Przyszlosc Waszych dzieci ! Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Zastanawiam sie jak zabezpieczacie przyszlosc Waszych dzieci. Wielu
    z Naszych znajomych ma zalozony fundusz, na ktory regularnie
    wplacaja pieniadze z pozniejszym przeznaczeniem na studia, my
    zrobilismy podobnie, a dodatkowo chcielibysmy w odpowiednim
    czasie podarowac dziecku mieszkanie (bo poki co to dopiero
    dziecko jescze nie dwuletnie). Nie wyobrazam sobie, aby po
    swiadomie podjetej decyzji o posiadaniu potomstwa nie moglabym mu
    pomoc finansowo w zdobywaniu kolejnych etapow edukacji. Czytalam
    juz niejednokrotnie na forum wypowiedzi osob jakoby to one same
    chetnie i z zapalem, nie z mosu, czy koniecznosci lecz z wlasnej
    woli podejmowaly prace w czasie studiow. A tymczasem pracowaly, bo
    nie starczalo na oplate kolejnego semestru, na utrzymanie sie w
    miescie lub na ksiazki. Nigdy wiec nie wiedzialam dlaczego te
    wypowiedzi utzrymane sa w tonie donioslocsi ,,chwalenia sie", bo i
    czym tu sie chwalic, praktyki w zawodzie kelnerki, ekspedientki, czy
    doreczyciela, nie ,,docenia sie" w dobrym cv. To jest raczej
    przykre i smutne, dla rodzicow i dla dziecka. No chyba, ze ktos
    ma aspiracje bycia sprzedawczynia, to do tego chyba studia sa
    zbedne. Wydaje mi sie, ze brak swoistej odpowiedzialnosci rodzicow
    za przyszlosc dzieci jest ewidentnie przyczyna takiego pozniejszego
    stanu rzeczy.Sprawa lokum tez jest przeciez istotna dla mlodego
    czlowieka. Bo efekt w postaci ,,duszenia sie " z tesciami pod
    jednym dachem (czesto juz z potomstwem), lub kawalerki na raty do
    konca zycia, czy tez pensja w wysokosci dobrego obiadu tez jest
    wynikiem wsparcia i wychowania rodzicow. Oczywiscie wiele zalezy
    od dziecka, ale wsparcie - w roznych znaczeniach tego slowa, ale
    i finansowe wydaje mi sie byc naturalna rzecza jakie dziecko
    powinno otrzymac, chcac sie ksztalcic i rozwijac. I choc sytuacje
    finansowe sa rozne to jednak posiadanie dzieci to
    odpowiedzialnosc, ktora powinna zobowiazywac, a nie kwitowac
    puenta ,,jakos to bedzie".
    • zdecydowanie towarzystwo bedzie
      a. swietnie sie uczyc i dostawac stypendium
      b. nie uczyc sie swietnie i dorabiac.

      ja moge pomoc- a to nie znaczy wyreczyc.

      Studia nie sa obowiazkowe.
      --
      opsesyjna.blox.pl/html
      przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
      następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
      zamknęły
    • Nigdy wiec nie wiedzialam dlaczego te
      > wypowiedzi utzrymane sa w tonie donioslocsi ,,chwalenia sie", bo i
      > czym tu sie chwalic, praktyki w zawodzie kelnerki, ekspedientki, czy
      > doreczyciela, nie ,,docenia sie" w dobrym cv. To jest raczej
      > przykre i smutne, dla rodzicow i dla dziecka.

      Moja córka studiuje i pracuje właśnie jako kelnerka, nie widzę w tym żadnego
      powodu do wstydu.
      My jako rodzice opłacamy jej studia i wszystko to co jest związane z nauką.
      Córka nie mieszka już w domu. W przyszłości dostanie część ziemi w Warszawie
      więc albo kupi sobie mieszkanie albo wybuduje dom.
      Nie uważam za słuszne aby wszystko podać dzieciom na srebrnej tacy ale za to
      sądzę że dobrze jest spędzać z nimi czas i wakacje.

      • Właśnie skończyłam remont. Moi dwaj majstrowie to inżynier
        budownictwa i inżynier elektryk. Nie wyglądali na zawstydzonych czy
        nieszczęśliwych.
        Kiedyś wydawało mi się, że to jest upadek. Ale potem dorosłam i
        zrozumiałam, że każdy zawód może być satysfakcjonujący.
        --
        http://img.userbars.pl/52/10366.jpg
        http://img.userbars.pl/122/24382.jpg
        "Libido jest jak pszczółka Maja - gdzieś jest lecz nie wiadomo
        gdzieee" /by Driadea/
    • w-i-k-i napisała:

      bo i
      > czym tu sie chwalic, praktyki w zawodzie kelnerki, ekspedientki, czy
      > doreczyciela, nie ,,docenia sie" w dobrym cv. To jest raczej
      > przykre i smutne, dla rodzicow i dla dziecka.

      mylisz się, zdecydowanie się docenia fakt, że w czasie studiów lub wakacji ktoś czyms takim się zajmował zamiast tylko tłoczyć sobie cukier do d... wink ja akurat nie miałam żadnej finansowej motywacji w czasie studiów by robić coś więcej poza korepetycjami, nie szuakłam żednego McJob'a i skończyłam studia bez żadengo doświadczenia zawodowego poza wolontariatem w państwowej instytucji. Po fakcie trochę mi było szkoda.

      a co ja robię żeby zabezpieczyć przyszłość mojego dziecka? Oczywiście działam celem podniesienia standardu naszego rodzinnego zycia a przede wszystkim wraz z mężem modlę się za dzieckosmile co uważam ża najskuteczniejszą metode "zabezpieczenia przyszłości" - patrz -> Ewangelia Łukasza, rozdział 6, wersy 25-34 smile




      --
      moje dziecuszko
    • Mam nadzieję, że mój syn będzie fryzjerem lub hydraulikiem.
      Godzina pracy jednego lub drugiego kosztowała mnie w weekend koło 200 zł. tongue_outtongue_outtongue_out
      big_grinbig_grinbig_grin

      Mam nadzieję, też że nie zwiąże się z wiki, już prędzej wolałabym mieć za synową
      szympansa.
      --
      http://c.wrzuta.pl/wi17028/08950543002950224a54ed8f/0/bez%20nazwy%202%20kopia
      • Ewentualnie elektrykiem lub mechanikiem samochodowym. Zgroza, ile Ci sobie zycza
        za usluge i stopa zyciowa zupelnie adekwatna.
        Moj elektryk za moje pieniadze szaleje teraz na nartach w Colorado.

        Uczylam kiedys na drogiej, prywatnej uczelni, ktorej studenci nie wiedzieli ile
        co kosztuje (nie mieli pojecia ile wynosi czesne, akademik, podreczniki itd),
        mama i tata wysylali czeki pokrywajace wszystko. To 19-letnie towarzystwo
        przychodzilo na zajecia zblazowane, znudzone zyciem, niezainteresowane NICZYM,
        uwazajace ze zaliczenie powinni dostac za samo pojawienie sie na zajeciach. Blad.
        Pozniej uczylam na mniej eksluzywnej uczelni, gdzie wiekszosc studentow
        zarabiala wieczorami i w weekendy i praca z nimi to byla sama przyjemnosc.
        Dociskali mnie, ze za malo wymagam, bo oni SAMI placili czesne. W rezultacie
        poziom ich wiedzy byl znacznie wyzszy niz tych z tej eksluzywnej uczelni. Wielu
        z nich poszlo do szkol medycznych, stomatologicznych, na prawo itd.

        Mylisz sie, w naborze na studia jak najbardziej liczy sie praca, jakakolwiek
        praca w czasie liceum, za to dostaje sie dodatkowe punkty, podobnie za prace w
        czasie studiow przy naborze na podyplomowke, ktora teraz musi kazdy skonczyc.
        Wiec mozesz dziecku niedzwiedzia przysluge zrobic.

        Dam wedke nie rybe.
    • "Blablabla... Patrzcie jaka jestem odpowiedzialna, mądra i bogata. Blablabla..."

      Bo dzieci powinno się posiadać od trzech koła miesięcznie +.
      A teraz wyobraź sobie, że wszyscy dojdą do tego jakże logicznego wniosku i przyrost naturalny poleci na łeb...

      W takim wypadku życzę Ci autorko wątku wesołej emerytury wysokości ~ 18 zł big_grin


      --
      "Ha ha! I'm using the internet!"
    • Na razie nie wiem, czy dziecko będzie studiować, bez przesady, ma cztery lata.
      Na razie inwestuję w siebie, jeszcze warto wink

      Nie mam takich doświadczeń:
      > nie starczalo na oplate kolejnego semestru,
      - studiowałam na państwowej uczelni,
      > na utrzymanie sie w miescie lub na ksiazki
      - jestem z miasta (niektórzy są), nie musiałam mieszkać w akademiku.

      Mam nadzieję, że dziecko pójdzie w moje ślady (tzn ) a jeśli nie, to świat się
      przecież nie zawali jeśli nie będzie studiować.
      • tzn (miało być) będzie na tyle zdolne, żeby dostać się na normalne studia/dostać
        stypendium a nie zdobywać wykształcenie za pieniądze swoich rodziców.
        IMO płatne studia są dla tych, którzy sami sobie na nie zarabiają.
    • Z moim 9-letnim synem staram się jak najwięcej rozmawiać, aby
      wiedział co tak naprawdę ważne jest w życiu. I mam nadzieję, że w
      przyszłości nie będzie takim gniotomówcą, snobem i osłem jak TY.
      Córeczka ma dopiero 7 miesięcy więc zdążę ją uprzedzić, że gdy np.
      będzie pisać na forum o kosmetykach (np. kremie nawilżającym by
      Kinga Rusin), niech najpierw pofatyguje się i sprawdzi czy takowy
      istnieje smile.
      Co chodzi o finanse i zabezpieczenie na przyzłość moich latorośli:
      nie mam się czym martwić w przeciwieństwie do Ciebie: jesteśmy
      świetnie sytuowani i nasze dzieciaczki spokojnie sobie poradzą w
      dorosłym życiu.
      • Skoro tak mowisz... chyba teraz powinno mi sie zrobic przykro.
        • w-i-k-i napisała:

          > Skoro tak mowisz... chyba teraz powinno mi sie zrobic przykro.

          ależ kochana w-i-k-i ja piszę o faktach i szczeże mówiąc w doopie
          mam to czy będzie ci prykro czy nie.
          • Upsss, to juz nie moj poziom dyskusji. Choc podobno prostactwo
            prostactwem powinno sie tempic, ale to nie moja ,,misja".
            • Twoje w-i-k-i napisała:

              > Upsss, to juz nie moj poziom dyskusji. Choc podobno prostactwo
              > prostactwem powinno sie tempic, ale to nie moja ,,misja".

              Jak to nie twój poziom? Uważam, że jak najbardziej,biorąc pod uwagę
              twoje "złote myśli".
              Więc nie za bardzo nadążam za tokiem twojego myślenia: ale to nie
              moja ,,misja".
              Twoja, twoja tylko zacznij od siebie.
            • prostactwem powinno sie tempic

              Tzn. Nadawać mu tempo? Jak metronom? smile

              Bo może miała na myśli takie słowo "tępić"? Ale nie wiesz, jak je poprawnie
              napisać...
              • graue_zone napisała:

                > prostactwem powinno sie tempic
                >
                > Tzn. Nadawać mu tempo? Jak metronom? smile
                >
                > Bo może miała na myśli takie słowo "tępić"? Ale nie wiesz, jak je
                poprawnie
                > napisać...

                że też ja na tego "byczka" uwagi nie zwróciłam.
                a może to takie powiedzonko tudzież rodzaj przerywnika bardzo
                modnego i popularnego wśród kadry prawniczej USA rodem z PL?
                • No tak zapomnialam, ze ,,nadworne forumowe slowniki ortograficzne"
                  czuwaja w gotowosci, zawsze zwarte i czujne - przepraszam. Nie
                  usprawiedliwia mnie nic, nawet wielojezycznosc. Wyrazam zatem
                  skruche i przepraszam, iz do tak zacnych uszu dostal sie tak
                  prymitywny i prostacki blad. Wina ma ogromna jest. Zaburzylo to
                  wielce styl, szyk i przekaz mysli mej, ktora w zdaniu owym przekazac
                  chcialam. No coz klaniam sie w pol emama, ktorym uwadze to nie
                  uszlo, czujnym dzien i noc, sobota, czy dzien powszedni, bo to one
                  zycie swe na ,,oltarzu" forum skladaja - i na kosmetykach K.Rusin
                  doskonale sie znaja wink
                  P.S. Zalosne

                  • > No coz klaniam sie w pol emama

                    emamOM chyba big_grin



                    --
                    Paweł
                    Mojedziecko powiedziało smile

                    Przekaż swoj 1%
                  • "... Nie
                    > usprawiedliwia mnie nic, nawet wielojezycznosc."
                    nic nie usprawiedliwia błędów ortograficznych, tym bardziej tak
                    rażących a tym bardziej robionych przez tak światły umysł prawniczy
                    jak twój.

                    "...Wyrazam zatem
                    > skruche i przepraszam, iz do tak zacnych uszu dostal sie tak
                    > prymitywny i prostacki blad."

                    Widzisz, w-i-k-i miałam rację, że poziom rozmowy jak najbardziej
                    twój.


                    "...No coz klaniam sie w pol emama, ktorym uwadze to nie
                    > uszlo,"
                    dzięki, ale nie musisz aż tak wielce się poświęcać hehehe

                    "...bo to one
                    > zycie swe na ,,oltarzu" forum skladaja - i na kosmetykach K.Rusin
                    > doskonale sie znaja wink..."
                    Nie trzeba się znać, wystarczy wejść na stronę producenta i
                    zwyczajnie sprawdzić, czy coś o czym chcę pisać istnieje. Chyba to
                    dla wykształconej (?), bogatej (??) i wyniosłej w-i-k-i powinno być
                    oczywiste.

                    "... P.S. Zalosne"
                    To Ty jesteś żałosna, sama to udowadniasz w swoich wątkach.


                  • >przepraszam, iz do tak zacnych uszu dostal sie tak
                    > prymitywny i prostacki blad

                    Do oczu kochana, do oczu. Cała reszta się zgadza. Możesz dalej
                    wytwornie przepraszać.
      • > będzie pisać na forum o kosmetykach (np. kremie nawilżającym by
        > Kinga Rusin), niech najpierw pofatyguje się i sprawdzi czy takowy
        > istnieje smile.

        cudniesmile

    • wiki, no nie przesadzaj, że nie dalabyś rady z bieżących dochodów oplacic studiów !



      --
      Paweł
      Mojedziecko powiedziało smile

      Przekaż swoj 1%
    • wspieramy rozwój naszych dzieci, budujemy w nich poczucie własnej wartości
      właśnie z myślą o tym, by w przyszłości mądre i odważne pewnym krokiem weszły w
      dorosłe życie i szybko zarabiały duże pieniądze, za które same kupią sobie
      wszystko czego będą potrzebowały.
      amen
      --
      Ja chciałam współcześnie banana z widelcem
    • >a dodatkowo chcielibysmy w odpowiednim
      > czasie podarowac dziecku mieszkanie..

      Czym się różni rodzic Szwed od rodzica Polaka?
      Szwed się chwali:
      Mój syn kupił mieszkanie.
      Polak się chwali:
      Kupiłem mieszkanie synowi big_grin
      • realniej brzmialoby - Polak: narobilem dzieci i dalej ,,niech sie
        dzieje wola nieba".
        • Ja nie myślę "niech się dzieje wola nieba". Z drugiej strony powoływanie jednego
          dziecka na świat z myślą bo muszę mu kupić mieszkanie, samochód, wypchnąć na
          studia (chce czy nie chce) a tam nie zajmować go głupotami typu zarabianie na
          swoje potrzeby, nieodmiennie mnie dziwi. Rośnie pokolenie takich wychuchanych,
          roszczeniowych ludzi którzy do 25 roku albo i więcej będą utrzymywani przez
          rodziców. Na szczęście to nie mój cyrk.
          --
          Córka o swoim obrazku pegaza:
          "Jest taki piękny że chyba zaraz się popłaczę". smile
        • w-i-k-i napisała:

          > realniej brzmialoby - Polak: narobilem dzieci i dalej ,,niech sie
          > dzieje wola nieba".

          Boże jakie Ty głupoty gadasz,moje dzieci mają fundusze nie jedno dziecko a
          czworo.Ale moja droga Ja swoich dzieci wyręczać nie będe,mi nikt nic nie dał
          sami zapracowaliśmy na wszystko.Więc i moje dzieci będą pracować,i ułożą sobie
          życie tak jak będą chcieli .
          • > mi nikt nic nie dał
            > sami zapracowaliśmy na wszystko.Więc i moje dzieci będą

            U mnie to nie jest myślenie: ja miałam ciężko więc i Ty tak mniej. Odcinam się
            też całkowicie od: masz wyprawkę (samochód, mieszkanie, kasę) i teraz idź i
            pomnażaj a ja ci nie będę już pomagać. Wolę dziecku dać świadomość że ma
            kochających i pomocnych rodziców, wsparcie w razie potrzeby niż kilka
            przydatnych rzeczy i odciąć się licząc że teraz już mu się na pewno uda. Poza
            tym świadomość że do pewnych rzeczy dochodzimy już sami daje potężnego kopa w
            tyłek na starcie.
            _
            Córka o swoim obrazku pegaza:
            "Jest taki piękny że chyba zaraz się popłaczę". smile
        • A po co kupować mieszkanie dziecku?
          Jeśli jest zdrowe i zdolne samo prędzej czy później na nie zarobi.
          Rzeczy na które się samemu zarobiło więcej się szanuje a i ludzie bardziej szanują ludzi którzy na mieszkanie sami zarobili,a nie "mamusia dała" big_grin
          Chyba,że wolisz się zabezpieczyć na wypadek opcji " dziecko niepełnosprawne lub mało zdolne",wtedy fakt na mieszkanie może nie zarobić big_grin
          • Gazeto, w dzisiajszych czasach raczej malo kogo stać, żeby sobie po
            prostu zaoszczędzic na mieszkanie. A po co ma dziecko brac kredyt na
            30 lat, jesli moze mieszkanie dostac od rodziców (albo np. częśc
            pieniędzy na mieszkanie). O ile rodzice w tym celu nie odbierają
            sobie od ust, to dla mnie jest to bardziej zdroworozsądkowe
            podejście, niż powiedzenie 20-latkowi - idz, zarabiaj se na
            mieszkanie, może za 30 lat będzie cie stać. Nigdy nie sądziłam, że
            sie w czymkolwiek zgodze z wiki, ale akurat pomoc przy zakupie
            mieszkania jest dla mnie jak najbardziej sensowna (o ile rodziców na
            to stać).

            • Agni
              a powiedz, jaka byla wartość tych książeczek mieszkaniowych ? Na ile
              wam to wystarczyło ?
              Bo powiem szczerze, że wg mnie, oszczędzanie na kupno mieszkania za
              20 lat - to bezsens.


              --
              Paweł
              Moje dziecko powiedziało smile

              Przekaż swoj 1%
              • wiesz, kiedy moi rodzice te książeczki zakładali, to były inne
                czasy smile Wtedy tak sie odkładalo na przyszlośc dzieci.
                Ja miałam dwie ksiązeczki (brat scedowal swoja na mnie)z wpłatami
                może niezbyt wysokimi, ale prowadzone od ok. 20 lat. Te wplaty były
                chyba jakoś rewaloryzowane, więc nie była to niezauważalna suma. Mąż
                miał trzy ksiązeczki (swoja i rodzeństwa), w sumie na podobna kwote
                co moje dwie. Ale ile to bylo, to juz nie pomnę - w każdym razie,
                nie była to kwota w sumie na waciki, tylko zauważalna smile
                Żeby nie było, rodzeństwo zostalo "spłacone".
                A, i nie sadzilismy sie na dom 300m, tylko zdecydowalismy sie na
                mały dom, taki na jaki bylo nas stać bez ogromnych wyrzeczeń.

                • Bo widzisz, mój mąz tez miał książeczke mieszkaniową, z pełnym
                  wkładem (całość warta na całe mieszkanie - koniec lat 80-tych).
                  Kiedy zaś kupowaliśmy mieszkanie - z wypłaty z ksiązeczki
                  (oczywiście z premią gwarancyjną ) starczylo na... 4 metry
                  kwadratowe.

                  ty piszesz, że dostaliście aż 5 książeczek mieszkaniowych, czyli na
                  dobra sprawę rodzice uzbierali na 5 mieszkań, a wy dostaliście
                  jakies pieniądze, które nie wystarczyły nawet na zbudowanie
                  niewielkiego domku.
                  I o to mi chodzi z tym oszczędzaniem na mieszkanie. Nie warto.



                  --
                  Paweł
                  Moje dziecko powiedziało smile

                  Przekaż swoj 1%
    • To ja jestem nieodpowiedzialna. Nie mam planu pod tytułem - zostawię dzieciom po
      apartamencie w Warszawie tongue_out Może nie będą chciały iść na studia a może nie będą
      dość zdolne. Różnie bywa. Będę pomagać na miarę możliwości. Z teraz możesz
      współczuć moim bliźniakom tongue_out
      --
      Córka o swoim obrazku pegaza:
      "Jest taki piękny że chyba zaraz się popłaczę". smile
      • Moja droga a nie uważasz że własne tak kaleczysz swoje dzieci.Wybacz ale uważam
        że każdy powinien zarobić sam na swoje życie a nie mamusia dała ,mamusia da tak
        się właśnie wychowuje leserów.Jesteś dorosły zdrowy wykształcony możesz
        zapracować na swoje życie a nie liczyć na to że rodzice dadzą.Rodzice mogą pomuc
        ale nie maja takie obowiązku.
        • > Moja droga a nie uważasz że własne tak kaleczysz swoje
          dzieci.Wybacz ale uważam
          > że każdy powinien zarobić sam na swoje życie a nie mamusia
          dała ,mamusia da tak
          > się właśnie wychowuje leserów.Jesteś dorosły zdrowy wykształcony
          możesz
          > zapracować na swoje życie a nie liczyć na to że rodzice
          dadzą.Rodzice mogą pomu
          > c
          > ale nie maja takie obowiązku.

          Na pewno dam dziecko coś, czego Tobie gabi683 rodzice nie dali:
          SŁOWNIK ortograficzny!!!

    • Slabo wiki, slabo. Po takiej przerwie spodziewalam sie czegos ciekawszego....
      --
      kiss
    • Ja mam tyle pieniędzy, że nie muszę oszczędzać na edukację moich dzieci. Dziwne,
      że Ty musisz.
      --
      POMOC DLA OLI
      ola.ng.pl/
    • wiki, spokojna twoja rozczochrana. Martw się o przyszłość swojego dziecka.
      Pamiętaj, życie potrafi być ironiczne i może cię niemile zaskoczyć. Dziś masz
      kasę, a jutro możesz grzebać w śmietniku na Brooklynie smile
      • miska_malcova napisała:

        > a jutro możesz grzebać w śmietniku na Brooklynie smile

        błagam cie Miska
        śmietnik na Brooklynie to dla Wiki niedościgłe marzenie. Skoro uważa, że praca
        na studiach hańbi, to ona hameryke w brazylijskich telenowelach jedynie widziała.


        --
        http://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
    • 27.02.10, 22:31
      Tak się napracować, na wypisywać, słownik już w pewnie się w rękach rozpada - starając się osiągnąć powszechną aprobatę
      i klapa...
      Ale nie martw się. Masz jeszcze czas. Twoja genialna myśl jeszcze Cię kiedyś nawiedzi. A póki co postukuję dać autorce spokój.

      Ale przecież nikt nie musi się ze mną zgodzić tongue_out

      --
      Gdyby to mężczyźni zachodzili w ciążę
      aborcja byłaby sakramentem.
    • He he. Wcale tej kasy tak dużo nie ma skoro tylko na fundusz stać...
      Niestety to marne zebezpieczenie przyszłości dzieci. Skoro taka
      bogata i mądra, niech zainwestuje pieniądze zeby pracowały i rosły.
      Niech zabezpieczy dziecko tak, zeby było urządzone do końca życia. I
      wcale nie chodzi mi o to żeby miało kasę do trwonienia, tylko żeby
      miało możliwość jej zarobienia, nauczenia się zarzadzania
      pieniędzmi. Ja pracuję w rodzinnym interesie i moi rodzice tak
      zadbali o swoje finanse ze nawet moje prawnuki nie będą musiały
      martwić się o przyszłość, o ile będą chciały.
    • Hej, nie pisz źle o ludziach aspirujących do bycia sprzedawczynią! Moja 5 letnia
      córka co najmniej od roku powtarza, że właśnie sprzedawczynią chce być - będzie
      miała swój sklep z zabawkami i sama sobie będzie szefem. Sklep ma być taki nie
      za duży i nie za mały - w sam raz jak to określiła. To żeby dodać jej trochę
      ambicji powiedziałam jej, że jeśli chce mieć swój własny sklep to na studia
      powinna też pójść, bo przecież musi umieć dobrze liczyć. Córka uznała to za
      rację i na razie planów nie zmienia smile)

      A poważnie to oczywiście, że jeśli będzie mnie stać to chcę utrzymywać dzieci
      dopóki spokojnie studiów nie skończą, nie rozpoczną kariery zawodowej, wspierać
      je finansowo aż staną się samodzielnie, to nie tylko mój plan ale i obowiązek. A
      czy będę mogła dać dzieciom po mieszkaniu, czy samochodzie czy jakieś spore
      fundusze na koncie to się okaże. Sama aż tyle nie dostałam, więc nie jest to
      konieczne, ale jeśli tylko dam radę to pewnie, że dam dzieciom, jakbym miała nie
      wiem 500 000 na koncie i nic nie dała dzieciom na ich życiowy start to po co mi
      by były te pieniądze, na co sobie bym je wydała? (bo wiadomo, że do tego czasu
      mieszkanie będę miała już jakie tam sobie wymarzę, spłacone wink i w ogóle
    • wykupienie waszego bejzmentu to dobra inwestycja!!! po co płacić
      landlordowi
    • Rzadko tu bywam, zwykle szybko przeglądam interesujące mnie tematy i uciekam.
      Twoje posty zdarzało mi się czytać i mnie zawsze pusty śmiech ogarniał. Dziś też.

      Żyj jak chcesz i jak umiesz, ale nie wciskaj ludziom twoich jedynie słusznych
      racji. Podaj wszystko dziecku na tacy, a później, kiedy już ukończy studia na
      prestiżowej uczelni, napisz mu sama CV, w którym nie będzie wzmianki o pracy
      kelnerki czy pomywaczki, a kiedy już je wyślesz za dzieciątko do superhiper
      firmy, nie zapomnij zadzwonić do kadr z pretensjami, dlaczego HR się do
      dziecięcia nie odzywa.

      --
      Życie jest często twarde, od Ciebie zależy,
      czy Cię zetrze na proszek, czy wypoleruje.
      Nasza Natasza
    • Otóż:
      - nie musiałam opłacać semestru, bo studia były dzienne;
      - ojciec na co chciałam, pieniądze dawał i jak nie chciałam, to też dawał;
      - pracowałam i tak, bo do głowy by mi nie przyszło, że mam mieć wolne
      popołudnia, bo tak, bo mi się należy, a ojciec ma zapieprzać 12 godzin na dobę
      (co w sumie i tak robił, jako 100% pracoholik); praca sprawiała mi przyjemność.
      I o dziwo, pierwszy pełnoetatowy pracodawca po studiach baaardzo by się zdziwił,
      jakbym do niego przyszła z zerowym doświadczeniem.
      --
      Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
      że przylecą piraci bombowcem
      i bogatym zabiorą pieniądze,
      a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
    • Wiki, ale mieszkanie? Jestes pewna? Ja raczej obstawialam po domu w
      dobrej dzielnicy. Mieszkanie nie jest tak wartosciowe, zeby ustawialo
      mlodego czlowieka na starcie.
      --
      'Dobra kawa jest tansza niz Prozac' Dr House
    • Wiki, Ty chyba dawno w Polsce nie bylas...Ja jestem naprzyklad
      zaskoczona ile ludzi tu 'ustawia' dzieci przy wejsciu w dorosle
      zycie. Moi sasiedzi, mloda para tuz przed 30ka mieli wybudowany
      przez rodzicow duzy dom i pomoc w rozpoczeciu biznesu ktory teraz, 7
      lat pozniej dobrze prosperuje. I nie jest to jakim pojedynczy
      przyklad, wiekszosc moich tutejszych znajomych dostala 'chociaz'
      dzialke pod budowe od rodzicow. W Australii bylo to prawie
      niespotykane, dzieci pracowaly po szkole od 15go roku zycia bez
      wzgledu na majatek rodzicow, a niektorzy od pelnoletnosci musieli
      jeszcze rodzicom placic tzw. 'board' czyli miec staly z gory
      ustalony wklad w koszty utrzymania domu. Doslownie raz w przeciagu
      prawie 30stu lat widzialam jak babcia kupila wnuczkowi nowy
      samochod. Czasami rodzic pozycza dziecku pieniadze na zakup
      samochodu, czesciej w wieku 18tu lat dziecko ma juz odlozona na ten
      cel sumke ktora rodzice wspanialomyslnie podwajaja aby wynagordzic
      oszczedzanie. Nigdy nie slyszalam aby rodzice kupili dziecku dom czy
      mieszkanie - co najwyzej daja w prezencie slubnym mala sume
      wystarczajaca na zadatek do kredytu.

      Jesli chodzi o studia to w USA masz rosze inna sytuacje niz w Polsce
      gdzie badz co badz istnieja jeszcze studia na koszt panstwa.
      Oczywiscie ilosc takich miejsc jest ograniczona, niemniej jednak nie
      sadze aby koniecznosc wlasnorecznego na nie pracowania to jakas ujma
      dla rodziny, przeciwnie, moim zdaniem powod do dumy ze dziecko jest
      na tyle ambitne i zaparte aby te studia skonczyc.

      Ja w AU tez bylam na studiach dziennych dotowanych przez panstwo
      (ponosilam drobne koszty ktore kumulowaly sie jako pozyczka od
      panstwa ktora potem splacalam z podatkow gdy juz zarabialam),
      rodzice zapewnili mi na ten czas utrzymanie. Na wszelkie potrzeby w
      postaci wakacji czy ciuchow, samochod itd. musialam zarabiac sama.
      Dawalam korepetycje, pracowalam w sklepie, w fabryce czesci
      samochodowych, robilam pomiary ruchu pod nowe drogi i parkingi i
      mnostwo inych rzeczy ktorych nie zlicze. Moj chlopak w tamtym
      czasie mial bogatych rodzicow ktorzy co miesiac przysylali mu taka
      sumke na konto ze oko bielalo. Mial sie tylko uczyc, bron Boze
      pracowac. I wiesz co? Po 15stu latach jego ojciec wstydzi sie ze
      tak mu wszystko podawal na tacy bo synek wyrosl na wygodnickie
      cieple kluchy, ma 2 lewe rece do wszystkiego i nie mozna mu
      przekazac interesu rodzinnego bo by go utopil w rok.
    • Wręczenie młodemu człowiekowi na starcie kluczy do umeblowanej chaty
      i opłacenie 100% edukacji na Uczelni Och-i-Ach to zrobienie mu
      krzywdy. O co ten człowiek ma walczyć? Chyba o bycie pierwszym w
      kolejce po drina przy barze.

      Mylisz się też bardzo pisząc, że ekspedientka w CV się nie liczy i
      pisze to z pozycji osoby wybierającej od czasu do czasu nowego
      pracownika. Kiedy staje przede mną dwoje wysoko wykwalifikowanych
      (po dobrych studiach),ale jeden nie pracował nigdy nigdzie a drugi
      na kasie w markecie przez 3 miesiace wakacji to wiem, że pierwszy
      może być rozpuszczonym synalkiem/curunią rodzica z poglądami na
      poziomie jaki mamy w twoim poście. Nie ryzykuję wtedy zatrudnienia
      wrzoda na d***ę przyzwyczajonego do wygłaszania roszczeń tylko
      człowieka, któremu chce się pracować.
      • anorektycznazdzira napisała:

        > Wręczenie młodemu człowiekowi na starcie kluczy do umeblowanej
        chaty
        > i opłacenie 100% edukacji na Uczelni Och-i-Ach to zrobienie mu
        > krzywdy. O co ten człowiek ma walczyć? Chyba o bycie pierwszym w
        > kolejce po drina przy barze.

        O czym ty kobieto piszesz? Ja studiowałam w rodzinnym mieście,
        mieszkałam u rodziców, nie płacąc im za utrzymanie - to bylo
        oczywiste w tamtych czasach smile Studiowałam dziennie na uczelni
        państwowej - nie płaciłam, a dostawałam jeszcze stypendium naukowe.
        Dorabialam sobie, udzielając korepetycji - to + stypendium to były
        moje pieniądze na przeputanie na ciuchy, kosmetyki i rozrywki.
        Utrzymywali mnie rodzice.

        Po studiach bez problemu dostalam pierwsza pracę (bez protekcji
        itp.) w innym mieście. Tu juz zaczęłam zycie na własny rachunek, nie
        biorac pieniędzy od rodziców. Pózniej jeszcze pomogli mi dajac
        pieniadze z ksiązeczki mieszzkaniowej, oraz troche w gotówce.
        Podobnie rodzice męża. To plus nasze oszczędnosci i bieżące zarobki
        oraz pieniadze z pracy męża (ekwiwalent mieszkaniowy) pozwoliło nam
        na spłate niewielkiego kredytu hipotecznego po roku od zamieszkania
        w naszym domu.
        Mieszkamy samodzielnie, mamy dom, samochod i bynajmniej nie bierzemy
        pieniędzy od rodziców (gdyby była potrzeba moglibysmy im pomagac
        finansowo) - tak więc nie wyrosliśmy na jakieś pasożyty, czerpiące
        bezx konca z biednych rodziców, czy niesamodzielne jednostki,
        nieumiejące zarobic na własna rodzinę smile
    • A czy Tobie Twoi rodzice zapewnili mieszkanie i zaplacili za studia?
      Dostalaś jakąś polisę? Jesteś przez nich zabezpieczona do końca życia?

