nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć?

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Drogie Emamy, poradźcie co zrobiłybyście w tej sytuacji:
    dwa lata temu zmarł dziadek mojego TŻ, obiecał w spadku zostawić mu swoje
    mieszkanie. O spisaniu testamentu nikt nie myślał, dziadek był w świetnej
    formie o to mieszkanie było "kiedyśtam". Niestety dziadek zachorował i choroba
    pokonała go w ciągu kilku dni.
    Po jego śmierci mieszkanie odziedziczyła, bo nie było testamentu, teściowa.
    Obiecała jednak, że przepisze je na syna, tak jak było mówione wcześniej.
    Zamieszkaliśmy tam, zostało spłacone zadłużenie, zrobiliśmy generalny remont -
    wszystko kosztowało ok 80tyś, z kredytu więc jeszcze trochę pospłacamy.....
    Minęły dwa lata, w tym czasie teściowa oczywiście mieszkania nie przepisała,
    nie naciskaliśmy bo na notariusza jakoś kasy nie było a TŻ stwierdził, że
    własna matka go nie oszuka...
    No ale niestety.
    Teraz chcemy sprzedać to mieszkanie i kupić dom, rodzina nam się powiększa,
    firma TŻ potrzebuje więcej miejsca (teraz wynajmujemy).
    A teściówka zaczęła robić problemy.
    Przepisania mieszkania odmawia, na sprzedaż się nie zgadza, zainwestowanych
    przez nas pieniędzy oddać nie chce, nie ma zresztą z czego bo mieszka w domu
    partnera, jest na jego utrzymaniu i do pracy się nie wybiera.
    Zażądała czegoś w rodzaju renty - 500zł miesięcznie i pisemnej obietnicy (u
    notariusza), że w kupionym domu będzie miała pokój z kuchnią, łazienką i
    niezależnym wejściem.
    Wtedy łaskawie daruje TŻ mieszkanie.
    Nas nie stać będzie na płacenie jej co miesiąc, perspektywa wspólnego
    mieszkania też się nie uśmiecha. Zresztą dom z miejscem dla nas, na firmę i na
    teściową jest już poza naszymi możliwościami.
    Jestem teraz tak wściekła, że jedyne co chcemy to odzyskać swoje pieniądze.
    Proponujemy jej kupno kawalerki (akurat na tyle starczy jak się podzieli kaskę
    na pół) - zastanowi się....
    Twierdzi, że chce mieć pomoc na stare lata, ale szczerze mówiąc to po takim
    numerze, łącznie z pisemnym zobowiązaniem do tej pomocy, to aż się odechciewa sad
    Zupełnie nie wiem jak z tego wybrnąć, gdybyśmy wiedzieli, że tak to się
    skończy to nie wprowadzilibyśmy się tu po prostu.

    Bardzo się rozpisałam, przepraszam. Mam nadzieję, że komuś udało się doczytać
    do końca.
    ten wątek to żadna prowokacja itp, założyłam nowy nick na tę okazję po prostu
    • 26.01.10, 17:20 Odpowiedz
      No tak, umoczyliście sporo pieniędzy. Możecie je odzyskać chyba
      tylko na drodze sądowej (skoro teściowa taka uparta) pod warunkiem,
      że macie jak udowodnić, że to Wy płaciliście za remont itp
      (najlepsze są faktury na wasze nazwisko). Ciężko bedzie się dogadać
      z teściową.
      --
      Lubię siebie smile
      zajrzyj: www.adopcje.kroliki.net
    • 26.01.10, 17:23 Odpowiedz
      A sa inni spadkobiercy?
      Po drugie- to naiwność wielka ładowac pieniądze w nie swoje
      mieszkanie.
      • 26.01.10, 17:33 Odpowiedz
        innych spadkobierców poza teściową nie ma,
        mamy rachunki na jakieś 90% kwoty, reszta uzbierała się z "drobnicy" na którą
        nie braliśmy faktur
        w głowie mam cały czas słowa TŻ, że własna matka go nie oszuka
        nie bez powodu mówią, że najgorsze interesy robi się z rodziną
        • 27.01.10, 18:35 Odpowiedz
          Ja nawet palcem w mieszkaniu nie kiwnęłam, dopóki moi "Nie
          Teściowie" nie przepisali mieszkania. Moja Nie Teściowa to straszna
          bałaganiara, graciara itp i gdyby zobaczyła wyremontowane i
          wypicowane mieszkanie, to napewno odechciałoby się jej przepisywać.
          Taki typ.
          A Wy może w jakiś sposób postarajcie się z nią dogadać.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/3jvzi09kc3kfou3z.png
    • 26.01.10, 17:35 Odpowiedz
      Teściowa zrobiła Was elegancko w balona.
      Nie wiem, co Ty zrobisz, wiem, co ja bym zrobiła.
      --
      Poeta jest niezbędnym elementem domowego zacisza. Udzielamy całorocznych gwarancji, oferujemy niskie ceny. Wierzymy, że do końca roku w każdym domu będzie poeta.
      • 26.01.10, 17:41 Odpowiedz
        No niestety - sfrajerzyliscie sie i teraz dostajecie po tyłku.
        jedyna dobra rzecz ze moze nastepnym razem 3 razy pomyslicie zanim sie
        wpakujecie w takie obiecanki-cacanki.
        Uczenie sie na błedach - to tez jakis pozytyw, prawda?

        A co do samego problemu - ja bym ostro postawila sprawe na ostrzu norza -
        "mamusia" nie chce przepisac mieszkania (mimo obietnic) ? - fajnie smile- trudno
        sie mowi ale w takim razie "mamusia" bedzie łaskawa oddac 80 tys złotych jakie
        wpakowaliscie w remont.
        Jesli nie ma takiej kwoty to prosze sprzedac owe mieszkanie i z sumy jaka za nie
        dostanie - oddac to co włozyliscie

        ps. jesli mieszkaliscie w tym mieszkaniu uczciwie bylo by odliczyc jakas kwote
        eksploatacyjna - byc moze bylo by to owe 10% jakich nie ma na fakturach.

        Tyle tylko ze pewnie twoj maz nie bedzie chcial isc na udry z matka a i do ew.
        sadowej sprawy sie nie posunie.
        W tym momencie to ja bym chyba zerwala wszelkie kontakty - moze jak "mamusia"
        ochlonie i zobaczy ze przez swoje zachowanie zostala sama - to jej rozum wróci.

        A na przyszlosc - nic na "gebe" wszystko na papierze uncertain

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/id/ac/nnbn/OZxEdRnxhanUBRUeAX.jpg
        • 26.01.10, 17:49 Odpowiedz
          o kosztach eksploatacyjnych nie może być mowy
          dziadek nie chciał robić żadnych remontów i jego mieszkanie wyglądało..no cóż..
          wymieniliśmy absolutnie wszystko, okna, drzwi wew, zew, podłogi,
          zostały tylko kaloryfery w pokojach bo dobrze grzeją
      • 26.01.10, 17:42 Odpowiedz
        Swoją drogą ciekawa jestem, z czego wynika takie, a nie inne postępowanie teściowej - z czystej złośliwości, skąpstwa czy strachu, że zostanie na lodzie, gdyby partner zechciał się jej pozbyć. Bo ma dokąd się przeprowadzić w razie czego? A jeśli tenże partner umrze, co z nią, gdzie zamieszka?
        A zresztą, nawet jeśli motorem działania teściowej jest strach, to i tak trzeba przyznać, że załatwiła to wyjątkowo nieelegancko.
        --
        Kiedy już rozpoznamy masona, należy go natychmiast oddzielić od reszty społeczeństwa. Gdy już nam to się uda, możemy spróbować wyleczyć go z masońskich nawyków, za pomocą psychoterapii behawioralnej.
    • 26.01.10, 17:39 Odpowiedz
      A może macie świadków, którzy mogą zeznać jaka była wola zmarłego? Chociaż po
      tak długim czasie, po śmierci dziadka - to już chyba za późno. Może jakaś
      prawniczka tutaj Ci doradzi. Tak czy inaczej proponuję konsultację z prawnikiem.
      Będziecie wiedzieli jak sprawa wygląda z punktu widzenia prawa (konkrety a nie
      podejrzenia) i w związku z tym będziecie wiedzieli jak reagować na propozycje
      teściowej. A może zadziała spokojna rozmowa w cztery oczy między matką i synem?
      Tyle, że stwoj mąż musi byc spokojny i nie bać się reakcji matki. Macie jakies
      kwity, że to wy spłaciliście mieszkanie i rachunki po remoncie? Mogą się przydać uncertain
      Kupno dwóch mieszkań mniejszych jest dobrym rozwiązaniem. Niesprawiedliwym może,
      ale najbardziej pokojowym. Co do mieszkania z teściową - nie pchałabym sie w to
      absolutnie, a po takiej akcji - tym bardziej.
      --
      FloWorld
      - E-kobiety: macochy, żony, kochanki, matki.
      - Nie w parze: nowa praca, mieszkanie, mąż i...
    • 26.01.10, 17:55 Odpowiedz

      Hmm, a gdzie będzie mieszkać teściowa po przepisaniu mieszkania?
      Na razie piszesz tylko o swoich potrzebach.
      Dziwisz się, że nie chce zostać bezdomną?
      Co do remontu-zanim zaczeliście wydawać pieniądze trzeba było
      ustalić konkrety. Teraz to aby uspokoić nerwy i złość
      zaproponowałabym rozmowe o spisaniu testamentu na rzecz syna lub
      wnuka/czki.
      • 26.01.10, 18:11 Odpowiedz
        napisałam niejasno trochę, już tłumaczę
        mieszkanie można sprzedać za ok 160tyś, po odjęciu naszych pieniędzy zostaje
        akurat na kawalerkę - takie ceny są w naszym mieście
        Teściowa jest po 50tce, nie pracuje ze swojego wyboru co najmniej 10 lat bo tyle
        minęło odkąd poznałam TŻ, a wiem, że wcześniej już jakiś czas nie pracowała.
        Ślubu ze swoim facetem nie ma, on nie chce a ona ubolewa, że po jego śmierci
        nawet renty nie dostanie big_grin
        Do tej pory mieliśmy normalne relacje, pomoc w razie potrzeby czy to jej, czy
        moim rodzicom wydawała mi się oczywista ale teraz mam mieszane uczucia.
        Tłumaczę sobie, że faktycznie boi się zostać na lodzie jak ją ten facet przegoni
        ale styl w jakim to próbuje załatwić pozostawia wiele do życzenia. Drugi z jej
        synów wdał się w (rozwiedzionego) ojca, bardziej interesuje go alkohol niż
        praca, to mój TŻ jest tym odpowiedzialnym który by jej pomógł, a ona mu taki
        numer....
      • 26.01.10, 18:12 Odpowiedz
        Może i teściowa się boi, o czym pisałam wyżej, niemniej tak się spraw NIE załatwia. Nie robi się własnego dziecka w konia, nie zmusza podstępem do inwestycji w cudze interesy, tylko siada się na tyłku razem z innymi osobami zainteresowanymi i rozmawia.
        Też bym się, na miejscu autorki, wqrwiła.
        --
        Kiedy już rozpoznamy masona, należy go natychmiast oddzielić od reszty społeczeństwa. Gdy już nam to się uda, możemy spróbować wyleczyć go z masońskich nawyków, za pomocą psychoterapii behawioralnej.
    • 26.01.10, 17:56 Odpowiedz
      Czy było przeprowadzone sądowe postępowanie spadkowe?
      Po zmarłym rodzicu dziedziczy jego małżonka 50% a resztę dzieci (jeśli są) po równo.
      Czyli po twoim teściu dziedziczy twoja teściowa i twój mąż.
      Czyli po 50%. O ile mąż nie ma rodzeństwa oczywiście.
      • 26.01.10, 17:57 Odpowiedz
        Ups nie doczytałam, że to był dziadek, a nie ojciec męża.
        • 26.01.10, 18:27 Odpowiedz
          Obietnice obietnicami a prawo prawem; nawet gdyby dziadek zapisał wam dom
          teściowej należałby sie zachowek;

