• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Dylematy matki uczennicy

  • 25.02.10, 14:57
    Nie powiem, wkurzylam sie.Banalna sprawa- uwazam, ze nauczycielka
    niesprawiedliwie zanizyla ocene córce z kartkowki- postawila 4.Nie
    jest to sprawdzian, tylko kartkowka z 3 pytaniami, mozna probowac
    bagatelizowac, ale nie bede ukrywac ze nie zostawie tej sprawy bez
    echa.To moze byc nie pierwsza taka sytuacja, akurat te kartkówke
    mialam okazje porównac z kartkowka kolezanki córki, ktora dostala 5.
    W glowe zachodze, jakie kryteria nauczycielka stosuje.
    Moja córa zrobila wszystkie 3 zadania , potknela sie 2 razy-
    nienajszczesliwiej sformulowala zdania- np zamiast "wartosc"
    napisala "liczba"(kartkowka z przyrody, nie matmy).Widac, ze rozumie
    pojecie,popelnila jedynie blad jezykowy.0 punktow.Drugie potkniecie
    uwazam- zasadne 0, bo zamiast napisac linie sie nie przetna,
    napisala ze sie nie połacza.Ok, zgoda.No ale reszta bez
    zarzutu.

    Kolezanka córki zas 1 zadanie zrobila calkowicie blednie.W
    pozostalych -za te same odpowiedzi co moja córka, ma wpisana wyzsza
    punktacje.

    Reasumujac- nie wiem, jak mozna otrzymac 5, gdy 1/3 zadan zrobilo
    sie blednie.Jak mozna takie same wypowiedzi oceniac roznie.


    No i teraz sie zastanawiam, czy isc jutro do szkoly(pewnie zostane
    uznana za nawiedzona matke broniaca jak lew dziecka) czy napisac
    maila, czy odpuscic- no niestety, ale obawiam sie, ze nauczycielka
    moze potraktowac moja reakcje jako afront- to tylko czlowiek w
    koncu.

    Moze matki-nauczycielki sie wypowiedza, jak to wyglada - ale w realu
    blagam, bez forumowej poprawnosci.

    I zeby nie bylo- jest to moja pierwsza tego typu sprawa w przeciegu
    5 lat edukacji szkolnej córki.


    Edytor zaawansowany
    • 25.02.10, 15:03

      ja tam ani teoretyk (nie - nauczycielka), ani praktyk (dziecko
      jeszcze w przedszkolu), ale nie załatwiałabym tej sprawy mailowo -
      to na pewno.



      --
      Paweł
      Moje dziecko powiedziało smile

      Przekaż swoj 1%
      • 25.02.10, 15:07
        wiecie co , dawno temu to żaden z rodziców by nie poszedł do szkoły
        z kartkówka , samemu sie wyjasniało
        ale czasy sie podobno zmieniły, wiec idz i zapytaj jak cie to męczy
        i uważasz ze ocena jest zanizona
        --
        Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem; toż to nie piwo.
        • 25.02.10, 15:09
          Dawniej wcale nie znaczy lepiej.
          --
          Kuchnia Psa Kuby - Blog o gotowaniu
          • 25.02.10, 15:12
            niczego takiego nie napisałam , natomiast jak ktos chce isc to niech
            idzie , ja bym nie poszła
            --
            Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem; toż to nie piwo.
        • 26.02.10, 10:06
          > wiecie co , dawno temu to żaden z rodziców by nie poszedł do szkoły
          > z kartkówka , samemu sie wyjasniało

          Zgadzam się. Dziecko samo powinno iść do pani i grzecznie poprosić o
          wyjaśnienie. Jesli mamusia każdą glupotę bedzie załatwiać za nią, to co z niej
          wyrośnie? Nieudacznica życiowa! Pamiętm, że nie raz z koleżankami
          porównywałaysmy sprawdziany (czy to podstawowka, czy liceum), podliczałyśmy
          punkty i w razie watpliwości leciałyśmy do nauczycielek. Rodzice w ogóle nie
          byli w to wciągani.

          --
          Bo taki, co kochać nie umie - przegra, choć wszystko rozumie.
          Bóg cię pokarze swą nieczułością za to, żeś gardził ludzką miłością.
          • 26.02.10, 10:15
            Jesli mamusia każdą glupotę bedzie załatwiać za nią, to co z niej
            > wyrośnie? Nieudacznica życiowa!

            O to naprawde nie musisz sie martwic.Jesli dla ciebie jedna sprawa w
            przeciagu 5 lat to duzo, to nie mamy o czym w ogole gadac.

            Pamiętm, że nie raz z koleżankami
            > porównywałaysmy sprawdziany (czy to podstawowka, czy liceum),
            podliczałyśmy
            > punkty i w razie watpliwości leciałyśmy do nauczycielek.

            Moja córka nie pojdzie do pani i nie powie, ze A. dostala 5 i miala
            lepsza punktacje,w zwiazku z czym ona czuje sie pokrzywdzona, bo
            kolezenska solidarnosc na to jej nie pozwoli.
            • 26.02.10, 13:45
              lepiej w białych rękawiczkach wysłać mamę smile)
              • 26.02.10, 14:04
                Wyslac? Czytac nie potrafisz? Sto razy napisalam, ze to moja decyzja.
    • 25.02.10, 15:16
      nadgorliwa mamusia smile

      --

      I see the stalker in your face, the secrets on your skin
      I keep the wisdom that you need, the password that you want
      I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
      released
      • 25.02.10, 15:43
        Faktycznie nadgorliwa- raz jeden chce wyjasnic sprawe.Wyjatkowy
        upierdliwiec.
        • 25.02.10, 17:12
          ze swojegoo doswiadczenia jako corki nauczycielki - sa sprawy ktorych rodzic nei
          powinien nadto rozdmuchiwac, jesli corka czuje sie pokrzywdzona niech sama
          porozmawia z pania na temat swojej wiedzy...

          --

          I see the stalker in your face, the secrets on your skin
          I keep the wisdom that you need, the password that you want
          I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
          released
          • 25.02.10, 17:25
            Czy pojscie na konsultacje i zapytanie to rozdmuchiwanie sprawy?

            Tu nie chodzi o wiedze- corka tematy zna i je rozumie.Przyroda to
            jej ulubiony przedmiot w szkole.Tym bardziej wiec uwazam, ze
            oceniono niewlasciwie te kartkówke, czepiajac sie drobiazgów,
            a jednoczesnie jej kolezanka, ktorej z formy wklesłej terenu
            wychodzi forma wypukła, otrzymuje 5.
            • 25.02.10, 17:59
              twoja corka juz pierwsze trzy klasy podstawowki ma za soba, mysle ze obciachem
              bedzie wizyta mamy w tej sprawie w szkole, mozna poruszyc kwestie
              sprawiedliwosci ocen na wywiadowce np, a jesli mloda ma rzeczywista pretensje do
              nauczyciela o ocene to niech sie do niego pofatyguje i z nim porozmawia dlaczego
              to jest tak a nie inaczej, w ten sposob takie sprawy zalatwia sie w doroslym
              swiecie. wiem ze to jeszcze dziecko ale to konkretna nauka na przyszlosc ze
              warto dociekac co lezy u podstaw cudzych ocen.
              ja nie poszlabym do szkoly, wywiadowka i wyslalabym dziecko do pani, dopiero
              gdyby po tej konkretnej rozmowie wynikly jakies braki w porozumieniu na linii
              nauczyciel uczen wowczas powiedzialabym co na ten temat mysle.

              --

              I see the stalker in your face, the secrets on your skin
              I keep the wisdom that you need, the password that you want
              I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
              released
    • 25.02.10, 15:19

      lola211 napisała:
      > Kolezanka córki zas 1 zadanie zrobila calkowicie blednie
      W pozostalych -za te same odpowiedzi co moja córka, ma wpisana
      wyzsza punktacje.


      No to idz do nauczycielki - moze kolezance obnizy ocene wink.
      A tak w ogole to skad wiesz, co tamta napisala??



      --
      Charty
      Ola i Wiktor
      • 25.02.10, 15:31
        > No to idz do nauczycielki - moze kolezance obnizy ocene wink.
        Nie to jest moim celem.Raczej podniesienie oceny mojej corki, co
        uwazam w tej sytuacji za słuszne.O ile sie da, nie podam nazwiska
        kolezanki, nie bedzie wiedziala komu co obnizyc.

        > A tak w ogole to skad wiesz, co tamta napisala??

        Bo widzialam te kartkowke?

      • 26.02.10, 13:07
        A czy zadanie skopane przez koleżankę to nie było przypadkiem na
        szóstkę?
        --
        "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
        nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
        • 26.02.10, 16:49
          Nie, na kartkowce 5 to max.
    • 25.02.10, 15:20
      To jest świetna okazja, żeby córka zawalczyła o swoje. Nie jest
      ważna ocena z kartkówki, ale to, że odważy się pójśc sama i
      zawalczyc o swoje zamiast czekac na interwencje mamusi.
      --
      Alabama8
      • 25.02.10, 15:39
        Nad tym tez myslalam,tyle ze jak sadze nauczyciel znajdzie 100
        sposobow na to, by dziecku wmówic ze ma racje.No i wowczas tez
        wyjdzie kwestia z czyja kartkowka porownano.
        • 25.02.10, 15:42
          A jak Ty pójdziesz to nauczyciel się nie domyśli ?? wink
          Poza tym to Twoja córka jest w 5 klasie, to jest już na tyle duże dziecko żeby
          mogła wyjaśnić taką rzecz sama - pod warunkiem ,że to ona czuje się
          niesprawiedliwie oceniona a nie ty....

          --
          "..Powiedziałem: znam takie miejsce, gdzie przychodzą umierać koty..."
          • 25.02.10, 15:47
            A jak Ty pójdziesz to nauczyciel się nie domyśli ?? wink
            Nie, przeciez kolezanek ma wiele.> Poza tym to Twoja córka jest w 5
            klasie, to jest już na tyle duże dziecko żeb
            > y
            > mogła wyjaśnić taką rzecz sama - pod warunkiem ,że to ona czuje się
            > niesprawiedliwie oceniona a nie ty....
            >
            Ale jakie znaczenie ma fakt, co czuje moja córka?Ona ocene
            nauczycielki przyjmuje bez dyskusji, kto to widzial w polskiej
            szkole, by uczen podwazal zdanie belfra?
            Mnie interesuja nie uczucia tylko FAKTY- jakie kryteria nauczyciel
            stosuje.I tyle.
            • 25.02.10, 15:55
              Aha jeśli pójdzie córka to nauczyciel będzie wiedział z kim porównano jeśli
              pójdziesz ty to nie będzie wiedział....hmmm nie kumam twojej pokrętnej logiki....
              "....Ale jakie znaczenie ma fakt, co czuje moja córka?...."
              hmmmm....
              Dla mnie żadne,ale Ty tym zdaniem dałaś właśnie na odpowiedź na pytanie, które
              mnie nurtowało....Dla mnie EOD


              --
              "..Powiedziałem: znam takie miejsce, gdzie przychodzą umierać koty..."
              • 25.02.10, 16:08
                Proste.Jesli pojde ja, to powiem, ze porownalam 2 prace i na tej
                podstawie wyrobilam sobie opinie, ze cos jest nie tak.Sadze, ze
                nauczycielka bedzie drazyc, czyja byla ta 2 kartkowka, bo bedzie
                chciala sie jakos ustosunkowac.Ja jej moge centralnie powiedziec, ze
                nazwiska kolezanki nie zdradze.Dziecko wobec nauczyciela juz tak nie
                postapi, to chyba oczywiste.
                • 25.02.10, 16:11
                  normalnie lepiej niz H.Kloss wink))))))
                  --
                  Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem; toż to nie piwo.
                  • 25.02.10, 16:26
                    Niestety, przykre ze nie mozna po prostu otrzymac wyjasnienia, tylko
                    trzeba sie zastanawiac jak to zrobic, by nauczyciel nikomu nie
                    zaszkodził.
                    • 25.02.10, 16:31
                      ale czemu z góry zakładasz ze komus zaszkodzi ??? nauczyciel wbrew
                      pozorom tez człowiek

                      dla mnie to chore i tyle
                      --
                      Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem; toż to nie piwo.
                      • 25.02.10, 16:49
                        Bo znam przyklad ewidentnego wyzlosliwiania sie nauczyciela na
                        uczniu? A moja kolezanka, a jego matka, musi to cierpliwie znosic,
                        bo w obliczu machiny szkolnej jest w zasadzi bezbronna?
                        >dla mnie to chore i tyle

                        Dla mnie rowniez.Tak samo chore jak stawianie ocen wedle wlasnego
                        widzi mi sie.
                        • 25.02.10, 17:10
                          A ja słyszałam o uczniu, który zastrzelił kilkoro nauczycieli i uczniów i jakoś
                          w kamizelce kuloodpornej nie chodzę. Tudzież słyszałam, że komuś coś ukradli i
                          jakoś nie traktuję każdego jak potencjalnego złodzieja.
                          Jak można z jednego przypadku uogólniać na wszystkich. Przecież ty już prawie
                          masz do kobiety pretencje, że nie można z nią normalnie rozmawiać, a jeszcze
                          nawet nikt nie próbował.
                          --
                          Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                          że przylecą piraci bombowcem
                          i bogatym zabiorą pieniądze,
                          a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                          • 25.02.10, 17:28
                            Przecież ty już prawie
                            > masz do kobiety pretencje, że nie można z nią normalnie rozmawiać,
                            a jeszcze
                            > nawet nikt nie próbował.

