Dodaj do ulubionych

Co o tym mam myslec ?

16.02.10, 22:33
Moj maz stwierdzil,ze nie chce mi towarzyszyc w porodzie.Co
za ...Mowie mu,ze gdy robil to bylo mu przyjemnie,a na takie rzeczy
juz patrzec nie chce.Co o tym myslicie?
Edytor zaawansowany
  • miska_malcova 16.02.10, 22:40
    Nie naciskaj. Wytłumacz mu dlaczego to dla Ciebie takie ważne, aby tam był z Tobą
  • driadea 16.02.10, 22:41
    Uszanuj to. Przy robieniu kupy też nie musi Ci towarzyszyć, choc razem jecie
    obiady. Nie, żeby sranie i rodzenie było tożsame, ale to tak intymne, że twój
    mąz ma prawo nie chcieć. A przynajmniej jest szczery. Są tacy, którzy mimo
    niechęci towarzyszą przy porodze, a potem nie moga na swoje kobiety patrzeć, bo
    jedyne, co widzą, to to, co podczas porodu...
  • majenkir 17.02.10, 03:50

    driadea napisała:
    > Nie, żeby sranie i rodzenie było tożsame

    Oj? wink

    --
    Charty
    Ola i Wiktor
  • driadea 17.02.10, 17:11
    majenkir napisała:

    >
    > driadea napisała:
    > > Nie, żeby sranie i rodzenie było tożsame
    >
    > Oj? wink

    A jest tożsame???
  • kulma.m 16.02.10, 22:46
    Chetnie odnalazlabym moj post "poporodowy" sprzed dwoch lat.
    Postaram sie to zrobic, ale w skrocie powiem Ci, ze moj tez nie byl
    chojrakiem, a poniewaz pantoflarz i ciaaaaagle mu mowilam ze ja tez
    nie chcialabym tam byc (na porodowce), ze sie boje itp. jako tako
    (ale bardziej jako niz tako) stanal na wysokosci zadania smile
    Uciekl przed samym "urodzeniem" mlodej, po czym wparowal do pokoju
    (mialam jedynke, z tym ze tylkiem do drzwi smile w momencie kiedy mnie
    szyli smile
    Do dzis twierdzi ze nic nie widzial smile moze z przejecia, ale sorry
    jak masz nogi rozstawione do drzwi wejsciowych a lekarka Ci siedzi
    miedzy nogami i szyje i potrzebuje do tego swiatla to watpie zeby
    tak "nic" nie widzial hahaha.
    W kazdym razie niech Twoj nie wierzy ze to wplywa na pozycie, u nas
    nie wplynelo smile a "rozne" rzeczy sie dzialy na porodowce smile
    I, co musze niestety przyznac, uwazam ze obecnosc meza jednak
    pomaga, to nic ze sie na niego darlam, ze go sciskalam za reke a on
    mial wzrok jak przestraszony chopiec... POMAGALO
    Teraz, kiedy chcemy miec drugie dziecko, powiedzialam mu ze bez
    niego nie rodze wiec nie ma mowy o drugim, smial sie ze jego mama
    przyjedzie itp. ale sam przyznal ze i tak chce tam byc, ze zartowal
    i napewno nikt inny niz on nie bedzie mi towarzyszyl smile


    Pozdrawiam
    Marta
  • mo_cuishle 16.02.10, 23:04
    A mnie już powoli wkurza to cackanie się nad chłopami - może jednak
    on nie da rady, a może zemdleje, a może mu oszczędzić tego widoku,
    on taki wrażliwy, itd itp...
    To nie jego w końcu będzie bolało, nie będzie miał skurczów, nie
    jego będą ciąć, ani szyć. Kobieta wyboru nie ma i nikt jej nie pyta
    czy da radę i czy może nie zemdleje - nie ma wyjściawink
    A żeby ON plecy rozmasował, szklankę wody podał, czy wstać pomógł,
    wsparł nieco, to chyba nie trzeba wielkiej odwagi?
    Nie, najlepiej zostawić ukochaną samą (nie mówię o sytuacji, w
    której to żona nie chce pomocy, bo sama mobilizuje sie bardziej!) i
    zwiać. Na sam finał przecież faktycznie może wyjść, skoro to dla
    obojga krępujące, lub z chłopa taki esteta.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/hchygzu3dfw4lopa.png
  • jowita771 17.02.10, 10:59
    > W kazdym razie niech Twoj nie wierzy ze to wplywa na pozycie, u nas
    > nie wplynelo smile

    A, jak u Was nie wpłynęło, to znaczy, że u nikogo nie wpłynie, założycielka
    wątku i jej mąż mogą być spokojni, gwarancja jest wink
    --
    pieczywo zeby nie obsychalo trzymaj w wiadrze z woda
    a dluga rura z wrotka na kazdym koncu bedzie wspanialym samochodem
    dla węża /moofka/
  • mika_p 16.02.10, 23:05
    A czy on w ogóle wie, jak przebiega poród? Że najpierw jest głównie nudno, potem
    z biegiem coraz bardziej boli, a dopiero potem następuje II faza i dziecko
    przychodzi na świat?
    Może on w ogóle nie ma pojęcia o I fazie i odmawia samej II?
    W I będzie ci potrzebny, w II niekoniecznie.
    Uświadom go przy okazji, że tak czy siak ma duże szanse ci towarzyszyć, bo poród
    zaczyna sie na długo przedtem, zanim jedzie się do szpitala - pierwsze skurcze
    nie są częste, do szpitala jedzie sie przy częstotliwości 10 minut, ta domowa
    faza może trwać długo. Czy on zamierza wtedy wyjść z domu a ciebie wysłać taksówką?

    --
    1% dla Filipa
  • elske 16.02.10, 23:16
    A ja wierzę że może nie chcieć.Faceci niby tacy twardziele, ale porod może ich
    przerastać.Kiedys czatałam na forum post dziewczyny, ktora pisała ze przy
    porodzie był z nią maz .Niby ładnie, pięknie a pozniej nabijał się z niej , że
    niby ją tak bolało.
    Są też faceci, ktorzy po porodzie nie bedą mieli ochoty na seks z zona , bo będą
    ją widzieć cały czas na sali porodowej, w trakcie porodu.

    Mój maz w czasie pierwszego porodu, kiedy usłyszał dziewczyne krzyczącą zasciana
    , zbladł i powiedział ,zebym sie nie obraziła, jesli wyjdzie w czasie porodu,
    kiedy bede krzyczeć.Stwerdził ze jest za słaby psychicznie .Ostatecznie został
    do końca (miałam lekki poród,zdziwił sie ze nie krzyczałan bo myślał że to
    standard tongue_out ).
    Poadaj z mezem.Zaproponuj że na porodówke pojdziecie razem, a jak poczuje ze nie
    daje rady, wyjdzie na korytarz i poczeka.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/gb/vf/y0um/xpo0LdaCWdEfsPVtRA.jpg
    "Mamo nie boj się, to tylko Hehalump trąbi."
  • girasole01 16.02.10, 23:17
    No wlasnie z tego co czytam to nawet czesc kobiet-mam nie za bardzo
    ma pojecie jak moze wygladac obecnosc faceta przy porodzie - mam na
    mysli posty w stylu "lepiej zeby TEGO nie widzial", "to co zobaczy
    moze sie odbic na waszym zyciu seksualnym" itp.
    Otoz drogie Panie i Panowie - mezczyzna przy porodzie NIE MUSI
    zagladac kobiecie w krocze. Pomijajac juz fakt, ze moze uczestniczyc
    tylko w pierwszej fazie porodu, rowniez uczestniczac w drugiej moze
    stac przy glowie rodzacej, bez zagladania w krocze jezeli tylko
    uwaza, ze "ten przerazajacy widok" mialby tragicznie wplynac na jego
    psychike.
  • lolinka2 16.02.10, 23:35
    no to taki mało męski (w rozumieniu: odważny, silny, nieustraszony) ten
    twój mąż jest...
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • kingadaw 16.02.10, 23:39
    Ja zawsze mówiłam ,że skoro był przy poczeciu to nich stanie na wysokości
    zadania i niech będzie przy porodzie. Poza tym pacjentka od pasa w dół jest dla
    szpitala, a w górę dla męża.

