Dodaj do ulubionych

nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć?

26.01.10, 17:06
Drogie Emamy, poradźcie co zrobiłybyście w tej sytuacji:
dwa lata temu zmarł dziadek mojego TŻ, obiecał w spadku zostawić mu swoje
mieszkanie. O spisaniu testamentu nikt nie myślał, dziadek był w świetnej
formie o to mieszkanie było "kiedyśtam". Niestety dziadek zachorował i choroba
pokonała go w ciągu kilku dni.
Po jego śmierci mieszkanie odziedziczyła, bo nie było testamentu, teściowa.
Obiecała jednak, że przepisze je na syna, tak jak było mówione wcześniej.
Zamieszkaliśmy tam, zostało spłacone zadłużenie, zrobiliśmy generalny remont -
wszystko kosztowało ok 80tyś, z kredytu więc jeszcze trochę pospłacamy.....
Minęły dwa lata, w tym czasie teściowa oczywiście mieszkania nie przepisała,
nie naciskaliśmy bo na notariusza jakoś kasy nie było a TŻ stwierdził, że
własna matka go nie oszuka...
No ale niestety.
Teraz chcemy sprzedać to mieszkanie i kupić dom, rodzina nam się powiększa,
firma TŻ potrzebuje więcej miejsca (teraz wynajmujemy).
A teściówka zaczęła robić problemy.
Przepisania mieszkania odmawia, na sprzedaż się nie zgadza, zainwestowanych
przez nas pieniędzy oddać nie chce, nie ma zresztą z czego bo mieszka w domu
partnera, jest na jego utrzymaniu i do pracy się nie wybiera.
Zażądała czegoś w rodzaju renty - 500zł miesięcznie i pisemnej obietnicy (u
notariusza), że w kupionym domu będzie miała pokój z kuchnią, łazienką i
niezależnym wejściem.
Wtedy łaskawie daruje TŻ mieszkanie.
Nas nie stać będzie na płacenie jej co miesiąc, perspektywa wspólnego
mieszkania też się nie uśmiecha. Zresztą dom z miejscem dla nas, na firmę i na
teściową jest już poza naszymi możliwościami.
Jestem teraz tak wściekła, że jedyne co chcemy to odzyskać swoje pieniądze.
Proponujemy jej kupno kawalerki (akurat na tyle starczy jak się podzieli kaskę
na pół) - zastanowi się....
Twierdzi, że chce mieć pomoc na stare lata, ale szczerze mówiąc to po takim
numerze, łącznie z pisemnym zobowiązaniem do tej pomocy, to aż się odechciewa sad
Zupełnie nie wiem jak z tego wybrnąć, gdybyśmy wiedzieli, że tak to się
skończy to nie wprowadzilibyśmy się tu po prostu.

Bardzo się rozpisałam, przepraszam. Mam nadzieję, że komuś udało się doczytać
do końca.
ten wątek to żadna prowokacja itp, założyłam nowy nick na tę okazję po prostu
Edytor zaawansowany
  • 26.01.10, 17:20
    No tak, umoczyliście sporo pieniędzy. Możecie je odzyskać chyba
    tylko na drodze sądowej (skoro teściowa taka uparta) pod warunkiem,
    że macie jak udowodnić, że to Wy płaciliście za remont itp
    (najlepsze są faktury na wasze nazwisko). Ciężko bedzie się dogadać
    z teściową.
    --
    Lubię siebie smile
    zajrzyj: www.adopcje.kroliki.net
  • 26.01.10, 17:23
    A sa inni spadkobiercy?
    Po drugie- to naiwność wielka ładowac pieniądze w nie swoje
    mieszkanie.
  • 26.01.10, 17:33
    innych spadkobierców poza teściową nie ma,
    mamy rachunki na jakieś 90% kwoty, reszta uzbierała się z "drobnicy" na którą
    nie braliśmy faktur
    w głowie mam cały czas słowa TŻ, że własna matka go nie oszuka
    nie bez powodu mówią, że najgorsze interesy robi się z rodziną
  • 27.01.10, 18:35
    Ja nawet palcem w mieszkaniu nie kiwnęłam, dopóki moi "Nie
    Teściowie" nie przepisali mieszkania. Moja Nie Teściowa to straszna
    bałaganiara, graciara itp i gdyby zobaczyła wyremontowane i
    wypicowane mieszkanie, to napewno odechciałoby się jej przepisywać.
    Taki typ.
    A Wy może w jakiś sposób postarajcie się z nią dogadać.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/3jvzi09kc3kfou3z.png
  • 26.01.10, 17:35
    Teściowa zrobiła Was elegancko w balona.
    Nie wiem, co Ty zrobisz, wiem, co ja bym zrobiła.
    --
    Poeta jest niezbędnym elementem domowego zacisza. Udzielamy całorocznych gwarancji, oferujemy niskie ceny. Wierzymy, że do końca roku w każdym domu będzie poeta.
  • 26.01.10, 17:41
    No niestety - sfrajerzyliscie sie i teraz dostajecie po tyłku.
    jedyna dobra rzecz ze moze nastepnym razem 3 razy pomyslicie zanim sie
    wpakujecie w takie obiecanki-cacanki.
    Uczenie sie na błedach - to tez jakis pozytyw, prawda?

    A co do samego problemu - ja bym ostro postawila sprawe na ostrzu norza -
    "mamusia" nie chce przepisac mieszkania (mimo obietnic) ? - fajnie smile- trudno
    sie mowi ale w takim razie "mamusia" bedzie łaskawa oddac 80 tys złotych jakie
    wpakowaliscie w remont.
    Jesli nie ma takiej kwoty to prosze sprzedac owe mieszkanie i z sumy jaka za nie
    dostanie - oddac to co włozyliscie

    ps. jesli mieszkaliscie w tym mieszkaniu uczciwie bylo by odliczyc jakas kwote
    eksploatacyjna - byc moze bylo by to owe 10% jakich nie ma na fakturach.

    Tyle tylko ze pewnie twoj maz nie bedzie chcial isc na udry z matka a i do ew.
    sadowej sprawy sie nie posunie.
    W tym momencie to ja bym chyba zerwala wszelkie kontakty - moze jak "mamusia"
    ochlonie i zobaczy ze przez swoje zachowanie zostala sama - to jej rozum wróci.

    A na przyszlosc - nic na "gebe" wszystko na papierze uncertain

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/id/ac/nnbn/OZxEdRnxhanUBRUeAX.jpg
  • 26.01.10, 17:49
    o kosztach eksploatacyjnych nie może być mowy
    dziadek nie chciał robić żadnych remontów i jego mieszkanie wyglądało..no cóż..
    wymieniliśmy absolutnie wszystko, okna, drzwi wew, zew, podłogi,
    zostały tylko kaloryfery w pokojach bo dobrze grzeją
  • 26.01.10, 17:42
    Swoją drogą ciekawa jestem, z czego wynika takie, a nie inne postępowanie teściowej - z czystej złośliwości, skąpstwa czy strachu, że zostanie na lodzie, gdyby partner zechciał się jej pozbyć. Bo ma dokąd się przeprowadzić w razie czego? A jeśli tenże partner umrze, co z nią, gdzie zamieszka?
    A zresztą, nawet jeśli motorem działania teściowej jest strach, to i tak trzeba przyznać, że załatwiła to wyjątkowo nieelegancko.
    --
    Kiedy już rozpoznamy masona, należy go natychmiast oddzielić od reszty społeczeństwa. Gdy już nam to się uda, możemy spróbować wyleczyć go z masońskich nawyków, za pomocą psychoterapii behawioralnej.
  • 26.01.10, 17:39
    A może macie świadków, którzy mogą zeznać jaka była wola zmarłego? Chociaż po
    tak długim czasie, po śmierci dziadka - to już chyba za późno. Może jakaś
    prawniczka tutaj Ci doradzi. Tak czy inaczej proponuję konsultację z prawnikiem.
    Będziecie wiedzieli jak sprawa wygląda z punktu widzenia prawa (konkrety a nie
    podejrzenia) i w związku z tym będziecie wiedzieli jak reagować na propozycje
    teściowej. A może zadziała spokojna rozmowa w cztery oczy między matką i synem?
    Tyle, że stwoj mąż musi byc spokojny i nie bać się reakcji matki. Macie jakies
    kwity, że to wy spłaciliście mieszkanie i rachunki po remoncie? Mogą się przydać uncertain
    Kupno dwóch mieszkań mniejszych jest dobrym rozwiązaniem. Niesprawiedliwym może,
    ale najbardziej pokojowym. Co do mieszkania z teściową - nie pchałabym sie w to
    absolutnie, a po takiej akcji - tym bardziej.
    --
    FloWorld
    - E-kobiety: macochy, żony, kochanki, matki.
    - Nie w parze: nowa praca, mieszkanie, mąż i...
  • 26.01.10, 17:55

    Hmm, a gdzie będzie mieszkać teściowa po przepisaniu mieszkania?
    Na razie piszesz tylko o swoich potrzebach.
    Dziwisz się, że nie chce zostać bezdomną?
    Co do remontu-zanim zaczeliście wydawać pieniądze trzeba było
    ustalić konkrety. Teraz to aby uspokoić nerwy i złość
    zaproponowałabym rozmowe o spisaniu testamentu na rzecz syna lub
    wnuka/czki.
  • 26.01.10, 18:11
    napisałam niejasno trochę, już tłumaczę
    mieszkanie można sprzedać za ok 160tyś, po odjęciu naszych pieniędzy zostaje
    akurat na kawalerkę - takie ceny są w naszym mieście
    Teściowa jest po 50tce, nie pracuje ze swojego wyboru co najmniej 10 lat bo tyle
    minęło odkąd poznałam TŻ, a wiem, że wcześniej już jakiś czas nie pracowała.
    Ślubu ze swoim facetem nie ma, on nie chce a ona ubolewa, że po jego śmierci
    nawet renty nie dostanie big_grin
    Do tej pory mieliśmy normalne relacje, pomoc w razie potrzeby czy to jej, czy
    moim rodzicom wydawała mi się oczywista ale teraz mam mieszane uczucia.
    Tłumaczę sobie, że faktycznie boi się zostać na lodzie jak ją ten facet przegoni
    ale styl w jakim to próbuje załatwić pozostawia wiele do życzenia. Drugi z jej
    synów wdał się w (rozwiedzionego) ojca, bardziej interesuje go alkohol niż
    praca, to mój TŻ jest tym odpowiedzialnym który by jej pomógł, a ona mu taki
    numer....
  • 26.01.10, 18:12
    Może i teściowa się boi, o czym pisałam wyżej, niemniej tak się spraw NIE załatwia. Nie robi się własnego dziecka w konia, nie zmusza podstępem do inwestycji w cudze interesy, tylko siada się na tyłku razem z innymi osobami zainteresowanymi i rozmawia.
    Też bym się, na miejscu autorki, wqrwiła.
    --
    Kiedy już rozpoznamy masona, należy go natychmiast oddzielić od reszty społeczeństwa. Gdy już nam to się uda, możemy spróbować wyleczyć go z masońskich nawyków, za pomocą psychoterapii behawioralnej.
  • 26.01.10, 17:56
    Czy było przeprowadzone sądowe postępowanie spadkowe?
    Po zmarłym rodzicu dziedziczy jego małżonka 50% a resztę dzieci (jeśli są) po równo.
    Czyli po twoim teściu dziedziczy twoja teściowa i twój mąż.
    Czyli po 50%. O ile mąż nie ma rodzeństwa oczywiście.
  • 26.01.10, 17:57
    Ups nie doczytałam, że to był dziadek, a nie ojciec męża.
  • 26.01.10, 18:27
    Obietnice obietnicami a prawo prawem; nawet gdyby dziadek zapisał wam dom
    teściowej należałby sie zachowek;

    www.rp.pl/artykul/81965_Najblizszym_nalezy_sie_przynajmniej_zachowek.html
    Przykre jest to że wprowadziła was w błąd,z 2 strony syn nie ma moralnego kaca
    że chce totalnie "wywłaszczyć" własna matkę która nie ma dochodu i własnego kąta?
    Teściowa pewnie kombinowała tak;w życiu rożnie bywa i może ją TŻ zostawić na
    lodzie , wam schedę przepisze a wiadomo na co jak na co ale na wdzięczność
    synowej nie ma co liczyć...Poki nie było opcji sprzedaży to niebezpieczeństwa
    tez nie było, zapewne zakładała że jak cos będzie nie tak to ja do jej własnego
    domu przyjmiecie a tak postawiliście ja w niemiłej sytuacji.Osobiście się nie
    dziwie ze próbuje się zabezpieczyć.
  • 26.01.10, 18:35
    wiedziałam, że i takie głosy się pojawią
    nie byłoby całej tej sprawy gdyby nie to, że kiedy trzeba było długi spłacać i
    pieniążki wykładać to mówiła "tak synku oczywiście, że ci to przepiszę, przecież
    dziadek tak chciał"
    mogła od razu powiedzieć "pomieszkajcie sobie ale chałupa jest moja" albo zrobić
    cokolwiek innego niż składać fałszywe obietnice i namawiać do zamieszkania tutaj
  • 26.01.10, 18:48
    dodam jeszcze, że my w tej chwili chcemy odzyskać swoje pieniądze, reszta
    starczy jej na mieszkanie a ona i to nam uniemożliwia i chce pieniędzy na
    utrzymanie!! nie jest stara, chora czy bez wykształcenia, nic nie stoi na
    przeszkodzie żeby poszła do pracy
  • 26.01.10, 19:04
    Ja ci pokazuje jej punkt widzenia.Jak sama będziesz po 50 na pewno będziesz gnać
    na skrzydłach do tyrki a dom przepiszesz na synową, już to widzę.
    Uważam że dom chciała przepisać ale zapewne myślała że zrobi to mając stabilną
    sytuację albo i nigdy bo w końcu skoro taka super z was rodzina to po co się w
    te zapisy bawić, tylko wy postanowiliście ją wycyckać, pozbawić praw i
    tyle.Historie o losach rodziców którzy przepisali ojcowiznę nie są wymysłami, to
    prawda.Ja na jej miejscu przepisałabym w testamencie dom na wnuka i dała wam
    prawo do mieszkania....no chyba ze wasz potomek pewnego dnia stwierdziłby ze z
    małżonkiem doszedł do wniosku że macie ledwie po 50-tce, chorzy nie jesteście,
    czy też bez wykształcenia i......
  • 26.01.10, 20:07
    ech, tylko widzisz, ona nie miała nam oddać swojego majątku, tylko SAMA
    zobowiązała się do przepisania tego co mężowi chciał dać jego dziadek, ("zapłać
    zaległości, zrób remont o to twoje przezież")
    ją samą nie kosztowało to absolutnie nic
    wszelkie koszty ponieśliśmy my a teraz nie możemy nawet tego odzyskać bo jej się
    odwidziało
    mogła od początku powiedzieć, że to będzie jej i tyle
    zamiast tego zafundowała sobie remoncik na koszt syna a potem jej się odwidziało ;-/
  • 26.01.10, 20:29
    No tak, dlatego mowie że wprowadziła was w błąd.Ale nie dziwie się że jak doszło
    co do czego przemyślała sobie wizje przyszłości i ma pietra i słusznie.Własne
    dzieci potrafią starsza osobę odtrącić a od obcych tym bardziej nie ma co liczyć
    na sentymenty.Ide o zakład na 100 % ze uważała ze nie będzie pomysłu dotyczącego
    sprzedaży schedy - wy byście mieszkali a ona jakby za x lat zaczęło się coś
    sypać miałaby gdzie wrócić a tym sposobem zamykacie jej drogę.Ty nie widzisz jej
    /i masz takie prawo/ we wspólnym domu, to do własnego byś ja przyjęła? Raczej
    nie i ona to wie.
  • 26.01.10, 20:36
    tylko, że ta scheda ma 44m2, dwa małe pokoje a my mamy dwoje małych dzieci,
  • 26.01.10, 20:49
    Domyślam się że nie jest łatwo, ale co ma do tego teściowa? Ma się poświecić bo
    wy macie dzieci?
    No kochana wybacz, ale wyobraź sobie że ty jesteś na jej miejscu..jak jej się
    związek zawali co zrobi? Gdzie pójdzie mieszkać, do kogo? Wyobraź sobie...ma 60
    lat a partner ja wyrzucił ewentualnie zmarło mu się i jego spadkobiercy kazali
    jej się wynosić...przyjmiesz ja z otwartymi rękoma? Już teraz wiesz że nic z tego.
    To mieszkanie-MIESZKANIE JEJ OJCA, nie twojego - to jej jedyne
    zabezpieczenie.Robotna nie jest ale wychodząc z tego założenia można powiedzieć
    że wy tez nie skoro na własne nie zarobiliście a siedzicie U TESCIOWEJ - bo to
    jej, jej, bez względu na to co dziadek obiecał.
    Kawalerka jest dobrym pomysłem i zauważ że ona nie powiedziała nie, czyli uznała
    pomysł za sensowny.
  • 27.01.10, 08:43
    Teściowa ma swoje lata, a zachowuje się jak małe dziecko. O swojej
    starości należy pomyśleć wcześniej. Poszła do faceta, nic nie jest
    tam jej, nie pracuje - na co liczy na przyszłość? Że syn ją weźmie
    do tak małego mieszkania? Zawsze się trzeba zabezpieczyć, ale nie
    tak głupio i nie kosztem dziecka. I nie chodzi mi o to, że miała się
    zrzec tego mieszkania, tylko mogła wyraźnie powiedzieć, że rości
    sobie do niego prawa. Wtedy syn nie inwestowałby pieniędzy w
    mieszkanie, które być może nigdy nie będzie do niego należało (bo ma
    brata, mamusia obrazi się na synowśą i drugiemu nieudacznikowi
    przepisze). Testament zawsze można zmienić i nie jest to żadna
    gwarancja. Darowiznę niby też można cofnąć, ale już nie tak prosto.
    Kobieta cały czas żyje na czyjś koszt; o ile rozumiem, że może
    chcieć tego mieszkania w wybudowanym domu to comiesięczne dawanie
    jej kieszonkowego to już przesada. Nie mówiąc o tym, że chodzi jej
    też o opiekę na starość. Przecież w ten sposób domaga się nie tylko
    zwrotu mieszkania (bo w domu syna miałaby niezależne), ale także
    alimentacji już teraz, gdy nie jest ani stara, ani chopra, a syn się
    do jej obecnej sytuacji życiowej nie przyczynił.
    Mało tego, właściwie chce naciągnąć własne dziecko, bo przecież po
    remoncie ten lokal zyskał na wartości. Gdyby syn tam nie zrobił
    remontu , to nie miałaby się do czego wprowadzić. Nie ma także
    środków na opłacenie czynszu.
    Postąpiła nieuczciwie. Jeśli chciała zabezpieczenia to mogła sobie
    to mieszkanie zatrzymać. Na co liczyła? Teraz nagle doszła do
    wniosku , że potrzebuje czegoś, w razie sytuacji awaryjnej?
    Przecież sama tak to sobie ułożyła. Mieszka z facetem u niego, bez
    ślubu, zrezygnowała z pracy , w nic nie inwestuje, rzeczywiście
    sytuacja nieciekawa. Ale to nie powód , żeby wykorzystać syna. Teraz
    powinna mieszkanie sprzedać i zwrócić młodym nakłady. Resztę niech
    sobie bierze i robi z tym, co chce.
  • 27.01.10, 15:12
    Z drugiej strony ta kobieta mogła sie z kochasiem wprowadzić po
    śmierci ojca i wtedy młodzi musieliby sobie cos znaleźć.
  • 27.01.10, 18:24
    "
    > Teściowa ma swoje lata, a zachowuje się jak małe dziecko. O swojej
    > starości należy pomyśleć wcześniej"

    Lepiej pozno niz wcale.

    "Zawsze się trzeba zabezpieczyć, ale nie
    > tak głupio i nie kosztem dziecka. I nie chodzi mi o to, że miała się
    > zrzec tego mieszkania, tylko mogła wyraźnie powiedzieć, że rości
    > sobie do niego prawa."
    Kosztem dziecka..no właśnie, pewnie by usłyszała, co mamusia będzie w 2 mieszkać?

    "tylko mogła wyraźnie powiedzieć, że rości
    > sobie do niego prawa. Wtedy syn nie inwestowałby pieniędzy w
    > mieszkanie, które być może nigdy nie będzie do niego należało"

    Racja,ale zakładam że do głowy jej nie przyszło że syn będzie chciał mieszkanie
    zbyć.nim oficjalnie oddać w czasowe użytkowanie-formalnie, wtedy kwasów by nie było.

    "Postąpiła nieuczciwie. Jeśli chciała zabezpieczenia to mogła sobie
    > to mieszkanie zatrzymać."
    ale ona je zatrzymała właśnie i proszę jaka reakcja dzieci...poszła po rozum jak
    zaczeli jej mieszkanie sprzedawać

    Skoro mowa o zwrocie nakładów to należy sumę pomniejszyć o okres użytkowania
    średnio ok 1000 zł/ msc tyle kosztuje wynajem - rozliczają sie prawda?
  • 27.01.10, 18:25
    Przeczytałam cały wątek i uważam,ze syn i synowa mają słuszne pretensje.To
    prawda-po dziadku dziedziczy jego córka-czyli w tym przypadku teściowa.Jednak
    gdyby nie jej syn i synowa to mieszkanie nie nadawałoby się do zamieszkania, ale
    też przede wszystkim-byłoby już własnością komornika.A to dlatego,ze teściowa
    nie miałaby z czego opłacać czynszu bo nie pracuje gdyż tak jej wygodnie.Dzięki
    synowi i synowej mieszkanie zostało w rodzinie.Ale to tylko dlatego,ze matka
    oszukała własne dziecko zapewniając,ze to mieszkanie na niego zapisze.Otóż syn
    ufając własnej matce i jej zapewnieniom,że to mieszkanie na niego
    przepisze,spłacił dług jaki na tym mieszkaniu wisiał i regularnie ze swoja zoną
    płaci czynsz.Prawo jest prawem,ale sumienie sumieniem.Nie mogłabym w taki sposób
    oszukać własnego dziecka.Z tego co autorka napisała, teściowa sama zachęcała do
    przeprowadzenia remontu i spłaty długu, bo przecież "robią to dla siebie".Koniec
    końców dług spłacony, remont zrobiony, a teściowa zmieniła zdanie.Nikt jej nie
    chciał zostawiać bez niczego.Chodziło tylko o przepisanie mieszkania.A że syn i
    synowa chcieli je sprzedać-z tego co autorka pisze teściowa o tym wiedziała
    przed remontami.Logiczne ze jak jest możliwość i rodzina się powiększa to szuka
    się czegoś większego.Nikt nie mówił o pozostawieniu teściowej na
    lodzie.Zaproponowali jej kupno mniejszego mieszkania, które moze łatwiej byłoby
    jej utrzymać, skoro tego i tak nie była w stanie.Jednak teściowa postawiła swoje
    warunki.Zgodzi sie na sprzedaż mieszkania gdy syn zapewni jej opiekę,mieszkanie
    i pensję 500 zł(dla mnie to ogromna kwota w przypadku gdy sa dzieci).Czyli gdy
    jednym zdaniem-syn się zgodzi aby jego własna matka się na nim uwiesiła do konca
    jej życia.Autorka wyraźnie napisała,że nie stać ich na to,a teściowa tez o tym
    na pewno wie.Poza tym nie dziwie się,ze nie chcą z teściową póki co mieszkać-też
    bym unikała.Można owszem na starość się zająć,ale z jakiej racji już teraz
    mieszkać razem?Gdy teściowa jest sprawna?I jeszcze teściowej dawać wypłatę??Po
    to się chyba bierze ślub,żeby "odpępowić się" m.in od rodziców.I każdy ma prawo
    do własnego życia, niekoniecznie z teściową za ścianą.Dodatkowo jest drugi syn,
    który jak już teraz widać , "załapałby się" na 50% wyremontowanego mieszkanka,
    gdyby nie daj Boże teściowej coś się stało.Ten syn, który zainwestował wierząc
    swojej mamie, wyszedł na frajera.Mamiony obietnicami,ze to za chwilę będzie jego
    zainwestował sporą kwotę.Został oszukany.I został na lodzie.Bez
    pieniędzy.Myślę,ze teściowa zrobiła to z premedytacją bo tak było jej po prostu
    wygodnie.Zgadzała się na wszystko bo wiedziała,ze inaczej straci mieszkanie gdy
    wejdzie komornik.A potem jakoś to "wygładzi".Teraz mieszkanie spłacone, czynsz
    płacony regularnie.Teściowej za przeproszeniem odeszły strupy od d.. i zaczęła
    stawiać warunki.Rozwiązanie widzę takie,żeby nie przedłużać: przeprowadzić się
    do mieszkania wynajętego i przestać płacić czynsz matce.Skoro taka zaradna niech
    sobie radzi dalej.Mieszkanie pewnie przepadnie na rzecz komornika bo ona nie
    będzie mieć pieniędzy na płacenie czynszu i dług znowu urośnie, ale ja bym tak
    to zostawiła.Trudno.80 tysięcy to duża kwota ale w perspektywie lat robi się
    mniejsza.Można ją odpracować choć to wyrzeczenia-dałabym spokój i nie
    pozywałabym do sądu.Za to trzymałabym rachunki.Z taką mamuśką urwałabym też
    kontakt.I żadnej opieki czy pomocy-ma drugiego syna niech się zajmie.Gdyby po
    pewnym czasie w miarę wzrostu kolejnego długu za czynsz zaczęła napomykać z
    propozycjami przeprowadzki do jej mieszkania wyśmiałabym ją.Gdy straci
    mieszkanie dopiero realnie odczuje to zagrożenie, o którym jej obrończynie tyle
    tu napisały.Nagle zostanie bezdomna.I bez rodziny-bo ja na miejscu jej syna
    wypięłabym się.Może to okrutne takie rozwiązanie,ale myślę ze terapie szokowe
    zawsze najlepiej działają
    --
    moje zapachowe impresje
  • 27.01.10, 18:30

    > Racja,ale zakładam że do głowy jej nie przyszło że syn będzie chciał mieszkanie
    > zbyć.nim oficjalnie oddać w czasowe użytkowanie-formalnie, wtedy kwasów by nie
    > było.

    > Skoro mowa o zwrocie nakładów to należy sumę pomniejszyć o okres użytkowania
    > średnio ok 1000 zł/ msc tyle kosztuje wynajem - rozliczają sie prawda?


    Na razie sprawa wygląda tak: teściowa mieszkanie dostała za free w ramach
    spadku.Jednak był mały feler, bo ciążył na nim dług.Syn w dobrej wierze ten dług
    spłacił i regularnie ze swoją żoną( ta okropną synową) płacili czynsz-inaczej
    mieszkanie by przepadło na rzecz komornika.Nie widzę więc powodu, dla którego
    syn byłby coś winien swojej matce-pijawce.Jego koszty od samego początku
    przerosły koszty użytkowania.I matka na tym skorzystała.Bo z tego co autorka
    pisała-mieszkanie wcześniej nie nadawało się do normalnej egzystencji.Remont
    podniósł jego wartość także na rynku nieruchomości

    --
    moje zapachowe impresje
  • 27.01.10, 18:32
    lunula napisała:

    >
    > > Racja,ale zakładam że do głowy jej nie przyszło że syn będzie chciał mies
    > zkanie
    > > zbyć.nim oficjalnie oddać w czasowe użytkowanie-formalnie, wtedy kwasów b
    > y nie
    > > było.


    Jeszcze do tego się odniosę, bo w poprzednim poście "zjadło" mi tekst: teściowa
    jeszcze przed remontami i spłatą zadłużenia wiedziała,ze mieszkanie będzie
    sprzedane.Tak więc oszukała syna bez dwóch zdań
    --
    moje zapachowe impresje
  • 27.01.10, 18:33
    nie wszędzie
    Na Podlasiu kosztuje to średnio od 400 do 1000 i więcej zł
    No chyba nie myślisz, że malutkim mieście na ścianie wschodniej tyle to kosztuje
  • 27.01.10, 18:37
    Racja,ale zakładam że do głowy jej nie przyszło że syn będzie chciał mieszkanie
    > zbyć

    wtedy też pojawił się pomysł, że mieszkanie które wedle słów dziadka a potem i teściowej miało przypaść mężowi, w "lepszych czasach" sprzedamy i kupimy dom z miejscem na działalność firmy.
    Teściowa o tych planach wiedziała od początku.

    --
    Kiedy już rozpoznamy masona, należy go natychmiast oddzielić od reszty społeczeństwa. Gdy już nam to się uda, możemy spróbować wyleczyć go z masońskich nawyków, za pomocą psychoterapii behawioralnej.
  • 26.01.10, 20:43
    kozica111 napisała:

    > NoIde o zakład na 100 % ze uważała ze nie będzie pomysłu dotycząceg
    > o
    > sprzedaży schedy - wy byście mieszkali a ona jakby za x lat zaczęło się coś
    > sypać miałaby gdzie wrócić a tym sposobem zamykacie jej drogę.

    Czy byłabyś łaskawa czytać uważnie?? Bo ja nie autorka, ale szlag mnie trafia.
    Oni chcą tylko odzyskać swój wkład, pieniądze włożone w remont. Za resztę pijawa
    może sobie kupić kawalerkę i siedzieć tam z gachem albo bez.
    ALe pijawie pensja sie marzy.
    No szlag.
    --
    http://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
  • 26.01.10, 20:53
    "Czy byłabyś łaskawa czytać uważnie?? Bo ja nie autorka, ale szlag mnie trafia.
    > Oni chcą tylko odzyskać swój wkład, pieniądze włożone w remont. Za resztę pijaw
    > a
    > może sobie kupić kawalerkę i siedzieć tam z gachem albo bez.
    > ALe pijawie pensja sie marzy.
    > No szlag."

    Naiwna jesteś na maksa- i autorka się do tego nie przyzna ale dobrze wie ze mam
    racje- składając teściowej propozycje zwrotu wkładu od razu wiedzieli że w życiu
    nie będzie w stanie takiej kwoty ani mniejszej wyłożyć.
    Chodziło o wysiudanie mamy z praw ale nie wyszło.Dla mnie problemu nie ma- niech
    sprzedają i dzielą się kasą.Pijawa- mądra kobieta i tyle.
  • 26.01.10, 20:57
    kozica111 napisała:

    >
    > Naiwna jesteś na maksa- i autorka się do tego nie przyzna ale dobrze wie ze mam
    > racje- składając teściowej propozycje zwrotu wkładu od razu wiedzieli że w życi
    > u
    > nie będzie w stanie takiej kwoty ani mniejszej wyłożyć.

    I nie musi!!!
    Jak sprzedadzą mieszkanie to oni odzyskają swoje a teściowej starczy na kawalerkę.
    W realność wyliczeń nie wnikam, nie wiem gdzie się akcja dzieje ani nic.
    Teściowa żądając pensji dla siebie pokazała że jest wstrętną pijawą i pewnie od
    początku miała taki plan.

    --
    http://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
  • 26.01.10, 21:55
    Akurat pomysł z kawalerką poparłam.Chodzi o to ze dorośli ludzie wzajemnie sobą
    manipulują i pogrywają na poczuciu winy.Z pensja przegięcie widać w tej panice
    trochę przedobrzyła.
  • 27.01.10, 19:24
    Ta "mądra kobieta", która okradła syna na 80 tys. i tak koniec końców zostanie
    sama, bo nie sądzę, żeby syn chciał z nią jakieś kontakty utrzymywać. Gach ją
    pogoni w trzy wiatry, a ona zostanie w tym mieszkaniu, którego nie bedzie miała
    za co utrzymać, bo pracy nie ma. Współczuję autorce. Radzę zebrać
    rachunki,wystąpić na drogę sądową o zwrot poniesionych kosztów i zerwać z taką
    "mamusią" jakiekolwiek kontakty.Nie miałabym najmniejszych oporów.
  • 26.01.10, 21:49
    kozica111 napisała:

    > Naiwna jesteś na maksa- i autorka się do tego nie przyzna ale dobrze wie ze mam
    > racje- składając teściowej propozycje zwrotu wkładu od razu wiedzieli że w życi
    > u
    > nie będzie w stanie takiej kwoty ani mniejszej wyłożyć.

    No jednak nie doczytałaś - teściowa nie chce sprzedać mieszkania. Nie zgadza się
    na sprzedaż.
    --
    75/112 - 70(32)J/70P
    Moja ulubiona biżu smile
  • 26.01.10, 21:58
    "Proponujemy jej kupno kawalerki (akurat na tyle starczy jak się podzieli kaskę
    na pół) - zastanowi się...."

    Skoro sie zastanowi tzn że kwestia sprzedaży nie jest przesądzona, czyz nie?
    Ja nie podniecam się lecąc na oślep po pojedynczych zdaniach tylko czytam
    wyłapując sens całości wypowiedzi.. Ty przeczytałaś zapewne wstęp, doczytaj do
    końca.
  • 26.01.10, 22:16
    Przeczytałam, sens całości wypowiedzi wyłapałam taki, że teściowa wycofała się z
    danego słowa i robi trudności ze sprzedażą, a zastanawiać się można długo.
    --
    75/112 - 70(32)J/70P
    Moja ulubiona biżu smile
  • 27.01.10, 07:39
    Też uważam że mądra kobieta z teściowej autorki wątku. Mnie
    niestety życie nauczyło różnego do niego podejścia - po takich
    tekstach "synowej" i syna poczekałam bym do końca okresu ochronnego,
    czyli okolice kwietnia - a potem zażądała bym natychmiastowej
    wyprowadzki z mojej własności - podejrzewam że "dzikich" lokatorów.
    I poczekała bym, co też ta "mądra synowa" wymyśli w takiej
    sytaucji.
    A jak by się nie chcieli wyprowadzić - przyszła bym z policją
    lub z panami którzy potrafią perswadować, że zajmowanie cudzej
    własności jest "be".
    I tyle.
  • 27.01.10, 08:52
    syn i synowa pracuja, więc najwyżej się wyprowadzą i coś wynajmą.
    Tylko ciekawa jestem, co mamusia zrobi , jak pan ją wykopie. Jęśli
    nie ma dochodów, nie utrzyma mieszkania. I ciekawe, kto się nią
    zajmie na starość?
    Takie postępowanie względem własnego dziecka jest paskudne. Oni tam
    włożyli swoje pieniądze, pospłacali długi, więc mamusia skorzysta na
    łatwowierności syna.
  • 27.01.10, 09:07
    Ale już nie jest be remontowanie swojej własności cudzymi rękami i za cudze pieniądze?
    Już, na litość, przestańcie się tak głupio użalać nad teściową.
    --
    Kiedy już rozpoznamy masona, należy go natychmiast oddzielić od reszty społeczeństwa. Gdy już nam to się uda, możemy spróbować wyleczyć go z masońskich nawyków, za pomocą psychoterapii behawioralnej.
  • 27.01.10, 10:57
    kitty4 napisała:

    > zażądała bym natychmiastowej> wyprowadzki z mojej własności - podejrzewam że
    "dzikich" lokatorów.
    > I poczekała bym, co też ta "mądra synowa" wymyśli w takiej
    > sytaucji.

    Mądra synowa poszłaby do sądu i zażądała zwrotu nakładów na mieszkanie. A urocza
    teściowa, bez dochodów dostałaby do spłaty 80 tys., z szybko rosnącymi
    odsetkami, no i rosnącym zadłużeniem lokalu bo kto płaciłby czynsz? w rezultacie
    wkroczyłby komornik, i teściowa zostałaby bez mieszkania, bez kasy i bez
    kogokolwiek, kto pomógłby jej na starość. Śmiem twierdzić, że ona bardziej
    potrzebuje ich, niż oni jej
  • 27.01.10, 11:21
    sąd by orzekł zwrot 80 tyś??? nie wprowadzaj nikogo w błąd!! nie ma takiej
    opcji! to w dalszym ciągu mieszkanie teściowej!!!
  • 27.01.10, 12:28
    Na podstawie faktur udowadniających nakłady poniesione na rzecz majątku
    teściowej. Zdarza się często np. przy rozwodach, jeśli mieszkanie nie wchodzi w
    skład wspólnoty majątkowej, ale strona nie będąca właścicielem poniosła w
    okresie trwania małżeństwa wydatki na rzecz tego mieszkania.
    NA SZCZĘŚCIE prawo przewiduje sytuacje, w których ktoś chce sobie czyimiś rękami
    i pieniędzmi coś wyremontować a potem kopnąć finansującego w d... .
    --
    ʎɐqǝ uo pɹɐoqʎǝʞ ɐ ʎnq ı ǝɯıʇ ʇsɐן ǝɥʇ sı sıɥʇ

    Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
  • 27.01.10, 11:28
    Niby na jakiej podstawie zwrot kosztów remontu?
    Czy teściowa prosiła o remont, zlecała jego wykonanie?
    Nie, remont wykonali najemcy dla poprawienia własnego komfortu. Mieszkanie
    użytkowali nieodpłatnie.

    Fakt, teściowa załatwiła sprawę nieładnie, ale niestety, formalnie nic nie można
    jej zarzucić.

    I wcale jej się nie dziwię, że nie chce się mieszkania pozbywać, jeśli jest
    jedynym jej lokum. Na kawalerkę też bym się nie zgodziła. Można ewentualnie
    mieszkanie wynajmować, a z czynszu spłacić część wkładu w remont - różnicę
    między kosztem remontu a wartością użytkowania mieszkania przez cały czas, kiedy
    było użytkowane nieodpłatnie.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 12:03
    Na jakiej podstawie - uprzejmie zapytuję - sąd miałby zasądzić
    zwrot kosztów remontu ? Jeśli syn z "uroczą synową" mają podpisaną
    umowę najmu , lub zlecenia ze strony teściowej remontu w zamian za
    uzytkowanie leokalu - to podejrzewam że na pewno by coś w sądzie
    wywalczyli.
    Ale jeśli nie mają żadnych dokumentów pisemnych - to chyba
    cóż....podnieśli standard mieszkania teściowej zupełnie za darmo dla
    niej.
    no i niech autorka wątku się wyprowadza i wynajmuje - co za
    problem ? Teściowa mieszkanie wynajmie - przynajmniej opłaci czynsz
    i inne świadczenia. A jeśli dojdzie do tego że będzie musiała wrócić
    do niego - ma kilka możliwości - zamiana /sprzedaż. itp.
  • 27.01.10, 12:22
    1. Umowa ustna ma taką samą wartość dowodową jak pisemna.
    2. Autorka wspominała, że na cały remont mają faktury na siebie, opłacanie
    czynszu i długów po dziadku też mogą udokumentować
    2. Zwrot nakładów na majątek teściowej można w tym przypadku bez większego trudu
    wywalczyć w sądzie - choćby na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.
    Poszukaj sobie w googlach, możesz się zdziwić

  • 27.01.10, 12:29
    -realnie nic nie wywalczą, chyba ze ze doskonałą=drogą papugą.
  • 27.01.10, 13:04
    Za którą zapłaci teściowa...
    --
    ʎɐqǝ uo pɹɐoqʎǝʞ ɐ ʎnq ı ǝɯıʇ ʇsɐן ǝɥʇ sı sıɥʇ

    Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
  • 27.01.10, 12:32
    Ale trzeba by jeszcze udowodnić, że to teściowej zależało na remoncie. Bo jak to
    sobie wyobrażasz - od obcych ludzi też mogę wynająć mieszkanie, wyremontować bez
    ich wiedzy, a następnie zażądać zwrotu poniesionych kosztów?
    Jeśli teściowej na remoncie nie zależało (a skoro to oni tam mieszkali, to
    raczej oczywiste), to mogą sobie zabrać teraz te podłogi i drzwi - tylko tyle.
    Żadnych pieniędzy raczej nie dostaną, a już na pewno nie na drodze sądowej.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 12:57
    a1ma napisała:

    > Ale trzeba by jeszcze udowodnić, że to teściowej zależało na
    remoncie. Bo jak t
    > o
    > sobie wyobrażasz - od obcych ludzi też mogę wynająć mieszkanie,
    wyremontować be
    > z
    > ich wiedzy, a następnie zażądać zwrotu poniesionych kosztów?
    Ale to nie byli obcy ludzie i choć nie znam się na prawie to wątpię,
    żeby ten aspekt sprawy nie został wzięty pod uwagę.
  • 27.01.10, 12:59
    o sądzie niech zapomną to poniosą tylko koszty.
  • 27.01.10, 13:26
    zapewne będziesz taką samą teściową jak teściowa autorki wątku
  • 27.01.10, 13:33
    attiya napisała:

    > zapewne będziesz taką samą teściową jak teściowa autorki wątku
    To jaką jest teściową jest tu mało istotne, ważniejsze jest jakim
    jest człowiekiem i matką.
  • 27.01.10, 13:39
    też fakt smile
  • 27.01.10, 13:35
    a co Tobie do mnie? skąd ta osobista wycieczka? wiem jak to wygląda i dlatego
    odradzam sąd.
  • 27.01.10, 13:39
    To chyba nie było do Ciebie.
    A w temacie - co masz do synowej? Dziewczyna tylko opisała problem.
    Rozumiem, że po piersze Ty rozdajesz na prawo i lewo datki w
    wysokości 80 tyś., a po drugie nie widzisz nic karygodnego z
    moralnego punktu widzenia w zachowaniu teściowej i bez najmniejszych
    skrupułów potraktowałabyś tak swoje dziecko?
  • 27.01.10, 13:42
    skanke napisała:

    > a co Tobie do mnie? skąd ta osobista wycieczka? wiem jak to wygląda i dlatego
    > odradzam sąd.
    hmmm ale to nie było do Ciebie smile tak właśnie patrzę i przecież to nie pod Twój
    post się moja wypowiedź podpięła smile
    Chyba, żem źle widzę smile
  • 27.01.10, 13:03
    Eksmisja rodziny z nieletnimi jest sprzeczna z prawem. A zwrot nakladow na cudza
    rzecz sie nalezy (znaczy tesciowa wykwaterowujac ich i tak te 80 tys. musi
    zwrocic). To w kwestiach prawnych. Tytul prawny tez da sie udowodnic bo w
    najblizszej rodzinie uzyczenie na x lat ktore juz minely bez protestow to umowa
    per facta concludenta.
    --
    <*>
    'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
  • 27.01.10, 13:38
    w takim wypadku teściowa raz na zawsze zamknęłaby sobie drogę jakiejkolwiek
    pomocy w przyszłości. Bo któż pomógłby takiej matce, która własnego syna i wnuki
    z domu wyrzuca? I kto jej wtedy na starość pomoże? Drugi syn - niebieski ptak?
    Za czynsz placić nie będzie, syn zacznie się z nią w sądzie sądzić. Sąd zapewne
    zarządzi zwrot owej kwoty z odsetkami. Mieszkanie trzeba będzie sprzedać. Kasę
    pijawa szybko rozpuści. I zostanie jej noclegownia w przyszłości.
  • 27.01.10, 10:28
    > Ja ci pokazuje jej punkt widzenia.Jak sama będziesz po 50 na pewno będziesz gna
    > ć
    > na skrzydłach do tyrki a dom przepiszesz na synową, już to widzę.

    50 lat to niewiele, spokojnie można pracować. abstrahując od sprawy domu,
    teściowa jest zwykłym leniem.
  • 27.01.10, 13:54
    dziś powinno się pracować do 65-go roku życia
    więc ma przed sobą ponad 10 lat pracy
    Co nie zmienia też faktu, że 50-tka to nie koniec życia, nieprawdaż?
    Poza tym sory ale mieszkanie po matce należy sie synowi, poza tym to nie coś
    czego teściowa się dorobiła. Ona to mieszkanie dostała od ojca. Czyli w sumie
    też można było ją pominąć i mieszkanie wnukowi zapisać z pominięciem teściowej
  • 27.01.10, 13:58
    Osobliwa logika.
    Jeśli teściowej się nie należy, to tym bardziej nie należy się wnukowi. Ona
    odziedziczyła je po własnym ojcu.

    > Poza tym sory ale mieszkanie po matce należy sie synowi

    PO matce - oczywiście.
    Ale póki matka żyje, to może równie dobrze mieszkanie sprzedać, a forsę
    przepuścić w kasynie i nikomu nic do tego.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 14:03
    ofkors, że może
    tylko tym bardziej chyba zamyka sobie furtkę do tego aby w przyszłości ktoś się
    nią zajął.
    Poza tym chcę przypomnieć, że była mowa o zakupie dwóch małych mieszkań. Jedno z
    nich byłoby własnością teściowej. Więc na lodzie nie zostałaby.
  • 27.01.10, 14:12
    Czyli teściowa ma zamienić duże mieszkanie na małe. Interes życia, jak ktoś tu
    napisał wink
    A potem i tak zostawi to małe w spadku synkowi, prawda?

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 14:17
    to niech nic nie zamienia, tylko odda synowi i synowej 80 tys.
    proste.
  • 27.01.10, 14:21
    Ale dlaczego miałaby oddawać?
    Oni inwestowali w podwyższenie standardu swojego życia w tym mieszkaniu. Nie
    sądzę, żeby uzgadniali z matką kwoty, które wydają. Nie prosiła ich o to, nie
    robili tego dla niej. A po jej śmierci i tak mieszkanie będzie ich, więc de
    facto wyremontowali mieszkanie dla siebie.

    Nie przeczę, że teściowa zachowała się nie fair, nie klarując sytuacji. Ale
    serio - naprawdę mogło przecież tak być, że ona żyła w przekonaniu, że owszem,
    przekaże to mieszkanie synowi, ale W SPADKU. Wcześniej nie było mowy o
    sprzedaży. Należało to wyjaśnić PRZED remontem. Teraz to trochę za późno.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 14:27
    a1ma napisała:

    > Ale dlaczego miałaby oddawać?
    > Oni inwestowali w podwyższenie standardu swojego życia w tym
    mieszkaniu. Nie
    > sądzę, żeby uzgadniali z matką kwoty, które wydają.

    Bo byli przekonani że inwestuja w swoje.

    owszem,
    > przekaże to mieszkanie synowi, ale W SPADKU.

    Mąz autorki ma jeszcze brata, więc i ten skorzysta na ich naiwności,
    bo spadek będzie dzielony.

    Wcześniej nie było mowy o
    > sprzedaży. Należało to wyjaśnić PRZED remontem. Teraz to trochę za
    późno.
    >
    Tak teraz za późno, niech się pijawa udławi swoim mieszkaniem, ale w
    moim domu jej noga by nie postała.


    --
    http://dl3.glitter-
graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
  • 27.01.10, 14:28
    hipotetycznie
    mieszkanie mógł dziadek jednak wnukowi zapisać
    i też wtedy nic nie miałaby
    upieranie się jej i twoje jednocześnie, że nic nikomu nie musi oddawać ukazuje i
    ją i Ciebie w niezbyt dobrym świetle.
    Poza tym zawsze mówię, że jak ktoś czegoś nie łapie to szybciej czy później na
    pewno w takiej sytuacji będzie.
  • 27.01.10, 14:31
    > Ale dlaczego miałaby oddawać?
    > Oni inwestowali w podwyższenie standardu swojego życia w tym
    mieszkaniu

    szczególnie spłacając nieswoje długi zainwestowali w podwyższenie
    standardu swojego zyciasmile no tym to raczej obniżyli swój standard.
  • 27.01.10, 14:32
    Spłacając długi - faktycznie, jedyne co zyskali to fakt, że mieszkanie nie
    zostało zlicytowane i kiedyś będą mogli je odziedziczyć wink

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 14:34
    wydajac te ponad 80 tysięcy mogli trochę dołożyć i mieć swoje
    no ale często jest tak, że w dobrej wierze chcesz komuś nieba uchylic.....i
    jeszcze to, że z rodziną to na zdjęciu....
  • 27.01.10, 14:39
    odziedziczą guzik z pentelką, a nie mieszkanie.
    bo teściówka nie mając dochodów zadłuzy je ponownie i albo ją
    zlicytuje komornik, albo dzieci odziedziczą długi.
  • 28.01.10, 07:33
    Pod warunkiem że mamusia tego mieszkania wcześniej nie sprzeda a pieniędze może
    przepuścić w kasynie i nic wtedy nie dostaną.
  • 27.01.10, 14:25
    boli Cię?
    Do grobu przecież nie zabierze tego?
    Poza tym duże to mam ja smile
    No i skąd wiesz, ze tam gdzie teraz mieszka to ma takie niby przestrzenie życiowe?
  • 27.01.10, 14:31
    No właśnie ani trochę mnie nie boli wink
    Ona dostała w spadku, oni też kiedyś dostaną. Normalna kolej rzeczy. Ale nie
    trzeba już, natychmiast! matkę wywalić z ojcowizny, sprzedać, kupić jej
    ewentualnie jakąś klitkę, a za różnicę postawić sobie dom - i najlepiej niech
    się teściowa trzyma z daleka! To jest fair?

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 14:35
    tak, z takim podejsciem jak twoje to faktycznie zawsze wszystko będzie nie tak
    jak trzeba
  • 27.01.10, 14:36
    Bo masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, albo swój ciągnie do
    swego.
  • 28.01.10, 07:46
    a1ma napisała:


    > Ona dostała w spadku, oni też kiedyś dostaną.

    Ona dostała zadłużone w spadku, syn i synowa oddłużyli je i wyremontowali, a
    później znowu będą musieli oddłużyć bo dostaną w spadku zadłużone mieszkanie.
    Teściowa nie ma dochodu więc opłacać tego mieszkania nie będzie, oni chcą się
    wyprowadzić do większego więc mają wyjście albo opłacać za mamusię mieszkanie
    albo pozwolić aby się znów zadłużyło.

    Ale nie
    > trzeba już, natychmiast! matkę wywalić z ojcowizny, sprzedać, kupić jej
    > ewentualnie jakąś klitkę, a za różnicę postawić sobie dom - i najlepiej niech
    > się teściowa trzyma z daleka! To jest fair?
    >
    Tak oczywiście za pieniądze ze sprzedaży 40 paro metrowego mieszkania kupią
    kawalerkę i postawią dom, może jeszcze nawet coś na życie zostanie.
  • 26.01.10, 19:04
    Twoja teściowa to leniuch, nierób i pijawka.
    Umowy ustne sa tak samo wiążące jak pisemne. Pójdz do adwokata o poradę,
    zoabczysz co ci powie. Pozniej umowcie się z tesciową i zaproponujcie wyjscie z
    sytuacji, jeżeli się nie zgodzi przedstawcie jej ze sprawę będziecie kontynuowac
    w sądzie.
    Twoj mąz ma jeszcze brata, wiec po zejsciu tesciowej, bedzie je dzieciczyl w
    100% tylko w momencie jak spłaci połowę mieszkania na korzyść brata.
  • 27.01.10, 00:41
    A ja to widze tak:
    Wyscie sie kompletnie zwolnili z myslenia, jak dzieci.
    Dziadek moze i cos tam obiecal, ale widocznie sam gleboko do sprawy
    nie podchodzil, skoro nie zalatwil formalnosci. Jesli rzeczywiscie
    chce sie nieruchomosc wnukom zapisac, to sie to robi, a nie o tym
    gada. Szczegolnie, gdy jest sie juz dziadkiem.
    Moze i nie zdazyl, a moze taka mial po prostu wstepna wizje- w
    kazdym razie zawieszanie sie na tym jest bez sensu.
    Dziadek zmarl, mieszkanie odziedziczyla tesciowa i po temacie.
    Bo co Wyscie mysleli sobie pakujac te 80 kawalkow w remont i
    wiedzac, ze tesciowa mieszka u swojego faceta bez slubu?
    Jak mozna bylo o tym nie porozmawiac?
    Przeciez on nie musi jej wyrzucac, wystarczy, ze on umrze przed nia
    i pojawia sie jego spadkobiercy.
    I naprawde zalozyliscie, ze tu nie ma zadnego tematu do obgadania,
    bo "dziadek obiecal"?
    Co z tego, ze ona to potwierdzala? Moze by i tak chciala, ale
    rzeczywistosc zweryfikowala jej myslenie, ale to Wy powinniscie
    wziac to pod uwage, ze mama sklada nierealne kompletnie zobowiazania.
    Bo to Wy wkladaliscie te pieniadze po to, zeby to mieszkanie
    sprzedac- w calosci, bo Wy chcecie dom, bo dzieci, bo firma.
    Teraz tak kombinujcie, zeby zaproponowac mamie jakies lokum na
    wszelki wypadek i odzyskac chociaz czesc pieniedzy.
    Wynajmijcie to mieszkanie- niech najemca Wam placi i przez kilka lat
    odzyskacie kase, a mama nadal bedzie miala mieszkanie.
    Byc moze mama moze mieszkanie przepisac na Was, ale z dozywociem dla
    siebie- wtedy formalnie bedzie Wasze (dla dzieci?), ona bezpieczna,
    ale brat sie do niego nie dobierze.
    Lub pracujcie nad sprzedaza i podzialem kasy.
    Cokolwiek dziadek nie opowiadal, jak najbardziej wyglada na to, ze
    tesciowej ten majatek przynajmniej w jakiejs czesci sie po prostu
    nalezy, wiec trzeba szukac rozsadnej opcji podzialu i nie ma sie co
    wsciekac, bo sami sobie to zalatwiliscie.
  • 27.01.10, 07:44
    > Wynajmijcie to mieszkanie- niech najemca Wam placi i przez kilka lat
    > odzyskacie kase, a mama nadal bedzie miala mieszkanie.

    taa, z dwójką małych dzieci i utopionymi 80 tys. będą bulić za najem mieszkania
    oraz lokalu pod firmę i czekać cierpliwie aż im się za kilka lat najem zwróci.
    kolejny sposób na utopienie kasy. a w międzyczasie teściowej się odmieni jeszcze
    ze sto razy, albo się babce umrze i do zysków z najmu się zacznie wtrącać drugi
    syn teściowej. wtedy to już nigdy nie odzyskają tych pieniędzy, bo bieżące
    wydatki przekroczą wysokość nakładów poczynionych na remont spornego mieszkania.
  • 27.01.10, 08:10
    Przepraszam, że to napiszę ale za głupotę się płaci. NIe pakuje się
    kasy w mieszkanie, które nie należy do nas, teściowa was oszukała,
    ale tak bywa, od zawsze ludzie oszukiwali innych ludzi, trzeba
    przyjąć za fakt, że mieszkania nie macie. Teściowej się nie dziwię,
    jak jej z facetem nie wyjdzie to gdzie pójdzie pod most? Baba nie
    zapracowała sobie na emeryturę a teraz trzęsie portkami.
    Możecie powiedzieć teściowej, że skoro mieszkanie jest jej to
    przestajecie płacić czynsz i oddacie mieszkanie z takim samym
    zadłużeniem z jakim je przyjeliście , uświadomcie jej, że jak nie
    będzie go opłacać to wkroczy komornik. Ma też drugi wybór, zgodzić
    się na kawalerce i tu jeszcze może zarobić bo może ją wynajmować a w
    razie czego jest zabezpieczona jak ją partner z domu wyprosi.
  • 27.01.10, 09:35
    Ma też drugi wybór, zgodzić
    > się na kawalerce i tu jeszcze może zarobić bo może ją wynajmować a
    w
    > razie czego jest zabezpieczona jak ją partner z domu wyprosi.


    najlepsza rada, jaką w tym wątku przeczytałam.
    prawnie i moralnie babce coś w zw. z tym mieszkaniem się należy.
    kobita do tej pory o siebie nie zadbała, zatem w waszym przypadku
    najlepiej sprzedać to mieszkanie i przekonać teściową do zakupu
    małej kawalerki.
    dochód - choćby i nieduży będzie zamiast alimentacji z waszej strony
    wy odbierzecie kasę za remont, dobierzecie kredytu i finito.

    cieszcie się, że was za wynajem nie chce podsumować, bo ja przy
    swojej złośliwości to bym powiedziała, że te pieniądze co na remont
    wydaliście to się zamortyzowały przez ten czas, co tam mieszkaliśmy -
    więc nic się wam nie należy, albo bardzo niewiele.

    argument o tym, że mieszanie jest małe, że macie dzieci jest tak
    samo nietrafiony jak to, że ona może se iść do pracy...tiaaaa
    albo że sama o siebie nie zadbała - tak samo, jak i wy o siebie.
    a remtont nie był robiony dla niej, tylko dla was.
  • 27.01.10, 10:01
    volta2 napisała:

    > Ma też drugi wybór, zgodzić
    > > się na kawalerce i tu jeszcze może zarobić bo może ją wynajmować a
    > w
    > > razie czego jest zabezpieczona jak ją partner z domu wyprosi.
    >
    >
    > najlepsza rada, jaką w tym wątku przeczytałam.


    Też tak uważam. Oczywistym jest że teściowa Was oszukała i to potępiam ale z
    drugiej strony nie dziwię się jej że chce zadbać o siebie. Przegięła natomiast z
    tą kasą okrutnie- macie zapewnić jej lokum, opiekę, może nawet wyżywienie i
    jeszcze kasę wyłożyć.
    Nie da się ukryć że sami sobie jesteście winni przez naiwność.
    Chociaż nie dziwię się że nie byliście podejrzliwi wobec najbliższej rodziny -
    ja również moim rodzicom ufam.
  • 27.01.10, 10:11
    volta2 napisała:

    > Ma też drugi wybór, zgodzić
    > > się na kawalerce i tu jeszcze może zarobić bo może ją wynajmować a
    > w
    > > razie czego jest zabezpieczona jak ją partner z domu wyprosi.
    >
    >
    > najlepsza rada, jaką w tym wątku przeczytałam.

    toż to właśnie jej proponujemy a ona kręci nosem
    chce i pieniędzy teraz i mieszkania i opieki na potem
    jeden frajer ją teraz utrzymuje a drugiego stara się zorganizować na zaś

    jesteśmy już tak zmęczeni tą sytuacją, że jeśli nie przystanie na naszą
    propozycję, będziemy z pomocą prawnika dochodzili odzyskania swoich środków
    a ona niech wtedy robi co chce, i liczy na siebie lub innego naiwnego, tylko sąd
    zmusiłby nas wtedy do pomocy jej, ale mam nadzieję, że ta sytuacja zostanie
    wzięta pod rozwagę
  • 27.01.10, 10:14
    i jeszcze odnosząc się do jednej z wypowiedzi powyżej
    lokatorzy wcale nie "dzicy", zameldowani na stałe i z potwierdzeniem opłacenia
    każdego rachunku
  • 27.01.10, 10:27
    i w jaki sposób? posiadanie rachunków to jest jedynie dowód na poniesione
    koszta. w jaki sposób zamierzacie udowodnić, że np. nie była to rekompensata za
    niepłacenie czynszu?. przeciez nikt wam nie kazał remontować tego
    mieszkania-zrobiliście to z własnej woli i nic nie ugracie. albo weźmiecie
    niesamowitego prawnika, albo przegracie, tak czy owak stracicie kupę kasy w
    sądzie. trudno jeśli teściówka nie zmieni zdania jesteście utopieni.
  • 27.01.10, 10:35
    sąd to ostateczność, raczej dałabym sobie spokój
    myślałam raczej o poradach prawnika, mediacji itp
    a 80 tyś za 20mcy najmu to przesada smile
  • 27.01.10, 10:06
    Jak teraz nei zalatwicie definitywnie tej sprawy to będzie się ciągnęla za wami
    jeszcze baraaaardzo długo. Widac ze pijawka, wcale nie ma zamiaru wziąsc się do
    roboty, tylko chce na was żerowac. Ma 50 lat moze spokojnie pracować.

    Wynajac mieszkanie? a kto będzie się tym zajmowal? I jak podzielicie pieniądze w
    wynajmu?
    Wynanająć mozna, tylko nie dojdziecie do porumienia. Pijawka będzie chciała
    tylko pieniądze, a wszystkie sprawy związane za wynajem spadną na was. Z
    tesciowa beda awntury, nie dogodzisz jej finansowo, bedzie uwazala ze ja
    oszukujecie i nic do niej nei przemowi. Zakonczyć z nią teraz sprawy wszystkei
    bo bedzie gorzej.
  • 27.01.10, 10:51
    Jednego nie rozumiem. Gdzie tesciowa i jej dwoch synow mieszkalo
    zanim ona sie wyprowadzil do faceta? Nie mieli wlasnego mieszkania
    czy po prostu wynajmowali cale zycie?
  • 27.01.10, 10:55
    z ojcem,
    drugi syn wciąż z nim mieszka, a my wcześniej przez kilka lat na wynajmowanym
  • 27.01.10, 11:01
    asiak-asiak napisała:

    > z ojcem,
    > drugi syn wciąż z nim mieszka, a my wcześniej przez kilka lat na wynajmowanym


    A czy ojciec i syn pracują, albo kiedykolwiek pracowali? a mieszkają gdzie, we
    własnym czy w wynajmowanym mieszkaniu?
  • 27.01.10, 11:14
    zajmują mieszkanie należące do ojca, on sam pracuje, syn różnie, trochę tu
    trochę tam ale nigdzie na dłużej, w dużej mierze ojcieg go utrzymuje
  • 27.01.10, 12:28
    u ex męża kobiety
  • 27.01.10, 10:44
    byliscie zachlanni, nierozmyslnie zainwestowaliscie to teraz macie
    niejasnosci i problem
  • 27.01.10, 10:50
    hm, tak to jest, jak się rości prawa do czegoś, co nie jest waszą
    własnością. skoro to jest mieszkanie teściowej (mówiąc "obiecała"
    zachowujesz się jak dziecko) to tylko możecie podziękować, że Wam
    pozwala tam mieszkać. od tego, co wydaliście na remont, odejmijcie
    tyle, ile płacilibyście za wynajem takiego mieszkania. i tyle wam
    się należy ze sprzedaży, jeśli teściowa się zgodzi na tę sprzedaż. a
    nie musi - przecież to jej mieszkanie, tak? o co wam w ogóle chodzi?
    jakoś nie mogę zrozumieć waszych pretensji. ale to teraz nagminne -
    dostałem od kogoś, i jeszcze źle. zaróbcie, kupcie swoje, i wtedy
    nikomu nic do tego.
    --
    pozdrawiam,
    kasia
  • 27.01.10, 11:26
    Przyznam, że jak czytam niektóre wypowiedzi , broniące teściowej, to
    mam mieszane uczucia. Bo rozumiem, że synowa może nie mieć zaufania
    do teściowej i na odwrót, ale nie zapominajmy, że mieszkanie matka
    obiecała synowi, swojemu dziecku. Nie wiem, jak można żyć, jeśli nie
    można ufać własnej matce. Jak można obiecać coś, a potem się wycofać
    i na dodatek chcieć czerpać z tego korzyści. Czy tak trudno było
    powiedzieć: ''Synu, możecie mieszkać, ale musicie się liczyć z tym,
    że mogę tego mieszkania potrzebować''. Uczciwie i prosto. A nie
    czekać, aż syn spłaci zadłużenie i wyremontuje. Niech będzie, że
    remontował dla siebie, ale płacił czynsz, na co teściowej nie byłoby
    stać i straciłaby to mieszkanie. Syn mógł się tam przecież nie
    przeprowadzać, wynajmować gdzie indziej, ale nie remontować i
    pieniądze odkładać. Ale teściowa sobie wykombinowała, że niech
    mieszkają, na wieki w tych 40 metrach, a jak ją pan kopnie , to
    wróci do swojego, syn i synowa będą się nią opiekowali, a ona będzie
    stawiać warunki, bo to przecież jej.
    Faktem jest, że nie należy inwestować pieniędzy w coś, co formalnie
    nie jest nasze. Ale przykre, że nie można mieć zaufania do matki.
    Miałam podobną sytuację. Teściowa miała duży dom, do którego po
    ślubie się wprowadziliśmy. Część domu po ojcu należała też do męża,
    a część do jego brata. Zamieszkaliśmy tam na prośbę teściowej, która
    sama nie była w stanie utrzymać nieruchomości. Po roku się
    wyprowadziliśmy, bo teściowa zaczęła się domagać sporych inwestycji
    remontowych przy jednoczesnym twierdzeniu, że swoją część da
    wnuczkom (córkom drugiego syna). Mąż stwierdził, że nie będzie
    wkładał pieniędzy w cudze i teściowa dom musiała sprzedać.
  • 27.01.10, 11:29
    > Niech będzie, że
    > remontował dla siebie, ale płacił czynsz, na co teściowej nie byłoby
    > stać i straciłaby to mieszkanie.

    Myślisz, że czynsz za wynajem mieszkania nie pokryłby opłat?

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 19:22
    Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem!!! jak już musicie się odezwać.
    MIESZKANIE PRZED REMONTEM NIE NADAWAŁO SIĘ DO ZAMIESZKANIA. z czego
    by je wyremontowała??
    --
    Jedyną wartością stałą jest zmiana.
  • 27.01.10, 12:05
    Podpisuję się pod każdym słowem tej wypowiedzi.
  • 27.01.10, 12:25
    kachwi1 napisała:

    > nie musi - przecież to jej mieszkanie, tak? o co wam w ogóle chodzi?
    >
    bzdura
    nie jej tylko jej ojca czyli w sumie ona nie dorobiła się tego mieszkania tylko
    je odziedziczyła
  • 27.01.10, 12:29
    No i co z tego, że odziedziczyła?
    A autorka wątku to niby na nie zapracowała?

    Mieszkanie teściowej jest jej i kropka.
    Teściowa zachowała się bardzo nie fair, prawdopodobnie ze strachu, że synowa nie
    będzie skłonna pomóc jej bez zapisów notarialnych. Smutne.

    Gdybym znalazła się na miejscu autorki, to pewnie w tym momencie wyprowadziłabym
    się po prostu i zostawiła mieszkanie teściowej.
    Ile lat tam mieszkaliście nie płacąc czynszu? Ile w ten sposób
    zaoszczędziliście? Pewnie nie 80 tys., ale z drugiej strony - Wasz standard
    życia też się podniósł. A w efekcie i tak kiedyś to mieszkanie pewnie
    odziedziczy mąż.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 12:37
    doczytałam
    dla syna należy się zachowek
    poza tym autorka z mężem płacili czynsz a kto ten czynsz płaciłby gdyby ie oni?
    Przecież teściowa nie ma żadnych dochodów. Oki, mogłaby wynająć. Ale nie
    wynajęła. Opłata za wynajem? W mieście autorki wątku może z 500 zł.
    Mieszkają około dwóch lat zapewne - bo tyle nie żyje dziadek męża autorki. To
    jest powiedzmy 10 tysięcy zł.A oni włożyli 80 tysięcy zł. Poza tym spłacają
    kredyt. I znowu - kto spłacałby go gdyby nie autorka wątku z mężem.
    Także jakby na to nie patrzeć to teściowa jest im trochę winna. A są kwity, f-ry
    itd.
  • 27.01.10, 11:29
    ja sie tesciowej nie dziwie, moze chlapnela niepotrzebnie-fakt,
    robi z geby cholewe, ale tak z drugiej strony-piszesz,ze mieszka u
    partnera, ktory ja utrzymuje, moze nie uklada sie miedzy nimi
    najlepiej, moze dotarlo do niej,ze co zrobi jak ja partner w tylek
    kopnie, pod most pojdzie...nie dziwie sie ze poprosila o zapis,ze
    bedzie miala u was w domu pokoj-wiele ludzi tak robi-zabezpiecza
    sie.Co do tych 500 zl to tesciowa ma jakas rente, emeryture?

    Zresztą dom z miejscem dla nas, na firmę i na
    > teściową jest już poza naszymi możliwościami.

    Moze widzi,ze raczej nie bedzie mogla na was liczyc na te stare lata-
    o wam juz sie odechciewa, bo babcia ma "jakies wymagania".A malo to
    ludzi siedzi na dworcu bo mieszkanie przepisalo...

    ani odrobine sie kobiecie nie dziwie...
  • 27.01.10, 11:41
    a tak z drugiej strony to coz to za problem zapewnic mamie na pismie
    ten pokoj...jest duze prawdopodobienstwo,ze nigdy z tego nie
    skorzysta...a te 5 stow, taki majatek?Moze da rade urwac ze dwie i
    sie z babcia dogadacie.
  • 27.01.10, 11:53
    nie pokój, tylko pokój, łazienka i kuchnia - z osobnym wejściem, takie
    niezależne mieszkanie ale przy domu.
    dom, który spełni wszystkie te wymagania kosztuje niestety więcej niż możemy
    sobie pozwolić, po prostu rata kredytu już będzie za duża, plus jeszcze kasa dla
    teściowej to ponad nasze finansowe możliwości
    dlatego chcemy kupić dla niej kawalerkę, niech ją sobie chociażby wynajmuje
    teraz dochodów nie ma żadnych, za dwa lata jakieś świadczenie przedemerytalne
    będzie miała czy jakoś tak ale szczegółów nie znam
    kurcze, a jak jej z tym facetem nie wyjdzie, przyjdzie mieszkać do nas, bo
    przecież chce mieć na piśmie nasze zobowiązanie do tego, i jeszcze potem znów z
    kimś zwiąże ale wtedy pan zamieszka z nią?
    nie za dużo tego dobrego?
  • 27.01.10, 12:19
    pasujecie do siebie!! miało być tak pięknie, prawda? teściowa okazała się
    sprytniejsza!
  • 27.01.10, 12:30
    nie jej kupić za jej kasę tylko odzyskać swoją, a reszta starczy akurat na kawalerkę
  • 27.01.10, 13:01
  • 27.01.10, 12:04
    alicja_ala napisała:

    > a tak z drugiej strony to coz to za problem zapewnic mamie na
    pismie
    > ten pokoj...jest duze prawdopodobienstwo,ze nigdy z tego nie
    > skorzysta...a te 5 stow, taki majatek?Moze da rade urwac ze dwie i
    > sie z babcia dogadacie.

    Słuchaj, skoro to nie majątek, a płacic te 5 stów to takie fajne
    jest to ja ci podam numer konta.
    Że niby za co miałabyś mi płacić??
    Za to samo za co autorka teściowej - za g**o.


    --
    http://dl3.glitter-
graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
  • 27.01.10, 12:07
    matka moja ani tesciowa nie jestes...
    ja swojej mamie moge placic nawet na gownosmile moj ojciec daje swojej
    mamie co miesiac pieniadze, babcia ma emeryture ale skromna,wiec
    uwazam,ze rodzicom trzeba pomagac
  • 27.01.10, 12:11
    Dokładnie.
    Zwyczajnie wesprzeć rodziców, którzy średnio radzą sobie finansowo.
    Ale najwyraźniej niektórym to się nie mieści w głowie.
    Mnie się na przykład nie mieści sytuacja, w której moja mama lub teściowa tak
    bardzo wątpiłyby w nasze poczucie wdzięczności i obowiązku wobec nich na stare
    lata, że kazałyby sobie dać zobowiązanie notarialne na piśmie. Chore.

    Do autorki wątku - a jeśli teściowa teraz zgodzi się na wszystko i zostanie bez
    dachu nad głową, to co? Nie wpuścisz jej do domu?

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 12:25
    a1ma napisała:

    > Dokładnie.
    > Zwyczajnie wesprzeć rodziców, którzy średnio radzą sobie finansowo.
    > Ale najwyraźniej niektórym to się nie mieści w głowie.
    >
    Owszem, nie mieści mi się głowie alimentacja 50letniej w pełni
    sprawnej pijawy.

    --
    http://dl3.glitter-
graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
  • 27.01.10, 12:25
    pomoc rodzicom jest dla mnie czymś oczywistym
    zakładając nawet, że nie było by tego mieszkania ani całej historii z nim
    związanej, gdyby facet pewnego dnia się z nią rozstał to pomoglibyśmy jej jakoś,
    chociażby opłacając wynajem np
    a teraz, w sytuacji kiedy ona naraziła nas na koszty i robi trudności odmawiając
    sensownego dla obu stron kompromisu, chce sobie na papierze zapewnić utrzymanie
    i lokum
    po takim numerze domyśla się pewnie, że syn nie będzie palił się do pomocy
  • 27.01.10, 12:34
    Widzisz, autorka wątku i jej mąż, pomogliby tesciowej w razie potrzeby i mysle,
    ze nawet by jej jakąs tam sumę dawali , zeby jej pomóc.

    Tylko, ze trzeba byc uczciwym wobec wlasnego dziecka i uczciwie porozmawiac.
    Mogla przeciez powiedziec, że rozumie że dziadek chcial im to mieszkanie
    przepisac, ale ona jest w takiej sytuacji i nie bedzie miala, gdzie mieszkac,
    czy mogli by jej pomoc.

    Co uważasz że wtedy by nei spalcili zadluzenia mieszkania i nie zrobili remontu?
    moze nie, az tak kosztownego, ale żeby mogli mieszkac.

    Po wyprowadzce mogla by tesciowa wynajmowac mieszkanie i miec dla siebei
    pieniadze. Jako dobra babcia, moglaby sie zainteresowac wnukami, drugim synem.
    Uważasz ze na starość, jakby potrzebowala opieki, z wielka chęcia babci by
    pomogli i penie moglaby bez żadnych problemow z nimi zamieszakc.

    Trzeba sobei życiem, dobrocią i uczicowścia do dziecka zasłużyć na milość i
    szacunek. A to ma być dobra mama, kochana babcia, to jest pijawka. I co chce na
    pismie, to żeby się nią syn zajmował. To juz świadczy o matce jaka to ona była i
    jest dla własnego syna.

    Leń i nierób, będzie teraz szantazowal uczuciowo syna, bo inaczej nie potrafi
    znależć u niego milosci i opieki. Pijawka jedna, niech sie lepiej nad soba
    zastanowi.
  • 27.01.10, 12:21
    a może zwyczajnie teściowa zamiast siedzieć na utrzymaniu pana konkubenta albo
    syna zwyczajnie jakowąś pracę sobie znalazła i wypracowała emeryturę?
    Z wypowiedzi autorki wynika, że aktualnie nie ma prawa nawet do zasiłku
    przedemerytalnego. Więc i nic dziwnego, że szuka naiwnego.
    Poza tym była sprawa spadkowa? Może sąd podzieli to meiszkanie między
    spadkobierców, bo do masy spadkowej wnukowie też się chyba wliczają?
  • 27.01.10, 12:24
    Nie, wnuki nie mają prawa do spadku.
    Może teściowa to właśnie cały czas miała na myśli - mieszkanie będzie syna, ale
    po jej śmierci, dostanie je w spadku.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 12:27
    może tak smileaż tak na sprawie spadkowym nie znam się
  • 27.01.10, 12:13
    alicja_ala napisała:

    > a tak z drugiej strony to coz to za problem zapewnic mamie na pismie
    > ten pokoj...jest duze prawdopodobienstwo,ze nigdy z tego nie
    > skorzysta...a te 5 stow, taki majatek?Moze da rade urwac ze dwie i
    > sie z babcia dogadacie.

    no wiesz - autorka watku raczej w warszawie nie mieszka
    poza tym w takich Suwałkach czy Olsztynie to nie jest to mała kwota
  • 27.01.10, 12:16
    zdaje sobie sprawe,ze te 500zl to spore obciazenie, ale mozna sie
    potargowac z mama, moze na pol 250-juz brzmi lepiej...
  • 27.01.10, 12:23
    alicja_ala napisała:

    > zdaje sobie sprawe,ze te 500zl to spore obciazenie, ale mozna sie
    > potargowac z mama, moze na pol 250-juz brzmi lepiej...

    ale za co ma jej płacić?
    pani niech idzie do pracy bo jeszcze nie jest w wieku emerytalnym.
    Najlepiej siedzieć na utrzymaniu konkubenta a później syna
    Poza tym no sory - co to za matka, która chce zaświadczeń u notariusza?
    Na miejscu autorki próbowałabym odzyskać kasę, brać mały kredyt i kupic coś
    własnego . I wypiąć się na taką matkę/teściową. Niech drugi synek- niebieski
    ptak sie nią zajmie
  • 27.01.10, 12:33
    > Poza tym no sory - co to za matka, która chce zaświadczeń u notariusza?

    Co to za dziecko, od którego trzeba brać zaświadczenie u notariusza???

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 12:39
    czyli suma summarum to matka jest taka a nie inna bo tak go wychowała...
  • 27.01.10, 12:43
    a1ma napisała:

    > > Poza tym no sory - co to za matka, która chce zaświadczeń u
    notariusza?
    >
    > Co to za dziecko, od którego trzeba brać zaświadczenie u
    notariusza???
    Dziecko? Nigdzie nie jest napisane, że syn postanowił się wypiąć na
    cwaną mamusię. Wg. mnie propozycja załatwienia sprawy przyszłości
    teściowej u notariusza pokazuje, że po pierwsze doskonale wie, że
    zachowała się jak ostatnia......... i boi się konsekwencji(jaką
    miarką mierzysz taką ci odmierzą), po drugie, że jest mądrzejsza, bo
    ma mniej zaufania do świętych więzów rodzinnych niż jej własne
    dziecko, a po trzecie, że jest bardzo zdeterminowanym pasożytem.
  • 27.01.10, 12:52
    Otóż to.
    Ale, jak zwykle, trzeba spojrzeć na sprawę od dupy strony i powspółczuć mamusi, która na pewno jest bez winy, to tylko zła synowa mąci i buntuje syna, który w pierwszym możliwym momencie odda matkę do domu starców.
    Ja rozumiem, że kobieta nie chce zlądować na bruku, ale, do cholery, powinna zabezpieczyć się w lepszym stylu, bez oszukiwania własnego syna.
    --
    Poeta jest niezbędnym elementem domowego zacisza. Udzielamy całorocznych gwarancji, oferujemy niskie ceny. Wierzymy, że do końca roku w każdym domu będzie poeta.
  • 28.01.10, 09:28
    a1ma napisała:

    > > Poza tym no sory - co to za matka, która chce zaświadczeń u notariusza?
    >
    > Co to za dziecko, od którego trzeba brać zaświadczenie u notariusza???
    >

    Czyli co by nie zrobili i tak będą beee. Gdy zaufali matce/teściowej to byli
    naiwni że nie spisali tego na papierze tylko na gębę spłacili i wyremontowali
    mieszkanie. Teraz gdy matka/teściowa chce takich zapewnień (strasznie
    wygórowanych) na piśmie to też oni są bee bo nie można im ufać i kobieta musi
    się asekurować, gdyby wtedy żądali pisemnego potwierdzenia słów że mieszkanie
    zostanie na nich przepisane też z pewnością byli by niedobrzy bo rodzinie
    najbliższej nie ufają.
  • 27.01.10, 12:39
    > ale za co ma jej płacić?
    > pani niech idzie do pracy bo jeszcze nie jest w wieku emerytalnym.
    > Najlepiej siedzieć na utrzymaniu konkubenta a później syna

    dokładnie.
    nawet sądownie nie wygra sprawy o alimenty od syna, bo sąd ją
    wyśmieje.
  • 27.01.10, 12:43
    Teściowa ma mieszkanie.
    Może je sprzedać i być rentierką.
    I nikomu nic do tego, to nie ona wyciąga rękę po cudze pieniądze, to synowa ma
    do niej interes i chce zmusić ją do sprzedaży jej mieszkania! Niby jakim prawem?
    Może się nie zrozumieli, może teściowa nigdy nie zakładała, że mieszkanie zechcą
    sprzedać, może miało być "ich" po jej śmierci. Też bym się wkurzyła, gdyby ktoś
    najpierw korzystał z mojej uprzejmości (mieszkanie za darmo), a potem jeszcze
    chciał rozporządzać moją własnością.

    Coś jak przejęte przez skarb państwa majątki arystokracji -najpierw
    skonfiskowali, a teraz nie oddadzą, bo "ponieśli nakłady na utrzymanie" wink No
    halo. Trzeba było nie ponosić, tylko mieszkać u siebie.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 13:11
    ty tak naprawdę?
    znając życie do tej pory mieszkanie zająłby komornik, bo z czego mamusia za
    czynsz płaciłaby i czego dług spłaciłaby
    I nie pisz mi, że wynajęłaby - dla niektórych pewne sprawy są powyżej ich możliwosci
    Poza tym jak syn z kobietą dług spłacali to teściowa jakoś nie miała nic przeciw
    temu? Pomijam emont i płacenie czynszu
    No ale jak Kawka napisała i chyba Joanna smile Lepiej jest widzieć złą zynową
  • 27.01.10, 13:32
    Wiecie co jest najgorsze w tej sytuacji?
    zanim zaczęliśmy w to wszystko inwestować namawiałam męża żeby spisał z matką
    umowę, choćby taką między nimi bez notariusza (to było jeszcze wtedy kiedy
    mówiła, że przekaże mieszkanie synowi), planowaliśmy, że w zamian pomożemy jej
    kiedy będzie taka potrzeba.
    Tylko, kurcze, rozmawialiśmy o pomocy na stare lata kiedy sił i zdrowia zaczyna
    brakować, a nie o wzięciu sobie na utrzymanie 54letniej baby, której pracować
    się nie chce.
    TŻ stwierdził, że z kim jak z kim ale z własną matką nie musi rozliczać się jak
    z obcymi.
    Wiem, że pamięta dobrze swoje słowa i widzę jak boli go, że jednak się pomylił.
    ja jestem zła bo czuję się oszukana, mężowi jest znacznie trudniej bo to jego matka.
  • 27.01.10, 13:41
    > Wiem, że pamięta dobrze swoje słowa i widzę jak boli go, że jednak
    się pomylił.
    > ja jestem zła bo czuję się oszukana, mężowi jest znacznie trudniej
    bo to jego m
    > atka.
    I dziwię się, że plujace jadem forumki nie potrafią zrozumieć tej
    prostej zależności.
  • 27.01.10, 13:47
    i nie zrozumieją...
  • 27.01.10, 12:30
    brzmieć może i brzmi lepiej, ale nie zmienia sytuacji:
    - mieszkanie jest warte 160 tys., połowa teściowej (przy założeniu, że 80 tys.
    za remont powinna oddać).

    - teściowa "daje" mieszkanie, czyli 80 tys, za to żąda niezależnego mieszkania w
    domu - czyli równowartości tego co "dała" (pominę już sam taki lokal jest wart
    więcej niż w bloku),
    - nawet jak spuści z tonu i przystanie na 250 zł miesięcznie to da to w
    perspektywie 30 lat kolejne 90 tys
    - mają się nią opiekować
    - ryzykują, że wprowadzi do ich domu partnera (albo i męża), czyli potencjalnie
    da im obce sąsiedztwo
    - aha - i za to wszystko powinni być dozgonnie wdzięczni

    interes stulecia, zaiste...
  • 27.01.10, 12:33
    to niech da im na papierze ofcors u notariusza,ze zejdzie za 20 lat
    i nie bedzie sprowadzala chlopowsmile
    ok ja bastuje, dobrze ,ze to nie moj problem, sama sobie na
    mieszkanie zapracowalam i nadal pracuje i na spadki nie licze...poza
    tym tak nawiasem to mieszakanie bedzie synka jak mamusia zejdzie-
    moze o to chodzilo, jak mowila,ze bedzie dla nich:p
  • 27.01.10, 12:40
    czyli podsumowując wie matka jak się ustawic smile
  • 27.01.10, 12:53
    velluto napisała:

    > - ryzykują, że wprowadzi do ich domu partnera (albo i męża), czyli potencjalnie
    > da im obce sąsiedztwo
    > - aha - i za to wszystko powinni być dozgonnie wdzięczni
    >
    > interes stulecia, zaiste...


    ależ ona wprowadzi się z potencjalnym meżęm. Przecież nie ma dochodów, a teraz
    jest z konkubentem, który nie chcę się z nią ożenić (swoją drogą nie dziwie mu
    się) i nie będzie miala po nim emerytury- jeżli on pierwszy zejdzie smile
    Szuka sobie idioty , ktory się z nią ożeni i niechybnie pózniej z nim zamieszka
    w domu swojego syna smile

  • 27.01.10, 12:40
    A swoją drogą - co to za remont w mieszkaniu czterdziestometrowym za 80 tys??

