• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

I weź tu zaproś dziesięciolatkę na wakacje :/ Dodaj do ulubionych

  • 31.08.10, 12:40
    tuba.pl/tubapl/1,105271,8315670,Diss_na_ciocie__czyli_10_letnia_MC_Mala_rapuje.html
    Się odwdzięczyła. Brak słów na takie coś. Szczerze mówiąc boję się kolejnych pokoleń, jeśli teraz dziesięciolatka potrafi publicznie użyć takich słów wobec osoby, która udzieliła jej gościny. I to tylko dlatego, że miała muchy w nosie i wydawało jej się, że ma takie przywileje, jak dorośli. Przerażające uncertain
    Edytor zaawansowany
    • 31.08.10, 14:42
      Przerażający są rodzice, ktorzy najwyraźniej na to pozwolili.
      --
      Mops i kot

      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
      • 31.08.10, 17:04
        verdana napisała:

        > Przerażający są rodzice, ktorzy najwyraźniej na to pozwolili.

        albo nie mają zielonego pojęcia, co małolata zmajstrowała
        --
        Penis w erekcji nie ma sumienia.
        www.anielska.blog.pl
    • 31.08.10, 14:46
      Tez mnie to wczesniej przerazilo. Nastepny krok to 10-latki z bronia, jak w
      Harlemie. "Juz my pokazemy tym glupim doroslym!" uncertain
    • 31.08.10, 15:12
      asiaijula napisała:
      > I to tylko dlatego, że miała muchy w nosie i
      > wydawało jej się, że ma takie przywileje, jak dorośli. Przerażające

      Przerażające? tak została wychowana, w poczuciu partnerstwa i luzu - w
      przeciwnym wypadku nie byłoby to dla niej tak "traumatyczne" przeżycie.
      • 31.08.10, 16:03
        Dokładnie.
        Teraz spróbuj dowolnemu dziecku na ulicy zwrócić słuszną uwagę na temat jego
        zachowania zaraz mamuśka dzieci Cię zapluje jak śmiesz się wtrącać,a jak
        dodatkowo mamulka znetowana to jeszcze napisze wątek na 200 wpisów jak to
        starsza Pani śmiała jej córeczce powiedzieć "Nieładnie tak mówić",pewnie
        zgorzkniała i złośliwa,a inne mamulki jeszcze jej przytakną,że bezczelne starsze
        babsko śmiało zwrócić dziecku uwagę.
    • 31.08.10, 15:25
      no sama nie wiem co myśleć
      niezła jest w sumie wink
      gdyby nie słowo "suka", które nie pasuje mi w ustach 10-latki...
      zresztą zastanawiam się, czy to autentyk, bo podejrzanie dobrze napisane

      --
      -Mieliscie zamiar z zimna krwia strzelac do tych ludzi?
      -Nie, sir. Tylko ostrzegawczy strzal w glowe, sir.
      • 31.08.10, 16:21
        a.nancy napisała:

        > no sama nie wiem co myśleć
        > niezła jest w sumie wink
        > gdyby nie słowo "suka", które nie pasuje mi w ustach 10-latki...
        > zresztą zastanawiam się, czy to autentyk, bo podejrzanie dobrze napisane
        >


        No dokładnie nie podobało mi się słowo suka ale reszta ,tak czuje i rymuje to
        co czuje wink



        --
        http://a.imageshack.us/img408/9332/us2r.png
        kroolicze napisała: doceniam to że mąż jest ze mną, dba na swój sposób, nie bije
        mnie, nie upokarza i podobam mu się nawet z brzuszkiem.
        Uploaded with ImageShack.us
    • 31.08.10, 15:28
      Ciocia Asia pewnie z gatunku tych, co to jak coś powiedzą, to rzecz święta i
      absolutnie bezdyskusyjna, a dzieci i ryby głosu nie mają. To już nie te czasy,
      że dzieci po dobranocce siusiu paciorek i spać. Nie ogarniam w czym Mała mogła
      przeszkadzać przy tym grillu. Na pewno nie tylko o tego grilla chodziło, tylko
      musiało być coś więcej. Pewnie gdyby wygarnęła cioci absolutnie wszystko, to
      diss trwałby z 15 minut smile Ciocia spieprzyła Małej wakacje i dostała od niej, co
      się należy. Może teraz do cioci Asi dotrze, że jak się nie potrafi ugościć
      dziesięciolatki i sprawić, żeby ona się dobrze czuła, to się jej nie zaprasza i
      nie zatruwa jej życia.

      > Szczerze mówiąc boję się kolejnych pokoleń

      Nie masz się czego obawiać. Bardzo dobrze się dzieje, że dzieci mają teraz swoje
      zdanie, swoje poglądy i nie boją się ich wyrażać. Gdy ja byłem dzieckiem, dzieci
      szanowały dorosłych, ale w drugą stronę różnie to bywało. Teraz w obie strony
      działa to podobnie i wielki szacun dla Małej, że się nie bała wyrazić tego, co
      czuje i myśli.
      • 31.08.10, 15:33
        Problem w tym, ze ciocia Asia naprawdę nic szczególnie okropnego nie
        zrobila, a goscila dziecko u siebie. Normalne dziecko mogło by
        uznać, zę ciotka jest nudna i więcej nie pojedzie - ale nie
        uznaloby, ze ma prawo odspiewać to publicznie.
        ja bym takiej panienki takze do wlasnych znajomych nie dopusciła.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • 31.08.10, 15:41
          > Problem w tym, ze ciocia Asia naprawdę nic szczególnie okropnego nie
          > zrobila, a goscila dziecko u siebie.

          Poza tym, że wyganiała ją spać o dwudziestej, co się Małej ewidentnie nie
          podobało. Prawdopodobnie dlatego, że jest towarzyska, spać jej się jeszcze nie
          chciało, był grill, było wesoło, a ona musiała się przewalać po łóżku do 22 albo
          i dłużej zanim zasnęła. Pewnie nie jeden raz, ani nie dwa, tylko sporo więcej.

          > Normalne dziecko mogło by
          > uznać, zę ciotka jest nudna i więcej nie pojedzie - ale nie
          > uznaloby, ze ma prawo odspiewać to publicznie.

          Skoro umiała, miała możliwości, znajomości w tym środowisku, to i nagrała diss.
          Przynajmniej była oryginalna smile
          • 31.08.10, 16:05
            Mam nadzieję,że ciocia Asia wydziedziczy małolatę.
          • 31.08.10, 16:37
            Mogła sobie poczytać. To znakomity sposób spędzania czasu wieczorem
            dla dziecka. Dorośli mają prawo pobyć sami, a towarzystwo dzieci
            może im przeszkadzać.
            • 31.08.10, 17:25
              > Mogła sobie poczytać. To znakomity sposób spędzania czasu wieczorem
              > dla dziecka.

              A ona może nie miała ochoty sobie poczytać? Może miała ochotę pobyć w ogrodzie i
              posiedzieć ze wszystkimi?

              > Dorośli mają prawo pobyć sami, a towarzystwo dzieci może im
              > przeszkadzać.

              To niech spadają na bambus do jakiejś knajpy, albo gdziekolwiek, a nie wyganiają
              dzieciaka bo im przeszkadza. Ciocia Asia zdaje się wiedziała, że Mała może jej
              przeszkadzać. To po co ją zapraszała
              • 31.08.10, 17:29
                Dzieci na wiele rzeczy mogą mieć ochotę co nie oznacza, że należy im
                pozwalać. Dla ich własnego dobra, zresztą.
                • 31.08.10, 17:32
                  No ale wakacje były, ciepło, fajnie. Można było jej trochę odpuścić, niech by
                  sobie pobuszowała po ogrodzie dokąd by chciała. I tak pewnie by się złożyła
                  około 23.
                  • 31.08.10, 17:43
                    Przychylam się do opinii, że to dobrze zrobiony fake, ale załóżmy na potrzeby
                    dyskusji, że to autentyk.

                    Byłabym bliska założenia się o kluczyki od własnego samochodu, że taki incydent
                    miał miejsce raz - dziecię pewnie i tak raczej robiło co chciało i było
                    obskakiwane, a może oto ten jeden raz zdarzyła się okazja, kiedy dorośli woleli
                    pobyć tylko ze sobą, do czego mają prawo.

                    --
                    A robienie rażących byków w dobie dzisiejszych internetowych
                    możliwości jest równoznaczne z tygodniowym niemyciem peepki. (q_fla)
                  • 31.08.10, 22:20
                    Dziecko, któremu wpojono podstawy kindersztuby wie, że w cudzym domu nie strzela
                    się fochów, tylko dostosowuje do reguł ustalanych przez gospodarzy - nawet jeśli
                    nie specjalnie nam odpowiadają. Mogło jej się nudzić, ale najwyższy czas pojąć,
                    że jej zachcianki nie zawsze będą spełniane.

                    Ale do tego żeby mieć wyczucie najpierw trzeba byłoby mieć w domu jakieś zasady.
                    • 31.08.10, 22:22
                      Może w domu była od małego przyzwyczajana,że to ona jest najważniejsza i jej
                      potrzeby najważniejsze.
                    • 31.08.10, 22:51
                      > Dziecko, któremu wpojono podstawy kindersztuby wie, że w cudzym domu
                      > nie strzela się fochów, tylko dostosowuje do reguł ustalanych przez
                      > gospodarzy - nawet jeśli nie specjalnie nam odpowiadają

                      No to przecież się dopasowała. Z tekstu wynika, że powiedziała grzecznie
                      "Ciocia, już idę" smile Dopiero po powrocie nagrała diss.
                    • 01.09.10, 08:16
                      To chyba z tekstu wynika, ze dziewczyna sie dostosowala "dobrze ciociu" a tylko
                      w myslach o niej "suka" i w piosence.
                      Dziecko na wakacjach bylo a nie w karnej kompanii.
                      Dlaczego potrzeby dziecka od razu zachciankami sie nazywa.
                      A kladzenie spac o 20 10latki w wakacje to moim zdaniem prawie znecanie.
              • 31.08.10, 17:36
                Oni są u siebie i nie muszą nigdzie spadać - poza tym wyjście do knajpy zapewne
                pociągnęłoby za sobą konieczność wzięcia dziecięcia ze sobą.

                Zaproszenie smarkuli na wakacje nie oznacza konieczności zajmowania się z nią 24/24.

                --
                A robienie rażących byków w dobie dzisiejszych internetowych
                możliwości jest równoznaczne z tygodniowym niemyciem peepki. (q_fla)
                • 31.08.10, 17:45
                  Czyli wychodzi na to, że jedyną słuszną opcją było wypieprzenie Małej z
                  towarzystwa. Niech spada, niech się nie plącze Jaśnie Państwu Dorosłym pod
                  nogami, niech zniknie z pola widzenia, by swoją plugawą osobą nie odbierała
                  Jaśnie Państwu przyjemności wieczornego ucztowania przy grillu.

                  > Zaproszenie smarkuli na wakacje nie oznacza konieczności
                  > zajmowania się z nią 2 4/24.

                  Nie smarkuli, tylko siostrzenicy/bratanicy. Skoro dorośli nie szanują dzieci, to
                  sami niech też nie oczekują szacunku od nich.
                  • 31.08.10, 18:36
                    > Czyli wychodzi na to, że jedyną słuszną opcją było wypieprzenie
                    > Małej z towarzystwa.

                    Nie widzę w tej opcji niczego złego ani nagannego. Za moich młodych lat imprezy
                    dzieliły się na rodzinne, w których brały udział dzieci, oraz dla dorosłych,
                    kiedy to dzieci kładziono spać albo zostawiano pod opieką dziadków. Zarówno
                    wtedy, jak i teraz, jawi mi się to jako coś zupełnie naturalnego i nie
                    zauważyłam, żeby ktoś miał jakąś traumę z tego powodu.

                    > Nie smarkuli, tylko siostrzenicy/bratanicy.

                    Bezczelnej smarkuli, której w dooopie się przewróciło do tego stopnia, że
                    potrafiła publicznie obrobić tyłek komuś, kto jej niczego złego nie zrobił.

                    --
                    A robienie rażących byków w dobie dzisiejszych internetowych
                    możliwości jest równoznaczne z tygodniowym niemyciem peepki. (q_fla)
                    • 31.08.10, 18:55
                      > Nie widzę w tej opcji niczego złego ani nagannego.

                      A ja widzę. Towarzystwo osób dorosłych nie jest samo w sobie jakoś negatywnie
                      wpływające lub zagrażające dziesięciolatce. Mogła siedzieć.

