• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć?

  • 26.01.10, 17:06
    Drogie Emamy, poradźcie co zrobiłybyście w tej sytuacji:
    dwa lata temu zmarł dziadek mojego TŻ, obiecał w spadku zostawić mu swoje
    mieszkanie. O spisaniu testamentu nikt nie myślał, dziadek był w świetnej
    formie o to mieszkanie było "kiedyśtam". Niestety dziadek zachorował i choroba
    pokonała go w ciągu kilku dni.
    Po jego śmierci mieszkanie odziedziczyła, bo nie było testamentu, teściowa.
    Obiecała jednak, że przepisze je na syna, tak jak było mówione wcześniej.
    Zamieszkaliśmy tam, zostało spłacone zadłużenie, zrobiliśmy generalny remont -
    wszystko kosztowało ok 80tyś, z kredytu więc jeszcze trochę pospłacamy.....
    Minęły dwa lata, w tym czasie teściowa oczywiście mieszkania nie przepisała,
    nie naciskaliśmy bo na notariusza jakoś kasy nie było a TŻ stwierdził, że
    własna matka go nie oszuka...
    No ale niestety.
    Teraz chcemy sprzedać to mieszkanie i kupić dom, rodzina nam się powiększa,
    firma TŻ potrzebuje więcej miejsca (teraz wynajmujemy).
    A teściówka zaczęła robić problemy.
    Przepisania mieszkania odmawia, na sprzedaż się nie zgadza, zainwestowanych
    przez nas pieniędzy oddać nie chce, nie ma zresztą z czego bo mieszka w domu
    partnera, jest na jego utrzymaniu i do pracy się nie wybiera.
    Zażądała czegoś w rodzaju renty - 500zł miesięcznie i pisemnej obietnicy (u
    notariusza), że w kupionym domu będzie miała pokój z kuchnią, łazienką i
    niezależnym wejściem.
    Wtedy łaskawie daruje TŻ mieszkanie.
    Nas nie stać będzie na płacenie jej co miesiąc, perspektywa wspólnego
    mieszkania też się nie uśmiecha. Zresztą dom z miejscem dla nas, na firmę i na
    teściową jest już poza naszymi możliwościami.
    Jestem teraz tak wściekła, że jedyne co chcemy to odzyskać swoje pieniądze.
    Proponujemy jej kupno kawalerki (akurat na tyle starczy jak się podzieli kaskę
    na pół) - zastanowi się....
    Twierdzi, że chce mieć pomoc na stare lata, ale szczerze mówiąc to po takim
    numerze, łącznie z pisemnym zobowiązaniem do tej pomocy, to aż się odechciewa sad
    Zupełnie nie wiem jak z tego wybrnąć, gdybyśmy wiedzieli, że tak to się
    skończy to nie wprowadzilibyśmy się tu po prostu.

    Bardzo się rozpisałam, przepraszam. Mam nadzieję, że komuś udało się doczytać
    do końca.
    ten wątek to żadna prowokacja itp, założyłam nowy nick na tę okazję po prostu
    Edytor zaawansowany
    • 26.01.10, 17:20
      No tak, umoczyliście sporo pieniędzy. Możecie je odzyskać chyba
      tylko na drodze sądowej (skoro teściowa taka uparta) pod warunkiem,
      że macie jak udowodnić, że to Wy płaciliście za remont itp
      (najlepsze są faktury na wasze nazwisko). Ciężko bedzie się dogadać
      z teściową.
      --
      Lubię siebie smile
      zajrzyj: www.adopcje.kroliki.net
    • 26.01.10, 17:23
      A sa inni spadkobiercy?
      Po drugie- to naiwność wielka ładowac pieniądze w nie swoje
      mieszkanie.
      • 26.01.10, 17:33
        innych spadkobierców poza teściową nie ma,
        mamy rachunki na jakieś 90% kwoty, reszta uzbierała się z "drobnicy" na którą
        nie braliśmy faktur
        w głowie mam cały czas słowa TŻ, że własna matka go nie oszuka
        nie bez powodu mówią, że najgorsze interesy robi się z rodziną
        • 27.01.10, 18:35
          Ja nawet palcem w mieszkaniu nie kiwnęłam, dopóki moi "Nie
          Teściowie" nie przepisali mieszkania. Moja Nie Teściowa to straszna
          bałaganiara, graciara itp i gdyby zobaczyła wyremontowane i
          wypicowane mieszkanie, to napewno odechciałoby się jej przepisywać.
          Taki typ.
          A Wy może w jakiś sposób postarajcie się z nią dogadać.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/3jvzi09kc3kfou3z.png
    • 26.01.10, 17:35
      Teściowa zrobiła Was elegancko w balona.
      Nie wiem, co Ty zrobisz, wiem, co ja bym zrobiła.
      --
      Poeta jest niezbędnym elementem domowego zacisza. Udzielamy całorocznych gwarancji, oferujemy niskie ceny. Wierzymy, że do końca roku w każdym domu będzie poeta.
      • 26.01.10, 17:41
        No niestety - sfrajerzyliscie sie i teraz dostajecie po tyłku.
        jedyna dobra rzecz ze moze nastepnym razem 3 razy pomyslicie zanim sie
        wpakujecie w takie obiecanki-cacanki.
        Uczenie sie na błedach - to tez jakis pozytyw, prawda?

        A co do samego problemu - ja bym ostro postawila sprawe na ostrzu norza -
        "mamusia" nie chce przepisac mieszkania (mimo obietnic) ? - fajnie smile- trudno
        sie mowi ale w takim razie "mamusia" bedzie łaskawa oddac 80 tys złotych jakie
        wpakowaliscie w remont.
        Jesli nie ma takiej kwoty to prosze sprzedac owe mieszkanie i z sumy jaka za nie
        dostanie - oddac to co włozyliscie

        ps. jesli mieszkaliscie w tym mieszkaniu uczciwie bylo by odliczyc jakas kwote
        eksploatacyjna - byc moze bylo by to owe 10% jakich nie ma na fakturach.

        Tyle tylko ze pewnie twoj maz nie bedzie chcial isc na udry z matka a i do ew.
        sadowej sprawy sie nie posunie.
        W tym momencie to ja bym chyba zerwala wszelkie kontakty - moze jak "mamusia"
        ochlonie i zobaczy ze przez swoje zachowanie zostala sama - to jej rozum wróci.

        A na przyszlosc - nic na "gebe" wszystko na papierze uncertain

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/id/ac/nnbn/OZxEdRnxhanUBRUeAX.jpg
        • 26.01.10, 17:49
          o kosztach eksploatacyjnych nie może być mowy
          dziadek nie chciał robić żadnych remontów i jego mieszkanie wyglądało..no cóż..
          wymieniliśmy absolutnie wszystko, okna, drzwi wew, zew, podłogi,
          zostały tylko kaloryfery w pokojach bo dobrze grzeją
      • 26.01.10, 17:42
        Swoją drogą ciekawa jestem, z czego wynika takie, a nie inne postępowanie teściowej - z czystej złośliwości, skąpstwa czy strachu, że zostanie na lodzie, gdyby partner zechciał się jej pozbyć. Bo ma dokąd się przeprowadzić w razie czego? A jeśli tenże partner umrze, co z nią, gdzie zamieszka?
        A zresztą, nawet jeśli motorem działania teściowej jest strach, to i tak trzeba przyznać, że załatwiła to wyjątkowo nieelegancko.
        --
        Kiedy już rozpoznamy masona, należy go natychmiast oddzielić od reszty społeczeństwa. Gdy już nam to się uda, możemy spróbować wyleczyć go z masońskich nawyków, za pomocą psychoterapii behawioralnej.
    • 26.01.10, 17:39
      A może macie świadków, którzy mogą zeznać jaka była wola zmarłego? Chociaż po
      tak długim czasie, po śmierci dziadka - to już chyba za późno. Może jakaś
      prawniczka tutaj Ci doradzi. Tak czy inaczej proponuję konsultację z prawnikiem.
      Będziecie wiedzieli jak sprawa wygląda z punktu widzenia prawa (konkrety a nie
      podejrzenia) i w związku z tym będziecie wiedzieli jak reagować na propozycje
      teściowej. A może zadziała spokojna rozmowa w cztery oczy między matką i synem?
      Tyle, że stwoj mąż musi byc spokojny i nie bać się reakcji matki. Macie jakies
      kwity, że to wy spłaciliście mieszkanie i rachunki po remoncie? Mogą się przydać uncertain
      Kupno dwóch mieszkań mniejszych jest dobrym rozwiązaniem. Niesprawiedliwym może,
      ale najbardziej pokojowym. Co do mieszkania z teściową - nie pchałabym sie w to
      absolutnie, a po takiej akcji - tym bardziej.
      --
      FloWorld
      - E-kobiety: macochy, żony, kochanki, matki.
      - Nie w parze: nowa praca, mieszkanie, mąż i...
    • 26.01.10, 17:55

      Hmm, a gdzie będzie mieszkać teściowa po przepisaniu mieszkania?
      Na razie piszesz tylko o swoich potrzebach.
      Dziwisz się, że nie chce zostać bezdomną?
      Co do remontu-zanim zaczeliście wydawać pieniądze trzeba było
      ustalić konkrety. Teraz to aby uspokoić nerwy i złość
      zaproponowałabym rozmowe o spisaniu testamentu na rzecz syna lub
      wnuka/czki.
      • 26.01.10, 18:11
        napisałam niejasno trochę, już tłumaczę
        mieszkanie można sprzedać za ok 160tyś, po odjęciu naszych pieniędzy zostaje
        akurat na kawalerkę - takie ceny są w naszym mieście
        Teściowa jest po 50tce, nie pracuje ze swojego wyboru co najmniej 10 lat bo tyle
        minęło odkąd poznałam TŻ, a wiem, że wcześniej już jakiś czas nie pracowała.
        Ślubu ze swoim facetem nie ma, on nie chce a ona ubolewa, że po jego śmierci
        nawet renty nie dostanie big_grin
        Do tej pory mieliśmy normalne relacje, pomoc w razie potrzeby czy to jej, czy
        moim rodzicom wydawała mi się oczywista ale teraz mam mieszane uczucia.
        Tłumaczę sobie, że faktycznie boi się zostać na lodzie jak ją ten facet przegoni
        ale styl w jakim to próbuje załatwić pozostawia wiele do życzenia. Drugi z jej
        synów wdał się w (rozwiedzionego) ojca, bardziej interesuje go alkohol niż
        praca, to mój TŻ jest tym odpowiedzialnym który by jej pomógł, a ona mu taki
        numer....
      • 26.01.10, 18:12
        Może i teściowa się boi, o czym pisałam wyżej, niemniej tak się spraw NIE załatwia. Nie robi się własnego dziecka w konia, nie zmusza podstępem do inwestycji w cudze interesy, tylko siada się na tyłku razem z innymi osobami zainteresowanymi i rozmawia.
        Też bym się, na miejscu autorki, wqrwiła.
        --
        Kiedy już rozpoznamy masona, należy go natychmiast oddzielić od reszty społeczeństwa. Gdy już nam to się uda, możemy spróbować wyleczyć go z masońskich nawyków, za pomocą psychoterapii behawioralnej.
    • 26.01.10, 17:56
      Czy było przeprowadzone sądowe postępowanie spadkowe?
      Po zmarłym rodzicu dziedziczy jego małżonka 50% a resztę dzieci (jeśli są) po równo.
      Czyli po twoim teściu dziedziczy twoja teściowa i twój mąż.
      Czyli po 50%. O ile mąż nie ma rodzeństwa oczywiście.
      • 26.01.10, 17:57
        Ups nie doczytałam, że to był dziadek, a nie ojciec męża.
        • 26.01.10, 18:27
          Obietnice obietnicami a prawo prawem; nawet gdyby dziadek zapisał wam dom
          teściowej należałby sie zachowek;

          www.rp.pl/artykul/81965_Najblizszym_nalezy_sie_przynajmniej_zachowek.html
          Przykre jest to że wprowadziła was w błąd,z 2 strony syn nie ma moralnego kaca
          że chce totalnie "wywłaszczyć" własna matkę która nie ma dochodu i własnego kąta?
          Teściowa pewnie kombinowała tak;w życiu rożnie bywa i może ją TŻ zostawić na
          lodzie , wam schedę przepisze a wiadomo na co jak na co ale na wdzięczność
          synowej nie ma co liczyć...Poki nie było opcji sprzedaży to niebezpieczeństwa
          tez nie było, zapewne zakładała że jak cos będzie nie tak to ja do jej własnego
          domu przyjmiecie a tak postawiliście ja w niemiłej sytuacji.Osobiście się nie
          dziwie ze próbuje się zabezpieczyć.
          • 26.01.10, 18:35
            wiedziałam, że i takie głosy się pojawią
            nie byłoby całej tej sprawy gdyby nie to, że kiedy trzeba było długi spłacać i
            pieniążki wykładać to mówiła "tak synku oczywiście, że ci to przepiszę, przecież
            dziadek tak chciał"
            mogła od razu powiedzieć "pomieszkajcie sobie ale chałupa jest moja" albo zrobić
            cokolwiek innego niż składać fałszywe obietnice i namawiać do zamieszkania tutaj
            • 26.01.10, 18:48
              dodam jeszcze, że my w tej chwili chcemy odzyskać swoje pieniądze, reszta
              starczy jej na mieszkanie a ona i to nam uniemożliwia i chce pieniędzy na
              utrzymanie!! nie jest stara, chora czy bez wykształcenia, nic nie stoi na
              przeszkodzie żeby poszła do pracy
              • 26.01.10, 19:04
                Ja ci pokazuje jej punkt widzenia.Jak sama będziesz po 50 na pewno będziesz gnać
                na skrzydłach do tyrki a dom przepiszesz na synową, już to widzę.
                Uważam że dom chciała przepisać ale zapewne myślała że zrobi to mając stabilną
                sytuację albo i nigdy bo w końcu skoro taka super z was rodzina to po co się w
                te zapisy bawić, tylko wy postanowiliście ją wycyckać, pozbawić praw i
                tyle.Historie o losach rodziców którzy przepisali ojcowiznę nie są wymysłami, to
                prawda.Ja na jej miejscu przepisałabym w testamencie dom na wnuka i dała wam
                prawo do mieszkania....no chyba ze wasz potomek pewnego dnia stwierdziłby ze z
                małżonkiem doszedł do wniosku że macie ledwie po 50-tce, chorzy nie jesteście,
                czy też bez wykształcenia i......
                • 26.01.10, 20:07
                  ech, tylko widzisz, ona nie miała nam oddać swojego majątku, tylko SAMA
                  zobowiązała się do przepisania tego co mężowi chciał dać jego dziadek, ("zapłać
                  zaległości, zrób remont o to twoje przezież")
                  ją samą nie kosztowało to absolutnie nic
                  wszelkie koszty ponieśliśmy my a teraz nie możemy nawet tego odzyskać bo jej się
                  odwidziało
                  mogła od początku powiedzieć, że to będzie jej i tyle
                  zamiast tego zafundowała sobie remoncik na koszt syna a potem jej się odwidziało ;-/
                  • 26.01.10, 20:29
                    No tak, dlatego mowie że wprowadziła was w błąd.Ale nie dziwie się że jak doszło
                    co do czego przemyślała sobie wizje przyszłości i ma pietra i słusznie.Własne
                    dzieci potrafią starsza osobę odtrącić a od obcych tym bardziej nie ma co liczyć
                    na sentymenty.Ide o zakład na 100 % ze uważała ze nie będzie pomysłu dotyczącego
                    sprzedaży schedy - wy byście mieszkali a ona jakby za x lat zaczęło się coś
                    sypać miałaby gdzie wrócić a tym sposobem zamykacie jej drogę.Ty nie widzisz jej
                    /i masz takie prawo/ we wspólnym domu, to do własnego byś ja przyjęła? Raczej
                    nie i ona to wie.
                    • 26.01.10, 20:36
                      tylko, że ta scheda ma 44m2, dwa małe pokoje a my mamy dwoje małych dzieci,
                      • 26.01.10, 20:49
                        Domyślam się że nie jest łatwo, ale co ma do tego teściowa? Ma się poświecić bo
                        wy macie dzieci?
                        No kochana wybacz, ale wyobraź sobie że ty jesteś na jej miejscu..jak jej się
                        związek zawali co zrobi? Gdzie pójdzie mieszkać, do kogo? Wyobraź sobie...ma 60
                        lat a partner ja wyrzucił ewentualnie zmarło mu się i jego spadkobiercy kazali
                        jej się wynosić...przyjmiesz ja z otwartymi rękoma? Już teraz wiesz że nic z tego.
                        To mieszkanie-MIESZKANIE JEJ OJCA, nie twojego - to jej jedyne
                        zabezpieczenie.Robotna nie jest ale wychodząc z tego założenia można powiedzieć
                        że wy tez nie skoro na własne nie zarobiliście a siedzicie U TESCIOWEJ - bo to
                        jej, jej, bez względu na to co dziadek obiecał.
                        Kawalerka jest dobrym pomysłem i zauważ że ona nie powiedziała nie, czyli uznała
                        pomysł za sensowny.
                        • 27.01.10, 08:43
                          Teściowa ma swoje lata, a zachowuje się jak małe dziecko. O swojej
                          starości należy pomyśleć wcześniej. Poszła do faceta, nic nie jest
                          tam jej, nie pracuje - na co liczy na przyszłość? Że syn ją weźmie
                          do tak małego mieszkania? Zawsze się trzeba zabezpieczyć, ale nie
                          tak głupio i nie kosztem dziecka. I nie chodzi mi o to, że miała się
                          zrzec tego mieszkania, tylko mogła wyraźnie powiedzieć, że rości
                          sobie do niego prawa. Wtedy syn nie inwestowałby pieniędzy w
                          mieszkanie, które być może nigdy nie będzie do niego należało (bo ma
                          brata, mamusia obrazi się na synowśą i drugiemu nieudacznikowi
                          przepisze). Testament zawsze można zmienić i nie jest to żadna
                          gwarancja. Darowiznę niby też można cofnąć, ale już nie tak prosto.
                          Kobieta cały czas żyje na czyjś koszt; o ile rozumiem, że może
                          chcieć tego mieszkania w wybudowanym domu to comiesięczne dawanie
                          jej kieszonkowego to już przesada. Nie mówiąc o tym, że chodzi jej
                          też o opiekę na starość. Przecież w ten sposób domaga się nie tylko
                          zwrotu mieszkania (bo w domu syna miałaby niezależne), ale także
                          alimentacji już teraz, gdy nie jest ani stara, ani chopra, a syn się
                          do jej obecnej sytuacji życiowej nie przyczynił.
                          Mało tego, właściwie chce naciągnąć własne dziecko, bo przecież po
                          remoncie ten lokal zyskał na wartości. Gdyby syn tam nie zrobił
                          remontu , to nie miałaby się do czego wprowadzić. Nie ma także
                          środków na opłacenie czynszu.
                          Postąpiła nieuczciwie. Jeśli chciała zabezpieczenia to mogła sobie
                          to mieszkanie zatrzymać. Na co liczyła? Teraz nagle doszła do
                          wniosku , że potrzebuje czegoś, w razie sytuacji awaryjnej?
                          Przecież sama tak to sobie ułożyła. Mieszka z facetem u niego, bez
                          ślubu, zrezygnowała z pracy , w nic nie inwestuje, rzeczywiście
                          sytuacja nieciekawa. Ale to nie powód , żeby wykorzystać syna. Teraz
                          powinna mieszkanie sprzedać i zwrócić młodym nakłady. Resztę niech
                          sobie bierze i robi z tym, co chce.
                          • 27.01.10, 15:12
                            Z drugiej strony ta kobieta mogła sie z kochasiem wprowadzić po
                            śmierci ojca i wtedy młodzi musieliby sobie cos znaleźć.
                          • 27.01.10, 18:24
                            "
                            > Teściowa ma swoje lata, a zachowuje się jak małe dziecko. O swojej
                            > starości należy pomyśleć wcześniej"

                            Lepiej pozno niz wcale.

                            "Zawsze się trzeba zabezpieczyć, ale nie
                            > tak głupio i nie kosztem dziecka. I nie chodzi mi o to, że miała się
                            > zrzec tego mieszkania, tylko mogła wyraźnie powiedzieć, że rości
                            > sobie do niego prawa."
                            Kosztem dziecka..no właśnie, pewnie by usłyszała, co mamusia będzie w 2 mieszkać?

                            "tylko mogła wyraźnie powiedzieć, że rości
                            > sobie do niego prawa. Wtedy syn nie inwestowałby pieniędzy w
                            > mieszkanie, które być może nigdy nie będzie do niego należało"

                            Racja,ale zakładam że do głowy jej nie przyszło że syn będzie chciał mieszkanie
                            zbyć.nim oficjalnie oddać w czasowe użytkowanie-formalnie, wtedy kwasów by nie było.

                            "Postąpiła nieuczciwie. Jeśli chciała zabezpieczenia to mogła sobie
                            > to mieszkanie zatrzymać."
                            ale ona je zatrzymała właśnie i proszę jaka reakcja dzieci...poszła po rozum jak
                            zaczeli jej mieszkanie sprzedawać

                            Skoro mowa o zwrocie nakładów to należy sumę pomniejszyć o okres użytkowania
                            średnio ok 1000 zł/ msc tyle kosztuje wynajem - rozliczają sie prawda?
                            • 27.01.10, 18:25
                              Przeczytałam cały wątek i uważam,ze syn i synowa mają słuszne pretensje.To
                              prawda-po dziadku dziedziczy jego córka-czyli w tym przypadku teściowa.Jednak
                              gdyby nie jej syn i synowa to mieszkanie nie nadawałoby się do zamieszkania, ale
                              też przede wszystkim-byłoby już własnością komornika.A to dlatego,ze teściowa
                              nie miałaby z czego opłacać czynszu bo nie pracuje gdyż tak jej wygodnie.Dzięki
                              synowi i synowej mieszkanie zostało w rodzinie.Ale to tylko dlatego,ze matka
                              oszukała własne dziecko zapewniając,ze to mieszkanie na niego zapisze.Otóż syn
                              ufając własnej matce i jej zapewnieniom,że to mieszkanie na niego
                              przepisze,spłacił dług jaki na tym mieszkaniu wisiał i regularnie ze swoja zoną
                              płaci czynsz.Prawo jest prawem,ale sumienie sumieniem.Nie mogłabym w taki sposób
                              oszukać własnego dziecka.Z tego co autorka napisała, teściowa sama zachęcała do
                              przeprowadzenia remontu i spłaty długu, bo przecież "robią to dla siebie".Koniec
                              końców dług spłacony, remont zrobiony, a teściowa zmieniła zdanie.Nikt jej nie
                              chciał zostawiać bez niczego.Chodziło tylko o przepisanie mieszkania.A że syn i
                              synowa chcieli je sprzedać-z tego co autorka pisze teściowa o tym wiedziała
                              przed remontami.Logiczne ze jak jest możliwość i rodzina się powiększa to szuka
                              się czegoś większego.Nikt nie mówił o pozostawieniu teściowej na
                              lodzie.Zaproponowali jej kupno mniejszego mieszkania, które moze łatwiej byłoby
                              jej utrzymać, skoro tego i tak nie była w stanie.Jednak teściowa postawiła swoje
                              warunki.Zgodzi sie na sprzedaż mieszkania gdy syn zapewni jej opiekę,mieszkanie
                              i pensję 500 zł(dla mnie to ogromna kwota w przypadku gdy sa dzieci).Czyli gdy
                              jednym zdaniem-syn się zgodzi aby jego własna matka się na nim uwiesiła do konca
                              jej życia.Autorka wyraźnie napisała,że nie stać ich na to,a teściowa tez o tym
                              na pewno wie.Poza tym nie dziwie się,ze nie chcą z teściową póki co mieszkać-też
                              bym unikała.Można owszem na starość się zająć,ale z jakiej racji już teraz
                              mieszkać razem?Gdy teściowa jest sprawna?I jeszcze teściowej dawać wypłatę??Po
                              to się chyba bierze ślub,żeby "odpępowić się" m.in od rodziców.I każdy ma prawo
                              do własnego życia, niekoniecznie z teściową za ścianą.Dodatkowo jest drugi syn,
                              który jak już teraz widać , "załapałby się" na 50% wyremontowanego mieszkanka,
                              gdyby nie daj Boże teściowej coś się stało.Ten syn, który zainwestował wierząc
                              swojej mamie, wyszedł na frajera.Mamiony obietnicami,ze to za chwilę będzie jego
                              zainwestował sporą kwotę.Został oszukany.I został na lodzie.Bez
                              pieniędzy.Myślę,ze teściowa zrobiła to z premedytacją bo tak było jej po prostu
                              wygodnie.Zgadzała się na wszystko bo wiedziała,ze inaczej straci mieszkanie gdy
                              wejdzie komornik.A potem jakoś to "wygładzi".Teraz mieszkanie spłacone, czynsz
                              płacony regularnie.Teściowej za przeproszeniem odeszły strupy od d.. i zaczęła
                              stawiać warunki.Rozwiązanie widzę takie,żeby nie przedłużać: przeprowadzić się
                              do mieszkania wynajętego i przestać płacić czynsz matce.Skoro taka zaradna niech
                              sobie radzi dalej.Mieszkanie pewnie przepadnie na rzecz komornika bo ona nie
                              będzie mieć pieniędzy na płacenie czynszu i dług znowu urośnie, ale ja bym tak
                              to zostawiła.Trudno.80 tysięcy to duża kwota ale w perspektywie lat robi się
                              mniejsza.Można ją odpracować choć to wyrzeczenia-dałabym spokój i nie
                              pozywałabym do sądu.Za to trzymałabym rachunki.Z taką mamuśką urwałabym też
                              kontakt.I żadnej opieki czy pomocy-ma drugiego syna niech się zajmie.Gdyby po
                              pewnym czasie w miarę wzrostu kolejnego długu za czynsz zaczęła napomykać z
                              propozycjami przeprowadzki do jej mieszkania wyśmiałabym ją.Gdy straci
                              mieszkanie dopiero realnie odczuje to zagrożenie, o którym jej obrończynie tyle
                              tu napisały.Nagle zostanie bezdomna.I bez rodziny-bo ja na miejscu jej syna
                              wypięłabym się.Może to okrutne takie rozwiązanie,ale myślę ze terapie szokowe
                              zawsze najlepiej działają
                              --
                              moje zapachowe impresje
                            • 27.01.10, 18:30

                              > Racja,ale zakładam że do głowy jej nie przyszło że syn będzie chciał mieszkanie
                              > zbyć.nim oficjalnie oddać w czasowe użytkowanie-formalnie, wtedy kwasów by nie
                              > było.

                              > Skoro mowa o zwrocie nakładów to należy sumę pomniejszyć o okres użytkowania
                              > średnio ok 1000 zł/ msc tyle kosztuje wynajem - rozliczają sie prawda?


                              Na razie sprawa wygląda tak: teściowa mieszkanie dostała za free w ramach
                              spadku.Jednak był mały feler, bo ciążył na nim dług.Syn w dobrej wierze ten dług
                              spłacił i regularnie ze swoją żoną( ta okropną synową) płacili czynsz-inaczej
                              mieszkanie by przepadło na rzecz komornika.Nie widzę więc powodu, dla którego
                              syn byłby coś winien swojej matce-pijawce.Jego koszty od samego początku
                              przerosły koszty użytkowania.I matka na tym skorzystała.Bo z tego co autorka
                              pisała-mieszkanie wcześniej nie nadawało się do normalnej egzystencji.Remont
                              podniósł jego wartość także na rynku nieruchomości

                              --
                              moje zapachowe impresje
                              • 27.01.10, 18:32
                                lunula napisała:

                                >
                                > > Racja,ale zakładam że do głowy jej nie przyszło że syn będzie chciał mies
                                > zkanie
                                > > zbyć.nim oficjalnie oddać w czasowe użytkowanie-formalnie, wtedy kwasów b
                                > y nie
                                > > było.


                                Jeszcze do tego się odniosę, bo w poprzednim poście "zjadło" mi tekst: teściowa
                                jeszcze przed remontami i spłatą zadłużenia wiedziała,ze mieszkanie będzie
                                sprzedane.Tak więc oszukała syna bez dwóch zdań
                                --
                                moje zapachowe impresje
                            • 27.01.10, 18:33
                              nie wszędzie
                              Na Podlasiu kosztuje to średnio od 400 do 1000 i więcej zł
                              No chyba nie myślisz, że malutkim mieście na ścianie wschodniej tyle to kosztuje
                            • 27.01.10, 18:37
                              Racja,ale zakładam że do głowy jej nie przyszło że syn będzie chciał mieszkanie
                              > zbyć

                              wtedy też pojawił się pomysł, że mieszkanie które wedle słów dziadka a potem i teściowej miało przypaść mężowi, w "lepszych czasach" sprzedamy i kupimy dom z miejscem na działalność firmy.
                              Teściowa o tych planach wiedziała od początku.

                              --
                              Kiedy już rozpoznamy masona, należy go natychmiast oddzielić od reszty społeczeństwa. Gdy już nam to się uda, możemy spróbować wyleczyć go z masońskich nawyków, za pomocą psychoterapii behawioralnej.
                    • 26.01.10, 20:43
                      kozica111 napisała:

                      > NoIde o zakład na 100 % ze uważała ze nie będzie pomysłu dotycząceg
                      > o
                      > sprzedaży schedy - wy byście mieszkali a ona jakby za x lat zaczęło się coś
                      > sypać miałaby gdzie wrócić a tym sposobem zamykacie jej drogę.

                      Czy byłabyś łaskawa czytać uważnie?? Bo ja nie autorka, ale szlag mnie trafia.
                      Oni chcą tylko odzyskać swój wkład, pieniądze włożone w remont. Za resztę pijawa
                      może sobie kupić kawalerkę i siedzieć tam z gachem albo bez.
                      ALe pijawie pensja sie marzy.
                      No szlag.
                      --
                      http://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
                      • 26.01.10, 20:53
                        "Czy byłabyś łaskawa czytać uważnie?? Bo ja nie autorka, ale szlag mnie trafia.
                        > Oni chcą tylko odzyskać swój wkład, pieniądze włożone w remont. Za resztę pijaw
                        > a
                        > może sobie kupić kawalerkę i siedzieć tam z gachem albo bez.
                        > ALe pijawie pensja sie marzy.
                        > No szlag."

                        Naiwna jesteś na maksa- i autorka się do tego nie przyzna ale dobrze wie ze mam
                        racje- składając teściowej propozycje zwrotu wkładu od razu wiedzieli że w życiu
                        nie będzie w stanie takiej kwoty ani mniejszej wyłożyć.
                        Chodziło o wysiudanie mamy z praw ale nie wyszło.Dla mnie problemu nie ma- niech
                        sprzedają i dzielą się kasą.Pijawa- mądra kobieta i tyle.
                        • 26.01.10, 20:57
                          kozica111 napisała:

                          >
                          > Naiwna jesteś na maksa- i autorka się do tego nie przyzna ale dobrze wie ze mam
                          > racje- składając teściowej propozycje zwrotu wkładu od razu wiedzieli że w życi
                          > u
                          > nie będzie w stanie takiej kwoty ani mniejszej wyłożyć.

                          I nie musi!!!
                          Jak sprzedadzą mieszkanie to oni odzyskają swoje a teściowej starczy na kawalerkę.
                          W realność wyliczeń nie wnikam, nie wiem gdzie się akcja dzieje ani nic.
                          Teściowa żądając pensji dla siebie pokazała że jest wstrętną pijawą i pewnie od
                          początku miała taki plan.

                          --
                          http://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
                          • 26.01.10, 21:55
                            Akurat pomysł z kawalerką poparłam.Chodzi o to ze dorośli ludzie wzajemnie sobą
                            manipulują i pogrywają na poczuciu winy.Z pensja przegięcie widać w tej panice
                            trochę przedobrzyła.
                            • 27.01.10, 19:24
                              Ta "mądra kobieta", która okradła syna na 80 tys. i tak koniec końców zostanie
                              sama, bo nie sądzę, żeby syn chciał z nią jakieś kontakty utrzymywać. Gach ją
                              pogoni w trzy wiatry, a ona zostanie w tym mieszkaniu, którego nie bedzie miała
                              za co utrzymać, bo pracy nie ma. Współczuję autorce. Radzę zebrać
                              rachunki,wystąpić na drogę sądową o zwrot poniesionych kosztów i zerwać z taką
                              "mamusią" jakiekolwiek kontakty.Nie miałabym najmniejszych oporów.
                        • 26.01.10, 21:49
                          kozica111 napisała:

                          > Naiwna jesteś na maksa- i autorka się do tego nie przyzna ale dobrze wie ze mam
                          > racje- składając teściowej propozycje zwrotu wkładu od razu wiedzieli że w życi
                          > u
                          > nie będzie w stanie takiej kwoty ani mniejszej wyłożyć.

                          No jednak nie doczytałaś - teściowa nie chce sprzedać mieszkania. Nie zgadza się
                          na sprzedaż.
                          --
                          75/112 - 70(32)J/70P
                          Moja ulubiona biżu smile
                          • 26.01.10, 21:58
                            "Proponujemy jej kupno kawalerki (akurat na tyle starczy jak się podzieli kaskę
                            na pół) - zastanowi się...."

                            Skoro sie zastanowi tzn że kwestia sprzedaży nie jest przesądzona, czyz nie?
                            Ja nie podniecam się lecąc na oślep po pojedynczych zdaniach tylko czytam
                            wyłapując sens całości wypowiedzi.. Ty przeczytałaś zapewne wstęp, doczytaj do
                            końca.
                            • 26.01.10, 22:16
                              Przeczytałam, sens całości wypowiedzi wyłapałam taki, że teściowa wycofała się z
                              danego słowa i robi trudności ze sprzedażą, a zastanawiać się można długo.
                              --
                              75/112 - 70(32)J/70P
                              Moja ulubiona biżu smile
                        • 27.01.10, 07:39
                          Też uważam że mądra kobieta z teściowej autorki wątku. Mnie
                          niestety życie nauczyło różnego do niego podejścia - po takich
                          tekstach "synowej" i syna poczekałam bym do końca okresu ochronnego,
                          czyli okolice kwietnia - a potem zażądała bym natychmiastowej
                          wyprowadzki z mojej własności - podejrzewam że "dzikich" lokatorów.
                          I poczekała bym, co też ta "mądra synowa" wymyśli w takiej
                          sytaucji.
                          A jak by się nie chcieli wyprowadzić - przyszła bym z policją
                          lub z panami którzy potrafią perswadować, że zajmowanie cudzej
                          własności jest "be".
                          I tyle.
                          • 27.01.10, 08:52
                            syn i synowa pracuja, więc najwyżej się wyprowadzą i coś wynajmą.
                            Tylko ciekawa jestem, co mamusia zrobi , jak pan ją wykopie. Jęśli
                            nie ma dochodów, nie utrzyma mieszkania. I ciekawe, kto się nią
                            zajmie na starość?
                            Takie postępowanie względem własnego dziecka jest paskudne. Oni tam
                            włożyli swoje pieniądze, pospłacali długi, więc mamusia skorzysta na
                            łatwowierności syna.
                          • 27.01.10, 09:07
                            Ale już nie jest be remontowanie swojej własności cudzymi rękami i za cudze pieniądze?
                            Już, na litość, przestańcie się tak głupio użalać nad teściową.
                            --
                            Kiedy już rozpoznamy masona, należy go natychmiast oddzielić od reszty społeczeństwa. Gdy już nam to się uda, możemy spróbować wyleczyć go z masońskich nawyków, za pomocą psychoterapii behawioralnej.
                          • 27.01.10, 10:57
                            kitty4 napisała:

                            > zażądała bym natychmiastowej> wyprowadzki z mojej własności - podejrzewam że
                            "dzikich" lokatorów.
                            > I poczekała bym, co też ta "mądra synowa" wymyśli w takiej
                            > sytaucji.

                            Mądra synowa poszłaby do sądu i zażądała zwrotu nakładów na mieszkanie. A urocza
                            teściowa, bez dochodów dostałaby do spłaty 80 tys., z szybko rosnącymi
                            odsetkami, no i rosnącym zadłużeniem lokalu bo kto płaciłby czynsz? w rezultacie
                            wkroczyłby komornik, i teściowa zostałaby bez mieszkania, bez kasy i bez
                            kogokolwiek, kto pomógłby jej na starość. Śmiem twierdzić, że ona bardziej
                            potrzebuje ich, niż oni jej
                            • 27.01.10, 11:21
                              sąd by orzekł zwrot 80 tyś??? nie wprowadzaj nikogo w błąd!! nie ma takiej
                              opcji! to w dalszym ciągu mieszkanie teściowej!!!
                              • 27.01.10, 12:28
                                Na podstawie faktur udowadniających nakłady poniesione na rzecz majątku
                                teściowej. Zdarza się często np. przy rozwodach, jeśli mieszkanie nie wchodzi w
                                skład wspólnoty majątkowej, ale strona nie będąca właścicielem poniosła w
                                okresie trwania małżeństwa wydatki na rzecz tego mieszkania.
                                NA SZCZĘŚCIE prawo przewiduje sytuacje, w których ktoś chce sobie czyimiś rękami
                                i pieniędzmi coś wyremontować a potem kopnąć finansującego w d... .
                                --
                                ʎɐqǝ uo pɹɐoqʎǝʞ ɐ ʎnq ı ǝɯıʇ ʇsɐן ǝɥʇ sı sıɥʇ

                                Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
                            • 27.01.10, 11:28
                              Niby na jakiej podstawie zwrot kosztów remontu?
                              Czy teściowa prosiła o remont, zlecała jego wykonanie?
                              Nie, remont wykonali najemcy dla poprawienia własnego komfortu. Mieszkanie
                              użytkowali nieodpłatnie.

                              Fakt, teściowa załatwiła sprawę nieładnie, ale niestety, formalnie nic nie można
                              jej zarzucić.

                              I wcale jej się nie dziwię, że nie chce się mieszkania pozbywać, jeśli jest
                              jedynym jej lokum. Na kawalerkę też bym się nie zgodziła. Można ewentualnie
                              mieszkanie wynajmować, a z czynszu spłacić część wkładu w remont - różnicę
                              między kosztem remontu a wartością użytkowania mieszkania przez cały czas, kiedy
                              było użytkowane nieodpłatnie.