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 12:46
    a1ma napisała:

    > A swoją drogą - co to za remont w mieszkaniu czterdziestometrowym za 80 tys??
    >
    jeśli mieszkanie nie remontowane od 40-50 lat
    to wszystko - kanalizacja, rury, podłogi, nawet wylewki, okna, drzwi, malowanie
    ścian, wymiana zapewne kuchenki, umywalek, ubikacja - chciałabyś korzystać z
    takiej 40-toletniej? Elektryka zapewne. Wanna/prysznic. klepka na być być na
    panele. Malowanie ścian. I się zbiera...
  • 27.01.10, 12:52
    Poza tym , o ile dobrze zrozumiałam , w tej kwocie mieszczą się
    jeszcze długi dziadka.
  • 27.01.10, 13:07
    O fakt - zapomniałam smile
    i kredyt jeszcze smile
  • 27.01.10, 12:58
    już wyjaśniam, żeby nie było że marmurami się tu obłożyliśmy
    zadłużenie plus odsetki to 37tyś z tej kwoty, reszta to koszt doprowadzenia
    mieszkania do zupełnie przeciętnego standardu
    wcześniej tu naprawdę źle było, blok jest z lat 50 czy 60, od wielu lat nic nie
    było robione i teraz generalny remont był po prostu konieczny, no i opłacić
    trzeba było robotników którzy ten remont robili, własnymi siłami trwałoby to
    znacznie dłużej a czynsz itp od samego początku płaciliśmy my.
  • 27.01.10, 14:03
    Różnica między remontem małego a dużego mieszkania nie jest duża.
    Kuchnię, łazienkę i instalacje trzeba zrobić i tak. Na wykończenie mieszkania ze
    stanu developerskiego do stanu do zamieszkania wydałam, lekko licząc, 60 tys. a
    marmurów i designerskich kuchni w nim nie mam. Dodatkowo - nie trzeba było robić
    instalacji elektrycznej (tylko drobne przeróbki), wodno-kanalizacyjnej,
    wymieniać okien, robić wylewek, tynki tylko pokrywaliśmy gładzią - to wszystko
    trzeba zrobić w mieszkaniu starym, bo nie ma sensu np. robić gładzi i malować
    ścian, nie zrobiwszy remontu instalacji elektrycznej. Jeśli w kwocie 80 tys.
    była jeszcze spłata długów, to śmiem twierdzić, że autorka wątku wcale nie
    zrobiła w mieszkaniu żadnych luksusów, a tylko bardzo podstawowe rzeczy,
    umożliwiające w ogóle zamieszkanie w zapuszczonym mieszkaniu, a do tego pewnie
    włożyli w to z mężem mnóstwo pracy własnej.
    --
    ʎɐqǝ uo pɹɐoqʎǝʞ ɐ ʎnq ı ǝɯıʇ ʇsɐן ǝɥʇ sı sıɥʇ

    Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
  • 27.01.10, 13:24
    Syn ma takze udzial w tym mieszkaniu. Dzieci dziedzicza po rodzicach!
  • 27.01.10, 13:30
    raczej ma prawo tylko do zachowku ponieważ był to dziadek męża autorki
    (uwielbiam te koneksje rodzinne) a nie jego ojciec, który ma się dobrze smile
  • 27.01.10, 13:35
    sorki doczytalam ze to dziadek byl a nie ojciec...

    Swoja droga jakim cudem ze sprzedazy 44 m2 mieszkania ma starczyc na kawalerke i
    80 tysiecy (plus oplaty notarialne?)
  • 27.01.10, 13:48
    Są takie regiony gdzie faktycznie tyle kosztuje
    np Podlasie
  • 27.01.10, 13:53
    Jasne. Podlasie to taki fenomen w skali Polski, gdzie 44m2 kosztuje 160 tys., a
    kawalerka - ile może mieć, 36m2? - 80 tys.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 14:01
    36 m2? jak byłam mała to mieszkałam z rodzicami w takim mieszkaniu
    2 pokoje
    Kawalerka to plus minus 22 m - w takiej jakiś czas mieszkałam wynajmując ją
    Koleżanka kupiła sobie pół roku temu kawalerkę 25 m2
    Czy Podlasie jest tym fenomenem - nie wiem - ale ceny stamtąd znam bo tam
    mieszkałam. Poza tym np w Przemyślu są jeszcze tańsze.
    Oczywiście cały czas pisze o mieszkaniach z rynku wtórnego.
  • 27.01.10, 14:10
    Wybacz, ale próba upchnięcia teściowej na 22m2 to już jest bezczelność.
    22m2 to ma jeden pokój normalnej wielkości, a nie mieszkanie.
    Jasne, że można sobie tak pomieszkiwać na studiach, ale niby dlaczego na starość
    ktoś miałby się zgodzić na takie warunki??

    Co do cen - nie chodzi mi o to, czy tanio, czy drogo.
    Ale nawet jeśli tanio - to ile - ok. 2,5 tys za m2?
    To normalna kawalarka będzie kosztować jakieś 85-90 tys.
    Do tego należy doliczyć dług (80 tys.) i opłaty okołosprzedażowe (pewnie ok. 5
    tys.) W sumie mamy ok. 170 tys. - za tyle miałoby się sprzedać mieszkanie 44m2,
    czyli po prawie 4 tys. za m2.

    Nie da się kupić mieszkania mniejszego o 20% dwa razy taniej, chyba że
    faktycznie dla teściowej planowana jest kawalerka z prysznicem w kuchni, do remontu.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 14:23
    och przestań tak się nad teściową użalać
    ludzie w takim metrażu żyją po kilka osób i nie narzekają
    wielkopańskie maniery to chyba nie dal owej kobiety
    poza tym jakby chciała lepiej mieszkać to niech zacznie w końcu pracować
    Bo na to wygląda, ze do tej pory pani nie za wiele w życiu osiągnęła
    -poza odziedziczonym po ojcu mieszkaniem.
    Czyli pracą zbyt sie nie parała
  • 27.01.10, 14:28
    No i co z tego??
    Odziedziczyła, jest jej.
    Oni też kiedyś odziedziczą.

    Wkurza mnie straszliwie podejście - "spłacić syna". Ta pani nie ma żadnego
    obowiązku spłacania dorosłego syna, niech sobie radzi sam, ona też póki co jakoś
    sobie radzi.

    Na razie to oni chcą zbudować dom kosztem pogorszenia statusu jego matki.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 14:30
    tak - teoretycznie nic nie musi
    znam takie podejście
    tylko niech się później kobieta nie dziwi, jak na starość sama zostanie
    coś w tym musi byc, skoro drugi syn z ojcem mieszka a mąż dał od niej nogę
  • 27.01.10, 14:35
    nie sama.
    na starość zostanie z mieszkaniem. które szybciutko zadłuży
    zważywszy na brak dochodów.
  • 27.01.10, 14:36
    haha no fakt - zapomniałam, że pani żyje na garnuszku konkubenta smile
  • 27.01.10, 14:39
    Niech się cieszą, że konkubenta, bo jak pani jednak za pana wyjdzie, to w razie
    jej ewentualnej wcześniejszej śmierci on miałby prawo do 50% tego nieszczęsnego
    mieszkania wink

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 14:45

    mieszkanie odziedziczone po rodzicach nie wchodzi do masy spadkowej
    tylko to wszystko co pochodzi ze wspólnego dorobku wchodzi do wspólnoty małżeńskiej
    no i pan musi panią o rękę poprosić a z tego co autorka pisze to on jakoś tak
    się nie pali do tego
  • 27.01.10, 14:47
    Racja, racja.
    Ale jeśli sprzedadzą je i kupią sobie własne gniazdko? wink

    No nieważne, chyba masz rację, na ślub się tam nie zanosi.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 14:48

    > mieszkanie odziedziczone po rodzicach nie wchodzi do masy spadkowej
    > tylko to wszystko co pochodzi ze wspólnego dorobku wchodzi do wspólnoty małżeńs
    > kiej



    chyba mylisz dwa różne pojęcia: masa spadkowa i wspólność małżeńska. Mieszkanie
    odziedziczone po rodzicach nie wchodzą do wspólnoty malżeńskiej i nie podlegają
    podziałowi np. przy rozwodzie. Natomiast po śmierci - jak najbardziej wchodzi do
    masy spadkowej.


    --
    Paweł
    Mojedziecko powiedziało smile

    Przekaż swoj 1%
  • 27.01.10, 14:55
    Jeśli byłoby inaczej, to dlaczego dwudziestoletnie cizie wychodziłyby za
    majętnych osiemdziesięciolatków? wink

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 15:57
    fakt - zgadza się
    czyli tak źle i tak niedobrze...
  • 27.01.10, 15:22
    Nie zostanie sama, ma mieszkanie na które chrapke ma syn. Jak bedzie
    sie nia zajmował to np. na parafie przepisze.
  • 27.01.10, 14:34
    Szkoda tylko że jak trzeba było spłacić zadłużenie i wyremontować,
    to tesciowa siedziała cicho, a na gotowe to pierwsza.

    Autorce wątku serdecznie współczuję teściowej ;/
    Będziecie mieli nauczkę na przyszłość.
    --
    http://my.lilypie.com/OJ2qp1/.png


    http://my.lilypie.com/q0Hap2/.png
  • 27.01.10, 14:42
    a1ma, co ty bredzisz?

    spłata się synowi należy jak psu buda i to jest FAIR. nie fair było wprowadzenie syna i synowej w błąd, pozwolenie na spłatę zadłużenia (a skoro to mieszkanie teściowej to dlaczego ONA nie spłaciła zadłużenia? autorka napisała, że wynisło ono 37 tysięcy złotych, to o wiele więcej, niż ewentualne koszty wynajęcia mieszkania od kogoś innego), wyremontowanie (gdyby teściowa chciała mieszkanie wynajmowac komuś musiałaby ponieść kolejne koszty na doprowadzenie mieszkania do stanu używalności, nory nikt nie weźmie)

    gdyby mamuśka od razu powiedziała, jakie ma zamiary to syn z rodziną mógłby wynająć sobie niezadłużone, odnowione mieszkanie i nie musiałby brać na ten cel kredytów, mogliby oszczędzać na własny dom. ale dzięki mamuśce mają 80 tysięcy jak psu w zad, kupę nerwów i odłożenie kwestii własnego M na parę lat. teściowa ma zaś odremontowane mieszkanko, zero długów i możliwość podnajęcia mieszkania komuś innemu. i to wszystko bez kiwnięcia palcem!


    a prezentowane przez autorkę rozwiązanie - zamiana mieszkania na mniejsze i spłata poniesionych przez nich kosztów NIE JEST pogorszeniem statusu teściowej. dlaczego? bo nadal będzie mieć własne mieszkanie, ponadto mniejsze lokum łatwiej utrzymać dla osoby, której przyszłe dochody kształtują się baaardzo marnie
  • 27.01.10, 14:46
    > gdyby mamuśka od razu powiedziała, jakie ma zamiary

    Zgadzam się.
    Jeśli to było z premedytacją, to świństwo. Ale może ona po prostu założyła, że
    oni to mieszkanie po niej kiedyś odziedziczą i tyle? A teraz sytuacja nagle się
    zmienia i ona ma zostać bez niczego.
    Zgaduję, że oni też nie przedstawili jej jasno swoich planów - remont, potem
    sprzedaż, kupno mniejszego dla mamy i budowa domu za różnicę + kredyt.
    Wina za niedogadanie się leży po obu stronach.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 15:18
    a1ma, ale autorka już w pierwszym poście zaznaczyła, że teściowa od początku
    mówiła, że mieszkanie synowi przepisze. potem jest jeszcze "nie byłoby całej tej
    sprawy gdyby nie to, że kiedy trzeba było długi spłacać i pieniążki wykładać to
    mówiła "tak synku oczywiście, że ci to przepiszę, przecież dziadek tak chciał".
    mogła od razu powiedzieć "pomieszkajcie sobie ale chałupa jest moja" albo zrobić
    cokolwiek innego niż składać fałszywe obietnice i namawiać do zamieszkania tutaj"

    więc chęć zamiany lokum na większe nie jest dla teściowej nagłą zmianą
    sytuacji
    . ba, od samego początku tej historii (tj. od momentu obietnicy
    przepisania mieszkania na syna) teściowa miała pozostać "bez niczego". a plany
    powiększającej się rodziny - jak najbardziej zrozumiałe i możliwe do
    przewidzenia. teściowa w całej tej sytuacji KRĘCI. Jedynym przewinieniem
    autorki wątku i jej męża jest zaufanie kochającej mamuśce
  • 27.01.10, 15:26
    Myślę, że nie tylko zaufanie, ale też niepostawienie sprawy jasno. Nie wiemy,
    czy była mowa o przepisaniu, czy o pozostawieniu w spadku. A nawet jeśli
    przepisanie - to kiedy? Zabrakło konkretów.

    A swoją drogą - to trochę dziwna sytuacja, kiedy ojciec pomija w spadku swoją
    córkę (teściowa) bez dachu nad głową i chce darować mieszkanie wnukowi.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 15:30
    To chyba masz odpowiedź, pewnie wiedział, że wnuk się lepiej zajmie
    niż córka uncertain
    --
    http://my.lilypie.com/OJ2qp1/.png


    http://my.lilypie.com/q0Hap2/.png
  • 27.01.10, 15:44
    Tez ojciec nie pominal swojej corki, a po prostu nie napisal
    testamentu.
    Nawet jakby napisal to corce nalezalby sie zachowek w wysokosci
    polowy naleznego spadku, czyli polowa mieszkania. Skad
    wszystkiewiecie jak bylo skoro synowa nawet nie potrafi powiedziec
    czy tesciowej nalezy sie dodatek przedemerytalny czy nie ( chyba nie
    ma miedzy nimi zyczliwosci i szczerosci), a jej syn tak naprawde nie
    jest mezem synowej tylko towarzyszem zycia.
    Moze tesciowa boi sie obcej niezyczliwej sobie kobiety, ktora jej
    los ma gleboko w d.. i nie ma do niej zaufania?

    A jezeli chodzi o prace dla 50latek na w malych miejscowosciach w
    Polsce, to chyba zartujecie sobie. tam jest najwieksze bezrobocie, a
    kobieta w tym wieku nie ma prawie zadnych szans na zatrudnienie.
    --
    "Badz uroczy dla swoich wrogow, nic ich bardziej nie zlosci"
  • 27.01.10, 15:50
    > Moze tesciowa boi sie obcej niezyczliwej sobie kobiety, ktora jej
    > los ma gleboko w d.. i nie ma do niej zaufania?

    no póki co to teściowa dowiodła, że ma głeboko w d.... własnego syna
    i własne wnuki.
  • 27.01.10, 15:12
    a1ma napisała:

    > Wkurza mnie straszliwie podejście - "spłacić syna". Ta pani nie ma żadnego>
    obowiązku spłacania dorosłego syna, niech sobie radzi sam, ona też póki co
    jakoś> sobie radzi.

    chodzi przecież jedynie o zwrot tego co syn wpakował w to mieszkanie, mamiony
    obietnicą darowizny. To, co wpakował w to mieszkanie należy mu się jak psu buda
  • 27.01.10, 15:21
    > chodzi przecież jedynie o zwrot tego co syn wpakował w to mieszkanie, mamiony
    > obietnicą darowizny. To, co wpakował w to mieszkanie należy mu się jak psu buda

    O ile faktycznie była mowa o darowiźnie.
    A nie o spadku.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 15:55
    od początku była mowa o darowiźnie
    odkładane to było tylko dlatego, że nie mieliśmy za bardzo dodatkowej kasy na
    notariusza
    kiedy wprowadzaliśmy się tutaj akurat jedno dziecko było małe, drugie w drodze i
    nie chcieliśmy za bardzo ryzykować kredytu na 30 lat, firma męża dopiero się
    rozkręcała a ja też nie byłam pewna co będzie kiedy pojawi się drugie dziecko.
    wtedy też pojawił się pomysł, że mieszkanie które wedle słów dziadka a potem i
    teściowej miało przypaść mężowi, w "lepszych czasach" sprzedamy i kupimy dom z
    miejscem na działalność firmy.
    Teściowa o tych planach wiedziała od początku.
  • 28.01.10, 10:37
    Problem polega na tym że poniektórzy z góry zakładają że wszystko co piszesz to
    bzdury. Pewnie było tak że podstępem zmusiliście teściową aby pozwoliła Wam
    tymczasowo pomieszkać w tym mieszkaniu(oczywiście to ty jej syna do tego
    namówiłaś bo przecież synowe są wredne) Nigdy nie było zapewne mowy o
    przepisaniu tego mieszkania na Was
  • 27.01.10, 14:28
    skoro metr mieszkania 44 metrowego kosztuje ok 3,6 tys to nie ma mowy aby
    kawalerke ok 25 m kupic za mniej niz 100 tys.
    Kawalerki sa zawsze drozsze...

    no ale nasze rozmowy nie rozwiazuja problemu autorki.
  • 27.01.10, 14:32
    A jesteś pewna, że w takim przykładowo Michałowie czy Gródku na Podlasiu m tyle
    kosztuje?
    Mieszkania z drugiego sortu mające po 40-50 lat tyle właśnie w małych
    miejscowościach na wschodzie i północy Polski kosztują.
  • 27.01.10, 14:35
    Matko.
    Nie chodzi o to, ILE.
    Bo jeśli metr kawalerki jest tani, to metr tego 44m też się drogo nie sprzeda. I
    nijak za 44m nie kupisz 36 w tym samym standardzie +85 tys.

    To znaczy owszem, kupisz, za 10 tys. / m2 - sprzedajesz za 440 tys., kupujesz za
    360 tys.
    Im tańsze, tym gorzej, o mniejsza różnica, a dług w gotówce nie maleje.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 14:42
    hmmm
    może autorka wątku chce wziąć mały kredyt w banku aby kupić większe....ważne
    jest chyba to, że jednak chcą zapewnić teściowej jakieś lokum
    No chyba sobie nie wyobrażasz, że kupią jej apartament na 20 piętrze w Mariocie?!
    Sory ale gdzie wcześniej teściowa mieszkała? albo u ojca w zrujnowanym
    mieszkaniu? Albo z eks mężem grom wie gdzie? Teraz mieszka u konkubenta -też nie
    wiadomo w jakich warunkach. Lepsze małe ale własne niż iść na udry z dziećmi.
  • 27.01.10, 14:40
    nie wiem ile kosztuje ale opieram sie na tym co mowila autorka: 160 tys/44 to
    wlasnie 3,6 tys/m2

    Swoja droga jak ktos slusznie zauwazyl tesciowa przy braku dochodow zadluzy to
    mieszkanie raz dwa i nic nie bedzie do dziedziczenia.
  • 27.01.10, 14:44
    > Swoja droga jak ktos slusznie zauwazyl tesciowa przy braku dochodow zadluzy to
    > mieszkanie raz dwa i nic nie bedzie do dziedziczenia.

    Za 10 lat pozwie synków o alimenty i jakoś to będzie wink



    Przepraszam, to tylko żart.
    Tak serio to współczuję autorce wątku, bo po prostu głupio wtopili te 80 tys. -
    gdyby to było któreś tam mieszkanie teściowej, to można by zaufać, że wszystko
    będzie ok, ale tak? Jak to sobie wyobrażali, że ona gdzie pójdzie? Zabrakło
    wyobraźni, a teraz lament. No cóż, nauczka na przyszłość i tyle.

    A z konstruktywnych rozwiązań - mieszkanie wynająć, wziąć kredyt na dom większy
    o te 80 tys. i dodatkowe zadłużenie spłacać z czynszu, który będą płacić
    najemcy. I modlić się, żeby konkubent nie wyrzucił teściowej ani się z nią nie
    ożenił wink

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 14:49
    > Za 10 lat pozwie synków o alimenty i jakoś to będzie wink

    w tej sytuacji wygranie sprawy o alimenty - na szczęscie dla autorki
    wątku - teściowej nie grozi.
  • 27.01.10, 14:51
    Chyba żartujesz.
    Dlatego, że nie chciała oddać im połowy swojego majątku za życia??
    Jak najbardziej wchodzi w grę, gdyby pozostała bez środków do życia, a to dość
    prawdopodobne, jeśli od iluś lat nie zarabia.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 14:55
    > Dlatego, że nie chciała oddać im połowy swojego majątku za życia??


    za to nie.

    > Jak najbardziej wchodzi w grę, gdyby pozostała bez środków do
    życia, a to dość
    > prawdopodobne, jeśli od iluś lat nie zarabia.

    nie zarabia i zubaża się na wlasne życzenie. a to nie jest powód do
    alimentów.
  • 27.01.10, 14:57
    Mylisz się.
    Nie ma znaczenia, jaki jest powód, jeśli rodzic znajdzie się w skrajnym
    niedostatku, to dzieci mają obowiązek alimentacyjny.
    Oczywiście teraz pani może pójść do pracy, ale za 10-15 lat, kiedy osiągnie wiek
    emerytalny, nie będzie to już żadną przeszkodą.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 15:04
    to Ty się mylisz.
    tak się składa, że mój partner życiowy wygrał w dwóch instancjach
    sprawę o alimenty ze swoją "sprytną" mamą, której też się wydawało,
    że można pół życia bumelować i zyć na cudzy koszt.
  • 27.01.10, 15:06
    A mama jest w wieku emerytalnym?
    Czy może pracować?

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 15:10
    teoretycznie może. ale woli nie pracować.
  • 27.01.10, 15:12
    Jeśli może, to jasne, że nie dostanie alimentów.
    Ale jeśli przestanie móc, bo przekroczy wiek emerytalny, to może być już mniej
    ciekawie.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 15:17
    ta pani ma trochę więcej "za uszami", niż tylko niechęć do pracy,
    więc nic nie zwojuje również potem.
  • 27.01.10, 15:54
    mam inne rozwiazanie: pani trafi do domu opieki spolecznej a syn bedzie
    finansowal jej pobyt? a do mieszkania za jej zycia nikt sie nie dobierze...

    joanna_poz: czy mozesz mi powiedziec czy sad uwzglednia np porzucenie dziecka?
    bo moj glupi chlop placi na swojego tatusia...
  • 29.01.10, 09:54
    > joanna_poz: czy mozesz mi powiedziec czy sad uwzglednia np
    porzucenie dziecka?
    > bo moj glupi chlop placi na swojego tatusia...

    aurita, jak najbardziej uwzględnia.
  • 27.01.10, 18:08
    I teraz powstaje pytanie, czy niedostatek jest wynikiem przyczyn obiektywnych, czy też nieróbstwa mamusi. Jeśli to drugie, szanse na alimenty maleją.
    Jeśli matka nie dopełniała swoich obowiązków wobec dzieci, także ma marne szanse.
    Sama niezdolność do pracy to za mało, żeby nałożyć obowiązek alimentacyjny na dziecko.
    --
    Kiedy już rozpoznamy masona, należy go natychmiast oddzielić od reszty społeczeństwa. Gdy już nam to się uda, możemy spróbować wyleczyć go z masońskich nawyków, za pomocą psychoterapii behawioralnej.
  • 27.01.10, 17:51
    a1ma napisała:

    > Mylisz się.
    > Nie ma znaczenia, jaki jest powód, jeśli rodzic znajdzie się w skrajnym
    > niedostatku, to dzieci mają obowiązek alimentacyjny.

    jeśli pani nie łożyła na synów, nie opiekowała się nimi, jeśli coś było nie
    teges w małżeństwie - rozwiodła się z mężem i wcale nie musiała to byc jego wina
    - to łatwo syn udowodni w sądzie, że wcale płacić nie musi

    > Oczywiście teraz pani może pójść do pracy, ale za 10-15 lat, kiedy osiągnie wie
    > k
    > emerytalny, nie będzie to już żadną przeszkodą.
    >
  • 27.01.10, 15:29
    nikt nie wie jakie były warunki w rodzinie, dlaczego nie pracowała,
    wychowała dzieci, moze maż zarabiał. A że mu sie potem zona
    odwidziala....
  • 27.01.10, 17:47
    a dlaczego teraz nie pracuje tylko jest na utrzymaniu konkubenta? I dlaczego ów
    nie chce z nią ślubu brać? Coś na rzeczy musi być jednak...
  • 27.01.10, 14:51
    > Tak serio to współczuję autorce wątku, bo po prostu głupio wtopili
    te 80 tys. -
    > gdyby to było któreś tam mieszkanie teściowej, to można by zaufać,
    że wszystko
    > będzie ok, ale tak? Jak to sobie wyobrażali, że ona gdzie pójdzie?
    Zabrakło
    > wyobraźni, a teraz lament. No cóż, nauczka na przyszłość i tyle.
    >
    > A z konstruktywnych rozwiązań - mieszkanie wynająć, wziąć kredyt
    na dom większy
    > o te 80 tys. i dodatkowe zadłużenie spłacać z czynszu, który będą
    płacić
    > najemcy. I modlić się, żeby konkubent nie wyrzucił teściowej ani
    się z nią nie
    > ożenił wink
    >
    Dzięki za przywrócenie wiary w człowieka i jego zdrowy rozsądeksmile
  • 27.01.10, 14:47
    no ale jakby teściowa przystała na rozwiązanie syna - czyli zamiana na dwa
    mniejsze, plus pewnie dopłata do tego, co syn z synową kupią - to w sumie to już
    problem teściowej czy coś zostawi czy nie...
  • 27.01.10, 14:49
    No jasne, zamienić większe na mniejsze to czysty zysk! wink

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 17:00
    z całym szacunkiem ale gdyby to było mieszkanie powiedzmy 80-cio metrowe to
    jestem w stanie zrozumieć niechęć do przeprowadzki do 25-cio metrowego
    ale z 44 na 25 to chyba nie jest aż tak wielki kłopot i nieszczęście
  • 28.01.10, 11:01
    Na pewno to nie jest zysk ale ludzie których nie stać na utrzymanie większego
    mieszkania (a teściowej nie stać skoro nie ma dochodów) sami szukają mniejszych
    mieszkań aby im się łatwiej żyło.
  • 27.01.10, 15:18
    Tez mnie to zastanawia.
  • 27.01.10, 16:13
    Wydaje mi się, że jedyne czego możecie żądać od teściowej to zwrotu kwoty jaką
    wydaliście na spłatę długów dziadka. Jeśli ona była jedyną spadkobierczynią to
    jej obowiązkiem było /jeśli nie odrzuciła spadku/zapłacić jego zobowiązania. I
    tyle. Jej propozycja zamieszkania razem, ale z niekrępującym wejściem nie jest
    taka głupia, pod warunkiem, że zabezpieczycie się przed sprowadzeniem przez nią
    konkubenta. A płacenie jej jakiejś renty, w sytuacji kiedy kobieta jest w pełni
    sprawna, to chyba przesada.
  • 27.01.10, 16:24
    my możemy sobie pozwolić na niewielki dom dla rodziny 2+2 i wydzielenie z niego
    części na działalność, lub dobudowanie czegoś.
    Dom dla nas i dla potrzeb firmy z dodatkowym mieszkankiem jest znacznie trudniej
    znaleźć (szczególnie z ograniczonym budżetem)
    a jeszcze do tego płacić jej co miesiąc jest finansowo niewykonalne dla nas w
    tej chwili
    Ten pokój dla niej ma być na kiedyś tam, ale osobne wejście, klucze już
    teraz.... (czyli nawet odpadałaby ewentualność podnajęcia tego komuś żeby mieć
    kasę dla teściowej chociażby)
  • 27.01.10, 17:02
    a corocznych wczasów na Hawajach pani teściowa nie zażyczyła sobie?
    za kto będzie płacił za zużycie wody, prądu, gazu itd? Bo pani dochodów nie ma.
    Ex gratia korzystanie ze wszystkiego, pewnie jeszcze ją nakarm i daj co miesiąc
    500 zł
    No nieźle sobie to pani zażyczyła
  • 27.01.10, 17:07
    Tesciowa od początku znała wasze zamiary i co mówiła? zgadzała sie wtedy na nie?
    czy nie?
    Przecież zdawała sobei sprawę, że nie bedzie w tym mieszkaniu mieszkała. Miała
    jakąs alternetywe dla siebie?

    Bo jak nic nie mówiła, to od początku wiedziała, co dalej zrobi, czyli poczeka
    na spłatę długów, remont i kopnie was w dupe.
  • 28.01.10, 08:22
    Nie widzę większego problemu
    To są ogłoszenia ze śląska mieszkań 44 metrowych

    http://mieszkania.nportal.pl/?rynek_n=0&id_wojewodztwo=12&id_powiat=&miejscowosc_like=&dzielnica_like=&ulica_like=&powierzchnia_gt=44&powierzchnia_lt=44&cena_gt=&cena_lt=&cena_m2_gt=&cena_m2_lt=&x=34&y=12&liczba_pokoi_gt=1&liczba_pokoi_lt=&numer_pietra_gt=&numer_pietra_lt=&rok_budowy_gt=&rok_budowy_lt=&data_dodania_gt=&formSent=2&typ_transakcji_n=1

    ceny od 60 do ponad 300 tys. a to kawalerki za 80 tys można kupić takie w którym da się mieszkać

    http://mieszkania.nportal.pl/?rynek_n=0&id_wojewodztwo=12&id_powiat=&miejscowosc_like=&dzielnica_like=&ulica_like=&x=27&y=14&powierzchnia_gt=&powierzchnia_lt=&cena_gt=&cena_lt=&cena_m2_gt=&cena_m2_lt=&liczba_pokoi_gt=1&liczba_pokoi_lt=1&numer_pietra_gt=&numer_pietra_lt=&rok_budowy_gt=&rok_budowy_lt=&data_dodania_gt=&formSent=2&typ_transakcji_n=1&desc=0&order_by=cena
  • 28.01.10, 08:27
    to było do pytania "Swoja droga jakim cudem ze sprzedazy 44 m2 mieszkania ma
    starczyc na kawalerke i
    80 tysiecy (plus oplaty notarialne?) "
    ale tak podpięło że nie widać.
  • 27.01.10, 17:46
    Nie wiem, czy Wasza teściowa jest nieuczciwa, z tego, co piszesz, po
    odjęciu twoich negatywnych emocji, raczej nie.
    Rozumiem, że dziadek twojego męża był ojcem twojej teściowej.
    Zgodnie z prawem to Ona dziedziczy po swoim ojcu, chyba, że został
    sporządzony testament. Testamentu dziadek nie sporządził, a więc
    dziedziczy Córka. Dziadek mógł opowiadać różne rzeczy, ale skoro nie
    spisał testamentu, nie miał zamiaru przepisać tego mieszkania na
    wnuka.
    Powinnaś podziękować teściowej,że tak długo pozwoliła Wam mieszkać w
    swoim mieszkaniu, bo przecież spkojnie mogła to mieszkanie wynająć i
    zarabiać na tym. Rozumiem, że Wy czynszu nie płaciliście ?
    A to, że zainwestowaliście w to mieszkanie 80 tys. to wasza sprawa.
    Teściowa nie musi Wam tych pieniędzy zwracać. I to ona jest
    właścicielką.
    Dziwię się, że ci wszyscy starsi ludzie tak łatwo dają się
    manipulować i zastraszać. Wprowadziliście się do mieszkania po
    dziadku i już wszystko Wasze ? - śmieszne.
    --
    "To bowiem, czym każdy jest dla siebie, co towarzyszy mu w chwilach
    samotności i czego nikt nie może mu ani dać, ani zabrać, jest
    oczywiście dla niego ważniejsze niż wszystko, co mógłby posiadać lub
    czym mógłby być w oczach innych" Arthur Schopenhauer
  • 27.01.10, 17:50
    liwia_augusta napisała:

    > Rozumiem, że Wy czynszu nie płaciliście ?

    płacili - przez prawie dwa lata

    > A to, że zainwestowaliście w to mieszkanie 80 tys. to wasza sprawa.

    jasne. Poza tym w tej kwocie był dług jej ojca a skoro ona przyjęła spadek to z
    całym dobrodziejstwem inwentarza. Czyli to ona powinna go spłacić. Łaski nie
    robi. I na początek tę kwotę zwrócić. Plus odsetki Dlaczego by nie.

    > Teściowa nie musi Wam tych pieniędzy zwracać. I to ona jest
    > właścicielką.
    > Dziwię się, że ci wszyscy starsi ludzie tak łatwo dają się
    > manipulować i zastraszać. Wprowadziliście się do mieszkania po
    > dziadku i już wszystko Wasze ? - śmieszne.

    Nie wiedziałam, że 50-cioletnia kobieta to już taka stara jest i stojąca nad
    grobem.
  • 27.01.10, 18:05
    Wynajmujac mieszkanie płaciliby czynsz i odstępne.
  • 27.01.10, 18:31
    to trzeba było od początku powiedzieć synowi, że zależy jej na kasie za wynajem
    poza tym kto wynająłby mieszkanie w stanie takim jakim go zostawił dziadek a ze
    słów autorki wynika, że ósmy cud świata to nie był. Także chyba lepiej, że syn
    mieszkał tam, płacił za czynsz, spłacił dług, mieszkanie wyremontował. Chyba, że
    mamusia od początku zakładała taki scenariusz a na koniec wyrzucenie syna z wnukami.
    No i proszę te wszystkie, które tak uparcie piszą o tym jak to synek nie płacił
    za wynajem. Wy tak wszystkie rodzicom za wynajem płaciłybyście. I tak ot lekką
    ręką odpuściłybyście jakby Wasz dziadek chciał Wam - ciekawe dlaczego tak było u
    autorki wątku, może dziadek od razu zakładał, że oddanie mieszkania w ręce córki
    skończy się katastrofą - zapisać mieszkanie a później okazało się, że nic z tego.
  • 27.01.10, 22:06
    liwia_augusta, uff!
    Już myślałam, że wszędzie tylko kruki i wrony wink

    Podpisuję się pod każdym słowem.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 20:24
    Cała dyskusja nie bardzo ma sens i chyba się nie dogadamy, bo rzecz się rozbija
    o nasze indywidualne relacje rodzinno-finansowe. Ja kompletnie nie rozumiem
    podejścia autorki, bo akurat ja, w sytuacji, kiedy moja babcia miała
    przeprowadzić się z innego miasta (żebyśmy mogli jej pomagać na co dzień, żeby
    była bliżej), poszłam do banku, wzięłam kredyt i kupiłam jej mieszkanie, po czym
    zrobiłam w nim generalny remont i kupiłam meble jakie wybrała - też nie biorąc
    od nikogo ani grosza. Bo wiedziałam, że ona nie ma, to skąd ma mi dołożyć? Gdyby
    chodziło o moją mamę (lub rodziców męża), to zastanawiałabym się jeszcze krócej.
    Bo to najbliższa rodzina, tu pieniądze nie mają żadnego znaczenia. Oddam
    wszystko, co mam, tak jak i mnie by dano w potrzebie. To dla mnie oczywiste.

    A tu - matka nie ma gdzie mieszkać, a syn się z nią będzie ciągał po sądach o
    zwrot kosztów remontu. Ludzie. Mnie się to w głowie nie mieści.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 21:00
    sory - hojność hojnością ale ów syn ma dwoje dzieci i zonę. I uważasz, że w
    dzisiejszych, tak trudnych czasach można sobie ot tak lekką ręką darować 80 tys
    zł plu płacenie za kogoś przez dwa lata czynszu? Czy Ci się zdaje, że ludzie na
    pieniądzach śpią? Obraz matki vel teściowej nie przedstawia się imponująco tym
    bardziej, że syn z żoną chcieli kupić jej mniejsze mieszkanie. W dzisiejszych
    czasach niektórzy naprawdę mieszkają w trzy pokolenia w jednym mieszkaniu. A tu
    syn wcale matki na bruk wyrzucać nie chciał, pada propozycja zamiany na dwa
    mniejsze.
    Dziwię się Tobie, że ktoś ma zrezygnować z 80 tyś plus czynsz. Tę kwotę wyłożyła
    też autorka wątku, która przecież nie jest spokrewniona z nią. W dobrej wierze.
    Fakt, naiwnie postąpili ale to nie zwalnia teściowej przed uczciwym załatwieniem
    tej sprawy a raczej jej dokończeniem.
    Czy mając syna i dwoje wnuków śmiałabys im w pewnym sensie ukraść tyle
    pieniędzy? Dla niektórych jest to naprawdę duża suma.
  • 27.01.10, 21:14
    Czy syn to bliższa rodzina niż matka?
    Ja traktuję te relacje tak samo. Od ust synowi nie odejmuje, bez przesady.
    Jak napisałam wyżej - wydałam kilka razy więcej, niż te 80 tys., właśnie po to,
    żeby zapewnić dach nad głową mojej babci. Bez pytania, kto i kiedy mi odda, bez
    proszenia nikogo o zwrot, bo taka była potrzeba, po prostu. A rodzice to
    przecież jeszcze bliższa rodzina. Nie wyobrażam sobie nalegać na sprzedaż
    mieszkania, które stanowi jedyne zabezpieczenie mojej mamy, bo chcę sobie dom
    budować. Jak dla mnie coś tu nie gra.
    I nie ważne, kto postąpił nie fair. Mamie, babci, siostrze, dzieciom, mężowi -
    najbliższej rodzinie darowałabym taką "przewinę" bez mrugnięcia okiem i oddała
    każde pieniądze, bo żadne nie są dla mnie warte tych relacji. Może to brzmi
    głupio i patetycznie, wybacz, ale tak mnie wychowano i nie mieści mi się w
    głowie wyrzucanie matki z jej mieszkania do jakiejś klitki, wyliczanie jej tego
    remontu i jeszcze ciąganie jej po sądach. Gdybym na miejscu męża autorki nawet
    dostała to mieszkanie w spadku po dziadku, to zrzekłabym się go na rzecz matki i
    wyremontowała je dla niej, jeśli jej nie byłoby stać. Czy oni w ogóle się
    martwią, gdzie będzie mieszkać matka? Jak ona się czuje wobec tej propozycji
    sprzedaży? Fakt, mówiła, że przepisze, ale na miejscu syna odpowiedziałabym,
    żeby się nie wygłupiała i nic nie przepisywała, to mieszkanie jej ojca i jej się
    należy, a mnie może je ewentualnie zapisać w testamencie. Syn od początku
    zachował się moim zdaniem nie fair.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 21:26
    a1ma napisała:

    > Czy syn to bliższa rodzina niż matka?
    > Ja traktuję te relacje tak samo. Od ust synowi nie odejmuje, bez przesady.
    > Jak napisałam wyżej - wydałam kilka razy więcej, niż te 80 tys., właśnie po to,
    > żeby zapewnić dach nad głową mojej babci. Bez pytania, kto i kiedy mi odda, bez
    > proszenia nikogo o zwrot, bo taka była potrzeba, po prostu. A rodzice to
    > przecież jeszcze bliższa rodzina. Nie wyobrażam sobie nalegać na sprzedaż
    > mieszkania, które stanowi jedyne zabezpieczenie mojej mamy, bo chcę sobie dom
    > budować. Jak dla mnie coś tu nie gra.
    > I nie ważne, kto postąpił nie fair. Mamie, babci, siostrze, dzieciom, mężowi -
    > najbliższej rodzinie darowałabym taką "przewinę" bez mrugnięcia okiem i oddała
    > każde pieniądze, bo żadne nie są dla mnie warte tych relacji. Może to brzmi
    > głupio i patetycznie, wybacz, ale tak mnie wychowano i nie mieści mi się w
    > głowie wyrzucanie matki z jej mieszkania do jakiejś klitki, wyliczanie jej tego
    > remontu i jeszcze ciąganie jej po sądach. Gdybym na miejscu męża autorki nawet
    > dostała to mieszkanie w spadku po dziadku, to zrzekłabym się go na rzecz matki
    > i
    > wyremontowała je dla niej, jeśli jej nie byłoby stać. Czy oni w ogóle się
    > martwią, gdzie będzie mieszkać matka? Jak ona się czuje wobec tej propozycji
    > sprzedaży? Fakt, mówiła, że przepisze, ale na miejscu syna odpowiedziałabym,
    > żeby się nie wygłupiała i nic nie przepisywała, to mieszkanie jej ojca i jej si
    > ę
    > należy, a mnie może je ewentualnie zapisać w testamencie. Syn od początku
    > zachował się moim zdaniem nie fair.

    tyle,ze nie każdego stać na takie wydatki tak o..Na takie prezenty..a jeśli
    ktokolwiek w opisanej przez autorkę wątku sytuacji zachował sie nie fair to
    tylko teściowa.Mozna bez ogródek powiedzieć,ze wyłudziła ona od syna pieniądze
    dla własnej wygody(a wyłudziła je na remont i na spłatę długów).Oni akurat się
    martwili gdzie teściowa będzie mieszkać-nie zamierzali je wyrzucić na bruk lecz
    chcieli zamienić mieszkanie na mniejsze, o czym ona wiedziała jeszcze przed
    remontami.Tego mieszkania co jest teraz nie jest ona w stanie utrzymać.To chyba
    logiczne,ze z mniejszym mogłoby byc łatwiej.szczególnie,ze ona i tak mieszka z
    facetem.Naprawdę nikt jej na bruk nie wyrzucał



    --
    moje zapachowe impresje
  • 27.01.10, 21:34
    IMHO oni nie powinni byli nigdy przyjmować od matki tego mieszkania, tylko
    wyremontować go dla niej (może nie w tak wypasionym wariancie, minimalnym
    kosztem) i spłacić długi. Ja bym tak zrobiła.