      Czy też kompletnie beznadziejni i nieodpowiedzialni byli?
      • Tak - konczylam dwa kierunki w Polsce w tym jeden zaoczny i rodzice
        placili za wszystko tzn. utrzymanie, wynajeli mi mieszkanie,
        oplacali rachunki itp. Pozniej kupili mi mieszkanie (nieduze -
        studio, 38 m2 ), ktore obecnie wynajmuje, bo jest w Polsce, a poza
        tym jest za male bym mogla tam mieszkac podczas wizyt wraz z
        rodzina. Zatem tak moglam na nich liczyc i dalej moge.
        • Gdzies tam obok jest watek na temat wyreczania dzieci we wszystkim -
          moim zdaniem, bardzo niezdrowa dzialanosc prowadzaca wylacznie do
          czynienia mlodych ludzi inwalidami pod kazdym wzgledem. Pomoc mozna
          i nalezy ale najlepsza pomoca jest wskazanie drogi badz sposobu a
          nie ofiarowanie czegokolwiek na zlotej tacy.
          Nie mam pojecia w jakim kraju ludzie nie wpisuja do resumes prac
          studenckich i dorywczych, szczegolnie na poczatku kariery zawodowej.
          Z moich doswiadczen (ponad cwierc wieku w Kanadzie) wynika cos wrecz
          przeciwnego - szczegolnie zajecia swiadczace o umiejetnosci pracy w
          zespole (chocby MacDonald's czy Tim Hortons), pracy na zmiany (caly
          retail), podejmowania decyzji (customer service) sa bardzo cenione
          przez wszelkich pracodowcow podobnie jak te wymagajace dodatkowych
          skills typu life guard w lecie czy camp counselor itp. Trudno
          oczekiwac, ze czlowiek konczacy studia bedzie tak naprawde cokolwiek
          sensownego umial wink - jest oczywistym, ze trzeba w niego
          zainwestowac a latwiej sie inwestuje w kogos, o kim wiadomo, ze
          pracowac chcial i umial. Nawet dzieci Bill'a Gates'a pracuja part-
          time, bo i tak dostana od rodzicow tylko po $10 mln na start w
          zycie wink
          Mieszkanie? Masz na mysli condo? Ale czemu zakladasz, ze dzieci beda
          chcialy mieszkac w miescie? A moze beda wolaly suburbia albo w ogole
          jakas wies? Moze inny kraj? Kontynent? W ogole nie planuje
          dokladania sie do real estate moich dzieci - za duzo niewiadomych
          zeby to w ogole brac pod uwage. Dla przykladu, moja corka jest od
          prawie 2 lat w EU i kto wie czy i kiedy wroci na ojczyzny lono; syn
          zaczal studia na drugim koncu kraju - jaki sens ma w ogole myslenie
          o kupnie jakiegokolwiek property? Bez sensu.
          Na studia, owszem, warto odkladac chocby i z tego wzgledu, ze do
          pewnej sumy mozna wtedy obnizyc podatki - wazna rzecz smile Ale tylko
          wtedy gdzy rodzicow faktycznie na takie oszczedzanie stac. Tak
          krawiec kraje, jak materii staje - nie kazdy jest na tyle zamozny
          zeby np. 3 dzieci odlozyc na pelny koszt studiow chocby na MIT (az
          mi sie smiac chce jak pomysle ilu ludzi faktycznie stac na taki
          luksus!). No i nigdy tak naprawde nie wiadomo co, kiedy, gdzie i za
          ile te dzieci beda studiowac. Minimum warto dla nich miec ale wiecej
          to tez lekka przesada.
          Tak naprawde to najwiekszym darem od rodzicow dla dzieci sa czas i
          cierpliwosc, ktore im dajemy przez lata - reszta to detale. A juz
          pieniadze to naprawde najmniej istotny element tak dlugo jak starcza
          na basics.
    • Niemniej jednak, tradycyjnie, Twój post świadczy o Tobie.
      Niestety, nie najlepiej, jeśli chodzi o szacunek dla innych.
      --
      Dno jest po to, żeby było sie od czego odbić.
    • z tego, że coraz więcej błędów ortograficznych robisz?

      --
      Dno jest po to, żeby było się od czego odbić.
    • > bo i czym tu sie chwalic, praktyki w zawodzie kelnerki,
      ekspedientki, czy doreczyciela, nie ,,docenia sie" w dobrym cv.

      Nie musiałam wpisywać sobie prac dorywczych do cv, ale wewnętrznie
      jestem z siebie dumna, że takie w młodości podejmowałam. Nauczyło
      mnie to szacunku do pracy fizycznej i ludzi, którzy ją wykonują. Nie
      musiałam pracować, miałam zapewnione utrzymanie, dorabiałam tylko na
      ciuchy i rozrywki, bo zawsze lubiłam mieć własne pieniądze. Mam
      nadzieję, że moje dzieci też będą tak chciały, bo wyrzucać ich z
      domu i zmuszać do pracy przed ukończeniem edukacji (w rozsądnym
      czasie, oczywiście smile) nie zamierzam. Ja zobowiązuję się tylko
      inwestować w ich studia, do reszty się nie poczuwam, niech zarobią
      same albo z drugimi połówkami.

      --
      "Siadała zawsze na leżących obok zapisanych papierach i tak dziwnie
      mrugała do mnie swymi niezgłębionymi żółtymi oczami. Jej obecność
      była niczym obecność szczególnej, milczącej czarodziejki."

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.