29.07.10, 22:21
Miesiąc temu zamówiłam bilety lotnicze do Rzymu. Mam lecieć z
rodziną (mąż i dzieci 5 lat i 17miesięcy)do teściowej. problem w
tym, że miała prfzyjechać po nas na lotnisko, bo sama mieszka w
Pescarze (jakieś 200 km od Rzymu). Dzisiaj się dowiedziałam, że nie
przyjedzie po nas, bo się nie zabierzemy. Przesyła nam bilety
autobusowe do swojej miejscowośi. Wku........ się strasznie. co
robić?? nie wiem gdzie przystanek, mąż nie widzi problemu.
zaznaczam,że dolecimy do Rzymu ok. godz. 21 ej. Młoda chodzi spać
ok/ 20-ej. Poradźcie coś.
Edytor zaawansowany
  • madziulec 29.07.10, 22:39
    Odwolac wszystko. A na tesciowa nawrzeszczec w iscie wloskim stylu.

    A potem usiasc i pomyslec, ze cholera.. nasze matki i babcie nie wiedzialy gdzie
    przystanki, co wiecej, nie mialy samochodow, komorek, dzieci chodzily spac o 20,
    a one wyruszaly pociagami o 22 i jakos nie tworzyly problemow....

    Nastepnie sie zrelaksowac, ze tesciowa ludzki czlowiek, ze i ak bedzie znosic
    was i dwojke dzieci, a przeciez mogla was w ogole nie zaprosic i wtedy zakup
    wakacji na 4 osoby kosztowalby spoooro.
    Przekalkuluj wink
    I wku.. wloz do butow wink

    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg
    Vortal o chorobach układu moczowego u dzieci
    POMÓŻ MIŚKOWI
  • madic 29.07.10, 22:44
    "mąż nie widzi problemu"

    Posłuchać męża.
  • anias29 29.07.10, 22:45
    Padłambig_grin Wręcz leżę i kwiczębig_grin

    > Poradźcie coś.

    Radzę: potraktuj to jako mało znaczące utrudnienie i baw się dobrze na wakacjachsmile
  • marripossa 29.07.10, 23:03
    Też nie widzę problemu, ale ja pół świata obleciałam sama z
    kilkulatkiem. Raz wylądowaliśmy około 9 wieczorem w Hong Kongu z
    trzema wielkimi torbami i dwoma plecakami. Głupia sobie ich nie
    zostawiłam na lotnisku tylko targałam do hotelu, do którego musiałam
    dojechać autobusem miejskim. Wysiedliśmy na dobrym przystanku, ale
    dalej nie miałam pojęcia gdzie iść. Staliśmy więc na rogu i
    zaczepiałam przechodniów w nadziei, że ktoś zna angielski i mi
    wytłumaczy gdzie iść. Po pół godzinie się ktoś znalazł.

    Posłuchaj więc męża i nie przejmuj się. Poradzicie sobie smile
  • alexa0000 29.07.10, 23:11
    Ciampino czy Fiumicino?
  • angazetka 29.07.10, 23:19
    Teraz jesteś wku... i masz prawo. Jutro rano weź głeboki oddech,
    odpal net, zobacz, jaki masz dojazd i gdzie są przystanki i pomyśl,
    że życie bywa skomplikowane tylko z pozoru smile
    --
    "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
  • alexa0000 29.07.10, 23:30
    Nie żebym jezdziła tą trasą, ale lubię sobie czasem pogrzebać w
    necie zamiast farbować siwiejący łeb. Generalnie autobusy do Pescary
    startuja ze stacji Roma Tiburtina (i chyba tylko tu, ale absolutnie
    nie dam głowy).

    Tu rozkład jazdy. Mało optymistyczny, bo ostatni rejs wam ucieknie.

    www.negrien/reach_us/bus_dx.htmlsud.it/
    Tu lepiej nastrajający:

    www.arpaonline.com/?page=or_peroma
    Zwróć uwagę na dni i gwiazdki. Ja z włoskim nie bałdzo.

    Jest jeszcze jeden problem- mianowicie taki,że trzeba się do owej
    Tiburtiny jakos dostać z lotniska. Nie wiem, na którym wy lądujecie.

  • ciocia_ala 30.07.10, 20:49
    A tak z praktycznego punktu widzenia nie lepiej przenocowac w hotelu
    po wyladowaniu zamiast sie tluc po nocy z dziecmi? I to jeszcze
    autobusem 200 km...

