• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

dziwne wesele Dodaj do ulubionych

  • 13.09.10, 12:04
    tak z czystej ciekawości chciałam się dowiedzieć jak to jest zazwyczaj na weselach w warszawie. Bop ja byłam w sobote i jestem bardzo zdziwiona. odrazu mówię że jestem ze wsi i u nas na wselach jest zabawa na calego do godz 5 nad ranem.Muzykanci,zabawa zs stołem wspólne śpiewanie to norma. Na tym weselu bul dj,muzyka różna ale nikoniecznie dobra, zero sto lat czy gorzka wódka,powiedzial tylko teraz gorzko wiec bylo buzi i koniec,przy toascie za mlodych puscił sto lat a jak grupka gosci od młodego odspiewala sto lat to reszta towarzystwa byla lekko zniesmaczona, nie iwem czy wszystkie wesele warszawskie tak wygladaja czy moze ja poprostu baba ze wsi jestem
    Edytor zaawansowany
    • 13.09.10, 12:07
      Na szczęście nie wszystkie wesela wyglądają tak jak u ciebie na wsi. Jak ci się nie podobało to mogłaś wyjść.
      --
      Twój przyjazny zakątek
      • 13.09.10, 12:08
        nie powiedziałam że się nie podobało tylko pytam czy tak wygladają wesela w wawie,
      • 13.09.10, 15:04
        family.cafe napisała:

        > Na szczęście nie wszystkie wesela wyglądają tak jak u ciebie na wsi. Jak ci się
        > nie podobało to mogłaś wyjść.


        Wiejskie wesela 100 razy lepsze niż te miastowe
        • 13.09.10, 16:12
          Miastowe wesela 200 razy lepsze niż te wiejskie.

          Kto da więcej? Która racja jest bardziej mojsza?

          --
          "Kiedy inni mają wobec człowieka oczekiwania, których nie jest sposób zrealizować, musi on na nowo wyznaczyć swoje cele i iść własną drogą. Dzięki temu przynajmniej ktoś będzie zadowolony"
          • 13.09.10, 17:34
            pitahaya1 napisał:

            > Miastowe wesela 200 razy lepsze niż te wiejskie.
            >
            > Kto da więcej? Która racja jest bardziej mojsza?
            >


            Pochodzę z miasta i miastowe wesela nie maja tyle uroku co wiejskie
    • 13.09.10, 12:07
      zapomniałam brak kamery, zabawy oczepinowe byly od poczatku wesela,tort o 22, a o 1 w nocy wiekszośc gosci juz wybywała do domku
      • 13.09.10, 13:01
        villemo41 napisała:
        > a o 1 w nocy wiekszośc gosci juz wybywała do domku

        Ale to ejst charakterystyczne dla wesel, że po oczepinach i torcie część gości się zwija. Do rana zostaje garstka. Część z tej garstki sie bawi, a część czeka na umówiony transport do domu.
        Znam tylko dwa wesela, na których większość została do końca - moje i kuzynki. Obie zapowiedziałyśmy gościom, że zabawa jest przewidziana do 2, może 3 w nocy, więc ci goście, którzy normalnie zwinęliby się o 1, postanowili doczekac do końca, bo wiedzieli, że to niedługo, a nie niewiadomo ile. A moje wesele odbyło się 13 lat temu w mieście, które teraz jest powiatem grodzkim. Więc ani warszawskie, ani nowoczesne.


        --
        Autostrada - asfaltowa droga samochodowa; nie jest ona lepsza od przeciętnej polskiej drogi asfaltowej, natomiast brzydkie reklamy nużą oko i odwracają uwagę kierowcy od drogi.
      • 13.09.10, 14:18
        > zapomniałam brak kamery
        A kamera jest obowiązkowa? U mnie na weselu filmował prywatnie wujek, bo osobiście to lubił. I wiesz ile razy oglądałam ten film? Zero...