                      > Bezczelnej smarkuli, której w dooopie się przewróciło do tego
                      > stopnia, że potrafiła publicznie obrobić tyłek komuś, kto jej
                      > niczego złego nie zrobił.

                      A może nie miała takiego prawa? Może nie ma prawa nawet do własnych uczuć?
                      • 31.08.10, 22:14
                        duch_mariana napisał:

                        > A ja widzę. Towarzystwo osób dorosłych nie jest samo w sobie jakoś
                        > negatywnie wpływające lub zagrażające dziesięciolatce. Mogła
                        > siedzieć.

                        Mogła-śmogła - dorośli nie życzyli sobie jej towarzystwa, do czego mieli pełne
                        prawo. Prawo jednej dziesięciolatki do spędzenia wieczoru tak, jak ona chce, nie
                        może być przedkładane na prawo kilku dorosłych osób do czucia się swobodnie.
                        Mnie wkurza, jak podczas wizyty u znajomych, mającej być z założenia spotkaniem
                        dorosłych (bo na takowe się umawialiśmy - było ustalenie, że nikt z gości dzieci
                        nie przyprowadza), a nie rodzinnym kinderbalem, co rusz wparowuje jak do obory
                        któreś z potomstwa, co przeważnie skutkuje istną komedią - gospodarz opowiada
                        szeptem, jak to jego matka jest bardzo chora, nerwowo się oglądając, czy nie
                        wparuje jego dziecię, bo nie może się dowiedzieć o chorobie babci. No ale sami
                        sobie ten stryczek ukręcili, nie mój cyrk, nie moje szympansy.

                        > A może nie miała takiego prawa? Może nie ma prawa nawet do
                        > własnych uczuć?

                        Nie, nie miała prawa publicznie obsmarowywać doopy osobie z rodziny używając
                        słowa powszechnie uważanego za obraźliwe. Rozmowy w rodzinie, wyrażanie
                        niezadowolenia i wypłakiwanie się w rękaw rodzicom, proszę bardzo. Dissy w
                        internecie, z leceniem po nazwisku - oj, myślę, że za coś takiego kara byłaby
                        bardzo długotrwała i dotkliwa.

                        --
                        A robienie rażących byków w dobie dzisiejszych internetowych
                        możliwości jest równoznaczne z tygodniowym niemyciem peepki. (q_fla)
                        • 31.08.10, 22:47
                          > Mogła-śmogła - dorośli nie życzyli sobie jej towarzystwa, do czego
                          > mieli pełne prawo. Prawo jednej dziesięciolatki do spędzenia
                          > wieczoru tak, jak ona chce, nie może być przedkładane na prawo
                          > kilku dorosłych osób do czucia się swobodnie.

                          Ja zawsze czuję się swobodnie i nawet cała armia dziesięciolatek nie jest mi w
                          stanie w tym przeszkodzić. A jak ktoś ma problemy ze sobą, to dzieciak nie
                          powinien ponosić tego konsekwencji. Sama przecież śpiewa "ja jestem tylko
                          dzieckiem, ja problemów nie szukam".

                          > Nie, nie miała prawa publicznie obsmarowywać doopy osobie z
                          > rodziny używając słowa powszechnie uważanego za obraźliwe

                          A kto jej tego zabroni? Jak byś się czuła jakby Cię ciocia zaprosiła do siebie,
                          potem przyszliby jacyś jej znajomi, a ciocia by Cię wyprosiła z ogródka i kazała
                          iść spać?
              • 02.09.10, 10:53
                Chciałam tylko przypomnieć, że od jakichś co najmniej 100 lat młode pokolenia są przez starsze uważane za
                bezczelne, aroganckie itp. Więc ja bym wyluzowała.
                Dziewczyna znalazła sposób na opowiadanie o swoich odczuciach i ok. Ja na miejscu ciotki obraziłabym się jedynie
                za S, choć wątpię, żebym musiała się na któreś z dzieciaków w mojej rodzinie obrażać wink
                Nie udawajmy świętych, tylko zapytajmy, jak na nas patrzyło starsze pokolenie suspicious
                A ciotka jak zaprasza dziewczynę na wakacje, to niech jej zorganizuje czas, żeby się razem fajnie bawiły, a nie
                wygania małą do spania, bo ona chce spokoju uncertain Jak ta kwoka z wiersza Brzechwy wink
            • 02.09.10, 10:54
              Dorośli mają prawo pobyć sami, a towarzystwo dzieci
              > może im przeszkadzać.


              No jasne, bo dziecko to podczlowiek i ma trzymac morde na klodke i siedziec jak pies pod slolem, zeby Panstwu nie
              przeszkadzac.

              --
              It is foolish to tear one's hair in grief, as though sorrow would be made less by baldness.
              ~ Cicero
        • 31.08.10, 15:45
          A co zrobiła ciocia Asia?
          • 31.08.10, 17:27
            Posłuchaj tego kawałka, to będziesz wiedziała. Z tego co ona tam rapuje wynika,
            że ciocia ją tresowała i wyganiała spać o 20, czym zepsuła jej wyjazd.
            • 31.08.10, 17:45
              Straszna tortura, doprawdy, chodzenie do łóżka o 20 w przypadku dziesięciolatki,
              w dodatku nie mamy żadnych poszlak świadczących o tym, że zdarzyło się to więcej
              niż raz. Zgłosiłaś już do Komisji Praw Człowieka?
              --
              A robienie rażących byków w dobie dzisiejszych internetowych
              możliwości jest równoznaczne z tygodniowym niemyciem peepki. (q_fla)
              • 31.08.10, 17:54
                Mamy dwie opcje. Albo to fake, albo musiało być coś więcej. Przecież za jeden
                incydent nie pojechałaby dissem. Fake raczej nie jest, bo dziesięcioletnia
                raperka, która w dodatku ma znajomości w tym środowisku, może się inaczej wybić.
                Właśnie dzięki temu, że ma 10 lat.

                > Straszna tortura, doprawdy, chodzenie do łóżka o 20 w przypadku
                > dziesięciolatki

                Trochę to mogło być dla niej upokarzające, żeby chodzić spać jak jakiś
                przedszkolak. Nawet przedszkolaki często chodzą spać później. Może nie miała
                ochoty spać, może chciała siedzieć przy grillu. Cokolwiek było, wkurzyło ją to
                do tego stopnia, że nagrała ten diss.
                • 31.08.10, 18:31
                  duch_mariana napisał:

                  > Przecież za jeden incydent nie pojechałaby dissem.

                  Do not underestimate the power of popieprzenie współczesnej młodzieży.

                  > Trochę to mogło być dla niej upokarzające, żeby chodzić spać jak
                  > jakiś przedszkolak. Nawet przedszkolaki często chodzą spać
                  > później.

                  O'RLY? Ktoś nad nią stał i sprawdzał, czy ma zamknięte oczy? Mogła poczytać, coś
                  obejrzeć.

                  > Może nie miała ochoty spać, może chciała siedzieć przy grillu.

                  A może gwiazdkę z nieba.
                  • 31.08.10, 18:50
                    > A może gwiazdkę z nieba.

                    A może po prostu pozwolić jej posiedzieć? No i chciałbym kiedyś zobaczyć jak
                    ktoś tak by dorosłego potraktował, nawet takiego, z którym niekoniecznie miałby
                    ochotę siedzieć przy grillu, czy gdzieś. No ale nie, bo nie wypada, bo tak
                    głupio, bo się obrazi, bo nagada. Ale dziecko to oczywiście można jak psa, jak
                    śmiecia jakiegoś. Bo dziecko to nie człowiek, bo dziecko nie ma swojej woli, bo
                    dziecko nie ma prawa mieć swojego zdania, bo dziecko ma stać tam, gdzie go
                    postawią i odzywać się wyłącznie gdy je ktoś zapyta. Naprawdę super.
                    • 31.08.10, 22:01
                      > duch_mariana 31.08.10, 18:50 Odpowiedz
                      > Bo dziecko to nie człowiek, bo dziecko nie ma swojej woli, bo
                      > dziecko nie ma prawa mieć swojego zdania,

                      Nie mam co prawda doswiadczenia z 10-cio latkami ale wiem, ze moja prawie
                      pieciolatka mimo ze czasem sie upiera ze nie chce spac musi zostac skierowana do
                      lozka na sile bo inaczej sie to konczy kompletnym rozstrojem emocjonalnym
                      (czytaj - histeria). Sadze, ze niektore dzieci, owszem, "czlowieki" jednak nie
                      zawsze wiedza co dla nich dobre a i nie widze nic zlego w kladzeniu sie o 20
                      nawet i 10-cio latki. A jesli teraz dasz sobie wejsc takiemu czlowiekowi na
                      glowe to co bedzie jak bedzie miec lat 16? 18? 20?

                      --
                      Paula & Zofia & Przemo (a suwaczki mi nie dzialaja)
                      • 31.08.10, 23:08
                        > A jesli teraz dasz sobie wejsc takiemu czlowiekowi na
                        > glowe to co bedzie jak bedzie miec lat 16? 18? 20?

                        A kto tu mówi o wejściu na głowę? Ona tylko chciała posiedzieć przy grillu.
                        Przynajmniej tak to z tekstu wynika. Nic nie było o tym, że chciała tam również
                        jarać zioło, czy pić browary smile
                    • 31.08.10, 22:26
                      Wiesz co, to może naprawdę napisz do Komisji Praw Człowieka, UNICEF-u i
                      Strasburga, bo Ci się mocno na emo rzuciło.

                      --
                      A robienie rażących byków w dobie dzisiejszych internetowych
                      możliwości jest równoznaczne z tygodniowym niemyciem peepki. (q_fla)
                      • 31.08.10, 23:05
                        Nie rzuciło na emo, tylko wkurza mnie takie coś, że bardzo dużo dorosłych, jeśli
                        nie większość, wymaga od dzieci szacunku, samemu im go nie dając. Nikt nie
                        próbuje tu zrozumieć tej dziewczyny, tylko prawie wszyscy po niej jeżdżą, że
                        taka, że owaka, że niewychowana, że chamska. Pewnie powinna pokornie spuścić
                        główkę, iść grzecznie do łóżeczka, co najwyżej popłakać sobie w poduszkę, ładnie
                        podziękować cioci za gościnę i udawać, że było fajnie. A nie było fajnie i Mała
                        ośmieliła się o tym głośno powiedzieć. No straszne, co za niewychowana smarkula.
                        Pasem na goły tyłek, szlaban na miesiąc na wyjścia, na komputer, na telewizję i
                        nie wiadomo co jeszcze. I oczywiście przeprosić ciocię, bo mogła poczuć się
                        urażona. A co dziecko czuje to już gó... kogo obchodzi. I właśnie to mnie wkurza
                        najbardziej.
    • 31.08.10, 15:40
      Nie wiem czy na tym,czy na ktoryms z sasiednich forow byl watek o 8 letnich
      dziewczynkach, ktore maja swoje dorosle idolki w stylu lady Gaga albo ogladaja
      seriale dla nastolatkow na MTV czy gdzies, modeluja sie na ukochane bohaterki a
      nastepnie pyskuja matkom "jak stare"...
      Malo juz mam kontaktu z malolatami, dlatego takim szokiem byla dla mnie ich
      obserwacja w jednym z wakacyjnych resortow we Wloszech. Zgroza. Ledwo to
      nauczylo sie chodzic, ale juz w kozaczkach (upal 40 stopni), makijazach,ciuchach
      w stylu Gagi na przyklad i obowiazkowym fochem na twarzy. Tego nie bede jadla,
      to jest syf,spadaj, dlaczego jest tak nudno, gdzie jest moj iphone bo chce wejsc
      na fejs. Rodzice zazenowani, przymilajacy sie, bezradni - dla mnie postawa
      kompletnie niezrozumiala.

      Dziewczeta rozkwitaly wieczorem - w czasie dyskotek. Moja 17-letnia corka
      powiedziala, ze
      czuje sie przy nich wapniakiem, ale poniewaz byla dla nich atrakcyjna osoba -
      czasami z ciekawosci im towarzyszyla.... Rozmowy: o "facetach", ktora bardziej
      nienawidzi
      swoich rodzicow,co od przedpoludnia zdarzylo sie na fejsie i co koniecznie
      starzy musza im kupic,bo jak nie to pozaluja...najlepszy sposob na matke? Nie
      odzywam sie do niej...Pytanie do mojej corki - a co robisz jak ci nie pozwalaja
      isc na impreze? Corka - no mnie pozwalaja, ale kiedy mialam 11 lat nikt nie
      organizowal "imprez"...( To nie byly dzieci z patologii; towarzystwo
      miedzynarodowe - europejska "klasa srednia")

      Ale co tam resort we Wloszech. Wczoraj bylam w CH Janki - i tam to samo. 10-
      letnie laski z fochem na twarzy i bezradni rodzice - no Julciu, juz sie
      denerwuj, oczywiscie, ze to ty decydujesz, jakie nosisz ubrania...No Zuziu, wiem
      ze H&m to syf, ale co ja poradze, ze w Polsce nie ma fajnych ciuchow? Moze na
      allegro kupimy taka bluze jaka bedziesz chciala?

