Dodaj do ulubionych

Rozpacz po stracie psa - proszę o poradę.

07.04.10, 18:23
Witam Was emamy,
do tej pory byłam głównie czytaczem, od czasu do czasu coś napisałam,
a dzisiaj potrzebuję porady. W nocy z poniedziałku na wtorek umarła
niespodziewanie nasza suczka (choroba po ugryzieniu przez kleszcza).
Mój 6 letni synek dowiedział się o tym wczoraj rano.Przez cały dzień
było wszystko w miarę ok, natomiast gdy zaczęłam szykować synka do
snu zaczął strasznie płakać, potem wpadł w histerię i tak było prawie
pół nocy. Dzisiaj jest jeszcze gorzej. Nie wiem,co mogę jeszcze
zrobić - widzę, że synkowi brakuje tego, że nie pożegnał się z
psem,że nie było pogrzebu ( pies został w lecznicy - nie mieliśmy
innej możliwości.) Dzisiaj narysował portret psa i podpisał Spoczywaj
w pokoju, budował z klocków grób. Serce mi pęka.
Proszę o radę, jak pomóc jeszcze synkowi.

lechasia
Edytor zaawansowany
  • 07.04.10, 18:33
    ja stracilam psa, gdy bylam troche starsza, ale pamietam, ze
    strasznie plakalysmy z siostra
    mysle, ze musisz dac synowi czas na oswojenie sie ze smiercia
    zwierzaka
    moze umowcie sie ze zrobicie mu symboliczny pogrzeb?
    niech twoj synek zakopie gdzies (np w ogrodku babci czy waszym
    wlasnym) obroze czy miske pieska i tam powiesi kartke z jego
    rysunkiem?
    mnie to pomoglo, zakopalysmy z siostra wlasnie obroze, to miejsce
    bylo dla nas szczegolne, sadzilysmy tam co roku swieze kwiatki i tam
    tez spoczela obroza naszego nastepnego psa, gdy umarl
    --
    http://lb1f.lilypie.com/h2Wmp1.png
  • 07.04.10, 18:38
    Kupić nowego psa! W mojej rodzinie zawsze tak było, że po stracie
    jednego psiaka, zaraz pojawiał sie następny.
    --
    Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu,
    znakiem czego jest puste biurko?
  • 07.04.10, 23:50
    Moim zdaniem - idiotyczny pomysł. Żałobę trzeba przeżyć, a nie
    zagłuszać.
  • 07.04.10, 18:39
    Wiem co to znaczy, moja sunia umarła dokładnie dwa lata temu, też z
    od ugryzienia kleszcza. Moja córka miała wtedy 3 lata i też nie
    wiedzieliśmy jak jej wytłumaczyć śmierć psa. Mój mąż powiedział, że
    wróciła do swojej mamy, a potem Mała za jakiś czas stwierdziła, że
    psa zabrała burza i tak zostało.Myślę, że wieszkemu dziecku takiemu
    jak twój synek można wytłumaczyć, jeżeli jesteś wierząca, że jest w
    niebie taki zakątek dla psów i że waszemu psu jest tam dobrze, bo
    już nie cierpi. Na trzeci dzień po śmierci psa mieliśmy już
    zarezerwowanego takiego samego psa w tej samej hodowli co był
    poprzedni. Pomógł mi też ten tekst(chociaż ja niewierząca jestem)
    www.mastifland.pl/index.html?id=16
  • 07.04.10, 18:42
    Zrób symboliczny pogrzeb suczki.
    Pochowajcie z synkiem jej obrożę, zdjęcie, miseczkę, rysunek syna, cokolwiek on
    zechce.

