Dodaj do ulubionych

matka dorosłego syna

14.12.09, 09:52
Jestem matką 33 letniego syna, który jest kawalerem. Piorę, prasuje, gotuje i już mam tego wszystkiego dosyć. Jak zmusić dorosłego kawalera, aby zadbał o swoją przyszłość. Aby założył rodzinę, zaczął żyć swoim życiem.
Edytor zaawansowany
  • 14.12.09, 09:59
    Cofnij ze 20 lat czas,jak potrafisz.
  • 14.12.09, 10:16
    20 lat temu syn chodził do szkoły. Uczniem był przeciętnym. Był bardzo towarzyski. Miał lepsze stosunki z dziadkami, niż ze mną.
  • 14.12.09, 10:01
    A dlaczego chcesz niszczyć życie jakiejś Bogu ducha winnej
    kobiecie?
  • 14.12.09, 10:19
    Słuszniesmile
  • 14.12.09, 15:48
    triss_merigold6 napisała:

    > A dlaczego chcesz niszczyć życie jakiejś Bogu ducha winnej
    > kobiecie?


    Zabił mnie ten tekst...big_grin
    11/10 big_grin
  • 14.12.09, 10:01
    Napisz, czy syn pracuje i czy daje kase na utrzymanie? Bo jezeli tak, to chyba
    normalne jest, ze gotujesz dla syna rowniez? Oraz pierzesz, bo co za problem
    wlaczyc pralke? Gorzej oczywiscie, jezeli musisz go utrzymywac. To w sumie tez
    proste. Porozmawiaj z nim i okresl kwote na utrzymanie domu i wyzywienie, albo
    przestan mu gotowac. Co do zalozenia rodziny, tochyba jegoprywatna sprawa i nie
    powinnas go do tego zmuszac, ani sie wtracac. Moj syn studiuje i mieszka w
    warszawie, wiec raczej juz nie wroci, ale mi sie wydaje, ze ja bym chetnie z
    synem zamieszkala, zawsze to razniej.
  • 14.12.09, 10:11
    Tak syn pracuje. Daje co miesiąc 300zł. Wiem, że nie powinnam wtrącać się w osobiste sprawy.......
  • 14.12.09, 10:13
    Aha.I sądzisz, że znajdzie kobietę, której też będzie mógł dawać
    miesięcznie 300 zł za lokal z karmą i obsługą?
  • 14.12.09, 10:17
    może to hard przykład, ale kiedy zaczęłam pracować, moja matka podzieliła
    rachunki na 4 bo było nas czworo, i musiałam 1/4 odprowadzać, a ponieważ
    chciałam jeść inaczej, więc kupowałam i gotowałam sama.....

    --
    czekolady i pacierza nie odmawiam............
  • 14.12.09, 10:21
    Napisz, o co ci tak naprawde chodzi. Wylicz jakas rozsadna kwote i uzgodnij z
    synem. Ale chyba nie o pieniadze ci chodzi? Czy mieszkacie we dwojke, czy jest
    jeszcze ktos z domownikow?
  • 14.12.09, 10:44
    Nie widzę powodu, dla którego miałabym obsługiwać kogoś tylko dlatego, że zwraca
    koszty swojego utrzymania.
    Prawdę mówiąc, kwota 300 zł jest śmieszna. Też bym chciała dać komuś 3 stówy i
    mieć z głowy rachunki, kupowanie jedzenia, prace domowe itp.
    --
    ʎɐqǝ uo pɹɐoqʎǝʞ ɐ ʎnq ı ǝɯıʇ ʇsɐן ǝɥʇ sı sıɥʇ

    Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
  • 14.12.09, 12:56
    za 3 "stowy" misiecznie za sprzatanie, mieszkanie i pranie ( z prasowaniem) tez
    bym sie chetnie wprowadzila do jakiejs "mamy"- jedzenie moge kupowac i gotowac sama
    Synowi po prostu jest za dobrze w domu a w dodatku wychodzi go to calkiem tanio
  • 14.12.09, 10:50
    W sumie niewielka różnica prowadzić dom dla jednej czy dwóch
    dorosłych osób - dla dwóch nawet bardziej ekonomicznie wychodzi.
    Tylko kwotę 300 zł warto urealnić, bo to mało nawet na stawkę
    żywieniową, a co dopiero rachunki.

    --
    "Siadała zawsze na leżących obok zapisanych papierach i tak dziwnie
    mrugała do mnie swymi niezgłębionymi żółtymi oczami. Jej obecność
    była niczym obecność szczególnej, milczącej czarodziejki."
  • 14.12.09, 16:26
    To chyba nie chodzi o to jaka sume syn daje i czy daje wogole, tylko o to ze nic
    nie robi wokol siebie. Mama pierze, sprzata, gotuje, prasuje etc.
    Droga mamo, do zalozenia rodziny go nie zmusisz, zreszta nie kazdy musi to
    robic. Mozesz go jednak poprosic o wyprowadzke, lub chociaz zrob podzial
    obowiazkow domowych.
    W mojej rodzinie obiad zawsze gotowala osoba, ktora przyszla pierwsza do domu
    (mama, tata, brat, siostra, roznie), w sprzataniu i prasowaniu tez mielismy
    dyzury. Dlatego teraz i ja i moje rodzenstwo, bedac doroslymi osobami, nie mamy
    problemow z podstawowymi obowiazkami domowymi.
  • 15.12.09, 12:28
    myga napisała:

    > Napisz, czy syn pracuje i czy daje kase na utrzymanie? Bo jezeli
    tak, to chyba > normalne jest, ze gotujesz dla syna rowniez? Oraz
    pierzesz, bo co za problem > wlaczyc pralke?

    wymiękłam. Jeśli któraś wierzy w urzeczywistnienie idei
    równouprawnienia, niech sobie poczyta ten fragment. Nadzieja umiera
    ostatnia....

    jak wychowa synia osoba pokroju autorki tegoż fragmentu? na partnera?

    Nie, to NIE JEST normalne, że TRZEBA gotować dla 30-letniego byka.
    To NIE JEST normalne, że dorosły chłop nie ma ciągot do
    usamodzielnienia się i mieszka nadal z mamusią. To żaden problem
    włączyć pralkę i żelazko - w związku z tym nic nie stoi na
    przeszkodzie, żeby synuś się tego nauczył. Oraz uświadomił sobie że
    300 zł to kieszonkowe, a nie realny wkład w utrzymanie
  • 15.12.09, 12:34
    Myślę, że ten 33-letni wirtualny chłopiec powinien już zawsze być
    kawalerem. Żadna kobieta nie zasługuje na coś takiego.
  • 15.12.09, 12:44

    > Nie, to NIE JEST normalne, że TRZEBA gotować dla 30-letniego byka.
    > To NIE JEST normalne, że dorosły chłop nie ma ciągot do
    > usamodzielnienia się i mieszka nadal z mamusią. To żaden problem
    > włączyć pralkę i żelazko - w związku z tym nic nie stoi na
    > przeszkodzie, żeby synuś się tego nauczył. Oraz uświadomił sobie
    że
    > 300 zł to kieszonkowe, a nie realny wkład w utrzymanie






    niestety, nie wiemy tez tego, jak to wyglada z drugiej strony.
    sa matki, ktore nie pozwola nic nawet swoim doroslym dzieciom zrobic
    w domu, czy to jest ppranie, gotowanie a nawet sprzatanie.
    przeciez mamusia zrobi to lepiej, dokladniej.
    moja tesciowa do takich osob sie zalicza.
    jak maz u niej byl, nie pozwolila mu nawet odkurzyc w chalupie, bo
    przeciez on biedak nie umie a tak w ogole to mezczyzna nie powinnien
    tego robic, bo to nalezy dom kobiety.
    moj maz mialby ugotowac matce obiad?
    a w zyciu!
    przeciez on nie umiesmile
    gdy jeszcze jego siostra mieszkala z matka, niejednokrotnie sie
    skarzyla, ze nawet jak pozmywa naczynia po obiedzie, mamusia po niej
    poprawia a siostra meza miala wtedy ok 30-lat.
    to wyglada tak, ze ona w domu nic zrobic nie pozwoli ani mezowi, ani
    corce a jak jej cos nie po nosie, potrafi zrobic awanture, ze oni
    nic nie robia, tylko leza a ona w domu musi za nich zapierdzielac.
    nawet tesciowi w domu zrobic nic nie pozwala i wciaz na niego
    narzeka, jaki to lenbig_grin

    tak samo moze byc z autorka tego watku.

    --
    mój suwaczek
  • 15.12.09, 12:50
    velluto napisała:
    > jak wychowa synia osoba pokroju autorki tegoż fragmentu? na partnera?
    _________
    Zdziwilabys sie, jak jest wychowany moj syn wlasnie. Moja ambicja bylo, zeby
    wlasnie wychowac faceta, ktory umie wszystko i sam sobie poradzi we wszystkich
    pracach domowych, przy tym bedac facetem z krwi i kosci.I to mi sie udalo. Umie
    swietnie gotowac i to lubi, mieszka w warszawie z dziewczyna i ona nie narzeka,
    przy tym potrafi wszystko zrobic, co to sie zwie praca meska, czyli zbic stelaz
    do materacu i powiesic zyrandol itd, przy tym studiuje ambitne dwa kierunki
    jednoczesnie i pracuje od poczatku studiow. Ma juz dosc pokazne CV. Pierwsza
    prace (roznoszenie ulotek) zalatwil sobie sam majac lat 14, nie dlatego, ze
    musial, bo mial kieszonkowe,ale dobrze sie czul, majac wlasnorecznie zarobione
    pieniadze. Uwazam natomiast za bezsens i zbyt kosztowne gotowanie dwoch obiadow
    w jednej rodzinie. Oraz dla mnie nie jest problemem wrzucic do pralki rzeczy
    syna rowniez, jezeli akurat jest w domu, bo i tak wrzucam swoje, corki i meza
    np. Co doprasowania, to nie prasuje, bo nie lubie, wiec sila rzeczy wszystkie
    dzieci sobie jezeli chca, prasuja same. Dlatego napisalam, ze chetnie z synem
    bym zamieszkala, bo jak on jest w domu, to sie nie obija, ale bierze czynny
    udzial w zyciu domowym.
    --
    http://avatars.kards.ru/images/avatar/9d/fe/65181.gif
  • 15.12.09, 15:16
    > Nie, to NIE JEST normalne, że TRZEBA gotować dla 30-letniego byka.

    lol
    to chodzi o to ze trzeba dla zasady gotowac makaron w dwoch garnkach?
    czy jesc samemu swoje przy stole a syn pozniej jak se zrobi
    przypomina mi sie piosenka o pani pasztetowej co nie dzieli sie jedzeniem
    my nawet w studenckich mieszkaniach jak robilismy miche to razem skoro juz komus
    sie robic zachcialo
    to nie bylo problemu zrobic wiecej

    moja tesciowa mieszka z synem
    chlopak jest singielek
    ona wdowa
    kazdy ma swoj pokoj
    jak gotuje to synu da
    on jak trzeba szafe dzwignie
    zle im?

    --
    Shisteryzowanym dziewczętom zalecam małżeństwo, ponieważ uleczyć je może
    ciąża.Hipokrates
  • 16.12.09, 00:33
    Pleciesz! A niby dlaczego synalek nie może ugotować w tym "jednym"
    garnku? Wychowujecie potworków, które żerują potem na swoich
    żonach/partnerkach bo same nie miałyscie ŻADNYCH zainteresowan poza
    garami. Jedyne co potraficie to mieszać w garach i takie teściowe to
    dopiero autorytety dla synusiów: a bo moja mamusia to wszystko
    robiła a ty nie chcesz albo jesteś zmęczona" A nie chce być twoja
    służącą przez 12 godzin, pracować osiem a reszta to może się
    przespac. Mam zainteresowania, pasje, ciekawość świata mnie
    otaczającego, potrzebę kreatywnego życia a nie bycia garkotłukiem
    dla mężusia. Lubię poczytac dobra książkę, pójść do kina, teatru, na
    rower itp. itd. Jestem, niejednokrotnie, lepiej od Ciebie
    wykształcona. Nie jestem Twoją mamusią. Jak ona Cie tak dopieszczała
    (czyt. wyręczała w trudach życia) to niech to robi dalej aż do
    Twojej poźnej starości a ja sobie ...poczytam i obejrzę dobry
    film. Spadaj życiowa kaleko do mamusi.
  • 16.12.09, 01:03
    lecz sie, kobieto!
    --
    http://avatars.kards.ru/images/avatar/9d/fe/65181.gif
  • 16.12.09, 07:14
    a na co ma sie leczyc?
    Jest wiele racji w tym co napisala
  • 16.12.09, 08:36
    lol
    a w czym jest ta racja?
    ze plote i jestem garkotlukiem bez zainteresowan? surprised
    pierwszy raz w zyciu babe na oczy widze
    jest chamką i niestety chamstwo mi merytoryke - o ile jest - przeslonilo
    kobieta z pasja czytajaca ksiazki jada jak rozumiem wylacznie konserwy
    turystyczne i sama mysl o kupnie garnka ja upokarza tongue_out


    --
    http://avatars.kards.qip.ru/images/avatar/77/12/4727.gif
  • 16.12.09, 09:28
    uderz w stol a nozyce sie odezwa.Przeciez nigdzie nie napisala,ze
    garnotlukiem jestes Ty ,pisala ogolnie, no chyba ze sie poczuwasz.A
    juz wymyslac komus od cha,mow bo ma odmienne zdanie,Boze to takie
    typowe polskie i katolickie.
  • 16.12.09, 09:45
    kupa sie odezwie
    podpiela sie pode mnie i zaczela swoje wywody wy jestescie
    i to bylo owszem chamskie
    a co ci po katolicku to ja nie wiem
    chcesz dyskutowac to merytorycznie prosze
    na argumenta
    a nie nie wyzwiska i oczy ku niebu
    gdzie ta racja jest zapytowywuje po raz drugi
    --
    http://avatars.kards.qip.ru/images/avatar/77/12/4727.gif
  • 16.12.09, 15:56
    a ktoCie jezyka polskiego uczyl jesli mozna wiedziec?
    Nie nauczono Cie ojczystego jezyka to i kultury nie wpojono
  • 16.12.09, 19:37
    a co to ma wspolnego z tematem watku?
    --
    http://avatars.kards.qip.ru/images/avatar/77/12/4727.gif
  • 16.12.09, 09:29

    moofka napisała:

    > lol
    > a w czym jest ta racja?
    > ze plote i jestem garkotlukiem bez zainteresowan? surprised




    tu nie musi chodzic o Ciebie.
    ale moja tesciowa jest wlasnie takim garkotlukiem bez zainteresowan.



    --
    mój suwaczek
  • 16.12.09, 09:42
    a moja nie jest
    jest mloda babka, zapracowana i z bogatym, zyciem towarzyskim
    jednoczesnie jak gotuje to czestuje syna
    i nas czasem zaprasza na obiad
    chociaz oboje jestesmy po trzydziestce wink
    i mamusia mnie podkarmia domowymi pierozkami wink
    mysle, ze problem jest w rownowadze - nie w samym fakcie gotowania jako takim
    ja lubie gotowac i cenie zdrowa kuchnie
    i domowa raczej, bo kupnego sie brzydze
    wiec skoro sobie gotuje, to dlaczego mialabym nie poczestowac domownika?
    oczywiscie potrafie sobie wyobrazic, ze matka z synem mieszkajac wspolnie
    dziela lodowke na pol i nikt nikomu nie rusza
    ze matka sobie rozul gotuje i mowi ty nie ruszaj stary uju bo jestes pelnoletni
    i to dla mnie jest nienormalne
    a nie to ze matka podzieli sie zupa
    innym razerm syn jej zrobi kanapke
    to chyba tak dziala w normalnych domach?
    --
    http://avatars.kards.qip.ru/images/avatar/77/12/4727.gif
  • 16.12.09, 09:52
    Najpierw powinna do internisty sie udac, albowiem z tego zarla mrozonkowego i
    zupek chinskich (cos zryc musi, a garkotlukiem nie jest, wiec sie nie znizy,
    zeby sobie zupe ugotowac) wnioskuje, ze zolc sie rozlala, stad tyle agresji. A
    potem na ten tychmiast do psychiatry, moze cos na uspokojenie skolatanych
    nerwow, bo wnioskuje, ze pomimo takich wszechstronnych kulturalnych horyzontow,
    faceta, co by jej makaron w ten jeden garnek wrzucil, tez brak...
    No, chyba ze ty w ramach akcji szlachetnej jej ten makaron ugotujesz, widac
    dobre serduchobig_grin
  • 18.12.09, 01:52
    Gotuję i to ŚWIETNIE. Czasami na, ugotowaną przez siebie,
    kolacyjkę zapraszam przyjaciół lub moje dzieci. Ja gotuję i jjem
    żeby żyć a nie żyję żeby gotować/jeść, prać, sprzątać, prać i
    prasować. Nie dla kazdego życie polega na garkotłuczeniu i
    wypominaniu rodzinie, że się to dla nich robi. A dzieci uczy się
    odpowiedzialności i obowiązków od małego. CHŁOPCÓW tak jak i
    dziewczynki. Mają takie same rączki i móżdżki. A jak tego nie lubią
    robic, to muszą zarobić tyle, żeby ich było stać na służącą. Córka
    mojej przyjaciółki powiedziała, że woli pracować po 12 godzin
    dziennie, żeby ją było stać na gosposię. Bo pracę swoją ubóstwia a
    gary zamienia na zażywanie dóbr kulturalnych i samorozwój. A ma dużo
    zainteresowań tak jak i jej mąż. Jej mąż nigdy nie zaproponował, że
    w ramach oszczędności (na gosposi) on zajmie się domem. Jemu
    gosposia w domu baaardzo odpowiada. A jak gosposia ma wolne, to
    obowiązki "domowe" są RÓWNO rozłożone między wszystkich domowników:
    rodziców i dzieci. Jeśli jedyną pasją kobiety jest zajmowanie się
    domem i usługiwanie innym to chwała jej, tylko niech będzie
    konsekwentna przez CAŁE życie i nie nazeka. Broń nas tylko Wielki
    Boże przed takimi tesciowymi. Pozdrawiam wszystkie mądre kobiety.
  • 16.12.09, 09:26

    anjoa napisała:

    > Pleciesz! A niby dlaczego synalek nie może ugotować w tym "jednym"
    > garnku? Wychowujecie potworków, które żerują potem na swoich
    > żonach/partnerkach bo same nie miałyscie ŻADNYCH zainteresowan
    poza
    > garami. Jedyne co potraficie to mieszać w garach i takie teściowe
    to
    > dopiero autorytety dla synusiów: a bo moja mamusia to wszystko
    > robiła a ty nie chcesz albo jesteś zmęczona"




    jst w tym duzo racji.



    --
    mój suwaczek
  • 18.12.09, 02:23
    .> lol
    > to chodzi o to ze trzeba dla zasady gotowac makaron w dwoch
    garnkach?

    Nie. Chodzi o to, żeby pan też coś czasem ugotował, jak również
    dorzucił cos więcej do tego "gara" niz 300 złotych, bo za wiele z
    tego mamusia mu nie nagotuje.

    > zle im?

    No mamie z tego wątku akurat z tym źle, o to właśnie chodzi.
  • 14.12.09, 10:14
    boże, najprostszy sposób, zająć się sobą....prac sobie, robić jeść sobie, a
    najlepiej powiedzieć koledze, żeby sie wyprowadził...
    --
    czekolady i pacierza nie odmawiam............
  • 14.12.09, 10:40
    a wczesniej z zadna babka sie nie spotykal?
    a jesli juz, to jaki byl Twoj stosunek do tej niewiasty?
    --
    mój suwaczek
  • 14.12.09, 10:53
    Ty zacznij żyć swoim życiem, a nie jego. Na razie zajmujesz się jego
    życiem, więc po co on miałby to robić? Zajmij się swoim: ustalaj
    swój plan dnia tak, żeby Tobie było dobrze, nie zajmuj się jego
    sprawami, tylko swoimi, traktuj go jak dorosłego współlokatora,
    zacznij myśleć o sobie, nie o nim.
    --
    tak się tańczy
  • 14.12.09, 11:05
    Dziękuję za rady. Bardzo mi się podobają. Już dawno powinnam odciąć "pępowinę".
  • 14.12.09, 11:18
    Nie wiem czy to zart?
    rozwiazanie jest przeciez bardzo proste, zmusic go do niczego nie
    zmusisz. Ty natomiast mozesz - najlepiej po wyjasniajacej rozmowie,
    ze jest dorosly a ty masz dosc, itp. itd. i ze najwyzszy czas zeby
    wydoroslal - przestac prac, prasowac. To nie jest normalne zeby
    matka robila takie rzeczy dla DOROSLEGO syna. Jesli gotujesz, niech
    on zmywa, mam nadzieje, ze juz to robi. I zazycz sobie w rewanzu
    zeby od czasu do czasu gotowal on.
    Gdybys ty miala w domu kogos kto za ciebie by wszystko robil,
    rwalabys sie do tych rzeczy?
    Ale moze to zart
  • 14.12.09, 11:24
    Poproś syna aby znalazł sobie mieszkanie. Czy wynajmie czy kupi -
    jego sprawa. ja bym dawno wygnała pasozyta z domu.
  • 14.12.09, 11:42
    Przestałabym prać, prasować, gotować itd
    I zarządałabym aby sie wyprowadził.
    Gdyby jeszcze Ci pomagał i należycie płacił rozumiałabym, ale w tej
    sytuacji to jakas paranoja...

    --
    Ostatnio też była tu jedna pani (a może nawet dwie!!!), co pod
    zwierzęcymi
    nikami tropiły pewną ptaszynę-jakieś takie pacynki czy cośsmile
    ledzeppelin3
  • 15.12.09, 01:42
    > Poproś syna aby znalazł sobie mieszkanie. Czy wynajmie czy kupi -
    > jego sprawa. ja bym dawno wygnała pasozyta z domu.

    Nie tak prosto. Możliwe że "synuś" ma konkretne prawa (własność) do
    części mieszkania. To po pierwsze. Po drugie - nie wiemy, skąd te 300
    zł - czy syn pracuje? Czy jest bezrobotny? Studiuje? Bez tej wiedzy
    trudno ustalić - 300 zł to dużo - czy mało. Po trzecie - nie wiedząc
    co ów "mamisynek" robi, nie wysłuchawszy jego argumentów - nie wiemy
    dlaczego nie pierze, nie gotuje itd. Być może wynika to z cwaniactwa
    - a być może np. z tego, że mamuśka nie pozwala mu na to - nie
    dopuszcza do kuchni, pralki itd. - nie pozwala na to, aby miał
    obowiązki. Choćby po to, że wtedy nie miałaby o czym pisać na forum.
  • 14.12.09, 12:09
    Mój brat miał takie zadatki. W wieku 25 lat tata załatwił mu staż w
    innym mieście i miejsce w hotelu pracowniczym, twierdząc, ze inaczej
    to on sobie nigdy dziewczyny nie znajdzie. Zrobił to wbrew mojej
    mamie, która by go jednak jeszcze trochę w gnieździe potrzymała.
    Brat wyszedł na ludzi...
    Słuszna inicjatywa z Twojej strony, bo to chyba ostatni dzwonek. Ale
    zastanów sie czy Ty jesteś na to gotowa ... Bo to może Ty
    potrzebujesz kogoś do "zatroszczenia".
    Jak się zdecydujesz syna usamodzielnic to sposobów jest mnustwo. W
    akcie desperacji sama możesz wyjechać z domu na 2 miesiące. Prania,
    sprzątania i gotowania możesz odmówić od zaraz. Niech se radzi sam.
    I nie komentuj jak sobie np. kupi 60 par skarpetek (znam takiego,
    ale on nie miał pralki, więc woził mamie raz na 2 miesiące), albo
    bedzie jadł wyłącznie kaszanke.
  • 14.12.09, 12:09
    przeciez to bardzo proste. Przestac prac,prasowac,gotowac albo brac
    za to forse i zarabiac na wygodnickim.
    A tak na marginesie,jak sobie wychowalas takk masz
  • 14.12.09, 12:21
    Najpierw niech nauczy się dbać o siebie, potem niech zakłada rodzinę (jeśli
    będzie chciał). Przestać obsługiwać.
  • 14.12.09, 12:29
    Trzeba go było inaczej wychować. Trzeba było wychować dziecko tak aby było
    samodzielne i dawało sobie radę w życiu. Widocznie podsuwałaś synowi wszystko
    pod nos i tyle.
    Moja matka mnie wychowała podobnie. Ale po dwóch latach psychoterapii już mogę
    żyć samodzielnie. Może twój syn ma taki problem . Może nie potrafi albo boi się
    samodzielności.
    Innymi słowy jak sobie syna wychowałaś takiego masz.
    Może to brutalne co napisałem ale po mojej psychoterapii już inaczej patrzę na
    takie sytuacje.

    Pozdrawiam ciepło w ten zimowy dzień.
  • 14.12.09, 13:00
    Najpierw go usamodzielnij. Bo jak na razie, to trzesiez sie nad nim jak nad
    dziesieciolatkiem.
    A jak juz naprawde bedzie dorosly, to wtedy niech sobie zacznie szukac zony. Bo
    teraz to bez szans. Jak myslisz dlaczego mieszka z Toba? Bo takiego pie...
    zadna nie chce!
    --
    kiss
  • 14.12.09, 13:02
    To, że z Tobą mieszka nie jest niczym złym- zwłaszcza jeśli nie ma mieszkania.
    Gdzie ma się podziać i w jakim celu wydawać pieniądze na wynajem mieszkania.
    To, że wrzucasz do pralki ( bo rozumiem, ze nie pierzesZ ręcznie) jego gacie czy
    piżamę nie jest też niczym niezwykłym. Wyobraź sobie, ze tez wrzucam do pralki
    rzeczy całej 4 osobowej rodziny - w tym dwóch prawie 20 letnich synów.
    Gotowanie....... też gotuję nie tylko dla siebie. A co więcej od czasu do czasu
    daję wałówke rodzicom i....o zgrozo!!! - dostaję od rodziców, chociaż mam o
    dekadę więcej od Twojego syna i od dawna swój dom.
    Jedyne co możesz zrobić to wymagać, aby syn włączył się do obowiązków - ma robic
    część ciężkich zakupów, dokładać sie do ogólych wydatków, wynosić śmieci itd. A
    to czy i kiedy założy rodzine to juz jego sprawa.
  • 14.12.09, 13:17
    Nie on jeden nie chce się wyprowadzić. Jak ktoś ma miłe ciepełko, to
    dlaczego ma z niego zrezygnować? Matka mojej koleżanki powiedziała,
    że kóregoś dnia zmieni zamki w drzwiach, aby ta się w końcu
    wyprowadziła do swojego mieszkania. Kolezanka wyprowadziła sie
    dopiero, jak znalazła faceta, który nie miał mieszkania i wprowadził
    się do niej.
    --
    O-Qrde co za życie !
  • 14.12.09, 13:24
    Kobieto! Jeżeli czekałaś tyle let na to aby swego synka
    usamodzielnić, to się nie dziwię, że on do tej samodzielności sam
    nie dąży. I Ty teraz chcesz żeby go inna kobieta "przejęa" pod swoje
    skrzydełka? Mam nadzieję, że taka sie nie znajdzie. Byłam żoną
    takiego "mamusi synka". Rozpuściła go niesamowicie i dziwiła się, że
    ja nie maiałam ochoty być: kuchtą, sprzątaczką, praczką, kochanką,
    matka i jeszcze przynosić pieniądze do domu. Matki! robicie krzywdę
    swoim synom i jeszcze chcecie żeby inne kobiety znosiły skutki
    waszej małpiej miłości. Służącej się płaci a nie żeni z nią. A niby
    czemu Twój syneczek nie może zamieszkać sam i obsługiwać się sam?
    Czy tak wychowywałabyś swoją córkę? Ten pasożyt wyrósł na podatnej
    glebie - nadopiekuńczej mamusi i teraz co? chcesz unieszczęśliwić
    inną kobietę? Wywal go wreszcie, może się czegoś nauczy?
  • 14.12.09, 14:09
    Dzieci sie wychowuje jak sa male.
  • 14.12.09, 14:37
    przychodzi syn do ojca i mówi....
    tato mam 18 lat jestem dorosły i chcę odejść z domu, mogę?
    ojciec na to : ty jeszcze nie jestes dorosły

    za pare lat syn przychodzi i mówi...
    tato mam 28 lat , jestem dorosły, czy mogę odejść z domu...
    ojciec popatrzył ze smutkiem i powiedział: nie , ty jeszcze nie jesteś dorosły

    i znowu minęło pare lat, przychodzi syn do ojca i mówi...tato mam 35 lat jestem
    dorosły , mogę odejść z domu/
    ojciec popatrzył na niego, usiadł na krześle i się rozpłakał.....
    --
    czekolady i pacierza nie odmawiam............
  • 14.12.09, 15:46
    genialne 10/10 !
  • 14.12.09, 15:14
    Nic dziwnego, że facet nie myśli o usamodzielnieniu się, skoro wychowałaś go
    tak, że wszystko robisz za niego. Przestań po nim sprzątać, prać mu, dawać jeść
    i powiedz wprost, że czas, aby poszedł na swoje. Nie wtrącałabym się natomiast
    do kwestii zakładania rodziny - będzie chciał i znajdzie odpowiednią osobę, to
    założy i nie ma się co wcinać.
    --
    www.Pro-Cycling.org -->
    Kolarstwo w najlepszym wydaniu!
  • 14.12.09, 15:21
    Wyjaśnij synowi, iz jest dorosły - może nie zauważył, skoro do tej pory z Tobą
    mieszka i daje Ci 300 zł na utrzymanie (jak chłopak w swojej pierwszej
    niskopłatnej pracy).
    Następnie podaj termin wyprowadzki: 2 tyg - miesiąc. To dość czasu by znaleźć
    sobie mieszkanie do wynajęcia. W sumie mając tyle lat i dając Ci tak mało kasy
    powinien mieć już niezłą sumkę odłożoną na mieszkanie. Do czasu wyprowadzki,
    jako przeszkolenie do życia samodzielnego: nie gotowac, mu, nie prać, nie
    sprzątać mu. Pieniądze brać bez wyrzutów - na opłaty domowe taka kwota jest ok,
    ale tylko na opłaty. I gdy się przeprowadzi: nie sprzątać u syna, nie gotować
    mu, nie prać (nawet jeśli nie będzie miał jeszcze pralki - w tym wypadku wskazać
    odpowiedni sklep do nabycia pralki, można skorzystać z rat, jesli nie będzie
    miał kasy). A jesli pojawi się jednak jakaś kobieta: nie dawać wskazówek jak ma
    dbać o Twojego syna, ewentualnie chwalić wszelkie partnerskie ustalenia jakie
    zauważysz.
    --
    floproject.wordpress.com/about/maria/
    - E-kobiety: macochy, żony, kochanki, matki.
    - Nie w parze: nowa praca, mieszkanie, mąż i...
  • 14.12.09, 15:53
    oj kobieto, sama sobie nawarzyłaś piwa. bardzo dobrze ludzie piszą, ja dodam
    tylko od siebie, że synuś wysysa Cie jak może i nie zna litości. wykonujesz
    mnostwo prac i co z tego masz? dorzuca się laskawie 300 zl do wszystkiego? dzis
    przecietny czyns + media wynosi 2x tyle! a tu dochodzi jeszcze kwestia podzialu
    za jedzenie, srodki do prania, mycia, itd itd, nic o tym nie piszesz, ale
    domyslam sie ze nie jest różowo. musisz zrozumieć, ze czlowiek jak ma wygodnie
    to nie bedzie zmienial takiego stanu rzeczy. osiągniecie sukcesu jest czesto
    wymuszone sytuacją zyciową, a nie wygodnictwem.

    sory za okreslenie ale twoj syn to albo wielki egoista albo nieudacznik
    zyciowy... albo jedno i drugie

    i pisze Ci to osoba ktora od 19 roku zycia mieszka 300 km od rodzinnego domu,
    sama sobie pierze, gotuje, sprzata, zmywa, prasuje.
    ponadto studiowala i dorabiala jednoczesnie.

  • 14.12.09, 17:04
    Niezłe, najpierw rozpuściła pani syna teraz już się znudziło to
    najlepiej upchać jakiejś biednej dziewczynie
  • 15.12.09, 01:59
    Niekoniecznie.

    Ja tam nie łykam tej historii. Nie jest to cała prawda. W dodatku
    wypowiada się jedna strona, nieobiektywnie. Wątpię, czy w ogóle
    opisywane rzeczy wydarzyły się realnie, tak jak zapodano.
  • 18.12.09, 20:45
    abccbaabccba napisał:

    > Niekoniecznie.
    >
    > Ja tam nie łykam tej historii. Nie jest to cała prawda. W dodatku
    > wypowiada się jedna strona, nieobiektywnie. Wątpię, czy w ogóle
    > opisywane rzeczy wydarzyły się realnie, tak jak zapodano.

    Dla mnie ta historia jest jak najbardziej możliwa.
    Owszem brak tu wypowiedzi drugiej strony, ale jak Ty to sobie wyobrażasz, że
    teraz kobieta zaprowadzi swojego syna do kompa, pokaże Mu ten wpis i poprosi o
    komentarz?
  • 15.12.09, 10:59

    e.mama.s napisała:

    > Niezłe, najpierw rozpuściła pani syna teraz już się znudziło to
    > najlepiej upchać jakiejś biednej dziewczynie




    nie wiemy, czy chlopak nie mial kiedys jakiejs dziewczyny, ktora
    mogla mamusi nie przypasc do gustu.



    --
    mój suwaczek
  • 16.12.09, 01:36
    Tak nie wiemy. Może nawet dlatego że ma, to powstał konflikt? A może
    dlatego, że synek zawadza mamusi która chce mieć nowego mężusia?

    A może rzeczywiście synalek to huligan, cynik i zbój? A może chciał
    księdzem zostać? A może ma nie dziewczynę - a partnera, to takie
    modne?

    W każdym przypadku - zachowanie wobec matki wynika z wychowania. A to
    wychowanie jest obowiązkiem także matki. Koło się zamyka. Paskudnie
    jest, gdy osoby wydawałoby się najbliższe niszczą się nawzajem. Ale
    takie jest życie.
  • 14.12.09, 17:09
    czyzby basiakasiajoasia miala kolejny pomysl na burzliwa forumnowele?
    --
    Mój sposób na kryzys:
    Jem spleśniały ser, piję stare wino i jeżdżę autem bez dachu.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ij/xd/byhj/CIHJ7wcMZQuanMGfuA.jpg
  • 14.12.09, 17:24
    czyzby basiakasiajoasia miala kolejny pomysl na burzliwa forumnowele?
    ________________
    Moze tak byc, chociaz malo dramatyczne to jest. Ale znowu robi za ofiare, to
    fakt. Tym razem synek ja krzywdzi, biedaczkebig_grin
    --
    http://avatars.kards.ru/images/avatar/9d/fe/65181.gif
  • 14.12.09, 17:11
    Jak zwykle masa Wujkow oraz Cioteczek Dobra Rada siedzacych przed klawiatura i zapodajacych cudowne drastyczne reguly, typu przestan robic to i tamto, kaz wyp*rzac z domu itd.

    Nie sluchaj takich matolow, bo oni/one sa mocne tylko w swiecie wirtualnym. To tacy "kibord-warriors", ktorzy zasuwaja komentarze "gdyby to na mnie trafilo/spotkalo moich bliskich to...", a naprawde w zyciu zrobiliby jedno wielkie GO_WNO i sami kisza sie latami w toksycznych relacjach, a tutaj tylko daja upust swoim wybujalym fantazjom.

    Wracajac do meritum, moze jak to czesto bywa rozbija sie o kase? Moze goscia nie stac na wlasne mieszkanie? Moze odklada cos, zeby kupic w przyszlosci? Jesli mu wygodnie i nie chce nic zmienic to naprawde kicha, ale jesli jednak w jakikolwiek sposob dazy do samodzielnosci w blizej/dalej okreslonej przyszlosci to OK. Moze zasuwa na 2 etaty, zeby wiecej zarobic i szybciej kupic cos swojego, wiec jest zmeczony i zlewa obowiazki domowe?

    Tak czy siak moze mu byc ciezko pojsc na swoje zanim sie ozeni, bo to moze byc typ "od kiecki do kiecki". A potencjalna zona nie wyjdzie za niego za maz, jesli nie bedzie mial wlasnego lokum i jest problem.
  • 14.12.09, 20:22
    no i prosze odezwala sie mamunia toksyczna,pewnikiem sama utrzymuje
    doroslego darmozjada i jest pewna,ze robi mu przysluge.
    Jak sie nie ozenil do wieku 33lat to zapewne jest jakis powod,jaki
    latwo sie domyslec,kazda potencjalna zoncia jak zobaczy co robi
    kawaler czym predzej umyka.
  • 15.12.09, 02:30
    Święta racja.

    Za mało danych. Nie wiemy - gdzie ojciec. Nie wiemy - czyje
    mieszkanie jest. Nie wiemy - ile zarabia syn. Nie wiemy - z czego
    utrzymuje się matka. Nie wiemy - czy "piorę mu" oznacza pranie na
    tarze - czy wrzucenie do pralki automatycznej. Nie wiemy kto kim
    naprawdę się opiekuje. Nie wiemy jaka jest rola osób trzecich.

    Z drugiej strony nie jest prawdą, że jak ktoś chce - to znajdzie
    pracę i mieszkanie. Gdyby tak było, to niepotrzebne byłyby zasiłki
    dla bezrobotnych i schroniska dla bezdomnych.

    Z trzeciej strony - logiczną konsekwencją byłoby pytanie: "jak
    uwolnić się od opieki nad matką i płacenia za jej pobyt w domu
    opieki?"

    I jeszcze konkretne pytanie - ów mamisynek daje 300 zł i to jest be.
    Ile musiałby dawać, aby to było cacy? 3 000 zł? 30 000 zł? 300 000
    zł? Za ile - drogie mądralińskie - zgodziłybyście się zajmować takim
    nieudacznikiem?

    (Od razu wyjaśniam po co - ano po to, aby te zarobione tym sposobem
    pieniądze przeznaczać jaki cel szlachetny, np. na biedne dzieci i
    sierotki - czy nie o pomaganiu wszystkich biednym dzieciom mówi każda
    kandydatka na miss?)
  • 15.12.09, 10:56

    > I jeszcze konkretne pytanie - ów mamisynek daje 300 zł i to jest
    be.
    > Ile musiałby dawać, aby to było cacy? 3 000 zł? 30 000 zł? 300 000
    > zł? Za ile - drogie mądralińskie - zgodziłybyście się zajmować
    takim
    > nieudacznikiem?

    o wlasniesmile
    kilka lat temu moja tesciowa powiedziala do meza, ze gdyby z nia
    mieszkal, musialby jej oddawac cala swoja pensjebig_grin
    zreszta sam maz powiedzial, ze on kase by matce musial oddawac i
    gowno by z tego zycia mial.



    --
    mój suwaczek
  • 15.12.09, 17:17
    Dopiero w trzecim czytaniu zrozumiałem że chodziło o twojego męża i
    jego ze swoją matką (a twoją teściową rozmowę).

    Bo myślałem że to mówiła twoja teściowa do swojego męża, który się
    rozwiódł z nią właśnie przez to, że twoja teściowa a jego żona miała
    nierealnie pod sufitem - i zabierała mu wszystko co tylko zarobił,
    bez prawa do decydowania o czymkolwiek.

    Cóż, twoja teściowa jest ambitną kobietą. Jednak nie każdy mężczyzna
    jest taki głupi, aby we wszystkim słuchać mamuśki - zwłaszcza jeżeli
    ma ona nieposkromiony apetyt na cudze pieniądze. Gratuluję jednak
    mężusia - pewnie teraz zamiast swojej mamusi oddaje kasę tobie. Mam
    nadzieję, że na waciki starcza.
  • 15.12.09, 18:20


    a wiesz, ze tak wlasnie jest w domu moich tesciow?
    tesc nie ma nic do gadania, chociaz to on cale zycie pracowal na
    tesciowa i dwojke dziecismile

    moj maz z dnia na dzien wyprowadzil sie z domu, bo nie mogl z matka
    pod jednym dachem wytrzymac.

    > Cóż, twoja teściowa jest ambitną kobietą. Jednak nie każdy
    mężczyzna
    > jest taki głupi, aby we wszystkim słuchać mamuśki - zwłaszcza
    jeżeli
    > ma ona nieposkromiony apetyt na cudze pieniądze. Gratuluję jednak
    > mężusia - pewnie teraz zamiast swojej mamusi oddaje kasę tobie.
    Mam
    > nadzieję, że na waciki starcza.





    oj, nie martw siesmile
    na waciki wystarczabig_grin





    --
    mój suwaczek
  • 18.12.09, 21:33
    deodyma napisała:

    > o wlasniesmile
    > kilka lat temu moja tesciowa powiedziala do meza, ze gdyby z nia
    > mieszkal, musialby jej oddawac cala swoja pensjebig_grin
    > zreszta sam maz powiedzial, ze on kase by matce musial oddawac i
    > gowno by z tego zycia mial.

    Mój znajomy opowiadał kiedyś o swoim pierwszym - bardzo nieudanym - małżeństwie.
    Pierwszym powodem do rozwodu była decyzja teściowej, że zięć MUSI oddawać Jej
    całą pensję. Jak się postawił to po 9 miesiącach przestali być małżeństwem.
  • 16.12.09, 00:42
    Dzieciom! NIE starym bykom.
  • 15.12.09, 13:50
    maryjan_pazdzioch napisała:

    > Jak zwykle masa Wujkow oraz Cioteczek Dobra Rada siedzacych przed
    klawiatura i
    > zapodajacych cudowne drastyczne reguly, typu przestan robic to i
    tamto, kaz wyp
    > *rzac z domu itd.


    Tak, ja też to uwielbiam, od razu widać, że piszą to młode,
    bezdzietne osoby, "znające życie" z teorii.
    Ludzie, dajecie te swoje rady MATCE. Jaka matka wywali dzieciaka z
    domu? Kobiety mają problem ze spakowaniem osoby, której nie
    urodziły, czyli męża - męża zdradzającego, męża znęcającego się nad
    rodziną, tkwią latami w patologicznych układach, a wy dajecie rady
    typu wywal syna z domu, daj mu termin dwa tygodnie? Mówicie to do
    osoby, która chciałaby naprawić swoj błąc wychowawczy, ale kocha
    tego osobnika i pewnie nie stać by ją było na taki krok, zwłaszcza
    że nie doznaje od niego żadnej krzywdy - ma tylko pod dachem mocno
    wyrośnięte dziecko.
    Wg mnie powinna zdobyć się tylko na poważną rozmowę o wdrożeniu się
    do domowych obowiązków i większym wkładzie finansowym.
    Chyba że jej obecność syna przeszkadza.. Zmuszenie go do wyprowadzki
    na siłę może popsuć ich stosunki, a naprawdę musimy tak bardzo być
    prozachodni i wyemancypowani, że mieszkanie razem to już wstyd,
    obciach, patologia?
  • 15.12.09, 14:22
    justyna302 napisała:
    > Tak, ja też to uwielbiam, od razu widać, że piszą to młode,
    > bezdzietne osoby, "znające życie" z teorii.
    _____________
    Albo mamy malych synkow, ktorym sie wydaje, ze jak syn skonczy 18 lat, to juz
    synem byc przestanie. Abstrahując od tego, ze post zalozycielki to podpucha, bo
    pewnie znowu kasiajoasia sie nudzi, to naprawde zadna z tych cioc dobra rada nie
    pomyslala, ze jezeli sie mieszka z synem badz corka w jednym mieszkaniu,to jest
    to rodzina. I marnotrawstwem energii, czasu oraz pieniedzy jest gotowanie przez
    kazdego czlonka rodziny obiadu dla siebie. Albo np jezeli sie gotuje dla siebie,
    meza i dziecka np niepelnoletniego, to co, trzeba powiedziec dziecku
    pelnoletniemu " a ty juz dorosly, wiec zupe sobie gotuj sam" ? Chore dla mnie.
    Ja nie mam problemu z ugotowaniem obiadu dla mojej doroslej corki, jezeli akurat
    jestem u niej i moge ja w jakikolwiek sposob odciazyc. Tak samo nie bylo by dla
    mnie problemu, gdybym mieszkala z doroslym synem. Ale to ja. Ja gotowac lubie i
    bardzo dobrze to czynie. Natomiast syn zapewne przynosiłby ciezkie zakupy,
    wyrzucal smieci(czego nienawidze), tak, jak robil to odkad stal sie
    nastolatkiem, itd. Zakladajac, ze autorka pisze prawde, to tez dla mnie jest
    niepojete, ze mozna wychowac dziecko i nie moc sie z nim dogadac w tak
    podstawowych sprawach, jak np wspoludzial w kosztach utrzymania. Jezeli ona nie
    lubi gotowac i jest to dla niej problem, to tez nie rozumiem, po co to robi,
    skoro teraz jest duzo mozliwosci stolowac sie poza domem. Czy synek stoi nad nia
    z kijem i ja zmusza? Wiec cala historia jest naciagana, ale prawda jest, ze to,
    jakie dziecko jest, to jest rezultat naszego wychowania, dlatego glosy
    forumowiczow, ze sama sobie winna jest wg mnie prawda.
  • 18.12.09, 21:56
    Faktycznie, zaprzestanie robienia prania dorosłemu mężczyźnie to
    tak potwornie drastyczne rozwiązanie, okrutne, ojej, taką matkę to
    chyba trzeba przed sąd rodzinny za znęcanie. W dorosłym świecie
    jest tak, że gdy człowiek jest zbyt zmęczony by sobie gacie uprać,
    to będzie chodzic w brudnych, 33 lata to już najwyższy czas by
    przyswoić tę prostą prawdę. Nie płacę - nie jem, nie piorę - chodzę
    w brudnym, nie sprzątam - mieszkam w bajzlu i sprawa jest prosta.
  • 14.12.09, 19:21
    Przestan robic to za niego- prasowanie, sprzatanie, pranie, obiadki
    itp. w innym razie do 50-tki sie nie usamodzielni.
  • 14.12.09, 19:45
    Jak zmusić matkę, żeby zaczęła myśleć. Skoro przez 33 lata nie
    wychowywała syna, tylko podstawiała mu wszystko pod nos pretensje może
    mieć tylko do siebie.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/h1v3
4003wgb2l5ki.png
  • 14.12.09, 20:28
    faktycznie znów basiakasiajoasia
  • 14.12.09, 20:36
    przestań mu prać, prasować, gotować.
    Za 300 to nawet pokoju by nie wynajął a co dopiero z obsługą.
    Im dłużej będziesz go obsługiwać tym dłużej będzie siedział CI na głowie bo mu wygodnie jest.
  • 14.12.09, 21:55
    przestań mu prać, prasować i gotować. zacznij brać od niego za czynsz i
    opłaty... szybciutko dojdzie do wniosku, ze na swoim miałby to samo, ale z
    większym luzembig_grin
  • 14.12.09, 23:34
    Ja mam 30 lat i mieszkam z rodzicami. Zbyt male zarobki i brak perspektyw oraz ogolna niechec do harówy od rana do nocy tylko po to, żeby przez 30 kolejnych lat splacac kredyt za mieszkanie to glowne przyczyny.

    Szczescia zdrowia wam zycze wiecej pomyslunku w nowym, miejmy nadzieje, lepszym roku.
  • 18.12.09, 02:26
    Zbyt male zarobki i brak perspektyw oraz
    > ogolna niechec do harówy od rana do nocy tylko po to, żeby przez
    30 kolejnych l
    > at splacac kredyt za mieszkanie to glowne przyczyny.

    A ja ci życzę więcej ochoty do "harówy" właśnie. Po to, żeby rodzice
    nie musieli w końcu "harować" na ciebie.
  • 21.12.09, 08:08
    a ja tyram od rana do wieczora + uczelnia w weekendy - majac wlasnie
    nadzieje ze kiedys uda mi sie uzbierac na wklad wlasny i zeby starzy
    nie musieli sie ze mna bujac do 50-tkiwink
    Kredytu sie nie boje. A mam trudniej niz Ty bo wychowuje jeszcze 6
    letniego syna.
  • 14.12.09, 23:29
    Wychowywałaś tego pączka w maśle przez 33 lata usługując mu przez cały czas i
    teraz czego się spodziewasz?
    --
    cherry coke, zapuszkowane 330 ml schłodzonego wypełnionego bąbelkami rajusmile

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.