Rozpacz po stracie psa - proszę o poradę. Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam Was emamy,
    do tej pory byłam głównie czytaczem, od czasu do czasu coś napisałam,
    a dzisiaj potrzebuję porady. W nocy z poniedziałku na wtorek umarła
    niespodziewanie nasza suczka (choroba po ugryzieniu przez kleszcza).
    Mój 6 letni synek dowiedział się o tym wczoraj rano.Przez cały dzień
    było wszystko w miarę ok, natomiast gdy zaczęłam szykować synka do
    snu zaczął strasznie płakać, potem wpadł w histerię i tak było prawie
    pół nocy. Dzisiaj jest jeszcze gorzej. Nie wiem,co mogę jeszcze
    zrobić - widzę, że synkowi brakuje tego, że nie pożegnał się z
    psem,że nie było pogrzebu ( pies został w lecznicy - nie mieliśmy
    innej możliwości.) Dzisiaj narysował portret psa i podpisał Spoczywaj
    w pokoju, budował z klocków grób. Serce mi pęka.
    Proszę o radę, jak pomóc jeszcze synkowi.

    lechasia
    • ja stracilam psa, gdy bylam troche starsza, ale pamietam, ze
      strasznie plakalysmy z siostra
      mysle, ze musisz dac synowi czas na oswojenie sie ze smiercia
      zwierzaka
      moze umowcie sie ze zrobicie mu symboliczny pogrzeb?
      niech twoj synek zakopie gdzies (np w ogrodku babci czy waszym
      wlasnym) obroze czy miske pieska i tam powiesi kartke z jego
      rysunkiem?
      mnie to pomoglo, zakopalysmy z siostra wlasnie obroze, to miejsce
      bylo dla nas szczegolne, sadzilysmy tam co roku swieze kwiatki i tam
      tez spoczela obroza naszego nastepnego psa, gdy umarl
      --
      http://lb1f.lilypie.com/h2Wmp1.png
    • Kupić nowego psa! W mojej rodzinie zawsze tak było, że po stracie
      jednego psiaka, zaraz pojawiał sie następny.
      --
      Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu,
      znakiem czego jest puste biurko?
    • Wiem co to znaczy, moja sunia umarła dokładnie dwa lata temu, też z
      od ugryzienia kleszcza. Moja córka miała wtedy 3 lata i też nie
      wiedzieliśmy jak jej wytłumaczyć śmierć psa. Mój mąż powiedział, że
      wróciła do swojej mamy, a potem Mała za jakiś czas stwierdziła, że
      psa zabrała burza i tak zostało.Myślę, że wieszkemu dziecku takiemu
      jak twój synek można wytłumaczyć, jeżeli jesteś wierząca, że jest w
      niebie taki zakątek dla psów i że waszemu psu jest tam dobrze, bo
      już nie cierpi. Na trzeci dzień po śmierci psa mieliśmy już
      zarezerwowanego takiego samego psa w tej samej hodowli co był
      poprzedni. Pomógł mi też ten tekst(chociaż ja niewierząca jestem)
      www.mastifland.pl/index.html?id=16
    • Zrób symboliczny pogrzeb suczki.
      Pochowajcie z synkiem jej obrożę, zdjęcie, miseczkę, rysunek syna, cokolwiek on
      zechce.