                            Nie.
                            Ja mam tylko obawy.Mysle, ze wiekszosc rodzicow takie posiada i
                            dlatego malo ktory spotyka sie z nauczycielem w takiej
                            sprawie.Wiekszosc macha reka.
                            • 26.02.10, 12:56
                              Na pociechę powiem, że obawy o wyzłaszczanie się nauczycielki mogą
                              byc nieuzasadnione. Nie napadaj jednak na kobietę: a tamta to nie
                              zrobiła zadania X i dostała piątkę (już pisałam, że to zależy od
                              punktacji za zadania). Po prostu bierzesz kartkówkę i pytasz o
                              punktację poszczególnych zadań. Przy zadań źle zrobionych pytasz: co
                              w nim jest źle i dlaczego jest 0 punktów. Po podliczeniu punktacji
                              zaglądasz w regulamin oceniania i oznajmiasz z triumfem: za tyle
                              punktów to jest, proszę szanownej pani nauczycielki, 4+.
                              Jedyne, co ryzykujecie, to bardzo staranne sprawdzanie pracy i
                              staranne podliczanie punktów w przyszłości.
                              --
                              "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                              nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                    • 25.02.10, 16:38
                      A już komuś ta pani zaszkodziła czy tak sobie gdybasz na wszelki wypadek? Bo to
                      trochę przypomina to słynne "A wsadź sobie w dupę to twoje stare żelazko".
                      --
                      Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                      że przylecą piraci bombowcem
                      i bogatym zabiorą pieniądze,
                      a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                      • 25.02.10, 16:39

                        --
                        Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem; toż to nie piwo.
                      • 25.02.10, 16:50
                        Tak sobie gdybam na razie.
                        A pozniej najwyzej sobie bede w brode pluc, jak sie jednak okaze ze
                        obawy byly uzasadnione.
                        • 25.02.10, 16:53
                          Zlituj się, na tej zasadzie to lepiej z domu nie wychodzić.
                          --
                          Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                          że przylecą piraci bombowcem
                          i bogatym zabiorą pieniądze,
                          a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                          • 25.02.10, 16:55
                            Jak widac nie zamierzam sie tej zasady trzymac i bede interweniowac,
                            prawda?
                            • 25.02.10, 17:05
                              Ale już swojemu dziecku hodujesz fobię pod tytułem "w szkole lepiej się nie
                              wychylać". Potem licealiści przychodzą, że mam iść pogadać z ich matematykiem,
                              żeby zrobił jeszcze jedną poprawę, bo oni nawet nie spróbują, bo z nauczycielem
                              to się nie wygra. Nie ważne, że facet uczy pierwszy rok i żadnej im krzywdy
                              jeszcze nie zrobił. I jak zrobisz wywiad, to tak naprawdę nikt się na nich nigdy
                              nie uwziął, tylko jakaś taka wiedza ogólna jest, że lepiej się nie wychylać, bo
                              się uwezmą.

                              Nie podoba mi się nieufanie na wszelki wypadek i jeszcze zwalanie za to winy na
                              przedmiot nieufności (szkoda, że muszę tak obmyślać, jak to załatwić).
                              --
                              Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                              że przylecą piraci bombowcem
                              i bogatym zabiorą pieniądze,
                              a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                              • 25.02.10, 17:10
                                Nic nie hoduje, bo poki co nie poruszam z nia w ogole tematu jak to
                                zalatwimy.Powiedzialam tylko, ze trzeba bedzie to wyjasnic, to
                                wszystko.
            • 25.02.10, 16:34
              Teraz to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera.

              No jak do diaska szkoła ma współpracować z rodzicami, skoro oni sami wmawiają
              uczniowi, że z nauczycielem się nie da normalnie pogadać. Standardowe "z
              nauczycielem jeszcze nikt nie wygrał, siedź cicho, bo się na ciebie uweźmie".

              I potem zamiast podejść i spytać "Czy pani się nie pomyliła, koleżanka ma to
              samo i więcej punktów", to kartkówkę się dokładnie omawia w domu, na forum,
              pewnie dodatkowo jeszcze z sąsiadkami i rodzicami innych uczniów. A nauczyciel,
              który mógł się najzwyczajniej pomylić sprawdzając setną z rzędu kartkówkę (tak,
              wiem, że my nie mamy nic do roboty, tak naprawdę nic nie sprawdzamy i nie
              przygotowujemy lekcji, no ale jak sobie leń odkłada sprawdzanie, to mu się
              skumuluje), po jakimś tygodniu od oddania pracy dowiaduje się w nader
              nieprzyjemnej rozmowie, że jest niesprawiedliwym potworem.
              A dziecko nie zapamiętuje tego, co się nauczyło, tylko ocenę, jaką dostało.
              Ale przynajmniej uniknęliśmy tego horrendum, jakim jest zasugerowanie
              nauczycielowi pomyłki.
              --
              Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
              że przylecą piraci bombowcem
              i bogatym zabiorą pieniądze,
              a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
              • 25.02.10, 16:58
                to kartkówkę się dokładnie omawia w domu, na forum,
                > pewnie dodatkowo jeszcze z sąsiadkami i rodzicami innych uczniów.

                Teraz ty sie zlituj.O tym wiem ja, moja corka i forum- temat dobry
                jak kazdy inny.
                Dopuszczam mysl, ze nauczyciel mogl sie pomylic.Nawet bardzo.
                • 25.02.10, 17:07
                  A powinna wiedzieć ta nauczycielka. Od razu.
                  A ty robisz podchody i obmyślanie strategii, jakby ona tam z kałasznikowem w
                  bunkrze siedziała. I wpajasz dziecku postawę nieufności do świata.

                  Jak się ktoś myli, to mu się mówi, że się myli, a nie z góry zakłada złośliwość.
                  --
                  Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                  że przylecą piraci bombowcem
                  i bogatym zabiorą pieniądze,
                  a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                  • 25.02.10, 17:15
                    Od razu czyli od kiedy? Dzis przyniosla te kartkowke, lekcje z
                    przyrody ma w przyszlym tygodniu, jak rodzic pracuje to nie ma jak
                    sie skontaktowac z nauczycielem.

                    >I wpajasz dziecku postawę nieufności do świata.

                    Gdzie niby? Zakladasz, ze czyta moje posty przez ramie?

                    A tak w ogole - gdybym nie zobaczyla tej drugiej kartkowki, nie
                    byloby sprawy.Na tym przykladzie widac, w jakiej niewiedzy rodzice
                    tkwia.Dzieci rowniez.Nauczyciel stawia ocene i trzeba uznac, ze jest
                    postawiona uczciwie i prawidlowo.Nie ma punktu odniesienia- nie
                    wiadomo nawet ile punktow mozna max otrzymac, jakie sa kryteria.
                    Czy to jest w porzadku?
                  • 26.02.10, 13:05
                    A ty robisz podchody i obmyślanie strategii, jakby ona tam z
                    kałasznikowem w
                    > bunkrze siedziała. I wpajasz dziecku postawę nieufności do świata.
                    Super... Kiedys w nieco podobnej sytuacji (na kartkówce była
                    przekreślona piatka i wpisana czwórka, kartkówka była bez błędu)
                    byłam u nauczycielki następnego dnia uprzejmie żądając wyjasnień.
                    Sprawa została wyjasniona pozywtywnie,nikt na nikogo z kałachem nie
                    czatował i nikomu korona z głowy nie spadła.
                    --
                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
    • 25.02.10, 15:44
      uczę przyrody - jeśli chcesz mogę rzucic okiem na kartkówkę Twojego dziecka i powiedziec jak ja bym to oceniła.
      jak masz na to ochotę to wyślij skan na ste3fa@poczta.fm

      Wiesz róznie bywa - na podstawie tych informacji niewiele moge powiedziec. Może ewentualnie niech córka sama zapyta o uzasadnienie oceny. Miałam takich uczniów, którzy o pół stopnia walczyli jak lwy - bywało, że skutecznie.

      --
      www.kochamradom.pl
      • 25.02.10, 15:51
        NIech corka poprosi nauczycielke, zeby wytlumaczyla CALEJ klasie
        jakie sa kryteria oceny sprawdzianow, klasowek itd. Z jakiego powodu
        i o ile zostaje obnizona punktacja, niech poda konkretne przyklady z
        klasowek. A to wszystko celem poprawy na przyszlosc.
        Takiej prosbie nauczycielka nie powinna odmowic, poprawienie oceny
        to poddanie watpliwosci autorytetu nauczyciela i ten mowi miec dosyc
        solidne ego, zeby sobie na to pozwolil.
        9 an 10 nauczycielka wykreci sie i nie masz zadnej karty
        przetargowej, chyba,ze uderzysz wyzej.
      • 25.02.10, 15:51
        Dzieki, we worek dopiero bede miala dostep do skanera, przesle.
        Przydaloby sie porównanie obu kartkowek, wowczas bedzie to
        miarodajne.
      • 25.02.10, 15:54
        boszsz. Tez problemy robicie.
        No idź najzwyczajniej w świecie i spytaj jakie były kryteria i jaka
        punktacja. ale najpierw sprawdż w wewnątrzszkolnym systemie
        oceniania jakie są ogólne kryteria oceniania dla szkoły. Po ludzku
        spytaj, bo nie rozumiesz i już.
        Piszę z perspektywy matki uczennicy i nauczycielki. Wolę, żeby mi
        zwrócono uwagę niż obgadywano za plecami. Tyle, że ja mam łatwiej,
        bo to nie podstawówka i uczniowie sami wyłapują moje ewentualne
        potknięcia. Poprawiam i git. Nauczyciel nie może się pomylić? No
        może, byleby się połapał, albo przyznał do błędu.
        --
        Moja szarańcza: Judyta 40hbd, Miłosz 28hbd, Sara 33hbd
        fotoforum.gazeta.pl/5,2,tolka11.html
    • 25.02.10, 15:52
      mail odpada. Jeśli juz to porozmawiaj, tylko pytanie czy trafisz na
      fajną babkę czy wielką Pania pedagog sad PEwnie pani sie obrazi i
      nawet przyznając Ci w duchu rację (jeśli ją masz oczywisćie) nie
      podwyższy oceny Twojej córce. Ale za to obnizy koleżance, żeby Ci
      dopiec smile Tak więc nie wiem czy warto.
      Ale tez bym się wkurzyła na Twoim miejscu.
      --
      "Cóż, zjadliwych zmij pełno w ludzkim gąszczu charakterów"
      "Targa me trzewia prostactwo i chamstwo"
      by poli.mama
    • 25.02.10, 16:13
      Ja, jako uczennica, wolalabym juz dostac te czworke, niz zeby matka
      robila siare w szkole ...
      --
      I love my computer, because my friends live in it.
    • 25.02.10, 16:15
      Zamierzasz robić taką aferę z powodu punktacji na kartkówce?

