Dodaj do ulubionych

Pani psycholog coś się stało w głowę

25.04.10, 20:21
Fragment wywiadu z sobotnich WO z panią psycholog dziecięcą, rozmowa
o rozwodzie i zadaniach rodziców wobec dzieci "(...) Jest tam zapis
(w projekcie nowelizacji KRiO), że rodzice muszą blisko siebie
mieszkać, i mam nadzieję, będzie miał też inne zapisy, które pomogą
wspólnie sprawować opiekę. Mieszkanie niedaleko siebie jest bardzo
ważne. Przecież dziecko, które ma mieszkać tydzień tu, tydzień tu,
musi mieć blisko do szkoły, do przyjaciół, na ten sam plac zabaw.
(...) Na pewno pomocne byłoby podobne urządzenie obu pokoi,
ustalenie wspólnych zasad w obu domach, kupienie dwóch kompletów
książek itd. W obu domach powinny być odpowiednie ubrania na każdą
pogodę, stroje na wf czy basen. Im mniej rodzice i dzieci będą
musieli przenosić z domu do domu, tym lepiej. (...)".

Fantastyczna wizja. Urzekły mnie te podobne do siebie pokoje,
zważywszy, że często któreś z rodziców wraca po prostu do rodzinnego
domu i o osobnym pokoju dla dziecka nie ma mowy. Urzeka mnie również
wymóg mieszkania blisko siebie, deko qrwa nierealistyczny. Ludzie,
którzy się rozstają po prostu marzą o tym, żeby mieszkać blisko
siebie i ustalać każdy drobiazg.
BTW wychodzi na to, że rozwód pary z dzieckiem będzie wybitnie
kosztowną zabawą, jeśli ta nowelizacja zostanie przyjęta.
Edytor zaawansowany
  • 25.04.10, 20:29
    Rozumiem, że według ustawy rozwód rodziców ma stwarzać maksymalnie komfortową
    sytuację dla dziecka a nie dla rodziców. Zgodzisz się chyba, ze faktycznie dla
    dziecka taki układ byłby najlepszy.
    --
    Jakdługo należy karmić piersią
  • 25.04.10, 20:33
    Przede wszystkim nie jestem przekonana, czy naprawdę mieszkanie
    tydzień u mamy, tydzień u taty jest dla dziecka takie super.
  • 25.04.10, 20:42
    Ja jestem przekonana, że to zły pomysł. Dziecko potrzebuje stabilności i
    poczucia bezpieczeństwa. Kiedyś miałam tego namiastkę i bardzo źle to wspominam.
    --
    Specjalistka jestem, specjalistka jestem w zabawie tej...
  • 26.04.10, 14:05
    Życie na dwa domy to żadna stabilność.
  • 25.04.10, 20:33
    Otóż nie zgodzę się. Jestem zdecydowaną przeciwniczką opieki
    naprzemiennej i przeprowadzania dziecka co tydzień/miesiąc.
  • 26.04.10, 17:45
    marychna31 napisała:

    > Zgodzisz się chyba, ze faktycznie dla
    > dziecka taki układ byłby najlepszy.

    Ja tam się nie zgodzę, bo mam możliwość obserwacji skutków opieki naprzemiennej
    DLA DZIECI, i są one o wiele gorsze niż przy "normalnym" porozwodowym życiu z
    jednym rodzicem i drugim dochodzącym.
  • 25.04.10, 20:31
    he he dobre, a nie przyszlo Pani psycholog do glowy ,ze czasami
    standard zycia rodzicow po rozwodzie jest rozny .Moj byly maz mimo
    40 lat w zyciu sobie nie radzi.Pomieszkuje u mamy troche u kolegow
    czy mam dostosowac moj poziom zycia do jego poziomu aby dziecka nie
    razily roznice czy moze wspomoc go finansowo aby mogl sie
    odpowiednio urzadzicwink
  • 25.04.10, 20:35
    Wynajmij/kup mu mieszkanie w pobliżu, podobne do Twojego i
    oczywiście przy opiece naprzemiennej nie ma mowy o alimentach.
  • 25.04.10, 20:39
    Pomysł opieki naprzemiennej wydaje mi się sensowny, jednak nie
    wszyscy rodzice się do tego nadają. W żadnym wypadku nie powinna być
    obowiązkowa, jedynie jako jedna z możliwości.
  • 26.04.10, 13:34
    triss_merigold6 napisała:

    > > oczywiście przy opiece naprzemiennej nie ma mowy o alimentach.
    Nie wiem jak sobie poradze bez tych alimentow ,cale 160 zl na 17
    letniego synawink))( pomijajac fakt ,ze nigdy ich na oczy nie
    widzialam)
  • 25.04.10, 20:36
    To ja mam lepszy pomysł wink
    Dlaczego niby dziecko ma mieszkać tydzień u jednego rodzica, tydzień u drugiego?
    Niech dziecko zostanie w tym domu, w którym mieszkało do tej pory, a rodzice
    niech się wymieniają: jeden tydzień matka będzie mieszkać z dzieckiem, następny
    tydzień ojciec. W nie swoim tygodniu rodzice mogą sobie pomieszkiwać gdzie indziej.
  • 25.04.10, 20:46
    Przykład na obejście przepisów. W sumie dobry - tyle, że znowu nie
    każdą ze stron może stać.
  • 25.04.10, 20:47
    Na forach rozwodowych owo rozwiązanie jest od czasu do czasu mielone
    przez forumowiczów, to przykład bodajże skandynawski. Pomijając
    koszty, już widzę jak znakomicie wpływa na nowe związki rodziców po
    rozstaniu oraz dzieci z nowych związków. Ciekawe czy matka miałaby
    się przeprowadzać z nowym niemowlakiem czy bez?
  • 25.04.10, 20:40
    Generalnie pomysł, aby dziecko było przerzucane z jednego domu do drugiego, od
    jednego rodzica do drugiego (zwłaszcza gdy jedno z rodziców albo oboje zakładają
    nową rodzinę) jest zwyczajnie głupi.
    Komplety książek i strój na basen w każdym domu niczego nie załatwiają.
    BTW ustawa nie wspomina o zapewnieniu rodzicom środków na zrealizowanie
    proponowanego modelu opieki nad dzieckiem? Nie? Ach, co za niefart.
    --
    Kiedy już rozpoznamy masona, należy go natychmiast oddzielić od reszty
    społeczeństwa. Gdy już nam to się uda, możemy spróbować wyleczyć go z masońskich
    nawyków, za pomocą psychoterapii behawioralnej.
  • 25.04.10, 20:52
    No, o niezbędnej kasie jakoś nie ma mowy. Ups. Poza tym ciekawe kto
    miałby się przeprowadzać bliżej (np. ja się nie ruszę z Pragi, a eks
    z lewobrzeżnej Warszawy m.in. ze względu na dojazd do pracy i
    rodzinę blisko)? A w przypadku gdy któreś wraca w rodzinne strony
    kilkaset kilometrów dalej?
    Poza tym nakaz mieszkania gdzieś konkretnie wydaje mi się deko
    niekonstytucyjny.
  • 25.04.10, 20:58
    A ja jestem samotną matką z dzieckiem i uważam naprzemienną opiekę za
    najbardziej idealne rozwiązanie po rozwodzie. Dziecko ma taki sam kontakt z
    obojgiem rodziców, a rodzice dzielą koszty i obowiązki na pół. A co do
    alimentów, to i tak zwykle nie pokrywają połowy kosztów utrzymania dziecka.
  • 25.04.10, 21:19
    A czy dziecko uważa taką opiekę za właściwą? Czy odpowiada mu zmiana lokalu i
    rodzica co miesiąc? Czy pasuje mu zmiana modelu rodzicielstwa (sorry, ale nie
    wierzę w jednomyślność rodzicielską na odległość)?
    Ekonomicznie może jest to i korzystne - ale tylko ekonomicznie.
    --
    Żona właśnie mi przypomniała, że w ostatnim "Spotkaniu z balladą", Kathy Kirby
    śpiewała "Przeleć mnie, aż do gwiazd". Tymczasem nie ma takich lotów, nawet
    czarterowych, dostępnych dla przeciętnego obywatela.
  • 26.04.10, 17:55
    noname2002 napisała:

    > A ja jestem samotną matką z dzieckiem i uważam naprzemienną opiekę za
    > najbardziej idealne rozwiązanie po rozwodzie. Dziecko ma taki sam kontakt z >
    obojgiem rodziców, a rodzice dzielą koszty i obowiązki na pół.

    otóż - nie dzielą. Większość obowiązków i tak spada na tego rodzica, który jest
    bardziej zaangażowany, bardziej odpowiedzialny i bardziej podatny na szantaż
    emocjonalny. Nie da się dzielić kosztów bez ustalonych alimentów. Ktoś konkretny
    płaci za leki, kolonie, ortodontę, kupuje rower i narty i wysyła na zajęcia
    pozalekcyjne. I ten drugi nie musi się na to godzić - będą latać do sądu z
    każdym rachunkiem. Taka sytuacja wymaga OD DZIECI maksymalnej organizacji,
    prawie niemożliwej do osiągnięcia, bo dziecko musi planować kilka dni naprzód co
    musi mieć ze sobą; to dziecko musi dostosowywać się do dorosłych, choćby nie
    miało na to chęci, albo było mu to nie na rękę. Taki układ wymaga żelaznej
    dyscypliny, bo co chwila okazuje się, że tshirt w którym chciał iść do szkoły
    został u ojca, a kątomierz potrzebny na klasówkę z matematyki jest u mamy. Do
    tego dochodzą różne wymagania, inne zasady wychowawcze, krótko mówiąc - chaos, w
    którym dziecku naprawdę trudno się odnaleźć.

    Moja koleżanka była w dojeżdżającym związku parę lat - i dla dorosłego człowieka
    takie życie na walizkach jest koszmarem, co dopiero dla dziecka.

    Ta koncepcja opiera się na idiotycznym przeświadczeniu, że ludzie, którzy się z
    całego serca nie znoszą (dlaczegoś ten rozwód brali), nagle po rozwodzie zaczną
    się dogadywać.
  • 25.04.10, 20:56
    Dobrze, że się rozwiodłam wcześniej smile
    --
    http://c.wrzuta.pl/wi17028/08950543002950224a54ed8f/0/bez%20nazwy%202%20kopia
  • 25.04.10, 21:04
    Tak, dwa pokoje identyczne i te same książki w obu plus generalne
    udawanie, że nic się nie stało, to najlepszy klucz do zdrowej
    psychiki. W końcu najnormalniejsi ludzie siedzą w szpitalach
    psychiatrycznych i pogrążają się we wszechświatach równoległych.
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • 25.04.10, 21:17
    Jeszcze jedno mnie nurtuje. Czy jeżeli jeden z rodziców założy drugą rodzinę, będzie miał kolejne dzieci, to ten drugi rodzic ma szybko pędzić do biura matrymonialnego, aby w try miga zakładać rodzinę, rodzić/płodzić dzieci, żeby nie było różnic?
    Również jestem przeciwna opiece naprzemiennej. dziecko wg mnie musi mieć poczucie bezpieczęnstwa, stabilności, a nie skakać z domu do domu.
    --
    Ja jako pierwsza pod sercem Cię nosiłam
    Jestem przy Tobie od pierwszego grama
    Tyś moje dziecko, a ja Twoja mama
  • 25.04.10, 21:25
    To skąd się biorą tacy psycholodzy którzy wpadają na taki kiepski pomysł? big_grin
    --
    kotburger.pl/9059/Przyjaciel-idiota-Kazdy-ma-takiego
  • 25.04.10, 21:43
    uznać (ojcu) lub na uznanie się zgodzić (matce), bo wszak to już nie
    tylko o wychowanie dziecka sprawa się potoczy...

    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • 25.04.10, 22:30
    Psychologom i pedagogom coraz bardziej odbija. A może to społeczeństwu
    coraz bardziej odbija, a oni się tylko dostosowują do społeczeństwa ?
    Jedno jest pewne - komuś na 100% odbija.
  • 25.04.10, 22:41
    triss, a może ty zaproponujesz jakies wyjście takie, żeby wszyscy byli zadowoleni?
    Prawda jest taka, że jesli rodzice sie rozwodzą, zwłaszcza z przyczyn, których
    dziecko nie rozumie i nie widzi w codziennym zyciu (nikt nie pije, nie bije, nie
    ma awantur - przyczyna rozwodu jest np. zdrada)to świat dziecka zawsze rozpada
    się na kawałki. Żaden układ po - ani miezkznie z jednym z rodziców a drugie w
    charakterze niedzielnego, ani opieka naprzemienna w sensie mieszkania to tu to
    tu nie dadzą rady zastąpić prawidłowo funkcjonującej rodziny.
    Opieka naprzemienna ma jakikolwiek sens tylko wtedy, kiedy dziecko nie zmienia
    przedszkola/szkoły i stąd wymóg bliskości mieszkań rozwiedzionych rodziców nie
    jest głupi, choc wiem doskonale, że nie jest łatwo wykonalny. A obiecywał ktoś,
    że będzie łatwo?
  • 26.04.10, 12:36
    Nie bardzo rozumiem w po co miałabym proponować jakieś wyjście skoro
    pary są różne i mają różne relacje po rozwodzie, od w miarę
    przyjacielskich po otwarcie wrogie lub zerowe.
    Nie mam zamiaru udawać przed dzieckiem, że rozstanie rodziców
    niczego nie zmienia, ponieważ, owszem, zmienia. Jeśli komuś pasuje
    opieka naprzemienne to szczęść Boże, jeśli nie to wybiera układ z
    rodzicem dochodzącym.
    Rozwód nie oznacza końca życia osobistego dla rozwiedzionych
    dorosłych, mogą wchodzić w nowe związki i mieć dzieci, wymóg opieki
    naprzemiennej to znacznie utrudnia.
  • 26.04.10, 13:41
    annakate napisała:

    > triss, a może ty zaproponujesz jakies wyjście takie, żeby wszyscy
    byli zadowole
    > ni?
    Takie rozwiazanie jest dobre jesli obu strona to pasuje.
    Ja np nie wiem jak mialabym zmusic mojego malo aktywnego bylego meza
    do opieki naprzemiennej nads naszym wspolnym synem.Jemu (bylemu)
    jest nawet trudno zadzwonic ostatni raz slyszal sie z synem w
    sierpniu 2009 roku (8 miesiecy temu) .Syn niestety nie moze
    zadzwonic bo tata zmienia czesto miejsca zamieszkania wiec jest malo
    uchwytny.Poza tym trudno wymagac od 17 latka aby narzucal sie z
    kontaktami kiedy jego odczucie jest takie ze ojciec ma go w d...
  • 26.04.10, 18:06
    a nie sądzisz, że sytuacja dziecka, które czy tego chce czy nie musi kursować z
    tobołkiem między rodzicami jest koszmarem znacznie większym niż mieszkanie u
    jednego i widywanie się z drugim?
  • 26.04.10, 12:54
    Swietny pomysł, zupełnie taki jakby ktoś nagle wymyślił, że można
    tak z marszu wleźć sobie na Mount Everest zamiast najpierw poświczyć
    na schodach, na skałkach czy gdziekolwiek.
    Rozwiązanie super dla kulturalnego, bogatego, ustabilizowanego
    społeczeństwa gdzie kupno czy zamiana mieszkania to kwestia paru
    groszy, szybkiej decyzji i jednodniowego pakowania. A u nas jest jak
    jest - chałupa to dorobek życia, często spłacany do emerytury.
    Zamiast mędrkować i główkować nad sprawami na razie nierealnymi -
    pani psycholog powinna zastanowić się jak tym setkom dzieci zapewnić
    choć minimum ojca - choćby raz w tygodniu, choćby takiego
    niedzielnego, a dopiero potem będziemy powoli w społeczeństwie
    budować przekonanie że uciekanie od opieki nad i alimentacji
    własnego potomstwa to wstyd i hańba a nie pokazanie swojego sprytu w
    omijaniu komornika.
    --
    Alabama8
  • 26.04.10, 12:59
    O to rozwiazanie powstale na fali mody na PRAWA ojca, ktora ostatnio
    wybuchla, i ktora nijak ma sie do rzeczywistosci. Niewiele mowi sie
    o egzekwowaniu wypelniania abowiazkow rodzicielskich, a sprowadza
    sie to dostosowania dziecka do oczekiwan doroslych.

    Na mysl o cotygodniowej przeprowadzce dziecka przechodza mnie
    dreszcze przerazenia, chyba juz bym wolala, mimo krwawiacego serca,
    by dziecko mieskalo z ojcem, niz gdyby mialo przechodzic na codzien
    takie pieklo.

    --
    Odkryłem jednak, ze mężczyżni, którzy biją kobiety, nie mają do
    opowiedzenia żadnych historii o bójkach z mężczyznami. Są aż tak
    słabi.
    ________________________________________________Steve Harvey
  • 26.04.10, 13:15
    Chodzi o to, żeby rozwód uczynić tak upierdliwym, żeby się ludziom odechciało.
    Stąd te chore pomysły - najpierw przymusowa mediacja, teraz to. Nie przewidzieli
    chyba, że jak ktoś musiałby po rozwodzie mieszkać blisko byłego partnera, to
    sobie odejdzie bez rozwodu, ułoży życie, a rozwód potem też dostanie i nikt go
    nie zmusi, żeby sobie życie od nowa organizował w pobliżu eks.
    --
    pieczywo zeby nie obsychalo trzymaj w wiadrze z woda
    a dluga rura z wrotka na kazdym koncu bedzie wspanialym samochodem
    dla węża /moofka/
  • 26.04.10, 13:48
    To rozwiazanie, ktore ma teoretycznie uwzględnioać prawa obojga
    rodzicow do dziecka - jako do rzeczy. Ktos zapomniał tu, ze
    najwazniejsze jest dobro dziecka, a nie rodziców. Poza absolutnymi
    wyjatkami, opieka naprzemienna jest dla dziecka fatalna, widzialam
    po znajomych, ktorzy tego próbowali. dziecko musi co tydzień
    dostosowywać sie do innych wymagań, godzin posilkow, często do
    innych dzieci i innego partnera. W rezultacie w obu domach jest
    gosciem (nowa rodzina i nowedzieci mają życie, w ktorym on nie
    bierze udziału), zapomina waznych rzeczy w drugim domu, rodzice tez
    nie są w stanie wszystkiego ogarnąć - klasówka w przyszłym tygodniu
    zaczyna być poza zainteresowaniami obojga...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 26.04.10, 13:56

    a co z wychowaniem w dwóch domach.

    Jeśli ja chce wychować dziecko tak, zeby sprzątało po sobie, nie
    pierdziało i dłubało w nosie przy stole, nie kłamało i nie
    przeklinało, a mój były ma to gdzieś (m.inn dlatego się z nim
    rozwiodłam)?

    Czy uczenie dziecka, że u mamy trzeba po sobie zmywać, a u taty
    mozna wrzucić do zlewu jest pedagogiczne?
  • 26.04.10, 14:00
    Wg pani psycholog - owszem, tak. Idealne rozwiązanie.
    --
    Żona właśnie mi przypomniała, że w ostatnim "Spotkaniu z balladą", Kathy Kirby
    śpiewała "Przeleć mnie, aż do gwiazd". Tymczasem nie ma takich lotów, nawet
    czarterowych, dostępnych dla przeciętnego obywatela.
  • 26.04.10, 14:05
    Psycholodzy maja jakis problem z postrzeganiem swiata i stąd ich
    dziwne teorie.
  • 26.04.10, 14:16
    No a co z nową rodziną taty? jak ma to wyglądać? Nie zawsze nowe żony są
    akceptowane przez dzieci, ich matkę, no i vice versa.
    Fajnie jak się lubią i dogadują, a co gdy jest inaczej? Nie zawsze jest tak
    różowo jak to sobie psychologowie wymyślają.
    Czy państwo będzie dopłacać do nowych mieszkań gdy ojciec nie ma warunków by
    stworzyć dziecku taki sam pokój jak ma u mamy?
    Ręce mi opadają po prostu gdy czytam o takich bzdurnych pomysłach.
    Czy teraz każdy psycholog ma coś z głową? Bo takie odnoszę wrażenie.
  • 26.04.10, 17:56
    alez w Szwecji taki model (no, moze bez przesady z tymi identycznymi
    pokojami) jest bardzo powszechny. Opinie rozne, sami Szwedzi widza w
    tym wady, gdy dziecko bez przerwy siedzi na walizkach, ale jak na
    razie nic lepszego nie wymyslono, zeby dziecko mialo mozliwosc
    utrzymywania relacji z obojgiem rodzicow. Odpada tez problem
    alimentow, poniewaz rodzice na rowni sprawuja opieke nad dzieckiem,
    przynajmniej dopoki chodzi o mieszkanie i wyzywienie, bo kupno
    odziezy, butow i podrecznikow to juz inna sprawa). Niektorzy rodzice
    po rozwodzie , zeby uniknac tego ciaglego podrozowania dziecka
    wynajmuja wspolne mieszkanie, w ktorym dziecko mieszka na stale, a
    rodzice sie wymieniaja, co jest ok, dopoki owi rodzice nie zakladaja
    nowych rodzin i nie pojawia sie uklad: moje dzieci- twoje dzieci-
    nasze dzieci.
  • 26.04.10, 18:00
    To, ze cos jest w Szwecji nie jest argumentem, zę jest dobre.
    Uwazam, zę dziecko powinno miec kontakt z obojgiem rodziców, ale
    jeszcze bardziej - powinno miec dom. Nie wyobrazam sobie doroslego
    człowieka funkcjonującego dobrze i potrafiącego wydajnie pracować,
    gdy nie ma żadnego miejsca, gdzie jest do końca "u siebie".
    To rozwiazanie jest rozwiązaniem dla rodziców - nie ma alimentów,
    jest kontakt z dzieckiem itd. Tylko dziecko w tym wszystkim staje
    sie czymś, czym trzeba sie sprawiedliwie podzielić, a nie odrebnym
    człowiekiem z własnymi potrzebami.
    Mieszkanie razem to nie jest, wbrew pozorom, dobre rozwiązanie.
    Każde dziecko liczy wtedy, ze rodzice jeszcze się zejdą, bedą razem
    i cierpi znacznie dlużej. Zamiast jednego rozwodu ma rozwód na raty,
    stałe falowanie nadziei i rozczarowań.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 26.04.10, 18:14
    Się podpiszę. Odsetek cierpiących na depresje i różne zaburzenia
    społeczno-adaptacyjne jest zdaje się w Szwecji wysoki?
    Tak jak napisała wyżej Burza - zakładanie, że ludzie, którzy sie są
    w stanie wytrzymać ze sobą pod jednym dachem nagle zaczną zgodnie
    współpracować, ustalać najdrobniejsze szczegóły i równo pokrywac
    wydatki jest chorą utopią.
    Przeprowadzanie się kolejno rodziców do trzeciego mieszkania w
    którym mieszka dziecko skutecznie uniemożliwia jakiekolwiek życie
    osobiste poza sporadycznymi kontaktami czysto seksualnymi.
    Uniemożliwia także posiadanie następnych dzieci.
  • 26.04.10, 18:21
    Uniemozliwia też dziecku normalny kontakt z obojgiem rodziców pod
    czujnym okiem tego drugiego...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 26.04.10, 18:27
    Pani psycholog nie wzięła chyba pod uwagę tego co powinno być najważniejsze w
    zapisie: Uważam za szkodliwe pomieszkiwanie tydzień u mamy i tydzień u taty -
    jak tobołek.


    --
    --------------------
    Si vis pacem, para bellum
  • 26.04.10, 21:07
    W sumie to jednak głęboko żenujące - w kraju, w którym jest PÓŁ
    MILIONA niepłacących alimenciarzy i instytucje państwowe nie są w
    stanie wyegzekwować od tych śmieci współfinansowania własnego
    potomstwa - zajmować się projektem nakazu opieki naprzemiennej.
    To jest prawdziwa porażka państwa - pół miliona okradających swoje
    dzieci bez żadnych realnych konsekwencji.
    Absolutnie nie wierzę w to, że panowie, którzy swój wkład w
    utrzymanie nastolatka wyceniają na 300 zł, będą mogli i chcieli
    angażować się w taką formę bycia rodzicem po rozwodzie. Będzie to
    tylko gra mająca na celu dop.... matce dziecka.
  • 26.04.10, 21:19
    A mnie jeszcze rozwalilo to, ze rozwód czesto nie jest bez
    przyczyny. Jak facet pije - to rozumiem, ze być moze sąd nie
    orzeknie opieki naprzemiennej. Ale sama mam przyklad dziewczyny, co
    się rozwiodła, bo mąż był pracoholikiem i w domu go nie widywała - i
    co? Ma dostać dzieci na polowe czasu? Po co?
    Znam też pana, ktory dostał opieke, m.in dlatego,z e żona opieka nie
    byla zainteresowana - i co? Dawać dziecko przymusowo?
    Czasem przyczyna rozwodu wyklucza możliwość przebywania dziecka u
    jednego z rodziców. Choćby odejscie do innej pani, ktora świadomie
    rozbiła małżenstwo i oczekujące dziecka - zmuszanie dziecka, aby
    polowę czasu mieszkało z niechetną mu macochą, świetny pomysł,
    zaiste.
    Podobnie chłopak lat 15 zamieszkujacy wraz z macochą lat 19.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.