    Inna sprawa że ja mojego wyrzuciłam, bo wkurzał mnie i rozpraszał, nie mogłam
    się skupić tongue_out

    Jeśli to twoje pierwsze dziecko, to nie jesteś w stanie przewidzieć jak
    zareaguje twoja psychika: czy w kulminacyjnym momencie nie będziesz chciała go
    wypuścić, czy go wyprosisz, czy będzie ci obojętne ze twój poród pokazują na
    największym ekranie w mieście.
    --
    Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu
  • heca7 17.02.10, 00:00
    Mojemu za I razem tak się spodobało rodzenie, że jeszcze 2 razy mi towarzyszyłwink
    Ale on taki hardcorowy jest, że jak położna powiedziała, że już główkę widać to
    polazł między moje nogi obejrzećbig_grin aż mu zazdrościłam. Nic go nie ruszało,tylko
    na wkłuwanie igły na zzo nie chciał patrzyć bo bał się, że mnie sparaliżujesmile
    dzieci zawsze to on trzymał na rękach pierwszy(nie licząc ,że leżały na moim
    brzuchu)
    Seksu mu się nie odechciało ani trochę.
    Ja bym się nad facetem nie rozczulała,bez przesady- niech nie kręci i powie
    szczerze, że go to nie kręciwink a nie dorabia ideologiębig_grin
    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • myelegans 17.02.10, 01:24
    Nie ma co isc w zaparte, na sile nie zmusisz, ale warto chlopu
    uswiadomic, ze jest on Twoim glosem i adwokatem z personelem
    medycznym, bo Ty bedziesz w mocno uposledzonej pozycji. POza tym
    przyda sie jako chlopak na posylki, przynies wode, zmienic pozycje,
    pomasowac plecy, wieszak do uwieszenia podczas skurczow, do
    sciskania podczas parcia itd. itp.
    Moze wynegocjuj to zeby byl do momentu parcia, zreszta jak sie
    ustawi w okolicy glowy i odwroci to wiele nie zobaczy.
    Maz kolezanki tez taki wrazliwy byl i mial wychodzic, w koncu tak go
    zajeli, kazali mu nogi zony trzymac, glaskac po glowie i
    przytrzymywac glowe, ze nawet zapomnial, ze wrazliwy jest.
    Moj byl na takim haju, ze we dwojke to dziecko wypchalismy, patrzyl
    miedzy nogi na progres, podczas boli partych liczyl i dopingowal,
    cieszyl sie jak gupi jak zobaczyl glowke, a ja poprosilam o
    lusterko, zeby tez popatrzec.
    Tata jak najbardziej przydatny, pozniej patrzyl lekarzowi i
    pielegniarkom jak lew na rece i zadawal tuzin niepotrzebnych pytan.
  • franczii 17.02.10, 03:12
    Mysle, ze egoista i pan wygodny.
    Ja bym czegos podobnego nie przetrawila, tzn. nie zmuszalabym ale potem chyba by
    juz nie odzyskal w moich oczach, utracilabym zaufanie chyba bezpowrotnie gdybym
    nie mogla na niego liczyc w takiej chwili.
    Uwazam, z facet ma obowiazek wspierac partnerke jesli ona tego potrzebuje i nie
    zapominac, kto przy porodzie ma trudniej i kto potrzebuje wsparcia. Mnie tez
    wkurza to cackanie sie chlopow ze soba.
  • orissa 17.02.10, 10:19
    Kiedyś sami egoiści byli.
    Biedni faceci, nie mogą mieć własnego zdania, podejmować decyzji, ich obowiązkiem jest robić wszystko na życzenie bab nawet wbrew sobie. Niech się baby wreszcie przestaną cackać ze sobą.
    --
    Nie bij. Kochaj.
  • lacitadelle 17.02.10, 11:28
    > Kiedyś sami egoiści byli.
    > Biedni faceci, nie mogą mieć własnego zdania, podejmować decyzji, ich obowiązki
    > em jest robić wszystko na życzenie bab nawet wbrew sobie. Niech się baby wreszc
    > ie przestaną cackać ze sobą.

    Akurat baba w kwestii porodu to nie ma żadnego wyboru i możliwości cackania,
    musi urodzić i tyle (no chyba że chodzi Ci o cesarkę na życzenie).
  • franczii 17.02.10, 12:14
    No toz wlasnie ci pisze, ze moj moglbyl podjac decyzje odmowna kiedy mu
    powiedzialam, ze bede go bardzo potrzebowac, bede sie przy nim czuc bezpiecznie
    i dzieki jego obecnosci bede sie czuc swobodniej wsrod obcych ludzi w tak
    intymnej sytuacji a to z pewnoscia nie bedzie bez znaczenia dla przebiegu
    porodu, wrecz mi go ulatwi.
    Gdyby wtedy mi jednak odmowil to nie twierdze, ze rozlecialoby sie nasze
    malzenstwo ale z pewnoscia wplyneloby to na nasze stosunki i zaufanie. Nie
    jestem nieczulym glazem, doskonale wiem, ze to nic milego byc swaidkiem cierpien
    ukochanej osoby ale uwazam ze sa sytuacje kiedy nalezy myslec bardziej o drugiej
    osobie i zamiast skupiac sie na sobie nalezy udzielic pomocy temu, kto bardziej
    w danym momencie potrzebuje i jest w gorszej sytuacji.
  • cynamonowy_chochlik 17.02.10, 07:19
    Gdyby mój mąż mi coś takiego powiedział, to chyba szybko by przestał być moim
    mężem. No ale ja mojego sprawdziłam przed ślubem wink
    Prawdziwy partner to taki, który wraz z żoną wypuszcza potomka na świat oraz
    nigdy nie wypuszcza w świat informacji, jak to wyglądało. Innymi gardzę.
  • des4 17.02.10, 07:33
    sprawdziłaś rodząc dziecko przed ślubem i każąc mu warować przy
    tobie pod groźba rozwodu???
    --
    "Rosja w przeciwieństwie do USA, które powoli się cofają w tym
    zakresie, nadal lata w kosmos, ma własny shuttle, którym wozi nawet
    Amis, bo oni tego już nie mają."
    eva15
    "Czy ta drabina miała długość 124 pietra?"
    króliklesny
  • iwoniaw 17.02.10, 09:36
    Pan ma w d.. twój komfort, poczucie bezpieczeństwa i potrzeby. Co masz o tym
    myśleć? A co można myśleć o osobie, która odmawia ponoć najbliższej
    jednostce wsparcia i obecności w nowej, stresującej i najprawdopodobniej bardzo
    ciężkiej fizycznie sytuacji?
    Ciekawe, czy on z tych, którzy dla odmiany przy byle katarku wymagają
    nieustającej asysty, pielęgnacji, obsługi i zapewniania atrakcji?