        >zabawy oczepinowe byly od poczatku wesela,
        A u mnie wcale nie było, z czego niezmiernie się cieszęsmile

        > o 1 w nocy wiekszośc gosci juz wybywała do domku
        To tak jak u mniesmile Jak widzisz- każdy lubi co innego. Ja jestem z mojego wesela b. zadowolona, goście też nie narzekali.
        --
        "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
        Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
        Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • 13.09.10, 12:08
      Wesela warszawskie łączy jeszcze jedna rzecz - nie zaczynają się wcześniej niz ok. godz. 19-20.
      Nie jestem ze wsi, ale tutejsze planowanie imprezy, tak aby goście aby nie za długo się bawili, to dla mnie śmieszność. Z jedenej strony "postaw się, a zastaw się", z drugiej "byle jak najkrócej".
      • 13.09.10, 12:27
        A serio jesteś w stanie się naprawdę bawić się od, powiedzmy, 16 do 5 rano? Toż nawet zabawy sylwestrowe się później zaczynają. Jeśli tak, to szacun, bo jak dla mnie 5-6 godzin całkowicie wystarcza na obiad, tańce, przemowy, krojenie tortu, rzucanie welonem czy inne tam nieprzesadne czynienie zadość tradycji, a smętne przysypianie o 3 nad ranem nad kolejnym barszczykiem, jakie uskutecznia większość gości, nie ma nic wspólnego z zabawą.
        --
        A robienie rażących byków w dobie dzisiejszych internetowych
        możliwości jest równoznaczne z tygodniowym niemyciem peepki. (q_fla)
        • 13.09.10, 13:46
          Zapewniam Cię, że można bawić się (aktywnie) od 16-tej do 5-tej rano. Moje wesele tyle trwało i ci, którzy zostali, nie spali pod stołami smile Wszystko zależy od "oprawy muzycznej" i żarcia. Jeśli to jest OK, goście nie będą usatysfakcjonowani ledwie 5-6 godzinnym weselem.
    • 13.09.10, 12:11
      Ja bym chciała, żeby wszystkie wesela, na które pójdę wyglądały tak, jak to, na którym właśnie byłaś. Nie znoszę tych durnych zabaw, pijackich śpiewów, a zmuszanie państwa młodych do coraz "głębszego" pocałunku jest obleśne. Panna młoda się rumieni, widać, że jej głupio się lizać przy licznej publiczności, a goście jeszcze "pocałunek był za krótki".
      --
      pieczywo zeby nie obsychalo trzymaj w wiadrze z woda
      a dluga rura z wrotka na kazdym koncu bedzie wspanialym samochodem
      dla węża /moofka/
      • 13.09.10, 12:20
        a zmuszanie państwa młodych do coraz "głębszego" pocałunku jest obleśne. Panna młoda
        > się rumieni, widać, że jej głupio się lizać przy licznej publiczności, a goście
        > jeszcze "pocałunek był za krótki".

        To jeszcze "pół biedy" zdarza się, że do tego typu praktyk zmuszani są również świadkowie, nawet gdy są dla siebie zupełnie obcymi ludźmi.

        --
        www.ma-bimbo.com/user/parrain.php?userId=1967351


        Może ktoś się zalogujebig_grin
        • 13.09.10, 12:26
          takie sprawy to młodzi ustalają z muzykantami przed weselem, nikt nie jest zmuszany do niczego na sile
          • 13.09.10, 12:31
            Ciekawostka. Jak nazwać wywlekanie siłą do zabawy ludzi przez wodzireja?
            --
            http://img.userbars.pl/171/34164.jpg
            "Mężczyźni w czerni są bardziej pazerni / Mężczyzn w bieli nic nie dzieli / Mężczyzn bez ubrań nietrudno jest ubrać / Kobiety w ciąży są gorące..."
          • 13.09.10, 12:33
            Taaa, i stąd potem na forach weselnych tyle wpisów typu "zapowiedziałam, że nie zapłacę, jak zagrają >>Windą do nieba<<, a i tak zagrali."

            --
            A robienie rażących byków w dobie dzisiejszych internetowych
            możliwości jest równoznaczne z tygodniowym niemyciem peepki. (q_fla)
        • 13.09.10, 12:32
          poecia1 napisała:

          > a zmuszanie państwa młodych do coraz "głębszego" pocałunku jest obleśne. Panna
          > młoda
          > > się rumieni, widać, że jej głupio się lizać przy licznej publiczności, a
          > goście
          > > jeszcze "pocałunek był za krótki".
          >
          > To jeszcze "pół biedy" zdarza się, że do tego typu praktyk zmuszani są również
          > świadkowie, nawet gdy są dla siebie zupełnie obcymi ludźmi.
          >

          bede swiadkiem na weselu za miesiac i mlodzi maja juz zapowiedziane ze udusze jak beda jakies cyrki ze mna i swiadkiem w roli glownej. zreszta myslacy ludzie z nich i uprzedzili juz dawno orkiestre zeby nie robic zadnych cyrkow..

          a takie wesele na jakim bylas to by mi sie nawet podobalo smile
        • 13.09.10, 13:45
          O rany, na takim byłam tylko jednym weselu, rzeczywiście kanał.
          --
          homoseksulaizm jest czyms
          niewlasciwym wrecz obrzydliwym [...]
          I prosze mi tu nie wyjezdzac z homofobia
          by vibe-b
        • 13.09.10, 16:11
          poecia1 napisała:

          > To jeszcze "pół biedy" zdarza się, że do tego typu praktyk zmuszani są również
          > świadkowie, nawet gdy są dla siebie zupełnie obcymi ludźmi.

          Albo wręcz odwrotnie, są np. rodzeństwem czy kuzynostwem.
          Byłam na takim weselu, gdzie właśnie świadkowali kuzyni (pana młodego). Zespół był uprzedzony i miało tych akcji nie być. Cóż, zapomnieli. Świadkowie dali radę - cmoknęli się w policzki wink

          --
          Posiadanie dziecka jest jak tatuaż na twarzy. Trzeba być całkowicie pewnym, nim się podejmie ostateczną decyzję.
          MAZURY CUD NATURY - GŁOSUJ!
      • 13.09.10, 22:05
        jowita771 napisał:

        > Ja bym chciała, żeby wszystkie wesela, na które pójdę wyglądały tak, jak to, na
        > którym właśnie byłaś. Nie znoszę tych durnych zabaw, pijackich śpiewów, a zmus
        > zanie państwa młodych do coraz "głębszego" pocałunku jest obleśne. Panna młoda
        > się rumieni, widać, że jej głupio się lizać przy licznej publiczności, a goście
        > jeszcze "pocałunek był za krótki".

        Ja wprawdzie chadzam na wesela raczej rzadko (na szczęście), ale coś takiego, jak opisujesz to pamiętam raczej z zamierzchłego dzieciństwa wink Wujek Józek śpiący z twarzą w jajach z majonezem to raczej urban legend z czasów naszych rodziców, na dodatek wink Na tych, na których byłam widać było, że ludzie starają się przy dobrej zabawie nie przekraczać pewnych granic. Co najciekawsze, te granice obciachu są raczej bezdyskusyjne wink Jak wujek Józek ciutkę przesadził z wódeczką, to ciocia Józia albo wujek Zenek wyprowadzali go celem przewietrzenia i poili kawą... i tak dalej. Słowem, zmieniły się czasy i obyczaje.
        Zabawy w pompowanie baloników na kolanach młodego czy inne żenady też jakoś raczej na ślubnych forach straszą...
        ...a może ja mam szczęście do fajnych wesel. Niezależnie od miejsca, bo w wiejskiej remizie czasem balują "miastowi" dlatego, że wychodzi taniej niż w restauracji a żarcie bardziej pewne.
        --
        >>Prezes wrocil do swojej roli(...) jak do starego wygodnego fotela i z widoczna przyjemnoscia wierci na nim posladkami. W calym kraju slychac teraz glosne plaskanie (to nabrani ludzie wala sie w czolo) oraz wielkie ziuuuuu - to koncyliacyjne 46% zjezdza do zelaznego 25%.<< Cherry.coke
        • 13.09.10, 23:33
          Na weselu z pompowaniem balonika, szukaniem określonych części garderoby i obmacywaniem wszystkim naokoło byłam ostatnim razem półtora roku temu, poprzednie takie trzy lata temu. Ma-sak-ra. Gdybym wiedziała, że tak będą wyglądały, to bym nie poszła.
    • 13.09.10, 12:29
      udane wesele w Warszawie nie różni się niczym od udanego wesela na wsi- no może tym że w mieście krowy do wozu nie zaprzęgniesz i panny młodej tym pojazdem nie porwieszbig_grin
      Moim zdaniem wszystko zależy od prowadzącego i orkiestry- ten DJ był do bani po prostu:
      • 13.09.10, 12:35
        i tu sie zgadzam, to wesele bylo inne co nie znaczy ze mi sie nie podobalo, ale dj był kiepski i to nie tlko moje zdanie bo inni goscie tez tak uwazali,przynajmniej juz wiem czego sie spodziewac na nastepnym
        • 13.09.10, 12:42
          nasze wesele było bardzo udane, chociaz nie było tych cudów o których piszesz - ja po prostu nie lubię tych idiotycznych zabaw, oczepin itd. orkiestra miała to powiedziane.

          ale z drugiej strony zapowiedziałam, że nie wcinam się w repertuar. chociaż była moda na disco polo, a ja tego nienawidzę, na weselu trochę było. bo przy tym ludzie dobrze sie bawią. nie da się tańczyć do Mozarta wink

          dobre wesele zależy od orkiestry/dj-a - wszystko jedno. i od młodych, którzy potrafią towarzystwo ruszyć do zabawy. chyba, że z góry jest załozenie, że mamy obiad z orkiestrą, a nie tańce do białego rana. każdy lubi co innego.

          moje wesele zaczęło się o 17, skończyło o 6 rano. daliśmy radę wink
      • 13.09.10, 12:42
        aby dowiedzieć się jak powinno wygladac wesele u mlodych, postepowych i dynamicznych mieszkancow "wielkiej metropolii"

        przede wszystkim nalezy byc "oryginalnym", zatrudnić wedding plannera i broń Boże wystrzegać się wszelakich prowincjonalnych zwyczajów i zachowań bo się wyjdzie na buraka

        standardowy burak ma więc oczepiny, orgiestra gra majteczki w kropeczki, goście noszą koszule z krotkim rekawem do garnituru, podstawą menu jest kotlet schabowy a wujkow i inni goście piją do nieprzytomności

        to że wszyscy na takich weselach dobrze się bawią to nieważne, nieważne są także slowa przysięgo małzeńskiej i sakrament, dla młodych światowych i dynamicznych ważna jest oprawa zgodna z tegorocznymi katalogami, sawuarwiwr inne bzdety

        no i ważne jest także aby na forum internetowym zdystansować się od wsiurstwa i pokazac jakim to oryginalem i koneserem się jest
        • 13.09.10, 13:32
          papalaya napisała:
          > to że wszyscy na takich weselach dobrze się bawią to nieważne,

          Nie wszyscy - zaręczam ci.
          I nie ma to nic wspólnego z obecną modą, takie weselne szopki odbierałam jako wieśniactwo nawet jako 14-latka, a było to chwilę temu jednaksmile
          • 13.09.10, 14:11
            a co jest szopką? to co orzeknie światowe i postępowe forum GW, które z drwiną i poblażliwościa patrzy na lud plasający na tradycyjnych imprezach weselnych?

            • 13.09.10, 14:22
              Szopką jest to, co państwo młodzi uznają za szopkę.

              --
              A robienie rażących byków w dobie dzisiejszych internetowych
              możliwości jest równoznaczne z tygodniowym niemyciem peepki. (q_fla)
              • 13.09.10, 15:19
                wtedy goście wychodzą

                ubaw po pachy
                • 13.09.10, 19:38
                  I krzyżyk na drogę. Wolę, żeby mi goście wyszli, niż wspominać własne wesele jak kolega, który "the day after" powiedział "o k...a, jak dobrze, że już po wszystkim".
                  --
                  A robienie rażących byków w dobie dzisiejszych internetowych
                  możliwości jest równoznaczne z tygodniowym niemyciem peepki. (q_fla)
        • 13.09.10, 15:28
          papalaya napisała:

