• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

do żyjących w wolnych związkach Dodaj do ulubionych

  • 22.01.10, 14:11
    ciekawi mnie dlaczego nie macie choćby ślubu cywilnego? Wszakże prawo bardziej
    chroni żonę niż konkubinę. no i czy nie jest wam przykro, ze tzw partner nie
    chce wziąć z wami ślubu tylko woli wolny związek. a tak pytam-nic więcej.
    Edytor zaawansowany
    • 22.01.10, 14:17
      Bo zyjemy juz 10 lat ze soba i jest dobrze, to po co zmieniac smile Mielismy kiedys
      wziac cywilny, ale nam sie odechcialo, jak rodzina zaczela hocki, a dlaczego
      tylko obiad weselny, a dlaczego tylko na 40 osob, a dlaczego nie zrobic
      weseliska na 120. I do dzis nam sie nie zechcialo z powrotem, moze nam sie
      kiedys zechce. Pierscionek nosze i tyle.
      • 22.01.10, 14:20
        mi też się zwyczajnie nie chce użerać z rodziną (dlaczego cioci stasi nie
        chcecie zaprosić, dlaczego nie w kościele itd.). poza tym nie mam czasu na tego
        typu bzdety.
        • 22.01.10, 14:31
          No dokladnie. Jedna trzygodzinna dyskusje z ciocia juz odbylam:
          - A dlaczego nie koscielny?
          - Bo my jestesmy oboje niewierzacy, ciociu
          - Ale to przeciez nie szkodzi
          I pare podobnych o gosciach itp. Ciocia jest fajna, a my wiemy swoje, ale w
          wiekszych dawkach to juz by mi sie dyskutowac nie chcialo.

          Poza tym tak sobie mysle, ze chyba jednak tu chodzi o niepsucie stanu
          istniejacego. Tak naprawde im dluzej jestesmy razem tym lepiej, jeszcze bardziej
          sie kochamy i lepiej rozumiemy, co od czasu stwierdzamy oboje z niejakim
          zaskoczeniem. Nie wiem, co slub moglby zmienic na lepsze, to po co sie z tym
          grzebac? Jesli w razie kryzysu tych dziesiec lat nas nie zwiaze, to tym bardziej
          nie pomoze jakis papierek. Zreszta kryzysy byly i przeszly.
          • 22.01.10, 14:43
            > Poza tym tak sobie mysle, ze chyba jednak tu chodzi o niepsucie stanu
            > istniejacego.

            A mnie tylko zastanawia czemu na przykład ślub cywilny miał by coś zepsuć?
            Odnośnie samej uroczystości przecież można to zrobić w tajemnicy przed rodziną tongue_out
            --
            http://s4.postimage.org/1KTK2A.jpg
            Gorillaz
            • 22.01.10, 14:48
              > A mnie tylko zastanawia czemu na przykład ślub cywilny miał by coś zepsuć?
              > Odnośnie samej uroczystości przecież można to zrobić w tajemnicy przed rodziną
              > tongue_out

              Nie no moze nie zepsuc, ale co by mial poprawic? Byloby po prostu na pewno duzo
              zalatwiania, bo to sprawa "miedzynarodowa", i nie chce nam sie ot tak sobie sie
              w to ladowac. Kryc sie przed rodzina tez nie chcemy, bo to nie chodzi o jakas
              paranoje smile Ale dla rozrywki i integracji to mozna zrobic inna impreze rodzinna.
              Innymi slowy - duzo zamieszania, a korzysci jako takich nie widac smile
              • 22.01.10, 15:15
                Dzięki za odpowiedz smile Ciekawość zaspokojona. My też się kiedyś zastanawialiśmy
                i mimo że ślub nic niby nie zmienia to prawnie jednak wiele.
                --
                http://s4.postimage.org/1KTK2A.jpg
                Gorillaz
                • 22.01.10, 16:45
                  Żona brzmi ładniej nią partnerka czy konkubina wink a i prawo po
                  stronie żony jest.
                  • 22.01.10, 16:58
                    Wlasnie dla mnie jednym z argumentow przeciw jest to, ze musialabym go
                    przedstawiac "my husband". A on mnie "my wife". Brrrrr. Polskie nie lepsze
                    zreszta... jeszcze ten nieszczesny "malz"!
                    • 22.01.10, 17:02
                      smile
                    • 22.01.10, 17:23
                      > Wlasnie dla mnie jednym z argumentow przeciw jest to, ze musialabym go
                      > przedstawiac "my husband". A on mnie "my wife". Brrrrr.

