Dylematy matki uczennicy Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Nie powiem, wkurzylam sie.Banalna sprawa- uwazam, ze nauczycielka
    niesprawiedliwie zanizyla ocene córce z kartkowki- postawila 4.Nie
    jest to sprawdzian, tylko kartkowka z 3 pytaniami, mozna probowac
    bagatelizowac, ale nie bede ukrywac ze nie zostawie tej sprawy bez
    echa.To moze byc nie pierwsza taka sytuacja, akurat te kartkówke
    mialam okazje porównac z kartkowka kolezanki córki, ktora dostala 5.
    W glowe zachodze, jakie kryteria nauczycielka stosuje.
    Moja córa zrobila wszystkie 3 zadania , potknela sie 2 razy-
    nienajszczesliwiej sformulowala zdania- np zamiast "wartosc"
    napisala "liczba"(kartkowka z przyrody, nie matmy).Widac, ze rozumie
    pojecie,popelnila jedynie blad jezykowy.0 punktow.Drugie potkniecie
    uwazam- zasadne 0, bo zamiast napisac linie sie nie przetna,
    napisala ze sie nie połacza.Ok, zgoda.No ale reszta bez
    zarzutu.

    Kolezanka córki zas 1 zadanie zrobila calkowicie blednie.W
    pozostalych -za te same odpowiedzi co moja córka, ma wpisana wyzsza
    punktacje.

    Reasumujac- nie wiem, jak mozna otrzymac 5, gdy 1/3 zadan zrobilo
    sie blednie.Jak mozna takie same wypowiedzi oceniac roznie.


    No i teraz sie zastanawiam, czy isc jutro do szkoly(pewnie zostane
    uznana za nawiedzona matke broniaca jak lew dziecka) czy napisac
    maila, czy odpuscic- no niestety, ale obawiam sie, ze nauczycielka
    moze potraktowac moja reakcje jako afront- to tylko czlowiek w
    koncu.

    Moze matki-nauczycielki sie wypowiedza, jak to wyglada - ale w realu
    blagam, bez forumowej poprawnosci.

    I zeby nie bylo- jest to moja pierwsza tego typu sprawa w przeciegu
    5 lat edukacji szkolnej córki.



    • ja tam ani teoretyk (nie - nauczycielka), ani praktyk (dziecko
      jeszcze w przedszkolu), ale nie załatwiałabym tej sprawy mailowo -
      to na pewno.



      --
      Paweł
      Moje dziecko powiedziało smile

      Przekaż swoj 1%
      • wiecie co , dawno temu to żaden z rodziców by nie poszedł do szkoły
        z kartkówka , samemu sie wyjasniało
        ale czasy sie podobno zmieniły, wiec idz i zapytaj jak cie to męczy
        i uważasz ze ocena jest zanizona
        --
        Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem; toż to nie piwo.
        • Dawniej wcale nie znaczy lepiej.
          --
          Kuchnia Psa Kuby - Blog o gotowaniu
        • > wiecie co , dawno temu to żaden z rodziców by nie poszedł do szkoły
          > z kartkówka , samemu sie wyjasniało

          Zgadzam się. Dziecko samo powinno iść do pani i grzecznie poprosić o
          wyjaśnienie. Jesli mamusia każdą glupotę bedzie załatwiać za nią, to co z niej
          wyrośnie? Nieudacznica życiowa! Pamiętm, że nie raz z koleżankami
          porównywałaysmy sprawdziany (czy to podstawowka, czy liceum), podliczałyśmy
          punkty i w razie watpliwości leciałyśmy do nauczycielek. Rodzice w ogóle nie
          byli w to wciągani.

          --
          Bo taki, co kochać nie umie - przegra, choć wszystko rozumie.
          Bóg cię pokarze swą nieczułością za to, żeś gardził ludzką miłością.
          • Jesli mamusia każdą glupotę bedzie załatwiać za nią, to co z niej
            > wyrośnie? Nieudacznica życiowa!

            O to naprawde nie musisz sie martwic.Jesli dla ciebie jedna sprawa w
            przeciagu 5 lat to duzo, to nie mamy o czym w ogole gadac.

            Pamiętm, że nie raz z koleżankami
            > porównywałaysmy sprawdziany (czy to podstawowka, czy liceum),
            podliczałyśmy
            > punkty i w razie watpliwości leciałyśmy do nauczycielek.

            Moja córka nie pojdzie do pani i nie powie, ze A. dostala 5 i miala
            lepsza punktacje,w zwiazku z czym ona czuje sie pokrzywdzona, bo
            kolezenska solidarnosc na to jej nie pozwoli.

    • lola211 napisała:
      > Kolezanka córki zas 1 zadanie zrobila calkowicie blednie
      W pozostalych -za te same odpowiedzi co moja córka, ma wpisana
      wyzsza punktacje.


      No to idz do nauczycielki - moze kolezance obnizy ocene wink.
      A tak w ogole to skad wiesz, co tamta napisala??



      --
      Charty
      Ola i Wiktor
    • To jest świetna okazja, żeby córka zawalczyła o swoje. Nie jest
      ważna ocena z kartkówki, ale to, że odważy się pójśc sama i
      zawalczyc o swoje zamiast czekac na interwencje mamusi.
      --
      Alabama8
      • Nad tym tez myslalam,tyle ze jak sadze nauczyciel znajdzie 100
        sposobow na to, by dziecku wmówic ze ma racje.No i wowczas tez
        wyjdzie kwestia z czyja kartkowka porownano.
        • A jak Ty pójdziesz to nauczyciel się nie domyśli ?? wink
          Poza tym to Twoja córka jest w 5 klasie, to jest już na tyle duże dziecko żeby
          mogła wyjaśnić taką rzecz sama - pod warunkiem ,że to ona czuje się
          niesprawiedliwie oceniona a nie ty....

