Dodaj do ulubionych

Kolejny szpitalny koszmar

04.06.10, 16:08
W poniedziałek moja córka miała zabieg wycięcia migdałka. Nie
czytałam makabrycznych historii, nie czytałam o powikłaniach,szłam
do szpitala pełna dobrych myśli. Niestety,tego co przeszłyśmy, nie
życzę nikomu. ZAbieg z usypianiem i wybudzaniem trwał ok. 1,5
godziny, przeczuwałam, że dzieje się coś niedobrego, pytałam
pielęgniarek,odpowiadały,że muszą się skończyć kroplówki. Tyle,że
zdawałam sobie sprawę,że każde dziecko też kroplówki dostaje po
zabiegu nie trwało totyle czasu. W końcu przywieźli córkę ze
słowami: trochę podkrwawiała, więc ma trochę krwi w nosie i musi to
wydmuchiwać. Tyle, że córka była nadal półprzytomna i w takim stanie
to wydmuchiwanie było nierealne. Niestety, okazało się,że krew jest
nie tylko w nosie, ona odkrztuszała żywą krew, ze
skrzepami,spienioną, jak kaszlnęła drugi raz cała pościel była do
wymiany. Zaraz przybiegła pani dr, która ją operowała,siłą zmusiła
córkę do otwarcia buzi, jeszcze raz ją zbadała i okazało się, że
muszą być założone szwy, bo jest krwotok! DZiecko musiało być drugi
raz znieczulone! bo lekarka w trakcie zabiegu nie zatamowała
krwotoku. Nie mam siły pisać jak córka zachowywała się przez całą
noc po tych dwóch narkozach. WE wtorek jak ją wypisali do domu nie
była jeszcze sobąsad Najlepsze,że póbowano dać mi wypis, w którym nie
było słowa,że dziecko było drugi raz usypiane,nie było wyników
badania krwi, które zrobiono po krowotoku. Na moje żądanie
sprostowania wypisu odsyłano mnie od lekarza do lekarza, miałam
czekać aż skończą się operacje- czyli mneij więcej do 14,15 a była
godz. 11.W rozmowie z ordynatorem dowiedziałam się, że jak będę
chciała pełną dokumentację, tomi jej nie wydadzą, bo mogą ją wydać
tylko pacjentowi, a pacjentem jest przecież dziecko. CZy ja dobrze
uwważam, że ordynatorowi się coś pochrzaniło? Na moją prośbę o
przysłanie wypisu do domu ordynator powiedział, że on jest na to za
biednysmile Acha, i przeprosił mnie słowami: "jako ordynator pewnych
rzeczy nie dopilnowałem, za co bardzo panią przepraszam" Dziewczyny,
chodziło mu o wypis tylko, czy o całokształt? W szpitalu do momnetu
otrzymania wypisu starałam się być spokojna i opanowana, bo nie
chciałam dodatkowo denerwować córki, ale teraz gdy to wszystko
analizuję, to zaczynam wariować. Najgorsze jest ta totalna niewiedza
co się działoc dzieckiem na sali operacyjnej i popsad
Przed wypisem córkę badała lekarka, która nie miała pojęcia o
komplikacjach,o czym mi powiedziała. Nie uprzedzono mnie, że przez
kilka dni córka będzie wydalać niestrawioną krew i robić czarne kupy
z fragmentami krwi. Nie uprzedzono mnie,że będzie po zabiegu
strasznie kaszleć. A tak w wogóle zaczynam zastanawiać się czy był
sens tego zabiegu, bo chrapie tak jak chrapałasad

Jesteśmy z mężem w trakcie pisania pisma do dyrekcji szpitala o
wydanie dokumentacji, w tym karty znieczulenia, ponnieważ
dowiedzieliśmy się,że 1,5 godziny na taki zabieg to za długo i
prawdopodbnie córka za pierwszym razem była znieczulana 2 razy, więc
w sumie trzy. Na pewno tego tak nie zostawimy.

Prośba do Protozoa (nie wiem czy dobrze zapamiętałam nick), jeżeli
masz bronić tych lekarzy, to nie pisz lepiej nic.
Obserwuj wątek
    • kub-ma Re: Kolejny szpitalny koszmar 04.06.10, 16:42
      Sledziłam ten Wasz koszmar. Współczuję bardzo.
      Myślę, że sens zabiegu był, tylko pewnie potrzeba czasu, żeby to
      wszystko się uspokoiło w gardle. Córka ma szwy, a pierwszy zabieg
      też długo trwał, więc pewnie w gardle musi się to wygoić. Poza tym
      czytałam, że po takim usunięciu u niektórych dzieci schodzi katar,
      który był blokowany przez migdały.
      Zyczę zdrowia i wytrwałości.


      --
      "Atrakcyjność nie osłabia kobiet, nie poniża, przeciwnie, daje im
      siłę." Zofia Milska-Wrzosińska
          • azile.oli Re: Kolejny szpitalny koszmar 04.06.10, 17:42
            Bardzo Wam współczuję, córci bólu, a Tobie zmartwień. Sama zawsze
            źle funkcjonowałam , gdy dzieciom coś dolegało.
            Uważam, że sytuacja w szpitalu to skandal. Owszem, może się zdarzyć
            coś nieprzewidzianego, ale wtedy rodzice powinni być poinformowani,
            a dziecko pod szczególna opieką.
            Być może mała kaszle z powodu podraznienia , bo w końcu nie obyło
            się bez komplikacji. Gdyby się coś działo, to dzwoń na pogotowie,
            jeśli oddział jest zamknięty.
            Życzę zdrowia córci , a Tobie spokoju.
            • el_jot Re: Kolejny szpitalny koszmar 04.06.10, 18:02
              DZwoniłam do "mojego" szpitala, rozmawiałam z lekarką,powiedziała,
              żeby przyjechać po 18-tej, lepiej żeby zobaczył to lekarz. Kurcze,
              dlaczego zawsze po warszawskim szpitalu, musi być "poprawka" na
              oddziale dziecięcym w szpitalu powiatowym? ech..
            • el_jot Re: Kolejny szpitalny koszmar 04.06.10, 18:06
              azile.oli napisała:

              >
              > Uważam, że sytuacja w szpitalu to skandal. Owszem, może się
              zdarzyć
              > coś nieprzewidzianego, ale wtedy rodzice powinni być
              poinformowani,
              > a dziecko pod szczególna opieką.