          www.rp.pl/artykul/81965_Najblizszym_nalezy_sie_przynajmniej_zachowek.html
          Przykre jest to że wprowadziła was w błąd,z 2 strony syn nie ma moralnego kaca
          że chce totalnie "wywłaszczyć" własna matkę która nie ma dochodu i własnego kąta?
          Teściowa pewnie kombinowała tak;w życiu rożnie bywa i może ją TŻ zostawić na
          lodzie , wam schedę przepisze a wiadomo na co jak na co ale na wdzięczność
          synowej nie ma co liczyć...Poki nie było opcji sprzedaży to niebezpieczeństwa
          tez nie było, zapewne zakładała że jak cos będzie nie tak to ja do jej własnego
          domu przyjmiecie a tak postawiliście ja w niemiłej sytuacji.Osobiście się nie
          dziwie ze próbuje się zabezpieczyć.
          • 26.01.10, 18:35 Odpowiedz
            wiedziałam, że i takie głosy się pojawią
            nie byłoby całej tej sprawy gdyby nie to, że kiedy trzeba było długi spłacać i
            pieniążki wykładać to mówiła "tak synku oczywiście, że ci to przepiszę, przecież
            dziadek tak chciał"
            mogła od razu powiedzieć "pomieszkajcie sobie ale chałupa jest moja" albo zrobić
            cokolwiek innego niż składać fałszywe obietnice i namawiać do zamieszkania tutaj
            • 26.01.10, 18:48 Odpowiedz
              dodam jeszcze, że my w tej chwili chcemy odzyskać swoje pieniądze, reszta
              starczy jej na mieszkanie a ona i to nam uniemożliwia i chce pieniędzy na
              utrzymanie!! nie jest stara, chora czy bez wykształcenia, nic nie stoi na
              przeszkodzie żeby poszła do pracy
              • 26.01.10, 19:04 Odpowiedz
                Ja ci pokazuje jej punkt widzenia.Jak sama będziesz po 50 na pewno będziesz gnać
                na skrzydłach do tyrki a dom przepiszesz na synową, już to widzę.
                Uważam że dom chciała przepisać ale zapewne myślała że zrobi to mając stabilną
                sytuację albo i nigdy bo w końcu skoro taka super z was rodzina to po co się w
                te zapisy bawić, tylko wy postanowiliście ją wycyckać, pozbawić praw i
                tyle.Historie o losach rodziców którzy przepisali ojcowiznę nie są wymysłami, to
                prawda.Ja na jej miejscu przepisałabym w testamencie dom na wnuka i dała wam
                prawo do mieszkania....no chyba ze wasz potomek pewnego dnia stwierdziłby ze z
                małżonkiem doszedł do wniosku że macie ledwie po 50-tce, chorzy nie jesteście,
                czy też bez wykształcenia i......
                • 26.01.10, 20:07 Odpowiedz
                  ech, tylko widzisz, ona nie miała nam oddać swojego majątku, tylko SAMA
                  zobowiązała się do przepisania tego co mężowi chciał dać jego dziadek, ("zapłać
                  zaległości, zrób remont o to twoje przezież")
                  ją samą nie kosztowało to absolutnie nic
                  wszelkie koszty ponieśliśmy my a teraz nie możemy nawet tego odzyskać bo jej się
                  odwidziało
                  mogła od początku powiedzieć, że to będzie jej i tyle
                  zamiast tego zafundowała sobie remoncik na koszt syna a potem jej się odwidziało ;-/
                  • 26.01.10, 20:29 Odpowiedz
                    No tak, dlatego mowie że wprowadziła was w błąd.Ale nie dziwie się że jak doszło
                    co do czego przemyślała sobie wizje przyszłości i ma pietra i słusznie.Własne
                    dzieci potrafią starsza osobę odtrącić a od obcych tym bardziej nie ma co liczyć
                    na sentymenty.Ide o zakład na 100 % ze uważała ze nie będzie pomysłu dotyczącego
                    sprzedaży schedy - wy byście mieszkali a ona jakby za x lat zaczęło się coś
                    sypać miałaby gdzie wrócić a tym sposobem zamykacie jej drogę.Ty nie widzisz jej
                    /i masz takie prawo/ we wspólnym domu, to do własnego byś ja przyjęła? Raczej
                    nie i ona to wie.
                    • 26.01.10, 20:36 Odpowiedz
                      tylko, że ta scheda ma 44m2, dwa małe pokoje a my mamy dwoje małych dzieci,
                      • 26.01.10, 20:49 Odpowiedz
                        Domyślam się że nie jest łatwo, ale co ma do tego teściowa? Ma się poświecić bo
                        wy macie dzieci?
                        No kochana wybacz, ale wyobraź sobie że ty jesteś na jej miejscu..jak jej się
                        związek zawali co zrobi? Gdzie pójdzie mieszkać, do kogo? Wyobraź sobie...ma 60
                        lat a partner ja wyrzucił ewentualnie zmarło mu się i jego spadkobiercy kazali
                        jej się wynosić...przyjmiesz ja z otwartymi rękoma? Już teraz wiesz że nic z tego.
                        To mieszkanie-MIESZKANIE JEJ OJCA, nie twojego - to jej jedyne
                        zabezpieczenie.Robotna nie jest ale wychodząc z tego założenia można powiedzieć
                        że wy tez nie skoro na własne nie zarobiliście a siedzicie U TESCIOWEJ - bo to
                        jej, jej, bez względu na to co dziadek obiecał.
                        Kawalerka jest dobrym pomysłem i zauważ że ona nie powiedziała nie, czyli uznała
                        pomysł za sensowny.
                        • 27.01.10, 08:43 Odpowiedz
                          Teściowa ma swoje lata, a zachowuje się jak małe dziecko. O swojej
                          starości należy pomyśleć wcześniej. Poszła do faceta, nic nie jest
                          tam jej, nie pracuje - na co liczy na przyszłość? Że syn ją weźmie
                          do tak małego mieszkania? Zawsze się trzeba zabezpieczyć, ale nie
                          tak głupio i nie kosztem dziecka. I nie chodzi mi o to, że miała się
                          zrzec tego mieszkania, tylko mogła wyraźnie powiedzieć, że rości
                          sobie do niego prawa. Wtedy syn nie inwestowałby pieniędzy w
                          mieszkanie, które być może nigdy nie będzie do niego należało (bo ma
                          brata, mamusia obrazi się na synowśą i drugiemu nieudacznikowi
                          przepisze). Testament zawsze można zmienić i nie jest to żadna
                          gwarancja. Darowiznę niby też można cofnąć, ale już nie tak prosto.
                          Kobieta cały czas żyje na czyjś koszt; o ile rozumiem, że może
                          chcieć tego mieszkania w wybudowanym domu to comiesięczne dawanie
                          jej kieszonkowego to już przesada. Nie mówiąc o tym, że chodzi jej
                          też o opiekę na starość. Przecież w ten sposób domaga się nie tylko
                          zwrotu mieszkania (bo w domu syna miałaby niezależne), ale także
                          alimentacji już teraz, gdy nie jest ani stara, ani chopra, a syn się
                          do jej obecnej sytuacji życiowej nie przyczynił.
                          Mało tego, właściwie chce naciągnąć własne dziecko, bo przecież po
                          remoncie ten lokal zyskał na wartości. Gdyby syn tam nie zrobił
                          remontu , to nie miałaby się do czego wprowadzić. Nie ma także
                          środków na opłacenie czynszu.
                          Postąpiła nieuczciwie. Jeśli chciała zabezpieczenia to mogła sobie
                          to mieszkanie zatrzymać. Na co liczyła? Teraz nagle doszła do
                          wniosku , że potrzebuje czegoś, w razie sytuacji awaryjnej?
                          Przecież sama tak to sobie ułożyła. Mieszka z facetem u niego, bez
                          ślubu, zrezygnowała z pracy , w nic nie inwestuje, rzeczywiście
                          sytuacja nieciekawa. Ale to nie powód , żeby wykorzystać syna. Teraz
                          powinna mieszkanie sprzedać i zwrócić młodym nakłady. Resztę niech
                          sobie bierze i robi z tym, co chce.
                          • 27.01.10, 15:12 Odpowiedz
                            Z drugiej strony ta kobieta mogła sie z kochasiem wprowadzić po
                            śmierci ojca i wtedy młodzi musieliby sobie cos znaleźć.
                          • 27.01.10, 18:24 Odpowiedz
                            "
                            > Teściowa ma swoje lata, a zachowuje się jak małe dziecko. O swojej
                            > starości należy pomyśleć wcześniej"

                            Lepiej pozno niz wcale.

                            "Zawsze się trzeba zabezpieczyć, ale nie
                            > tak głupio i nie kosztem dziecka. I nie chodzi mi o to, że miała się
                            > zrzec tego mieszkania, tylko mogła wyraźnie powiedzieć, że rości
                            > sobie do niego prawa."
                            Kosztem dziecka..no właśnie, pewnie by usłyszała, co mamusia będzie w 2 mieszkać?

                            "tylko mogła wyraźnie powiedzieć, że rości
                            > sobie do niego prawa. Wtedy syn nie inwestowałby pieniędzy w
                            > mieszkanie, które być może nigdy nie będzie do niego należało"

                            Racja,ale zakładam że do głowy jej nie przyszło że syn będzie chciał mieszkanie
                            zbyć.nim oficjalnie oddać w czasowe użytkowanie-formalnie, wtedy kwasów by nie było.

                            "Postąpiła nieuczciwie. Jeśli chciała zabezpieczenia to mogła sobie
                            > to mieszkanie zatrzymać."
                            ale ona je zatrzymała właśnie i proszę jaka reakcja dzieci...poszła po rozum jak
                            zaczeli jej mieszkanie sprzedawać

                            Skoro mowa o zwrocie nakładów to należy sumę pomniejszyć o okres użytkowania
                            średnio ok 1000 zł/ msc tyle kosztuje wynajem - rozliczają sie prawda?
                            • 27.01.10, 18:25 Odpowiedz
                              Przeczytałam cały wątek i uważam,ze syn i synowa mają słuszne pretensje.To
                              prawda-po dziadku dziedziczy jego córka-czyli w tym przypadku teściowa.Jednak
                              gdyby nie jej syn i synowa to mieszkanie nie nadawałoby się do zamieszkania, ale
                              też przede wszystkim-byłoby już własnością komornika.A to dlatego,ze teściowa
                              nie miałaby z czego opłacać czynszu bo nie pracuje gdyż tak jej wygodnie.Dzięki
                              synowi i synowej mieszkanie zostało w rodzinie.Ale to tylko dlatego,ze matka
                              oszukała własne dziecko zapewniając,ze to mieszkanie na niego zapisze.Otóż syn
                              ufając własnej matce i jej zapewnieniom,że to mieszkanie na niego
                              przepisze,spłacił dług jaki na tym mieszkaniu wisiał i regularnie ze swoja zoną
                              płaci czynsz.Prawo jest prawem,ale sumienie sumieniem.Nie mogłabym w taki sposób
                              oszukać własnego dziecka.Z tego co autorka napisała, teściowa sama zachęcała do
                              przeprowadzenia remontu i spłaty długu, bo przecież "robią to dla siebie".Koniec
                              końców dług spłacony, remont zrobiony, a teściowa zmieniła zdanie.Nikt jej nie
                              chciał zostawiać bez niczego.Chodziło tylko o przepisanie mieszkania.A że syn i
                              synowa chcieli je sprzedać-z tego co autorka pisze teściowa o tym wiedziała
                              przed remontami.Logiczne ze jak jest możliwość i rodzina się powiększa to szuka
                              się czegoś większego.Nikt nie mówił o pozostawieniu teściowej na
                              lodzie.Zaproponowali jej kupno mniejszego mieszkania, które moze łatwiej byłoby
                              jej utrzymać, skoro tego i tak nie była w stanie.Jednak teściowa postawiła swoje
                              warunki.Zgodzi sie na sprzedaż mieszkania gdy syn zapewni jej opiekę,mieszkanie
                              i pensję 500 zł(dla mnie to ogromna kwota w przypadku gdy sa dzieci).Czyli gdy
                              jednym zdaniem-syn się zgodzi aby jego własna matka się na nim uwiesiła do konca
                              jej życia.Autorka wyraźnie napisała,że nie stać ich na to,a teściowa tez o tym
                              na pewno wie.Poza tym nie dziwie się,ze nie chcą z teściową póki co mieszkać-też
                              bym unikała.Można owszem na starość się zająć,ale z jakiej racji już teraz
                              mieszkać razem?Gdy teściowa jest sprawna?I jeszcze teściowej dawać wypłatę??Po
                              to się chyba bierze ślub,żeby "odpępowić się" m.in od rodziców.I każdy ma prawo
                              do własnego życia, niekoniecznie z teściową za ścianą.Dodatkowo jest drugi syn,
                              który jak już teraz widać , "załapałby się" na 50% wyremontowanego mieszkanka,
                              gdyby nie daj Boże teściowej coś się stało.Ten syn, który zainwestował wierząc
                              swojej mamie, wyszedł na frajera.Mamiony obietnicami,ze to za chwilę będzie jego
                              zainwestował sporą kwotę.Został oszukany.I został na lodzie.Bez
                              pieniędzy.Myślę,ze teściowa zrobiła to z premedytacją bo tak było jej po prostu
                              wygodnie.Zgadzała się na wszystko bo wiedziała,ze inaczej straci mieszkanie gdy
                              wejdzie komornik.A potem jakoś to "wygładzi".Teraz mieszkanie spłacone, czynsz
                              płacony regularnie.Teściowej za przeproszeniem odeszły strupy od d.. i zaczęła
                              stawiać warunki.Rozwiązanie widzę takie,żeby nie przedłużać: przeprowadzić się
                              do mieszkania wynajętego i przestać płacić czynsz matce.Skoro taka zaradna niech
                              sobie radzi dalej.Mieszkanie pewnie przepadnie na rzecz komornika bo ona nie
                              będzie mieć pieniędzy na płacenie czynszu i dług znowu urośnie, ale ja bym tak
                              to zostawiła.Trudno.80 tysięcy to duża kwota ale w perspektywie lat robi się
                              mniejsza.Można ją odpracować choć to wyrzeczenia-dałabym spokój i nie
                              pozywałabym do sądu.Za to trzymałabym rachunki.Z taką mamuśką urwałabym też
                              kontakt.I żadnej opieki czy pomocy-ma drugiego syna niech się zajmie.Gdyby po
                              pewnym czasie w miarę wzrostu kolejnego długu za czynsz zaczęła napomykać z
                              propozycjami przeprowadzki do jej mieszkania wyśmiałabym ją.Gdy straci
                              mieszkanie dopiero realnie odczuje to zagrożenie, o którym jej obrończynie tyle
                              tu napisały.Nagle zostanie bezdomna.I bez rodziny-bo ja na miejscu jej syna
                              wypięłabym się.Może to okrutne takie rozwiązanie,ale myślę ze terapie szokowe
                              zawsze najlepiej działają
                              --
                              moje zapachowe impresje
                            • 27.01.10, 18:30 Odpowiedz

                              > Racja,ale zakładam że do głowy jej nie przyszło że syn będzie chciał mieszkanie
                              > zbyć.nim oficjalnie oddać w czasowe użytkowanie-formalnie, wtedy kwasów by nie
                              > było.

                              > Skoro mowa o zwrocie nakładów to należy sumę pomniejszyć o okres użytkowania
                              > średnio ok 1000 zł/ msc tyle kosztuje wynajem - rozliczają sie prawda?


                              Na razie sprawa wygląda tak: teściowa mieszkanie dostała za free w ramach
                              spadku.Jednak był mały feler, bo ciążył na nim dług.Syn w dobrej wierze ten dług
                              spłacił i regularnie ze swoją żoną( ta okropną synową) płacili czynsz-inaczej
                              mieszkanie by przepadło na rzecz komornika.Nie widzę więc powodu, dla którego
                              syn byłby coś winien swojej matce-pijawce.Jego koszty od samego początku
                              przerosły koszty użytkowania.I matka na tym skorzystała.Bo z tego co autorka
                              pisała-mieszkanie wcześniej nie nadawało się do normalnej egzystencji.Remont
                              podniósł jego wartość także na rynku nieruchomości

                              --
                              moje zapachowe impresje
                              • 27.01.10, 18:32 Odpowiedz
                                lunula napisała:

                                >
                                > > Racja,ale zakładam że do głowy jej nie przyszło że syn będzie chciał mies
                                > zkanie
                                > > zbyć.nim oficjalnie oddać w czasowe użytkowanie-formalnie, wtedy kwasów b
                                > y nie
                                > > było.


                                Jeszcze do tego się odniosę, bo w poprzednim poście "zjadło" mi tekst: teściowa
                                jeszcze przed remontami i spłatą zadłużenia wiedziała,ze mieszkanie będzie
                                sprzedane.Tak więc oszukała syna bez dwóch zdań
                                --
                                moje zapachowe impresje
                            • 27.01.10, 18:33 Odpowiedz
                              nie wszędzie
                              Na Podlasiu kosztuje to średnio od 400 do 1000 i więcej zł
                              No chyba nie myślisz, że malutkim mieście na ścianie wschodniej tyle to kosztuje
                            • 27.01.10, 18:37 Odpowiedz
                              Racja,ale zakładam że do głowy jej nie przyszło że syn będzie chciał mieszkanie
                              > zbyć

                              wtedy też pojawił się pomysł, że mieszkanie które wedle słów dziadka a potem i teściowej miało przypaść mężowi, w "lepszych czasach" sprzedamy i kupimy dom z miejscem na działalność firmy.
                              Teściowa o tych planach wiedziała od początku.

                              --
                              Kiedy już rozpoznamy masona, należy go natychmiast oddzielić od reszty społeczeństwa. Gdy już nam to się uda, możemy spróbować wyleczyć go z masońskich nawyków, za pomocą psychoterapii behawioralnej.
                    • 26.01.10, 20:43 Odpowiedz
                      kozica111 napisała:

                      > NoIde o zakład na 100 % ze uważała ze nie będzie pomysłu dotycząceg
                      > o
                      > sprzedaży schedy - wy byście mieszkali a ona jakby za x lat zaczęło się coś
                      > sypać miałaby gdzie wrócić a tym sposobem zamykacie jej drogę.

                      Czy byłabyś łaskawa czytać uważnie?? Bo ja nie autorka, ale szlag mnie trafia.
                      Oni chcą tylko odzyskać swój wkład, pieniądze włożone w remont. Za resztę pijawa
                      może sobie kupić kawalerkę i siedzieć tam z gachem albo bez.
                      ALe pijawie pensja sie marzy.
                      No szlag.
                      --
                      http://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
                      • 26.01.10, 20:53 Odpowiedz
                        "Czy byłabyś łaskawa czytać uważnie?? Bo ja nie autorka, ale szlag mnie trafia.
                        > Oni chcą tylko odzyskać swój wkład, pieniądze włożone w remont. Za resztę pijaw
                        > a
                        > może sobie kupić kawalerkę i siedzieć tam z gachem albo bez.
                        > ALe pijawie pensja sie marzy.
                        > No szlag."

                        Naiwna jesteś na maksa- i autorka się do tego nie przyzna ale dobrze wie ze mam
                        racje- składając teściowej propozycje zwrotu wkładu od razu wiedzieli że w życiu
                        nie będzie w stanie takiej kwoty ani mniejszej wyłożyć.
                        Chodziło o wysiudanie mamy z praw ale nie wyszło.Dla mnie problemu nie ma- niech
                        sprzedają i dzielą się kasą.Pijawa- mądra kobieta i tyle.
                        • 26.01.10, 20:57 Odpowiedz
                          kozica111 napisała:

                          >
                          > Naiwna jesteś na maksa- i autorka się do tego nie przyzna ale dobrze wie ze mam
                          > racje- składając teściowej propozycje zwrotu wkładu od razu wiedzieli że w życi
                          > u
                          > nie będzie w stanie takiej kwoty ani mniejszej wyłożyć.

                          I nie musi!!!
                          Jak sprzedadzą mieszkanie to oni odzyskają swoje a teściowej starczy na kawalerkę.
                          W realność wyliczeń nie wnikam, nie wiem gdzie się akcja dzieje ani nic.
                          Teściowa żądając pensji dla siebie pokazała że jest wstrętną pijawą i pewnie od
                          początku miała taki plan.

                          --
                          http://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
                          • 26.01.10, 21:55 Odpowiedz
                            Akurat pomysł z kawalerką poparłam.Chodzi o to ze dorośli ludzie wzajemnie sobą
                            manipulują i pogrywają na poczuciu winy.Z pensja przegięcie widać w tej panice
                            trochę przedobrzyła.
                            • 27.01.10, 19:24 Odpowiedz
                              Ta "mądra kobieta", która okradła syna na 80 tys. i tak koniec końców zostanie
                              sama, bo nie sądzę, żeby syn chciał z nią jakieś kontakty utrzymywać. Gach ją
                              pogoni w trzy wiatry, a ona zostanie w tym mieszkaniu, którego nie bedzie miała
                              za co utrzymać, bo pracy nie ma. Współczuję autorce. Radzę zebrać
                              rachunki,wystąpić na drogę sądową o zwrot poniesionych kosztów i zerwać z taką
                              "mamusią" jakiekolwiek kontakty.Nie miałabym najmniejszych oporów.
                        • 26.01.10, 21:49 Odpowiedz
                          kozica111 napisała:

                          > Naiwna jesteś na maksa- i autorka się do tego nie przyzna ale dobrze wie ze mam
                          > racje- składając teściowej propozycje zwrotu wkładu od razu wiedzieli że w życi
                          > u
                          > nie będzie w stanie takiej kwoty ani mniejszej wyłożyć.

                          No jednak nie doczytałaś - teściowa nie chce sprzedać mieszkania. Nie zgadza się
                          na sprzedaż.
                          --
                          75/112 - 70(32)J/70P
                          Moja ulubiona biżu smile
                        • 27.01.10, 07:39 Odpowiedz
                          Też uważam że mądra kobieta z teściowej autorki wątku. Mnie
                          niestety życie nauczyło różnego do niego podejścia - po takich
                          tekstach "synowej" i syna poczekałam bym do końca okresu ochronnego,
                          czyli okolice kwietnia - a potem zażądała bym natychmiastowej
                          wyprowadzki z mojej własności - podejrzewam że "dzikich" lokatorów.
                          I poczekała bym, co też ta "mądra synowa" wymyśli w takiej
                          sytaucji.
                          A jak by się nie chcieli wyprowadzić - przyszła bym z policją
                          lub z panami którzy potrafią perswadować, że zajmowanie cudzej
                          własności jest "be".
                          I tyle.
                          • 27.01.10, 08:52 Odpowiedz
                            syn i synowa pracuja, więc najwyżej się wyprowadzą i coś wynajmą.
                            Tylko ciekawa jestem, co mamusia zrobi , jak pan ją wykopie. Jęśli
                            nie ma dochodów, nie utrzyma mieszkania. I ciekawe, kto się nią
                            zajmie na starość?
                            Takie postępowanie względem własnego dziecka jest paskudne. Oni tam
                            włożyli swoje pieniądze, pospłacali długi, więc mamusia skorzysta na
                            łatwowierności syna.
                          • 27.01.10, 09:07 Odpowiedz
                            Ale już nie jest be remontowanie swojej własności cudzymi rękami i za cudze pieniądze?
                            Już, na litość, przestańcie się tak głupio użalać nad teściową.
                            --
                            Kiedy już rozpoznamy masona, należy go natychmiast oddzielić od reszty społeczeństwa. Gdy już nam to się uda, możemy spróbować wyleczyć go z masońskich nawyków, za pomocą psychoterapii behawioralnej.
                          • 27.01.10, 10:57 Odpowiedz
                            kitty4 napisała:

                            > zażądała bym natychmiastowej> wyprowadzki z mojej własności - podejrzewam że
                            "dzikich" lokatorów.
                            > I poczekała bym, co też ta "mądra synowa" wymyśli w takiej
                            > sytaucji.

                            Mądra synowa poszłaby do sądu i zażądała zwrotu nakładów na mieszkanie. A urocza
                            teściowa, bez dochodów dostałaby do spłaty 80 tys., z szybko rosnącymi
                            odsetkami, no i rosnącym zadłużeniem lokalu bo kto płaciłby czynsz? w rezultacie
                            wkroczyłby komornik, i teściowa zostałaby bez mieszkania, bez kasy i bez
                            kogokolwiek, kto pomógłby jej na starość. Śmiem twierdzić, że ona bardziej
                            potrzebuje ich, niż oni jej
                            • 27.01.10, 11:21 Odpowiedz
                              sąd by orzekł zwrot 80 tyś??? nie wprowadzaj nikogo w błąd!! nie ma takiej
                              opcji! to w dalszym ciągu mieszkanie teściowej!!!
                              • 27.01.10, 12:28 Odpowiedz
                                Na podstawie faktur udowadniających nakłady poniesione na rzecz majątku
                                teściowej. Zdarza się często np. przy rozwodach, jeśli mieszkanie nie wchodzi w
                                skład wspólnoty majątkowej, ale strona nie będąca właścicielem poniosła w
                                okresie trwania małżeństwa wydatki na rzecz tego mieszkania.
                                NA SZCZĘŚCIE prawo przewiduje sytuacje, w których ktoś chce sobie czyimiś rękami
                                i pieniędzmi coś wyremontować a potem kopnąć finansującego w d... .
                                --
                                ʎɐqǝ uo pɹɐoqʎǝʞ ɐ ʎnq ı ǝɯıʇ ʇsɐן ǝɥʇ sı sıɥʇ

                                Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
                            • 27.01.10, 11:28 Odpowiedz
                              Niby na jakiej podstawie zwrot kosztów remontu?
                              Czy teściowa prosiła o remont, zlecała jego wykonanie?
                              Nie, remont wykonali najemcy dla poprawienia własnego komfortu. Mieszkanie
                              użytkowali nieodpłatnie.

                              Fakt, teściowa załatwiła sprawę nieładnie, ale niestety, formalnie nic nie można
                              jej zarzucić.

                              I wcale jej się nie dziwię, że nie chce się mieszkania pozbywać, jeśli jest
                              jedynym jej lokum. Na kawalerkę też bym się nie zgodziła. Można ewentualnie
                              mieszkanie wynajmować, a z czynszu spłacić część wkładu w remont - różnicę
                              między kosztem remontu a wartością użytkowania mieszkania przez cały czas, kiedy
                              było użytkowane nieodpłatnie.

                              --
                              chez alma
                              • 27.01.10, 12:03 Odpowiedz
                                Na jakiej podstawie - uprzejmie zapytuję - sąd miałby zasądzić
                                zwrot kosztów remontu ? Jeśli syn z "uroczą synową" mają podpisaną
                                umowę najmu , lub zlecenia ze strony teściowej remontu w zamian za
                                uzytkowanie leokalu - to podejrzewam że na pewno by coś w sądzie
                                wywalczyli.
                                Ale jeśli nie mają żadnych dokumentów pisemnych - to chyba
                                cóż....podnieśli standard mieszkania teściowej zupełnie za darmo dla
                                niej.
                                no i niech autorka wątku się wyprowadza i wynajmuje - co za
                                problem ? Teściowa mieszkanie wynajmie - przynajmniej opłaci czynsz
                                i inne świadczenia. A jeśli dojdzie do tego że będzie musiała wrócić
                                do niego - ma kilka możliwości - zamiana /sprzedaż. itp.
                                • 27.01.10, 12:22 Odpowiedz
                                  1. Umowa ustna ma taką samą wartość dowodową jak pisemna.
                                  2. Autorka wspominała, że na cały remont mają faktury na siebie, opłacanie
                                  czynszu i długów po dziadku też mogą udokumentować
                                  2. Zwrot nakładów na majątek teściowej można w tym przypadku bez większego trudu
                                  wywalczyć w sądzie - choćby na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.
                                  Poszukaj sobie w googlach, możesz się zdziwić

