Dodaj do ulubionych

Przyszlosc Waszych dzieci !

27.02.10, 20:39
Zastanawiam sie jak zabezpieczacie przyszlosc Waszych dzieci. Wielu
z Naszych znajomych ma zalozony fundusz, na ktory regularnie
wplacaja pieniadze z pozniejszym przeznaczeniem na studia, my
zrobilismy podobnie, a dodatkowo chcielibysmy w odpowiednim
czasie podarowac dziecku mieszkanie (bo poki co to dopiero
dziecko jescze nie dwuletnie). Nie wyobrazam sobie, aby po
swiadomie podjetej decyzji o posiadaniu potomstwa nie moglabym mu
pomoc finansowo w zdobywaniu kolejnych etapow edukacji. Czytalam
juz niejednokrotnie na forum wypowiedzi osob jakoby to one same
chetnie i z zapalem, nie z mosu, czy koniecznosci lecz z wlasnej
woli podejmowaly prace w czasie studiow. A tymczasem pracowaly, bo
nie starczalo na oplate kolejnego semestru, na utrzymanie sie w
miescie lub na ksiazki. Nigdy wiec nie wiedzialam dlaczego te
wypowiedzi utzrymane sa w tonie donioslocsi ,,chwalenia sie", bo i
czym tu sie chwalic, praktyki w zawodzie kelnerki, ekspedientki, czy
doreczyciela, nie ,,docenia sie" w dobrym cv. To jest raczej
przykre i smutne, dla rodzicow i dla dziecka. No chyba, ze ktos
ma aspiracje bycia sprzedawczynia, to do tego chyba studia sa
zbedne. Wydaje mi sie, ze brak swoistej odpowiedzialnosci rodzicow
za przyszlosc dzieci jest ewidentnie przyczyna takiego pozniejszego
stanu rzeczy.Sprawa lokum tez jest przeciez istotna dla mlodego
czlowieka. Bo efekt w postaci ,,duszenia sie " z tesciami pod
jednym dachem (czesto juz z potomstwem), lub kawalerki na raty do
konca zycia, czy tez pensja w wysokosci dobrego obiadu tez jest
wynikiem wsparcia i wychowania rodzicow. Oczywiscie wiele zalezy
od dziecka, ale wsparcie - w roznych znaczeniach tego slowa, ale
i finansowe wydaje mi sie byc naturalna rzecza jakie dziecko
powinno otrzymac, chcac sie ksztalcic i rozwijac. I choc sytuacje
finansowe sa rozne to jednak posiadanie dzieci to
odpowiedzialnosc, ktora powinna zobowiazywac, a nie kwitowac
puenta ,,jakos to bedzie".
Edytor zaawansowany
  • 27.02.10, 20:46
    zdecydowanie towarzystwo bedzie
    a. swietnie sie uczyc i dostawac stypendium
    b. nie uczyc sie swietnie i dorabiac.

    ja moge pomoc- a to nie znaczy wyreczyc.

    Studia nie sa obowiazkowe.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • 27.02.10, 20:53
    Nigdy wiec nie wiedzialam dlaczego te
    > wypowiedzi utzrymane sa w tonie donioslocsi ,,chwalenia sie", bo i
    > czym tu sie chwalic, praktyki w zawodzie kelnerki, ekspedientki, czy
    > doreczyciela, nie ,,docenia sie" w dobrym cv. To jest raczej
    > przykre i smutne, dla rodzicow i dla dziecka.

    Moja córka studiuje i pracuje właśnie jako kelnerka, nie widzę w tym żadnego
    powodu do wstydu.
    My jako rodzice opłacamy jej studia i wszystko to co jest związane z nauką.
    Córka nie mieszka już w domu. W przyszłości dostanie część ziemi w Warszawie
    więc albo kupi sobie mieszkanie albo wybuduje dom.
    Nie uważam za słuszne aby wszystko podać dzieciom na srebrnej tacy ale za to
    sądzę że dobrze jest spędzać z nimi czas i wakacje.

  • 28.02.10, 08:36
    Właśnie skończyłam remont. Moi dwaj majstrowie to inżynier
    budownictwa i inżynier elektryk. Nie wyglądali na zawstydzonych czy
    nieszczęśliwych.
    Kiedyś wydawało mi się, że to jest upadek. Ale potem dorosłam i
    zrozumiałam, że każdy zawód może być satysfakcjonujący.
    --
    http://img.userbars.pl/52/10366.jpg
    http://img.userbars.pl/122/24382.jpg
    "Libido jest jak pszczółka Maja - gdzieś jest lecz nie wiadomo
    gdzieee" /by Driadea/
  • 27.02.10, 20:53
    w-i-k-i napisała:

    bo i
    > czym tu sie chwalic, praktyki w zawodzie kelnerki, ekspedientki, czy
    > doreczyciela, nie ,,docenia sie" w dobrym cv. To jest raczej
    > przykre i smutne, dla rodzicow i dla dziecka.

    mylisz się, zdecydowanie się docenia fakt, że w czasie studiów lub wakacji ktoś czyms takim się zajmował zamiast tylko tłoczyć sobie cukier do d... wink ja akurat nie miałam żadnej finansowej motywacji w czasie studiów by robić coś więcej poza korepetycjami, nie szuakłam żednego McJob'a i skończyłam studia bez żadengo doświadczenia zawodowego poza wolontariatem w państwowej instytucji. Po fakcie trochę mi było szkoda.

    a co ja robię żeby zabezpieczyć przyszłość mojego dziecka? Oczywiście działam celem podniesienia standardu naszego rodzinnego zycia a przede wszystkim wraz z mężem modlę się za dzieckosmile co uważam ża najskuteczniejszą metode "zabezpieczenia przyszłości" - patrz -> Ewangelia Łukasza, rozdział 6, wersy 25-34 smile




    --
    moje dziecuszko
  • 27.02.10, 20:56
    Pozostaje zyczyc powodzenia.
  • 27.02.10, 20:59
    wiki znowu bredzisz tongue_out

    --

    I see the stalker in your face, the secrets on your skin
    I keep the wisdom that you need, the password that you want
    I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
    released
  • 27.02.10, 21:04
    Mam nadzieję, że mój syn będzie fryzjerem lub hydraulikiem.
    Godzina pracy jednego lub drugiego kosztowała mnie w weekend koło 200 zł. tongue_outtongue_outtongue_out
    big_grinbig_grinbig_grin

    Mam nadzieję, też że nie zwiąże się z wiki, już prędzej wolałabym mieć za synową
    szympansa.
    --
    http://c.wrzuta.pl/wi17028/08950543002950224a54ed8f/0/bez%20nazwy%202%20kopia
  • 27.02.10, 21:22
    Ewentualnie elektrykiem lub mechanikiem samochodowym. Zgroza, ile Ci sobie zycza
    za usluge i stopa zyciowa zupelnie adekwatna.
    Moj elektryk za moje pieniadze szaleje teraz na nartach w Colorado.

    Uczylam kiedys na drogiej, prywatnej uczelni, ktorej studenci nie wiedzieli ile
    co kosztuje (nie mieli pojecia ile wynosi czesne, akademik, podreczniki itd),
    mama i tata wysylali czeki pokrywajace wszystko. To 19-letnie towarzystwo
    przychodzilo na zajecia zblazowane, znudzone zyciem, niezainteresowane NICZYM,
    uwazajace ze zaliczenie powinni dostac za samo pojawienie sie na zajeciach. Blad.
    Pozniej uczylam na mniej eksluzywnej uczelni, gdzie wiekszosc studentow
    zarabiala wieczorami i w weekendy i praca z nimi to byla sama przyjemnosc.
    Dociskali mnie, ze za malo wymagam, bo oni SAMI placili czesne. W rezultacie
    poziom ich wiedzy byl znacznie wyzszy niz tych z tej eksluzywnej uczelni. Wielu
    z nich poszlo do szkol medycznych, stomatologicznych, na prawo itd.

    Mylisz sie, w naborze na studia jak najbardziej liczy sie praca, jakakolwiek
    praca w czasie liceum, za to dostaje sie dodatkowe punkty, podobnie za prace w
    czasie studiow przy naborze na podyplomowke, ktora teraz musi kazdy skonczyc.
    Wiec mozesz dziecku niedzwiedzia przysluge zrobic.

    Dam wedke nie rybe.
  • 27.02.10, 21:09
    "Blablabla... Patrzcie jaka jestem odpowiedzialna, mądra i bogata. Blablabla..."

    Bo dzieci powinno się posiadać od trzech koła miesięcznie +.
    A teraz wyobraź sobie, że wszyscy dojdą do tego jakże logicznego wniosku i przyrost naturalny poleci na łeb...

    W takim wypadku życzę Ci autorko wątku wesołej emerytury wysokości ~ 18 zł big_grin


    --
    "Ha ha! I'm using the internet!"
  • 27.02.10, 21:12
    narsen napisała:


    > W takim wypadku życzę Ci autorko wątku wesołej emerytury wysokości ~ 18 zł big_grin
    >
    > a ja myślę, że rodzice autorki wątku dwano zabezpieczyli jej emeryturę różnymi inwestycjami i nie musi się ona nią kłopotaćwink


    --
    moje dziecuszko
  • 27.02.10, 21:18
    Że też o tym nie pomyślałam tongue_out
    --
    Gdyby to mężczyźni zachodzili w ciążę
    aborcja byłaby sakramentem.
  • 27.02.10, 21:17
    Moje dzieci są zabezpieczone przez państwo (to, w którym obecnie mieszkam).
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/gb/vf/y0um/xpo0LdaCWdEfsPVtRA.jpg
    "Mamo nie boj się, to tylko Hehalump trąbi."
  • 27.02.10, 21:15
    Na razie nie wiem, czy dziecko będzie studiować, bez przesady, ma cztery lata.
    Na razie inwestuję w siebie, jeszcze warto wink

    Nie mam takich doświadczeń:
    > nie starczalo na oplate kolejnego semestru,
    - studiowałam na państwowej uczelni,
    > na utrzymanie sie w miescie lub na ksiazki
    - jestem z miasta (niektórzy są), nie musiałam mieszkać w akademiku.

    Mam nadzieję, że dziecko pójdzie w moje ślady (tzn ) a jeśli nie, to świat się
    przecież nie zawali jeśli nie będzie studiować.
  • 27.02.10, 21:32
    tzn (miało być) będzie na tyle zdolne, żeby dostać się na normalne studia/dostać
    stypendium a nie zdobywać wykształcenie za pieniądze swoich rodziców.
    IMO płatne studia są dla tych, którzy sami sobie na nie zarabiają.
  • 27.02.10, 21:16
    Z moim 9-letnim synem staram się jak najwięcej rozmawiać, aby
    wiedział co tak naprawdę ważne jest w życiu. I mam nadzieję, że w
    przyszłości nie będzie takim gniotomówcą, snobem i osłem jak TY.
    Córeczka ma dopiero 7 miesięcy więc zdążę ją uprzedzić, że gdy np.
    będzie pisać na forum o kosmetykach (np. kremie nawilżającym by
    Kinga Rusin), niech najpierw pofatyguje się i sprawdzi czy takowy
    istnieje smile.
    Co chodzi o finanse i zabezpieczenie na przyzłość moich latorośli:
    nie mam się czym martwić w przeciwieństwie do Ciebie: jesteśmy
    świetnie sytuowani i nasze dzieciaczki spokojnie sobie poradzą w
    dorosłym życiu.
  • 27.02.10, 21:21
    Skoro tak mowisz... chyba teraz powinno mi sie zrobic przykro.
  • 27.02.10, 21:24
    w-i-k-i napisała:

    > Skoro tak mowisz... chyba teraz powinno mi sie zrobic przykro.

    ależ kochana w-i-k-i ja piszę o faktach i szczeże mówiąc w doopie
    mam to czy będzie ci prykro czy nie.
  • 27.02.10, 21:26
  • 27.02.10, 21:28
    Upsss, to juz nie moj poziom dyskusji. Choc podobno prostactwo
    prostactwem powinno sie tempic, ale to nie moja ,,misja".
  • 27.02.10, 21:42
    Twoje w-i-k-i napisała:

    > Upsss, to juz nie moj poziom dyskusji. Choc podobno prostactwo
    > prostactwem powinno sie tempic, ale to nie moja ,,misja".

    Jak to nie twój poziom? Uważam, że jak najbardziej,biorąc pod uwagę
    twoje "złote myśli".
    Więc nie za bardzo nadążam za tokiem twojego myślenia: ale to nie
    moja ,,misja".
    Twoja, twoja tylko zacznij od siebie.
  • 27.02.10, 22:15
    prostactwem powinno sie tempic

    Tzn. Nadawać mu tempo? Jak metronom? smile

    Bo może miała na myśli takie słowo "tępić"? Ale nie wiesz, jak je poprawnie
    napisać...
  • 27.02.10, 22:33
    graue_zone napisała:

    > prostactwem powinno sie tempic
    >
    > Tzn. Nadawać mu tempo? Jak metronom? smile
    >
    > Bo może miała na myśli takie słowo "tępić"? Ale nie wiesz, jak je
    poprawnie
    > napisać...

    że też ja na tego "byczka" uwagi nie zwróciłam.
    a może to takie powiedzonko tudzież rodzaj przerywnika bardzo
    modnego i popularnego wśród kadry prawniczej USA rodem z PL?
  • 28.02.10, 01:41
    No tak zapomnialam, ze ,,nadworne forumowe slowniki ortograficzne"
    czuwaja w gotowosci, zawsze zwarte i czujne - przepraszam. Nie
    usprawiedliwia mnie nic, nawet wielojezycznosc. Wyrazam zatem
    skruche i przepraszam, iz do tak zacnych uszu dostal sie tak
    prymitywny i prostacki blad. Wina ma ogromna jest. Zaburzylo to
    wielce styl, szyk i przekaz mysli mej, ktora w zdaniu owym przekazac
    chcialam. No coz klaniam sie w pol emama, ktorym uwadze to nie
    uszlo, czujnym dzien i noc, sobota, czy dzien powszedni, bo to one
    zycie swe na ,,oltarzu" forum skladaja - i na kosmetykach K.Rusin
    doskonale sie znaja wink
    P.S. Zalosne
  • 28.02.10, 08:02
    "... Nie
    > usprawiedliwia mnie nic, nawet wielojezycznosc."
    nic nie usprawiedliwia błędów ortograficznych, tym bardziej tak
    rażących a tym bardziej robionych przez tak światły umysł prawniczy
    jak twój.

    "...Wyrazam zatem
    > skruche i przepraszam, iz do tak zacnych uszu dostal sie tak
    > prymitywny i prostacki blad."

    Widzisz, w-i-k-i miałam rację, że poziom rozmowy jak najbardziej
    twój.


    "...No coz klaniam sie w pol emama, ktorym uwadze to nie
    > uszlo,"
    dzięki, ale nie musisz aż tak wielce się poświęcać hehehe

    "...bo to one
    > zycie swe na ,,oltarzu" forum skladaja - i na kosmetykach K.Rusin
    > doskonale sie znaja wink..."
    Nie trzeba się znać, wystarczy wejść na stronę producenta i
    zwyczajnie sprawdzić, czy coś o czym chcę pisać istnieje. Chyba to
    dla wykształconej (?), bogatej (??) i wyniosłej w-i-k-i powinno być
    oczywiste.

    "... P.S. Zalosne"
    To Ty jesteś żałosna, sama to udowadniasz w swoich wątkach.


  • 28.02.10, 18:22
    o.k
  • 28.02.10, 13:42
    >przepraszam, iz do tak zacnych uszu dostal sie tak
    > prymitywny i prostacki blad

    Do oczu kochana, do oczu. Cała reszta się zgadza. Możesz dalej
    wytwornie przepraszać.
  • 27.02.10, 21:29
    > będzie pisać na forum o kosmetykach (np. kremie nawilżającym by
    > Kinga Rusin), niech najpierw pofatyguje się i sprawdzi czy takowy
    > istnieje smile.

    cudniesmile
  • 27.02.10, 21:29
    Fajne smile
  • 28.02.10, 21:26
    Fajny dowcip Ci wyszedl, o to chodzilo.
    Przecież wiki nie ma żadnych dochodow.
  • 27.02.10, 21:30
    wspieramy rozwój naszych dzieci, budujemy w nich poczucie własnej wartości
    właśnie z myślą o tym, by w przyszłości mądre i odważne pewnym krokiem weszły w
    dorosłe życie i szybko zarabiały duże pieniądze, za które same kupią sobie
    wszystko czego będą potrzebowały.
    amen
    --
    Ja chciałam współcześnie banana z widelcem
  • 27.02.10, 21:30
    >a dodatkowo chcielibysmy w odpowiednim
    > czasie podarowac dziecku mieszkanie..

    Czym się różni rodzic Szwed od rodzica Polaka?
    Szwed się chwali:
    Mój syn kupił mieszkanie.
    Polak się chwali:
    Kupiłem mieszkanie synowi big_grin
  • 27.02.10, 21:40
    realniej brzmialoby - Polak: narobilem dzieci i dalej ,,niech sie
    dzieje wola nieba".
  • 27.02.10, 21:55
    Ja nie myślę "niech się dzieje wola nieba". Z drugiej strony powoływanie jednego
    dziecka na świat z myślą bo muszę mu kupić mieszkanie, samochód, wypchnąć na
    studia (chce czy nie chce) a tam nie zajmować go głupotami typu zarabianie na
    swoje potrzeby, nieodmiennie mnie dziwi. Rośnie pokolenie takich wychuchanych,
    roszczeniowych ludzi którzy do 25 roku albo i więcej będą utrzymywani przez
    rodziców. Na szczęście to nie mój cyrk.
    --
    Córka o swoim obrazku pegaza:
    "Jest taki piękny że chyba zaraz się popłaczę". smile
  • 28.02.10, 08:57
    w-i-k-i napisała:

    > realniej brzmialoby - Polak: narobilem dzieci i dalej ,,niech sie
    > dzieje wola nieba".

    Boże jakie Ty głupoty gadasz,moje dzieci mają fundusze nie jedno dziecko a
    czworo.Ale moja droga Ja swoich dzieci wyręczać nie będe,mi nikt nic nie dał
    sami zapracowaliśmy na wszystko.Więc i moje dzieci będą pracować,i ułożą sobie
    życie tak jak będą chcieli .
  • 28.02.10, 10:59
    > mi nikt nic nie dał
    > sami zapracowaliśmy na wszystko.Więc i moje dzieci będą

    U mnie to nie jest myślenie: ja miałam ciężko więc i Ty tak mniej. Odcinam się
    też całkowicie od: masz wyprawkę (samochód, mieszkanie, kasę) i teraz idź i
    pomnażaj a ja ci nie będę już pomagać. Wolę dziecku dać świadomość że ma
    kochających i pomocnych rodziców, wsparcie w razie potrzeby niż kilka
    przydatnych rzeczy i odciąć się licząc że teraz już mu się na pewno uda. Poza
    tym świadomość że do pewnych rzeczy dochodzimy już sami daje potężnego kopa w
    tyłek na starcie.
    _
    Córka o swoim obrazku pegaza:
    "Jest taki piękny że chyba zaraz się popłaczę". smile
  • 28.02.10, 09:54
    A po co kupować mieszkanie dziecku?
    Jeśli jest zdrowe i zdolne samo prędzej czy później na nie zarobi.
    Rzeczy na które się samemu zarobiło więcej się szanuje a i ludzie bardziej szanują ludzi którzy na mieszkanie sami zarobili,a nie "mamusia dała" big_grin
    Chyba,że wolisz się zabezpieczyć na wypadek opcji " dziecko niepełnosprawne lub mało zdolne",wtedy fakt na mieszkanie może nie zarobić big_grin
  • 28.02.10, 13:53
    Gazeto, w dzisiajszych czasach raczej malo kogo stać, żeby sobie po
    prostu zaoszczędzic na mieszkanie. A po co ma dziecko brac kredyt na
    30 lat, jesli moze mieszkanie dostac od rodziców (albo np. częśc
    pieniędzy na mieszkanie). O ile rodzice w tym celu nie odbierają
    sobie od ust, to dla mnie jest to bardziej zdroworozsądkowe
    podejście, niż powiedzenie 20-latkowi - idz, zarabiaj se na
    mieszkanie, może za 30 lat będzie cie stać. Nigdy nie sądziłam, że
    sie w czymkolwiek zgodze z wiki, ale akurat pomoc przy zakupie
    mieszkania jest dla mnie jak najbardziej sensowna (o ile rodziców na
    to stać).
  • 28.02.10, 19:25

    Agni
    a powiedz, jaka byla wartość tych książeczek mieszkaniowych ? Na ile
    wam to wystarczyło ?
    Bo powiem szczerze, że wg mnie, oszczędzanie na kupno mieszkania za
    20 lat - to bezsens.


    --
    Paweł
    Moje dziecko powiedziało smile

    Przekaż swoj 1%
  • 28.02.10, 22:28
    wiesz, kiedy moi rodzice te książeczki zakładali, to były inne
    czasy smile Wtedy tak sie odkładalo na przyszlośc dzieci.
    Ja miałam dwie ksiązeczki (brat scedowal swoja na mnie)z wpłatami
    może niezbyt wysokimi, ale prowadzone od ok. 20 lat. Te wplaty były
    chyba jakoś rewaloryzowane, więc nie była to niezauważalna suma. Mąż
    miał trzy ksiązeczki (swoja i rodzeństwa), w sumie na podobna kwote
    co moje dwie. Ale ile to bylo, to juz nie pomnę - w każdym razie,
    nie była to kwota w sumie na waciki, tylko zauważalna smile
    Żeby nie było, rodzeństwo zostalo "spłacone".
    A, i nie sadzilismy sie na dom 300m, tylko zdecydowalismy sie na
    mały dom, taki na jaki bylo nas stać bez ogromnych wyrzeczeń.
  • 28.02.10, 22:44

    Bo widzisz, mój mąz tez miał książeczke mieszkaniową, z pełnym
    wkładem (całość warta na całe mieszkanie - koniec lat 80-tych).
    Kiedy zaś kupowaliśmy mieszkanie - z wypłaty z ksiązeczki
    (oczywiście z premią gwarancyjną ) starczylo na... 4 metry
    kwadratowe.

    ty piszesz, że dostaliście aż 5 książeczek mieszkaniowych, czyli na
    dobra sprawę rodzice uzbierali na 5 mieszkań, a wy dostaliście
    jakies pieniądze, które nie wystarczyły nawet na zbudowanie
    niewielkiego domku.
    I o to mi chodzi z tym oszczędzaniem na mieszkanie. Nie warto.



    --
    Paweł
    Moje dziecko powiedziało smile

    Przekaż swoj 1%
  • 27.02.10, 21:38
    To ja jestem nieodpowiedzialna. Nie mam planu pod tytułem - zostawię dzieciom po
    apartamencie w Warszawie tongue_out Może nie będą chciały iść na studia a może nie będą
    dość zdolne. Różnie bywa. Będę pomagać na miarę możliwości. Z teraz możesz
    współczuć moim bliźniakom tongue_out
    --
    Córka o swoim obrazku pegaza:
    "Jest taki piękny że chyba zaraz się popłaczę". smile
  • 28.02.10, 19:26
    Moja droga a nie uważasz że własne tak kaleczysz swoje dzieci.Wybacz ale uważam
    że każdy powinien zarobić sam na swoje życie a nie mamusia dała ,mamusia da tak
    się właśnie wychowuje leserów.Jesteś dorosły zdrowy wykształcony możesz
    zapracować na swoje życie a nie liczyć na to że rodzice dadzą.Rodzice mogą pomuc
    ale nie maja takie obowiązku.
  • 28.02.10, 21:03
    > Moja droga a nie uważasz że własne tak kaleczysz swoje
    dzieci.Wybacz ale uważam
    > że każdy powinien zarobić sam na swoje życie a nie mamusia
    dała ,mamusia da tak
    > się właśnie wychowuje leserów.Jesteś dorosły zdrowy wykształcony
    możesz
    > zapracować na swoje życie a nie liczyć na to że rodzice
    dadzą.Rodzice mogą pomu
    > c
    > ale nie maja takie obowiązku.

    Na pewno dam dziecko coś, czego Tobie gabi683 rodzice nie dali:
    SŁOWNIK ortograficzny!!!

  • 27.02.10, 22:00
    Slabo wiki, slabo. Po takiej przerwie spodziewalam sie czegos ciekawszego....
    --
    kiss
  • 27.02.10, 22:11
    Ja mam tyle pieniędzy, że nie muszę oszczędzać na edukację moich dzieci. Dziwne,
    że Ty musisz.
    --
    POMOC DLA OLI
    ola.ng.pl/
  • 27.02.10, 22:23
    Nie nazwalabym tego oszczedzaniem, raczej dobrym zagospodarowaniem
    funduszami.
  • 27.02.10, 22:39
    w-i-k-i napisała:

    > Nie nazwalabym tego oszczedzaniem, raczej dobrym zagospodarowaniem
    > funduszami.

    w języku polskim obowiązuje jednak odmiana rzeczowników droga pani
    prawniczko.
    do rzeczy: zakładając fundusz z myślą o edukacji czy zabezpieczenia
    jakichkolwiek potrzeb dziecka tudzież innej osoby uposażonej
    jednoczesnie podejmujesz decyzję o oszczędzaniu (składowaniu tam
    pieniążków).
    miernie dzis w-i-k-i wypadasz na ematce oj miernie. hehehe
  • 27.02.10, 22:23
    wiki, spokojna twoja rozczochrana. Martw się o przyszłość swojego dziecka.
    Pamiętaj, życie potrafi być ironiczne i może cię niemile zaskoczyć. Dziś masz
    kasę, a jutro możesz grzebać w śmietniku na Brooklynie smile
  • 28.02.10, 03:11
    miska_malcova napisała:

    > a jutro możesz grzebać w śmietniku na Brooklynie smile

    błagam cie Miska
    śmietnik na Brooklynie to dla Wiki niedościgłe marzenie. Skoro uważa, że praca
    na studiach hańbi, to ona hameryke w brazylijskich telenowelach jedynie widziała.


    --
    http://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
  • 28.02.10, 09:21
    chloe30 napisała:

    > błagam cie Miska
    > śmietnik na Brooklynie to dla Wiki niedościgłe marzenie. Skoro uważa, że praca
    > na studiach hańbi, to ona hameryke w brazylijskich telenowelach jedynie widział

    Hameryka fuj!
  • 27.02.10, 22:31
    Tak się napracować, na wypisywać, słownik już w pewnie się w rękach rozpada - starając się osiągnąć powszechną aprobatę
    i klapa...
    Ale nie martw się. Masz jeszcze czas. Twoja genialna myśl jeszcze Cię kiedyś nawiedzi. A póki co postukuję dać autorce spokój.

    Ale przecież nikt nie musi się ze mną zgodzić tongue_out

    --
    Gdyby to mężczyźni zachodzili w ciążę
    aborcja byłaby sakramentem.
  • 27.02.10, 22:34
    Wyszło na to, że słownik chce być aprobowany big_grin Wybaczcie tak durny (ale jakże śmieszny tongue_out) błąd.
    Jest sobota.

    --
    Gdyby to mężczyźni zachodzili w ciążę
    aborcja byłaby sakramentem.
  • 28.02.10, 01:43
    A no klapa.
  • 27.02.10, 22:38
    He he. Wcale tej kasy tak dużo nie ma skoro tylko na fundusz stać...
    Niestety to marne zebezpieczenie przyszłości dzieci. Skoro taka
    bogata i mądra, niech zainwestuje pieniądze zeby pracowały i rosły.
    Niech zabezpieczy dziecko tak, zeby było urządzone do końca życia. I
    wcale nie chodzi mi o to żeby miało kasę do trwonienia, tylko żeby
    miało możliwość jej zarobienia, nauczenia się zarzadzania
    pieniędzmi. Ja pracuję w rodzinnym interesie i moi rodzice tak
    zadbali o swoje finanse ze nawet moje prawnuki nie będą musiały
    martwić się o przyszłość, o ile będą chciały.
  • 27.02.10, 23:04
    Hej, nie pisz źle o ludziach aspirujących do bycia sprzedawczynią! Moja 5 letnia
    córka co najmniej od roku powtarza, że właśnie sprzedawczynią chce być - będzie
    miała swój sklep z zabawkami i sama sobie będzie szefem. Sklep ma być taki nie
    za duży i nie za mały - w sam raz jak to określiła. To żeby dodać jej trochę
    ambicji powiedziałam jej, że jeśli chce mieć swój własny sklep to na studia
    powinna też pójść, bo przecież musi umieć dobrze liczyć. Córka uznała to za
    rację i na razie planów nie zmienia smile)

    A poważnie to oczywiście, że jeśli będzie mnie stać to chcę utrzymywać dzieci
    dopóki spokojnie studiów nie skończą, nie rozpoczną kariery zawodowej, wspierać
    je finansowo aż staną się samodzielnie, to nie tylko mój plan ale i obowiązek. A
    czy będę mogła dać dzieciom po mieszkaniu, czy samochodzie czy jakieś spore
    fundusze na koncie to się okaże. Sama aż tyle nie dostałam, więc nie jest to
    konieczne, ale jeśli tylko dam radę to pewnie, że dam dzieciom, jakbym miała nie
    wiem 500 000 na koncie i nic nie dała dzieciom na ich życiowy start to po co mi
    by były te pieniądze, na co sobie bym je wydała? (bo wiadomo, że do tego czasu
    mieszkanie będę miała już jakie tam sobie wymarzę, spłacone wink i w ogóle
  • 27.02.10, 23:22
    wykupienie waszego bejzmentu to dobra inwestycja!!! po co płacić
    landlordowi
  • 28.02.10, 01:27
    Bejzmentu powiadasz! O.k
  • 28.02.10, 10:17
    Rzadko tu bywam, zwykle szybko przeglądam interesujące mnie tematy i uciekam.
    Twoje posty zdarzało mi się czytać i mnie zawsze pusty śmiech ogarniał. Dziś też.

    Żyj jak chcesz i jak umiesz, ale nie wciskaj ludziom twoich jedynie słusznych
    racji. Podaj wszystko dziecku na tacy, a później, kiedy już ukończy studia na
    prestiżowej uczelni, napisz mu sama CV, w którym nie będzie wzmianki o pracy
    kelnerki czy pomywaczki, a kiedy już je wyślesz za dzieciątko do superhiper
    firmy, nie zapomnij zadzwonić do kadr z pretensjami, dlaczego HR się do
    dziecięcia nie odzywa.

    --
    Życie jest często twarde, od Ciebie zależy,
    czy Cię zetrze na proszek, czy wypoleruje.
    Nasza Natasza
  • 28.02.10, 10:20
    Otóż:
    - nie musiałam opłacać semestru, bo studia były dzienne;
    - ojciec na co chciałam, pieniądze dawał i jak nie chciałam, to też dawał;
    - pracowałam i tak, bo do głowy by mi nie przyszło, że mam mieć wolne
    popołudnia, bo tak, bo mi się należy, a ojciec ma zapieprzać 12 godzin na dobę
    (co w sumie i tak robił, jako 100% pracoholik); praca sprawiała mi przyjemność.
    I o dziwo, pierwszy pełnoetatowy pracodawca po studiach baaardzo by się zdziwił,
    jakbym do niego przyszła z zerowym doświadczeniem.
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • 28.02.10, 10:59
    Wiki, ale mieszkanie? Jestes pewna? Ja raczej obstawialam po domu w
    dobrej dzielnicy. Mieszkanie nie jest tak wartosciowe, zeby ustawialo
    mlodego czlowieka na starcie.
    --
    'Dobra kawa jest tansza niz Prozac' Dr House
  • 28.02.10, 13:57
    Wiki, Ty chyba dawno w Polsce nie bylas...Ja jestem naprzyklad
    zaskoczona ile ludzi tu 'ustawia' dzieci przy wejsciu w dorosle
    zycie. Moi sasiedzi, mloda para tuz przed 30ka mieli wybudowany
    przez rodzicow duzy dom i pomoc w rozpoczeciu biznesu ktory teraz, 7
    lat pozniej dobrze prosperuje. I nie jest to jakim pojedynczy
    przyklad, wiekszosc moich tutejszych znajomych dostala 'chociaz'
    dzialke pod budowe od rodzicow. W Australii bylo to prawie
    niespotykane, dzieci pracowaly po szkole od 15go roku zycia bez
    wzgledu na majatek rodzicow, a niektorzy od pelnoletnosci musieli
    jeszcze rodzicom placic tzw. 'board' czyli miec staly z gory
    ustalony wklad w koszty utrzymania domu. Doslownie raz w przeciagu
    prawie 30stu lat widzialam jak babcia kupila wnuczkowi nowy
    samochod. Czasami rodzic pozycza dziecku pieniadze na zakup
    samochodu, czesciej w wieku 18tu lat dziecko ma juz odlozona na ten
    cel sumke ktora rodzice wspanialomyslnie podwajaja aby wynagordzic
    oszczedzanie. Nigdy nie slyszalam aby rodzice kupili dziecku dom czy
    mieszkanie - co najwyzej daja w prezencie slubnym mala sume
    wystarczajaca na zadatek do kredytu.