      Kurde, czasy się zmieniają, moja matka nie miała pojęcia jakie ja mam przedmioty
      w szkole i nigdy w życiu nie widziała mojej kartkówki ani klasówki.
      • 25.02.10, 16:31
        Mam nadzieje, ze nie zrobi sie z tego zadna afera, tylko na
        spokojnie nauczyciel przedstawi mi swoj punkt widzenia.
        A ze zamierzam w ogole cos zrobic? Owszem.Chocby po to, by takie
        sytuacje nie zdarzaly sie po raz kolejny.Mam uznac, ze nic sie nie
        stalo i ewidentnie niesprawiedliwie wystawione oceny pokornie
        przyjmowac? Czy raczej dziecko.
        Nie interesuje mnie co bylo kiedys.Skupiam sie na tu i teraz.
        • 25.02.10, 17:48
          kiedyś też były dzieci, których matki zliczały każdy punkt na kartkówce, i
          chodziły do nauczycieli w takich sprawach

          Wydaje mi się po prostu, że interwencja rodziców w takich sytuacjach (w sumie
          błahych) nie pomaga dziecku, ani w jego sytuacji w szkole ani później w życiu.

          Czy Twoja córka chciałaby Twojej interwencji? może lepiej byłoby żeby sama
          poszła zapytać?
          • 25.02.10, 18:02
            No dobrze, a co w sytuacji, jesli zapyta córka, a pani stwierdzi ,ze
            ocena jest adekwatna?
            • 26.02.10, 10:19
              Dzizas, to wtedy bedziesz się martwić!
              Daj dziecku samemu się wykazać, niech się uczy dyplomacji i rozwiązywania
              problemow. Na studiach też będziesz biegać do wykladowcow a jak pojdzie do
              pracy, do pracodawcow? Bo kiedy i gdzie ma się to dziecko nauczyć dbać o własne
              sprawy skoro kochana mamusia wszystko za nią załatwi?

              Moim zdaniem z takim podejściem robisz dziecku krzywde wychowując na ofermę życiową.
              --
              Bo taki, co kochać nie umie - przegra, choć wszystko rozumie.
              Bóg cię pokarze swą nieczułością za to, żeś gardził ludzką miłością.
              • 26.02.10, 10:33
                Nie, na studiach to bedzie juz dorosly czlowiek.Na razie jest to
                dziecko i w pewnych sprawach zamierzam interweniowac, dopoki nie
                bedzie w stanie skutecznie sama swoich spraw dochodzic.
                Bo wlasnie w owa skutecznosc reklamacji watpie, biorac pod uwage
                rzeczyiwstosc jaka w szkolach panuje.

                >Moim zdaniem z takim podejściem robisz dziecku krzywde wychowując
                na ofermę życ
                > iową.

                A moim zdaniem piszesz bzdury.
                • 26.02.10, 10:41

                  > Nie, na studiach to bedzie juz dorosly czlowiek.Na razie jest to
                  > dziecko i w pewnych sprawach zamierzam interweniowac, dopoki nie
                  > bedzie w stanie skutecznie sama swoich spraw dochodzic.

                  Ale jeżeli nie pozwolisz jej spróbować, to się nie będzie miała okazji tego
                  dochodzenia swoich praw nauczyć. A taka mało znacząca kartkówka to akurat super
                  okazja na naukę.

                  Za moich czasów przypadki interwencji rodziców były naprawdę rzadkie, chodziło o
                  tych samych uczniów, którzy - także z tego powodu - byli uważani za fajtłapy.
                  Pozostali rozmawiali o ocenach samodzielnie.

                  Miałam taki przypadek, że wraz z koleżanką dostałyśmy na koniec roku ocenę
                  gorszą niż trzecia dziewczyna (oceny ze wszystkich sprawdzianów były
                  identyczne), powód był dość oczywisty i nie mający nic wspólnego z wiedzą. W
                  naszym imieniu interweniowało u nauczyciela pół klasy i nic to nie zmieniło.
                  Mieszanie w to rodziców nie przyszło nam do głowy, ale sądzę, że gdyby rodzice
                  się włączyli, to nauczyciel tym bardziej nie chciałby się przyznać do
                  nieobiektywnego oceniania.

                  Nie wiem, po co to piszę, bo wiele dziewczyn już Ci napisało mądre rzeczy, ale
                  to jeden z tych wątków, w których autorka w ogóle nie przyjmuje do wiadomości
                  tego, co mówią inni.
                  • 26.02.10, 12:09
                    Gdybys sie pofatygowala i poczytala moje posty, to bys zrozumiala
                    dlaczego ja chce isc osobiscie.Po pierwsze- surowy nauczyciel,
                    ktorego sie boja.Po drugie- nie chce aby nazwisko kolezanki sie
                    wydalo(a moje prawdomówne dziecie z pewnoscia powie).To nie ma nic
                    wspolnego z wyreczaniem dziecka.
                • 26.02.10, 12:06
                  A moim zdaniem piszesz bzdury.

                  A moim zdaniem, jak Ci 10 osob mowi, ze jestes pijana, to nie siadaj za kolkiem
                  tylko idz spac.
                  --
                  Bo taki, co kochać nie umie - przegra, choć wszystko rozumie.
                  Bóg cię pokarze swą nieczułością za to, żeś gardził ludzką miłością.
                  • 26.02.10, 12:11
                    Te 10 osob pisze nie znajac dokladnie sytuacji.
                • 26.02.10, 13:26
                  > Nie, na studiach to bedzie juz dorosly czlowiek.

                  Doroslosc, to nie jakies magiczne zjawisko. To ten sam czlowiek,
                  tylko z doswiadczeniami i umiejetnosciami zdobytymi wczesniej. Jak
                  ich nie zdobedzie, to metrykalny wiek nie wiele pomoze.
                  • 26.02.10, 13:30
                    Spokojnie, doswiadczenie z walka o swoje zdobywa.To jest pierwsza
                    sytuacja, w ktorej uznalam, ze musze interweniowac.Nie sadzisz
                    chyba , ze to pierwsza dyskusyjna sprawa w przeciagu 5 lat?
    • 25.02.10, 16:19
      wg mnie Ty, albo córka powinna poprosić o wyjaśnienie

      tylko, rzeczywiście o wyjasnienie i dopiero wtedy zmianę

      z drugiej strony barykady:
      strasznie mnie pieni jak przyjdzie do mnie uczeń bądź rodzic i od
      razu WYMAGA tonem własciwym i paddaje w wątpliwośc sposób oceniania.
      Mi korona ze łba nie zleci jesli przyznam rację jak ktoś ma rację,bo
      zdarza mi się grzmotnąć w punktacji, niezliczyć, itd. Ale jak się
      upiera, ze zdanie "She doing" a "she is doing" to dokładnie to samo
      i w ogóle różnicy nie ma, więc powinny być pelne punkty, albo
      chociaż pół, to sie pienię i staję okoniem. Bo potem mi tak na
      maturze powie i będzie płacz, że nagle komisja nie rozumie o co
      chodzi.


      Natomiast jestem mocno za wyjasnieniem sprawy i sprawiedliwą oceną.
      --
      Podawanie pensji w wartościach brutto jest jak podawanie długości
      penisa wraz z kręgosłupem.
      • 25.02.10, 16:35
        Nie zamierzam stawiac żądan i rzucic sie z pretensjami.
        Przyjmijmy, ze moja córka otrzymala 0 w dwoch przypadkach.

        Pozostaje pytanie- jak mozna dostac 5 robiac źle 1 zadanie z 3?
        • 25.02.10, 16:37
          a ja jeszcze raz zapyatm czemu córka sama nie pójdzie do pani
          nauczycielki ?
          --
          Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem; toż to nie piwo.
          • 25.02.10, 16:52
            Moze pojdzie, rozwazam poki co jak to zalatwic.
        • 25.02.10, 16:49
          nie mam pojęcia

          moze babka miała zaćmienie i czegoś nie zliczyła? albo jest sucz z
          piekła rodem i sie uprzedziła z jakiejś przyczyny. Obie opcje są
          prawdopodobne.

          w każdym razie wyjasnić trzeba, żeby młodziez nie została z
          poczuciem niesprawiedliwości i bezradności względem systemu.
          --
          Podawanie pensji w wartościach brutto jest jak podawanie długości
          penisa wraz z kręgosłupem.
        • 25.02.10, 16:50
          A jak można dostac czwórkę robiąc źle dwa zadania z trzech?
          --
          "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
          nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
          • 25.02.10, 16:54
            Zle liczysz.
            W tych 2 zadaniach bylo lacznie 10 podpunktow.Czyli moja córa miala
            zrobione dobrze na pewno 8 tych podpunktow plus cale zadanie,
            ktorego tamta nie zaliczyla.
            • 26.02.10, 12:49
              Cóż, to ty pisałaś o 3 zadaniach, a nie o 10 podpunktach. W sumie
              dużo zalezy od punktacji. Zadanie zadaniu nierówne
              --
              "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
              nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
    • 25.02.10, 16:26
      Nie wiem, ile lat ma córka - jeśli przyroda, to jest między czwartą podstawówki
      a trzecią gimnazjum.
      Pozwól jej najpierw spróbować załatwić sprawę samej - ja byłabym mocno i
      nieprzyjemnie zdziwiona, gdyby zamiast ucznia błąd w punktacji zasygnalizowała
      mi jego matka. Pomyłki przy sprawdzaniu się zdarzają i to wygląda raczej na
      pomyłkę, a nie na wydumane kryteria. Więc najpierw niech córka spyta
      nauczycielkę o tę ocenę, bo może się okazać, że to pomyłka.
      Jeśli się okaże, że nauczycielka dziecko zbywa i ono dalej nie wie, za co jest
      ocenione - możesz iść ty.

      Tylko przedstaw to córce tak, że się dowiadujecie, co umie, a czego jeszcze
      powinna się nauczyć, a nie tak, że się kłócicie o ocenę. Żeby nie wyszła z tej
      sytuacji z przekonaniem, że to ocena jest najważniejsza, bo potem się zdarza, że
      uczniowie piszą sprawdzian na ileś tam procent i jeśli z te ileś procent dostaną
      piątkę to są zadowoleni, a jak czwórkę, to już nie - nieważne, że w obu
      sytuacjach stan ich wiedzy jest dokładnie identyczny.
      --
      Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
      że przylecą piraci bombowcem
      i bogatym zabiorą pieniądze,
      a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
    • 25.02.10, 16:43
      2 razy-
      nienajszczesliwiej sformulowala zdania- np zamiast "wartosc"
      napisala "liczba"(kartkowka z przyrody, nie matmy).Widac, ze rozumie
      pojecie,popelnila jedynie blad jezykowy.0 punktow.Drugie potkniecie
      uwazam- zasadne 0, bo zamiast napisac linie sie nie przetna,
      napisala ze sie nie połacza.Ok, zgoda.No ale reszta bez
      zarzutu.

      Linie się nie przetną: jeśli chodzi o poziomice to zaliczyłabym też
      linie się nie połączą. W sumie sama corka powinna zawalczyć o ocenę.
      Ja często sprawdzam kartkowki szybko i bez punktacji i zdarzają mi
      się pomylki nieświadomie, często ale uczulam uczniów że mogą
      zgłaszać sprzeciw, jak przychodzą i porównują to zmieniam oceny.
      • 25.02.10, 17:18
        > Linie się nie przetną: jeśli chodzi o poziomice to zaliczyłabym
        też
        > linie się nie połączą.

        O, i to jest dla mnie cenna informacja.
    • 25.02.10, 16:47
      Nie poszłabym do szkoły, skoro sprawa nie jest gardłowa i na dobrą sprawę nie
      chodzi o to, że twoja córka ma zaniżoną ocenę (nie napisała wszystkiego dobrze,
      dostała 4, nie ma się czego czepić jeśli nie ma porównania z koleżanką), tylko o
      to, że koleżanka ma za wysoką.
      1. Nauczycielka bez trudu stwierdzi, z kim kartkówki porównałaś - no przecież
      widzi jakie są kontakty w klasie i poza tym wie, co kto napisał; koleżanka
      będzie mieć obniżoną ocenę. Na pewno b. się ucieszy i w ogóle nie odbije się to
      na relacjach z twoją córką?
      2. Podejrzewam, że owszem, zostaniesz uznana za nadgorliwą i czepialską (w
      dodatku bez powodu, bo o cudzą niezasłużoną korzyść) matkę
      3. Piąta klasa to nie przedszkole - córka powinna takie rzeczy sama wyjaśniać,
      jeśli czuje się pokrzywdzona. Jeśli się nie czuje, to w ogóle o co chodzi?

      Poszłabym w innej sytuacji - gdyby za ewidentnie poprawną odpowiedź nie
      przyznano memu dziecku punktów i próby wyjaśnienia sprawy przez to dziecko
      byłyby nieskuteczne.



      --
      'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
      'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
      • 25.02.10, 17:09
        Akurat 5 mozna uzyskac majac dopuszczalna ilosc błedow.W tej
        sytuacji 4 uwazam za ocene zanizona.Tym bardziej ze niezaliczenie
        tych spornych 2 odpowiedzi jak dla mnie jest dyskusyjne.
    • 25.02.10, 16:48
      Jeśli chcesz wyjasnic swoje wątlpiwości - to powinnaś się
      pofatygować do nauczycielki osobiście (najlepiej umówiwszy się
      wcześnije telefonicznie). Odradzam maila czy występowanie z
      pretensjami przez telefon - powinniście obie mieć przed oczami
      kartkówkę.
      inna sprawa to system oceniania i punktacja zadań...

      >.W
      > pozostalych -za te same odpowiedzi co moja córka, ma wpisana
      wyzsza
      > punktacje.
      Spisywały od siebie? wink
      --
      "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
      nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
      • 25.02.10, 17:03
        > Spisywały od siebie? wink
        Nie, nie siedza razemsmile.Ale ze odpowiedz to 1 krótkie zdanie, to i
        sa to praktycznie te same formulki, dokladnie tak napisane jak maja
        w zeszycie.
      • 25.02.10, 17:16
        A ja bym zrezygnowała z dwóch głównych powodów:
        1. Nie da sie obronić tej piątki bez porównywania innej klasówki, a
        jak chcesz wytłumaczyć nauczycielce, ze komus inaczej policzyła
        punkty, bez pokazania tej innej klasówki, a co za tym idzie
        zdradzania tożsamości kloeżanki córki
        2. To jednak siara dla dzieciaka w 5 klasie podstawówki, aby matka
        leciała z wyrzutami po córunia 4 a nie piątke dostała. A to tak
        będzie wyglądało z boku.

        Rada: Odpuścić, jeszcze nie raz córka zostanie niesprawiedliwie
        oceniona. Czeka ją jeszcze przecież długo edukacja. Na pewno też nie
        jeden raz otrzyma zawyżona ocenę. Taki lajf.
        --
        "jest jeden aspekt, pod którym zwierzęta przewyższają człowieka-ich
        łagodne, spokojne cieszenie się chwilą obecną"
        • 25.02.10, 17:37
          2. To jednak siara dla dzieciaka w 5 klasie podstawówki, aby matka
          > leciała z wyrzutami po córunia 4 a nie piątke dostała. A to tak
          > będzie wyglądało z boku.

          W szkole sa konsultacje, po to miedzy innymi by podyskutowac o
          ocenach.Wowczas mysle ten temat bedzie do poruszenia.
    • 25.02.10, 17:01
      Corka nie umie mowic?
      Niech sama sprawe wyjasnia. Jesli kolezanka jest solidarna to
      powinna isc razem z nia.
      • 25.02.10, 17:06
        Corka umie mowic jak najbardziej.
        To akurat jest najsurowsza nauczycielka z jej wszystkich, no ale co
        to zmienia , prawda? 11 latka to juz tak duze dziecko , ze smialo
        moze podyskutowac z nauczycielem rzeczowo przedstawiajac argumenty..
        Czy wy macie dzieci w tym wieku?
        Kolejna sprawa- nie chce mieszac do tego jej kolezanki, bo nie chce
        zadnych kwasow, gdyby jednak sie okazalo, ze ta 5 jest zupelnie bez
        sensu.
        • 25.02.10, 17:15
          Nie nie mamy dzieci, ale sami dziecmi bylismy. I mamy dobra pamiec.
          Pierwsze dyskusje jakie o kryterium oceny pamietam byly w 2-3
          klasie. (Jestem dyslektykiem i walczylam np. o nieobnizanie mi oceny
          z matematyki za bledy ort). W 5 klasie to juz cala klasa zbiorowo
          dyskutowala, porownujac oceny i zliczajac punkty - broniac sie (lub
          donoszac) na siebie na wzajem.
          Co wiecej - w 5 klasie doprowadzilismy do usuniecia ze szkoly (sic!)
          nauczycielke (dosc powazna sprawa, bo u kobiety stwierdzono
          zaburzenia psychiczne).
          Do glowy niekomu nie przychodzilo aby mieszac w takie sprawy
          rodzicow. O ocenach z klasowek dowiadywali sie pewnie raz na por
          roku. Chyba, ze komus wybitnie nie szlo.
          • 25.02.10, 17:33
            No widzisz, a ja dokladnie pamietam nauczycieli, do ktorych nikt nie
            mial smialosci sie odezwac.Chocby czul ze ma racje.Zwykly strach.

            O ocenach z klasowek dowiadywali sie pewnie raz na por
            > roku. Chyba, ze komus wybitnie nie szlo.

            No widzisz jak sie zmienilo.Teraz masz elektroniczny dziennik i
            wszystkie oceny w necie.I bardzo dobrze.
            • 26.02.10, 13:24
              Bardzo dobrze?
              Ja jako dzicko, absolutnie nie bylam zainteresowana aby rodzice
              wiedzieli o wszstkich ocenach. Glownie dlatego, ze zawsze im sie cos
              nie podobalo: czwora? CWORA! A dlaczego X ma pietke? Piatka? A
              dlaczego tylko piatka, a co dostal Y ? Z plusem? (6 nie bylo), a
              dlaczego nie ty? A dlaczego tylko jedna?. itd, itp.
              Dla zdrowia psychicznego dzieci, i niektorych rodzicow, lepiej aby
              oceny nie byly upubliczniane.
              • 26.02.10, 13:28
                Coz, wspolczuc rodzicow z takim podejsciem.
                • 26.02.10, 17:01
                  Jest odmiana takiego zachowania:
                  Czworke? Czemu czworke? Przeciez dobrze napisala. Czemu nie piatke?
                  X dostala piatke...a napisala gorzej itd. itp.
                  • 26.02.10, 17:15
                    Nie porownuj mnie do swoich zeschizowanych rodziców.

                    Od tego jestem rodzicem, by zwracac uwage na oceny dziecka,zamiast
                    totalnie olewac co sie w szkole dzieje.
                    • 27.02.10, 23:55
                      > Od tego jestem rodzicem, by zwracac uwage na oceny dziecka,zamiast
                      > totalnie olewac co sie w szkole dzieje.
                      Czy ja wiem...
                      Moja mama zwracała uwagę na to, co umiem. Oraz na moje samopoczucie. Oceny miała
                      gdzieś. Ale może dlatego, że była nauczycielką.
                      --
                      Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                      że przylecą piraci bombowcem
                      i bogatym zabiorą pieniądze,
                      a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                      • 28.02.10, 09:19
                        Tak, jasne, wszyscy maja gdzies oceny..i maja gdzies rowniez fakt,
                        jak oceny wplyna na srednia i np na dostanie sie dziecka do
                        wybranego gimnazjum, potem liceum.Nie, no oceny w ogole sa
                        nieistotne..
                        • 28.02.10, 10:02
                          Wymieniłaś jedyny rozsądny argument, który może sprawić, że oceny stają się
                          istotne. Z tym, że nie do zastosowania w tej sytuacji, bo oceny z piątej klasy
                          nie wpływają na dostanie się do gimnazjum.

                          A poza tym, rzeczywiście, oceny są nieistotne. Są informacją, ile kto umie, ale
                          jeśli ma się punkty, to w zasadzie są niepotrzebnie zdublowaną informacją. Bez
                          żalu pozbyłabym się ich na rzecz systemu punktowego i oceny opisowej hasłowej
                          (umie/nie umie). Mówię z punktu widzenia nauczyciela. Oceny są wręcz szkodliwe,
                          ponieważ przez lata obrosły emocjami i przez to przestały przenosić informacje.
                          Pomimo to, skoro już je muszę stawiać, staje na rzęsach, żeby były sprawiedliwe.
                          Ale swojemu dziecku zamierzam zadawać po powrocie ze szkoły pytania "czego się
                          nauczyłaś" i "jak się czułaś w szkole", a nie "co dzisiaj dostałaś".

                          --
                          Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                          że przylecą piraci bombowcem
                          i bogatym zabiorą pieniądze,
                          a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                          • 28.02.10, 10:15
                            Z tym, że nie do zastosowania w tej sytuacji, bo oceny z piątej klasy
                            > nie wpływają na dostanie się do gimnazjum.

                            Ale wplywaja chocby na motywacje dziecka.Mam czekac do 6 klasy i
                            wowczas ewentualnie przygladac sie takim sprawom? To w takim razie
                            po kiego na wywiadowkach wychowawca przedstawia wyniki klasy, wyniki
                            na tle calej szkoly, na tle wojewodztwa? Po co te statystyki? Ciagle
                            tylko gada sie o ocenach-nie o tym, co konkretne dziecko umie, tylko
                            jakie ma oceny.

                            Ale swojemu dziecku zamierzam zadawać po powrocie ze szkoły
                            pytania "czego się
                            > nauczyłaś" i "jak się czułaś w szkole", a nie "co dzisiaj
                            dostałaś".

                            Calkiem jak ja.Wiem co sie w szkole wydarzyło,najwiecej na
                            przerwach.Co nie przeszkadza, by dziecko poinformowalo mnie o ocenie
                            ze sprawdzianu czy kartkowki.

          • 25.02.10, 17:34
            > Nie nie mamy dzieci
            No to pogadamy, jak bedziesz miala ucznia.
        • 25.02.10, 17:17
          Jeszcze jedno: mam zajecia z dziecmi. 10-12 latki swietnie potrafia
          walczyc o swo interes. chyba, ze mamusia ze wszystkim wyrecza...
          • 25.02.10, 17:42
            Nie, mamusia nie wyrecza, bop mamusia jak do tej pory ani razu nie
            byla w szkole w sprawie ocen dziecka.Nie liczac wywiadowek.Przez 5
            lat.
    • 25.02.10, 17:48
      Zawsze przyjmuję pytania i wątpliwości uczniów i rodziców. Jeszcze
      raz analizuję sprawdzian lub kartkówkę sprawdzając czy nie
      popełniłam błędu. To żaden afront. Czasami człowiek się myli.


      --
      "Między duchem a materią pośredniczy matematyka." Hugo Steinhaus
      • 25.02.10, 17:54
        I moim zdaniem powinnaś iść i spokojnie porozmawiać. Tylko wcześniej
        się umów, żeby nauczycielka miała czas. Masz prawo do takiej rozmowy.

        --
        "Między duchem a materią pośredniczy matematyka." Hugo Steinhaus
    • 25.02.10, 18:13
      Nie poszłabym.Sprawę ocen cząstkowych córka wyjaśnia sama.Gdyby to była ocena
      decydująca to wówczas w czasie właśnie takich konsultacji starałabym się
      wyjaśnić,w opisanej sytuacji nie.I nie dlatego,że nazwą mnie nadgorliwcem,tylko
      chciałam,żeby córka sam nauczyła się walczyć o swoje.
      • 25.02.10, 18:20
        tylko
        > chciałam,żeby córka sam nauczyła się walczyć o swoje.

        A w praktyce to jak ma to wygladac?
        Pokaze kartkowke nauczycielce i zapyta dlaczego postawila jej 4.Ta
        pewnie uzasadni w jakis tam sposob, czyli np powinnas
        napisac "wartosc" a nie "liczba"
        I pewnie na tym sie zakonczy, no
        chyba ze moja córa podeprze sie swoja kolezanka i wskazujac palcem
        powie, ze prosze pani, a ona dostala 5 mimo ze nie zrobila jednego
        zadania zadania.Kolezanka z pewnoscia bedzie bardzo wyrozumiala i
        sama poprosi o obnizenie jej oceny.
        • 25.02.10, 18:32
          W przypadku zadań w których koleżanka dostała większą ilość punktów
          córka może zapytać dlaczego nie dostała maksymalnej ilości punktów.


          --
          "Między duchem a materią pośredniczy matematyka." Hugo Steinhaus
        • 25.02.10, 18:33
          Lola,a tobie nie może powiedzieć tego co córce?
          Napisałam tylko,ze ja bym nie poszła.Nie w sprawie kartkówki.
          • 25.02.10, 19:27
            > Lola,a tobie nie może powiedzieć tego co córce?

            Moze.Tylko ze ja nie dam sie tak latwo zbyc - jednak inaczej
            rozmawia sie z dorosłym niz z dzieckiem.
            >Nie w sprawie kartkówki.
            A w sprawie czego? Sprawdzianu? Tych dzieci do domu nie
            przynosza.Oceny koncowej? Troche za pozno na podwazanie opinii
            nauczyciela.

            Przeciez moze sie okazac, ze takie medody nauczyciel stosuje
            nagminnie.Bedzie przynajmniej wiedzial, ze rodzic sie w ogole
            interesuje ocenami dziecka.
            • 25.02.10, 19:43
              Gdyby kolejne kartkówki,czy sprawdziany oceniała niesprawiedliwie wówczas bym
              się pofatygowała.Nie po pierwszej niesprawiedliwie ocenionej kartkówce.
              • 25.02.10, 19:52
                Sek w tym, ze tylko przypadkiem udalo mi sie porównac
                prace.Sprawdzianow dzieci nie przynosza, tym bardziej nikt nie
                pokaze mi w szkole czyjegos.Nie bede tez wydzwaniac po kolezankach
                córki, by pokazaly mi swoje kartkowki.Nie wiem, czy to jest pierwsza
                niesprawiedliwie oceniona- na pewno jest to pierwsza, ktora
                porównałam.
                • 25.02.10, 19:57
                  Czekaj,ale córka miała błędy tak?Uważasz,że jej ocena jest niesprawiedliwa,czy
                  bardziej chodzi,że inna dostała w wyniku złego oceniania wyższą niż powinna.
                  • 25.02.10, 21:18
                    Jak dla mnie to nie były bledy.Ale to juz kwestia jak widac
                    interpretacji- z odpowiedzi widac, ze dziecko wie o co chodzi tylko
                    pisze po swojemu, stad te "liczby" a nie "wartosci" jak w
                    podreczniku.Z pewnoscia nie jest to blad na miare źle wykonanego
                    zadania.
                    A ze widzę z jakimi bledami mozna miec 5 to tym bardziej owa 4
                    uwazam za wysoce niesprawiedliwa.
                    • 26.02.10, 21:43
                      przeczytałam cały wątek i wyciągnęłam wniosek, iż sobie założyłaś,
                      że nauczycielka jest niesprawiedliwa i stawia sobie punkty na chybił-
                      trafił.
                      O- Kowalska - to bedzie 3 punkty za zadanie
                      nie, tu Iksińska - to jej dam 2, bo zezowata
                      o, a tu Kwatkowski - jemu dam 4, bo przystojny drań jak w mordę
                      strzelił!

                      Jestem nauczycielką i staram się sprawiedliwie oceniać każde
                      zadanie, co nie znaczy, ze nie zdarza mi się pomylić przy ocenianiu
                      (np. ocenię wyraz przekreślony, zamiast właściwego. Zawsze przyjmuję
                      i rozwiewam wszelkie wątpliwości od uczniów.
                      Założyłabym zatem, że nauczycielka Twojej córki się pomyliła.

                      Najpierw posłałabym córkę, aby poprosiła o wyjaśnienie.
                      Gdyby to nie odniosło rezultatu, dopiero poszłabym sama.

                      Ale uwierz mi, nie uda Ci się rozstrzygnąć tej sprawy bez ujawniania
                      nazwiska drugiej uczennicy, bo nauczycielka równie dobrze może
                      przyjać, że ściemniasz - poprosi o dowody, w przeciwnym razie
                      zarzuci Ci podważanie kompetencji.

                      Czasem wystarczy inaczej sformułować zdanie i zmienia się cały sens
                      wypowiedzi. W końcu nauczyciel jest odpowiedzialny za to co robi i
                      jak ocenia i nie robi tego według swojego widzimisię, bo ma
                      świadomość, że każdy może go z tego rozliczyć.

                      Myślę, że jeśli córka grzecznie poprosi o ponowne sprawdzenie
                      kartkówki, bo wydaje jej się, że jednak ma dobrze, to załatwi sprawę
                      bez rozgłosu.

                      I nie rozumiem Cię - gdyby chodziło o ocenę niedostateczną, to
                      miałabyś rzeczywiście dylemat, ale robić tyle zadymy o czwórkę???

                      Moja nauczycielka od matematyki w liceum postawiła mi czwórkę z
                      odpowiedzi, bo za długo się zastanawiałam nad rozwiązaniem zadania -
                      widocznie taki było kryterium jej oceny, w każdym razie nie przyszło
                      mi do głowy kłócić się o tę ocenę. CO innego, gdyby była to dwója
                      lub jedynka - wtedy pewnie miałabym problem.

                      A może tamta koleżanka jest dzieckiem nauczycielskim i tu widzisz
                      problem???
                      • 27.02.10, 10:58
                        Poki co zalozylam sobie tylko to, ze cos jest nie tak.Co do powodu-
                        jest jedno wyjscie - rozmowa z nauczycielem.Inaczej sie tego nie
                        wyjasni.
                        > I nie rozumiem Cię - gdyby chodziło o ocenę niedostateczną, to
                        > miałabyś rzeczywiście dylemat, ale robić tyle zadymy o czwórkę???

                        Po pierwsze- to nie jest zadyma.Po drugie- oceny czastkowe wplywaja
                        na ocene ostateczna na swiadectwie.Czasem jedna czy dwie oceny moga
                        zawazyc na tym.

                        > A może tamta koleżanka jest dzieckiem nauczycielskim i tu widzisz
                        > problem???
                        Nie, nie jest.
        • 25.02.10, 18:35
          Znacznie lepiej będzie, jak z kartkówką swoją i koleżanki do pani pójdzie córka. Naprawdę nie jest to kwestia tej wagi, żeby matka do szkoły leciała. A w ogóle zaważy to na końcowej ocenie? Chyba nie. To dajże sobie spokój, bo gorzej zaszkodzisz niż pomożesz.
          Pomijając juz to, że jeżeli po interwencji twojej lub samej córki koleżance obniżą ocenę, to popularności to twojej (piątkowej jak sądzę) córce nie przysporzy. Rozważ czy warto.

          W ogóle, jak rozumiem problem dotyczy piątoklasistki - to juz raczej samodzielne stworzenie jest, jak jej nie leżało mogła spytać od razu.

          • 25.02.10, 18:47
            Lola ale wytłumacz mi proszę, bo cały czas nie rozumiem, co ty
            możesz wiecej powiedzieć niż córka. Pokażesz klasówkę, a Pani Ci
            wytłumaczy że wartość to nie liczby, czy jakoś tak i też będzie po
            sprawie. No chyba że zaczniesz mówić o klasówce koleżanki córki,
            która dostała lepszy stopień pomimo podobnych błędów. Wtedy Pani
            stwierdzi, że nie pamięta takiej sytuacji i żebys pokazała tą
            klasówkę. Ty nie chcąc pogrązać koleżanki zostaniesz z niczym a
            niesmak pozostanie. Ewentualnie Pani domyśli sie o kogo chodzi,
            obniży kolezance ocenę, bo twojej raczej nie podwyższy i niesmak
            będzie jeszcze większy. I po co to twojej córce??
            --
            "jest jeden aspekt, pod którym zwierzęta przewyższają człowieka-ich
            łagodne, spokojne cieszenie się chwilą obecną"
            • 25.02.10, 19:37
              Pokażesz klasówkę, a Pani Ci
              > wytłumaczy że wartość to nie liczby, czy jakoś tak i też będzie po
              > sprawie.

              Z tym wlasnie bede dyskutowac.Jesli nie uzna moich racji to porusze
              sprawe porównania 2 prac i stosowania innych kryteriów oceny, trudno.
              Moze bedzie na przyszosc starac sie nie popelniac takich bledow.
    • 25.02.10, 18:54
      Jeśli pisałaś, a nie doczytałam, to przepraszam.
      --
      forum Pędraki2004
      http://vector-cartoons.com/images/flinston3.gif
      • 25.02.10, 19:19
        Ja tu widze inny problem.
        na oko Twoja córka otrzymala odpowiednia ocenę - 8/10 to nie jest
        piatka, cudów nie ma. Pani pomylila się oceniając nie prace Twojej
        córki, ale jej kolezanki, ktora dostała piatkę.
        Nie ma więc szans na podwyższenie stopnia, natomiast będziesz
        walczyć jedynie o obnizenie stopnia komu innemu.
        I tak naprawdę, nie warto uczyć córki,z ę za pracę, w ktorej żadna z
        odpowiedzi nie byla 100% dobra można dostac ocene bardzo dobrą - nie
        można.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • 25.02.10, 19:42
          Verdano- na 5 wcale nie trzeba miec pracy bezblednej.
          Szanse na podwyzszenie stopnia widze jak najbardziej, poniewaz te 2
          punkty sa dyskusyjne- to nie jest ewidentnie zla odpowiedz.
      • 25.02.10, 19:55
        Lilu- dziecko jak dziecko, odebralo kartkowke i tyle.Nie dyskutuje z
        nauczycielka, tylko przyjmuje, ze jest tak, jak ocenila.

        • 25.02.10, 19:58
          Nie żartuj,że dzieci nie dyskutują o ocenach.
          • 25.02.10, 21:20
            Nie zartuje.Nie dyskutuja, wiedza co ktore dostalo i tyle.
            • 26.02.10, 09:17
              Dziwię się,bo w klasie córki zawsze jak czują się pokrzywdzone oceną to
              zgłaszają się do nauczycielki.
            • 26.02.10, 13:30
              Ja bym sie raczej tym martwila, nie ocena.
              jak bardzo pozbawiony prawa do swojego zdania musi byc dzieciak, ze
              nie dyskutuje?
              • 26.02.10, 13:36
                > jak bardzo pozbawiony prawa do swojego zdania musi byc dzieciak,
                ze
                > nie dyskutuje?