                                  • 27.01.10, 12:29 Odpowiedz
                                    -realnie nic nie wywalczą, chyba ze ze doskonałą=drogą papugą.
                                    • 27.01.10, 13:04 Odpowiedz
                                      Za którą zapłaci teściowa...
                                      --
                                      ʎɐqǝ uo pɹɐoqʎǝʞ ɐ ʎnq ı ǝɯıʇ ʇsɐן ǝɥʇ sı sıɥʇ

                                      Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
                                  • 27.01.10, 12:32 Odpowiedz
                                    Ale trzeba by jeszcze udowodnić, że to teściowej zależało na remoncie. Bo jak to
                                    sobie wyobrażasz - od obcych ludzi też mogę wynająć mieszkanie, wyremontować bez
                                    ich wiedzy, a następnie zażądać zwrotu poniesionych kosztów?
                                    Jeśli teściowej na remoncie nie zależało (a skoro to oni tam mieszkali, to
                                    raczej oczywiste), to mogą sobie zabrać teraz te podłogi i drzwi - tylko tyle.
                                    Żadnych pieniędzy raczej nie dostaną, a już na pewno nie na drodze sądowej.

                                    --
                                    chez alma
                                    • 27.01.10, 12:57 Odpowiedz
                                      a1ma napisała:

                                      > Ale trzeba by jeszcze udowodnić, że to teściowej zależało na
                                      remoncie. Bo jak t
                                      > o
                                      > sobie wyobrażasz - od obcych ludzi też mogę wynająć mieszkanie,
                                      wyremontować be
                                      > z
                                      > ich wiedzy, a następnie zażądać zwrotu poniesionych kosztów?
                                      Ale to nie byli obcy ludzie i choć nie znam się na prawie to wątpię,
                                      żeby ten aspekt sprawy nie został wzięty pod uwagę.
                              • 27.01.10, 13:26 Odpowiedz
                                zapewne będziesz taką samą teściową jak teściowa autorki wątku
                          • 27.01.10, 13:03 Odpowiedz
                            Eksmisja rodziny z nieletnimi jest sprzeczna z prawem. A zwrot nakladow na cudza
                            rzecz sie nalezy (znaczy tesciowa wykwaterowujac ich i tak te 80 tys. musi
                            zwrocic). To w kwestiach prawnych. Tytul prawny tez da sie udowodnic bo w
                            najblizszej rodzinie uzyczenie na x lat ktore juz minely bez protestow to umowa
                            per facta concludenta.
                            --
                            <*>
                            'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
                          • 27.01.10, 13:38 Odpowiedz
                            w takim wypadku teściowa raz na zawsze zamknęłaby sobie drogę jakiejkolwiek
                            pomocy w przyszłości. Bo któż pomógłby takiej matce, która własnego syna i wnuki
                            z domu wyrzuca? I kto jej wtedy na starość pomoże? Drugi syn - niebieski ptak?
                            Za czynsz placić nie będzie, syn zacznie się z nią w sądzie sądzić. Sąd zapewne
                            zarządzi zwrot owej kwoty z odsetkami. Mieszkanie trzeba będzie sprzedać. Kasę
                            pijawa szybko rozpuści. I zostanie jej noclegownia w przyszłości.
                • 27.01.10, 10:28 Odpowiedz
                  > Ja ci pokazuje jej punkt widzenia.Jak sama będziesz po 50 na pewno będziesz gna
                  > ć
                  > na skrzydłach do tyrki a dom przepiszesz na synową, już to widzę.

                  50 lat to niewiele, spokojnie można pracować. abstrahując od sprawy domu,
                  teściowa jest zwykłym leniem.
                • 27.01.10, 13:54 Odpowiedz
                  dziś powinno się pracować do 65-go roku życia
                  więc ma przed sobą ponad 10 lat pracy
                  Co nie zmienia też faktu, że 50-tka to nie koniec życia, nieprawdaż?
                  Poza tym sory ale mieszkanie po matce należy sie synowi, poza tym to nie coś
                  czego teściowa się dorobiła. Ona to mieszkanie dostała od ojca. Czyli w sumie
                  też można było ją pominąć i mieszkanie wnukowi zapisać z pominięciem teściowej
                  • 27.01.10, 13:58 Odpowiedz
                    Osobliwa logika.
                    Jeśli teściowej się nie należy, to tym bardziej nie należy się wnukowi. Ona
                    odziedziczyła je po własnym ojcu.

                    > Poza tym sory ale mieszkanie po matce należy sie synowi

                    PO matce - oczywiście.
                    Ale póki matka żyje, to może równie dobrze mieszkanie sprzedać, a forsę
                    przepuścić w kasynie i nikomu nic do tego.

                    --
                    chez alma
                    • 27.01.10, 14:03 Odpowiedz
                      ofkors, że może
                      tylko tym bardziej chyba zamyka sobie furtkę do tego aby w przyszłości ktoś się
                      nią zajął.
                      Poza tym chcę przypomnieć, że była mowa o zakupie dwóch małych mieszkań. Jedno z
                      nich byłoby własnością teściowej. Więc na lodzie nie zostałaby.
                      • 27.01.10, 14:12 Odpowiedz
                        Czyli teściowa ma zamienić duże mieszkanie na małe. Interes życia, jak ktoś tu
                        napisał wink
                        A potem i tak zostawi to małe w spadku synkowi, prawda?

                        --
                        chez alma
                        • 27.01.10, 14:17 Odpowiedz
                          to niech nic nie zamienia, tylko odda synowi i synowej 80 tys.
                          proste.
                          • 27.01.10, 14:21 Odpowiedz
                            Ale dlaczego miałaby oddawać?
                            Oni inwestowali w podwyższenie standardu swojego życia w tym mieszkaniu. Nie
                            sądzę, żeby uzgadniali z matką kwoty, które wydają. Nie prosiła ich o to, nie
                            robili tego dla niej. A po jej śmierci i tak mieszkanie będzie ich, więc de
                            facto wyremontowali mieszkanie dla siebie.

                            Nie przeczę, że teściowa zachowała się nie fair, nie klarując sytuacji. Ale
                            serio - naprawdę mogło przecież tak być, że ona żyła w przekonaniu, że owszem,
                            przekaże to mieszkanie synowi, ale W SPADKU. Wcześniej nie było mowy o
                            sprzedaży. Należało to wyjaśnić PRZED remontem. Teraz to trochę za późno.

                            --
                            chez alma
                            • 27.01.10, 14:27 Odpowiedz
                              a1ma napisała:

                              > Ale dlaczego miałaby oddawać?
                              > Oni inwestowali w podwyższenie standardu swojego życia w tym
                              mieszkaniu. Nie
                              > sądzę, żeby uzgadniali z matką kwoty, które wydają.

                              Bo byli przekonani że inwestuja w swoje.

                              owszem,
                              > przekaże to mieszkanie synowi, ale W SPADKU.

                              Mąz autorki ma jeszcze brata, więc i ten skorzysta na ich naiwności,
                              bo spadek będzie dzielony.

                              Wcześniej nie było mowy o
                              > sprzedaży. Należało to wyjaśnić PRZED remontem. Teraz to trochę za
                              późno.
                              >
                              Tak teraz za późno, niech się pijawa udławi swoim mieszkaniem, ale w
                              moim domu jej noga by nie postała.