    Ale ja sie nie znam. Wiekszosc moich znajomych z anglolandu taszczy
    sie samochodami przez pol europy nie biorac zadnego noclegu tylko
    kilka krotkich przerw. I jada z tymi dziecmi po 1800 kilometrow
    dzien i noc.
  • blue_piwwonia 30.07.10, 20:59
    pracowałam w Pescarze trzy lata temu,cudowne miejsce...--
    http://www.suwaczek.pl/cache/e73105328f.png
  • velluto 30.07.10, 21:22
    Z całym szacunkiem, ale rezerwowałaś bilety z pełną świadomością, o której
    przylatujecie i o której mała chodzi spać. Nie mieliście świadomości, jakim
    autem dysponuje teściowa? Mąż powinien wspomnieć, że nie macie jak się dostać do
    niej tak późno, niech coś doradzi.

    Osobiście w takiej sytuacji zmodyfikowałabym plany, zostając na dzień-dwa w
    Rzymie na zwiedzanie i dopiero potem dojechała do teściowej. Nie mam pojęcia czy
    autobus jest poręczny, ale pociąg jedzie 4 godziny:

    www.trenitalia.com/cms/v/index.jsp?vgnextoid=ad1ce14114bc9110VgnVCM10000080a3e90aRCRD
  • czar_bajry 30.07.10, 21:40
    Przenocujcie w hotelu a do teściowej pojedźcie następnego dnia.
    Wypożyczcie samochód.
    kontynuujcie podróż.
    Tylko te trzy warianty przyszły mi do głowy a osobiście wybrała bym którąś z
    dwuch pierwszych opcji.
  • majan2 31.07.10, 04:44
    Obyś miała tylko takie problemy, no to dziecko zasnie raz później, to nie
    noworodek, dzieci b dobrze znoszą to co nam sie moze wydawac trudne i męczące
    (przeleciałam sama z 2 dzieci przez Atlantyk). A może pożycz samohód na 1 dzien
    to nie taki wydatek wielki
  • iminlove 31.07.10, 07:29
    No to młoda i tak ma problem, trzeba było to uwzględnić przy
    zamawianiu biletów. Teściową rozumiem, 4 dodatkowe osoby czasami
    ciężko zmieścić do samochodu tym bardziej, jeśli nie ma się
    fotelików. 400 km w obie strony to dużo. Spokojnie można dojechać
    samochodem. Rozumiem, że mąż okolice zna? To po co panikujesz?? Tyłka
    autobusem przewieźć już nie można??

    --
    w-wielkim-miescie.blogspot.com/
  • franczii 31.07.10, 09:13
    Najlatwiesze bedzie wynajecie samochodu na lotnisku. Z tym, ze jesli samochod
    oddacie w innym miejscu to bedzie kosztowac o wiele wiecej.
    A jesli nie to zarezerwuj jakis nocleg w Rzymie, odpoczna dzieci i nastepnego
    dnia jedzcie tym autobusem. Wczesniej oczywiscie sprawdzic w necie skad odjazd
    autobusu i o ktorej godzinie. To fakt ze trudniej, niz gdyby ktos mial po was
    wyjechac ale w ciemno nie jedziecie, w tej chwili kazdy najdrobniejszy szczegol
    nawet rozklad jazdy metra sprawdzicie w necie.
  • sueellen 31.07.10, 09:27
    Eee, tam - czesto wynajmuje samochody. Zazwyczaj Europcar i jeśli oddaję
    samochod w tym samym kraju, nie place dodatkowo.
  • sueellen 31.07.10, 09:31
    a ja bym sie poczula dziwnie, bo jesli podróżuje z dzieckiem, moj ojciec zawsze
    po mnie wyjezdza a do lotniska jestt około 150km.
    Nie wyobrażam sobie tłuc się sama pociągiem czy autobusem z waliza, wozkiem,
    fotelikiem i dzieckiem. 20 lat temu nasze matki przynajmniej nie musialy
    taszczyc ze soba fotelika.
  • franczii 31.07.10, 10:34
    Ale to chyba zalezy od tego, czy rodzice maja warunki, zeby wyjechac.
    Jesli maja mozliwosci a nie wyjada to pewnie, ze glupio ale jesli mozliwosci
    technicznych brak to co maja zrobic.
    Ja tez w Pl jezdze 170 km ale mama nie ma mozliwosci po mnie wyjechac choc ma
    prawo jazdy i samochod. Zeby dojechac bez tluczenia sie masowym transportem z 2
    dzieci po prostu musze komus porzadnie zaplacic.
  • mika_p 31.07.10, 23:11

    Jest jeszcze opcja, że mąż ładnie poprosi teściową, żeby zabrała ciebie i dzieci
    oraz toboły, a on, młody zdrowy chłop, dojedzie własnym sumptem.
  • beverly1985 01.08.10, 00:05
    Trochę nie rozumiem- dlaczego sie "nie zabierzecie"? Teściowa teraz sobie to
    uświadomiła?

    To, gdzie są przystanki, to nie jest problem w czasach, gdy istnieje Internet tongue_out
    Natomiast czulabym się rozczarowana, gdyby ktos mi obiecal transport a potem
    nagle zmienil zdanie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka