Pani psycholog coś się stało w głowę Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Fragment wywiadu z sobotnich WO z panią psycholog dziecięcą, rozmowa
    o rozwodzie i zadaniach rodziców wobec dzieci "(...) Jest tam zapis
    (w projekcie nowelizacji KRiO), że rodzice muszą blisko siebie
    mieszkać, i mam nadzieję, będzie miał też inne zapisy, które pomogą
    wspólnie sprawować opiekę. Mieszkanie niedaleko siebie jest bardzo
    ważne. Przecież dziecko, które ma mieszkać tydzień tu, tydzień tu,
    musi mieć blisko do szkoły, do przyjaciół, na ten sam plac zabaw.
    (...) Na pewno pomocne byłoby podobne urządzenie obu pokoi,
    ustalenie wspólnych zasad w obu domach, kupienie dwóch kompletów
    książek itd. W obu domach powinny być odpowiednie ubrania na każdą
    pogodę, stroje na wf czy basen. Im mniej rodzice i dzieci będą
    musieli przenosić z domu do domu, tym lepiej. (...)".

    Fantastyczna wizja. Urzekły mnie te podobne do siebie pokoje,
    zważywszy, że często któreś z rodziców wraca po prostu do rodzinnego
    domu i o osobnym pokoju dla dziecka nie ma mowy. Urzeka mnie również
    wymóg mieszkania blisko siebie, deko qrwa nierealistyczny. Ludzie,
    którzy się rozstają po prostu marzą o tym, żeby mieszkać blisko
    siebie i ustalać każdy drobiazg.
    BTW wychodzi na to, że rozwód pary z dzieckiem będzie wybitnie
    kosztowną zabawą, jeśli ta nowelizacja zostanie przyjęta.
    • Rozumiem, że według ustawy rozwód rodziców ma stwarzać maksymalnie komfortową
      sytuację dla dziecka a nie dla rodziców. Zgodzisz się chyba, ze faktycznie dla
      dziecka taki układ byłby najlepszy.
      --
      Jakdługo należy karmić piersią
    • he he dobre, a nie przyszlo Pani psycholog do glowy ,ze czasami
      standard zycia rodzicow po rozwodzie jest rozny .Moj byly maz mimo
      40 lat w zyciu sobie nie radzi.Pomieszkuje u mamy troche u kolegow
      czy mam dostosowac moj poziom zycia do jego poziomu aby dziecka nie
      razily roznice czy moze wspomoc go finansowo aby mogl sie
      odpowiednio urzadzicwink
    • To ja mam lepszy pomysł wink
      Dlaczego niby dziecko ma mieszkać tydzień u jednego rodzica, tydzień u drugiego?
      Niech dziecko zostanie w tym domu, w którym mieszkało do tej pory, a rodzice
      niech się wymieniają: jeden tydzień matka będzie mieszkać z dzieckiem, następny
      tydzień ojciec. W nie swoim tygodniu rodzice mogą sobie pomieszkiwać gdzie indziej.
    • Generalnie pomysł, aby dziecko było przerzucane z jednego domu do drugiego, od
      jednego rodzica do drugiego (zwłaszcza gdy jedno z rodziców albo oboje zakładają
      nową rodzinę) jest zwyczajnie głupi.
      Komplety książek i strój na basen w każdym domu niczego nie załatwiają.
      BTW ustawa nie wspomina o zapewnieniu rodzicom środków na zrealizowanie
      proponowanego modelu opieki nad dzieckiem? Nie? Ach, co za niefart.
      --
      Kiedy już rozpoznamy masona, należy go natychmiast oddzielić od reszty
      społeczeństwa. Gdy już nam to się uda, możemy spróbować wyleczyć go z masońskich
      nawyków, za pomocą psychoterapii behawioralnej.
      • No, o niezbędnej kasie jakoś nie ma mowy. Ups. Poza tym ciekawe kto
        miałby się przeprowadzać bliżej (np. ja się nie ruszę z Pragi, a eks
        z lewobrzeżnej Warszawy m.in. ze względu na dojazd do pracy i
        rodzinę blisko)? A w przypadku gdy któreś wraca w rodzinne strony
        kilkaset kilometrów dalej?
        Poza tym nakaz mieszkania gdzieś konkretnie wydaje mi się deko
        niekonstytucyjny.
      • A ja jestem samotną matką z dzieckiem i uważam naprzemienną opiekę za
        najbardziej idealne rozwiązanie po rozwodzie. Dziecko ma taki sam kontakt z
        obojgiem rodziców, a rodzice dzielą koszty i obowiązki na pół. A co do
        alimentów, to i tak zwykle nie pokrywają połowy kosztów utrzymania dziecka.
        • A czy dziecko uważa taką opiekę za właściwą? Czy odpowiada mu zmiana lokalu i
          rodzica co miesiąc? Czy pasuje mu zmiana modelu rodzicielstwa (sorry, ale nie
          wierzę w jednomyślność rodzicielską na odległość)?
          Ekonomicznie może jest to i korzystne - ale tylko ekonomicznie.
          --
          Żona właśnie mi przypomniała, że w ostatnim "Spotkaniu z balladą", Kathy Kirby
          śpiewała "Przeleć mnie, aż do gwiazd". Tymczasem nie ma takich lotów, nawet
          czarterowych, dostępnych dla przeciętnego obywatela.
        • noname2002 napisała:

          > A ja jestem samotną matką z dzieckiem i uważam naprzemienną opiekę za
          > najbardziej idealne rozwiązanie po rozwodzie. Dziecko ma taki sam kontakt z >
          obojgiem rodziców, a rodzice dzielą koszty i obowiązki na pół.

          otóż - nie dzielą. Większość obowiązków i tak spada na tego rodzica, który jest
          bardziej zaangażowany, bardziej odpowiedzialny i bardziej podatny na szantaż
          emocjonalny. Nie da się dzielić kosztów bez ustalonych alimentów. Ktoś konkretny
          płaci za leki, kolonie, ortodontę, kupuje rower i narty i wysyła na zajęcia
          pozalekcyjne. I ten drugi nie musi się na to godzić - będą latać do sądu z
          każdym rachunkiem. Taka sytuacja wymaga OD DZIECI maksymalnej organizacji,
          prawie niemożliwej do osiągnięcia, bo dziecko musi planować kilka dni naprzód co
          musi mieć ze sobą; to dziecko musi dostosowywać się do dorosłych, choćby nie
          miało na to chęci, albo było mu to nie na rękę. Taki układ wymaga żelaznej
          dyscypliny, bo co chwila okazuje się, że tshirt w którym chciał iść do szkoły
          został u ojca, a kątomierz potrzebny na klasówkę z matematyki jest u mamy. Do
          tego dochodzą różne wymagania, inne zasady wychowawcze, krótko mówiąc - chaos, w
          którym dziecku naprawdę trudno się odnaleźć.

          Moja koleżanka była w dojeżdżającym związku parę lat - i dla dorosłego człowieka
          takie życie na walizkach jest koszmarem, co dopiero dla dziecka.

          Ta koncepcja opiera się na idiotycznym przeświadczeniu, że ludzie, którzy się z
          całego serca nie znoszą (dlaczegoś ten rozwód brali), nagle po rozwodzie zaczną
          się dogadywać.
    • Dobrze, że się rozwiodłam wcześniej smile
      --
      http://c.wrzuta.pl/wi17028/08950543002950224a54ed8f/0/bez%20nazwy%202%20kopia
    • Tak, dwa pokoje identyczne i te same książki w obu plus generalne
      udawanie, że nic się nie stało, to najlepszy klucz do zdrowej
      psychiki. W końcu najnormalniejsi ludzie siedzą w szpitalach
      psychiatrycznych i pogrążają się we wszechświatach równoległych.
      --
      Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
      że przylecą piraci bombowcem
      i bogatym zabiorą pieniądze,
      a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
    • Jeszcze jedno mnie nurtuje. Czy jeżeli jeden z rodziców założy drugą rodzinę, będzie miał kolejne dzieci, to ten drugi rodzic ma szybko pędzić do biura matrymonialnego, aby w try miga zakładać rodzinę, rodzić/płodzić dzieci, żeby nie było różnic?
      Również jestem przeciwna opiece naprzemiennej. dziecko wg mnie musi mieć poczucie bezpieczęnstwa, stabilności, a nie skakać z domu do domu.
      --
      Ja jako pierwsza pod sercem Cię nosiłam
      Jestem przy Tobie od pierwszego grama
      Tyś moje dziecko, a ja Twoja mama
    • To skąd się biorą tacy psycholodzy którzy wpadają na taki kiepski pomysł? big_grin
      --
      kotburger.pl/9059/Przyjaciel-idiota-Kazdy-ma-takiego
    • Nie wiem, czy nie prościej po prostu zakazać rozwodów - dla dobra
      dzieci, oczywiście.

      --
      - Oj, oblałem się! Wybaczysz mi?
      - Tak.
      - Jesteś kochaną matką. A ja synek-pierdoła...
    • Psychologom i pedagogom coraz bardziej odbija. A może to społeczeństwu
      coraz bardziej odbija, a oni się tylko dostosowują do społeczeństwa ?
      Jedno jest pewne - komuś na 100% odbija.
      • triss, a może ty zaproponujesz jakies wyjście takie, żeby wszyscy byli zadowoleni?
        Prawda jest taka, że jesli rodzice sie rozwodzą, zwłaszcza z przyczyn, których
        dziecko nie rozumie i nie widzi w codziennym zyciu (nikt nie pije, nie bije, nie
        ma awantur - przyczyna rozwodu jest np. zdrada)to świat dziecka zawsze rozpada
        się na kawałki. Żaden układ po - ani miezkznie z jednym z rodziców a drugie w
        charakterze niedzielnego, ani opieka naprzemienna w sensie mieszkania to tu to
        tu nie dadzą rady zastąpić prawidłowo funkcjonującej rodziny.
        Opieka naprzemienna ma jakikolwiek sens tylko wtedy, kiedy dziecko nie zmienia
        przedszkola/szkoły i stąd wymóg bliskości mieszkań rozwiedzionych rodziców nie
        jest głupi, choc wiem doskonale, że nie jest łatwo wykonalny. A obiecywał ktoś,
        że będzie łatwo?
        • Nie bardzo rozumiem w po co miałabym proponować jakieś wyjście skoro
          pary są różne i mają różne relacje po rozwodzie, od w miarę
          przyjacielskich po otwarcie wrogie lub zerowe.
          Nie mam zamiaru udawać przed dzieckiem, że rozstanie rodziców
          niczego nie zmienia, ponieważ, owszem, zmienia. Jeśli komuś pasuje
          opieka naprzemienne to szczęść Boże, jeśli nie to wybiera układ z
          rodzicem dochodzącym.
          Rozwód nie oznacza końca życia osobistego dla rozwiedzionych
          dorosłych, mogą wchodzić w nowe związki i mieć dzieci, wymóg opieki
          naprzemiennej to znacznie utrudnia.
        • annakate napisała:

          > triss, a może ty zaproponujesz jakies wyjście takie, żeby wszyscy
          byli zadowole
          > ni?
          Takie rozwiazanie jest dobre jesli obu strona to pasuje.
          Ja np nie wiem jak mialabym zmusic mojego malo aktywnego bylego meza
          do opieki naprzemiennej nads naszym wspolnym synem.Jemu (bylemu)
          jest nawet trudno zadzwonic ostatni raz slyszal sie z synem w
          sierpniu 2009 roku (8 miesiecy temu) .Syn niestety nie moze
          zadzwonic bo tata zmienia czesto miejsca zamieszkania wiec jest malo
          uchwytny.Poza tym trudno wymagac od 17 latka aby narzucal sie z
          kontaktami kiedy jego odczucie jest takie ze ojciec ma go w d...
        • a nie sądzisz, że sytuacja dziecka, które czy tego chce czy nie musi kursować z
          tobołkiem między rodzicami jest koszmarem znacznie większym niż mieszkanie u
          jednego i widywanie się z drugim?
    • Swietny pomysł, zupełnie taki jakby ktoś nagle wymyślił, że można
      tak z marszu wleźć sobie na Mount Everest zamiast najpierw poświczyć
      na schodach, na skałkach czy gdziekolwiek.
      Rozwiązanie super dla kulturalnego, bogatego, ustabilizowanego
      społeczeństwa gdzie kupno czy zamiana mieszkania to kwestia paru
      groszy, szybkiej decyzji i jednodniowego pakowania. A u nas jest jak
      jest - chałupa to dorobek życia, często spłacany do emerytury.
      Zamiast mędrkować i główkować nad sprawami na razie nierealnymi -
      pani psycholog powinna zastanowić się jak tym setkom dzieci zapewnić
      choć minimum ojca - choćby raz w tygodniu, choćby takiego
      niedzielnego, a dopiero potem będziemy powoli w społeczeństwie
      budować przekonanie że uciekanie od opieki nad i alimentacji
      własnego potomstwa to wstyd i hańba a nie pokazanie swojego sprytu w
      omijaniu komornika.
      --
      Alabama8
    • O to rozwiazanie powstale na fali mody na PRAWA ojca, ktora ostatnio
      wybuchla, i ktora nijak ma sie do rzeczywistosci. Niewiele mowi sie
      o egzekwowaniu wypelniania abowiazkow rodzicielskich, a sprowadza
      sie to dostosowania dziecka do oczekiwan doroslych.

      Na mysl o cotygodniowej przeprowadzce dziecka przechodza mnie
      dreszcze przerazenia, chyba juz bym wolala, mimo krwawiacego serca,
      by dziecko mieskalo z ojcem, niz gdyby mialo przechodzic na codzien
      takie pieklo.

      --
      Odkryłem jednak, ze mężczyżni, którzy biją kobiety, nie mają do
      opowiedzenia żadnych historii o bójkach z mężczyznami. Są aż tak
      słabi.
      ________________________________________________Steve Harvey
    • Chodzi o to, żeby rozwód uczynić tak upierdliwym, żeby się ludziom odechciało.
      Stąd te chore pomysły - najpierw przymusowa mediacja, teraz to. Nie przewidzieli
      chyba, że jak ktoś musiałby po rozwodzie mieszkać blisko byłego partnera, to
      sobie odejdzie bez rozwodu, ułoży życie, a rozwód potem też dostanie i nikt go
      nie zmusi, żeby sobie życie od nowa organizował w pobliżu eks.
      --
      pieczywo zeby nie obsychalo trzymaj w wiadrze z woda
      a dluga rura z wrotka na kazdym koncu bedzie wspanialym samochodem
      dla węża /moofka/
      • To rozwiazanie, ktore ma teoretycznie uwzględnioać prawa obojga
        rodzicow do dziecka - jako do rzeczy. Ktos zapomniał tu, ze
        najwazniejsze jest dobro dziecka, a nie rodziców. Poza absolutnymi
        wyjatkami, opieka naprzemienna jest dla dziecka fatalna, widzialam
        po znajomych, ktorzy tego próbowali. dziecko musi co tydzień
        dostosowywać sie do innych wymagań, godzin posilkow, często do
        innych dzieci i innego partnera. W rezultacie w obu domach jest
        gosciem (nowa rodzina i nowedzieci mają życie, w ktorym on nie
        bierze udziału), zapomina waznych rzeczy w drugim domu, rodzice tez
        nie są w stanie wszystkiego ogarnąć - klasówka w przyszłym tygodniu
        zaczyna być poza zainteresowaniami obojga...
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg

        • a co z wychowaniem w dwóch domach.

          Jeśli ja chce wychować dziecko tak, zeby sprzątało po sobie, nie
          pierdziało i dłubało w nosie przy stole, nie kłamało i nie
          przeklinało, a mój były ma to gdzieś (m.inn dlatego się z nim
          rozwiodłam)?

          Czy uczenie dziecka, że u mamy trzeba po sobie zmywać, a u taty
          mozna wrzucić do zlewu jest pedagogiczne?
          • Wg pani psycholog - owszem, tak. Idealne rozwiązanie.
            --
            Żona właśnie mi przypomniała, że w ostatnim "Spotkaniu z balladą", Kathy Kirby
            śpiewała "Przeleć mnie, aż do gwiazd". Tymczasem nie ma takich lotów, nawet
            czarterowych, dostępnych dla przeciętnego obywatela.
    • Psycholodzy maja jakis problem z postrzeganiem swiata i stąd ich
      dziwne teorie.
    • No a co z nową rodziną taty? jak ma to wyglądać? Nie zawsze nowe żony są
      akceptowane przez dzieci, ich matkę, no i vice versa.
      Fajnie jak się lubią i dogadują, a co gdy jest inaczej? Nie zawsze jest tak
      różowo jak to sobie psychologowie wymyślają.
      Czy państwo będzie dopłacać do nowych mieszkań gdy ojciec nie ma warunków by
      stworzyć dziecku taki sam pokój jak ma u mamy?
      Ręce mi opadają po prostu gdy czytam o takich bzdurnych pomysłach.
      Czy teraz każdy psycholog ma coś z głową? Bo takie odnoszę wrażenie.
    • alez w Szwecji taki model (no, moze bez przesady z tymi identycznymi
      pokojami) jest bardzo powszechny. Opinie rozne, sami Szwedzi widza w
      tym wady, gdy dziecko bez przerwy siedzi na walizkach, ale jak na
      razie nic lepszego nie wymyslono, zeby dziecko mialo mozliwosc
      utrzymywania relacji z obojgiem rodzicow. Odpada tez problem
      alimentow, poniewaz rodzice na rowni sprawuja opieke nad dzieckiem,
      przynajmniej dopoki chodzi o mieszkanie i wyzywienie, bo kupno
      odziezy, butow i podrecznikow to juz inna sprawa). Niektorzy rodzice
      po rozwodzie , zeby uniknac tego ciaglego podrozowania dziecka
      wynajmuja wspolne mieszkanie, w ktorym dziecko mieszka na stale, a
      rodzice sie wymieniaja, co jest ok, dopoki owi rodzice nie zakladaja
      nowych rodzin i nie pojawia sie uklad: moje dzieci- twoje dzieci-
      nasze dzieci.
      • To, ze cos jest w Szwecji nie jest argumentem, zę jest dobre.
        Uwazam, zę dziecko powinno miec kontakt z obojgiem rodziców, ale
        jeszcze bardziej - powinno miec dom. Nie wyobrazam sobie doroslego
        człowieka funkcjonującego dobrze i potrafiącego wydajnie pracować,
        gdy nie ma żadnego miejsca, gdzie jest do końca "u siebie".
        To rozwiazanie jest rozwiązaniem dla rodziców - nie ma alimentów,
        jest kontakt z dzieckiem itd. Tylko dziecko w tym wszystkim staje
        sie czymś, czym trzeba sie sprawiedliwie podzielić, a nie odrebnym
        człowiekiem z własnymi potrzebami.
        Mieszkanie razem to nie jest, wbrew pozorom, dobre rozwiązanie.
        Każde dziecko liczy wtedy, ze rodzice jeszcze się zejdą, bedą razem
        i cierpi znacznie dlużej. Zamiast jednego rozwodu ma rozwód na raty,
        stałe falowanie nadziei i rozczarowań.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
    • Pani psycholog nie wzięła chyba pod uwagę tego co powinno być najważniejsze w
      zapisie: Uważam za szkodliwe pomieszkiwanie tydzień u mamy i tydzień u taty -
      jak tobołek.


      --
      --------------------
      Si vis pacem, para bellum
    • W sumie to jednak głęboko żenujące - w kraju, w którym jest PÓŁ
      MILIONA niepłacących alimenciarzy i instytucje państwowe nie są w
      stanie wyegzekwować od tych śmieci współfinansowania własnego
      potomstwa - zajmować się projektem nakazu opieki naprzemiennej.
      To jest prawdziwa porażka państwa - pół miliona okradających swoje
      dzieci bez żadnych realnych konsekwencji.
      Absolutnie nie wierzę w to, że panowie, którzy swój wkład w
      utrzymanie nastolatka wyceniają na 300 zł, będą mogli i chcieli
      angażować się w taką formę bycia rodzicem po rozwodzie. Będzie to
      tylko gra mająca na celu dop.... matce dziecka.
      • A mnie jeszcze rozwalilo to, ze rozwód czesto nie jest bez
        przyczyny. Jak facet pije - to rozumiem, ze być moze sąd nie
        orzeknie opieki naprzemiennej. Ale sama mam przyklad dziewczyny, co
        się rozwiodła, bo mąż był pracoholikiem i w domu go nie widywała - i
        co? Ma dostać dzieci na polowe czasu? Po co?
        Znam też pana, ktory dostał opieke, m.in dlatego,z e żona opieka nie
        byla zainteresowana - i co? Dawać dziecko przymusowo?
        Czasem przyczyna rozwodu wyklucza możliwość przebywania dziecka u
        jednego z rodziców. Choćby odejscie do innej pani, ktora świadomie
        rozbiła małżenstwo i oczekujące dziecka - zmuszanie dziecka, aby
        polowę czasu mieszkało z niechetną mu macochą, świetny pomysł,
        zaiste.
        Podobnie chłopak lat 15 zamieszkujacy wraz z macochą lat 19.

        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.