      Bardzo mi przykro że Wasza sunia odeszła sad
      --
      Ucywilizowany dziki to najgorszy ze wszystkich dzikich... tongue_out
    • nie wiem czy to jest dobra metoda wychowawcza , ale na pewno wiem że
      na ból po stracie pieska najlepsze lekarstwo to nowy zwierzak . sama
      tego doświadczyłam , po stracie ukochanego psa którego sama kupiłam
      i połowę mojego życia spędziliśmy razem zarzekałam się że nigdy
      więcej żadnego zwierzaka w domu nie będzie. ale zostałam postawiona
      przed faktem dokonanym , mama kupiła szczeniaka nikomu nic nie
      mówiąc . i naprawdę w domu znowu zaświeciło słońce , wszyscy
      promienieli patrząc na radosnego szczeniaka który nieświadom naszego
      bólu rozbawiał nas nie dając chwili spokoju . oczywiście pamięć o
      poprzedniku nigdy nie uleci ale fajnie gdy ktoś merda ogonem smile
      • Mój syn czteroletni,wie,że nasz pies poszedł do nieba.Teraz mieszka
        tam z moją babcią,razem spacerują,sam to wymyślił.U nas była inna
        sytuacja,pies miał już swoje lata i długo chorował.To mnie ciągle
        płaczącą syn pocieszał i przytulał.Spróbuj mu tłumaczyć,że piesek
        jest tam szczęśliwy,nic go nie boli i napewno na niego
        patrzy.Pamiętaj,że czas leczy rany.
      • Tak, podpisuję się pod tymi słowami. Mnie przestrzegali "znawcy
        psów", żeby nie kupować psa takiej samej rasy, bo będziemy
        zawiedzeni, ze to nie ten sam pies co umarł. Kupiliśmy takiego
        samego psa, ale jeżeli chodzi o charakter - to całkowite
        przecieństwo suni, która umarła. Co nie zmienia faktu, że obecnego
        psa uwielbiamy, a poprzedniego mamy cały czas w pamięci i myślimy o
        nim bardzo ciepło i często. Najlepsze co można zrobić po stracie
        psiaka to zaraz mieć następnego.
        • Najlepszym lekarstwem na utraconą miłość jest nowa miłość.
          Straciłam już kilka zwierzaków - zawsze pojawiały się następne, wbrew zdrowemu
          rozsądkowi, bo nie możemy mieć zwierząt w domu.
          --
          On nie jest winny, on jest inny

          Blog o życiu z pięciolatką w Moskwie
          • A ja po prostu pozwoliłabym dziecku rozpaczać. Wydaje mi się, ze
            rozpacz po stracie psa - to zdrowe i potrzebne uczucie. Nie ma po co
            go tłumić, pocieszać - dziecko musi ją po prostu przezyć. Potem
            można kupic nowego psa, sama kupiłam po stracie poprzedniego. Ale
            wydaje mi się, ze nie jest dobrze, jeśli nie da się dziecku po
            prostu przez pewien czas przezyć żaloby.
            --
            Mops i kot

            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
            • A spodziewałam sie takiego Twojego postu w tym watku smile
              Tez myślę: żałoby nie trzeba się bac. Zresztą nie ma powodu, na odwrót, jest
              potrzebna i ważna, i dobra.
              --
              "Na wiosnę to sie ludzie dzikie robią."
            • ja popieram verdane, zadne nowe zwierzaki na lekarstwo, to paranoja jakas, ja
              mialam w zyciu mnostwo kotow i kurcze kazdy byl inny, nie mozna tak ot czlonka
              rodziny zastapic kims nowym to nieetyczne i uczy glupiej postawy wobec zwierzat
              moim zdaniem - takiej ze zycie zwierzaka jest nic eni warte bo zaraz mozna miec
              nowego...
              dziekcu trzeba dac porozpaczac, z czasem uczucie zalu bedzie coraz mniejsze w
              koncu bedzie mozna pomyslec o nowym pupilu ale nie zastepowac starego nowym.

              --

              I see the stalker in your face, the secrets on your skin
              I keep the wisdom that you need, the password that you want
              I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
              released
              • elza78 napisała:

                > ja popieram verdane, zadne nowe zwierzaki na lekarstwo, to
                paranoja jakas, ja
                > mialam w zyciu mnostwo kotow i kurcze kazdy byl inny,
                Nie to nie jest paranoja, w pranoję można wpaść kiedy się słyszy
                psa, którego nie ma, kiedy non stop siępłacze za psiakiem, którego
                się straciło. Tak jak napisałam wyżej - pies, którego straciliśmy
                jest z nami cały czas, we wspomieniach, a ten nowy - jest z nami
                fiycznie.


                nie mozna tak ot czlonka
                > rodziny zastapic kims nowym to nieetyczne i uczy glupiej postawy
                wobec zwierzat
                To jest twoje zdanie,aj mam inne. Owszem, traktowaliśmy
                poprzednioego psa jak członka rodziny, obecnego też, ale przecież
                nie będę zarządzała rocznej żałoby w domu, z powodu śmierci psa.
                Każdy z nas na swój sposób tę żałobę przeżywa, i nie jest ona gorsza
                ani lepsza z nowym psem.Przepłakaliśmy swoje przez miesiąc po
                śmierci psa, i myślę, że nie powinno podlegać to niczyjej ocenie.

                > moim zdaniem - takiej ze zycie zwierzaka jest nic eni warte bo
                zaraz mozna miec
                > nowego...
                > dziekcu trzeba dac porozpaczac, z czasem uczucie zalu bedzie coraz
                mniejsze w
                > koncu bedzie mozna pomyslec o nowym pupilu ale nie zastepowac
                starego nowym.
                >
                A kto mówi o zastępowaniu? Nie da się zastąpić, bo każdy pies jest
                inny, nawet tej samej rasy i pochodzący z tej samej hodowli,tak jak
                w naszym przypdaku.
                • I jeszcze jedno: czy jak rodzicom umrze dziecko, też uważasz, że
                  robią źle, po decydują się zaraz na następne. Ja jestem daleka od
                  oceniania tego. I pozwól żeby każdy po swojemu przeżył stratę psa.
                  • No właśnie słyszałam, że źle. Źle nie tyle dla nich, ile dla
                    następnego dziecka, które wtedy przynajmniej podświadomie, jest
                    traktowane jako zastępca.
                    Psychologowie zalecają, żeby w okresie najintensywniejszej żałoby
                    nie decydować się na nowe dziecko, nowego partnera. O psie nic nie
                    mówią, ale jeśli traktujemy psa jakby to powiedzieć, osobiście, to
                    chyba też jest prawdziwe. Inna jest sytuacja, jeśli mamy psa, bo bez
                    psa nie wyobrażamy sobie rodziny - nie oceniam tu, które podejście
                    do zwierzaka jest lepsze, ale jeśli nie jesteśmy zdeklarowanymi
                    miłośnikami psów tylko kochaliśmy tego jednego psa, to chyba lepiej
                    nie fundować sobie zbyt szybko następnego.
                    A już na pewno nie fundować go dziecku, z przyczyn praktycznych -
                    gdyby się zdarzyło, że temu nowemu zwierzakowi też coś się stanie,
                    taka podwójna strata może być dla dziecka już bardzo ciężka.
                    --
                    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                    że przylecą piraci bombowcem
                    i bogatym zabiorą pieniądze,
                    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
                    • asia_i_p napisała:

                      > O psie nic nie
                      > mówią, ale jeśli traktujemy psa jakby to powiedzieć, osobiście, to
                      > chyba też jest prawdziwe. Inna jest sytuacja, jeśli mamy psa, bo
                      bez
                      > psa nie wyobrażamy sobie rodziny - nie oceniam tu, które podejście
                      > do zwierzaka jest lepsze, ale jeśli nie jesteśmy zdeklarowanymi
                      > miłośnikami psów tylko kochaliśmy tego jednego psa, to chyba
                      lepiej
                      > nie fundować sobie zbyt szybko następnego.

                      U nas nie do końca tak było. Kochaliśmy tamtego psa i nie
                      wyobrażaliśmy sobie równocześnie naszego domu bez psa właśnie tej
                      rasy. Ja wiedziałam też, że jak nie kupimy psa dwa lata temu, to
                      więcej na niego nas nie będzie stać. niestey, psiaki tej rasy są
                      bardzo drogie.

                      > A już na pewno nie fundować go dziecku, z przyczyn praktycznych -
                      > gdyby się zdarzyło, że temu nowemu zwierzakowi też coś się stanie,
                      > taka podwójna strata może być dla dziecka już bardzo ciężka.
                      Owszem, na szczęście pies żyje i ma się świetnie. Tamta śmierć
                      nauczyła mnie jeszcze jednego: że w okresie od kwietnia do czerwca
                      jest wysyp młodych kleszczy i nowego psa w tym okresie dużo
                      dokładniej i częściej sprawdzam, co nie jest łatwe przy jego siersci.
                    • nie wiem, jak jest ze smiercia dziecka (i obym nigdy tego nie
                      doswiadczyla)
                      jednak my po smierci naszego psa tak bardzo rozpaczalismy, ze
                      uznalismy, ze tylko kolejny pies moze ulzyc naszym cierpieniom
                      poprzedni byl ze schroniska i postanowilismy, ze skoro jej juz nie
                      ma, to pomozemy kolejnej sierotce
                      tym sposobem tydzien po smierci pierwszego psa pojechalismy do
                      schroniska po innego- nie nastepcy pierwszej psiny, bo kazdy
                      zwierzak jest inny, nie jest namiastki- bo kazdy zwierzak jest
                      wyjatkowy i jedyny w swoim rodzaju
                      i dla nas to bylo idealne lekarstwo, choc wiem, ze kazdy musi to
                      przezyc po swojemu, nie dla kazdego nowy psiak bedzie dobrym wyjsciem
                      --
                      http://lb1f.lilypie.com/h2Wmp1.png
                    • dobrze piszesz, najpierw trzeba pozwolic sobie na przezycie straty potem mozna
                      myslec o zapelnianiu luki ktora w jej wyniku powstala, to tyczy sie wielu
                      sytuacji zwiazanych ze smiercia, koncem zwiazku i tak dalej, mysle ze w zalu nei
                      podejmuje sie logicznych i konstruktywnych decyzji tylko dazy sie do zapelnienia
                      dziury po tym co stracilismy, jesli jest to pies to pal szesc to tylko zwierze
                      ono nie rozumuje i nie widzi wielu rzeczy ktore maja miejsce w naszych glowach,
                      jesli natomiast jest to np nowy partner (nie pisze o smierci dziecka bo w watku
                      o psie wydaje mi sie to kuriozalnie bezczelnym, nietaktownym przykladem - uklon
                      w strone eljota) on doskonale odczuje porownywanie do tego ktory byl przed nim i
                      nikt nei bedzie szczesliwy.

                      --

                      I see the stalker in your face, the secrets on your skin
                      I keep the wisdom that you need, the password that you want
                      I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
                      released
                      • Mój pies odszedł ponad dwa miesiące temu. Nadal nie wyobrażam sobie innego psa w
                        moim życiu. Czułabym się po prostu nielojalna w stosunku do mojej zmarłej
                        przyjaciółki, która była przy mnie tak wiernie przez 15 lat. Pies często mi się
                        śni, cały czas mi go brakuje... Po prostu bym nie mogła kochać teraz innego
                        zwierzaka. Może kiedyś, za parę lat...
                  • nie ma jak pojechac demagogicznym argumentem...
                    brawo tongue_out

                    --

                    I see the stalker in your face, the secrets on your skin
                    I keep the wisdom that you need, the password that you want
                    I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
                    released
                • to przeczytaj ponownie to co napisalas i odpowiedz mi na pytanie - po kiego
                  grzyba kupowac nowego psa kiedy:
                  - nowy nie zastapi starego
                  - nowy nie jest starym
                  - nowy nie ma wplywu na przezywanie zaloby po starym...
                  sama sobie przeczysz nie zauwazasz tego ?
                  najpierw doradzasz kupno nowego psa w celu zmniejszenia zalu dziecka po stracie,
                  po czym twierdzisz ze taki zakup uczyniony przez ciebie nic nie zmienil w twojej
                  rozpaczy za tym psem ktory odszedl...

                  --

                  I see the stalker in your face, the secrets on your skin
                  I keep the wisdom that you need, the password that you want
                  I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
                  released
            • Podpiszę się. Pozwoliłabym dziecku przeżyć ból i żal, przeżyć żałobę
              po psie. Bez pocieszania, że jednego psa da się zaraz zastąpić
              innym, nowym.
              Pisane z pozycji osoby, która 2x, po kilkunastu latach psiego życia,
              podejmowała decyzję o usypianiu psów i była przy tym obecna.
              Nie uważam za stosowne uczenie dziecka uciekania przed trudnymi
              uczuciami.
              • Ok, ale gdzie jest ta granica czasowa przeżywania żałoby, czy między
                śmiercią jednego psa a kupnem drugiego upływa ok. miesiąca to jest
                wystarczający czas? W przypdaku śmierci współmałżonka przez rok nie
                można brać ponownie ślubu, a ile czasu musi upłynąć żeby można było
                kupić drugiego psa?
                • Jak juz miną głeboki smutek i silna tęsknota.
                  --
                  "Na wiosnę to sie ludzie dzikie robią."
                • Mniej więcej po 4 miesiącach od uśpienia pierwszego psa, wzięłam
                  drugiego - szczeniaka, zupełnie innej rasy. Przypadkiem zresztą, bo
                  nie planowałam.
                  Nanga napisała niżej - kiedy minie najbardziej dotkliwa tęskonta,
                  kiedy dziecko przestanie codziennie rozpaczać. Mogą to byc 2
                  miesiące, może być dłużej.