              Dokładnie, córka mimo takich komplikacji została potraktowana jak
              dziecko, które po narkozie pospało dwie godziny i latało po
              korytarzu jakby nigdy nic. Z jednej strony ucieszyłam się, że
              puszczają nas na drugi dzień do domu,ale z drugiej strony
              zastanawiam się czy czy nie za szybko.
              >
              >
        • el_jot Re: Kolejny szpitalny koszmar 04.06.10, 22:23
          mamaivcia napisała:

          > > ale kaszel jest niepokojącym zjawiskiem i w takim wypadku
          mieliśmy przyjeżdżać
          > natychmiast do lekarza !
          Byliśmy w szpitalu na izbie przyjęć, nic się nie dzieje, kaszel może
          być od zaintubowania. Od zaintubowania też czasami pojawia się
          zapalenie płuc, przesymaptyczny lekarz powiedział, że dobrze że
          przyszliśmy.
        • beniusia79 wlasnie w takich momentach ciesze sie, ze nie 06.06.10, 10:09
          mieszkam w Polsce. nasza corka ´miala operacje robiona laserem. to,
          co mysmy przeszli po niej to pikus w porownaniu z waszymi
          problemami. tutaj przede wszystkim zaden lekarz w taki sposob nie
          potraktowalby pacjenta. wiem cos, bo corka byla juz kilka razy w
          szpitalu. ok, tu tez wiele rzeczy moznaby bylo wytknac szpitalowi,
          ale to nic w porownaniu z polska rzeczywistoscia jak widze. mala
          byla tez raz w polskim szpitalu i nigdy wiecej. nas zaczeto dopiero
          przyzwoicie traktowac gdy dowiedziano sie, ze jestesmy z Niemiec i
          ze to niemiecka kasa chorych im zaplaci za leczenie. wtedy nagle
          zaczeto z nami normalnie rozmawiac, przedtem to byla tylko
          pyskowka.. najgorsze bylo to, ze chcielismy wyjsc ze szpitala i
          czekalismy na pania ordynator, ta przyszla spozniona, odrazu
          stwierdzila, ze w pokoju jest balagan, miala czas zeby nam pokazac
          gdzie (akurat byly to rzeczy przoczone przez salowa), powiedziala,
          ze mamy posprzatac i ze wroci dopiero na samym koncu. myslalam, ze
          zabije. moje roczne dziecko darlo sie, my chcielismy juz wracac, ale
          trzeba bylo czekac kolo 2 godzin na p. ordynator.... dla mnie takie
          zachowanie jest nie do pomyslenia....
          • anyx27 Re: wlasnie w takich momentach ciesze sie, ze nie 06.06.10, 11:46
            Beniusia, polska służba zdrowia... nic dodać, nic ująć.

            Nam też jedna laryngolog kazała kiedyś wyciąć migdał. Bo tak. Profilaktycznie.
            Najsmieszniejsze, że młoda w ogóle nie choruje, jedynie co, to miewa okresowo
            alergie i kilka dni w roku katar jej leci i mówi przez nos. Najłatwiej skalpel i
            po sprawie.
    • kannama Re: Kolejny szpitalny koszmar 04.06.10, 17:40
      ja miałam usuwane oba migdałki. Po 4 dni od wycięcia dostałam krwotoku,
      straciłam dużo krwi, bo trudno było zatamować (krew spadła z 4.8mln na 2.9).
      Rano budzę się a oni mi zupę przynoszą. Tłumaczę, że nie powinnam jeść tylko
      dostać kroplówkę, to na mnie nakrzyczeli, że niby się lepiej znam czy co? W
      południe ledwo wstałam i dowlekłam się do pielęgniarek z żądaniem kroplówki.
      WRESZCIE któraś zerknęła w moją kartę i się okazało, że wcześniej nie zauważyła,
      że miałam krwotok i szycie w nocy. MYŚLAŁA, że ja już do domu. Na karcie
      oczywiście dostałam opis- zabieg bez powikłań. Chyba musiałabym się wykrwawić co
      by to było powikłaniem smile Ja byłam dorosła, więc problemu nie robiłam. Ale jakby
      taka sytuacja dotyczyła mojego dziecka jak w Twoim przypadku na pewno bym
      dochodziła prawdy. A o chrapanie się nie martw. Pewnie jeszcze wszystko obrzęknięte.
      • kazet.1 Re: Kolejny szpitalny koszmar 04.06.10, 20:34
        teraz to się wystraszyłam, bo moja czteroletnia córka ma usunięcie migdałka w
        czwartek. na szczęście w prywatnej klinice chociaż na NFZ. warunki są świetne,
        super lekarka, którą już poznałyśmy, osobny pokój dla mnie i córki, pielęgniarka
        tylko dla nas i żadnego kłucia dziecka przed narkozą. ale i tak jestem w strachu
        i w nerwach. mam nadzieję, że nic takiego się nie stanie.
        • em_i3 Re: Kolejny szpitalny koszmar 04.06.10, 21:06
          załączam ustawe o prawach pacjenta
          www.nfz.gov.pl/new/index.php?katnr=2&dzialnr=5&artnr=3831
          Jako opiekun masz prawo do pełnej dokumentacji, co najwyżej mogą od Ciebie wziąć
          za ksero, stawka jest ustalona w ustawie.
          Nie daj się i nie wychodź bez dokumantacji, lub dzwoń przy nich do NFZ.
          • el_jot Re: Kolejny szpitalny koszmar 04.06.10, 22:20
            Dzięki za ustawę, jest dokładnie tak jak myślałambig_grin a pan ordynator
            chyba chce coś ukryćsad Wyszłam ze szpitala bez wypisu, piszemy do
            dyrektora szpitala pismo o wydanie dokumentacji, oczywiście do NFZ o
            wszystkich nieprawidłowościach, które zaobserwowałamsmile
            • montechristo4 Re: El_jot walcz! 04.06.10, 22:43
              Jeżeli każdy będzie kulił ogon pod siebie, to nigdy nie będzie
              normalnie. Mój syn dwa lata temu miał wycinane migdałki w
              Kajetanach. Też niestety wystąpiły powikłania - krwotok, założenie
              balonika tamującego. Nam tłumaczono, że to z powodu ogromnego,
              przerośniętego migdała, który usuwali i dwóch równiez przeośniętych
              normalnych, które zostały przycięte.
              Po operacji byłam cały czas z synem, to ja zauważyłam krwotok.
              Róznica jest taka, że nie widziałóam syna jakieś pół godziny przy
              pierwszej operacji i pół przy drugiej. Poza tym, nikt mnie nie
              okłamywał. Lekarze wydając wypis "bez powikłań" automatycznie
              uchylają się od odpowiedzialności, gdyby coś się wydarzyło kilka dni
              po zabiegu w domu.
              Bardzo Ci współczuję, ale zbierz siły i zawalcz. Można zrozumieć
              powikłania - zdarza się, ale kłamstwo i zatajanie to.... przez
              grzeczność nie napiszę, co mi się ciśnie na usta.
              Jeszcze jedno - gdybyś miała ochotę na podpowiedź co zrobić, jakie
              masz prawa i jak to wygląda od strony prawno-urzędniczej - pisz na
              priv. Pomogę.
              --
              Dla mężczyzn, przepis na udane małżeństwo: żona ma zawsze rację,
              teściowa zawsze chce dobrze smile
              • el_jot Re: El_jot walcz! 04.06.10, 23:19
                montechristo4 napisała:

                > Jeżeli każdy będzie kulił ogon pod siebie, to nigdy nie będzie
                > normalnie.
                Nie,na to sobie nie pozwolęwink

                Mój syn dwa lata temu miał wycinane migdałki w
                > Kajetanach. Też niestety wystąpiły powikłania - krwotok, założenie
                > balonika tamującego. Nam tłumaczono, że to z powodu ogromnego,
                > przerośniętego migdała, który usuwali i dwóch równiez
                przeośniętych
                > normalnych, które zostały przycięte.

                Mnie lekarka też powiedziała, że trzeci migdał córka miała ogromny.
                > Po operacji byłam cały czas z synem, to ja zauważyłam krwotok.
                > Róznica jest taka, że nie widziałóam syna jakieś pół godziny przy
                > pierwszej operacji i pół przy drugiej. Poza tym, nikt mnie nie
                > okłamywał. Lekarze wydając wypis "bez powikłań" automatycznie
                > uchylają się od odpowiedzialności, gdyby coś się wydarzyło kilka
                dni
                > po zabiegu w domu.