    --
    "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot
    odechciało"
  • orissa 17.02.10, 10:21
    iwoniaw napisała:

    > Pan ma w d.. twój komfort, poczucie bezpieczeństwa i potrzeby. Co masz o tym
    > myśleć? A co można myśleć o osobie, która odmawia ponoć najbliższej
    > jednostce wsparcia i obecności w nowej, stresującej i najprawdopodobniej bardzo
    > ciężkiej fizycznie sytuacji?

    Dla faceta to też może być sytuacja nowa, stresująca, nieprzyjemna i niezrozumiała. Czy w związku z tym kobieta myśli o jego komforcie i potrzebach? Nie, ma je głęboko w d...
    --
    Nie bij. Kochaj.
  • iwoniaw 17.02.10, 10:45
    Nie widzisz subtelnej różnicy w przeżyciu porodu przez kobietę a towarzyszącego
    jej faceta? No to cóż, ja widzę. I oceniam takiego faceta podobnie jak osobę,
    która odmówiłaby komuś bliskiemu trzymania go za rękę, gdy umiera w
    cierpieniu w hospicjum - bo to przecież też taaaaaaaakie stresujące,
    nieestetyczne i dołujące, normalnie w d.. ma taki chory rodzinę chcąc, by przy
    nim była, nie?

    --
    "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot
    odechciało"
  • orissa 17.02.10, 10:54
    Ja inaczej oceniam takiego faceta i inaczej oceniam kobietę, która absolutnie domaga się jego obecności przy porodzie nie zwracając najmniejszej uwagi na jego odczucia. Akurat ja nie uznaję w związkach postawy roszczeniowej i bezkompromisowych wymagań. Jeśli Ty uważasz, że kobieta ma prawo do wymagania obecności faceta przy porodzie, a facet nie ma prawa do odmowy, to Twoja sprawa i problem Twojego faceta.
    --
    Nie bij. Kochaj.
  • panistrusia 17.02.10, 11:40
    Ale tu nie chodzi o to, że facet nie słucha kobiety: dziwne i dające do
    myślenia jest to, że sam z siebie nie chce.
  • iwoniaw 17.02.10, 11:43
    CytatAkurat ja nie uznaję w związkach postawy roszczeniowej i bezkompromi
    > sowych wymagań.


    A to w sumie faktycznie nie mój problem, że niektórzy niczego od partnera nie
    wymagają. Ja wymagam, podobnie jak mąż ode mnie - i może dlatego potem nie muszę
    zakładać wątków z cyklu "dlaczego traktuje się mnie jak śmieć".

    --
    "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot
    odechciało"
  • orissa 17.02.10, 12:18
    iwoniaw napisała:

    > A to w sumie faktycznie nie mój problem, że niektórzy niczego od partnera nie
    > wymagają. Ja wymagam, podobnie jak mąż ode mnie - i może dlatego potem nie musz
    > ę
    > zakładać wątków z cyklu "dlaczego traktuje się mnie jak śmieć".

    Nie znam się na tematyce traktowania ludzi jak śmieci, Ty lepiej orientujesz się w tym temacie, skoro go podjęłaś.
    A tak na marginesie - szkoda, że widzisz wyłącznie skrajności.
    --
    Nie bij. Kochaj.
  • iwoniaw 17.02.10, 12:22
    CytatNie znam się na tematyce traktowania ludzi jak śmieci, Ty lepiej
    orientujesz si
    > ę w tym temacie, skoro go podjęłaś.


    No widzisz, skoro się nie znasz na temacie, to może lepiej go nie podejmuj?

    Cytatszkoda, że widzisz wyłącznie skrajności.

    Tak, ja widzę wyłącznie skrajności big_grin Twoje wypowiedzi to rozumiem wyważone
    opinie? big_grin


    --
    "Szkoda, że mamy nie mogą też sobie pójść, kiedy im się podoba i spac poza
    domem. A mamom byłoby to szczególnie potrzebne co jakiś czas" (Muminki)
  • orissa 17.02.10, 12:29
    iwoniaw napisała:

    > No widzisz, skoro się nie znasz na temacie, to może lepiej go nie podejmuj?

    Dlatego go właśnie nie podjęłam - temat traktowania innych jak śmieci zostawiłam przecież Tobie tongue_out

    > Cytatszkoda, że widzisz wyłącznie skrajności.
    >
    > Tak, ja widzę wyłącznie skrajności big_grin

    Skoro uważasz, że pomiędzy jednym (brakiem wymagania od faceta aby był obecny przy porodzie) a drugim (brakiem wymagania od niego czegokolwiek innego) nic nie ma, to jest to dla mnie skrajność.
    W moim związku pomiędzy jednym a drugim jest jeszcze cała masa różnych oczekiwań, kompromisów i sytuacji do omawiania, ale mój związek opiera się na partnerstwie i pewnie dlatego jesteśmy szczęśliwi, czego mogłoby nie być przy relacjach opierających się wyłącznie na wymaganiach.


    --
    Nie bij. Kochaj.
  • franczii 17.02.10, 11:48
    No powiedz prosze, jak oceniasz faceta, ktory juz na poczatku ciazy zapowiada,
    ze on nie bo on za delikatny za wrazliwy na porod. No coz, nie wiem jak ty ale
    ja bym sie bardzo zawiodla na takim facecie. W tym tez mozna jakis kompromis
    osiagnac, jest czas, zeby sprawe przemyslec, przygotowac sie do porodu i
    przynajmniej obecnosc w pierwszej fazie jesli takie ma zyczenie rodzaca jej sie
    nalezy.
    Tak jak kobieta kategorycznie nie moze zmusic bo co za pozytek z takiego
    wsparcia tak facet kategorycznie nie powinien odmawiac. I nie ma tlumaczenia, ze
    to jest nowa sytuacja dla niego bo to jest sytuacja nowa dla obojga. Tyle ze on
    moze w kazdej chwili wyjsc z sali porodowej a jego partnerka nie moze i o tym
    powinien pamietac.
    Nie rozumiem jak mozna odmowic pomocy kiedy prosi i potrzebuje najblizsza osoba,
    to mi sie nie miesci w glowie. Po czyms takim nie potrafilabym patrzec i ufac
    jak wczesniej, bo mialabym poczucie, ze mnie zawiodl.
  • iwoniaw 17.02.10, 12:05
    Nie widzę, żeby ktoś tu proponował zmuszanie faceta mdlejącego na widok krwi do
    osobistego odebrania porodu. Natomiast pisanie, że jest "roszczeniowym"
    oczekiwanie, iż najbliższa osoba i zarazem ojciec dziecka będzie kobietę
    wspierał w tym trudnym momencie, dbał o jej komfort i logistykę
    "okołowydarzeniową", jest co najmniej dziwne.

    --
    "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot
    odechciało"
  • orissa 17.02.10, 12:17
    Żądanie, a oczekiwanie, to dwie różne rzeczy. Oczekiwania nie nazwałam postawą
    roszczeniową. Żądanie owszem, jest dla mnie roszczeniem.
    --
    Nie bij. Kochaj.
  • iwoniaw 17.02.10, 12:24
    Czy może jednak źle jej z odmową męża i pyta, czy inne miałyby więcej
    zrozumienia dla takiego mającego gdzieś rodzącą żonę pajaca?

    --
    "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
    mniej awanturujący."
  • orissa 17.02.10, 12:30
    A ktoś twierdzi, że żądanie dotyczyło autorki wątku?
    --
    Nie bij. Kochaj.
  • iwoniaw 17.02.10, 12:48
    No, ja rozmawiam na temat poruszony w pierwszym poście. Skoro ty nie, to z mojej
    strony EOT.

    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • orissa 17.02.10, 12:50
    iwoniaw napisała:

    > No, ja rozmawiam na temat poruszony w pierwszym poście.

    Nie da się nie zauważyć... rotfl big_grin


    --
    Nie bij. Kochaj.
  • orissa 17.02.10, 12:14
    franczii napisała:

    > No powiedz prosze, jak oceniasz faceta, (...)

    Nie oceniam ani człowieka, ani sytuacji, kiedy nie znam pełnych faktów.

    --
    Nie bij. Kochaj.
  • e_r_i_n 17.02.10, 18:03
    orissa napisała:

    > Jeśli Ty uważasz, że kobieta ma prawo do wymagania obecności
    > faceta przy porodzie, a facet nie ma prawa do odmowy, to Twoja
    > sprawa i problem Twojego faceta.

    Facet ma prawo do odmowy, kobieta do odpowiedniej oceny tej odmowy.
    Widzę 'subtelną' różnicę w sytuacji kobiety i mężczyzny w czasie porodu. I
    jedna, i druga osoba się stresuje i przeżywa, ale 'chyba' kobieta jednak więcej
    emocji ma.
    Też stawiam na to, że facet nie ma pojęcia o tym, jak wygląda poród - pewnie dla
    niego to tylko morze krwi i żona widoczna tylko od pasa w dół.
    A fakt jest taki, że facet podczas porodu jest bezcenny.

    --
    Posiadanie dziecka jest jak tatuaż na twarzy. Trzeba być całkowicie pewnym, nim
    się podejmie ostateczną decyzję.
    MAZURY CUD NATURY - GŁOSUJ!
    Bliżej niż dalej
  • franczii 17.02.10, 12:19
    Orisso, Przy calym szacunku dla odczuc i komfortu faceta, to kobieta jest przy
    porodzie strona ktora bardziej potrzebuje zrozumienia i pomocy. To od jej
    komfortu psychicznego zalezy udany porod. Do kogo ma sie zwrocic i od kogo ma
    oczekiwac pomocy jak nie od najblizszej osoby?
  • orissa 17.02.10, 12:35
    Franczii, ja nie twierdzę, że kobieta tego nie potrzebuje, że nie ma prawa potrzebować wsparcia swojego faceta, nigdzie czegoś takiego nie napisałam. Po prostu uważam, że to nie fair żądać od faceta aby był obecny przy porodzie, a jak facet odważy się odmówić albo mieć wątpliwości, to jest egoistą, pajacem i w ogóle najgorszym typem. Moim zdaniem facet ma pełne prawo do własnych odczuć i do współdecydowania o takich sprawach, wątpliwości można rozwiać podczas rzeczowej, konkretnej dyskusji a nie twierdzeniem "bo mi się obecność ojca dziecka należy i już".
    --
    Nie bij. Kochaj.
  • franczii 17.02.10, 12:52
    Jestem bardziej kategoryczna. Uwazam, ze mamy prawo oczekiwac pomocy i oparcia i
    mamy prawo wyrazic dezaprobate kiedy partner nam wsparcia w potrzebie nie
    udzieli bo wazniejsze sa wtedy dla niego wlasne odczucia. Oczekuje, ze przy
    porodzie moj partner swoje odczucia postawi na dalszym planie i wtedy to ja
    bede dla niego najwazniejsza. Oczekuje oparcia i drobnego poswiecenia (bo to
    jest drobne poswiecenie wobec tego, co przezywa rodzaca). Dziwi mnie, ze jakis
    gosc nie chce pojsc na porodowke kiedy jego partnerka rodzic bedzie jego
    dziecko. Jest to dla mnie kwestia odpowiedzialnosci. Mnie by roznioslo gdybym
    wiedziala, ze najblizszy czlowiek potrzebuje mojej pomocy chocby do tego, zeby
    wyladowac na mnie w bolu swoj stres. Gdybym mu pomocy odmowila czulabym sie jak
    ostatni tchorz i nie moglabym mu potem spojrzec w oczy. Egoista nie nazwe tylko
    faceta odmawiajacego towarzyszenia przy porodzie ale tez kobiete, ktora swojego
    ukochanego opusci w trudnej dla niego chwili.
  • deodyma 17.02.10, 09:56
    jesli facet nie chce, nie zmusisz go do tego.
    znam przypadki, gdzie mezowie nie chcieli towarzyszyc swoim zonom
    przy porodach i zadna sila nie zmusila ich do tego.

    --
    z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotnabig_grin
  • joanna35 17.02.10, 10:30
    Oczywiście, zastosuj się do rad forumek, tym bardziej, że to nie ich
    mąż i ich związek więc bez oporów odreagowują własne frustracje na
    Twoim ślubnym. Oczywiście,zmuś męża do uczestniczenia w porodzie
    wbrew niemu, tylko nie zakładaj za pół roku kolejnego wątku pod
    tytułem dlaczego mój mąż mnie unika po urodzeniu dziecka.Pozdrawiam
    i życzę podjęcia rozsądnej decyzji.
  • iwoniaw 17.02.10, 10:48
    postawę odwrotną pt "mężuś niech przypadkiem nie będzie obciążony za bardzo moją
    osobą, wszak poradzę sobie, a co on się będzie stresował, delikatniusi jest" i
    polecasz jako szczęśliwa i zadowolona żona?

    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • dynema 17.02.10, 10:30
    Chodzicie razem do szkoly rodzenia? Jak nie to moze nalezy obejrzec
    razem jakis film z porodu? Wyobrazenie o porodzie niektorych ludzi
    jest bliskie tresci filmu 'Pila VI'... tez bym sie bala ;-
    ).Staralabym sie zbadac przyczyny jego niecheci - jednak to jest
    dziwne ze w sytuacji kiedy ktos kogo kochasz cie potrzebuje trzaska
    sie dzwiami i mowi aby radzil sobie sam.
  • orissa 17.02.10, 10:59
    anka-65 napisała:

    > Moj maz stwierdzil,ze nie chce mi towarzyszyc w porodzie.

    Z jakiego powodu? Rozmawialiście o tym, czy odpowiedział "nie bo nie"?

    > Co
    > za ...Mowie mu,ze gdy robil to bylo mu przyjemnie,a na takie rzeczy
    > juz patrzec nie chce.

    Poród to nie jest wydarzenie do patrzenia. Ma sobie popatrzeć w odwecie, że przyjemnie mu się bzykało?

    > Co o tym myslicie?

    Myślę, że Twoja wypowiedź jest zbyt lakoniczna, aby udzielić Ci sensownej rady. Za mało faktów podajesz, nie napisałaś czy rozmawialiście o tym, jak przebiega poród, czy powiedziałaś o powodach przez które chciałabyś aby on był przy Tobie, czy rozmawialiście razem z położną.
    --
    Nie bij. Kochaj.
  • girasole01 17.02.10, 11:47
    "Poród to nie jest wydarzenie do patrzenia."

    No wlasnie o to chodzi. On nie ma tam byc, zeby sobie popatrzec "za
    kare", ze ja zaplodnil. On ma tam byc, zeby jej pomoc, wspierac,
    ulatwic porod. Pomoc pojsc do toalety, podniesc jak bedzie chciala
    wstac, pomoc jej kucnac jesli bedzie tego chciala, podac napoj itp.
    Tylko zapewne on tego nie rozumie, bo nie wie jak wyglada porod.
  • deodyma 17.02.10, 11:51

    orissa napisała:



    > Poród to nie jest wydarzenie do patrzenia. Ma sobie popatrzeć w
    odwecie, że prz
    > yjemnie mu się bzykało?


    wiesz, ze spotkalam sie juz z takim mysleniem?
    jedna z moich kolezanek z pracy rozmawiala ze mna kiedys na ten
    temat a poniewaz porod zblizal sie wtedy wielkimi krokami
    stwierdzila, ze jej maz bedzie jej towarzyszyl przy porodzie a
    dlaczego?
    " niech zobaczy, jak kobieta sie meczy podczas porodu, skoro sobie
    pobzykal"big_grin






    --
    z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotnabig_grin
  • alabama8 17.02.10, 11:03
    Kobieta ma prawo wymagac obecności partnera przy porodzie. Kobieta
    ma prawo wymagac, żeby partner przez 9 długich miesięcy zadał sobie
    odrobinę trudu i zaznajomił z tym czym jest i jak wygląda poród.
    Chyba że to niestety idiota, który poród widział tylko w telewizji
    gdzie pokazują tylko fazę parcia.
    Poród to kilka - kilkanaście godzin skurczów, podczas których trzeba
    po prostu byc z kobietą, podac sok, pomasowac plecy, podac szlafrok,
    skombinowac cos do zjedzenia. Podczas fazy parcia facet może sobie
    po prostu wyjśc, nie jest położną ani lekarzem i akurtat w tym
    momencie jest już zbędny.
    --
    Alabama8
  • foczkaka 17.02.10, 11:13
    A czy Twoj maż wie jak przebiega porod?
    Ja jeszcze nie rodziłam i nie wnikaliśmy zabardzo w rozmowach w tę tematykę. Mój
    mąż na hasło "poród" tez sie zapieral ze nie chce przy tym byc. Ale mu kiedys
    wyjasniłam że najpierw jest długo długo nic, tylko boli i na pewno będę go
    potrzebować jakby co, a w drugiej fazie juz nie koniecznie. przyjął do
    wiadomości. W II fazie to ja tez bym pewnie nie chciała żeby przy tym był. Nie
    musi zaglądac mi między nogi, nie musi przecinać pępowiny, niech tylko wspiera i
    będzie na początku. No i przy założeniu że jeśli w trakcie któres z nas uzna ze
    powinien wyjsc to wyjdzie.

    Pogadaj z mężem na spokojnie, wytlumacz jak to przebiega. Popros zeby byl z Toba
    na poczatku, ale np wyjdzie jak sie akcja porodowa rozwinie.
    --
    -------------------

    nowe, nowe idzie smile
  • ankh_morkpork 17.02.10, 11:19
    Ci przy porodzie? Co ON rozumie pod pojęciem towarzyszyć Ci przy porodzie, a co to pojęcie znaczy dla CIEBIE? Czego od niego oczekujesz?

    Wymagasz, aby był obecny w tzw. drugiej fazie porodu i przecinał pępowinę, a on odmawia, bo nie chce widoku krwi, śluzu, boi się, że zemdleje, itp. itd?

    Chcesz, żeby masował Ci plecy, podawał wodę do picia, wzywał położną w czasie pierwszej fazy, kłócił się z lekarzem o znieczulenie, a wyrażasz zgodę, aby wyszedł z sali w czasie "finału"?

    Może byście tak na spokojnie o tym porozmawiali jak dorośli ludzie, zamiast sie zaperzać i obrażać?

    Mój mąż powiedział mi szczerze, że nie będzie w stanie zniesć widoku krwi, ale będzie mi towarzyszył w trakcie porodu tak długo, jak będzie w stanie, i ja to zaakceptowałam. I wszystko poszło w porządku.

    --
    Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
    Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
  • yoma 17.02.10, 12:18
    I pomyśleć, że kobiety przez tysiąclecia rodziły w towarzystwie innych kobiet,
    bo to była babska sprawa...
    --
    Lesiu zrób to!
  • iwoniaw 17.02.10, 12:27
    pomocy, jaką "od tysiącleci" kobiety od nich otrzymywały z automatu.
    I zobacz, co Ci powiedzą. I jaka będzie na te żądania reakcja męża (szczególnie
    ciekawa w przypadku jeśli on z tych delikutaśnych, co to przy porodzie nie
    potrafią żony wspomóc w żaden sposób).

    --
    "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot
    odechciało"
  • franczii 17.02.10, 12:29
    zapomnialas dodac, ze kobiety przez tysiace lat rodzily w towarzystwie
    NAJBLIZSZYCH kobiet. A teraz ida na porodowke i oddaja sie w rece ludzi z
    dyzuru, ktorych widza pierwszy raz na oczy.
    Relacje w malzenstwie tez sie bardzo zmienily, przede wszystkim maz najczesciej
    jest najblizsza osoba i najblizszym przyjacielem. Przez setki lat stosunki w
    malzenstwie wygladaly zupelnie inaczej, nie pisz tylko ze tak bylo lepiej.
  • girasole01 17.02.10, 13:04
    Hehe, babska sprawa przez tysiaclecia bylo tez wylaczne zajmowanie
    sie dziecmi i domem, brak dostepu do edukacji i brak praw
    wyborczych. Rozni ludzie, rozne grupy spoleczne robily przez wiele
    lat rozne rzeczy, ktorych niekoniecznie chcieliby robic obecnie.
    Swiat stalby w miejscu, gdybysmy na kazdym kroku poslugiwali sie
    stwierdzeniem "tak jest od dawna, wiec po co to zmieniac".
  • ruta.dl 17.02.10, 12:28
    Nie ciagnij faceta na sile do porodu. Nie kazdy facet dobrze to
    zniesie. Jak juz musisz miec kogos bliskiego ze soba to wez
    mame/tesciowa/sioste/przyjaciokle.
    I nie mowcie ze to jego obowiazek, bo przez lata cale kobiety
    rodzily bez mezow, w towarzystwie innych kobiet i jakos dzieci
    uposledzone z tego powodu nie byly. Chocial wiele e-mam tez z tego
    pokolenia jest, wiec pewnie zaraz sie ktos obrazi.
    --
    Pozdrawiam
    Dorota

    Nie kop się po tyłkach z jeżozwierzem.
  • tosterowa 17.02.10, 12:34
    Jak dla mnie do zrobienia dziecka potrzebna jest kobieta i mężczyzna, do
    urodzenia (tak! tak!) również, jak i do opieki nad dzieckiem. Co się dziwić, że
    niektórzy faceci są później zbyt wrażliwi na zmianę pieluchy, skoro obecność
    przy porodzie najbliższej osoby ich "przerasta". Zresztą, nie rozumiem, jak
    poród może przerosnąć kogoś, kto nie rodzi. Taki facet to jakaś popierdółka, nie
    facet, a tym bardziej partner i ojciec in spe.
  • orissa 17.02.10, 12:40
    tosterowa napisała:

    > Co się dziwić, że
    > niektórzy faceci są później zbyt wrażliwi na zmianę pieluchy, skoro obecność
    > przy porodzie najbliższej osoby ich "przerasta".

    A co jak kobieta jest zbyt wrażliwa na zmianę pieluchy?;P Znam mamę, która przy dwójce dzieci (porody sn) nie była w stanie zmienić pieluchy po kupie i robił to za nią mąż lub babcia dzieci.


    --
    Nie bij. Kochaj.
  • dynema 17.02.10, 13:08
    Wtedy powinna oddac dziecko pod specjalistyczna opieke gdzie sie nim
    zajma np. do domu dziecka. I nalezy zaaprobowac ten fakt, i wykazac
    zrozumienie - w koncu opieka na noworodkiem najwyrazniej naruszalaby
    jej wrazenia estetyczne. Poza tym widok niemowlecej kupy moglby
    spowodowac ze matka brzydzilaby sie pozniej to dziecko przytulac i
    wiez miedzy nimi zostalaby momentalnie zniszczona. Lepiej nawet nie
    probowac opieki.
  • orissa 17.02.10, 13:19
    Identycznie powinny postąpić wszystkie matki, które dopadł babyblues.
    --
    Nie bij. Kochaj.
  • dynema 17.02.10, 13:36
    Nie zapominaj o ojcach i reszcie rodziny. Widok potowek na
    niemowleciu moglby spowodowac u nich trwala nienawisc do dziecka. Po
    prostu wszystcy chorzy i nieestetyczni powinni byc zamykani w
    izolacji do czasu az nie bedzie ich mozna pieknych i zadbanych
    pokazac wrazliwym estetom.
  • mondovi 17.02.10, 12:44
    uszanuj decyzję. moim zdaniem nie ma o co się szarpać. jeśli potrzebujesz
    bliskiej osoby w trakcie porodu, wybierz mamę/siostrę/przyjaciółkę. nie ma sensu
    zmuszać i kruszyć o to kopie.
    --
    nie lubię pustych głów, pustych słów i pustych butelek
  • lacitadelle 17.02.10, 12:57
    To może autorka wątku powie, że ona nie chce być przy porodzie i niech wszyscy
    uszanują jej decyzję?

    Są w życiu takie sytuacje, kiedy nie ma możliwości wyboru i do nich zaliczam
    poród, bo jak dziecko jest w brzuchu, to musi z niego wyjść. Decyzje podejmuje
    się w momencie poczęcia. Potem można wybierać szpital czy rodzaj porodu.

    Oczywiście rozumiem, że facet może mieć jakieś wątpliwości, ale nie rozumiem,
    jeżeli definitywnie odmawia pomocy w tak ważnym i trudnym dla kobiety momencie,
    jakim jest urodzenie ICH dziecka. A taka pomoc jest potrzebna, bo poród w
    polskich warunkach naprawdę nie należy do przyjemności, a rodząca ma trochę
    trudną pozycję negocjacyjną. I naprawdę nie chodzi o patrzenie w krocze (jak
    wiele dziewczyn już podkreślało), tylko o pomoc w praktycznych sprawach,
    szczególnie gdy powstanie jakiś konflikt z personelem oraz obecność kogoś
    bliskiego, która w takim momencie jest nie do przecenienia.

  • verdana 17.02.10, 13:09
    Jeśli kobieta nie chce "być przy porodzie' i boi sie bólu, to
    wybiera CC - i jakos wszyscy szanują jej decyzję.
    IMO zmuszanie męża do tego, aby był przy porodzie to
    nieporozumienie. Mozna go zachęcać, poprosić itd - ale nie uznawać,z
    ę jesli świadomie, znająć siebie, nie zdecydował się - to znaczy, ze
    jest dupkiem i tyle. Niestety, znam przypadek zaciagnięcia faceta na
    salę porodową tymi argumentami. Nie wiem, co potem o porodzie i
    swoich przezyciach mówił zonie - wiem, co mowil mnie.
    Cóż, sa inne rozwiazania. Facet, ktory nie czuje się na siłach
    patrzeć, jak cierpi ktos bliski, moze np. wynająć prywatną położną.
    I czekać na korytarzu.
    Ja za żadne pieniądze nie uczestniczyłabym w porodzie, operacji itd.
    kogos bliskiego. Starałabym się, aby miał jak najlepsze warunki -
    tak. Ale nie poszłabym pomagać córce przy porodzie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • lacitadelle 17.02.10, 13:20
    > Jeśli kobieta nie chce "być przy porodzie' i boi sie bólu, to
    > wybiera CC - i jakos wszyscy szanują jej decyzję.

    To jest - jak napisałam - wybór rodzaju porodu, a nie obecności przy porodzie. I
    nie zauważyłam, żeby wszyscy takie decyzje szanowali, szczególnie faceci.

    Miałaś cc? Ja miałam, nie na życzenie, bałam się go dużo bardziej niż porodu
    naturalnego (między innymi dlatego, że musiałam być sama na sali operacyjnej) i
    bolało cholernie, nie tylko cc, ale wszystko zaraz i długo po nim. W każdym
    razie niezależnie od tego, jak komfortowe i bezproblemowe by to cc nie było, to
    raczej trudno je porównać do czekania na korytarzu.

    > IMO zmuszanie męża do tego, aby był przy porodzie to
    > nieporozumienie.

    Popieram w 100%. Dlatego ja tę kwestię rozstrzygnęłam nie tylko przed poczęciem,
    ale i przed ślubem. Gdyby facet powiedział, że nie chce mi pomóc w tej trudnej
    chwili, to bym za niego nie wyszła. Tak samo, gdyby nie chciał pomagać w pracach
    domowych czy wykazywał zachowanie agresywne. To oczywiście tylko moje zdanie i
    rozumiem, że dla innych kobiet ten akurat warunek nie musi być spełniony.

  • dynema 17.02.10, 13:32
    Do chorego dziecka tez mozna zatrudniac pielegniarke i odebrac
    piekne i zdrowe po tygodniu. Mozna uciec kiedy matka nieestetycznie
    zlamie noge bo przeciez karetka kiedys przyjedzie i ja zbierze.

