Przyszlosc Waszych dzieci ! Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Zastanawiam sie jak zabezpieczacie przyszlosc Waszych dzieci. Wielu
    z Naszych znajomych ma zalozony fundusz, na ktory regularnie
    wplacaja pieniadze z pozniejszym przeznaczeniem na studia, my
    zrobilismy podobnie, a dodatkowo chcielibysmy w odpowiednim
    czasie podarowac dziecku mieszkanie (bo poki co to dopiero
    dziecko jescze nie dwuletnie). Nie wyobrazam sobie, aby po
    swiadomie podjetej decyzji o posiadaniu potomstwa nie moglabym mu
    pomoc finansowo w zdobywaniu kolejnych etapow edukacji. Czytalam
    juz niejednokrotnie na forum wypowiedzi osob jakoby to one same
    chetnie i z zapalem, nie z mosu, czy koniecznosci lecz z wlasnej
    woli podejmowaly prace w czasie studiow. A tymczasem pracowaly, bo
    nie starczalo na oplate kolejnego semestru, na utrzymanie sie w
    miescie lub na ksiazki. Nigdy wiec nie wiedzialam dlaczego te
    wypowiedzi utzrymane sa w tonie donioslocsi ,,chwalenia sie", bo i
    czym tu sie chwalic, praktyki w zawodzie kelnerki, ekspedientki, czy
    doreczyciela, nie ,,docenia sie" w dobrym cv. To jest raczej
    przykre i smutne, dla rodzicow i dla dziecka. No chyba, ze ktos
    ma aspiracje bycia sprzedawczynia, to do tego chyba studia sa
    zbedne. Wydaje mi sie, ze brak swoistej odpowiedzialnosci rodzicow
    za przyszlosc dzieci jest ewidentnie przyczyna takiego pozniejszego
    stanu rzeczy.Sprawa lokum tez jest przeciez istotna dla mlodego
    czlowieka. Bo efekt w postaci ,,duszenia sie " z tesciami pod
    jednym dachem (czesto juz z potomstwem), lub kawalerki na raty do
    konca zycia, czy tez pensja w wysokosci dobrego obiadu tez jest
    wynikiem wsparcia i wychowania rodzicow. Oczywiscie wiele zalezy
    od dziecka, ale wsparcie - w roznych znaczeniach tego slowa, ale
    i finansowe wydaje mi sie byc naturalna rzecza jakie dziecko
    powinno otrzymac, chcac sie ksztalcic i rozwijac. I choc sytuacje
    finansowe sa rozne to jednak posiadanie dzieci to
    odpowiedzialnosc, ktora powinna zobowiazywac, a nie kwitowac
    puenta ,,jakos to bedzie".
    • zdecydowanie towarzystwo bedzie
      a. swietnie sie uczyc i dostawac stypendium
      b. nie uczyc sie swietnie i dorabiac.

      ja moge pomoc- a to nie znaczy wyreczyc.

      Studia nie sa obowiazkowe.
      --
      opsesyjna.blox.pl/html
      przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
      następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
      zamknęły
    • Nigdy wiec nie wiedzialam dlaczego te
      > wypowiedzi utzrymane sa w tonie donioslocsi ,,chwalenia sie", bo i
      > czym tu sie chwalic, praktyki w zawodzie kelnerki, ekspedientki, czy
      > doreczyciela, nie ,,docenia sie" w dobrym cv. To jest raczej
      > przykre i smutne, dla rodzicow i dla dziecka.

      Moja córka studiuje i pracuje właśnie jako kelnerka, nie widzę w tym żadnego
      powodu do wstydu.
      My jako rodzice opłacamy jej studia i wszystko to co jest związane z nauką.
      Córka nie mieszka już w domu. W przyszłości dostanie część ziemi w Warszawie
      więc albo kupi sobie mieszkanie albo wybuduje dom.
      Nie uważam za słuszne aby wszystko podać dzieciom na srebrnej tacy ale za to
      sądzę że dobrze jest spędzać z nimi czas i wakacje.

      • Właśnie skończyłam remont. Moi dwaj majstrowie to inżynier
        budownictwa i inżynier elektryk. Nie wyglądali na zawstydzonych czy
        nieszczęśliwych.
        Kiedyś wydawało mi się, że to jest upadek. Ale potem dorosłam i
        zrozumiałam, że każdy zawód może być satysfakcjonujący.
        --
        http://img.userbars.pl/52/10366.jpg
        http://img.userbars.pl/122/24382.jpg
        "Libido jest jak pszczółka Maja - gdzieś jest lecz nie wiadomo
        gdzieee" /by Driadea/
    • w-i-k-i napisała:

      bo i
      > czym tu sie chwalic, praktyki w zawodzie kelnerki, ekspedientki, czy
      > doreczyciela, nie ,,docenia sie" w dobrym cv. To jest raczej
      > przykre i smutne, dla rodzicow i dla dziecka.

      mylisz się, zdecydowanie się docenia fakt, że w czasie studiów lub wakacji ktoś czyms takim się zajmował zamiast tylko tłoczyć sobie cukier do d... wink ja akurat nie miałam żadnej finansowej motywacji w czasie studiów by robić coś więcej poza korepetycjami, nie szuakłam żednego McJob'a i skończyłam studia bez żadengo doświadczenia zawodowego poza wolontariatem w państwowej instytucji. Po fakcie trochę mi było szkoda.

      a co ja robię żeby zabezpieczyć przyszłość mojego dziecka? Oczywiście działam celem podniesienia standardu naszego rodzinnego zycia a przede wszystkim wraz z mężem modlę się za dzieckosmile co uważam ża najskuteczniejszą metode "zabezpieczenia przyszłości" - patrz -> Ewangelia Łukasza, rozdział 6, wersy 25-34 smile




      --
      moje dziecuszko
    • wiki znowu bredzisz tongue_out

      --

      I see the stalker in your face, the secrets on your skin
      I keep the wisdom that you need, the password that you want
      I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
      released
    • Mam nadzieję, że mój syn będzie fryzjerem lub hydraulikiem.
      Godzina pracy jednego lub drugiego kosztowała mnie w weekend koło 200 zł. tongue_outtongue_outtongue_out
      big_grinbig_grinbig_grin

      Mam nadzieję, też że nie zwiąże się z wiki, już prędzej wolałabym mieć za synową
      szympansa.
      --
      http://c.wrzuta.pl/wi17028/08950543002950224a54ed8f/0/bez%20nazwy%202%20kopia
      • Ewentualnie elektrykiem lub mechanikiem samochodowym. Zgroza, ile Ci sobie zycza
        za usluge i stopa zyciowa zupelnie adekwatna.
        Moj elektryk za moje pieniadze szaleje teraz na nartach w Colorado.

        Uczylam kiedys na drogiej, prywatnej uczelni, ktorej studenci nie wiedzieli ile
        co kosztuje (nie mieli pojecia ile wynosi czesne, akademik, podreczniki itd),
        mama i tata wysylali czeki pokrywajace wszystko. To 19-letnie towarzystwo
        przychodzilo na zajecia zblazowane, znudzone zyciem, niezainteresowane NICZYM,
        uwazajace ze zaliczenie powinni dostac za samo pojawienie sie na zajeciach. Blad.
        Pozniej uczylam na mniej eksluzywnej uczelni, gdzie wiekszosc studentow
        zarabiala wieczorami i w weekendy i praca z nimi to byla sama przyjemnosc.
        Dociskali mnie, ze za malo wymagam, bo oni SAMI placili czesne. W rezultacie
        poziom ich wiedzy byl znacznie wyzszy niz tych z tej eksluzywnej uczelni. Wielu
        z nich poszlo do szkol medycznych, stomatologicznych, na prawo itd.

        Mylisz sie, w naborze na studia jak najbardziej liczy sie praca, jakakolwiek
        praca w czasie liceum, za to dostaje sie dodatkowe punkty, podobnie za prace w
        czasie studiow przy naborze na podyplomowke, ktora teraz musi kazdy skonczyc.
        Wiec mozesz dziecku niedzwiedzia przysluge zrobic.

        Dam wedke nie rybe.
    • "Blablabla... Patrzcie jaka jestem odpowiedzialna, mądra i bogata. Blablabla..."

      Bo dzieci powinno się posiadać od trzech koła miesięcznie +.
      A teraz wyobraź sobie, że wszyscy dojdą do tego jakże logicznego wniosku i przyrost naturalny poleci na łeb...

      W takim wypadku życzę Ci autorko wątku wesołej emerytury wysokości ~ 18 zł big_grin


      --
      "Ha ha! I'm using the internet!"
    • Na razie nie wiem, czy dziecko będzie studiować, bez przesady, ma cztery lata.
      Na razie inwestuję w siebie, jeszcze warto wink

      Nie mam takich doświadczeń:
      > nie starczalo na oplate kolejnego semestru,
      - studiowałam na państwowej uczelni,
      > na utrzymanie sie w miescie lub na ksiazki
      - jestem z miasta (niektórzy są), nie musiałam mieszkać w akademiku.

      Mam nadzieję, że dziecko pójdzie w moje ślady (tzn ) a jeśli nie, to świat się
      przecież nie zawali jeśli nie będzie studiować.
      • tzn (miało być) będzie na tyle zdolne, żeby dostać się na normalne studia/dostać
        stypendium a nie zdobywać wykształcenie za pieniądze swoich rodziców.
        IMO płatne studia są dla tych, którzy sami sobie na nie zarabiają.
    • Z moim 9-letnim synem staram się jak najwięcej rozmawiać, aby
      wiedział co tak naprawdę ważne jest w życiu. I mam nadzieję, że w
      przyszłości nie będzie takim gniotomówcą, snobem i osłem jak TY.
      Córeczka ma dopiero 7 miesięcy więc zdążę ją uprzedzić, że gdy np.
      będzie pisać na forum o kosmetykach (np. kremie nawilżającym by
      Kinga Rusin), niech najpierw pofatyguje się i sprawdzi czy takowy
      istnieje smile.
      Co chodzi o finanse i zabezpieczenie na przyzłość moich latorośli:
      nie mam się czym martwić w przeciwieństwie do Ciebie: jesteśmy
      świetnie sytuowani i nasze dzieciaczki spokojnie sobie poradzą w
      dorosłym życiu.

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
  • Kategorie tematyczne
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej wątków na ten temat
  • Tagi
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.