                Mało tego, lekarka którą dorwałam na początek, próbowała mi wmówić,
                że zapis : wykonano wycięcie migdałka i przycięcie bocznych zawiera
                też info o ponownej operacji i zalożeniu szwówbig_grin Sorry, ale opier...
                ją tak, że wszyscy patrzyli co się dzieje a lekarka uciekła.


                > Bardzo Ci współczuję, ale zbierz siły i zawalcz. Można zrozumieć
                > powikłania - zdarza się, ale kłamstwo i zatajanie to.... przez
                > grzeczność nie napiszę, co mi się ciśnie na usta.

                To k..stwo

                > Jeszcze jedno - gdybyś miała ochotę na podpowiedź co zrobić, jakie
                > masz prawa i jak to wygląda od strony prawno-urzędniczej - pisz na
                > priv. Pomogę.
                Ok, dzięki serdeczne, napiszę na privsmile
            • czar_bajry Re: Kolejny szpitalny koszmar 05.06.10, 14:04
              Miałaś pecha trafić na niekompetentnych lekarzy.Współczuję i życzę zdrowia dla
              córki.
              jak już kiedyś pisałam ja mam pozytywne doświadczenia z lekarzami albo tak
              dobrze trafiam albo jednak nauka w medyku do czegoś się przydałasmile
              Nie daję robić z siebie " głupiej" i wmawiać sobie że tak ma być.
              Moja córka miała usuwany trzeci migdał 13 lat temu i wtedy zabiegi
              przeprowadzano w znieczuleniu miejscowym podając wcześniej głupiego jasia.
              Zabieg bez komplikacji wypis następnego dnia rano a jako kuracja zalecenie
              jedzenia lodówsmile- dziecko zachwycone.
              Wiem może powiecie ze to nieludzkie że lepiej w narkozie ale ja zdania nie
              zmieniłam i nie zmienię- narkoza tylko wtedy kiedy jest bezwarunkowo konieczna i
              nic po za tym, są zabiegi które można wykonać bez znieczulenia ogólnego.
              To samo było z moim synkiem już na noworodkach logopeda stwierdził że młody ma
              za krótkie wędzidełko podjęzykowe i zamiast tak jak kiedyś to robiono podciąć je
              jeszcze na oddziale to miałam czekać ze może się rozciągnie. Nie rozciągnęło się
              i trzeba było podciąć, ok ale wszędzie gdzie się zgłaszałam to słyszałam że
              zabieg w narkozie, no rzesz qrwa mać sam zabieg trwa 2 min i mam dziecko usypiać
              do tego?
              Niedoczekanie, droga była długa, byłam w Damianie, dostałam się do Kajetan w
              wersji przyspieszonej ale chciałam ew. prywatnie ale bez narkozy a tu kicha
              wszędzie w narkozie. Szukałam długo ale udało się i dostałam namiary na prywatną
              przychodnię działającą przy Niekłańskiej gdzie miły pan doktor załatwił sprawę w
              ciągu minuty, dziecko nie jęknęło gdyż nie zdążyłosmileA za całość zapłaciłam 80 zł
              co było dla mnie szokiem przy cenie jaką chciałam zapłacić np. w Damianietongue_out
              Wiem że niekoniecznie na temat napisałam ale tak jakoś mnie naszłosmile
    • lilka69 el-jot- to moze maz? 05.06.10, 11:47
      co za infantylnosc , zeby od razu byc nastawionym przeciwko wszytskim lekarzom!

      mastepnym razem popros meza, zeby sam usunal przerosniety migdalek kuchennym
      nozem. a tkanka chlonna czasem znowu przerasta wiec moze sie zdarzyc , ze bedzie
      maz mial mozliwosc lepiej wywiazc sie z zadania.
      • dziub_dziubasek Re: el-jot- to moze maz? 05.06.10, 11:56
        Lilka czy ty czasem choć trochę pomyslisz zanim coś napiszesz?
        czyli Twoim zdaniem jest ok, ze lekarze w tym szpitalu oszukiwali matkę, że
        wydali nieprawdziwy wypis (za coś takiego to chyba prokurator grozi) i że
        odmówili jej wglądu do dokumentacji dziecka?
        Postaw się w jej sytuacji- jakby to był Twój ukochany synek to byś już pewnie
        front zmieniła.
      • czar_bajry Re: el-jot- to moze maz? 05.06.10, 13:46
        lilka nie pisz głupot dla samego pisania.
        Lubisz być kontrowersyjna ale tym razem to niesmacznie Ci wyszło.
        Czy to tak trudno zrozumieć że nie każdy pracownik służby zdrowia jest w porządku.
        • lilka69 Re: el-jot- to moze maz? 05.06.10, 21:20
          oczywiscie, ze nie kazdy jest w porzadku czar bajry ale wymowa wypowiedzi el jot
          nie jest rzeczowa i logiczna ale jest platanina rozemocjonowanej matki
          obrazonej na lekarzy. akurat zdaje sobie sprawe, ze w takich okolicznosciach
          trzeba zachowywac zimna krew.
          • czar_bajry Re: el-jot- to moze maz? 06.06.10, 00:10
            a jaka ma być? przecież post pisała właśnie rozemocjonowana matka którą lekarze
            potraktowali jak idiotkę.
            Niestety wielu lekarzy traktuje rodziców jak zło konieczne a wszelkie informacje
            są im udzielane z łaski- bo po co przecież to laik i tak nie zrozumie tego co
            pan lekarz mówi.
            Niestety trudno im zrozumieć że to nie zabawa w Boga a rodzic ma prawo wiedzieć
            co się dzieje.Nawet jak coś poszło nie tak- co się zdarza to obowiązkiem lekarza
            jest poinformowanie pacjenta a w przypadku dziecka jego opiekuna o tym co zaszło.
            Jak już pisałam wcześniej osobiście mam raczej dobre kontakty ze służbą zdrowia
            i tylko raz lekarz w szpitalu chciał mnie oszukać a dokładniej zataić to co
            sknocił- a tu zonk nie udało się.
          • el_jot Re: el-jot- to moze maz? 06.06.10, 20:10


            Lilka, zapewniam cię,że wtedy kiedy to było konieczne, czyli kiedy
            córka miała krwotok i wieźli ją na salę, aby ją po raz trzeci
            znieczulić, żeby zatamować krwotok, byłam spokojna i opanowana,
            nawet się sobie sama dziwiłam, że tak potrafię. Owszem, nerwy mi
            puściły jakk zobaczyłam wypis, który próbowali mi dać. Ale uważam,
            że miałam prawo tak się zachować wobec takiego zachowania lekarzy,
            zwłaszcza kiedy usłyszłam,że nie będzie zapisu o ponownej operacji.
            Przyznasz, że jest to próba oszustwa, prawda? A ten twój wpis, w
            świetle tego, że niedawno na innym wątku pisałaś, że wycinanie
            migdałka tylko i wyłącznie prywatnie, jest zwykłym skur...m
        • monisia98 decyzja 05.06.10, 19:33
          to co przeczytalam szokowalo mnie calkowicie ! nie chce cie
          krytykowac to byla twoja decyzja co do wyciecia migdalka - jeszcze
          kiedy mieszkalam w pl mialam identyczna sytuacje z moim synkiem -
          przerosniety migdal i ciagle infekcje i anginy nie konczonce sie
          antybiotyki ! pani doktor zaproponowala nam dokladnie to samo czyli
          wyciecie jego - na co ja sie nie zgodzilam !!! i bedac z taba
          szczera dobrze zrobilam w wieku ok 6,5-7 lat migdal zanikl i
          skonczyly sie nasze bezpowrotne klopoty. Jedynie co stosowalam to
          lekarstwa na uodpornienie. Takze badzo wspolczuje twojej malej i
          horroru jaki zafundowalas sobie ! Zycze zdrowia.
          Tym bardziej ze wyciecie migdala nie gwarantuje wcale tego ze
          dziecko znowu nie bedzie ci chorowalo.
          • el_jot Re: decyzja 05.06.10, 19:50
            U mojej córki nie chorowanie było najgorsze,ale chrapanie i bezdechy
            senne,co też było zagrożeniem życia. Potem doszły jeszcze non stop
            zapalenia węzłów chłonnych, spowodowane właśnie przrośniętym
            migdałkiem. Dzieci są różne, różne są powody wycinania,gdyby twoje
            dziecko ogłuchło z powodu migdałka też byś czekała aż sam uschnie?
            U niektórych dzieci usycha dopiero w wieku 12 lat, nie wyobrażam
            sobie czekać tyyyle lat, bo u córki było by to życie dużo gorszej
            jakości: niewyraźnie mówiła, żle wymawiała,niedługoidzie do szkoły,
            takie dziecko gorzej się uczy, nie mówiąc o ciągłuch nieobecnościach
            w ksozle.Migdał był ogromny i cały czas się wydawało,że ma katar, a
            kataru nie miała. Na dodatek migdał strasznie urósł w ciągu ok. pół
            roku,bo w sierpniu na kontroli był w miarę, nie do wycięcia. Acha,
            było kilka nocy, w czasie których córka się dusiła, właśnie z powodu
            migdałka. Czy nadal uważasz nie powinnam wycinać?
            • el_jot Re: decyzja 05.06.10, 19:52
              I jeszcze jedno: ciągłe infekcje nie są teraz bezwzględnym
              wskazaniem do wycinania migdałka, są nimi właśnie: chrapanie,
              bezdechy oraz pogorszenie słuchu.
              • kub-ma Re: decyzja 05.06.10, 20:03
                Dokładnie. Nam też powiedziano, że bezdech i pogorszenie słuchu są
                bezwzględnym wskazaniem do usunięcia.
                W pierwszym przypadku dziecko nie ma fizjologicznego snu. Jak długo
                w takiej sytuacji można czekać? W przypadku słuchu to samo.


                --
                "Atrakcyjność nie osłabia kobiet, nie poniża, przeciwnie, daje im
                siłę." Zofia Milska-Wrzosińska
                  • kub-ma Re: decyzja 05.06.10, 21:02
                    Moje dziecko ma 2 lata i 3 miesiąca i już kwalifikuje się do
                    operacji. Widzę jak się męczy bo ma przerośnięty trzeci migdał i
                    bardzo duże boczne. Choruje niemal ciągle. Lekarstw łyka tyle, że
                    muszę mieć zapisane na lodówce, żeby nie zapomnieć. Na zmniejszenie
                    migdałów też, a efekt żaden, a nawet po każdej infekcji migdały
                    większe. W nocy odchyla główkę do tyłu tak, że ma ją prawie pod
                    kątem prostym, bo mu lepiej oddychać. Czy też pozwoliłabyś dziecku
                    żeby się tak męczyło?

                    --
                    "Atrakcyjność nie osłabia kobiet, nie poniża, przeciwnie, daje im
                    siłę." Zofia Milska-Wrzosińska
              • monisia98 Re: decyzja 05.06.10, 20:35
                nie jestem lekarzem , nie znam historii choroby twojego dziecka ,
                ale pomimo ciezkiej sytuacji mojego syna (chrapanie w nocy, ciagly
                katar, zapalenia ucha i to ze mogl ogluchnac ) - nie zgodzilam sie
                na operacje - wiem ze pani laryngolog podawala mu syropy na
                uodpornienie i kropelki na zmniejszenie migdalka u nas pomoglo - tzn
                nie powiekszal sie wiec bylo ok .
                lekarstwa wystarczyly aby nie musial isc na operacje mimo ze inni
                lekarze nadal twierdzili ze jest to konieczne.

                • el_jot Re: decyzja 05.06.10, 20:50
                  U nas nie pomogło. I uważam,że decyzja o wycięciu migdałka była
                  słuszna, zwłaszcza, że 5 doba po zabiegu i widzę poprawę w mówieniu,
                  spaniu,węzły nie są powiększone i mam nadzieję, że za dwa tygodnie
                  się nie powiększą i nie trzeba będzie dawać antybiotyku, jak do tej
                  pory. A twierdzenie , że na własne życzenie sobie horror zgotowałam
                  jest chamstwem, bo nie ja sobie ten horror zgotowałam tylko
                  niekompetentni i nieodpowiedzialni lekarze.
                  • monisia98 Re: decyzja 05.06.10, 21:01
                    >>Takze badzo wspolczuje twojej malej i
                    horroru jaki zafundowalas sobie ! Zycze zdrowia.<<

                    Chyba nie zrozumialas mojego przekazu ....wcale nie mialam zamiaru
                    cie krytykowac co napisalam w pierwszych zdanich swojej opinii ,
                    mialam na mysli ze jest mi ciebie i twojej malej zal z tego powodu
                    to przeszlas i przezylas ... bo zdaje sobie sprawe jak to boli
                    widzac jak cierpi twoje dziecko i nie wiele mozesz zrobic.
            • beamek8 Re: decyzja 05.06.10, 20:48
              Mamabasia, takie posty autorce nie pomagają. Córka na pewno szybko dojdzie do
              siebie. Trzeba przyznać, że bardzo wielu polskim lekarzom brakuje elementarnych
              zasad wychowania i szacunku do człowieka, co sprawia, że wszelkie kontakty z
              zawodem medycznym są kilka razy bardziej stresujące niż powinny. Któryś z
              lekarzy powinien był znależć czas na wyjaśnienie wszystkiego i uspokojenie obaw.
              • el_jot Re: decyzja 05.06.10, 20:52
                beamek8 napisała:

                > Mamabasia, takie posty autorce nie pomagają. >
                Nie ma to jak poprawić sobie samopoczucia czyimś kosztem i
                podreperować własne ego. Po kilku latach bycia na tym forum zdążyłam
                się do tego przyzwyczaić. A córka ma się już lepiejsmile
                • gabrielle76 Re: decyzja 05.06.10, 21:18
                  moje dzieci nie miały nigdy problemu z migdałami, ale dzieci koleżanek owszem,
                  kazda zadowolona z zabiegu i mysle ze autorka watku podjeła słuszna decyzje a
                  koszmar jej i jej córce zafundowali lekarze.

