Dodaj do ulubionych

Klęska wychowawcza, czy sukces? Klaps

23.08.10, 09:36
No właśnie - mam mieszane uczucia. Byłam i jestem przeciwniczką
bicia, także osławionego klapsa. Mam syna, obecnie 4,5 roku. Klapsy
dostałdo niedawna w życiu 2 - (1) jak miał 2,5 roku za uporczywą
zabawę kurkami od gazu - mimo moich zakazów i (2) za - takżemimo
zakzaów i tłumaczenia próby wkładania przedmiotów do kontaktu -
tekstem "mama patrz!!!" i uśmiechem.
Niestety (?) w ciągu ostatniego miesiąca także dostał dwa razy
solidnego klapsa. Dlaczego "niestety" ze znakiem zapytania? Ano, mam
poczucie winy - bo bicia nie uznaję, a jednak dałam klapsa i (2)
okazało się to nad wyraz skuteczne wychowawczo.
Ostatni mieisąc był dla mnie dramatycznie trudny (napięcie i stres),
co oczywiście mnie nie usprawiedliwia, ale sprawiło, że
miałam "krótszy lont". Pierwszy klaps był za plucie pastą na
podłogę, - proszę ,i tłumaczę, że myta, że nie mam siły, itp. Nic,
pluje dalej. Następnego wieczoru historia się powtarza - lata i
pluje wszędzie. Proszę - nic, pluje bardziej. No to powiedziałam, że
jak jeszcze raz napluje pastą to bedzie klaps. Napluł. Dostał
solidnego klapa. Od tego czasu nie pluje.
Druga sytuacja, od jakiegoś czasu zaczął mnie kopac i bicjak mu np.
czegoś odmówię. Tłumaczę, że nie bijemy, mówiłam, ze to boli,
pokazałam rysunek z chuliganami. Nic - jak się zełoscił na mnie to
bił. Trwało to z miesiąc. Po którymś kopnięciu powiedziałam - jak
mnie jeszxcze raz uderzysz, to Ci oddam klapsem. Kopnął. Klaps.
Mocny. Nigdy więcej potem nie kopnął mnie.
I co sądzieć o klapsie? Taki zły jako ultymatywna metoda???
Nie mówię tu o lanie, któreuważam za skrajne barbarzyństwo, ale o
takim jednym klapsie, na gorąco, poprzedzonym zapowiedzią i
ostrzeżeniem.


--
Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
"29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
przeze mnie lat...
Edytor zaawansowany
  • babunia_wygodka 23.08.10, 09:46
    anusia29 napisała:

    > No właśnie - mam mieszane uczucia. Byłam i jestem przeciwniczką
    > bicia, także osławionego klapsa. Mam syna, obecnie 4,5 roku.

    > I co sądzieć o klapsie? Taki zły jako ultymatywna metoda???
    > Nie mówię tu o lanie, któreuważam za skrajne barbarzyństwo, ale o
    > takim jednym klapsie, na gorąco, poprzedzonym zapowiedzią i
    > ostrzeżeniem.

    Przecież sama widzisz że to zupełnie zwyczajny sposób. Zastosowałaś
    prawidłowo, osiągnęłaś pożądany skutek. Jedyny problem to Twoje
    własne przekonanie że nie powinnaś była - głupie przekonanie.
    Interakcje fizyczne to po prostu integralny element wychowania, a to
    że jedna z nich akurat została uznana za niewłaściwą to kwestia mody
    psychologicznej. No i teraz to już tzw. peer pressure, bo kto
    publicznie nie potępi klapsa ten jest objeżdżany po gazetach że
    zacofaniec i kat.

    Zrobiłaś dobrze.
  • bacha1979 23.08.10, 10:06

    > Przecież sama widzisz że to zupełnie zwyczajny sposób. Zastosowałaś
    > prawidłowo, osiągnęłaś pożądany skutek. Jedyny problem to Twoje
    > własne przekonanie że nie powinnaś była - głupie przekonanie.
    > Interakcje fizyczne to po prostu integralny element wychowania, a to
    > że jedna z nich akurat została uznana za niewłaściwą to kwestia mody
    > psychologicznej.


    Pacz panie, integralna cześć. Moi rodzice już ładnych parę lat temu wiedzieli,
    że klaps to porażka wychowawcza i nigdy ani mnie ani brata nie bili. Można? Można!

    No i teraz to już tzw. peer pressure, bo kto
    > publicznie nie potępi klapsa ten jest objeżdżany po gazetach że
    > zacofaniec i kat.

    I bardzo dobrze, kary dla takich rodziców powinny być bardzo dotkliwe. Nie tylko
    brak akceptacji przez społeczeństwo.
    >
  • babunia_wygodka 23.08.10, 10:13
    bacha1979 napisała:

    > > Przecież sama widzisz że to zupełnie zwyczajny sposób.
    Zastosowałaś
    > > prawidłowo, osiągnęłaś pożądany skutek. Jedyny problem to Twoje
    > > własne przekonanie że nie powinnaś była - głupie przekonanie.
    > > Interakcje fizyczne to po prostu integralny element wychowania,
    a to
    > > że jedna z nich akurat została uznana za niewłaściwą to kwestia
    mody
    > > psychologicznej.
    >
    >
    > Pacz panie, integralna cześć. Moi rodzice już ładnych parę lat
    temu wiedzieli,
    > że klaps to porażka wychowawcza i nigdy ani mnie ani brata nie
    bili. Można? Moż
    > na!

    Jeżeli się chce praktykować aktualnie najmodniejszą ideologię
    pedagogiczną, a nie po prostu wychować dziecko to tak, można. Można
    nawet myć podłogi szczotką do zębów bo przecież w fugach siedzą
    bakterie, a użycie szmaty do podłogi to porażka higieniczna.

    > No i teraz to już tzw. peer pressure, bo kto
    > > publicznie nie potępi klapsa ten jest objeżdżany po gazetach że
    > > zacofaniec i kat.
    >
    > I bardzo dobrze, kary dla takich rodziców powinny być bardzo
    dotkliwe. Nie tylk
    > o
    > brak akceptacji przez społeczeństwo.

    Juz były takie czasy że za niedostosowanie się do obowiązującej
    ideologii kary były dotkliwe. Ot, chociażby za opowiedzenie kawału o
    pierwszym sekretarzu można było się pożegnać z dziećmi na kilka lat.
    W imię ich dobra, żeby młodzieży nie demoralizować.
  • bacha1979 23.08.10, 10:39
    >
    > Juz były takie czasy że za niedostosowanie się do obowiązującej
    > ideologii kary były dotkliwe. Ot, chociażby za opowiedzenie kawału o
    > pierwszym sekretarzu można było się pożegnać z dziećmi na kilka lat.
    > W imię ich dobra, żeby młodzieży nie demoralizować.

    No tak słabszych zawsze można bić. Nijak ie ma ten twój przykład do bicia
    dzieci. Chciałaś/ chciałeś być zabawny/a? Ups nie wyszło.
  • babunia_wygodka 23.08.10, 10:57
    bacha1979 napisała:

    > >
    > > Juz były takie czasy że za niedostosowanie się do obowiązującej
    > > ideologii kary były dotkliwe. Ot, chociażby za opowiedzenie
    kawału o
    > > pierwszym sekretarzu można było się pożegnać z dziećmi na kilka
    lat.
    > > W imię ich dobra, żeby młodzieży nie demoralizować.
    >
    > No tak słabszych zawsze można bić. Nijak ie ma ten twój przykład
    do bicia
    > dzieci. Chciałaś/ chciałeś być zabawny/a? Ups nie wyszło.

    Bo ten przykład nie odnosił się do bicia dzieci tylko do dawania
    klapsa.
    I nie dziwię się że cię nie bawi. Argumenty na które nie umiesz
    odpowiedzieć przy użyciu swoich fanatycznych sloganów z reguły nie
    będą cię śmieszyły, bo ci podważają podstawy wiary. A to boli.
  • bacha1979 23.08.10, 11:40
    I nie dziwię się że cię nie bawi. Argumenty na które nie umiesz
    > odpowiedzieć przy użyciu swoich fanatycznych sloganów z reguły nie
    > będą cię śmieszyły, bo ci podważają podstawy wiary. A to boli.

    Ale jakie tu argumenty????
    To, ze nie potrafisz sobie poradzić BEZ BICIA z kilkulatkiem to ma być argument??
  • babunia_wygodka 23.08.10, 11:48
    bacha1979 napisała:

    > I nie dziwię się że cię nie bawi. Argumenty na które nie umiesz
    > > odpowiedzieć przy użyciu swoich fanatycznych sloganów z reguły
    nie
    > > będą cię śmieszyły, bo ci podważają podstawy wiary. A to boli.
    >
    > Ale jakie tu argumenty????

    No sorry, ale nie będę cię teraz uczyć czytać.

    > To, ze nie potrafisz sobie poradzić BEZ BICIA z kilkulatkiem to
    ma być argumen
    > t??

    A nie wiem, to przecież twoje stwierdzenie.
  • bacha1979 23.08.10, 11:55
    Nie zarzucaj innym braku umiejętności czytania, bo po pierwsze-
    > > To, ze nie potrafisz sobie poradzić BEZ BICIA z kilkulatkiem to
    > ma być argument TO WYNIKA Z TWOICH WYPOWIEDZI. Ja nie spojrzałam na nic i
    pomyslałam- ta (ten) nie umie sobie poradzić z kilkulatkiem. To Ty napisałeś że
    wolisz wlać dziecku zamiast czekać aż odkręci kurki z gazem.
    To jest NIERADZENIE sobie z dzieckiem, czy ci sie to podoba czy nie...
    Rodzice, którzy nie idą na skróty, umieją takie rzeczy wytłumaczyć dziecku,
    wyegzekwować bez krzyku i bicia.
  • vincentyna 23.08.10, 23:22
    W pierwszym przypadku, kazalabym zmywac podloge, w drugim klaps.

    Musi poczuc konsekwencje swoich zachowan. Musi wiedziec, ze jesli nabrudzi, to
    ma posprzatac, ze jesli kopnie, to musi sie liczyc z tym, ze ten ktos mu odda,
    no bo tak do cholery w zyciu jest, czyz nie?
    --
    kiss
  • gaja78 23.08.10, 23:38
    vincentyna napisała:

    > ze jesli kopnie, to musi sie liczyc z tym, ze ten ktos mu odda,
    > no bo tak do cholery w zyciu jest, czyz nie?

    W życiu jest tak, że jeśli się kopnie, trzeba ponieść konsekwencje tego
    kopnięcia. Jeśli się dostanie kopnięcie w odwecie to znak, że za przeciwnika ma
    się kogoś bardzo prostego umysłowo albo kogoś tak samo lub bardziej wytrąconego
    z równowagi emocjonalnej, co dla dziecka w obu przypadkach jest kiepskim
    komunikatem ze strony rodzica, nie wróżącym szybkiego osiągnięcia porozumienia.

    --
    Lissie
    Moje dzieci
  • zofijkamyjka 24.08.10, 07:22
    vincentyna napisała:

    > Musi wiedziec, ze jesli nabrudzi, to
    > ma posprzatac, ze jesli kopnie, to musi sie liczyc z tym, ze ten
    ktos mu odda,
    > no bo tak do cholery w zyciu jest, czyz nie?

    Nie, tak w życiu nie jest! Chyba że masz na myśli życie jakichś
    prymitywów albo ... nie wiem porachunki mafijne.
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko
    sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten
    drugi przyjmuje z miłością.
  • alexa0000 23.08.10, 09:58
    Brawo.

    Jeśli dzieciak napluje, ma ponieśc konsekwencje swojego czynu. Czyli
    na przykład zetrzec podłogę.

    Jeżeli cie bije, przytrzymujesz go i nie pozwalasz sie
    bic.Ewentualnie izolujesz od siebie.

    Ale ty już odkryłas magiczną rolę strachu przed bólem.
  • kub-ma 23.08.10, 10:04
    A jak wyegzekwować umycie tej podłogi skoro zaprzestanie plucia było
    problemem?


    --
    "Geometria jest sztuką wyciągania prawidłowych wnioskówze ze źle
    sporządzonych rysunków" Abel Niels Henrik
  • anusia29 23.08.10, 10:14
    No właśnie - kazałam przestać pluć, pluł, wycierać nie chciał ,
    tylko sięsmiał. Jak to wyegzekwować w praktyce? Stoi pluje.
    Mówisz "Przestań" on nie przestaje... i co dalej? Mówisz, przestań,
    bo nie będzie dziś bajki. On pluje. bajki nie ma, ale nastepnego
    wieczoru także pluje... i co wobec tego?
    Bicie - przytrzymywałam. Jka puściłam zaczynało się on nowa.
    Co byś zrobiła?
    Nie jest mi dobrze z klapsami, ale były skuteczne nad wyraz. I bez
    tortur psychicznych.
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • babunia_wygodka 23.08.10, 10:22
    anusia29 napisała:

    > Nie jest mi dobrze z klapsami, ale były skuteczne nad wyraz. I bez
    > tortur psychicznych.

    Czyli problemem jest tylko Twoje poczucie winy wyindukowane
    przesądami z serii "klaps to porażka wychowawcza", "klaps to nie
    metoda wychowawcza", "klaps i skatowanie łańcuchem od piły to to
    samo"...

    Wystarczy jak sobie za każdym razem pomyślisz "czy to już teraz, czy
    może mam jeszcze cierpliwość na kolejną próbę wytłumaczenia?".
    Jeżeli nie masz cierpliwości - raz w d*pę. Pamiętaj że nie tylko
    dziecko jest człowiekiem. Wbrew obiegowym opiniom - rodzic też.

    Oczywiście, jak każda ostateczna instancja, klaps powinien być
    używany sporadycznie, w naprawdę wyjątkowych okolicznościach.
    Inaczej spowszednieje i w ogóle przestanie działać.
  • bacha1979 23.08.10, 10:41
    Wbrew obiegowym opiniom - rodzic też.

    Z ta równicą, że dorosłym i silniejszym człowiekiem. babcina wygódko masz dzieci???
  • babunia_wygodka 23.08.10, 10:59
    bacha1979 napisała:

    > Wbrew obiegowym opiniom - rodzic też.
    >
    > Z ta równicą, że dorosłym i silniejszym człowiekiem. babcina
    wygódko masz dziec
    > i???

    Tak jest, rodzic jest dorosły i silniejszy. Dlatego powinien dla
    dobra dziecka korzystać z tych swoich możliwości, a nie sprowadzać
    się do roli puchatego misia powtarzającego kilka wyuczonych,
    dopuszczalnych fraz.
  • kaamilka 23.08.10, 11:20
    To powiedz, jak wytłumaczysz dziecku, że nie może uderzyć młodszego
    kolegi, kiedy ten po kilku prośbach nie będzie chciał mu dać misia?
    --
    ---

    Tak, to ja
  • babunia_wygodka 23.08.10, 11:35
    kaamilka napisała:

    > To powiedz, jak wytłumaczysz dziecku, że nie może uderzyć
    młodszego
    > kolegi, kiedy ten po kilku prośbach nie będzie chciał mu dać misia?

    Nie wytłumaczę. Zabronię. Powiem że za takie rzeczy się nie bije.
    Wyobraź sobie że to działa.
  • bacha1979 23.08.10, 11:42
    Nie wytłumaczę. Zabronię. Powiem że za takie rzeczy się nie bije.
    > Wyobraź sobie że to działa.


    JAK zabronisz?W jaki sposób??
  • babunia_wygodka 23.08.10, 11:46
    bacha1979 napisała:

    > Nie wytłumaczę. Zabronię. Powiem że za takie rzeczy się nie bije.
    > > Wyobraź sobie że to działa.
    >
    >
    > JAK zabronisz?W jaki sposób??

    Normalnie, powiem że nie wolno.
  • bacha1979 23.08.10, 11:49
    > Normalnie, powiem że nie wolno.

    I zadziała???
  • babunia_wygodka 23.08.10, 12:13
    bacha1979 napisała:

    > > Normalnie, powiem że nie wolno.
    >
    > I zadziała???

    Ech, i tak to jest gadać z fanatykami. Przecież aż przebierasz
    nogami żeby ignorując kontekst zdarzenia okazać teatralne
    zdziwienie "jak to, mówienie zadziałało? a przecież wolałabyć
    uderzyć".
    Otóż najpierw powiem że nie wolno. Jak zadziała - fajnie. Jak nie -
    zacznę stosować sankcje w rodzaju stawiania w kącie. Jak po staniu w
    kącie dziecko dalej będzie chciało odbierać misie siłą - oberwie w
    tyłek. Bardzo rzadko muszę się posuwać aż do stawiania w kącie.
  • bez_seller 23.08.10, 12:22
    babunia_wygodka napisała:

    > Ech, i tak to jest gadać z fanatykami.

    No wlasnie, nie warto.
    Pamietam, ze strzelilam klapa mojej corce raz, ale nie przysiegne,
    ze to byl jedyny raz, natomiast corka, nie pamieta nawet tego
    jednegosmile
  • bacha1979 23.08.10, 12:29
    Pamietam, ze strzelilam klapa mojej corce raz, ale nie przysiegne,
    > ze to byl jedyny raz, natomiast corka, nie pamieta nawet tego
    > jednegosmile

    Słuchaj ja rozumiem,, że rodzic jest tylko człowiekiem i mogą go ponieść emocje.
    Natomiast nie rozumiem tłumaczenia siebie i klapsów jako metody wychowawczej...
  • bacha1979 23.08.10, 12:22
    > Otóż najpierw powiem że nie wolno. Jak zadziała - fajnie. Jak nie -
    > zacznę stosować sankcje w rodzaju stawiania w kącie. Jak po staniu w
    > kącie dziecko dalej będzie chciało odbierać misie siłą - oberwie w
    > tyłek. Bardzo rzadko muszę się posuwać aż do stawiania w kącie.

    Czyli w KAŻDEJ sytuacji w jakiej ci sie nie podporządkuje jest ta sama droga-
    tłumaczenie, kąt, a niech gó...arz nie posłucha- dostanie w dupę???
  • babunia_wygodka 23.08.10, 13:09
    bacha1979 napisała:

    > Czyli w KAŻDEJ sytuacji w jakiej ci sie nie podporządkuje jest ta
    sama droga-
    > tłumaczenie, kąt, a niech gó...arz nie posłucha- dostanie w dupę???

    Ujmę rzecz najdelikatniej jak można: trzeba być kompletną idiotką z
    mózgiem spranym ideologią żeby przy temacie tak szerokim i złożonym
    zadawać pytanie o "KAŻDĄ SYTUACJĘ".

    Ja wiem że Jezus kazał mówić "tak, tak, nie, nie" ale On nie miał
    dzieci.
  • bacha1979 23.08.10, 13:12

    > Ujmę rzecz najdelikatniej jak można: trzeba być kompletną idiotką z
    > mózgiem spranym ideologią żeby przy temacie tak szerokim i złożonym
    > zadawać pytanie o "KAŻDĄ SYTUACJĘ".


    Trzeba byc kompletna idiotką, żeby popierać BICIE... Ujęłam moje zdanie
    najdelikatniej jak sie da. Pasuje ci?
  • babunia_wygodka 23.08.10, 13:15
    bacha1979 napisała:

    >
    > > Ujmę rzecz najdelikatniej jak można: trzeba być kompletną
    idiotką z
    > > mózgiem spranym ideologią żeby przy temacie tak szerokim i
    złożonym
    > > zadawać pytanie o "KAŻDĄ SYTUACJĘ".
    >
    >
    > Trzeba byc kompletna idiotką, żeby popierać BICIE... Ujęłam moje
    zdanie
    > najdelikatniej jak sie da. Pasuje ci?

    Pasuje. Ja również nie popieram bicia.
  • tully.makker 24.08.10, 16:40
    > > JAK zabronisz?W jaki sposób??
    >
    > Normalnie, powiem że nie wolno.

    nO dzieciak juz wie, ze jak mam mowi nie wolno, to zaraz bedie
    wpie... wiec nie robi na wszelki wypadek - gdy matka jest w
    pioblizu. jak jej nie ma i wiadomo, ze sie nie dowie, to loozik.

    Myslalam, ze celem wychowania jest wpojenie czlowiekowi zasad
    moralnych i poszanowania dla innych, a nie strachu przed kara.

    --
    It is foolish to tear one's hair in grief, as though sorrow would be
    made less by baldness.
    ~ Cicero
  • babunia_wygodka 25.08.10, 09:22
    tully.makker napisała:

    > > > JAK zabronisz?W jaki sposób??
    > >
    > > Normalnie, powiem że nie wolno.
    >
    > nO dzieciak juz wie, ze jak mam mowi nie wolno, to zaraz bedie
    > wpie... wiec nie robi na wszelki wypadek - gdy matka jest w
    > pioblizu. jak jej nie ma i wiadomo, ze sie nie dowie, to loozik.

    Twoje fantazje są wzruszające. A teraz może wróć do realności,
    jeżeli chcesz pogadać a nie tylko pobulgotać sobie postępowo.
  • kaamilka 23.08.10, 13:21
    ale dlaczego Ty możesz dziecko uderzyć, a dziecko rówieśnika nie?
    albo dlaczego nie może bić Ciebie?
    skoro ja tego nie potrafię zrozumieć to jak ma to zrozumieć dziecko?
    --
    ---

    Tak, to ja
  • babunia_wygodka 23.08.10, 13:39
    kaamilka napisała:

    > ale dlaczego Ty możesz dziecko uderzyć, a dziecko rówieśnika nie?

    Ależ dziecko może bić rówieśnika - jeżeli rówieśnik je bardzo
    krzywdzi.

    > albo dlaczego nie może bić Ciebie?

    Bo ja dziecka nie krzywdzę, więc nie ma powodu.

    > skoro ja tego nie potrafię zrozumieć to jak ma to zrozumieć
    dziecko?

    Czy teraz po moim wyjaśnieniu już to rozumiesz?
  • kaamilka 23.08.10, 13:56
    > Ależ dziecko może bić rówieśnika - jeżeli rówieśnik je bardzo
    > krzywdzi.
    >

    wydaję mi się jednak, że małe dziecko nie rozróżnia natężenia swoich
    uczuć i brak traktorka w jego rękach jest największą krzywdą, jaką
    może sobie teraz wyobrazić - nie ma w tamtej chwili dla niego nic
    gorszego, więc żeby rozładować napięcie pac! przez łeb tongue_out

    > Bo ja dziecka nie krzywdzę, więc nie ma powodu.

    Jak dajesz mu klapsa, to właśnie go krzywdzisz - dziecko czuje się
    źle - nie dość, że matka zabrania mu coś robić, co już jest dla
    niego krzywdą, to jeszcze żeby go bardziej rozjuszyć - karci go...
    No dla dziecka to JEST krzywda - ono tak rozumuje

    > Czy teraz po moim wyjaśnieniu już to rozumiesz?

    myślę, że wskazałam Ci błędy Twojego toku rozumowania
    --
    ---

    Tak, to ja
  • babunia_wygodka 23.08.10, 14:09
    kaamilka napisała:

    > > Ależ dziecko może bić rówieśnika - jeżeli rówieśnik je bardzo
    > > krzywdzi.
    >
    > wydaję mi się jednak, że małe dziecko nie rozróżnia natężenia
    swoich
    > uczuć i brak traktorka w jego rękach jest największą krzywdą, jaką
    > może sobie teraz wyobrazić - nie ma w tamtej chwili dla niego nic
    > gorszego, więc żeby rozładować napięcie pac! przez łeb tongue_out

    Od wyjaśnienia co to jest "bardzo" też są rodzice. Dziecko które nie
    umie sobie poradzić z odebraniem traktorka jest spaczone niezależnie
    od tego czy w wyniku takiej straty wpada w szał i bije, czy zamyka
    się w łazience i płacze.

    > > Bo ja dziecka nie krzywdzę, więc nie ma powodu.
    >
    > Jak dajesz mu klapsa, to właśnie go krzywdzisz - dziecko czuje się
    > źle - nie dość, że matka zabrania mu coś robić, co już jest dla
    > niego krzywdą, to jeszcze żeby go bardziej rozjuszyć - karci go...
    > No dla dziecka to JEST krzywda - ono tak rozumuje

    Postulujesz wychowanie w ogóle bez karcenia i bez zakazywania, żeby
    nie "krzywdzić" dziecka?

    > > Czy teraz po moim wyjaśnieniu już to rozumiesz?
    >
    > myślę, że wskazałam Ci błędy Twojego toku rozumowania

    Próbowałaś. Teraz popatrz na te które zrobiłaś sama.
  • kaamilka 23.08.10, 14:16
    > Od wyjaśnienia co to jest "bardzo" też są rodzice.
    Tak, ale nie dwulatkowi. Takie jest moje zdanie. Potem owszem -
    można. A jak taki dwulatek nie zna innej metody na wyegzekwowanie
    swojej zachcianki, to co zrobi? I nadal nie zrozumie dlaczego mama
    może a on nie.

    > Postulujesz wychowanie w ogóle bez karcenia i bez zakazywania,
    żeby
    > nie "krzywdzić" dziecka?

    Kpisz czy o drogę pytasz? Nie zadawaj głupich pytań, bo mogę Ci
    przypadkiem głupio odpowiedzieć. Należy wpoić dziecku, że
    jakakolwiek reakcja na złość agresją jest niedobra. Proste?

    > Próbowałaś. Teraz popatrz na te które zrobiłaś sama.

    pominę komentarz, bo widzę, żeś niereformowalna
    --
    ---

    Tak, to ja
  • babunia_wygodka 23.08.10, 14:27
    kaamilka napisała:

    > > Od wyjaśnienia co to jest "bardzo" też są rodzice.
    > Tak, ale nie dwulatkowi. Takie jest moje zdanie. Potem owszem -

    Bez najmniejszych problemów dwulatkowi.

    > można. A jak taki dwulatek nie zna innej metody na wyegzekwowanie
    > swojej zachcianki, to co zrobi? I nadal nie zrozumie dlaczego mama
    > może a on nie.

    Bo to mama. I to jest bardzo dobry argument dla dziecka w tym wieku.
    Mimo że dorosłym filozofom wydaje się niemoralny.

    > > Postulujesz wychowanie w ogóle bez karcenia i bez zakazywania,
    > żeby
    > > nie "krzywdzić" dziecka?
    >
    > Kpisz czy o drogę pytasz? Nie zadawaj głupich pytań, bo mogę Ci

    No to odpowiedz głupio, nie ma sprawy. Pytanie podtrzymuję.

    > przypadkiem głupio odpowiedzieć. Należy wpoić dziecku, że
    > jakakolwiek reakcja na złość agresją jest niedobra. Proste?

    Co to jest "reakcja na złość"? O jaką złość chodzi, bo to niejasne?

  • araceli 23.08.10, 14:19
    kaamilka napisała:
    > Jak dajesz mu klapsa, to właśnie go krzywdzisz - dziecko czuje się
    > źle - nie dość, że matka zabrania mu coś robić, co już jest dla
    > niego krzywdą, to jeszcze żeby go bardziej rozjuszyć - karci go...
    > No dla dziecka to JEST krzywda - ono tak rozumuje

    Ale matka NIE KARCI go za to, co mu zabroniła zrobić tylko za NIEPODPORZĄDKOWANIE się zakazowi.
  • iwles 23.08.10, 14:27

    to dlaczego dziecko nie rozumie tego przekazu i po klapsie nie podporządkowuje
    się każdemu zakazowi, tylko autorka musi dawać klapsy za każdym w każdej
    w każdej nowej sytuacji niepodporządkowania się ???



    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziało
    smile
  • anusia29 23.08.10, 14:40
    iwles!!!! czytaj!!!!
    dałam klapsa 4 razy w życiu i nie muszę "dawać klapsa za każdym
    razem w każdej sytuacji niepodporządkowania się" no, jesuuu,
    czytajcie dziewczyny zanim coś napiszecie. Pisze o klapsie jako
    ODTATECZNEJ metodzie, a nie każdorazowej. U mnie tez klaps nie
    eskalował. A wręcz przeciwnie.
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • anusia29 23.08.10, 14:37
    dokładnie, jak już zakaz i tłumaczenie nie działa
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • marychna31 23.08.10, 11:53
    > Tak jest, rodzic jest dorosły i silniejszy. Dlatego powinien dla
    > dobra dziecka korzystać z tych swoich możliwości,
    DOKŁADNIE! Powinien korzystać ze swojej inteligencji,moralności i wiedzy na
    temat rozwoju dziecka aby umieć wychowywać dziecko bez przemocy. Siła fizyczna
    też się przyda-do ochrony swojego dziecka.
  • bacha1979 23.08.10, 11:59
    Ale co
    to ma za związek z klapsami?

    Człowieku jesteś tak ograniczony czy udajesz?
    W sumie każdy może go uderzyć, jeśli będzie miała inne zdanie niż bity, bo po
    co sie wysilać??

    owinien korzystać ze swojej inteligencji,moralności i wiedzy na
    > temat rozwoju dziecka aby umieć wychowywać dziecko bez przemocy

    Pewnie ktoś średnio rozgarnięty to rozumie. Ale jak piszę - musi być choć
    średnio rozgarnięty.
  • iwles 23.08.10, 10:33

    > .. i co wobec tego?


    znowu nie ma bajki ?
    dzieciak ciebie próbuje, na ile wytrzymasz, kiedy pękniesz, aż w końcu wyjdzie na "jego".

    Ja zawsze mówię: ja ciebie proszę, żebyś coś zrobił, ty tego nie robisz, przyjdzie czas, że ty mnie o coś poprosisz, wtedy ja też nie zrobię.
    Przychodzi czas, że dziecko chce: albo żeby się z nim pobawić, pograć w grę, albo chce oglądać tv, albo grac na komputerze itp. zazwyczaj jest to niedługo, więc zostaw oplutą łazienkę i powiedz, że spełnisz jego prośbę, jak i on spełni twoją.

    U mnie działa.


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziało smile
  • anusia29 23.08.10, 10:37
    U mnie nie. Próbowałam. Przy zostawieniu czegoś pod hasłem - jak ty
    nie chesz czegoś zrobić dla mnie to ja dla ciebie tez nie. W
    momencie gdy ja czegoś na tej zasadzie odmawiałam pojawiała się
    wściekłość i owo bicie i kopanie mnie. Sprawę rozwiązały dwa klapsy -
    za plucie i za kopanie. Teraz siędogadujemy werbalnie bez problemów.
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • wieczna-gosia 23.08.10, 11:00
    > No właśnie - kazałam przestać pluć, pluł, wycierać nie chciał ,
    > tylko sięsmiał.
    dajesz szmatke i gabke- nie pozwalasz odejsc. co on odchodzi to ty go
    podprowadzasz. I do skutku. On ma poczuc ze ty nie ustapisz.

    Mówisz, przestań,
    > bo nie będzie dziś bajki. On pluje. bajki nie ma, ale nastepnego
    > wieczoru także pluje... i co wobec tego?
    a co ma bajka wspolnego z pluciem? no ale dobra skoro walisz takim
    argumentem- to bajki konsekwentnie nie ma- dzieci nie musza ogladac
    bajek. Aczkolwiek uwazam ze to armata na wroble.

    > Bicie - przytrzymywałam. Jka puściłam zaczynało się on nowa.
    > Co byś zrobiła?
    przytrzymuje od nowa. W naszym domu nikt nikogo nie uderza. Wrecz
    powtarzam dzieciom ze uderzenie odbiera slusznosc twoim racjom tzn
    jesli siostra cie drazni, wysmiewa, dreczy itd. dopoki jej nie
    uderzysz- racja jest po twojej stronie- mozesz demonstracyjnie to
    olewac, mozesz przyjsc do rodzicow i ci pomoga. jesli uderzysz-
    stajesz sie winny ona cie dreczyla bez bicia a ty ja huknelas- jaka
    roznica?
    Przytrzymuje do skutku, mowie ze z bijacymi nie rozmawiam, wymagam
    przeprosin natychmiastowych. Jak dziecko czuje ze sie uparlam-
    odpuszcza.

    wychowanie to jest proces. nie chodzi o to by dziecko NIE plulo czy
    NIE bilo tylko tez o to by samo z siebie wiedzialo dlaczego tego nie
    robi. nie wychowujemy robotow akcja- reakcja- mamy wychowac ludzi ze
    zdolnoscia do autorefleksji i oceny wlasnych czynow, takich, ktorzy
    sa w stanie zmienic wlasne postepowanie. Kontrola z zewnatrz jest
    potrzebna na poczatku- ale trzeba dazyc do tego by dzecko samo
    kontrolowalo swoje postepowanie.
    --
    opsesyjna.blogspot.com/
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • babunia_wygodka 23.08.10, 11:14
    wieczna-gosia napisała:

    > powtarzam dzieciom ze uderzenie odbiera slusznosc twoim racjom tzn
    > jesli siostra cie drazni, wysmiewa, dreczy itd. dopoki jej nie
    > uderzysz- racja jest po twojej stronie- mozesz demonstracyjnie to
    > olewac, mozesz przyjsc do rodzicow i ci pomoga. jesli uderzysz-
    > stajesz sie winny ona cie dreczyla bez bicia a ty ja huknelas-

    I zaraz potem:

    > robi. nie wychowujemy robotow akcja- reakcja- mamy wychowac ludzi

    Buahahahaha. A co to jest innego, to co opisałaś, jak nie wychowanie
    robota który zerojedynkowo ocenia sytuację "nie bije - ma rację,
    bije - nie ma racji" niezależnie od okoliczności?
    Nawet w kodeksie karnym jest napisane że osoba sprowokowana może
    zostać uwolniona od kary za naruszenie nietykalności. Ale nie dla
    Ciebie takie patologiczne przywolenia, co?

    Ciekawe ile razy jedno z twoich dzieci podpuszczało drugie tak
    długo, aż w końcu udało mu się sprowokować uderzenie, po którym
    mogło polecieć do Ciebie po "sprawiedliwość". A może nawet po prostu
    wystarczał wrzask z pokoju dzieci "Jasiu przestań mnie bić" i już
    mamusia wpadała zabrać Jasia na pogadankę umoralniającą, a Małgosia
    mogła wtedy spokojnie wziąć wszystkie misie i nie dzielić się?
  • wieczna-gosia 23.08.10, 11:36
    > Nawet w kodeksie karnym jest napisane że osoba sprowokowana może
    > zostać uwolniona od kary za naruszenie nietykalności. Ale nie dla
    > Ciebie takie patologiczne przywolenia, co?
    >
    a mowimy o karze? wspomnialam o karze za bicie? poprosze o cytat smile
    wspomnialam o winie a nie o karze.

    > Ciekawe ile razy jedno z twoich dzieci podpuszczało drugie tak
    > długo, aż w końcu udało mu się sprowokować uderzenie, po którym
    > mogło polecieć do Ciebie po "sprawiedliwość".

    w zasadzie zazwyczaj taka prowokacje od jednorazowego nicka zlewam z
    gory- ale ciebie kopnie zaszczyt i odpowiem ci- nie uzywam kodeksu
    karnego do wychowania gdy jestem w domu i slysze co sie dzieje-
    slysze rowniez prowokacje. I mam do powiedzenia troche wiecej niz
    sad.

    A może nawet po prostu
    > wystarczał wrzask z pokoju dzieci "Jasiu przestań mnie bić" i już
    > mamusia wpadała zabrać Jasia na pogadankę umoralniającą, a Małgosia
    > mogła wtedy spokojnie wziąć wszystkie misie i nie dzielić się?

    jakim cudem skoro sprowokowala Jasia? Najpierw sama zacytiwalas moje
    wlasne slowa o winie obustronnej a nastepnie ci wyszlo ze jedynie Jas
    jest winny- to moze sie zdecyduj?
    --
    opsesyjna.blogspot.com/
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • babunia_wygodka 23.08.10, 11:43
    wieczna-gosia napisała:

    > > Nawet w kodeksie karnym jest napisane że osoba sprowokowana może
    > > zostać uwolniona od kary za naruszenie nietykalności. Ale nie
    dla
    > > Ciebie takie patologiczne przywolenia, co?
    > >
    > a mowimy o karze? wspomnialam o karze za bicie? poprosze o
    cytat smile
    > wspomnialam o winie a nie o karze.

    A pozbawienie prawa do dochodzenia swoich racji to nie kara? Skoro
    to pozbawienie wynika z faktu, że dziecko uderzyło?

    > > Ciekawe ile razy jedno z twoich dzieci podpuszczało drugie tak
    > > długo, aż w końcu udało mu się sprowokować uderzenie, po którym
    > > mogło polecieć do Ciebie po "sprawiedliwość".
    >
    > w zasadzie zazwyczaj taka prowokacje od jednorazowego nicka zlewam
    z
    > gory- ale ciebie kopnie zaszczyt i odpowiem ci- nie uzywam kodeksu
    > karnego do wychowania gdy jestem w domu i slysze co sie dzieje-
    > slysze rowniez prowokacje. I mam do powiedzenia troche wiecej niz
    > sad.

    ROTFL. Weź mnie nie osłabiaj, co za problem przy odpowiednim
    treningu nauczyć się tak podpuszczać Jasia żeby matka nic nie
    słyszała, o on się gotował?

    > A może nawet po prostu
    > > wystarczał wrzask z pokoju dzieci "Jasiu przestań mnie bić" i
    już
    > > mamusia wpadała zabrać Jasia na pogadankę umoralniającą, a
    Małgosia
    > > mogła wtedy spokojnie wziąć wszystkie misie i nie dzielić się?
    >
    > jakim cudem skoro sprowokowala Jasia? Najpierw sama zacytiwalas
    moje

    A skąd masz wiedzieć że sprowokowała? Słyszysz kłotnię (i nie
    wmawiaj mi że słuchasz tak uważnie że zawsze wiesz kto zaczął) i
    nagle "Jasiu nie bij mnie". Gdzie masz ślad prowokacji ze strony
    Małgosi?

    > wlasne slowa o winie obustronnej a nastepnie ci wyszlo ze jedynie
    Jas
    > jest winny- to moze sie zdecyduj?

    Skoro uderzenie, jak powiedziałaś, powoduje utratę "racji" to jaka
    tu może być wina obustronna, skoro Jaś racji nie ma?

  • wieczna-gosia 23.08.10, 12:01
    > A pozbawienie prawa do dochodzenia swoich racji to nie kara? Skoro
    > to pozbawienie wynika z faktu, że dziecko uderzyło?

    dochodzic swoich racji mozna szawsze. Po prostu czlowiek ktory
    zamiast poprosic o pomioc w sytuacji w ktorej sobie nie radzi
    rozwiazuje ja piescia ma inne racje niz czlowiek ktory prowokowany
    oprzychodzi i mowi "no nie moge wez mama pomoz".

    > ROTFL. Weź mnie nie osłabiaj, co za problem przy odpowiednim
    > treningu nauczyć się tak podpuszczać Jasia żeby matka nic nie
    > słyszała, o on się gotował?
    >
    zaden zapewne- tak jak zaden problem przy odpowiednim treningu nie
    gotowac sie lub zwracac sie do wyzszej instancji zanim sie czlowiek
    zagotuje. poza tym dla drugiej strony powinny z tego wyniknac jaies
    korzysci wymierne- a skoro sytuacja przejecia misiow nie zachodzi?
    poza wszystkim- nie mam z tym jakiegos wiekliego problemu- nie mam
    jednego dziecka ktore notorycznie bywa dreczone oraz wiecznych
    agresorow- byc moze gdyby bylo inaczej- bralabym podobne rozwazania
    pod uwage o uporczywym prowokowaniu. U nas w domu nikt nikogo nie
    bije (nie oznacza to ze przemoc psychiczna jest powszechnie
    akceptowalna) i taka mamy zasade. Reszte rozwiazuje sie dynamicznie.
    Ale to ze z niewinnego misia stajesz sie wspolwinny bo trzasnales-
    nie odbiera ci prawa do dyskusji na litosc.
    --
    opsesyjna.blogspot.com/
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • babunia_wygodka 23.08.10, 12:05
    wieczna-gosia napisała:

    > Ale to ze z niewinnego misia stajesz sie wspolwinny bo trzasnales-
    > nie odbiera ci prawa do dyskusji na litosc.

    To uzgodnij sama ze sobą swoje stanowisko. Bo na początku napisałaś:
    "powtarzam dzieciom ze uderzenie odbiera slusznosc twoim racjom "

    To co komu po prawie od dyskusji skoro a priori nie ma racji?
  • wieczna-gosia 23.08.10, 12:50
    Bo komunikacja jest przyszloscia narodu i uwazam ze jesli nastapila
    wtopa to nalezy cos zrobic by nastepnym razem byla mniejsza. Bo od
    kiedy nie mozna poprowadzic dyskusji nie majac racji ot zobacz ty
    uwazasz ze ja nie mam racji ja uwazam ze ty nie masz racji i sobie
    dyskutujemy. To ze ja uwazam ze sprowokowany uderzywszy siostre
    przestajesz byc ofiara i stajesz sie winny nie oznacza ze moje
    dziecko uwaza tak samo. Gdyby bylo o tym bezwzglednie przekonane-
    przyszloby do mnie proszac o pomoc. Pole od dyskusji jest wiec
    szerokie.
    --
    opsesyjna.blogspot.com/
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • babunia_wygodka 23.08.10, 13:13
    wieczna-gosia napisała:

    > Bo komunikacja jest przyszloscia narodu i uwazam ze jesli
    nastapila
    > wtopa to nalezy cos zrobic by nastepnym razem byla mniejsza. Bo od
    > kiedy nie mozna poprowadzic dyskusji nie majac racji ot zobacz ty
    > uwazasz ze ja nie mam racji ja uwazam ze ty nie masz racji i sobie
    > dyskutujemy. To ze ja uwazam ze sprowokowany uderzywszy siostre
    > przestajesz byc ofiara i stajesz sie winny nie oznacza ze moje
    > dziecko uwaza tak samo. Gdyby bylo o tym bezwzglednie przekonane-
    > przyszloby do mnie proszac o pomoc. Pole od dyskusji jest wiec
    > szerokie.

    Coś się plączesz. Ustalmy:
    1) Mówisz że jak dziecko uderzy drugie to traci swoją rację.
    2) Czyli jak się kłócą o misia i każde ma jakąś swoją rację to po
    uderzeniu pozostaje tylko racja tego uderzonego.
    3) Czyli niezależnie od tego komu miś się tak naprawdę należał,
    dostaje go to dziecko, które później uderzy.
    4) Czyż nie?
  • wieczna-gosia 23.08.10, 13:50
    > Coś się plączesz. Ustalmy:
    > 1) Mówisz że jak dziecko uderzy drugie to traci swoją rację.
    Nie, powiedzialam ze traci słusznosc swoich racji. Racje w znaczeniu
    takim "argument, dowód popierający czyjeś poglądy: Jego racje były
    nie do odparcia." ma nadal. Ty uzywasz slowa racje w znaczeniu
    "slusznosc"- ja nie bo inaczej moje zdanie byloby maslem maslanym,
    nie mozna stracic sluszosci slusznosci smile Argumenty zostaja nadal- po
    prostu traca swoja sile z powodu wybranego sposobu rozwiazania
    konfliktu.

    > 2) Czyli jak się kłócą o misia i każde ma jakąś swoją rację to po
    > uderzeniu pozostaje tylko racja tego uderzonego.
    nie.

    > 3) Czyli niezależnie od tego komu miś się tak naprawdę należał,
    > dostaje go to dziecko, które później uderzy.

    nie. Argumenty bijacego po prostu traca na sile. Argumenty jako takie
    moze miec nadal. A oboje sa winni tego ze o glupiego misia wzieli sie
    za lby fizycznie badz w przenosni. Najprawdopodobniej- skoro juz
    doszlo do takiej eskalacji ze sie piora, prowokuja, manipuluja itd-
    misia dostane ja. A ich poprosze o wymyslenie rozwiazania ktore
    pasuje obu stronom. Misia moze dostac Malgosia gdy zgodzi sie na to
    Jas, moze tez dostac Jas jesli zgodzi sie na to Malgosia.

    zamace jeszcze bardziej- jesli Jas nie uderzy malgosi tylko przyleci
    po pomoc do mnie to nie jest jasne ze powiem automatycznie "Malgosiu
    oddaj Jasiowi misia gdyz ciebie nie uderzyl i nalezy mu sie za to
    gratulacja i fanfar". Tylko po prostu pomoge im sie opanowac. Byc
    moze mis jest wlasnoscia Malgosi (moje dzieci maja takie zabawki) i
    po prostu do niej nalezy decyzja. Nie chce ci go dac to sorry, nie,
    trudno, tak wiem ze boli ale to JEJ mis. Jesli nalezy dio zabawek
    wspolnych- musza sie bawic w sekwencji. Malgosia sie pierwsza bawila
    misiem, ustalamy ile zabawa misiem jej jeszcze zabierze, jesli
    malgosia mowi ze 10 lat smile to gadamy tlumaczymy negocjujemy. Jesli
    zas Misio byl Jasia wlasnoscia to Jas chce swojego misia i trzeba mu
    go oddac.

    Nie serwuje kar- dzieci sie musza przeprosic musza wygadac do siebie
    zale, musza uzyskac zadoscuczynienie ktore ich zadowala. Z tym ze gdy
    Jas nie walnal- to malgosia jest mu winna przeprosiny za wrednosc. W
    sytuacji gdy walanl- oboje musza sie przeprosic i pogodzic.

    Musze ci powiedziec ze prawde mowiac jesli mam z powodu tej metody
    jakies klopoty to wylacznie takie ze przedszkolanki na takie
    certolenie nie maja czasu zabieraja zabawke i opieprzaja wszystkich
    ze szczegolnym uwzgledneiniem bijacego ( a wiadomo ze dziewczyny sa
    dobre w podpuszczaniu chlopcow do bicia oj dobre)- moje wlasne dzieci
    oczywiscie zdarza sie ze prowokuja sie do bicia ale glownie dlatego
    ze maja swiadomosc ze nie sa w porzadku od poczatku wiec licza na
    zaciemnienie sytuacji smile pewnie czasami sie udaje, aczkolwiek
    konflikt z tluczeniem wystepuje u nas tak rzadko ze to chyba malo
    oplacalna metoda.

    > 4) Czyż nie?
    no wlasnie nie.
    --
    opsesyjna.blogspot.com/
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • anusia29 23.08.10, 11:22



    >
    > > Bicie - przytrzymywałam. Jka puściłam zaczynało się on nowa.
    > > Co byś zrobiła?
    > przytrzymuje od nowa. W naszym domu nikt nikogo nie uderza. Wrecz
    > powtarzam dzieciom ze uderzenie odbiera slusznosc twoim racjom

    yyyy taki argument "słusznośc Twoim racjom" do 4 latka ?


    >
  • wieczna-gosia 23.08.10, 11:37
    a teraz rozmawiam z 4 latkiem? Bo jesli tak to przepraszam zlozonosc
    problemu mnie zmylila smile
    --
    opsesyjna.blogspot.com/
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • iwles 23.08.10, 11:37

    a co w tym dziwnego ?
    4-latek nie ma prawa mieć swojej słusznej racji ?


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziało
    smile
  • vincentyna 23.08.10, 23:25
    Wyszlabym z lazienki dajac wczesniej szmatke do umycia podlogi, nie wyszedl by z
    tej lazienki, dopuki by nie umyl podlogi.
    --
    kiss
  • alexa0000 23.08.10, 10:30
    Na przykład siedzisz z nim w łazience tak długo, aż zetrze. Choćby
    sie zes.rał, nie wychodzicie. Niech wyje, płacze, pokłada się-nie
    wypuszczasz.

    Przyjrzałabym sie też, temu, czy plucie jest próbą zwrócenia na
    siebie uwagi. Jeśli tak, olałabym. Prawdopodobnie sam odpusciłby
    zabawę. Jesli nie, patrz wyżej.
  • anusia29 23.08.10, 10:33
    Próbowałam - 2 godziny w łazience - więcej JA NIE WYTRZYMAM, bo syn
    po 15 min zaczyna się bawić i mieć to w... nosie. Nie działa.
    Olałabyś zafajdanie x razy umytej podłogi w 15m2 łazience????
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • alexa0000 23.08.10, 10:37
    W końcu zachce mu sie spać i wyjsć iz łazienki. Przeciez nie połoy
    się w wannie.


    Powiem ci,że olałabym. Ja jestem z tych , co się łatwo gotują i
    żyłka im prawie pęka. Jesli chodzi o dziecko, chyba z jakiejs
    przekory lodowacieję i rodzi sie we mnie jakaś cierpliwosc. Tak,
    jakbyma sama chciała sobie udowodnic, że nie uderzę, bo nie. I nie
    uderzam.
  • anusia29 23.08.10, 10:44
    To wyjdzie i pójdzie,a ja zostanę w łazience i zafajdaną podłogą. I
    jeszcze zoabczy, że mozna przetrzymac mnie.
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • berdanka 23.08.10, 17:15
    Ponoć agresja rodzi agresję: skoro ty uderzyłaś dziecko, dziecko
    odczytało to jako przyzwolenie na bicie. Stąd jego kopanki po twoich
    nogach tudzież innych częściach ciała.
    Ja jestem przeciwniczką bicia (klapsów także).

    --
    I want you to be left behind those empty walls
    Taught you to see from behind those empty walls
  • vivibon 23.08.10, 17:49
    Ponoć. Moje dziecko zaczęło wymachiwać łapami w moim kierunku mimo tego, że nikt
    go nie bił. Próbowałam różnych rzeczy - chwytanie go za ręce i tłumaczenie, że
    boli nie robiły na nim absolutnie żadnego wrażenia, trzepnięcie go po ręce
    również. Natomiast wynoszenie z żelazną konsekwencją do jego pokoju zdziałało
    cuda. Siedział tam parę minut, wył, ale nie próbował wychodzić. Moja pediatra
    powiedziała mi kiedyś, że niektóre dzieci potrzebują takich koszar - zrobią coś
    zakazanego, czekają co się stanie i wręcz potrzeba im tych sztywnych ram, żeby
    czuć się bezpiecznie. Zdarzyło mu się też oberwać klapsa, kiedy pędził prosto na
    ulicę, mimo wcześniejszych tłumaczeń na różne sposoby. Albo jest złośliwy, albo
    kiepsko dociera do niego zasada zachowania pędu - nie było czasu tego analizować.
  • anusia29 23.08.10, 20:58
    Odwrotna kolejność - najpierw kopał - klaps definitywnie zakońzył
    sprawę
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • berdanka 23.08.10, 22:27

    Z tego co opisałaś to najpierw były klapsy za kurki, gniazdka i
    plucie...więc potem on przystąpił do ofensywy.
    Jak dla mnie to za cienka jest granica miedzy 4 klapsami a biciem.
    No bo na razie jest 4-tak? Ale nie masz pewności, ze w przyszłości
    nie będzie kolejnej sytuacji, która znowu będzie dla ciebie nie do
    wytrzymania i będzie kolejny i kolejny klaps, który, jak tu piszesz,
    tak się sprawdził.



    --
    Tonight make me unstoppable
    And I will charm, I will slice,
    I will dazzle them with my wit
  • anusia29 24.08.10, 08:59
    Nie, to nie jest tak - bić zaczął wczesniej przed pierwszym klapsem.
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • aurinko 23.08.10, 22:57
    anusia29 napisała:

    > Odwrotna kolejność - najpierw kopał - klaps definitywnie zakońzył
    > sprawę

    Jednak pierwsze klapsy wyszły od matki, na długo przed kopaniem (przy kurkach i
    gniazdkach).
    --
    Coś dla Ciebie
  • anusia29 24.08.10, 09:02
    Wyjaśniam - kppanie mnie zaczęło się przed pierwszym klapsem. Klaps
    za kopanie definitywnie zakończył to.
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • wieczna-gosia 23.08.10, 11:49
    > po 15 min zaczyna się bawić i mieć to w... nosie.
    ale jak to zaczyna sie bawic? to nie chodzi o odsiedzenie z dzieckiem w lazience- chodzi o wyegzekwowanie polecenia. jedyna czynnosc na jaka mu pozwalasz jest starcie podlogi. Jesli robi cokolwiek innego szmata w dlon wycierasz.

    Poza tym uwazam ze pewnie uporczywe zachowania i ich konsekwencje warto omowic na spokojnie- rozmawialas o tyn pluciu z nim- po co, dlaczego, co w zwiazku z tym, dlaczego cie to wkurza? moze on potrzebuje miec staly obowiazek taki ze uczestniczy w zasadniczym sprzataniu lazienki, ze szczegolnym uwzglednieniem mycia podlogi?

    a co do kary dla matki- ja po prostu informuje dziecko ze ma zrobic to co trzeba- i zawieszam wszelka inna komunikacje. nie podaje obiadu, nie wychodze na dwor- jesli jestesmy na dworze czy w sklepie- trzymam za reke blisko przy sobie tak ze dziecko nie ma nic innego do roboty i przypominam o rzeczy do zrobienia. A sama robie swoje- faktycznie czemu niby mam spedzic 2 godziny w lazience?

    ale ja juz mam dzieci wstepnie przeszkolone i one wiedza co jest punktem zapalnym i wiedza dlaczego. jesli swiadomie naruszaja te punkty i draznia lwa to konsekwencja naturalna jest taka ze sie trzeba zmierzyc z gniewem matuli. Czasami wydaje sie ze sie oplaca smile ale raczej jest to zludzenie.

    Inna sprawa ze nie wiem czy z plucia zrobilabym sprawe na ostrze noza. Staram sie ograniczac sprawy o ktore tocze walki na smierc i zycie do minimum.

    --
    opsesyjna.blogspot.com/
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • anusia29 23.08.10, 11:56
    "> po 15 min zaczyna się bawić i mieć to w... nosie.
    ale jak to zaczyna sie bawic? to nie chodzi o odsiedzenie z
    dzieckiem w lazience- chodzi o wyegzekwowanie polecenia. jedyna
    czynnosc na jaka mu pozwalasz jest starcie podlogi. Jesli robi
    cokolwiek innego szmata w dlon wycierasz. "

    --- to wtedy musiałabym mu tę szmatę siła wsadzić - a to już
    przemoc - chyba gorsza niż klaps


    "Poza tym uwazam ze pewnie uporczywe zachowania i ich konsekwencje
    warto omowic na spokojnie- rozmawialas o tyn pluciu z nim- po co,
    dlaczego, co w zwiazku z tym, dlaczego cie to wkurza? "

    ----- rozmawiałam, rozumie, czasem próbuje robić swoje. Normalne -
    testuje granice


    "a co do kary dla matki- ja po prostu informuje dziecko ze ma zrobic
    to co trzeba- i zawieszam wszelka inna komunikacje. nie podaje
    obiadu, nie wychodze na dwor- jesli jestesmy na dworze czy w sklepie-
    trzymam za reke blisko przy sobie tak ze dziecko nie ma nic innego
    do roboty i przypominam o rzeczy do zrobienia."

    ---- a wiesz, to chyba gorsza kara - bo dreczysz dziecko psychicznie
    jeśli trwa to długo

    " A sama robie swoje- faktycznie czemu niby mam spedzic 2 godziny w
    lazience? "


    ---- ciekawi mnie jak - zamykasz dziecko w łazience samo na ten
    czas???

    ale ja juz mam dzieci wstepnie przeszkolone i one wiedza co jest
    punktem zapalnym i wiedza dlaczego


    ----mój ma 4,5 roku

    ---
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • memphis90 23.08.10, 13:17
    > ---- a wiesz, to chyba gorsza kara - bo dreczysz dziecko psychicznie
    > jeśli trwa to długo
    Ponoszenie konsekwencji to nie dręczenie psychiczne. Na spacer też nie
    wyjdziesz, póki dziecko butów nie założy, prawda? Obiadu nie dasz, jeśli łapy są
    czarne od błota. Pewne rzeczy po prostu trzeba zrobić, żeby móc przejść do
    kolejnych. Jak nabrudzi i nie posprząta- nie ma dalszej zabawy. Gdzie tu
    dręczenie psychiczne?
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • anusia29 23.08.10, 13:25
    dręczenie psychiczne to proponowane wyżej "zatrzymanie w łazience,
    choćby mial wyć płakać lub się ze.s.rać" . Fakt, nie uderzę, ale -p
    co lepsze???
    Nie ma dalszej zabawy - jak to technicznie wykonasz?
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • alexa0000 23.08.10, 11:57
    <Inna sprawa ze nie wiem czy z plucia zrobilabym sprawe na ostrze
    noza. Staram sie ograniczac sprawy o ktore tocze walki na smierc i
    zycie do minimum.

    To własnie moja postawawink
  • araceli 23.08.10, 10:42
    alexa0000 napisała:
    > Na przykład siedzisz z nim w łazience tak długo, aż zetrze. Choćby
    > sie zes.rał, nie wychodzicie. Niech wyje, płacze, pokłada się-nie
    > wypuszczasz.

    A to kara dla matki ma być?
  • babunia_wygodka 23.08.10, 10:48
    araceli napisała:

    > alexa0000 napisała:
    > > Na przykład siedzisz z nim w łazience tak długo, aż zetrze.
    Choćby
    > > sie zes.rał, nie wychodzicie. Niech wyje, płacze, pokłada się-nie
    > > wypuszczasz.
    >
    > A to kara dla matki ma być?

    No właśnie. Dlaczego w imię absurdalnej ideologii karać rodziców za
    przewinienie ich dzieci? Przecież to jest podstawowa psychologicznie
    sprawa: dziecko widzi że swoim zachowaniem dramatycznie wpływa na
    zachowanie matki. Miała iść na zakupy - nie pójdzie na zakupy tylko
    będzie siedzieć i czekać aż dziecko uzna że można ją wypuścić. Jakim
    trzeba byćidiotą żeby uważać że to wychowawcze?

  • alexa0000 23.08.10, 11:24
    W ten sam sposób możemy podejść do innych aspektów wychowania
    dziecka. Karmić go łyzeczką do piątego roku życia, bo jak sam będzie
    sie uczył, to sie ufajda. Tom a byc kara dla matki? Albo czekać, az
    łaskawie dopełznie do końca pokoju ucząc sie raczkować, zamiast
    przenieśc i mieć swiety spokój. Lub tez zamknąc w klatce 1m/1m,
    zamiast patrzec i pilnowac, jak eksploruje teren. Mozna isc na
    skróty, mozna włozyc więcej cierpliwosci. Jedni mają tak, inni
    inaczej.
  • falka32 24.08.10, 00:20
    Alex, nie o to chodzi. Chodzi o to, że też bywają dzieci, które z racji swojego
    charakterku, fazy na szukanie guza i twojego zmęczenia wygrają z tobą każdą
    wojnę psychologiczną, którą im wydasz. Ja kiedyś tą metodą (dopóki nie
    sprzątniesz, to...) z brzęczącym w głowie hasłem "konsekwencja, żelazna
    konsekwencja" próbowałam spowodować sprzątnięcie z podłogi rzuconego
    nadgryzionego banana. Nie uwierzyłabyś, do jakich absurdów może dojść i ile to
    może trwać. Ja też po fakcie nie mogłam uwierzyć. I to NIE JEST metoda
    wychowawcza, dziecko nie ponosi konsekwencji swojego zachowania, za to dostaje
    do ręki znakomite narzędzie do manipulacji matką i potrafi je testować
    godzinami. On, w przeciwieństwie do mnie, ma na to czas i siłę.

    --
    Biegnąca
    z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • alexa0000 24.08.10, 09:00
    Falko, ja wycofałam sie z pierwszej wersji w poście do Girasole.
    Wierzę,że są dzieci, które postąpią tak jak te, opisane przez
    ciebie. Trzeba szukać innej drogi. U mojego syna nie doszło jeszcze
    do wielogodzinnej akcji.

    Kilka lat temu namiętnie podczytywałam KMW. Pamiętam jedną dyskusję
    na temat bicia (pomijam tu inne jej aspekty na temat dycyplinowania,
    na przykład karny jeżyk, który dla wielu rodziców jest dyskusyjny).
    Pamiętasz ją? Ona właściwie poukładała mi w głowie moje wątpliwosci,
    a zwłaszcza jeden post:

    forum.gazeta.pl/forum/w,34708,73106649,73177182,Re_Maz_uderzyl_zone_Matka_uderzyla_dziecko_.html

    Nie dorabiam już żadnej ideologii, nie zastanawiam sie właściwie nad
    przyszłymi konsekwencjami, w podswiadomości mam tylko jedno: bicie i
    zadawanie bólu jest złe. To stwiedzenie jakoś wrosło we mnie i już
    pewnie tak zostanie.

    Patrzę czasami na moich znajomych, którzy dają od czasu do czasu
    klapsa. Widze, jak powoli puszczają im nerwy i robią to, często nie
    poszukując zupełnie innych alternatyw. Zupełnie. Niedawno
    obserwowałam przyjaciółkę usiłującą założyć pieluchę wijącemu się,
    ponadrocznemu dziecku. Trwało to dosłownie z 10 minut, po czym
    przyjaciólka z pulsującą żyłką na czole wyszła krzycząc "nie wiem,
    może ty spróbujesz, ja mam go dość". Nie uderzyła , bo głupio jej
    trochę przede mną. Załozyłam pieluchę w trzy sekundy z prostego
    powodu: ona go kładła, bo tak sie przyzwyczaiła i tak jej wygodnie.
    Ja Młodego ubrałam na stojąco. I nie o to chodzi,że jestem matkę
    idealną, bo daje doopy w innych dziedzinach wychowania, w których
    ona akurat jest lepsza ode mnie; chodzi o to,że ona nawet nie
    próbowała szukać innego sposobu. Takich sytuacji widziałam dużo
    więcej.

    Kiedy mój syn wyrywa się na ulicy, nawet nie myślę o tym, że: " aby
    zapewnić mu bezpieczeństwo, przyleję, to zapamięta ciąg przyczynowo-
    skutkowy, czym uratuję mu życie". Instynktownie doganiam, łapię za
    rękę, odwracam uwagę, przechodzę na drugą stronę ulicy, wchodzę do
    sklepu, robię cokolwiek. Jeżeli kładzie się na ziemi, czekam, nie
    reagując. Jeżeli mi się spieszy (tak, jak wczoraj), biorę na ręce i
    idę dalej. Po chwili stawiam, odwracam uwagę i idziemy dalej
    normalnie. Zawsze staram sie uniknąć eskalacji konfliktu, choć
    oczywiście zdarza się,że puszczają mi nerwy. Generalnie w sytuacjach
    publicznych w ogóle nie czuję wewnetrznęgo stresu "co ludzie
    powiedzą", co daje mi naprawde duży komfort.
    Jeśli kręci kurkami od gazu pomimo zakazu, myslę sobie " głupia
    krowo, trzeba było kupić osłonę". Zastanawiam się, dlaczego to robi.
    Aha, nudzi mu się, trzeba wyjść z domu albo zabawic sie w inny
    sposób. Oczywiście jest tez opcja mojego zmęczenia i chęci poleżenia
    w spokoju. Wtedy mogę: albo puscić bajkę ( zle, wiem), albo wstać
    pomimo to na spacer, albo dać klapa. Do wyboru, do koloru.

    Nie zakładam, że dwulatek czy trzylatek robi cokolwiek złośliwie.
    Tak jest mi łatwiej, to rozbraja przeciwnika, męża również. Staram
    się zrozumieć jego emocje, nagłe napady ambiwalancji, próby
    sprawdzania granic. Moi znajomi podsmiewują sie ze mnie "patrzcie,
    suerniania sie znalazła," kiedy opowiadam dziecku o jego złości czy
    smutku i rozmawiam o nich. Dla niektórych dzieciak niegrzeczny to
    dzieciak niegrzeczny, który ma byc grzeczny i koniec. A ja se robię
    swoje i zbieram owoce, nie zapominając jednak o tym, że może mnie
    jeszcze nie raz spotkać niespodzianka i rozczarowanie.

    Wielu rodziców twierdzi,że nie dają rady bez klapsa. A jednak całej
    rzeszy udaje sie wychować dzieci bez ich stosowania. Jeżeli ktoś
    klapsuje dla zasady, OK. To znaczy nie OK dla mnie, ale wierzę,że
    robi to dla jakiejś tam zasady. Nie lubię jednak, gdy zwykła
    bezsilność i "puszczenie nerwów" są w ten sposób tłumaczone, bo to
    dla mnie wyparcie, racjonalizacja czy tam zaprzeczenie, nie znam
    odpowiedniego terminu (wiem,że ty taksmile.

  • falka32 24.08.10, 18:22
    Pamiętam jedną dyskusję
    > na temat bicia (pomijam tu inne jej aspekty na temat dycyplinowania,
    > na przykład karny jeżyk, który dla wielu rodziców jest dyskusyjny).
    > Pamiętasz ją? Ona właściwie poukładała mi w głowie moje wątpliwosci,
    > a zwłaszcza jeden post:

    Jak zauważyłaś, byłam tam obecna. Moje opinie od tamtego czasu się nie zmieniły.
    Co więcej, moje uparte dziecko, opisywane w tamtym wątku, które nie raz
    doprowadziło mnie wtedy na skraj przepaści i nie raz w tyłek zaliczyło, jest w
    tej chwili ugodowym, sympatycznym dzieciakiem, posłusznym i z entuzjazmem
    poddającym się socjalizacji, ulubieńcem babć, przedszkolanek, nie jest
    agresywny, nie jest wredny, jest słoooodki i codziennie rysuje mi kwiatki. Nie
    wiem, jaką rolę w tym odegrał sulfur 200 wink a jaką klapsy czy nasze wojny
    psychologiczne, a jaką geny, ale widać jedno - psychiki moje wychowanie mu na
    razie nie zwichnęło.

    > Kiedy mój syn wyrywa się na ulicy, nawet nie myślę o tym, że: " aby
    > zapewnić mu bezpieczeństwo, przyleję, to zapamięta ciąg przyczynowo-
    > skutkowy, czym uratuję mu życie". Instynktownie doganiam, łapię za
    > rękę, odwracam uwagę, przechodzę na drugą stronę ulicy, wchodzę do
    > sklepu, robię cokolwiek. Jeżeli kładzie się na ziemi, czekam, nie
    > reagując. Jeżeli mi się spieszy (tak, jak wczoraj), biorę na ręce i
    > idę dalej. Po chwili stawiam, odwracam uwagę i idziemy dalej
    > normalnie. Zawsze staram sie uniknąć eskalacji konfliktu, choć
    > oczywiście zdarza się,że puszczają mi nerwy. Generalnie w sytuacjach
    > publicznych w ogóle nie czuję wewnetrznęgo stresu "co ludzie
    > powiedzą", co daje mi naprawde duży komfort.
    > Jeśli kręci kurkami od gazu pomimo zakazu, myslę sobie " głupia
    > krowo, trzeba było kupić osłonę". Zastanawiam się, dlaczego to robi.
    > Aha, nudzi mu się, trzeba wyjść z domu albo zabawic sie w inny
    > sposób. Oczywiście jest tez opcja mojego zmęczenia i chęci poleżenia
    > w spokoju. Wtedy mogę: albo puscić bajkę ( zle, wiem), albo wstać
    > pomimo to na spacer, albo dać klapa. Do wyboru, do koloru.

    No i doszłyśmy chyba tutaj do sedna. Ja uważam, że to zachowanie, które ty
    stosujesz wobec dziecka jest... niewychowawcze i niebezpieczne smile))) ponieważ
    dziecko nie uczy się zasad bezpieczeństwa bardzo długo, bezpieczeństwo zapewnia
    mu tylko twoja obecnośc. Jeżeli będziesz spała, on pójdzie i odkręci te kurki,
    bo nie będzie miał kto odwrócić jego uwagi. Jeżeli będziesz miała w domu osłonę,
    to kiedy w ogóle on się nauczy, ze tymi kurkami nie wolno kręcić ot tak?
    Jeżeli przy uciekaniu na ulicę stosujesz odwracanie uwagi i takie tam, dziecko
    nie kojarzy ulicy z niebezpieczeństwem. Jest bezpieczne, dopóki go pilnujesz.
    Nie rozwija własnego instynktu przetrwania, dbania o swoje bezpieczeństwo,
    unikania sytuacji niebezpiecznych. A w każdym razie jest to znacznie opóźnione,
    tzn do momentu, kiedy do dziecka trafia już abstrakcyjne tłumaczenie "bo
    samochód cię zabije". Ja się zwyczajnie bałam tak wychowywać dzieci.
    Wystarczyło, że nie ty z nimi wyjdziesz, tylko mniej rozgarnięta babcia i jej
    nawieją na środek jezdni, bo nie będą mieli pojęcia, że to niebezpieczne.
    --
    Biegnąca
    z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • alexa0000 24.08.10, 19:04
    > Jak zauważyłaś, byłam tam obecna

    Zauwazyłam, nie byłam jednak pewna, czy pamiętasz.

    > Wystarczyło, że nie ty z nimi wyjdziesz, tylko mniej rozgarnięta
    babcia i jej
    > nawieją na środek jezdni, bo nie będą mieli pojęcia, że to
    niebezpieczne.

    On doskonale wie,że to niebezpieczne. Miał okazje stać blisko
    przejezdzającego samochodu. Respektuje auta, boi sie ich, niemniej
    jednak zdarza mu se czasem...zapomnieć.Nie bedę dawać mu klapsa za
    każdym razem, kiedy się zapomni.

    Jeżeli będziesz spała, on pójdzie i odkręci te kurki,
    > bo nie będzie miał kto odwrócić jego uwagi. Jeżeli będziesz miała
    w domu osłonę
    > ,
    > to kiedy w ogóle on się nauczy, ze tymi kurkami nie wolno kręcić
    ot tak?

    Wie,że nie wolno, bo płytka robi sie gorąca. Oparzył sie kiedyś
    lekko i pamięta o tym. Widzę, jak kręci kurkiem, dotyka cofajac
    szybko rękę. To troche ciekawość,a trochę chęć sprowokowania mnie ,
    zwrócenia na siebie mojej uwagi.

    Po przeczytaniu twojego postu mam wrażenie dojscia do sciany. Czy
    nie jest naszym obowiązkiem pilnowania dzieci? Dziecko, które wie,
    że nie wolno mu odręcic kurka, może według ciebiewstać w nocy i to
    zrobić,więc lepiej wczesniej dac mu klapsa, aby taki pomysł zdusic u
    niego w zarodku. Kupowanie osłony jest wiec niepotrzebna sprawa, bo
    inaczej nie nauczy se,że to niebezpieczne. Zrezygnować wiec z jej
    kupienia i dac klapsa na wszelki?

    Dziecko, które wspina sie okno i próbuje je otwierać,może wstać w
    nocy i to zrobić. Nie warto więc zakładać blokady, lecz wczesnie dać
    klapsa? A te, które mają zamontowane barierki w domu na schodach też
    wystarczy klepnąć, a barierki zdemontować?

    Falko, nie kupuję tego.


  • falka32 24.08.10, 19:46
    > Po przeczytaniu twojego postu mam wrażenie dojscia do sciany. Czy
    > nie jest naszym obowiązkiem pilnowania dzieci?

    To jest pytanie zasadnicze, co jest naszym obowiązkiem. Ja uważam, że naszym
    obowiązkiem jest wdrożenie dzieci do życia, dorosłego życia. Pilnowanie to
    jedno, a jak najszybsza nauka samopilnowania to drugie, nie mniej ważne.

    --
    Biegnąca
    z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • alexa0000 24.08.10, 20:02

    Ja uważam, że naszym
    > obowiązkiem jest wdrożenie dzieci do życia, dorosłego życia.

    Zgadzam się.

    Ponawiam pytanie: co z barierkami, osłonami, odstawianiem chemii
    wyżej,blokadami na okna, itp, itd?

    Niepotrzebne,bo klaps w odwodzie? Szkodliwe, bo nie rozwijaą
    poczucia zagrożenia, i klaps w odwodzie?
  • falka32 24.08.10, 20:34
    > Ponawiam pytanie: co z barierkami, osłonami, odstawianiem chemii
    > wyżej,blokadami na okna, itp, itd?

    Mam je wszystkie. W domu. Ale nie obstawię nimi całego świata poza domem.

    --
    Biegnąca
    z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • kura17 24.08.10, 20:48
    > Mam je wszystkie. W domu. Ale nie obstawię nimi całego świata poza
    > domem.

    Falka, ale naprawde uwazasz, ze klapsem niejako zastapisz te wszystkie
    zabezpieczenia? skad wiara, ze akurat TEN sposob, ta metoda jest taka skuteczna?
    tego nie rozumiem?

    wedlug mnie klapsem uczysz strachu przed zrobieniem jakiejs czynnosci. a nie do
    konca tego trzeba nauczyc, prawda?

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • falka32 24.08.10, 20:56
    > Falka, ale naprawde uwazasz, ze klapsem niejako zastapisz te wszystkie
    > zabezpieczenia?

    Czy naprawdę uważasz mnie za idiotkę? big_grin

    skad wiara, ze akurat TEN sposob, ta metoda jest taka skuteczna
    > ?
    > tego nie rozumiem?

    Bo wiele razy zadziałała? Bo sprawdziłam?

    >
    > wedlug mnie klapsem uczysz strachu przed zrobieniem jakiejs czynnosci. a nie do
    > konca tego trzeba nauczyc, prawda?

    A otóż ja uważam, że w wielu sytuacjach dwu -trzy latka właśnie tego trzeba
    nauczyć a nie czego innego.
    Z tego powodu, że dziecko internalizuje normy ładnych parę lat później i osoba,
    która oczekuje, że dwulatek powstrzyma się od zrobienia czegoś ze względu na to,
    że mama mu wytłumaczyła, jest naiwny. W większości przypadków tłumaczenie służy
    wyłącznie dobremu samopoczuciu mamy a dzieciak się słucha albo ze strachu przed
    karą albo z nadzieją na nagrodę i wiecej filozofii w tym wieku nie ma.
    Przepraszam, są jeszcze zachowania samonagradzające.
    --
    Biegnąca
    z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • kura17 24.08.10, 21:20
    no w niektorych przypadkach klaps zadziala. oczywiscie smile
    ale sa dwa podstawowe pytania - skad wiedziec, kiedy zadziala? kiedy wolno
    klapsnac? za co?
    i drugie pytanie - dziala, ale jakie sa skutki uboczne?

    przeciez jest mnostwo metod, nie tylko wychowawczych, ktore dzialaja, bo sa
    bardzo brutalne, upadlajace, odwolujace sie do strachu, do innych pierwotnych
    uczuc. czy wolno je popierac, bo DZIALAJA? wiadomo, ze nie.

    nie porownuje klapsa do bestialskich metod, ale - pisalam wiele razy - gdzie
    jest granica miedzy koniecznym, WYJATKOWYM klapsem, a klapsem sporadycznym (raz
    na miesiac), a potem regularnym klapsowaniem, a potem biciem? kto i jak stawia
    granice? no ludzie sami sobie. i ja temu stawianiu granic samemu sobie nie ufam.
    wole popierac calkowity zakaz, niz dawac wybor osobom, ktore na ten wybor nie
    zasluguja.

    i mam nadzieje, ze jasne jest, ze ci ludzie, o ktorych pisze, to nie forumki z
    tego watku. nie pije do nikogo konkretnego, mam nadzieje, ze sie rozumiemy smile bo
    - jak rozumiem - rozmawiamy ogolnie, a nie o szczegolnych przypadkach
    szczegolnych forumek.

    i kurcze, jak tak piszesz, ze u Twoich dzieci TYLKO klaps pomagal, to chce mi
    sie w to wierzyc. przeciez nie zawsze i wszedzie, co? na pewno w mnostwie
    sytuacji pomagalo cos innego. rozumiesz dlaczego niektore sytuacje wymagaly
    akurat klapsa i tylko klapsa? z czystej ciekawosci sie pytam, bo mnie to
    zainteresowalo. poza tym lubie Twoj sposob rozumowania (generalnie, w
    dyskusjach) i sadze, ze masz jakis pomysl na takie, a nie inne zachowanie Twoich
    dzieci.

    a o tym strachu...ja to rozumiem troche inaczej. dzieci, owszem, powinny w
    niektorych sytuacjach kierowac sie strachem, ale strachem przed ZJAWISKIEM, a
    nie strachem przed matka, ze da klapsa... dla mnie to zupelnie inne rzeczy.
    trzeba im zaszczepic "zdrowy strach" przed niebezpiecznymi rzeczami, ale nie
    przed rodzicami, ktorzy beda bili za jakies niebezpieczne zachowania.

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • falka32 24.08.10, 21:59
    > i kurcze, jak tak piszesz, ze u Twoich dzieci TYLKO klaps pomagal, to chce mi
    > sie w to wierzyc. przeciez nie zawsze i wszedzie, co? na pewno w mnostwie
    > sytuacji pomagalo cos innego. rozumiesz dlaczego niektore sytuacje wymagaly
    > akurat klapsa i tylko klapsa? z czystej ciekawosci sie pytam, bo mnie to
    > zainteresowalo. poza tym lubie Twoj sposob rozumowania (generalnie, w
    > dyskusjach) i sadze, ze masz jakis pomysl na takie, a nie inne zachowanie Twoic
    > h
    > dzieci.

    To napiszę łopatologicznie to samo, co napisała autorka tego wątku: bywały
    sytuacje, w których pomagał tylko klaps. Bywały oprócz tego również inne
    sytuacje. Ale nie one są przedmiotem rozważań, dlatego ja się nie koncentruję na
    tym, kiedy nie dałam moim dzieciom klapsa, tylko na tym, kiedy i dlaczego dałam.

    Niektóre sytuacje wymagały klapsa dlatego, że inne metody w tych sytuacjach nie
    działały a dzieci trzeba było zatrzymać albo nimi wstrząsnąć. Dzieci bardzo
    impulsywne, żywe, uparte i o silnych charakterach. Głównie były to sytuacje
    związane z zachowaniami samonagradzającymi się, kiedy kara musiała być
    silniejsza, niż motywacja do dalszego zachowania, bo inaczej nie zostałaby w
    ogóle zauważona, zaś mowa trawa i tłumaczenie czy piktogramy nie zauważone tym
    bardziej. Podejrzewam, że klaps działał wtedy na podobnej zasadzie, jak
    spoliczkowanie kogoś w histerii i panice - wytrącał z transu, sprowadzał na
    ziemię i przywracał łączność. Następnym razem w podobnej sytuacji w 99%
    przypadków do otrzeźwienia wystarczało już samo powiedzenie "czy mam dać w tyłek?".

    --
    Biegnąca
    z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • iwles 24.08.10, 22:15


    Następnym razem w podobnej sytuacji w 99%
    > przypadków do otrzeźwienia wystarczało już samo powiedzenie "czy
    mam dać w tyłe
    > k?".



    czy na to, abys dobrze wykonywała swoje obowiązki w pracy też
    działa powiedzenie szefa: bo cię zwolnię ?
    a jak nie zrobisz czegoś, co mąż chce, to straszy on ciebie: bo się
    z tobą rozwiodę?
    jak bys się wtedy czuła ? nie zlekceważona ? nie byłaby to oznaka
    braku szacunku do ciebie ? (nawet nie dopuszczam, że mówią oni do
    ciebie: bo ci przywalę, chociaż to byłoby bardziej adekwatne
    porównanie)




    --
    Paweł

    Moje dziecko
    powiedziało

    smile
  • falka32 24.08.10, 22:41
    > czy na to, abys dobrze wykonywała swoje obowiązki w pracy też
    > działa powiedzenie szefa: bo cię zwolnię ?
    > a jak nie zrobisz czegoś, co mąż chce, to straszy on ciebie: bo się
    > z tobą rozwiodę?
    > jak bys się wtedy czuła ? nie zlekceważona ? nie byłaby to oznaka
    > braku szacunku do ciebie ? (nawet nie dopuszczam, że mówią oni do
    > ciebie: bo ci przywalę, chociaż to byłoby bardziej adekwatne
    > porównanie)

    Porównywanie z dorosłymi zaczyna być nudne. To naprawdę do mnie nie przemawia.
    Posłużę sie zatem równie nudnym porównaniem. Iwles, a czy ty swojemu mężowi
    każesz myć zęby? A jeżeli nie umyje, to jest to wyłącznie twoja wina, bo w tym
    wieku już dawno powinien to robić sam bez przypominania?

    --
    Biegnąca
    z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • gaja78 24.08.10, 22:22
    falka32 napisała:

    > Głównie były to sytuacje
    > związane z zachowaniami samonagradzającymi się, kiedy kara musiała być
    > silniejsza, niż motywacja do dalszego zachowania, bo inaczej nie zostałaby w
    > ogóle zauważona, zaś mowa trawa i tłumaczenie czy piktogramy nie zauważone tym
    > bardziej.


    Inna, silniejsza motywacja, też nie działała ? Tylko silniejsza kara ?


    --
    Lissie
    Moje dzieci
  • iwles 24.08.10, 22:26


    jak juz jesteśmy przy tych flamastrach, to ja mam jeszcze inne
    pytanie:

    falka,
    czy Ty spytałas dzieci, dlaczego piszą mazakami po kanapie ?



    --
    Paweł

    Moje dziecko
    powiedziało

    smile
  • falka32 24.08.10, 22:44
    > jak juz jesteśmy przy tych flamastrach, to ja mam jeszcze inne
    > pytanie:
    >
    > falka,
    > czy Ty spytałas dzieci, dlaczego piszą mazakami po kanapie ?

    No zgadnij. Jak ci się wydaje. Zapytałam, czy nie zapytałam, czy może wiedziałam
    bez pytania, czemu trzylatak czy nie mówiący jeszcze dwulatek rysuje po każdej
    możliwej powierzchni, jaką tylko znajdzie?

    --
    Biegnąca
    z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • iwles 25.08.10, 10:09

    ech....
    chyba jednak nie zapytałaś sad

    wiesz, była u nas w rodzinie sytuacja, że małe dziecko malowało kredkami po
    świeżo pomalowanej przez dziadka ścianie. Powinno dostać w tyłek, prawda ?
    a chodziło o to, że dziecko zapytane, co Ty robisz ?
    odpowiedziało: tak jak dzidziuś.

    Wiesz co? motywy działania dziecka są różne, warto je poznać.
    A nie od razu przypisywać swojemu dziecku złośliwość.

    Jeżeli musi się wymalować, to albo rozkładasz na podłodze ogromny karton, np. 2
    x 2 metry i dajesz kredki, albo, jak wiele osób ci tłumaczy, zabierasz mazaki,
    albo dziecko bawi się mazakami tylko w twojej obecności i pod twoim nadzorem.






    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziało
    smile
  • iwles 25.08.10, 10:10

    > a chodziło o to, że dziecko zapytane, co Ty robisz ?
    > odpowiedziało: tak jak dzidziuś.

    dziadziuś, nie dzidziuś smile

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziało
    smile
  • falka32 25.08.10, 10:22
    > ech....
    > chyba jednak nie zapytałaś sad
    >
    > wiesz, była u nas w rodzinie sytuacja, że małe dziecko malowało kredkami po
    > świeżo pomalowanej przez dziadka ścianie. Powinno dostać w tyłek, prawda ?
    > a chodziło o to, że dziecko zapytane, co Ty robisz ?
    > odpowiedziało: tak jak dzidziuś.
    >
    > Wiesz co? motywy działania dziecka są różne, warto je poznać.
    > A nie od razu przypisywać swojemu dziecku złośliwość.

    Warto również czasami przeczytać ze zrozumieniem, co pisze do ciebie inny
    dorosły, a nie od razu przypisywać mu niedorozwój umysłowy, złośliwość czy
    lenistwo, bo to co napisał nie zgadza się z twoją wizją świata.

    >
    > Jeżeli musi się wymalować, to albo rozkładasz na podłodze ogromny karton, np. 2
    > x 2 metry i dajesz kredki, albo, jak wiele osób ci tłumaczy, zabierasz mazaki,
    > albo dziecko bawi się mazakami tylko w twojej obecności i pod twoim nadz
    > orem.

    Niesamowite! Niewiarygodne! Nigdy w życiu bym na to nie wpadła. Jakie to
    odkrywcze! Dziękuję, że mnie uświadomiłaś. Boże, co ja bym zrobiła bez tego forum.

    --
    Biegnąca
    z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • gaja78 24.08.10, 22:13
    falka32 napisała:

    > > Falka, ale naprawde uwazasz, ze klapsem niejako zastapisz te wszystkie
    > > zabezpieczenia?
    >
    > Czy naprawdę uważasz mnie za idiotkę? big_grin
    >
    > skad wiara, ze akurat TEN sposob, ta metoda jest taka skuteczna
    > > ?
    > > tego nie rozumiem?
    >
    > Bo wiele razy zadziałała? Bo sprawdziłam?
    >
    > >
    > > wedlug mnie klapsem uczysz strachu przed zrobieniem jakiejs czynnosci. a
    > nie do
    > > konca tego trzeba nauczyc, prawda?
    >
    > A otóż ja uważam, że w wielu sytuacjach dwu -trzy latka właśnie tego trzeba
    > nauczyć a nie czego innego.
    > Z tego powodu, że dziecko internalizuje normy ładnych parę lat później i osoba,
    > która oczekuje, że dwulatek powstrzyma się od zrobienia czegoś ze względu na to
    > ,
    > że mama mu wytłumaczyła, jest naiwny.

    Dlaczego alternatywą dla klapsa ma być tylko tłumaczenie ? Komunikat można
    przesłać na inne sposoby, o czym cierpliwie w tym wątku pisze Kura.


    --
    Lissie
    Moje dzieci
  • alexa0000 24.08.10, 21:11
    To znaczy klapsy tam, gdzie nie ma zabezpieczeń, a brak tam,gdzie są?

    Skoro klaps dział tam, gdzie ich nie ma, po co zabezpieczenia u
    siebie? Klaps powinien tez zadziałać.

    A skoro sama je masz, dlaczego twierdzisz, że to,że ja mam (lub nie
    mam, ale żałuje tego) jest czymś nieodpowiednim?
  • falka32 24.08.10, 21:39
    alexa0000 napisała:

    > To znaczy klapsy tam, gdzie nie ma zabezpieczeń, a brak tam,gdzie są?

    Nie, Alex. Klaps nie jest zamiast zabezpieczenia. Klaps jest wtedy, kiedy
    zawiodą inne możliwości, które mam w danym momencie do dyspozycji.

    --
    Biegnąca
    z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • alexa0000 24.08.10, 21:52
    Ja ciebie rozumiem,. Mogę sobie wyobrazic nawet hipotetyczna
    sytuacje przebywania w kawalerce z obłoznie chorą ciocią, którą
    trzeba się opiekować. Trzylatek nie ma TV, nie ma ksiażeczek, wyjsc
    z domu nie można,a on odkreca jurki. Osłony nie da sie kupic od azu,
    odłączyc gazu również,pozostaje klaps. Szczerze powiedziawszy, nawet
    w takej sytuacji pewnie nie dałabym, ale zakładam,że ktoś tak. Po
    prostu na te chwile zasoby tej osoby wyczerpaly sie i nie ma innego
    wyjścia.

    Zdziwiła mnie po prostu inna kwestia. Ja piszę o wkurzeniu na brak
    osłony, a ty odpowiadasz,że posiadanie takowej(w skrócie) jest zle.
    Po czym sama w pózniejszym poscie dodajesz,że w domu masz wymienione
    zabezpieczenie. Tego nie rozumiem.
  • falka32 24.08.10, 22:03
    > Zdziwiła mnie po prostu inna kwestia. Ja piszę o wkurzeniu na brak
    > osłony, a ty odpowiadasz,że posiadanie takowej(w skrócie) jest zle.
    > Po czym sama w pózniejszym poscie dodajesz,że w domu masz wymienione
    > zabezpieczenie. Tego nie rozumiem.

    Akurat osłony na kuchenkę nie mam. Poza tym jestem hipokrytką big_grin - w idealnym
    świecie nie miałabym żadnych zabezpieczeń i tresowałabym dzieci jak w dżungli,
    żeby uważały na siebie. Ale że mam też inne zajęcia, to te zabezpieczenia służą
    mi za nianię.
    --
    Biegnąca
    z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • alexa0000 24.08.10, 22:07
    A , to teraz rozumiemwink
  • anusia29 24.08.10, 09:07
    święte słowa tak było i u nas smile)) czasem cała psychologia pod
    hasłem "żelazna konsekwencja" itp. blednie przy upprze kilkulatka a
    ze sprawy robi się cyrk i chyba wieksze katusze psychiczne dla
    dziecka.
    Nie jestem zwolenniczką klapsa, ale uważam, że CHYBA jest
    dopuszczalny jako ostatczność (podkreślam). I chya wole juz go niż
    godziny nieodzywania się do dziecka, zamykania, i niewypuszczania z
    pomieszczania aż - ja któraś z przeciwniczek klapsa napisała "płacze
    i się ze.sra. Co jest wiekszą premocą?
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • araceli 24.08.10, 09:32
    anusia29 napisała:
    > I chya wole juz go niż
    > godziny nieodzywania się do dziecka, zamykania, i niewypuszczania z
    > pomieszczania aż - ja któraś z przeciwniczek klapsa napisała "płacze
    > i się ze.sra. Co jest wiekszą premocą?

    To co opisujesz to jest już dręczenie ale jak widać niektóre ematki uważają to za lepsze od klapsa. A ja NIE WIERZĘ, że po paru godzinach szarpaniny dziecko wie za co jest karane. Wręcz przeciwnie - spirala wzajemnej frustracji napędza się i któraś ze stron po prostu pada ze zmęczenia. To ma być ta rewelacyjna 'metoda wychowawcza'?
  • anusia29 24.08.10, 09:38
    dokładnie. Dogadywanie się i kazanie aby dziecko coś zrobiło (jako
    konsekwencję swego czynu) ma sens wetdy gdy nie przerodzi się w
    kilkugodzinną ani nawet kilkudziesięciominutową szarpaninę. Moim
    zdaniem czterolatek po półgodzinietakiego przeciągania nie wie juz o
    co chodzi i co jest konsekwencją czego.
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • gaja78 24.08.10, 09:46
    araceli napisała:

    > To co opisujesz to jest już dręczenie ale jak widać niektóre ematki uważają to
    > za lepsze od klapsa. A ja NIE WIERZĘ, że po paru godzinach szarpaniny dziecko w
    > ie za co jest karane.

    Skąd wy bierzecie takie przykłady ? Z kosmosu ?

    --
    Lissie
    Moje dzieci
  • anusia29 24.08.10, 09:58
    Nie z wypowiedzi koleżanke nieklaspujących.Poczytaj ich rady, że np.
    dziecko ma siedzieć tak długo aż czegoś nie zrobi, nawet jesli ma
    zasnąc wannie. odsyłam do lektury postów wyżej.
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • gaja78 24.08.10, 10:18
    anusia29 napisała:

    > Nie z wypowiedzi koleżanke nieklaspujących.Poczytaj ich rady, że np.
    > dziecko ma siedzieć tak długo aż czegoś nie zrobi, nawet jesli ma
    > zasnąc wannie. odsyłam do lektury postów wyżej.

    Smutne jest w istocie to demonizowanie zwykłych metod wychowawczych bez
    przemocy. Bo to świadczy o tym, że wielu rodziców ich nie stosuje sad Gdybyś ty
    stosowała, nie pisałabyś bajek o zasypianiu w wannie sad
    --
    Lissie
    Moje dzieci
  • anusia29 24.08.10, 10:25
    To nie ja piszę - odsyłam do jednego z postów w tym wątku, gdzie
    niklapsująca mama mówi, że w łazience (odp. na konkretny przykład)
    można zostać z dzieckiem długo, nawet do zaśnięcia wannie. Odsyłam
    do lektury.
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • araceli 24.08.10, 10:09
    gaja78 napisała:
    > Skąd wy bierzecie takie przykłady ? Z kosmosu ?

    Nie - od emam, które twierdzą właśnie, że to należy robić zamiast klapsa.
  • gaja78 24.08.10, 10:19
    araceli napisała:

    > gaja78 napisała:
    > > Skąd wy bierzecie takie przykłady ? Z kosmosu ?
    >
    > Nie - od emam, które twierdzą właśnie, że to należy robić zamiast klapsa.

    Ja tego nie widzę w tym wątku. Ty to widzisz - to znaczy że nie stosujesz metod,
    o jakich jest mowa.

    --
    Lissie
    Moje dzieci
  • araceli 24.08.10, 10:39
    gaja78 napisała:
    > Ja tego nie widzę w tym wątku. Ty to widzisz - to znaczy że nie stosujesz metod,
    > o jakich jest mowa.

    Nie widzisz - to proszę:
    forum.gazeta.pl/forum/w,567,115622700,115624760,Re_Kleska_wychowawcza_czy_sukces_Klaps.html
    "Na przykład siedzisz z nim w łazience tak długo, aż zetrze. Choćby
    sie zes.rał, nie wychodzicie. Niech wyje, płacze, pokłada się-nie
    wypuszczasz. "

    forum.gazeta.pl/forum/w,567,115622700,115628373,Re_Kleska_wychowawcza_czy_sukces_Klaps.html
    "o wyegzekwowanie polecenia. jedyna czynnosc na jaka mu pozwalasz jest starcie
    podlogi. Jesli robi cokolwiek innego szmata w dlon wycierasz."
  • gaja78 24.08.10, 10:49
    araceli napisała:

    > Nie widzisz - to proszę:
    > forum.gazeta.pl/forum/w,567,115622700,115624760,Re_Kleska_wychowawcza_czy_sukces_Klaps.html
    > "Na przykład siedzisz z nim w łazience tak długo, aż zetrze. Choćby
    > sie zes.rał, nie wychodzicie. Niech wyje, płacze, pokłada się-nie
    > wypuszczasz. "

    U mnie takie akcje trwają 5-10 minut. Z dwulatką czasem 15-20, ale rzadko.


    --
    Lissie
    Moje dzieci
  • araceli 24.08.10, 10:59
    gaja78 napisała:
    > U mnie takie akcje trwają 5-10 minut. Z dwulatką czasem 15-20, ale rzadko.

    No widzisz - i tu dochodzimy do sedna problemu. Co, jeżeli 'akcja' trwa dłużej i przeciąga się?
  • gaja78 24.08.10, 11:02
    araceli napisała:

    > gaja78 napisała:
    > > U mnie takie akcje trwają 5-10 minut. Z dwulatką czasem 15-20, ale rzadko
    > .
    >
    > No widzisz - i tu dochodzimy do sedna problemu. Co, jeżeli 'akcja' trwa dłużej
    > i przeciąga się?

    Trzeba przeczekać. Następnym razem powinno być krócej, kiedy dziecko odkryje, że
    mu się to nie opłaca smile

    --
    Lissie
    Moje dzieci
  • araceli 24.08.10, 11:11
    gaja78 napisała:
    > Trzeba przeczekać. Następnym razem powinno być krócej, kiedy dziecko odkryje, że
    > mu się to nie opłaca smile

    Nazywajmy rzeczy po imieniu - przeczekać, czyli w praktyce szarpać się nawet kilka godzin w czasie których dziecko już dawno zdąży przestać kojarzyć o co naprawdę chodzi.
  • gaja78 24.08.10, 11:15
    araceli napisała:

    > Nazywajmy rzeczy po imieniu - przeczekać, czyli w praktyce szarpać się nawet ki
    > lka godzin w czasie których dziecko już dawno zdąży przestać kojarzyć o co napr
    > awdę chodzi.

    Dobrze - nazwijmy rzeczy po imieniu. Szarpałaś się kiedyś z dzieckiem przez
    kilka godzin ? Bo ja mam wrażenie, że fantazjujesz.

    --
    Lissie
    Moje dzieci
  • kura17 24.08.10, 11:41
    > Nazywajmy rzeczy po imieniu - przeczekać, czyli w praktyce szarpać
    > się nawet kilka godzin w czasie których dziecko już dawno zdąży
    > przestać kojarzyć o co naprawdę chodzi.

    nie trzeba ani sie szarpac, ani przeczekac. wystarczy "zmienic taktyke" i
    sprobowac innej metody. zobacz na moj post ponizej.

    zdajesz sobie rowniez sprawe, ze CZASEM (czesto?) klaps NIE podziala? ze nie
    otrzezwi dziecka i nie wyeliminuje sytuacji? co WTEDY, he?

    wiele osob tutaj napisalo, ze dalo klapsa i NIC. nie podzialalo. i co wtedy
    proponujesz? bo nie bardzo rozumiem Twoja argumentacje, szczerze mowiac.

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • araceli 24.08.10, 11:46
    kura17 napisała:
    > zdajesz sobie rowniez sprawe, ze CZASEM (czesto?) klaps NIE podziala? ze nie
    > otrzezwi dziecka i nie wyeliminuje sytuacji? co WTEDY, he?

    Zdajesz sobie sprawę, że CZASEM (często?) Twoje 'inne metody' NIE podziałają? Że nie otrzeźwią dziecka i nie wyeliminują sytuacji? co WTEDY hę?
  • kura17 24.08.10, 11:51
    prosze o nieodwracanie kota ogonem, tylko o odmowiedz na moje pytanie.
    pytam zupelnie powaznie.

    NIE ROZUMIEM, jak mozna klapsa akurat traktowac jako "metode ostateczna", ktora
    TRZEBA wykorzystac "jak juz nic innego nie dziala".
    ZWALSZCZA, ze on tez moze nie zadzialac!

    dlaczego klaps, a nie - na przyklad - trzasniecie drzwiami i wyjscie z pokoju?
    albo COKOLWIEK innego?

    dlaczego KLAPS?


    potem ja odpowiem na Twoje.

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • babunia_wygodka 24.08.10, 12:06
    kura17 napisała:

    > prosze o nieodwracanie kota ogonem, tylko o odmowiedz na moje
    pytanie.
    > pytam zupelnie powaznie.
    >
    > NIE ROZUMIEM, jak mozna klapsa akurat traktowac jako "metode
    ostateczna", ktora
    > TRZEBA wykorzystac "jak juz nic innego nie dziala".

    A kto mówi że trzeba? A 5. bieg w samochodzie MUSISZ wykorzystywać?

    > ZWALSZCZA, ze on tez moze nie zadzialac!
    >
    > dlaczego klaps, a nie - na przyklad - trzasniecie drzwiami i
    wyjscie z pokoju?

    Wyjście z pokoju? Dlaczego dziecko ma się czuć odrzucone? Przecież
    to trauma, cierpienie psychiczne.

    > albo COKOLWIEK innego?
    >
    > dlaczego KLAPS?

    Bo działa i nie przynosi szkód.

    > potem ja odpowiem na Twoje.

    No to już.
  • kura17 24.08.10, 12:44

    > A kto mówi że trzeba? A 5. bieg w samochodzie MUSISZ wykorzystywać?

    no to ja zupelnie nie rozumiem tej dyskusji.
    jak mam rozumiec pytanie "co zrobisz, jak nic nie zadziala" od zwolennika
    klapsa? ja rozumiem, ze zwolennicy (albo dopuszczajacy) klapsa uwazaja, ze jak
    nic innego nie dziala, to wlasnie klaps podziala. myle sie? jesli tak, to
    poprosze o wyjasnienie O CO chodzi, bo naprawde sie pogubilam.

    ja napisalam, ze szuka sie INNYCH metod, a jedyna odpowiedzia, jaka dostalam,
    bylo zawoalowane "jak nic nie dziala, to trzeba klapsnac".


    > Wyjście z pokoju? Dlaczego dziecko ma się czuć odrzucone? Przecież
    > to trauma, cierpienie psychiczne.

    o czym Ty piszesz?
    to byl DOWOLNY przyklad, mozez w zamian wstawic "isc z dzieckiem na lody".
    chodzilo mi o wyjasnienie MI, dlaczego akurat KLAPS ma byc ta metoda
    ultymatywna, a nie cos innego. bo tego nierozumiem.

    > > albo COKOLWIEK innego?
    > >
    > > dlaczego KLAPS?
    >
    > Bo działa i nie przynosi szkód.

    2 razy nieprawda.
    rozumiem, ze "bo dziala" znaczy "zawsze dziala" i "nie przynosi szkod" znaczy
    "niegdy nie przynosi szkod".

    obie te rzeczy - chyba zdajesz sobie z tego sprawe - sa nieprawdziwe.
    w tym watku sa przyklady sytuacji, w ktorych klaps NIE podzialal! w tym watku ja
    opisalam "przygode" mojej siostry z klapsem, jednym jedynym, ktory jej osobiscie
    szkode przyniosl.

    Twoje wytlumaczenie totalnie mnie nie przekonuje.
    i nie jest zgodne z prawda - nie dziala i przynosi szkody. oczywiscie w wersji:
    nie zawsze dziala i czasem moze przyniesc szkody.

    to SKAD wiadomo, w jakies sytuacji zadziala i kiedy nie przyniesie szkod?

    ano NIE wiadomo.

    > > potem ja odpowiem na Twoje.
    >
    > No to już.

    wybacz, ale o odpowiedz na pytanie poprosze osobe, z ktora zaczelam ta rozmowe,
    mam nadzieje, ze sie doczekam. wtedy na pytanie dopowiem - bo to wlasnie ta
    osoba, a nie Ty odwraca kota ogonem.

    oczywiscie, jesli przez jakis czas sie nie odezwie i nie odpowie, to odpowiem i
    Tobie, nie wmiguje sie, tylko rozmawialam z kims innym i ten ktos probowal
    jakies dziwne sztuczki na mnie stosowac. a niezbyt to lubie. cierpliwosci,
    odpowiem i Tobie, jesli moj rozmowca nie bedzie mial nic do powiedzenia wink

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • babunia_wygodka 24.08.10, 12:53
    kura17 napisała:

    Boszszsz, następna która zamiast odpowiadać argumentami na argumenty
    skupia się na unikach.

    Dla ciebie tylko dwie uwagi:

    - Coś tam piszesz o swojej siostrze i jakiejś szkodzie z klapsa.
    Wierzę że mogłaś to gdzieś napisać, ale smarowałaś tak rozwlekłe
    epistoły nie na temat, że mimo kilku prób nie udało mi się ich
    przeczytać, bo mi czasu było szkoda. Popracuj nad zwięzłym
    wyrażeniem myśli.

    - Fochy z serii "nie tobie zadawałam to pytanie" to sobie możesz
    praktykować w prywatnej korespondencji. Tu jest publiczne forum i
    wszyscy rozmawiają ze wszystkimi.

  • kura17 24.08.10, 13:11
    > Boszszsz, następna która zamiast odpowiadać argumentami na
    > argumenty skupia się na unikach.

    poprosze o pokazanie, o jakie uniki chodzi?
    ODPOWIEDZIALAM na Twoje "tezy", z ktorymi sie nie zgadzam, ale od Ciebie
    odpowiedzi merytorycznej juz nie dostalam.

    wyjasnij, jak "klaps dziala i nie przeszkadza" ma sie do konkretnych przykadow,
    ze NIE dzial i ze moze miec wymiar negatywny?

    to SA konkretne argumenty za teza: klaps NIE musi dzialac i moze miec
    nieprzyjemne skutki. konktrargumentow od Ciebie nie widze.

    > - Coś tam piszesz o swojej siostrze i jakiejś szkodzie z klapsa.
    > Wierzę że mogłaś to gdzieś napisać, ale smarowałaś tak rozwlekłe
    > epistoły nie na temat, że mimo kilku prób nie udało mi się ich
    > przeczytać, bo mi czasu było szkoda.

    wedlug CIEBIE nie na temat.

    ok, teraz zwiezle historia o mojej siotrze: dostala ona w zyciu JEDNEGO klapsa
    (w afekcie) i do dzis go pamieta. dla niej to bylo upokorzenie, ktorego dlugo
    nie mogla zapomniec i wybaczyc. wplynelo niegatywnie na pewnien czas na jej
    stosunki z fajnym wujkiem.

    to byl po prostu przyklad na to, ze JEDEN klaps moze upokorzyc, czyli ze Twoja
    teza, iz "klaps nie szkodzi" jest falszywa. tyle.

    > - Fochy z serii "nie tobie zadawałam to pytanie" to sobie możesz
    > praktykować w prywatnej korespondencji. Tu jest publiczne forum i
    > wszyscy rozmawiają ze wszystkimi.

    nie "foch". wyraznie wyjasnilam, o co mi chodzi i z mojej strony to EOT (na ten
    konkretny paragraf).



    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • falka32 24.08.10, 18:48
    > dlaczego klaps, a nie - na przyklad - trzasniecie drzwiami i wyjscie z pokoju?
    > albo COKOLWIEK innego?
    >
    > dlaczego KLAPS?

    Bo trzaśnięcie drzwiami MOŻE NIE ZADZIAŁAĆ jeszcze bardziej?
    Bo trzaskając drzwiami można przyciąć palce dziecku, które za tobą pobiegnie i
    mu je połamać?
    Bo na ulicy nie ma drzwi, a zostawienie dziecka na ulicy koło jezdni i odejście
    jest również karalne?

    --
    Biegnąca
    z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • gaja78 24.08.10, 18:54
    falka32 napisała:

    > Bo na ulicy nie ma drzwi, a zostawienie dziecka na ulicy koło jezdni i odejście
    > jest również karalne?
    >

    Taka refleksja - dziecko, które wybiegnie na ulicę i rodzic go gwałtownym ruchem
    z tej ulicy zgarnie jest już przestraszone. Jak się mu spróbuje przekazać swój
    własny strach i obrazowo namalować grozę sytuacji - jest jeszcze bardziej
    przestraszone. Zrobiło głupio, popełniło błąd, warto zapewnić dziecko, że się
    wierzy, że to był pierwszy i ostatni raz. Warto wprowadzić jakieś zabezpieczenie
    - spacer za rękę, albo w wózku. Ale karać - nie widzę sensu. No chyba że był to
    któryś raz z kolei.

    --
    Lissie
    Moje dzieci
  • falka32 24.08.10, 19:39
    > Taka refleksja - dziecko, które wybiegnie na ulicę i rodzic go gwałtownym ruche
    > m
    > z tej ulicy zgarnie jest już przestraszone. Jak się mu spróbuje przekazać swój
    > własny strach i obrazowo namalować grozę sytuacji - jest jeszcze bardziej
    > przestraszone.

    Gaja, popełniasz grzech główny uogólniania swoich doświadczeń na innych ludzi.
    Mój najmłodszy syn po takiej akcji nie jest przestraszony. Jest albo wściekły z
    powodu pokrzyżowania mu planów i się wyrywa ze zdwojoną siłą, albo serdecznie
    ubawiony i ponawia zabawę, wylatując znowu na jezdnię, żeby go łapać. Ma 3 lata
    i nie jest upośledzony. Spoglądanie mu głęboko w oczy możesz sobie wsadzić w
    tyłek, bo on nie będzie ci patrzył w oczy, nie ma na to czasu, jest zajęty
    wyrywaniem się, bo on ma CEL.

    --
    Biegnąca
    z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • kura17 24.08.10, 19:00
    co to znaczy nie zadziala jeszcze bardziej? nie rozumiem?
    albo dziala, albo nie.

    napisalam wyraznie COKOLWIEK, jakakolwiek inna metoda, wiec pomijam milczeniem
    przyciecie palcow i rzeczy zwiazane z KONKRETNA metoda.

    moje pytanie brzmialo: skad przekonanie, ze klaps jest NAJLEPSZA metoda? na
    jakiej podstawie? tego nie rozumiem.

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • kura17 24.08.10, 11:35
    > No widzisz - i tu dochodzimy do sedna problemu. Co, jeżeli 'akcja'
    > trwa dłużej i przeciąga się?

    moze szukamy INNEJ metody, ktora NIE jest klapsem???
    jest ich, jesli sie zastanowic, calkiem sporo.
    ja mam dwojke calkiem innych dzieci, z innymi "problemami wychowawczymi" i
    calkowicie roznymi metodami, ktore na nich dzialaja.

    jednego wystarczy olac i powiedziec mu, ze skoro on nie robi tego, o co ja
    "prosze" (starcie podlogi), to ja przestaje sluchac jego komunikatow, jesli
    czegos ode mnie chce.

    a drugiego wystarczy przytulic, uspokoic i WTEDY kazac zetrzec podloge - robi to
    bez gadania, gdy sie uspokoi i wyjdzie ze swojego "szalu".

    mozna probowac jeszcze innych rzeczy, sporo jest pomyslow, tylko trzeba albo
    samemu szukac i wymyslac, albo podpatrywac u innych.

    na nasze dzieci dziala dobrze rozsmieszanie, rozladowanie atmosfery zartek,
    smiechem, chichotem... najlepiej jak najwczesniej, zanim afersa eskaluje... juz
    przy pluciu mozna go zlapac (w zartach!), smiac sie i nagadac cos od wstretnych,
    kochanych plujkow... i powiedziec, ze pluc moze do wanny, albo do umywalki, za
    to naplucie na podloge jest nieakceptowalne i trzeba posprzatac. i sprzatamy
    razem (albo dziecko same, jak jest wieksze). wszystko w zartach, na luzie, na
    wesolo.

    mnie sie tak udalo wyeliminowac sceny przy wychodzeniu na pieterko do spania.
    dziecko sie bawilo, mowilam mu, ze za 5 minut koniec zabawy i do spania, jak
    przychodzi czas - sceny dantejskie, ze on nie pojdzie, ze nie ma mowy, wyrywanie
    sie, uciekanie, wrzaski... do spania isc musial (zmeczony byl), jak juz byl w
    swoim pokoju, to sie wyciszal i wszystko bylo ok. trzeba bylo "tylko" dotrzec so
    jego pokoju wink wiedzialam, ze w koncu bede musiala go pewnie zabrac sila...
    wierzgajace, wyjace dziecko...
    ... wiec zrobilam z tej sily zart. udawalam, ze jestem strazakiem, ze wlasnie
    jest poza i musze uratowac chlopczyka i chwytem strazackim zabieralam go,
    przerzucalam przez ramie i wyglupiajac sie nioslam, ja-strazak, chlopczyka z
    pozaru na gore. on sie od razu zaczynal zasmiewac i dal sie niesc chetnie smile
    chyba ze 3 razy tak musialam zrobic, za czawartym razem sam sie wyrywal, zeby go
    strazak zabral na gore i SKONCZYLY sie awantury o iscie spac! czasem sobie
    przypominal, to znow nioslam. tzn przypominal sobie sposob noszenia, a nie
    awantury wink

    mozna tez wykorzystac fakt, ze dzieci lubia rozne znaki graficzne, lubia
    tajemnice, lubia komunikaty pisane. moze wystarczy - w czasie, gdy dziecko pluje
    i nie chce posprztac - wyjsc obojetnie z pokoju i zaczac pisac cos na kartce...
    ja bym napisala "nie plujemy na podloge!!! mozna pluc do wanny lub do umywalki!
    opluta podloge sprztamy. i dalabym graficzne rysunki". w wiekszosci sytuacji
    dziecko zwyczajnie bedzie bardzo ciekawe, co sie dzieje, co mama pisze i o co
    chodzi. potem ta kartke przylepiamy w lazience, zeby dziecko widzialo -
    oczywiscie wczesniej tlumaczymy, co jest napisane. i jak dziecko zaczyna
    wariowac, to pokazujemy kartke. BARDZO czesto dziala!

    u nas dokladnie tak bylo z myciem rak przed jedzeniem. NIE BEDE myl i juz!
    poniewaz mialam jeszcze niemowlaka, nie mialam czasu na sceny... zrobilam
    dokladnie tak, jak opisalam - odeszlam od wyjacego "nie umyje!" 3-latka i
    poszlam pisac na karce "do kuchni wstep tylko z umytymi rekami" i robic rysunki
    rak i kropel wody...
    ... dziecko bylo przy mnie momentalnie "mamo, co piszesz???". wytlumaczylam,
    przykleilam kartke na drzwiach kuchni i od tej pory nie bylo ANI JEDNEJ awantury
    o mycie rak! mlody poszedl, umyl, a potem "terroryzowal" wszystkich innych, zeby
    myli przed wejsciem do kuchni smile a jak mowil "nie umyje", to tylko pokazywalam
    znak i wystarczylo. po jakims czasie kartke zdjelam, a zwyczaj pozostal smile

    mozna probowac spisywac umowy z dziecmi (ze plujemy NIE na podloge i ze mozna
    pluc gdzies indziej) i w razie przekroczenia umowy rozmawiac o tym powaznie -
    zwlaszcza, gdy to starsze dziecko. dzieci lubia byc traktowane powaznie, jak
    partnerzy.

    mozna zalozyc liste z "przewinami". u nas za pewne zachowania chlopcy dostawali
    kreseczki na tablicy, za 5 kreseczek byla konkretna kara (niezbyt duza, ale dla
    niech - bolesna). juz samo NARYSOWANIE kreski bylo dla nich kara, chodzili i je
    ogladali, dyskutowali, martwili sie, ze malo juz do 5... wink z tym, ze my z mezem
    tez bylismy na liscie do kreseczek, bo to mialo na celu wyplenienie niedobrego
    zwyczaju nas wszystkich wink co to byl za szok, jak mogli zadenuncjowac
    ojca/matke, hehe... oczywiscie sobie tez kreseczki rysowalismy, prawa sa podobne
    dla wszystkich wink

    na pewno mozna wymyslic jeszcze wiele sposobow, wyzej jest to, co sama stosuje i
    co dziala. tak na pierwszy ogien, mozliwosci jest mnostwo. wiekszosc po prostu
    FAJNIEJSZYCH i skuteczniejszych, niz klaps. ja mysle, ze warto sie wysilic.

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • araceli 24.08.10, 11:51
    kura17 napisała:
    > a drugiego wystarczy przytulic, uspokoic i WTEDY kazac zetrzec podloge - robi to
    > bez gadania, gdy sie uspokoi i wyjdzie ze swojego "szalu".
    (...)
    > na nasze dzieci dziala dobrze rozsmieszanie, rozladowanie atmosfery zartek,
    > smiechem, chichotem...

    No tak - rewelacyjna rada - kopiące i plujące dziecko PRZYTULIĆ i ROZŚMIESZYĆ big_grin

    Czyli te 'inne metody' to po prostu nagradzanie dziecka za złe zachowanie. Wyszło szydło z worka big_grin
  • kura17 24.08.10, 12:48

    > No tak - rewelacyjna rada - kopiące i plujące dziecko PRZYTULIĆ i
    > ROZŚMIESZYĆ big_grin

    a co w tym zlego, JESLI doprowadzi do skonczenia z kopaniem, plucie oraz do
    posprzatania? bo "moje" metody maja dokladnie to na celu - skonczenie z
    wariactwem chwili i naprawienie szkody. nie bardzo rozumiem, czy w wychowaniu
    musi byc element upodlenia dziecka, jesli da sie inaczej?

    > Czyli te 'inne metody' to po prostu nagradzanie dziecka za złe
    > zachowanie. Wyszło szydło z worka big_grin

    ja NIE nagradzam, dziecko musi zrobic to, czego zrobic nie chcialo. po prostu
    nie robie tego metodami, ktore w jakis sposob "upodlaja" dziecko.

    napisalam - metody te LIKWIDUJA zle zachowania, dziecko zamiast nich nabiera
    dobrych nawykow. o co chodzi? czy to zle? CO jest w tym zlego? ze nie odbylo sie
    za pomoca klapsa?

    naprawde nie rozumiem tego podejscia. czy wychowanie nie moze byc (w pewien
    sposonb) przyjemnoscia dla dziecka?

    a inne moje przyklady? tez sa wg Ciebie zle? ich nie skomentujesz?
    bo skupiasz sie na wytknieciu moich (w Twoim mniemaniu) "bledow", a reszty nie
    komentujesz. dlatego troche trudno mi rozmawiac, jesli nie wiem do konca, co o
    tym sadzisz.

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • araceli 24.08.10, 13:11
    kura17 napisała:
    > a co w tym zlego, JESLI doprowadzi do skonczenia z kopaniem, plucie oraz do
    > posprzatania? bo "moje" metody maja dokladnie to na celu - skonczenie z
    > wariactwem chwili i naprawienie szkody.

    Ponieważ uczysz dziecko, że złe zachowanie jest PREMIOWANE zabawą z mamą. Mama
    bawi się z dzieckiem żeby zrobiło to co powinno.
  • kura17 24.08.10, 13:21
    > Ponieważ uczysz dziecko, że złe zachowanie jest PREMIOWANE zabawą z
    > mamą. Mama bawi się z dzieckiem żeby zrobiło to co powinno.

    chyba jednak nie.
    rozsmieszenie/zabawa sa po to, zeby z dzicka opadl SZAL, w ktore wpadlo, gdy
    mialo zrobic cos, na co absolutnie nie ma ochoty.
    napisalam wyraznie, ze stosowalam ta metode tylko kilka razy, bo wiecej NIE
    TRZEBA bylo!

    fakt, ze dziecko NIE CHCE zrobic czegos, czego ja od niego chce NIE JEST, wedlug
    mnie, zlym zachowaniem. jest po prostu wyrazeniem swojej woli. akurat jest
    totalnie niezgodna z wola rodzica i rodzi sie problem. problem trzeba rozwiazac
    - najpierw trzeba DOTRZEC do wsciekajacego sie dziecka.

    rozsmieszanie NIE JEST metoda na naprawde zle zachowanie, wylatywanie na ulice,
    czy bicie/kopanie itp, to oczywiste. rozne metody w roznych sytuacjach. gdy
    trzeba dotrzec do wsieknietego dziecka, zwlaszcza malego, to dobra metoda
    (wedlug mnie i naszych doswiadczen z dziecmi).

    bawie sie z dzieckiem, zeby sie uspokoilo smile
    potem samo robi to, co ja chce, bo generalnie moje polecenia nie sa bezsensowne
    i dziecko - gdy jest spokojne - na ogol to dostrzega.

    poza tym - co jest zlego w tym, ze mama "bawi sie z dzieckiem, zeby zrobilo to
    co powinno"? dlaczego to gorsze od tego, ze mama "bije dziecko, zeby zrobilo to,
    co powinno"? w obu przypadkach (zalozmy, bo oczywiscie zadna z tych metod nie
    dziala w 100% przypadkow) dziecko robi to, co powinno. tylko w pierwszym robi to
    z przyjemnoscia i kojarzy to z przyjemnym spedzeniem czasu z rodzicem, a w
    drugim przypadku robi to z musu, ze strachu przed klapsem...

    zdecydowanie wole pierwsza opcje smile

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • araceli 24.08.10, 13:45
    kura17 napisała:
    > rozsmieszenie/zabawa sa po to, zeby z dzicka opadl SZAL,

    Czyli aby mama zwróciła na mnie uwagę/pobawiła się należy wpaść w 'szał' wink

    > rozsmieszanie NIE JEST metoda na naprawde zle zachowanie, wylatywanie na ulice,
    > czy bicie/kopanie itp, to oczywiste. rozne metody w roznych sytuacjach. gdy
    > trzeba dotrzec do wsieknietego dziecka, zwlaszcza malego, to dobra metoda
    > (wedlug mnie i naszych doswiadczen z dziecmi).
    > bawie sie z dzieckiem, zeby sie uspokoilo smile

    Należy odróżnić dwie rzeczy:
    1) złe zachowanie dziecka - plucie, kopanie
    2) złą reakcję na upomnienie, w momencie wystąpienia złego zachowania z punktu 1
    (u ciebie wpadnięcie w szał)

    To co proponujesz to dla mnie jednoznacznie premiowaniem złej reakcji na
    upomnienie. 'Wpadanie w szał' NIE JEST dobrym zachowaniem a Ty je tak traktujesz.

    > poza tym - co jest zlego w tym, ze mama "bawi sie z dzieckiem, zeby zrobilo to
    > co powinno"?

    Pani w szkole też będzie się z nim bawić? Szef w pracy też?
  • kura17 24.08.10, 14:07
    > Czyli aby mama zwróciła na mnie uwagę/pobawiła się należy wpaść w
    > 'szał' wink

    wyjasnilam: dziecko ma zrobic cos, na co absolutnie nie ma ochoty, co uwaza - w
    tej chwili - za bzdure. reaguje na to zloscia. WCALE sie nie dziwie. my,
    dorosli, tez reagujemy zloscia. tylko dzieci, male dzieci, nie potrafia tej
    zlosci w "cywilizowany" sposob wyrazac.
    stad wpadanie w szal.

    dziecko trzeba NAUCZYC, pokazac mu, ze sa inne metody wyrazania zlosci, niezgody
    na cos.

    i znow powtarzam - moje dziecko nie doszlo do wniosku napisanego przez Ciebie,
    bo te metody musze stosowac SPORADYCZNIE, czyli nie ma czestego wpadania w szal.
    po prostu CZASEM sie zdarza (a w zasadzie zdarzalo) i wtedy to dziala. NIE
    umacnia tego zachowania, napisalam to wyraznie, po paru (niewielu) razach
    dziecko zachowuje sie normalnie.

    > Należy odróżnić dwie rzeczy:
    > 1) złe zachowanie dziecka - plucie, kopanie

    przeciez napisalam WYRAZNIE, ze tej metody nie stosuje w przypadku plucia, czy
    kopania! w tych przypadkach stosuje inne metody.
    dlaczego musimy o tym w tym miejscu rozmawiac? nie rozumiem?

    > 2) złą reakcję na upomnienie, w momencie wystąpienia złego
    > zachowania z punktu 1 (u ciebie wpadnięcie w szał)

    nie, to nie byla reakcja na upomnienie, powtarzam jeszcze raz. tej metody
    (rozsmieszanie) NIE stosuje w przypadku bicia, badz kopania.

    stosuje, owszem, w wypadku zlosci (wpadniecie w szal), gdy kaze zrobic dziecu
    cos, czego zrobic nie chce. i ja to "niechcenie" rozumiem. przeciez to naturalne
    - nikt nie lubi byc ZMUSZANY do robienia czegos. wtedy dziecko ma prawo sie
    zdenerwowac, nawet odmowic. a ja go wtedy uspokoje (chocby rozsmieszaniem, czy
    przytulaniem), a potem - w jakis malo brutalny sposob przekonam, zeby jednak
    zrobilo to, na co nie ma ochoty, a co ja mu kaze. w ten sposob dziecko sie uczy,
    ze sa rzeczy nieunikniowe w zyciu, choc niekoniecznie zawsze po jego mysli i
    uczy sie tego we w miare przyjemny sposob.

    > To co proponujesz to dla mnie jednoznacznie premiowaniem złej
    > reakcji na upomnienie.

    powtarzam po raz kolejny. to nie jest reakcja na UPOMNIENIE. nie stosuje tej
    metody w takich przypadkach (gdy upominam).
    mam nadzieje, ze juz do tego motywu wracac nie bedziemy.

    > 'Wpadanie w szał' NIE JEST dobrym zachowaniem a Ty je tak
    > traktujesz.

    wpadniecie w szal jest normalna reakcja malego dziecka, ktore jest zle/zlosci
    sie i NIE UMIE tego wyrazic inaczej. a zle jest z uzasadnionego (wg mnie) powodu
    - jest zmuszone do zrobienia czegos, na co nie ma ochoty.

    > > poza tym - co jest zlego w tym, ze mama "bawi sie z dzieckiem,
    > >zeby zrobilo to co powinno"?
    >
    > Pani w szkole też będzie się z nim bawić? Szef w pracy też?

    zapomnialas o drugiej czesci mojej wypowiedzi?...

    to ja ja dorobie w Twojej manierze:

    "a co w tym zlego, ze mama klapsuje dziecko, zeby zrobilo to, co powinno?"

    Pani w szkole też będzie je klapsowac? Szef w pracy też?


    proces wychowawczy jest dlugi i STOPNIOWY. wlasnie po to wychowujemy dzieci, gdy
    sa male, zeby potem, gdy sa juz wieksze, umialy sie "same" zachowac.

    pani w szkole i szef w pracy beda stosowac metody, ktore oni uznaja za skuteczne
    - i chwala im za to. oczywiscie wykluczam z tych metod bicie, bo - jak latwo
    zauwazyc - takie metody NIE istnieja w swiecie doroslych. dlaczego zatem
    istnieja w swiecie dzieci?


    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • araceli 24.08.10, 14:21
    kura17 napisała:
    > tej chwili - za bzdure. reaguje na to zloscia. WCALE sie nie dziwie. my,
    > dorosli, tez reagujemy zloscia

    Dorosły zareaguje złością na stwierdzenie 'nie pluj pastą na podłogę'? Albo 'posprzątaj po sobie'? Bardzo ciekawe big_grin

    > stosuje, owszem, w wypadku zlosci (wpadniecie w szal), gdy kaze zrobic dziecu
    > cos, czego zrobic nie chce. i ja to "niechcenie" rozumiem. przeciez to naturalne
    > - nikt nie lubi byc ZMUSZANY do robienia czegos. wtedy dziecko ma prawo sie
    > zdenerwowac, nawet odmowic.

    Bardzo ciekawa teoria. Jak bardzo rodzice krzywdzą dzieci ZMUSZAJĄC je do robienia tego, czego nie chcą. SKANDAL normalnie! Że dziecko MUSI myć zęby, że MUSI szanować innych nie plując na podłogę. KOSZMAR DZIECKA, który według Ciebie ma być łagodzony przytulaniem i rozśmieszaniem big_grin

    IMO nadal to co piszesz wskazuje, że NAGRADZASZ dziecko za złe zachowanie.

    > powtarzam po raz kolejny. to nie jest reakcja na UPOMNIENIE. nie stosuje tej
    > metody w takich przypadkach (gdy upominam).

    A co robisz jak dziecko nie stosuje się do upomnień. Lizaka dajesz? wink
  • kura17 24.08.10, 14:56
    > Dorosły zareaguje złością na stwierdzenie 'nie pluj pastą na
    > podłogę'? Albo 'po sprzątaj po sobie'? Bardzo ciekawe big_grin

    zartujesz ze mnie chyba?
    powiedz komus, kto pluje na ulicy, zeby przestal, albo facetowi, ktory MUSI
    skonczyc ten poziom jakiejs gry, zeby posprzatal... oczywiscie, odpowiedza "tak
    kochanie, natychmiast robie to, o co mnie prosisz" smile
    dorosli czesciej reaguja obojetnoscia, ale zloscia tez. malo to sie slyszy
    wyzywanek na ulicy, gdy sie kogos prosi chocby, by nie palil w niedozwolonym
    miejscu?...

    wiadomo, ze RZECZY, ktore powoduja zlosc u dzieci i doroslych. dzieci to mniej
    dojrzali ludzie i tyle. ich reakcje sa czesto przerysowane, bardziej wyraznie,
    "wynaturzone". ucza sie dopiero doroslych, dojrzalych reakcji. i bliscy dorosli
    powinni im w tym pomoc.


    > Bardzo ciekawa teoria. Jak bardzo rodzice krzywdzą dzieci ZMUSZAJĄC
    > je do robie nia tego, czego nie chcą. SKANDAL normalnie! Że dziecko
    > MUSI myć zęby, że MUSI szanować innych nie plując na podłogę.
    > KOSZMAR DZIECKA, który według Ciebie ma być łagodzony przytulaniem
    > i rozśmieszaniem big_grin

    NIGDZIE nie napisalam, ze rodzice krzywdza dziecko, gdy zmuszaja je do robienia
    rzeczy koniecznych, choc niekoniecznie chcianych przez dziecko. wcale sie nie
    sprzeciwiam, ze rzeczy te MUSZA byc zrobione, nawet wbrew woli dziecka.

    napisalam jedynie, ze ROZUMIEM reakcje dziecka, ktore sie buntuje, gdy sie je do
    czegos zmusza. wedlug mnie to bardzo naturalna reakcja i wystepuje rowniez u
    doroslych. rola rodzicow (jedna z rol, oczywiscie) jest wlasnie uswiadomienie
    dziecku, ze pewne rzeczy MUSZA byc zrobione, a pewnie polecenia rodzicow musza
    byc wykonane. i - wedlug mnie - najlepiej robic to w sposob jak
    najprzyjemniejszy dla dziecka. przeciez nauka w szkole nie musi byc mordega,
    prawda? sami wolimy "przyjemne" metody.

    pewne rzeczy MUSZA byc zrobione, ale od nas zalezy, JAK je zrobimy.

    > IMO nadal to co piszesz wskazuje, że NAGRADZASZ dziecko za złe
    > zachowanie.

    w jaki sposob nagradzam za zle zachowanie?
    powtorze - zlosci, gdy sie nie chce zrobic tego, co mama kazala, NIE uwazam za
    zle zachowanie. uwazam za naturalna konsekwencje faktu, ze wymagam od dziecka
    czegos, czego nie chce zrobic. pokazuje mu sposoby, jak rozladowac zlosc,
    zachowujac sie w miare cywilizowanie.

    plucie i bicie za to -tak, ale w ich przypadku NIE stosuje metod, ktore
    krytykujesz.

    > A co robisz jak dziecko nie stosuje się do upomnień. Lizaka dajesz? wink

    naprawde chcesz rozmawiac na tym poziomie?
    bo nie do konca rozumiem, czy chcesz dyskutowac, czy mi dokopac?

    jak dziecko nie stosuje sie do upomnien, to dzialam w zaleznosci od sytuacji.

    jak dziecko "wpadlo w szal", to najpierw je uspokajam (staram sie), a potem
    ponawiam polecenie

    staram sie dowiedziec, czemu sie nie stosuje sie do polecen. moze ma powod
    (kiedys wolalam syna, coraz bardziej zniecierpliwiona, na mycie zebow do
    lazienki, mylam w tym czasie zeby mlodszemu. starszy wolala raz za razem
    "zaraz!". jak skonczylam, to niezle juz wkurzona polazlam po starszego - no nie
    przyszedl, bo skladal zabawki "przeciez Ci obiecalem mamo, ze przed spaniem
    posprzatam, przeciez wolalem, ze zarz przyjde". nie przyszlo mu do glowy
    wytlumaczyc mi, czemu nie przychodzi od razu. teraz juz na ogol tlumaczy od razu smile
    naprawde uwazasz, ze mialam go ukarac od razu? zwlaszcza za sprztanie po sobie? wink

    u nas dziala sposob z kartka, ktory opisalam. opisalam tez przyklad.

    czasem stosuje zapowiedz kary, na ogol dziala.
    albo karne kreseczki, tez opisywalam.

    czasem "negocjuje" - nigdy nie wolno pluc na podloge, ale mozna do wanny. czesto
    taka wlasnie furtka dziala, bo dziecko zaczyna dostrzegac, ze to nie jest jakis
    bezsensowny zakaz, tylko konkretna sytuacja, w ktorej czegos nie wolno.

    czasem sotsuje pewnie cos jeszcze innego, ale to zalezy od sytuacji, rowniez od
    mojego samopoczucia, czy humoru.

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • araceli 24.08.10, 15:21
    kura17 napisała:
    > powiedz komus, kto pluje na ulicy, zeby przestal, albo facetowi, ktory MUSI
    > skonczyc ten poziom jakiejs gry, zeby posprzatal... oczywiscie, odpowiedza "tak
    > kochanie, natychmiast robie to, o co mnie prosisz" smile

    Tylko, ze ty piszesz, że ROZUMIESZ takie zachowanie. Dla mnie to zwykłe chamstwo, którego Ty nagradzasz - ja tępię. Jak chcesz wychowywać chama - Twoja sprawa.

    > napisalam jedynie, ze ROZUMIEM reakcje dziecka, ktore sie buntuje, gdy sie je do
    > czegos zmusza. wedlug mnie to bardzo naturalna reakcja i wystepuje rowniez u
    > doroslych
    (...)
    > powtorze - zlosci, gdy sie nie chce zrobic tego, co mama kazala, NIE uwazam za
    > zle zachowanie.

    No właśnie - wyszło szydło z worka. Swoim działaniem pokazujesz, że jego złość jest DOBRA. Jest NAGRADZANA. A ja uważam, że złość i agresja dziecka skierowana przeciw rodzicowi, kiedy dziecko nie chce czegoś zrobić JEST ZŁA.

    > w jaki sposob nagradzam za zle zachowanie?

    Po raz kolejny - reagując zabawą i rozśmieszaniem na złą reakcję na polecenie.

    > czasem "negocjuje" - nigdy nie wolno pluc na podloge, ale mozna do wanny.

    No świeeeetnie big_grin Robi się coraz ciekawiej. Znasz powiedzenie 'z terrorystami się nie negocjuje. Radzę sobie przemyśleć. W ramach nauki pozwalasz dziecku częściowo zrobić to czego nie wolno. Czego to uczy? Masakra!
  • kura17 24.08.10, 15:42
    > Tylko, ze ty piszesz, że ROZUMIESZ takie zachowanie. Dla mnie to
    > zwykłe chamstwo, którego Ty nagradzasz - ja tępię. Jak chcesz
    > wychowywać chama - Twoja sprawa.

    CO jest zwyklym chamstwem, bo sie pogubilam???
    czy to, ze dziecko, na moje stwierdzenie, ze teraz idziemy do spania, zlosci
    sie? to NIE jest chamstwo. Tobie sie nie zdarza zezloscic, bo ktos kaze Ci
    zrobic cos, czego zrobic nie chcesz? nawet jak jest to sluszne?
    siedzisz z kolezanka, gadacie sobie super, natrojowy wieczor. wchodzi Twoj maz z
    usmiechem na ustach i stwierdza, ze macie umowe, iz to Ty zmywasz dzis gary... a
    gary niezmyte stoja w zlewie.. prosze kochanie natychmiast je umyc...
    "tak kochanie, juz ide" smile

    > No właśnie - wyszło szydło z worka. Swoim działaniem pokazujesz, że
    > jego złość jest DOBRA. Jest NAGRADZANA. A ja uważam, że złość i
    > agresja dziecka skierowana przeciw rodzicowi, kiedy dziecko nie
    > chce czegoś zrobić JEST ZŁA.

    zlosc sama w sobie nie jest ani dobra, ani zla. jest uczuciem znanym nam
    wszystkim. dopiero sposob, w jaki ta zlosc pokazujemy, badz rozladowujemy, moze
    byc akceptowalny, badz nie. wtedy jest zly. ale sama zlosc? to przeciez uczucie,
    czasem nawet potrzebne.

    ja nie nagradzam zlosci, ja ucze, jak ja rozladowac, jak sie jej pozbyc.

    co Ty robisz, jak sie zezloscisz? powaznie pytam?
    dzieci tez musza sie nauczyc ujarzmiac zlosc.

    powtorze po raz kolejny (choc juz mi sie nie chce).
    nie rozmawiamy o sytuacjach, w ktorych dziecko jest agresywne, kiedy zlosc
    wyraza agresywnie. wyraznie napisalam, ze rozne metody stosuje w roznych
    sytuacjach, rozsmieszanie i przytulanie nie sa stosowane, gdy dziecko jest
    agresywne, lub zlosc kieruje przeciw rodzicom. natomiast stosuje je czasem, gdy
    dziecko, w nieagresywny sposob, odmawia wykonania jakiegos polecenia.

    nie widze w tym nic zlego.
    dziecko WYKONUJE polecenie. czyli nauczylo sie, ze musi.
    a ze stalo sie to w przyjemny sposob?
    naprawde nie uwazam, ze dzieci, czy ludzie, musza byc marionetkami wykonujacymi
    polecenia bez szemrania.
    uwazam, ze powinni sie nauczyc, ktore polecenia sa na tyle wazne, ze je
    wykonujemy. i zeby wiedziec, komu zaufac, gdy wydaje takie polecenia.

    chyba naprawde mamy zupelnie inne spojrzenie na te sprawy, bo widze, ze nie
    mozemy sie dogadac zupelnie. szkoda.

    > Po raz kolejny - reagując zabawą i rozśmieszaniem na złą reakcję na
    > polecenie.

    ale co to jest "zla reakcja na polecenie"?
    no kurcze, Ty kazde polecenie wykonujesz z radoscia? wiadomo, ze nie.
    uwazam, ze dziecko MA PRAWO byc niezadowolone z wydania polecenia przeze mnie,
    ma prawo to wyrazic w sposob cywilizowany (tego go ucze). ale tez uwazam, ze sa
    polecenia, ktorych wykonanie JA mam prawo egzekwowac. i to robie roznymi
    sposobami. jak najprzyjemniejszymi dla dziecka (i jednoczesnie dla mnie).

    dopuszczam powiedzenie przez dziecko "ale ja nie chce teraz myc zebow, bawie
    sie". natomiast NIE dopuszczam faktu, ze tych zebow nie umyje w jakims tam
    scisle wyznaczonym czasie. oczywiscie moze sie postawic i nie umyc, ale wtedy
    nie uniknie kary (nie bedzie to kara cielesna).

    > > czasem "negocjuje" - nigdy nie wolno pluc na podloge, ale mozna
    > > do wanny.
    >
    > No świeeeetnie big_grin Robi się coraz ciekawiej. Znasz powiedzenie 'z
    > terrorystami się nie negocjuje. Radzę sobie przemyśleć. W ramach
    > nauki pozwalasz dziecku częściowo zrobić to czego nie wolno. Czego
    > to uczy? Masakra!

    nie uwazam swojego dziecka za terroryste.

    co zlego jest w pluciu do wanny? tzn pluciu pasta do zebow, bo o to chodzilo,
    przy myciu zebow?
    bo naprawde nie rozumiem?

    plucie na ziemie powoduje koniecznosc wysprzatania podlogi, to wysilek dla
    matki. plucie do wanny powoduje splukanie woda, chocby przez dziecko.

    gdybym uwazala, ze czegos CALOSCIOWO robic nie wolno (np pluc w ogole), to bym
    nie negocjowala. bylby zakaz i juz. wtedy nie wolno robic nawet kawalka rzeczy
    zlej.
    ale JA uwazam, ze mimo, iz plucie pasta na ziemie jest naganne, to plucie do
    wanny nie jest. dlaczego mam na to nie pozwolic?

    mam wrazenie, moze mylne, ze nie probujesz mnie zrozumiec, nie probujesz
    dyskutowac, tylko zlapac za slowka.

    ja podaje PRZYKLADY, a Ty odnosisz to do KAZDEGO przypadku.
    trudno sie dyskutuje w takiej atmosferze.

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • araceli 24.08.10, 15:59
    kura17 napisała:
    > CO jest zwyklym chamstwem, bo sie pogubilam???

    Agresywna reakcja na zwrócenie uwagi na złe zachowanie. Ty jak sama napisałaś - nie uważasz tego za złe zachowanie - ja uważam za chamstwo.

    Chamstwo:
    1) zwracasz uwagę, osobie stojące na przystanku, żeby nie wolno tu palić a ta w ramach odpowiedzi dmucha Ci dymem w twarz nie robiąc sobie nic z upomnienia
    2) zwracasz uwagę dziecku, że nie ma pluć pastą na podłogę a ono w ramach odpowiedzi pluje kolejny raz

    W przypadku dziecka ja uważam, ze powinno ponieść konsekwencje OBU złych zachowań - u Ciebie za pierwsze dostanie karę, za drugie nagrodę w postaci zabawy i rozśmieszania.
  • kura17 24.08.10, 18:55
    > W przypadku dziecka ja uważam, ze powinno ponieść konsekwencje OBU
    > złych zachowań - u Ciebie za pierwsze dostanie karę, za drugie
    > nagrodę w postaci zabawy i rozśmieszania.

    napisze to ostatni raz i chyba skoncze dyskusje z Toba.
    powtorzylam WIELE razy (w razie potrzeby moge dac linki do postow), ze w razie
    plucia na podloge metoda rozsmieszania NIE wchodzi w gre.
    rowniez w przypadku zachowac agresywnych dziecka.

    ile razy jeszcze odwolasz sie do czegos, czego nie twierdze? zabawne to
    przestalo byc dawno.
    nie chce mi sie tak rozmawiac, naprawde sad

    dyskutuj z moimi faktycznymi argumentami, a nie z wymyslonymi.

    i na koniec zapytam - jakie metody Ty stosujesz?

    --
    kurczak: 03.03.05 (21:38)
    pisklak: 07.09.07 (21:21)
  • alexa0000 24.08.10, 09:47
    Czuję się wywołana do tablicy. Przypominam raz jeszcze ,co napisałam
    w kolejnym poscie na temat tej metody i to, zrewidowałam swoje
    stanowisko w tej kwestii proponując inne zachowanie. Bez klapsa.
    Temat zesrania się i płaczu do nieprztomności jest nieaktualny.
  • girasole01 23.08.10, 10:58
    " Niech wyje, płacze, pokłada się-nie
    wypuszczasz. "

    I myslisz, ze to jest bardziej humanitarna kara niz jeden klaps?
    Serio sie zastanawiam, dlaczego kary tego typu (de facto znecanie
    sie psychiczne) sa "wlasciwe", a klaps jest "niewlasciwy". I
    parafrazujac sztandarowy argument przeciwko klapsom zapytam - jak
    Cie klient w pracy zdenerwuje to tez go nie wypuszczasz z biura
    dopoki nie naprawi swojego bledu?
  • triss_merigold6 23.08.10, 11:06
    Ja wytrzymałam z histeryzującym, upartym, drącym się dzieckiem w
    łazience półtorej godziny. Raz. Fizycznie nie byłam go w stanie
    zmusić do wykonania pewnej czynności bez zrobienia bachorowi
    poważnej krzywdy np. złamania mu ręki. I zdecydowanie więcej zdrowia
    kosztowało to mnie niż dziecko, a celu nie osiągnęłam.
  • alexa0000 23.08.10, 11:25
    A wlałaś?
  • triss_merigold6 23.08.10, 11:35
    Tak, strzeliłam klapa i też nie pomogło. Konkretnie chodziło o
    umycie głowy w kabinie prysznicowej i żadna, absolutnie żadna wersja
    z demonstracją (o zobacz, pochylisz głowę tak i spłuczę ci garnkiem
    etc.) techniki mycia nie spotkała się z aprobatą. Polanie głowy z
    zaskoczenia prysznicem też nie (próbowałam), bo utrzymanie potomka w
    kabinie groziło rozwaleniem jej i pokaleczeniem i mnie i dziecka.
    Summa summarum nie pomogło nic. Obrażenie się (moje) - też nie.
    Bachor dał sobie umyć głowę dopiero w wannie, w domu.
  • alexa0000 23.08.10, 11:48
    Mój nienwidzi mycia głowy pod prysznicem, i ja to szanuję . Mnóstwo
    dzieci tego nie cierpi. Tak jak twój, daje sobie umyć jedynie w
    wannie, kiedy woda nie zalewa mu oczu i czuje się bezpiecznie.Rz
    umyłam polewając łeb znienacka, i to była strzaszna rzecz.

    Ja nie mówię,że wersja z czekaniem w łazience jest otymalna dla
    wszystkich dzieci.N akażdego działa co innego. Ja po prostu nie
    wierzę w bicie.
  • triss_merigold6 23.08.10, 11:51
    Ja też to szanuję, niemniej podczas dwutygodniowego pobytu poza
    domem i codziennych zabaw na dworzu, w upale, piachu etc. głowa się
    poci i brudzi ergo TRZEBA ją umyć.
  • alexa0000 23.08.10, 12:03
    W domu myję codziennie, na wyjezdzie 10dniowym myłam trzy razy.
    Zakładałam okulary pływackie ( podpatrzone w Świecie małej
    księżniczki), odchylałam łeb maksymalnie to tyłu i myłam ekspresowo.
    Troche sie darł, ale jakos poszło.

  • triss_merigold6 23.08.10, 12:13
    Mnie się udało raz w ciągu 2 tygodni, z zaskoczenia właśnie i
    przemocą. Moje ma prawie 6 lat, jest silne i się wyrywało.
    Musiałabym najpierw wsadzić go do tej kabiny (ryzykując jej
    rozwalenie), potem zmusić do jakiegoś przyklęknięcia, nie wiem,
    usiąść na nim? + chyba trzymać za gardło, żeby miał odchyloną głowę
    do tyłu. Poważnie, przy wyrywającym się dziecku, zrezygnowałam, żeby
    mu nie zrobić jakijś poważnej krzywdy.
    Aha, próba przekupsta i szantaż też nie pomogły.
  • bez_seller 23.08.10, 12:18
    A nie moglas umyc starym sposobem, w miednicy?
  • triss_merigold6 23.08.10, 12:22
    A sądzisz, że nie proponowałam? Proponowałam miednicę, polewanie
    garnkiem oraz spłukanie pod kranem w umywalce. Więcej dostępnych
    technicznie opcji nie było (jeszcze ta kabina prysznicowa). Prędzej
    bym szczeniaka utopiła w tej miednicy niechcący niż umyła mu głowę
    (z namydleniem i spłukaniem).
  • bez_seller 23.08.10, 12:27
    A nie bylo tam jakiegos jeziorka, bajorka czy innej rzeczki?smile
  • triss_merigold6 23.08.10, 12:32
    Były jeziora, w końcu to Mazury. Ale w jeziorze po którym pływają
    motorówki, jachty z silnikami, ścigacze etc. nawet bym nie próbowała
    myć głowy szamponem w celach higienicznych, bez przesady.
  • wieczna-gosia 23.08.10, 12:20
    triss moze z nim pocwicz mycie lba pod prysznicem w trosce o twoje
    zdrowie psychiczne smile ale ogolnie nie mam poczucia ze ladujesz sie
    pod prad w tym watku. Bo anusia dala w tylek i podziaialo. Ty dalas i
    NIE podzialalo. Pytanie polega na tym czy klaps staje sie OK ze
    wzgledu na to ze dziala czy tez klaps zawsze jest nie OK bez wzgledu
    na to czy zadziala czy nie. Anusia sklania sie ku wnioskowi ze
    zadziaialo wiec OK.
    --
    opsesyjna.blogspot.com/
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • triss_merigold6 23.08.10, 12:30
    Niech chłop ćwiczy. Ostatnio on to robił. Tak serio to muszę coś
    wymyśleć (na basenie poćwiczyć z prysznicem?), bo autentycznie
    miałam już biało przed oczami. I to przy przekonaniu, że umycie
    głowy drugi raz w ciągu 2 tygodni nie jest moją fanaberią tylko
    koniecznością, dla zdrowia i komfortu pocącego się codziennie w
    upale dziecka. Dziecka, które - zaznaczam - wodę lubi, lubi się
    taplać, wchodzi do jeziora/morza/basenu bezstresowo tylko nie chce
    moczyć głowy i zalewać oczu.
    Powiem tak: jakby spędzenie półtorej godziny w łazience/próby
    siłowe/klaps podziałały, to bym nie żałowała tylko wrzuciła w koszty
    wychowawcze. Czyli, że był ok. Niechętnie ogólnie do metody, ale na
    zasadzie "trudno, ostateczny argument".
  • nutka07 23.08.10, 12:41
    A moze pocwiczyc z nim nurkowanie? Albo zanurzanie, lapie powietrze, zanurza sie
    i wyskakuje, i tak wszyscy razem wink Moze cos w ta strone.
    Mojej corce kiedys basen pomogl ale byla duzo mlodsza od Twojego syna i sama
    niechcacy sie 'zanurzyla' pare razy.
    --
    Pracuję prawie z samymi mężczyznami. O wielu z nich wiem, że zrobili skok w
    bok. W róznych sytuacjach - na dyżurach, na zjazdach itd. Sa przyzwoitymi
    ludźmi, dobrymi mężami, dbają o dom.
    Protozoa.
  • lila1974 23.08.10, 17:47
    Mam kąpielową dramaturgię w wykonaniu młodszej - sposób znalazł się prosty -
    dałam się jej wypowiedzieć.

    - Kornelia, głowę musisz umyć DZIŚ, bo wszy się zalęgną! Jak zamierzasz to zrobić?

    Kornelia ma swoje propozycje - raz jest to mycie samodzielne pod kranem choć w
    wannie, innym razem ręcznik na twarz i mycie przez mamę.

    Histerie ustały, choć pertraktacje przed myciem nie smile

    --
    http://vector-cartoons.com/images/flinston3.gif
  • alexa0000 23.08.10, 12:22
    Z szesciolatkiem rzeczywiście problem, mojego teraz ledwie już daje
    radę utrzymać. Za rok na wszelki wypadek wezmę w takim razie suchy
    szampon. Mozna by spróbować z takim rondem kapielowym, ale wątpię,
    czy duzy koń byłby nim zachwycony.
  • alexa0000 23.08.10, 11:29
    > I myslisz, ze to jest bardziej humanitarna kara niz jeden klaps?

    To konsekwencja swoich działań. Naplujesz-wycierasz.Nic więcej.

    Jak cie klient w pracy zdenerwuje, to lejesz go w tyłek?
  • babunia_wygodka 23.08.10, 11:37
    alexa0000 napisała:

    > > I myslisz, ze to jest bardziej humanitarna kara niz jeden klaps?
    >
    > To konsekwencja swoich działań. Naplujesz-wycierasz.Nic więcej.

    Jak to nic więcej? A kilkugodzinne pozbawienie wolności?

    > Jak cie klient w pracy zdenerwuje, to lejesz go w tyłek?

    A Ty dajesz klientowi szmatę żeby wytarł błoto które naniósł na
    butach?
  • asia_i_p 23.08.10, 11:59
    Nie, ale jeśli klient w pracy cię kopnie, to go przytrzymujesz?
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • girasole01 23.08.10, 12:56
    " Jak cie klient w pracy zdenerwuje, to lejesz go w tyłek?"

    Przeczytaj moj post do konca. To jest wlasnie ten sztandarowy tekst,
    argument przeciw klapsom powtarzany na forum, ktory sparafrazowalam
    pytajac czy klienta sila zatrzymujesz w pomieszczeniu az naprawi
    swoj blad "chocby sie zesr.al (...) niech wyje, placze", jak to
    napisalas. Odpowiadanie na to moje pytanie takim pytaniem troche nie
    ma sensu, bo zadajac je wlasnie odnosilam sie do takiego argumentu.

    Ale odpowiem - nie, klientowi nie daje w tylek, ale tez klienta nie
    trzymam w biurze az naprawi swoj blad, nie tlumacze mu, ze zle
    zrobil, nie stawiam go w kacie, nie zabraniam mu wyjsc na dwor, nie
    przytrzymuje mu rak, zeby nie zrobil sobie krzywdy, nie odciagam go
    od niebezpiecznych miejsc, nie wsadzam go do wozka, zeby nie
    wyskoczyl na ulice, jesli uparcie przechodzi w niedozwolonym
    miejscu, ani nie przyczepiam mu szelek. Tak wiec argument z klientem
    z powodzeniem mozna zastosowac przy dyskusji na temat kazdej, zarowo
    dopuszczalnej jak i niedopuszczalnej metody wychowawczej.

    Dodam jeszcze, ze moim zdaniem znecanie sie psychiczne nad dzieckiem
    (czyli wlasnie to nie wypuszczanie z lazienki "chocby sie ze.sral",
    jak to pieknie ujelas) jest calkowicie niedopuszczalnym
    barbarzynstwem duzo gorszym od klapsa. Piszesz, ze jestes przeciwna
    przemocy, a czym jest ta Twoja rada, to co opisalas, jesli nie
    przemoca?
  • alexa0000 23.08.10, 13:15
    Przecież to ja nie wyjechałam z przykładem o kliencie.
    Niepotrzebnie może odpowiedziałam na post, przyznaję.

    Jestem za dostosowaniem metod do wieku, z wyłaczeniem biica, po
    prostu.


  • girasole01 23.08.10, 14:01
    Co do przykladu o kliencie - masz racje, to nie powinno byc pytanie
    skierowane do Ciebie, Ty nie uzylas takiego argumentu.

    Co do reszty - ale co to za metoda - przetrzymywanie dziecka w
    lazience sila az sie zesra i az sie wyryczy? Interesuje mnie to
    jakie masz argumenty przeciwko klapsom, ktorych jednoczesnie nie
    mozna uzyc przeciwko tej metodzie, ktora doradzilas autorce watku w
    przypadku plucia na podloge. Dlaczego ze wszystkich "metod"
    wylaczasz tylko bicie, a inna przemoc juz nie?
  • alexa0000 23.08.10, 14:40
    Dobra, Girasole, zmusiłaś mnie do zrewidowania swojej wypowiedzi.
    Zastosowałam zbyt duzy skrót myślowy, w sumie uważam,że masz rację.
    Nie trzymałabym dziecka zamknietego w łazience wraz ze mną ,
    zaogniajac sytuacje. Spokojnie prosiłabym o wytarcie podłogi,
    usiłujac wytłumaczyc krótko dlaczego. Bez awantury, złości,
    zlosliwosci. W przypadku braku reakcji i chęci opuszczenia łazienki,
    troche bym sie poopierała i wypusciła. Odcięłabym, sie od jego
    osoby, zabierając mu cała swoją uwagę. Nie brałabym udziału w
    zabawie, nie odpowaiadałbym na zaczepki. Po jakims czasie wróciłabym
    do tematu. poprosiłabym, wytłumaczyłabym, zaprowadziłabym i apiac od
    nowa. Zakładam że po któryms razie wymiekłby po prostu z nudów i
    zmeczenia. Albo tez dlatego,że rzeczywiście zrozumiałby w jakis
    sposób. U mnie to działa ale byc może są dzieci bardziej uparte.
    Gdyby nie zadziałao u mnie, pewnietym razem odusciłabym a nstepnie
    szukała innych rozwiazań. Jedno jest pewne: nie uderzyłabym.

    Nie wyszło mi z tym zesraniem: chodziło mi o to,że ciagnęłaby
    sprawę, tak długo, jak to mozliwe.

    A w tej jednej, konkretnej kwestii (plucie przy myciu zebów) tak
    naprawdę zabrałabym bez słowa szczoteczkę i nie skomentowałabym.
  • alexa0000 23.08.10, 14:42
    Przepraszam za literówki.
  • memphis90 23.08.10, 13:21
    A jak dziecko się uprze, żeby zimą biegać na bosaka i nago po śniegu, to
    wypuścisz- bo zatrzymywanie na siłę w domu to barbarzyństwo i przemoc?
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • anusia29 23.08.10, 13:27
    Nie, będę tłumaczyć. Jak nie pomorze i się wyrwie - pobiegnę za nim
    i go złapię. Ostrzegę, że jak wybiegnie jeszze raz - dostanie
    klapsa. Jesli to zrobi - klapsa dostanie. Napisałam o klapsie, jako
    czymś ultymatywnym. Jezu, czy to tak trudno pojąć. Ja nie daję tych
    klapsów co dzień, ani nie traktuję ich jako jednej metody
    wychowawczej...
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • alexa0000 23.08.10, 13:38
    A kiedy dziecko podrośnie i nadal w niektórych sprawach nie bedzie
    ci posłuszne? Trzasniesz go, a on przylutuje ci w rewanżu? Co dalej?
    Jeszcze bardziej rąbniesz? A co, kiedy on tak pieprznie, że świeczki
    ci w oczach staną?

    Mój brat od czasu do czasu dostawał od ojca, naprawdę rzadko.
    Któregoś dnia trzasnął ojca w odwecie kryształową popielniczką. W
    głowę.
  • babunia_wygodka 23.08.10, 13:49
    alexa0000 napisała:

    > Mój brat od czasu do czasu dostawał od ojca, naprawdę rzadko.
    > Któregoś dnia trzasnął ojca w odwecie kryształową popielniczką. W
    > głowę.

    Trzeba mu było leczyć zaburzenia psychiczne wcześniej.
  • alexa0000 23.08.10, 13:56
    Nie do mnie to należało. Gówniąrz nie słuchał sie pomimo
    wielokrotnych tłumaczeń, więc dostał. Tak, jak dostaja dzieci
    niektórych forumek. Ja nie widzę róznicy.
  • araceli 23.08.10, 13:48
    anusia29 napisała:
    > Jezu, czy to tak trudno pojąć. Ja nie daję tych
    > klapsów co dzień, ani nie traktuję ich jako jednej metody
    > wychowawczej...

    Przeciwnikom klapsa bardzo ciężko. Świat jest czarny albo biały - nie ma nic
    pomiędzy.
  • bacha1979 23.08.10, 14:02
    > Przeciwnikom klapsa bardzo ciężko. Świat jest czarny albo biały - nie ma nic
    > pomiędzy.

    A wręcz przeciwnie- wiem, że to żadna metoda wychowawcza czy metoda budowania
    autorytetu. Więc w wychowaniu mojego dziecka zwyczajnie nie istnieje. I to dla
    niektórych ograniczonych pokroju babcinej wygódki- DA SIE DZIECKO WYCHOWYWAĆ BEZ
    BICIA.
  • girasole01 23.08.10, 14:17
    Nie wiem co zrobie - moje dziecko nigdy sie tak nie zachowywalo i
    dla mnie akurat jest to problem wydumany. Choc jestem w stanie
    zrozumiec, ze to sie moze zdarzac. Wtedy barbarzynstwem jest tez
    pozwolenie golemu dziecku na bieganie po sniegu nago. Rodzice czasem
    musza wybierac mniejsze zlo. W sytuacji plucia na podloge
    przetrzymywanie dziecka az do zes.rania sie i wycienczenia z placzu
    w lazience na pewno nie jest mniejszym zlem. Skoro w przypadku
    dziecka autorki klaps poskutkowal zmiana zachowania bez traumy
    psychicznej, ryku i zes.rania sie to jednak uwazam, ze ten klaps byl
    tutaj miejszym zlem niz metoda zaproponowana powyzej.

    W skrocie chodzi mi o to, ze jesli ktos krytykuje klaps jako
    niepotrzebna przemoc to niech zaproponuje jakies alternatywne
    dzialanie wychowawcze, ktore NIE JEST PRZEMOCA. A nie funduje
    dziecku traume 100 razy gorsza od klapsa w imie "niestosowania
    przemocy".
  • araceli 23.08.10, 14:23
    girasole01 napisała:
    > W skrocie chodzi mi o to, ze jesli ktos krytykuje klaps jako
    > niepotrzebna przemoc to niech zaproponuje jakies alternatywne
    > dzialanie wychowawcze, ktore NIE JEST PRZEMOCA. A nie funduje
    > dziecku traume 100 razy gorsza od klapsa w imie "niestosowania
    > przemocy".

    Dokładnie. Tyle mówi się o przemocy psychicznej obecnie ale w stosunku do dzieci to nadal klaps jest 'najgorszy'. Żałosne.
  • ewa-krystyna 25.08.10, 00:35
    memphis90 napisała:

    > A jak dziecko się uprze, żeby zimą biegać na bosaka i nago po śniegu, to
    > wypuścisz- bo zatrzymywanie na siłę w domu to barbarzyństwo i przemoc?


    ja pozwole smile i gwarantuje ci,ze szybciej wroci niz pobieglo smile a kilka chwil
    na mrozie nie zaszkodzi mu smile



    --
    http://lb3f.lilypie.com/TikiPic.php/hPJ3.jpghttp://lb3f.lilypie.com/hPJ3m4.png
  • babunia_wygodka 23.08.10, 10:09
    alexa0000 napisała:

    > Brawo.
    >
    > Jeśli dzieciak napluje, ma ponieśc konsekwencje swojego czynu.
    Czyli
    > na przykład zetrzec podłogę.

    Ale chodzi o to żeby dziecko ukarać, a nie nagrodzić powszechnie
    uwielbianą zabawą z mopem.

    > Jeżeli cie bije, przytrzymujesz go i nie pozwalasz sie
    > bic.Ewentualnie izolujesz od siebie.

    "Przytrzymujesz"? Ależ to jest brutalne pogwałcenie nietykalności
    osobistej dziecka!

    > Ale ty już odkryłas magiczną rolę strachu przed bólem.

    I bardzo dobrze. Bo cała natura zna tę rolę.
  • bacha1979 23.08.10, 10:43
    >
    > > Ale ty już odkryłas magiczną rolę strachu przed bólem.
    >
    > I bardzo dobrze. Bo cała natura zna tę rolę.


    Sukces wychowawczy pełna gęba- dziekco nie będzie czegoś robić/ będzie coś
    robić, ze strachu bo rodzic da w d...ę... Może tak wobec ciebie zastosować to
    samo za to, że bijesz dzieci- tez powinieneś dostać w łeb????

  • babunia_wygodka 23.08.10, 10:54
    bacha1979 napisała:

    > >
    > > > Ale ty już odkryłas magiczną rolę strachu przed bólem.
    > >
    > > I bardzo dobrze. Bo cała natura zna tę rolę.
    >
    > Sukces wychowawczy pełna gęba- dziekco nie będzie czegoś robić/
    będzie coś
    > robić, ze strachu bo rodzic da w d...ę... Może tak wobec ciebie
    zastosować to

    1) Jeżeli dziecko nie będzie odkręcało kurków od gazu żeby nie
    dostać klapsa - fajnie, idę na to. Wolę żeby nie odkręcało ze
    strachu przed klapsem niż czekać czy najpierw mieszkanie wyleci w
    powietrze, czy też najpierw dziecko zrozumie że eksplozje gazu są
    groźne.

    2) A i tak powtarzasz tylko bzdurę wymyśloną przez gazetowych
    pedagogów. Dziecko nie dlatego się słucha że boi się bólu. Ból od
    klapsa jest niegroźny i mało dotkliwy. Klaps nie działa przez strach
    przed bólem, tylko jak kubeł zimnej wody. To jest informacja "uwaga!
    to czego od Ciebie żądam jest tak ważne, że muszę wyjątkowo użyć
    siły fizycznej żebyś zwróciło uwagę na to żądanie!".
  • bacha1979 23.08.10, 11:47
    Weź mi przestań zarzucac, ze coś bezmyślnie powtarzam. Bo ja jestem przekonana o
    słuszności swojej racji, nie dlatego, ze tak wyczytałam, tylko dlatego, ze jest
    dla mnie jak najbardziej logiczne i zrozumiałe.


    Klaps nie działa przez strach
    > przed bólem, tylko jak kubeł zimnej wody. To jest informacja "uwaga!
    > to czego od Ciebie żądam jest tak ważne, że muszę wyjątkowo użyć
    > siły fizycznej żebyś zwróciło uwagę na to żądanie!".

    Łał każde wytłumaczenie jest dla rodziców dobre.Twoje zaś wyjątkowo pokrętne.

  • babunia_wygodka 23.08.10, 11:57
    bacha1979 napisała:

    > Weź mi przestań zarzucac, ze coś bezmyślnie powtarzam. Bo ja
    jestem przekonana

    Ja nie zarzucam, ja stwierdzam fakt.

    > o
    > słuszności swojej racji, nie dlatego, ze tak wyczytałam, tylko
    dlatego, ze jest
    > dla mnie jak najbardziej logiczne i zrozumiałe.

    Są tez ludzie dla których najbardziej logiczne i zrozumiałe jest że
    Ziemia jest płaska.

    > Klaps nie działa przez strach
    > > przed bólem, tylko jak kubeł zimnej wody. To jest
    informacja "uwaga!
    > > to czego od Ciebie żądam jest tak ważne, że muszę wyjątkowo użyć
    > > siły fizycznej żebyś zwróciło uwagę na to żądanie!".
    >
    > Łał każde wytłumaczenie jest dla rodziców dobre.Twoje zaś
    wyjątkowo pokrętne.

    Dwa zdania to dla Ciebie już pokrętne? Cóż...
  • bacha1979 23.08.10, 12:04

    Ja nie zarzucam, ja stwierdzam fakt.
    Ja natomiast stwierdzam fakt, że niektórzy mają ograniczone myślenie-
    najlepszym przykładem tego jesteś ty.


    Dwa zdania to dla Ciebie już pokrętne? Cóż...


    TALKIE ZDANIA. Zdania które usprawiedliwiają głupich rodziców. Tak to jest
    pokrętna logika.

    Jak zwykle dyskutujesz nie na temat, próbujesz odejść od tematu, chyba po to by
    nie odpowiedzieć na konkretne pytania np:


    > Normalnie, powiem że nie wolno.

    I zadziała???
  • babunia_wygodka 23.08.10, 13:17
    bacha1979 napisała:

    >
    > Dwa zdania to dla Ciebie już pokrętne? Cóż...

    >
    > TALKIE ZDANIA. Zdania które usprawiedliwiają głupich rodziców. Tak
    to jest
    > pokrętna logika.

    Aha. Czyli twoim zdaniem logika pokrętna to taka, której nie umiesz
    obalić.

    > Jak zwykle dyskutujesz nie na temat, próbujesz odejść od tematu,
    chyba po to by
    > nie odpowiedzieć na konkretne pytania np:
    >
    >
    > > Normalnie, powiem że nie wolno.
    >
    > I zadziała???

    Przecież dostałaś odpowiedź na to pytanie. Masz problemy z czytaniem?
    Odpowiedź była pełna, rozwinięta, stanowuiła podstawę do dalszych
    twoich pytań.

    No chyba że oczekujesz odpowiedzi tak/nie. Ale takiej nie
    dostaniesz, bo nie jestem wróżką.
  • memphis90 23.08.10, 13:23
    > 2) A i tak powtarzasz tylko bzdurę wymyśloną przez gazetowych
    > pedagogów. Dziecko nie dlatego się słucha że boi się bólu. Ból od
    > klapsa jest niegroźny i mało dotkliwy. Klaps nie działa przez strach
    > przed bólem, tylko jak kubeł zimnej wody. To jest informacja "uwaga!
    > to czego od Ciebie żądam jest tak ważne, że muszę wyjątkowo użyć
    > siły fizycznej żebyś zwróciło uwagę na to żądanie!".
    Tak, tak, ojciec mojego kuzyna też wychodził z tego założenia. Do czasu, kiedy
    się okazało, że jego syneczek nie jest już mały i słaby i sam tatusiowi w gębę
    przywalił. Tylko nagle okazało się, że tatuś nie życzy sobie takich kubłów
    zimnej wody na swojej własnej głowie i że wcale to fajne nie jest.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • babunia_wygodka 23.08.10, 13:45
    memphis90 napisała:

    > Tak, tak, ojciec mojego kuzyna też wychodził z tego założenia. Do
    czasu, kiedy
    > się okazało, że jego syneczek nie jest już mały i słaby i sam
    tatusiowi w gębę
    > przywalił. Tylko nagle okazało się, że tatuś nie życzy sobie
    takich kubłów
    > zimnej wody na swojej własnej głowie i że wcale to fajne nie jest.

    Coś mi się wydaje że opisujesz tu przypadek wujka który po prostu
    tłukł dziecko bez sensu raz za razem. Czyż nie?

    Bo sorry, ale w to że syn który dostał przez, powiedzmy, 16 lat
    życia 20 klapsów, w tym połowę zanim poszedł jeszcze do podstawówki,
    nagle od tych kilku klapsów stał się mordobijem to nie uwierzę.

  • duzeq 23.08.10, 14:59
    Co akuratnie jest doskonalym przykladem na to, czym rozni sie klaps
    od bicia.
    Nie wiem czy moglas popelnic wiekszego samoboja.
  • bez_seller 23.08.10, 12:07
    bacha1979 napisała:

    dziekco nie będzie czegoś robić/ będzie coś
    > robić, ze strachu bo rodzic da w d...ę...


    Nie ze strachu, tylko z wiedzy, ze takie zachowanie jest karane
    bolesnym klapsem, czyli wykroczenie jest znaczne.



    Może tak wobec ciebie zastosować to
    > samo za to, że bijesz dzieci- tez powinieneś dostać w łeb????

    Trzylatek nie jest rozwiniety na tyle, by wszystko zrozumial poprzez
    tlumaczenie.
  • bacha1979 23.08.10, 12:12
    > Trzylatek nie jest rozwiniety na tyle, by wszystko zrozumial poprzez
    > tlumaczenie.

    No nie zgodzę się, mam prawie trzylatkę i wyobraź sobie, że nie musiałam nigdy
    jej bić, żeby wymusić np. trzymanie się za rękę na spacerze przy ruchliwej ulicy...


  • iwles 23.08.10, 12:17

    > Trzylatek nie jest rozwiniety na tyle, by wszystko zrozumial poprzez
    > tlumaczenie.


    ale traktowanie go jak psa Pawłowa też nie jest metodą.


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziało
    smile
  • falka32 24.08.10, 00:34
    > ale traktowanie go jak psa Pawłowa też nie jest metodą.
    >

    A czemu nie jest? Warunkowanie działa naprawdę nie tylko na psy... i nie wymaga
    rozwiniętych funkcji poznawczych. Działa tak samo, jak oparzenie od dotknięcia
    czajnika. Tzw. nieuchronna konsekwencja, która wyrabia proste skojarzenie
    "kręcenie kurkami z gazem = zuo". Na wyjaśnienie mechanizmu wybuchania gazu
    przyjdzie czas za kilka lat. Dla ciebie ważny jest zaś efekt teraz, a nie za
    kilka lat.

    --
    Biegnąca
    z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • araceli 23.08.10, 10:15
    alexa0000 napisała:
    > Jeżeli cie bije, przytrzymujesz go i nie pozwalasz sie
    > bic.Ewentualnie izolujesz od siebie.

    Jednej mojej koleżance w czasie takiego 'przytrzymywania' 3-letni syn wybił ząb
    (szarpnął się i uderzył głową w jej brodę). Naprawdę - rewelacyjny sposób smile
  • memphis90 23.08.10, 13:24
    Teraz wybił przypadkiem, jak będzie bity- kiedyś wybije mamusi ząb przez
    przywalenie piąchą.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • babunia_wygodka 23.08.10, 13:41
    memphis90 napisała:

    > Teraz wybił przypadkiem, jak będzie bity- kiedyś wybije mamusi ząb
    przez
    > przywalenie piąchą.

    Przypominam że jakoby "problem bicia dzieci dotyka 50% polskich
    rodzin". Ile znasz przypadków rodziców pobitych przez własne dzieci?
    Powinno ich być też jakoś koło 50%, czyż nie?
  • araceli 23.08.10, 13:46
    memphis90 napisała:
    > Teraz wybił przypadkiem, jak będzie bity- kiedyś wybije mamusi ząb przez
    > przywalenie piąchą.

    A jak w ramach szarpania zrzuci ją przypadkowo ze schodów i ta złamie kark to
    też ma się cieszyć, że 'kiedyś nie wybije jej zęba piąchą'?

    Uwielbiam takie argumenty smile

    Środek powinien być adekwatny do zdarzenia. Przeciwnicy klapsa nie potrafią
    odróżnić bo od regularnego tłuczenia dziecka za wszystko. Ich świat jest po
    prostu czarno-biały.
  • araceli 23.08.10, 10:11
    Ani sukces ani klęska - czasami po prostu konieczność. Szczególnie jak dziecko
    uporczywie dąży do zrobienia sobie krzywdy - klaps jest mniejszym złem niż
    porażenie prądem.
  • babunia_wygodka 23.08.10, 10:15
    araceli napisała:

    > Ani sukces ani klęska - czasami po prostu konieczność. Szczególnie
    jak dziecko
    > uporczywie dąży do zrobienia sobie krzywdy - klaps jest mniejszym
    złem niż
    > porażenie prądem.

    Właśnie. Równie dobrze można by zadać pytanie "dałam dziecku
    czekolady, czy to klęska czy sukces?"
  • iwles 23.08.10, 10:26

    > - klaps jest mniejszym złem niż
    > porażenie prądem.

    a nie prościej kupić "zaślepki" i włożyć do kontaktów ?



    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziało
    smile
  • anusia29 23.08.10, 10:34
    tak, ale nie zaślepisz wszystkich kontaktów u wszystkich (rodzina)
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • phantomka 23.08.10, 11:08
    Czytajac Twoje posty widac od razu, ze nie chcesz szukac rozwiazania
    innego niz klapsy, bo sa najlatwiejsze. I ok. Twoje dziecko, Twoje
    wyrzuty sumienia. Myslisz, ze my wszystkie mamy potulne baranki w
    domu? Ty masz duzo wiekszy problem, bo Twoje dziecko ma Cie w
    glebokim powazaniu. Wiesz, moja corka jest charakterna, ale
    odpowiedni tembr glosu potrafi ja postawic do pionu w takich
    sytuacjach.
    On Cie bedzie bic, bo Ty go bijesz. Jak nie teraz, to Ci trzepnie za
    10 lat.
  • babunia_wygodka 23.08.10, 11:25
    phantomka napisała:

    > On Cie bedzie bic, bo Ty go bijesz. Jak nie teraz, to Ci trzepnie
    za
    > 10 lat.

    Nie strasz, nie strasz, bo się zes*asz. Ile znasz przypadków pobicia
    rodziców przez dzieci, co? W stosunku do rzekomej skali "problemu",
    która jakoby wynosi jakieś 50% rodzin?
  • iwles 23.08.10, 11:34

    tylko 50 % ?
    ja myslałam, że pewne zachowania dzieci są typowe i dotyczą prawie stu procent.
    To jak to jest, że połowa rodziców doskonale daje sobie radę z takimi
    zachowaniami bez przemocy fizycznej i nie wyrastają z tych dzieci zbiry ?


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziało
    smile
  • babunia_wygodka 23.08.10, 11:38
    iwles napisała:

    >
    > tylko 50 % ?
    > ja myslałam, że pewne zachowania dzieci są typowe i dotyczą prawie
    stu procent.
    > To jak to jest, że połowa rodziców doskonale daje sobie radę z
    takimi
    > zachowaniami bez przemocy fizycznej i nie wyrastają z tych dzieci
    zbiry ?

    50% to jest jakoby "rodzin w których bije się dzieci".
  • iwles 23.08.10, 11:46

    to powiedz, w jaki sposób nauczyć dziecko szacunku do własnego ciała i żeby
    umiało tego szacunku wymagać od innych, kiedy jednocześnie uczący je tego rodzic
    sam dziecka nie szanuje i tę nienaruszalność cielesną przekracza ?



    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziało
    smile
  • babunia_wygodka 23.08.10, 11:52
    iwles napisała:

    >
    > to powiedz, w jaki sposób nauczyć dziecko szacunku do własnego
    ciała i żeby

    Normalnie, jak ciocia przychodzi i rzuca się do całowania to nie
    zmuszamy dziecka do tego, tylko jeżeli nie ma ochoty, to się z
    ciocią nie musi ściskać. A jeżeli kolega w przedszkolu próbuje
    szarpać, uczymy żeby nie siedziało potulnie tylko mu oddało. Ale co
    to ma za związek z klapsami?

    > umiało tego szacunku wymagać od innych, kiedy jednocześnie uczący
    je tego rodzi
    > c
    > sam dziecka nie szanuje i tę nienaruszalność cielesną przekracza ?

    Nie szanuje? Nie bardzo wiem o czym mówisz. Wątek jest o karaniu
    klapsem a Ty tu z szacunkiem dla dziecka.
  • iwles 23.08.10, 12:08

    nie mówię o kolegach w przedszkolu, tylko o innych dorosłych. Jeśli dziecko nie chce dać cioci buzi to znaczy, że ciocia ma prawo dać dziecku klapsa, żeby wyegzekwować odpowiednie, dla cioci jedyne właściwe, zachowanie ?


    i tu dojdziemy pewnie za chwilę do sedna sprawy - że rodzic ma prawo dać klapsa swojemu dziecku, bo dziecko jest jego własnością.


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziało smile
  • babunia_wygodka 23.08.10, 12:23
    iwles napisała:

    >
    > nie mówię o kolegach w przedszkolu, tylko o innych dorosłych.

    Koronnym argumentem w dyskusjach o karach cielesnych jest "bo
    dziecko to taki sam człowiek jak dorosły" - a ty nagle wyłączasz z
    dyskusji kolegów w przedszkolu. Kolega w przedszkolu to nie człowiek?

    > Jeśli dziecko nie
    > chce dać cioci buzi to znaczy, że ciocia ma prawo dać dziecku
    klapsa, żeby wye
    > gzekwować odpowiednie, dla cioci jedyne właściwe, zachowanie ?
    >
    > i tu dojdziemy pewnie za chwilę do sedna sprawy - że rodzic ma
    prawo dać klapsa
    > swojemu dziecku, bo dziecko jest jego własnością.

    Nie. Rodzic ma prawo WYCHOWYWAĆ swoje dziecko dziecko bo to - JEGO
    dziecko.

    Zakres w jakim wychowuje ciocia jest trudny do zdefiniowania i
    zalezy od zwyczajów danej rodziny. Ale na pewno będzie mniejszy niż
    rodziców, czyli ciocia nie ma prawa domagać się tego, czego rodzice
    pozwalają unikać.
  • falka32 24.08.10, 00:38
    > To jak to jest, że połowa rodziców doskonale daje sobie radę z takimi
    > zachowaniami bez przemocy fizycznej i nie wyrastają z tych dzieci zbiry ?

    Temperament, wrodzone cechy osobowości, krzywa Gaussa, rozkład cech w populacji...
    Zero filozofii czy etyki, czyste liczby.
    --
    Biegnąca
    z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • green_hill 23.08.10, 11:23
    Ciezka sprawa. Ja mam 16-miesiecznego syna, ktory ostatnio lubi sprawdzac granice (taki wiek) i wystawiac matczyna cierpliwosc na probe wink

    Szczerze mowiac, kilka razy swierzbila mnie reka, aby dac dziecku klapsa. Powstrzymuje mnie kilka spraw:

    1. Obiecalam sobie, ze nigdy nie uderze swojego dziecka.

    2. Uwazam, ze klaps nie mialby najmniejszego sensu, poniewaz mlody nie zrozumie zwiazku przyczynowo-skutkowego miedzy jakims "wykroczeniem" (ktore dla niego jest swietna zabawa), a faktem, ze matka zadaje mu bol.

    3. Sytuacje wyjatkowe, kiedy klaps moglby byc ewentualnie usprawiedliwiony (wybiegniecie na jezdnie) nie maja miejsca, tzn. ja do nich nie dopuszczam. Syn niedawno nauczyl sie chodzic i pare razy pobiegl w kierunku ulicy. Od tej pory w miescie jedzie tylko w wozku, wrzaski niezadowolenia sa przeze mnie ignorowane. Puszczam syna "luzem" tylko w parku.

    Kiedy juz dziecie doprowadzi mnie do ostatecznosci, mowie mu: "Cholera jasna, wkurza mnie to co robisz, zaraz przyleje ci w tylek!". Moze nie jest to idealna metoda, ale dziala, bo werbalizacja niecnego czynu powoduje, ze zlosc ze mnie uchodzi. Jak do tej pory dziecka nie uderzylam nigdy i mam nadzieje, ze tak pozostanie. A syn szkody nie ponosi zadnej, najwyzej patrzy z zainteresowaniem, czemu matka sie bulwersuje wink

    Z drugiej strony dzieci rosna i maja coraz bogatszy repertuar zachowan ogolnie uznanych za wkurzajace. Ciekawa jestem, co bedzie dalej wink
  • babunia_wygodka 23.08.10, 11:34
    green_hill napisała:

    > 1. Obiecalam sobie, ze nigdy nie uderze swojego dziecka.

    Bez sensu. Jak w ogóle można sobie z góry zakładać że "nigdy" czegoś
    nie zrobisz kiedy w ogóle nie znasz specyfiki danej pracy?

    > 2. Uwazam, ze klaps nie mialby najmniejszego sensu, poniewaz mlody
    nie zrozumie
    > zwiazku przyczynowo-skutkowego miedzy jakims "wykroczeniem"
    (ktore dla niego j
    > est swietna zabawa), a faktem, ze matka zadaje mu bol.

    A czy musi? Ważne jest żeby wiedział że dane zachowanie jest
    absolutnie nieakceptowalne. Oczywiście w zalezności od wieku powinno
    się wytłumaczyć (ba, istotnie od tłumaczenia trzeba zacząć a uderzyc
    dopiero jak nie zadziała). Ale jak wytłumaczysz rocznemu dziecku że
    od wtykania palców w kontakt można umrzeć?

    > 3. Sytuacje wyjatkowe, kiedy klaps moglby byc ewentualnie
    usprawiedliwiony (wyb
    > iegniecie na jezdnie) nie maja miejsca, tzn. ja do nich nie
    dopuszczam. Syn nie
    > dawno nauczyl sie chodzic i pare razy pobiegl w kierunku ulicy. Od
    tej pory w m
    > iescie jedzie tylko w wozku, wrzaski niezadowolenia sa przeze mnie
    ignorowane.

    E, ale to jest przecież naruszenie wolności osobistej ;->

    > Puszczam syna "luzem" tylko w parku.

    To jak on się ma nauczyć chodzenia po ulicy? Bez sensu robisz. Niech
    chodzi po ulicy na nogach, ale trzymaj go po prostu za rękę.
    Nauczony biegania po parku nie będzie miał odruchu że ulica to co
    innego i że na krawężniku trzeba stanąć.

    > chodzi. Jak do tej pory dziecka nie uderzylam nigdy i mam
    nadzieje, ze tak pozo
    > stanie.

    Jeżeli Ci się uda - bardzo fajnie. Ale jeżeli się nie uda - to
    normalna rzecz.
  • green_hill 23.08.10, 11:56


    Bez sensu. Jak w ogóle można sobie z góry zakładać że "nigdy" czegoś
    nie zrobisz kiedy w ogóle nie znasz specyfiki danej pracy?


    Mowimy o biciu dziecka. Dla mnie ma to sens.


    Ale jak wytłumaczysz rocznemu dziecku że
    od wtykania palców w kontakt można umrzeć?


    Nie da sie wytlumaczyc, wiec nie tlumacze, mam zaslepki. W gosciach pilnuje, aby syn nie majstrowal przy gniazdkach.


    Od tej pory w miescie jedzie tylko w wozku, wrzaski niezadowolenia sa przeze mnie
    ignorowane.

    E, ale to jest przecież naruszenie wolności osobistej ;->

    smile

    Puszczam syna "luzem" tylko w parku.

    To jak on się ma nauczyć chodzenia po ulicy? Bez sensu robisz. Niech
    chodzi po ulicy na nogach, ale trzymaj go po prostu za rękę.
    Nauczony biegania po parku nie będzie miał odruchu że ulica to co
    innego i że na krawężniku trzeba stanąć.


    Teoretycznie masz racje. Za reke probowalam, wyrywa sie i ucieka. Jak spowszednieje mu chodzenie samo w sobie, sprobuje znowu. Na razie nie mam ochoty szarpac sie z dzieckiem, wozkiem i do tego obladowana zakupami w centrum miasta w duzym ruchu ulicznym.

    Jak do tej pory dziecka nie uderzylam nigdy i mam nadzieje, ze tak pozostanie.

    Jeżeli Ci się uda - bardzo fajnie. Ale jeżeli się nie uda - to
    normalna rzecz.
  • memphis90 23.08.10, 13:26
    > Bez sensu. Jak w ogóle można sobie z góry zakładać że "nigdy" czegoś
    > nie zrobisz kiedy w ogóle nie znasz specyfiki danej pracy?
    Lepsze to, niż dawanie sobie przyzwolenia na wszystko- o ile zajdą jakieś tam
    okoliczności. To się moralność nazywa.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • babunia_wygodka 23.08.10, 13:34
    memphis90 napisała:

    > > Bez sensu. Jak w ogóle można sobie z góry zakładać że "nigdy"
    czegoś
    > > nie zrobisz kiedy w ogóle nie znasz specyfiki danej pracy?
    > Lepsze to, niż dawanie sobie przyzwolenia na wszystko- o ile zajdą
    jakieś tam
    > okoliczności. To się moralność nazywa.

    Moralność to jest właśnie dopuszczanie pewnych rzeczy w pewnych
    okolicznościach, a niedopuszczanie w innych. Ot, takie na przykład
    zabicie stryjka - moralnie fuj, prawda? A jakoś w przypadku Hamleta
    wszyscy mówią "dobrze tak stryjkowi".

  • nutka07 23.08.10, 11:26
    A co robicie, jezeli dziecko chce Was uderzyc albo bije?
    Ja mowie nie bij, nie wolno, to boli a corka dalej swoje. Dopoki mnie nie uderzy
    probuje.
    Chcac ja zatrzymac sama musze zastosowac sile i zlapac jak za reke i to mocno,
    bo sie wyrywa i dalej swoje.
    Jak mowie odejdz, zostaw mnie to jeszcze gorszy krzyk.


    --
    Chłop nie przypatruje się
    gestom, nie widzi w jakimś jednym słowie podstępu. To widzi tylko
    baba. Bo ona zawsze była tylko trucicielką. Nie ucinała łba mieczem.
    Baba jest wiecznym knucicielem!
    by j-50
  • alexa0000 23.08.10, 11:32
    Łapię za ręce, unieruchamiam i dobitnym głosem, patrząc mu w oczy
    mówię: nie bij mnie, nie wolno bić. Najczęsciej przestaje ( w ogóle
    takie akcje zdarzaja mu sie sporadycznie).Jeżeli dalej rwie sie do
    bitki, mówie mu,że nie bedę z nim sie bawić, bo mnie tłucze. Wstaję
    i wychodzę.
  • babunia_wygodka 23.08.10, 11:45
    alexa0000 napisała:

    > Łapię za ręce, unieruchamiam i dobitnym głosem, patrząc mu w oczy
    > mówię: nie bij mnie, nie wolno bić. Najczęsciej przestaje ( w
    ogóle
    > takie akcje zdarzaja mu sie sporadycznie).Jeżeli dalej rwie sie do
    > bitki, mówie mu,że nie bedę z nim sie bawić, bo mnie tłucze.
    Wstaję
    > i wychodzę.

    Gratulacje. Nauczyłaś właśnie dziecko że ma władzę wypędzenia matki
    z pokoju.
  • anusia29 23.08.10, 11:32
    U mnie przytrzymywanie i tłumaczenie nie pomagało. Jeden klaps
    rozwiązał problem. I mam zgryz - ten "odsądzany od czci i wiary"
    klaps okazał się skuteczny. Bez tortur psychicznych.
    Co jest więc lepsze - siedzenie 2 h z drącym się dzieckiem i
    cierpiącym w łazience, czy jeden klaps???? Przede wszsytkim dla
    psychiki. Mówię tu tylko o jednym ultymatywnym klapsie, jak już
    wsztystko zawodzi - NIE O LANIU!!!!
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • nutka07 23.08.10, 11:45
    Ja tez jej kiedys dalam klapsa i ona jeszcze bardziej mnie zaczela bic.
    Ogolnie staram sie zawsze nie dopuscic do jej nakrecania ale nie zawsze sie
    udaje. Poza tym ja mam swoje humory i dzieci tez czasami maja gorsze dni.
    --
    Chłop nie przypatruje się
    gestom, nie widzi w jakimś jednym słowie podstępu. To widzi tylko
    baba. Bo ona zawsze była tylko trucicielką. Nie ucinała łba mieczem.
    Baba jest wiecznym knucicielem!
    by j-50
  • daisy 24.08.10, 19:35
    O Chryste Panie. Cóż to takiego "ultymatywny klaps"???
    Błagam, za coś takiego autorce należy się klaps jak nic.

    slowniki.gazeta.pl/pl/ultymatywny
  • nutka07 23.08.10, 11:32
    A jakbys mu zabrala szczotke i paste i powstawila, gzies wysoko zeby wiedzial ze
    nie siegnie. Cos na zasadzie masz zakaz uzywania, dopoki nie przestaniesz pluc.
    Lubi myc zeby?
    --
    Jesteś dobra w gębie/klawiaturze- w realu gdyby Twojemu bliskiemu groziło cokolwiek buty byś mi wyczyściła. Błagałabys, żeby ratowac,poniżała się i skamlała. Na co dzień spotykam się z takimi. AutorProtozoa - lekarz
  • anusia29 23.08.10, 11:43
    Czy lubi? Nie wiem, wiem, że musi 2x dziennie.
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • nutka07 23.08.10, 11:47
    Moje tez myja 2xdziennie ale jak im cos zabieram to odrazu reaguja i chca wink
    Twoj jest troche starszy, wiec taki zakaz na przekor moze nie wystarczyc do
    nastepnego mycia wink
    --
    Jesteś dobra w gębie/klawiaturze- w realu gdyby Twojemu bliskiemu groziło cokolwiek buty byś mi wyczyściła. Błagałabys, żeby ratowac,poniżała się i skamlała. Na co dzień spotykam się z takimi. AutorProtozoa - lekarz
  • anusia29 23.08.10, 11:51
    U mnie odebranie szczoteczki i pasty = uśmiech mojego synkapod
    tytułem - OK super nie musze myć (i mam na to sposób - plucie)


    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • iwles 23.08.10, 11:53

    myślę, że klęska.
    dając sobie przyzwolenie na klapsy i uznając je za skuteczną metodę zamykasz
    sobie jednocześnie drogę do poszukiwania innych skutecznych metod, zamykasz
    sobie drogę do rozszyfrowania swojego dziecka i do znalezienia do niego
    odpowiedniego "klucza".
    Jak długo będziesz dawać klapsy ? do 10 roku życia, może do 18 ?

    Jak teraz nie zaczniesz poszukiwać innych metod, to potem może okazać się, że
    jest za późno.


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziało
    smile
  • babunia_wygodka 23.08.10, 12:08
    iwles napisała:

    >
    > myślę, że klęska.
    > dając sobie przyzwolenie na klapsy i uznając je za skuteczną
    metodę zamykasz
    > sobie jednocześnie drogę do poszukiwania innych skutecznych metod,

    A cóż to za bzdura? W danej chwili potrzebuję efektu. Korzystam więc
    z metod wypróbowanych, w tym klapsa. A w sytuacji mniej krytycznej
    mogę znowu sobie szukać innych metod, co za problem?
  • iwles 23.08.10, 12:13

    problem może być w tym, że wiedząc, iż klaps jest metodą skuteczną - prawem
    wygodnictwa może nie chcieć jej się szukać innych metod, bo po co ?



    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziało
    smile
  • anusia29 23.08.10, 12:16
    Hej, hej. Nie pisałam, że klaps metodą zawsze i na wszystko, ale
    ULTYMATYWNA (ostateczną, jak zawiodą inne)
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
    "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych
    przeze mnie lat...
  • wieczna-gosia 23.08.10, 12:23
    bo w twoim przypadku zadzialal? a jak syn napluje na podloge za
    miesiac to uznasz ze to jednak byl dobry pomysl czy tez ze jednak nie
    czy ze dobry ale pamiec komorkowa zniweczyla efekt?
    --
    opsesyjna.blogspot.com/
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • iwles 23.08.10, 12:58

    ale istnieje ryzyko, że możesz kiedyś pójść po najmniejszej linii oporu, bo
    wiesz, że klaps zadziała natychmiast. Dajesz sobie na takie działanie
    przyzwolenie już dziś.