                • el_jot napisała:
                  > W przypdaku śmierci współmałżonka przez rok nie można brać
                  ponownie ślubu,

                  Jak to "nie można"??


                  --
                  Charty
                  Ola i Wiktor
                  • No właśnie, o to mi chodzi: jak to nie można. Bo ktoś tak kiedyś coś
                    ustalił i większość powinna się do tego stosowaćwink i podobnie z
                    psami: jak ktoś weźmie psiaka zaraz po śmierci poprzedniego to jest
                    nie w porządku, bo pies to nie rzecz i należy uszanować jego
                    pamięć . A ja uważam, że najlepsze co mogliśmy zrobić po śmierci
                    kochanej psicy było kupno nowego psa. I ani pamięć po psie na tym
                    nie ucierpiała, ani dziecko, ani tym bardziej nowy pies,który nas
                    uwielbia a my jego i kropka. A porzedni pies jest cały cas w naszej
                    pamięci i we wspomnieniach. Gdybyśmy go nie mieli, nie zakochaibyśmy
                    się w psach tej rasy.
                • To zależy od człowieka. Ja potrzebowałam jakieś trzy miesiące, by
                  się pogodzić ze stratą kota i móc kochać kolejnego.
                  • widzisz, ja ze strata swojego kocura nie pogodzilam sie do tej pory, a 25 maja
                    minie 3 lata... mamy innego kocura, bo koty zawsze w domu byly, nie zastapil on
                    jednak tamtego, czesto tesknie za moim Yoda byl super, a taki zwykly bury
                    dachowiec smile

                    --

                    I see the stalker in your face, the secrets on your skin
                    I keep the wisdom that you need, the password that you want
                    I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
                    released
                    • elza78 napisała:

                      > widzisz, ja ze strata swojego kocura nie pogodzilam sie do tej
                      pory, a 25 maja
                      > minie 3 lata... mamy innego kocura, bo koty zawsze w domu byly,
                      nie zastapil on
                      > jednak tamtego, czesto tesknie za moim Yoda byl super, a taki
                      zwykly bury
                      > dachowiec smile
                      to już trzeba się leczyć
                      >
                      • Dlaczego? Elza nie ma prawa do własnych uczuć?
                        • angazetka napisała:

                          > Dlaczego? Elza nie ma prawa do własnych uczuć?
                          Nie napisałam tego złośliwie, choć może to tak zabrzmiało. Elza ma
                          prawo do własnych uczuć, ale psychologowie powiadają, że jak
                          obniżony nastrój, nieumiejętność pogodzenia się ze śmiercią
                          bliskiej osoby
                          trwa ponad pół roku i nie zmniejsza się trzeba
                          zasięgnąć porady lekarskiej, bo nie jest to już żałoba, tylko
                          depresja po stracie.
                          • dzieki za diagnoze hehe moze zaczniesz kase pobierac za porady psychologiczne
                            skoro taki wypasiony z ciebie psycholog tongue_out

                            --

                            I see the stalker in your face, the secrets on your skin
                            I keep the wisdom that you need, the password that you want
                            I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
                            released
                      • leczyc powinna sie osoba ktora smierc dziecka porownuje do smierci psa tongue_out
                        ale coz z buractwa wyleczyc sie nei mozna tongue_out

                        --

                        I see the stalker in your face, the secrets on your skin
                        I keep the wisdom that you need, the password that you want
                        I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
                        released
                        • Pies czy kot jest członkiem rodziny a nie dodatkiem, więc nie wiem czemu dziwne
                          dla ciebie jest opłakiwanie go i rozpacz tak jak inni rozpaczają po stracie
                          dzieci czy rodziców.
                          Za buractwo jeśli już można by uznać twój brak empatii.
                          --
                          http://images35.fotosik.pl/109/dfa32b4754d2fabfm.gif
                          • poczytaj dziecko najpierw moje posty w watku potem bedziesz sie wypowiadac.
                            porownywanie smierci dziecka i smierci psa jest nie na miejscu jesli ktos tego
                            nie rozumie to ja juz mu tego nie wytlumacze skoro rodzice nie potrafili tongue_out

                            --

                            I see the stalker in your face, the secrets on your skin
                            I keep the wisdom that you need, the password that you want
                            I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
                            released
                            • Dziękuję za odmłodzenie. Nie piszę, żeby ludziom, którym umarło dziecko mówić,
                              że wiemy co czują bo nasz pies odszedł i przezywają to samo. Każdą śmierć można
                              przezywać o to normalne.
                              Czasami niektórzy dziwią się, że płacze się po stracie zwierzęcia bo "to tylko
                              zwierzę". Ja z kolei nie rozumiem takiej postawy. Chociaż tak reagują osoby, dla
                              których zwierzak jest takim samym elementem jak kwiatek w domu - może być, ale
                              niekoniecznie, a jak zwiędnie to się go zastąpi innym.

                              --
                              http://images35.fotosik.pl/109/dfa32b4754d2fabfm.gif
                            • W sumie chyba mniej więcej chodzi nam o to samo tongue_out
                              --
                              http://images35.fotosik.pl/109/dfa32b4754d2fabfm.gif
                              • wlasnie dlatego nie rozumiem czemu mnie atakujesz uncertain

                                --

                                I see the stalker in your face, the secrets on your skin
                                I keep the wisdom that you need, the password that you want
                                I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
                                released
    • Bardzo wspolczuje. Moj sunia odeszla wskutek choroby juz 5 lat temu. A ja wciaz
      czasem jak o niej mysle to z trudem hamuje lzy.
      --
      <*>
      'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
    • Pozwól mu na tę żałobę.
      Przygotuj się na kolejne etapy - może być na was zły, może was
      obwiniać, może nawet obwiniać siebie. Rozmawiaj z nim dużo o
      uczuciach, jeśli będzie tego potrzebował, może zróbcie jakiś
      symboliczny pogrzeb.
      Równocześnie sama chyba nie podtrzymuj tematu - takie małe dzieci
      podobno przeżywają żałobę niezwykle intensywnie, ale krótko.
      --
      Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
      że przylecą piraci bombowcem
      i bogatym zabiorą pieniądze,
      a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
    • Mielismy młodzitka kotkę - kochaną i wpsaniałą, byłam na spacerze z
      córka i nasza kotka, gdy nas zobaczyła na koncu ulicy - zaczęła biec
      w naszym kierunku z podniesionym ogonem. I nagle, tuz przd nami -
      skręciła na posesje sasiadów, gdzie był haski - i niestety - została
      na naszych oczach delikatnie mówiąc pozbawiona zycia.sad Płakalam ja,
      moja córka była smutna (wówczas ok. 5 lat), syn obwiniał sie o to,
      że ja wypuscił z domusad I płakał - miał wówczas 14 latsad
      Co zrobilismy - wzięliśmy ciałko malutkiej i na nastepny dzień
      zorganizowalismy pogrzeb - z rózyczka i z konduktem żalobnym (syn,
      córka, kolega syna i ja).
      Jakos to pomogło - po dwóch, czy trzech miesiącach wzieliśmy
      kolejnego kota (obiecałam to wówczas dzieciom) i teraz wszyscy
      kochają Matyldę całym sercem.
      Spróbuj urzadzić nawet fikcyjny pogrzeb - skoro dziaciak układa
      trumienkę - to może to jest mu potrzebne?
    • Szkoda, że nie było pogrzebu...
      A może przypominaj jakieś miłe wydarzenia związane z pieskiem?
      Może pośród tej rozpaczy to pomoże?

      --
      Kura podchodzi do stołu i mówi:
      "Tu radość,
      gdy kura u stołu tak punktualna!"
    • Bardzo, bardzo wszystkim dziękuję.
      Postanowiliśmy zrobić symboliczny pogrzeb.
      Dodam jeszcze, że synek zaczął mówić o nowym psie, ale to wszystko
      jeszcze przed nami. Na razie wszystko jest zbyt świeże.

      lechasia

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.