    Bardzo mi przykro że Wasza sunia odeszła sad
    --
    Ucywilizowany dziki to najgorszy ze wszystkich dzikich... tongue_out
  • 07.04.10, 19:07
    nie wiem czy to jest dobra metoda wychowawcza , ale na pewno wiem że
    na ból po stracie pieska najlepsze lekarstwo to nowy zwierzak . sama
    tego doświadczyłam , po stracie ukochanego psa którego sama kupiłam
    i połowę mojego życia spędziliśmy razem zarzekałam się że nigdy
    więcej żadnego zwierzaka w domu nie będzie. ale zostałam postawiona
    przed faktem dokonanym , mama kupiła szczeniaka nikomu nic nie
    mówiąc . i naprawdę w domu znowu zaświeciło słońce , wszyscy
    promienieli patrząc na radosnego szczeniaka który nieświadom naszego
    bólu rozbawiał nas nie dając chwili spokoju . oczywiście pamięć o
    poprzedniku nigdy nie uleci ale fajnie gdy ktoś merda ogonem smile
  • 07.04.10, 19:17
    Mój syn czteroletni,wie,że nasz pies poszedł do nieba.Teraz mieszka
    tam z moją babcią,razem spacerują,sam to wymyślił.U nas była inna
    sytuacja,pies miał już swoje lata i długo chorował.To mnie ciągle
    płaczącą syn pocieszał i przytulał.Spróbuj mu tłumaczyć,że piesek
    jest tam szczęśliwy,nic go nie boli i napewno na niego
    patrzy.Pamiętaj,że czas leczy rany.
  • 07.04.10, 19:17
    Tak, podpisuję się pod tymi słowami. Mnie przestrzegali "znawcy
    psów", żeby nie kupować psa takiej samej rasy, bo będziemy
    zawiedzeni, ze to nie ten sam pies co umarł. Kupiliśmy takiego
    samego psa, ale jeżeli chodzi o charakter - to całkowite
    przecieństwo suni, która umarła. Co nie zmienia faktu, że obecnego
    psa uwielbiamy, a poprzedniego mamy cały czas w pamięci i myślimy o
    nim bardzo ciepło i często. Najlepsze co można zrobić po stracie
    psiaka to zaraz mieć następnego.
  • 07.04.10, 20:44
    A ja po prostu pozwoliłabym dziecku rozpaczać. Wydaje mi się, ze
    rozpacz po stracie psa - to zdrowe i potrzebne uczucie. Nie ma po co
    go tłumić, pocieszać - dziecko musi ją po prostu przezyć. Potem
    można kupic nowego psa, sama kupiłam po stracie poprzedniego. Ale
    wydaje mi się, ze nie jest dobrze, jeśli nie da się dziecku po
    prostu przez pewien czas przezyć żaloby.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 07.04.10, 20:54
    A spodziewałam sie takiego Twojego postu w tym watku smile
    Tez myślę: żałoby nie trzeba się bac. Zresztą nie ma powodu, na odwrót, jest
    potrzebna i ważna, i dobra.
    --
    "Na wiosnę to sie ludzie dzikie robią."
  • 07.04.10, 21:01
    ja popieram verdane, zadne nowe zwierzaki na lekarstwo, to paranoja jakas, ja
    mialam w zyciu mnostwo kotow i kurcze kazdy byl inny, nie mozna tak ot czlonka
    rodziny zastapic kims nowym to nieetyczne i uczy glupiej postawy wobec zwierzat
    moim zdaniem - takiej ze zycie zwierzaka jest nic eni warte bo zaraz mozna miec
    nowego...
    dziekcu trzeba dac porozpaczac, z czasem uczucie zalu bedzie coraz mniejsze w
    koncu bedzie mozna pomyslec o nowym pupilu ale nie zastepowac starego nowym.

    --

    I see the stalker in your face, the secrets on your skin
    I keep the wisdom that you need, the password that you want
    I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
    released
  • 07.04.10, 21:15
    elza78 napisała:

    > ja popieram verdane, zadne nowe zwierzaki na lekarstwo, to
    paranoja jakas, ja
    > mialam w zyciu mnostwo kotow i kurcze kazdy byl inny,
    Nie to nie jest paranoja, w pranoję można wpaść kiedy się słyszy
    psa, którego nie ma, kiedy non stop siępłacze za psiakiem, którego
    się straciło. Tak jak napisałam wyżej - pies, którego straciliśmy
    jest z nami cały czas, we wspomieniach, a ten nowy - jest z nami
    fiycznie.


    nie mozna tak ot czlonka
    > rodziny zastapic kims nowym to nieetyczne i uczy glupiej postawy
    wobec zwierzat
    To jest twoje zdanie,aj mam inne. Owszem, traktowaliśmy
    poprzednioego psa jak członka rodziny, obecnego też, ale przecież
    nie będę zarządzała rocznej żałoby w domu, z powodu śmierci psa.
    Każdy z nas na swój sposób tę żałobę przeżywa, i nie jest ona gorsza
    ani lepsza z nowym psem.Przepłakaliśmy swoje przez miesiąc po
    śmierci psa, i myślę, że nie powinno podlegać to niczyjej ocenie.

