• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Ciesze sie, ze dostali. Nie rozumiem, ze wzieli.

  • 29.01.10, 19:10
    Zakładam ten watek, bo w innym nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? zostało napisane takie zdanie :

    Ciesze sie, ze dostali. Nie rozumiem, ze wzieli.

    Moim zdaniem , jeżeli ktoś dostaje coś w prezencie ( bo tak należy traktować spadek) to dlatego, że darczyńca ze swoją własnością ma pełne prawo robić wszystko co mu się spodoba.
    Nie bardzo rozumiem dlaczego, jeżeli ja dostaje coś od osoby A ( bo on ma ochotę mi dać), mam nie brać, mówiąc, że to ma dostać osoba B.
    Przecież to brak szacunku dla darczyńcy! Jeżeli jest normalny i w pełni władz umysłowych to chyba ma swoje powody dlaczego daje temu a nie innemu!

    Dlaczego mam być "ponad niego"?? Mogę nie brać z rożnych przyczyn, to mówię: nie dziękuje. To on sobie sprzeda, przepije, przepuści w kasynie... to jest JEGO!!!!

    O co w tym chodzi, może ktoś mnie oświeci?




    Edytor zaawansowany
    • 29.01.10, 19:16
      niestety nie znam kontekstu, bo wątek o teściowej jest dla mnie po
      prostu za długi i z tego powodu nie chce mi się go czytać.

      Ale zgodzę się - jeśli z jakiegoś powodu nie przyjmuję prezentu, to
      nie miałabym tyle tupetu aby dodać, że ta lub inna osoba powinna ten
      prezent/darowiznę otrzymać. Kto i co dostanie to sprawa darczyńcy.
      Kropka i koniec.
      • 29.01.10, 19:26
        W dużym skrócie:
        Dziadek zostawił mieszkanie z długami ( nie wiem jakimi) i w złym stanie, USTNIE polecając, żeby dostał to jego wnuczek. Nie było formalnego testamentu.

        Po śmierci dziadka, właścicielka została matka 50l niepracująca, mieszkająca u swojego przyjaciela. Zadeklarowała, że uszanuje wole dziadka i mieszkanie jest z przeznaczeniem dla jej syna.

        Ów syn z zona oddłużył mieszkanie i wyremontował i mieszkał w nim parę lat ( wział na to kredyt). Obecnie rodzina się powiększa i chciałby sprzedać mieszkanie i zamienić na coś większego. Chciał uregulować to prawnie - a mamusia powiedziała - guzik - nie daje.


        Tytuł wątku, to stwierdzenie jednej z forumowiczek, ze jak oni mogli przyjąć ten spadek skoro mama nic swojego nie ma ani mieszkania ani pieniędzy.


        • 29.01.10, 19:56
          powinno się uszanować wolę darczyńcy i tyle
          jeśli dziadek przy świadkach zaznaczał, że ma to otrzymać wnuk z żoną i prawnuki
          to tak powinno się stać
          tym bardziej, że zainwestowano w to zapuszczone mieszkanie ogrom kasy
          a teściowa teraz nie chce oddać ani kasy ani mieszkania
          • 29.01.10, 21:47
            Testament rzecz święta - każdy powinien go przestrzegać i uszanowac co do joty
            ostatnią wolę zmarłego, w tym przypadku dziadka.

            To tyczy się zarówno matki/teściowej jak i syna/wnuka.

            Jeżlei po wypelnienu testamentu, sytuacja matki będzie leżała na sercu synowi,
            to się ją zatroszczy, jeżeli nie musi radzić sobie sama.

            Nie jest dokłanie w tym zorientowana ale jak rodzic osiąg ajakichs tam wiek i ma
            bardzo mały dochód, moze przez sąd dochodzic alimentów od dziecka.
    • 29.01.10, 19:19
      tylkotroche napisała:

      > Zakładam ten watek, bo w innym nieuczciwa teściowa - jak wybrnąć? został
      > o napisane takie zdanie :
      >
      > Ciesze sie, ze dostali. Nie rozumiem, ze wzieli.
      >

      > Nie bardzo rozumiem dlaczego, jeżeli ja dostaje coś od osoby A ( bo on ma
      ochotę mi dać), mam nie brać, mówiąc, że to ma dostać osoba B.

      Ale w tym przypadku wola dziadka była wyraźnie wyrażona - ale nie dopełnił
      formalności. Jego intencją nie było obdarowanie córki, chciał to
      mieszkanie dać wnukowi, córka jedynie ustawowo skorzystała na jego nagłej śmierci.

      Nie do końca przemawia do mnie argument, że gdyby faktycznie chciał, to by
      załatwił sprawę formalnie - niewiele osób spisuje testamenty, nawet w starszym
      wieku, ze względu na nieznajomość prawa i potencjalne koszty. Każdy uważa, że ma
      jeszcze czassmile Wiele uważa, że wystarczy ogłoszenie ich woli, żeby rodzina to
      uszanowała. Jak widać - nie zawsze tak się dzieje.
    • 29.01.10, 19:22
      Nie rozumiesz, bo nie jesteś szlachetna i tyle;-P
      • 29.01.10, 19:39
        Jak tak sobie myślę, to jestem wyjątkowo odporna na manipulacje i branie odpowiedzialności za inne osoby...
        Ze szlachetnością nie ma to nic wspólnego.

        Watek czytałam tylko trochę , ale coś mi się wydaje, że mamusia pół życia spędziła u boku alkoholika, robić jej się nie chciało, bo wolała się użalać nad sobą, a teraz patrzy jak wyrolować syna.
        Dziadek rozsądnie pomyślał, że co ma dać córce mieszkanie , przepije jej kolejny facet, niech lepiej ktoś z tego ma pożytek, kto pracy się nie boi.

        Takie luźne wrażenia....

        • 29.01.10, 19:45
          Tylkotrochę to był żartsmile A co do luźnych wrażeń - może teściowa w
          tamtym wątku z punktu widzenia prawa jest w porządku, ale czy
          moralnie też?
          • 29.01.10, 19:50
            Sorry smile
            to przez zimę taka zawzięta się robię.. smile smile
        • 29.01.10, 20:00
          co do tatusia alkoholika to chyba aż tak źle z nim nie było, bo synowie z nim po
          rozwodzie a nie z matką mieszkali
          mamusia znalazła sobie następnego pana
          ponoć kiedyś pracowała ale teraz woli siedzieć i nic nie robić
          a kobieta młoda - do pracy iść mogłaby
          ale po co - wymyśliła sobie, że podpisze z synem a i owszem umowę ale pod
          warunkiem, że ten do końca jej życia co miesiąc będzie jej płacił po 500 zł a
          oprócz tego po sprzedaży mieszkania zapewni jej następne zupełnie niezależne
          a syn zamiast o swoje dzieci dbać to do końca życia mamusi będzie na nią pracował
          • 29.01.10, 20:08
            No nieźle...
            Gdzieś w bankowości czy w consutlingu pracowała...?
            • 29.01.10, 20:17
              a to chyba trzeba się zapytać autorki z tego poprzedniego wątku smile
              prezesem firmy raczej nie była smile
              wcześniej mieszkała w domu swoich teściów, potem do konkubenta przeprowadziła się
              może w międzyczasie u ojca mieszkała
              • 29.01.10, 21:24
                Zalozcie sobie dziewczyny oddzielny watek i tam analizujcie zycie tesciowej. Jak
                widac duzo o nim wiecie, wiec temat sie Wam nie wyczerpie. Ale tutaj piszecie
                nie na temat.


                --
                ---------

                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                patetycznie i lekko mrocznawo.
                • 29.01.10, 21:54
                  niunia - nikt nie chce już z tobą dyskutować w tamtym wątku to przeskoczyłaś za
                  innymi tutaj?
                • 29.01.10, 23:10
                  ALe przecież założyły smile
    • 29.01.10, 21:07
      To ja Ci wytlumacze, zaznaczam, ze w zupelnym oderwaniu od poprzedniego watku,
      bo mi sie nie chce juz tego przypadku walkowac.

      Wytlumacze Ci na prostym przykladzie (symbolizm zamierzony), coby jasniej bylo
      (i zeby Attiya zrozumiala (zlosliwosc zamierzona)).

      1. Mieszkam w domu dziecka i jestem biednym dzieckiem w podartych tenisowkach.
      Moja mala biedna siostrzyczka w ogole nie ma butow. Dobry czlowiek kupuje nowe
      tenisowki i mowi, ze to dla mnie i ze chce mnie obdarowac. Nowe tenisowki sa
      sliczne i bardzo chcialabym je miec. Co zrobie:

      - przyjme tenisowki i bede w nich chodzic, czy
      - oddam je siostrze?


      Odpowiedz sobie teraz na to pytanie, a zrozumiesz sens mojej wypowiedzi.


      --
      ---------

      A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
      patetycznie i lekko mrocznawo.
      • 29.01.10, 21:11
        aleś dobrała analogię, no hoho!
        • 29.01.10, 21:16
          A co jest w niej nie tak?


          --
          ---------

          A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
          patetycznie i lekko mrocznawo.
          • 29.01.10, 21:18
            myśl bejbe, myśl
            • 29.01.10, 21:21
              OK. No to mamy pierwsza, ktora nie zrozumiala.


              --
              ---------

              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
              patetycznie i lekko mrocznawo.
              • 29.01.10, 21:24
                tak dosiu, nie zrozumiałaś
                no bywa
      • 29.01.10, 21:20
        Ten przykład symboliczny naciągany, aż miło. Żeby był bliższy
        prawdy, ja go trocę przerobię. Obie siostrzyczki są dorosłe i obie
        biedne. Jedna z siostrzyczek zostaje obdarowana. Ta obdarowana ma
        dwójkę dzieci. Oddaje prezent siostrzyczce czy swoim dzieciom?
        • 29.01.10, 21:24
          A goowno. Weźmie sobie. Takie wychowanie w DD, nie zjesz, nie ubierzesz, to Ci
          zabiorą.
          --
          http://c.wrzuta.pl/wi17028/08950543002950224a54ed8f/0/bez%20nazwy%202%20kopia
        • 29.01.10, 21:28
          O pewnie. Dzieci sie pojawily! big_grin Czekalam na to.

          Odpowiedz. Buty dostaje ten, kto jest obecnie (a takze prawdopodobnie w
          przyszlosci) w gorszej sytuacji, bez wzgledu na liczbe dzieci.

          Nie zapominaj, ze ja w dalszym ciagu mam podarte buciki, a moja siostra zadnych.



          --
          ---------

          A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
          patetycznie i lekko mrocznawo.
          • 29.01.10, 21:41
            Napisałam o dzieciach, bo ten przykład odzwierciedla sytuację.
            łatwo być wielkodusznym wobec bliskiej osoby, gdy jest ona jedyną
            bliską osobą i nie ma nikogo, za kogo jesteśmy odpowiedzialni.
            Swojemu dziecku oddałabym ostatnie buty. Gdybym miała wybierać
            między matka, siostrą, mężem, a własnym dzieckiem myślałabym o nim.
            Jeśli w jednym czasie potrzebowałam np butów ja i matka, a z kasa
            było krucho, to zawsze droższe dostawałam ja. I teraz, choć nie mam
            finansowych dylematów, to w sytuacji, gdy muszę wybrać ja lub dzieci
            wybieram dzieci.
            Wygrywa ten, kto najbardziej potrzebuje, a jeśli potrzebują
            równocześnie dwie osoby, wybiorę tę, która jest mi bliższa, bardziej
            bezbronna i za którą jestem odpowiedzialna.
            Ja wiem, że trudno to zrozumieć osobie, która dla rodziców nie była
            na pierwszym miejscu.
            • 29.01.10, 21:46
              Dobrze wiesz, ze tamtej sytuacji krzywda sie dzieciom nie dziala. Tym bardziej,
              ze na poczatku bylo to tylko jedno dziecko, o ile dobrze zrozumialam. I sprawe
              mozna bylo rozwiazac zupelnie inaczej (wynajem, a za dwa lata i paredziesiat
              tysiecy do przodu, mieszkanie lub dom).


              --
              ---------

              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
              patetycznie i lekko mrocznawo.
          • 29.01.10, 21:43
            No, ja bym zastanowiła się nad tym kto zrobi z nich lepszy użytek.
            Dlaczego nowe buciki ma dostać siostrzyczka, która wykorzystuje
            swoją biedę dla manipulacji innymi, którzy np. przynosza jej różne
            rzeczy do pokoju, a ona nawet nie musi się z niego ruszać? Dlaczego
            pozbawiona bucików ma być siostra, która co prawda ma znoszone , ale
            postanowiła zainwestować w swoją przysżłość i np. biega na rózne
            zajęcia czy gdzieś sobie dorabia? Bo tak wypada? Bo tak jest
            sprawiedliwie i po równo?
            • 29.01.10, 21:48
              Oczywiscie, ze masz racje. Ale ja zakladam, ze bliskich osob nie oceniam pod
              katem manipulanctwa, lenistwa itp.


              --
              ---------

              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
              patetycznie i lekko mrocznawo.
              • 29.01.10, 21:52
                Dosiu, no tak, ale wtedy musiałabyś kompletnie nic nie wiedzieć o
                żadnej z sióstr, one też musiałyby nic o sobie niewiedziec poza tym,
                ze jedna ma znoszone buty, a druga żadnych, a to jest w
                rzeczywistości nierealne. Nawet jezeli pominiem etykietki i nie
                bedziemy się zagłębiac w motywy to przecież i tak wiadomo jak mijają
                dni obu siostrom.
      • 29.01.10, 22:14
        ja Ci odpowiem: ja wezmę buty bo na moją małą siostrzyczkę będą za duże.
        --
    • 29.01.10, 21:39
      jezeli cos otrzymuje się w spadku, to ma się czas ustalony przez kodeks na jego
      przyjęcie. W tym czasie mozna się zastanowic, bo taki spadek moze byc tzw.
      "wejściem na minę". Spadek moze posiadac zadłuzenie, albo jakies inne długi,
      innych jeszcze spadkobierców (których ewenualnie trzeba spłacić), albo klauzlę,
      której wykonanie przyspoży kłopotów.
      Trzeba naprawdę się dobrze zastanowić, nad taka przysługą smile
    • 30.01.10, 01:59
      Mieszkam w domu dziecka i jestem biednym dzieckiem w podartych tenisówkach. Moja mala biedna siostrzyczka w ogole nie ma butow. Dobry czlowiek kupuje nowe tenisowki i mowi, ze to dla mnie i ze chce mnie obdarowac. Nowe tenisowki sa sliczne i bardzo chcialabym je miec. Co zrobie:

      - przyjme tenisowki i bede w nich chodzic, czy
      - oddam je siostrze?


      No to po kolei:

      1.matka, która nie pracuje to nie jest siostra bez butów.
      Matka jest do opieki nad dzieckiem a nie równorzędnym partnerem jak siostra.
      Matki obowiązkiem jest zapewnić buty dziecku a nie dziecka się troszczyć o buty matki!!!!
      2.matka, która mówi "weźcie, uszanuje wole dziadka, to dla was"- jest dorosła i wie co mówi - skoro tak mówi, to jest za to odpowiedzialna.
      3. dziadek jest ojcem rzeczonej matki i jego wola jest ważniejsza, bo on zna ja lepiej od jej dzieci i nie wolno podważać woli ojca!
      Bo to jest ojciec matki - i on ma swoje powody dla których postępuje tak a nie inaczej.


      Do Ciebie osobiście :

      tak mi się wydaje :
      za duzo bierzesz odpowiedzialności za cos co jest sprawa innych , a za mało za siebie.
      Niech kazdy pilnuje tego co ma i dostaje - to wszystkim bedzie lepiej.
      Na wszelki wypadek dodaje :
      uwagi o moim braku serca i empatii oraz zrozumienia możesz sobie odpuścić.
      na takie demagogiczne i manipulacyjne zagrywki jedni idą, a ja akurat nie.

      Jeżeli mowa o jakichkolwiek obowiązkach - to obowiązkiem matki jest powiedzieć :
      Ciesze się synu z twojego spadku/prezentu. ja sobie dam rade.
      Bo obowiązkiem matki jest sobie radzić a nie wisieć na dzieciach, zrozumiałaś leniu???

      A jak matka sobie nie radzi nijak to o pomoc dzieci się prosi, jak się poprosi to się dostaje.

      Nie ma obowiązku być odpowiedzialnym za swoja matkę!

      Był czas, że marudziłam na moja mamę...
      Odszczekuje.
      Dobrze, że jest taka jaka jest; a ty nią nie jesteś...
      leniu i manipulantko.

      Do roboty a nie żerować na dzieciach, a jak twoja mama robi cie w (...) to twój pech i nie udawaj , ze jesteś przez to lepsza od innych.










  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.