                      E tam, szukasz dziury w całym tongue_out Po angielsku narzeczona za to brzmi świetnie smile
                      --
                      http://s4.postimage.org/1KTK2A.jpg
                      Gorillaz
                      • 22.01.10, 17:26
                        > E tam, szukasz dziury w całym tongue_out Po angielsku narzeczona za to brzmi świetnie :
                        > )

                        Ja osobiscie zdecydowanie wole... Szczegolnie od "husbanda" big_grin
                        • 22.01.10, 17:29
                          No ja też. To nie była ironia smile
                          --
                          http://s4.postimage.org/1KTK2A.jpg
                          Gorillaz
                        • 24.01.10, 14:09
                          Bo tak wolimy...i skad wniosek,ze to partner nie chce slubu???Przykre jest
                          rozumowanie,ze kazda kobieta marzy o slubie.
                          Prawo stoi po stronie zony???...A co jesli zona/konkubina jest
                          samodzielna(zarabia dobrze,ma wlasna chalupe itp)???Skad takie przekonania,ze
                          kobita musi byc zalezna od faceta i brac slub bo inaczej on ja z gola d...
                          zostawi???
                          Mysle,ze jak facet jest na pewnym poziomi(po nizej ktorego ja nie zejde) to czy
                          maz czy nie maz to raczej z torbami nie pusci i na dzieci bedzie lozyl.

                          A odpowiadajac na pytanie:Bo nic to nie zmieni...ani nie poprawi anie nie
                          pogorszy.Bo ciarki mam na mysl o przygotowaniach slubno weselnych.Bo nie mam
                          chrapki na cudza kase...Bo naprawde...szczerze...nie mam potrzeby mowienia o
                          kims moj maz.Nie zeby mi to przeszkadzalo...rozumiem kobiety ktorym to
                          odpowiada...mi nie.
                          • 24.01.10, 17:21
                            jaka każda, co za uogólnienia, nie marzę o małżeństwie
                          • 25.01.10, 09:44
                            > Bo tak wolimy...i skad wniosek,ze to partner nie chce slubu???Przykre jest
                            > rozumowanie,ze kazda kobieta marzy o slubie.
                            > Prawo stoi po stronie zony???...A co jesli zona/konkubina jest
                            > samodzielna(zarabia dobrze,ma wlasna chalupe itp)???Skad takie przekonania,ze
                            > kobita musi byc zalezna od faceta i brac slub bo inaczej on ja z gola d...
                            > zostawi???
                            > Mysle,ze jak facet jest na pewnym poziomi(po nizej ktorego ja nie zejde) to czy
                            > maz czy nie maz to raczej z torbami nie pusci i na dzieci bedzie lozyl.

                            Dodatkowo, Panna z dzieckiem (-ćmi - ilość nie ma znaczenia) ma w PL duże
                            ułatwienia podatkowe - Jak dobrze zarabia, a dochód rozkłada na dwoje to płaci
                            połowę podatku.
                            • 26.01.10, 12:37
                              No tak nie do końca, dochód jest dzielony na dwa, dzięki temu mozemy
                              być w niższym progu, ale podatek jest mnożony potem razy dwa wink
                              pozdrawiam
                              • 28.01.10, 10:34
                                janka150 napisała:

                                > No tak nie do końca, dochód jest dzielony na dwa, dzięki temu
                                mozemy być w niższym progu, ale podatek jest mnożony potem razy
                                dwa wink

                                Owszem, ale przy większych zarobkach to i tak bardzo opłacalne bo
                                schodzi się do niższego progu, ja np. rozliczając się z dzieckiem
                                miałam co roku zwrot ok. 5 tys. Niestety - to se ne wrati smile,
                                dziecko skończyło 25 lat.
                • 25.01.10, 08:13
                  Problemy zaczynają się dopiero jak jedno umrze (twu,twu), a drugie pozostanie na
                  lodzie w końcu obcemu nic się nie należy. Poza tym zawsze łatwiej pozabierać
                  zabawki jak się nie jest "zarejstrowanym" i znależć nowszy model. W retoryce
                  mojego pokolenia nazywa się to nie branie odpowiedzialności za drugą osobę.
              • 22.01.10, 15:53
                Nie wiem, gdzie mieszkacie, bo w Polsce jakieś korzyści jednak są.
                Wspólne rozliczanie się małżonków.
                Automatyczne wpisywanie danych w akt urodzenia dziecka - w przypadku związku
                wolnego, jeśli się w czasie ciąży nie zgłosi, że tak ma być, rejestrować muszą
                obydwoje rodzice, kolega męża zorientował się za późno i ciągał do USC swoją
                dziewczynę kilka dni po cesarce.
                Decydowanie wzajemne w sprawach medycznych (nie wiem, czy w Polsce istnieje
                funkcja pełnomocnika medycznego?).
                --
                Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                że przylecą piraci bombowcem
                i bogatym zabiorą pieniądze,
                a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                • 22.01.10, 15:57
                  Za granica mieszkamy. Moze kiedys formalnosci beda nam potrzebne, na razie nie
                  sa. Poza tym jest masa zwiazkow "nieurzedowych" i nikt nawet okiem nie mrugnie...
                • 24.01.10, 14:12
                  asia_i_p napisała:

                  > Nie wiem, gdzie mieszkacie, bo w Polsce jakieś korzyści jednak są.
                  > Wspólne rozliczanie się małżonków.
                  > Automatyczne wpisywanie danych w akt urodzenia dziecka - w przypadku związku
                  > wolnego, jeśli się w czasie ciąży nie zgłosi, że tak ma być, rejestrować muszą
                  > obydwoje rodzice, kolega męża zorientował się za późno i ciągał do USC swoją
                  > dziewczynę kilka dni po cesarce.
                  > Decydowanie wzajemne w sprawach medycznych (nie wiem, czy w Polsce istnieje
                  > funkcja pełnomocnika medycznego?).