    A skoro myśleli tylko o sobie - to trudno się dziwić, że matka też się
    zorientowała, że musi zadbać o siebie, bo na syna liczyć nie może, a na synową
    tym bardziej.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 21:42
    a1ma napisała:

    > IMHO oni nie powinni byli nigdy przyjmować od matki tego mieszkania, tylko
    > wyremontować go dla niej (może nie w tak wypasionym wariancie, minimalnym
    > kosztem) i spłacić długi. Ja bym tak zrobiła.
    >
    > A skoro myśleli tylko o sobie - to trudno się dziwić, że matka też się
    > zorientowała, że musi zadbać o siebie, bo na syna liczyć nie może, a na synową
    > tym bardziej.
    >

    Ty chyba w jakimś innym świeci żyjesz- w imię czego i za co mieliby to
    robić??Oni mają swoja rodzinę i swoje dzieci.I nie zarabiają widocznie
    kokosów,żeby jeszcze teściowej prezenty finansowe robić.I kto mówił,ze nie
    mogłaby liczyć na syna i synową-przeca oni chcieli się nią zająć na starość.I
    nie widzieli w tym problemu.I nikt nie myślał tylko o sobie-chodziło o
    kompromis i dotrzymanie obietnic przede wszystkim.Oni myśleli całościowo-nikt
    teściowej nie wyrzucał.A skoro i tak nie była w stanie opłacić tego mieszkania
    44 m, to może choć mniejsze byłaby w stanie, a za to miałaby na starość kąt u
    syna i synowej w domu.Po takim przewale to bym jej do domu nie wpuściła tylko
    wysłała do drugiego synka,żeby się nią zajął gdyby tej pomocy potrzebowała.Bo
    jeszcze by na głowę jakiegoś gacha na domiar sprowadziła bez zażenowania.Nie
    robi się tak własnym dzieciom.Tyle
    --
    moje zapachowe impresje
  • 27.01.10, 21:46
    > Ty chyba w jakimś innym świeci żyjesz- w imię czego i za co mieliby to
    > robić??

    Faktycznie, chyba żyję w innym świecie, bo dla mnie to oczywiste.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 21:49
    a1ma napisała:

    > > Ty chyba w jakimś innym świeci żyjesz- w imię czego i za co mieliby to
    > > robić??
    >
    > Faktycznie, chyba żyję w innym świecie, bo dla mnie to oczywiste.
    >

    Dla Ciebie oczywiste, dla innych mniej oczywiste i to całkiem z prozaicznych
    powodów: brak środków finansowych.Nie każdego stać na takie prezenty.I jeszcze
    pensję płacić..ho ho..to już trzeba być krezusem.
    --
    moje zapachowe impresje
  • 27.01.10, 21:54
    a1ma napisała:

    > > Ty chyba w jakimś innym świeci żyjesz- w imię czego i za co mieliby to robić??
    >
    > Faktycznie, chyba żyję w innym świecie, bo dla mnie to oczywiste.
    >

    naprawdę? no patrz a dla 95 procent biorących udział w tej dyskusji nie jest to
    oczywiste
  • 27.01.10, 22:02
    Fakt. To smutne.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 22:58
    a1ma napisała:

    > Fakt. To smutne.
    >
    nie, to normalne
  • 27.01.10, 21:51
    a1ma napisała:

    > IMHO oni nie powinni byli nigdy przyjmować od matki tego mieszkania, tylko
    > wyremontować go dla niej (może nie w tak wypasionym wariancie, minimalnym
    > kosztem) i spłacić długi. Ja bym tak zrobiła.
    >
    to sobie tak rób - sory ale naprawdę piszesz jakieś niestworzone rzeczy
    jeśli juz coś to matka powinna zadbać o wnuki i syna - taka kolej rzeczy a
    przynajmniej nie podkładać mu kłód pod nogi....Jeśli zdecydowała się to
    mieszkanie zatrzymać, to jej problem czy ją stać będzie i w jakim syfie żyć
    będzie. Poza tym jeśli do tej pory nie dorobiła się swojego lokum to tylko o
    niej źle świadczy i tyle.

    > A skoro myśleli tylko o sobie - to trudno się dziwić, że matka też się
    > zorientowała, że musi zadbać o siebie, bo na syna liczyć nie może, a na synową
    > tym bardziej.
    >
    o sobie to myśli tylko matka. Jak pisałam jak się dzieciom nie pomaga to się nie
    przeszkadza. Coś na rzeczy jest skoro maż odszedł...
    Poza tym to jakaś chyba nowa świecka tradycja, że to dzieci rodzicom fundują
    mieszkania i darują lekką ręką długi w wysokości 80 i więcej tysięcy
    Aha poza tym część tego długu to dług synowej a to już nie rodzina więc pani
    pseudo matka zwrócić go powinna - koniecznie z odsetkami
  • 27.01.10, 21:59
    No widzisz, mnie inaczej wychowano. Pomoc rodziców nie działa w jedną stronę i
    nie kończy się w momencie "założenia nowej rodziny". Po prostu - ten, kto ma
    akurat więcej pomaga drugiemu, któremu wiedzie się gorzej. Mnie rodzice pomagali
    przez dwadzieścia kilka lat, teraz ja pomagam rodzicom. Ale kto wie, jak się
    ułoży życie, może jeszcze będę potrzebować ich wsparcia finansowego.

    Ale każdy robi, jak uważa. Można mieszkać w domu z ogrodem za kilkaset tysięcy,
    a matkę odwiedzać w 22m kawalerce, czemu nie. Kwestia sumienia.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 22:05
    nie też tak wychowano, że zawsze mama będzie mogła liczyć na moją
    pomoc. Jest rożnica miedzy moją mamą a tą teściową, że moje nigdy by
    nie zażądała adnotacji u notariusza.
  • 27.01.10, 22:09
    Ale zauważ, jaka była pierwsza propozycja "dzieci" - mama ma przepisać
    mieszkanie, bo im na dom potrzeba. I tyle. Sama ma zostać z niczym, bo "dziadek
    mówił". Kawalerka pojawiła się dopiero później, jako próba kompromisu z ich strony.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 22:12
    a1ma napisała:

    > Ale zauważ, jaka była pierwsza propozycja "dzieci" - mama ma przepisać
    > mieszkanie, bo im na dom potrzeba. I tyle. Sama ma zostać z niczym, bo "dziadek
    > mówił". Kawalerka pojawiła się dopiero później, jako próba kompromisu z ich str
    > ony.
    >

    Ale nie z niczym bo właśnie z kawalerką i z tego co autorka napisała od początku
    była o tym mowa.I nie,ze mama ma przepisać mieszkanie tylko teściowa sama
    zachęcała do zamieszkania w nim i poczynienia inwestycji z podkreślaniem,ze lada
    chwile je na syna przepisze.I że cokolwiek w nim robi robi dla siebie.Skoro
    jednak od początku wiedziała,ze mieszkanie stanie się jego po jej śmierci to
    powinna wiedzieć też,ze 50 % mieszkania przypadnie drugiemu synowi, który być
    może na oczy go nawet nie widział-taki mały bonusik
    --
    moje zapachowe impresje
  • 27.01.10, 22:19
    Nie.
    Najpierw było, że teściowa ma przepisać, bo tak obiecał dziadek. Gdzie sama
    zamieszka w razie rozstania z partnerem - to jej problem.
    Teściowa się ociągała, stawiała warunki - więc rzucono jej ochłap w postaci
    kawalerki. Piękne.

    A co do spadku - istnieją testamenty, w których można wskazać spadkobiercę.
    Dziedziczenie nie musiało się odbyć na zasadach ustawowych. Tak, wiem, jest
    zachowek. Trudno. Brat też rodzina i też mu się coś po matce należy.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 23:02
    widocznie dziadek uznał, że córka nie zasłużyła na mieszkanie
    coś w tym jednak jest...
  • 27.01.10, 22:17
    a1ma napisała:

    > No widzisz, mnie inaczej wychowano. Pomoc rodziców nie działa w jedną stronę i
    > nie kończy się w momencie "założenia nowej rodziny". Po prostu - ten, kto ma
    > akurat więcej pomaga drugiemu, któremu wiedzie się gorzej. Mnie rodzice pomagal
    > i
    > przez dwadzieścia kilka lat, teraz ja pomagam rodzicom. Ale kto wie, jak się
    > ułoży życie, może jeszcze będę potrzebować ich wsparcia finansowego.
    >
    > Ale każdy robi, jak uważa. Można mieszkać w domu z ogrodem za kilkaset tysięcy,
    > a matkę odwiedzać w 22m kawalerce, czemu nie. Kwestia sumienia.
    >

    No to w takim razie w czym wymieniona teściowa pomogła swojemu synowi?Bo nie
    zauważyłam,żeby cokolwiek było na ten temat-na razie jest taki jej obraz,ze nie
    pracuje, ale za to wysuwa roszczenia i wszyscy za nią wszystko płacą.Matka w tej
    kawalerce pewnie i tak by nie mieszkała biorąc pod uwagę,ze mieszka z pewnym
    panem co się żenić nie chce.I mogłaby ją spokojnie wynajmować.A na starość
    miałaby kąt u syna i synowej.Jednak takie roszczenia jakie wysunęła każdego by
    przerosły: ja bałabym się ją przyjąć pod swój dach
    --
    moje zapachowe impresje
  • 27.01.10, 22:21
    > No to w takim razie w czym wymieniona teściowa pomogła swojemu synowi?

    Zakładam, że go urodziła, wychowała i utrzymywała przez jakieś 20 lat. To mało?

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 22:26
    a1ma napisała:

    > > No to w takim razie w czym wymieniona teściowa pomogła swojemu synowi?
    >
    > Zakładam, że go urodziła, wychowała i utrzymywała przez jakieś 20 lat. To mało?
    >

    No niesamowite...urodziła dziecko i jeszcze je utrzymywała.A teraz ono ma jej
    podziękować za to poświecenie uncertain
    --
    moje zapachowe impresje
  • 27.01.10, 22:43
    Czy bardziej niesamowite od poczucia obowiązku dziecka do zapewnienia matce
    godziwych warunków życia na starość? Czy mniej?

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 22:52
    a1ma napisała:

    > Czy bardziej niesamowite od poczucia obowiązku dziecka do zapewnienia matce
    > godziwych warunków życia na starość? Czy mniej?
    >

    Czyli jest ok,ze matka oszukała własne dziecko-bo dziecko i tak ma obowiązki a
    matka nie.Matka może wszystko bo jest matką.Tyle,ze jak widać to matka swoim
    postępowaniem robi wszystko,żeby tych godnych warunków na starość nie mieć.A sam
    fakt urodzenia i wychowania dziecka jeszcze o niczym nie świadczy.Trzeba jeszcze
    coś temu dziecku przekazać-jakieś wartości.Pokazać jak żyć.Być przykładem.I dać
    coś od siebie.Tu widać,ze matka ograniczyła się do reprodukcji i tylko za to,ze
    urodziła rości sobie prawo do tego,żeby syn się nią zajął.I jeszcze jej pensję
    płacił.Super
    --
    moje zapachowe impresje
  • 27.01.10, 22:57
    Tak, ja wiem, że idealna teściowa to taka, która da w prezencie ślubnym
    mieszkanie, pójdzie na wcześniejszą emeryturę żeby zająć się (nieodpłatnie
    oczywiście, bo to rodzina!) wnukami i najlepiej, żeby odwiedzała nas raz w roku,
    bez noclegu. Wtedy może liczyć ewentualnie na ciepły kąt na starość, o ile
    oczywiście nie będzie zbyt uciążliwa.

    Wybacz ironię, ale mnie już ręce opadły.
    Nikt Ci nic z gardła nie wyrwie, nie chcesz, nie dawaj. Dzieci Ci kiedyś odpłacą
    tym samym, na zdrowie.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 23:02
    a1ma napisała:

    > Tak, ja wiem, że idealna teściowa to taka, która da w prezencie ślubnym
    > mieszkanie, pójdzie na wcześniejszą emeryturę żeby zająć się (nieodpłatnie
    > oczywiście, bo to rodzina!) wnukami i najlepiej, żeby odwiedzała nas raz w roku
    > ,
    > bez noclegu. Wtedy może liczyć ewentualnie na ciepły kąt na starość, o ile
    > oczywiście nie będzie zbyt uciążliwa.
    >
    > Wybacz ironię, ale mnie już ręce opadły.
    > Nikt Ci nic z gardła nie wyrwie, nie chcesz, nie dawaj. Dzieci Ci kiedyś odpłac
    > ą
    > tym samym, na zdrowie.
    >

    Ale nikt jej nie kazał nic dawać.Sama zachęcała do zamieszkania w tym mieszkaniu
    i sama uczestniczyła w rozmowach o jego sprzedaży.Wystarczyło tylko żeby była
    szczera i nie oszukiwała własnego dziecka.Wystarczyło,żeby od początku
    powiedziała,ze mieszkanie to dostaną dopiero po jej śmierci.Wtedy nie
    inwestowaliby w nie pieniędzy.Mieszkanie pewnie by przepadło,z racji tego,że nie
    miałby kto czynszu płacić,ale sytuacja byłaby jasna i nikt by nikogo nie
    oszukał.A tak mieszkanie wyremontowane i nagle obietnice stały sie nieważne.Tego
    nie rozumiem.
    --
    moje zapachowe impresje
  • 27.01.10, 23:06
    Już mi się nie chce dalej tłumaczyć, wiecie?
    Najlepiej do sądu z tą bezczelną teściową, a potem zerwać wszelkie kontakty.
    Niech se robi, co chce. W końcu OBIECAŁA!!!

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 23:08
    No ja ci się dziwię ,że tak dlugo wytrzymałaś i dziewczyny też. Ile
    ludzi tyle opini każdy postępuje wg własnego sumienia.
  • 27.01.10, 23:09
    a1ma napisała:

    > Już mi się nie chce dalej tłumaczyć, wiecie?
    > Najlepiej do sądu z tą bezczelną teściową, a potem zerwać wszelkie kontakty.
    > Niech se robi, co chce. W końcu OBIECAŁA!!!
    >


    I to jest chyba najlepsze wyjście z tej sytuacji.

    --
    moje zapachowe impresje
  • 27.01.10, 23:11
    a1ma napisała:

    > Już mi się nie chce dalej tłumaczyć, wiecie?
    > Najlepiej do sądu z tą bezczelną teściową, a potem zerwać wszelkie kontakty.
    > Niech se robi, co chce. W końcu OBIECAŁA!!!
    >

    no bo jak można wytłumaczyć coś co nie jest normalne...
  • 27.01.10, 23:17
    Normalne jest jak widzę dbać tylko o własny tyłek i do celu dążyć po trupach.
    Choćby własnych rodziców.
    Cóż, w takim razie chętnie pozostanę sobie nienormalna.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 23:21
    nie nie nienormalna tylko wymarłym gatunkiem
  • 27.01.10, 23:24
    o matko...pop swojo a cziort swojo
    zaraz pewnie usłyszymy o liczbie trupów
  • 27.01.10, 23:06
    tylko, że ta teściowa nic na razie synowi nie dała
    ups no zapomniałam - mieszkanie, któego nie dorobiła się, tylko w spadku dostała
    czyli mój obraz teściowej to taki, że wpierw u męża mieszkała, mąż pewnie w
    pewnym momencie powiedział - pas - a mamusia sobie konkubenta znalazła i tak
    wiele sobą reprezentuje, że ten nawet nie chce z nią zalegalizować związku
  • 27.01.10, 23:11
    attiya napisała:

    > tylko, że ta teściowa nic na razie synowi nie dała
    > ups no zapomniałam - mieszkanie, któego nie dorobiła się, tylko w spadku dostał
    > a
    > czyli mój obraz teściowej to taki, że wpierw u męża mieszkała, mąż pewnie w
    > pewnym momencie powiedział - pas - a mamusia sobie konkubenta znalazła i tak
    > wiele sobą reprezentuje, że ten nawet nie chce z nią zalegalizować związku


    Ale teściowa nawet i tego mieszkania nie dała synowiwink

    --
    moje zapachowe impresje
  • 27.01.10, 23:13
    haha no właśnie smile
  • 27.01.10, 23:03
    a1ma napisała:

    > > No to w takim razie w czym wymieniona teściowa pomogła swojemu synowi?
    >
    > Zakładam, że go urodziła, wychowała i utrzymywała przez jakieś 20 lat. To mało?
    >
    ten syn ma jeszcze ojca, więc sama go nie wychowywała
  • 27.01.10, 23:00
    patrz pani, to ja chyba coś przegapiłam
    to autorka mówisz mieszka w domu z ogrodem?
  • 27.01.10, 23:07
    Jeszcze nie.
    Dopiero jak wykopie teściową do kawalerki.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 23:11
    gdyby nie ojciec teściowej to nadal nie miałaby gdzie mieszkać
    no chyba, że u konkubenta
  • 28.01.10, 11:28
    > Po prostu - ten, kto ma
    > akurat więcej pomaga drugiemu, któremu wiedzie się gorzej.

    Ale tu teściowa jest właścicielką mieszkania, które oni mieliby, według Twojej
    teorii, doprowadzić do stanu używalności w prezencie, bo im się wiedzie lepiej.
    Tylko coś kiepsko to lepiej wygląda, bo oni własnego mieszkania nie mają.
  • 28.01.10, 11:25
    a1ma napisała:

    > IMHO oni nie powinni byli nigdy przyjmować od matki tego mieszkania, tylko
    > wyremontować go dla niej

    Weź pod uwagę, że matka jest sprawna, zdolna do pracy. Utrzymywać trzeba przede
    wszystkim własne dzieci, rodziców dopiero w następnej kolejności.
  • 28.01.10, 11:39
    dokładnie
    a nie leniwą matkę
    no ale koleżanka to i sprawnego lenia utrzymywałby przecież więc jej nie
    przetłumaczysz
  • 28.01.10, 11:46
    a1ma napisała:

    > IMHO oni nie powinni byli nigdy przyjmować od matki tego mieszkania, tylko
    > wyremontować go dla niej (może nie w tak wypasionym wariancie, minimalnym
    > kosztem) i spłacić długi. Ja bym tak zrobiła.
    >
    Tak oczywiście powinni wyremontować mieszkanie, spłacić długi i przez cały ten
    czas opłacać to mieszkanie aby się znowu nie zadłużyło (teściowa nie a na
    utrzymanie mieszkania) a sami z dziećmi powinni iść do jakiejś wynajmowanej
    kawalerki bo na więcej najprawdopodobniej ich by nie było stać opłacając
    teściowej mieszkanie i spłacając kredyt który zaciągnęli na remont i spłatę
    zadłużenia. A na starość gdy jej facet wykopałby ją lub gdyby zmarł przed nią i
    zostałaby zupełnie bez środków do życia powinni jeszcze ją utrzymywać bo
    1) syn ma obowiązek alimentacyjny wobec matki
    2) każde dziecko powinno sobie i swojej rodzinie od ust odjąć aby rodzic który
    nie chciał zapracować na emeryturę miał za co godnie żyć.
  • 28.01.10, 12:07
    Nie, mozna bylo odmowic oddluzenia, mowiac, ze ich na to nie stac i
    mieszkanie tesciowa musialaby sprzedac.

    Autorka zostalaby BEZ DLUGOW. Za zaoszczedzone pieniadze mogli
    kupic, albo wynajac sobie inne mieszkanie.

    --
    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 28.01.10, 12:09
    d.o.s.i.a napisała:

    > Nie, mozna bylo odmowic oddluzenia, mowiac, ze ich na to nie stac i
    > mieszkanie tesciowa musialaby sprzedac.
    >
    > Autorka zostalaby BEZ DLUGOW. Za zaoszczedzone pieniadze mogli
    > kupic, albo wynajac sobie inne mieszkanie.
    >


    Nadal nie rozumiesz-owszem można było nie oddłużac mieszkania.Zrobili to,bo SYN
    ZAUFAŁ WŁASNEJ MATCE, KTÓRA GO OSZUKAŁA

    --
    moje zapachowe impresje
  • 27.01.10, 21:35
    i jeszcze jedna bardzo ważna kwestia: tego mieszkania.Gdyby nie syn i synowa,
    już by go nie było, bo by je komornik zlicytował.Więc i tak mamuśka by
    wylądowała na bruku.Ta teściowa nie włożyła w to mieszkanie ani grosza.Fakt-jest
    jej.I co z tego.Gdyby syn przestał płacić znowu przestanie być jej, bo komornik
    je zajmie.I ja bym płacić na miejscu syna przestała-w końcu założył własna
    rodzinę.I to o własne dzieci powinien się przede wszystkim martwić.Ciekawe czy
    mamuśka z takimi samymi roszczeniami wystąpiła do drugiego synusia-pewnie nie bo
    nie opłaca się..w końcu to "niebieski ptak".Ale skoro matka jak taka cwana niech
    wycycka swojego gacha, albo byłego męża.Swoją drogą fajnie tak żyć: nie
    pracować, najpierw żyć na utrzymaniu męża,narobić dzieci, a gdy te dorosną
    -grając na uczuciach od nich zażądać pensji co miesiąc , dachu nad głową i
    opieki.No życie jak w Madrycie uncertain
    --
    moje zapachowe impresje
  • 27.01.10, 21:44
    Wiecie, życzę Wam jak najlepiej, szczerze, ale mam nadzieję, że uda mi się
    wychować moje dzieci tak, jak ja zostałam wychowana, a nie jak Wy.