      Koszmar!

      • 31.08.10, 16:06
        Raz solidnie w dupsko i powinno pomóc.
      • 31.08.10, 16:27
        wojna na slowa, to kazdy z domu na wyrywki zna."

        Fochy, marudzenie, chec niezaleznosci, samodzielnego decydowania o swoim
        wygladzie, proby bycia doroslym jak najwczesniej - czy ktos umie powiedziec,
        kiedy tego nie bylo? Owszem reakcje niektorych doroslych byly inne, ale czy
        skuteczniejsze?
        --
        Tak wygląda turzycasmile, której posty zawierają tylko jej własne opinie.

        Zastrzega się możliwość zmiany opinii.
        • 31.08.10, 17:20
          > Fochy, marudzenie, chec niezaleznosci, samodzielnego decydowania o swoim
          > wygladzie, proby bycia doroslym jak najwczesniej - czy ktos umie powiedziec,
          > kiedy tego nie bylo? Owszem reakcje niektorych doroslych byly inne, ale czy
          > skuteczniejsze?"

          owszem, nasilanie sie wszelkich patologii spolecznych , totalnego rozluznienia
          obyczajow na szeroka skale pamietam z historii, ale tez pamietam,ze byly one
          zapowiedzia ogolnej katastrofy...
        • 31.08.10, 22:33
          turzyca napisała:


          > Fochy, marudzenie, chec niezaleznosci, samodzielnego decydowania o swoim >
          wygladzie, proby bycia doroslym jak najwczesniej - czy ktos umie powiedziec, >
          kiedy tego nie bylo? Owszem reakcje niektorych doroslych byly inne, ale czy >
          skuteczniejsze?

          OOO, naturalnie, że skuteczniejsze - o niebo.

          Zresztą jeszcze całkiem niedawno ostentacyjny foch w stosunku do rodziców
          większości nastolatków nie przychodził do głowy. Szczytem "niezależności" było
          mruczenie do siebie pod nosem. I uważam, że ostrzejsze zasady były o wiele
          lepsze dla młodzieży, jakoś wtedy nie było masowego problemu z ofukanymi
          10-latkami, którym coś się nie podoba i bezradnymi rodzicami, którzy nie wiedzą
          jak sobie z tym poradzić.
      • 31.08.10, 16:32
        Skrócenie smyczy powinno pomóc. I w d... przy ludziach. Jeśli
        panienka zachowuje się jak trzylatek w fazie ostrego rzutu buntu, to
        powinna dostać w tyłek. Na trzylatka biorę poprawkę, że nie ogarnia
        emocji.
        • 31.08.10, 17:18
          A Ty znów z tą smyczą. Jak chcesz, to podam Ci na priv adres takiej fajnej
          stronki, gdzie się ogłaszają panowie i panie, które lubią tresurę, chodzić na
          smyczy, w kolczatkach, dostawać pejczem po dupie, nawet przy ludziach i wiele
          innych fajnych rzeczy lubią. Tam znajdziesz kogoś w swoich klimatach smile Dzieci
          zostaw. One nie lubią ani smyczy, ani w tyłek. Naprawdę. 10 lat to jeszcze nie
          czas na takie jazdy smile
          • 31.08.10, 17:27
            Doprecyzuję: chodzi o zdyscyplinowanie bezczelnego i niemiłego
            dziecka, a nie o praktyki BDSM.
            O wyjasnienie dziecku, że świat nie kręci się tylko wokół niego i w
            okreslonych sytuacjach ma się podporządkować.
            • 31.08.10, 17:30
              A jak zdyscyplinować bezczelnego i niemiłego dorosłego? Też mu przywalić przy
              ludziach? Na to zdaje się jest paragraf. I na bicie dzieci dzięki partii również smile
        • 31.08.10, 21:59
          Dobry pas jeszcze nikomu nie zaszkodził a wielu pomógł wyjść na ludzi smile
      • 31.08.10, 17:21
        > Ledwo to nauczylo sie chodzic, ale juz w kozaczkach (upal 40
        > stopni), makijazach,ciuchach w stylu Gagi na przyklad i
        > obowiazkowym fochem na twarzy. Tego nie bede jadla, to jest
        > syf,spadaj, dlaczego jest tak nudno, gdzie jest moj iphone bo chce
        > wejsc na fejs.

        Pozerstwo i nic więcej. Przejmują przerysowane zachowania tych swoich idolek i tyle.

        > Julciu, juz sie denerwuj, oczywiscie, ze to ty decydujesz, jakie
        > nosisz ubrania...No Zuziu, wiem ze H&m to syf, ale co ja poradze,
        > ze w Polsce nie ma fajnych ciuchow?

        Z tym to się akurat zgodzę. To Julcia powinna decydować w co się ubierze a w co
        nie. A Zuzia też ma rację. W Polsce nie ma fajnych ciuchów. To znaczy są, ale
        nie tak łatwo kupić, a na pewno nie w centrach handlowych. Ja też mam problemy,
        żeby swojej co kupić, bo sieciówki to szajs, sporo dziewczyn takie nosi, a ona
        chce inne. Jak nie przepłacę za Iron Fist albo Shiroi Neko w Rockmetalshopie to
        nie idzie nigdzie kupić. A i tak jest problem z rozmiarami, bo najczęściej są od
        M wzwyż.
        • 31.08.10, 18:14
          > Z tym to się akurat zgodzę. To Julcia powinna decydować w co się ubierze a w co
          > nie. A Zuzia też ma rację. W Polsce nie ma fajnych ciuchów. To znaczy są, ale
          > nie tak łatwo kupić, a na pewno nie w centrach handlowych. Ja też mam problemy,
          > żeby swojej co kupić, bo sieciówki to szajs, sporo dziewczyn takie nosi, a ona
          > chce inne. Jak nie przepłacę za Iron Fist albo Shiroi Neko w Rockmetalshopie to
          > nie idzie nigdzie kupić. A i tak jest problem z rozmiarami, bo najczęściej są o
          > d
          > M wzwyż. "

          Tak- tak, bo Julcia i Zuzia w wieku lat to juz takie hipsterki, ze ojciec z
          matka powinni je przeprosic za ponizenie wizyta w H&M.
          A Twoja corus w jakim wieku?
          Moj kolega jezdzil po ciuchy dla swojej 12 emo do Berlina, tzn. zawozil ja tam
          na shopping. Kiedy wyrazil zdumienie, oskarzyl mnie o autorytaryzm. Obecnie 16
          -letnia emo- pieknosc oswiadczyla, ze wyprowadza sie do swojej ukochanej, no i
          teraz zdziwka, co? Tatusiowi swiatopoglad sie zalamal a ja go pytam - a cos ty
          sie taki nietolerancyjny zrobil. HEHE.
          • 31.08.10, 18:58
            > A Twoja corus w jakim wieku?

            10 lat. Stąd temat mi bliski smile

            > Obecnie 16-letnia emo- pieknosc oswiadczyla, ze wyprowadza sie do
            > swojej ukochanej, no i teraz zdziwka, co?

            A co miały wspólnego zakupy w Berlinie z tym, że emo piękność urodziła się
            homoseksualna? Ty natomiast zwróć uwagę jaki masz wybór ciuchów dla dziewczyn w
            wieku 8-10 lat. Albo jakieś dziecięce klimaty i tego jest pełno różnych, albo
            chodź człowieku i szukaj czegoś, bo z młodzieżowych nie tak łatwo dobrać ze
            względu na rozmiar i w ogóle badziew wszędzie, a ceny z kosmosu. Rzeczywiście o
            wiele prościej jest opierdzielić małolatę, że ma wymagania i noskiem kręci, niż
            postarać się jednak coś jej kupić fajnego. Ja często ratuję się nieocenioną
            pomocą mojej cioci, która jest krawcową i coś tam zwęzi, coś tam skróci w razie
            potrzeby i młoda może nosić. Ale żeby kupić we właściwym rozmiarze, to ciężki
            temat.
          • 31.08.10, 18:58
            I sądzisz, ze gdyby tata ubierał swoją córke tylko w lumpeksach, ew.
            w "Smyku" to nie wyraziłaby chęci wyprowadzki do ukochanej, tylko
            skończyła szkołę i w wieku stosownym wyszł za mąż.
            I tu Cię zaskoczę. Kolezanka mojej córki, z rodziny ubogiej i
            wielodzietnej, córka sprzataczki (jednego zresztą rozsadnego rodzica
            w klasie...) w drugiej licealnej wyprowadziła się do przyjaciółki.
            Tylko matka okazała się tu osobą rozsadną, tolerancyjną, zatem rąk
            nie załamywała i światopoglad jej się nie załamał.
            --
            Mops i kot

            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
            • 31.08.10, 19:40
              verdana napisała:

              > I sądzisz, ze gdyby tata ubierał swoją córke tylko w lumpeksach, ew.
              > w "Smyku" to nie wyraziłaby chęci wyprowadzki do ukochanej, tylko
              > skończyła szkołę i w wieku stosownym wyszł za mąż."

              Dobra, teraz Ty czytaj ze zrozumieniemsmile
              Chodzilo mi o to, ze postawa "moje dziecko o wszystkim musi decydowac" jest
              czasem bardzo wygodna dla rodzicow malych dzieci. wiec toleruja fochy i
              zachcianki 10 letnich rozkapryszonych coreczek.
              Ale to nie ma nic wspolnego z wychowaniem.
              I tu podalam przyklad 16 letniej dziewczynki, ktora oswiadcza rodzicom, ze sie
              wyprowadza do ukochanej - a oni sa w szoku.
              I dziewczynka tez jest w szoku - dlaczego nie moze? Przeciez zawsze o wszystkim
              "decydowala".
              W tym konkretnym przypadku bycie rodzicem oznaczalo przede wszystkim robienie
              zakupow.
              • 31.08.10, 21:41
                A, to rozumiem. Gdyby 16-latka oświadczyła, ze musi teraz uczyć sie
                w Alabamie, albo dostać helikopter - OK.
                Ale akurat wyprowadzka do ukochanej/ukochanego to nieco inna sprawa.
                Niezależna, obawiam się, od spelniania w dzieciństwie zachcianek.
                Czy oni byliby w szkoku, gdyby wyprowadzała się do narzeczonego?
                --
                Mops i kot

                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                • 31.08.10, 22:44
                  verdana napisała:

                  > A, to rozumiem. Gdyby 16-latka oświadczyła, ze musi teraz uczyć sie
                  > w Alabamie, albo dostać helikopter - OK.
                  > Ale akurat wyprowadzka do ukochanej/ukochanego to nieco inna sprawa.
                  > Niezależna, obawiam się, od spelniania w dzieciństwie zachcianek.
                  > Czy oni byliby w szkoku, gdyby wyprowadzała się do narzeczonego? "

                  Tak - Alabama czy helikopter bylyby Ok,no bo przeciez rodzice sa od tego, aby
                  umozliwiac dziecku rozwoj, bezpieczne i wygodne przemieszczanie sie.no i duzo
                  wolnosci dawac.
                  Moja corka w wieku lat 10 miala sporo ograniczen, o wiele wiecej niz wspomniana
                  rokmlodsza dziewczynka i na tym tle dochodzilo miedzy nami (tzn. z jej
                  rodzicami) do burzliwych dyskusji.

                  Nie wiem, czy w przypadku pzreprowadzki do chlopaka byloby inaczej.
                  Na razie rodzice sa w szoku, a dziewczyna ich nienawidzi i w zasadzie nie
                  dziwie jej sie, bo od kiedy pamietam - zawsze wszystko jej bylo wolno, to ona
                  decydowala " o wszystkim", wiec wlasciwie dlaczego nie moze decydowac o tym
                  gdzie i z kim mieszka oraz spi w wieku lat 16?
                  • 01.09.10, 22:39
                    Bo to jest jej pierwsze racjonalne żądanie? przy tak liberalnych
                    rodzicach ja też nie rozumiem, dlaczego nie może. Tzn.
                    szesnastolatce bym nie pozwoliła, ale 17-latce - już tak.
                    Znam sporo osób, ktore w liceum mieszkały z partnerami.
                    --
                    Mops i kot

                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                    • 01.09.10, 23:35
                      Nie wiem,czy to zadanie jest racjonalne, jest bardzo emocjonalne raczejsmile
                      Rodzicow to zadanie jednak przerasta.
                      Dziewczynka czuje sie bardzo oszukana i moim zdaniem ma duzo racji.
                      Dosc powierzchowne okazaly sie ich deklaracje wychowywania "bezstresowego",
                      partnerskiego; rozne takie pierdoly, ze dziecko ma prawo decydowac o
                      wszystkim,co jego dotyczy itd.
        • 31.08.10, 22:23
          duch_mariana napisał:

          > To Julcia powinna decydować w co się ubierze a w co
          > nie. A Zuzia też ma rację.

          Jak Zuzia i Julcia zarobią na własny przyodziewek, to będą mogły decydować, w co
          się ubiorą, a w co nie. Dopóki jednak ja płacę z własnej krwawicy za
          przyodziewek Zuzi i Julci, to ja podejmuję decyzje o tym, co, kiedy i za ile
          kupuję, mogę najwyżej uwzględnić sugestie przy zakupie i pozwolić na samodzielny
          wybór stroju z szafy, ale zastrzegam sobie prawo veta, jeśli Zuzia i Julcia
          wyskoczą z pomysłami z gatunku "podarte dżinsy na uroczystą rocznicę ślubu
          dziadków".
    • 31.08.10, 15:42
      Mysle, ze zrobiono to pod publike.

      --
      Przygarniete Kochaja Najmocniej
      • 31.08.10, 16:22
        Też tak sądzę. Bo - prawde mowiąć - jak na wkurzoną wakacjami 10-
        latke to tekst za lagodny - w sumie ciocia nic nie zrobiła. 10 latak
        autentyczna znalazłaby sobie jeszcze kilka spraw, a nie waliła
        ogólnikami.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • 31.08.10, 18:18
          A wg mnie to jest po prostu zabawna piosenka wkurzonej malolaty. Mala jest harda
          i z podniesionym gardlem chodzi, wiec nic dziwnego, ze nic jej nie pasi wink
          Choc na miejscu cioci juz bym jej nie zapraszala, nie wiadomo jak jeszcze mloda
          moglaby ciocie w necie obsmarowac.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/uch5k6nlt1exqbp7.png
          • 09.09.10, 17:37
            z podniesioną gardą wink
    • 31.08.10, 21:24
      [komentarz złośliwy]

      No to się ciocia przekonała, że z rodziną wychodzi się najlepiej za zdjęciu.
      Szczególnie z rodziną z Polski, co przyjedzie na wakacje, posiedzi, a po
      powrocie do siebie równo d* obsmaruje. ;P
      • 31.08.10, 21:57
        I pewnie jeszcze zje za ciocine pieniądze.
        • 31.08.10, 22:56
          Najbardziej wzruszajaca jest grozba, ze autorka rapu wiecej cioci
          Asi nie odwiedzi. No kanal po prostu - ja nie wiem jak ta ciocia
          Asia to przezyje wink
          Tez mi sie wydaje, ze jest to nieuczciwe wykorzystanie nieletniej do
          odspiewania tekstu ulozonego przez znudzonych doroslych z
          ograniczona wyobraznia. Tak czy inaczej, arcydzielem rapowym to nie
          jest wink
    • 31.08.10, 23:52
      Mała jest dobra i ma rację, mogła jej ciocia nie zapraszać jak jej dziecko o 20.00 (w wakacje) przy grillu przeszkadzało, albo mogła jej ciocia tak dzień zapełnić żeby mała padła ze zmęczenia i by nie było problemu. Dziewczyna ma hobby i je wykorzystała do powiedzenia tego co czuje. Jedynie ta suka mi się nie podoba, ale nie myślcie że jak dzieci przy Was tak nie mówią to takich słów nie używają. Śmieszy mnie Wasze przerażenie i głupie komentarze o poczytaniu książki. Wy takie święte i dobrze ułożone zawsze byłyście i co starszy powiedział, to grzecznie robiłyście?
      • 01.09.10, 08:04
        No dokladnie, ja jeszcze pamietam co robilam w wieku 10-12 lat i wcale
        swietoszkiem nie bylam. Przywileje dziecinstwa.
        A ciocia pewnie z tych co zawsze ma racje, "dzieci glosu nie maja" i "doroslym
        sie nie przerywa".
    • 01.09.10, 08:01
      Kurde to moj 4latek nawet o 20 nie chodzi spac.
      A gdyby poszedl to pobudka o 5 rano murowana.
      Nie wiem czy ludzie oczekuja ze zdrowa 10 latka przespi 12 godzin?
      • 01.09.10, 08:14
        Mój sześciolatek chodzi spać między 20 a 21 tzn. do 21 już śpi.
        Pobudka po 6 rano i twierdzi, że się nie wyspał.
        10-latka nie musi zasnąć o 20, może siedzieć w swoim pokoju i
        czytać, bawić się cicho, słuchac muzyki, etc.
        W wieku 10 lat wiedziałam, że są imprezy dla dzieci i dla dorosłych
        i że w tych ostatnich dzieci nie uczestniczą.
        • 01.09.10, 08:32
          > 10-latka nie musi zasnąć o 20, może siedzieć w swoim pokoju i
          > czytać, bawić się cicho, słuchac muzyki, etc.

          Czyli kompania karna a nie wakacje.
          Ja tam w wieku 10 lat nie bylam segregowana i moglam sie pokazac doroslym na
          imprezach. Gdyby nagle mnie kto zaczal ktos musztrowac i segregowac to tez bym
          to odebrala jako krzywde.
          A jak cos za niesprawiedliwe uwazalam to i niezadowolenie wyrazalam w rozny
          sposob, najczesciej robiac po kryjomu zlosliwe i nieprzyjemne psikusy doroslym,
          za co potem zdarzalo mi sie oberwac.
          Ale tutaj wiekszosc mamus w wieku 10 lat to byly same ulozone panienki, buzia w
          ciup, raczki w maldrzyk i swoje miejsce znaly.
          • 01.09.10, 22:32
            Kicham na polityczną poprawność.
            Dziesięciolatka nie jest i nie będzie dla mnie kompanem do "nocnych
            Polaków rozmów" przy ognisku i tyle. Nie każdy temat poruszany przez
            dorosłych nadaje się dla dziecka, które w tym wieku uwielbia się
            bawić w inwigilatora i wydaje mu się w dodatku, że jest "taaaakie
            dorosłe" i wszystko może. Ciotka też ma prawo w wakacje do odpoczynku
            (zwłaszcza, że po tym "arcydziele" można się spodziewać, że opieka
            nad dziewczynką wcale do zadań z kategorii "lekkich, łatwych i
            przyjemnych" zaliczać się nie musiała).

            Moje dzieci również nie siedzą z dorosłymi do oporu. Jeśli jest
            szansa - mogą się bawić z rówieśnikami. Często jednak grzecznie
            lądują w domu i też nie protestują.
            • 02.09.10, 07:51
              Dla mnie tez nie bedzie kompanem do nocnych rozmow ale tez tych nocnych rozmow
              nie mam potrzeby prowadzic o godzinie 20 bo to zadna noc a wieczor i do tego
              wczesny.
              A z arcydziela wynika przynajmniej dla mnie, ze chodzenie spac z kurami to byla
              taka zasada obowiazujaca w domu cioci.
            • 02.09.10, 07:59
              No i nie wiadomo jakie jej rozrywki zapewnila w ciagu dnia, nie sadze, zeby
              jednorazowe niedopuszczenie do imprezy doroslych spowodowalo taka msciwosc u
              dziewczyny, ktora dostala odpowiednia porcje wrazen w ciagu dnia. A tu wrazenie,
              ze ten grill doroslych byl jedyna okazja do rozrywki i tej jedynej rozrywki jej
              pozbawiono.
              Niektorzy tak maja, mysla, ze jak dadza kat do spania, pelna miche i trzepak na
              podworku to dziecko sie powinno posikac ze szczescia i dozgonnie wdzieczne byc
              za "udzielenie gosciny".
              • 02.09.10, 08:22
                > No i nie wiadomo jakie jej rozrywki zapewnila w ciagu dnia

                A ja mam wrażenie, że zaczynamy popadać w przesadę.... Zapewnienie
                rozrywek w ciągu w przypadku dziesięciolatki brzmi dla mnie nieco
                zabawnie, ale to oczywiście moje zdanie. Każdy robi tak, jak mu
                wygodnie. Mnie taki układ uwierałby niemiłosiernie.
                Osobiście staram się, aby moje dzieci (jedno już po "magicznej" 10,
                dwoje przed, w tym jedno blisko) w miarę możliwości same potrafiły
                sobie zająć czas. Oczywiście, nie oznacza to puszczenia samopas przez
                całe dwa miesiące wakacji, ale bez przesady "rozrywek w ciągu dnia"
                im nadmiernie nie zapewniam. Z premedytacją.
                Sama pamiętam własne dzieciństwo i wyjazdy do krewnych na wieś.
                Trzepak był mile widziany. Wystarczyła odrobina kreatywności i
                poczucie swobody (oraz urozmaicenia otoczenia), by super się bawić. O
                grillu z dorosłymi nikt nie myślał. Pełna micha też była witana z
                wdzięcznością.
                I nie mówicie mi, że to było wieki temu, a dzieci mają obecnie inne
                potrzeby. To też nasza wina, że czternastolatek przyjeżdża wraz z
                mamą do mojej kuzynki na wieś (lasy, pola, dwie rzeki, miejsca do
                wędrowania, jazdy na rowerze, rolkach itp), ze znudzoną miną łaskawie
                wyłazi leniwie z samochodu, a następnie wyjeżdża z listą pytań -
                życzeń: "A dyskoteka gdzie? A internet, komputer? Bilard?
                Wypożyczalnia DVD? Nie ma????? Nuuuuda!!!!!!". I przerażona mamusia
                przez bite dwa tygodnie zachodziła od rana do wieczora w głowę, jakie
                rozrywki zapewnić synusiowi. Synuś ze swej strony nie był uprzejmy
                zaproponować nic kreatywnego. Sama miałam to okazję obserwować i
                wyciągać wnioski. I może dlatego też moje własne dzieci wychowuję
                inaczej.
                • 02.09.10, 08:51
                  Jesli ta 10 latka nie potrafilaby sobie zajecia znalezc na swoim podworku to sie
                  zgodze. Ale trudno zeby sobie dziecko organizowalo samo rozrywki w miejscu
                  ktorego nie zna w dodatku w obcym kraju.
                  Trudno wymagac od 14 latka, ze z dnia na dzien zostanie fanem wsi i wedrowek
                  jesli nigdy na takie go rodzice nie zabierali.
                  Ja chce, zeby moje dzieci aktywnie spedzaly czas w przyszlosci to je do tego od
                  malego przyzwyczajam. A i tak pretensji miec nie bede jesli w wieku 14 lat beda
                  wolaly inne rozrywki niz spacery po lasach i w towarzystwie mamusi.
                • 02.09.10, 08:55
                  Pamietam z wlasnego dziecinstwa nie tego najwczesniejszego a gdzies ok. 12-15
                  lat ze wyjazd na wies do rodziny to byla nuda i dopust. Juz wolalabym sama sobie
                  czas organizowac w swoim miescie gdzie mialam kolezanki.
                  • 02.09.10, 09:18
                    Niedawno któraś ze stacji emitowała odcinkowy dokument o "trudnej"
                    amerykańskiej młodzieży, która na "proces naprawczy" zostaje
                    skierowana do rodzin o nieco ostrzejszych zasadach. Młodzi ludzie
                    mieli od ok 14 do 17 lat. I co? Okazało się, że dla części z nich
                    konieczność pościelenia własnego łóżka to był czysty wyzysk, a
                    pobudka o 7 na wspólne śniadanie: zamach na wolność, przeciwko czemu
                    należało się buntować z całym arsenałem środków. Dozwolonych i nieco
                    mniej.

                    Jak to się ma do naszej sławnej dziesięciolatki?
                    Po pierwsze, pretensje w tym utworze dotyczą głównie wieczornego
                    grilla i chodzenie spać z kurami. Nigdzie nie ma słowa o przebiegu
                    dnia. Domysły więc, co ciocia Asia zaproponowała lub nie - pozostają
                    czystymi domysłami. Równie dobrze można założyć, że ciocia Asia
                    stawała na rzęsach, codziennie zabierała do Legolandu, na basen i do
                    zoo (kreatywnie można wymyślać dalej, co kto lubi), ale młoda tego
                    nie doceniała, oceniając wszystko przez pryzmat zakazanego grilla.

                    Po wtóre, wybaczcie, ale z piosenki wyłania mi się obraz tylko i
                    wyłącznie małego i niewychowanego dziecka, które wymaga
                    natychmiastowej uwagi rodziców.

                    Po trzecie, gdyby moje dziecko w stosunku do kogokolwiek z dorosłych
                    użyło sformułowania "suka", to gwarantuję, że z kurami chodziłoby
                    spać przez rok. A ja intensywnie zastanawiałabym się, jak przeprosić
                    ciocię, bo chciałam uprzejmie zauważyć, że swoim "wyczynem" dzieciak
                    przypuszczalnie zasiał ferment w całej rodzinie. Nie widzę to żadnego
                    powodu do pochwały, czy dumy. Zdecydowanie bardziej do niepokoju.
                    • 02.09.10, 09:51
                      > Po trzecie, gdyby moje dziecko w stosunku do kogokolwiek z dorosłych
                      > użyło sformułowania "suka", to gwarantuję, że z kurami chodziłoby
                      > spać przez rok.

                      A jakby się komuś naprawdę należało to co wtedy?

                      > A ja intensywnie zastanawiałabym się, jak przeprosić
                      > ciocię, bo chciałam uprzejmie zauważyć, że swoim "wyczynem"
                      > dzieciak przypuszczalnie zasiał ferment w całej rodzinie.

                      Załóżmy, że jednak Mała się nudziła całe dnie i była wyganiana spać z kurami.
                      Oprócz tego była poddawana czemuś, co sama Mała nazywa tresurą. I co wtedy? Komu
                      tu należą się przeprosiny?
                      • 02.09.10, 13:59
                        > > Po trzecie, gdyby moje dziecko w stosunku do kogokolwiek z dorosłych
                        > > użyło sformułowania "suka", to gwarantuję, że z kurami chodziłoby
                        > > spać przez rok.
                        >
                        > A jakby się komuś naprawdę należało to co wtedy?

                        Moje dzieci też nie zawsze się zgadzają z moimi poglądami, czy sugestiami. Rozpoczynamy wówczas
                        negocjacje. Można swój sprzeciw wyartykułować na milion kulturalnych sposobów. Zaczynając
                        choćby od "e, mama nie żartuj!".

                        Mam się zachwycać suką???? Że co, taka niby kreatywna i wolność wypowiedzi sugerująca? Nie
                        zachwycam się. Tak samo, jak w ustach dziesięcioletniego dziecka nie zachwyciłaby mnie k...., p....a
                        czy inna z....a. Ten sam poziom żenującej kreatywności. Świadczącej jedynie o elementarnym braku
                        dobrego wychowania.
                        • 02.09.10, 14:13
                          No widzisz, tylko z ta dziewczynka nikt nie negocjowal.
                          Byla za to tresowana i miala zepsute wakacje.
                          Popelnila blad , ze ja ponioslo i nazwala ciotke "suka". Ale kto z nas doroslych
                          nie popelnia bledow?
                          Wcale nie jest powiedziane, ze kary za to jakiejs nie poniesie i cioci nie
                          bedzie musiala przeprosic.
                          Tylko dlaczego nie uznac jako okolicznosc lagodzaca traktowania przez ciotke?
                          • 02.09.10, 18:16
                            > No widzisz, tylko z ta dziewczynka nikt nie negocjowal.

                            Ale my znamy relację tylko jednej strony!!!
                            Skąd wiesz, jak mała zachowywała się w stosunku do cioci i jej rodziny? A może konieczność pójścia
                            spać o 20.00 była karą za naganne zachowanie? Może ciocia wyczerpała możliwości łagodnej perswazji,
                            a młoda konsekwentnie (w poczuciu własnej wolności) negowała zasady domu, w którym spędzała
                            wakacje?
                            Możemy tak gdybać w nieskończoność.
                            • 02.09.10, 18:56
                              > a młoda konsekwentnie (w poczuciu własnej wolności) negowała zasady domu,
                              > w którym spędzała wakacje?
                              > Możemy tak gdybać w nieskończoność.

                              Tu masz rację. Nie wiemy jak tam było od początku do końca. No ale weź sama
                              przeczytaj co tu kobiety wypisują. Na przykład to:

                              dorośli nie życzyli sobie jej towarzystwa, do czego mieli pełne prawo. Prawo
                              jednej dziesięciolatki do spędzenia wieczoru tak, jak ona chce, nie może być
                              przedkładane na prawo kilku dorosłych osób do czucia się swobodnie.


                              Dorośli mają prawo pobyć sami, a towarzystwo dzieci może im przeszkadzać.


                              Czyli mamy tu dwie kolejne ciocie Asie wyganiające dziesięciolatkę spać o 20 bo
                              im przeszkadza. tylko nie wiem w czym, oni pewnie też tego sami nie wiedzą.
                              Przeszkadza im pewnie tak dla zasady, albo czują się poniżeni siedząc z
                              dzieciakiem przy grillu. I w jednym i w drugim przypadku jest to tylko ich
                              problem. Dlaczego więc poszkodowane mają być dzieci? Przecież to nie one mają
                              problem.
                            • 03.09.10, 07:04
                              Oczywiscie ze znamy relacje tylko jednej strony, dokladnie tak jak w przypadku
                              kazdej forumowej dyskusji. I tak jak w przypadku kazdej forumowej dyskusji
                              musimy przyjac ze relacja jest prawdziwa.
                              Owszem mozliwy jest scenariusz, ze rogata dziewczynka ostro zalazla ciotce za skore.
                              Ale rownie prawdopodobny scenariusz jest, ze to ciotka jest z gatunku tych, co
                              wyznaja zasade, ze ryby i dzieci glosu nie maja. I rzeklabym, na podstawie
                              niejednego forumowego watku na temat dziecko na rodzinnej imprezie, dziecko w
                              restauracji , dziecko w tramwaju, itp. ze ten drugi scenariusz jest bardziej
                              prawdopodobny.
                            • 03.09.10, 07:08
                              Zreszta, po co szukac daleko. W tym watku mnostwo takich doroslych sie ujawnilo.
                              Potrzeba dziecka to zachcianka, ladne podziekowanie za goscine, przestrzeganie
                              zasad domu niezaleznie czy te zasady sa do wieku i realnych potrzeb dziecka
                              dostosowane itp.
                        • 02.09.10, 18:26
                          > Moje dzieci też nie zawsze się zgadzają z moimi poglądami, czy sugestiami.
                          > Rozpoczynamy wówczas negocjacje.

                          To bardzo dobrze, że rozpoczynacie. W przypadku tej raperki negocjacji jednak
                          nie było, skoro poszła spać o dwudziestej.
                    • 02.09.10, 10:01
                      No juz samo wymaganie zeby 10latka kladla sie do spania o 20 wiele o cioci mowi
                      i wystarczy zeby zatruc wakacje.
                      Co do spedzania czasu to oczywiscie masz racje, ze to sa tylko i wylacznie moje
                      domysly i nigdzie nie twierdzilam, ze jest inaczej.
                      Jednak mam powody, zeby sadzic, ze moje domysly sa sluszne.


                      > Po wtóre, wybaczcie, ale z piosenki wyłania mi się obraz tylko i
                      > wyłącznie małego i niewychowanego dziecka, które wymaga
                      > natychmiastowej uwagi rodziców.

                      Nigdzie nie twierdze, ze mala jest wychowana. Tyle ze ja nie oczekuje od
                      10letniego dziecka, ze bedzie przestrzegac kindersztuby jak 30 latek.

                      > Po trzecie, gdyby moje dziecko w stosunku do kogokolwiek z dorosłych
                      > użyło sformułowania "suka", to gwarantuję, że z kurami chodziłoby
                      > spać przez rok. A ja intensywnie zastanawiałabym się, jak przeprosić
                      > ciocię, bo chciałam uprzejmie zauważyć, że swoim "wyczynem" dzieciak
                      > przypuszczalnie zasiał ferment w całej rodzinie.

                      Nie mamy powodu sadzic ze mala za swoj wyczyn kary nie poniesie. Ale zeby ukarac
                      to trzeba poznac wszyzdarstkie okolicznosci. Przymus chodzenia spania o 20 to
                      dla mnie okolicznosc lagodzaca.
                      Ty jako 10 latka nie zrobilas niczego takiego?
                      Ja w tym wieku mialam sporo na sumieniu, obrywalam a potem zdarzalo sie zrobic
                      jeszcze lepszy numer. I dzis wcale z niektorych rzeczy nie jestem dumna i gdy
                      moje dzieci w wieku 10 lat cos nabroja to i kare poniosa sluszna. Ale nie bede z
                      tego dramatu robic bo wiem, ze kazdy wiek ma swoje prawa. Tutaj tylko przerazone
                      mamuski, ktore nigdy niczego nie przeskrobaly zawsze grzeczne i slepo wierzace w
                      nieomylnosc doroslych.
                    • 02.09.10, 10:54
                      piegowata9 napisała:
                      > Po trzecie, gdyby moje dziecko w stosunku do kogokolwiek z dorosłych
                      > użyło sformułowania "suka", to gwarantuję, że z kurami chodziłoby
                      > spać przez rok.
                      _____________
                      A potem by uzyla tych na Q, do ciebie, jakby tylko dorosla. Ale chyba nie wsluchiwalas sie w slowa. Dziecko nie
                      UZYLO tego slowa, mowi jedynie, co pomyslalo. Nie mozemy kontrolowac mysli, szczegolnie w gniewie. Slow uzyla
                      grzecznych, czyli "dobrze, ciociu".
                      • 02.09.10, 13:53
                        >Ale chyba nie wsluchiwalas sie w slowa. Dziecko nie UZYLO tego slowa, mowi jedynie, co pomyslalo.

                        Nieco pokrętną logiką się posługujesz. Dziecko powiedziało, co pomyślało o konkretnej osobie. A
                        pomyślało: suka i publicznie to wyartykułowało. Czyli użyło w stosunku do kogoś lub o kimś. Dla mnie
                        naganne.
                • 02.09.10, 19:30
                  Czy Ty sie dobrze czujesz?

                  Ta dziesieciolatka byla w obcym, nieznanym kraju, zapewne bez z najomosci
                  jezyka, bez kolezanek, z ktorymi moglaby porozmawiac i z nimi znalezc ciekawe
                  zajecia. Dziecko, im jest starsze, tym wiecej sie nudzi w otoczeniu, ktorego
                  nie zna i nie rozumie(bariera jezykowa), zwlaszcza na wczasach u starej
                  zrzedliwej ciotki.
                  W takim wypadku zadaniem gospodarzy jest znalesc ciekawe zajecie, co jak
                  najbardziej jest mozliwe przy minimalnym wysilku.
    • 02.09.10, 08:08
      > Się odwdzięczyła. Brak słów na takie coś.
      __________
      A miala w pas sie klaniac i raczki cioci calowac, bo zechciala
      siostrzenice z biednej Polski na wakacje do Holandii zaprosic. Mnie sie
      bardzo spodobala postawa knabrnej dziewczynki, widac, ze ma charakter i
      ofiara niczyja nie bedzie. Do tego ma talent i pasje. Ciesze sie, ze
      dorasta takie rogate pokolenie kobiet, ktore juz nie beda grzeczne i
      posluszne, i wyrosna z nich kobiety znajace swoja wartosc i swoje prawa.
      W sumie sie nie dziwie, ze wiekszosc emam w tym watku sie oburza, mimo,
      ze kazda sie deklaruje jako zwolenniczka rowno uprawnienia plci. Ciekawe,
      czy gdyby to byl chlopczyk, jakie byloby zdanie emam?
      • 02.09.10, 10:03
        > A miala w pas sie klaniac i raczki cioci calowac, bo zechciala
        > siostrzenice z biednej Polski na wakacje do Holandii zaprosic.

        No to nie wiesz, że tak? Przecież dziesięciolatka nie ma prawa mieć własnego
        zdania, nie ma prawa głosu, a jedyne prawo wyboru ma w ubikacji, czy podcierać
        od przodu do tyłu, czy też może w drugą stronę smile Dlatego też powinna być
        wdzięczna, ładnie podziękować za gościnę i udawać, że fajnie było. To co
        dziesięciolatka naprawdę myśli i czuje, nie ma znaczenia. Najważniejsze przecież
        jest, żeby Jaśnie Państwo Dorośli broń Boże nie poczuli się urażeni, a rodzice
        nie musieli się wstydzić za niewychowaną smarkulę. A tu taki niefart smile Trafiła
        się taka, która nie czeka, aż ktoś łaskawie raczy jej pozwolić się wypowiedzieć,
        tylko sama sobie dała takie prawo i zrobiła to w wyjątkowo oryginalny sposób.
        Zwolenniczkom starych metod wychowawczych puszczają więc zwieracze, bo oto wali
        się ich autorytet, który niby powinni mieć z definicji jako dorośli. A ja się
        cieszę, że są takie małolaty jak MC Mała i niech będzie ich jak najwięcej smile
        • 02.09.10, 13:18
          duch_mariana napisał:
          > Zwolenniczkom starych metod wychowawczych puszczają więc zwieracze, bo oto wali
          > się ich autorytet, który niby powinni mieć z definicji jako dorośli. A ja się
          > cieszę, że są takie małolaty jak MC Mała i niech będzie ich jak najwięcej smile

          tak, ciesz się, niech dzieci nie znają żadnych zasad, żadnej kultury - wszak to
          ogranicza ich zdolności poznawcze i wolność osobistą. Dorośli niech się staną
          podnóżkami, które służą do zaspokajania zachcianek, i bron boże nie ingerują w
          święte prawo do odrębności.

          strach się będzie po ulicach poruszać jak takie pokolenie dorośnie, ale co tam.
          Najważniejsze żeby nie ograniczać.
          • 02.09.10, 18:39
            No nie przesadzaj. Odróżnij zasady od czepiania się o pierdoły. To o czym ona
            śpiewa to jest właśnie upierdliwe czepianie się o pierdoły. Jak chciała
            siedzieć, to nic nie stało na przeszkodzie, żeby sobie siedziała. Ale ciocia
            koniecznie musiała małolatę utemperować, niech zna swoje miejsce. Opis sytuacji
            świetnie mi pasuje do osób bardzo zasadniczych, dla których ich zasady są święte
            i tak ma być a nie inaczej. To są osoby, których ja organicznie nie trawię. Ja
            mam śmiertelnie na mnie obrażoną daleką ciocię. Poszło o to, że jakieś 10 lat
            temu zaprosiła mnie z dziewczyną, po czym pościeliła nam w osobnych pokojach.
            Oboje byliśmy dorośli. My chcieliśmy razem, a ciocia na to, że po ślubie owszem,
            a dopóki ślubu nie ma, to i wspólnego łóżka u niej też nie ma. Wspólne łózko się
            znalazło w gospodarstwie agroturystycznym kilka domów dalej. Pobyt wspominam
            bardzo miło. Ciocia obrażona do dziś. Zrozum, że z takimi ludźmi ciężko jest się
            zgodzić pod jednym dachem. Wiem jak jest i dlatego popieram tę małolatę.
      • 02.09.10, 10:08
        brrr...biedne dziecko...dorosli, ktorzy na to pozwlaja (nawet tem kolo na zdjeciu, moze brat, kuzyn?) to niestety
        nie namadrzejsci ludzie.
    • 02.09.10, 10:25
      pisze dziecko przeciez ze terror byl ogolny u cioci
      ten gatunek to nie post na forum emama zeby wszystko opisac
      wiem ze nie jestem u siebie i tak tez sie czuje

      pretensje do dziewczynki ze zachwtu nie czula

      ta 20 godzina to jakis kosmos
      moje dziecko i wiem ze kilka tutejszych forumowych tez wink
      przy grilach i ogniskach biega az nie padnie
      nie gorszy mnie
      o 20 spac i rąsie w małdrzyk na podolku to typ postawy wobec dzieci ktora determinuje cala mase innych nakazow i
      zakazow
      --
      "
    • 02.09.10, 10:41
      Ee, ja tam poza słowem na "S" nic tu złego nie widzę - wręcz przeciwnie, dziewczyna mówi co myśli i nie uważam,
      żeby robiła tym komuś krzywdę - tylko to jedno słowo mogła sobie darować, bo jest chamskie.
    • 02.09.10, 14:15
      Tak oczywiście, dobrze, że "umie wyartykułować co czuje", "nie boi się mówić co
      myśli" i "jest silną odważną kobietą". Niewesoło się zrobi tym silnym i
      odważnym, gdy zaczną się stykać w mniej lub bardziej dorosłym życiu z równie
      "silnymi i odważnymi". I nagle okaże się, że bycie nazwaną "suką" bez większego
      powodu to jednak przykra sprawa, i może jednak założenie, że pewnych rzeczy się
      nie robi i nie mówi, nawet jeśli się o nich myśli, nie jest wcale takie głupie.
    • 02.09.10, 17:12
      Sa rozni rodzice i rozne poglady, wiele bylo mozliwosci na rozwiazanie sytuacji a wyszedl chyba najgorszy z
      mozliwych. W moim mniemaniu "ciocia" miala prawo egzekwowac regoly swojego domu, "raperka" miala
      prawo sie z nimi nie zgadzac, miala prawo byc niezadowolona i swoje uczucia wyrazic. Jako rodzice uczymy
      zyc nasze dzieci w spoleczenstwie gdzie nie zawsze jest tak jakbysmy chcieli, gdzie sa inne zasady i inne
      regoly. Jedne dzieci chodza spac o 20 a inne nie - ich i ich rodzicow sprawa, kazdy ma wolnosc w tym
      wzgledzie i nie mozna w zaden racionalny sposob ustalic co lepsze a jednak mam wrazenie, ze wiekszosc
      zgodzi sie co do tego, ze nikt nikogo nie moze obrazac - nigdy. Wiadomo, ze ciocia mogla nie zapraszac,
      dziewczynka mogla do "takiej" cioci nie jechac, rodzice mogli sie na ten wyjazd nie zgodzic znajac obie i ich
      poglady, stalo sie jednak inaczej i w sumie dobrze bo mozna bylo pogadac, mozna bylo w swoich pogladac
      isc krok dalej, poznac sie i cieszyc z przebywania z "innym" czlowiekiem... ale to trzeba miec tez wymagania
      do siebie a nie tylko do innych.
      Mi by bylo wstyd miec w dorobku dzielo w ktory obrazam kogos bo smial miec wlasne poglady.
      • 02.09.10, 17:53
        > Mi by bylo wstyd miec w dorobku dzielo w ktory obrazam kogos bo smial miec wlas
        > ne poglady.

        No wstyd taki ze tylko sie pod ziemie zapasc na zawsze.
        Oj Zuzanka a ty co masz w swoim dorobku z lat szczeniecych? Z pewnoscia
        wylacznie chwalebne uczynki i sukcesy towarzysko-salonowe, co?
        • 02.09.10, 18:50
          Nie bardzo rozumiem - czy twoim zdaniem obrazanie innych nie jest powodem do wstydu? Moze sie zle
          wyrazilam w zacytowanym zdaniu - uscislajac- mozna kogos obrazic na forum rodzinnym i na nim sie
          osmieszyc a mozna tak jak w tym przypadku osmieszyc sie z rozmachem. Moim zdaniem sama dziewczynka
          chyba winna tu najmniej, 10 latke rodzice powinni juz zdazyc nauczyc ze sa cywilizowane sposoby
          wyrazania wlasnych emocji, moze ja ktos obraza skoro dla niej to normalne - nie mam pojecia. Ja chyba
          bym miala zal do rodziny, ze nikt ze mna nie pogadal, nikt nie wytlumaczyl i dali mi sie z czyms takim
          wypuscic. Co do mnie to chyba nie wybierala bym "zapadania sie pod ziemie" a raczej odspiewanie
          przeprosin...
          • 02.09.10, 18:58
            bardzo dobrze gdasz. Wszystkie ciocie z ciebie sa zapewne zadowolone. Kindersztuba ruleez, grzeczna
            jestes dziewczynhka.
            Ale gwiazda nigdy nie bedziesz, a MC mala i owszem.
          • 02.09.10, 19:02
            > Ja chyba bym miala zal do rodziny, ze nikt ze mna nie pogadal, nikt nie
            wytlumaczyl i dali mi sie z
            > czyms takim wypuscic

            Skąd wiesz, że z nią nie pogadali? Może pogadali, ale uznali, że Mała fochy
            strzela i jej się w dupie poprzewracało? Zauważyłem, że dorośli najczęściej
            wierzą innym dorosłym i przyjmują ich punkt widzenia tak "z automatu". Dzieci w
            takich sytuacjach mają bardzo ciężko przeforsować swoje zdanie, lub w ogóle
            wypowiedzieć się, bo mają przeciw sobie kilku dorosłych.
            • 02.09.10, 19:34
              Moze macie racje... Nie kumam sytuacji. Ja swoja wlasna czterolatke traktuje jak czowieka, daje jej prawo
              glosu i szacunku - wymagam jednoczesnie by traktowala tak innych. Bije sie w klate, ze faktycznie moga
              byc rodziny gdzie wysluchanie wymusza sie "niegrzecznoscia" - tu lamaniem zasad. Obawiam sie jednak, ze
              lamanie zasad na dluzsza mete moze byc zawodne, wytraca argumenty z reki. Ja osobiscie wierze, ze
              dziewczynka moze zostac artystka i moze wtedy "jechac na lamaniu zasad" - stanie sie wtedy kolejnym
              jarmarcznym dziwolagiem a moze takze byc artystka wolna i prawdziwa - nie stanie sie to jednak dopuki
              nie uzna wolnosci innych.
              • 02.09.10, 19:59
                > Moze macie racje... Nie kumam sytuacji. Ja swoja wlasna czterolatke traktuje ja
                > k czowieka, daje jej prawo
                > glosu i szacunku - wymagam jednoczesnie by traktowala tak innych.

                No i to jest w porządku podejście do sprawy. A ja często jestem świadkiem
                sytuacji, gdy dziecko próbuje przedstawić swoje argumenty, ale zanim zdąży
                dokończyć jedno zdanie, od razu pada sakramentalne "bez dyskusji!" czy coś w tym
                stylu. Nie tak wyobrażam sobie rozmowę z dzieckiem. To znaczy ja w ten sposób
                nie rozmawiam, ale nie każdy przecież musi tak samo. Tylko niech się potem nie
                dziwi.
              • 03.09.10, 06:56
                Dziewczyno, nie wymagaj od 10latki tego czego sie wymaga od 30latka. 10 latka
                zgodnie z prawem wieku jeszcze dlugo bedzie lamac jakies zasady. I tak musi byc.
                Co nie znaczy oczywiscie, ze rodzice za kazdy wybryk powinni po glowce poglaskac.
                Powtarzam pytanie do swiecie oburzonych mam: czy zawsze jako dzieci wyrazalyscie
                emocje w jedyny sluszny sposob? Nigdy nikogo nie obrazilyscie, nie urazilyscie
                itp.? Czy jako doroslym juz kobietom nie zdarzylo sie wam ulec emocjom i palnac
                cos? Byl tu niedawno watek, w ktorym mamy dumnie opisywaly jakimi domowymi
                sprzetami domowymi rzucaja, komu przylozyly, czym w kogo rzucily w przyplywie
                zlosci. A tu wielkie oburzenie na 10 letnia dziewczynke, ze nie potrafi wyrazac
                zlosci, nie potrafi sobie wynegocjowac czegos w cywilizowany sposob.
                • 03.09.10, 08:21
                  To ja już nic nie rozumiem... tongue_out
                  To w końcu jak: zachwycamy się, czy ganimy arcydzieło dziesięciolatki??? Jest niebanalnie kreatywna,
                  czy "nie potrafi wyrażać złości, nie potrafi sobie wynegocjować czegoś w cywilizowany sposób"?
                  Mówiąc wprost: zachowała się w sposób właściwy i jest to powód do dumy, czy też wręcz przeciwnie
                  jest to wybryk dziesięcioletniego dziecka, który powinien być przyczynkiem do refleksji?
                  • 03.09.10, 08:31
                    piegowata9 napisała:

                    > To ja już nic nie rozumiem... tongue_out
                    > To w końcu jak: zachwycamy się, czy ganimy arcydzieło dziesięciolatki???
                    ________---
                    A sama bez podpowiedzi to jak, zachwycasz sie czy ganisz?
                    • 03.09.10, 08:36
                      Zaspokoisz ciekawość czytając moje wcześniejsze wypowiedzi wink
                      • 03.09.10, 09:36
                        Wiec jak przeczytasz wszystkie wypowiedzi, to tez uzyskasz odpowiedz na swoje pytanie. Al b o zrob sonde.
                  • 03.09.10, 08:43
                    No wiesz, kreatywnosci trudno jej odmowic. Nawet jesli uwazasz ja za
                    niewychowana i krnobrna dziewuche musisz przyznac, ze jest to dosc nietuzinkowy
                    jak na 10letnie dziecko sposob wyrazenia wlasnego niezadowolenia.
                    Ja bylabym zadowolona gdyby moje dziecko w tym wieku wybralo taki sposob, zeby
                    wyrazac swoj stosunek do otoczenia. Co nie znaczy, ze przelknelabym wszystko
                    bezkrytycznie. Dziewczynka uzyla w stosunku do ciotki wulgarnego slowa i u mnie
                    to by plazem nie przeszlo i musialaby przeprosic ale tylko za to wulgarne
                    okreslenie a nie za to jak sie czula w domu ciotki. Nie wiem jaka bym dala kare
                    alle raczej symboliczna wlasnie ze wzgledu na to ze juz sam pobyt u cioci do
                    przyjemnych sie nie zaliczal.
                    • 03.09.10, 09:34
                      Nie uzyla wulgarnego slowa w stosunku do ciotki. W utworze artystycznem opowiedziala o tym, jak sie czula
                      i co pomyslala. Naprawde nie widzisz roznicy?
                      • 03.09.10, 13:28
                        Widze roznice ale mimo wszystko zachecilabym dziecko do glebszych poszukiwan
                        leksykalnych w dalszej tworczosci i szukala niewulgarnych synonimow.
                        Ucze swoje dzieci, zeby nie stosowaly wulgaryzmow.
                    • 03.09.10, 11:51
                      Jeszcze trochę podyskutujemy i radośnie ogłoszę światu, że mam swoje zdanie, ale się z nim nie
                      zgadzam wink...


                      .... żeby jednak nie było, że się za łatwo poddaję smile:
                      1. kreatywności jej nie odmawiam. Ale, że sceptyczna jestem, to nie wiem, na ile to jest jej
                      autorska twórczość, a na ile wspomagana np. przez miłego, młodego i domyślam się, że twórczego
                      rapera, który jej towarzyszył.
                      2. zgoda, niech i moje dzieci, jeśli odczują taką potrzebę, wyrażają swój sprzeciw w artystyczne
                      sposoby. Byle cenzuralny.
                      3. jeśli chodzi o przebieg wakacji i postawę ciotki Asi, nad głową której przetoczył się nalot
                      dywanowy, to w tym przypadku jestem już bardzo sceptyczna. Relację z wakacji znamy tylko z
                      jednej, w dodatku mocno subiektywnej strony. Tymczasem mogłoby się okazać, że postawa
                      dziewczynki daleka była od ogólnie akceptowalnych i zachowanie ciotki miało charakter
                      wychowawczo-represyjny. To takie moje gdybanie. Bo nie znamy ani stanowiska cioci, ani nie
                      miałyśmy przyjemności w realu poobcować z młodą artystką.
                      • 03.09.10, 13:22
                        > 2. zgoda, niech i moje dzieci, jeśli odczują taką potrzebę, wyrażają swój sprze
                        > ciw w artystyczne
                        > sposoby. Byle cenzuralny.

                        A jesii wyraza w niecenzuralny to co?
                        Wracam do mojego pytania: czy ty zawsze i wszedzie sie wyrazalas cenzuralnie?

                        Relację z wakacji zn
                        > amy tylko z
                        > jednej, w dodatku mocno subiektywnej strony.

                        Ty tez znasz ja tylko z jednej strony a jednak niie przeszkodzilo ci to
                        dziewczynki od czci i wiary odsadzic.
                        Rownie dobrze chodzenie spac z kurami to mogla byc zelazna zasada w domu cioci i
                        nawet niniejszy watek potwierdza, ze nie jest to takie oderwane od
                        rzeczywistosci jak sie tobie wydaje.
                      • 03.09.10, 13:41
                        I dlaczego zakladasz, ze relacja cioci bylaby obiektywna?
                        Znow ta wiara w nieomylnosc doroslych, nawet tych ktorych sie nie zna osobiscie.
                        • 03.09.10, 14:07
                          Ok, spróbuję odpowiedzieć hurtem.

                          1. Tak, z ręką na sercu mogę zapewnić, że w tym wieku nie przeklinałam. A już z całą pewnością nie
                          w ten sposób. Do "kurde" się przyznaję. Co więcej, o ile pamiętam moje koleżanki rówieśniczki
                          również nie posługiwały się biegle wulgaryzmami. Do dziś zresztą ich nie nadużywam. Moje dzieci
                          także (żeby nie było, że jestem naiwna - w myśli dziecka nie wnikam). Może przykład idzie z góry...
                          Takie to dziwne???

                          2. Nie rozumiem, co wątek potwierdza? To, że kilka osób uznało, że w domu cioci panowały żelazne
                          zasady ma być dowodem na to, że tak faktycznie jest? To wyłącznie mniemanologia stosowana. Co
                          więcej, nieśmiało podkreślę, że w ocenie postawy dziecka opieram się wyłącznie na materiale,
                          którym dysponuję, a więc zaprezentowanym i rozpowszechnionym dziele. Te kwestie, których nie
                          akceptuję w wykonaniu dziesięciolatki już opisałam i nie będę się powtarzać. Wszędzie tam, gdzie
                          snułam wizję odbiegającą od prezentowanego w tym wątku schematu "zła ciocia - biedna
                          dziewczynka" pisałam, że jest to jedynie gdybanie.

                          3. Nie zakładam, że relacja cioci byłaby obiektywna. Zakładam, że na podstawie relacji OBU stron z
                          powodzeniem mogę wyrobić sobie zdanie. W miarę wyważone. Nigdzie nie pisałam, że relacja cioci
                          jest jedynie słuszną. Nie wprowadzaj nadinterpretacji, bo nie tylko nie wierzę "ślepo w nieomylność
                          dorosłych, nawet tych których się nie zna się osobiście", ale wręcz pisałam, że nie znamy ani cioci,
                          ani dziecka. A to, co zaprezentowała w sieci może skłaniać do wniosku, że wcale nie musi być
                          grzecznym, potulnym, słodkim i niesprawiającym żadnych problemów dzieckiem.
                          Wiem, takich nie ma. Ale i Ty wiesz, że są dzieci grzeczne i grzeczniejsze. Chętnie dowiedziałabym
                          się, do której z grup ciocia po wakacjach zaliczyłaby dziesięciolatkę.
                          • 03.09.10, 15:36
                            Ja w tym wieku tez nie przeklinalam. Zaczelam duzo duzo pozniej i to bardzo
                            umiarkowanie. U mnie w domu przeklinania nie bylo wiec ja rowniez moglabym
                            uznac, ze przyklad idzie z gory gdyby nie to, ze wraz ze mna wychowywal sie
                            brat, ktory nie stronil od wulgaryzmow, za co obrywal od rodzicow a ja z reka
                            na sercu musze sie przyznac, ze sama robilam mnostwo innych rzeczy nie tylko nie
                            wzorujac sie na rodzicach lecz wrecz lamiac ich zakazy. Zarowno ja jak i brat
                            wyroslismy juz z tego juz dawno. Nie zawsze od samego poczatku dzieci czerpia
                            przyklad z rodzicow. U niektorych efekty dzialan rodzicielskich ujawniaja sie
                            wczesniej u innych dopiero po latach konsekwentnego kladzenia do glowy i nie ma
                            w tym zadnej patologii chyba. Nie bede na pewno bic na alarm jesli ktores z
                            moich dzieci uzyje wulgaryzmu i cos przeskrobie mimo zakazu.

                            Watek pokazuje, ze sporo osob uznalo za normalke kladzenie do lozka 10 latki o
                            godzinie 20 w wakacje. Wiele osob uwaza, ze potrzeby dziecka to sa tylko
                            zachcianki i z pewnoscia sa mniej wazne niz potrzeby doroslych. Na tej
                            podstawie i nie tylko bo rowniez na podstawie wlasnych doswiadczen moge uznac,
                            ze scenariusz w ktorym ciocia poddaje dziecko rezimowi jest bardziej
                            prawdopodobny lub przynajmniej rownie prawdopodobny jak ten, w ktorym rezim
                            zostaje zaprowadzony jako kara za jakies wczesniejsze przewinki.


                            Zakładam, że na podstawie
                            > relacji OBU stron z
                            > powodzeniem mogę wyrobić sobie zdanie. W miarę wyważone

                            Ale ty juz sobie przeciez wyrobilas zdanie na temat tej dziewczynki na podstawie
                            tylko i wylacznie wrazenia, ktore na tobie zrobilo jej wystapienie wiec moze
                            darujmy sobie gadki o wywazonej ocenie, o znajomosci faktow, osob itp ?
                            • 03.09.10, 20:40
                              > Ale ty juz sobie przeciez wyrobilas zdanie na temat tej dziewczynki na podstawie
                              > tylko i wylacznie wrazenia, ktore na tobie zrobilo jej wystapienie wiec moze
                              > darujmy sobie gadki o wywazonej ocenie, o znajomosci faktow, osob itp ?


                              Oj, mam wrażenie, że zaczynają Ci puszczać nerwy (lub argumenty zostały wyczerpane), więc czas
                              chyba zakończyć dyskusję. Ja nie przekonałam Ciebie, Ty mnie. Ok, to rozumiem.

                              Mam jednak niewesołą refleksję: jeśli w zacytowany powyżej sposób kończysz dyskusję np. z
                              własnymi dziećmi, to nie chcę Cię martwić: część głoszonych tu przez Ciebie teorii bierze w łeb...
                              Jeśli chodzi o mnie: EOT. Daruj sobie dalsze gadki.
                              • 03.09.10, 22:22
                                Oj Piegowata jesli komus nerwy puszczaj to raczej nie mniebig_grin
                                Czyzby tak bardzo cie zabolalo, ze wytknelam niekonsekwencje?
                                Przeciez to ty piszesz, ze do wywazonej oceny potrzebny ci pelen obraz. A pare
                                postow wyzej juz osadzilas dziewczyne i jakos pelnego obrazu i wszystkich faktow
                                do tego nie potrzebowalas.
                                Ja natomiast nie kryje, ze moja opinia opiera sie tylko i wylacznie na zalozeniu
                                ze okrojona relacja jest prawdziwa. Zawsze i we wszystkich dyskusjach, w ktorych
                                zdarza mi sie brac udzial na forum trzymam sie zasady domniemania prawdziwosci
                                relacji bo wiem, ze wersji drugiej strony i tak nigdy nie poznam.
                                Nie zamierzalam konczyc dyskusji w tym miejscu wiec nie wiem, dlaczego cie te
                                niewesole refleksje naszly? To ty sie wycofujesz rakiem, obracajac kota ogonem.
                                I wciagasz w to zupelnie niepotrzebnie moje dzieci. Nie rozumiem co one maja z
                                tym wszystkim wspolnego. W kazdym razie odbieram to jako czule pozegnanie,
                                tradycyjne, pelne bezsilnosci "współczuję twoim dziecią" tylko przyodziane w
                                elegantsze szatki.
                                Wiecej gadek zgodnie z zyczeniem nie bedzie.
                • 03.09.10, 10:12
                  Kiedy miałam 10 lat (dokładnie 10,5) spędzałam wakacje z niezbyt lubianą ciotką
                  i dużo starszą siostrą cioteczną, dla której byłam tylko pętającą się pod nogami
                  smarkulą. Czułam się nienajlepiej, ciotka była przesadnie surowa, traktowała
                  mnie często jak popychadło i ewidentnie niesprawiedliwie w stosunku do swojej
                  córki. Potem miał miejsce jeden incydent, który już stanowczo przepełnił czarę
                  goryczy.
                  Pamiętam jak dziś, że zgodnie z życzeniem cioci-polonistki zasiadłam napisać
                  list do rodziców. I napisałam, niczego nie zatajając... Z tego co się orientuję
                  to mam zaraz po otrzymaniu zadzwoniła postawić ciotkę do pionu, a gdy tylko była
                  taka możliwość tata przyjechał mnie zabrać. The end.
    • 02.09.10, 18:04
      mialam taka ciotke co do rodzinki i znajomych picu picu - fajna mila uprzejma,
      wysylali mnie do niej czasami na kilka dni - sadzala mnie przed telewizorem,
      darla ryja caly czas, jak cos stlukla to byla moja wina,
      ahh jaka obraza wsrod rodziny i znajomych byla jak sobie pozwolilam wyrazic ze
      ciotka to jedza - dopiero sie przekonali jak im moj brat naoopowiadal jak
      wyglada jego pobyt u niej...