          --
          "..Powiedziałem: znam takie miejsce, gdzie przychodzą umierać koty..."
          • A jak Ty pójdziesz to nauczyciel się nie domyśli ?? wink
            Nie, przeciez kolezanek ma wiele.> Poza tym to Twoja córka jest w 5
            klasie, to jest już na tyle duże dziecko żeb
            > y
            > mogła wyjaśnić taką rzecz sama - pod warunkiem ,że to ona czuje się
            > niesprawiedliwie oceniona a nie ty....
            >
            Ale jakie znaczenie ma fakt, co czuje moja córka?Ona ocene
            nauczycielki przyjmuje bez dyskusji, kto to widzial w polskiej
            szkole, by uczen podwazal zdanie belfra?
            Mnie interesuja nie uczucia tylko FAKTY- jakie kryteria nauczyciel
            stosuje.I tyle.
            • Aha jeśli pójdzie córka to nauczyciel będzie wiedział z kim porównano jeśli
              pójdziesz ty to nie będzie wiedział....hmmm nie kumam twojej pokrętnej logiki....
              "....Ale jakie znaczenie ma fakt, co czuje moja córka?...."
              hmmmm....
              Dla mnie żadne,ale Ty tym zdaniem dałaś właśnie na odpowiedź na pytanie, które
              mnie nurtowało....Dla mnie EOD


              --
              "..Powiedziałem: znam takie miejsce, gdzie przychodzą umierać koty..."
              • Proste.Jesli pojde ja, to powiem, ze porownalam 2 prace i na tej
                podstawie wyrobilam sobie opinie, ze cos jest nie tak.Sadze, ze
                nauczycielka bedzie drazyc, czyja byla ta 2 kartkowka, bo bedzie
                chciala sie jakos ustosunkowac.Ja jej moge centralnie powiedziec, ze
                nazwiska kolezanki nie zdradze.Dziecko wobec nauczyciela juz tak nie
                postapi, to chyba oczywiste.
                • normalnie lepiej niz H.Kloss wink))))))
                  --
                  Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem; toż to nie piwo.
                  • Niestety, przykre ze nie mozna po prostu otrzymac wyjasnienia, tylko
                    trzeba sie zastanawiac jak to zrobic, by nauczyciel nikomu nie
                    zaszkodził.
                    • ale czemu z góry zakładasz ze komus zaszkodzi ??? nauczyciel wbrew
                      pozorom tez człowiek

                      dla mnie to chore i tyle
                      --
                      Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem; toż to nie piwo.
                      • Bo znam przyklad ewidentnego wyzlosliwiania sie nauczyciela na
                        uczniu? A moja kolezanka, a jego matka, musi to cierpliwie znosic,
                        bo w obliczu machiny szkolnej jest w zasadzi bezbronna?
                        >dla mnie to chore i tyle

                        Dla mnie rowniez.Tak samo chore jak stawianie ocen wedle wlasnego
                        widzi mi sie.
                        • A ja słyszałam o uczniu, który zastrzelił kilkoro nauczycieli i uczniów i jakoś
                          w kamizelce kuloodpornej nie chodzę. Tudzież słyszałam, że komuś coś ukradli i
                          jakoś nie traktuję każdego jak potencjalnego złodzieja.
                          Jak można z jednego przypadku uogólniać na wszystkich. Przecież ty już prawie
                          masz do kobiety pretencje, że nie można z nią normalnie rozmawiać, a jeszcze
                          nawet nikt nie próbował.
                          --
                          Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                          że przylecą piraci bombowcem
                          i bogatym zabiorą pieniądze,
                          a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                          • Przecież ty już prawie
                            > masz do kobiety pretencje, że nie można z nią normalnie rozmawiać,
                            a jeszcze
                            > nawet nikt nie próbował.

                            Nie.
                            Ja mam tylko obawy.Mysle, ze wiekszosc rodzicow takie posiada i
                            dlatego malo ktory spotyka sie z nauczycielem w takiej
                            sprawie.Wiekszosc macha reka.
                            • Na pociechę powiem, że obawy o wyzłaszczanie się nauczycielki mogą
                              byc nieuzasadnione. Nie napadaj jednak na kobietę: a tamta to nie
                              zrobiła zadania X i dostała piątkę (już pisałam, że to zależy od
                              punktacji za zadania). Po prostu bierzesz kartkówkę i pytasz o
                              punktację poszczególnych zadań. Przy zadań źle zrobionych pytasz: co
                              w nim jest źle i dlaczego jest 0 punktów. Po podliczeniu punktacji
                              zaglądasz w regulamin oceniania i oznajmiasz z triumfem: za tyle
                              punktów to jest, proszę szanownej pani nauczycielki, 4+.
                              Jedyne, co ryzykujecie, to bardzo staranne sprawdzanie pracy i
                              staranne podliczanie punktów w przyszłości.
                              --
                              "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                              nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                    • A już komuś ta pani zaszkodziła czy tak sobie gdybasz na wszelki wypadek? Bo to
                      trochę przypomina to słynne "A wsadź sobie w dupę to twoje stare żelazko".
                      --
                      Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                      że przylecą piraci bombowcem
                      i bogatym zabiorą pieniądze,
                      a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                      • 25.02.10, 16:39

                        --
                        Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem; toż to nie piwo.
                      • Tak sobie gdybam na razie.
                        A pozniej najwyzej sobie bede w brode pluc, jak sie jednak okaze ze
                        obawy byly uzasadnione.
                        • Zlituj się, na tej zasadzie to lepiej z domu nie wychodzić.
                          --
                          Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                          że przylecą piraci bombowcem
                          i bogatym zabiorą pieniądze,
                          a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                          • Jak widac nie zamierzam sie tej zasady trzymac i bede interweniowac,
                            prawda?
                            • Ale już swojemu dziecku hodujesz fobię pod tytułem "w szkole lepiej się nie
                              wychylać". Potem licealiści przychodzą, że mam iść pogadać z ich matematykiem,
                              żeby zrobił jeszcze jedną poprawę, bo oni nawet nie spróbują, bo z nauczycielem
                              to się nie wygra. Nie ważne, że facet uczy pierwszy rok i żadnej im krzywdy
                              jeszcze nie zrobił. I jak zrobisz wywiad, to tak naprawdę nikt się na nich nigdy
                              nie uwziął, tylko jakaś taka wiedza ogólna jest, że lepiej się nie wychylać, bo
                              się uwezmą.

                              Nie podoba mi się nieufanie na wszelki wypadek i jeszcze zwalanie za to winy na
                              przedmiot nieufności (szkoda, że muszę tak obmyślać, jak to załatwić).
                              --
                              Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                              że przylecą piraci bombowcem
                              i bogatym zabiorą pieniądze,
                              a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
            • Teraz to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera.

              No jak do diaska szkoła ma współpracować z rodzicami, skoro oni sami wmawiają
              uczniowi, że z nauczycielem się nie da normalnie pogadać. Standardowe "z
              nauczycielem jeszcze nikt nie wygrał, siedź cicho, bo się na ciebie uweźmie".

              I potem zamiast podejść i spytać "Czy pani się nie pomyliła, koleżanka ma to
              samo i więcej punktów", to kartkówkę się dokładnie omawia w domu, na forum,
              pewnie dodatkowo jeszcze z sąsiadkami i rodzicami innych uczniów. A nauczyciel,
              który mógł się najzwyczajniej pomylić sprawdzając setną z rzędu kartkówkę (tak,
              wiem, że my nie mamy nic do roboty, tak naprawdę nic nie sprawdzamy i nie
              przygotowujemy lekcji, no ale jak sobie leń odkłada sprawdzanie, to mu się
              skumuluje), po jakimś tygodniu od oddania pracy dowiaduje się w nader
              nieprzyjemnej rozmowie, że jest niesprawiedliwym potworem.
              A dziecko nie zapamiętuje tego, co się nauczyło, tylko ocenę, jaką dostało.
              Ale przynajmniej uniknęliśmy tego horrendum, jakim jest zasugerowanie
              nauczycielowi pomyłki.
              --
              Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
              że przylecą piraci bombowcem
              i bogatym zabiorą pieniądze,
              a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
              • to kartkówkę się dokładnie omawia w domu, na forum,
                > pewnie dodatkowo jeszcze z sąsiadkami i rodzicami innych uczniów.

                Teraz ty sie zlituj.O tym wiem ja, moja corka i forum- temat dobry
                jak kazdy inny.
                Dopuszczam mysl, ze nauczyciel mogl sie pomylic.Nawet bardzo.
                • A powinna wiedzieć ta nauczycielka. Od razu.
                  A ty robisz podchody i obmyślanie strategii, jakby ona tam z kałasznikowem w
                  bunkrze siedziała. I wpajasz dziecku postawę nieufności do świata.

                  Jak się ktoś myli, to mu się mówi, że się myli, a nie z góry zakłada złośliwość.
                  --
                  Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                  że przylecą piraci bombowcem
                  i bogatym zabiorą pieniądze,
                  a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                  • Od razu czyli od kiedy? Dzis przyniosla te kartkowke, lekcje z
                    przyrody ma w przyszlym tygodniu, jak rodzic pracuje to nie ma jak
                    sie skontaktowac z nauczycielem.

                    >I wpajasz dziecku postawę nieufności do świata.

                    Gdzie niby? Zakladasz, ze czyta moje posty przez ramie?

                    A tak w ogole - gdybym nie zobaczyla tej drugiej kartkowki, nie
                    byloby sprawy.Na tym przykladzie widac, w jakiej niewiedzy rodzice
                    tkwia.Dzieci rowniez.Nauczyciel stawia ocene i trzeba uznac, ze jest
                    postawiona uczciwie i prawidlowo.Nie ma punktu odniesienia- nie
                    wiadomo nawet ile punktow mozna max otrzymac, jakie sa kryteria.
                    Czy to jest w porzadku?
                  • A ty robisz podchody i obmyślanie strategii, jakby ona tam z
                    kałasznikowem w
                    > bunkrze siedziała. I wpajasz dziecku postawę nieufności do świata.
                    Super... Kiedys w nieco podobnej sytuacji (na kartkówce była
                    przekreślona piatka i wpisana czwórka, kartkówka była bez błędu)
                    byłam u nauczycielki następnego dnia uprzejmie żądając wyjasnień.
                    Sprawa została wyjasniona pozywtywnie,nikt na nikogo z kałachem nie
                    czatował i nikomu korona z głowy nie spadła.
                    --
                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
    • uczę przyrody - jeśli chcesz mogę rzucic okiem na kartkówkę Twojego dziecka i powiedziec jak ja bym to oceniła.
      jak masz na to ochotę to wyślij skan na ste3fa@poczta.fm

      Wiesz róznie bywa - na podstawie tych informacji niewiele moge powiedziec. Może ewentualnie niech córka sama zapyta o uzasadnienie oceny. Miałam takich uczniów, którzy o pół stopnia walczyli jak lwy - bywało, że skutecznie.

      --
      www.kochamradom.pl
      • NIech corka poprosi nauczycielke, zeby wytlumaczyla CALEJ klasie
        jakie sa kryteria oceny sprawdzianow, klasowek itd. Z jakiego powodu
        i o ile zostaje obnizona punktacja, niech poda konkretne przyklady z
        klasowek. A to wszystko celem poprawy na przyszlosc.
        Takiej prosbie nauczycielka nie powinna odmowic, poprawienie oceny
        to poddanie watpliwosci autorytetu nauczyciela i ten mowi miec dosyc
        solidne ego, zeby sobie na to pozwolil.
        9 an 10 nauczycielka wykreci sie i nie masz zadnej karty
        przetargowej, chyba,ze uderzysz wyzej.
      • Dzieki, we worek dopiero bede miala dostep do skanera, przesle.
        Przydaloby sie porównanie obu kartkowek, wowczas bedzie to
        miarodajne.
      • boszsz. Tez problemy robicie.
        No idź najzwyczajniej w świecie i spytaj jakie były kryteria i jaka
        punktacja. ale najpierw sprawdż w wewnątrzszkolnym systemie
        oceniania jakie są ogólne kryteria oceniania dla szkoły. Po ludzku
        spytaj, bo nie rozumiesz i już.
        Piszę z perspektywy matki uczennicy i nauczycielki. Wolę, żeby mi
        zwrócono uwagę niż obgadywano za plecami. Tyle, że ja mam łatwiej,
        bo to nie podstawówka i uczniowie sami wyłapują moje ewentualne
        potknięcia. Poprawiam i git. Nauczyciel nie może się pomylić? No
        może, byleby się połapał, albo przyznał do błędu.
        --
        Moja szarańcza: Judyta 40hbd, Miłosz 28hbd, Sara 33hbd
        fotoforum.gazeta.pl/5,2,tolka11.html
    • mail odpada. Jeśli juz to porozmawiaj, tylko pytanie czy trafisz na
      fajną babkę czy wielką Pania pedagog sad PEwnie pani sie obrazi i
      nawet przyznając Ci w duchu rację (jeśli ją masz oczywisćie) nie
      podwyższy oceny Twojej córce. Ale za to obnizy koleżance, żeby Ci
      dopiec smile Tak więc nie wiem czy warto.
      Ale tez bym się wkurzyła na Twoim miejscu.
      --
      "Cóż, zjadliwych zmij pełno w ludzkim gąszczu charakterów"
      "Targa me trzewia prostactwo i chamstwo"
      by poli.mama
    • Ja, jako uczennica, wolalabym juz dostac te czworke, niz zeby matka
      robila siare w szkole ...
      --
      I love my computer, because my friends live in it.
    • Zamierzasz robić taką aferę z powodu punktacji na kartkówce?

      Kurde, czasy się zmieniają, moja matka nie miała pojęcia jakie ja mam przedmioty
      w szkole i nigdy w życiu nie widziała mojej kartkówki ani klasówki.
      • Mam nadzieje, ze nie zrobi sie z tego zadna afera, tylko na
        spokojnie nauczyciel przedstawi mi swoj punkt widzenia.
        A ze zamierzam w ogole cos zrobic? Owszem.Chocby po to, by takie
        sytuacje nie zdarzaly sie po raz kolejny.Mam uznac, ze nic sie nie
        stalo i ewidentnie niesprawiedliwie wystawione oceny pokornie
        przyjmowac? Czy raczej dziecko.
        Nie interesuje mnie co bylo kiedys.Skupiam sie na tu i teraz.
        • kiedyś też były dzieci, których matki zliczały każdy punkt na kartkówce, i
          chodziły do nauczycieli w takich sprawach

          Wydaje mi się po prostu, że interwencja rodziców w takich sytuacjach (w sumie
          błahych) nie pomaga dziecku, ani w jego sytuacji w szkole ani później w życiu.

          Czy Twoja córka chciałaby Twojej interwencji? może lepiej byłoby żeby sama
          poszła zapytać?
          • No dobrze, a co w sytuacji, jesli zapyta córka, a pani stwierdzi ,ze
            ocena jest adekwatna?
            • Dzizas, to wtedy bedziesz się martwić!
              Daj dziecku samemu się wykazać, niech się uczy dyplomacji i rozwiązywania
              problemow. Na studiach też będziesz biegać do wykladowcow a jak pojdzie do
              pracy, do pracodawcow? Bo kiedy i gdzie ma się to dziecko nauczyć dbać o własne
              sprawy skoro kochana mamusia wszystko za nią załatwi?

              Moim zdaniem z takim podejściem robisz dziecku krzywde wychowując na ofermę życiową.
              --
              Bo taki, co kochać nie umie - przegra, choć wszystko rozumie.
              Bóg cię pokarze swą nieczułością za to, żeś gardził ludzką miłością.
              • Nie, na studiach to bedzie juz dorosly czlowiek.Na razie jest to
                dziecko i w pewnych sprawach zamierzam interweniowac, dopoki nie
                bedzie w stanie skutecznie sama swoich spraw dochodzic.
                Bo wlasnie w owa skutecznosc reklamacji watpie, biorac pod uwage
                rzeczyiwstosc jaka w szkolach panuje.

                >Moim zdaniem z takim podejściem robisz dziecku krzywde wychowując
                na ofermę życ
                > iową.

                A moim zdaniem piszesz bzdury.

                • > Nie, na studiach to bedzie juz dorosly czlowiek.Na razie jest to
                  > dziecko i w pewnych sprawach zamierzam interweniowac, dopoki nie
                  > bedzie w stanie skutecznie sama swoich spraw dochodzic.

                  Ale jeżeli nie pozwolisz jej spróbować, to się nie będzie miała okazji tego
                  dochodzenia swoich praw nauczyć. A taka mało znacząca kartkówka to akurat super
                  okazja na naukę.

                  Za moich czasów przypadki interwencji rodziców były naprawdę rzadkie, chodziło o
                  tych samych uczniów, którzy - także z tego powodu - byli uważani za fajtłapy.
                  Pozostali rozmawiali o ocenach samodzielnie.

                  Miałam taki przypadek, że wraz z koleżanką dostałyśmy na koniec roku ocenę
                  gorszą niż trzecia dziewczyna (oceny ze wszystkich sprawdzianów były
                  identyczne), powód był dość oczywisty i nie mający nic wspólnego z wiedzą. W
                  naszym imieniu interweniowało u nauczyciela pół klasy i nic to nie zmieniło.
                  Mieszanie w to rodziców nie przyszło nam do głowy, ale sądzę, że gdyby rodzice
                  się włączyli, to nauczyciel tym bardziej nie chciałby się przyznać do
                  nieobiektywnego oceniania.

                  Nie wiem, po co to piszę, bo wiele dziewczyn już Ci napisało mądre rzeczy, ale
                  to jeden z tych wątków, w których autorka w ogóle nie przyjmuje do wiadomości
                  tego, co mówią inni.
                  • Gdybys sie pofatygowala i poczytala moje posty, to bys zrozumiala
                    dlaczego ja chce isc osobiscie.Po pierwsze- surowy nauczyciel,
                    ktorego sie boja.Po drugie- nie chce aby nazwisko kolezanki sie
                    wydalo(a moje prawdomówne dziecie z pewnoscia powie).To nie ma nic
                    wspolnego z wyreczaniem dziecka.
                • A moim zdaniem piszesz bzdury.

                  A moim zdaniem, jak Ci 10 osob mowi, ze jestes pijana, to nie siadaj za kolkiem
                  tylko idz spac.
                  --
                  Bo taki, co kochać nie umie - przegra, choć wszystko rozumie.
                  Bóg cię pokarze swą nieczułością za to, żeś gardził ludzką miłością.
                • > Nie, na studiach to bedzie juz dorosly czlowiek.

                  Doroslosc, to nie jakies magiczne zjawisko. To ten sam czlowiek,
                  tylko z doswiadczeniami i umiejetnosciami zdobytymi wczesniej. Jak
                  ich nie zdobedzie, to metrykalny wiek nie wiele pomoze.
    • wg mnie Ty, albo córka powinna poprosić o wyjaśnienie

      tylko, rzeczywiście o wyjasnienie i dopiero wtedy zmianę

      z drugiej strony barykady:
      strasznie mnie pieni jak przyjdzie do mnie uczeń bądź rodzic i od
      razu WYMAGA tonem własciwym i paddaje w wątpliwośc sposób oceniania.
      Mi korona ze łba nie zleci jesli przyznam rację jak ktoś ma rację,bo
      zdarza mi się grzmotnąć w punktacji, niezliczyć, itd. Ale jak się
      upiera, ze zdanie "She doing" a "she is doing" to dokładnie to samo
      i w ogóle różnicy nie ma, więc powinny być pelne punkty, albo
      chociaż pół, to sie pienię i staję okoniem. Bo potem mi tak na
      maturze powie i będzie płacz, że nagle komisja nie rozumie o co
      chodzi.


      Natomiast jestem mocno za wyjasnieniem sprawy i sprawiedliwą oceną.
      --
      Podawanie pensji w wartościach brutto jest jak podawanie długości
      penisa wraz z kręgosłupem.
      • Nie zamierzam stawiac żądan i rzucic sie z pretensjami.
        Przyjmijmy, ze moja córka otrzymala 0 w dwoch przypadkach.

        Pozostaje pytanie- jak mozna dostac 5 robiac źle 1 zadanie z 3?
        • a ja jeszcze raz zapyatm czemu córka sama nie pójdzie do pani
          nauczycielki ?
          --
          Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem; toż to nie piwo.
        • nie mam pojęcia

          moze babka miała zaćmienie i czegoś nie zliczyła? albo jest sucz z
          piekła rodem i sie uprzedziła z jakiejś przyczyny. Obie opcje są
          prawdopodobne.

          w każdym razie wyjasnić trzeba, żeby młodziez nie została z
          poczuciem niesprawiedliwości i bezradności względem systemu.
          --
          Podawanie pensji w wartościach brutto jest jak podawanie długości
          penisa wraz z kręgosłupem.
        • A jak można dostac czwórkę robiąc źle dwa zadania z trzech?
          --
          "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
          nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
          • Zle liczysz.
            W tych 2 zadaniach bylo lacznie 10 podpunktow.Czyli moja córa miala
            zrobione dobrze na pewno 8 tych podpunktow plus cale zadanie,
            ktorego tamta nie zaliczyla.
            • Cóż, to ty pisałaś o 3 zadaniach, a nie o 10 podpunktach. W sumie
              dużo zalezy od punktacji. Zadanie zadaniu nierówne
              --
              "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
              nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
    • Nie wiem, ile lat ma córka - jeśli przyroda, to jest między czwartą podstawówki
      a trzecią gimnazjum.
      Pozwól jej najpierw spróbować załatwić sprawę samej - ja byłabym mocno i
      nieprzyjemnie zdziwiona, gdyby zamiast ucznia błąd w punktacji zasygnalizowała
      mi jego matka. Pomyłki przy sprawdzaniu się zdarzają i to wygląda raczej na
      pomyłkę, a nie na wydumane kryteria. Więc najpierw niech córka spyta
      nauczycielkę o tę ocenę, bo może się okazać, że to pomyłka.
      Jeśli się okaże, że nauczycielka dziecko zbywa i ono dalej nie wie, za co jest
      ocenione - możesz iść ty.

      Tylko przedstaw to córce tak, że się dowiadujecie, co umie, a czego jeszcze
      powinna się nauczyć, a nie tak, że się kłócicie o ocenę. Żeby nie wyszła z tej
      sytuacji z przekonaniem, że to ocena jest najważniejsza, bo potem się zdarza, że
      uczniowie piszą sprawdzian na ileś tam procent i jeśli z te ileś procent dostaną
      piątkę to są zadowoleni, a jak czwórkę, to już nie - nieważne, że w obu
      sytuacjach stan ich wiedzy jest dokładnie identyczny.
      --
      Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
      że przylecą piraci bombowcem
      i bogatym zabiorą pieniądze,
      a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
    • 2 razy-
      nienajszczesliwiej sformulowala zdania- np zamiast "wartosc"
      napisala "liczba"(kartkowka z przyrody, nie matmy).Widac, ze rozumie
      pojecie,popelnila jedynie blad jezykowy.0 punktow.Drugie potkniecie
      uwazam- zasadne 0, bo zamiast napisac linie sie nie przetna,
      napisala ze sie nie połacza.Ok, zgoda.No ale reszta bez
      zarzutu.

      Linie się nie przetną: jeśli chodzi o poziomice to zaliczyłabym też
      linie się nie połączą. W sumie sama corka powinna zawalczyć o ocenę.
      Ja często sprawdzam kartkowki szybko i bez punktacji i zdarzają mi
      się pomylki nieświadomie, często ale uczulam uczniów że mogą
      zgłaszać sprzeciw, jak przychodzą i porównują to zmieniam oceny.
    • Nie poszłabym do szkoły, skoro sprawa nie jest gardłowa i na dobrą sprawę nie
      chodzi o to, że twoja córka ma zaniżoną ocenę (nie napisała wszystkiego dobrze,
      dostała 4, nie ma się czego czepić jeśli nie ma porównania z koleżanką), tylko o
      to, że koleżanka ma za wysoką.
      1. Nauczycielka bez trudu stwierdzi, z kim kartkówki porównałaś - no przecież
      widzi jakie są kontakty w klasie i poza tym wie, co kto napisał; koleżanka
      będzie mieć obniżoną ocenę. Na pewno b. się ucieszy i w ogóle nie odbije się to
      na relacjach z twoją córką?
      2. Podejrzewam, że owszem, zostaniesz uznana za nadgorliwą i czepialską (w
      dodatku bez powodu, bo o cudzą niezasłużoną korzyść) matkę
      3. Piąta klasa to nie przedszkole - córka powinna takie rzeczy sama wyjaśniać,
      jeśli czuje się pokrzywdzona. Jeśli się nie czuje, to w ogóle o co chodzi?

      Poszłabym w innej sytuacji - gdyby za ewidentnie poprawną odpowiedź nie
      przyznano memu dziecku punktów i próby wyjaśnienia sprawy przez to dziecko
      byłyby nieskuteczne.



      --
      'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
      'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
      • Akurat 5 mozna uzyskac majac dopuszczalna ilosc błedow.W tej
        sytuacji 4 uwazam za ocene zanizona.Tym bardziej ze niezaliczenie
        tych spornych 2 odpowiedzi jak dla mnie jest dyskusyjne.
    • Jeśli chcesz wyjasnic swoje wątlpiwości - to powinnaś się
      pofatygować do nauczycielki osobiście (najlepiej umówiwszy się
      wcześnije telefonicznie). Odradzam maila czy występowanie z
      pretensjami przez telefon - powinniście obie mieć przed oczami
      kartkówkę.
      inna sprawa to system oceniania i punktacja zadań...