                  Czy ta wygodniejsza rejestracja dziecka to az tak wazny powod???
                  wspolne rozliczanie...hmm...to zalezy od zarobkow
                  decydowanie w sprawach madycznych...kilka zlotych,pare minut i mamy notarjalne
                  upowaznienia...
                  wszystko da sie zalatwic...dla jednych to wygoda dla innych nie.
                  Moze pozwolmy ludziom zyc jak chca.
                  • 24.01.10, 19:53
                    zenia78 napisała:
                    >
                    > Czy ta wygodniejsza rejestracja dziecka to az tak wazny powod???
                    .....................................................................
                    ..
                    > Moze pozwolmy ludziom zyc jak chca.

                    Świetny pomysł, dlatego asia_i_p też ma prawo do swojego zdania. To
                    działa w obie strony.
                • 24.01.10, 18:33
                  asia_i_p napisała:
                  > kolega męża zorientował się za późno i ciągał do USC swoją
                  > dziewczynę kilka dni po cesarce.

                  Sadysta. Miał na to 14 dni.
                  --
                  Nawet dwoje ciekawych ludzi może się nudzić w swoim towarzystwie, jeżeli nie są oni ciekawi siebie.
                  ich4pory.blogspot.com
                • 28.01.10, 09:11
                  > Wspólne rozliczanie się małżonków.

                  Akurat nie ma żadnej korzyści w naszym wypadku (to jest korzystne, jak jedno z
                  małżonków zarabia dużo, a drugie mało, wtedy jest szansa zapłacić niższy podatek).

                  > Automatyczne wpisywanie danych w akt urodzenia dziecka

                  Branie ślubu w celu zaoszczędzenia tych 10 minut formalności w USC raz czy dwa
                  razy w życiu nie wydaje się sensowne.

                  > Decydowanie wzajemne w sprawach medycznych

                  Nikt nie sprawdza aktu małżeństwa u lekarza ani w szpitalu (w dowodzie nie masz
                  wpisanego nawet stanu cywilnego), a w przypadkach naprawdę krytycznych (jakaś
                  operacja na nieprzytomnej osobie, pobranie narządów itp.) wystarczy wcześniej
                  spisać upoważnienie przed notariuszem.
            • 22.01.10, 16:44
              Do slubu cywilnego potrzeba 5 osób. Dokładnie tyle było u mnie na
              slubie.
              • 22.01.10, 16:56
                > Do slubu cywilnego potrzeba 5 osób. Dokładnie tyle było u mnie na
                > slubie.

                No dobrze, tylko co ten slub daje w ogole? Tak po papierek to mozemy isc sami i
                w dzinsach, swiadkow zgarnac z ulicy, tylko wlasnie papierka nam nie trzeba.
                • 22.01.10, 17:03
                  To było tak apropos tych korowodów rodzinnych ze obiady, że ciocia
                  Stasia i takie tam.
                  W Polsce akurat papierek się czasem przydaje wink
                  • 22.01.10, 17:36
                    No bo wlasnie to zalezy, na czym komu zalezy.

                    Potwierdzac swojego zwiazku przed soba nawzajem nie musimy, potwierdzamy go
                    codziennie, mysla slowem i czynem ze tak powiem.

                    Mozemy wziac slub piecioosobowy dla formalnosci chocby jutro, tylko po co, skoro
                    nic nam to nie daje.

                    Mozemy podejsc do tego jako imprezy rodzinno-tradycyjno-integracyjnej, tak dla
                    przyjemnosci. Tylko jesli wiem, ze musielibysmy ja zorganizowac calkowicie
                    zdalnie, a rodzina w dodatku zamiast sie cieszyc z okazji do integracji zaczyna
                    marudzic i wymyslac kontrscenariusze (trzy razy wiecej gosci! a co z muzyka! kto
                    wam na popoludniowy obiad przyjedzie!) to w sumie tez nie ma po co.

                    Slub koscielny i weselisko odpada bo tak.