    Mozna duzo zrobic aby uniknac zamachow swiata zewnetrznego na jakze
    delikatne poczucie piekna i estetyki, ale trzeba przyjac na klate ze
    zachowuje sie jak swinia , a nie dorabiac du*** uszy i udawac ze
    jest twarza.
  • driadea 18.02.10, 11:24
    dynema napisał:

    > Do chorego dziecka tez mozna zatrudniac pielegniarke i odebrac
    > piekne i zdrowe po tygodniu. Mozna uciec kiedy matka nieestetycznie
    > zlamie noge bo przeciez karetka kiedys przyjedzie i ja zbierze.

    Choroba i złamana noga to nie jest fizjologia, tylko uszczerbek na zdrowiu.
    Tutaj konieczna jest pomoc, a przy porodzie co najwyżej wsparcie. Różnica jest
    zasadnicza.
    Nie można zmuszać faceta do uczestniczenia w porodzie, bo to sie zemści. Jak
    chcesz, możesz go nazwać dupkiem, ostatecznie nic mu sie od tego nie stanie, a
    tobie ulży. A jego postawa wcale go dupkiem nie czyni.
  • dynema 18.02.10, 12:04
    A jaka to niby pomoc moze dac rodzic dziecku z peknietym wyrostkiem?
    Operacja za pomoca noza kuchennego? Tutaj rodzic takze jest tylko od
    wsparcia, kiedy przez tydzien siedzi przy lozku w szpitalu podajac
    wode do picia. Uwazasz ze niepotrzebnie bo od tego sa pielegniarki
    aby sie nieestetycznie bladym dzieciakiem zajac i te sale szpitalne
    takie nieestetyczne?

    Po co byc z kims kto sie brzydzi podac lyk wody cierpiacej zonie,
    poprawic jej poduszke i powiedziec cos dla otuchy? Czy zajmie sie z
    miloscia i oddaniem wymiotujacym dzieckiem, chora matka, zona z
    peknietym wyrostkiem czy bratem ze zlamana noga? Trzeba byc
    masochista by byc przy takim wampirze energetycznym, ktory olewa
    bliskich mu ludzi kiedy go potrzebuja, chocby go potrzebowali do
    starcia wymiotow z podlogi.

    Taki czlowiek jest jak najbardziej dupkiem.
  • driadea 18.02.10, 12:55
    Chyba ci sie cos popierdzieliło, gdyz alebowiem ja nic nigdzie nie pisałam o
    dziecku z peknietym wyrostkiem.
    No ale nawet jeśli, niech ci juz bedzie: pęknięty wyrostek to choroba, a w
    chorobie pomóc, o ile można, to trzeba (w każdym razie w rodzinie). Poród
    chorobą nie jest, choćbyś nie wiem, jak bardzo chciała. jeśli nie widzisz
    różnicy, dyskusja zaiste sensu nie ma.
    Pozdrawiam.
  • dynema 18.02.10, 14:02
    Poszukaj definicji WHO. Jest stres, bol, naruszenie tkanek ciala,
    czesto wymioty i rozwolnienie. Juz pomoc nie trzeba?

    > Chyba ci sie cos popierdzieliło

    Dyskusja weszla najwyrazniej na tak wysoki poziom, ze pozostaje
    jedynie stwierdzic ze pewnie ty sie cieszysz ze maz cie nie pobil po
    tym jak nie zdazylas w nocy makijazu zrobic przed wstaniem do
    dziecka.

    Szczesliwie dla wiekszosci oczekiwanie pomocy od najblizszych,
    kochanych osob jest oczywistoscia. Ale skoro ci wystarczy aby cie
    nie kopal jak bedziesz wygladac nieestetycznie, to zyj w
    nieswiadomosci i nie doznawaj szoku poznawczego, ze inni maja
    lepiej - moze trwale zaszkodzic.
  • driadea 18.02.10, 16:02
    Tak, oczywiście.
    Słuchaj, to , że TY masz takie a nie inne zdanie, nie znaczy, że takie zdanie
    maja inni i - o zgrozo- że masz rację.

    A to, czy mnie mąz bije czy nie, to juz naprawdę argument przekonujący do cna,
    zaiste!

    dynema napisał:

    > Poszukaj definicji WHO. Jest stres, bol, naruszenie tkanek ciala,
    > czesto wymioty i rozwolnienie. Juz pomoc nie trzeba?

    Pomoc, czy wsparcie?
    JAK facet może pomóc? No jak? Wode podawszy? Zlituj sie kobieto!
  • franczii 18.02.10, 16:55
    Mnie facet byl potrzebny, zebym sie czula na porodowce bezpiecznie i swobodnie
    przy przechodzeniu przez te wszystkie dolegliwosci.
    To jedyna osoba w moim zyciu nadajaca sie do tego zadania.
  • driadea 18.02.10, 17:52
    Bardzo się cieszę. Ja naprawde nie twierdze, że mężczyzna na porodówce jest
    niepotrzebny. Twierdze natomiast, że jesli on sam nie chce tam być, nie należy
    go zmuszać.
  • iwoniaw 18.02.10, 18:01
    A ktoś tu twierdzi, że należy takiego zmuszać? Ja na pewno nie. Natomiast co
    sądzę na temat takich facetów, to napisałam powyżej. A Franczii przedstawiła w
    tym wątku mnóstwo b. logicznych argumentów, dlaczego można od najbliższej osoby
    oczekiwać towarzystwa w tym momencie.

    --
    "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot
    odechciało"
  • franczii 18.02.10, 18:19
    Twierdze natomiast, że jesli on sam nie chce tam być, nie należy
    > go zmuszać.

    Ja rowniez uwazam, ze nie mozna go do niczego zmuszac. Twierdze jednak, ze majac
    swiadomosc tego, ze jest jedyna osoba nadajaca sie do tego o czym pisalam,
    powinien przezwyciezyc swoja niechec a przynajmniej zrobic wszystko co mozliwe w
    tym kierunku.
  • franczii 18.02.10, 14:45
    Porod choroba nie jest a co z objawami mu towarzyszacymi?
    Dlaczego rodzaca w takim razie wymaga pomocy osob trzecich i to posiadajacych
    odpowiednie kwalifikacje? Dlaczego jej sie zaleca udanie do odpowiednich placowek ?
    Dyskusja sensu nie ma, bo nie ma najmniejszego sensu w tym co ty piszesz.
  • driadea 18.02.10, 16:05
    franczii napisała:

    > Porod choroba nie jest a co z objawami mu towarzyszacymi?
    > Dlaczego rodzaca w takim razie wymaga pomocy osob trzecich i to posiadajacych
    > odpowiednie kwalifikacje?

    Otóż to. Nie męża, nie sąsiadki, a kogoś, kto jest w tym wyszkolony. Owszem,
    jeśli mąż chce, to prosze bardzo, ale jeśli nie chce, to znaczy, że nie chce, a
    nie od razu, ze jest dupkiem, choć niektórzy sądzą inaczej smile

    > Dyskusja sensu nie ma, bo nie ma najmniejszego sensu w tym co ty piszesz.