      >.W
      > pozostalych -za te same odpowiedzi co moja córka, ma wpisana
      wyzsza
      > punktacje.
      Spisywały od siebie? wink
      --
      "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
      nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
      • > Spisywały od siebie? wink
        Nie, nie siedza razemsmile.Ale ze odpowiedz to 1 krótkie zdanie, to i
        sa to praktycznie te same formulki, dokladnie tak napisane jak maja
        w zeszycie.
      • A ja bym zrezygnowała z dwóch głównych powodów:
        1. Nie da sie obronić tej piątki bez porównywania innej klasówki, a
        jak chcesz wytłumaczyć nauczycielce, ze komus inaczej policzyła
        punkty, bez pokazania tej innej klasówki, a co za tym idzie
        zdradzania tożsamości kloeżanki córki
        2. To jednak siara dla dzieciaka w 5 klasie podstawówki, aby matka
        leciała z wyrzutami po córunia 4 a nie piątke dostała. A to tak
        będzie wyglądało z boku.

        Rada: Odpuścić, jeszcze nie raz córka zostanie niesprawiedliwie
        oceniona. Czeka ją jeszcze przecież długo edukacja. Na pewno też nie
        jeden raz otrzyma zawyżona ocenę. Taki lajf.
        --
        "jest jeden aspekt, pod którym zwierzęta przewyższają człowieka-ich
        łagodne, spokojne cieszenie się chwilą obecną"
        • 2. To jednak siara dla dzieciaka w 5 klasie podstawówki, aby matka
          > leciała z wyrzutami po córunia 4 a nie piątke dostała. A to tak
          > będzie wyglądało z boku.

          W szkole sa konsultacje, po to miedzy innymi by podyskutowac o
          ocenach.Wowczas mysle ten temat bedzie do poruszenia.
    • Corka nie umie mowic?
      Niech sama sprawe wyjasnia. Jesli kolezanka jest solidarna to
      powinna isc razem z nia.
      • Corka umie mowic jak najbardziej.
        To akurat jest najsurowsza nauczycielka z jej wszystkich, no ale co
        to zmienia , prawda? 11 latka to juz tak duze dziecko , ze smialo
        moze podyskutowac z nauczycielem rzeczowo przedstawiajac argumenty..
        Czy wy macie dzieci w tym wieku?
        Kolejna sprawa- nie chce mieszac do tego jej kolezanki, bo nie chce
        zadnych kwasow, gdyby jednak sie okazalo, ze ta 5 jest zupelnie bez
        sensu.
        • Nie nie mamy dzieci, ale sami dziecmi bylismy. I mamy dobra pamiec.
          Pierwsze dyskusje jakie o kryterium oceny pamietam byly w 2-3
          klasie. (Jestem dyslektykiem i walczylam np. o nieobnizanie mi oceny
          z matematyki za bledy ort). W 5 klasie to juz cala klasa zbiorowo
          dyskutowala, porownujac oceny i zliczajac punkty - broniac sie (lub
          donoszac) na siebie na wzajem.
          Co wiecej - w 5 klasie doprowadzilismy do usuniecia ze szkoly (sic!)
          nauczycielke (dosc powazna sprawa, bo u kobiety stwierdzono
          zaburzenia psychiczne).
          Do glowy niekomu nie przychodzilo aby mieszac w takie sprawy
          rodzicow. O ocenach z klasowek dowiadywali sie pewnie raz na por
          roku. Chyba, ze komus wybitnie nie szlo.
          • No widzisz, a ja dokladnie pamietam nauczycieli, do ktorych nikt nie
            mial smialosci sie odezwac.Chocby czul ze ma racje.Zwykly strach.

            O ocenach z klasowek dowiadywali sie pewnie raz na por
            > roku. Chyba, ze komus wybitnie nie szlo.

            No widzisz jak sie zmienilo.Teraz masz elektroniczny dziennik i
            wszystkie oceny w necie.I bardzo dobrze.
            • Bardzo dobrze?
              Ja jako dzicko, absolutnie nie bylam zainteresowana aby rodzice
              wiedzieli o wszstkich ocenach. Glownie dlatego, ze zawsze im sie cos
              nie podobalo: czwora? CWORA! A dlaczego X ma pietke? Piatka? A
              dlaczego tylko piatka, a co dostal Y ? Z plusem? (6 nie bylo), a
              dlaczego nie ty? A dlaczego tylko jedna?. itd, itp.
              Dla zdrowia psychicznego dzieci, i niektorych rodzicow, lepiej aby
              oceny nie byly upubliczniane.
              • Coz, wspolczuc rodzicow z takim podejsciem.
                • Jest odmiana takiego zachowania:
                  Czworke? Czemu czworke? Przeciez dobrze napisala. Czemu nie piatke?
                  X dostala piatke...a napisala gorzej itd. itp.
                  • Nie porownuj mnie do swoich zeschizowanych rodziców.

                    Od tego jestem rodzicem, by zwracac uwage na oceny dziecka,zamiast
                    totalnie olewac co sie w szkole dzieje.
                    • > Od tego jestem rodzicem, by zwracac uwage na oceny dziecka,zamiast
                      > totalnie olewac co sie w szkole dzieje.
                      Czy ja wiem...
                      Moja mama zwracała uwagę na to, co umiem. Oraz na moje samopoczucie. Oceny miała
                      gdzieś. Ale może dlatego, że była nauczycielką.
                      --
                      Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                      że przylecą piraci bombowcem
                      i bogatym zabiorą pieniądze,
                      a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                      • Tak, jasne, wszyscy maja gdzies oceny..i maja gdzies rowniez fakt,
                        jak oceny wplyna na srednia i np na dostanie sie dziecka do
                        wybranego gimnazjum, potem liceum.Nie, no oceny w ogole sa
                        nieistotne..
                        • Wymieniłaś jedyny rozsądny argument, który może sprawić, że oceny stają się
                          istotne. Z tym, że nie do zastosowania w tej sytuacji, bo oceny z piątej klasy
                          nie wpływają na dostanie się do gimnazjum.