                    No i tak sie radosnie tarzamy w grzechu smile
                    • 24.01.10, 13:15
                      Niestety w tym kraju ślub się przydaje. W wypadku choroby partnera/partnerki w
                      szpitalu często nie ma tłumaczenia "Jesteśmy ze sobą 10 lat". Nie masz papierka
                      = jesteś obcy/obca = nie masz dostępu do informacji o stanie zdrowia, leczeniu
                      itp. Sama jestem teraz w takiej sytuacji i zastanawiam sie, czy nie wziac na
                      szybko slubu w pięcioosobowym składzie jak wyżej wspomniany, bo niestety nie
                      wszyscy wierzą na słowo, jak próbuje ściemnić, że jestem żoną
                      • 24.01.10, 14:16
                        madzior87 napisała:

                        > Niestety w tym kraju ślub się przydaje. W wypadku choroby partnera/partnerki w
                        > szpitalu często nie ma tłumaczenia "Jesteśmy ze sobą 10 lat". Nie masz papierka
                        > = jesteś obcy/obca = nie masz dostępu do informacji o stanie zdrowia, leczeniu
                        > itp. Sama jestem teraz w takiej sytuacji i zastanawiam sie, czy nie wziac na
                        > szybko slubu w pięcioosobowym składzie jak wyżej wspomniany, bo niestety nie
                        > wszyscy wierzą na słowo, jak próbuje ściemnić, że jestem żoną

                        A ktos ci kazal akt slubu przedstawiac w szpitalu???Kwestia przytomnosci umyslu
                        ...powiedzialam raz ze jestem zona i bez problemu...drugi raz ze siostra i tez
                        bylo ok.w pl nikt tego nie sprawda...malzonkowie moga miec rozne nazwiska i nikt
                        im nie kaze aktu slubu przynosic.
                        I zeby bylo jasne...nie naklaniam do sciemniania...podaje tylko przyklad ze sie dawink
                        • 24.01.10, 23:10
                          E tam, pójdziesz kiedyś coś załatwić to zobaczysz wink W teorii to przecież
                          wszystko takie oczywiste wink
                          • 28.01.10, 10:42
                            Zgadzam się z Zenią - naprawdę nikt w szpitalu nie wymaga
                            udowadniania, że jest się formalnie małżeństwem. Kilkakrotnie
                            leżałam w szpitalu, raz nawet na OIOM, nieprzytomna przez trzy dni i
                            trzy noce i niemąż miał pełny dostęp do wszelkich informacji i do
                            odwiedzin także. Zawsze przy przyjmowaniu do szpitala każą podać
                            telefon do najbliższej osoby, z którą należy się kontaktować w razie
                            co i nigdy nikt nie zapytał kim ta osoba dla mnie jest.
                • 22.01.10, 17:05
                  W PL? tak realnie?
                  – z automatu wspólność majątkową, można też wprowadzić sobie umownie inny ustrój,
                  – ustawowe dziedziczenie w I grupie, zwolnienie z podatku spadkowego - wiem, że
                  o śmierci się nie myśli, ale jednak,
                  – możliwość wspólnego rozliczania się z fiskusem,
                  – domniemanie pochodzenia dziecka od męża matki - skraca papierologię przy
                  rejestracji noworodka.
                  No i w gruncie rzeczy, jeśli chodzi o sprawy podstawowe, to tyle.
                  Z drugiej strony pozostając w wolnym związku z dziećmi mamy:
                  – możliwość rozliczania się jednego z rodziców z dzieckiem/dziećmi - może się
                  opłacać bardziej niż wspólne rozliczanie, zwłaszcza przy dużej dysproporcji
                  dochodów,
                  – do niedawna jeszcze pierwszeństwo w przyjmowaniu do publicznego żłóbka lub
                  przedszkola - na wagę złota.
                  • 22.01.10, 17:25
                    No ale wlasnie ja nie jestem w PL. Ewentualnie ze wspolnego rozliczania podatku
                    moglibysmy skorzystac, ale akurat aktualnie nic nam to nie daje. Papierologia
                    wszelaka inna jest mocno ograniczona. Wspolnoty majatkowej i tak pewnie bysmy
                    nie mieli z innych przyczyn. Swiadczenia na dzieci bez roznicy, wrecz bardziej
                    sie oplaca byc samotna matka, gdybym chciala/musiala kiedys zyc ze swiadczen.
                    Jesli cos sie kiedys zmieni, to zawsze w dzinsach mozemy po papierek skoczyc,
                    ale autorce watku chyba nie o to chodzi, tylko o ceremonialy standardowe.
    • 22.01.10, 14:18
      nie jest mi przykro, bo to ja wolę wolny związek. takie tam anarchistyczne i
      antysystemowe zapędy. w razie rozstania nie będę musiała tłumaczyć się przed
      dziadem w todze, jak wygląda moje życie seksualne wink
    • 22.01.10, 14:20
      "no i czy nie jest wam przykro, ze tzw partner nie
      chce wziąć z wami ślubu tylko woli wolny związek."

      ???

