Dodaj do ulubionych

boje sie, ze moj maz w koncu sie zalamie

04.01.10, 21:30
w koncu wybuchnie a ja nie bede umiala mu pomoc. nie mowi mi o swych
lekach, o strachu czy o tym co mogloby go gnebic. przechodzi akurat
nieciekawy moment w zyciu i udaje, ze nic sie nie dzieje, ze nic go
nie rusza. okazalo sie, ze z winy meza nie bedziemy mieli
prawdopodobnie wiecej dzieci. ja sie poplakalam nieraz, po czasie
pogodzilam sie z sytuacja. wiem, ze diagnoza jaka mu postawiono
niejednego chlopa by podlamala. moj udaje, ze nic sie nie dzieje, ze
go to nie rusza. nawet nie mowi, co w rzeczywistosci sadzi. malo
tego, maz mial w zeszlym roku operacje, bylo podejrzenie o raka. na
szczescie wszystko dobrze sie skonczylo, ale maz musi do konca zycia
lykac hormony. do operacji podszedl jakby nigdy nic, potem tez
zachowywal sie jakby nic sie nie stalo. czasem pytalam go o
przeczucia o tym co sadzi o tym wszystki, jak sie czuje w srodku,
ale nigdy nie otrzymalam konkretnej odpowiedzi. nie chce go zmuszac
do zwierzen i uszczesliwiac na sile, ale dla mnie to nienaturalne,
ze zachowuje sie w ten sposob, ze skrywa to wszystko w sobie. pare
dni temu, po dopiero kilku miesiacach maz powiedzial mi, ze od
hormonow, ktore mu przepisano wypadaja mu wlosy od pewnego czasu,
zle sie czuje i ma luszczyce! skora luszczy mu sie na dloniach,
lokciach, kolanach, stopach. jestem w szoku, ze wczesniej tego nie
zauwazylam, kurcze jestem w szoku, ze wczesniej nic nie mowil tylko
od czasu do czasu cos tam wspominal, ze chyba mu te leki zle dobrano
bo jakos nie pasuja mu.... boje sie, ze przez to tlamienie
wszystkiego w sobie wybuchnie kiedys. nie wiem jak go wspierac, jak
z nim rozmawiac bo on nie chce o tym rozmawiac. nie tylko ze mna,
ale i z innymi tez. wiem, ze takie chowanie uczuc w sobie moze dla
faceta zle sie skonczyc..
Edytor zaawansowany
  • 04.01.10, 21:59
    A może po prostu Twój mąż faktycznie podchodzi do tych wydarzeń bez dodatkowych
    podtekstów i nic w sobie nie dusi?
    Z kolei jeśli Ty siedzisz nad nim i cały czas się dopytujesz co on o tym sądzi i
    jak się czuje sobie to tylko współczuć mu możnatongue_out
    Zostaw chłopa w spokoju i ja też jestem w szoku że nie zauważyłaś u niego
    skutków ubocznych po przyjmowanych lekach.
  • 04.01.10, 22:29
    mój tez ma taki charakter a ja mu go zazdroszcze bo się przejmuje
    wszystkim ponad miarę
    --
    Aga
    mama Nikoli (16.01.02) i Nikodema (14.03.06)
  • 04.01.10, 22:34
    Ni ujmowałabym tematu dzieci czy też ich braku jako czyjejkolwiek
    WINY... pisząc tak brzmi jakbyś miała mu to za złe...

    Nie wiem co ci poradzić. Na pewno idźcie do lekarza, może da sie
    zmienic leki... może poświęc mu więcej czasu? Daj do zrozumienia,
    jak wiele dla ciebie znaczy...


    --
    Ostatnio też była tu jedna pani (a może nawet dwie!!!), co pod
    zwierzęcymi
    nikami tropiły pewną ptaszynę-jakieś takie pacynki czy cośsmile
    ledzeppelin3
  • 05.01.10, 08:25
    nie winie meza o to, ze nie mozemy miec wiecej dzieci, jedno juz
    dzieki bogu mamy i pogodzilam sie z sytuacja. zle
    zinterpretowalyscie moj tekst. napisalam w poscie jak jest i nie
    owijalam w bawelne. nie siedze tez caly czas nad nim i nie jecze mu
    i nie pytam co godzine czy jest ok, wam pisze na forum, ze sie
    martwie, on ani slowka ode mnie nie uslyszal. a pisze na forum,
    zeby zaciagnac rady. moze ktoras ma, miala podobnie?
    nie zauwazylam zmian u meza bo sa niewidoczne na pierwszy rzut oka.
    nie ogladam meza codziennie w kazdym miejscu i nie szukam
    ewentualnych zmian na skorze, inaczej gdyby bylo lato, plamy wtedy
    bylyby widoczne. mam tez wrazenie, ze maz specjalnie je przede mna
    ukrywal. te na dloni wczesniej widzialam, ale twerdzil, ze cos tam
    sobie w pracy zrobil i jak chcialam je dokladnie obejrzec to mi nie
    pozwolil... martwie sie meza podejsciem do tego wszystkiego bo znam
    go juz troche i jeszcze niedawno reagowal na problemy czy porazki
    zupelnie inaczej-rozmawial ze mna na ten temat czy z rodzicami,
    teraz z nikim. jego rodzice wiedza tylko, ze byl operowany, wielu
    rzeczy nie pozwala mi powiedziec jego rodzinie bo nie musza wiedzec
    wg. niego. mysle, ze teraz spotkala go kilka nieszczsc na raz i on
    je najzwyczajniej w swiecie wypiera i nie dopuszcza do siebie a to
    niezbyt dobra reakcja jest.