                              --
                              chez alma
                              • 27.01.10, 12:03
                                Na jakiej podstawie - uprzejmie zapytuję - sąd miałby zasądzić
                                zwrot kosztów remontu ? Jeśli syn z "uroczą synową" mają podpisaną
                                umowę najmu , lub zlecenia ze strony teściowej remontu w zamian za
                                uzytkowanie leokalu - to podejrzewam że na pewno by coś w sądzie
                                wywalczyli.
                                Ale jeśli nie mają żadnych dokumentów pisemnych - to chyba
                                cóż....podnieśli standard mieszkania teściowej zupełnie za darmo dla
                                niej.
                                no i niech autorka wątku się wyprowadza i wynajmuje - co za
                                problem ? Teściowa mieszkanie wynajmie - przynajmniej opłaci czynsz
                                i inne świadczenia. A jeśli dojdzie do tego że będzie musiała wrócić
                                do niego - ma kilka możliwości - zamiana /sprzedaż. itp.
                                • 27.01.10, 12:22
                                  1. Umowa ustna ma taką samą wartość dowodową jak pisemna.
                                  2. Autorka wspominała, że na cały remont mają faktury na siebie, opłacanie
                                  czynszu i długów po dziadku też mogą udokumentować
                                  2. Zwrot nakładów na majątek teściowej można w tym przypadku bez większego trudu
                                  wywalczyć w sądzie - choćby na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.
                                  Poszukaj sobie w googlach, możesz się zdziwić

                                  • 27.01.10, 12:29
                                    -realnie nic nie wywalczą, chyba ze ze doskonałą=drogą papugą.
                                    • 27.01.10, 13:04
                                      Za którą zapłaci teściowa...
                                      --
                                      ʎɐqǝ uo pɹɐoqʎǝʞ ɐ ʎnq ı ǝɯıʇ ʇsɐן ǝɥʇ sı sıɥʇ

                                      Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
                                  • 27.01.10, 12:32
                                    Ale trzeba by jeszcze udowodnić, że to teściowej zależało na remoncie. Bo jak to
                                    sobie wyobrażasz - od obcych ludzi też mogę wynająć mieszkanie, wyremontować bez
                                    ich wiedzy, a następnie zażądać zwrotu poniesionych kosztów?
                                    Jeśli teściowej na remoncie nie zależało (a skoro to oni tam mieszkali, to
                                    raczej oczywiste), to mogą sobie zabrać teraz te podłogi i drzwi - tylko tyle.
                                    Żadnych pieniędzy raczej nie dostaną, a już na pewno nie na drodze sądowej.

                                    --
                                    chez alma
                                    • 27.01.10, 12:57
                                      a1ma napisała:

                                      > Ale trzeba by jeszcze udowodnić, że to teściowej zależało na
                                      remoncie. Bo jak t
                                      > o
                                      > sobie wyobrażasz - od obcych ludzi też mogę wynająć mieszkanie,
                                      wyremontować be
                                      > z
                                      > ich wiedzy, a następnie zażądać zwrotu poniesionych kosztów?
                                      Ale to nie byli obcy ludzie i choć nie znam się na prawie to wątpię,
                                      żeby ten aspekt sprawy nie został wzięty pod uwagę.
                                      • 27.01.10, 12:59
                                        o sądzie niech zapomną to poniosą tylko koszty.
                              • 27.01.10, 13:26
                                zapewne będziesz taką samą teściową jak teściowa autorki wątku
                                • 27.01.10, 13:33
                                  attiya napisała:

                                  > zapewne będziesz taką samą teściową jak teściowa autorki wątku
                                  To jaką jest teściową jest tu mało istotne, ważniejsze jest jakim
                                  jest człowiekiem i matką.
                                  • 27.01.10, 13:39
                                    też fakt smile
                                • 27.01.10, 13:35
                                  a co Tobie do mnie? skąd ta osobista wycieczka? wiem jak to wygląda i dlatego
                                  odradzam sąd.
                                  • 27.01.10, 13:39
                                    To chyba nie było do Ciebie.
                                    A w temacie - co masz do synowej? Dziewczyna tylko opisała problem.
                                    Rozumiem, że po piersze Ty rozdajesz na prawo i lewo datki w
                                    wysokości 80 tyś., a po drugie nie widzisz nic karygodnego z
                                    moralnego punktu widzenia w zachowaniu teściowej i bez najmniejszych
                                    skrupułów potraktowałabyś tak swoje dziecko?
                                  • 27.01.10, 13:42
                                    skanke napisała:

                                    > a co Tobie do mnie? skąd ta osobista wycieczka? wiem jak to wygląda i dlatego
                                    > odradzam sąd.
                                    hmmm ale to nie było do Ciebie smile tak właśnie patrzę i przecież to nie pod Twój
                                    post się moja wypowiedź podpięła smile
                                    Chyba, żem źle widzę smile
                          • 27.01.10, 13:03
                            Eksmisja rodziny z nieletnimi jest sprzeczna z prawem. A zwrot nakladow na cudza
                            rzecz sie nalezy (znaczy tesciowa wykwaterowujac ich i tak te 80 tys. musi
                            zwrocic). To w kwestiach prawnych. Tytul prawny tez da sie udowodnic bo w
                            najblizszej rodzinie uzyczenie na x lat ktore juz minely bez protestow to umowa
                            per facta concludenta.
                            --
                            <*>
                            'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
                          • 27.01.10, 13:38
                            w takim wypadku teściowa raz na zawsze zamknęłaby sobie drogę jakiejkolwiek
                            pomocy w przyszłości. Bo któż pomógłby takiej matce, która własnego syna i wnuki
                            z domu wyrzuca? I kto jej wtedy na starość pomoże? Drugi syn - niebieski ptak?
                            Za czynsz placić nie będzie, syn zacznie się z nią w sądzie sądzić. Sąd zapewne
                            zarządzi zwrot owej kwoty z odsetkami. Mieszkanie trzeba będzie sprzedać. Kasę
                            pijawa szybko rozpuści. I zostanie jej noclegownia w przyszłości.
                • 27.01.10, 10:28
                  > Ja ci pokazuje jej punkt widzenia.Jak sama będziesz po 50 na pewno będziesz gna
                  > ć
                  > na skrzydłach do tyrki a dom przepiszesz na synową, już to widzę.

                  50 lat to niewiele, spokojnie można pracować. abstrahując od sprawy domu,
                  teściowa jest zwykłym leniem.
                • 27.01.10, 13:54
                  dziś powinno się pracować do 65-go roku życia
                  więc ma przed sobą ponad 10 lat pracy
                  Co nie zmienia też faktu, że 50-tka to nie koniec życia, nieprawdaż?
                  Poza tym sory ale mieszkanie po matce należy sie synowi, poza tym to nie coś
                  czego teściowa się dorobiła. Ona to mieszkanie dostała od ojca. Czyli w sumie
                  też można było ją pominąć i mieszkanie wnukowi zapisać z pominięciem teściowej
                  • 27.01.10, 13:58
                    Osobliwa logika.
                    Jeśli teściowej się nie należy, to tym bardziej nie należy się wnukowi. Ona
                    odziedziczyła je po własnym ojcu.

                    > Poza tym sory ale mieszkanie po matce należy sie synowi

                    PO matce - oczywiście.
                    Ale póki matka żyje, to może równie dobrze mieszkanie sprzedać, a forsę
                    przepuścić w kasynie i nikomu nic do tego.

                    --
                    chez alma
                    • 27.01.10, 14:03
                      ofkors, że może
                      tylko tym bardziej chyba zamyka sobie furtkę do tego aby w przyszłości ktoś się
                      nią zajął.
                      Poza tym chcę przypomnieć, że była mowa o zakupie dwóch małych mieszkań. Jedno z
                      nich byłoby własnością teściowej. Więc na lodzie nie zostałaby.
                      • 27.01.10, 14:12
                        Czyli teściowa ma zamienić duże mieszkanie na małe. Interes życia, jak ktoś tu
                        napisał wink
                        A potem i tak zostawi to małe w spadku synkowi, prawda?

                        --
                        chez alma
                        • 27.01.10, 14:17
                          to niech nic nie zamienia, tylko odda synowi i synowej 80 tys.
                          proste.
                          • 27.01.10, 14:21
                            Ale dlaczego miałaby oddawać?
                            Oni inwestowali w podwyższenie standardu swojego życia w tym mieszkaniu. Nie
                            sądzę, żeby uzgadniali z matką kwoty, które wydają. Nie prosiła ich o to, nie
                            robili tego dla niej. A po jej śmierci i tak mieszkanie będzie ich, więc de
                            facto wyremontowali mieszkanie dla siebie.

                            Nie przeczę, że teściowa zachowała się nie fair, nie klarując sytuacji. Ale
                            serio - naprawdę mogło przecież tak być, że ona żyła w przekonaniu, że owszem,
                            przekaże to mieszkanie synowi, ale W SPADKU. Wcześniej nie było mowy o
                            sprzedaży. Należało to wyjaśnić PRZED remontem. Teraz to trochę za późno.

                            --
                            chez alma
                            • 27.01.10, 14:27
                              a1ma napisała:

                              > Ale dlaczego miałaby oddawać?
                              > Oni inwestowali w podwyższenie standardu swojego życia w tym
                              mieszkaniu. Nie
                              > sądzę, żeby uzgadniali z matką kwoty, które wydają.

                              Bo byli przekonani że inwestuja w swoje.

                              owszem,
                              > przekaże to mieszkanie synowi, ale W SPADKU.

                              Mąz autorki ma jeszcze brata, więc i ten skorzysta na ich naiwności,
                              bo spadek będzie dzielony.

                              Wcześniej nie było mowy o
                              > sprzedaży. Należało to wyjaśnić PRZED remontem. Teraz to trochę za
                              późno.
                              >
                              Tak teraz za późno, niech się pijawa udławi swoim mieszkaniem, ale w
                              moim domu jej noga by nie postała.


                              --
                              http://dl3.glitter-
graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
                            • 27.01.10, 14:28
                              hipotetycznie
                              mieszkanie mógł dziadek jednak wnukowi zapisać
                              i też wtedy nic nie miałaby
                              upieranie się jej i twoje jednocześnie, że nic nikomu nie musi oddawać ukazuje i
                              ją i Ciebie w niezbyt dobrym świetle.
                              Poza tym zawsze mówię, że jak ktoś czegoś nie łapie to szybciej czy później na
                              pewno w takiej sytuacji będzie.
                            • 27.01.10, 14:31
                              > Ale dlaczego miałaby oddawać?
                              > Oni inwestowali w podwyższenie standardu swojego życia w tym
                              mieszkaniu

                              szczególnie spłacając nieswoje długi zainwestowali w podwyższenie
                              standardu swojego zyciasmile no tym to raczej obniżyli swój standard.
                              • 27.01.10, 14:32
                                Spłacając długi - faktycznie, jedyne co zyskali to fakt, że mieszkanie nie
                                zostało zlicytowane i kiedyś będą mogli je odziedziczyć wink

                                --
                                chez alma
                                • 27.01.10, 14:34
                                  wydajac te ponad 80 tysięcy mogli trochę dołożyć i mieć swoje
                                  no ale często jest tak, że w dobrej wierze chcesz komuś nieba uchylic.....i
                                  jeszcze to, że z rodziną to na zdjęciu....
                                • 27.01.10, 14:39
                                  odziedziczą guzik z pentelką, a nie mieszkanie.
                                  bo teściówka nie mając dochodów zadłuzy je ponownie i albo ją
                                  zlicytuje komornik, albo dzieci odziedziczą długi.
                                • 28.01.10, 07:33
                                  Pod warunkiem że mamusia tego mieszkania wcześniej nie sprzeda a pieniędze może
                                  przepuścić w kasynie i nic wtedy nie dostaną.
                        • 27.01.10, 14:25
                          boli Cię?
                          Do grobu przecież nie zabierze tego?
                          Poza tym duże to mam ja smile
                          No i skąd wiesz, ze tam gdzie teraz mieszka to ma takie niby przestrzenie życiowe?
                          • 27.01.10, 14:31
                            No właśnie ani trochę mnie nie boli wink
                            Ona dostała w spadku, oni też kiedyś dostaną. Normalna kolej rzeczy. Ale nie
                            trzeba już, natychmiast! matkę wywalić z ojcowizny, sprzedać, kupić jej
                            ewentualnie jakąś klitkę, a za różnicę postawić sobie dom - i najlepiej niech
                            się teściowa trzyma z daleka! To jest fair?

                            --
                            chez alma
                            • 27.01.10, 14:35
                              tak, z takim podejsciem jak twoje to faktycznie zawsze wszystko będzie nie tak
                              jak trzeba
                            • 27.01.10, 14:36
                              Bo masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, albo swój ciągnie do
                              swego.
                            • 28.01.10, 07:46
                              a1ma napisała:


                              > Ona dostała w spadku, oni też kiedyś dostaną.

                              Ona dostała zadłużone w spadku, syn i synowa oddłużyli je i wyremontowali, a
                              później znowu będą musieli oddłużyć bo dostaną w spadku zadłużone mieszkanie.
                              Teściowa nie ma dochodu więc opłacać tego mieszkania nie będzie, oni chcą się
                              wyprowadzić do większego więc mają wyjście albo opłacać za mamusię mieszkanie
                              albo pozwolić aby się znów zadłużyło.

                              Ale nie
                              > trzeba już, natychmiast! matkę wywalić z ojcowizny, sprzedać, kupić jej
                              > ewentualnie jakąś klitkę, a za różnicę postawić sobie dom - i najlepiej niech
                              > się teściowa trzyma z daleka! To jest fair?
                              >
                              Tak oczywiście za pieniądze ze sprzedaży 40 paro metrowego mieszkania kupią
                              kawalerkę i postawią dom, może jeszcze nawet coś na życie zostanie.
              • 26.01.10, 19:04
                Twoja teściowa to leniuch, nierób i pijawka.
                Umowy ustne sa tak samo wiążące jak pisemne. Pójdz do adwokata o poradę,
                zoabczysz co ci powie. Pozniej umowcie się z tesciową i zaproponujcie wyjscie z
                sytuacji, jeżeli się nie zgodzi przedstawcie jej ze sprawę będziecie kontynuowac
                w sądzie.
                Twoj mąz ma jeszcze brata, wiec po zejsciu tesciowej, bedzie je dzieciczyl w
                100% tylko w momencie jak spłaci połowę mieszkania na korzyść brata.
    • 26.01.10, 20:45
      No to zostaje Wam sąd, skoro macie faktury.
      --
      75/112 - 70(32)J/70P
      Moja ulubiona biżu smile
    • 27.01.10, 00:41
      A ja to widze tak:
      Wyscie sie kompletnie zwolnili z myslenia, jak dzieci.
      Dziadek moze i cos tam obiecal, ale widocznie sam gleboko do sprawy
      nie podchodzil, skoro nie zalatwil formalnosci. Jesli rzeczywiscie
      chce sie nieruchomosc wnukom zapisac, to sie to robi, a nie o tym
      gada. Szczegolnie, gdy jest sie juz dziadkiem.
      Moze i nie zdazyl, a moze taka mial po prostu wstepna wizje- w
      kazdym razie zawieszanie sie na tym jest bez sensu.
      Dziadek zmarl, mieszkanie odziedziczyla tesciowa i po temacie.
      Bo co Wyscie mysleli sobie pakujac te 80 kawalkow w remont i
      wiedzac, ze tesciowa mieszka u swojego faceta bez slubu?
      Jak mozna bylo o tym nie porozmawiac?
      Przeciez on nie musi jej wyrzucac, wystarczy, ze on umrze przed nia
      i pojawia sie jego spadkobiercy.
      I naprawde zalozyliscie, ze tu nie ma zadnego tematu do obgadania,
      bo "dziadek obiecal"?
      Co z tego, ze ona to potwierdzala? Moze by i tak chciala, ale
      rzeczywistosc zweryfikowala jej myslenie, ale to Wy powinniscie
      wziac to pod uwage, ze mama sklada nierealne kompletnie zobowiazania.
      Bo to Wy wkladaliscie te pieniadze po to, zeby to mieszkanie
      sprzedac- w calosci, bo Wy chcecie dom, bo dzieci, bo firma.
      Teraz tak kombinujcie, zeby zaproponowac mamie jakies lokum na
      wszelki wypadek i odzyskac chociaz czesc pieniedzy.
      Wynajmijcie to mieszkanie- niech najemca Wam placi i przez kilka lat
      odzyskacie kase, a mama nadal bedzie miala mieszkanie.
      Byc moze mama moze mieszkanie przepisac na Was, ale z dozywociem dla
      siebie- wtedy formalnie bedzie Wasze (dla dzieci?), ona bezpieczna,
      ale brat sie do niego nie dobierze.
      Lub pracujcie nad sprzedaza i podzialem kasy.
      Cokolwiek dziadek nie opowiadal, jak najbardziej wyglada na to, ze
      tesciowej ten majatek przynajmniej w jakiejs czesci sie po prostu
      nalezy, wiec trzeba szukac rozsadnej opcji podzialu i nie ma sie co
      wsciekac, bo sami sobie to zalatwiliscie.
      • 27.01.10, 07:44
        > Wynajmijcie to mieszkanie- niech najemca Wam placi i przez kilka lat
        > odzyskacie kase, a mama nadal bedzie miala mieszkanie.

        taa, z dwójką małych dzieci i utopionymi 80 tys. będą bulić za najem mieszkania
        oraz lokalu pod firmę i czekać cierpliwie aż im się za kilka lat najem zwróci.
        kolejny sposób na utopienie kasy. a w międzyczasie teściowej się odmieni jeszcze
        ze sto razy, albo się babce umrze i do zysków z najmu się zacznie wtrącać drugi
        syn teściowej. wtedy to już nigdy nie odzyskają tych pieniędzy, bo bieżące
        wydatki przekroczą wysokość nakładów poczynionych na remont spornego mieszkania.
    • 27.01.10, 08:10
      Przepraszam, że to napiszę ale za głupotę się płaci. NIe pakuje się
      kasy w mieszkanie, które nie należy do nas, teściowa was oszukała,
      ale tak bywa, od zawsze ludzie oszukiwali innych ludzi, trzeba
      przyjąć za fakt, że mieszkania nie macie. Teściowej się nie dziwię,
      jak jej z facetem nie wyjdzie to gdzie pójdzie pod most? Baba nie
      zapracowała sobie na emeryturę a teraz trzęsie portkami.
      Możecie powiedzieć teściowej, że skoro mieszkanie jest jej to
      przestajecie płacić czynsz i oddacie mieszkanie z takim samym
      zadłużeniem z jakim je przyjeliście , uświadomcie jej, że jak nie
      będzie go opłacać to wkroczy komornik. Ma też drugi wybór, zgodzić
      się na kawalerce i tu jeszcze może zarobić bo może ją wynajmować a w
      razie czego jest zabezpieczona jak ją partner z domu wyprosi.
      • 27.01.10, 09:35
        Ma też drugi wybór, zgodzić
        > się na kawalerce i tu jeszcze może zarobić bo może ją wynajmować a
        w
        > razie czego jest zabezpieczona jak ją partner z domu wyprosi.


        najlepsza rada, jaką w tym wątku przeczytałam.
        prawnie i moralnie babce coś w zw. z tym mieszkaniem się należy.
        kobita do tej pory o siebie nie zadbała, zatem w waszym przypadku
        najlepiej sprzedać to mieszkanie i przekonać teściową do zakupu
        małej kawalerki.
        dochód - choćby i nieduży będzie zamiast alimentacji z waszej strony
        wy odbierzecie kasę za remont, dobierzecie kredytu i finito.

        cieszcie się, że was za wynajem nie chce podsumować, bo ja przy
        swojej złośliwości to bym powiedziała, że te pieniądze co na remont
        wydaliście to się zamortyzowały przez ten czas, co tam mieszkaliśmy -
        więc nic się wam nie należy, albo bardzo niewiele.

        argument o tym, że mieszanie jest małe, że macie dzieci jest tak
        samo nietrafiony jak to, że ona może se iść do pracy...tiaaaa
        albo że sama o siebie nie zadbała - tak samo, jak i wy o siebie.
        a remtont nie był robiony dla niej, tylko dla was.
        • 27.01.10, 10:01
          volta2 napisała:

          > Ma też drugi wybór, zgodzić
          > > się na kawalerce i tu jeszcze może zarobić bo może ją wynajmować a
          > w
          > > razie czego jest zabezpieczona jak ją partner z domu wyprosi.
          >
          >
          > najlepsza rada, jaką w tym wątku przeczytałam.


          Też tak uważam. Oczywistym jest że teściowa Was oszukała i to potępiam ale z
          drugiej strony nie dziwię się jej że chce zadbać o siebie. Przegięła natomiast z
          tą kasą okrutnie- macie zapewnić jej lokum, opiekę, może nawet wyżywienie i
          jeszcze kasę wyłożyć.
          Nie da się ukryć że sami sobie jesteście winni przez naiwność.
          Chociaż nie dziwię się że nie byliście podejrzliwi wobec najbliższej rodziny -
          ja również moim rodzicom ufam.
        • 27.01.10, 10:11
          volta2 napisała:

          > Ma też drugi wybór, zgodzić
          > > się na kawalerce i tu jeszcze może zarobić bo może ją wynajmować a
          > w
          > > razie czego jest zabezpieczona jak ją partner z domu wyprosi.
          >
          >
          > najlepsza rada, jaką w tym wątku przeczytałam.

          toż to właśnie jej proponujemy a ona kręci nosem
          chce i pieniędzy teraz i mieszkania i opieki na potem
          jeden frajer ją teraz utrzymuje a drugiego stara się zorganizować na zaś

          jesteśmy już tak zmęczeni tą sytuacją, że jeśli nie przystanie na naszą
          propozycję, będziemy z pomocą prawnika dochodzili odzyskania swoich środków
          a ona niech wtedy robi co chce, i liczy na siebie lub innego naiwnego, tylko sąd
          zmusiłby nas wtedy do pomocy jej, ale mam nadzieję, że ta sytuacja zostanie
          wzięta pod rozwagę
          • 27.01.10, 10:14
            i jeszcze odnosząc się do jednej z wypowiedzi powyżej
            lokatorzy wcale nie "dzicy", zameldowani na stałe i z potwierdzeniem opłacenia
            każdego rachunku
          • 27.01.10, 10:27
            i w jaki sposób? posiadanie rachunków to jest jedynie dowód na poniesione
            koszta. w jaki sposób zamierzacie udowodnić, że np. nie była to rekompensata za
            niepłacenie czynszu?. przeciez nikt wam nie kazał remontować tego
            mieszkania-zrobiliście to z własnej woli i nic nie ugracie. albo weźmiecie
            niesamowitego prawnika, albo przegracie, tak czy owak stracicie kupę kasy w
            sądzie. trudno jeśli teściówka nie zmieni zdania jesteście utopieni.
            • 27.01.10, 10:35
              sąd to ostateczność, raczej dałabym sobie spokój
              myślałam raczej o poradach prawnika, mediacji itp
              a 80 tyś za 20mcy najmu to przesada smile
    • 27.01.10, 10:06
      Jak teraz nei zalatwicie definitywnie tej sprawy to będzie się ciągnęla za wami
      jeszcze baraaaardzo długo. Widac ze pijawka, wcale nie ma zamiaru wziąsc się do
      roboty, tylko chce na was żerowac. Ma 50 lat moze spokojnie pracować.

      Wynajac mieszkanie? a kto będzie się tym zajmowal? I jak podzielicie pieniądze w
      wynajmu?
      Wynanająć mozna, tylko nie dojdziecie do porumienia. Pijawka będzie chciała
      tylko pieniądze, a wszystkie sprawy związane za wynajem spadną na was. Z
      tesciowa beda awntury, nie dogodzisz jej finansowo, bedzie uwazala ze ja
      oszukujecie i nic do niej nei przemowi. Zakonczyć z nią teraz sprawy wszystkei
      bo bedzie gorzej.
      • 27.01.10, 10:51
        Jednego nie rozumiem. Gdzie tesciowa i jej dwoch synow mieszkalo
        zanim ona sie wyprowadzil do faceta? Nie mieli wlasnego mieszkania
        czy po prostu wynajmowali cale zycie?
        • 27.01.10, 10:55
          z ojcem,
          drugi syn wciąż z nim mieszka, a my wcześniej przez kilka lat na wynajmowanym
          • 27.01.10, 11:01
            asiak-asiak napisała:

            > z ojcem,
            > drugi syn wciąż z nim mieszka, a my wcześniej przez kilka lat na wynajmowanym


            A czy ojciec i syn pracują, albo kiedykolwiek pracowali? a mieszkają gdzie, we
            własnym czy w wynajmowanym mieszkaniu?
            • 27.01.10, 11:14
              zajmują mieszkanie należące do ojca, on sam pracuje, syn różnie, trochę tu
              trochę tam ale nigdzie na dłużej, w dużej mierze ojcieg go utrzymuje
        • 27.01.10, 12:28
          u ex męża kobiety
    • 27.01.10, 10:44
      byliscie zachlanni, nierozmyslnie zainwestowaliscie to teraz macie
      niejasnosci i problem
    • 27.01.10, 10:50
      hm, tak to jest, jak się rości prawa do czegoś, co nie jest waszą
      własnością. skoro to jest mieszkanie teściowej (mówiąc "obiecała"
      zachowujesz się jak dziecko) to tylko możecie podziękować, że Wam
      pozwala tam mieszkać. od tego, co wydaliście na remont, odejmijcie
      tyle, ile płacilibyście za wynajem takiego mieszkania. i tyle wam
      się należy ze sprzedaży, jeśli teściowa się zgodzi na tę sprzedaż. a
      nie musi - przecież to jej mieszkanie, tak? o co wam w ogóle chodzi?
      jakoś nie mogę zrozumieć waszych pretensji. ale to teraz nagminne -
      dostałem od kogoś, i jeszcze źle. zaróbcie, kupcie swoje, i wtedy
      nikomu nic do tego.
      --
      pozdrawiam,
      kasia
      • 27.01.10, 11:26
        Przyznam, że jak czytam niektóre wypowiedzi , broniące teściowej, to
        mam mieszane uczucia. Bo rozumiem, że synowa może nie mieć zaufania
        do teściowej i na odwrót, ale nie zapominajmy, że mieszkanie matka
        obiecała synowi, swojemu dziecku. Nie wiem, jak można żyć, jeśli nie
        można ufać własnej matce. Jak można obiecać coś, a potem się wycofać
        i na dodatek chcieć czerpać z tego korzyści. Czy tak trudno było
        powiedzieć: ''Synu, możecie mieszkać, ale musicie się liczyć z tym,
        że mogę tego mieszkania potrzebować''. Uczciwie i prosto. A nie
        czekać, aż syn spłaci zadłużenie i wyremontuje. Niech będzie, że
        remontował dla siebie, ale płacił czynsz, na co teściowej nie byłoby
        stać i straciłaby to mieszkanie. Syn mógł się tam przecież nie
        przeprowadzać, wynajmować gdzie indziej, ale nie remontować i
        pieniądze odkładać. Ale teściowa sobie wykombinowała, że niech
        mieszkają, na wieki w tych 40 metrach, a jak ją pan kopnie , to
        wróci do swojego, syn i synowa będą się nią opiekowali, a ona będzie
        stawiać warunki, bo to przecież jej.
        Faktem jest, że nie należy inwestować pieniędzy w coś, co formalnie
        nie jest nasze. Ale przykre, że nie można mieć zaufania do matki.
        Miałam podobną sytuację. Teściowa miała duży dom, do którego po
        ślubie się wprowadziliśmy. Część domu po ojcu należała też do męża,
        a część do jego brata. Zamieszkaliśmy tam na prośbę teściowej, która
        sama nie była w stanie utrzymać nieruchomości. Po roku się
        wyprowadziliśmy, bo teściowa zaczęła się domagać sporych inwestycji
        remontowych przy jednoczesnym twierdzeniu, że swoją część da
        wnuczkom (córkom drugiego syna). Mąż stwierdził, że nie będzie
        wkładał pieniędzy w cudze i teściowa dom musiała sprzedać.
        • 27.01.10, 11:29
          > Niech będzie, że
          > remontował dla siebie, ale płacił czynsz, na co teściowej nie byłoby
          > stać i straciłaby to mieszkanie.

          Myślisz, że czynsz za wynajem mieszkania nie pokryłby opłat?

          --
          chez alma
          • 27.01.10, 19:22
            Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem!!! jak już musicie się odezwać.
            MIESZKANIE PRZED REMONTEM NIE NADAWAŁO SIĘ DO ZAMIESZKANIA. z czego
            by je wyremontowała??
            --
            Jedyną wartością stałą jest zmiana.
        • 27.01.10, 12:05
          Podpisuję się pod każdym słowem tej wypowiedzi.
      • 27.01.10, 12:25
        kachwi1 napisała:

        > nie musi - przecież to jej mieszkanie, tak? o co wam w ogóle chodzi?
        >
        bzdura
        nie jej tylko jej ojca czyli w sumie ona nie dorobiła się tego mieszkania tylko
        je odziedziczyła
        • 27.01.10, 12:29
          No i co z tego, że odziedziczyła?
          A autorka wątku to niby na nie zapracowała?

          Mieszkanie teściowej jest jej i kropka.
          Teściowa zachowała się bardzo nie fair, prawdopodobnie ze strachu, że synowa nie
          będzie skłonna pomóc jej bez zapisów notarialnych. Smutne.

          Gdybym znalazła się na miejscu autorki, to pewnie w tym momencie wyprowadziłabym
          się po prostu i zostawiła mieszkanie teściowej.
          Ile lat tam mieszkaliście nie płacąc czynszu? Ile w ten sposób
          zaoszczędziliście? Pewnie nie 80 tys., ale z drugiej strony - Wasz standard
          życia też się podniósł. A w efekcie i tak kiedyś to mieszkanie pewnie
          odziedziczy mąż.

          --
          chez alma
          • 27.01.10, 12:37
            doczytałam
            dla syna należy się zachowek
            poza tym autorka z mężem płacili czynsz a kto ten czynsz płaciłby gdyby ie oni?
            Przecież teściowa nie ma żadnych dochodów. Oki, mogłaby wynająć. Ale nie
            wynajęła. Opłata za wynajem? W mieście autorki wątku może z 500 zł.
            Mieszkają około dwóch lat zapewne - bo tyle nie żyje dziadek męża autorki. To
            jest powiedzmy 10 tysięcy zł.A oni włożyli 80 tysięcy zł. Poza tym spłacają
            kredyt. I znowu - kto spłacałby go gdyby nie autorka wątku z mężem.
            Także jakby na to nie patrzeć to teściowa jest im trochę winna. A są kwity, f-ry
            itd.
    • 27.01.10, 11:29
      ja sie tesciowej nie dziwie, moze chlapnela niepotrzebnie-fakt,
      robi z geby cholewe, ale tak z drugiej strony-piszesz,ze mieszka u
      partnera, ktory ja utrzymuje, moze nie uklada sie miedzy nimi
      najlepiej, moze dotarlo do niej,ze co zrobi jak ja partner w tylek
      kopnie, pod most pojdzie...nie dziwie sie ze poprosila o zapis,ze
      bedzie miala u was w domu pokoj-wiele ludzi tak robi-zabezpiecza
      sie.Co do tych 500 zl to tesciowa ma jakas rente, emeryture?

      Zresztą dom z miejscem dla nas, na firmę i na
      > teściową jest już poza naszymi możliwościami.

      Moze widzi,ze raczej nie bedzie mogla na was liczyc na te stare lata-
      o wam juz sie odechciewa, bo babcia ma "jakies wymagania".A malo to
      ludzi siedzi na dworcu bo mieszkanie przepisalo...

      ani odrobine sie kobiecie nie dziwie...
      • 27.01.10, 11:41
        a tak z drugiej strony to coz to za problem zapewnic mamie na pismie
        ten pokoj...jest duze prawdopodobienstwo,ze nigdy z tego nie
        skorzysta...a te 5 stow, taki majatek?Moze da rade urwac ze dwie i
        sie z babcia dogadacie.
        • 27.01.10, 11:53
          nie pokój, tylko pokój, łazienka i kuchnia - z osobnym wejściem, takie
          niezależne mieszkanie ale przy domu.
          dom, który spełni wszystkie te wymagania kosztuje niestety więcej niż możemy
          sobie pozwolić, po prostu rata kredytu już będzie za duża, plus jeszcze kasa dla
          teściowej to ponad nasze finansowe możliwości
          dlatego chcemy kupić dla niej kawalerkę, niech ją sobie chociażby wynajmuje
          teraz dochodów nie ma żadnych, za dwa lata jakieś świadczenie przedemerytalne
          będzie miała czy jakoś tak ale szczegółów nie znam
          kurcze, a jak jej z tym facetem nie wyjdzie, przyjdzie mieszkać do nas, bo
          przecież chce mieć na piśmie nasze zobowiązanie do tego, i jeszcze potem znów z
          kimś zwiąże ale wtedy pan zamieszka z nią?
          nie za dużo tego dobrego?
          • 27.01.10, 12:19
            pasujecie do siebie!! miało być tak pięknie, prawda? teściowa okazała się
            sprytniejsza!
            • 27.01.10, 12:30
              nie jej kupić za jej kasę tylko odzyskać swoją, a reszta starczy akurat na kawalerkę
              • 27.01.10, 13:01
        • 27.01.10, 12:04
          alicja_ala napisała:

          > a tak z drugiej strony to coz to za problem zapewnic mamie na
          pismie
          > ten pokoj...jest duze prawdopodobienstwo,ze nigdy z tego nie
          > skorzysta...a te 5 stow, taki majatek?Moze da rade urwac ze dwie i
          > sie z babcia dogadacie.

          Słuchaj, skoro to nie majątek, a płacic te 5 stów to takie fajne
          jest to ja ci podam numer konta.
          Że niby za co miałabyś mi płacić??
          Za to samo za co autorka teściowej - za g**o.


          --
          http://dl3.glitter-
graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
          • 27.01.10, 12:07
            matka moja ani tesciowa nie jestes...
            ja swojej mamie moge placic nawet na gownosmile moj ojciec daje swojej
            mamie co miesiac pieniadze, babcia ma emeryture ale skromna,wiec
            uwazam,ze rodzicom trzeba pomagac
            • 27.01.10, 12:11
              Dokładnie.
              Zwyczajnie wesprzeć rodziców, którzy średnio radzą sobie finansowo.
              Ale najwyraźniej niektórym to się nie mieści w głowie.
              Mnie się na przykład nie mieści sytuacja, w której moja mama lub teściowa tak
              bardzo wątpiłyby w nasze poczucie wdzięczności i obowiązku wobec nich na stare
              lata, że kazałyby sobie dać zobowiązanie notarialne na piśmie. Chore.

              Do autorki wątku - a jeśli teściowa teraz zgodzi się na wszystko i zostanie bez
              dachu nad głową, to co? Nie wpuścisz jej do domu?

              --
              chez alma
              • 27.01.10, 12:25
                a1ma napisała:

                > Dokładnie.
                > Zwyczajnie wesprzeć rodziców, którzy średnio radzą sobie finansowo.
                > Ale najwyraźniej niektórym to się nie mieści w głowie.
                >
                Owszem, nie mieści mi się głowie alimentacja 50letniej w pełni
                sprawnej pijawy.

                --
                http://dl3.glitter-
graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
              • 27.01.10, 12:25
                pomoc rodzicom jest dla mnie czymś oczywistym
                zakładając nawet, że nie było by tego mieszkania ani całej historii z nim
                związanej, gdyby facet pewnego dnia się z nią rozstał to pomoglibyśmy jej jakoś,
                chociażby opłacając wynajem np
                a teraz, w sytuacji kiedy ona naraziła nas na koszty i robi trudności odmawiając
                sensownego dla obu stron kompromisu, chce sobie na papierze zapewnić utrzymanie
                i lokum
                po takim numerze domyśla się pewnie, że syn nie będzie palił się do pomocy
              • 27.01.10, 12:34
                Widzisz, autorka wątku i jej mąż, pomogliby tesciowej w razie potrzeby i mysle,
                ze nawet by jej jakąs tam sumę dawali , zeby jej pomóc.

                Tylko, ze trzeba byc uczciwym wobec wlasnego dziecka i uczciwie porozmawiac.
                Mogla przeciez powiedziec, że rozumie że dziadek chcial im to mieszkanie
                przepisac, ale ona jest w takiej sytuacji i nie bedzie miala, gdzie mieszkac,
                czy mogli by jej pomoc.

                Co uważasz że wtedy by nei spalcili zadluzenia mieszkania i nie zrobili remontu?
                moze nie, az tak kosztownego, ale żeby mogli mieszkac.

                Po wyprowadzce mogla by tesciowa wynajmowac mieszkanie i miec dla siebei
                pieniadze. Jako dobra babcia, moglaby sie zainteresowac wnukami, drugim synem.
                Uważasz ze na starość, jakby potrzebowala opieki, z wielka chęcia babci by
                pomogli i penie moglaby bez żadnych problemow z nimi zamieszakc.

                Trzeba sobei życiem, dobrocią i uczicowścia do dziecka zasłużyć na milość i
                szacunek. A to ma być dobra mama, kochana babcia, to jest pijawka. I co chce na
                pismie, to żeby się nią syn zajmował. To juz świadczy o matce jaka to ona była i
                jest dla własnego syna.

                Leń i nierób, będzie teraz szantazowal uczuciowo syna, bo inaczej nie potrafi
                znależć u niego milosci i opieki. Pijawka jedna, niech sie lepiej nad soba
                zastanowi.
            • 27.01.10, 12:21
              a może zwyczajnie teściowa zamiast siedzieć na utrzymaniu pana konkubenta albo
              syna zwyczajnie jakowąś pracę sobie znalazła i wypracowała emeryturę?
              Z wypowiedzi autorki wynika, że aktualnie nie ma prawa nawet do zasiłku
              przedemerytalnego. Więc i nic dziwnego, że szuka naiwnego.
              Poza tym była sprawa spadkowa? Może sąd podzieli to meiszkanie między
              spadkobierców, bo do masy spadkowej wnukowie też się chyba wliczają?
              • 27.01.10, 12:24
                Nie, wnuki nie mają prawa do spadku.
                Może teściowa to właśnie cały czas miała na myśli - mieszkanie będzie syna, ale
                po jej śmierci, dostanie je w spadku.

                --
                chez alma
                • 27.01.10, 12:27
                  może tak smileaż tak na sprawie spadkowym nie znam się
        • 27.01.10, 12:13
          alicja_ala napisała:

          > a tak z drugiej strony to coz to za problem zapewnic mamie na pismie
          > ten pokoj...jest duze prawdopodobienstwo,ze nigdy z tego nie
          > skorzysta...a te 5 stow, taki majatek?Moze da rade urwac ze dwie i
          > sie z babcia dogadacie.

          no wiesz - autorka watku raczej w warszawie nie mieszka
          poza tym w takich Suwałkach czy Olsztynie to nie jest to mała kwota
          • 27.01.10, 12:16
            zdaje sobie sprawe,ze te 500zl to spore obciazenie, ale mozna sie
            potargowac z mama, moze na pol 250-juz brzmi lepiej...
            • 27.01.10, 12:23
              alicja_ala napisała:

              > zdaje sobie sprawe,ze te 500zl to spore obciazenie, ale mozna sie
              > potargowac z mama, moze na pol 250-juz brzmi lepiej...

              ale za co ma jej płacić?
              pani niech idzie do pracy bo jeszcze nie jest w wieku emerytalnym.
              Najlepiej siedzieć na utrzymaniu konkubenta a później syna
              Poza tym no sory - co to za matka, która chce zaświadczeń u notariusza?
              Na miejscu autorki próbowałabym odzyskać kasę, brać mały kredyt i kupic coś
              własnego . I wypiąć się na taką matkę/teściową. Niech drugi synek- niebieski
              ptak sie nią zajmie
              • 27.01.10, 12:33
                > Poza tym no sory - co to za matka, która chce zaświadczeń u notariusza?

                Co to za dziecko, od którego trzeba brać zaświadczenie u notariusza???

                --
                chez alma
                • 27.01.10, 12:39
                  czyli suma summarum to matka jest taka a nie inna bo tak go wychowała...
                • 27.01.10, 12:43
                  a1ma napisała:

                  > > Poza tym no sory - co to za matka, która chce zaświadczeń u
                  notariusza?
                  >
                  > Co to za dziecko, od którego trzeba brać zaświadczenie u
                  notariusza???
                  Dziecko? Nigdzie nie jest napisane, że syn postanowił się wypiąć na
                  cwaną mamusię. Wg. mnie propozycja załatwienia sprawy przyszłości
                  teściowej u notariusza pokazuje, że po pierwsze doskonale wie, że
                  zachowała się jak ostatnia......... i boi się konsekwencji(jaką
                  miarką mierzysz taką ci odmierzą), po drugie, że jest mądrzejsza, bo
                  ma mniej zaufania do świętych więzów rodzinnych niż jej własne
                  dziecko, a po trzecie, że jest bardzo zdeterminowanym pasożytem.
                  • 27.01.10, 12:52
                    Otóż to.
                    Ale, jak zwykle, trzeba spojrzeć na sprawę od dupy strony i powspółczuć mamusi, która na pewno jest bez winy, to tylko zła synowa mąci i buntuje syna, który w pierwszym możliwym momencie odda matkę do domu starców.
                    Ja rozumiem, że kobieta nie chce zlądować na bruku, ale, do cholery, powinna zabezpieczyć się w lepszym stylu, bez oszukiwania własnego syna.
                    --
                    Poeta jest niezbędnym elementem domowego zacisza. Udzielamy całorocznych gwarancji, oferujemy niskie ceny. Wierzymy, że do końca roku w każdym domu będzie poeta.
                • 28.01.10, 09:28
                  a1ma napisała:

                  > > Poza tym no sory - co to za matka, która chce zaświadczeń u notariusza?
                  >
                  > Co to za dziecko, od którego trzeba brać zaświadczenie u notariusza???
                  >

                  Czyli co by nie zrobili i tak będą beee. Gdy zaufali matce/teściowej to byli
                  naiwni że nie spisali tego na papierze tylko na gębę spłacili i wyremontowali
                  mieszkanie. Teraz gdy matka/teściowa chce takich zapewnień (strasznie
                  wygórowanych) na piśmie to też oni są bee bo nie można im ufać i kobieta musi
                  się asekurować, gdyby wtedy żądali pisemnego potwierdzenia słów że mieszkanie
                  zostanie na nich przepisane też z pewnością byli by niedobrzy bo rodzinie
                  najbliższej nie ufają.
              • 27.01.10, 12:39
                > ale za co ma jej płacić?
                > pani niech idzie do pracy bo jeszcze nie jest w wieku emerytalnym.
                > Najlepiej siedzieć na utrzymaniu konkubenta a później syna

                dokładnie.
                nawet sądownie nie wygra sprawy o alimenty od syna, bo sąd ją
                wyśmieje.
                • 27.01.10, 12:43
                  Teściowa ma mieszkanie.
                  Może je sprzedać i być rentierką.
                  I nikomu nic do tego, to nie ona wyciąga rękę po cudze pieniądze, to synowa ma
                  do niej interes i chce zmusić ją do sprzedaży jej mieszkania! Niby jakim prawem?
                  Może się nie zrozumieli, może teściowa nigdy nie zakładała, że mieszkanie zechcą
                  sprzedać, może miało być "ich" po jej śmierci. Też bym się wkurzyła, gdyby ktoś
                  najpierw korzystał z mojej uprzejmości (mieszkanie za darmo), a potem jeszcze
                  chciał rozporządzać moją własnością.

                  Coś jak przejęte przez skarb państwa majątki arystokracji -najpierw
                  skonfiskowali, a teraz nie oddadzą, bo "ponieśli nakłady na utrzymanie" wink No
                  halo. Trzeba było nie ponosić, tylko mieszkać u siebie.

                  --
                  chez alma
                  • 27.01.10, 13:11
                    ty tak naprawdę?
                    znając życie do tej pory mieszkanie zająłby komornik, bo z czego mamusia za
                    czynsz płaciłaby i czego dług spłaciłaby
                    I nie pisz mi, że wynajęłaby - dla niektórych pewne sprawy są powyżej ich możliwosci
                    Poza tym jak syn z kobietą dług spłacali to teściowa jakoś nie miała nic przeciw
                    temu? Pomijam emont i płacenie czynszu
                    No ale jak Kawka napisała i chyba Joanna smile Lepiej jest widzieć złą zynową
                    • 27.01.10, 13:32
                      Wiecie co jest najgorsze w tej sytuacji?
                      zanim zaczęliśmy w to wszystko inwestować namawiałam męża żeby spisał z matką
                      umowę, choćby taką między nimi bez notariusza (to było jeszcze wtedy kiedy
                      mówiła, że przekaże mieszkanie synowi), planowaliśmy, że w zamian pomożemy jej
                      kiedy będzie taka potrzeba.
                      Tylko, kurcze, rozmawialiśmy o pomocy na stare lata kiedy sił i zdrowia zaczyna
                      brakować, a nie o wzięciu sobie na utrzymanie 54letniej baby, której pracować
                      się nie chce.
                      TŻ stwierdził, że z kim jak z kim ale z własną matką nie musi rozliczać się jak
                      z obcymi.
                      Wiem, że pamięta dobrze swoje słowa i widzę jak boli go, że jednak się pomylił.
                      ja jestem zła bo czuję się oszukana, mężowi jest znacznie trudniej bo to jego matka.
                      • 27.01.10, 13:41
                        > Wiem, że pamięta dobrze swoje słowa i widzę jak boli go, że jednak
                        się pomylił.
                        > ja jestem zła bo czuję się oszukana, mężowi jest znacznie trudniej
                        bo to jego m
                        > atka.
                        I dziwię się, że plujace jadem forumki nie potrafią zrozumieć tej
                        prostej zależności.
                        • 27.01.10, 13:47
                          i nie zrozumieją...
            • 27.01.10, 12:30
              brzmieć może i brzmi lepiej, ale nie zmienia sytuacji:
              - mieszkanie jest warte 160 tys., połowa teściowej (przy założeniu, że 80 tys.
              za remont powinna oddać).

              - teściowa "daje" mieszkanie, czyli 80 tys, za to żąda niezależnego mieszkania w
              domu - czyli równowartości tego co "dała" (pominę już sam taki lokal jest wart
              więcej niż w bloku),
              - nawet jak spuści z tonu i przystanie na 250 zł miesięcznie to da to w
              perspektywie 30 lat kolejne 90 tys
              - mają się nią opiekować
              - ryzykują, że wprowadzi do ich domu partnera (albo i męża), czyli potencjalnie
              da im obce sąsiedztwo
              - aha - i za to wszystko powinni być dozgonnie wdzięczni

              interes stulecia, zaiste...
              • 27.01.10, 12:33
                to niech da im na papierze ofcors u notariusza,ze zejdzie za 20 lat
                i nie bedzie sprowadzala chlopowsmile
                ok ja bastuje, dobrze ,ze to nie moj problem, sama sobie na
                mieszkanie zapracowalam i nadal pracuje i na spadki nie licze...poza
                tym tak nawiasem to mieszakanie bedzie synka jak mamusia zejdzie-
                moze o to chodzilo, jak mowila,ze bedzie dla nich:p
              • 27.01.10, 12:40
                czyli podsumowując wie matka jak się ustawic smile
              • 27.01.10, 12:53
                velluto napisała:

                > - ryzykują, że wprowadzi do ich domu partnera (albo i męża), czyli potencjalnie
                > da im obce sąsiedztwo
                > - aha - i za to wszystko powinni być dozgonnie wdzięczni
                >
                > interes stulecia, zaiste...


                ależ ona wprowadzi się z potencjalnym meżęm. Przecież nie ma dochodów, a teraz
                jest z konkubentem, który nie chcę się z nią ożenić (swoją drogą nie dziwie mu
                się) i nie będzie miala po nim emerytury- jeżli on pierwszy zejdzie smile
                Szuka sobie idioty , ktory się z nią ożeni i niechybnie pózniej z nim zamieszka
                w domu swojego syna smile

    • 27.01.10, 12:40
      A swoją drogą - co to za remont w mieszkaniu czterdziestometrowym za 80 tys??

      --
      chez alma
      • 27.01.10, 12:46
        a1ma napisała:

        > A swoją drogą - co to za remont w mieszkaniu czterdziestometrowym za 80 tys??
        >
        jeśli mieszkanie nie remontowane od 40-50 lat
        to wszystko - kanalizacja, rury, podłogi, nawet wylewki, okna, drzwi, malowanie
        ścian, wymiana zapewne kuchenki, umywalek, ubikacja - chciałabyś korzystać z
        takiej 40-toletniej? Elektryka zapewne. Wanna/prysznic. klepka na być być na
        panele. Malowanie ścian. I się zbiera...
        • 27.01.10, 12:52
          Poza tym , o ile dobrze zrozumiałam , w tej kwocie mieszczą się
          jeszcze długi dziadka.
          • 27.01.10, 13:07
            O fakt - zapomniałam smile
            i kredyt jeszcze smile
      • 27.01.10, 12:58
        już wyjaśniam, żeby nie było że marmurami się tu obłożyliśmy
        zadłużenie plus odsetki to 37tyś z tej kwoty, reszta to koszt doprowadzenia
        mieszkania do zupełnie przeciętnego standardu
        wcześniej tu naprawdę źle było, blok jest z lat 50 czy 60, od wielu lat nic nie
        było robione i teraz generalny remont był po prostu konieczny, no i opłacić
        trzeba było robotników którzy ten remont robili, własnymi siłami trwałoby to
        znacznie dłużej a czynsz itp od samego początku płaciliśmy my.
      • 27.01.10, 14:03
        Różnica między remontem małego a dużego mieszkania nie jest duża.
        Kuchnię, łazienkę i instalacje trzeba zrobić i tak. Na wykończenie mieszkania ze
        stanu developerskiego do stanu do zamieszkania wydałam, lekko licząc, 60 tys. a
        marmurów i designerskich kuchni w nim nie mam. Dodatkowo - nie trzeba było robić
        instalacji elektrycznej (tylko drobne przeróbki), wodno-kanalizacyjnej,
        wymieniać okien, robić wylewek, tynki tylko pokrywaliśmy gładzią - to wszystko
        trzeba zrobić w mieszkaniu starym, bo nie ma sensu np. robić gładzi i malować
        ścian, nie zrobiwszy remontu instalacji elektrycznej. Jeśli w kwocie 80 tys.
        była jeszcze spłata długów, to śmiem twierdzić, że autorka wątku wcale nie
        zrobiła w mieszkaniu żadnych luksusów, a tylko bardzo podstawowe rzeczy,
        umożliwiające w ogóle zamieszkanie w zapuszczonym mieszkaniu, a do tego pewnie
        włożyli w to z mężem mnóstwo pracy własnej.
        --
        ʎɐqǝ uo pɹɐoqʎǝʞ ɐ ʎnq ı ǝɯıʇ ʇsɐן ǝɥʇ sı sıɥʇ

        Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
    • 27.01.10, 13:24
      Syn ma takze udzial w tym mieszkaniu. Dzieci dziedzicza po rodzicach!
      • 27.01.10, 13:30
        raczej ma prawo tylko do zachowku ponieważ był to dziadek męża autorki
        (uwielbiam te koneksje rodzinne) a nie jego ojciec, który ma się dobrze smile
      • 27.01.10, 13:35
        sorki doczytalam ze to dziadek byl a nie ojciec...

        Swoja droga jakim cudem ze sprzedazy 44 m2 mieszkania ma starczyc na kawalerke i
        80 tysiecy (plus oplaty notarialne?)
        • 27.01.10, 13:48
          Są takie regiony gdzie faktycznie tyle kosztuje
          np Podlasie
          • 27.01.10, 13:53
            Jasne. Podlasie to taki fenomen w skali Polski, gdzie 44m2 kosztuje 160 tys., a
            kawalerka - ile może mieć, 36m2? - 80 tys.

            --
            chez alma
            • 27.01.10, 14:01
              36 m2? jak byłam mała to mieszkałam z rodzicami w takim mieszkaniu
              2 pokoje
              Kawalerka to plus minus 22 m - w takiej jakiś czas mieszkałam wynajmując ją
              Koleżanka kupiła sobie pół roku temu kawalerkę 25 m2
              Czy Podlasie jest tym fenomenem - nie wiem - ale ceny stamtąd znam bo tam
              mieszkałam. Poza tym np w Przemyślu są jeszcze tańsze.
              Oczywiście cały czas pisze o mieszkaniach z rynku wtórnego.
              • 27.01.10, 14:10
                Wybacz, ale próba upchnięcia teściowej na 22m2 to już jest bezczelność.
                22m2 to ma jeden pokój normalnej wielkości, a nie mieszkanie.
                Jasne, że można sobie tak pomieszkiwać na studiach, ale niby dlaczego na starość
                ktoś miałby się zgodzić na takie warunki??

                Co do cen - nie chodzi mi o to, czy tanio, czy drogo.
                Ale nawet jeśli tanio - to ile - ok. 2,5 tys za m2?
                To normalna kawalarka będzie kosztować jakieś 85-90 tys.
                Do tego należy doliczyć dług (80 tys.) i opłaty okołosprzedażowe (pewnie ok. 5
                tys.) W sumie mamy ok. 170 tys. - za tyle miałoby się sprzedać mieszkanie 44m2,
                czyli po prawie 4 tys. za m2.

                Nie da się kupić mieszkania mniejszego o 20% dwa razy taniej, chyba że
                faktycznie dla teściowej planowana jest kawalerka z prysznicem w kuchni, do remontu.

                --
                chez alma
                • 27.01.10, 14:23
                  och przestań tak się nad teściową użalać
                  ludzie w takim metrażu żyją po kilka osób i nie narzekają
                  wielkopańskie maniery to chyba nie dal owej kobiety
                  poza tym jakby chciała lepiej mieszkać to niech zacznie w końcu pracować
                  Bo na to wygląda, ze do tej pory pani nie za wiele w życiu osiągnęła
                  -poza odziedziczonym po ojcu mieszkaniem.
                  Czyli pracą zbyt sie nie parała
                  • 27.01.10, 14:28
                    No i co z tego??
                    Odziedziczyła, jest jej.
                    Oni też kiedyś odziedziczą.

                    Wkurza mnie straszliwie podejście - "spłacić syna". Ta pani nie ma żadnego
                    obowiązku spłacania dorosłego syna, niech sobie radzi sam, ona też póki co jakoś
                    sobie radzi.

                    Na razie to oni chcą zbudować dom kosztem pogorszenia statusu jego matki.

                    --
                    chez alma
                    • 27.01.10, 14:30
                      tak - teoretycznie nic nie musi
                      znam takie podejście
                      tylko niech się później kobieta nie dziwi, jak na starość sama zostanie
                      coś w tym musi byc, skoro drugi syn z ojcem mieszka a mąż dał od niej nogę
                      • 27.01.10, 14:35
                        nie sama.
                        na starość zostanie z mieszkaniem. które szybciutko zadłuży
                        zważywszy na brak dochodów.
                        • 27.01.10, 14:36
                          haha no fakt - zapomniałam, że pani żyje na garnuszku konkubenta smile
                          • 27.01.10, 14:39
                            Niech się cieszą, że konkubenta, bo jak pani jednak za pana wyjdzie, to w razie
                            jej ewentualnej wcześniejszej śmierci on miałby prawo do 50% tego nieszczęsnego
                            mieszkania wink

                            --
                            chez alma
                            • 27.01.10, 14:45

                              mieszkanie odziedziczone po rodzicach nie wchodzi do masy spadkowej
                              tylko to wszystko co pochodzi ze wspólnego dorobku wchodzi do wspólnoty małżeńskiej
                              no i pan musi panią o rękę poprosić a z tego co autorka pisze to on jakoś tak
                              się nie pali do tego
                              • 27.01.10, 14:47
                                Racja, racja.
                                Ale jeśli sprzedadzą je i kupią sobie własne gniazdko? wink

                                No nieważne, chyba masz rację, na ślub się tam nie zanosi.

                                --
                                chez alma
                              • 27.01.10, 14:48

                                > mieszkanie odziedziczone po rodzicach nie wchodzi do masy spadkowej
                                > tylko to wszystko co pochodzi ze wspólnego dorobku wchodzi do wspólnoty małżeńs
                                > kiej



                                chyba mylisz dwa różne pojęcia: masa spadkowa i wspólność małżeńska. Mieszkanie
                                odziedziczone po rodzicach nie wchodzą do wspólnoty malżeńskiej i nie podlegają
                                podziałowi np. przy rozwodzie. Natomiast po śmierci - jak najbardziej wchodzi do
                                masy spadkowej.


                                --
                                Paweł
                                Mojedziecko powiedziało smile

                                Przekaż swoj 1%
                                • 27.01.10, 14:55
                                  Jeśli byłoby inaczej, to dlaczego dwudziestoletnie cizie wychodziłyby za
                                  majętnych osiemdziesięciolatków? wink

                                  --
                                  chez alma
                                • 27.01.10, 15:57
                                  fakt - zgadza się
                                  czyli tak źle i tak niedobrze...
                      • 27.01.10, 15:22
                        Nie zostanie sama, ma mieszkanie na które chrapke ma syn. Jak bedzie
                        sie nia zajmował to np. na parafie przepisze.
                    • 27.01.10, 14:34
                      Szkoda tylko że jak trzeba było spłacić zadłużenie i wyremontować,
                      to tesciowa siedziała cicho, a na gotowe to pierwsza.

                      Autorce wątku serdecznie współczuję teściowej ;/
                      Będziecie mieli nauczkę na przyszłość.
                      --
                      http://my.lilypie.com/OJ2qp1/.png


                      http://my.lilypie.com/q0Hap2/.png
                    • 27.01.10, 14:42
                      a1ma, co ty bredzisz?

                      spłata się synowi należy jak psu buda i to jest FAIR. nie fair było wprowadzenie syna i synowej w błąd, pozwolenie na spłatę zadłużenia (a skoro to mieszkanie teściowej to dlaczego ONA nie spłaciła zadłużenia? autorka napisała, że wynisło ono 37 tysięcy złotych, to o wiele więcej, niż ewentualne koszty wynajęcia mieszkania od kogoś innego), wyremontowanie (gdyby teściowa chciała mieszkanie wynajmowac komuś musiałaby ponieść kolejne koszty na doprowadzenie mieszkania do stanu używalności, nory nikt nie weźmie)

                      gdyby mamuśka od razu powiedziała, jakie ma zamiary to syn z rodziną mógłby wynająć sobie niezadłużone, odnowione mieszkanie i nie musiałby brać na ten cel kredytów, mogliby oszczędzać na własny dom. ale dzięki mamuśce mają 80 tysięcy jak psu w zad, kupę nerwów i odłożenie kwestii własnego M na parę lat. teściowa ma zaś odremontowane mieszkanko, zero długów i możliwość podnajęcia mieszkania komuś innemu. i to wszystko bez kiwnięcia palcem!


                      a prezentowane przez autorkę rozwiązanie - zamiana mieszkania na mniejsze i spłata poniesionych przez nich kosztów NIE JEST pogorszeniem statusu teściowej. dlaczego? bo nadal będzie mieć własne mieszkanie, ponadto mniejsze lokum łatwiej utrzymać dla osoby, której przyszłe dochody kształtują się baaardzo marnie
                      • 27.01.10, 14:46
                        > gdyby mamuśka od razu powiedziała, jakie ma zamiary

                        Zgadzam się.
                        Jeśli to było z premedytacją, to świństwo. Ale może ona po prostu założyła, że
                        oni to mieszkanie po niej kiedyś odziedziczą i tyle? A teraz sytuacja nagle się
                        zmienia i ona ma zostać bez niczego.
                        Zgaduję, że oni też nie przedstawili jej jasno swoich planów - remont, potem
                        sprzedaż, kupno mniejszego dla mamy i budowa domu za różnicę + kredyt.
                        Wina za niedogadanie się leży po obu stronach.

                        --
                        chez alma
                        • 27.01.10, 15:18
                          a1ma, ale autorka już w pierwszym poście zaznaczyła, że teściowa od początku
                          mówiła, że mieszkanie synowi przepisze. potem jest jeszcze "nie byłoby całej tej
                          sprawy gdyby nie to, że kiedy trzeba było długi spłacać i pieniążki wykładać to
                          mówiła "tak synku oczywiście, że ci to przepiszę, przecież dziadek tak chciał".
                          mogła od razu powiedzieć "pomieszkajcie sobie ale chałupa jest moja" albo zrobić
                          cokolwiek innego niż składać fałszywe obietnice i namawiać do zamieszkania tutaj"

                          więc chęć zamiany lokum na większe nie jest dla teściowej nagłą zmianą
                          sytuacji
                          . ba, od samego początku tej historii (tj. od momentu obietnicy
                          przepisania mieszkania na syna) teściowa miała pozostać "bez niczego". a plany
                          powiększającej się rodziny - jak najbardziej zrozumiałe i możliwe do
                          przewidzenia. teściowa w całej tej sytuacji KRĘCI. Jedynym przewinieniem
                          autorki wątku i jej męża jest zaufanie kochającej mamuśce
                          • 27.01.10, 15:26
                            Myślę, że nie tylko zaufanie, ale też niepostawienie sprawy jasno. Nie wiemy,
                            czy była mowa o przepisaniu, czy o pozostawieniu w spadku. A nawet jeśli
                            przepisanie - to kiedy? Zabrakło konkretów.

                            A swoją drogą - to trochę dziwna sytuacja, kiedy ojciec pomija w spadku swoją
                            córkę (teściowa) bez dachu nad głową i chce darować mieszkanie wnukowi.

                            --
                            chez alma
                            • 27.01.10, 15:30
                              To chyba masz odpowiedź, pewnie wiedział, że wnuk się lepiej zajmie
                              niż córka uncertain
                              --
                              http://my.lilypie.com/OJ2qp1/.png


                              http://my.lilypie.com/q0Hap2/.png
                            • 27.01.10, 15:44
                              Tez ojciec nie pominal swojej corki, a po prostu nie napisal
                              testamentu.
                              Nawet jakby napisal to corce nalezalby sie zachowek w wysokosci
                              polowy naleznego spadku, czyli polowa mieszkania. Skad
                              wszystkiewiecie jak bylo skoro synowa nawet nie potrafi powiedziec
                              czy tesciowej nalezy sie dodatek przedemerytalny czy nie ( chyba nie
                              ma miedzy nimi zyczliwosci i szczerosci), a jej syn tak naprawde nie
                              jest mezem synowej tylko towarzyszem zycia.
                              Moze tesciowa boi sie obcej niezyczliwej sobie kobiety, ktora jej
                              los ma gleboko w d.. i nie ma do niej zaufania?

                              A jezeli chodzi o prace dla 50latek na w malych miejscowosciach w
                              Polsce, to chyba zartujecie sobie. tam jest najwieksze bezrobocie, a
                              kobieta w tym wieku nie ma prawie zadnych szans na zatrudnienie.
                              --
                              "Badz uroczy dla swoich wrogow, nic ich bardziej nie zlosci"
                              • 27.01.10, 15:50
                                > Moze tesciowa boi sie obcej niezyczliwej sobie kobiety, ktora jej
                                > los ma gleboko w d.. i nie ma do niej zaufania?

                                no póki co to teściowa dowiodła, że ma głeboko w d.... własnego syna
                                i własne wnuki.
                    • 27.01.10, 15:12
                      a1ma napisała:

                      > Wkurza mnie straszliwie podejście - "spłacić syna". Ta pani nie ma żadnego>
                      obowiązku spłacania dorosłego syna, niech sobie radzi sam, ona też póki co
                      jakoś> sobie radzi.

                      chodzi przecież jedynie o zwrot tego co syn wpakował w to mieszkanie, mamiony
                      obietnicą darowizny. To, co wpakował w to mieszkanie należy mu się jak psu buda
                      • 27.01.10, 15:21
                        > chodzi przecież jedynie o zwrot tego co syn wpakował w to mieszkanie, mamiony
                        > obietnicą darowizny. To, co wpakował w to mieszkanie należy mu się jak psu buda

                        O ile faktycznie była mowa o darowiźnie.
                        A nie o spadku.

                        --
                        chez alma
                        • 27.01.10, 15:55
                          od początku była mowa o darowiźnie
                          odkładane to było tylko dlatego, że nie mieliśmy za bardzo dodatkowej kasy na
                          notariusza
                          kiedy wprowadzaliśmy się tutaj akurat jedno dziecko było małe, drugie w drodze i
                          nie chcieliśmy za bardzo ryzykować kredytu na 30 lat, firma męża dopiero się
                          rozkręcała a ja też nie byłam pewna co będzie kiedy pojawi się drugie dziecko.
                          wtedy też pojawił się pomysł, że mieszkanie które wedle słów dziadka a potem i
                          teściowej miało przypaść mężowi, w "lepszych czasach" sprzedamy i kupimy dom z
                          miejscem na działalność firmy.
                          Teściowa o tych planach wiedziała od początku.
                          • 28.01.10, 10:37
                            Problem polega na tym że poniektórzy z góry zakładają że wszystko co piszesz to
                            bzdury. Pewnie było tak że podstępem zmusiliście teściową aby pozwoliła Wam
                            tymczasowo pomieszkać w tym mieszkaniu(oczywiście to ty jej syna do tego
                            namówiłaś bo przecież synowe są wredne) Nigdy nie było zapewne mowy o
                            przepisaniu tego mieszkania na Was
              • 27.01.10, 14:28
                skoro metr mieszkania 44 metrowego kosztuje ok 3,6 tys to nie ma mowy aby
                kawalerke ok 25 m kupic za mniej niz 100 tys.
                Kawalerki sa zawsze drozsze...

                no ale nasze rozmowy nie rozwiazuja problemu autorki.
                • 27.01.10, 14:32
                  A jesteś pewna, że w takim przykładowo Michałowie czy Gródku na Podlasiu m tyle
                  kosztuje?
                  Mieszkania z drugiego sortu mające po 40-50 lat tyle właśnie w małych
                  miejscowościach na wschodzie i północy Polski kosztują.
                  • 27.01.10, 14:35
                    Matko.
                    Nie chodzi o to, ILE.
                    Bo jeśli metr kawalerki jest tani, to metr tego 44m też się drogo nie sprzeda. I
                    nijak za 44m nie kupisz 36 w tym samym standardzie +85 tys.

                    To znaczy owszem, kupisz, za 10 tys. / m2 - sprzedajesz za 440 tys., kupujesz za
                    360 tys.
                    Im tańsze, tym gorzej, o mniejsza różnica, a dług w gotówce nie maleje.

                    --
                    chez alma
                    • 27.01.10, 14:42
                      hmmm
                      może autorka wątku chce wziąć mały kredyt w banku aby kupić większe....ważne
                      jest chyba to, że jednak chcą zapewnić teściowej jakieś lokum
                      No chyba sobie nie wyobrażasz, że kupią jej apartament na 20 piętrze w Mariocie?!
                      Sory ale gdzie wcześniej teściowa mieszkała? albo u ojca w zrujnowanym
                      mieszkaniu? Albo z eks mężem grom wie gdzie? Teraz mieszka u konkubenta -też nie
                      wiadomo w jakich warunkach. Lepsze małe ale własne niż iść na udry z dziećmi.
                  • 27.01.10, 14:40
                    nie wiem ile kosztuje ale opieram sie na tym co mowila autorka: 160 tys/44 to
                    wlasnie 3,6 tys/m2

                    Swoja droga jak ktos slusznie zauwazyl tesciowa przy braku dochodow zadluzy to
                    mieszkanie raz dwa i nic nie bedzie do dziedziczenia.
                    • 27.01.10, 14:44
                      > Swoja droga jak ktos slusznie zauwazyl tesciowa przy braku dochodow zadluzy to
                      > mieszkanie raz dwa i nic nie bedzie do dziedziczenia.

                      Za 10 lat pozwie synków o alimenty i jakoś to będzie wink



                      Przepraszam, to tylko żart.
                      Tak serio to współczuję autorce wątku, bo po prostu głupio wtopili te 80 tys. -
                      gdyby to było któreś tam mieszkanie teściowej, to można by zaufać, że wszystko
                      będzie ok, ale tak? Jak to sobie wyobrażali, że ona gdzie pójdzie? Zabrakło
                      wyobraźni, a teraz lament. No cóż, nauczka na przyszłość i tyle.

                      A z konstruktywnych rozwiązań - mieszkanie wynająć, wziąć kredyt na dom większy
                      o te 80 tys. i dodatkowe zadłużenie spłacać z czynszu, który będą płacić
                      najemcy. I modlić się, żeby konkubent nie wyrzucił teściowej ani się z nią nie
                      ożenił wink

                      --
                      chez alma
                      • 27.01.10, 14:49
                        > Za 10 lat pozwie synków o alimenty i jakoś to będzie wink

                        w tej sytuacji wygranie sprawy o alimenty - na szczęscie dla autorki
                        wątku - teściowej nie grozi.
                        • 27.01.10, 14:51
                          Chyba żartujesz.
                          Dlatego, że nie chciała oddać im połowy swojego majątku za życia??
                          Jak najbardziej wchodzi w grę, gdyby pozostała bez środków do życia, a to dość
                          prawdopodobne, jeśli od iluś lat nie zarabia.

                          --
                          chez alma
                          • 27.01.10, 14:55
                            > Dlatego, że nie chciała oddać im połowy swojego majątku za życia??


                            za to nie.

                            > Jak najbardziej wchodzi w grę, gdyby pozostała bez środków do
                            życia, a to dość
                            > prawdopodobne, jeśli od iluś lat nie zarabia.

                            nie zarabia i zubaża się na wlasne życzenie. a to nie jest powód do
                            alimentów.
                            • 27.01.10, 14:57
                              Mylisz się.
                              Nie ma znaczenia, jaki jest powód, jeśli rodzic znajdzie się w skrajnym
                              niedostatku, to dzieci mają obowiązek alimentacyjny.
                              Oczywiście teraz pani może pójść do pracy, ale za 10-15 lat, kiedy osiągnie wiek
                              emerytalny, nie będzie to już żadną przeszkodą.

                              --
                              chez alma
                              • 27.01.10, 15:04
                                to Ty się mylisz.
                                tak się składa, że mój partner życiowy wygrał w dwóch instancjach
                                sprawę o alimenty ze swoją "sprytną" mamą, której też się wydawało,
                                że można pół życia bumelować i zyć na cudzy koszt.
                                • 27.01.10, 15:06
                                  A mama jest w wieku emerytalnym?
                                  Czy może pracować?

                                  --
                                  chez alma
                                  • 27.01.10, 15:10
                                    teoretycznie może. ale woli nie pracować.
                                    • 27.01.10, 15:12
                                      Jeśli może, to jasne, że nie dostanie alimentów.
                                      Ale jeśli przestanie móc, bo przekroczy wiek emerytalny, to może być już mniej
                                      ciekawie.

                                      --
                                      chez alma
                                      • 27.01.10, 15:17
                                        ta pani ma trochę więcej "za uszami", niż tylko niechęć do pracy,
                                        więc nic nie zwojuje również potem.
                                        • 27.01.10, 15:54
                                          mam inne rozwiazanie: pani trafi do domu opieki spolecznej a syn bedzie
                                          finansowal jej pobyt? a do mieszkania za jej zycia nikt sie nie dobierze...

                                          joanna_poz: czy mozesz mi powiedziec czy sad uwzglednia np porzucenie dziecka?
                                          bo moj glupi chlop placi na swojego tatusia...
                                          • 29.01.10, 09:54
                                            > joanna_poz: czy mozesz mi powiedziec czy sad uwzglednia np
                                            porzucenie dziecka?
                                            > bo moj glupi chlop placi na swojego tatusia...

                                            aurita, jak najbardziej uwzględnia.
                                      • 27.01.10, 18:08
                                        I teraz powstaje pytanie, czy niedostatek jest wynikiem przyczyn obiektywnych, czy też nieróbstwa mamusi. Jeśli to drugie, szanse na alimenty maleją.
                                        Jeśli matka nie dopełniała swoich obowiązków wobec dzieci, także ma marne szanse.
                                        Sama niezdolność do pracy to za mało, żeby nałożyć obowiązek alimentacyjny na dziecko.
                                        --
                                        Kiedy już rozpoznamy masona, należy go natychmiast oddzielić od reszty społeczeństwa. Gdy już nam to się uda, możemy spróbować wyleczyć go z masońskich nawyków, za pomocą psychoterapii behawioralnej.
                              • 27.01.10, 17:51
                                a1ma napisała:

                                > Mylisz się.
                                > Nie ma znaczenia, jaki jest powód, jeśli rodzic znajdzie się w skrajnym
                                > niedostatku, to dzieci mają obowiązek alimentacyjny.

                                jeśli pani nie łożyła na synów, nie opiekowała się nimi, jeśli coś było nie
                                teges w małżeństwie - rozwiodła się z mężem i wcale nie musiała to byc jego wina
                                - to łatwo syn udowodni w sądzie, że wcale płacić nie musi

                                > Oczywiście teraz pani może pójść do pracy, ale za 10-15 lat, kiedy osiągnie wie
                                > k
                                > emerytalny, nie będzie to już żadną przeszkodą.
                                >
                          • 27.01.10, 15:29
                            nikt nie wie jakie były warunki w rodzinie, dlaczego nie pracowała,
                            wychowała dzieci, moze maż zarabiał. A że mu sie potem zona
                            odwidziala....
                            • 27.01.10, 17:47
                              a dlaczego teraz nie pracuje tylko jest na utrzymaniu konkubenta? I dlaczego ów
                              nie chce z nią ślubu brać? Coś na rzeczy musi być jednak...
                      • 27.01.10, 14:51
                        > Tak serio to współczuję autorce wątku, bo po prostu głupio wtopili
                        te 80 tys. -
                        > gdyby to było któreś tam mieszkanie teściowej, to można by zaufać,
                        że wszystko
                        > będzie ok, ale tak? Jak to sobie wyobrażali, że ona gdzie pójdzie?
                        Zabrakło
                        > wyobraźni, a teraz lament. No cóż, nauczka na przyszłość i tyle.
                        >
                        > A z konstruktywnych rozwiązań - mieszkanie wynająć, wziąć kredyt
                        na dom większy
                        > o te 80 tys. i dodatkowe zadłużenie spłacać z czynszu, który będą
                        płacić
                        > najemcy. I modlić się, żeby konkubent nie wyrzucił teściowej ani
                        się z nią nie
                        > ożenił wink
                        >
                        Dzięki za przywrócenie wiary w człowieka i jego zdrowy rozsądeksmile
                    • 27.01.10, 14:47
                      no ale jakby teściowa przystała na rozwiązanie syna - czyli zamiana na dwa
                      mniejsze, plus pewnie dopłata do tego, co syn z synową kupią - to w sumie to już
                      problem teściowej czy coś zostawi czy nie...
                      • 27.01.10, 14:49
                        No jasne, zamienić większe na mniejsze to czysty zysk! wink

                        --
                        chez alma
                        • 27.01.10, 17:00
                          z całym szacunkiem ale gdyby to było mieszkanie powiedzmy 80-cio metrowe to
                          jestem w stanie zrozumieć niechęć do przeprowadzki do 25-cio metrowego
                          ale z 44 na 25 to chyba nie jest aż tak wielki kłopot i nieszczęście
                        • 28.01.10, 11:01
                          Na pewno to nie jest zysk ale ludzie których nie stać na utrzymanie większego
                          mieszkania (a teściowej nie stać skoro nie ma dochodów) sami szukają mniejszych
                          mieszkań aby im się łatwiej żyło.
        • 27.01.10, 15:18
          Tez mnie to zastanawia.
          • 27.01.10, 16:13
            Wydaje mi się, że jedyne czego możecie żądać od teściowej to zwrotu kwoty jaką
            wydaliście na spłatę długów dziadka. Jeśli ona była jedyną spadkobierczynią to
            jej obowiązkiem było /jeśli nie odrzuciła spadku/zapłacić jego zobowiązania. I
            tyle. Jej propozycja zamieszkania razem, ale z niekrępującym wejściem nie jest
            taka głupia, pod warunkiem, że zabezpieczycie się przed sprowadzeniem przez nią
            konkubenta. A płacenie jej jakiejś renty, w sytuacji kiedy kobieta jest w pełni
            sprawna, to chyba przesada.
            • 27.01.10, 16:24
              my możemy sobie pozwolić na niewielki dom dla rodziny 2+2 i wydzielenie z niego
              części na działalność, lub dobudowanie czegoś.
              Dom dla nas i dla potrzeb firmy z dodatkowym mieszkankiem jest znacznie trudniej
              znaleźć (szczególnie z ograniczonym budżetem)
              a jeszcze do tego płacić jej co miesiąc jest finansowo niewykonalne dla nas w
              tej chwili
              Ten pokój dla niej ma być na kiedyś tam, ale osobne wejście, klucze już
              teraz.... (czyli nawet odpadałaby ewentualność podnajęcia tego komuś żeby mieć
              kasę dla teściowej chociażby)
              • 27.01.10, 17:02
                a corocznych wczasów na Hawajach pani teściowa nie zażyczyła sobie?
                za kto będzie płacił za zużycie wody, prądu, gazu itd? Bo pani dochodów nie ma.
                Ex gratia korzystanie ze wszystkiego, pewnie jeszcze ją nakarm i daj co miesiąc
                500 zł
                No nieźle sobie to pani zażyczyła
                • 27.01.10, 17:07
                  Tesciowa od początku znała wasze zamiary i co mówiła? zgadzała sie wtedy na nie?
                  czy nie?
                  Przecież zdawała sobei sprawę, że nie bedzie w tym mieszkaniu mieszkała. Miała
                  jakąs alternetywe dla siebie?

                  Bo jak nic nie mówiła, to od początku wiedziała, co dalej zrobi, czyli poczeka
                  na spłatę długów, remont i kopnie was w dupe.
        • 28.01.10, 08:22
          Nie widzę większego problemu
          To są ogłoszenia ze śląska mieszkań 44 metrowych

          http://mieszkania.nportal.pl/?rynek_n=0&id_wojewodztwo=12&id_powiat=&miejscowosc_like=&dzielnica_like=&ulica_like=&powierzchnia_gt=44&powierzchnia_lt=44&cena_gt=&cena_lt=&cena_m2_gt=&cena_m2_lt=&x=34&y=12&liczba_pokoi_gt=1&liczba_pokoi_lt=&numer_pietra_gt=&numer_pietra_lt=&rok_budowy_gt=&rok_budowy_lt=&data_dodania_gt=&formSent=2&typ_transakcji_n=1

          ceny od 60 do ponad 300 tys. a to kawalerki za 80 tys można kupić takie w którym da się mieszkać

          http://mieszkania.nportal.pl/?rynek_n=0&id_wojewodztwo=12&id_powiat=&miejscowosc_like=&dzielnica_like=&ulica_like=&x=27&y=14&powierzchnia_gt=&powierzchnia_lt=&cena_gt=&cena_lt=&cena_m2_gt=&cena_m2_lt=&liczba_pokoi_gt=1&liczba_pokoi_lt=1&numer_pietra_gt=&numer_pietra_lt=&rok_budowy_gt=&rok_budowy_lt=&data_dodania_gt=&formSent=2&typ_transakcji_n=1&desc=0&order_by=cena
          • 28.01.10, 08:27
            to było do pytania "Swoja droga jakim cudem ze sprzedazy 44 m2 mieszkania ma
            starczyc na kawalerke i
            80 tysiecy (plus oplaty notarialne?) "
            ale tak podpięło że nie widać.
    • 27.01.10, 17:46
      Nie wiem, czy Wasza teściowa jest nieuczciwa, z tego, co piszesz, po
      odjęciu twoich negatywnych emocji, raczej nie.
      Rozumiem, że dziadek twojego męża był ojcem twojej teściowej.
      Zgodnie z prawem to Ona dziedziczy po swoim ojcu, chyba, że został
      sporządzony testament. Testamentu dziadek nie sporządził, a więc
      dziedziczy Córka. Dziadek mógł opowiadać różne rzeczy, ale skoro nie
      spisał testamentu, nie miał zamiaru przepisać tego mieszkania na
      wnuka.
      Powinnaś podziękować teściowej,że tak długo pozwoliła Wam mieszkać w
      swoim mieszkaniu, bo przecież spkojnie mogła to mieszkanie wynająć i
      zarabiać na tym. Rozumiem, że Wy czynszu nie płaciliście ?
      A to, że zainwestowaliście w to mieszkanie 80 tys. to wasza sprawa.
      Teściowa nie musi Wam tych pieniędzy zwracać. I to ona jest
      właścicielką.
      Dziwię się, że ci wszyscy starsi ludzie tak łatwo dają się
      manipulować i zastraszać. Wprowadziliście się do mieszkania po
      dziadku i już wszystko Wasze ? - śmieszne.
      --
      "To bowiem, czym każdy jest dla siebie, co towarzyszy mu w chwilach
      samotności i czego nikt nie może mu ani dać, ani zabrać, jest
      oczywiście dla niego ważniejsze niż wszystko, co mógłby posiadać lub
      czym mógłby być w oczach innych" Arthur Schopenhauer
      • 27.01.10, 17:50
        liwia_augusta napisała:

        > Rozumiem, że Wy czynszu nie płaciliście ?

        płacili - przez prawie dwa lata

        > A to, że zainwestowaliście w to mieszkanie 80 tys. to wasza sprawa.

        jasne. Poza tym w tej kwocie był dług jej ojca a skoro ona przyjęła spadek to z
        całym dobrodziejstwem inwentarza. Czyli to ona powinna go spłacić. Łaski nie
        robi. I na początek tę kwotę zwrócić. Plus odsetki Dlaczego by nie.

        > Teściowa nie musi Wam tych pieniędzy zwracać. I to ona jest
        > właścicielką.
        > Dziwię się, że ci wszyscy starsi ludzie tak łatwo dają się
        > manipulować i zastraszać. Wprowadziliście się do mieszkania po
        > dziadku i już wszystko Wasze ? - śmieszne.

        Nie wiedziałam, że 50-cioletnia kobieta to już taka stara jest i stojąca nad
        grobem.
        • 27.01.10, 18:05
          Wynajmujac mieszkanie płaciliby czynsz i odstępne.
          • 27.01.10, 18:31
            to trzeba było od początku powiedzieć synowi, że zależy jej na kasie za wynajem
            poza tym kto wynająłby mieszkanie w stanie takim jakim go zostawił dziadek a ze
            słów autorki wynika, że ósmy cud świata to nie był. Także chyba lepiej, że syn
            mieszkał tam, płacił za czynsz, spłacił dług, mieszkanie wyremontował. Chyba, że
            mamusia od początku zakładała taki scenariusz a na koniec wyrzucenie syna z wnukami.
            No i proszę te wszystkie, które tak uparcie piszą o tym jak to synek nie płacił
            za wynajem. Wy tak wszystkie rodzicom za wynajem płaciłybyście. I tak ot lekką
            ręką odpuściłybyście jakby Wasz dziadek chciał Wam - ciekawe dlaczego tak było u
            autorki wątku, może dziadek od razu zakładał, że oddanie mieszkania w ręce córki
            skończy się katastrofą - zapisać mieszkanie a później okazało się, że nic z tego.
      • 27.01.10, 22:06
        liwia_augusta, uff!
        Już myślałam, że wszędzie tylko kruki i wrony wink

        Podpisuję się pod każdym słowem.

        --
        chez alma
    • 27.01.10, 20:24
      Cała dyskusja nie bardzo ma sens i chyba się nie dogadamy, bo rzecz się rozbija
      o nasze indywidualne relacje rodzinno-finansowe. Ja kompletnie nie rozumiem
      podejścia autorki, bo akurat ja, w sytuacji, kiedy moja babcia miała
      przeprowadzić się z innego miasta (żebyśmy mogli jej pomagać na co dzień, żeby
      była bliżej), poszłam do banku, wzięłam kredyt i kupiłam jej mieszkanie, po czym
      zrobiłam w nim generalny remont i kupiłam meble jakie wybrała - też nie biorąc
      od nikogo ani grosza. Bo wiedziałam, że ona nie ma, to skąd ma mi dołożyć? Gdyby
      chodziło o moją mamę (lub rodziców męża), to zastanawiałabym się jeszcze krócej.
      Bo to najbliższa rodzina, tu pieniądze nie mają żadnego znaczenia. Oddam
      wszystko, co mam, tak jak i mnie by dano w potrzebie. To dla mnie oczywiste.

      A tu - matka nie ma gdzie mieszkać, a syn się z nią będzie ciągał po sądach o
      zwrot kosztów remontu. Ludzie. Mnie się to w głowie nie mieści.

      --
      chez alma
      • 27.01.10, 21:00
        sory - hojność hojnością ale ów syn ma dwoje dzieci i zonę. I uważasz, że w
        dzisiejszych, tak trudnych czasach można sobie ot tak lekką ręką darować 80 tys
        zł plu płacenie za kogoś przez dwa lata czynszu? Czy Ci się zdaje, że ludzie na
        pieniądzach śpią? Obraz matki vel teściowej nie przedstawia się imponująco tym
        bardziej, że syn z żoną chcieli kupić jej mniejsze mieszkanie. W dzisiejszych
        czasach niektórzy naprawdę mieszkają w trzy pokolenia w jednym mieszkaniu. A tu
        syn wcale matki na bruk wyrzucać nie chciał, pada propozycja zamiany na dwa
        mniejsze.
        Dziwię się Tobie, że ktoś ma zrezygnować z 80 tyś plus czynsz. Tę kwotę wyłożyła
        też autorka wątku, która przecież nie jest spokrewniona z nią. W dobrej wierze.
        Fakt, naiwnie postąpili ale to nie zwalnia teściowej przed uczciwym załatwieniem
        tej sprawy a raczej jej dokończeniem.
        Czy mając syna i dwoje wnuków śmiałabys im w pewnym sensie ukraść tyle
        pieniędzy? Dla niektórych jest to naprawdę duża suma.
        • 27.01.10, 21:14
          Czy syn to bliższa rodzina niż matka?
          Ja traktuję te relacje tak samo. Od ust synowi nie odejmuje, bez przesady.
          Jak napisałam wyżej - wydałam kilka razy więcej, niż te 80 tys., właśnie po to,
          żeby zapewnić dach nad głową mojej babci. Bez pytania, kto i kiedy mi odda, bez
          proszenia nikogo o zwrot, bo taka była potrzeba, po prostu. A rodzice to
          przecież jeszcze bliższa rodzina. Nie wyobrażam sobie nalegać na sprzedaż
          mieszkania, które stanowi jedyne zabezpieczenie mojej mamy, bo chcę sobie dom
          budować. Jak dla mnie coś tu nie gra.
          I nie ważne, kto postąpił nie fair. Mamie, babci, siostrze, dzieciom, mężowi -
          najbliższej rodzinie darowałabym taką "przewinę" bez mrugnięcia okiem i oddała
          każde pieniądze, bo żadne nie są dla mnie warte tych relacji. Może to brzmi
          głupio i patetycznie, wybacz, ale tak mnie wychowano i nie mieści mi się w
          głowie wyrzucanie matki z jej mieszkania do jakiejś klitki, wyliczanie jej tego
          remontu i jeszcze ciąganie jej po sądach. Gdybym na miejscu męża autorki nawet
          dostała to mieszkanie w spadku po dziadku, to zrzekłabym się go na rzecz matki i
          wyremontowała je dla niej, jeśli jej nie byłoby stać. Czy oni w ogóle się
          martwią, gdzie będzie mieszkać matka? Jak ona się czuje wobec tej propozycji
          sprzedaży? Fakt, mówiła, że przepisze, ale na miejscu syna odpowiedziałabym,
          żeby się nie wygłupiała i nic nie przepisywała, to mieszkanie jej ojca i jej się
          należy, a mnie może je ewentualnie zapisać w testamencie. Syn od początku
          zachował się moim zdaniem nie fair.

          --
          chez alma
          • 27.01.10, 21:26
            a1ma napisała:

            > Czy syn to bliższa rodzina niż matka?
            > Ja traktuję te relacje tak samo. Od ust synowi nie odejmuje, bez przesady.
            > Jak napisałam wyżej - wydałam kilka razy więcej, niż te 80 tys., właśnie po to,
            > żeby zapewnić dach nad głową mojej babci. Bez pytania, kto i kiedy mi odda, bez
            > proszenia nikogo o zwrot, bo taka była potrzeba, po prostu. A rodzice to
            > przecież jeszcze bliższa rodzina. Nie wyobrażam sobie nalegać na sprzedaż
            > mieszkania, które stanowi jedyne zabezpieczenie mojej mamy, bo chcę sobie dom
            > budować. Jak dla mnie coś tu nie gra.
            > I nie ważne, kto postąpił nie fair. Mamie, babci, siostrze, dzieciom, mężowi -
            > najbliższej rodzinie darowałabym taką "przewinę" bez mrugnięcia okiem i oddała
            > każde pieniądze, bo żadne nie są dla mnie warte tych relacji. Może to brzmi
            > głupio i patetycznie, wybacz, ale tak mnie wychowano i nie mieści mi się w
            > głowie wyrzucanie matki z jej mieszkania do jakiejś klitki, wyliczanie jej tego
            > remontu i jeszcze ciąganie jej po sądach. Gdybym na miejscu męża autorki nawet
            > dostała to mieszkanie w spadku po dziadku, to zrzekłabym się go na rzecz matki
            > i
            > wyremontowała je dla niej, jeśli jej nie byłoby stać. Czy oni w ogóle się
            > martwią, gdzie będzie mieszkać matka? Jak ona się czuje wobec tej propozycji
            > sprzedaży? Fakt, mówiła, że przepisze, ale na miejscu syna odpowiedziałabym,
            > żeby się nie wygłupiała i nic nie przepisywała, to mieszkanie jej ojca i jej si
            > ę
            > należy, a mnie może je ewentualnie zapisać w testamencie. Syn od początku
            > zachował się moim zdaniem nie fair.

            tyle,ze nie każdego stać na takie wydatki tak o..Na takie prezenty..a jeśli
            ktokolwiek w opisanej przez autorkę wątku sytuacji zachował sie nie fair to
            tylko teściowa.Mozna bez ogródek powiedzieć,ze wyłudziła ona od syna pieniądze
            dla własnej wygody(a wyłudziła je na remont i na spłatę długów).Oni akurat się
            martwili gdzie teściowa będzie mieszkać-nie zamierzali je wyrzucić na bruk lecz
            chcieli zamienić mieszkanie na mniejsze, o czym ona wiedziała jeszcze przed
            remontami.Tego mieszkania co jest teraz nie jest ona w stanie utrzymać.To chyba
            logiczne,ze z mniejszym mogłoby byc łatwiej.szczególnie,ze ona i tak mieszka z
            facetem.Naprawdę nikt jej na bruk nie wyrzucał



            --
            moje zapachowe impresje
            • 27.01.10, 21:34
              IMHO oni nie powinni byli nigdy przyjmować od matki tego mieszkania, tylko
              wyremontować go dla niej (może nie w tak wypasionym wariancie, minimalnym
              kosztem) i spłacić długi. Ja bym tak zrobiła.

              A skoro myśleli tylko o sobie - to trudno się dziwić, że matka też się
              zorientowała, że musi zadbać o siebie, bo na syna liczyć nie może, a na synową
              tym bardziej.

              --
              chez alma
              • 27.01.10, 21:42
                a1ma napisała:

                > IMHO oni nie powinni byli nigdy przyjmować od matki tego mieszkania, tylko
                > wyremontować go dla niej (może nie w tak wypasionym wariancie, minimalnym
                > kosztem) i spłacić długi. Ja bym tak zrobiła.
                >
                > A skoro myśleli tylko o sobie - to trudno się dziwić, że matka też się
                > zorientowała, że musi zadbać o siebie, bo na syna liczyć nie może, a na synową
                > tym bardziej.
                >

                Ty chyba w jakimś innym świeci żyjesz- w imię czego i za co mieliby to
                robić??Oni mają swoja rodzinę i swoje dzieci.I nie zarabiają widocznie
                kokosów,żeby jeszcze teściowej prezenty finansowe robić.I kto mówił,ze nie
                mogłaby liczyć na syna i synową-przeca oni chcieli się nią zająć na starość.I
                nie widzieli w tym problemu.I nikt nie myślał tylko o sobie-chodziło o
                kompromis i dotrzymanie obietnic przede wszystkim.Oni myśleli całościowo-nikt
                teściowej nie wyrzucał.A skoro i tak nie była w stanie opłacić tego mieszkania
                44 m, to może choć mniejsze byłaby w stanie, a za to miałaby na starość kąt u
                syna i synowej w domu.Po takim przewale to bym jej do domu nie wpuściła tylko
                wysłała do drugiego synka,żeby się nią zajął gdyby tej pomocy potrzebowała.Bo
                jeszcze by na głowę jakiegoś gacha na domiar sprowadziła bez zażenowania.Nie
                robi się tak własnym dzieciom.Tyle
                --
                moje zapachowe impresje
                • 27.01.10, 21:46
                  > Ty chyba w jakimś innym świeci żyjesz- w imię czego i za co mieliby to
                  > robić??

                  Faktycznie, chyba żyję w innym świecie, bo dla mnie to oczywiste.

                  --
                  chez alma
                  • 27.01.10, 21:49
                    a1ma napisała:

                    > > Ty chyba w jakimś innym świeci żyjesz- w imię czego i za co mieliby to
                    > > robić??
                    >
                    > Faktycznie, chyba żyję w innym świecie, bo dla mnie to oczywiste.
                    >

                    Dla Ciebie oczywiste, dla innych mniej oczywiste i to całkiem z prozaicznych
                    powodów: brak środków finansowych.Nie każdego stać na takie prezenty.I jeszcze
                    pensję płacić..ho ho..to już trzeba być krezusem.
                    --
                    moje zapachowe impresje
                  • 27.01.10, 21:54
                    a1ma napisała:

                    > > Ty chyba w jakimś innym świeci żyjesz- w imię czego i za co mieliby to robić??
                    >
                    > Faktycznie, chyba żyję w innym świecie, bo dla mnie to oczywiste.
                    >

                    naprawdę? no patrz a dla 95 procent biorących udział w tej dyskusji nie jest to
                    oczywiste
                    • 27.01.10, 22:02
                      Fakt. To smutne.

                      --
                      chez alma
                      • 27.01.10, 22:58
                        a1ma napisała:

                        > Fakt. To smutne.
                        >
                        nie, to normalne
              • 27.01.10, 21:51
                a1ma napisała:

                > IMHO oni nie powinni byli nigdy przyjmować od matki tego mieszkania, tylko
                > wyremontować go dla niej (może nie w tak wypasionym wariancie, minimalnym
                > kosztem) i spłacić długi. Ja bym tak zrobiła.
                >
                to sobie tak rób - sory ale naprawdę piszesz jakieś niestworzone rzeczy
                jeśli juz coś to matka powinna zadbać o wnuki i syna - taka kolej rzeczy a
                przynajmniej nie podkładać mu kłód pod nogi....Jeśli zdecydowała się to
                mieszkanie zatrzymać, to jej problem czy ją stać będzie i w jakim syfie żyć
                będzie. Poza tym jeśli do tej pory nie dorobiła się swojego lokum to tylko o
                niej źle świadczy i tyle.

                > A skoro myśleli tylko o sobie - to trudno się dziwić, że matka też się
                > zorientowała, że musi zadbać o siebie, bo na syna liczyć nie może, a na synową
                > tym bardziej.
                >
                o sobie to myśli tylko matka. Jak pisałam jak się dzieciom nie pomaga to się nie
                przeszkadza. Coś na rzeczy jest skoro maż odszedł...
                Poza tym to jakaś chyba nowa świecka tradycja, że to dzieci rodzicom fundują
                mieszkania i darują lekką ręką długi w wysokości 80 i więcej tysięcy
                Aha poza tym część tego długu to dług synowej a to już nie rodzina więc pani
                pseudo matka zwrócić go powinna - koniecznie z odsetkami
                • 27.01.10, 21:59
                  No widzisz, mnie inaczej wychowano. Pomoc rodziców nie działa w jedną stronę i
                  nie kończy się w momencie "założenia nowej rodziny". Po prostu - ten, kto ma
                  akurat więcej pomaga drugiemu, któremu wiedzie się gorzej. Mnie rodzice pomagali
                  przez dwadzieścia kilka lat, teraz ja pomagam rodzicom. Ale kto wie, jak się
                  ułoży życie, może jeszcze będę potrzebować ich wsparcia finansowego.

                  Ale każdy robi, jak uważa. Można mieszkać w domu z ogrodem za kilkaset tysięcy,
                  a matkę odwiedzać w 22m kawalerce, czemu nie. Kwestia sumienia.

                  --
                  chez alma
                  • 27.01.10, 22:05
                    nie też tak wychowano, że zawsze mama będzie mogła liczyć na moją
                    pomoc. Jest rożnica miedzy moją mamą a tą teściową, że moje nigdy by
                    nie zażądała adnotacji u notariusza.
                    • 27.01.10, 22:09
                      Ale zauważ, jaka była pierwsza propozycja "dzieci" - mama ma przepisać
                      mieszkanie, bo im na dom potrzeba. I tyle. Sama ma zostać z niczym, bo "dziadek
                      mówił". Kawalerka pojawiła się dopiero później, jako próba kompromisu z ich strony.

                      --
                      chez alma
                      • 27.01.10, 22:12
                        a1ma napisała:

                        > Ale zauważ, jaka była pierwsza propozycja "dzieci" - mama ma przepisać
                        > mieszkanie, bo im na dom potrzeba. I tyle. Sama ma zostać z niczym, bo "dziadek
                        > mówił". Kawalerka pojawiła się dopiero później, jako próba kompromisu z ich str
                        > ony.
                        >

                        Ale nie z niczym bo właśnie z kawalerką i z tego co autorka napisała od początku
                        była o tym mowa.I nie,ze mama ma przepisać mieszkanie tylko teściowa sama
                        zachęcała do zamieszkania w nim i poczynienia inwestycji z podkreślaniem,ze lada
                        chwile je na syna przepisze.I że cokolwiek w nim robi robi dla siebie.Skoro
                        jednak od początku wiedziała,ze mieszkanie stanie się jego po jej śmierci to
                        powinna wiedzieć też,ze 50 % mieszkania przypadnie drugiemu synowi, który być
                        może na oczy go nawet nie widział-taki mały bonusik
                        --
                        moje zapachowe impresje
                        • 27.01.10, 22:19
                          Nie.
                          Najpierw było, że teściowa ma przepisać, bo tak obiecał dziadek. Gdzie sama
                          zamieszka w razie rozstania z partnerem - to jej problem.
                          Teściowa się ociągała, stawiała warunki - więc rzucono jej ochłap w postaci
                          kawalerki. Piękne.

                          A co do spadku - istnieją testamenty, w których można wskazać spadkobiercę.
                          Dziedziczenie nie musiało się odbyć na zasadach ustawowych. Tak, wiem, jest
                          zachowek. Trudno. Brat też rodzina i też mu się coś po matce należy.

                          --
                          chez alma
                          • 27.01.10, 23:02
                            widocznie dziadek uznał, że córka nie zasłużyła na mieszkanie
                            coś w tym jednak jest...
                  • 27.01.10, 22:17
                    a1ma napisała:

                    > No widzisz, mnie inaczej wychowano. Pomoc rodziców nie działa w jedną stronę i
                    > nie kończy się w momencie "założenia nowej rodziny". Po prostu - ten, kto ma
                    > akurat więcej pomaga drugiemu, któremu wiedzie się gorzej. Mnie rodzice pomagal
                    > i
                    > przez dwadzieścia kilka lat, teraz ja pomagam rodzicom. Ale kto wie, jak się
                    > ułoży życie, może jeszcze będę potrzebować ich wsparcia finansowego.
                    >
                    > Ale każdy robi, jak uważa. Można mieszkać w domu z ogrodem za kilkaset tysięcy,
                    > a matkę odwiedzać w 22m kawalerce, czemu nie. Kwestia sumienia.
                    >

                    No to w takim razie w czym wymieniona teściowa pomogła swojemu synowi?Bo nie
                    zauważyłam,żeby cokolwiek było na ten temat-na razie jest taki jej obraz,ze nie
                    pracuje, ale za to wysuwa roszczenia i wszyscy za nią wszystko płacą.Matka w tej
                    kawalerce pewnie i tak by nie mieszkała biorąc pod uwagę,ze mieszka z pewnym
                    panem co się żenić nie chce.I mogłaby ją spokojnie wynajmować.A na starość
                    miałaby kąt u syna i synowej.Jednak takie roszczenia jakie wysunęła każdego by
                    przerosły: ja bałabym się ją przyjąć pod swój dach
                    --
                    moje zapachowe impresje
                    • 27.01.10, 22:21
                      > No to w takim razie w czym wymieniona teściowa pomogła swojemu synowi?

                      Zakładam, że go urodziła, wychowała i utrzymywała przez jakieś 20 lat. To mało?

                      --
                      chez alma
                      • 27.01.10, 22:26
                        a1ma napisała:

                        > > No to w takim razie w czym wymieniona teściowa pomogła swojemu synowi?
                        >
                        > Zakładam, że go urodziła, wychowała i utrzymywała przez jakieś 20 lat. To mało?
                        >

                        No niesamowite...urodziła dziecko i jeszcze je utrzymywała.A teraz ono ma jej
                        podziękować za to poświecenie uncertain
                        --
                        moje zapachowe impresje
                        • 27.01.10, 22:43
                          Czy bardziej niesamowite od poczucia obowiązku dziecka do zapewnienia matce
                          godziwych warunków życia na starość? Czy mniej?

                          --
                          chez alma
                          • 27.01.10, 22:52
                            a1ma napisała:

                            > Czy bardziej niesamowite od poczucia obowiązku dziecka do zapewnienia matce
                            > godziwych warunków życia na starość? Czy mniej?
                            >

                            Czyli jest ok,ze matka oszukała własne dziecko-bo dziecko i tak ma obowiązki a
                            matka nie.Matka może wszystko bo jest matką.Tyle,ze jak widać to matka swoim
                            postępowaniem robi wszystko,żeby tych godnych warunków na starość nie mieć.A sam
                            fakt urodzenia i wychowania dziecka jeszcze o niczym nie świadczy.Trzeba jeszcze
                            coś temu dziecku przekazać-jakieś wartości.Pokazać jak żyć.Być przykładem.I dać
                            coś od siebie.Tu widać,ze matka ograniczyła się do reprodukcji i tylko za to,ze
                            urodziła rości sobie prawo do tego,żeby syn się nią zajął.I jeszcze jej pensję
                            płacił.Super
                            --
                            moje zapachowe impresje
                            • 27.01.10, 22:57
                              Tak, ja wiem, że idealna teściowa to taka, która da w prezencie ślubnym
                              mieszkanie, pójdzie na wcześniejszą emeryturę żeby zająć się (nieodpłatnie
                              oczywiście, bo to rodzina!) wnukami i najlepiej, żeby odwiedzała nas raz w roku,
                              bez noclegu. Wtedy może liczyć ewentualnie na ciepły kąt na starość, o ile
                              oczywiście nie będzie zbyt uciążliwa.

                              Wybacz ironię, ale mnie już ręce opadły.
                              Nikt Ci nic z gardła nie wyrwie, nie chcesz, nie dawaj. Dzieci Ci kiedyś odpłacą
                              tym samym, na zdrowie.

                              --
                              chez alma
                              • 27.01.10, 23:02
                                a1ma napisała:

                                > Tak, ja wiem, że idealna teściowa to taka, która da w prezencie ślubnym
                                > mieszkanie, pójdzie na wcześniejszą emeryturę żeby zająć się (nieodpłatnie
                                > oczywiście, bo to rodzina!) wnukami i najlepiej, żeby odwiedzała nas raz w roku
                                > ,
                                > bez noclegu. Wtedy może liczyć ewentualnie na ciepły kąt na starość, o ile
                                > oczywiście nie będzie zbyt uciążliwa.
                                >
                                > Wybacz ironię, ale mnie już ręce opadły.
                                > Nikt Ci nic z gardła nie wyrwie, nie chcesz, nie dawaj. Dzieci Ci kiedyś odpłac
                                > ą
                                > tym samym, na zdrowie.
                                >

                                Ale nikt jej nie kazał nic dawać.Sama zachęcała do zamieszkania w tym mieszkaniu
                                i sama uczestniczyła w rozmowach o jego sprzedaży.Wystarczyło tylko żeby była
                                szczera i nie oszukiwała własnego dziecka.Wystarczyło,żeby od początku
                                powiedziała,ze mieszkanie to dostaną dopiero po jej śmierci.Wtedy nie
                                inwestowaliby w nie pieniędzy.Mieszkanie pewnie by przepadło,z racji tego,że nie
                                miałby kto czynszu płacić,ale sytuacja byłaby jasna i nikt by nikogo nie
                                oszukał.A tak mieszkanie wyremontowane i nagle obietnice stały sie nieważne.Tego
                                nie rozumiem.
                                --
                                moje zapachowe impresje
                                • 27.01.10, 23:06
                                  Już mi się nie chce dalej tłumaczyć, wiecie?
                                  Najlepiej do sądu z tą bezczelną teściową, a potem zerwać wszelkie kontakty.
                                  Niech se robi, co chce. W końcu OBIECAŁA!!!

                                  --
                                  chez alma
                                  • 27.01.10, 23:08
                                    No ja ci się dziwię ,że tak dlugo wytrzymałaś i dziewczyny też. Ile
                                    ludzi tyle opini każdy postępuje wg własnego sumienia.
                                  • 27.01.10, 23:09
                                    a1ma napisała:

                                    > Już mi się nie chce dalej tłumaczyć, wiecie?
                                    > Najlepiej do sądu z tą bezczelną teściową, a potem zerwać wszelkie kontakty.
                                    > Niech se robi, co chce. W końcu OBIECAŁA!!!
                                    >


                                    I to jest chyba najlepsze wyjście z tej sytuacji.

                                    --
                                    moje zapachowe impresje
                                  • 27.01.10, 23:11
                                    a1ma napisała:

                                    > Już mi się nie chce dalej tłumaczyć, wiecie?
                                    > Najlepiej do sądu z tą bezczelną teściową, a potem zerwać wszelkie kontakty.
                                    > Niech se robi, co chce. W końcu OBIECAŁA!!!
                                    >

                                    no bo jak można wytłumaczyć coś co nie jest normalne...
                                    • 27.01.10, 23:17
                                      Normalne jest jak widzę dbać tylko o własny tyłek i do celu dążyć po trupach.
                                      Choćby własnych rodziców.
                                      Cóż, w takim razie chętnie pozostanę sobie nienormalna.

                                      --
                                      chez alma
                                      • 27.01.10, 23:21
                                        nie nie nienormalna tylko wymarłym gatunkiem
                                      • 27.01.10, 23:24
                                        o matko...pop swojo a cziort swojo
                                        zaraz pewnie usłyszymy o liczbie trupów
                              • 27.01.10, 23:06
                                tylko, że ta teściowa nic na razie synowi nie dała
                                ups no zapomniałam - mieszkanie, któego nie dorobiła się, tylko w spadku dostała
                                czyli mój obraz teściowej to taki, że wpierw u męża mieszkała, mąż pewnie w
                                pewnym momencie powiedział - pas - a mamusia sobie konkubenta znalazła i tak
                                wiele sobą reprezentuje, że ten nawet nie chce z nią zalegalizować związku
                                • 27.01.10, 23:11
                                  attiya napisała:

                                  > tylko, że ta teściowa nic na razie synowi nie dała
                                  > ups no zapomniałam - mieszkanie, któego nie dorobiła się, tylko w spadku dostał
                                  > a
                                  > czyli mój obraz teściowej to taki, że wpierw u męża mieszkała, mąż pewnie w
                                  > pewnym momencie powiedział - pas - a mamusia sobie konkubenta znalazła i tak
                                  > wiele sobą reprezentuje, że ten nawet nie chce z nią zalegalizować związku


                                  Ale teściowa nawet i tego mieszkania nie dała synowiwink

                                  --
                                  moje zapachowe impresje
                                  • 27.01.10, 23:13
                                    haha no właśnie smile
                      • 27.01.10, 23:03
                        a1ma napisała:

                        > > No to w takim razie w czym wymieniona teściowa pomogła swojemu synowi?
                        >
                        > Zakładam, że go urodziła, wychowała i utrzymywała przez jakieś 20 lat. To mało?
                        >
                        ten syn ma jeszcze ojca, więc sama go nie wychowywała
                  • 27.01.10, 23:00
                    patrz pani, to ja chyba coś przegapiłam
                    to autorka mówisz mieszka w domu z ogrodem?
                    • 27.01.10, 23:07
                      Jeszcze nie.
                      Dopiero jak wykopie teściową do kawalerki.

                      --
                      chez alma
                      • 27.01.10, 23:11
                        gdyby nie ojciec teściowej to nadal nie miałaby gdzie mieszkać
                        no chyba, że u konkubenta
                  • 28.01.10, 11:28
                    > Po prostu - ten, kto ma
                    > akurat więcej pomaga drugiemu, któremu wiedzie się gorzej.

                    Ale tu teściowa jest właścicielką mieszkania, które oni mieliby, według Twojej
                    teorii, doprowadzić do stanu używalności w prezencie, bo im się wiedzie lepiej.
                    Tylko coś kiepsko to lepiej wygląda, bo oni własnego mieszkania nie mają.
              • 28.01.10, 11:25
                a1ma napisała:

                > IMHO oni nie powinni byli nigdy przyjmować od matki tego mieszkania, tylko
                > wyremontować go dla niej

                Weź pod uwagę, że matka jest sprawna, zdolna do pracy. Utrzymywać trzeba przede
                wszystkim własne dzieci, rodziców dopiero w następnej kolejności.
                • 28.01.10, 11:39
                  dokładnie
                  a nie leniwą matkę
                  no ale koleżanka to i sprawnego lenia utrzymywałby przecież więc jej nie
                  przetłumaczysz
              • 28.01.10, 11:46
                a1ma napisała:

                > IMHO oni nie powinni byli nigdy przyjmować od matki tego mieszkania, tylko
                > wyremontować go dla niej (może nie w tak wypasionym wariancie, minimalnym
                > kosztem) i spłacić długi. Ja bym tak zrobiła.
                >
                Tak oczywiście powinni wyremontować mieszkanie, spłacić długi i przez cały ten
                czas opłacać to mieszkanie aby się znowu nie zadłużyło (teściowa nie a na
                utrzymanie mieszkania) a sami z dziećmi powinni iść do jakiejś wynajmowanej
                kawalerki bo na więcej najprawdopodobniej ich by nie było stać opłacając
                teściowej mieszkanie i spłacając kredyt który zaciągnęli na remont i spłatę
                zadłużenia. A na starość gdy jej facet wykopałby ją lub gdyby zmarł przed nią i
                zostałaby zupełnie bez środków do życia powinni jeszcze ją utrzymywać bo
                1) syn ma obowiązek alimentacyjny wobec matki
                2) każde dziecko powinno sobie i swojej rodzinie od ust odjąć aby rodzic który
                nie chciał zapracować na emeryturę miał za co godnie żyć.
                • 28.01.10, 12:07
                  Nie, mozna bylo odmowic oddluzenia, mowiac, ze ich na to nie stac i
                  mieszkanie tesciowa musialaby sprzedac.

                  Autorka zostalaby BEZ DLUGOW. Za zaoszczedzone pieniadze mogli
                  kupic, albo wynajac sobie inne mieszkanie.

                  --
                  ---------

                  A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                  jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                  • 28.01.10, 12:09
                    d.o.s.i.a napisała:

                    > Nie, mozna bylo odmowic oddluzenia, mowiac, ze ich na to nie stac i
                    > mieszkanie tesciowa musialaby sprzedac.
                    >
                    > Autorka zostalaby BEZ DLUGOW. Za zaoszczedzone pieniadze mogli
                    > kupic, albo wynajac sobie inne mieszkanie.
                    >


                    Nadal nie rozumiesz-owszem można było nie oddłużac mieszkania.Zrobili to,bo SYN
                    ZAUFAŁ WŁASNEJ MATCE, KTÓRA GO OSZUKAŁA

                    --
                    moje zapachowe impresje
            • 27.01.10, 21:35
              i jeszcze jedna bardzo ważna kwestia: tego mieszkania.Gdyby nie syn i synowa,
              już by go nie było, bo by je komornik zlicytował.Więc i tak mamuśka by
              wylądowała na bruku.Ta teściowa nie włożyła w to mieszkanie ani grosza.Fakt-jest
              jej.I co z tego.Gdyby syn przestał płacić znowu przestanie być jej, bo komornik
              je zajmie.I ja bym płacić na miejscu syna przestała-w końcu założył własna
              rodzinę.I to o własne dzieci powinien się przede wszystkim martwić.Ciekawe czy
              mamuśka z takimi samymi roszczeniami wystąpiła do drugiego synusia-pewnie nie bo
              nie opłaca się..w końcu to "niebieski ptak".Ale skoro matka jak taka cwana niech
              wycycka swojego gacha, albo byłego męża.Swoją drogą fajnie tak żyć: nie
              pracować, najpierw żyć na utrzymaniu męża,narobić dzieci, a gdy te dorosną
              -grając na uczuciach od nich zażądać pensji co miesiąc , dachu nad głową i
              opieki.No życie jak w Madrycie uncertain
              --
              moje zapachowe impresje
              • 27.01.10, 21:44
                Wiecie, życzę Wam jak najlepiej, szczerze, ale mam nadzieję, że uda mi się
                wychować moje dzieci tak, jak ja zostałam wychowana, a nie jak Wy.

                Własnej matce oddam wszystko, jak będzie trzeba. Bo ona przez 20 lat dawała mi
                wszystko, czego ja potrzebowałam i jeszcze więcej. I to się jej po prostu
                należy. Choćby zdecydowała, że od jutra rzuca pracę, choćby piła, grała w
                ruletkę albo w totolotka. I bez łaski, bo to mój obowiązek.

                --
                chez alma
                • 27.01.10, 21:57
                  ze zwrocilas mi wiare w ludzi...

                  --
                  Politycy doprowadzili już do tego, że kiedy czytam, że PREZYDENT BYŁ NA
                  PREMIERZE, to nie wiem, czy to relacja z wydarzenia kulturalnego, czy kolejny
                  skandal seksualny ...
                  • 27.01.10, 22:00
                • 28.01.10, 08:56
                  bedziesz płacic bez słowa długi matki kosztem własnych dzieci?
                  --
                  To nie jest moja krówka.
                  • 28.01.10, 09:11
                    Dzieci nie mam, ale płacę, kosztem swoim i męża.
                    Co w tym dziwnego?
                    Mama też spłaciłaby moje długi, gdyby była taka potrzeba.

                    Zdumiewa mnie w ogóle argument "kosztem dzieci" - dzieci to bliższa rodzina niż
                    matka?

                    --
                    chez alma
                    • 28.01.10, 09:27
                      a1ma napisała:

                      > Dzieci nie mam, ale płacę, kosztem swoim i męża.
                      > Co w tym dziwnego?
                      > Mama też spłaciłaby moje długi, gdyby była taka potrzeba.
                      >
                      > Zdumiewa mnie w ogóle argument "kosztem dzieci" - dzieci to bliższa rodzina niż
                      > matka?
                      >
                      dziewczyno
                      i o czym my tu rozmawiamy
                      pogadamy za 5 lat jak będziesz miała z dwójkę albo trójkę dzieci i Ci się zmieni
                      myślenie o 180 stopni
                      najgorzej jak na dany temat wypowiadają się osoby nie za bardzo zorientowane w
                      temacie
                      • 28.01.10, 09:30
                        Nie sądź wszystkich swoją miarką.
                        To, że Tobie nie mieści się w głowie, nie znaczy jeszcze, że to niemożliwe.

                        --
                        chez alma
                        • 28.01.10, 09:33
                          a ty nie teoretyzuj
                          i nie pouczaj kogoś kto jest odpowiedzialny za dwójkę dzieci skoro sama nie
                          jesteś w takiej sytuacji
                          • 28.01.10, 09:38
                            Nie czepiaj sie tych dzieci. Z dziecmi, czy bez rodzicow pod most sie nie
                            wyrzuca, tylko znajduje rozwiazanie najlepsze dla wszystkich.
                            Gdyby zamiast nastawiac sie na to mieszkanie, zaoszczedzili z 50 tys. zamiast
                            robic ten remont to juz mogliby z kredytem kupic mieszkanie dla siebie i dzieci.
                            Nikt nie kaze im glodzic dzieciakow.


                            --
                            ---------

                            A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                            patetycznie i lekko mrocznawo.
                            • 28.01.10, 09:47
                              d.o.s.i.a napisała:

                              > Nie czepiaj sie tych dzieci. Z dziecmi, czy bez rodzicow pod most sie nie
                              > wyrzuca, tylko znajduje rozwiazanie najlepsze dla wszystkich.

                              dlaczego mam się nie czepiać?
                              dziewczę teoretyzuje, a nic mnie bardziej nie irytuje niż mądrzenie się gdy
                              samemu nie ma się dzieci

                              > Gdyby zamiast nastawiac sie na to mieszkanie, zaoszczedzili z 50 tys. zamiast
                              > robic ten remont to juz mogliby z kredytem kupic mieszkanie dla siebie i dzieci
                              > .
                              > Nikt nie kaze im glodzic dzieciakow.
                              >
                              >
                              nie 50 tylko 80 - jak tak lekką ręką kwotę zmniejszasz to zawsze możesz dołożyć
                              te 30 tyś autorce watku
                              • 28.01.10, 09:50
                                > dlaczego mam się nie czepiać?
                                > dziewczę teoretyzuje

                                <lol>

                                Wiesz, mogę się założyć, że z racji rocznika powinnaś się do mnie zwracać
                                bardziej "proszę pani" niż per dziewczę. Ale nie ma to jak być poważną dzieciatą
                                matroną, nie? wink

                                Ale dzięki, poprawiłaś mi podły od rana humor tym dziewczęciem smile

                                --
                                chez alma
                                • 28.01.10, 09:54
                                  proszę bardzo
                                  mi tez poprawia się humor jak ktoś jest ekspertem w temacie, któy go życiowo nei
                                  dotknął
                                  to tak jak ksiądz prowadzi wykłady "Nauki przedmałżeńskie"
                          • 28.01.10, 09:39
                            Ooo, mój ulubiony argument "zobaczysz, jak urodzisz" wink
                            Jakoś nie wierzę, żeby z tego tytułu zmieniły mi się zasady moralne. Mojej babci
                            się jakoś nie zmieniły, mojej mamie nie, teściowej taż jakoś udało się
                            przetrwać... Nie wszystkim ciąża rzuca się na mózg, serio, serio.

                            --
                            chez alma
                            • 28.01.10, 09:48
                              a mnie bardzo spodoba się jak najwięcej do powiedzenia mają osoby nie znające tematu
                              och, jakie one mundre wtedy są

                              • 28.01.10, 09:51
                                Przypominam, że tematem jest mieszkanie, nie rozmnażanie.
                                Na pewno masz więcej do powiedzenia na temat?

                                --
                                chez alma
                                • 28.01.10, 10:13
                                  a ty długo będziesz się chwalić kasą? I tym co komu kupiłaś?
                                  • 28.01.10, 10:17
                                    Wybacz, ale nie mam jak się pochwalić, co komu ukradłam.

                                    --
                                    chez alma
                                    • 28.01.10, 10:27
                                      a1ma napisała:

                                      > Wybacz, ale nie mam jak się pochwalić, co komu ukradłam.
                                      >
                                      coś sugerujesz?
                                      jeśli nie to nie pisz takich rzeczy
                          • 28.01.10, 09:43
                            A co do teoretyzowania - kupiłaś kiedyś komuś z rodziny mieszkanie? Nie?
                            No to nie teoretyzuj, pogadamy jak kupisz wink

                            --
                            chez alma
                            • 28.01.10, 09:50
                              mieszkanie? no co ty - to nie na topie
                              obecnie kupuje się co najmniej wyspę z willą
                  • 28.01.10, 09:34
                    Dlugi matki, czy dlugi tego dziadka "co to obiecywal"?...

                    Aha. Wiec podsumujmy. Czyli mieszkanie po dziadku to cacy, a juz dlugi po
                    dziadku to niech placi wredna tesciowa, tak?

                    I tak, dlugi matki (zwlaszcza te nie zaciagniete przez nia) bede placila do
                    konca zycia. A jak bedzie trzeba to i mieszkanie kupie i samochod i dam na zycie.


                    --
                    ---------

                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                    patetycznie i lekko mrocznawo.
                    • 28.01.10, 09:38
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > Dlugi matki, czy dlugi tego dziadka "co to obiecywal"?...
                      >
                      > Aha. Wiec podsumujmy. Czyli mieszkanie po dziadku to cacy, a juz dlugi po
                      > dziadku to niech placi wredna tesciowa, tak?
                      >
                      > I tak, dlugi matki (zwlaszcza te nie zaciagniete przez nia) bede placila do
                      > konca zycia. A jak bedzie trzeba to i mieszkanie kupie i samochod i dam na zyci
                      > e.
                      >
                      weź sobie KC i poczytaj
                      jak się przejmuje spadek to z dobrodziejstwem inwentarza
                      czyli mieszkanie plus długi
                      albo nic
                      także syn z synową przysługę i to ogromną jej zrobili bo inaczej szybciej czy
                      później komornik zająłby mieszkanie
                      weźcie zacznijcie czytać ze zrozumieniem
                      albo sięgnijcie po KC
                      • 28.01.10, 09:41
                        Z rodzicami się rozliczasz w oparciu o KC?
                        Płacisz za użytkowanie lokalu (lub płaciłaś - od 18 roku życia do wyprowadzki)?
                        A jeśli nie płacisz - to odprowadzasz podatek od korzyści majątkowej jaką jest
                        bezpłatne użytkowanie?
                        Nie rozśmieszaj mnie.

                        --
                        chez alma
                        • 28.01.10, 09:51
                          a1ma napisała:

                          > Z rodzicami się rozliczasz w oparciu o KC?
                          > Płacisz za użytkowanie lokalu (lub płaciłaś - od 18 roku życia do wyprowadzki)?
                          > A jeśli nie płacisz - to odprowadzasz podatek od korzyści majątkowej jaką jest
                          > bezpłatne użytkowanie?
                          > Nie rozśmieszaj mnie.
                          >
                          czytaj ze zrozumieniem -tego już w podstawówce uczą
                          mówimy o przyjęciu spadku z zadłużeniem - łapiesz?
                        • 28.01.10, 10:02
                          bezpłatne użytkowanie u rodziny jest zwolnione z podatku
                          --
                      • 28.01.10, 09:59
                        > jak się przejmuje spadek to z dobrodziejstwem inwentarza
                        > czyli mieszkanie plus długi

                        Czyli uwazasz, ze tesciowa powinna dlugi splacic, a mieszkanie oddac juz oddluzone?

                        No nie rozsmieszaj mnie nawet.

                        I rozumiem, ze jakby Twoja matka cos odziedziczyla z dlugami, to nie pomoglabys
                        w splacie? O matko.


                        --
                        ---------

                        A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                        patetycznie i lekko mrocznawo.
                        • 28.01.10, 10:06
                          nie ma to jak wszystko poprzekręcać:
                          -jeżeli matka chciała to mieszkanie dla siebie to spłata zadłużenia to jej
                          problem - czy syn jej w tym pomoże to inna sprawa, jak będzie miał/chciał itp to
                          pomoże.
                          -jeżeli mieszkanie miało być dla syna i synowej to oni wzięli na siebie
                          spłacenie tego zadłużenia - ot cała filozofia

                          nie zmusza się kogoś podstępem do spłaty własnych zadłużeń - bo jeżeli przyjęła
                          spadek i chciała to mieszkanie dla siebie to długi dziadka są jej długami a nie
                          syna.
                          --
                          • 28.01.10, 11:32
                            > -jeżeli matka chciała to mieszkanie dla siebie to spłata
                            zadłużenia to jej
                            > problem - czy syn jej w tym pomoże to inna sprawa, jak będzie
                            miał/chciał itp t
                            > o
                            > pomoże.
                            > -jeżeli mieszkanie miało być dla syna i synowej to oni wzięli na
                            siebie
                            > spłacenie tego zadłużenia - ot cała filozofia


                            No, ale przeciez summa sumarum syn odziedziczy to mieszkanie. Wiec
                            chyba przyzwoitosc nakazuje, aby w mieszkanie zainwestowac. Zreszta
                            o jakim dlugu mowimy? 100 tys.? 200 tys.? czy moze pare tysiecy?
                            Skoro to ostanie to przeciez mieszkali przez 2 lata za darmo wiec
                            akurat sa kwita, prawda?
                            --
                            ---------

                            A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                            jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                            • 28.01.10, 11:40
                              d.o.s.i.a napisała:

                              >Zreszta o jakim dlugu mowimy? 100 tys.? 200 tys.? czy moze pare tysiecy?
                              > Skoro to ostanie to przeciez mieszkali przez 2 lata za darmo wiec
                              > akurat sa kwita, prawda?

                              no ja cię proszę - dla ciebie prawie 40 tys długu ze spółdzielni to parę tysięcy zł?
                              Co mają powiedzieć Ci, dla których spłata zadłużenia w spółdzielni wynosi 2
                              tysiące i spłacają je latami po 20-30 zł.
                              • 28.01.10, 11:52
                                > no ja cię proszę - dla ciebie prawie 40 tys długu ze spółdzielni
                                to parę tysięc
                                > y zł?


                                Skoro bylo to 40 tys. dlugu to trzeba bylo to mieszkanie sprzedac
                                wtedy. Koniec kropka.

                                --
                                ---------

                                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                • 28.01.10, 11:56
                                  przecież teściowa nie chciała sprzedać mieszkania
                                • 28.01.10, 12:00
                                  rozjaśnię ci jeszcze trochę naszą sytuację
                                  kredyt zaciągnięty na te długi i remont kosztuje nas co miesiąc 1500zł, drugie
                                  tyle płacimy za wynajmowanie lokalu na firmę
                                  jeśli dołożymy do tego jeszcze trochę wyjdzie tyle co rata za zakup niewielkiego
                                  domu

                                  i do wyboru mamy 3,5 tyś raty plus 5 stówek dla mamusi
                                  wyprowadzkę do wynajętego za 1,2-1,5tyś mieszkania plus te 3tyś raty i za najem
                                  lokalu
                                  czy tak ciężko ci zrozumieć, że wyjście nr jest absolutnie nie do przyjęcia a na
                                  opcję nr 1 też nas nie stać??!!
                                  chcemy odzyskać to co wyłudziła, nawet jakby odjąć czynsz za "najem "od niej to
                                  i tak zostanie jeszcze z 70 tyś.
                                  • 28.01.10, 12:23
                                    Nie wyludzila, bo sami sobie ten remont sprawiliscie, na wlasna
                                    zgube. Ona miala prawa nawet nie wiedziec ile ten remont kosztowal.
                                    Albo glupio jej bylo zaprotestowac.

                                    O ile sie orientuje, to dalej mozecie w tym mieszkaniu mieszkac,
                                    tak? To mieszkajcie.


                                    --
                                    ---------

                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                            • 28.01.10, 11:44

                              > No, ale przeciez summa sumarum syn odziedziczy to mieszkanie. Wiec
                              > chyba przyzwoitosc nakazuje, aby w mieszkanie zainwestowac. Zreszta
                              > o jakim dlugu mowimy? 100 tys.? 200 tys.? czy moze pare tysiecy?
                              > Skoro to ostanie to przeciez mieszkali przez 2 lata za darmo wiec
                              > akurat sa kwita, prawda?

                              Tyle,że jest jeszcze drugi syn, który odziedziczy 50% mieszkania, w które nie
                              włożył ani jednej złotówki.I nikt za darmo w tym mieszkaniu nie mieszkał,no
                              chyba,że 80 tysięcy jakie zostało włożone+comiesięczne opłaty czynszu to jest
                              dla ciebie za darmo
                              --
                              moje zapachowe impresje
                              • 28.01.10, 11:57
                                A czy tesciowa prosila sie o remont mieszkania?

                                --
                                ---------

                                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                • 28.01.10, 15:58
                                  Tyle teoretyzujesz, a nie doczytałaś, że mieszkanie było w stanie
                                  niezamieszkalnym? Remont był potrzebny na gwałtu rety, teściowa o
                                  wszelakich planach syna i synowej wiedziała od początku, do remontu
                                  nakłaniała, niestety oni nie wiedzieli o jej własnych niecnych
                                  zamiarach i dali się je podejść. W końcu matka własnego syna nie
                                  oszuka... taaaa... Podła ta teściówka, to jasne... sad

                                  --
                                  http://www.suwaczki.com/tickers/9ewnhqvk6gpwi3zn.png
                        • 28.01.10, 10:14
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > > jak się przejmuje spadek to z dobrodziejstwem inwentarza
                          > > czyli mieszkanie plus długi
                          >
                          > Czyli uwazasz, ze tesciowa powinna dlugi splacic, a mieszkanie oddac juz oddluz
                          > one?
                          >

                          trzeba było nie przyjmować spadku

                          > No nie rozsmieszaj mnie nawet.
                          >
                          > I rozumiem, ze jakby Twoja matka cos odziedziczyla z dlugami, to nie pomoglabys
                          > w splacie? O matko.
                          >
                          >
                          moja matka jest o 180 stopni różna od teściowej autorki wątku
                          • 28.01.10, 11:35
                            > trzeba było nie przyjmować spadku

                            No wlasnie! Tesciowa wtedy mieszkanie musialaby sprzedac, kupilaby
                            sobie wlasne i tyle. Tyle, ze synowej by taki kasek przeszedl sprzed
                            nosa big_grin Bo woli teraz rzucic jalmuzna w postaci kawalerki.

                            > moja matka jest o 180 stopni różna od teściowej autorki wątku

                            A Ty wiesz wszystko o tesciowej autorki, bo ta napisala jedno zdanie
                            o tym jak to tesciowa smie miec konkubenta i nie pracowac.


                            --
                            ---------

                            A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                            jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                            • 28.01.10, 11:43
                              tak, i zamiast ładować kasę w mieszkanie, ta para dawno już dorobiłaby się
                              swojego - no cóż należy tylko współczuć, że syn zawierzył rodzonej matce
                              Poza tym - może wyczytałaś w tekście - choc wątpię, bo ty tylko czytasz to co
                              wygodne ci - że autorka z partnerem nadal spłacają zaciągnięty kredyt na
                              zadłużenie tego mieszkania
                              • 28.01.10, 11:54

                                > Poza tym - może wyczytałaś w tekście - choc wątpię, bo ty tylko
                                czytasz to co
                                > wygodne ci - że autorka z partnerem nadal spłacają zaciągnięty
                                kredyt na
                                > zadłużenie tego mieszkania



                                Tym bardziej w glowie mi sie nie miesci, splacac mieszkanie i
                                remontowac rudere zaciagajac na to kredyt, zamiast zostawic to
                                mieszkanie w cholere tesciowej niech sobie robi z nim co chce.
                                Przeciez nawet przy najlepszych intencjach tesciowej to nie mialo
                                zupelnie sensu, bo ta kasa i tak im sie nigdy nie zwroci, nawet jak
                                tesciowa im odda to mieszkanie za darmo.


                                --
                                ---------

                                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                • 28.01.10, 12:14
                                  tak, tu przyznam Ci rację
                                  brakowało tu jeszcze jednego małego trybiku
                                  teściowa powinna sprawę jasno postawić od samego początku - nie, nie daję
                                  mieszkanie, może zrobię z nim to a moze tamto
                                  i sprawa byłaby jasna
                                  • 28.01.10, 12:35
                                    Tylko, ze wtedy od razu ustawilaby sie na pozycji "wrednej
                                    tesciowej". Moze nie chciala? Moze nie przyszlo jej do glowy, ze tak
                                    bedzie sie mlodym spieszyc, zeby przepisywala za darmo? Pewnie sie
                                    zdziwila mocno jak sie okazalo, ze synowa nawet nie myslala o
                                    rekompensacie i nagle laskawie rzuca propozycja kawalerki... Moze
                                    tez zaufala synowi i myslala, ze oni kupia jej zastepcze mieszkanie
                                    bez lask i fochow? Jak widac sie rozczarowala i teraz przyjela
                                    pozycje obronna.

                                    Przeciez samodzielne jednopokojowe mieszkanie przy domu bedzie ich
                                    kosztowalo duzo mniej niz zysk ze sprzedazy tego mieszkania. A
                                    jednak autorka nie godzi sie na takie rozwiazanie...

                                    --
                                    ---------

                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                    • 28.01.10, 12:46
                                      dobrze ale po odjęciu tego długu i kosztów remontu zysk to drugie 80 tysięcy za
                                      które chcą kawalerkę kupić
                                      wiem, że to nie jest szczyt marzeń ale to zawsze coś....
                                    • 28.01.10, 12:46
                                      Przeciez samodzielne jednopokojowe mieszkanie przy domu bedzie ich
                                      > kosztowalo duzo mniej niz zysk ze sprzedazy tego mieszkania. A
                                      > jednak autorka nie godzi sie na takie rozwiazanie...
                                      >

                                      I ja się autorce nie dziwię-też nie chciałabym żyć z teściową za ścianą.Ani
                                      nawet z moimi rodzicami.Po to się bierze ślub,żeby iść na swoje.Autorka
                                      pisała,że owszem-teściowa mogłaby u nich zamieszkać ale dopiero jak będzie taka
                                      konieczność-czyli wtedy gdy nie będzie juz w pełni sprawna.Jednak teściowa już
                                      teraz zażyczyła sobie mini mieszkania przy domu i pensji od nich 500 zł.Super
                                      --
                                      moje zapachowe impresje
                                      • 28.01.10, 13:06
                                        > konieczność-czyli wtedy gdy nie będzie juz w pełni sprawna.Jednak
                                        teściowa już
                                        > teraz zażyczyła sobie mini mieszkania przy domu i pensji od nich
                                        500 zł.Super


                                        A oni sobie zazyczyli mieszkania bez rekompensaty. Super.

                                        --
                                        ---------

                                        A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                        jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                        • 28.01.10, 13:28
                                          d.o.s.i.a napisała:

                                          >
                                          >
                                          > A oni sobie zazyczyli mieszkania bez rekompensaty. Super.
                                          >
                                          Nie zażyczyli sobie tylko teściowa im to obiecywała oto słowa autorki "nie
                                          byłoby całej tej sprawy gdyby nie to, że kiedy trzeba było długi spłacać i
                                          pieniążki wykładać to mówiła "tak synku oczywiście, że ci to przepiszę, przecież
                                          dziadek tak chciał"
                                          mogła od razu powiedzieć "pomieszkajcie sobie ale chałupa jest moja" albo zrobić
                                          cokolwiek innego niż składać fałszywe obietnice i namawiać do zamieszkania tutaj"
                                          Nigdzie też nie wspominała że nie mieli zamiaru zapewnić mieszkania i opieki gdy
                                          zajdzie taka potrzeba.
                                          Tyle tylko że niektórzy z góry zakładają że dziewczyna kłamie że teściowa nic im
                                          nie obiecywała a oni już dawno uknuli sobie plan że jak mieszkanie będzie ich to
                                          się na matkę wypną.
                                          • 28.01.10, 13:33
                                            Od wielu postow pisze, ze kazdy nromalny czlowiek by zalozyl, ze
                                            mieszkanie JEST tesciowej i nalezyc sie bedzie PO JEJ SMIERCI OBU
                                            synom, bez wzgledu na to co opowiadal dziadek.


                                            --
                                            ---------

                                            A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                            jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                            • 28.01.10, 13:47
                                              > Od wielu postow pisze, ze kazdy nromalny czlowiek by zalozyl, ze
                                              > mieszkanie JEST tesciowej i nalezyc sie bedzie PO JEJ SMIERCI OBU
                                              > synom, bez wzgledu na to co opowiadal dziadek.

                                              Po pierwsze, istnieje coś takiego jak testament ustny. Jeśli dziadek opowiadał
                                              to w uzasadnionej obawie śmierci i w obecności co najmniej trzech zdolnych do
                                              czynności prawnych świadków, to K.c. głosi, że jest to równoważne testamentowi.
                                              Mogł mąz autorki wnosić o przejęcie spadku. Jego matce (jako spadkobiercy
                                              ustawowemu) nalezala by sie polowa spadku, czyli {120 tys (TYLE wedlug autorki
                                              wynosila wartosc mieszkania przed remontem) - 40 tys dlugu} = 40 tys. (Nie
                                              wnikajac w problemy ze sprzedaza zadluzonego mieszkania.) I nie miala by nawet
                                              tej kawalerki.

                                              Jesli sprawy o testament ustny nie daloby sie wygrac, to tesciowa mialaby warte
                                              120 tys mieszkanie z 40 tys dlugu, czyli cos wartego w najlepszym razie 80 tys,
                                              pod warunkiem, ze jakos by sie udalo dokonac sprzedazy. (Zaznaczam, ze nie wiem
                                              jak.) I tyle wlasnie, CALOŚĆ spadku, chce autorka oddac tesciowej, zachowujac
                                              tylko zainwestowane 80 tys - moim zdaniem, bardzo przyzwoicie, i oskarzanie jej
                                              o chciwosc i chec wykorzystania tesciowej jest obrzydliwe.

                                              Jesli zas chodzi o wartosc mieszkania, autorka pisala o 160 tys w chwili obecnej
                                              (po remoncie).

                                              "mieszkanie można sprzedać za ok 160tyś, po odjęciu naszych pieniędzy zostaje
                                              akurat na kawalerkę - takie ceny są w naszym mieście"
                                              • 28.01.10, 13:52
                                                Z tym, że tu nie chodzi o to, ile, ale o sposób załatwienia sprawy - kawalerka
                                                została zaproponowana dopiero kiedy teściowa nie zgodziła się zostać z niczym.

                                                Pewnie gdyby od początku syn ustalił z matką, że skoro realna wartość spadku
                                                wynosi 80 tys., to należy się zastanowić - czy dziś sprzedać ruderę i kupić
                                                mamie kawalerkę (którą łatwiej będzie utrzymać i nie trzeba remontować), czy
                                                może oni mogliby zainwestować w to mieszkanie, a jej 80 tys. spadku oddać
                                                w chwili sprzedaży, resztę zachowując dla siebie, to sprawa wyglądałaby zupełnie
                                                inaczej.

                                                A tak - chytry dwa razy traci wink

                                                --
                                                chez alma
                                              • 28.01.10, 13:55
                                                > Jesli zas chodzi o wartosc mieszkania, autorka pisala o 160 tys w
                                                chwili obecne
                                                > j
                                                > (po remoncie).
                                                >
                                                > "mieszkanie można sprzedać za ok 160tyś, po odjęciu naszych
                                                pieniędzy zostaje
                                                > akurat na kawalerkę - takie ceny są w naszym mieście"


                                                Czyli wracamy do punktu wyjscia (czyli to co napisalam sto
                                                piecdziesiat postow temu). Kto remontuje i oddluza mieszkanie za
                                                100% jego pierwotnej wartosci???

                                                Dlaczego nie kupia tesciowej tej cholernej kawalerki? I w ogole w
                                                czym problem??

                                                --
                                                ---------

                                                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                • 28.01.10, 13:59
                                                  1) gdyby teściowa przepisała im mieszkanie, tak jak obiecywała i nie domagała
                                                  się niczego to sprzedając teraz mieszkanie byliby do przodu 80 tys.
                                                  2) skoro teściowa nagle nie chce dotrzymać słowa to oni chcą po prostu odzyskać
                                                  to co włożyli czyli 160-80=80 czy zostaje te drugie 80 tys. za które chcą jej
                                                  kupić kawalerkę.
                                                  --
                                                • 28.01.10, 14:07

                                                  >
                                                  > Dlaczego nie kupia tesciowej tej cholernej kawalerki? I w ogole w
                                                  > czym problem??
                                                  >

                                                  Ano w tym problem,że żeby kupić tą cholerną kawalerkę trzeba sprzedać
                                                  mieszkanie.Wtedy oni by odzyskali to co włożyli w remont i oddłużenie, a
                                                  teściowa miałaby gdzie mieszkać.Tyle,że teściowa nie zgadza się na takie
                                                  rozwiązanie.I domyślam się dlaczego.Bo pewnie zakupioną kawalerkę trzeba by było
                                                  też remontować,a ona już przecież ma za free wyremontowane mieszkanie
                                                  --
                                                  moje zapachowe impresje
                                                • 28.01.10, 14:07
                                                  d.o.s.i.a napisała:

                                                  >
                                                  > Dlaczego nie kupia tesciowej tej cholernej kawalerki? I w ogole w
                                                  > czym problem??
                                                  >
                                                  bo teściowa nie chce się zgodzić
                            • 28.01.10, 12:31
                              > > trzeba było nie przyjmować spadku
                              >
                              > No wlasnie! Tesciowa wtedy mieszkanie musialaby sprzedac, kupilaby
                              > sobie wlasne i tyle. Tyle, ze synowej by taki kasek przeszedl sprzed
                              > nosa big_grin Bo woli teraz rzucic jalmuzna w postaci kawalerki.

                              Weź, dziewczyno, włącz myślenie albo kalkulator. Mieszkanie warte teraz 160 tys,
                              si? Remont i długi razem 80 tys, si? Czyli ile było warte zadłużone mieszkanie
                              do remontu w chwili przejścia spadku? Ano dokładnie tyle (80 tys, pomijam
                              wahania na rynku nieruchomości i inflację), żeby kupić sobie za nie kawalerkę.

                              Dlaczego wtedy ta kawalerka byłaby OK, a teraz nie jest?
                              • 28.01.10, 12:37
                                > Dlaczego wtedy ta kawalerka byłaby OK, a teraz nie jest?

                                Dlatego, że najpierw syn z synową podjęli próbę puszczenia teściowej z niczym, a
                                jak ta się postawiła - to łaskawie zaproponowali kawalerkę.

                                --
                                chez alma
                                • 28.01.10, 12:40
                                  a1ma napisała:

                                  > > Dlaczego wtedy ta kawalerka byłaby OK, a teraz nie jest?
                                  >
                                  > Dlatego, że najpierw syn z synową podjęli próbę puszczenia teściowej z niczym,
                                  > a
                                  > jak ta się postawiła - to łaskawie zaproponowali kawalerkę.
                                  >
                                  a ta swoje...
                                  • 28.01.10, 12:59
                                    > a ta swoje...


                                    A Ty swoje. Przeciez tak wlasnie dokladnie bylo. Tesciowa miala
                                    oddac za darmo ojcowizne.


                                    --
                                    ---------

                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                    • 28.01.10, 13:03
                                      nie pisz już nic więcej
                                      poza tym jest Was tylko dwie...
                                      na szczęście
                                • 28.01.10, 12:42
                                  a1ma napisała:

                                  > > Dlaczego wtedy ta kawalerka byłaby OK, a teraz nie jest?
                                  >
                                  > Dlatego, że najpierw syn z synową podjęli próbę puszczenia teściowej z niczym,
                                  > a
                                  > jak ta się postawiła - to łaskawie zaproponowali kawalerkę.
                                  >

                                  Ale ty nie widzisz,ze teściowa i tak zostałaby z niczym?Bo nie miałby kto
                                  spłacić długu za mieszkanie?Naprawdę wystarczyło,żeby postawiła sprawę jasno,że
                                  mieszkanie owszem dostaną,ale dopiero po jej śmierci.Być może wtedy spłaciliby
                                  tylko zadłużenie,żeby mieszkanie zatrzymać ale w remonty by się nie pchali.Albo
                                  nie spłaciliby nic i mieszkanie by przepadło, a teściowa byłaby z niczym.Chyba
                                  lepiej mieć kawalerkę niż nie mieć nic.Szczególnie,że gdy syn płacić przestanie
                                  mieszkanie przejmie komornik.I teściowa nie będzie miała gdzie mieszkać
                                  --
                                  moje zapachowe impresje
                                  • 28.01.10, 12:55
                                    Dobrze, ale nad tym należało się zastanowić od samego początku - gdzie teściowa
                                    planuje mieszkać, za co utrzymać mieszkanie - i na tej podstawie podjąć wspólną
                                    decyzję.
                                    Fakt, zabrakło twardej deklaracji ze strony teściowej, ale mam wrażenie, że
                                    synowi i synowej było wygodniej nie robić tych ustaleń, mając nadzieję, że jeśli
                                    wyremontują i spłacą, to będzie w całości ich. Moim zdaniem wina leży po dwóch
                                    stronach - teściowa zbyt pochopnie zadeklarowała, oni zbyt pochopnie na
                                    deklarację przystali, bez zastanowienia się nad konsekwencjami.

                                    --
                                    chez alma
                                  • 28.01.10, 13:04
                                    > Ale ty nie widzisz,ze teściowa i tak zostałaby z niczym?

                                    A oni na to ochoczo przystali, w ogole nie myslac co z nia bedzie.


                                    > Naprawdę wystarczyło,żeby postawiła sprawę jasno,że
                                    > mieszkanie owszem dostaną,ale dopiero po jej śmierci


                                    Kazdy normalny czlowiek by na to sam wpadl. Kazdy pomyslalby o matce
                                    w pierwszej kolejnosci, a nie wymuszal przepisanie mieszkania,
                                    wiedzac, ze ona zostaje z niczym.


                                    --
                                    ---------

                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                • 28.01.10, 12:54
                                  > Dlatego, że najpierw syn z synową podjęli próbę puszczenia
                                  teściowej z niczym,
                                  > a
                                  > jak ta się postawiła - to łaskawie zaproponowali kawalerkę.


                                  Dokladnie. TU JEST SEDNO.


                                  --
                                  ---------

                                  A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                  jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                              • 28.01.10, 12:50
                                > si? Remont i długi razem 80 tys, si? Czyli ile było warte
                                zadłużone mieszkanie
                                > do remontu w chwili przejścia spadku? Ano dokładnie tyle (80 tys,
                                pomijam
                                > wahania na rynku nieruchomości i inflację), żeby kupić sobie za
                                nie kawalerkę.
                                >
                                > Dlaczego wtedy ta kawalerka byłaby OK, a teraz nie jest?



                                Skoro tak, to przeciez oni i tak wyjda na zero. Wtopili 80 tys.,
                                odzyskaja 80 tys. Gdzie tu sens, gdzie logika? Po co remontowali to
                                mieszkanie? Remontowac mieszkanie za 100% jego pierwotnej wartosci,
                                nie miesci mi sie w glowie.
                                --
                                ---------

                                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                • 28.01.10, 13:05
                                  pierwotna wartość mieszkania to 160 tyś
                                  • 28.01.10, 13:08
                                    attiya napisała:

                                    > pierwotna wartość mieszkania to 160 tyś

                                    Jeśli tak, to znaczy, że teściowa odziedziczyła po swoim ojcu 160tys. - 37tys.
                                    zadłużenia = 123tys.
                                    To może niech syn z synową po prostu zapłacą jej te 123tys. i odkupią
                                    mieszkanie? Wtedy będą mogli sprzedać i w ogóle wolna amerykanka.

                                    --
                                    chez alma
                                    • 28.01.10, 13:13
                                      a1ma napisała:

                                      > attiya napisała:
                                      >
                                      > > pierwotna wartość mieszkania to 160 tyś
                                      >
                                      > Jeśli tak, to znaczy, że teściowa odziedziczyła po swoim ojcu 160tys. - 37tys.
                                      > zadłużenia = 123tys.
                                      > To może niech syn z synową po prostu zapłacą jej te 123tys. i odkupią
                                      > mieszkanie? Wtedy będą mogli sprzedać i w ogóle wolna amerykanka.
                                      >

                                      No akurat jeśli mieliby je od teściowej odkupić to nie za 123 tysiące, lecz za
                                      43 tysiące-chyba logiczne,że włożone 80 tysięcy w mieszkanie należałoby
                                      odliczyć??Oni mają na to na szczęście rachunki
                                      --
                                      moje zapachowe impresje
                                      • 28.01.10, 13:19
                                        lunula napisała:

                                        > a1ma napisała:
                                        >
                                        > > attiya napisała:
                                        > >
                                        > > > pierwotna wartość mieszkania to 160 tyś
                                        > >
                                        > > Jeśli tak, to znaczy, że teściowa odziedziczyła po swoim ojcu 160tys. - 3
                                        > 7tys.
                                        > > zadłużenia = 123tys.
                                        > > To może niech syn z synową po prostu zapłacą jej te 123tys. i odkupią
                                        > > mieszkanie? Wtedy będą mogli sprzedać i w ogóle wolna amerykanka.
                                        > >
                                        >
                                        > No akurat jeśli mieliby je od teściowej odkupić to nie za 123 tysiące, lecz za
                                        > 43 tysiące-chyba logiczne,że włożone 80 tysięcy w mieszkanie należałoby
                                        > odliczyć??Oni mają na to na szczęście rachunki

                                        No i co z tego, że mają rachunki, jeśli remont nie podwyższył wartości mieszkania?
                                        Poza tym osobliwa logika - już dwa razy policzyłaś zadłużenie na korzyść syna i
                                        synowej i nagle z odziedziczonych 123tys. mają się zrobić 43 tys., dobre wink

                                        Jeśli teściowa odziedziczyła mieszkanie warte 160tys., zadłużone na 37tys., to
                                        netto spadek wyniósł 123tys. - tak?

                                        Co się potem działo, to już inna sprawa, ale skoro synowa nie chce krzywdy
                                        teściowej, tylko odzyskać swoje pieniądze, to niech zaproponuje teściowej
                                        sprzedaż mieszkania i zwrot tych 123tys. (które odziedziczyła po własnym ojcu,
                                        niezależnie od czyjegokolwiek wkładu), resztę mogą sobie zatrzymać. To chyba
                                        będzie fair?

                                        --
                                        chez alma
                                      • 28.01.10, 13:20
                                        > No akurat jeśli mieliby je od teściowej odkupić to nie za 123
                                        tysiące, lecz za
                                        > 43 tysiące-chyba logiczne,że włożone 80 tysięcy w mieszkanie
                                        należałoby
                                        > odliczyć??Oni mają na to na szczęście rachunki


                                        O czym Ty mowisz??? Mieszkanie bylo warte 160 tys minus zadluzenie
                                        37 tys. Wiec 123 tys. A kto potem robil remonty i za ile je teraz
                                        chce sprzedac to jest inna kwestia.

                                        --
                                        ---------

                                        A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                        jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                        • 28.01.10, 13:21
                                          Albo sprzedac mieszkanie teraz, zabrac swoje 80 tys. i isc na swoje.
                                          A reszte oddac tesciowej.


                                          --
                                          ---------

                                          A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                          jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                          • 28.01.10, 13:24
                                            Nie, nie "resztę", bo włożenie w mieszkanie 43 tys. na remont wcale nie musi
                                            podwyższać jego rynkowej wartości o te 43 tys.
                                            Teściowa powinna dostać tyle, ile odziedziczyła.

                                            --
                                            chez alma
                                    • 28.01.10, 13:18
                                      jeszcze odejmij od tego 40 tyś plus ta drobnica o której pisze na początku autorka
                                      • 28.01.10, 13:22
                                        Ustalmy najpierw, ile wyniosła wartość spadku.
                                        Taką kwotę powinna dostać teściowa, niezależnie od tego, co się potem działo z
                                        mieszkaniem. Wtedy będzie uczciwie.

                                        --
                                        chez alma
                                        • 28.01.10, 13:29
                                          uczciwie byłoby od tej kwoty odjąć zadłużenie, nieprawdaż?
                                          • 28.01.10, 13:32
                                            Oczywiście.
                                            Odejmuję zadłużenie, chcę policzyć wartość spadku netto, za którą syn z synową
                                            mogą uczciwie odkupić mieszkanie od teściowej, jeśli zależy im na tym, żeby je
                                            później sprzedać.

                                            --
                                            chez alma
                                            • 28.01.10, 13:36
                                              o tym też teściowa nie chce słyszeć
                                          • 28.01.10, 13:34
                                            Pierwotna wartosc mieszkania - zadluzenie = naleznosc dla tesciowej.


                                            --
                                            ---------

                                            A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                            jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                  • 28.01.10, 13:14
                                    > pierwotna wartość mieszkania to 160 tyś

                                    Aha, czyli za mieszkanie o wartosci 160 tys. oni z laska "odpalaja"
                                    tesciowej kawalerke za 80 tys.? big_grin big_grin big_grin

                                    Toz, gdyby je wtedy sprzedala to mialaby 160-40=140 tys.
                                    I kto tu kogo chce wykiwac?

                                    A co z drugim bratem?



                                    --
                                    ---------

                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                    • 28.01.10, 13:16
                                      Oczywiscie 160-40 = 120, a nie 140.


                                      --
                                      ---------

                                      A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                      jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                    • 28.01.10, 13:20
                                      d.o.s.i.a napisała:

                                      > > pierwotna wartość mieszkania to 160 tyś
                                      >
                                      > Aha, czyli za mieszkanie o wartosci 160 tys. oni z laska "odpalaja"
                                      > tesciowej kawalerke za 80 tys.? big_grin big_grin big_grin
                                      >

                                      tak bo tyle włożyli więc tylko połowa powinna być oddana

                                      > Toz, gdyby je wtedy sprzedala to mialaby 160-40=140 tys.
                                      > I kto tu kogo chce wykiwac?
                                      >

                                      haha a co z matematyki miałaś?

                                      > A co z drugim bratem?
                                      >

                                      mieszka u tatusia
                                      • 28.01.10, 13:28
                                        Dziecko drogie. Z matematyki to Ty chyba lezysz i kwiczysz.

                                        160 tys. (wartosc mieszkania wtedy) - 40 tys = 120 tys.
                                        Tyle nalezalo sie tesciowej WTEDY, gdyby chciala je sprzedac.

                                        Tymczasem oni sie wprowadzili, zrobili remont i splacili dlugi za 80
                                        tys. Jezeli cokolwiek im sie nalezy to zwrot tych 80 tys. I ani
                                        grosza ponad to. Bez wzgledu na to jaka jest wartosc mieszkania
                                        teraz.

                                        A oni jej laskawie chca odpalic 80 tys. na kawalerke. Czyli 40 tys.
                                        mniej niz dostalaby 2 lata TEMU. Paniala? W dodatku zarobili, bo
                                        przez dwa lata nie musieli placic nigdzie czynszu, a ponadto
                                        zarobili na remoncie (jesli wartosc mieszkania wzrosla dzieki niemu)
                                        wykorzystujac jej wlasnosc. Teoretycznie powinni jej jeszcze odpalic
                                        procent z zysku, bo gdyby nie ten remont to wartosc mieszkania by
                                        nie wzrosla smile


                                        ---------

                                        A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                        jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                        • 28.01.10, 13:34
                                          sama trochę niżej przyznałaś się do błędu haha
                                          poza tym na razie teściowa wcale nie zamierza ani zwracać tych pieniędzy ani
                                          rozszerzyć współwłasności a należałoby się to zrobić ani sprzedać mieszkania
                                          czym dłużej to ciągnie tym mniejsze zaufanie do niej
                                        • 28.01.10, 13:35
                                          poza tym 10 razy pisałam ci, ze na remont wydano 40 tyś a ty opiat w kółko 80 i
                                          80...
                                          • 28.01.10, 13:40
                                            Jezu, to juz chyba najwiekszy jelop by zrozumial, ze piszac remont
                                            za 80 tys. mam na mysli i remont i oplaty. Czy za kazdym razem mam
                                            pisac "remont oraz splata zadluzenia mieszkania" skoro zostalo to
                                            juz 100 razu utalone?????!!!! 80 tys. - tyle ile w sumie wladowali w
                                            mieszkanie, moze byc?


                                            --
                                            ---------

                                            A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                            jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                            • 28.01.10, 13:48
                                              nie
                                              jeśli uparcie piszesz, że 80 tyś na remont i matko co oni tam robili, ze tyle
                                              kasy wydali to nie pisz mi z łaski swojej, co ty jeszcze na myśli miałaś pisząc to
                                              każdy tak może napisać
                                        • 28.01.10, 16:12
                                          Przecież oni płacili czynsz przez cały czas! Czyjże w końcu ze
                                          zrozumieniem...
                                          --
                                          http://www.suwaczki.com/tickers/9ewnhqvk6gpwi3zn.png
                                    • 29.01.10, 06:21
                                      d.o.s.i.a napisała:

                                      > > pierwotna wartość mieszkania to 160 tyś
                                      >
                                      A czy ktoś mógłby mi wskazać gdzie autorka napisała ze mieszkanie w chwili
                                      przejęcia spadku warte było 160 tys?
                                      Ja jak na razie wywnioskowałam że mieszkanie teraz można sprzedać za 160 tys. o
                                      wartości pierwotnej wg mnie autorka nie wspominała.
                            • 28.01.10, 13:20
                              d.o.s.i.a napisała:

                              >
                              > No wlasnie! Tesciowa wtedy mieszkanie musialaby sprzedac, kupilaby
                              > sobie wlasne i tyle. Tyle, ze synowej by taki kasek przeszedl sprzed
                              > nosa big_grin Bo woli teraz rzucic jalmuzna w postaci kawalerki.
                              >
                              Dziewczyna pisała przecież że po "władowaniu" 80 tys to mieszkanie jest warte
                              około 160 tys. Ile więc dostałaby za to mieszkanie? Co najwyżej 80-90 tys. Co
                              mogłaby za to kupić? Co najwyżej kawalerkę - czyli to samo co chce jej kupić ta
                              zła synowa z synem.
                              • 28.01.10, 13:29

                                > Dziewczyna pisała przecież że po "władowaniu" 80 tys to mieszkanie
                                jest warte
                                > około 160 tys.


                                No to jak w koncu bylo. 160 przed, czy po. Bo jak napisalam po to
                                mnie zakrzyczala jedna z druga. TEraz Ty krzyczysz.
                                --
                                ---------

                                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                • 28.01.10, 13:32
                                  d.o.s.i.a napisała:

                                  >
                                  > > Dziewczyna pisała przecież że po "władowaniu" 80 tys to mieszkanie
                                  > jest warte
                                  > > około 160 tys.
                                  >
                                  >
                                  > No to jak w koncu bylo. 160 przed, czy po. Bo jak napisalam po to
                                  > mnie zakrzyczala jedna z druga. TEraz Ty krzyczysz.

                                  Było napisane,ze PIERWOTNA cena to 160 tys.Czyli wygląda,że przed
                                  remontem.Remont podniósł wartość mieszkania.Tak napisała autorka.
                                  --
                                  moje zapachowe impresje
                                  • 28.01.10, 13:37
                                    tak, zgadza się
                                    pierwotna wartość to 160 tysięcy
                                  • 28.01.10, 13:38
                                    > Było napisane,ze PIERWOTNA cena to 160 tys.Czyli wygląda,że przed
                                    > remontem.Remont podniósł wartość mieszkania.Tak napisała autorka.

                                    Ok. Czyli podsumowujac: 123 tys. naleza sie tesciowej. Splacic
                                    tesciowa i brac mieszkanie.
                                    Jesli cena mieszkania w miedzyczasie wzrosla to autorka ma zysk -
                                    podziekowac tesciowej za to, ze dzieki niej autorka mogla jeszcze
                                    dodatkowo zarobic.


                                    --
                                    ---------

                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                  • 28.01.10, 13:44
                                    lunula napisała:


                                    >
                                    > Było napisane,ze PIERWOTNA cena to 160 tys.Czyli wygląda,że przed
                                    > remontem.Remont podniósł wartość mieszkania.Tak napisała autorka.

                                    Przyznam że ja to zrozumiałam inaczej. Czytałam to wczoraj więc może źle
                                    zapamiętałam a teraz nie chce mi się już grzebać w tym co przeczytałam.
                                    • 28.01.10, 13:48
                                      napisałam niejasno trochę, już tłumaczę
                                      mieszkanie można sprzedać za ok 160tyś, po odjęciu naszych pieniędzy zostaje
                                      akurat na kawalerkę - takie ceny są w naszym mieście

                                      Jednak aktualna cena to 160- chyba że jakoś ociężała myślowo dziś jestem.
                                • 28.01.10, 13:38
                                  d.o.s.i.a napisała:


                                  >
                                  > No to jak w koncu bylo. 160 przed, czy po. Bo jak napisalam po to
                                  > mnie zakrzyczala jedna z druga. TEraz Ty krzyczysz.


                                  Nie zauważyłam abym krzyczała, po prostu stwierdziłam fakt. Nie doczytałam też
                                  aby ktoś zakrzyczał Cię że to mieszkanie było warte 160 po a nie przed
                                  (dziewczyna pisze że mogą dostać 160 więc po)ale jeszcze mi dużo do przeczytania
                                  zostało a przyznam że już zaczynam mieć dosyć tego wątku (nie lubię takich kolosów)
                                  • 28.01.10, 13:40
                                    mojamalakoza napisała:

                                    . Nie doczytałam też
                                    > aby ktoś zakrzyczał Cię że to mieszkanie było warte 160 po a nie przed

                                    Coś chyba zaciemniłam ale chodziło o to że mieszkanie teraz jest warte 160
                        • 28.01.10, 11:37
                          > Czyli uwazasz, ze tesciowa powinna dlugi splacic, a mieszkanie oddac juz oddluz
                          > one?

                          Ale teściowa zrobiła coś wręcz przeciwnego - mieszkanie wzięła, a dług spłacił
                          syn. I to jest w porządku, tylko odwrotnie byłoby świństwo?
                          • 28.01.10, 11:51
                            > Ale teściowa zrobiła coś wręcz przeciwnego - mieszkanie wzięła, a
                            dług spłacił
                            > syn. I to jest w porządku, tylko odwrotnie byłoby świństwo?


                            No, ale przeciez syn je odziedziczy, tak? No to w jego interesie
                            bylo to splacic. Zreszta, powtarzam. Panstwo mieszkali w tym
                            mieszkaniu za darmo przez dwa lata, wiec jakikolwiek by ten dlug nie
                            byl to tesciowa jest z nimi kwita.


                            --
                            ---------

                            A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                            jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                            • 28.01.10, 12:07

                              >
                              > No, ale przeciez syn je odziedziczy, tak? No to w jego interesie
                              > bylo to splacic. Zreszta, powtarzam. Panstwo mieszkali w tym
                              > mieszkaniu za darmo przez dwa lata, wiec jakikolwiek by ten dlug nie
                              > byl to tesciowa jest z nimi kwita.

                              Odziedziczy je DWÓCH SYNÓW, z czego ten drugi nie włożył w to mieszkanie nic.I
                              jeszcze raz powtarzam-nikt za darmo nie mieszkał.Mieszkali bo po pierwsze
                              oddłużyli je(kwota ok 40 tys.), regularnie płacili czynsz(czego teściowa i tak
                              by nie robiła bo nie ma za co), a przede wszystkim doprowadzili je do stanu
                              używalności(wcześniej nie nadawało się do zamieszkania bo przez 40 lat nic w nim
                              nie było robione)

                              --
                              moje zapachowe impresje
                              • 28.01.10, 12:30
                                To dlaczego nie przepisali tego mieszkania od razu???! Dlaczego
                                zgodzili sie na splate dlugow?

                                Czy oni w ogole pomysleli, ze tak naprawde to jeszcze musza splacic
                                drugiego brata jesli chca to mieszkanie przepisac na siebie? No
                                chyba, ze takze licza, ze tamten sie "zrzeknie", a moze jeszcze za
                                remont odda big_grin

                                Prawo jest prawem. Nawet jesli dziadek przepisalby mieszkanie, to
                                musialby zrobic to splaciwszy uprzednio tesciowa (bo ta moglaby cos
                                takiego przed sadem podwazyc, bo nie mozna kogos tak po prostu sobie
                                wydziedziczyc). Jezeli teraz tesciowa mialaby przepisac, to trzeba
                                bedzie splacic drugiego wnuka dokladnie na tej samej zasadzie (nie
                                moze go wydziedziczyc). To naprawde nie dziala na zasadzie "bo
                                dziadek mial zyczenie".

                                --
                                ---------

                                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                • 28.01.10, 12:38
                                  d.o.s.i.a napisała:

                                  > To dlaczego nie przepisali tego mieszkania od razu???! Dlaczego
                                  > zgodzili sie na splate dlugow?
                                  >
                                  > Czy oni w ogole pomysleli, ze tak naprawde to jeszcze musza splacic
                                  > drugiego brata jesli chca to mieszkanie przepisac na siebie? No
                                  > chyba, ze takze licza, ze tamten sie "zrzeknie", a moze jeszcze za
                                  > remont odda big_grin
                                  >
                                  > Prawo jest prawem. Nawet jesli dziadek przepisalby mieszkanie, to
                                  > musialby zrobic to splaciwszy uprzednio tesciowa (bo ta moglaby cos
                                  > takiego przed sadem podwazyc, bo nie mozna kogos tak po prostu sobie
                                  > wydziedziczyc). Jezeli teraz tesciowa mialaby przepisac, to trzeba
                                  > bedzie splacic drugiego wnuka dokladnie na tej samej zasadzie (nie
                                  > moze go wydziedziczyc). To naprawde nie dziala na zasadzie "bo
                                  > dziadek mial zyczenie".
                                  >


                                  Nie przepisali od razu bo brakowało pieniędzy na notariusz.A gdy pojawiły się,
                                  po niedługim zresztą czasie-teściowa zmieniła zdanie.Bo dług juz był spłacony i
                                  mieszkanie odremontowane, czyli osiągnęła co chciała.Tu naprawdę chodzi tylko o
                                  kwestie zaufania do własnej matki.Uznali,ze skoro powiedziała,ze przepisze jak
                                  znajdą sie pieniądze na notariusz to znaczy,ze zrobi to.Okazało sie,że nie
                                  zamierzała tego zrobić, tylko jakoś zapomniała o tym wspomnieć.
                                  --
                                  moje zapachowe impresje
                                  • 28.01.10, 12:57
                                    Hmmm. Mieli 80 tys. na oddluzenie i remont mieszkania wartego 80
                                    tys. A nie mieli kasy na notariusza. Ile, 2 tys.?
                                    Dziwne, conajmniej.

                                    --
                                    ---------

                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                    • 28.01.10, 13:06
                                      uwaga pisze po raz kolejny
                                      wartość mieszkania - 160 tys
                            • 28.01.10, 12:18
                              autorka wyżej napisała, że po odjęciu kwoty za wynajem zostaje jeszcze 70 tyś zł
                              w małych miejscowościach wynajmuje się za 400-600 zł
                              z własnego doświadczenia wiem
                              mieszkam pod W-wą
                              siostra wynajmuje w swoim domu taki pół parter - pokoik z kuchnią i łazienka i z
                              oddzielnym wyjściem - 700 zł - a to jest w skali niecałych dwóch lat 14 tyś -
                              czyli 80 tyś z groszem minus ta kwota -a to jest prawie W-wa - to raczej nikt tu
                              nie jest kwita
                              • 28.01.10, 12:39
                                Ale te 80 tys. to nie byla kwota zadluzenia tylko remontu. Nie
                                doczytalam jak bardzo bylo to mieszkanie zadluzone.


                                --
                                ---------

                                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                • 28.01.10, 12:43
                                  d.o.s.i.a napisała:

                                  > Ale te 80 tys. to nie byla kwota zadluzenia tylko remontu. Nie
                                  > doczytalam jak bardzo bylo to mieszkanie zadluzone.
                                  >
                                  >
                                  nie
                                  niżej już napisałam
                                  połowa tego to dług plus opłaty w sądzie, u notariusza
                                  druga połowa to remont całego mieszkania - pośrednio w tym siedzę więc wierz mi,
                                  że 44 m 2 wyremontować za tyle to sukces
                            • 28.01.10, 16:14
                              Zreszta, powtarzam. Panstwo mieszkali w tym
                              > mieszkaniu za darmo przez dwa lata

                              No to ja znów to powtórzę: państwo PŁACILI czynsz przez te 2 lata.
                              --
                              http://www.suwaczki.com/tickers/9ewnhqvk6gpwi3zn.png
                            • 29.01.10, 06:31
                              d.o.s.i.a napisała:

                              >
                              >
                              > No, ale przeciez syn je odziedziczy, tak?

                              Tak odziedziczy ale na spółkę z bratem. Poza tym jeśli oni sie z tego mieszkania
                              teraz wyprowadzą to najprawdopodobniej odziedziczą mieszkanie zadłużone wiec
                              znowu będą musieli je spłacić.

                              No to w jego interesie
                              > bylo to splacic.

                              No to w takim razie każde dziecko powinno kupić rodzicom mieszkanie lub
                              wybudować dom bo to przecież w ich interesie jest przecież je potem odziedziczą.

                              Zreszta, powtarzam. Panstwo mieszkali w tym
                              > mieszkaniu za darmo przez dwa lata, wiec jakikolwiek by ten dlug nie
                              > byl to tesciowa jest z nimi kwita.

                              Nie mieszkali za darmo bo opłacali czynsz. Nie płacili może odstępnego teściowej
                              ale gdyby oni tam nie mieszkali to to mieszkanie nie należałoby już by do tej
                              rodziny bo zabrałby je komornik.
                    • 28.01.10, 11:11
                      rozdzielmy dwie sprawy - oni długi juz spłacili i remont zrobili za swoje (w
                      sensie wzieli na to kredyt)
                      a teraz okazuje sie ze mieszkanie nie jkest ich i nie bedzie. przeciez nie
                      upominaliby sie o te 80 tys gdyby mieszkanie po dziadku było ich tak jak było
                      mówione od poczatku

                      ale serio tak ochoczo bedziesz spłacac długi matki jak jej sie uwidzi rzucic
                      prace i grac w ruletke? majac malutkie dziecko na utrzymaniu, brak własnego
                      mieszkania i kredyt do spłacenia? bo wiesz, ja cos o tym wiem i puki moge to sie
                      do rat kredytu dorzucam, tylko ze niedługo okaze sie ze musze dziecko oddac do
                      całodobowego złobka a sama isc na dwa dodatkowe etaty zeby starczyło, bo sie
                      tacie hazardu zachciało
                      --
                      z pustego gadania zostaje tylko pustka w środku
                      • 28.01.10, 11:45
                        Jakos nie slyszalam, zeby ta tesciowa grala w ruletke. Chcieli
                        odziedziczyc mieszkanie po niej, to trzeba bylo splacic dlugi, zeby
                        mieszkanie nie przepadlo. Nie chcieli splacac dlugow, to niech nie
                        oczekuja mieszkania. Proste jak konstrukcja cepa.


                        --
                        ---------

                        A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                        jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                        • 28.01.10, 11:52
                          widzę dosiu, że rozkręciłaś się i plujesz jadem
                          przeczytaj wszystkie moje wypowiedzi w tym wątku to może coś ci się rozjaśni
                        • 28.01.10, 12:23
                          proste jak się widzi to co chce się widzieć
                          dlaczego do tej pory teściowa niczego się nie dorobiła, tylko cały czas mieszka
                          w "czyimś"? w domu męża, konkubenta teraz w mieszkaniu ojca....leniwe to to i tyle
                          • 28.01.10, 12:25
                            Bezczelna jesteś, wiesz?
                            No i co z tego, że jakaś kobieta jest leniwa? Po Twoje ręki nie wyciąga, nikogo
                            nie okrada, niech sobie żyje, jak chce.

                            --
                            chez alma
                            • 28.01.10, 12:30
                              hahahaha
                              naprawdę?
                              i co jeszcze?
                              smile
                              argumentów brak?
                              • 28.01.10, 12:39
                                Ale jakich argumentów? Jak możesz pisać o obcej kobiecie, którą znasz z jednego
                                zdania, że jest leniwa? Skąd możesz to wiedzieć? Gdyby napisała to autorka, to
                                co innego, ale Ty?
                                Naprawdę, możemy mieć inne zdanie w dyskusji, każdy robi, jak uważa, ale
                                zachowajmy pewien poziom kultury wypowiedzi.

                                --
                                chez alma
                                • 28.01.10, 12:42
                                  a1ma napisała:

                                  > Ale jakich argumentów? Jak możesz pisać o obcej kobiecie, którą znasz z jednego
                                  > zdania, że jest leniwa? Skąd możesz to wiedzieć? Gdyby napisała to autorka, to
                                  > co innego, ale Ty?

                                  a ty jak na podstawie jakiegoś wymysłu bo nawet nie zdania mozesz obrażać
                                  autorkę pisząc o niej takie bzdety?

                                  > Naprawdę, możemy mieć inne zdanie w dyskusji, każdy robi, jak uważa, ale
                                  > zachowajmy pewien poziom kultury wypowiedzi.
                                  >
                                  o to to - myślę, że weźmiesz tę radę do serca
                            • 28.01.10, 16:23
                              Leniwa i bezczelna to jest ta teściówka - nie dość, że oszukała
                              własnego syna (tak, synuś, remont rób), to teraz stawia takie
                              warunki (m.in. comiesięczne płacenie jej 500 zeta), że syn, który ma
                              na głowie dwójkę małych dzieci i swoją firmę, po prostu nie jest w
                              stanie jej tego zapewnić! I te jej wymysły finansowe to OKRADANIE
                              syna i jego rodziny. A paniusi rączek się nie chce brudzić pracą...
                              Brak słów na taką osobę...
                              --
                              http://www.suwaczki.com/tickers/9ewnhqvk6gpwi3zn.png
                          • 28.01.10, 12:43

                            > dlaczego do tej pory teściowa niczego się nie dorobiła, tylko cały
                            czas mieszka
                            > w "czyimś"?


                            Ale autorka tez chciala mieszkac w "czyims" big_grin


                            --
                            ---------

                            A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                            jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                            • 28.01.10, 12:47
                              gdyby nie władowali tych 80tys to mieszkałaby w swoim
                              tak, brak konkretnych rozwiązań zaowocował tym, że kasę wydali, płacą kredyt a
                              mieszkają w "nieswoim"
                              • 28.01.10, 13:07
                                I czyja to wina?


                                --
                                ---------

                                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                • 28.01.10, 13:10
                                  nieuczciwej teściowej
                                • 29.01.10, 06:45
                                  d.o.s.i.a napisała:

                                  > I czyja to wina?
                                  >
                                  >
                                  Ich bo zaufali matce która mówiła jedno a zrobiła drugie.
                          • 29.01.10, 11:52
                            attiya napisała:

                            > proste jak się widzi to co chce się widzieć
                            > dlaczego do tej pory teściowa niczego się nie dorobiła, tylko cały czas mieszka
                            > w "czyimś"? w domu męża, konkubenta teraz w mieszkaniu ojca....leniwe to to i t
                            > yle

                            Ja rozumiem, że Ty na teściową już dawno wyrok wydałaś - ale czy doczytałaś
                            może, że jej mąż był alkoholikiem? Czy to trochę zmienia pozycję teściowej jako
                            "pazernej pijawki" żerującej na mężu (alkoholiku), czy ani odrobinę?

                            Czy może zaraz dowiemy się, że teść autorki pewnie dlatego właśnie się rozpił,
                            że miał JĄ, wcielenie zła wszelkiego za żonę? big_grin

                            --
                            chez alma
                            • 29.01.10, 13:30
                              tylko ciekawe dlaczego synowie zostali przy ojcu? Może aż takim alkoholikiem nie
                              był jednak...
                              Poza tym nie zadłużył domu rodziców, nadal w nim mieszka, zapewne pracuje, wręcz
                              musiał pracować skoro zapewne wykształcił synów, płacił za ich utrzymani itd
                              • 29.01.10, 13:36
                                attiya napisała:

                                > tylko ciekawe dlaczego synowie zostali przy ojcu? Może aż takim alkoholikiem ni
                                > e
                                > był jednak...
                                > Poza tym nie zadłużył domu rodziców, nadal w nim mieszka, zapewne pracuje, wręc
                                > z
                                > musiał pracować skoro zapewne wykształcił synów, płacił za ich utrzymani itd

                                Padłam big_grin
                                Takiego wybielania alkoholizmu jeszcze nie widziałam, brawo!
                                Oczywiście wiesz, czy teść zadłużył dom (a teściowa zadłużyła cokolwiek??), czy
                                pracuje, wy wykształcił synów. Fakt, że partner autorki jest DDA, czyli jednak
                                JAKOŚ się to na nim odbiło to też pewnie wina matki, która nie umiała go ochronić.

                                Twoja podwójna moralność jest powalająca.
                                Napiszesz COKOLWIEK, żeby tylko Twoja teoria trzymała się kupy, prawda?

                                --
                                chez alma
                                • 29.01.10, 17:38
                                  nawet alkoholik zasługuje na szacunek szczególnie jak pracuje, opiekuje się
                                  dziecmi i stara się wyjść z nałogu, nieprawdaż?
                                  • 29.01.10, 17:44
                                    > nawet alkoholik zasługuje na szacunek szczególnie jak pracuje,
                                    opiekuje się
                                    > dziecmi i stara się wyjść z nałogu, nieprawdaż?

                                    Oczywiscie. A jak WSZYSCY dobrze wiemy, ojciec meza autorki byl
                                    DOBRYM alkoholikiem. Troskliwym ojcem, kochajacym mezem. Autorka o
                                    tym nie pisalam, co prawda, ale to przeciez OCZYWISTE!
                                    A maz autorki jest DDA, co jak WSZYSCY dobrze wiemy oznacza:
                                    szczesliwe i spelnione dziecko cudownych rodzicow.

                                    Dawaj Attiya, dawaj.


                                    --
                                    ---------

                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                              • 29.01.10, 13:58

                                > tylko ciekawe dlaczego synowie zostali przy ojcu? Może aż takim
                                alkoholikiem nie był jednak...


                                A ta dalej...


                                --
                                ---------

                                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                • 29.01.10, 17:38
                                  jeszcze piszesz?
                        • 29.01.10, 06:41
                          d.o.s.i.a napisała:

                          Chcieli
                          > odziedziczyc mieszkanie po niej, to trzeba bylo splacic dlugi, zeby
                          > mieszkanie nie przepadlo. Nie chcieli splacac dlugow, to niech nie
                          > oczekuja mieszkania. Proste jak konstrukcja cepa.
                          >
                          >

                          Oni nie chcieli odziedziczyć mieszkania, teściowa obiecała że je na nich
                          przepisze (czyli nie odziedziczą po śmierci ale w każdej chwili) Gdyby wiedzieli
                          że teściowa ma inne zamiary niż mówi to podejrzewam że daliby sobie spokój z tym
                          mieszkaniem a te 80 tyś zainwestowaliby w co innego.
                    • 28.01.10, 12:59
                      d.o.s.i.a napisała:

                      >
                      > Aha. Wiec podsumujmy. Czyli mieszkanie po dziadku to cacy, a juz dlugi po
                      > dziadku to niech placi wredna tesciowa, tak?
                      >

                      Z opisywanej przez autorkę sytuacji wychodzi że wg teściowej długi dziadka
                      powinien spłacić syn tak samo on powinien to mieszkanie utrzymywać do chwili aż
                      ona zechce w nim zamieszkać (co najmniej do tego momentu bo najlepiej to aż do
                      jej śmierci bo przecież jej nie stać na utrzymanie mieszkania) a mieszkanie
                      należy się jej.
                      Po jej śmierci synowi należy się tylko połowa mieszkania bo druga połowa jest
                      drugiego syna.
                • 28.01.10, 10:24
                  a1ma napisała:

                  > Własnej matce oddam wszystko, jak będzie trzeba. Bo ona przez 20 lat dawała
                  mi> wszystko, czego ja potrzebowałam i jeszcze więcej. I to się jej po prostu>
                  należy. Choćby zdecydowała, że od jutra rzuca pracę, choćby piła, grała w
                  ruletkę albo w totolotka. I bez łaski, bo to mój obowiązek.

                  skoro nie pomujesz różnicy pomiędzy pomocą, a wykorzystywaniem - to jesteś po
                  prostu przeraźliwie głupia. Twoje prawo, ale nie pojmuję czemu uważasz, że każdy
                  inny też powinien?
                  • 28.01.10, 11:42
                    A w ktorym momencie tesciowa wykorzystala tych panstwa?
                    Wykorzystywala gdy pozwalala mieszkac w mieszkaniu za darmo? A moze
                    wtedy gdy mlodzi stwierdzili, ze zrobia sobie generalny remont (o
                    kosztach ktorego ona mogla nawet nie wiedziec). No jakos sie nie
                    moge doszukac...

                    --
                    ---------

                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                    • 28.01.10, 11:55
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > A w ktorym momencie tesciowa wykorzystala tych panstwa?
                      > Wykorzystywala gdy pozwalala mieszkac w mieszkaniu za darmo? A moze
                      > wtedy gdy mlodzi stwierdzili, ze zrobia sobie generalny remont (o
                      > kosztach ktorego ona mogla nawet nie wiedziec). No jakos sie nie
                      > moge doszukac...
                      >

                      Teściowa doskonale wiedziała jaki jest stan finansowy mieszkania-wiedziała,ze
                      jest zadłużone.I to nie tak,że pozwalała mieszkać-oni mieli gdzie
                      mieszkać.Wynajmowali po prostu.Sama ich do tego mieszkania namówiła mamiąc
                      obietnicami,że je przepisze i ze konieczne remonty robią juz we własnym
                      mieszkaniu.Dla siebie.Bo taka była wola dziadka.Ja bym własnej matce zaufała.Po
                      tym jak został spłacony dług i mieszkanie się oddłużyło, nagle sie okazało,ze
                      matka nic nie zamierza przepisywać.I okazało się,ze remont, który miał byc dla
                      nich został zrobiony w prezencie dla niej i dodatkowo drugiego syna, który po
                      ,nie daj Boże, śmierci teściowej, odziedziczy 50%.Naprawdę nie każdego stać na
                      taki prezent.Teraz syn i synowa zostali z długiem(bo na oddłużenie mieszkania
                      wzięli kredyt), a mamusia się pewnie śmieje z naiwności swojego synka.Niestety
                      to jest wykorzystywanie.Skoro matka wiedziała od początku,ze na mieszkaniu ciąży
                      dług, którego ona nie będzie w stanie spłacić i wiedziała,ze synowi nie
                      przepisze, a utrzymywać też nie będzie miała z czego bo przecież nie pracuje,
                      mogła się po prostu zrzec spadku.A tak jeszcze jej się udało naciągnąć syna na
                      opłacenie sprawy spadkowej, bo przecież "robi to dla siebie".Oszustka i
                      tyle.Gdyby moja matka mnie tak zrobiła mogłaby zapomnieć,ze się nią zajmę na
                      starość.I po stracie mieszkania, co w przypadku teściowej autorki nastąpi
                      niechybnie, na pewno nie miałaby wstępu do mojego domu.
                      --
                      moje zapachowe impresje
                      • 28.01.10, 12:18
                        No i tu sie roznia nasze wersje. Bo mnie sie wcale nie wydaje,
                        jakoby tesciowa ich tak zarliwie namawiala na splacanie dlugow,
                        remonty za 80 tys. Pewnie powiedziala: chcecie mieszkanie to
                        splaccie dlugi. A ile kosztowal remont to pewnie pojecia nie miala.
                        Zapewne rowniez nie planowala oddac mieszkania za darmo. Bardziej
                        wydaje mi sie, ze oni na to mieszkanie mieli oko i tyle. I sami, na
                        wlasna odpowiedzialnosc wjechali tesciowej z ekipa remontowa do
                        mieszkania, liczac, ze tym samym wymusza przepisanie mieszkania (bo
                        przeciez tyle wladowali kasy). Z wypowiedzi autorki wynika jasno, ze
                        po dwoch latach w ogole ich olsnilo, ze moze wypadaloby tesciowej
                        cos w zamian zaproponowac, znaczy wczesniej w ogole nie brali tego
                        pod uwage, tylko zakladali, ze tesciowa za darmo odda. A nawet z
                        dlugami to mieszkanie na pewno bylo cos warte.


                        --
                        ---------

                        A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                        jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                        • 28.01.10, 12:33
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > No i tu sie roznia nasze wersje. Bo mnie sie wcale nie wydaje,
                          > jakoby tesciowa ich tak zarliwie namawiala na splacanie dlugow,
                          > remonty za 80 tys.

                          widzisz dziewczyno, Ty nadal nie przeczytałaś dokładnie wszystkiego.
                          Remont nie kosztował 80 tys. Dług plus opłaty u prawnika i opłaty sądowe po
                          sprawie spadkowej to niecałe 40 tys. Następne 40 tyś to ten remont - i wg słów
                          autorki nie jakieś luksusy tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Robiłaś kiedys remont
                          całego mieszkania? Powtarzam - CAŁEGO MIESZKANIA?
                          Pewnie powiedziala: chcecie mieszkanie to
                          > splaccie dlugi. A ile kosztowal remont to pewnie pojecia nie miala.
                          > Zapewne rowniez nie planowala oddac mieszkania za darmo. Bardziej
                          > wydaje mi sie, ze oni na to mieszkanie mieli oko i tyle. I sami, na
                          > wlasna odpowiedzialnosc wjechali tesciowej z ekipa remontowa do
                          > mieszkania, liczac, ze tym samym wymusza przepisanie mieszkania (bo
                          > przeciez tyle wladowali kasy). Z wypowiedzi autorki wynika jasno, ze
                          > po dwoch latach w ogole ich olsnilo, ze moze wypadaloby tesciowej
                          > cos w zamian zaproponowac, znaczy wczesniej w ogole nie brali tego
                          > pod uwage, tylko zakladali, ze tesciowa za darmo odda. A nawet z
                          > dlugami to mieszkanie na pewno bylo cos warte.
                          >
                          >
                        • 28.01.10, 16:28
                          Dosiu - Asiak wielokrotnie napisała, że oni tam płacili za czynsz,
                          więc niczego za darmo nie mieli, a remont był potrzebny i teściowa
                          ich do tego namawiała.
                          --
                          http://www.suwaczki.com/tickers/9ewnhqvk6gpwi3zn.png
                          • 28.01.10, 16:32
                            Czynsz to zazwyczaj ulamek kosztow wynajmu.

                            Wprowadzili sie do tesciowej na wlasna odpowiedzialnosc.

                            --
                            ---------

                            A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                            jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                            • 28.01.10, 16:35
                              ty też pewnie od własnych dzieci brałabyś za wynajem...
                              • 28.01.10, 16:36
                                > ty też pewnie od własnych dzieci brałabyś za wynajem...


                                O prosze jaki kolejny trafiony argument smile

                                To moze jeszcze napisz o tym, ze i ja mieszkam u konkubenta i jak to
                                o mnie swiadczy...


                                --
                                ---------

                                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                • 28.01.10, 16:45
                                  jak się pisze, że ktoś śmiał nie płacić za wynajem i w kółko to powtarzać w co
                                  drugim poście...cholernie musi cię to boleć
                                  • 28.01.10, 16:49
                                    Nie placili za wynajem. Placili czynsz, a to jest roznica.

                                    --
                                    ---------

                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                    • 28.01.10, 16:52
                                      d.o.s.i.a napisała:

                                      > Nie placili za wynajem. Placili czynsz, a to jest roznica.
                                      >
                                      i tak cię boli, że za ten wynajem nie płacili?
                                      • 28.01.10, 16:59
                                        A gdzie napisalam, ze boli??


                                        --
                                        ---------

                                        A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                        jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                        • 28.01.10, 17:15
                                          to odpuść sobie
                          • 28.01.10, 16:35
                            szkoda pisania - dosia wie lepiej
                        • 29.01.10, 07:22
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > No i tu sie roznia nasze wersje. Bo mnie sie wcale nie wydaje,
                          > jakoby tesciowa ich tak zarliwie namawiala na splacanie dlugow,
                          > remonty za 80 tys. Pewnie powiedziala: chcecie mieszkanie to
                          > splaccie dlugi. A ile kosztowal remont to pewnie pojecia nie miala.
                          > Zapewne rowniez nie planowala oddac mieszkania za darmo. Bardziej
                          > wydaje mi sie, ze oni na to mieszkanie mieli oko i tyle. I sami, na
                          > wlasna odpowiedzialnosc wjechali tesciowej z ekipa remontowa do
                          > mieszkania, liczac, ze tym samym wymusza przepisanie mieszkania (bo
                          > przeciez tyle wladowali kasy).

                          No właśnie dlatego jest ta cała dyskusja. Niektórzy z góry zakładają że autorka
                          kłamie od samego początku. Ja słyszałam/czytałam tylko wersję jednej strony i
                          zakładam że ona jest prawdziwa. Gdybym czytała tylko wypowiedź teściowej to
                          wtedy nie widziałabym powodu aby jej nie wierzyć. Gdybym znała relacje obu stron
                          i różniły by się one to wtedy mogłabym oceniać kto kłamie a kto mówi prawdę.

                    • 28.01.10, 12:29
                      naprawdę wierzysz, że teściowa nie wiedziała jaki jest stan tego mieszkania? I
                      że żeby w nim mieszkać to trzeba go wyremontować - a robiono najpotrzebniejsze
                      rzeczy, nie luksusy.
                      Naprawdę jesteś tak naiwna, żeby to gorzej nie określić, że wierzysz, ze
                      teściowa ani razu tam nie zajrzała przed remontem, przed śmiercią ojca po jego
                      śmierci itd?
                      • 28.01.10, 12:45
                        > naprawdę wierzysz, że teściowa nie wiedziała jaki jest stan tego
                        mieszkania? I że żeby w nim mieszkać to trzeba go wyremontować


                        A czy ich zmuszala do mieszkania?

                        - a robiono najpotrzebniejsze
                        > rzeczy, nie luksusy.

                        No wiesz, mieszkanie 44 metry, 80tys. za remont. To chyba nie byly
                        najpotrzebniejsze rzeczy.

                        --
                        ---------

                        A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                        jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                        • 28.01.10, 12:49
                          d.o.s.i.a napisała:

                          >
                          > No wiesz, mieszkanie 44 metry, 80tys. za remont. To chyba nie byly
                          > najpotrzebniejsze rzeczy.
                          >
                          pisze ci któryś tam raz - 40 tyś za remont, nie 80
                          i nie dziwota, że 10 osób cały czas w kółko te same argumenty powtarza a do
                          ciebie i almy to nie dociera
                    • 29.01.10, 06:48
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > A w ktorym momencie tesciowa wykorzystala tych panstwa?

                      W tym kiedy synowi powiedziała: tak synu remontuj i spłacaj dług bo to
                      mieszkanie przepiszę na Ciebie bo taka była wola dziadka.
          • 27.01.10, 21:27
            a gdyby nie było Cię stać na wzięcie tego kredytu i jego spłacanie to też byś
            była taka wspaniałomyślna? Autorkę nie stać na to żeby podarować teściowej 80
            tys. bo też chce mieć gdzie mieszkać więc oczekiwanie od niej, że przymknie oko
            na te pieniądze i zacznie oszczędzać od nowa jest dla mnie nie do pomyślenia.
            Poza tym oni nie chcą wyrzucić teściowej na bruk, ona ma gdzie mieszkać i to, że
            konkubent ją zostawi to tylko hipotetyczne rozważania.
            --
            • 27.01.10, 21:37
              Z tym, że autorkę stać, bo kredyt już wzięła.
              A teraz jest dylemat - mniejszy czy większy dom.
              Wobec dylematu matki, która może na starość wylądować pod mostem albo w 22m
              kawalerce (hahaha!), to śmieszne.

              --
              chez alma
              • 27.01.10, 21:47
                a1ma napisała:

                > Z tym, że autorkę stać, bo kredyt już wzięła.
                > A teraz jest dylemat - mniejszy czy większy dom.
                > Wobec dylematu matki, która może na starość wylądować pod mostem albo w 22m
                > kawalerce (hahaha!), to śmieszne.

                Teściowej nikt pod most nie wysyłał-wystarczy przeczytać co autorka o tym
                napisała.Tyle,ze nawet na tą proponowaną kawalerkę jej nie stać-bo nie pracuje i
                nie zamierza.A kredytu nie myl z zarobkami-bo to nie jest dochód tylko coś co
                trzeba co miesiąc oddawać.A z roszczeniami teściowej,żeby i jej co miesiąc 500
                zł pensji płacić to się robi całkiem spory wydatek.I wierz mi,ze jest spora
                różnica czy mniejszy czy większy dom, szczególnie z roszczeniami jakie teściowa
                złożyła-osobne wejście, łazienka i pokój-mini mieszkanko w domu+
                utrzymanie+pensja+możliwość sprowadzenia gacha na głowę
                >


                --
                moje zapachowe impresje
                • 27.01.10, 21:53
                  Pytałaś mnie, co byłoby, gdyby nie było mnie stać na kredyt. Sytuacja jest
                  analogiczna.

                  A co do kawalerki - to dlaczego do cholery wszyscy są tacy chętni do
                  rozporządzania nie swoim majątkiem??
                  Może teściowa sprzedałaby to mieszkanie, kupiła kawalerkę, a różnicę wpłaciła na
                  lokatę i z tego opłacała czynsz. Ale to już jej sprawa i jej decyzja. A nie
                  wspaniałomyślnej synowej, która decyduje, że mamusia ma oddać większe, brać
                  mniejsze i jeszcze podziękować, że nie wywalili jej na bruk, bo przecież
                  "dziadek wnuczkowi obiecał!".

                  --
                  chez alma
                  • 27.01.10, 21:57
                    Wiesz, ta jej oferta,ze chce co miesiąc 500 złoty nie najlepiej
                    świadczy o jej uczciwości.
                  • 27.01.10, 22:09
                    a1ma napisała:

                    > A co do kawalerki - to dlaczego do cholery wszyscy są tacy chętni do
                    > rozporządzania nie swoim majątkiem??
                    > Może teściowa sprzedałaby to mieszkanie, kupiła kawalerkę, a różnicę wpłaciła n
                    > a
                    > lokatę i z tego opłacała czynsz. Ale to już jej sprawa i jej decyzja. A nie
                    > wspaniałomyślnej synowej, która decyduje, że mamusia ma oddać większe, brać
                    > mniejsze i jeszcze podziękować, że nie wywalili jej na bruk, bo przecież
                    > "dziadek wnuczkowi obiecał!".
                    >


                    Ale teściowa i tak tego swojego majątku nie utrzyma bo nie ma za co.I to
                    teściowa rozporządziła nie swoimi pieniędzmi na własna korzyść oszukując syna.I
                    to syn się przede wszystkim czuje oszukany-bo zaufał własnej matce, a nie
                    synowa(to,ze to ona założyła wątek nie świadczy o niczym).I czemu tak sie
                    przyczepiłaś tego wywalenia na bruk-nikt nie zamierzał tego robić.Chodziło o
                    kompromis i dotrzymanie danego słowa

                    --
                    moje zapachowe impresje
                    • 27.01.10, 22:12
                      Nie, kawalerka pojawiła się później, kiedy nie zgodzili się na pokój z osobnym
                      wejściem.

                      Pierwsza propozycja to było przepisanie mieszkania na nich i koniec. A teściowa
                      zostawała z niczym, bo przecież "dziadek obiecał". Gdybym usłyszała taką
                      propozycję to wybacz, ale też nie byłabym skłonna do dalszej rozmowy na ten temat.

                      --
                      chez alma
                      • 27.01.10, 22:22
                        > Pierwsza propozycja to było przepisanie mieszkania na nich i koniec.

                        A teściowa wiedziała o tym od początku, zatem od razu mogła powiedzieć, że się nie zgadza, prawda? Ale wygodniej było poczekać z listą życzeń, aż syn z synową zapłacą i wyremontują.
                        Wiara w to, że wszystkie matki są święte, czasem mnie poraża.
                        --
                        Żona właśnie mi przypomniała, że w ostatnim "Spotkaniu z balladą", Kathy Kirby śpiewała "Przeleć mnie, aż do gwiazd". Tymczasem nie ma takich lotów, nawet czarterowych, dostępnych dla przeciętnego obywatela.
                      • 29.01.10, 07:54
                        a1ma napisała:


                        > Pierwsza propozycja to było przepisanie mieszkania na nich i koniec. A teściowa
                        > zostawała z niczym, bo przecież "dziadek obiecał". Gdybym usłyszała taką
                        > propozycję to wybacz, ale też nie byłabym skłonna do dalszej rozmowy na ten tem
                        > at.
                        >
                        Po co jej mieszkanie które trzeba utrzymywać (przy braku dochodu) jeśli ma się
                        gdzie mieszkać. Autorka nie wspomniała nigdzie że nie przyjęliby pod swój dach
                        matki jeśli zaszłaby taka potrzeba. Napisała tylko że teraz po tym jak się
                        teściowa zachowała to ona nie chce jej pod swoim dachem i dlatego chcą jej
                        kawalerkę kupić.
                        Nikt nikogo na bruk nie wyrzuca, to są tylko domysły tych którzy zakładają że
                        autorka kłamie.
                  • 27.01.10, 22:20
                    a1ma, ale teściowa próbuje rozporządzać majątkiem syna
                    - nie zwróciła synowi kasy za spłatę zadłużenia mieszkania
                    - nie zwróciła synowi nakładów poniesionych na remont (kwestia kosztów remontu
                    znacznie przekracza koszty najmu mieszkania na wolnym rynku - nie wiemy gdzie
                    mieszkanie jest, ale po informacjach podanych przez autorkę możemy tak założyć)
                    - domaga się oddzielnego mieszkania w przyszłym domu autorki wątku
                    - domaga się wypłaty 500 złotych "kieszonkowego"

                    i jakoś nie widzę tutaj aby synowa i syn szarogęsili się w kwestiach finansowych
                    teściowej - wałkowana przez ciebie kwestia zamiany mieszkania na inne jest w
                    stanie zaspokoić potrzeby obu stron - matka będzie miała zabezpieczenie w formie
                    mieszkania, rodzina autorki - odzyska swoje pieniądze. a jak unormują im się
                    sprawy majątkowe to jest szansa na powrócenie do normalnych stosunków
                    rodzinnych. bo ciężko tworzyć zgraną rodzinę z kimś, kto cię dyma przez dwa lata
                  • 27.01.10, 23:09
                    mamusi nic na głowę się nie zawali jak w mniejszym będzie mieszkać
                    nie ona pierwsza i nie ostatnia
                  • 29.01.10, 07:48
                    a1ma napisała:


                    > Może teściowa sprzedałaby to mieszkanie, kupiła kawalerkę, a różnicę wpłaciła n
                    > a
                    > lokatę i z tego opłacała czynsz.

                    Może by i tak zrobiła, jej prawo. Ale trzeba było synowi i synowej prawdę
                    powiedzieć jakie sie ma plany a nie mydlić oczy obietnicami że się wypełni wolę
                    dziadka i mieszkanie przepisze na nich.
                • 27.01.10, 21:55
                  osobne wejście, łazienka i pokój-mini mieszkanko w domu+
                  utrzymanie+pensja+możliwość sprowadzenia gacha na głowę

                  plus (z racji mieszkania w jednym domu) całodobowa opieka na starość
                  teściowej i gacha.
                • 27.01.10, 22:19
                  właściwie to skoro teściowa zażyczyła sobie w przyszłym domu syna: pokoju,
                  kuchni, łazienki i osobnego wejścia to ta kawalerka powinna jej pasować bo to
                  przecież na jedno wychodzi.
                  --
                  • 29.01.10, 08:02
                    jmama napisała:

                    > właściwie to skoro teściowa zażyczyła sobie w przyszłym domu syna: pokoju,
                    > kuchni, łazienki i osobnego wejścia to ta kawalerka powinna jej pasować bo to
                    > przecież na jedno wychodzi.

                    No nie dokładnie, za kawalerkę musiałaby płacić a mieszkanie w domu syna miałaby
                    za darmo a do tego jeszcze za ścianą byli by ludzie którzy byliby 24h/dobę na
                    zawołanie. Kobieta chce się dobrze urządzić na starość, darmowe mieszkanie,
                    utrzymanie, opieka i jeszcze kieszonkowe w niemałej kwocie.
                    • 29.01.10, 12:34
                      > zawołanie. Kobieta chce się dobrze urządzić na starość, darmowe
                      mieszkanie,
                      > utrzymanie, opieka i jeszcze kieszonkowe w niemałej kwocie.


                      A oni to sie nie chcieli dobrze urzadzic? Zgarnac mieszkanie po
                      dziadku, najlepiej za darmo, albo "pokoj i pomoc w miare mozliwosci"
                      dla tesciowej? Co wiecej, ja coraz mniej wierze, ze nawet ten pokoj
                      zostal zaproponowany...

                      --
                      ---------

                      A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                      jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                      • 29.01.10, 13:24
                        cóż
                        lepiej niech się urządza zaradny syn z zaradną synową i dwójką dzieci a nie
                        leniwa, żerująca na wszystkich synowa
                        syn z żoną przynajmniej widać, że chcą do czegoś dojść, nie siedzą na utrzymaniu
                        nikogo i dorabiają się
                        broń mnie panie boże przed takimi ludźmi jak ta teściowa
                        • 29.01.10, 13:32
                          attiya napisała:

                          > cóż
                          > lepiej niech się urządza zaradny syn z zaradną synową i dwójką dzieci a nie
                          > leniwa, żerująca na wszystkich synowa
                          > syn z żoną przynajmniej widać, że chcą do czegoś dojść, nie siedzą na utrzymani
                          > u
                          > nikogo i dorabiają się
                          > broń mnie panie boże przed takimi ludźmi jak ta teściowa

                          Jaki piękny obrazek dorobkiewiczostwa po trupach, po prostu modelowy big_grin
                          Faktycznie, widać jak na dłoni, że chcą do czegoś dojść. I to jak!
                          Piękny cel życiowy: DOROBIĆ SIĘ. Nic, tylko pogratulować priorytetów.

                          --
                          chez alma
                          • 29.01.10, 13:37
                            a motto teściowej to z pewnością: jak się dorobić byle się nie narobić i wydoić
                            do cna naiwniaków co to własnej matce/teściowej zaufali.
                            --
                          • 29.01.10, 17:35
                            lepiej się dorabiać własną, ciężką pracą niż przejmować czyjeś spadki
                            • 29.01.10, 17:41

                              > lepiej się dorabiać własną, ciężką pracą niż przejmować czyjeś
                              spadki


                              OTOZ TO! Otoz to. Nareszcie zaczynasz lapac. Zwlaszcza "przejmowac
                              spadki nie ogladajac sie na innych".


                              --
                              ---------

                              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                              jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                        • 29.01.10, 13:53
                          > lepiej niech się urządza zaradny syn z zaradną synową i dwójką
                          dzieci a nie
                          > leniwa, żerująca na wszystkich synowa

                          I wlasnie o tym pisalam. Cwaniactwo, bo "ja przeciez bardziej
                          zasluguje i mam dzieci, a ona to len". ZENADA.


                          --
                          ---------

                          A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                          jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                          • 29.01.10, 17:35
                            dobre motto dla teściowej smile
                      • 29.01.10, 13:44
                        d.o.s.i.a napisała:

                        Co wiecej, ja coraz mniej wierze, ze nawet ten pokoj
                        > zostal zaproponowany...
                        >

                        I tu jest pies pogrzebany. Ty (i nie tylko Ty) zakładasz że każde słowo autorki
                        to kłamstwo, Nie ważne co się tu napisze Wy i tak wiecie swoje to wszystko to
                        kłamstwo
                        Nie znasz ani autorki ani jej teściowej, nie wiesz nawet co ta
                        teściowa powiedziałaby gdyby uczestniczyła w tej dyskusji (nawet jeśli
                        potwierdziłaby każde słowo swojej synowej) to i tak wiesz że autorka kłamie.
                        • 29.01.10, 14:10

                          > I tu jest pies pogrzebany. Ty (i nie tylko Ty) zakładasz że każde
                          słowo autorki
                          > to kłamstwo


                          Nie zakladam. Spytalam konkretnie, aby szczerze odpowiedziala co
                          zaproponowali tesciowej jak sie do mieszkania wprowadzali.
                          Odpowiedziala, ze dopiero jak sie wyprowadzali zaproponowali "pomoc
                          na miare mozliwosci". I tej wersji sie trzymam.


                          > kłamstwo[/b] Nie znasz ani autorki ani jej teściowej, nie wiesz
                          nawet co ta
                          > teściowa powiedziałaby gdyby uczestniczyła w tej dyskusji


                          Wy tez nie znacie. Jednakze nie macie oporow wyzwac tesciowej od
                          najwiekszego smiecia w historii.


                          --
                          ---------

                          A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                          jest patetycznie i lekko mrocznawo.
              • 27.01.10, 23:08
                cóż w tym śmiesznego? niektórzy nie mają nawet kawalerki
                poza tym oświeć mnie - kto tu ma dom z ogrodem?
                • 27.01.10, 23:12
                  No i co z tego?
                  Może wrócimy do kwaterunków przymusowych, jedni mają, a inni nie, skandal!

                  Jeszcze nikt nie ma domu, bo teściowa się stawia. Bezczelna, no!
                  Ale babę się spacyfikuje i już można realizować swoje marzenia o domu. BEZ
                  osobnego wejścia.

                  --
                  chez alma
                  • 27.01.10, 23:16
                    no no no
                    nie twórz nowej historii oczywistego zdarzenia
                    bo nikt domu jeszcze nie ma a ty już tragedie a la Antygona napisałaś
                  • 28.01.10, 09:58
                    Jak na razie, to teściowa nie jest w żaden sposób pokrzywdzona, bo
                    ona nie dała nic. Syn wyremontował mieszkanie, spłacił długi, ale
                    mieszkanie jest nadal matki i nikt jej nie zmusi, żeby przepisała
                    czy zgodziła się na zamianę.
                    Jak do tej pory kobieta ma czysty zysk, pokrzywdzony finansowo jest
                    syn, a to, że matka nie ma własnych dochodów, to nie jego wina.
                    Widać, że młodych nie stać na szastanie pieniędzmi i kupowanie
                    rodzicom mieszkań, mają dwoje dzieci i ich nadrzędnym obowiązkiem
                    jest zapewnienie godziwego życia tym dzieciom. Bo są nieletnie, do
                    pracy pójść nie mogą, w przeciwieństwie do babci.
                    Jak będziesz miała swoje dzieci, to zobaczysz, czy najpierw
                    zaspokoisz ich potrzeby, czy swoich rodziców 9jeszcze młodych).
                    Zazwyczaj jest tak, że miłość matki do dziecka jest nieporównywalna
                    z żadnym innym uczuciem i niestety, z bólem serca, jak będziesz
                    miała w domu chore dziecko, to nie polecisz w tym czasie do chorej
                    matki. Człowiek stara się pomóc, ale jak się nie da pogodzić
                    obowiązków, to tkwi się przy dziecku.
                    Bardzo kocham swoją matkę, ale nie da się porównać tej miłości z
                    miłościa do dzieci. I wcale nie oczekuję, że ja będę dla nich
                    najważniejsza. Największym sukcesem będzie dla ,mnie jeśli one będą
                    tak kochać swoje dzieci. A ja jestem dorosłą osobżą, która odpowiada
                    za swoje czyny i wybory życiowe i nie wymagam, żeby dzieci mnie
                    niańczyły, albo wypłacały pensję. Trzeba być kompletnym samolubem,
                    żeby mieć w doopie dwoje wnuków, a o opiekę dzieci zabiegać na
                    papierze. Miłość, którą dostałam od matki, przekazuję swoim dzieciom.
                    A, myśmy z mężem też kupili mieszkania teściowej i mojej mamie. Ale
                    one formalnie są naszą własnością, bo jest rodzeństwo i nie chcę
                    nieporozumień.
                    • 28.01.10, 10:09
                      no wiesz ale wg niektórych tu osób to jest zasr.ny obowiązek syna remontować
                      mieszkania rodziców, kupować im te mieszkania, spłacać ich długi itd itd....
                      i nie wytłumaczysz prostych prawidłowości życiowych tylko dlatego, że jedna z
                      drugą panie się uparły i już
                      I tak ma być
                      • 28.01.10, 10:18
                        attiya napisała:

                        > no wiesz ale wg niektórych tu osób to jest zasr.ny obowiązek syna remontować
                        > mieszkania rodziców, kupować im te mieszkania, spłacać ich długi itd itd....

                        Dokładnie tak smile
                        A jeśli w "Twoim" świecie jest inaczej - to już Twój problem.

                        --
                        chez alma
                        • 28.01.10, 10:28
                          a1ma napisała:

                          > attiya napisała:
                          >
                          > > no wiesz ale wg niektórych tu osób to jest zasr.ny obowiązek syna remonto
                          > wać
                          > > mieszkania rodziców, kupować im te mieszkania, spłacać ich długi itd itd.
                          > ...
                          >
                          > Dokładnie tak smile
                          > A jeśli w "Twoim" świecie jest inaczej - to już Twój problem.
                          >
                          komentarz godny Nobla
                        • 28.01.10, 10:33
                          w moim świecie np najważniejsze jest zapłacenie własnych rachunków, wyżywienie
                          siebie, męża, dzieci, ubranie nas i zapewnienie wszystkich podstawowych rzeczy i
                          dopiero jak nam coś zostaje to mogę pomóc np.rodzicom jeżeli będą tego potrzebować.
                          --
                        • 28.01.10, 16:40
                          a1ma napisała:

                          > attiya napisała:
                          >
                          > > no wiesz ale wg niektórych tu osób to jest zasr.ny obowiązek
                          syna remonto
                          > wać
                          > > mieszkania rodziców, kupować im te mieszkania, spłacać ich długi
                          itd itd.
                          > ...
                          >
                          > Dokładnie tak smile
                          > A jeśli w "Twoim" świecie jest inaczej - to już Twój problem.
                          >


                          To znaczy wg. Ciebie, że w pierwszej kolejności powinno się zadbać o
                          matkę, która jest w stanie sama o siebie zadbać, ale jej się
                          zwyczajnie nie chce, a nie o własne nieletnie dziecko, które nie
                          jest w stanie o siebie zadbać, nawet gdyby chciało??? Jeśli tak
                          myślisz to faktycznie masz problem... Wtedy takie gadanie to jak ze
                          ślepym o kolorach, bo w końcu Ty dzieci nie masz, prawda?

                          --
                          http://www.suwaczki.com/tickers/9ewnhqvk6gpwi3zn.png
                      • 28.01.10, 11:33
                        Nie, to nie jest zasrany obowiazek. To sie nazywa przyzwoitosc.


                        --
                        ---------

                        A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                        jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                        • 28.01.10, 11:44
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > Nie, to nie jest zasrany obowiazek. To sie nazywa przyzwoitosc.
                          >
                          >
                          hahaha
                          nie pisz już więcej
                          • 28.01.10, 11:46
                            attiya napisała:

                            > d.o.s.i.a napisała:
                            >
                            > > Nie, to nie jest zasrany obowiazek. To sie nazywa przyzwoitosc.
                            > >
                            > >
                            > hahaha
                            > nie pisz już więcej

                            Faktycznie, nie ma już po co pisać.
                            Przyzwoitości nikogo przez forum się nie nauczy.

                            --
                            chez alma
                            • 28.01.10, 11:50
                              przyzwoitość to jedno ale zmienianie faktów i naciąganie ich to też inna sprawa
                              Autorka jest nad podziw przyzwoita bo ja już dawno poszłabym do sądu
                              • 28.01.10, 12:09
                                > Autorka jest nad podziw przyzwoita bo ja już dawno poszłabym do
                                sądu


                                Z czym? Z obietnica dziadka?

                                --
                                ---------

                                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                • 28.01.10, 12:34
                                  aby odzyskać te 80 tyś zł
          • 27.01.10, 21:28
            jak to się nie martwią? Przecież cały czas jak krowie na miedzy - autorka
            napisała, że chcą na dwa mieszkania zamienić. Ile razy można to samo pisać?
            Poza tym sory pisanie, ze sie coś darowałoby komuś jest nie na miejscu. Obyś nie
            musiała się kiedyś o tym przekonać
            • 27.01.10, 21:36
              Chcą zamienić JEJ mieszkanie na mniejsze!!!
              A ona MOŻE się na to nie zgodzić!
              Ile razy można to samo pisać??

              --
              chez alma
              • 27.01.10, 21:56
                a ile można pisać, że co z tego?
                przecież skoro do tej pory nie dorobiła się swojego i kątem u innych mieszkała
                to co za różnica gdzie teraz będzie. Ważne aby we własnym mieszkać
                • 27.01.10, 22:04
                  Jasne. Może najlepiej ją ubezwłasnowolnić i decydować za nią, co dla niej będzie
                  lepsze? No bo co jej za różnica właściwie, ważne, żeby młodzi pobudowali sobie
                  dom z miejscem na firmę!

                  --
                  chez alma
                  • 27.01.10, 22:25
                    a1ma, utwierdzam się w przekonaniu że ty jednak nie chcesz zrozumieć.

                    gdzie tu kto pisał o ubezwłasnowolnieniu?

                    matka jest WINNA pieniądze synowi. nie pracuje, więc raczej nie dysponuje od
                    ręki kwotą kilkudziesięciu tysięcy złotych. a oddać kesz MUSI. sprzedaż
                    mieszkania jest najlepszym wyjściem dla obu stron.

                    zawsze mamusia może wziąć też kredyt na spłatę syna - jako zabezpieczenie
                    mieszkanko na przykład. też fajna opcja. tylko raczej bank je przejmie, skoro
                    mamunia średnio będzie miała kasę na spłatę kredytu.

                    albo partner niech jej pożyczy.

                    albo w totka wygra.

                    COKOLWIEK, ale niech spłaci syna.
                    • 27.01.10, 22:44
                      Nie jest mu winna żadnych pieniędzy.
                      Chyba że mu ten remont zleciła i zatwierdzała wydatki.

                      --
                      chez alma
                      • 27.01.10, 22:57
                        a1ma napisała:

                        > Nie jest mu winna żadnych pieniędzy.
                        > Chyba że mu ten remont zleciła i zatwierdzała wydatki.
                        >


                        Nic nie zleciła i nic nie zatwierdzała.Wystarczy,że wykorzystała fakt,że jest
                        matką, której syn ufa, wprowadziła tegoż w błąd.Zapewniła go,ze przepisze na
                        niego mieszkanie i zachęciła do inwestycji wiedząc,ze nie zrobi tego co
                        obiecała.Wykorzystała po prostu perfidnie własne dziecko.Gdyby syn od początku
                        wiedział,ze mieszkania nie dostanie zainwestowałby te pieniądze w co
                        innego.Matka i tak by pewnie miała u nich na starość kąt, ale przynajmniej
                        sprawa byłaby jasna.Tyle,że matce było wygodnie oszukać bo i tak by to
                        mieszkanie straciła, bo było zadłużone.

                        --
                        moje zapachowe impresje
                        • 27.01.10, 23:34
                          Wziąć ze spółdzielni czy skądś tam dowód spłaty zadłużenia, przelew czy coś, żeby było widać, że to wy uregulowaliście.

                          1. Przestać płacić czynsz, jak ktoś coś będzie chciał w tej sprawie - przekazać telefon do WŁAŚCICIELKI.big_grin
                          2. Nie podpisywać absolutnie żadnych zobowiązań wobec teściowej
                          3. Zapewnić sobie inne lokum (albo zbudować mniejsze, albo kupić)
                          4. wyprowadzić się.

                          W razie pretensji przypomnieć że po dziadku odziedziczyła mieszkanie zadłużone i niewyremontowane.

                          pozdr,
                          mi
                          • 28.01.10, 00:01
                            Dziwna ta cała dyskusja. Dlaczego tak was oburza, że "dziadek mówił"? Mieszkanie
                            było własnością dziadka i gdyby spisał porządnie testament to uczynilby wnuka
                            spadkobiercą i koniec. Jego własność i miał prawo. Nikt nie ma obowiązku
                            przepisania mieszkania na swoje dzieci. Tak się stało że zadziałała ustawa. No i
                            co z tego? Wszyscy wiedzieli jaka jest wola zmarłego. Szkoda że teściowa jej nie
                            uszanowała. Miałam w rodzinie identyczną sytuację. Dziadek chciał mi dać
                            mieszkanie, mówił o tym wiele razy. Tak się stało że źle spisał testament, bo
                            nie umiał tego zrobić. Mój ojciec i ciotka notarialnie zrzekli się praw do
                            mieszkania, bo wiedzieli że dziadek przeznaczył je dla mnie. Oczywiście mogli je
                            podzielić między siebie i guzik bym dostała, ale dziadek MÓWIŁ, że chce mi dać
                            to mieszkanie i oni to uszanowali. Proste? A dla niektórych takie trudne...
                            --
                            "Można pogłaskać naszego królika i nadać mu imię. Królik ma to w dupie a państwu
                            będzie miło" - Katalog z muzeum Igora Markina.
                            • 28.01.10, 00:02
                              Rozumiem, że ojciec i ciotka mieli gdzie mieszkać?

                              --
                              chez alma
                              • 28.01.10, 00:12
                                A co to ma do rzeczy? Gdyby nie miał gdzie mieszkać to może bym mu udostępniła
                                to mieszkanie albo inaczej pomogła. Przez kilka lat po śmierci dziadka
                                mieszkałam jeszcze w domu, rodzice wynajmowali to mieszkanie, częśc kasy ojciec
                                dawał ciotce bo miała trudną sytuację. Kiedy skończyłam 18 lat dał mi papiery i
                                powiedział: rób z tym co uważasz, jesteś dorosła, dziadek przeznaczył to dla
                                ciebie. Dopóki nie wyszłam za mąż oddawałam rodzicom kasę z wynajmu. Potem się
                                tam wprowadziłam z mężem i tyle.
                                Jakbym potrzebowała pomocy to rodzice mi jej udzielą. Jak oni bedą potrzebować
                                też jej udzielę. A jak swoje mieszkanie zapisza na któreś z wnuków a nie na mnie
                                to z pewnością nie będę obalać sądownie ich testamentu, albo odbierać dziecku
                                prezentu od dziadków. Tak zostałam nauczona i tyle.
                                --
                                "Można pogłaskać naszego królika i nadać mu imię. Królik ma to w dupie a państwu
                                będzie miło" - Katalog z muzeum Igora Markina.
                                • 28.01.10, 00:18
                                  No też właśnie teściowa dokładnie to zrobiła - zapewniła, że oczywiście,
                                  mieszkanie będzie syna, jak chciał dziadek. I W TYM MOMENCIE powinno nastąpić
                                  zapewnienie syna, że dopóki matka będzie potrzebowała mieszkania, to zawsze może
                                  w nim mieszkać. Remont można było zrobić niezależnie od tego, kto będzie
                                  korzystał z mieszkania. A nie - "no to przepisuj, ale JUŻ, bo nam na dom brakuje".

                                  --
                                  chez alma
                                  • 28.01.10, 00:22
                                    Ona zapewniła że przepisze a teraz stawia warunki i odgrywa pokrzywdzoną. Teraz
                                    juz nie chce przepisać. Widzisz różnicę? Będzie ją własny ojciec po nocach straszył.
                                    --
                                    "Można pogłaskać naszego królika i nadać mu imię. Królik ma to w dupie a państwu
                                    będzie miło" - Katalog z muzeum Igora Markina.
                                    • 28.01.10, 00:23
                                      Dobra, idę spać, nie dopiszcie 100 postów bo nie dam rady jutro przeczytac smile
                                      --
                                      "Można pogłaskać naszego królika i nadać mu imię. Królik ma to w dupie a państwu
                                      będzie miło" - Katalog z muzeum Igora Markina.
                                    • 28.01.10, 00:28
                                      No, ale moze ona sie nie spodziewala, ze oni tak szybko beda chcieli ja
                                      "wyprowadzic"... Ja tez bym sie chyba zdziwila zdeczka.


                                      --
                                      ---------

                                      A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                                      patetycznie i lekko mrocznawo.
                                      • 28.01.10, 07:55
                                        ale kto kogo chciał "wyprowadzic"?
                                        zamiana na dwa mniejsze mieszkania to wyprowadzenie?
                                        • 28.01.10, 08:36
                                          przeczytałam wszystkie wasze komentarze
                                          i chcę coś wyjaśnić
                                          kiedy zmarł dziadek, teściowa zobowiązała się, że przepisze mieszkanie na męża,
                                          nikt jej o to nie prosił ani nie domagał się tego
                                          potem wyszło na jaw zadłużenie
                                          wtedy teściowa stwierdziła, że skoro my weźmiemy mieszkanie to dług i remont są
                                          naszym zmartwieniem, ok niech będzie
                                          wiedziała od początku, że zamierzamy je sprzedać, nie dołożyła ani złotówki
                                          (nawet za sprawę spadkową zapłacił mój mąż) i nie rościła sobie praw do tego
                                          mieszkania
                                          wcześniej my mieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu i było ok, mogliśmy sobie
                                          dalej tak wynajmować i czekać na stabilniejszą sytuację
                                          propozycja teściowej była bardzo korzystna więc zgodziliśmy się na nią, w
                                          rozmowie padało, że pomożemy jej na starość chociaż nie zostało to sprecyzowane
                                          na wszystko wzięliśmy kredyt (to było w okresie kiedy ceny mieszkań poszły mocno
                                          w górę, dlatego wstrzymywaliśmy się z zakupem własnego).
                                          teraz chcemy kupić dom (nie, nie wielki z ogrodem) i zaczęły się problemy
                                          teściowa wycofała się ze wszystkich obietnic
                                          gdybyśmy nie wydali takiej dużej kwoty to po prostu wyprowadzilibyśmy się
                                          stamtąd i koniec, tylko że zostaje jeszcze kredyt....
                                          mam gdzieś obietnice teściowej, chcemy zwrotu naszych pieniędzy i tyle
                                          gdyby kiedykolwiek zostało powiedziane "możecie tu mieszkać, ale ja tego nie
                                          sprzedam" to nie zamieszkalibyśmy tam!!
                                          a teraz co? wyprowadzimy się, będziemy płacić komuś za wynajem i jeszcze spłacać
                                          kredyt?
                                          tego mieszkania, ona wynajmować nie chce, nie pracuje więc i kredytu nie
                                          dostanie i nas nie spłaci, a nas nie stać na taką filantropię żeby zapomnieć o
                                          tych wydatkach, tym bardziej, że bankowi musimy jeszcze przez ponad trzy lata
                                          płacić.
                                          • 28.01.10, 08:41
                                            jak zauważyłaś znakomita większość doskonale Cię rozumie i popiera
                                            pomijam jakieś dziwne filantropijne pomysły o finansowaniu kogoś bo tak, bo się
                                            należy, bo ja to...
                                            Nie ustawajcie w swoich dążeniach i powodzenia smile
                                            • 28.01.10, 08:47
                                              jasne, że bliskim osobom się pomaga, ale na miarę swoich możliwości
                                              ona w tej chwili zrobiła nas w balona i stawia warunek:
                                              albo mieszkanko przy domu plus kasa co miesiąc
                                              albo nic, no rewelacja...
                                              • 28.01.10, 09:30
                                                w takim razie uświadomcie jej, że pójście na udry nic nie da, bo kto wtedy jej
                                                na starość pomoże....iść w zaparte to może iść pan Kulczyk ale nie ona
                                                mieszkajaca z łasku i konkubenta, kobieta rozwiedziona i bez prawa do emerytury
                                                oraz nie pracująca
                                              • 28.01.10, 09:32
                                                Nie, to wy sami z siebie zrobiliscie balona, ladujac 80tys. w mieszkanie, z
                                                ktorego i tak po 20 miesiacach chcecie sie teraz wyprowadzic.


                                                --
                                                ---------

                                                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                                                patetycznie i lekko mrocznawo.
                                    • 28.01.10, 00:31
                                      Wydaje mi się, że wobec takie postawy dzieci po prostu się przestraszyła, że
                                      naprawdę nie będzie miała gdzie się podziać. Przecież nie korzysta aktualnie z
                                      tego mieszkania, więc nie ubyłoby jej, teoretycznie przepisanie na syna nic by
                                      nie zmieniło, o ile mogłaby na tego syna później liczyć. Potwierdza to też
                                      żądanie zabezpieczeń notarialnych - kobieta zorientowała się, że na dobrą wolę
                                      syna i synowej liczyć nie może i musi zadbać o swój dach nad głową. Wiesz, dużo
                                      łatwiej jest zrezygnować nawet z tych kilkuset złotych miesięcznie, które można
                                      by mieć z najmu, ale jeśli to jest jedyne lokum na starość - to już zaczyna być
                                      mniej ciekawie.

                                      Oczywiście, że co do zasady powinna to mieszkanie natychmiast przepisać na syna,
                                      ale szczerze mówiąc, w jej sytuacji trudno się dziwić, że ma obawy.

                                      --
                                      chez alma
                                      • 28.01.10, 00:51
                                        A ja uwazam, ze takie domaganie sie przepisywania "bo dziadek powiedzial"
                                        oznacza brak klasy i tyle. Wprowadzanie sie jak na swoje, robienie remontow,
                                        potem jakies szopki, zeby sprzedawac. No, nie moj styl.

                                        To nie jest obca baba, tylko MATKA, przypominam.

                                        Ja w tej sytuacji nawet bym nie wspomniala, nie pomyslala, ze "dziadek obiecal".
                                        Przez gardlo by mi nie przeszlo. Owszem, milo, ze "dziadek obiecal", ale come
                                        on! To narazie mieszkanie matki, i tyle.

                                        Napisze co ja bym zrobila w tej sytuacji:
                                        - po pierwsze, w ogole bym sie nie "przyzwyczajala" do mieszkania, ani na nie
                                        nie nastawiala zbytnio, tylko poszukala innego lokum. Wstyd by mi bylo trabic,
                                        ze to moje i prosze mi dac.
                                        - uznalabym, ze wola dziadka sie spelni, jak matka SAMA z taka inicjatywa
                                        wyjdzie. Do tego czasu cicho sza.
                                        - gdyby mieszkanie bylo zadluzone, dlug bym splacila, bo to moja matka i dla
                                        mnie to oczywiste.
                                        - gdyby mama chciala tam mieszkac, zrobilabym jej remont. Bo moja matka nie
                                        bedzie mieszkala w zlych warunkach.
                                        - gdyby nie mieszkala, a zgodzilaby sie, zebym ja tam mieszkala, zrobilabym
                                        remont, chocby z racji kasy zaoszczedzonej z wynajmu i dla wlasnej wygody.

                                        Ale to ja. Ale ja pazerna z natury nie jestem smile

                                        A zeby bylo pikantniej, w nawiazaniu do mieszkania cioci, o ktorym pisalam
                                        wczesniej - mieszkania nie chcialam (rodzice zmusili mnie niemal do podpisania
                                        aktu notarialnego), bo jakos nie wydawalo mi sie, ze na nie zasluzylam. A
                                        poniewaz "latwo przyszlo" i tak naprawde nigdy go nie bralam pod uwage, to
                                        chcialam je oddac gminie na mieszkanie dla doroslych wychowankow domu dziecka.
                                        Rodzice mnie odwiedli od tego zamiaru, he he smile Jakos nigdy w zyciu nie
                                        nastawialam sie na spadek.

                                        --
                                        ---------

                                        A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                                        patetycznie i lekko mrocznawo.
                                        • 28.01.10, 07:58
                                          czyli jesteś pazerna jak autorka wątku i jej mąż
                                          autorko - piszę to z podtekstem, mam nadzieję, że załapiesz
                                          skoro mieszkanie zostawiłaś to w niczym się nie różnisz od autorki wątku
                                        • 28.01.10, 09:10
                                          > Napisze co ja bym zrobila w tej sytuacji:
                                          > - po pierwsze, w ogole bym sie nie "przyzwyczajala" do mieszkania, ani na nie
                                          > nie nastawiala zbytnio, tylko poszukala innego lokum. Wstyd by mi bylo trabic,
                                          > ze to moje i prosze mi dac.
                                          > - uznalabym, ze wola dziadka sie spelni, jak matka SAMA z taka inicjatywa
                                          > wyjdzie. Do tego czasu cicho sza.
                                          > - gdyby mieszkanie bylo zadluzone, dlug bym splacila, bo to moja matka i dla
                                          > mnie to oczywiste.
                                          > - gdyby mama chciala tam mieszkac, zrobilabym jej remont. Bo moja matka nie
                                          > bedzie mieszkala w zlych warunkach.
                                          > - gdyby nie mieszkala, a zgodzilaby sie, zebym ja tam mieszkala, zrobilabym
                                          > remont, chocby z racji kasy zaoszczedzonej z wynajmu i dla wlasnej wygody.

                                          Zrobiłabym dokładnie to samo.

                                          --
                                          chez alma
                                          • 28.01.10, 09:32
                                            nie masz dwójki dzieci jak autorka wątku
                                            nie odzywaj się
                                          • 28.01.10, 10:01
                                            Nie masz dzieci więc nie jesteś w stanie ogarnąć problemu autorki
                                            wątku i jej męża. Utopili w CUDZYM mieszkaniu kasę, którą mogli
                                            przeznaczyć na kupno mieszkania/domu dla siebie i DZIECI.

                                            Teściowa jest zdrowa, bezrobotna na własne życzenie od dawna, żyje w
                                            konkubinacie, sama i tak nie jest w stanie się utrzymać (bo na
                                            własne życzenie nie pracuje) i jest to jej cholerny problem.
                                            • 28.01.10, 10:04
                                              Jeśli mieszkanie matki (które kiedyś pewnie odziedziczy syn!) jest da Ciebie
                                              CUDZE, to się nie dogadamy.

                                              --
                                              chez alma
                                              • 28.01.10, 10:07
                                                Oczywiście, że jest CUDZE. 50-letnia baba może żyć jeszcze 40 lat
                                                lekkim twistem więc kwestia szybkiego spadku jest mocno dyskusyjna.
                                                Każda nieruchomość, którą nie mogę dysponować dowolnie (zgodnie z
                                                prawem) - sprzedać, wynająć, zastawić etc. jest dla mnie CUDZA.
                                                Inwestować mogę w swoje + dla dziecka tylko i wyłącznie.
                                                • 28.01.10, 11:32

                                                  > Oczywiście, że jest CUDZE. 50-letnia baba może żyć jeszcze 40 lat
                                                  > lekkim twistem więc kwestia szybkiego spadku jest mocno
                                                  dyskusyjna.


                                                  W takich samych kategoriach traktujesz wlasnych rodzicow? Gratulacje.