      A kto powieział, że partner nie chce wziać ślubu? Co za ograniczone
      myślenie! Tak stwierdziam - nic wiecej.
    • 22.01.10, 14:21
      A skąd pogląd, że jak ktoś nie ma ślubu, to tylko dla tego, że partner nie chciał?
    • 22.01.10, 14:22
      nie mamy, bo nie chcemy.
      a skoro jest między nami zgodność, że oboje nie chcemy to nikomu nie
      jest przykro z tego powodu.

      co do kwestii prawnych - czuję się wystarczająco chronionasmile
    • 22.01.10, 14:38
      matsuda napisała:
      [quote]i]czy nie jest wam przykro, ze tzw partner nie
      > chce wziąć z wami ślubu [/i][/quote]

      A czemu zakładasz ze to partner nie chce???
      Nie znasz kobiet które nie chca?
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/id/ac/nnbn/OZxEdRnxhanUBRUeAX.jpg
      • 22.01.10, 16:46
        Jakiego cud kota masz w podpisie smile
    • 22.01.10, 14:39
      nie mamy ślubu bo nie chcemy (ani ja, ani mój partner), całe
      zamieszanie z przygotowaniami do ślubu wydaje nam się niepotrzebne,
      tłumaczenie dlaczego cywilny, a nie kościelny, dlaczego obiad, a nie
      wesele itp., itd., żyjemy w wolnym związku od 13 lat, ślub by nic
      nie zmienił, mamy roczną córkę, wspólny majatek, a przede wszystkim
      jest nam tak dobrze i wygodnie, a papierek nie jest nam do niczego
      potrzebny.
      • 22.01.10, 15:09
        a ja uwazam ze slub i wesele to jest cos co przezywa sie raz w zyciu
        i musi byc tak jak to sobie wymarzylam a skoro mnie na to nie stac a
        dobrze jest tak jak jest to po co?nic na sile. czy papierek cos
        zmienia? jezeli sie nie ulozy to sie pakujesz wychodzisz a nie
        chodzisz po sadach i prosisz o rozwod.
        • 24.01.10, 14:21
          teraz dopiero zauwazylam...Nikt sie nie pyta dlaczego bierzecie slub???Bo to
          takie oczywiste...hmm...To dlaczego sa pytania dlaczego nie macie slubu???
          Qrde a moze tak troche tolerancji...ja nie mam ale jak kolezanki sa w 7 niebie
          bo biora to sie ciesze razem z nimi...Bo szanuje ich poglady...

          Dlaczego nikt nie zauwazyl,ze jak nie maja slubu to moze tak chca...bo tak...bez
          zbednych tlumaczen.
    • 22.01.10, 15:08
      bo tzw partner nie chce wziac z wami slubu,

      ja po szesciu latach w tzw konkubinacie wzielam slub,
      zaluje, kilka dni zmarnowanych.

      --
      http://images.cafepress.com/image/22999090_100x100.jpg
    • 22.01.10, 15:18
      Bo każdy żyje tak jak chce i nikomu nic do tego.

      Kurde znów jakiś test mi kazało rozwiązywać. Trzeba uważać bo znów mnie
      zabanują. Uczciwego człowieka banują a różne mendy po forum się szlajają.
      --
      Wyglądam tak -
      oczy wylupiasto wyszly na wierzch z wysilku, sapie jak stary
      parowoz, nozdrza jej sie ruszaja jak u konia, serce bije 150 na
      minute i spocila sie pod pachami i pachwinami.
    • 22.01.10, 15:18
      ... bo mamy do siebie na tyle zaufania, że ślubu nie potrzebujemy do wszelakich
      formalności, wszystko da się załatwić w razie co u prawnika, tudzież notariusza,
      a poddawanie się masowej histerii ślubnej nas nie jara, za to nie uleganie
      systemowi jest zabawne... muszę powiedzieć, że wypowiadam się jako była
      konkubina od roku żona ( po 9 ciu latach mieszkania ze sobą i trójce dziecismile
      Mając już porównanie z papierkiem lub bez, uważam, że nie ma różnicy, a cały akt
      był bez sensu, choć dość zabawny, czyli chyba o przekonania indywidualne w całej
      ożankowej sprawie chodzi i o rożne idea żywota ludzkiego.
      --
      Adulkowy Blog
      "Dlatego nam jeden język i dwie uszy dano, iżby mniej mówiono, a więcej słuchano..."
    • 22.01.10, 15:25
      i nie tzw partner tylko PARTNER, bo żeby żyć ze sobą tyle lat z własnej nie
      przymuszonej woli i bez obwarowanej aktami prawnymi "umowy" trzeba być
      Partnerami, anie tylko się nimi nazywać, jak to w wielu związkach małżeński i
      poza bywa.
      --
      Adulkowy Blog
      "Dlatego nam jeden język i dwie uszy dano, iżby mniej mówiono, a więcej słuchano..."
      • 22.01.10, 15:31
        Jestem akurat mężatką, bo tak jakoś, ale kompletnie mnie nie dziwi, że ktoś
        wolali wolny związek. Nie rozumiem dlaczego trzeba sobie odpowiadać na pytanie
        "dlaczego nie ślub?", tak jakby on był głównym odniesieniem w kontaktach
        międzyludzkich.
        --
        Dlaczego mama ma zawsze rację?
      • 22.01.10, 15:34
        > i nie tzw partner tylko PARTNER, bo żeby żyć ze sobą tyle lat z własnej nie
        > przymuszonej woli i bez obwarowanej aktami prawnymi "umowy" trzeba być
        > Partnerami, anie tylko się nimi nazywać, jak to w wielu związkach małżeński i
        > poza bywa.

        Strzal w dziesiatke. Chodzi o tresc, a nie o forme. Nie zeby forma nie mogla
        miec tresci.
    • 22.01.10, 15:31
      no i czy nie jest wam przykro, ze tzw partner nie
      > chce wziąć z wami ślubu tylko woli wolny związek
      . a tak pytam-nic więcej.
      Muszę zapytać mojego niemęża, czy jest jemu przykro, że nie chcę wziąć z nim
      ślubu big_grin Nie jest mi przykro absolutnie. Z góry zakładasz, że to partner nie
      chce wziąć ślubu ?? Pewnie więcej z nas kobiet nie chce tego ślubu niż mężczyzn.
    • 22.01.10, 15:38
    • 22.01.10, 15:47
      Ja slub juz bralam, cywilny i koscielny, miedzynarodowy, po 6 latach
      wzielismy rownie miedzynarodowy rozwod wink Z obecnym partnerem jakos
      mi sie nie spieszy, bo slub nic do zwiazku nie wnosi naszym zdaniem,
      ale jakby sie jakos romantycznie oswiadczyl, to kto wie wink ? Ale, ze
      partner z bardzo rownouprawnionego kraju, to pewnie liczy, ze to ja
      sie oswiadcze (zwlaszcza, ze ogolnie jest czlowiekiem
      niezdecydowanym i to ja jestem dominujaca czescia naszego zwiazku).
      A moja kobieca polska dusza oswiadczaniu sie mezczyznie mowi
      stanowcze "nie". I tak to zyjemy sobie bez slubu i jest nam bardzo
      dobrze smile
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bzbmhgahv45ve.png
    • 22.01.10, 16:02
      To ja nie chce wziac slubu z nim, a nie on ze mna. A poza tym przed
      czym konkretnie chroni mnie malzenstwo?
      --
      Powiedziałabym "Rób jak uważasz, kochanie" z miną "tylko
      qrwa spróbuj".
      by tris
      Wiedzmowo
    • 22.01.10, 16:31
      No, rzeczywiście, strasznie mi przykro, że mój partner nie chce
      wziąć ze mną ślubu. Przysięgam, codziennie go o to błagam, a on "nie
      i już". No już normalnie nie wiem, jakich mam użyć argumentów, on
      ciągle swoje. Ja to bym wzięła ślub, jak każda normalna kobieta,
      nie? W białej sukni z falbanami, z welonem, z ogromnym weselem na
      200 osób, tortem, kwiatami, orkiestrą i takimi tam, fajne są wesela,
      uwieeelbiam! Można się we wsi pokazać i w ogóle. A on nie chce się
      ze mną żenić, cham i prostak jeden, no.


      --
      Lepszy cellulit w garści, niż silikon w telewizorze (bash)
    • 22.01.10, 16:46
      big_grin
      Fantastyczne! Jak mozna było sie spodziewać, partnerzy emam na ślub nalegają, a
      one "nie!". ewentualnie dochodza do konsensusu. bo jakże tak? to byłoby mało
      postępowe, gdyby ona chciała, a on "nie!", lub "nie wiem..." big_grin

      Też żyłam w konkubinacie kilka lat. bo nowocześnie było. ale jak zaczęły
      pojawiac sie dzieci, przestałam byc nowoczesna. obecnie on jest nowoczesnym
      singlem, a ja stara panna z dwójka dzieci big_grin

      no i czy nie jest wam przykro, ze tzw partner nie
      > chce wziąć z wami ślubu tylko woli wolny związek.

      czy było mi przykro? bardzo.
      --
      www.youtube.com/watch?v=xfDZ7SBdYQQ
      • 22.01.10, 17:05
        a ja stara panna z dwójka dzieci

        Moglabys byc rozwodka z dwojka dzieci.
        W spoleczenstwie polskim caly czas pokutuje stereotyp, ze slub daje gwarancje
        trwalosci zwiazku, a niby dlaczego? Nawet jesli kryzys w malzenstwie doprowadza
        juz jedna strone do decyzji o rozwodzie ta druga mowi ''ja ci rozwodu nie dam'',
        tyle ze to sad decyduje kierujac sie tym ze jesli jedna strona domaga sie go
        bezwzglednie to go udziela, owszem po drodze sa pertraktacje, czas do
        przemyslen, komplikacje z powodu dzieci, ale i tak do tego dochodzi.
        Inny stereotyp to okreslania ''stara panna'', ''stary kawaler'',
        ''rozwodnik/a'', konkubent/ina'' i cala masa gotowych opinii i to nie
        najlepszych brrrr okropne, pozniej jeszcze dochodza nieslubne dzieci czyli
        bekarty i dokuczanie im przez inne dzieci, tyle ze dzieci to przekazniki tego co
        wychodzi od ich prawych rodzicow. Koszmar.