          > to że wszyscy na takich weselach dobrze się bawią to nieważne,

          Na takich weselach bawi się tylko pokolenie rodziców i dziadków, i to jeszcze to bardziej prowincjonalne.
    • 13.09.10, 12:34
      Nie tylko w Warszawie. Przykro mi jeśli kogoś urażę, ale mam ściśle określone zdanie na ten temat.
      Wesele miałam mało tradycyjne i bardzo się z tego cieszę, bo mnie również mierzi żenujący poziom przyśpiewek na tradycyjnym weselu. Zaczęło się również późno z przyczyn niezależnych i trwało aż do rana.
      Nie było pierwszego tańca, oczepin, rzucania bukietu itp., wszelkich tradycyjnych przyśpiewek, żadnego "gorzko, gorzko", "sto lat" i "a teraz idziemy na jednego", żadnego wodzireja z żenującymi zabawami, zero disco polo. Tak chcieliśmy; w końcu to my wyprawiamy wesele.
      Był dj, goście jedli kiedy chcieli i robili co chcieli, alkohol był tylko w barze, my przesiadaliśmy się od grupki do grupki by z każdym trochę porozmawiać. I rzeczywiście, rodzina męża z głębokiej wsi była zszokowana i zniesmaczona, ale jakoś przeżyli, a reszta dobrze się bawiła.
      I całkiem przypadkiem wyszło nam wesele poprawne politycznie, bo były osoby innej narodowości, rasy, orientacji, wyznania oraz niepełnosprawne smile
    • 13.09.10, 12:37
      raz bylam na takim sztywnym
      panna mloda chciala z klasom big_grin
      ale i kiecka z welonem byla i orkiestra i nogi w galarecie i podrzedna knajpa
      za sto lat i przyspiewke sie obrazila
      ogolnie sztywno bylo i kiepsko
      ja sobie mysle ze wesele to wesele
      jakas tam konwencja jest
      i musi byc nieco przasnie i tradycyjnie zeby bylo weselnie
      a jak ktos nie chce
      bo go kiczowata weselna forma mierzi
      to nie pajacuje tylko robi obiad z restauracji
      jesli robi wesele to rozluznia poslady i godzi sie na sto lat smile

      --
      Martwienie się jest jak krzesło na biegunach – co prawda masz zajęcie, ale nic z niego nie wynika
      • 13.09.10, 12:42
        dobre,młoda. jakie by wesele nie było wszystkim niedogodzi, zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony
      • 13.09.10, 12:45
        jakby sushi na obiad, dj wynajety z modnego klubu i kolor gaci młodej kompatybilny z wystrojem kościoła, decydowaly o zabawie na imprezie

        moofka napisała:

        > raz bylam na takim sztywnym
        > panna mloda chciala z klasom big_grin
        > ale i kiecka z welonem byla i orkiestra i nogi w galarecie i podrzedna knajpa
        > za sto lat i przyspiewke sie obrazila
        > ogolnie sztywno bylo i kiepsko
        > ja sobie mysle ze wesele to wesele
        > jakas tam konwencja jest
        > i musi byc nieco przasnie i tradycyjnie zeby bylo weselnie
        > a jak ktos nie chce
        > bo go kiczowata weselna forma mierzi
        > to nie pajacuje tylko robi obiad z restauracji
        > jesli robi wesele to rozluznia poslady i godzi sie na sto lat smile
        >
        • 13.09.10, 13:51


          nie cytuj całości wypowiedzi.


          --
          Paweł

          Moje dziecko powiedziało smile
    • 13.09.10, 12:40
      No to moje było nietypowe. Zaczeło się ok.17, ostatni goście opuścili lokal o 5 rano. Był zespół a nie dj, i gorzko gorzko było wielokrotnie i sto lat, i kilka konkursów i zabaw przy okazji oczepin- ale takich w miarę normalnych.
      Każde wesele jest inne, pozostałe "warszawskie" na których byłam generalnie wygladały podobnie.
    • 13.09.10, 12:42
      Z oczepin wychodzę, przyśpiewki są żenujące-nie, mnie tradycyjne wesela nie bawią, chyba wolałabym takie jak opisałaś.
      --
      www.dzieciom.pl/9656