                              --
                              http://dl3.glitter-
graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
                            • 27.01.10, 14:28 Odpowiedz
                              hipotetycznie
                              mieszkanie mógł dziadek jednak wnukowi zapisać
                              i też wtedy nic nie miałaby
                              upieranie się jej i twoje jednocześnie, że nic nikomu nie musi oddawać ukazuje i
                              ją i Ciebie w niezbyt dobrym świetle.
                              Poza tym zawsze mówię, że jak ktoś czegoś nie łapie to szybciej czy później na
                              pewno w takiej sytuacji będzie.
                            • 27.01.10, 14:31 Odpowiedz
                              > Ale dlaczego miałaby oddawać?
                              > Oni inwestowali w podwyższenie standardu swojego życia w tym
                              mieszkaniu

                              szczególnie spłacając nieswoje długi zainwestowali w podwyższenie
                              standardu swojego zyciasmile no tym to raczej obniżyli swój standard.
                        • 27.01.10, 14:25 Odpowiedz
                          boli Cię?
                          Do grobu przecież nie zabierze tego?
                          Poza tym duże to mam ja smile
                          No i skąd wiesz, ze tam gdzie teraz mieszka to ma takie niby przestrzenie życiowe?
                          • 27.01.10, 14:31 Odpowiedz
                            No właśnie ani trochę mnie nie boli wink
                            Ona dostała w spadku, oni też kiedyś dostaną. Normalna kolej rzeczy. Ale nie
                            trzeba już, natychmiast! matkę wywalić z ojcowizny, sprzedać, kupić jej
                            ewentualnie jakąś klitkę, a za różnicę postawić sobie dom - i najlepiej niech
                            się teściowa trzyma z daleka! To jest fair?

                            --
                            chez alma
                            • 27.01.10, 14:35 Odpowiedz
                              tak, z takim podejsciem jak twoje to faktycznie zawsze wszystko będzie nie tak
                              jak trzeba
                            • 27.01.10, 14:36 Odpowiedz
                              Bo masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, albo swój ciągnie do
                              swego.
                            • 28.01.10, 07:46 Odpowiedz
                              a1ma napisała:


                              > Ona dostała w spadku, oni też kiedyś dostaną.

                              Ona dostała zadłużone w spadku, syn i synowa oddłużyli je i wyremontowali, a
                              później znowu będą musieli oddłużyć bo dostaną w spadku zadłużone mieszkanie.
                              Teściowa nie ma dochodu więc opłacać tego mieszkania nie będzie, oni chcą się
                              wyprowadzić do większego więc mają wyjście albo opłacać za mamusię mieszkanie
                              albo pozwolić aby się znów zadłużyło.

                              Ale nie
                              > trzeba już, natychmiast! matkę wywalić z ojcowizny, sprzedać, kupić jej
                              > ewentualnie jakąś klitkę, a za różnicę postawić sobie dom - i najlepiej niech
                              > się teściowa trzyma z daleka! To jest fair?
                              >
                              Tak oczywiście za pieniądze ze sprzedaży 40 paro metrowego mieszkania kupią
                              kawalerkę i postawią dom, może jeszcze nawet coś na życie zostanie.
              • 26.01.10, 19:04 Odpowiedz
                Twoja teściowa to leniuch, nierób i pijawka.
                Umowy ustne sa tak samo wiążące jak pisemne. Pójdz do adwokata o poradę,
                zoabczysz co ci powie. Pozniej umowcie się z tesciową i zaproponujcie wyjscie z
                sytuacji, jeżeli się nie zgodzi przedstawcie jej ze sprawę będziecie kontynuowac
                w sądzie.
                Twoj mąz ma jeszcze brata, wiec po zejsciu tesciowej, bedzie je dzieciczyl w
                100% tylko w momencie jak spłaci połowę mieszkania na korzyść brata.
    • 26.01.10, 20:45 Odpowiedz
      No to zostaje Wam sąd, skoro macie faktury.
      --
      75/112 - 70(32)J/70P
      Moja ulubiona biżu smile
    • 27.01.10, 00:41 Odpowiedz
      A ja to widze tak:
      Wyscie sie kompletnie zwolnili z myslenia, jak dzieci.
      Dziadek moze i cos tam obiecal, ale widocznie sam gleboko do sprawy
      nie podchodzil, skoro nie zalatwil formalnosci. Jesli rzeczywiscie
      chce sie nieruchomosc wnukom zapisac, to sie to robi, a nie o tym
      gada. Szczegolnie, gdy jest sie juz dziadkiem.
      Moze i nie zdazyl, a moze taka mial po prostu wstepna wizje- w
      kazdym razie zawieszanie sie na tym jest bez sensu.
      Dziadek zmarl, mieszkanie odziedziczyla tesciowa i po temacie.
      Bo co Wyscie mysleli sobie pakujac te 80 kawalkow w remont i
      wiedzac, ze tesciowa mieszka u swojego faceta bez slubu?
      Jak mozna bylo o tym nie porozmawiac?
      Przeciez on nie musi jej wyrzucac, wystarczy, ze on umrze przed nia
      i pojawia sie jego spadkobiercy.
      I naprawde zalozyliscie, ze tu nie ma zadnego tematu do obgadania,
      bo "dziadek obiecal"?
      Co z tego, ze ona to potwierdzala? Moze by i tak chciala, ale
      rzeczywistosc zweryfikowala jej myslenie, ale to Wy powinniscie
      wziac to pod uwage, ze mama sklada nierealne kompletnie zobowiazania.
      Bo to Wy wkladaliscie te pieniadze po to, zeby to mieszkanie
      sprzedac- w calosci, bo Wy chcecie dom, bo dzieci, bo firma.
      Teraz tak kombinujcie, zeby zaproponowac mamie jakies lokum na
      wszelki wypadek i odzyskac chociaz czesc pieniedzy.
      Wynajmijcie to mieszkanie- niech najemca Wam placi i przez kilka lat
      odzyskacie kase, a mama nadal bedzie miala mieszkanie.
      Byc moze mama moze mieszkanie przepisac na Was, ale z dozywociem dla
      siebie- wtedy formalnie bedzie Wasze (dla dzieci?), ona bezpieczna,
      ale brat sie do niego nie dobierze.
      Lub pracujcie nad sprzedaza i podzialem kasy.
      Cokolwiek dziadek nie opowiadal, jak najbardziej wyglada na to, ze
      tesciowej ten majatek przynajmniej w jakiejs czesci sie po prostu
      nalezy, wiec trzeba szukac rozsadnej opcji podzialu i nie ma sie co
      wsciekac, bo sami sobie to zalatwiliscie.
      • > Wynajmijcie to mieszkanie- niech najemca Wam placi i przez kilka lat
        > odzyskacie kase, a mama nadal bedzie miala mieszkanie.

        taa, z dwójką małych dzieci i utopionymi 80 tys. będą bulić za najem mieszkania
        oraz lokalu pod firmę i czekać cierpliwie aż im się za kilka lat najem zwróci.
        kolejny sposób na utopienie kasy. a w międzyczasie teściowej się odmieni jeszcze
        ze sto razy, albo się babce umrze i do zysków z najmu się zacznie wtrącać drugi
        syn teściowej. wtedy to już nigdy nie odzyskają tych pieniędzy, bo bieżące
        wydatki przekroczą wysokość nakładów poczynionych na remont spornego mieszkania.
    • 27.01.10, 08:10 Odpowiedz
      Przepraszam, że to napiszę ale za głupotę się płaci. NIe pakuje się
      kasy w mieszkanie, które nie należy do nas, teściowa was oszukała,
      ale tak bywa, od zawsze ludzie oszukiwali innych ludzi, trzeba
      przyjąć za fakt, że mieszkania nie macie. Teściowej się nie dziwię,
      jak jej z facetem nie wyjdzie to gdzie pójdzie pod most? Baba nie
      zapracowała sobie na emeryturę a teraz trzęsie portkami.
      Możecie powiedzieć teściowej, że skoro mieszkanie jest jej to
      przestajecie płacić czynsz i oddacie mieszkanie z takim samym
      zadłużeniem z jakim je przyjeliście , uświadomcie jej, że jak nie
      będzie go opłacać to wkroczy komornik. Ma też drugi wybór, zgodzić
      się na kawalerce i tu jeszcze może zarobić bo może ją wynajmować a w
      razie czego jest zabezpieczona jak ją partner z domu wyprosi.
      • 27.01.10, 09:35 Odpowiedz
        Ma też drugi wybór, zgodzić
        > się na kawalerce i tu jeszcze może zarobić bo może ją wynajmować a
        w
        > razie czego jest zabezpieczona jak ją partner z domu wyprosi.