    > moim zdaniem - takiej ze zycie zwierzaka jest nic eni warte bo
    zaraz mozna miec
    > nowego...
    > dziekcu trzeba dac porozpaczac, z czasem uczucie zalu bedzie coraz
    mniejsze w
    > koncu bedzie mozna pomyslec o nowym pupilu ale nie zastepowac
    starego nowym.
    >
    A kto mówi o zastępowaniu? Nie da się zastąpić, bo każdy pies jest
    inny, nawet tej samej rasy i pochodzący z tej samej hodowli,tak jak
    w naszym przypdaku.
  • 07.04.10, 21:17
    I jeszcze jedno: czy jak rodzicom umrze dziecko, też uważasz, że
    robią źle, po decydują się zaraz na następne. Ja jestem daleka od
    oceniania tego. I pozwól żeby każdy po swojemu przeżył stratę psa.
  • 07.04.10, 21:37
    No właśnie słyszałam, że źle. Źle nie tyle dla nich, ile dla
    następnego dziecka, które wtedy przynajmniej podświadomie, jest
    traktowane jako zastępca.
    Psychologowie zalecają, żeby w okresie najintensywniejszej żałoby
    nie decydować się na nowe dziecko, nowego partnera. O psie nic nie
    mówią, ale jeśli traktujemy psa jakby to powiedzieć, osobiście, to
    chyba też jest prawdziwe. Inna jest sytuacja, jeśli mamy psa, bo bez
    psa nie wyobrażamy sobie rodziny - nie oceniam tu, które podejście
    do zwierzaka jest lepsze, ale jeśli nie jesteśmy zdeklarowanymi
    miłośnikami psów tylko kochaliśmy tego jednego psa, to chyba lepiej
    nie fundować sobie zbyt szybko następnego.
    A już na pewno nie fundować go dziecku, z przyczyn praktycznych -
    gdyby się zdarzyło, że temu nowemu zwierzakowi też coś się stanie,
    taka podwójna strata może być dla dziecka już bardzo ciężka.
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • 07.04.10, 21:49
    asia_i_p napisała:

    > O psie nic nie
    > mówią, ale jeśli traktujemy psa jakby to powiedzieć, osobiście, to
    > chyba też jest prawdziwe. Inna jest sytuacja, jeśli mamy psa, bo
    bez
    > psa nie wyobrażamy sobie rodziny - nie oceniam tu, które podejście
    > do zwierzaka jest lepsze, ale jeśli nie jesteśmy zdeklarowanymi
    > miłośnikami psów tylko kochaliśmy tego jednego psa, to chyba
    lepiej
    > nie fundować sobie zbyt szybko następnego.

    U nas nie do końca tak było. Kochaliśmy tamtego psa i nie
    wyobrażaliśmy sobie równocześnie naszego domu bez psa właśnie tej
    rasy. Ja wiedziałam też, że jak nie kupimy psa dwa lata temu, to
    więcej na niego nas nie będzie stać. niestey, psiaki tej rasy są
    bardzo drogie.

    > A już na pewno nie fundować go dziecku, z przyczyn praktycznych -
    > gdyby się zdarzyło, że temu nowemu zwierzakowi też coś się stanie,
    > taka podwójna strata może być dla dziecka już bardzo ciężka.
    Owszem, na szczęście pies żyje i ma się świetnie. Tamta śmierć
    nauczyła mnie jeszcze jednego: że w okresie od kwietnia do czerwca
    jest wysyp młodych kleszczy i nowego psa w tym okresie dużo
    dokładniej i częściej sprawdzam, co nie jest łatwe przy jego siersci.
  • 07.04.10, 21:50
    nie wiem, jak jest ze smiercia dziecka (i obym nigdy tego nie
    doswiadczyla)
    jednak my po smierci naszego psa tak bardzo rozpaczalismy, ze
    uznalismy, ze tylko kolejny pies moze ulzyc naszym cierpieniom
    poprzedni byl ze schroniska i postanowilismy, ze skoro jej juz nie
    ma, to pomozemy kolejnej sierotce
    tym sposobem tydzien po smierci pierwszego psa pojechalismy do
    schroniska po innego- nie nastepcy pierwszej psiny, bo kazdy
    zwierzak jest inny, nie jest namiastki- bo kazdy zwierzak jest
    wyjatkowy i jedyny w swoim rodzaju
    i dla nas to bylo idealne lekarstwo, choc wiem, ze kazdy musi to
    przezyc po swojemu, nie dla kazdego nowy psiak bedzie dobrym wyjsciem
    --
    http://lb1f.lilypie.com/h2Wmp1.png
  • 07.04.10, 21:53
    dobrze piszesz, najpierw trzeba pozwolic sobie na przezycie straty potem mozna
    myslec o zapelnianiu luki ktora w jej wyniku powstala, to tyczy sie wielu
    sytuacji zwiazanych ze smiercia, koncem zwiazku i tak dalej, mysle ze w zalu nei
    podejmuje sie logicznych i konstruktywnych decyzji tylko dazy sie do zapelnienia
    dziury po tym co stracilismy, jesli jest to pies to pal szesc to tylko zwierze
    ono nie rozumuje i nie widzi wielu rzeczy ktore maja miejsce w naszych glowach,
    jesli natomiast jest to np nowy partner (nie pisze o smierci dziecka bo w watku
    o psie wydaje mi sie to kuriozalnie bezczelnym, nietaktownym przykladem - uklon
    w strone eljota) on doskonale odczuje porownywanie do tego ktory byl przed nim i
    nikt nei bedzie szczesliwy.

    --

    I see the stalker in your face, the secrets on your skin
    I keep the wisdom that you need, the password that you want
    I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
    released
  • 08.04.10, 00:01
    Mój pies odszedł ponad dwa miesiące temu. Nadal nie wyobrażam sobie innego psa w
    moim życiu. Czułabym się po prostu nielojalna w stosunku do mojej zmarłej
    przyjaciółki, która była przy mnie tak wiernie przez 15 lat. Pies często mi się
    śni, cały czas mi go brakuje... Po prostu bym nie mogła kochać teraz innego
    zwierzaka. Może kiedyś, za parę lat...
  • 07.04.10, 21:48
    nie ma jak pojechac demagogicznym argumentem...
    brawo tongue_out

    --

    I see the stalker in your face, the secrets on your skin
    I keep the wisdom that you need, the password that you want
    I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
    released
  • 07.04.10, 21:47
    to przeczytaj ponownie to co napisalas i odpowiedz mi na pytanie - po kiego
    grzyba kupowac nowego psa kiedy:
    - nowy nie zastapi starego
    - nowy nie jest starym
    - nowy nie ma wplywu na przezywanie zaloby po starym...
    sama sobie przeczysz nie zauwazasz tego ?
    najpierw doradzasz kupno nowego psa w celu zmniejszenia zalu dziecka po stracie,
    po czym twierdzisz ze taki zakup uczyniony przez ciebie nic nie zmienil w twojej
    rozpaczy za tym psem ktory odszedl...

    --

    I see the stalker in your face, the secrets on your skin
    I keep the wisdom that you need, the password that you want
    I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
    released
  • 07.04.10, 21:55
    Podpiszę się. Pozwoliłabym dziecku przeżyć ból i żal, przeżyć żałobę
    po psie. Bez pocieszania, że jednego psa da się zaraz zastąpić
    innym, nowym.
    Pisane z pozycji osoby, która 2x, po kilkunastu latach psiego życia,
    podejmowała decyzję o usypianiu psów i była przy tym obecna.
    Nie uważam za stosowne uczenie dziecka uciekania przed trudnymi
    uczuciami.
  • 07.04.10, 22:06
    Ok, ale gdzie jest ta granica czasowa przeżywania żałoby, czy między
    śmiercią jednego psa a kupnem drugiego upływa ok. miesiąca to jest
    wystarczający czas? W przypdaku śmierci współmałżonka przez rok nie
    można brać ponownie ślubu, a ile czasu musi upłynąć żeby można było
    kupić drugiego psa?
  • 07.04.10, 22:08
    Jak juz miną głeboki smutek i silna tęsknota.
    --
    "Na wiosnę to sie ludzie dzikie robią."
  • 07.04.10, 22:16
    No właśnie. U jednego będzie to 3 dni, u drugiego rok. Moje dziecko
    nie przeżywało strasznie śmierci tamtego psa, my z mężem chyba
    bardziej.
  • 07.04.10, 22:14
    Mniej więcej po 4 miesiącach od uśpienia pierwszego psa, wzięłam
    drugiego - szczeniaka, zupełnie innej rasy. Przypadkiem zresztą, bo
    nie planowałam.
    Nanga napisała niżej - kiedy minie najbardziej dotkliwa tęskonta,
    kiedy dziecko przestanie codziennie rozpaczać. Mogą to byc 2
    miesiące, może być dłużej.
  • 07.04.10, 22:49

    el_jot napisała:
    > W przypdaku śmierci współmałżonka przez rok nie można brać
    ponownie ślubu,

    Jak to "nie można"??