        A jesli kobiety czuja ze im przykro bo facet nie chce to nie musza z nim byc,
        mozna znalesc zobie takiego, ktory slub wezmie.
    • 22.01.10, 16:51
      W PL tak.
      Nie kazdy partner nie chce wziac slubu, wiele osob tak wlasnie chce zyc. Nie
      kazdemu do szczescia jest potrzebny slub.
      • 22.01.10, 19:00
        Jezeli mialabym wziac slub to tylko koscielny, bo marzy mi sie od
        niedawna jakas odjechana suknia slubna-tylko slub mi sie nie marzysmile
        Co do przykrosci, to juz nalezy zapytac mojego partnera, bo to ja
        nie chce brac slubu....ale nie wyglada na zmartwionego jakos
        szczegolnie.
        --
        Maryjka
        • 22.01.10, 21:12
          A ja po prostu się boję... Moi rodzice po rozwodzie, gdzie sie nie obejrze
          ludzie się rozwodzą a ja nie chce się rozwodzic dlatego nie mamy ślubu. 3
          miesiace temu urodził się nasz synek i na razie to jest jedyny argument za
          slubem w przyszłosci (formalnosci prawno-urzedowe zwiazane z dzieckiem). Powoli
          zaczynam się nad tym zastanawiac ale jeszcze nie jestem gotowa.
          --
          Każdy Polak jest lekarzem i politykiem, nawet bez stosownego ku temu
          wykształcenia, ale zawsze wie lepiej i wiecej niz Ci właściwi w tych zawodach.

          Moje ŻYCIE zaczęło się 2.11.2009- Marcel (w życiu płodowym zwany Grochem)
          • 24.01.10, 16:29
            (formalnosci prawno-urzedowe zwiazane z dzieckiem

            A konkretnie to jakie formalnosci?
            • 24.01.10, 17:01
              Pewnie chodzi o to, że do USC przy rejestracji muszą się stawić i matka, i
              ojciec. A da się to wcześniej jakoś załatwić, żeby tylko ojciec mógł iść i
              dziecko zarejestrować?
              • 24.01.10, 17:09
                To jest jakis wydumany problem.Na rejestracje jest bodajze 2
                tygodnie, nie trwa niewiadomo ile, po prostu sie jedzie/idzie,
                rejestruje i po wszystkim.Gdzie tu jakas uciazliwosc jest?
                • 24.01.10, 17:16
                  nie chodzi o rejestracje bo to juz za nami (wystarcz uzac ojcostwo
                  nienarodzonego dziecka aby sam ojciec potem rejestrował), ale chodzi o pózniejsz
                  sprawy, np inne nazwiska moje i dziecka i faceta, potem takie jak wspolnota
                  majatkowa, wspolne rozliczenia PIT, no i to ze w prawnego punktu widzenia ojciec
                  mojego dziecka jest dla mnie obca osoba - np nie moze podjac decyzji o mnie jak
                  ja leze nieprzytomna w szpitalu...
                  --
                  Każdy Polak jest lekarzem i politykiem, nawet bez stosownego ku temu
                  wykształcenia, ale zawsze wie lepiej i wiecej niz Ci właściwi w tych zawodach.

                  Moje ŻYCIE zaczęło się 2.11.2009- Marcel (w życiu płodowym zwany Grochem)
                  • 25.01.10, 10:14
                    ale chodzi o pózniejs
                    > z
                    > sprawy, np inne nazwiska moje i dziecka i faceta, potem takie jak
                    wspolnota
                    > majatkowa, wspolne rozliczenia PIT

                    Co do nazwiska- jakie to w ogole ma znaczenie? Mozna byc mezatka i
                    pozostac przy swoim.
                    Co do wspolnoty- czesto jest to kula u nogi, zwlaszcza gdy sie ma
                    lekkomysla druga połowke- znam zony z bolem serca splacajace dlugi
                    męzów.
                    -wspolne rozliczenia PIT
                    Mozna sie rozliczac jako rodzic z dzieckiem.

                    np nie moze podjac decyzji o mnie jak
                    > ja leze nieprzytomna w szpitalu...

                    No tak, to moze byc argument.