                                                  --
                                                  ---------

                                                  A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                  jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • 28.01.10, 11:45
                                                    Moja matka nie żyje a ojciec na szczęście jest pracowitym i
                                                    rozsądnym człowiekiem, który po 40 latach służby otrzymuje godziwą
                                                    emeryturę więc nie mam potencjalnego problemu z nierobami
                                                    pasożytami.
                                              • 28.01.10, 10:17
                                                nie dogadamy się bo masz zbyt małą wyobraźnię, żeby krok dalej wyjść i problem
                                                zrozumieć
                                                na razie tkwisz na etapie "bo ja to kupiłam/spłaciłam..."
                                                • 28.01.10, 10:22
                                                  Nie nieograniczonych zasobach to luzik, może kupować, spłacać
                                                  filantropijnie i z dobrego serduszka.
                                                  Tak się jednak składa, że autorka z mężem nie posiadają
                                                  nieograniczonych zasobów i inwestowali pod pewnym warunkiem.
                                                  BTW przy ograniczonych zasobach bezwględne pierwszeństwo ma dobro
                                                  własnych dzieci a nie idee fixe rodzica, któremu nie chce się
                                                  pracować.
                                                  Niemniej rozumiem, że bezdzietna samotna kobieta tego nie ogarnia.
                                                  • 28.01.10, 10:25
                                                    triss_merigold6 napisała:

                                                    >
                                                    > Niemniej rozumiem, że bezdzietna samotna kobieta tego nie ogarnia.
                                                    też to rozumiem smile
                                                  • 28.01.10, 10:28
                                                    Po pierwsze: nikt nie ma nieograniczonych zasobów. Wyjątki potwierdzają regułę.
                                                    Po drugie: pisałam gdzieś, że jestem samotna? Wydawało mi się, że wręcz odwrotnie.
                                                    Po trzecie: oczywiście, że pierwszeństwo mają niepełnoletnie dzieci, ale nie
                                                    kiedy rozporządzamy majątkiem matki. Mimo wszystko prawo własności wciąż
                                                    obowiązuje i nawet dla dobra dzieci, o ile w grę nie wchodzi ich przeżycie, a
                                                    tylko poprawienie warunków mieszkaniowyc, nie jest dopuszczalne zagarnianie
                                                    cudzego majątku.

                                                    EOT

                                                    --
                                                    chez alma
                                                  • 28.01.10, 11:39
                                                    > Tak się jednak składa, że autorka z mężem nie posiadają
                                                    > nieograniczonych zasobów

                                                    Utopili 80tys. w nieswoje mieszkanie, w ktorym i tak nie mieli
                                                    zamiaru mieszkac (po cholere???). Teraz buduja dom. Nie, nie sadze,
                                                    zeby zyli na granicy biedy.


                                                    --
                                                    ---------

                                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • 28.01.10, 11:44
                                                    wkleję tutaj to co napisałam wcześniej bo mam wrażenie, że gdzieś umknęło

                                                    przeczytałam wszystkie wasze komentarze
                                                    i chcę coś wyjaśnić
                                                    kiedy zmarł dziadek, teściowa zobowiązała się, że przepisze mieszkanie na męża,
                                                    nikt jej o to nie prosił ani nie domagał się tego
                                                    potem wyszło na jaw zadłużenie
                                                    wtedy teściowa stwierdziła, że skoro my weźmiemy mieszkanie to dług i remont są
                                                    naszym zmartwieniem, ok niech będzie
                                                    wiedziała od początku, że zamierzamy je sprzedać, nie dołożyła ani złotówki
                                                    (nawet za sprawę spadkową zapłacił mój mąż) i nie rościła sobie praw do tego
                                                    mieszkania
                                                    wcześniej my mieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu i było ok, mogliśmy sobie
                                                    dalej tak wynajmować i czekać na stabilniejszą sytuację
                                                    propozycja teściowej była bardzo korzystna więc zgodziliśmy się na nią, w
                                                    rozmowie padało, że pomożemy jej na starość chociaż nie zostało to sprecyzowane
                                                    na wszystko wzięliśmy kredyt (to było w okresie kiedy ceny mieszkań poszły mocno
                                                    w górę, dlatego wstrzymywaliśmy się z zakupem własnego).
                                                    teraz chcemy kupić dom (nie, nie wielki z ogrodem) i zaczęły się problemy
                                                    teściowa wycofała się ze wszystkich obietnic
                                                    gdybyśmy nie wydali takiej dużej kwoty to po prostu wyprowadzilibyśmy się
                                                    stamtąd i koniec, tylko że zostaje jeszcze kredyt....
                                                    mam gdzieś obietnice teściowej, chcemy zwrotu naszych pieniędzy i tyle
                                                    gdyby kiedykolwiek zostało powiedziane "możecie tu mieszkać, ale ja tego nie
                                                    sprzedam" to nie zamieszkalibyśmy tam!!
                                                    a teraz co? wyprowadzimy się, będziemy płacić komuś za wynajem i jeszcze spłacać
                                                    kredyt?
                                                    tego mieszkania, ona wynajmować nie chce, nie pracuje więc i kredytu nie
                                                    dostanie i nas nie spłaci, a nas nie stać na taką filantropię żeby zapomnieć o
                                                    tych wydatkach, tym bardziej, że bankowi musimy jeszcze przez ponad trzy lata
                                                    płacić.
                                                  • 28.01.10, 11:49

                                                    teraz chcemy kupić dom (nie, nie wielki z ogrodem)

                                                    a gdzie przeczytałaś, że budują dom, skoro autorka wyraźnie pisze, że CHCĄ ten
                                                    dom budować a nie budują
                                                    Wiesz jak się nazywa to co Ty piszesz?
                                                    nie pisz już takich banialuk więcej
                                                  • 28.01.10, 12:08
                                                    A jakie to ma znaczenie, czy chca, czy buduja?


                                                    --
                                                    ---------

                                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • 28.01.10, 12:10
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > A jakie to ma znaczenie, czy chca, czy buduja?
                                                    >
                                                    >
                                                    Do "chcenia" nie trzeba mieć pieniędzy, a do "budują" trzeba.A tych nie mają bo
                                                    utopili je w mieszkanie

                                                    --
                                                    moje zapachowe impresje
                                                  • 28.01.10, 12:36
                                                    pomyśl
                                                  • 28.01.10, 11:56
                                                    > kiedy zmarł dziadek, teściowa zobowiązała się, że przepisze
                                                    mieszkanie na męża,
                                                    > nikt jej o to nie prosił ani nie domagał się tego
                                                    > potem wyszło na jaw zadłużenie
                                                    > wtedy teściowa stwierdziła, że skoro my weźmiemy mieszkanie to
                                                    dług i remont są
                                                    > naszym zmartwieniem, ok niech będzie


                                                    I w tym momencie trzeba bylo mieszkanie przepisac, albo grzecznie
                                                    podziekowac. I tyle w temacie.

                                                    Na marginesie, ile tego dlugu bylo?

                                                    --
                                                    ---------

                                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • 28.01.10, 12:38
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    >
                                                    >
                                                    > Na marginesie, ile tego dlugu bylo?
                                                    >
                                                    z opłatami sądowymi, prawniczymi itp prawie 40 tyś zł
                                                  • 28.01.10, 12:58
                                                    Mieszkanie warte 80 tys. z 40 tys dlugu? I oni TOTO chcieli
                                                    wziac? big_grin Rewelka.


                                                    --
                                                    ---------

                                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • 28.01.10, 13:02
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > Mieszkanie warte 80 tys. z 40 tys dlugu? I oni TOTO chcieli
                                                    > wziac? big_grin Rewelka.
                                                    >
                                                    >

                                                    d.o.s.i.a-rozwaliłaś mnie na łopatki.Ty nie czytałaś tego co autorka napisała
                                                    prawda??Bo gdybyś to zrobiła to byś wiedziała,ze mieszkanie jest warte dwa razy
                                                    tyle, czyli 160 tys.
                                                    --
                                                    moje zapachowe impresje
                                                  • 28.01.10, 13:04
                                                    Przed czy po remoncie wartym 43 tys.?

                                                    --
                                                    chez alma
                                                  • 28.01.10, 13:12
                                                    a1ma napisała:

                                                    > Przed czy po remoncie wartym 43 tys.?
                                                    >
                                                    mieszkanie przed remontem było warte 160 tyś
                                                    być może wartość tego mieszkania teraz wzrosła ale o rzeczoznawcy w tym tekście
                                                    nic nie było mowy
                                                  • 28.01.10, 13:11
                                                    Nie, to Ty nie czytasz. Mieszkanie jest warte 160 tys TERAZ, czyli
                                                    po remoncie i splacie zadluzenia, ktore kosztowalo 80 tys. Znaczy
                                                    piewrotna wartosc mieszkania to bylo 80 tys. wlasnie.


                                                    --
                                                    ---------

                                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • 28.01.10, 13:14
                                                    tu się zgadzam, też zrozumiałam, że po remoncie mieszkanie jest warte 160 tys.
                                                    --
                                                  • 28.01.10, 13:17
                                                    no chyba nie myślisz, że mieszkanie dwa lata temu 80 tyś kosztowało?
                                                  • 28.01.10, 13:20
                                                    > attiya napisała:
                                                    >
                                                    > > pierwotna wartość mieszkania to 160 tyś

                                                    attiya napisała:

                                                    > no chyba nie myślisz, że mieszkanie dwa lata temu 80 tyś kosztowało?

                                                    No to ile w końcu?
                                                    Ile warte było mieszkanie w chwili, kiedy odziedziczyła je teściowa?

                                                    --
                                                    chez alma
                                                  • 28.01.10, 13:25
                                                    to chyba pytanie do autorki wątku
                                                    w ciągu dwóch lat ceny aż tak bardzo nei wzrosły
                                                    w międzyczasie mieszkania jeszcze taniały
                                                  • 28.01.10, 13:20
                                                    chodzi mi o to, że miało spory dług, nie nadawało się do mieszkania bez
                                                    generalnego remontu - wtedy owszem mogło być warte 80 tys.
                                                    --
                                                  • 28.01.10, 13:22
                                                    moja kuzynka kupiła rok temu takie mieszkanie ok. 37m2 za 70 tys., bez długów
                                                    ale za to do kapitalnego remontu (czyli jak u autorki)
                                                    --
                                                  • 28.01.10, 13:36
                                                    dopytałam męża bo nie znałam szczegółów
                                                    moja teściowa jest rolniczką smile
                                                    tzn po rozwodzie dostała od męża kawałek ziemi na wsi, rośnie tam sobie trawka,
                                                    a jej facet opłaca jej składkę KRUS czyli jakieś 300zł na kwartał
                                                    za niecałe dwa lata będzie mogła przejść na świadczenie przedemerytalne, później
                                                    emeryturka z krusu (o ile się nie mylę to wyższa niż ta zusowa)
                                                    teraz jak sobie to poukładałam w całość wychodzi, że
                                                    skoro nie miała kasy na dług i remont (konieczny) to wykorzystała syna (tak tak,
                                                    mnie też bo mamy wspólną kasę na którą oboje pracujemy)
                                                    "przetrzyma" z facetem jeszcze te dwa lata aż będzie miała własną kasę
                                                    a potem hop do mieszkania tutaj lub tego przy domu, plus oczywiście "renta" od nas
                                                    taaa, pijawa była cwańsza od nas i wykombinowała sobie interes życia

                                                    w naszym (naiwnym) wyobrażeniu, miała dostać pokój plus opiekę za friko, ale
                                                    dopiero jak nie będzie sobie radzić

                                                    co do brata męża, on mieszka z ojcem, gorzej mu się układa w życiu i mój m.
                                                    obiecał mu, że w razie śmierci ojca nie będzie chciał połowy mieszkania w
                                                    spadku, brat natomiast nie chce nic z tego mieszkania po dziadku
                                                  • 28.01.10, 13:42
                                                    > taaa, pijawa była cwańsza od nas i wykombinowała sobie interes
                                                    życia

                                                    Wy jej, dzieci, oddajcie te 120 tys. i dajcie spokoj ok?


                                                    > co do brata męża, on mieszka z ojcem, gorzej mu się układa w życiu
                                                    i mój m.> obiecał mu, że w razie śmierci ojca nie będzie chciał
                                                    połowy mieszkania

                                                    Obiecanki cacanki...

                                                    w> spadku, brat natomiast nie chce nic z tego mieszkania po dziadku

                                                    aha...



                                                    --
                                                    ---------

                                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • 28.01.10, 13:50
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > > taaa, pijawa była cwańsza od nas i wykombinowała sobie interes
                                                    > życia
                                                    >
                                                    > Wy jej, dzieci, oddajcie te 120 tys. i dajcie spokoj ok?
                                                    >
                                                    >
                                                    > > co do brata męża, on mieszka z ojcem, gorzej mu się układa w życiu
                                                    > i mój m.> obiecał mu, że w razie śmierci ojca nie będzie chciał
                                                    > połowy mieszkania
                                                    >
                                                    > Obiecanki cacanki...
                                                    >
                                                    > w> spadku, brat natomiast nie chce nic z tego mieszkania po dziadku
                                                    >
                                                    > aha...
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    smile smile smile
                                                  • 29.01.10, 10:00
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > > co do brata męża, on mieszka z ojcem, gorzej mu się układa w życiu
                                                    > i mój m.> obiecał mu, że w razie śmierci ojca nie będzie chciał
                                                    > połowy mieszkania
                                                    >
                                                    > Obiecanki cacanki...
                                                    >
                                                    No i to potwierdza to co pisałam wcześniej AUTORKA KŁAMIE CAŁY CZAS.
                                                    Zapewne autorka z mężem powinni notarialnie obiecać bratu że nie będą chcieć
                                                    połowy mieszkania po ojcu bo przecież to oszuści są.
                                                  • 29.01.10, 10:02
                                                    No i to potwierdza to co pisałam wcześniej wg niektórych AUTORKA KŁAMIE CAŁY CZAS.
                                                  • 29.01.10, 12:44
                                                    Ja nie mowie, ze klamie. Ja mowie, ze moze naciagac prawde na swoj
                                                    uzytek. Teraz moze zapewniac, ze o tesciowej mysleli, ze od razu
                                                    zaproponowali pokoj w ich domu i pomoc. Tylko, ze z pierwszego postu
                                                    wynika, ze o zabezpieczenie tesciowa sie sama upomniala. Teraz to
                                                    autorka moze sobie napisac cokolwiek. We mnie ziarno niepewnosci
                                                    zasiala. I, jak pisze od poczatku, dla mnie to wyglada na to, ze
                                                    przyjeli mieszkanie bez zadnej refleksji i spytania tesciowej co z
                                                    nia.

                                                    W rzeczywistosci tesciowa moze byc normalna, przemila kobieta, ktora
                                                    synowi nieba by przychylila. Pozwolila mu mieszkac w domu dziadka.
                                                    Tylko gorzko sie rozczarowala gdy okazalo sie, ze oni z tej pomocy
                                                    chca skorzystac, bez zadnej wzajemnosci.

                                                    NIe dowiemy sie tego, bo znamy tu tylko jedna wersje wydarzen. W
                                                    dodatku z wypowiedzi autorki uderza niechec do tesciowej. I tyle.


                                                    --
                                                    ---------

                                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • 29.01.10, 13:27
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    >
                                                    > W rzeczywistosci tesciowa moze byc normalna, przemila kobieta, ktora
                                                    > synowi nieba by przychylila.

                                                    hahaha jasne - i całe życie siedzi na utrzymaniu innych, żeruje i patrzy od kogo
                                                    by tu jeszcze co wyciągnąć

                                                    Pozwolila mu mieszkac w domu dziadka.

                                                    ło matko !

                                                    > Tylko gorzko sie rozczarowala gdy okazalo sie, ze oni z tej pomocy
                                                    > chca skorzystac, bez zadnej wzajemnosci.
                                                    >

                                                    no, no - pałacu w zamian jej nie zbudowali

                                                    > NIe dowiemy sie tego, bo znamy tu tylko jedna wersje wydarzen. W
                                                    > dodatku z wypowiedzi autorki uderza niechec do tesciowej. I tyle.
                                                    >
                                                    >
                                                    coś widocznie na rzeczy jest
                                                  • 29.01.10, 13:57
                                                    Attiyo. Koncze juz dyskusje z Toba, bo nie bede dyskutowac z
                                                    przekupa, ktora w swojej ograniczonosci dzieli swiat na czarne i
                                                    biale. Zle tesciowe (na pewno cos jest na rzeczy i z definicji feler
                                                    maja) i robotne synowe (no bo przeciez dzieciate).

                                                    Wykazalas sie w tym watku bardzo duza doza zlosliwosci i uprzedzen
                                                    dla tesciowej, tylko dlatego, ze ta z jakichs powodow w zyciu nie
                                                    pracowala. Nie znajac kobiety, nie majac zadnych innych danych.

                                                    Twoje poglady na osobe tesciowej i przypisywanie jej samych
                                                    negatywnych cech sa po prostu obrzydliwe. I nie ma sensu z nimi
                                                    dyskutowac.


                                                    --
                                                    ---------

                                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • 29.01.10, 14:05
                                                    dosiu, ty za to wykazałaś się zadziwiającą zapalczywością w tym wątku
                                                    szkoda, że przy okazji nie zadałaś sobie trudu żeby przeczytać wszystko co
                                                    napisałam, bo starałam się na bieżąco dopowiadać brakujące informacje
                                                    tobie to nie było potrzebne, zamiast czytać dopowiedziałaś sobie wszystko tak
                                                    aby pasowało do twojego scenariusza
                                                    zresztą najwyraźniej kręci cię siedzenie na okrągło na forum (trzeci dzień w tym
                                                    wątku? a piszesz non stop), wystarczy zerknąć na chwilę do wyszukiwarki i
                                                    okazuje się, że wyzłośliwiasz się na każdy niemal temat

                                                  • 29.01.10, 17:25
                                                    Dosiu. Koncze juz dyskusje z Toba, bo nie bede dyskutowac z
                                                    przekupa, ktora w swojej ograniczonosci dzieli swiat na czarne i
                                                    biale. Zle synowe (na pewno cos jest na rzeczy i z definicji feler
                                                    maja) i robotne tesciowe .

                                                    Wykazalas sie w tym watku bardzo duza doza zlosliwosci i uprzedzen
                                                    dla synowej, tylko dlatego, ze ta z jakichs powodow chciała normalnie życ i
                                                    pracowac. Nie znajac kobiety, nie majac zadnych innych danych.

                                                    Twoje poglady na osobesynowej i przypisywanie jej samych
                                                    negatywnych cech sa po prostu obrzydliwe. I nie ma sensu z nimi
                                                    dyskutowac.
                                                  • 29.01.10, 17:30
                                                    Prosze. Sama nie umialas napisac, biedactwo?


                                                    --
                                                    ---------

                                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • 29.01.10, 17:33
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > Prosze. Sama nie umialas napisac, biedactwo?
                                                    >
                                                    >
                                                    no chyba nie myslisz, że ktoś za mnie stuka w klawiaturę
                                                  • 29.01.10, 13:52
                                                    d.o.s.i.a napisała:


                                                    >
                                                    > NIe dowiemy sie tego, bo znamy tu tylko jedna wersje wydarzen.

                                                    Ale Tobie nie potrzebne "zeznania" drugiej strony bo Ty i tak wiesz swoje

                                                    W
                                                    > dodatku z wypowiedzi autorki uderza niechec do tesciowej. I tyle.
                                                    >
                                                    >
                                                    Gdyby Ciebie ktoś wprowadził w błąd (świadomie i z premedytacją) to nie czułabyś
                                                    niechęci do tej osoby?
                                                    No ale Ty wiesz że to co pisze dziewczyna jest kłamstwem.
                                                  • 29.01.10, 14:12

                                                    > No ale Ty wiesz że to co pisze dziewczyna jest kłamstwem.

                                                    Nigdzie nie napisalam, ze klamie. Trzymam sie tylko tego co napisala
                                                    tu na forum.


                                                    --
                                                    ---------

                                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • 28.01.10, 13:43
                                                    asiak-asiak napisała:

                                                    > dopytałam męża bo nie znałam szczegółów
                                                    > moja teściowa jest rolniczką smile
                                                    > tzn po rozwodzie dostała od męża kawałek ziemi na wsi, rośnie tam sobie trawka,
                                                    > a jej facet opłaca jej składkę KRUS czyli jakieś 300zł na kwartał
                                                    > za niecałe dwa lata będzie mogła przejść na świadczenie przedemerytalne, późnie
                                                    > j
                                                    > emeryturka z krusu (o ile się nie mylę to wyższa niż ta zusowa)
                                                    > teraz jak sobie to poukładałam w całość wychodzi, że
                                                    > skoro nie miała kasy na dług i remont (konieczny) to wykorzystała syna (tak tak
                                                    > ,
                                                    > mnie też bo mamy wspólną kasę na którą oboje pracujemy)
                                                    > "przetrzyma" z facetem jeszcze te dwa lata aż będzie miała własną kasę
                                                    > a potem hop do mieszkania tutaj lub tego przy domu, plus oczywiście "renta" od
                                                    > nas
                                                    > taaa, pijawa była cwańsza od nas i wykombinowała sobie interes życia
                                                    >
                                                    > w naszym (naiwnym) wyobrażeniu, miała dostać pokój plus opiekę za friko, ale
                                                    > dopiero jak nie będzie sobie radzić
                                                    >
                                                    > co do brata męża, on mieszka z ojcem, gorzej mu się układa w życiu i mój m.
                                                    > obiecał mu, że w razie śmierci ojca nie będzie chciał połowy mieszkania w
                                                    > spadku, brat natomiast nie chce nic z tego mieszkania po dziadku

                                                    No to musiała dostać minimum hektar-bo taki jest wymóg,żeby można było płacić
                                                    KRUS.Nieźle się ustawiławinkSzkoda,ze Waszym kosztem-ma teraz za darmo hektar
                                                    pola, własne mieszkanie i do tego wyremontowane i oddłużone przez oszukanych
                                                    syna i synową.A oni niech się martwią dalej.Rany-nie chciałabym mieć z nia nigdy
                                                    więcej nic do czynienia
                                                    --
                                                    moje zapachowe impresje
                                                  • 28.01.10, 13:51
                                                    > KRUS.Nieźle się ustawiławinkSzkoda,ze Waszym kosztem-ma teraz za
                                                    darmo hektar
                                                    > pola, własne mieszkanie i do tego wyremontowane i oddłużone przez
                                                    oszukanych
                                                    > syna i synową.

                                                    Zaraz zaraz. Odwracasz kota ogonem. Teraz to tesciowa zla bo jeszcze
                                                    smie miec hektar pola??!! A to zlodziejka jedna. Powinna oddac
                                                    synowej, bezwzglednie!

                                                    Mieszkanie, owszem ma. Ale oni dostana je w spadku, rozumiesz?
                                                    Zainwestowali we wlasny spadek. Glupio przeinwestowali, ale zrobili
                                                    to na wlasna prosbe, bo tesciowa nie kazala im sie do niego
                                                    wprowadzac.

                                                    Szkoda im bylo 2 tysiaki na notariusza, zeby mieszkanie przepisac?
                                                    Ich broszka. Dla mnie to dwa cwaniaki, ktore chcialy tesciowa puscic
                                                    z torbami, a ktore teraz sie dziwia wielce, ze tesciowa sie nie daje
                                                    tylko slusznie upomina sie o to co jej sie prawnie nalezy.

                                                    Przeciez ona nie mowi, ze nie godzi sie na sprzedaz mieszkania. Ona
                                                    chce odzyskac swoj spadek. JEDYNIE! W czym problem, zeby jej te 120
                                                    tys. odpalic ze sprzedazy? Tez bym sie nie zgodzila na sprzedaz,
                                                    gdyby mi synowa wyskoczyla z jalmuzna 80 tys...

                                                    --
                                                    ---------

                                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • 28.01.10, 14:00
                                                    gdyby teściowa powiedziała "tak" to wyskoczyliby z tymi dwoma tysiącami
                                                    poza tym sory a czego mają odpalić? no prosze....
                                                  • 28.01.10, 14:08
                                                    To trzeba bylo wtedy twardo powiedziec: oddluzymy mieszkanie jak
                                                    dostaniemy akt notarialny do reki.


                                                    --
                                                    ---------

                                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • 28.01.10, 14:21
                                                    no i ich wina, że nie powiedzieli
                                                  • 29.01.10, 11:25
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > To trzeba bylo wtedy twardo powiedziec: oddluzymy mieszkanie jak
                                                    > dostaniemy akt notarialny do reki.
                                                    >
                                                    >
                                                    No i tu chyba wszyscy się zgodzą że tak powinni zrobić. Tylko że oni naiwni
                                                    zaufali teściowej. Mnie też nie przyszłoby do głowy aby z tak bliską osobą
                                                    wszystkie ustalenia robić w obecności notariusza.
                                                  • 29.01.10, 13:19
                                                    edit38 napisała:

                                                    > d.o.s.i.a napisała:
                                                    >
                                                    > > To trzeba bylo wtedy twardo powiedziec: oddluzymy mieszkanie jak
                                                    > > dostaniemy akt notarialny do reki.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > No i tu chyba wszyscy się zgodzą że tak powinni zrobić. Tylko że oni naiwni
                                                    > zaufali teściowej. Mnie też nie przyszłoby do głowy aby z tak bliską osobą
                                                    > wszystkie ustalenia robić w obecności notariusza.


                                                    tak, wszyscy oprócz dosi i a1my smile
                                                  • 29.01.10, 13:27
                                                    No i wracamy do punktu wyjścia - bo mnie by nie przyszło do głowy zostawić matki
                                                    czy teściowej bez żadnego mieszkania.
                                                    Jeśli faktycznie nie byłoby mnie stać na oddłużenie i remont dla niej, to
                                                    zaproponowałabym chociaż pomoc przy sprzedaży rudery i kupieniu w zamian
                                                    zadbanej kawalerki dla mamy. Na pewno nie chciałabym zrobić z tej okazji
                                                    interesu jej kosztem.

                                                    --
                                                    chez alma
                                                  • 29.01.10, 13:54
                                                    A1ma. Zaraz Ci ktos napisze, ze pogadamy jak bedziesz miala dzieci smile

                                                    Widocznie jak sie ma dzieci to juz wtedy kazde swinstwo ujdzie...

                                                    --
                                                    ---------

                                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • 29.01.10, 17:27
                                                    a ty jeszcze plujesz jadem?
                                                  • 29.01.10, 13:49
                                                    > > No i tu chyba wszyscy się zgodzą że tak powinni zrobić. Tylko że
                                                    oni naiw
                                                    > ni
                                                    > > zaufali teściowej. Mnie też nie przyszłoby do głowy aby z tak
                                                    bliską osob
                                                    > ą
                                                    > > wszystkie ustalenia robić w obecności notariusza.
                                                    >
                                                    >
                                                    > tak, wszyscy oprócz dosi i a1my smile



                                                    Czy Ty wiesz chociaz co komentujesz. Przeciez napisalam, ze powinien
                                                    byc akt notarialny.
                                                    --
                                                    ---------

                                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • 29.01.10, 16:22
                                                    no właśnie, czytanie tekstu ze zrozumieniem naprawdę bardzo się przydaje smile
                                                    --
                                                  • 29.01.10, 17:28
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > > > No i tu chyba wszyscy się zgodzą że tak powinni zrobić. Tylko że
                                                    > oni naiw
                                                    > > ni
                                                    > > > zaufali teściowej. Mnie też nie przyszłoby do głowy aby z tak
                                                    > bliską osob
                                                    > > ą
                                                    > > > wszystkie ustalenia robić w obecności notariusza.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > tak, wszyscy oprócz dosi i a1my smile
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Czy Ty wiesz chociaz co komentujesz. Przeciez napisalam, ze powinien
                                                    > byc akt notarialny.

                                                    przeciez autorka napisała ze mial byc
                                                    matko takim to i ręcznie sie nie przetłumaczy
                                                  • 28.01.10, 17:13
                                                    Mieszkania w spadku nigdy nie można być pewnym. Pani może milion
                                                    razy zmieniać testament, może zapisać swojemu facetowi, może
                                                    sprzedać i w syn dostanie w najlepszym wypadku zachowek, a w
                                                    najgorszym - nic.
                                                    Tylko w optymistycznej wersji kobieta mieszkanie zapisze w
                                                    testamencie temu synowi. Ale ja bym do niej zaufania nie miała.
                                                  • 28.01.10, 13:43
                                                    Nie wyjaśniaj, bo i tak Ci koleżanki nie uwierzą, żeś nie pazerna pijawa.
                                                    Współczuję, naprawdę, bo sytuacja niekomfortowa i ze względów finansowych, i ze względów rodzinnych.
                                                    --
                                                    Żona właśnie mi przypomniała, że w ostatnim "Spotkaniu z balladą", Kathy Kirby śpiewała "Przeleć mnie, aż do gwiazd". Tymczasem nie ma takich lotów, nawet czarterowych, dostępnych dla przeciętnego obywatela.
                                                  • 28.01.10, 13:56
                                                    asiak-asiak napisała:

                                                    > dopytałam męża bo nie znałam szczegółów
                                                    > moja teściowa jest rolniczką smile
                                                    > tzn po rozwodzie dostała od męża kawałek ziemi na wsi, rośnie tam sobie trawka,
                                                    > a jej facet opłaca jej składkę KRUS czyli jakieś 300zł na kwartał
                                                    > za niecałe dwa lata będzie mogła przejść na świadczenie przedemerytalne, późnie
                                                    > j
                                                    > emeryturka z krusu (o ile się nie mylę to wyższa niż ta zusowa)
                                                    > teraz jak sobie to poukładałam w całość wychodzi, że
                                                    > skoro nie miała kasy na dług i remont (konieczny) to wykorzystała syna (tak tak
                                                    > ,
                                                    > mnie też bo mamy wspólną kasę na którą oboje pracujemy)
                                                    > "przetrzyma" z facetem jeszcze te dwa lata aż będzie miała własną kasę
                                                    > a potem hop do mieszkania tutaj lub tego przy domu, plus oczywiście "renta" od
                                                    > nas
                                                    > taaa, pijawa była cwańsza od nas i wykombinowała sobie interes życia
                                                    >
                                                    > w naszym (naiwnym) wyobrażeniu, miała dostać pokój plus opiekę za friko, ale
                                                    > dopiero jak nie będzie sobie radzić
                                                    >
                                                    > co do brata męża, on mieszka z ojcem, gorzej mu się układa w życiu i mój m.
                                                    > obiecał mu, że w razie śmierci ojca nie będzie chciał połowy mieszkania w
                                                    > spadku, brat natomiast nie chce nic z tego mieszkania po dziadku


                                                    I sprawa się wyjasnia, pijawa będzie miala na utrzymanie mieszkania, ale dopiero
                                                    za 2 lata. A dlaczego chce teraz te 500 zl , bo przez te brakujace 2 lata musi
                                                    placic oplaty, zeby nie zadluzyc mieszkania.

                                                    A skoro jest taka cwana, to jak emerytura krus wyjdzie jej mala,(bo moze wyjda
                                                    jej duze koszty utrzymania) to poleci do sadu o przyznanie jej alimetow od was.
                                                    Bedzie was jeszcze dlugo naciagać.


                                                    Ale jeszcze jest jedna sprawa, skoro tesciowa tak to sobie wymyslila i
                                                    wprowadzala was umyślnie w blad, to znaczy że dziłała z premedytacja i w złej
                                                    wierze. Bo od poczatku nie chciała wam tego mieszkania przepisac, tylko zalezalo
                                                    jej na remoncie i oddluzeniu.

                                                  • 28.01.10, 14:38
                                                    > "przetrzyma" z facetem jeszcze te dwa lata aż będzie miała własną kasę
                                                    > a potem hop do mieszkania tutaj lub tego przy domu

                                                    To zaproponujcie kompromis - przetrzymacie jeszcze te dwa lata, bedziecie
                                                    mieszkac w spornym mieszkaniu, placic czynsz, ale niech ona sie zobowiaze
                                                    (notarialnie najlepiej), ze wasze 80 tys wtedy zwroci z odsetkami 1.5% ponad
                                                    inflacje rocznie (sprzeda mieszkanie sama, czy pojdzie z licytacji komorniczej,
                                                    jej sprawa). Moze sie zgodzic, bo za 2 lata bedzie miala jakies srodki
                                                    utrzymania i bedzie mogla ewentualna kawalerke utrzymac. Albo wlozy pozostala
                                                    kwote na lokate i bedzie mieszkac z partnerem, albo spali w kominku, jej sprawa.

                                                    Jesli nie - powiedzcie, ze oddajecie sprawe do sadu, wyprowadzacie sie z
                                                    mieszkania, i tyle na tym zyska, ze mieszkanie znow bedzie zadluzone.
                                                  • 28.01.10, 13:22
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > Nie, to Ty nie czytasz. Mieszkanie jest warte 160 tys TERAZ, czyli
                                                    > po remoncie i splacie zadluzenia, ktore kosztowalo 80 tys. Znaczy
                                                    > piewrotna wartosc mieszkania to bylo 80 tys. wlasnie.
                                                    >
                                                    >


                                                    No dobrze.Załóżmy hipotetyczną sytuację.Kupuję np mieszkanie do remontu-załóżmy
                                                    50 metrów za 150 tysięcy.Jest to cena rynkowa.I zaczynam remontować.Wkładam w
                                                    remont załóżmy 40 tysięcy.I nagle sie okazuje ,ze muszę mieszkanie
                                                    sprzedać.Zgadnij za jaką kwotę je sprzedam??Fajnie by było doliczyć koszty
                                                    remontu do ceny.I mogłabym to zrobić, tyle,ze wtedy nikt nie kupi.Bo wartosć
                                                    rynkowa jest inna.Mogę owszem podnieść o 10-15 tysięcy.Ale to maks.Bo ludzie
                                                    potrafię liczyć.O wartości mieszkania nie decyduje tylko kwota włożona w
                                                    remont.Ale też miejsce gdzie sie znajduje i ogólnie funkcjonalność.Tak wiec nie
                                                    pisz,ze przed remontem mieszkanie było warte 80 tysięcy, a potem sobie autorka
                                                    doliczyła remont i nagle wartość skoczyła podwójnie-nigdy tak nie jest.Było może
                                                    warte mniej-może jakieś 140 tys.Ale na pewno nie 80

                                                    --
                                                    moje zapachowe impresje
                                                  • 28.01.10, 13:31
                                                    lunula napisała:

                                                    Tak wiec nie
                                                    > pisz,ze przed remontem mieszkanie było warte 80 tysięcy, a potem sobie autorka
                                                    > doliczyła remont i nagle wartość skoczyła podwójnie-nigdy tak nie jest.Było moż
                                                    > e
                                                    > warte mniej-może jakieś 140 tys.Ale na pewno nie 80

                                                    Dokładnie tak.
                                                    Możemy pewnie założyć, że jakieś 140 tys.
                                                    Minus zadłużenie - czyli teściowa odziedziczyła spadek wartości 103 tys. (po
                                                    odjęciu zadłużenia).
                                                    Rozwiązanie: niech syn z synową spłacą te 103 tys. i dalej dowolnie dysponują
                                                    mieszkaniem.

                                                    --
                                                    chez alma
                                                  • 28.01.10, 13:31
                                                    Slonce, ale przepraszam, to tesciowa ma odpowiadac, za to, ze ONI
                                                    utopili 80 tys. w mieszkanie, ktore bylo ledwo co warte i ktorego
                                                    wartosc nie wzrosla? A jakby utopili 500 tys. w rudere to tez by
                                                    miala oddawac? No pomysl.


                                                    --
                                                    ---------

                                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • 28.01.10, 13:39
                                                    d.o.s.i.a napisała:

                                                    > Slonce, ale przepraszam, to tesciowa ma odpowiadac, za to, ze ONI
                                                    > utopili 80 tys. w mieszkanie, ktore bylo ledwo co warte i ktorego
                                                    > wartosc nie wzrosla? A jakby utopili 500 tys. w rudere to tez by
                                                    > miala oddawac? No pomysl.
                                                    >
                                                    >

                                                    Do-kła-dnie wink

                                                    Nie ma żadnego znaczenia, ile włożono w mieszkanie, ma znaczenie tylko to, ile
                                                    teściowa odziedziczyła - czyli wartość mieszkania - zadłużenie w chwili
                                                    otrzymania spadku.
                                                    Uczciwie można zaproponować jej odkupienie mieszkania za taką kwotę (czyli jeśli
                                                    pierwotna wartość wynosiła 160 tys., to za 123 tys.). Przy czym ona nie musi się
                                                    na to zgodzić, ale wtedy faktycznie powinna zwrócić koszty poniesione przez syna
                                                    i synową - ale znów, nie całe koszty, tylko tyle, o ile ich inwestycje podniosły
                                                    wartość mieszkania (czyli 37 tys. zadłużenia na pewno, plus jeśli mieszkanie
                                                    jest warte dziś np. 180 tys. to 180 - 160 = 20 tys.).

                                                    --
                                                    chez alma
                                                  • 28.01.10, 13:50
                                                    a dlaczego nie bierzecie pod uwagę, że ona im obiecała, że przepisze mieszkanie
                                                    a nie sprzeda? nie widzicie żadnej różnicy?
                                                    --
                                                  • 28.01.10, 13:58

                                                    > a dlaczego nie bierzecie pod uwagę, że ona im obiecała, że
                                                    przepisze mieszkanie
                                                    > a nie sprzeda? nie widzicie żadnej różnicy?


                                                    Nie smiem oczekiwac od ludzi, ktorych na to nie stac, aby
                                                    dotrzymywali jakichkolwiek obietnic. Jedyne co moge zrobic, to
                                                    usmiechnac sie, ladnie podziekowac i powiedziec "nie trzeba".


                                                    --
                                                    ---------

                                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • 28.01.10, 14:03
                                                    ale autorki nie stać na to "nie trzeba", władowali kasę właśnie po to, że im trzeba.
                                                    --
                                                  • 28.01.10, 14:10
                                                    Czyli, jednym slowem: ich interes wazniejszy od interesu tesciowej i
                                                    nalezy jej zabrac. "Bo przeciez obiecala". A ze pod most pojdzie?
                                                    Kogo to obchodzi. Wstyd mi by bylo, po prostu.


                                                    --
                                                    ---------

                                                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                                                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                                                  • 28.01.10, 14:22
                                                    dokładnie...cóż takie życie - a myslę, że jakby wiedzieli, że tak to się skończy
                                                    to na pewno inaczej rozegraliby to