    --
    Charty
    Ola i Wiktor
  • 07.04.10, 22:59
    No właśnie, o to mi chodzi: jak to nie można. Bo ktoś tak kiedyś coś
    ustalił i większość powinna się do tego stosowaćwink i podobnie z
    psami: jak ktoś weźmie psiaka zaraz po śmierci poprzedniego to jest
    nie w porządku, bo pies to nie rzecz i należy uszanować jego
    pamięć . A ja uważam, że najlepsze co mogliśmy zrobić po śmierci
    kochanej psicy było kupno nowego psa. I ani pamięć po psie na tym
    nie ucierpiała, ani dziecko, ani tym bardziej nowy pies,który nas
    uwielbia a my jego i kropka. A porzedni pies jest cały cas w naszej
    pamięci i we wspomnieniach. Gdybyśmy go nie mieli, nie zakochaibyśmy
    się w psach tej rasy.
  • 07.04.10, 23:52
    To zależy od człowieka. Ja potrzebowałam jakieś trzy miesiące, by
    się pogodzić ze stratą kota i móc kochać kolejnego.
  • 08.04.10, 21:00
    widzisz, ja ze strata swojego kocura nie pogodzilam sie do tej pory, a 25 maja
    minie 3 lata... mamy innego kocura, bo koty zawsze w domu byly, nie zastapil on
    jednak tamtego, czesto tesknie za moim Yoda byl super, a taki zwykly bury
    dachowiec smile

    --

    I see the stalker in your face, the secrets on your skin
    I keep the wisdom that you need, the password that you want
    I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
    released
  • 08.04.10, 21:33
    elza78 napisała:

    > widzisz, ja ze strata swojego kocura nie pogodzilam sie do tej
    pory, a 25 maja
    > minie 3 lata... mamy innego kocura, bo koty zawsze w domu byly,
    nie zastapil on
    > jednak tamtego, czesto tesknie za moim Yoda byl super, a taki
    zwykly bury
    > dachowiec smile
    to już trzeba się leczyć
    >
  • 08.04.10, 21:56
    Dlaczego? Elza nie ma prawa do własnych uczuć?
  • 08.04.10, 22:04
    angazetka napisała:

    > Dlaczego? Elza nie ma prawa do własnych uczuć?
    Nie napisałam tego złośliwie, choć może to tak zabrzmiało. Elza ma
    prawo do własnych uczuć, ale psychologowie powiadają, że jak
    obniżony nastrój, nieumiejętność pogodzenia się ze śmiercią
    bliskiej osoby
    trwa ponad pół roku i nie zmniejsza się trzeba
    zasięgnąć porady lekarskiej, bo nie jest to już żałoba, tylko
    depresja po stracie.
  • 09.04.10, 09:47
    dzieki za diagnoze hehe moze zaczniesz kase pobierac za porady psychologiczne
    skoro taki wypasiony z ciebie psycholog tongue_out

    --

    I see the stalker in your face, the secrets on your skin
    I keep the wisdom that you need, the password that you want
    I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
    released
  • 09.04.10, 09:48
    leczyc powinna sie osoba ktora smierc dziecka porownuje do smierci psa tongue_out
    ale coz z buractwa wyleczyc sie nei mozna tongue_out

    --

    I see the stalker in your face, the secrets on your skin
    I keep the wisdom that you need, the password that you want
    I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
    released
  • 09.04.10, 10:28
    Pies czy kot jest członkiem rodziny a nie dodatkiem, więc nie wiem czemu dziwne
    dla ciebie jest opłakiwanie go i rozpacz tak jak inni rozpaczają po stracie
    dzieci czy rodziców.
    Za buractwo jeśli już można by uznać twój brak empatii.
    --
    http://images35.fotosik.pl/109/dfa32b4754d2fabfm.gif
  • 09.04.10, 10:34
    poczytaj dziecko najpierw moje posty w watku potem bedziesz sie wypowiadac.
    porownywanie smierci dziecka i smierci psa jest nie na miejscu jesli ktos tego
    nie rozumie to ja juz mu tego nie wytlumacze skoro rodzice nie potrafili tongue_out

    --

    I see the stalker in your face, the secrets on your skin
    I keep the wisdom that you need, the password that you want
    I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
    released
  • 09.04.10, 10:41
    Dziękuję za odmłodzenie. Nie piszę, żeby ludziom, którym umarło dziecko mówić,
    że wiemy co czują bo nasz pies odszedł i przezywają to samo. Każdą śmierć można
    przezywać o to normalne.
    Czasami niektórzy dziwią się, że płacze się po stracie zwierzęcia bo "to tylko
    zwierzę". Ja z kolei nie rozumiem takiej postawy. Chociaż tak reagują osoby, dla
    których zwierzak jest takim samym elementem jak kwiatek w domu - może być, ale
    niekoniecznie, a jak zwiędnie to się go zastąpi innym.

    --
    http://images35.fotosik.pl/109/dfa32b4754d2fabfm.gif
  • 09.04.10, 10:43
    W sumie chyba mniej więcej chodzi nam o to samo tongue_out
    --
    http://images35.fotosik.pl/109/dfa32b4754d2fabfm.gif
  • 09.04.10, 11:07
    wlasnie dlatego nie rozumiem czemu mnie atakujesz uncertain

    --

    I see the stalker in your face, the secrets on your skin
    I keep the wisdom that you need, the password that you want
    I feel the stalker in your mind, the fire in your veins, no hope to be
    released
  • 07.04.10, 21:25
    Bardzo wspolczuje. Moj sunia odeszla wskutek choroby juz 5 lat temu. A ja wciaz
    czasem jak o niej mysle to z trudem hamuje lzy.
    --
    <*>
    'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
  • 07.04.10, 21:32
    Pozwól mu na tę żałobę.
    Przygotuj się na kolejne etapy - może być na was zły, może was
    obwiniać, może nawet obwiniać siebie. Rozmawiaj z nim dużo o
    uczuciach, jeśli będzie tego potrzebował, może zróbcie jakiś
    symboliczny pogrzeb.
    Równocześnie sama chyba nie podtrzymuj tematu - takie małe dzieci
    podobno przeżywają żałobę niezwykle intensywnie, ale krótko.
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • 07.04.10, 21:34
    Mielismy młodzitka kotkę - kochaną i wpsaniałą, byłam na spacerze z
    córka i nasza kotka, gdy nas zobaczyła na koncu ulicy - zaczęła biec
    w naszym kierunku z podniesionym ogonem. I nagle, tuz przd nami -
    skręciła na posesje sasiadów, gdzie był haski - i niestety - została
    na naszych oczach delikatnie mówiąc pozbawiona zycia.sad Płakalam ja,
    moja córka była smutna (wówczas ok. 5 lat), syn obwiniał sie o to,
    że ja wypuscił z domusad I płakał - miał wówczas 14 latsad
    Co zrobilismy - wzięliśmy ciałko malutkiej i na nastepny dzień
    zorganizowalismy pogrzeb - z rózyczka i z konduktem żalobnym (syn,
    córka, kolega syna i ja).
    Jakos to pomogło - po dwóch, czy trzech miesiącach wzieliśmy
    kolejnego kota (obiecałam to wówczas dzieciom) i teraz wszyscy
    kochają Matyldę całym sercem.
    Spróbuj urzadzić nawet fikcyjny pogrzeb - skoro dziaciak układa
    trumienkę - to może to jest mu potrzebne?
  • 07.04.10, 21:37
    Szkoda, że nie było pogrzebu...
    A może przypominaj jakieś miłe wydarzenia związane z pieskiem?
    Może pośród tej rozpaczy to pomoże?

    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • 08.04.10, 19:19
    Bardzo, bardzo wszystkim dziękuję.
    Postanowiliśmy zrobić symboliczny pogrzeb.
    Dodam jeszcze, że synek zaczął mówić o nowym psie, ale to wszystko
    jeszcze przed nami. Na razie wszystko jest zbyt świeże.

    lechasia

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.