                Mnie tez zastanawia fakt ,iz ta nauczycielka wzbudza w uczniach
                powszechny strach.Nie najlepiej to swiadczy o nauczycielu.
                • 26.02.10, 14:06
                  Bywa.
                  Wygadani, "mlodzi gniewni" mielismy w liceum babe (inaczej sie tego
                  indywiduum nie dalo okreslic) od laciny. Laciny! I ona z tej laciny
                  potrafila oblac dobrych uczniw na koniec roku. Oceny tez miala z
                  sufitu. Nie slyszalam o przypadku, aby ktos podskoczyl. Cisza przezd
                  lacina i bol brzucha byly wrecz zarazliwe.
                  Szkola otwarta, z nauczycielami niemalze na ty i tu takie cos.
                  Moglismy, co najwyzej podtrzymywac na duchu dyrektora, ze go ta pani
                  nie zje, jak kogos z laciny wykresli wink
                  Bywa. Sa ludzie i mlodki. Niemniej z tym tez dziecko sie musi
                  nauczyc zyc. O dwa punkty bym sie nie klucila. Czworka nie jest
                  zla wink Interweniowac trzeba jak cos sie naprawde zlego dzieje.
                  • 26.02.10, 14:08
                    mlotki, ludzie i mlotki...
                  • 26.02.10, 16:40
                    >Interweniowac trzeba jak cos sie naprawde zlego dzieje.
                    Chodzi też o zasady. Być może łamane są zasady oceniania? Czy to taka nieważna
                    sprawa? A może nauczycielka się pomyliła, a może mama nie przyswoiła systemu
                    oceniania? To co - zakaz pytania?

                    A nie rozmawiamy o licealiście, tylko o dziecku 11-letnim. Dziecko 11-letnie
                    jest często traktowane przez dorosłych niepoważnie.
                    --
                    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że nie mogę za
                    mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
        • 26.02.10, 10:26
          Ale rozmawiałaś z nią, że możesz pójść i pogadać?
          Co ona na to?
          Nie wstydzi się?
          A może własnie chce, żebyś poszła?

          Dziewczyna w V klasie to przecież już nie jest malutkie dziecko - swoje zdanie w
          sprawie powinna mieć.
          --
          forum Pędraki2004
          http://vector-cartoons.com/images/flinston3.gif
      • 25.02.10, 21:01
        Pisała, ją zapytałam.
        Cytuję:
        "...Ale jakie znaczenie ma fakt, co czuje moja córka?Ona ocene
        nauczycielki przyjmuje bez dyskusji, kto to widzial w polskiej
        szkole, by uczen podwazal zdanie belfra? ...."

        --
        "..Powiedziałem: znam takie miejsce, gdzie przychodzą umierać koty..."
    • 25.02.10, 19:36
      nie wiadomo dokładnie jak przebiegała punktacja, u mnie np. na
      kartkówkach specjalnie jest po 5 zadań, by mi było tę punktację
      łatwo ustalić.
      za pięć dobrze - to bdb
      za cztery - db
      itd.

      i gdy mi ktoś w jednym zadaniu napisałby dopełniacz a powinno być
      dopełnienie to sprawa prosta - nie zaliczam(a to w sume podobne
      słowo).
      a jeśli u kogoś innego by było zaliczone, to raczej przez pomyłkę w
      sprawdzaniu.
      i gdyby przyszła mi mama i się dopominała o jakieś wyjaśnienia to
      raczej upierałabym się przy ocenie że jest właściwa. czyli
      wypadałoby obniżyć koleżance...

      zatem - oddaj sprawę w ręce córki i wytłumacz, jak ktoś już wyżej
      pisał, że takie sytuacje będą się zdarzać, że jak się da to należy
      wyjaśniać, ale sama do pani nie idź. to nie półrocze i nie o jedynkę
      chodzi przecież. a błędy jakieś są, prawda?

      może też być tak, że pani dla świętego spokoju powie, jak wyczuje
      matkę zadymiarę, że przeprasza, ależ oczywiście, to mój błąd i
      poprawi córce na 5. nie w imię sprawiedliwej oceny a i imię "jak
      chce, niech ma, po co mi problemy, jeszcze pójdzie do dyrekcji"
      chciałabyś tego dla siebie i córki?

      a, ja przy oddawaniu prac, zawsze dzieci proszę o samodzielne
      zliczenie swoich punktów, podkreślając, że mogłam gdzieś czegoś nie
      zauważyć. i wówczas nie ma problemu, że ktoś przychodzi i mówi,
      gdzie mu się nie zgadza - to wbrew pozorom nie takie rzadkie
      przypadki. często niezaliczony jeden punkt i tak oceny nie zmienia,
      ale dla ucznia duża satysfacja, że pani uznała swój błądsmile
      • 25.02.10, 19:49
        Ale to nie jest sytuacja, ze pan i sie pomylila i zle naliczyla
        punkty.Takie sytuacje byly i córka sama to wylapala.Tu chodzi o to,
        ze nauczycielka inaczej ocenia prace dzieci.Za te same odpowiedzi
        stawia inna punktacje- w 3 miejscach.Jednemu 1, drugiemu 1,5 .
        Sa tez jeszcze inne rozbieznosci.
    • 25.02.10, 20:58
      Rozumiem Twoje "wkurzenie", ale mimo to nie poszłabym do szkoły, obawiając
      się,że mogę trafić na nauczycielkę z syndromem nieomylności.
      Szkoda czasu i energii.
      Może dziecko w tym wieku zacząć uczyć dystansu do ocen i nauczycieli?
      • 25.02.10, 21:24
        > Może dziecko w tym wieku zacząć uczyć dystansu do ocen i
        nauczycieli?

        To nie jest problem dziecka, tylko mnie- rodzica.
        To ja zauwazylam, ze cos tu nie gra i to ja chce sprawe wyjasniac.


        • 26.02.10, 09:32
          Naprawdę Cię nie wzrusza, że możesz córce "narobić" wrogów?
          • 26.02.10, 09:42
            Czyli schowac glowe w piasek i pozwalac na byc moze niejednokrotne
            niesprawiedliwe ocenianie?
            • 26.02.10, 09:50
              Masz podejrzenie,że pani częściej niesprawiedliwie i źle ocenia?Córka skarżyła
              się wcześniej?No nie wierzę,ze dziecko takie pokorne i godzi się zawsze z oceną
              nauczyciela.
              • 26.02.10, 10:09
                Rany, a skad mam to wiedziec, jesli nie ma najczesciej szans tego
                sprawdzic? Ale lampka mi sie zapala, jesli pierwszy rz porownuje i
                ten pierwszy raz pokazuje, ze cos jest nie halo.Co za zbieg
                okolicznosci.

                No nie wierzę,ze dziecko takie pokorne i godzi się zawsze z oceną
                > nauczyciela.

                No to uwierz,to jest surowa nauczycielka, dzieci sie jej boja.Jakos
                nie ma problemu z j.polskim czy historia- dzieci z tymi
                nauczycielami potrafia dyskutowac.A pani od przyrody ma opinie
                groznej i nikt sie nie wychyla.


                Poza tym- aby zobaczyc te niesprawiedliwosc trzeba przede wszystkim
                porownac prace- byc moze dzieci tego nie robia, nie wiem.Moze
                porownuja z kolezanka z lawki tylko.
                • 26.02.10, 10:19
                  Hehe u mojej córy tez pani od przyrody odstaje.
                  Zrobisz jak zechcesz.Jak nauczycielka wredna być może zaszkodzisz córce.
                  Nie,zdecydowanie nie poszłabym,za to namawiałbym córkę do wyjaśnienia
                  sprawy,jeśli faktycznie czuje się pokrzywdzona.Bo jak nie to darowałabym sobie.
    • 25.02.10, 21:06
      megaslownik.pl/slownik/synonimy_antonimy/23976,warto%C5%9B%C4%87
      Zaciekawiło mnie to. Liczba i wartość to synonimy, bądź co bądź
      znaczą to samo.
      • 28.02.10, 10:05
        Ale to mocno zależy od kontekstu.
        Na mur beton "wartość komórek" i "liczba komórek" to nie jest to samo.
        Przydałoby się całe zdanie z tej kartkówki, żeby interpretować, czy tam to było
        to samo.
        --
        Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
        że przylecą piraci bombowcem
        i bogatym zabiorą pieniądze,
        a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
        • 28.02.10, 10:09
          Nie jestem idiotka, wiem ze kontekst itd.To nie jest niewiadomo
          jakie zadanie, takie niuanse nie powinny miec tu znaczenia.
    • 26.02.10, 10:15
      Chcesz zrobić z dziecka obywatelkę polskiego piekła?
      Bo nie o to chodzi, że twoje ma za mało, tylko że inne ma za dużo, miało farta, udało mu się, a nie powinno mu się udać.
      Czy to było kosztem twojego dziecka?
      Twojemu coś niesprawiedliwie zabrano, by dać innemu?
      Jeśli nie, to zwyczajnie nie wypada się pieklić, wstyd po prostu.

      Nauczycielka mogła się zwyczajnie pomylić. Jeśli pomyłka nie niesie za sobą poważnych konsekwencji (typu niezdany ważny egzamin), nie warto się rozdrabniać. Człowiek inteligentny nie zawraca sobie głowy dooperelami, bo do wyższych rzeczy jest stworzony.
      A dziecko uczy się dla wiedzy, nie dla stopni.

      A mogło też być tak:
      Twoja córka jest zdolna, nauczyciel wymaga od niej więcej, zatem ocenia surowiej.
      Koleżankę może trzeba było zachęcić lepszym stopniem do wysiłku, do pracy. Przecież tyle się mówi o indywidualnym podejściu do ucznia.
      • 26.02.10, 10:22
        > A mogło też być tak:
        > Twoja córka jest zdolna, nauczyciel wymaga od niej więcej, zatem ocenia surowi
        > ej.
        > Koleżankę może trzeba było zachęcić lepszym stopniem do wysiłku, do pracy. Prze
        > cież tyle się mówi o indywidualnym podejściu do ucznia.


        Żartujesz prawda?Materiał do opanowanie jest jeden i wielka niesprawiedliwością
        byłaby taka postawa nauczycielki.
        • 26.02.10, 13:11
          no niekoniecznie. Są uczniowie, którzy maja obniżony próg wymagań na podstawie opinii poradni psychologiczno pedagogicznej. I nie wolno ich oceniac tak jak innych, czasem piszą nawet łatwiejsze sprawdziany. Nie znam sytuacji opisywanej na tyle dobrze, żeby wystawiac ostateczne opinie.
          --
          www.kochamradom.pl
          • 26.02.10, 13:19
            A są uczniowie co mają podwyższony próg wymagań na podstawie opinii poradni
            pedagogicznej,żeby ich surowiej oceniać?
            • 26.02.10, 13:40
              Ja mialam. Z kilku przedmiotow, choc nie na podstwwie orzeczenia
              poradni, a indywidualnej decyzji. Z dwuch przedmiotow nie robilam
              tych samych zadan co inni uczniowie, tylko trudniejsze, ostrzej tez
              podchodzono do moich bledow. W zamian inny przedmiot zaliczalam
              tylko pro forma, ustnie, raz na jakis czas.
              Troche to skaplikowane, bo oficjalnie nie mialam indywidualnego toku
              nauczania. Po prostu nauczycielki sie dogadaly.
        • 28.02.10, 10:09
          Pod warunkiem, że to nie jest w drugą stronę. Może to koleżanka córki Loli ma
          jakieś orzeczenie i jej kartkówka była oceniana inaczej? To byłby błąd
          nauczyciela, bo lepiej jest wtedy ułożyć inną kartkówkę, żeby nie stwarzać
          właśnie takich sytuacji.
          Ale ja obstawiam prostą pomyłkę, coś ją rozproszyło między przeczytaniem
          odpowiedzi koleżanki a wpisaniem za nią punktów. Też mi się zdarza, bez słowa
          poprawiam, jeśli na korzyść ucznia, na szczęście nigdy nie musiałam nikomu w
          oczy oceny obniżać (a musiałabym to zrobić, nawet gdyby różnicę sam zgłosił, bo
          ocena to nie nagroda ani kara tylko informacja i powinna być precyzyjna).
          --
          Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
          że przylecą piraci bombowcem
          i bogatym zabiorą pieniądze,
          a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
      • 26.02.10, 10:28
        Moj eks byl nauczycielem akademickim. Ktoregoś wieczora pomagalam mu sprawdzac
        prace. On naprawiał rower a ja mu te prace czytałam na glos. Skończyłam czytać
        odpowiedź
        on: a czyja to praca?
        ja: Kowalskiego
        on: to przeczytaj Nowaka i Iksinskiego
        przeczytalam.
        on: zerżął od Nowaka skubaniec. Nowakowi postaw 5, a temu 4.