      --
      http://images.cafepress.com/image/22999090_100x100.jpg
      • 02.09.10, 18:13
        Ja, nie dosc ze ciotki, to jeszcze babke mialam jedze. Toz to potwor jest nie
        babcia i wszyscy w rodzinie zbulwersowani, ze od 15 lat z ta baba nie gadam i
        malo mnie ona obchodzi, a slowo "babcia" nie przejdzie mi przez gardlo.
    • 02.09.10, 18:12
      Do wszystkich zachwyconych kreatywnością dziesięciolatki: wyobraźcie sobie sytuację, gdy to WASZE
      dziecko w ramach protest songu na wprowadzone przez Was zasady popełnia dzieło, w którym śpiewa
      radośnie: "tak mamusiu (a myślę: suka)". W tej sytuacji też przyjęłybyście to arcydzieło z radością,
      dumnie publikując w necie i chwaląc na prawo i lewo pomysłowość i poczucie wolności własnej
      pociechy??? Wybaczcie, ale mam spore wątpliwości....
    • 02.09.10, 18:25
      LOL!

      Dorosli wpieprzali zapewne grillowanego steka czy inne soczyste miesidlo, a
      dziecku dali moze pajde chleba na kolacje z szyncyna czy serem i poslali w
      diably. Tez bym sie wsciekla.

      Moj szesciolatek nie kladzie sie o 20 do lozka, jeszcze do tego w sezonie
      wakacyjnym. Obiady i kolacje jemy wspolnie, niezaleznie w jakim wieku sa
      uczestnicy i niezaleznie czy kolacja byla robiona w kuchni czy w ogrodzie. W
      piwnicy czy pokoju zwyklam zamykac tylko psy, dzieciaki zostwaiam w spokoju.
    • 02.09.10, 19:49
      Wysluchalam jeszce raz i szczerze mowiac, nie rozumiem, w czym problem. Oprocz
      suki nie widze tu nic niestosownego, a i owa suka jest bardziej
      cytatem z mysli dziewczynki ty wprost rzucona obelga - ty suko.

      Straszny tu coponiektorzy maja duposcisk.
      --
      It is foolish to tear one's hair in grief, as though sorrow would be made less
      by baldness.
      ~ Cicero
    • 03.09.10, 10:04
      Przede wszystkim kazałabym uroczemu dziewczątku, co to "zawsze z podniesioną
      gardą" napisać co najmniej 100 razy, że wychodzi się "DO ogródka" big_grin

      IMHO artystycznie to jest b. słabe, ale ta estetyka ogólnie do mnie nie
      przemawia; zresztą w tym wieku zdarzyło mi pisywać głupawe wiersze i
      kiepściutkie opowiadania, całe szczęście, że internetu wtedy nie było wink

      No i życie epitetu "suka" - niedopuszczalne, nie tylko wobec dorosłego, jak ktoś
      wyżej napisał, wobec kogokolwiek. A skoro publicznie użyła go wobec cioci, to
      pewnie w ogóle ma problem z szafowaniem ostrymi słowami, szkoda, bo nadużywane
      tracą moc, jaką mają w wyjątkowych sytuacjach.

      --
      "(...) jeżeli pan uważa, że filozofia jest przyznaniem się do niewiedzy, to
      naturalnie moje wiersze robią się coraz bardziej filozoficzne"
      Czesław Miłosz
      • 03.09.10, 10:34
        beznickova napisała:

        > Przede wszystkim kazałabym uroczemu dziewczątku, co to "zawsze z podniesioną
        > gardą" napisać co najmniej 100 razy, że wychodzi się "DO ogródka" big_grin


        mentalitet malostkowej belfrzycy
        jezeli wobec wlasnych dzieci tez czepiasz sie slowek zamiast skupic na problemie
        to jak mniemam kiedy zaczna myslec wlasna glowa nie bedziesz z nimi miala wiele do pogadania


        A skoro publicznie użyła go wobec cioci, to
        pewnie w ogóle ma problem z szafowaniem ostrymi słowami, szkoda, bo nadużywane
        tracą moc, jaką mają w wyjątkowych sytuacjach.


        nie wobec
        a O

        artysci nie raz i nie dwa wyrazaja sie tak a nie inaczej
        u takiej mlodej zdolnej maslowskiej suka to male piwo
        chylinska tez na wiele sobie pozwala a nikt jej nie cenzuruje
        uznany w swiecie autorytet holdys okreslil kolegow po fachow mianem zdemoralizowanych ch u jow
        kazik nie zdolam cytowac ile razy i o kim w swoich utworach
        ze swiezych przychodzi mi do glowy zulawski i jego mala ku rewka o bylej kochance

        ta suka przy obecnym trendzie wulgaryzacji jezyka nie tylko potocznego
        to taka wlasnia malutka jest
        dziesiecioletnia smile

        no ale dziewczynki musza byc grzeczne i milutkie
        nie zloszcza sie bo to pieknosci szkodzi
        i slowek nie uzywaja
        bo im nie uchodzi
        --
        "
        • 03.09.10, 11:40
          > mentalitet malostkowej belfrzycy
          > jezeli wobec wlasnych dzieci tez czepiasz sie slowek zamiast skupic na problemi
          > e
          > to jak mniemam kiedy zaczna myslec wlasna glowa nie bedziesz z nimi miala wiele
          > do pogadania

          Ależ ja nie mam dzieci. Jak Boga kocham, ani jednego smile (Tylko błagam, nie każ
          mi odpowiadać na pytanie, co w takim razie robię na forum emama wink) Aha, emotkę
          "big_grin" (swoją drogą strasznie wyglądają te kolorowe buźki) wrzuciłam na koniec
          zdania nie dla ozdoby bynajmniej.


          > nie wobec
          > a O

          Racja, mój błąd, niniejszym się kajam. Acz jeśli - zgodnie z intencją autorki,
          jak wynika z tekstu - ciocia kiedyś ten rap usłyszy, to można powiedzieć, że
          wobec, nie znam się, ale taka chyba jest intencja "dissa'? smile

          > artysci nie raz i nie dwa wyrazaja sie tak a nie inaczej
          > u takiej mlodej zdolnej maslowskiej suka to male piwo
          > chylinska tez na wiele sobie pozwala a nikt jej nie cenzuruje
          > uznany w swiecie autorytet holdys okreslil kolegow po fachow mianem zdemoralizo
          > wanych ch u jow
          > kazik nie zdolam cytowac ile razy i o kim w swoich utworach
          > ze swiezych przychodzi mi do glowy zulawski i jego mala ku rewka o bylej kochan
          > ce

          No i? Masłowska (Kazik takoż) to trochę inna liga, dla mnie przynajmniej, a
          język jej bohaterów to niekoniecznie jej język, nie słyszałam, żeby jako
          *Masłowska* określiła kogoś mianem "suki". Do reszty przykładów rzecz jasna też
          mogę się odnieść, ale nie o to przecież chodzi: z mojego postu nie wynika, że
          używanie wulgaryzmów samo w sobie jest złe, NADużywanie owszem, bo wtedy ten
          "ch..." i inne użyte w słusznej sprawie (tak, uznaję istnienie takich
          okoliczności, ba, sama wtedy sobie używam) nie mają tej mocy, którą powinny mieć.

          Tyle, naprawdę nie wiem, gdzie wyczytałaś w moim poście to belferskie zgorszenie smile





          --
          "(...) jeżeli pan uważa, że filozofia jest przyznaniem się do niewiedzy, to
          naturalnie moje wiersze robią się coraz bardziej filozoficzne"
          Czesław Miłosz
          • 03.09.10, 11:46
            z mojego postu nie wynika, że
            używanie wulgaryzmów samo w sobie jest złe, NADużywanie owszem,


            w tekscie suka zostala uzyta raz - czyli uzyla, a nie NADuzyla
            i sile ma jak widac ogromna
            bo tu ematki i niematki piane pija juz druga setke postow


            --
            "
            • 03.09.10, 11:57
              Nadużywany dla mnie = użyty bez uzasadnienia. Określenie mianem "suki" opisanej
              w tekście cioci jest moim zdaniem nieuzasadnione, przynajmniej w rzeczonym
              tekście tego uzasadnienia nie znajduję. Zresztą tego akurat epitetu w ogóle nie
              lubię i nie używam, co innego poczciwy "ch...", ale tu już wchodzimy na obszar
              osobistych upodobań wink


              > i sile ma jak widac ogromna

              Bez przesady, nie wnioskowałabym o artystycznej czy moralnej (a taką miałam na
              myśli w poprzednim poście) sile tekstu na podstawie popularności wątku
              poświęconemu temuż na emamie.

              --
              "(...) jeżeli pan uważa, że filozofia jest przyznaniem się do niewiedzy, to
              naturalnie moje wiersze robią się coraz bardziej filozoficzne"
              Czesław Miłosz
              • 03.09.10, 12:04
                beznickova napisała:

                > Nadużywany dla mnie = użyty bez uzasadnienia. Określenie mianem "suki" opisanej
                > w tekście cioci jest moim zdaniem nieuzasadnione, przynajmniej w rzeczonym
                > tekście tego uzasadnienia nie znajduję.

                dla ciebie
                a tekst 'artystyczny' z zalozenia obiektywny nie jest
                srodek ekspresji piszacy dobiera w zaleznosci od emocji, jakie mu w duszy graja

                podobnie moglabys z mickiewiczem polezmizowac ze zdrowie przy litwie nie jest uzasadnione
                twoim zdaniem, ktore zreszta specjalnie istotne dla problemu nie jest



                Zresztą tego akurat epitetu w ogóle nie
                > lubię i nie używam, co innego poczciwy "ch...", ale tu już wchodzimy na obszar
                > osobistych upodobań wink

                napisz swoj diss do cioci i zwyzywaj ja od ch..
                wolny internet

                --
                "
                • 03.09.10, 12:22
                  > a tekst 'artystyczny' z zalozenia obiektywny nie jest
                  > srodek ekspresji piszacy dobiera w zaleznosci od emocji, jakie mu w duszy graja

                  A odbiorca ocenia owe środki ekspresji zgodnie z własnymi upodobaniami - co też
                  uczyniłam. Nie rozumiem doprawdy, w czym problem i dlaczego fspułczuje się z
                  tego powodu moim hipotetycznym dziecią wink Zresztą z tym tekstem problem jest
                  taki, że "sztuka" i życie zazębiają się w nim bardzo mocno, a walory
                  "artystyczne" (moim! moim zdaniem!) nijak nie rekompensują niestety wskazanego
                  wcześniej nadużycia. Które moim zdaniem zaszło, zdaniem Moofki nie zaszło -
                  niech każdy pozostanie przy swoim.


                  > napisz swoj diss do cioci i zwyzywaj ja od ch..
                  > wolny internet

                  Nie pisuję dissów, żadna z moich cioć, co więcej wujków także, nie zasłużyła na
                  miano "ch...a", którym nie mam w zwyczaju rzucać ot tak sobie. Myślałam, że to
                  wynika z mojej wypowiedzi, ale skoro nie, to niniejszym podkreślam.


                  --
                  "(...) jeżeli pan uważa, że filozofia jest przyznaniem się do niewiedzy, to
                  naturalnie moje wiersze robią się coraz bardziej filozoficzne"
                  Czesław Miłosz
      • 03.09.10, 11:18
        beznickova napisała:
        zdarzyło mi pisywać głupawe wiersze i
        > kiepściutkie opowiadania, całe szczęście, że internetu wtedy nie było wink
        ___________--
        internet juz jest, ale ty jakos nie ewoluowalaś, niestety sad
        • 03.09.10, 11:41
          Uzasadnij, per favore. Bo na razie odpowiedź nijak się ma do mojego postu.


          --
          "(...) jeżeli pan uważa, że filozofia jest przyznaniem się do niewiedzy, to
          naturalnie moje wiersze robią się coraz bardziej filozoficzne"
          Czesław Miłosz
          • 03.09.10, 12:10
            beznickova napisała:

            > Uzasadnij, per favore. Bo na razie odpowiedź nijak się ma do mojego postu.
            ___________-
            ależ, por favor, uzasadniam:
            bo nadal to, co piszesz, jest cyt.:"glupawe" i "kiepsciutkie" z akcentem na glupawe.


            por favor
            • 03.09.10, 12:25
              To nie jest uzasadnienie, to wciąż jest opinia.


              P.S. Doceniam znajomość hiszpańskiego, ale włoski tyż fajny język, serio serio.

              --
              "(...) jeżeli pan uważa, że filozofia jest przyznaniem się do niewiedzy, to
              naturalnie moje wiersze robią się coraz bardziej filozoficzne"
              Czesław Miłosz
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.