                          A poza tym, rzeczywiście, oceny są nieistotne. Są informacją, ile kto umie, ale
                          jeśli ma się punkty, to w zasadzie są niepotrzebnie zdublowaną informacją. Bez
                          żalu pozbyłabym się ich na rzecz systemu punktowego i oceny opisowej hasłowej
                          (umie/nie umie). Mówię z punktu widzenia nauczyciela. Oceny są wręcz szkodliwe,
                          ponieważ przez lata obrosły emocjami i przez to przestały przenosić informacje.
                          Pomimo to, skoro już je muszę stawiać, staje na rzęsach, żeby były sprawiedliwe.
                          Ale swojemu dziecku zamierzam zadawać po powrocie ze szkoły pytania "czego się
                          nauczyłaś" i "jak się czułaś w szkole", a nie "co dzisiaj dostałaś".

                          --
                          Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                          że przylecą piraci bombowcem
                          i bogatym zabiorą pieniądze,
                          a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                          • Z tym, że nie do zastosowania w tej sytuacji, bo oceny z piątej klasy
                            > nie wpływają na dostanie się do gimnazjum.

                            Ale wplywaja chocby na motywacje dziecka.Mam czekac do 6 klasy i
                            wowczas ewentualnie przygladac sie takim sprawom? To w takim razie
                            po kiego na wywiadowkach wychowawca przedstawia wyniki klasy, wyniki
                            na tle calej szkoly, na tle wojewodztwa? Po co te statystyki? Ciagle
                            tylko gada sie o ocenach-nie o tym, co konkretne dziecko umie, tylko
                            jakie ma oceny.

                            Ale swojemu dziecku zamierzam zadawać po powrocie ze szkoły
                            pytania "czego się
                            > nauczyłaś" i "jak się czułaś w szkole", a nie "co dzisiaj
                            dostałaś".

                            Calkiem jak ja.Wiem co sie w szkole wydarzyło,najwiecej na
                            przerwach.Co nie przeszkadza, by dziecko poinformowalo mnie o ocenie
                            ze sprawdzianu czy kartkowki.

          • > Nie nie mamy dzieci
            No to pogadamy, jak bedziesz miala ucznia.
        • Jeszcze jedno: mam zajecia z dziecmi. 10-12 latki swietnie potrafia
          walczyc o swo interes. chyba, ze mamusia ze wszystkim wyrecza...
    • Zawsze przyjmuję pytania i wątpliwości uczniów i rodziców. Jeszcze
      raz analizuję sprawdzian lub kartkówkę sprawdzając czy nie
      popełniłam błędu. To żaden afront. Czasami człowiek się myli.


      --
      "Między duchem a materią pośredniczy matematyka." Hugo Steinhaus
      • I moim zdaniem powinnaś iść i spokojnie porozmawiać. Tylko wcześniej
        się umów, żeby nauczycielka miała czas. Masz prawo do takiej rozmowy.

        --
        "Między duchem a materią pośredniczy matematyka." Hugo Steinhaus
    • Nie poszłabym.Sprawę ocen cząstkowych córka wyjaśnia sama.Gdyby to była ocena
      decydująca to wówczas w czasie właśnie takich konsultacji starałabym się
      wyjaśnić,w opisanej sytuacji nie.I nie dlatego,że nazwą mnie nadgorliwcem,tylko
      chciałam,żeby córka sam nauczyła się walczyć o swoje.
      • tylko
        > chciałam,żeby córka sam nauczyła się walczyć o swoje.

        A w praktyce to jak ma to wygladac?
        Pokaze kartkowke nauczycielce i zapyta dlaczego postawila jej 4.Ta
        pewnie uzasadni w jakis tam sposob, czyli np powinnas
        napisac "wartosc" a nie "liczba"
        I pewnie na tym sie zakonczy, no
        chyba ze moja córa podeprze sie swoja kolezanka i wskazujac palcem
        powie, ze prosze pani, a ona dostala 5 mimo ze nie zrobila jednego
        zadania zadania.Kolezanka z pewnoscia bedzie bardzo wyrozumiala i
        sama poprosi o obnizenie jej oceny.
        • W przypadku zadań w których koleżanka dostała większą ilość punktów
          córka może zapytać dlaczego nie dostała maksymalnej ilości punktów.


          --
          "Między duchem a materią pośredniczy matematyka." Hugo Steinhaus
        • Lola,a tobie nie może powiedzieć tego co córce?
          Napisałam tylko,ze ja bym nie poszła.Nie w sprawie kartkówki.
          • > Lola,a tobie nie może powiedzieć tego co córce?

            Moze.Tylko ze ja nie dam sie tak latwo zbyc - jednak inaczej
            rozmawia sie z dorosłym niz z dzieckiem.
            >Nie w sprawie kartkówki.
            A w sprawie czego? Sprawdzianu? Tych dzieci do domu nie
            przynosza.Oceny koncowej? Troche za pozno na podwazanie opinii
            nauczyciela.

            Przeciez moze sie okazac, ze takie medody nauczyciel stosuje
            nagminnie.Bedzie przynajmniej wiedzial, ze rodzic sie w ogole
            interesuje ocenami dziecka.
przejdź do: 1-100 101-189
(101-189)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.