieszka i daje Ci 300 zł na utrzymanie (jak chłopak w swojej pierwszej
      niskopłatnej pracy).
      Następnie podaj termin wyprowadzki: 2 tyg - miesiąc. To dość czasu by znaleźć
      sobie mieszkanie do wynajęcia. W sumie mając tyle lat i dając Ci tak mało kasy
      powinien mieć już niezłą sumkę odłożoną na mieszkanie. Do czasu wyprowadzki,
      jako przeszkolenie do życia samodzielnego: nie gotowac, mu, nie prać, nie
      sprzątać mu. Pieniądze brać bez wyrzutów - na opłaty domowe taka kwota jest ok,
      ale tylko na opłaty. I gdy się przeprowadzi: nie sprzątać u syna, nie gotować
      mu, nie prać (nawet jeśli nie będzie miał jeszcze pralki - w tym wypadku wskazać
      odpowiedni sklep do nabycia pralki, można skorzystać z rat, jesli nie będzie
      miał kasy). A jesli pojawi się jednak jakaś kobieta: nie dawać wskazówek jak ma
      dbać o Twojego syna, ewentualnie chwalić wszelkie partnerskie ustalenia jakie
      zauważysz.
      --
      floproject.wordpress.com/about/maria/
      - E-kobiety: macochy, żony, kochanki, matki.
      - Nie w parze: nowa praca, mieszkanie, mąż i...
    • oj kobieto, sama sobie nawarzyłaś piwa. bardzo dobrze ludzie piszą, ja dodam
      tylko od siebie, że synuś wysysa Cie jak może i nie zna litości. wykonujesz
      mnostwo prac i co z tego masz? dorzuca się laskawie 300 zl do wszystkiego? dzis
      przecietny czyns + media wynosi 2x tyle! a tu dochodzi jeszcze kwestia podzialu
      za jedzenie, srodki do prania, mycia, itd itd, nic o tym nie piszesz, ale
      domyslam sie ze nie jest różowo. musisz zrozumieć, ze czlowiek jak ma wygodnie
      to nie bedzie zmienial takiego stanu rzeczy. osiągniecie sukcesu jest czesto
      wymuszone sytuacją zyciową, a nie wygodnictwem.

      sory za okreslenie ale twoj syn to albo wielki egoista albo nieudacznik
      zyciowy... albo jedno i drugie

      i pisze Ci to osoba ktora od 19 roku zycia mieszka 300 km od rodzinnego domu,
      sama sobie pierze, gotuje, sprzata, zmywa, prasuje.
      ponadto studiowala i dorabiala jednoczesnie.

    • Niezłe, najpierw rozpuściła pani syna teraz już się znudziło to
      najlepiej upchać jakiejś biednej dziewczynie
      • Niekoniecznie.

        Ja tam nie łykam tej historii. Nie jest to cała prawda. W dodatku
        wypowiada się jedna strona, nieobiektywnie. Wątpię, czy w ogóle
        opisywane rzeczy wydarzyły się realnie, tak jak zapodano.
        • abccbaabccba napisał:

          > Niekoniecznie.
          >
          > Ja tam nie łykam tej historii. Nie jest to cała prawda. W dodatku
          > wypowiada się jedna strona, nieobiektywnie. Wątpię, czy w ogóle
          > opisywane rzeczy wydarzyły się realnie, tak jak zapodano.

          Dla mnie ta historia jest jak najbardziej możliwa.
          Owszem brak tu wypowiedzi drugiej strony, ale jak Ty to sobie wyobrażasz, że
          teraz kobieta zaprowadzi swojego syna do kompa, pokaże Mu ten wpis i poprosi o
          komentarz?

      • e.mama.s napisała:

        > Niezłe, najpierw rozpuściła pani syna teraz już się znudziło to
        > najlepiej upchać jakiejś biednej dziewczynie




        nie wiemy, czy chlopak nie mial kiedys jakiejs dziewczyny, ktora
        mogla mamusi nie przypasc do gustu.



        --
        mój suwaczek
        • Tak nie wiemy. Może nawet dlatego że ma, to powstał konflikt? A może
          dlatego, że synek zawadza mamusi która chce mieć nowego mężusia?

          A może rzeczywiście synalek to huligan, cynik i zbój? A może chciał
          księdzem zostać? A może ma nie dziewczynę - a partnera, to takie
          modne?

          W każdym przypadku - zachowanie wobec matki wynika z wychowania. A to
          wychowanie jest obowiązkiem także matki. Koło się zamyka. Paskudnie
          jest, gdy osoby wydawałoby się najbliższe niszczą się nawzajem. Ale
          takie jest życie.
    • czyzby basiakasiajoasia miala kolejny pomysl na burzliwa forumnowele?
      --
      Mój sposób na kryzys:
      Jem spleśniały ser, piję stare wino i jeżdżę autem bez dachu.

      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ij/xd/byhj/CIHJ7wcMZQuanMGfuA.jpg
      • czyzby basiakasiajoasia miala kolejny pomysl na burzliwa forumnowele?
        ________________
        Moze tak byc, chociaz malo dramatyczne to jest. Ale znowu robi za ofiare, to
        fakt. Tym razem synek ja krzywdzi, biedaczkebig_grin
        --
        http://avatars.kards.ru/images/avatar/9d/fe/65181.gif
    • Jak zwykle masa Wujkow oraz Cioteczek Dobra Rada siedzacych przed klawiatura i zapodajacych cudowne drastyczne reguly, typu przestan robic to i tamto, kaz wyp*rzac z domu itd.

      Nie sluchaj takich matolow, bo oni/one sa mocne tylko w swiecie wirtualnym. To tacy "kibord-warriors", ktorzy zasuwaja komentarze "gdyby to na mnie trafilo/spotkalo moich bliskich to...", a naprawde w zyciu zrobiliby jedno wielkie GO_WNO i sami kisza sie latami w toksycznych relacjach, a tutaj tylko daja upust swoim wybujalym fantazjom.

      Wracajac do meritum, moze jak to czesto bywa rozbija sie o kase? Moze goscia nie stac na wlasne mieszkanie? Moze odklada cos, zeby kupic w przyszlosci? Jesli mu wygodnie i nie chce nic zmienic to naprawde kicha, ale jesli jednak w jakikolwiek sposob dazy do samodzielnosci w blizej/dalej okreslonej przyszlosci to OK. Moze zasuwa na 2 etaty, zeby wiecej zarobic i szybciej kupic cos swojego, wiec jest zmeczony i zlewa obowiazki domowe?

      Tak czy siak moze mu byc ciezko pojsc na swoje zanim sie ozeni, bo to moze byc typ "od kiecki do kiecki". A potencjalna zona nie wyjdzie za niego za maz, jesli nie bedzie mial wlasnego lokum i jest problem.
      • no i prosze odezwala sie mamunia toksyczna,pewnikiem sama utrzymuje
        doroslego darmozjada i jest pewna,ze robi mu przysluge.
        Jak sie nie ozenil do wieku 33lat to zapewne jest jakis powod,jaki
        latwo sie domyslec,kazda potencjalna zoncia jak zobaczy co robi
        kawaler czym predzej umyka.
      • Święta racja.

        Za mało danych. Nie wiemy - gdzie ojciec. Nie wiemy - czyje
        mieszkanie jest. Nie wiemy - ile zarabia syn. Nie wiemy - z czego
        utrzymuje się matka. Nie wiemy - czy "piorę mu" oznacza pranie na
        tarze - czy wrzucenie do pralki automatycznej. Nie wiemy kto kim
        naprawdę się opiekuje. Nie wiemy jaka jest rola osób trzecich.

        Z drugiej strony nie jest prawdą, że jak ktoś chce - to znajdzie
        pracę i mieszkanie. Gdyby tak było, to niepotrzebne byłyby zasiłki
        dla bezrobotnych i schroniska dla bezdomnych.

        Z trzeciej strony - logiczną konsekwencją byłoby pytanie: "jak
        uwolnić się od opieki nad matką i płacenia za jej pobyt w domu
        opieki?"

        I jeszcze konkretne pytanie - ów mamisynek daje 300 zł i to jest be.
        Ile musiałby dawać, aby to było cacy? 3 000 zł? 30 000 zł? 300 000
        zł? Za ile - drogie mądralińskie - zgodziłybyście się zajmować takim
        nieudacznikiem?

        (Od razu wyjaśniam po co - ano po to, aby te zarobione tym sposobem
        pieniądze przeznaczać jaki cel szlachetny, np. na biedne dzieci i
        sierotki - czy nie o pomaganiu wszystkich biednym dzieciom mówi każda
        kandydatka na miss?)

        • > I jeszcze konkretne pytanie - ów mamisynek daje 300 zł i to jest
          be.
          > Ile musiałby dawać, aby to było cacy? 3 000 zł? 30 000 zł? 300 000
          > zł? Za ile - drogie mądralińskie - zgodziłybyście się zajmować
          takim
          > nieudacznikiem?

          o wlasniesmile
          kilka lat temu moja tesciowa powiedziala do meza, ze gdyby z nia
          mieszkal, musialby jej oddawac cala swoja pensjebig_grin
          zreszta sam maz powiedzial, ze on kase by matce musial oddawac i
          gowno by z tego zycia mial.



          --
          mój suwaczek
          • Dopiero w trzecim czytaniu zrozumiałem że chodziło o twojego męża i
            jego ze swoją matką (a twoją teściową rozmowę).

            Bo myślałem że to mówiła twoja teściowa do swojego męża, który się
            rozwiódł z nią właśnie przez to, że twoja teściowa a jego żona miała
            nierealnie pod sufitem - i zabierała mu wszystko co tylko zarobił,
            bez prawa do decydowania o czymkolwiek.

            Cóż, twoja teściowa jest ambitną kobietą. Jednak nie każdy mężczyzna
            jest taki głupi, aby we wszystkim słuchać mamuśki - zwłaszcza jeżeli
            ma ona nieposkromiony apetyt na cudze pieniądze. Gratuluję jednak
            mężusia - pewnie teraz zamiast swojej mamusi oddaje kasę tobie. Mam
            nadzieję, że na waciki starcza.


            • a wiesz, ze tak wlasnie jest w domu moich tesciow?
              tesc nie ma nic do gadania, chociaz to on cale zycie pracowal na
              tesciowa i dwojke dziecismile

              moj maz z dnia na dzien wyprowadzil sie z domu, bo nie mogl z matka
              pod jednym dachem wytrzymac.

              > Cóż, twoja teściowa jest ambitną kobietą. Jednak nie każdy
              mężczyzna
              > jest taki głupi, aby we wszystkim słuchać mamuśki - zwłaszcza
              jeżeli
              > ma ona nieposkromiony apetyt na cudze pieniądze. Gratuluję jednak
              > mężusia - pewnie teraz zamiast swojej mamusi oddaje kasę tobie.
              Mam
              > nadzieję, że na waciki starcza.





              oj, nie martw siesmile
              na waciki wystarczabig_grin





              --
              mój suwaczek
          • deodyma napisała:

            > o wlasniesmile
            > kilka lat temu moja tesciowa powiedziala do meza, ze gdyby z nia
            > mieszkal, musialby jej oddawac cala swoja pensjebig_grin
            > zreszta sam maz powiedzial, ze on kase by matce musial oddawac i
            > gowno by z tego zycia mial.

            Mój znajomy opowiadał kiedyś o swoim pierwszym - bardzo nieudanym - małżeństwie.
            Pierwszym powodem do rozwodu była decyzja teściowej, że zięć MUSI oddawać Jej
            całą pensję. Jak się postawił to po 9 miesiącach przestali być małżeństwem.
        • Dzieciom! NIE starym bykom.
      • maryjan_pazdzioch napisała:

        > Jak zwykle masa Wujkow oraz Cioteczek Dobra Rada siedzacych przed
        klawiatura i
        > zapodajacych cudowne drastyczne reguly, typu przestan robic to i
        tamto, kaz wyp
        > *rzac z domu itd.


        Tak, ja też to uwielbiam, od razu widać, że piszą to młode,
        bezdzietne osoby, "znające życie" z teorii.
        Ludzie, dajecie te swoje rady MATCE. Jaka matka wywali dzieciaka z
        domu? Kobiety mają problem ze spakowaniem osoby, której nie
        urodziły, czyli męża - męża zdradzającego, męża znęcającego się nad
        rodziną, tkwią latami w patologicznych układach, a wy dajecie rady
        typu wywal syna z domu, daj mu termin dwa tygodnie? Mówicie to do
        osoby, która chciałaby naprawić swoj błąc wychowawczy, ale kocha
        tego osobnika i pewnie nie stać by ją było na taki krok, zwłaszcza
        że nie doznaje od niego żadnej krzywdy - ma tylko pod dachem mocno
        wyrośnięte dziecko.
        Wg mnie powinna zdobyć się tylko na poważną rozmowę o wdrożeniu się
        do domowych obowiązków i większym wkładzie finansowym.
        Chyba że jej obecność syna przeszkadza.. Zmuszenie go do wyprowadzki
        na siłę może popsuć ich stosunki, a naprawdę musimy tak bardzo być
        prozachodni i wyemancypowani, że mieszkanie razem to już wstyd,
        obciach, patologia?
        • justyna302 napisała:
          > Tak, ja też to uwielbiam, od razu widać, że piszą to młode,
          > bezdzietne osoby, "znające życie" z teorii.
          _____________
          Albo mamy malych synkow, ktorym sie wydaje, ze jak syn skonczy 18 lat, to juz
          synem byc przestanie. Abstrahując od tego, ze post zalozycielki to podpucha, bo
          pewnie znowu kasiajoasia sie nudzi, to naprawde zadna z tych cioc dobra rada nie
          pomyslala, ze jezeli sie mieszka z synem badz corka w jednym mieszkaniu,to jest
          to rodzina. I marnotrawstwem energii, czasu oraz pieniedzy jest gotowanie przez
          kazdego czlonka rodziny obiadu dla siebie. Albo np jezeli sie gotuje dla siebie,
          meza i dziecka np niepelnoletniego, to co, trzeba powiedziec dziecku
          pelnoletniemu " a ty juz dorosly, wiec zupe sobie gotuj sam" ? Chore dla mnie.
          Ja nie mam problemu z ugotowaniem obiadu dla mojej doroslej corki, jezeli akurat
          jestem u niej i moge ja w jakikolwiek sposob odciazyc. Tak samo nie bylo by dla
          mnie problemu, gdybym mieszkala z doroslym synem. Ale to ja. Ja gotowac lubie i
          bardzo dobrze to czynie. Natomiast syn zapewne przynosiłby ciezkie zakupy,
          wyrzucal smieci(czego nienawidze), tak, jak robil to odkad stal sie
          nastolatkiem, itd. Zakladajac, ze autorka pisze prawde, to tez dla mnie jest
          niepojete, ze mozna wychowac dziecko i nie moc sie z nim dogadac w tak
          podstawowych sprawach, jak np wspoludzial w kosztach utrzymania. Jezeli ona nie
          lubi gotowac i jest to dla niej problem, to tez nie rozumiem, po co to robi,
          skoro teraz jest duzo mozliwosci stolowac sie poza domem. Czy synek stoi nad nia
          z kijem i ja zmusza? Wiec cala historia jest naciagana, ale prawda jest, ze to,
          jakie dziecko jest, to jest rezultat naszego wychowania, dlatego glosy
          forumowiczow, ze sama sobie winna jest wg mnie prawda.
      • Faktycznie, zaprzestanie robienia prania dorosłemu mężczyźnie to
        tak potwornie drastyczne rozwiązanie, okrutne, ojej, taką matkę to
        chyba trzeba przed sąd rodzinny za znęcanie. W dorosłym świecie
        jest tak, że gdy człowiek jest zbyt zmęczony by sobie gacie uprać,
        to będzie chodzic w brudnych, 33 lata to już najwyższy czas by
        przyswoić tę prostą prawdę. Nie płacę - nie jem, nie piorę - chodzę
        w brudnym, nie sprzątam - mieszkam w bajzlu i sprawa jest prosta.
    • Przestan robic to za niego- prasowanie, sprzatanie, pranie, obiadki
      itp. w innym razie do 50-tki sie nie usamodzielni.
    • Jak zmusić matkę, żeby zaczęła myśleć. Skoro przez 33 lata nie
      wychowywała syna, tylko podstawiała mu wszystko pod nos pretensje może
      mieć tylko do siebie.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/h1v3
4003wgb2l5ki.png
    • faktycznie znów basiakasiajoasia
    • przestań mu prać, prasować, gotować.
      Za 300 to nawet pokoju by nie wynajął a co dopiero z obsługą.
      Im dłużej będziesz go obsługiwać tym dłużej będzie siedział CI na głowie bo mu wygodnie jest.
    • przestań mu prać, prasować i gotować. zacznij brać od niego za czynsz i
      opłaty... szybciutko dojdzie do wniosku, ze na swoim miałby to samo, ale z
      większym luzembig_grin
      • Ja mam 30 lat i mieszkam z rodzicami. Zbyt male zarobki i brak perspektyw oraz ogolna niechec do harówy od rana do nocy tylko po to, żeby przez 30 kolejnych lat splacac kredyt za mieszkanie to glowne przyczyny.

        Szczescia zdrowia wam zycze wiecej pomyslunku w nowym, miejmy nadzieje, lepszym roku.
        • Zbyt male zarobki i brak perspektyw oraz
          > ogolna niechec do harówy od rana do nocy tylko po to, żeby przez
          30 kolejnych l
          > at splacac kredyt za mieszkanie to glowne przyczyny.

          A ja ci życzę więcej ochoty do "harówy" właśnie. Po to, żeby rodzice
          nie musieli w końcu "harować" na ciebie.
        • a ja tyram od rana do wieczora + uczelnia w weekendy - majac wlasnie
          nadzieje ze kiedys uda mi sie uzbierac na wklad wlasny i zeby starzy
          nie musieli sie ze mna bujac do 50-tkiwink
          Kredytu sie nie boje. A mam trudniej niz Ty bo wychowuje jeszcze 6
          letniego syna.
    • Wychowywałaś tego pączka w maśle przez 33 lata usługując mu przez cały czas i
      teraz czego się spodziewasz?
      --
      cherry coke, zapuszkowane 330 ml schłodzonego wypełnionego bąbelkami rajusmile
    • Po co tak demonizować proste obowiązki domowe? Prasowanie czy gotowanie to naprawdę nic wielkiego, szczególnie w dzisiejszych czasach kiedy nie trzeba gonić kury po podwórku żeby zjeść rosół smile Ja też mieszkam z rodzicami i pewnie nieprędko się to zmieni, a mam 24 lata. Tak jest po prostu wygodnie, mam święty spokój a matka to najbliższa mi na świecie osoba. Jedyne za co mogę skrytykować tego faceta to że nie chce mu się samemu uprasować czy ugotować obiadu przez co naraża się na taką krytykę obcych osób na forum
    • Fajnie was sie czyta... rady na oko dobre, choc trudno oceniac, nie znajac dokladnie sytuacji.
      Ja jestem takim "synkiem u mamy" -róznice tylko takie ze troche wiecej zostawiam w domu (500), czesto drugie tyle dokładam na zasadzie "pozyczki", udzielam sie w pracach, i b.krępuje mnie sytuacja w której jestem (a mam 35lat)
      Niestety wkur.. mnie to ze niewiele moge zrobic, kredytów nie uznaje, wynajem w moim miescie to ok.1000 wydany na cos co do niczego nie prowadzi, a smutne jest to ze z oszczednosci-15 lat to moze 20m2 mieszkania móglbym kupic. Do tego jakis ambitny jestem ze nie poszedlbym mieszkac do teściów czy dziewczyny. Ogólnie sytuacja patowa ale cóż takie realia... na szczescie mam dobre uklady w domu i nie wyczuwam zadnej presji ze str rodziny. Jak czegos nie można zmienic trzeba to zaakceptować... a nie szarpać sie zeby byc "poprawnym" społecznie.
      Dlatego najłatwiej jest powiedziec ...przestac gotowac, prac, wyrzucic na swoje- szczegolnie jak sie ma/miało zupelnie inna sytuacje wyjsciowa na starcie). Bardzo rzadko w tej sytuacji chodzi o wygode.
      Ja co nieco próbowałem, bylem w miedzy czasie 2 lata zagranica (wynajmowalem pokoj, jakos sobie radziłem) wrociłem bo na dluzsza mete to byl tez taki standby. Wczesniej troche mieszkalem w akademiku i u rodziny -ale znowu jestem w domu.
      A to ze ktos nie zakłada rodziny to zupełnie inny temat-jeszcze bardziej sliski.
      Pozdrawiam wszystkich samodzielnych i poprawnie "ułozonych"
      • > niewiele moge zrobic, kredytów nie uznaje
        [...]
        > Do tego jakis ambitny jestem ze nie poszedlbym mieszkac do teściów
        > czy dziewczyny.

        świetny PR - czyli jak obrócić swoją ciapowatość w "manie zasad" i "ambicji"
      • Ni dziwne,ze nie ma chetnch na takiego ambitnego i z zasadami panasmile
      • pleciesz bzdury, ja się wyprowadziłam w wieku 19 lat, było ciężko, w dalszym
        ciągu nie mam własnego mieszkania, ale nie siedzę nikomu na głowie.
      • wlasnie dlatego,ze nie czujesz presji rodziny nic nie robisz, jest
        ci tak dobrze. na zachodzie to nie do pomyslenia,zeby 20latek
        mieszkal z rodzicami.dobra, dalwko Polsce do zachodu, daje wiec cza
        facetowi do 28 roku zycia, powyzej tej granicy to juz jest dla mnie
        zyciowy nieudacznik. wychodzilam za maz majac 27 lat i w
        perspektywie spoldzielcze mieszkanie.moi rodzice zadbali o to,aby
        zapisala sie do spoldzielni,mimo,ze mieszkalam z nimi i mieszkanie
        mialo byc na mnie.moj maz mial 29 lat kiedy sie pobieralismy,
        mieszkal z rodzicami,zadnej ksiazeczki,zadnych oszczednosci,gdyby
        trafila mu sie panna z mieszkaniem. nie zwracalam na to uwagi, bo
        bylam zakochana.teraz wiem,ze to sa rzeczy wazne,bo swiadcza o
        ambicjach czlowieka.ty ich nie masz.
        • A tam, ja uważam, że jak kobitka ma więcej niż 18 lat i nie urodziła
          bliźniąt - to pewnie maszkara jakaś straszna jest... - to tak w
          klimatach które powinnaś zrozumieć.

          Oczywiście - można ludzi dzielić na "udaczników" i "nieudaczników". I
          co - princesso - co zrobimy z "nieudacznikami"? Wyślemy do gazu?
          Jakie masz konkretne propozycje - bo oczywiście ty jesteś
          superzaradna, w ogóle fajna laska i do tego skromna dziewczyna,
          Której Rodzice Nie Pomagali. No więc...? Co taki cud natury jak ty
          proponuje w temacie - ale uwaga, uwaga - ma być bez agresji i w
          granicach rozsądnych możliwości (np. odrzucamy na wstępie "dajemy
          każdemu facetowi mieszkanie ufundowane z podatków".)

          Co do tzw. Zachodu... oj, zdziwiłabyś się, gdybyś trochę bywała i
          rozglądała się ślipkami nie tylko po bogatych dzielnicach. No,
          koleżanko, w favelli się było?! Nie było? A może było się w dzielnicy
          zamieszkałej przez kolorowych i Polaków?! Nie było? No to gdzie się
          było, princessa?
          • jolopa zawsze poznam,nawet jak zmieni nick.
            • To chyba nietrudne - wystarczy że spojrzysz w lustro.

              A merytoryczne argumenty jakieś są? Po jak na razie postawa obrażonej
              małolaty - takiej co dwa razy na kwadrans powtarza "samiec twój
              wróg".

              Wysyłamy nieudaczników do gazu - czy na Madagaskar? Ja bardzo
              konkretnie pytam i bardzo proszę bez wycieczek osobistych - tylko
              konkretny wybór. Z oczywistym zastrzeżeniem - jeżeli znasz lepsze -
              to podziel się, najlepszym dowodem to będzie że kobiety są bystre i
              same potrafią rozwiązywać problemy.
    • Dlaczego mam wrażenie, że to dalsza analiza psychologiczna forum ? Trylogia ?
      Pierwsza część o roszczeniowej córce w szpitalu już była. Drugą część mamy
      teraz. Co będzie w części trzeciej ?
    • grazyna188 napisała:

      > Jak zmusić dorosłego kawalera, aby (...) zaczął żyć swoim życiem.


      ależ on zyje swoim zyciem. Ma mieszkanie, obiad na stole, uprane,
      uprasowane i posprzatane. Nie ma jak u mamy.....

      A jeśli chodzi o zmiany takiego osobnika, to trzeba było o tym
      mysleć jak miał 5, 10, 15 itd lat, trzeba było go nauczyc że on też
      ma obowiazki. A teraz masz królewicza, a sama jestes jego słuzbą.
    • >Jestem matką 33 letniego syna, który jest kawalerem. Piorę,
      prasuje, gotuje i j
      > uż mam tego wszystkiego dosyć. Jak zmusić dorosłego kawalera...

      To bardzo proste. Pewnego dnia wyprać tylko, to co twoje, wyprasowac
      tylko to, co twoje i nic nie ugotować - zjesc na meiscie, albo
      ugotowacTYLKO dla siebie. Nastepnego dnia zrobić to samo. Nastepnego
      równiez. Tydzięń pózniej również. I powiedzieć, ze 13 lat skończył
      20 lat temu - wtedy mogłaś dla niego prac, prasowac i gotować. Zadna
      normalna kobieta nie weżmie sobie na głowę tak rozpieszczonego
      badziewia, które nic nie chce zrobić wokół siebie - to najgorsze
      typy, które matki wychowuja na egoistyczne upierdliwe umęczaczenie
      kobiet - raczej watpie, aby znalazła sie amatorka męczeństwa z
      pasożytem.
    • W najprostrzy możliwy sposób. Nie prasuj, nie gotuj, nie pierz, nie
      sprzątaj jego pokoju. Przez jakiś czas jedz na mieście, a lodówke
      trzymaj pustą. Kiedy zapyta - powiedz, że nie miałaś czasu i żeby
      on zrobił zakupy/pranie/odkurzanie czy co mu tam będzie
      przeszkadzać. Powiedz to mile, tak jakby to była najprawdziwsza
      prawda. Albo powiedz, że zrobisz jutro - i nie rób. Ja tak
      oduczyłam męża tego, czego przez 35 lat uczyła go teściowa, tj. że
      mężczyzna w domu to jest obsługiwany pod każdym możliwym względem,
      bo tak jest skonstruowany świat i jest to jego święte prawo. Jak
      przestanie mu być u mamy jak u pana Boga za piecem, to poszuka
      sobie innej "ofiary" a Ty będziesz mieć go z głowy. Pamiętaj,
      ofiara czyni kata. Czyli tak nas traktują, jak sobie pozwalamy.
      • Martusia, gdybyś jeszcze w ramach szczerości napisała, że twój
        misiaczek też nie sprząta i nie gotuje, i że mówi ci że nie miał
        czasu itp. itd. - to byłaby pełna symetria.

        I jak rozumiem - od swojego misiaczka nie bierzesz pieniążków? Nie
        sypiacie też razem? A dziećmi to opiekuje się misiaczek - czy
        teściowa?

        To ja już więcej pytań nie mam. smile

        Ciesz się dziewczyno, że trafił ci się niesamowity frajer i facet bez
        jaj.
    • Witam, nie czytałam wcześniejszych postów, zaznaczam. Spraa jest
      prosta,idea zaczerpnieta ze słynnego niemieckiego programu "Koniec
      hotelu"Mama". Wynajmuje Pani mieszkanie lub samodzielny pokój opłaca
      za miesiąc, nie mówiąc nic synowi. Prosze go spakować i wystawić
      walizki przed drzwi gdy bedzie poza domem, na walizkach proszę
      zostawić list z adresem mieszkania, krókim wyjasnieniem, że pobyt w
      hotelu Mama się zakończył, i dopiskiem, do zobaczenia za minimum
      miesiąc. Działa!
      • Fajne rozwiązanie - pod warunkiem że matula nie mieszka w mieszkaniu
        syna. I że potrafi utrzymać siebie bez pieniędzy syna. I że da radę
        sobie sama, gdy syn przestanie się o nią troszczyć - finansowo i nie
        tylko.

        Temat pokazany jest jako przykład pasożytnictwa. Tymczasem być może
        jest to symbioza. Nikt nie zadał sobie trudu, aby określić, kto jest
        właścicielem lokalu (możliwe że np. syn lub w równej częściach syn,
        jego brat i matka). I czy starsza pani jest w pełni poczytalna.
przejdź do: 1-100 101-134
(101-134)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.