    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziało
    smile
  • bez_seller 23.08.10, 13:04
    albo trucizna. A zalezy to od poziomu umyslowego i swiadomosci
    rodzicow.
  • falka32 24.08.10, 00:47
    > ale istnieje ryzyko, że możesz kiedyś pójść po najmniejszej linii oporu, bo
    > wiesz, że klaps zadziała natychmiast. Dajesz sobie na takie działanie
    > przyzwolenie już dziś.

    Zgodnie z tą logiką, istnieje prawdopodobieństwo, że kiedyś pójdziesz po
    najmniejszej linii oporu i będąc w ciąży najesz się Nurofenu jak cię zaboli ząb
    - bo kiedyś go spróbowałaś i zadziałał natychmiast.
    --
    Biegnąca
    z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • bacha1979 23.08.10, 12:16
    A w sytuacji mniej krytycznej
    > mogę znowu sobie szukać innych metod, co za problem?

    Rozumiem, że przykładowo zatrzymuje cię policja- jedziesz za szybko, zeby był
    efekt, policjant otwiera drzwi i leje cię na odlew? Efekt będzie, prawda??? A ty
    jako, że "klaps nie działa przez strach
    > > przed bólem, tylko jak kubeł zimnej wody. To jest
    informacja "uwaga! > > to czego od Ciebie żądam jest tak ważne, że muszę
    wyjątkowo >użyć siły fizycznej żebyś zwróciło uwagę na to żądanie!". już nigdy
    nie złamiesz przepisów ruchu drogowego...
    Piękne.
  • babunia_wygodka 23.08.10, 12:28
    bacha1979 napisała:

    > A w sytuacji mniej krytycznej
    > > mogę znowu sobie szukać innych metod, co za problem?
    >
    > Rozumiem, że przykładowo zatrzymuje cię policja- jedziesz za
    szybko, zeby był
    > efekt, policjant otwiera drzwi i leje cię na odlew? Efekt będzie,
    prawda??? A t

    Przykładowo policja ma pałki, którymi tak, może ci przylać jak się
    nie zastosujesz do jej poleceń. A jak będziesz za bardzo podskakiwać
    to nawet wyciągną na ciebie broń palną.

    Jesteś nadal absolutnie pewna że chciałaś użyć przykładu z policją i
    strzelić sobie w stopę?


  • zlotarybka_1 23.08.10, 12:30
    babunia_wygodka napisała:

    > Przykładowo policja ma pałki, którymi tak, może ci przylać jak się
    > nie zastosujesz do jej poleceń. A jak będziesz za bardzo
    podskakiwać
    > to nawet wyciągną na ciebie broń palną.
    >

    > Jesteś nadal absolutnie pewna że chciałaś użyć przykładu z policją
    i
    > strzelić sobie w stopę?

    DOSKONAŁE
  • bacha1979 23.08.10, 12:32
    Wyobraź sobie, że tak.Ale ty sam/ sama pisałeś o efekcie - rozumiem, że dla
    efektu policjant wyjmuje pałę i cię leje po łbie??Wszak wiadomo, że należy
    jeździć z przepisową prędkością, skończyłeś kurs, było to wiele razy
    tłumaczone,a ty uparcie jedziesz 80 zamiast powiedzmy 50. Efekt jest, a jakże!
  • babunia_wygodka 23.08.10, 13:29
    bacha1979 napisała:

    > Wyobraź sobie, że tak.Ale ty sam/ sama pisałeś o efekcie -
    rozumiem, że dla
    > efektu policjant wyjmuje pałę i cię leje po łbie??Wszak wiadomo,
    że należy
    > jeździć z przepisową prędkością, skończyłeś kurs, było to wiele
    razy
    > tłumaczone,a ty uparcie jedziesz 80 zamiast powiedzmy 50. Efekt
    jest, a jakże!

    Jeżeli o mnie chodzi to pomysł żeby kierowców zatrzymanych za
    znaczne przekroczenie prędkości przekłądać przez maskę radiowozu i
    wrzepiać im parę razy pałą w d* wydaje mi się bardzo dobry. To samo
    można robić z takimi co wyprzedzają przez ciągłą linię.
    Właściwie to tym od ciągłej linii to by można nawet pasem.
  • bacha1979 23.08.10, 13:32
    Właściwie to tym od ciągłej linii to by można nawet pasem.

    I uważasz, że wszyscy by to bez mrugnięcia okiem zaakceptowali? jesteś kierowcą???
  • babunia_wygodka 23.08.10, 13:54
    bacha1979 napisała:

    > Właściwie to tym od ciągłej linii to by można nawet pasem.
    >
    > I uważasz, że wszyscy by to bez mrugnięcia okiem zaakceptowali?
    jesteś kierowcą
    > ???

    Jestem. I oczywiście że by nie zaakceptowali. Tak jak mandatów tez
    nie akceptują. Ani odbierania prawa jazdy.
  • bacha1979 23.08.10, 14:00
    Dyskusja z tobą przypomina dyskusje ze ślepym o kolorach. Ty zwyczajnie nie
    przyjmujesz innych poglądów niż twoje... No nic lej dziecko dalej- skutki pewnie
    odczujesz za parę czy paręnaście lat.
  • araceli 23.08.10, 14:16
    bacha1979 napisała:
    > Dyskusja z tobą przypomina dyskusje ze ślepym o kolorach. Ty zwyczajnie nie
    > przyjmujesz innych poglądów niż twoje... No nic lej dziecko dalej- skutki pewnie
    > odczujesz za parę czy paręnaście lat.

    I kolejne straszenie zamiast merytorycznych argumentów smile Uwielbiam to!
    Oczywiście całe pokolenia ludzi na świecie 'odczuwały skutki' i było tak bardzo
    źle - czarna rozpacz normalnie!
  • bacha1979 23.08.10, 14:23
    czytałaś kiedyś wypowiedzi dzieci bitych? Bo ja owszem. Nawet tu na forum.
    Rozumiem, że jak się bije dziekco to koniecznie trzeba sie usprawiedliwić. Ale
    możesz się usprawiedliwiać wobec ludzi tego samego pokroju co ty.
  • bacha1979 23.08.10, 14:26
    bacha1979 napisała:

    > czytałaś kiedyś wypowiedzi dzieci bitych? Bo ja owszem. Nawet tu na forum.
    > Rozumiem, że jak się bije dziekco to koniecznie trzeba sie usprawiedliwić. Ale
    > możesz się usprawiedliwiać wobec ludzi tego samego pokroju co ty.

    Właściwie to nawet nie musisz, bo wy sie doskonale rozumiecie i jak PIS jedno
    drugiego tłumaczy, nie przyjmuje logicznych argumentów.
  • araceli 23.08.10, 14:26
    bacha1979 napisała:
    > czytałaś kiedyś wypowiedzi dzieci bitych? Bo ja owszem. Nawet tu na forum.
    > Rozumiem, że jak się bije dziekco to koniecznie trzeba sie usprawiedliwić. Ale
    > możesz się usprawiedliwiać wobec ludzi tego samego pokroju co ty.

    I nadal czarno-biały świat. Naprawdę ciężko się ze schematów wyrwać - albo
    'bezstresowe' wychowanie albo bicie - po środku nic nie ma smile

    Wyobraź sobie, że jako dziecko dostałam parę razy klapsa i traumy nie mam. Jak
    większa część naszego społeczeństwa. Normalnie szok!
  • bacha1979 23.08.10, 14:31
    I nadal czarno-biały świat. Naprawdę ciężko się ze schematów wyrwać - albo
    > 'bezstresowe' wychowanie albo bicie - po środku nic nie ma smile

    Stereotypy?? Własne doświadczenia- z bycia dzieckiem i bycia matką.Ale wiem,
    takie slogany ładnie brzmią.


    Wyobraź sobie, że jako dziecko dostałam parę razy klapsa i traumy nie mam. Jak
    > większa część naszego społeczeństwa. Normalnie szok!

    A ja NIGDY NIE BYŁAM bita- mam brata bliźniaka, więc rodzice nie mieli łatwo, a
    jednak NIGDY NAS NIE BILI. I nie wpadliśmy pod auto, nie wysadziliśmy domu, to
    DOPIERO SZOK. Jak to osiągnąć?? Wiem, wiem niektórzy w życiu tego nie pojmą.
    Łatwiej przyłożyć klapsa.

  • araceli 23.08.10, 14:34
    bacha1979 napisała:
    > A ja NIGDY NIE BYŁAM bita- mam brata bliźniaka, więc rodzice nie mieli łatwo, a
    > jednak NIGDY NAS NIE BILI. I nie wpadliśmy pod auto, nie wysadziliśmy domu, to
    > DOPIERO SZOK. Jak to osiągnąć?? Wiem, wiem niektórzy w życiu tego nie pojmą.
    > Łatwiej przyłożyć klapsa.

    No bo oczywiście wszystkie dzieciaki są takie same a jak! Normalnie jedynie
    słuszna droga! Uwielbiam te dyskusje smile
  • araceli 23.08.10, 14:35
    Ja również nie byłam 'bita'. Zacznij wprowadzać inne niż biały i czarny odcienie
    do swojego świata.
  • bacha1979 23.08.10, 14:39
    Zacznij wprowadzać inne niż biały i czarny odcieni
    > e
    > do swojego świata.

    Możesz tym tonem pouczyć swojego męża- jak nie posłucha to mu przyłóż...big_grinbig_grin
    Wtedy zrobi co zechcesz...tongue_outtongue_out
  • araceli 23.08.10, 14:43
    bacha1979 napisała:
    > Możesz tym tonem pouczyć swojego męża- jak nie posłucha to mu przyłóż...big_grinbig_grin
    > Wtedy zrobi co zechcesz...tongue_outtongue_out

    No tak - licencję na pouczanie ma tu tylko najlepsza na świecie matka-Bacha!

    Jak dla mnie EOT big_grin
  • bez_seller 23.08.10, 14:59
    bacha1979 napisała:

    > Możesz tym tonem pouczyć swojego męża- jak nie posłucha to mu
    przyłóż...big_grinbig_grin
    > Wtedy zrobi co zechcesz...tongue_outtongue_out

    Moze klapsow nie dajesz, w co bardzo mocno watpie, ale wykazujesz
    duzy stopien nieuswiadomionej agresji. To sie moze dla Twojego
    dziecka skonczyc nerwica.
  • bacha1979 23.08.10, 15:04
    Moze klapsow nie dajesz, w co bardzo mocno watpie, ale wykazujesz
    > duzy stopien nieuswiadomionej agresji. To sie moze dla Twojego
    > dziecka skonczyc nerwica.

    Tiaaa, dziękuje za troskę. Mam ci uswiadomić ile razy podniosłam głos na moje
    trzyletnie dziecko do tej pory??
  • bez_seller 23.08.10, 15:17
    bacha1979 napisała:

    > Tiaaa, dziękuje za troskę. Mam ci uswiadomić ile razy podniosłam
    głos na moje
    > trzyletnie dziecko do tej pory??


    Znalam kobiete, ktora nigdy nie uderzyla syna i nigdy nie podnosila
    na niego glosu. Za przewinienia karala go milczeniem, zamykaniem w
    innym pomieszczeniu, odrzuceniem. Jako dziesieciolatek mial silna
    nerwice. Skutki takiego wychowania okazaly sie dla dziecka tragiczne.
  • babunia_wygodka 23.08.10, 15:17
    bacha1979 napisała:

    > Moze klapsow nie dajesz, w co bardzo mocno watpie, ale wykazujesz
    > > duzy stopien nieuswiadomionej agresji. To sie moze dla Twojego
    > > dziecka skonczyc nerwica.
    >
    > Tiaaa, dziękuje za troskę. Mam ci uswiadomić ile razy podniosłam
    głos na moje
    > trzyletnie dziecko do tej pory??

    Dla ludzi prymitywnych agresja to tylko krzyk i bicie. Ludzie
    wiedzący cokolwiek o wychowaniu zdają już sobie sprawę że agresja
    może się przejawiać nawet w milczeniu. Jeszcze dużo się musisz
    nauczyć, Basieńko.
  • bacha1979 23.08.10, 15:23
    Znalam kobiete, ktora nigdy nie uderzyla syna i nigdy nie podnosila
    na niego glosu. Za przewinienia karala go milczeniem, zamykaniem w
    innym pomieszczeniu, odrzuceniem. Jako dziesieciolatek mial silna
    nerwice. Skutki takiego wychowania okazaly sie dla dziecka tragiczne.
    Re: A ja spytam inaczej:

    Rozgryzłaś mnie... Właśnie tak robie...uncertain Jacy niektórzy są prości- jeśli nie
    bije dziecka, nie krzyczę to sugeruje sie, że na pewno w inny dotkliwy sposób
    uprzykrzam mu życie...



    Dla ludzi prymitywnych agresja to tylko krzyk i bicie. Ludzie
    wiedzący cokolwiek o wychowaniu zdają już sobie sprawę że agresja
    może się przejawiać nawet w milczeniu.


    Ludzie wiedzący cokolwiek o wychowaniu... Hmm, skąd zatem ty to wiesz??

    Jeszcze dużo się musisz
    nauczyć, Basieńko.
  • bacha1979 23.08.10, 14:36
    No bo oczywiście wszystkie dzieciaki są takie same a jak! Normalnie jedynie
    > słuszna droga! Uwielbiam te dyskusje smile

    Nie wpadaj w histeryczny ton, bo to, ze niektórzy rodzice nie są sobie w stanie
    poradzić z kilkulatkiem bez bicia to nie powód by zwalać winę na małe dzieci.
    Przykład jest przynajmniej trojga dzieci- ja, brat, moja córka...

  • araceli 23.08.10, 14:38
    bacha1979 napisała:
    > Nie wpadaj w histeryczny ton, bo to, ze niektórzy rodzice nie są sobie w stanie
    > poradzić z kilkulatkiem bez bicia to nie powód by zwalać winę na małe dzieci.
    > Przykład jest przynajmniej trojga dzieci- ja, brat, moja córka...

    Histeryczne? Ależ ja jestem ubawiona do łez big_grin Czarny-biały-czarny-biały. Schemat i schemat. Moja rodzina jest de best i wszyscy powinni jak my smile Achhh... urocze big_grin
  • bacha1979 23.08.10, 14:43
    Czarny-biały-czarny-biały. Schem
    > at i schemat.

    Wiem, że to ładnie brzmi, ale mnie nie rusza. I nijak sie ma do rzeczywistości.

    Moja rodzina jest de best i wszyscy powinni jak my smile Achhh... ur
    > ocze big_grin

    A dziękuję...smile
  • wieczna-gosia 23.08.10, 12:46
    > Przykładowo policja ma pałki, którymi tak, może ci przylać jak się
    > nie zastosujesz do jej poleceń. A jak będziesz za bardzo
    podskakiwać
    > to nawet wyciągną na ciebie broń palną.

    ale rodzica juz za uzycie palki badz broni palnej skaza.
    --
    opsesyjna.blogspot.com/
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • babunia_wygodka 23.08.10, 13:30
    wieczna-gosia napisała:

    > > Przykładowo policja ma pałki, którymi tak, może ci przylać jak
    się
    > > nie zastosujesz do jej poleceń. A jak będziesz za bardzo
    > podskakiwać
    > > to nawet wyciągną na ciebie broń palną.
    >
    > ale rodzica juz za uzycie palki badz broni palnej skaza.

    A policjanta skażą za zalecane tu przetrzymanie dziecka kilka godzin
    w łazience.
  • wieczna-gosia 23.08.10, 13:57
    > A policjanta skażą za zalecane tu przetrzymanie dziecka kilka
    godzin
    > w łazience.

    na jakiej podstawie? jak je zamknie po ciemku no to ja mysle ze i
    rodzic podpadnie ale za bycie z dzieckiem w sytuacji gdy nie dzieje
    mu sie krzywda tylko odbywa sie tzw proces wychowawczy? policjanta to
    ja sobie w takiej sytuacji nie wyobrazam ale tez wkroczenie policji
    nazywamy interwencja a nie procesem wychowawczym. A interwencja ma na
    calu cos innego niz proces wychowawczy- ma znalesc skuteczny i
    natychmiastowy srodek zaradczy w danej sytuacji.

    i ze zamace dalej- interwencyjnie jestem sobie w stanie klapsa
    wytlumaczyc- musialo byc szybko i skutecznie, jestem w stanie
    najwyzszej furii dziecko wbiega mi na jezdnie pod pedzacy samochod,
    wsadza paluchy do kontaktu- lapie, wale w tylek cala w nerwach-
    interwencja. jesli na tym poprzestane- byc moze dziecko nie wbiegnie
    wiecej na jezdnie w mojej obecnosci. Byc moze w ogole nie wbiegnie na
    jezdnie. Ale bedzie wiedzialo dlaczego? Bo matka wlepi? no prosze cie
    smile
    --
    opsesyjna.blogspot.com/
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • babunia_wygodka 23.08.10, 14:03
    wieczna-gosia napisała:

    > > A policjanta skażą za zalecane tu przetrzymanie dziecka kilka
    > godzin
    > > w łazience.
    >
    > na jakiej podstawie?

    Bezprawne pozbawienie wolności. BArdzo konkretny przepis KK. No
    chyba że on to dziecko aresztuje, tylko że wtedy skażą za bezzasadne
    aresztowanie (bo jak, za naplucie na podłogę?).

    > nazywamy interwencja a nie procesem wychowawczym. A interwencja ma
    na
    > calu cos innego niz proces wychowawczy- ma znalesc skuteczny i
    > natychmiastowy srodek zaradczy w danej sytuacji.

    Czyli na przykład klaps.

    > i ze zamace dalej- interwencyjnie jestem sobie w stanie klapsa
    > wytlumaczyc- musialo byc szybko i skutecznie, jestem w stanie
    > najwyzszej furii dziecko wbiega mi na jezdnie pod pedzacy
    samochod,
    > wsadza paluchy do kontaktu- lapie, wale w tylek cala w nerwach-
    > interwencja. jesli na tym poprzestane- byc moze dziecko nie
    wbiegnie
    > wiecej na jezdnie w mojej obecnosci. Byc moze w ogole nie wbiegnie
    na
    > jezdnie. Ale bedzie wiedzialo dlaczego? Bo matka wlepi? no prosze
    cie
    > smile

    Na początek wystarczy takie uzasadnienie. A jeżeli potem zrozumie
    dlaczego matka zabroniła - tym lepiej. Czy klaps uniemożliwia
    późniejsze wytłumaczenie zagrożenia na spokojnie? Niby jak?
  • wieczna-gosia 23.08.10, 14:17
    Na początek wystarczy takie uzasadnienie. A jeżeli potem zrozumie
    dlaczego matka zabroniła - tym lepiej. Czy klaps uniemożliwia
    późniejsze wytłumaczenie zagrożenia na spokojnie? Niby jak?

    autorka jednakowoz zastanawiala sie nad klapsem jako metoda
    ultymatywna. To o czym ty rozmawiasz ze mna to jest wrecz
    przeciwienstwo metody ostatecznej- to jest interwencja, w dodatku nie
    wiem czy zwrociles uwage jakiego kalibru wybralam zdarzenia. Plus
    klapsniecie dziecka w takiej sytuacji to tez wentyl dla nerwow
    rodzica no tak to juz jest ze jak czlowiek walnie kogos mlodszego i
    slabszego to lzej mu sie na duszy robi.



    --
    opsesyjna.blogspot.com/
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
    zamknęły
  • babunia_wygodka 23.08.10, 14:31
    wieczna-gosia napisała:

    > Na początek wystarczy takie uzasadnienie. A jeżeli potem zrozumie
    > dlaczego matka zabroniła - tym lepiej. Czy klaps uniemożliwia
    > późniejsze wytłumaczenie zagrożenia na spokojnie? Niby jak?
    >
    > autorka jednakowoz zastanawiala sie nad klapsem jako metoda
    > ultymatywna. To o czym ty rozmawiasz ze mna to jest wrecz
    > przeciwienstwo metody ostatecznej- to jest interwencja, w dodatku

    Zaraz, zaraz. Klaps owszem, jest ostateczną metodą uzyskania
    oczekiwanego efektu. Ale przecież w najmniejszym stopniu nie zmienia
    to faktu że można potem, z dzieckiem już nie machających dookoła
    włączoną piłą łańcuchową, usiąść i wyjaśnić dlaczego machanie piłą
    jest niewłaściwe.

    nie
    > wiem czy zwrociles uwage jakiego kalibru wybralam zdarzenia. Plus
    > klapsniecie dziecka w takiej sytuacji to tez wentyl dla nerwow
    > rodzica no tak to juz jest ze jak czlowiek walnie kogos mlodszego
    i
    > slabszego to lzej mu sie na duszy robi.

    Może Tobie. Mnie nie.
  • falka32 24.08.10, 00:59
    Byc moze w ogole nie wbiegnie na
    > jezdnie. Ale bedzie wiedzialo dlaczego? Bo matka wlepi?

    Bo będzie kojarzyło, że wbiegnięcie na jezdnię kończy się nieprzyjemnymi
    konsekwencjami fizycznymi. Ja też sądzę, że to na początek wystarczy, zwłaszcza,
    ze przekłamanie dotyczy tylko siły bólu i ewentualnie możliwości zgonu. Bo
    niekontrolowane wbiegnięcie na jezdnię/wsadzenie palców do kontaktu niesie za
    sobą konsekwencje czysto fizyczne, a nie etyczne, filozoficzne czy społeczne. I
    w innych sytuacjach, kiedy zachowanie dziecka może na niego ściągnąć bolesne
    konsekwencje fizyczne, uważam, że klaps jest całkiem adekwatnym straszakiem i
    przekazuje komunikat zbliżony do naturalnej konsekwencji (której w całości
    chcemy akurat dziecku oszczędzić, na przykład tego zgonu czy kalectwa)
    --
    Biegnąca
    z wampirami, czyli dlaczego kobiety kochają Zmierzch
  • zofijkamyjka 24.08.10, 07:29
    > Bo będzie kojarzyło, że wbiegnięcie na jezdnię kończy się
    nieprzyjemnymi
    > konsekwencjami fizycznymi.

    A ja myślę, żeby w takiej sytuacji strzelić solidnego klapa matce.
    Wtedy zapamięta że trzeba pilnować lepiej dziecko, jak się idzie
    przy ulicy, a niepilnowanie może się skończyć nieprzyjemymi
    konsekwencjami!
    smile

    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko
    sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten
    drugi przyjmuje z miłością.
  • babunia_wygodka 24.08.10, 09:23
    zofijkamyjka napisała:

    > > Bo będzie kojarzyło, że wbiegnięcie na jezdnię kończy się
    > nieprzyjemnymi
    > > konsekwencjami fizycznymi.
    >
    > A ja myślę, żeby w takiej sytuacji strzelić solidnego klapa matce.
    > Wtedy zapamięta że trzeba pilnować lepiej dziecko, jak się idzie
    > przy ulicy, a niepilnowanie może się skończyć nieprzyjemymi
    > konsekwencjami!

    "Myślę" na okreslenie tego czegoś to stanowczo za duże słowo.
    Zaproponowałaś coś w rodzaju zbudowania balkonu bez barierki,
    twierdząc radośnie że przecież są drzwi.
  • zofijkamyjka 24.08.10, 17:59
    babunia_wygodka napisała:

    > Zaproponowałaś coś w rodzaju zbudowania balkonu bez barierki,
    > twierdząc radośnie że przecież są drzwi.

    Nie, to Ty proponujesz budowanie balkonu bez barierki i lanie
    dziecka za zbliżanie sie do krawędzi.
    Matka na ulicy dla kilkulatka powinna być jak ta barierka na
    balkonie.

    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko
    sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten
    drugi przyjmuje z miłością.
  • babunia_wygodka 25.08.10, 09:44
    zofijkamyjka napisała:

    > babunia_wygodka napisała:
    >
    > > Zaproponowałaś coś w rodzaju zbudowania balkonu bez barierki,
    > > twierdząc radośnie że przecież są drzwi.
    >
    > Nie, to Ty proponujesz budowanie balkonu bez barierki i lanie
    > dziecka za zbliżanie sie do krawędzi.
    > Matka na ulicy dla kilkulatka powinna być jak ta barierka na
    > balkonie.

    Twój błąd. Matka nigdy nie będzie "barierką". Założenie że matka to
    główna linia obrony przed niebepieczeństwami to najlepsza metoda na
    pozbycie się dziecka. Dziecko musi umieć bronić się samo, bo po
    prostu matka nie jest przy nim przez 100% czasu.

    Podstawowym zabezppieczeniem na balkonie jest barierka, czyż nie? Bo
    barierka jest zamocowana na stałe, nie da się jej usunąć. Można
    przez nią przeleźć, ale tego się nie da zrobić przypadkiem.
    A podstawowym zabezpieczeniem człowieka przed wypadkami jest to co
    ten człowiek sam ma w głowie. Bo dobrze wdrukowany odruch nie
    zawiedzie, żeby wbiec na ulicę trzeba być zdeterminowanym że chce
    się to zrobić.

    Drzwi na balkon to tylko zabezpieczenie pomocnicze. Drzwi są
    otwieralne, dziecko spokojnie sobie z nimi poradzi.
    Matka trzymająca za rękę na ulicy to również tylko zabepieczenie
    tymczasowe, pomocnicze i zawodne. Bo matka może potrzebować wytrzeć
    nos, albo wyjąć z torebki parasol i go otworzyć. Może w ogóle, jak
    już zostało w tym wątku wspomniane, nie być matki tylko na jej
    miejscu jakaś ciocia lub babcia.

    Jeżeli dziecko nie będzie miało w głowie solidnej barierki
    powstrzymującej przed wchodzeniem na ulicę, wszelkie drzwi zamykane
    przez matkę będą OKDR. A Ty postulujesz poleganie wyłącznie na tych
    zawodnych drzwiach.


    Drzwi na balkon są zabezpieczeniem pomocniczym,
  • gaja78 25.08.10, 09:56
    babunia_wygodka napisała:

    > Podstawowym zabezppieczeniem na balkonie jest barierka, czyż nie?

    Nie wypuszczam dzieci samych na balkon.

    --
    Lissie
    Moje dzieci
  • zofijkamyjka 25.08.10, 17:43
    babunia_wygodka napisała:

    > Twój błąd. Matka nigdy nie będzie "barierką". Założenie że matka
    to
    > główna linia obrony przed niebepieczeństwami to najlepsza metoda
    na
    > pozbycie się dziecka. Dziecko musi umieć bronić się samo, bo po
    > prostu matka nie jest przy nim przez 100% czasu.

    Twój bład. Do pewnego wieku matka jest barierką.Liczenie na to że
    dziecko obroni się samo to właściwie 100% narażenia dziecka na
    niebezpieczeństwo. Prawnie nawet do wieku 7 lat dziecko powinno
    pozostawać pod opieką 100% czasu. Sprzedasz klapa i puścisz
    dzieciaka samego na ulicę? To dorosły odpowiada za bezpieczeństwo
    dziecka. Że tez takie oczywistości trzeba tłumaczyć...

    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko
    sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten
    drugi przyjmuje z miłością.