                  Autorko ciesze sie ze córcia lepiej smile
            • zebra12 Mamabasia 06.06.10, 08:16
              No to nie świadczy najlepiej o Tobie. Moja córka straciła całkowicie
              słuch od przerośniętego migdałka. Lekarz stwierdził, że jeśli się
              jej szybko nie zoperuje, to nerw słuchowy będzie uszkodzony na
              stałe. Teraz wyobraź sobie, że to Twoje dziecko. I jest głuche.
              Zaczyna więc wolniej się rozwijać. Potem uczysz je migowego. W końcu
              kończy szkołę dla głucho-niemych. Dorasta i dowiaduje się, że swoją
              niepełnosprawność zawdzięcza mamie, która kiedyś tam, gdy miało 3
              latka, nie zgodziła się na operację...
              --
              http://www.dziecionline.pl/grafika/animowane/zabka.gif
              • mamabasia Re: Mamabasia 06.06.10, 08:28
                Zebro- trafiłam na lekarzy którzy potrafili lekami doprowadzić do
                zmniejszenia migdałów, słuch w porządku, kontrolujemy co pół roku.
                Podreperowali mu odporność, choruje mało.
                Nie jestem lekarzem ale dla niektórych chyba najłatwiej chwycić za
                skalpel. Dla mnie skalpel to ostateczna ostateczność kiedy nie ma
                już innej opcji lub kiedy jest stan ostry zagrażający życiu.
                Masz rację, to moje dzieci i moje decyzje. Wbrew temu co napisała
                autorka postu nie chciałam sobie poprawiac samopoczucia ale pokazać
                być może innym mamom że można inaczej walczyć z migdałami. Może
                komus tez uda sie uniknąć operacji.
                • kropkacom Re: Mamabasia 06.06.10, 08:33
                  Twoim zdaniem faszerowanie dziecka medykamentami, które nie wiadomo czy
                  zadziałają jest takie super? Każda decyzja niesie ryzyko. Twoja też.
                  --
                  "Masz prawo zachować milczenie, chociaż raz z niego skorzystaj"
                    • kropkacom Re: Mamabasia 06.06.10, 08:38
                      Ty się boisz a konsekwencje ponosi jakby co dziecko. Także nie masz się czym
                      chwalić w sumie.
                      --
                      "Masz prawo zachować milczenie, chociaż raz z niego skorzystaj"
                      • mamabasia Re: Mamabasia 06.06.10, 08:45
                        Jakbyś niedoczytała moje dziecko po leczeniu nie ma już kłopotów z
                        migdałami a dzięki możliwości wyboru- leczenie czy zabieg uniknęło
                        zabiegu.
                        Czasami jest alternatywa dla zabiegu.
                        Autorce współczuje przejść.
                        • kropkacom Re: Mamabasia 06.06.10, 08:50
                          Doczytałam, że jest ok. Nie rozumiem czemu kwestionujesz decyzje autorki?
                          Zwłaszcza, że dziciak już po zabiegu. Rozumiem jakby pytała o zdanie przed a
                          teraz to bicie piany jedynie. Chciałam tez abyś zrozumiała, że każda decyzja to
                          jakieś ryzyko.
                          --
                          "Masz prawo zachować milczenie, chociaż raz z niego skorzystaj"
                • zebra12 Re: Mamabasia 06.06.10, 09:01
                  A to spoko, bo zrozumiałam z Twojego postu, że choćby nie wiem co,
                  to Ty się na operację nie zgodzisz. Moje drugie dziecię operacji
                  unieknęło, bo wystarczyła farmakologia. Trzecie jak na razie nie ma
                  problemów z migdałkami. Za to już drugi raz z uchem.
                  --
                  http://www.dziecionline.pl/grafika/animowane/zabka.gif
    • zebra12 Protozoa, a gdzieżesz ty???? 06.06.10, 08:06
      Jeszcze nie widziała watku? Czy nabrała wody w usta?
      Współczuję Ci szczerze el_jot. Zwłaszcza, że miałam podobne
      doświadczenia z medykami. Też zchrzanili wypis, tez nie chcieli
      poprawić. Śmiali się ze mnie, że przenosze dziecko do innego
      szpitala i ironicznie życzyli powodznia i z Bogiem...
      Obyście już teraz natrafiali na dobrych lekarzy, z powołania. I
      zdrowia dla małej.
      --
      http://www.dziecionline.pl/grafika/animowane/zabka.gif
    • miastowa27 Re: Kolejny szpitalny koszmar 06.06.10, 15:47
      ja nie wiem, mialam wycinanego migdalka blisko 25 lat temu, be
      znieczulenia (moze wacikiem smile)
      nie bylo zanych komplikacji, a juz na pewno nien kszlałam
      nikt mie nie znieczulał, nie było narkozy, intubacji i tego całego
      cyrku na żywca
      wspominm dobrze, wyplułam tylko coś do miseczki i wróciłam do
      pokoju, zastanawiajac sie czy w teleexpresie bede, bo tam ciagle
      szpitale pokazuja
      dla mnie narkoza to ostatecznosc ostatecznosci
      chociaz ie wiem co bym wybrala dla swojego dziecka, gdybym miała
      wyór i gdybym miala dziecko wink
    • el_jot Re: Kolejny szpitalny koszmar 07.06.10, 09:33
      Dziewczyny dzięki za wszystkie słowa otuchysmile
      Córa poszła dzisiaj do przedszkola, mam nadzieję, że nie rozchoruje
      się za trzy dni. Czuje się już normalnie, lepiej niż przed
      zabiegiem, nie ma kluchy w gardle, węzły są po raz pierwszy od
      lutego normalnesmile Nie ma bezdehów, większość nocy przesypia bez
      chrapania,troszkę jeszcze jej coś spływa do gardła ale momentami
      śpi z zamkniętymi ustami.Zdaję sobie sprawę, że trzeba będzie trochę
      poćwiczyć, żeby nauczyła się oddychać przez nos. Mimo ciężkich
      przeżyć nie żałuję teraz, że zdecydowałam się na zabieg.
    • slonko1335 Re: Kolejny szpitalny koszmar 07.06.10, 09:37
      Współczuję przeżyć. Także kilka razy przeżyłam koszmar szpitalny (różnie w
      karcie wypisowej nie było wielu informacji o badaniach, zabiegach, zmianie
      antybiotyku, reakcji alergicznej na podany probiotyk i zarażeniu rota w
      szpitalu), wypisywałam dziecko na żądanie, dziecko miało traumę jeszcze długi
      czas. Masz rację nie zostawiaj tego ot tak sobie, ja też już na takie sprawy nie
      przymykam oczu, może jakby wszyscy coś robili to by coś się zmieniło w tej
      chorej służbie zdrowia...

      Też wisi nad synem operacja migdałka i drenaż uszu, na razie próbujemy
      farmakologicznie a po tym jak przeczytałam Waszą historię pięć razy się
      zastanowię i kilka razy skonsultuję jeżeli padnie decyzja o wycinaniu,
      eh....żeby człowiek nie mógł zaufać lekarzowi...
      --
      A.(2006), S.(2008)
    • anorektycznazdzira el_jot powiedz proszę 07.06.10, 20:29
      na czym polegają nocne duszności. Mój syn dużo choruje i trochę
      chrapie, słuch normalny (raczej) bezdechów nie zauważyłam- ale nie
      stoję przy nim przez całą noc, tylko śpię we własnym łóżku. Czasem śpi
      niespokojnie, ale zawsze mam wrażenie, ze to sny a nie brak tlenu uncertain

      Jakoś nie palę się do wycinania migdałka, z różnych względów, nie
      znoszę narkoz, za słabe nerwy mam. Po czym poznać, ze TRZEBA wycinać,
      bo ze u mojego MOŻNA, to już wiem uncertain.
      • el_jot Re: el_jot powiedz proszę 07.06.10, 20:44
        U mojej córki to było tak jakby nie mogła złapać powietrza przez
        sen, wydawało się jakby miała całkowicie zapachany nos, cały czas
        jej coś przeszkadzało a kataru nie miała. Chrapała jak stary chłop,
        najgorsze były bezdechy. Kiedyś moją znajomą poprosiłam,żeby
        przyszła na chwilę do córki jak córka spała. Jak przyjechałam
        znajoma powiedziała, że więcej z nią nie zostanie, nie wiedziała czy
        Mała w końcu złapie powietrze i odetchnie,czy budzić ją,żeby złapła
        powietrze.
    • protozoa Re: Kolejny szpitalny koszmar 08.06.10, 14:51
      Tak, bedę broniła lekarzy!
      Każdy, ale to każdy zabieg może łączyć się z powikłaniami na które absolutnie
      nit nie ma wpływu. I gdyby lekarz bał sie takich powikłań nie powinien brać noza
      do ręki.
      Czasem powikłanie jest do wykrycia natychmiast po zabiegu, czasem, niestety,
      dopiero po dobie lub dłuzej. Ważne, zeby zadziałać. I to skutecznie.
      Pisać skargi możesz do każdego: ordynatora, dyrekcji, Rzecznika Praw Pacjenta,
      ministra, premiera czy p.o. prezydenta - papier zniesie wszystko.
      • martishia7 Re: Kolejny szpitalny koszmar 08.06.10, 15:12
        > Każdy, ale to każdy zabieg może łączyć się z powikłaniami na które absolutnie
        > nit nie ma wpływu.

        To fakt.
        Ale nie-pisanie w dokumentacji medycznej o tym, że pacjent był drugi raz
        usypiany i miał kolejny zabieg już nie jest OK.
        • grzalka Re: Kolejny szpitalny koszmar 08.06.10, 18:20
          ze staży na oddziałach zabiegowych pamiętam, że dokumentację (czyli wypisy,
          obserwacje itd) trzaskali stażyści, bo zabiegowcy nie mieli na to czasu- może
          stąd te przekłamania w karcie informacyjnej
          --
          Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy
          wyczerpią już wszystkie inne możliwości
          • el_jot Re: Kolejny szpitalny koszmar 08.06.10, 19:00
            grzalka napisała:

            > ze staży na oddziałach zabiegowych pamiętam, że dokumentację
            (czyli wypisy,
            > obserwacje itd) trzaskali stażyści, bo zabiegowcy nie mieli na to
            czasu- może
            > stąd te przekłamania w karcie informacyjnej

            Nie, tam nie było stażysty. Poza tym ordynator powiedział, że on
            wszystko pisze sam i nie ma żadnej sekretarki.
      • el_jot Re: Kolejny szpitalny koszmar 08.06.10, 18:40
        protozoa napisała:

        > Tak, bedę broniła lekarzy!
        > Każdy, ale to każdy zabieg może łączyć się z powikłaniami na które
        absolutnie
        > nit nie ma wpływu. I gdyby lekarz bał sie takich powikłań nie
        powinien brać noz
        > a
        > do ręki.

        Ale ja nie o ten krwotok mam pretensje. Mam pretensje, ze nie
        wytlumaczyli dlaczego dziecko było 1,5 godz. na sali operacyjnej i
        pop, a przedw wszystkim próbowali mi dać nieprawidłowy wypis.

        > Czasem powikłanie jest do wykrycia natychmiast po zabiegu, czasem,
        niestety,
        > dopiero po dobie lub dłuzej. Ważne, zeby zadziałać. I to
        skutecznie.

        No i zadziałali, skutecznie na szczęście.

        > Pisać skargi możesz do każdego: ordynatora, dyrekcji, Rzecznika
        Praw Pacjenta,
        > ministra, premiera czy p.o. prezydenta - papier zniesie wszystko.
        Jakbyś przczytała moje wpisy, to byś wiedziała, że ordynator odmówił
        wysłania do domu poprawionego wypisu, do dr już napisałam o pełną
        dokumentację, ma zas...ny obowiązek wydać matce dziecka
        dokumentację.
        • protozoa Re: Kolejny szpitalny koszmar 09.06.10, 04:29
          Zbyt długo pracuje, aby uwierzyć, ze ordynator robi sam, osobiście wypisy. Takie
          opowieści możesz snuc u cioci na imieninach albo emamom , które podsycają sie
          wzajemnie w nienawiści do lekarzy.
          Nikt nie ma żadnego interesu, żeby dawać nieprawidłowy wypis. Jeśli mi
          wytłumaczysz po co miałby to czynić to punkt dla Ciebie. No chyba, ze węszych
          jakiś spisek, ale to juz Twój kłopot.
          Prawdopodobnie - i piszę to jako zabiegowiec- było tak. U dziecka nastapiły
          jakies powikłania, nieprzewidziane, bo człowiek nie jest komputerem, każdy
          organizm reaguje inaczej. Zauważono w porę, reoperowano, dziecko było powtórnie
          znieczulane- bo musiało. Trwało to chwilę, bo wszystko było dokładnie
          sprawdzane. I....koniec. Wszystko dobrze się skończyło, papiery zostały wydane .
          No, ale e-mama musi odreagowac pooperacyjny stres wyżywając się na lekarzach. I
          potem dziwicie się, że Was nie lubimy. Osobiście, gdy ktos do mnie przychodzi z
          podobnymi historiami to tłumaczę mu z pół godziny w sposób, którego nie jest
          wstanie zrozumieć. I mam dzika satysfakcję jak siedzi z rozdziawioną japą i
          najpierw wrzeszczy a ja jestem uprzedzająco miła, sympatyczna, proponue wodę,
          herbatę itd więc sie uspakaja i próbuje dyskutowac, ale wiedzy brakuje, więc
          plecie trzy po trzy.
          • slonko1335 Re: Kolejny szpitalny koszmar 09.06.10, 06:50
            > Nikt nie ma żadnego interesu, żeby dawać nieprawidłowy wypis.

            może z jakiegoś powodu ma?

            Moja córka jak miała półtora roku trafiła do szpitala z ZUMem. Mieliśmy posiew z
            antybiogramem a lekarka niestety źle go odczytała i dziecku podano antybiotyk na
            które bakteria jest niewrażliwa. Zauważył to jeden ze studentów dzień później na
            obchodzie. Bez poinformowania nas antybiotyk oczywiście zmieniono i w żywe oczy
            próbowali się wyprzeć, wmawiano nam, że nic takiego nie miało miejsca. Pod
            koniec leczenia 10 dni od podawania antybiotyku córka na oddziale zaraziła się
            rotawirusem dostała enterol na który jak się później okazano jest uczulona, na
            drugi dzień całą ją wysypano. Lekarka stwierdziła, że to reakcja alergiczna na
            antybiotyk i znowu go zmieniła, oczywiście poprawy nie było. Co lekarz
            wysłuchiwałam innych diagnoz na temat tego co ma moja córka a więc, że ma
            różyczkę, odrę, trzydniówkę, wirusówkę. Stwierdzono, że nie można jej zabrać do
            drugiego szpitala na badanie ginekologiczne bo ma chorobę zakaźną i zaraża,
            choroba zakaźna nie przeszkadzała jednak w tym aby na tej samej sali umieścić
            zdrowe dziecko które przyszło do szpitala na jeden dzień na diagnostykę. Nikt
            mnie nie słuchał, że być może wysypka jest reakcją na enterol, że wcześniej tego
            nie dostawałąa, że nic w szpitalu nowego do jedzenia jej ie dałam. Na enterol
            nie można mieć uczulenia i koniec. W końcu dyżur miała normalna lekarka, jak jej
            powiedziałam o swoich podejrzeniach natychmiast kazała odstawić enterol i bingo
            - różyczka, odra i trzydniówka w jednym zniknęły....
            Myślisz, że cokolwiek z tego było w wypisie? Po aferze ze źle odczytanym
            antybiogramem poprosiliśmy o kartę z zaleceniami lekarskimi, dziwnym trafem
            akurat zginęła.....
            --
            A.(2006), S.(2008)
          • kub-ma Re: Kolejny szpitalny koszmar 09.06.10, 08:13
            protozoa napisała:

            > Zbyt długo pracuje, aby uwierzyć, ze ordynator robi sam, osobiście
            wypisy. Taki
            > e
            > opowieści możesz snuc u cioci na imieninach albo emamom , które
            podsycają sie
            > wzajemnie w nienawiści do lekarzy.


            Protozoa, ktoś pisze o swoich przeżyciach i ten komentarz jest
            niestosowny.
            Ty też masz kiepskie zdanie np. o nauczycielach (jak wiele innych
            emam), masz doświadczenia w kontaktach z nimi. Gdybyś przytoczyła
            jakieś wydarzenie a ja bym stwierdziła, że zbyt długo pracuję i nie
            wierzę w to? A poza tym podsycasz uprzedzenia do nauczycieli? Tylko,
            że ja nigdy bym tak nie napisała, bo wiem, że ludzie (i nauczyciele)
            są różni.
            Nie znasz autorki, nie masz podstaw, żeby jej nie wierzyć.
          • el_jot Re: Kolejny szpitalny koszmar 09.06.10, 08:42
            protozoa napisała:

            > Zbyt długo pracuje, aby uwierzyć, ze ordynator robi sam, osobiście
            wypisy. Taki
            > e
            > opowieści możesz snuc u cioci na imieninach albo emamom , które
            podsycają sie
            > wzajemnie w nienawiści do lekarzy.
            He he, tzn sugerujesz,że mam kolejny powód,żeby nie wierzyć
            ordynatorowi, dobresmile Niezbyt ci wychodzi ta obrona lekarzysmile
            Nikt nie ma żadnego interesu, żeby dawać nieprawidłowy wypis. Jeśli
            mi
            > wytłumaczysz po co miałby to czynić to punkt dla Ciebie. No chyba,
            ze węszych
            > jakiś spisek, ale to juz Twój kłopot.
            Nie wiem dlaczego chcieli mi dać zły wypis, ale fakt pozostaje
            faktem.

            Prawdopodobnie - i piszę to jako zabiegowiec- było tak. U dziecka
            nastapiły
            > jakies powikłania, nieprzewidziane, bo człowiek nie jest
            komputerem, każdy
            > organizm reaguje inaczej. Zauważono w porę, reoperowano, dziecko
            było powtórnie
            > znieczulane- bo musiało. Trwało to chwilę, bo wszystko było
            dokładnie
            > sprawdzane. I....koniec. Wszystko dobrze się skończyło, papiery
            zostały wydane

            To ja zauważyłam krwotok, nie żadna pielęgniarka, nie lekarka, a
            papiery zostały wydane nieprawodłowe.

            No, ale e-mama musi odreagowac pooperacyjny stres wyżywając się na
            lekarzach. I
            > potem dziwicie się, że Was nie lubimy. Osobiście, gdy ktos do mnie
            przychodzi z
            > podobnymi historiami to tłumaczę mu z pół godziny w sposób,
            którego nie jest
            > wstanie zrozumieć. I mam dzika satysfakcję jak siedzi z
            rozdziawioną japą i
            > najpierw wrzeszczy a ja jestem uprzedzająco miła, sympatyczna,
            proponue wodę,
            > herbatę itd więc sie uspakaja i próbuje dyskutowac, ale wiedzy
            brakuje, więc
            > plecie trzy po trzy.

            Dobre, ale mnie byś tak nie spławiłasmile
          • asia_i_p Re: Kolejny szpitalny koszmar 24.06.10, 21:06
            Protozoa, mam w rodzinie w tej chwili już troje kompetentnych i miłych lekarzy.
            Bardzo proszę się nie podszywać pod lekarza i nie robić lekarzom czarnego PR-u.
            Nie wiem, co ci lekarze zrobili, ale pozwij tego, który ci to zrobił, zamiast
            udawać lekarza i wyrabiać wszystkim lekarzom złą opinię.
            --
            Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
            że przylecą piraci bombowcem
            i bogatym zabiorą pieniądze,
            a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
            • protozoa Re: Kolejny szpitalny koszmar 24.06.10, 21:20
              Nie muszę się pod nikogo poszywać - jestem lekarzem od ponad 20 lat. A jeśli nie
              wierzysz to Twój problem.Nikomu nie robię czarnego PR i nikt mi niczego nie
              zrobił. Czasem wkurzają pacjenci-idioci.
              • asia_i_p Re: Kolejny szpitalny koszmar 24.06.10, 21:35
                Ton i treść twoich wypowiedzi potwierdzają najczarniejsze stereotypy krążące o
                lekarzach. Trudno mi uwierzyć, żeby ktoś był aż tak stereotypowy - spotykałam
                lepszych i gorszych lekarzy, ale tak podchodzącego do ludzi jak ty jeszcze nie
                spotkałam.
                --
                Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
                że przylecą piraci bombowcem
                i bogatym zabiorą pieniądze,
                a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
          • ma_dre Re: Kolejny szpitalny koszmar 25.06.10, 10:43
            nie wiem jak mozna byc lekarzem bez podstawowej umiejetnosci
            zrozumienia czytanego tekstu... no coz, pewnie jestes kolejna osoba
            kotra jest lekarzem bo ktos tam w rodzinie mial dojscia gdzie
            trzeba... Autorka ma sluszne pretensje nie o powiklania
            pooperacyjne, bo jak slusznie zreszta piszesz, groza one po kazdej
            interwencji i to nalezy zrozumiec i przyjac do wiadomosci, ale o
            postawe grona medycznego : brak rzetelnej informacji o przebiegu
            zabiegu, odmowa wydania dokumentacji medycznej, jednym slowem
            podeptanie praw pacjenta i jego prawengo opiekuna. Mam porownanie,
            gdyz od lat zyje i lecze sie we Francji : polscy lekarze czesto
            zachowuja sie jak szmaty bez godnosci i honoru i tak tez traktuja
            pacjentow. Czas z tym skonczyc. Do nas, pacjentow nalezy wychowac
            takich typow.
        • dorek3 Re: Kolejny szpitalny koszmar 09.06.10, 12:21
          Współczuje nerwów aczkolwiek nie mogę wyjść ze zdumienia że tak źle wyrażasz się o dr Zaleskim, który jest ordynatorem na laryngologii w Dziekanowie. Znam tego lekarza, bywam u niego z uszami moich chłopców i naprawdę to jest lekarz z którym zawsze mogę obgadać wszystko do oporu.