        najlepsza rada, jaką w tym wątku przeczytałam.
        prawnie i moralnie babce coś w zw. z tym mieszkaniem się należy.
        kobita do tej pory o siebie nie zadbała, zatem w waszym przypadku
        najlepiej sprzedać to mieszkanie i przekonać teściową do zakupu
        małej kawalerki.
        dochód - choćby i nieduży będzie zamiast alimentacji z waszej strony
        wy odbierzecie kasę za remont, dobierzecie kredytu i finito.

        cieszcie się, że was za wynajem nie chce podsumować, bo ja przy
        swojej złośliwości to bym powiedziała, że te pieniądze co na remont
        wydaliście to się zamortyzowały przez ten czas, co tam mieszkaliśmy -
        więc nic się wam nie należy, albo bardzo niewiele.

        argument o tym, że mieszanie jest małe, że macie dzieci jest tak
        samo nietrafiony jak to, że ona może se iść do pracy...tiaaaa
        albo że sama o siebie nie zadbała - tak samo, jak i wy o siebie.
        a remtont nie był robiony dla niej, tylko dla was.
        • 27.01.10, 10:01 Odpowiedz
          volta2 napisała:

          > Ma też drugi wybór, zgodzić
          > > się na kawalerce i tu jeszcze może zarobić bo może ją wynajmować a
          > w
          > > razie czego jest zabezpieczona jak ją partner z domu wyprosi.
          >
          >
          > najlepsza rada, jaką w tym wątku przeczytałam.


          Też tak uważam. Oczywistym jest że teściowa Was oszukała i to potępiam ale z
          drugiej strony nie dziwię się jej że chce zadbać o siebie. Przegięła natomiast z
          tą kasą okrutnie- macie zapewnić jej lokum, opiekę, może nawet wyżywienie i
          jeszcze kasę wyłożyć.
          Nie da się ukryć że sami sobie jesteście winni przez naiwność.
          Chociaż nie dziwię się że nie byliście podejrzliwi wobec najbliższej rodziny -
          ja również moim rodzicom ufam.
        • 27.01.10, 10:11 Odpowiedz
          volta2 napisała:

          > Ma też drugi wybór, zgodzić
          > > się na kawalerce i tu jeszcze może zarobić bo może ją wynajmować a
          > w
          > > razie czego jest zabezpieczona jak ją partner z domu wyprosi.
          >
          >
          > najlepsza rada, jaką w tym wątku przeczytałam.

          toż to właśnie jej proponujemy a ona kręci nosem
          chce i pieniędzy teraz i mieszkania i opieki na potem
          jeden frajer ją teraz utrzymuje a drugiego stara się zorganizować na zaś

          jesteśmy już tak zmęczeni tą sytuacją, że jeśli nie przystanie na naszą
          propozycję, będziemy z pomocą prawnika dochodzili odzyskania swoich środków
          a ona niech wtedy robi co chce, i liczy na siebie lub innego naiwnego, tylko sąd
          zmusiłby nas wtedy do pomocy jej, ale mam nadzieję, że ta sytuacja zostanie
          wzięta pod rozwagę
          • 27.01.10, 10:14 Odpowiedz
            i jeszcze odnosząc się do jednej z wypowiedzi powyżej
            lokatorzy wcale nie "dzicy", zameldowani na stałe i z potwierdzeniem opłacenia
            każdego rachunku
          • 27.01.10, 10:27 Odpowiedz
            i w jaki sposób? posiadanie rachunków to jest jedynie dowód na poniesione
            koszta. w jaki sposób zamierzacie udowodnić, że np. nie była to rekompensata za
            niepłacenie czynszu?. przeciez nikt wam nie kazał remontować tego
            mieszkania-zrobiliście to z własnej woli i nic nie ugracie. albo weźmiecie
            niesamowitego prawnika, albo przegracie, tak czy owak stracicie kupę kasy w
            sądzie. trudno jeśli teściówka nie zmieni zdania jesteście utopieni.
    • 27.01.10, 10:06 Odpowiedz
      Jak teraz nei zalatwicie definitywnie tej sprawy to będzie się ciągnęla za wami
      jeszcze baraaaardzo długo. Widac ze pijawka, wcale nie ma zamiaru wziąsc się do
      roboty, tylko chce na was żerowac. Ma 50 lat moze spokojnie pracować.

      Wynajac mieszkanie? a kto będzie się tym zajmowal? I jak podzielicie pieniądze w
      wynajmu?
      Wynanająć mozna, tylko nie dojdziecie do porumienia. Pijawka będzie chciała
      tylko pieniądze, a wszystkie sprawy związane za wynajem spadną na was. Z
      tesciowa beda awntury, nie dogodzisz jej finansowo, bedzie uwazala ze ja
      oszukujecie i nic do niej nei przemowi. Zakonczyć z nią teraz sprawy wszystkei
      bo bedzie gorzej.
    • 27.01.10, 10:44 Odpowiedz
      byliscie zachlanni, nierozmyslnie zainwestowaliscie to teraz macie
      niejasnosci i problem
    • 27.01.10, 10:50 Odpowiedz
      hm, tak to jest, jak się rości prawa do czegoś, co nie jest waszą
      własnością. skoro to jest mieszkanie teściowej (mówiąc "obiecała"
      zachowujesz się jak dziecko) to tylko możecie podziękować, że Wam
      pozwala tam mieszkać. od tego, co wydaliście na remont, odejmijcie
      tyle, ile płacilibyście za wynajem takiego mieszkania. i tyle wam
      się należy ze sprzedaży, jeśli teściowa się zgodzi na tę sprzedaż. a
      nie musi - przecież to jej mieszkanie, tak? o co wam w ogóle chodzi?
      jakoś nie mogę zrozumieć waszych pretensji. ale to teraz nagminne -
      dostałem od kogoś, i jeszcze źle. zaróbcie, kupcie swoje, i wtedy
      nikomu nic do tego.
      --
      pozdrawiam,
      kasia
      • 27.01.10, 11:26 Odpowiedz
        Przyznam, że jak czytam niektóre wypowiedzi , broniące teściowej, to
        mam mieszane uczucia. Bo rozumiem, że synowa może nie mieć zaufania
        do teściowej i na odwrót, ale nie zapominajmy, że mieszkanie matka
        obiecała synowi, swojemu dziecku. Nie wiem, jak można żyć, jeśli nie
        można ufać własnej matce. Jak można obiecać coś, a potem się wycofać
        i na dodatek chcieć czerpać z tego korzyści. Czy tak trudno było
        powiedzieć: ''Synu, możecie mieszkać, ale musicie się liczyć z tym,
        że mogę tego mieszkania potrzebować''. Uczciwie i prosto. A nie
        czekać, aż syn spłaci zadłużenie i wyremontuje. Niech będzie, że
        remontował dla siebie, ale płacił czynsz, na co teściowej nie byłoby
        stać i straciłaby to mieszkanie. Syn mógł się tam przecież nie
        przeprowadzać, wynajmować gdzie indziej, ale nie remontować i
        pieniądze odkładać. Ale teściowa sobie wykombinowała, że niech
        mieszkają, na wieki w tych 40 metrach, a jak ją pan kopnie , to
        wróci do swojego, syn i synowa będą się nią opiekowali, a ona będzie
        stawiać warunki, bo to przecież jej.
        Faktem jest, że nie należy inwestować pieniędzy w coś, co formalnie
        nie jest nasze. Ale przykre, że nie można mieć zaufania do matki.
        Miałam podobną sytuację. Teściowa miała duży dom, do którego po
        ślubie się wprowadziliśmy. Część domu po ojcu należała też do męża,
        a część do jego brata. Zamieszkaliśmy tam na prośbę teściowej, która
        sama nie była w stanie utrzymać nieruchomości. Po roku się
        wyprowadziliśmy, bo teściowa zaczęła się domagać sporych inwestycji
        remontowych przy jednoczesnym twierdzeniu, że swoją część da
        wnuczkom (córkom drugiego syna). Mąż stwierdził, że nie będzie
        wkładał pieniędzy w cudze i teściowa dom musiała sprzedać.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.