                    W moim przypadku jak sadze zdanie mojego partnera byloby
                    uwzglednione, a formalnosci dopelnila by osoba upowazniona, czyli np
                    moja mama, brat.W druga strone- niewatpliwie siostra mojego faceta
                    zastosowałaby sie do mojego zyczenia.
                  • 25.01.10, 11:03
                    mnie sie wydaje, ze coraz wiecej kobiet w Polsce zostaje przy swoim. Ja zawsze
                    mialam zamiar zostac przy swoim, nie podoba mi sie pomysl zmiany tozsamosci i
                    przyjmowania cudzego nazwiska. Ale rzeczywiscie dla niektorych to niepojete. We
                    Wloszech wiem, ze formalnie nie ma mozliwosci zmiany nazwiska na mezowskie wiec
                    tak czy siak nie mialam wyboru a jednak znam Polki, dla ktorych pozostanie przy
                    panienskim bylo nie do zaakceptowania, jakas ideologia czy cos i wyprawialy cuda
                    niewidy, zeby chociaz w polskich dokumentach moc sobie wpisac podwojne nazwisko.
            • 24.01.10, 18:14
              co wy z tą rejestracją w USC. Ja 5 lat temu rejestrowałem córkę jak moja druga
              połówka dochodziła do siebie po cesarce i żadnych zaświadczeń nie potrzebowałem.
              Kornelia ma moje nazwisko bo tak wcześniej ustaliliśmy.

              PS. Razem już 12 lat a o ślubie rozmawialiśmy może kilka razy - czysto teoretycznie.
    • 22.01.10, 21:22
      Spodziewalas sie innych odpowiedzi? bo ja nie.

      A smutna prawda jest taka, ze facet nie kwapi sie z pierscionkiem.
      Trzeba wiec zrobic dobra mine i udawac, ze sie jest takim
      nowoczesnym i wyzwolonym wink.
      • 22.01.10, 21:27
        A ja mam pierscionek, i co z tego? Ladny jest i tyle.
      • 22.01.10, 23:01
        > A smutna prawda jest taka, ze facet nie kwapi sie z pierscionkiem.
        > Trzeba wiec zrobic dobra mine i udawac, ze sie jest takim
        > nowoczesnym i wyzwolonym wink.
        pierścionek i oświadczyny przyjęłam 4 lata temu. nigdy nie myślałam w kontekście
        "o jaka jestem nowoczesna, konkubinaty sa teraz takie trendy" . raczej po prostu
        nie chce mi się urządzać wesela.
        --
        nie lubię pustych głów, pustych słów i pustych butelek
    • 22.01.10, 22:50
      Mamy setki wymówek, mogę kilka przytoczyć: ślub jest drogi, a takie "byle co na 5 osób" w rodzinie nie przejdzie i się obrażą; po co zmieniać cokolwiek skoro jest tak dobrze; jesteśmy fajni i postępowi; walczymy z systemem, evviva la resistance... itd

      A prawda jest taka, że on się boi bo w jego rodzinie małżeństwa nie wychodzą, a ja nie umiem skutecznie odseparować się od mamusi... smile
      ... hmm to nie brzmi za dobrze smile Dlatego na pytanie "dlaczego nie bierzecie ślubu?" odpowiadam "bo miłości nie psuje się małżeństwem tak jak smaku kawy mlekiem".

      PS. piję białą tongue_out
    • 22.01.10, 23:30
      Bo mi się nie chce papierów do urzędu zawozić. Nie cierpię urzędów. Samochodu
      też nie chce mi się zmieniać, jak pomyślę, że trzeba go zarejestrować ;D I nie
      jest mi przykro, że partner nie chce wziąć ze mną ślubu, bo tak nie jest. On
      nawet chciał, jak w ciążę zaszłam, ale mi się nie chciało. A teraz oboje nie
      chcemy. Jesteśmy ze sobą 16 lat. Wspólne konto, wspólne mieszkanie, wspólny
      samochód, wspólne dziecko. Jak do tej pory papierek nie był nam do niczego
      potrzebny. Jak będzie, to się pewnie przespacerujemy do USC. Jak nam się będzie
      chciało.
      --
      Życie jest często twarde, od Ciebie zależy,
      czy Cię zetrze na proszek, czy wypoleruje.
      Nasza Natasza
    • 22.01.10, 23:59
      Nie ma 'wolnych' związków - są związki NIEFORMALNE.

      A w kwestii przykrości to do mojego nie-męża wink

      --
      Uzależnienie
    • 23.01.10, 19:36
      no i czy nie jest wam przykro, ze tzw partner nie
      > chce wziąć z wami ślubu tylko woli wolny związek.


      a moze to partner chce a one nie? a zapytalas faktycznie zupelnie nie
      oceniajaco ten dobor slow hę hę
      --
      opsesyjna.blox.pl/html
      przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
      następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
      zamknęły
    • 23.01.10, 20:16
      bo slub bierze sie szybciej niz rozwod...
      hehe..
      pozyjesz troche to sie sama przekonasz (oby nie!)
      ja nie chce przechodzic przez to drugi raz, uwazam, ze ten papierek
      wszystko psuje.
      ludziom sie wydaje ze po podpisaniu papierka maja wszystko zaklepane
      i nie musza sie starac.
      no wlasnie...

      --
      Michalek
      12.07.07 godz.10.15
      4,04 kg i 61 cm
      daje czadu!!!
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.