          Mnie w tej całej sprawie wcale nie bulwersuje fakt błędu w dokumentacji, bo to się zdarza, ale właśnie zaniechanie wyjaśnień, że coś poszło inaczej niż planowano.
          --
          pozdrawiam
          Dorota i Kuba&Bartek
          • el_jot Re: Kolejny szpitalny koszmar 09.06.10, 12:31
            dorek3 napisała:

            > Współczuje nerwów aczkolwiek nie mogę wyjść ze zdumienia że tak
            źle wyrażasz si
            > ę o dr Zaleskim, który jest ordynatorem na laryngologii w
            Dziekanowie. Znam teg
            > o lekarza, bywam u niego z uszami moich chłopców i naprawdę to
            jest lekarz z kt
            > órym zawsze mogę obgadać wszystko do oporu.

            Z ordynatorem rozmawiałam tylko i wyłącznie nt dokumentacji, zabieg
            przeprowadzała pani dr, owszem wyjaśniła mi na szybko, że trzeba
            będzie założyć szwy, bo powoli ale cały czas krwawi. Nie wyjaśniła
            co się działo przez te 1,5 godziny kiedy córki ne było. Mam nadzieję
            że dowiem się już wkrótce.
            >
            > Mnie w tej całej sprawie wcale nie bulwersuje fakt błędu w
            dokumentacji, bo to
            > się zdarza, ale właśnie zaniechanie wyjaśnień, że coś poszło
            inaczej niż planow
            > ano.

            A mnie bulwersuje i jedno i drugie. Jeżeli pozbawiają dziecka
            łóżka,bo trzeba zwolonić je dla kolejnego dziecka, to rozumiem, że
            powinna być również gotowa prawidłowa dokumentacja. A takiej nie
            było i odmówiono mi wysłania jej do domu.
            • atenka11 Re: Kolejny szpitalny koszmar 24.06.10, 19:02
              Ja dopiero jestem po operacji synka. Operowalismy prywatnie w
              Krajmedzie, powiklan nie bylo zadnych-ale dlatego zdecydowalam sie
              jednak placic. Jestem lekarzem, maz rowniez.
              Bardzo ci wspolczuje przezyc. co do dlugiego pobytu na sali
              operacyjnej i pop. Moje dziecko bylo nieco ponad godzine. Poniewaz
              powoli wybudzaja, i przez ten czas monitoruja.
              Do mnie zadzwonil lekarz po za biegu (30 minut) i wiedzialam ze jest
              ok i czekalam az go przyniosa.
              Za ten komfort 4000 pln. Nie oczekiwalam ze zarobieni lekarze ,
              ktorzy maja takze ciezko chorych pacjentow, potraktuja moj migdalek
              jak operacje. I nie ze zlej woli tylko dlatego ze energie czas
              poswieca sie bardziej chyrym-to normalne. Choc kolega proponowal mi
              ze bede na bloku operacyjnym razem z malym, natomiast endoskopu nie
              wkladaja -bo nie widza potrzeby. A prywaciaz musi bo to dla niego
              czysty biznes. Do Krajmedu przekonalo mnie tez to ze skoro jako
              jedyni wywalaja do domu po usunieciu migdalkow podniebiennych-gdzie
              ryzyko krwawienia jest b. duze-to musza byc pewni swego. Lekarz
              tlumaczyl ze sonda od razu koaguluje i tnie, a endoskop wprowadzony
              przez nos. Dla mnie to nie jest maly wydatek-ciezko cxharuje na
              dyzurach i bywaja tak koszmarne-ze z w taki dzien z przemeczenia
              materailu blad zrobic mozna. A dla pacjenta nie jest wazne ze to
              enty pacjent w ciagu jednego dyzuru, dla pacjenta on jest zawsze
              najwazniejszy i tak powinno byc.
              Co do wypisu to pewnie wbila nozwisko w szablon gotowca, a poprawic
              musialaby lekarz operujaca-to oczywiscie nie tlumaczy.

              Moj syncio przez pierwsza dobe super nie chrapal, 3 doba znow
              chrapal i oddychal z trudem, pewnie obrzek, choc sie niepokoje.
              Po ilu dobach malej poprawil sie oddech?
              • el_jot Re: Kolejny szpitalny koszmar 24.06.10, 19:17
                Dostałam pocztą poprawiony wypis, mimo że prosiłam o dokuemntację,
                nie dostałam jej, więc czeka mnie jeszcze pewnie długa droga.

                Co do chrapania - moja córka do tej pory pochrapuje, trochę mnie to
                niepokoi,chociaż ma katar, może to chrapanie od kataru. 6-tego lipca
                idziemy na kontrolę do laryngologa, który kierował na zabieg. Po
                krowotku córka ma małą niedokrwistość.
                • verdana Re: Kolejny szpitalny koszmar 24.06.10, 19:34
                  Protozoa już chyba nie jest w pełni wladz umysłowych. Co innego
                  bronić lekarza, a co innego wiedzieć, ze w dokumencie, ktory matjka
                  ma w reku na pewno wypisano co innego, niż matka przeczytała...
                  W czasie zabiegu u mojego doroslego syna wystąpily komplikacje, po
                  zabiegu takze. Nas jednak uprzedzono (na pismie!) o mozliwych
                  komplikacjach, lekarz dokladnie wytłumaczył, na czym polegały,
                  dlaczego operacja trwała 2,5 godziny, zamiast półtorej i potem
                  poswięcił mnóstwo wlasnego czasu na wyciagnięcie syna z komplikacji,
                  ktore zdecydowanie byly pechem, a nie winą lekarza. Jeszcze sam na
                  siebie narzekał, chociaż syn żadnych pretensji nie miał.
                  Czyli można.
                  --
                  Mops i kot

                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                    • verdana Re: Kolejny szpitalny koszmar 24.06.10, 21:02
                      Wiecej, jestem nie tylko profesorska córunia, ale takze profesor. W
                      dodatku nie pedagog.
                      Widzę, ze jakos trafiłam w czuły punkt.
                      --
                      Mops i kot

                      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                        • verdana Re: Kolejny szpitalny koszmar 24.06.10, 21:43
                          No, widać jak Cię nosi.
                          Nic konkretniejszego? Tylko współczucie dla nieszczęsnych studentów?
                          tez im współcfzuję - oblałam 1/3.
                          --
                          Mops i kot

                          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                          • sonic84 Re: Kolejny szpitalny koszmar 25.06.10, 15:14
                            > No, widać jak Cię nosi.
                            > Nic konkretniejszego? Tylko współczucie dla nieszczęsnych studentów?
                            > tez im współcfzuję - oblałam 1/3.

                            Czasami HTZ albo face-lifting ..no ewentualnie botox pomagają w takich
                            sytuacjach.Jeszcze trochę sportu i nowy facet,który wreszcie zacznie zwracać na
                            ciebie uwagę.Powinnaś się poczuć lepiej big_grin.
                • atenka11 Re: Kolejny szpitalny koszmar 24.06.10, 20:06
                  Masz prawo do obejrzenia dokumentacji, za kopie pewnie bedziesz
                  musiala zaplacic. Wyslac oryginalu Ci nie moga. najlepiej jest
                  umowic sie telefonicznie z ordynatporem i pojechac osobiscie.

                  U nas wskazania byly podobne jak u twojego dziecka. Chrapanie,
                  bezdechy, nasilajace sie przy byle katarku. Dodatkowo moj synej ma
                  wysoko sklepione podniebienie tzw gotyckie , jak cala rodzina męża.
                  Przez to nosek jest waziutki a nozdrza tylne waskie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka