boje sie, ze moj maz w koncu sie zalamie Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • w koncu wybuchnie a ja nie bede umiala mu pomoc. nie mowi mi o swych
    lekach, o strachu czy o tym co mogloby go gnebic. przechodzi akurat
    nieciekawy moment w zyciu i udaje, ze nic sie nie dzieje, ze nic go
    nie rusza. okazalo sie, ze z winy meza nie bedziemy mieli
    prawdopodobnie wiecej dzieci. ja sie poplakalam nieraz, po czasie
    pogodzilam sie z sytuacja. wiem, ze diagnoza jaka mu postawiono
    niejednego chlopa by podlamala. moj udaje, ze nic sie nie dzieje, ze
    go to nie rusza. nawet nie mowi, co w rzeczywistosci sadzi. malo
    tego, maz mial w zeszlym roku operacje, bylo podejrzenie o raka. na
    szczescie wszystko dobrze sie skonczylo, ale maz musi do konca zycia
    lykac hormony. do operacji podszedl jakby nigdy nic, potem tez
    zachowywal sie jakby nic sie nie stalo. czasem pytalam go o
    przeczucia o tym co sadzi o tym wszystki, jak sie czuje w srodku,
    ale nigdy nie otrzymalam konkretnej odpowiedzi. nie chce go zmuszac
    do zwierzen i uszczesliwiac na sile, ale dla mnie to nienaturalne,
    ze zachowuje sie w ten sposob, ze skrywa to wszystko w sobie. pare
    dni temu, po dopiero kilku miesiacach maz powiedzial mi, ze od
    hormonow, ktore mu przepisano wypadaja mu wlosy od pewnego czasu,
    zle sie czuje i ma luszczyce! skora luszczy mu sie na dloniach,
    lokciach, kolanach, stopach. jestem w szoku, ze wczesniej tego nie
    zauwazylam, kurcze jestem w szoku, ze wczesniej nic nie mowil tylko
    od czasu do czasu cos tam wspominal, ze chyba mu te leki zle dobrano
    bo jakos nie pasuja mu.... boje sie, ze przez to tlamienie
    wszystkiego w sobie wybuchnie kiedys. nie wiem jak go wspierac, jak
    z nim rozmawiac bo on nie chce o tym rozmawiac. nie tylko ze mna,
    ale i z innymi tez. wiem, ze takie chowanie uczuc w sobie moze dla
    faceta zle sie skonczyc..
    • A może po prostu Twój mąż faktycznie podchodzi do tych wydarzeń bez dodatkowych
      podtekstów i nic w sobie nie dusi?
      Z kolei jeśli Ty siedzisz nad nim i cały czas się dopytujesz co on o tym sądzi i
      jak się czuje sobie to tylko współczuć mu możnatongue_out
      Zostaw chłopa w spokoju i ja też jestem w szoku że nie zauważyłaś u niego
      skutków ubocznych po przyjmowanych lekach.
      • mój tez ma taki charakter a ja mu go zazdroszcze bo się przejmuje
        wszystkim ponad miarę
        --
        Aga
        mama Nikoli (16.01.02) i Nikodema (14.03.06)
        • Ni ujmowałabym tematu dzieci czy też ich braku jako czyjejkolwiek
          WINY... pisząc tak brzmi jakbyś miała mu to za złe...

          Nie wiem co ci poradzić. Na pewno idźcie do lekarza, może da sie
          zmienic leki... może poświęc mu więcej czasu? Daj do zrozumienia,
          jak wiele dla ciebie znaczy...


          --
          Ostatnio też była tu jedna pani (a może nawet dwie!!!), co pod
          zwierzęcymi
          nikami tropiły pewną ptaszynę-jakieś takie pacynki czy cośsmile
          ledzeppelin3
          • nie winie meza o to, ze nie mozemy miec wiecej dzieci, jedno juz
            dzieki bogu mamy i pogodzilam sie z sytuacja. zle
            zinterpretowalyscie moj tekst. napisalam w poscie jak jest i nie
            owijalam w bawelne. nie siedze tez caly czas nad nim i nie jecze mu
            i nie pytam co godzine czy jest ok, wam pisze na forum, ze sie
            martwie, on ani slowka ode mnie nie uslyszal. a pisze na forum,
            zeby zaciagnac rady. moze ktoras ma, miala podobnie?
            nie zauwazylam zmian u meza bo sa niewidoczne na pierwszy rzut oka.
            nie ogladam meza codziennie w kazdym miejscu i nie szukam
            ewentualnych zmian na skorze, inaczej gdyby bylo lato, plamy wtedy
            bylyby widoczne. mam tez wrazenie, ze maz specjalnie je przede mna
            ukrywal. te na dloni wczesniej widzialam, ale twerdzil, ze cos tam
            sobie w pracy zrobil i jak chcialam je dokladnie obejrzec to mi nie
            pozwolil... martwie sie meza podejsciem do tego wszystkiego bo znam
            go juz troche i jeszcze niedawno reagowal na problemy czy porazki
            zupelnie inaczej-rozmawial ze mna na ten temat czy z rodzicami,
            teraz z nikim. jego rodzice wiedza tylko, ze byl operowany, wielu
            rzeczy nie pozwala mi powiedziec jego rodzinie bo nie musza wiedzec
            wg. niego. mysle, ze teraz spotkala go kilka nieszczsc na raz i on
            je najzwyczajniej w swiecie wypiera i nie dopuszcza do siebie a to
            niezbyt dobra reakcja jest.

            maz zaczal znow lazic po lekarzach ( na szczescie). musi porobic
            badania, testy i beda mu dalej dobierac leki....
    • są osoby, które się nie zwierzają.
      Ja mniejsze problemy muszę przegadac, ale te większe nie, taka reakcja obronna organizmu, jakas blokada, która blokuje świadomość? Do mnie też nie dociera, żyję normalnie, nie myslę, nie płacze, nie mówię, nie potrzebuje tego. I nie lubię, gdy ktoś mnie do tego zmusza. Na szczęście nie mam w życiu wielu takich dużych problemów, ale kilka było, i zawsze tak samo. Nie każdy musi ryczeć po kątach, płakac i lamentować. Uszanuj to.
      • uwielbiam to-szukanie winy u autorki, wytykanie jej ewentualnych
        bledow. dziwczyna pisze, bo mam problem. dla niej ta sytuacja jest
        problemem. wiekszosc z was, jak zwykle wytyka jakies bledy autorce.
        ja zmiany na skorze nawet u mojego dziecka zauwazam po jakims
        czasie, nie odrazu. u siebie czesto zmiany na skorze widze jak juz
        sa duze. nie dziwie sie wiec, ze emilia plam u meza nie zauwazyla.
        mialyscie do czynienia z luszczyca? ja tak. plamy robia sie w
        miejscach, w ktorych normalnie moglismy sie sami obetrzec-podczas
        mycia podlogi na kolanach np. na lokciach pewne nie jedna z was ma
        sucha skore. dopiero po czasie, na ogol po badaniach lekarskich
        wiadomym jest skad te plamy sie wziely i dopiero po czasie
        wygladaja jak cos inego niz zwykle obtarcie. wy pewnie znacie
        dokladna liczbe pieprzykow na lewym posladku waszych partnerpow wink
        co do autorki. tez bym sie martwila takim podejsciem do rzeczy, tym
        bardziej, ze moj maz bardzo otwarty jest i o kazdym problemiku
        gada. gdyby nagle przestal, tez zaczelabym sie zastanawiac o co
        chodzi... nie wypytuj meza, moze sam zacznie sie w koncu zwierzac.
        moze potrzebuje czasu by sam sobie to wszystko w glowie poukladac.
        daj mu czas.
    • Nie ma się czemu dziwić, że mąż ma złe samopoczucie. Dowiedział się
      że jest nieuleczalnie chory, jak piszesz musi łykać ciężkie leki do
      końca życia. Choroba dodatkowo upośledza jego męskie możliwości a
      także wygląd zewnętrzny, a przecież to jest dla panów bardzo drażliwy
      temat. Zauważył, że jesteś zawiedziona brakiem perspektyw na dalsze
      potomstwo, co go dodatkowo dołuje.Nie popłakuj, bo to pogarsza
      sprawę. Dalsze dzieci to w tej chwili sprawa uboczna, ważne jest
      zdrowie męża. Musisz go wspierać i uważać na sformułowania i swoje
      zachowanie.
    • Ja tylko o jednym - łuszczyca nie jest skutkiem ubocznym leku. Ona się jedynie
      pod wpływem leku/stresu/osłabienia organizmu ujawniła.
      --
      Posiadanie dziecka jest jak tatuaż na twarzy. Trzeba być całkowicie pewnym, nim
      się podejmie ostateczną decyzję.
      MAZURY CUD NATURY - GŁOSUJ!
      Bliżej niż dalej
    • Najważniejsze, że się leczy, nie ucieka przed lekarzami, bierze
      regularnie lekarstwa, nie załamał się, nie wpadł w depresję, nie
      popija.
      Każdy ma jakieś mechanizmy obronne - być może
      ostentacyjne "niezauważanie" to jego metoda na ten problem. Nawet
      jeśli zachowuje się trochę nienaturalnie nie starałabym się na siłę
      wyciągnąć zwierzeń o "stanie duszy".
      • maz od zawsze mial jakies plamy na wnetrzu dloni. ponoc chodzil z
        tym na poczatku po lekarzach, ale oni twierdzili, ze to jakas
        egzema, ze przesadza i nie ma na nia konkretnego
        lekarstwa. "egzema" ta pojawiala sie zawsze po stresie. teraz,
        nagle z reki ida plamy w gore, plamy pojawily sie tez na drugiej
        dloni i na innych czesciach ciala. tez uwazam, ze leki ujawnily
        chorobe, ktora maz mial prawdopodbnie od zawsze. do jednego dziecka
        juz sie przyzwyczilm i pogodzilam z sytuacja. nawet dobrze, ze jest
        tylko aktualnie to jedno bo przy tym wszystkim nie wyobrazam sobie
        zeby miec jeszcze malutkie dziecko. najwazniejsze by maz doszedl do
        siebie i by w koncu ustawiono mu porzadnie te leki....

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.