    Aha. To po co ze mna rozmawiasz? smile
  • franczii 18.02.10, 16:52
    ale jak widac w porodzie tak jak w chorobie oprocz fachowej obslugi niektorzy
    szukaja oparcia w najblizszej osobie i slusznie bo w kim maja szukac tego
    oparcia, ktorego nie zapewni im nawet najbardziej utytulowany lekarz?
    Jak uwazacie dziewczyny, kazda ma takiego faceta, jakiego sobie wybrala i jedna
    wymaga wiecej innej wystarcza byle cieple kluchy w domu. Ja w kazdym razie nie
    zaakceptowalabym, zeby przy porodzie moj maz myslal tylko o sobie i oczekuje
    ze w takiej chwili to ja i moje potrzeby beda dla niego na pierwszym miejscu.
  • driadea 18.02.10, 17:58
    franczii napisała:
    > ale jak widac w porodzie tak jak w chorobie oprocz fachowej obslugi niektorzy
    > szukaja oparcia w najblizszej osobie i slusznie bo w kim maja szukac tego
    > oparcia, ktorego nie zapewni im nawet najbardziej utytulowany lekarz?

    Oczywiście i to jest fantastyczne.

    Ja w kazdym razie nie
    > zaakceptowalabym, zeby przy porodzie moj maz myslal tylko o sobie i oczekuje
    > ze w takiej chwili to ja i moje potrzeby beda dla niego na pierwszym miejscu.
    >

    On za to musiałby akceptować, że ty myślisz tylko o sobie (a jego potrzeby,
    odczucia itd. są nieważne, bo TY chcesz, że to twoje były na pierwszym miejscu)..?

    Ja naprawdę kibicuję parom, które razem rodzą. Jednak potrafie zrozumieć i te
    (nie tylko mężczyzn, bo sa także kobiety, które nie życzą sobie męża przy
    porodzie), które tego nie chcą. Bo to jest właśnie kwestia zrozumienia i akceptacji.
  • franczii 18.02.10, 18:16
    On za to musialby zaakceptowac, ze ja mysle tylko o sobie. A o czym jeszcze ma
    rodzaca kobieta myslec jak nie o sobie?
    Przyznaje sie do tej ULOMNOSCI! Tak, w czasie porodu mysle przede wszystkim a
    raczej wylacznie o sobie i przez te kilka godzin licze sie dla niego tylko ja.
    Przyznaje sie jestem wtedy skupiona tylko na sobie i oczekuje, ze on tez swoja
    uwage skupi na mnie i na moich potrzebach, bo to ja cierpie, bo to ja jestem
    bezbronna i to ja wymagam wtedy zajecia sie mna, bo to dla mnie ekstremalne
    przezycie i przez te kilka godzin to moje potrzeby licza sie bardziej niz jego.
    Tak jest, innym razem to ja poswiece cos dla niego i jego potrzeby beda
    wazniejsze. W zyciu nigdy nie jest po rowno.

  • driadea 18.02.10, 11:19
    Zgadzam sie z Verdaną.
  • nchyb 18.02.10, 12:56
    a ja się zgadzam z wami dwiema...
    --
    Kryminały i sensacje
  • atra1 17.02.10, 13:42
    gdyby nie zdanie "gdy robił było mu przyjemnie..."

    to byłabym za uszanowaniem zdania chłopa. Bo ewidentnie chłopu
    wygodnie, a potem se będzie bzykał i robił dzieci na potęgę mając w
    nosie, że ktoś te dziecki urodzić potem musi. (tak, tak, w teorii
    decydują oboje, w praktyce różnie bywa)

    Gdybym wiedziałą, ze jest wrażliwy i może jeść na sali porodowej,
    jeśli też tego argumentu użyje -to nie ma problemu.

    mój chłop z gatunku takich, co to zagląda między kopyta i nie
    zniesmacza go nic, więc był przy obu porodach. Wkurzał za pierwszym
    razem niemiłosiernie, bo zamiast czekac na prośby/wkurzone rozkazy z
    mojej strony zagadywał i próbował dotykac w czasie skurczu. Za
    drugim razem wiedział już, ze ma być tylko i nie wk...iać.

    swoją drogą, rpzez ten cytat z pana męża autorki jakoś mi trolem
    pachnie.
    --
    Podawanie pensji w wartościach brutto jest jak podawanie długości
    penisa wraz z kręgosłupem.
  • nanuk24 17.02.10, 16:55
    Och jej!
    Rozczulaja mnie ci "mescy" faceci, co to mdleja na widok spoconej i
    obolalej zonytongue_out

    Czy w takim razie, mozna na takiego "meźcizne" liczyc w przyszlosci
    w ciezkich i tagicznych sytuacjach?
  • eilian 17.02.10, 16:59
    Twój mąż to cienki bolek. Facet, który tchórzy w takiej sytuacji jest żałosny.
  • verdana 17.02.10, 17:28
    Bzdura.
    Ciekawe ile z Was z usmiechemn na ustach byloby przy operacji męża.
    Przypuszczam, ze sporo tez by powiedziało, ze nie czuje się na
    silach. A juz argument, ze chorym dzieckiemn tez trzeba się zająć -
    cóż, zaczynam rozumieć. Jesli kobiety uwazaja się za dzieci, ktore
    bez opieki męża (nie bez opieki w ogóle, ale własnie potrzymania za
    rączkę) nie przetwają porodu - to one też za dzielne nie są - ot,
    takie dzieci.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • nanuk24 17.02.10, 17:40
    Porod sn to nie operacja, a na sali operacyjnej, przy cc,
    obserwatorow byc nie powinno(choc zalezy to od kraju).

    Rozumiem, ze Ty na czas ciezkiej choroby/glebokiego okaleczenia(np
    po wypadku)/ poparzenia/ etc porzucilabys meza(czyt. nie
    opiekowalbys sie nim, nie odwiedzala w szpitalu, nie przemywala ran
    etc), tylko pojawila, kiedy twoje poczucie estetyki by na to
    pozwolilo?
  • franczii 17.02.10, 18:29
    Bylam przy zabiegach, ktore mial moj maz po wypadku, bylam przy zmianach
    opatrunkow a potem sama mu je zmienialam. I owszem, czasem z usmiechem choc
    wcale mi do smiechu nie bylo. Jego podbrzusze bylo jedna wielka miazga, tak byl
    poharatany i opuchniety, ze krocze rodzacej to przy tym pikus. Zawsze myslalam
    ze jestem wrazliwa, cackam sie ze soba jak sie skalecze nozem ale uwierz kiedy
    najblizszy czlowiek wyje z bolu i placze z przerazenia to wlasny komfort i
    wrazliwosc staja sie sprawami drugorzednymi i robi sie wszystko zeby pomoc i
    podniesc na duchu. I wtedy trzeba znalezc sile i byc dzielnym za oboje bo to
    niewyobrazalne co cierpienie z czlowiekiem robi. Jak mozna wymagac zeby
    cierpiacy czlowiek byl jeszcze dodatkowo dzielny?
  • penelopa40 18.02.10, 10:03
    co ja o tym myślę? ano, że słusznie..., jak się nie czuje na siłach
    czy nie chce to niech nie towarzyszy... a czy musi? a ty tak
    chciałaś żeby ci towarzyszył? piszesz tak jakby to było ewidentne,
    ze mąż jest obecny na sali porodowej, a to wynalazek ostatnich kilku
    lat!
    ja nigdy w życiu nie zgodziłabym się na obecność męża ani
    jakiejkolwiek innej osoby z rodziny/znajomych przy porodzie,
    operacji i tym podobnych...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.