    maz zaczal znow lazic po lekarzach ( na szczescie). musi porobic
    badania, testy i beda mu dalej dobierac leki....
  • 05.01.10, 09:04
    Chyba musisz się zastanowić czy takich nieudanych sformułowań nie
    używałaś przypadkiem przy mężu. Nie rozumiem też tego, że nie
    widziałaś zmian u męża, niestety widać, że macie ogromne problemy z
    komunikacją.
  • 05.01.10, 09:34
    są osoby, które się nie zwierzają.
    Ja mniejsze problemy muszę przegadac, ale te większe nie, taka reakcja obronna organizmu, jakas blokada, która blokuje świadomość? Do mnie też nie dociera, żyję normalnie, nie myslę, nie płacze, nie mówię, nie potrzebuje tego. I nie lubię, gdy ktoś mnie do tego zmusza. Na szczęście nie mam w życiu wielu takich dużych problemów, ale kilka było, i zawsze tak samo. Nie każdy musi ryczeć po kątach, płakac i lamentować. Uszanuj to.
  • 05.01.10, 09:53
    uwielbiam to-szukanie winy u autorki, wytykanie jej ewentualnych
    bledow. dziwczyna pisze, bo mam problem. dla niej ta sytuacja jest
    problemem. wiekszosc z was, jak zwykle wytyka jakies bledy autorce.
    ja zmiany na skorze nawet u mojego dziecka zauwazam po jakims
    czasie, nie odrazu. u siebie czesto zmiany na skorze widze jak juz
    sa duze. nie dziwie sie wiec, ze emilia plam u meza nie zauwazyla.
    mialyscie do czynienia z luszczyca? ja tak. plamy robia sie w
    miejscach, w ktorych normalnie moglismy sie sami obetrzec-podczas
    mycia podlogi na kolanach np. na lokciach pewne nie jedna z was ma
    sucha skore. dopiero po czasie, na ogol po badaniach lekarskich
    wiadomym jest skad te plamy sie wziely i dopiero po czasie
    wygladaja jak cos inego niz zwykle obtarcie. wy pewnie znacie
    dokladna liczbe pieprzykow na lewym posladku waszych partnerpow wink
    co do autorki. tez bym sie martwila takim podejsciem do rzeczy, tym
    bardziej, ze moj maz bardzo otwarty jest i o kazdym problemiku
    gada. gdyby nagle przestal, tez zaczelabym sie zastanawiac o co
    chodzi... nie wypytuj meza, moze sam zacznie sie w koncu zwierzac.
    moze potrzebuje czasu by sam sobie to wszystko w glowie poukladac.
    daj mu czas.
  • 05.01.10, 11:12
    Nie ma się czemu dziwić, że mąż ma złe samopoczucie. Dowiedział się
    że jest nieuleczalnie chory, jak piszesz musi łykać ciężkie leki do
    końca życia. Choroba dodatkowo upośledza jego męskie możliwości a
    także wygląd zewnętrzny, a przecież to jest dla panów bardzo drażliwy
    temat. Zauważył, że jesteś zawiedziona brakiem perspektyw na dalsze
    potomstwo, co go dodatkowo dołuje.Nie popłakuj, bo to pogarsza
    sprawę. Dalsze dzieci to w tej chwili sprawa uboczna, ważne jest
    zdrowie męża. Musisz go wspierać i uważać na sformułowania i swoje
    zachowanie.
  • 05.01.10, 11:31
    Ja tylko o jednym - łuszczyca nie jest skutkiem ubocznym leku. Ona się jedynie
    pod wpływem leku/stresu/osłabienia organizmu ujawniła.
    --
    Posiadanie dziecka jest jak tatuaż na twarzy. Trzeba być całkowicie pewnym, nim
    się podejmie ostateczną decyzję.
    MAZURY CUD NATURY - GŁOSUJ!
    Bliżej niż dalej
  • 05.01.10, 11:33
    Najważniejsze, że się leczy, nie ucieka przed lekarzami, bierze
    regularnie lekarstwa, nie załamał się, nie wpadł w depresję, nie
    popija.
    Każdy ma jakieś mechanizmy obronne - być może
    ostentacyjne "niezauważanie" to jego metoda na ten problem. Nawet
    jeśli zachowuje się trochę nienaturalnie nie starałabym się na siłę
    wyciągnąć zwierzeń o "stanie duszy".
  • 05.01.10, 13:53
    maz od zawsze mial jakies plamy na wnetrzu dloni. ponoc chodzil z
    tym na poczatku po lekarzach, ale oni twierdzili, ze to jakas
    egzema, ze przesadza i nie ma na nia konkretnego
    lekarstwa. "egzema" ta pojawiala sie zawsze po stresie. teraz,
    nagle z reki ida plamy w gore, plamy pojawily sie tez na drugiej
    dloni i na innych czesciach ciala. tez uwazam, ze leki ujawnily
    chorobe, ktora maz mial prawdopodbnie od zawsze. do jednego dziecka
    juz sie przyzwyczilm i pogodzilam z sytuacja. nawet dobrze, ze jest
    tylko aktualnie to jedno bo przy tym wszystkim nie wyobrazam sobie
    zeby miec jeszcze malutkie dziecko. najwazniejsze by maz doszedl do
    siebie i by w koncu ustawiono mu porzadnie te leki....
  • 05.01.10, 13:59
    Łuszczyca jest chorobą genetyczną.
    Polecam wybranie się w jej sprawie do dobrego dermatologa po leki. Da się z nią
    żyć i da się łagodzić objawy. W Warszawie mogę polecić lekarza.
    --
    Posiadanie dziecka jest jak tatuaż na twarzy. Trzeba być całkowicie pewnym, nim
    się podejmie ostateczną decyzję.
    MAZURY CUD NATURY - GŁOSUJ!
    Bliżej niż dalej

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.