        --
        Bo taki, co kochać nie umie - przegra, choć wszystko rozumie.
        Bóg cię pokarze swą nieczułością za to, żeś gardził ludzką miłością.
      • 26.02.10, 10:37
        > Bo nie o to chodzi, że twoje ma za mało,

        No wlasnie o to chodzi.Uwazam, ze jesli mozna otrzymac 5 majac takie
        bledy jak kolezanka, to tym bardziej mozna miec 5 majac takie bledy
        jak moja córka.

        A dziecko uczy się dla wiedzy, nie dla stopni.
        >
        A tak, oczywiscie.Szkoda ze tego nie wiedza, jak przyjmuja do
        gimnazjów.Tam sie licza oceny przede wszystkim.

        Twoja córka jest zdolna, nauczyciel wymaga od niej więcej, zatem
        ocenia surowi
        > ej.
        > Koleżankę może trzeba było zachęcić lepszym stopniem do wysiłku,
        do pracy. Prze
        > cież tyle się mówi o indywidualnym podejściu do ucznia.
        No teraz to pojechalas..
        • 26.02.10, 10:53
          Lolu, jedno pytanie, czy gdyby sytuacja była odwrotna tzn. te same
          kartki tylko na tej z piątką nazwisko Twojej córki, a na tej z
          czwórką koleżanki też zaniepokoiłby Cię sposób oceniania i
          chciałabyś biec wyjaśniać, nawet kosztem obniżenia oceny córce?

          W poprzednim poście pisząc o wrogach wcale nie miałam na myśli pani
          od przyrody. Załóżmy, że pani się pomyliła i nie dość, że nie
          podniesie oceny Twojej córce to obniży koleżance. Jak myślisz do
          kogo będzie miała żal i pretensje koleżanka? A do kogo Twoja córka ,
          jak znajdzie się na czymś w rodzaju klasowej towarzyskiej pustyni?
          Nadal będziesz taka pewna swoich racji, jak będziesz widzieć jej
          smutek i łzy, bo koledzy jej dokuczają/ignorują itp? Oczywiście,
          wcale nie musi tak być, ale jezeli faktycznie kierujesz się w tej
          sprawie dobrem dziecka to weź i ten punkt pod uwagę.
          • 26.02.10, 11:24
            Lolu, jedno pytanie, czy gdyby sytuacja była odwrotna tzn. te same
            > kartki tylko na tej z piątką nazwisko Twojej córki, a na tej z
            > czwórką koleżanki też zaniepokoiłby Cię sposób oceniania i
            > chciałabyś biec wyjaśniać, nawet kosztem obniżenia oceny córce?

            Nie,conajwyzej poinformowalabym matke tej dziewczynki, zeby cos z
            tym zrobila- nie bede za kogos zalatwiac jego spraw.Ponadto- gdyby
            corka otrzymala 5 to w ogole nie zajmowalabym sie ta kartkowka, to
            chyba oczywiste.

            Jak napisalam- wlasnie dlatego mam zamiar isc osobiscie do
            nauczycielki na rozmowe, by nie wyszlo nazwisko tej kolezanki.Nie
            domysli sie o tak, bo jestem w stanie tak z nia porozmawiac, by nie
            doszla, o ktora uczennice chodzi.
            • 26.02.10, 11:34
              Ponadto- gdyby
              > corka otrzymala 5 to w ogole nie zajmowalabym sie ta kartkowka, to
              > chyba oczywiste.
              W świetle tego o co chcesz walczyć to chyba nie do końca takie
              oczywiste.
              > Jak napisalam- wlasnie dlatego mam zamiar isc osobiscie do
              > nauczycielki na rozmowe, by nie wyszlo nazwisko tej kolezanki.Nie
              > domysli sie o tak, bo jestem w stanie tak z nia porozmawiac, by
              nie
              > doszla, o ktora uczennice chodzi.
              w jaki sposób bez porównywania kartek chcesz jej wytłumaczyć, ze
              popełniła błąd?
              • 26.02.10, 12:16
                Dla mnie jest wazne czy uzna, ze bledy mojej córki nie uzasadniaja 4.
                Jesli nie dojdziemy do porozumienia, po prostu jej powiem, ze
                widzialam inna prace zupelnie inaczej oceniona i poprosze, aby na
                przyszlosc skrupulatniej oceniala prace.
                • 26.02.10, 12:22
                  A jak wypali, że ją obrażasz, że zarzucasz jej nierzetelność i
                  faworyzowanie innej uczennicy, że ona sobie wyprasza takie
                  pomówienia itp. Odpuścisz?
                  • 26.02.10, 13:03
                    >Odpuścisz?

                    Nie.
                • 26.02.10, 12:34
                  Ocena ma wynikać z rzetelnych argumentów, nie z porozumienia. Jeżeli
                  argumenty nauczycielki za oceną dobrą będą logiczne i taka ocena
                  pozostanie, to wtedy wspomnisz o ocenie koleżanki?


                  --
                  "Między duchem a materią pośredniczy matematyka." Hugo Steinhaus
                  • 26.02.10, 13:00
                    Tak, wtedy ja poinformuje o tym, ze prace porownywalam i widzialam
                    rozbieznosci w przyznawaniu punktow.
                    • 26.02.10, 13:13
                      Zastanawiam się, co ma przynieść takie poinformowanie nauczycielki.
                      Nauczycielka dowie się, że pomyliła się ma korzyść innej uczennicy,
                      ale równoczesnie nie skrzywdziła Twojej córki. Będzie miała
                      świadomość, że popełnia błędy. Ale taką świadomość zapewne ma (jak
                      każdy). Czasami może się pomylić krzywdząc innych (i wtedy uczeń
                      powinien wyjaśnić sytuację), czasem pomyłka jest na korzyść ucznia
                      (wtedy uczeń raczej do nauczyciela nie przychodzi).
                      A co da Tobie lub Twojemu dziecku poinformowanie o kartkówce
                      koleżanki?
                      Moim zdaniem gdyby sytuacja się powtarzała, wtedy trzeba zwrócić
                      nauczycielce uwagę. W tej sytuacji nie bardzo widzę sens.

                      --
                      "Między duchem a materią pośredniczy matematyka." Hugo Steinhaus
                      • 26.02.10, 13:22
                        Jesli sie pomylila.

                        Ale jesli zrobila to celowo- dostanie sygnal, ze ktos to zauwazyl.

                        > Moim zdaniem gdyby sytuacja się powtarzała, wtedy trzeba zwrócić
                        > nauczycielce uwagę. W tej sytuacji nie bardzo widzę sens.

                        Moge nie miec juz okazji.
    • 26.02.10, 11:14
      piszesz, ze pierwszy raz ew. zamierzasz interweniować, wiec
      rozumiem, ze nauczycielka nie szykanuje regularnie twojej córki,
      tylko zdarza się to po raz pierwszy?
      skad wiec takie przypuszczenie, ze sie wyzłosliwia? wbrew mniemaniu
      niektórych w szkołach nie pracują sami psychopaci, a ludzie.
      moze po prostu sie pomyliła (nic co ludzkie...), a moze inaczej
      ocenia merytorycznie te kartkówki niz Ty (zdaje się, ze nie uczysz
      przyrody)
      i jeszcze taka kwestia: uwazasz, że dostanie czwórki za popełnienie
      2 błędów w 3 zadaniach to zła ocena, czy raczej boli Cie, ze
      kolezanka dostała piątke pomimo błedu?
      daj szanse nauczycielce i dziecku po ludzku sie dogadać; jezeli
      córka czuje sie pokrzywdzona, to ma prawo to wyjasnic
      • 26.02.10, 11:28

        > skad wiec takie przypuszczenie, ze sie wyzłosliwia?

        A padl taki zarzut sformulowany z mojej strony?

        > i jeszcze taka kwestia: uwazasz, że dostanie czwórki za
        popełnienie
        > 2 błędów w 3 zadaniach to zła ocena, czy raczej boli Cie, ze
        > kolezanka dostała piątke pomimo błedu?

        Skupiam sie na ocenie corki i uwazam, ze powinna otrzymac 5.
        • 26.02.10, 11:51
          Jezeli uważasz, że córka powinna dostać pięć to zwyczajnie poproś
          nauczycielkę o wytłumaczenie dlaczego w konkretnym zadaniu córka nie
          otrzymała maksymalnej liczby punktów. A później poproś o widełki
          liczby punktów na poszczególne oceny. Wtedy sytuacja będzie jasna. I
          bez porównywania z innymi.


          --
          "Między duchem a materią pośredniczy matematyka." Hugo Steinhaus
        • 27.02.10, 10:08
          zarzut bezposrednio nie padł, ale zdaje sie, ze transpolujesz na
          zdarzenie córki "wyzłosliwianie" nauczyciela w innym przypadku (cyt.
          nizej)
          myślę po prostu, ze to złe założenie i nauczyciele w wiekszosci nie
          osiagaja chorej satysfakcji z gnębienia uczniów
          tym bardziej, że jak sama piszesz to jest piewsze zdarzenie szkolne
          przez 5 lat edukacji corki, kiedy ew. bedziesz interweniowac
          mam tylko nadzieje, ze to nie wynika z tego, ze to pierwsza ocena
          ponizej 5?

          bsl 25.02.10, 16:31 Odpowiedz ale czemu z góry zakładasz ze komus
          zaszkodzi ??? nauczyciel wbrew
          pozorom tez człowiek

          dla mnie to chore i tyle
          --
          Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem; toż to nie piwo.
          Re: Dylematy matki uczennicy
          lola211 25.02.10, 16:49 Odpowiedz Bo znam przyklad ewidentnego
          wyzlosliwiania sie nauczyciela na
          uczniu? A moja kolezanka, a jego matka, musi to cierpliwie znosic,
          bo w obliczu machiny szkolnej jest w zasadzi bezbronna?
          >dla mnie to chore i tyle
          • 27.02.10, 11:01
            > tym bardziej, że jak sama piszesz to jest piewsze zdarzenie
            szkolne
            > przez 5 lat edukacji corki, kiedy ew. bedziesz interweniowac
            > mam tylko nadzieje, ze to nie wynika z tego, ze to pierwsza ocena
            > ponizej 5?

            Do tej pory nie mialam okazji porównywac prac dzieci.Zatem moze sie
            okazac, ze takie sytuacje mialy miejsce, tylko ja po prostu o tym
            nie wiedzialam.A moze zbiegiem okolicznosci jest to jedyna taka
            sytuacja?