    Jesli chodzi o studia to w USA masz rosze inna sytuacje niz w Polsce
    gdzie badz co badz istnieja jeszcze studia na koszt panstwa.
    Oczywiscie ilosc takich miejsc jest ograniczona, niemniej jednak nie
    sadze aby koniecznosc wlasnorecznego na nie pracowania to jakas ujma
    dla rodziny, przeciwnie, moim zdaniem powod do dumy ze dziecko jest
    na tyle ambitne i zaparte aby te studia skonczyc.

    Ja w AU tez bylam na studiach dziennych dotowanych przez panstwo
    (ponosilam drobne koszty ktore kumulowaly sie jako pozyczka od
    panstwa ktora potem splacalam z podatkow gdy juz zarabialam),
    rodzice zapewnili mi na ten czas utrzymanie. Na wszelkie potrzeby w
    postaci wakacji czy ciuchow, samochod itd. musialam zarabiac sama.
    Dawalam korepetycje, pracowalam w sklepie, w fabryce czesci
    samochodowych, robilam pomiary ruchu pod nowe drogi i parkingi i
    mnostwo inych rzeczy ktorych nie zlicze. Moj chlopak w tamtym
    czasie mial bogatych rodzicow ktorzy co miesiac przysylali mu taka
    sumke na konto ze oko bielalo. Mial sie tylko uczyc, bron Boze
    pracowac. I wiesz co? Po 15stu latach jego ojciec wstydzi sie ze
    tak mu wszystko podawal na tacy bo synek wyrosl na wygodnickie
    cieple kluchy, ma 2 lewe rece do wszystkiego i nie mozna mu
    przekazac interesu rodzinnego bo by go utopil w rok.
  • 28.02.10, 14:11
    Wręczenie młodemu człowiekowi na starcie kluczy do umeblowanej chaty
    i opłacenie 100% edukacji na Uczelni Och-i-Ach to zrobienie mu
    krzywdy. O co ten człowiek ma walczyć? Chyba o bycie pierwszym w
    kolejce po drina przy barze.

    Mylisz się też bardzo pisząc, że ekspedientka w CV się nie liczy i
    pisze to z pozycji osoby wybierającej od czasu do czasu nowego
    pracownika. Kiedy staje przede mną dwoje wysoko wykwalifikowanych
    (po dobrych studiach),ale jeden nie pracował nigdy nigdzie a drugi
    na kasie w markecie przez 3 miesiace wakacji to wiem, że pierwszy
    może być rozpuszczonym synalkiem/curunią rodzica z poglądami na
    poziomie jaki mamy w twoim poście. Nie ryzykuję wtedy zatrudnienia
    wrzoda na d***ę przyzwyczajonego do wygłaszania roszczeń tylko
    człowieka, któremu chce się pracować.
  • 28.02.10, 14:50
    anorektycznazdzira napisała:

    > Wręczenie młodemu człowiekowi na starcie kluczy do umeblowanej
    chaty
    > i opłacenie 100% edukacji na Uczelni Och-i-Ach to zrobienie mu
    > krzywdy. O co ten człowiek ma walczyć? Chyba o bycie pierwszym w
    > kolejce po drina przy barze.

    O czym ty kobieto piszesz? Ja studiowałam w rodzinnym mieście,
    mieszkałam u rodziców, nie płacąc im za utrzymanie - to bylo
    oczywiste w tamtych czasach smile Studiowałam dziennie na uczelni
    państwowej - nie płaciłam, a dostawałam jeszcze stypendium naukowe.
    Dorabialam sobie, udzielając korepetycji - to + stypendium to były
    moje pieniądze na przeputanie na ciuchy, kosmetyki i rozrywki.
    Utrzymywali mnie rodzice.

    Po studiach bez problemu dostalam pierwsza pracę (bez protekcji
    itp.) w innym mieście. Tu juz zaczęłam zycie na własny rachunek, nie
    biorac pieniędzy od rodziców. Pózniej jeszcze pomogli mi dajac
    pieniadze z ksiązeczki mieszzkaniowej, oraz troche w gotówce.
    Podobnie rodzice męża. To plus nasze oszczędnosci i bieżące zarobki
    oraz pieniadze z pracy męża (ekwiwalent mieszkaniowy) pozwoliło nam
    na spłate niewielkiego kredytu hipotecznego po roku od zamieszkania
    w naszym domu.
    Mieszkamy samodzielnie, mamy dom, samochod i bynajmniej nie bierzemy
    pieniędzy od rodziców (gdyby była potrzeba moglibysmy im pomagac
    finansowo) - tak więc nie wyrosliśmy na jakieś pasożyty, czerpiące
    bezx konca z biednych rodziców, czy niesamodzielne jednostki,
    nieumiejące zarobic na własna rodzinę smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.