    Własnej matce oddam wszystko, jak będzie trzeba. Bo ona przez 20 lat dawała mi
    wszystko, czego ja potrzebowałam i jeszcze więcej. I to się jej po prostu
    należy. Choćby zdecydowała, że od jutra rzuca pracę, choćby piła, grała w
    ruletkę albo w totolotka. I bez łaski, bo to mój obowiązek.

    --
    chez alma
  • 27.01.10, 21:57
    ze zwrocilas mi wiare w ludzi...

    --
    Politycy doprowadzili już do tego, że kiedy czytam, że PREZYDENT BYŁ NA
    PREMIERZE, to nie wiem, czy to relacja z wydarzenia kulturalnego, czy kolejny
    skandal seksualny ...
  • 27.01.10, 22:00
  • 28.01.10, 08:56
    bedziesz płacic bez słowa długi matki kosztem własnych dzieci?
    --
    To nie jest moja krówka.
  • 28.01.10, 09:11
    Dzieci nie mam, ale płacę, kosztem swoim i męża.
    Co w tym dziwnego?
    Mama też spłaciłaby moje długi, gdyby była taka potrzeba.

    Zdumiewa mnie w ogóle argument "kosztem dzieci" - dzieci to bliższa rodzina niż
    matka?

    --
    chez alma
  • 28.01.10, 09:27
    a1ma napisała:

    > Dzieci nie mam, ale płacę, kosztem swoim i męża.
    > Co w tym dziwnego?
    > Mama też spłaciłaby moje długi, gdyby była taka potrzeba.
    >
    > Zdumiewa mnie w ogóle argument "kosztem dzieci" - dzieci to bliższa rodzina niż
    > matka?
    >
    dziewczyno
    i o czym my tu rozmawiamy
    pogadamy za 5 lat jak będziesz miała z dwójkę albo trójkę dzieci i Ci się zmieni
    myślenie o 180 stopni
    najgorzej jak na dany temat wypowiadają się osoby nie za bardzo zorientowane w
    temacie
  • 28.01.10, 09:30
    Nie sądź wszystkich swoją miarką.
    To, że Tobie nie mieści się w głowie, nie znaczy jeszcze, że to niemożliwe.

    --
    chez alma
  • 28.01.10, 09:33
    a ty nie teoretyzuj
    i nie pouczaj kogoś kto jest odpowiedzialny za dwójkę dzieci skoro sama nie
    jesteś w takiej sytuacji
  • 28.01.10, 09:38
    Nie czepiaj sie tych dzieci. Z dziecmi, czy bez rodzicow pod most sie nie
    wyrzuca, tylko znajduje rozwiazanie najlepsze dla wszystkich.
    Gdyby zamiast nastawiac sie na to mieszkanie, zaoszczedzili z 50 tys. zamiast
    robic ten remont to juz mogliby z kredytem kupic mieszkanie dla siebie i dzieci.
    Nikt nie kaze im glodzic dzieciakow.


    --
    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
    patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 28.01.10, 09:47
    d.o.s.i.a napisała:

    > Nie czepiaj sie tych dzieci. Z dziecmi, czy bez rodzicow pod most sie nie
    > wyrzuca, tylko znajduje rozwiazanie najlepsze dla wszystkich.

    dlaczego mam się nie czepiać?
    dziewczę teoretyzuje, a nic mnie bardziej nie irytuje niż mądrzenie się gdy
    samemu nie ma się dzieci

    > Gdyby zamiast nastawiac sie na to mieszkanie, zaoszczedzili z 50 tys. zamiast
    > robic ten remont to juz mogliby z kredytem kupic mieszkanie dla siebie i dzieci
    > .
    > Nikt nie kaze im glodzic dzieciakow.
    >
    >
    nie 50 tylko 80 - jak tak lekką ręką kwotę zmniejszasz to zawsze możesz dołożyć
    te 30 tyś autorce watku
  • 28.01.10, 09:50
    > dlaczego mam się nie czepiać?
    > dziewczę teoretyzuje

    <lol>

    Wiesz, mogę się założyć, że z racji rocznika powinnaś się do mnie zwracać
    bardziej "proszę pani" niż per dziewczę. Ale nie ma to jak być poważną dzieciatą
    matroną, nie? wink

    Ale dzięki, poprawiłaś mi podły od rana humor tym dziewczęciem smile

    --
    chez alma
  • 28.01.10, 09:54
    proszę bardzo
    mi tez poprawia się humor jak ktoś jest ekspertem w temacie, któy go życiowo nei
    dotknął
    to tak jak ksiądz prowadzi wykłady "Nauki przedmałżeńskie"
  • 28.01.10, 09:39
    Ooo, mój ulubiony argument "zobaczysz, jak urodzisz" wink
    Jakoś nie wierzę, żeby z tego tytułu zmieniły mi się zasady moralne. Mojej babci
    się jakoś nie zmieniły, mojej mamie nie, teściowej taż jakoś udało się
    przetrwać... Nie wszystkim ciąża rzuca się na mózg, serio, serio.

    --
    chez alma
  • 28.01.10, 09:48
    a mnie bardzo spodoba się jak najwięcej do powiedzenia mają osoby nie znające tematu
    och, jakie one mundre wtedy są

  • 28.01.10, 09:51
    Przypominam, że tematem jest mieszkanie, nie rozmnażanie.
    Na pewno masz więcej do powiedzenia na temat?

    --
    chez alma
  • 28.01.10, 10:13
    a ty długo będziesz się chwalić kasą? I tym co komu kupiłaś?
  • 28.01.10, 10:17
    Wybacz, ale nie mam jak się pochwalić, co komu ukradłam.

    --
    chez alma
  • 28.01.10, 10:27
    a1ma napisała:

    > Wybacz, ale nie mam jak się pochwalić, co komu ukradłam.
    >
    coś sugerujesz?
    jeśli nie to nie pisz takich rzeczy
  • 28.01.10, 09:43
    A co do teoretyzowania - kupiłaś kiedyś komuś z rodziny mieszkanie? Nie?
    No to nie teoretyzuj, pogadamy jak kupisz wink

    --
    chez alma
  • 28.01.10, 09:50
    mieszkanie? no co ty - to nie na topie
    obecnie kupuje się co najmniej wyspę z willą
  • 28.01.10, 09:34
    Dlugi matki, czy dlugi tego dziadka "co to obiecywal"?...

    Aha. Wiec podsumujmy. Czyli mieszkanie po dziadku to cacy, a juz dlugi po
    dziadku to niech placi wredna tesciowa, tak?

    I tak, dlugi matki (zwlaszcza te nie zaciagniete przez nia) bede placila do
    konca zycia. A jak bedzie trzeba to i mieszkanie kupie i samochod i dam na zycie.


    --
    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
    patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 28.01.10, 09:38
    d.o.s.i.a napisała:

    > Dlugi matki, czy dlugi tego dziadka "co to obiecywal"?...
    >
    > Aha. Wiec podsumujmy. Czyli mieszkanie po dziadku to cacy, a juz dlugi po
    > dziadku to niech placi wredna tesciowa, tak?
    >
    > I tak, dlugi matki (zwlaszcza te nie zaciagniete przez nia) bede placila do
    > konca zycia. A jak bedzie trzeba to i mieszkanie kupie i samochod i dam na zyci
    > e.
    >
    weź sobie KC i poczytaj
    jak się przejmuje spadek to z dobrodziejstwem inwentarza
    czyli mieszkanie plus długi
    albo nic
    także syn z synową przysługę i to ogromną jej zrobili bo inaczej szybciej czy
    później komornik zająłby mieszkanie
    weźcie zacznijcie czytać ze zrozumieniem
    albo sięgnijcie po KC
  • 28.01.10, 09:41
    Z rodzicami się rozliczasz w oparciu o KC?
    Płacisz za użytkowanie lokalu (lub płaciłaś - od 18 roku życia do wyprowadzki)?
    A jeśli nie płacisz - to odprowadzasz podatek od korzyści majątkowej jaką jest
    bezpłatne użytkowanie?
    Nie rozśmieszaj mnie.

    --
    chez alma
  • 28.01.10, 09:51
    a1ma napisała:

    > Z rodzicami się rozliczasz w oparciu o KC?
    > Płacisz za użytkowanie lokalu (lub płaciłaś - od 18 roku życia do wyprowadzki)?
    > A jeśli nie płacisz - to odprowadzasz podatek od korzyści majątkowej jaką jest
    > bezpłatne użytkowanie?
    > Nie rozśmieszaj mnie.
    >
    czytaj ze zrozumieniem -tego już w podstawówce uczą
    mówimy o przyjęciu spadku z zadłużeniem - łapiesz?
  • 28.01.10, 10:02
    bezpłatne użytkowanie u rodziny jest zwolnione z podatku
    --
  • 28.01.10, 09:59
    > jak się przejmuje spadek to z dobrodziejstwem inwentarza
    > czyli mieszkanie plus długi

    Czyli uwazasz, ze tesciowa powinna dlugi splacic, a mieszkanie oddac juz oddluzone?

    No nie rozsmieszaj mnie nawet.

    I rozumiem, ze jakby Twoja matka cos odziedziczyla z dlugami, to nie pomoglabys
    w splacie? O matko.


    --
    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
    patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 28.01.10, 10:06
    nie ma to jak wszystko poprzekręcać:
    -jeżeli matka chciała to mieszkanie dla siebie to spłata zadłużenia to jej
    problem - czy syn jej w tym pomoże to inna sprawa, jak będzie miał/chciał itp to
    pomoże.
    -jeżeli mieszkanie miało być dla syna i synowej to oni wzięli na siebie
    spłacenie tego zadłużenia - ot cała filozofia

    nie zmusza się kogoś podstępem do spłaty własnych zadłużeń - bo jeżeli przyjęła
    spadek i chciała to mieszkanie dla siebie to długi dziadka są jej długami a nie
    syna.
    --
  • 28.01.10, 11:32
    > -jeżeli matka chciała to mieszkanie dla siebie to spłata
    zadłużenia to jej
    > problem - czy syn jej w tym pomoże to inna sprawa, jak będzie
    miał/chciał itp t
    > o
    > pomoże.
    > -jeżeli mieszkanie miało być dla syna i synowej to oni wzięli na
    siebie
    > spłacenie tego zadłużenia - ot cała filozofia


    No, ale przeciez summa sumarum syn odziedziczy to mieszkanie. Wiec
    chyba przyzwoitosc nakazuje, aby w mieszkanie zainwestowac. Zreszta
    o jakim dlugu mowimy? 100 tys.? 200 tys.? czy moze pare tysiecy?
    Skoro to ostanie to przeciez mieszkali przez 2 lata za darmo wiec
    akurat sa kwita, prawda?
    --
    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 28.01.10, 11:40
    d.o.s.i.a napisała:

    >Zreszta o jakim dlugu mowimy? 100 tys.? 200 tys.? czy moze pare tysiecy?
    > Skoro to ostanie to przeciez mieszkali przez 2 lata za darmo wiec
    > akurat sa kwita, prawda?

    no ja cię proszę - dla ciebie prawie 40 tys długu ze spółdzielni to parę tysięcy zł?
    Co mają powiedzieć Ci, dla których spłata zadłużenia w spółdzielni wynosi 2
    tysiące i spłacają je latami po 20-30 zł.
  • 28.01.10, 11:52
    > no ja cię proszę - dla ciebie prawie 40 tys długu ze spółdzielni
    to parę tysięc
    > y zł?


    Skoro bylo to 40 tys. dlugu to trzeba bylo to mieszkanie sprzedac
    wtedy. Koniec kropka.

    --
    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 28.01.10, 11:56
    przecież teściowa nie chciała sprzedać mieszkania
  • 28.01.10, 12:00
    rozjaśnię ci jeszcze trochę naszą sytuację
    kredyt zaciągnięty na te długi i remont kosztuje nas co miesiąc 1500zł, drugie
    tyle płacimy za wynajmowanie lokalu na firmę
    jeśli dołożymy do tego jeszcze trochę wyjdzie tyle co rata za zakup niewielkiego
    domu

    i do wyboru mamy 3,5 tyś raty plus 5 stówek dla mamusi
    wyprowadzkę do wynajętego za 1,2-1,5tyś mieszkania plus te 3tyś raty i za najem
    lokalu
    czy tak ciężko ci zrozumieć, że wyjście nr jest absolutnie nie do przyjęcia a na
    opcję nr 1 też nas nie stać??!!
    chcemy odzyskać to co wyłudziła, nawet jakby odjąć czynsz za "najem "od niej to
    i tak zostanie jeszcze z 70 tyś.
  • 28.01.10, 12:23
    Nie wyludzila, bo sami sobie ten remont sprawiliscie, na wlasna
    zgube. Ona miala prawa nawet nie wiedziec ile ten remont kosztowal.
    Albo glupio jej bylo zaprotestowac.

    O ile sie orientuje, to dalej mozecie w tym mieszkaniu mieszkac,
    tak? To mieszkajcie.


    --
    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 28.01.10, 11:44

    > No, ale przeciez summa sumarum syn odziedziczy to mieszkanie. Wiec
    > chyba przyzwoitosc nakazuje, aby w mieszkanie zainwestowac. Zreszta
    > o jakim dlugu mowimy? 100 tys.? 200 tys.? czy moze pare tysiecy?
    > Skoro to ostanie to przeciez mieszkali przez 2 lata za darmo wiec
    > akurat sa kwita, prawda?

    Tyle,że jest jeszcze drugi syn, który odziedziczy 50% mieszkania, w które nie
    włożył ani jednej złotówki.I nikt za darmo w tym mieszkaniu nie mieszkał,no
    chyba,że 80 tysięcy jakie zostało włożone+comiesięczne opłaty czynszu to jest
    dla ciebie za darmo
    --
    moje zapachowe impresje
  • 28.01.10, 11:57
    A czy tesciowa prosila sie o remont mieszkania?

    --
    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 28.01.10, 15:58
    Tyle teoretyzujesz, a nie doczytałaś, że mieszkanie było w stanie
    niezamieszkalnym? Remont był potrzebny na gwałtu rety, teściowa o
    wszelakich planach syna i synowej wiedziała od początku, do remontu
    nakłaniała, niestety oni nie wiedzieli o jej własnych niecnych
    zamiarach i dali się je podejść. W końcu matka własnego syna nie
    oszuka... taaaa... Podła ta teściówka, to jasne... sad

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/9ewnhqvk6gpwi3zn.png
  • 28.01.10, 10:14
    d.o.s.i.a napisała:

    > > jak się przejmuje spadek to z dobrodziejstwem inwentarza
    > > czyli mieszkanie plus długi
    >
    > Czyli uwazasz, ze tesciowa powinna dlugi splacic, a mieszkanie oddac juz oddluz
    > one?
    >

    trzeba było nie przyjmować spadku

    > No nie rozsmieszaj mnie nawet.
    >
    > I rozumiem, ze jakby Twoja matka cos odziedziczyla z dlugami, to nie pomoglabys
    > w splacie? O matko.
    >
    >
    moja matka jest o 180 stopni różna od teściowej autorki wątku
  • 28.01.10, 11:35
    > trzeba było nie przyjmować spadku

    No wlasnie! Tesciowa wtedy mieszkanie musialaby sprzedac, kupilaby
    sobie wlasne i tyle. Tyle, ze synowej by taki kasek przeszedl sprzed
    nosa big_grin Bo woli teraz rzucic jalmuzna w postaci kawalerki.

    > moja matka jest o 180 stopni różna od teściowej autorki wątku

    A Ty wiesz wszystko o tesciowej autorki, bo ta napisala jedno zdanie
    o tym jak to tesciowa smie miec konkubenta i nie pracowac.


    --
    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 28.01.10, 11:43
    tak, i zamiast ładować kasę w mieszkanie, ta para dawno już dorobiłaby się
    swojego - no cóż należy tylko współczuć, że syn zawierzył rodzonej matce
    Poza tym - może wyczytałaś w tekście - choc wątpię, bo ty tylko czytasz to co
    wygodne ci - że autorka z partnerem nadal spłacają zaciągnięty kredyt na
    zadłużenie tego mieszkania
  • 28.01.10, 11:54

    > Poza tym - może wyczytałaś w tekście - choc wątpię, bo ty tylko
    czytasz to co
    > wygodne ci - że autorka z partnerem nadal spłacają zaciągnięty
    kredyt na
    > zadłużenie tego mieszkania



    Tym bardziej w glowie mi sie nie miesci, splacac mieszkanie i
    remontowac rudere zaciagajac na to kredyt, zamiast zostawic to
    mieszkanie w cholere tesciowej niech sobie robi z nim co chce.
    Przeciez nawet przy najlepszych intencjach tesciowej to nie mialo
    zupelnie sensu, bo ta kasa i tak im sie nigdy nie zwroci, nawet jak
    tesciowa im odda to mieszkanie za darmo.


    --
    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 28.01.10, 12:14
    tak, tu przyznam Ci rację
    brakowało tu jeszcze jednego małego trybiku
    teściowa powinna sprawę jasno postawić od samego początku - nie, nie daję
    mieszkanie, może zrobię z nim to a moze tamto
    i sprawa byłaby jasna
  • 28.01.10, 12:35
    Tylko, ze wtedy od razu ustawilaby sie na pozycji "wrednej
    tesciowej". Moze nie chciala? Moze nie przyszlo jej do glowy, ze tak
    bedzie sie mlodym spieszyc, zeby przepisywala za darmo? Pewnie sie
    zdziwila mocno jak sie okazalo, ze synowa nawet nie myslala o
    rekompensacie i nagle laskawie rzuca propozycja kawalerki... Moze
    tez zaufala synowi i myslala, ze oni kupia jej zastepcze mieszkanie
    bez lask i fochow? Jak widac sie rozczarowala i teraz przyjela
    pozycje obronna.

    Przeciez samodzielne jednopokojowe mieszkanie przy domu bedzie ich
    kosztowalo duzo mniej niz zysk ze sprzedazy tego mieszkania. A
    jednak autorka nie godzi sie na takie rozwiazanie...

    --
    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 28.01.10, 12:46
    dobrze ale po odjęciu tego długu i kosztów remontu zysk to drugie 80 tysięcy za
    które chcą kawalerkę kupić
    wiem, że to nie jest szczyt marzeń ale to zawsze coś....
  • 28.01.10, 12:46
    Przeciez samodzielne jednopokojowe mieszkanie przy domu bedzie ich
    > kosztowalo duzo mniej niz zysk ze sprzedazy tego mieszkania. A
    > jednak autorka nie godzi sie na takie rozwiazanie...
    >

    I ja się autorce nie dziwię-też nie chciałabym żyć z teściową za ścianą.Ani
    nawet z moimi rodzicami.Po to się bierze ślub,żeby iść na swoje.Autorka
    pisała,że owszem-teściowa mogłaby u nich zamieszkać ale dopiero jak będzie taka
    konieczność-czyli wtedy gdy nie będzie juz w pełni sprawna.Jednak teściowa już
    teraz zażyczyła sobie mini mieszkania przy domu i pensji od nich 500 zł.Super
    --
    moje zapachowe impresje
  • 28.01.10, 13:06
    > konieczność-czyli wtedy gdy nie będzie juz w pełni sprawna.Jednak
    teściowa już
    > teraz zażyczyła sobie mini mieszkania przy domu i pensji od nich
    500 zł.Super


    A oni sobie zazyczyli mieszkania bez rekompensaty. Super.

    --
    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 28.01.10, 13:28
    d.o.s.i.a napisała:

    >
    >
    > A oni sobie zazyczyli mieszkania bez rekompensaty. Super.
    >
    Nie zażyczyli sobie tylko teściowa im to obiecywała oto słowa autorki "nie
    byłoby całej tej sprawy gdyby nie to, że kiedy trzeba było długi spłacać i
    pieniążki wykładać to mówiła "tak synku oczywiście, że ci to przepiszę, przecież
    dziadek tak chciał"
    mogła od razu powiedzieć "pomieszkajcie sobie ale chałupa jest moja" albo zrobić
    cokolwiek innego niż składać fałszywe obietnice i namawiać do zamieszkania tutaj"
    Nigdzie też nie wspominała że nie mieli zamiaru zapewnić mieszkania i opieki gdy
    zajdzie taka potrzeba.
    Tyle tylko że niektórzy z góry zakładają że dziewczyna kłamie że teściowa nic im
    nie obiecywała a oni już dawno uknuli sobie plan że jak mieszkanie będzie ich to
    się na matkę wypną.
  • 28.01.10, 13:33
    Od wielu postow pisze, ze kazdy nromalny czlowiek by zalozyl, ze
    mieszkanie JEST tesciowej i nalezyc sie bedzie PO JEJ SMIERCI OBU
    synom, bez wzgledu na to co opowiadal dziadek.


    --
    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
    jest patetycznie i lekko mrocznawo.