            Corka otrzymuje i 5 i 4, nie jestem mamusia prymuski przekonanej o
            geniuszu dziecka.
    • 26.02.10, 11:49
      co do oceniania mojego dziecka poszłabym porozmawiać z nauczycielem. Na
      spokojnie - zapytać, wyjaśnić. Dlaczego nie? Często rozmawiam z nauczycielami
      mojej córki - pytam, jak mam wątpliwości i uznam że chcę je rozwiać.
      Tylko z powodu jednej oceny niższej nie robiłabym chyba problemu. Byłby to dla
      mnie sygnał żeby przyjrzeć się ocenom i dopiero gdybym zauważyła - a głównie
      gdyby moje dziecko uważało że jest oceniane niesprawiedliwie - jak najbardziej
      starałabym się wyjaśnić sprawę.


      --
      "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
      niemożliwe"
      • 26.02.10, 11:50
        to jednak wydaje mi się że w szkole podstawowej nie do końca dzieciak
        podyskutuje. Moja siostra już w gimnazjum próbowała dyskutować z dwoma
        nauczycielami - raz na WF gdzie szanowany nauczyciel po prostu przeklinał i to
        ostro i generalnie poniżał dziewczyny. Sama NIC nie wskórała poza reprymendą -
        sprawą zajęli się rodzice. Drugi raz pod koniec gimnazjum gdzie nauczycielka
        powiedziała naprawdę głupotę w temacie który moją siostrę interesuje i ma sporo
        wiedzy jak na dzieciaka. Pani za nic nie przyznała się do błędu i do końca roku
        siosra miała u niej przechlapane (ale jako że nie trwało to długo a gimnazjum
        się kończyło mój tata nie podjął tematu z Panią, ja nie wiem jak bym postąpiła
        ale chyba bym zostawiła o ile dzieciak nie miałby obniżanych celowo ocen)
        --
        "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
        niemożliwe"
        • 26.02.10, 12:19
          > to jednak wydaje mi się że w szkole podstawowej nie do końca
          dzieciak
          > podyskutuje.

          Ja rowniez tak uwazam, no ale jak widac e-matki albo nie maja dzieci
          w wieku szkolnym albo zyja w nierealnym swiecie, gdzie nie ma
          niesprawiedliwych nauczycieli.
          • 26.02.10, 12:30
            Mam dzieci i żyję w realnym świecie (bo w szkole podstawowej
            pracuję). Nie demonizujmy nauczycielki na "dzień dobry". Najpierw
            rozmowa z nauczycielką, później wnioski o jej sprawiedliwości czy
            niesprawiedliwości.
            W szkole podstawowej też z nauczycielem można podyskutować.

            --
            "Między duchem a materią pośredniczy matematyka." Hugo Steinhaus
          • 26.02.10, 12:30
            Na podstawie jednej kartkówki twierdzisz, że kobieta jest
            niesprawiedliwa? Nie, Lola, w szkole zawsze byli, są i będą
            niesprawiedliwi nauczyciele i każdy kto chodził do szkoły ma tego
            świadomość. Mnie co innego uderza w Twoich postach - po trupach do
            celu, nieważne czyich. Masz w nosie uczucia własnego dziecka i jego
            zdanie w tej kwestii - co napisałaś wyżej. O cudzym dziecku nie
            wspomnę, bo co Cie ono i jego uczucia obchodzą. I to dla mnie jest
            problem. Chcesz leciec wyjaśniać - leć. Twoje dziecko Twój problem.
            • 26.02.10, 12:59
              > Na podstawie jednej kartkówki twierdzisz, że kobieta jest
              > niesprawiedliwa?

              Przeciez nie napisalam, ze ona jest niesprawiedliwa i na pewno
              miala zle intencje.
              \Natomiast zakladam, ze tak moze byc.No bo
              moze, prawda?
              Mnie co innego uderza w Twoich postach - po trupach do
              > celu, nieważne czyich

              Po jakich kurde trupach? Chodzi o zwykle, najzwyklejsze wyjasnienie
              niejasnosci- bo ze one sa, to dla mnie rzecz bezdyskusyjna.Co maja
              do tego w ogole uczucia?
              Oceny maja byc wystawiane wedlug jasnych kryteriow i ja mam prawo je
              znac i mam prawo uzyskac odpowiedz w razie watpliwosci.
              Czy dziecko czuje sie pokrzywdzone to w ogole nie ma zadnego
              znaczenia.Nie rozumiem, po co miesza sie tu sfere emocjonalna.

        • 26.02.10, 12:25
          W szkole podstawowej również z nauczycielem można podyskutować. To
          zależy od nauczyciela a nie od szkoły i wieku ucznia.


          --
          "Między duchem a materią pośredniczy matematyka." Hugo Steinhaus
          • 26.02.10, 13:04
            To
            > zależy od nauczyciela

            Ano wlasnie.
        • 26.02.10, 13:57
          To ze moze podyskutowac, to nie znaczy, ze zawsze mu sie uda cos
          wskurac. Sa ludzie i sa mlotki. Jak sie samemu nie uda (a sprawa
          powazna), to sie idzie wyzej (wychowawca, lub inny, bardziej
          empayczny nauczyciel, pedagog szkolny, dyrektor), sa sytuacje gdy
          rodzice wrcz powinni interweniowac: przemoc, zachowanie nauczyciela
          uragajace norma spolecznym, to nie sprawa do zalatwiania przez
          dzieci.

      • 26.02.10, 12:19
        Co prawda nie wiem,jakie oceny zazwyczaj otrzymuje córka loli,ale w ogóle do
        głowy nie brałabym 4,chyba że córka czułaby się skrzywdzona.A i to nie
        leciałabym od razu.5 klasa to czas,żeby dziecko uczyło się,że o oceny samo ma dbać.
    • 26.02.10, 12:41
      Parę razy chciałam iść do szkoły w jej sprawie, ale wybiła mi to z
      głowy, mówiąc, że to obciach i że sama to załatwi.
      --
      http://www.dziecionline.pl/grafika/animowane/zabka.gif
      • 27.02.10, 11:38
        Oddając klasówki, kartkówki powtarzam uczniom , by posprawdzali punktację- bo
        nauczyciel też człowiek i się często myli. Ja zwłaszcza.
        Ze dwa razy zdarzyło mi się, że ktoś przyszedł z pracą innej osoby i okazało
        się,że tamta osoba miała zawyżoną liczbę punktów. Nigdy nie obniżyłam oceny- bo
        robiąc tak, już by do mnie nikt nie przyszedł. Mówię,że miał fuksa, bo się
        pomyliłam.
        Jakby rodzic do mnie przyszedł, zachodziłabym w głowę dlaczego nie zrobił tego
        uczeń.
        • 27.02.10, 12:16
          Czego uczysz?
          • 27.02.10, 13:59
            panistrusia napisała:

            > Czego uczysz?

            Język obcy
            • 27.02.10, 17:47
              Miałam podobnie oceniającą polonistkę- bardzo żeśmy ją za to szanowali. A co do
              tematu wątku- moim zdaniem ktoś mądrze napisał, corka raz dostanie zawyżoną
              ocenę, raz zaniżoną -taki lajf. Jeśli córka nie czuję się nagminnie oceniana
              niewłaściwie- nie interweniowalabym. W szkole a już na pewno na studiach nie raz
              dostanie niesprawiedliwą ocenę i będzie musiała z tym żyć. Musi mieć świadomość,
              że liczy się to co ma w głowie a nie ocena.
              • 27.02.10, 18:10
                W szkole a już na pewno na studiach nie ra
                > z
                > dostanie niesprawiedliwą ocenę i będzie musiała z tym żyć

                Jakos sobie nie przypominam ze studiow takich sytuacji.
                Mam widac absolutnie inne podejscie- w razie nieprawidłowosci -
                reagowac, a nie machac reka.
                • 27.02.10, 18:30
                  A moze ilość punktow taka sama, ale sytuacja inna?
                  Ja moglabym ostatecznie postawić piątkę za dwie dobre odpowiedzi i
                  jedną, z ktorej odjęłabym 2 punkty za błąd. Natomiast nie ma mowy,
                  abym postawiła piatkę za pracę, w ktorej żadna z odpowiedzi nie
                  byl;a do konca prawidlowa. czyli - dwie osoby dostają tyle samo
                  punkltow, a ocena bylaby inna.
                  Czasem też odejmowała punkty za błędy - tyle, ze bład błędowi nie
                  równy. Jak mi ktos napisał, ze Hitler doszedł do władzy w 1932 to
                  odpowiedzi nie zaliczałam, pomylił się. Jak napisał, ze Hitler
                  wypowiedział wojnę Niemcom, to też odpowiedzi nie zaliczałam, ale
                  piątki delikwent już ode mnie by nie dostał, chocby na resztę pytań
                  odpowiedział prawidłowo.
                  --
                  Mops i kot

                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                • 27.02.10, 18:34
                  Ciekawe jak na studiach możesz prowadzącemu określić zakres materiału za który
                  Twoim zdaniem jest 5 a za jaki 4? Bo w książce nie było? Myślę, że niejedna
                  osoba na studiach czuła się pokrzywdzona oceną np. z egzaminu ale u nas
                  akurat(AM) dyskutowanie z profesorami jakoś nie był w modzie.
                  • 27.02.10, 18:39
                    A tak abstrahując zupełnie od Ciebie- ja akurat pracuje obecnie na uczelni i
                    zdarzyło nam się że mama jednej ze studentek poszła do matki jednego z
                    asystentów aby porozmawiać jak matka z matką o problemach syn (asystent)sprawia
                    jej córce (studentce) smile
                  • 27.02.10, 18:49
                    Nie mowmy o studiach(sama nie mialam wiekszych problemow, zaliczalam
                    egzaminy, studia ukonczylam z wyroznieniem, nie bylam szykanowana,
                    nie czulam sie pokrzywdzona)- skupiam sie obecnie na szkole
                    podstawowej.Od tego jestem rodzicem, by pilnowac edukacji córki i
                    zwracac uwage na to co sie w szkole dzieje.
                    • 27.02.10, 19:30
                      Zaraz całe to dywagowanie zajmie więcej czasu niż gdybyś poszła po
                      prostu do nauczycielki i spytała: dlaczego. wink
                      --
                      "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
                      nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
                      • 28.02.10, 09:25
                        Jest weekend.Na spotkanie jestem umowiona w tygodniu.A podyskutowac
                        mozna - po to jest jakby to forum- nie?
                    • 28.02.10, 00:03
                      .Od tego jestem rodzicem, by pilnowac edukacji córki i
                      > zwracac uwage na to co sie w szkole dzieje.
                      Pilnowanie edukacji i pilnowanie ocen to nie to samo.
                      Twoja córka dostała 8/10, można w przybliżeniu przyjąć, że opanowała 80%
                      materiału. Czy nazwanie tego piątką a nie czwórką coś zmieni w jej stanie wiedzy?
                      Jeśli uważasz, że wśród tych 20%, których nie umie, jest coś istotnego, to ją
                      tego doucz, jeśli nie, odpuść i pogódź się z czwórką. Dziecko nie musi mieć
                      piątki z każdego przedmiotu.
                      --
                      Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                      że przylecą piraci bombowcem
                      i bogatym zabiorą pieniądze,
                      a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                      • 28.02.10, 09:23
                        > Pilnowanie edukacji i pilnowanie ocen to nie to samo.
                        > Twoja córka dostała 8/10, można w przybliżeniu przyjąć, że
                        opanowała 80%
                        > materiału.

                        Nie, nie dostala 8/10.Oprocz tego bylo jeszcze zadanie, ktore
                        wykonala dobrze i dostala max ilosc punktow- to , ktorego tamta
                        dziewczynka nie zaliczyla.Zdobyla wiecej punktow niz 10.
                        Ponadto- te 2 bledy sa dyskusyjne-0 to mozna dostac za to ze sie nie
                        napisalo nic albo calkiem zle, a tu sens jest zachowany , tylko
                        uzyte inne slowo niz w ksiazce.
                        Caly material ma opanowany i to co bylo na kartkowce- UMIE.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.