      http://www.suwaczek.pl/cache/3c610c14f5.png
      • 13.09.10, 12:46
        czyli jak u Blejka i Krystal?
        • 13.09.10, 13:09
          Wesela są różne. Pojechałam w inny rejon Polski i byłam w szoku bo ślub był o 13,na sali wszyscy od razu dawali prezenty i o 24 było po imprezie. Bardzo mi się podobało- u nas na salę wchodzisz ok.19.00, wyjść przed północą nie wypada, bo są oczepiny i wszystko się ciągnie dla mnie niemiłosiernie.
          Zdecydowanie większość wesel teraz stała się inna niż sprzed 10 lat- bez przyśpiewek, gołąbków, Matki Boskiej i zabaw, które mnie nieraz przyprawiały o ból głowy. Ale i na jednym i na drugim można się świetnie bawić.
          • 13.09.10, 13:15
            Nie ma geograficznej reguły co do godzin rozpoczecia wesel, widziałam w Warszawie rozpoczynające się o 14 i u górali zaczynające się o 20, a to kiedy się kończą zależy od tego jak goście się bawią.
        • 13.09.10, 14:22
          Masz jakiś kompleks, że obrażasz wszystkich, którzy mają inny pomysł na wesele?
          --
          "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
          Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
          Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • 13.09.10, 13:11
      wesele to wesele- rzadzi sie swoimi prawami
      mozna poprowadzic fajne zabawy i mozna beznadziejne, sa tacy co lubia brac udział i jak nie ma to wesele nudne
      u mnei nie było bo ja niecierpie zabaw ale zeby wszysyc jmoje wesele wspominali to jakos tez nie zauwazyłam wiec hcyba byl bład ze zapowiedziałm ze ma nie być
      zato pospiewac nad ranem to i ja lubie, najmilej wspominam wesela znajomych gdzie chodzilismy cała paczka i nad ranem zawsze jakas gitara zostala wyczarowana i klimat jak przy ognisku
      tak malo w zyciu okazji zeby pospiewac a lubie
    • 13.09.10, 13:19
      Ja widocznie jestem dziwna bo mnie i takie jak opisalas wesele wpada w gusta i nasze podlaskie prawoslawne wesele wpada w gusta. w zeszlym roku bylam na "weselu" za granica. bardzo sympatycznie, najpierw USC pozniej obiad w restauracji a na koniec kto chcial ten na impreze do klubu a kto nie chcial ten do domu.
      wychodze z zalozenia, ze jesli mlodzi chca wesele po podlasku to robia takie wesele, a jesli chca wesele po warszawku to robia po warszawsku. w koncu to ich dzien, i czas skonczyc z glupim podejsciem, ze wesele dla gosci a nie dla mlodych.
      --
      "Jak twierdzą starzy Indianie pranie to jeden z rytuałów
      przywołujących deszcz, pozostałe to mycie okiem i wizyta w myjni
      samochodowej."
      Made by: Imilla
      • 13.09.10, 13:28
        Wesele jest dla młodych?
        • 13.09.10, 13:35
          Wg. mnie tak. to dzien mlodych, slub mlodych, impreza mlodych.
          nie widze sensu wciskania sie w rame imprezy,ktora nie odpowiada mlodym. oni maja byc zadowoleni.
          --
          "Jak twierdzą starzy Indianie pranie to jeden z rytuałów
          przywołujących deszcz, pozostałe to mycie okiem i wizyta w myjni
          samochodowej."
          Made by: Imilla
          • 13.09.10, 14:03
            ślub jest dla mlodych, wesele już nie tylko, stad też potem wychodzą knoty imprezowe bo "to mój dzień i liczę się tylko ja"

            sadosia75 napisała:

            > Wg. mnie tak. to dzien mlodych, slub mlodych, impreza mlodych.
            > nie widze sensu wciskania sie w rame imprezy,ktora nie odpowiada mlodym. oni ma
            > ja byc zadowoleni.
            • 13.09.10, 15:10
              Wg. mnie jest dla mlodych. oni maja byc zadowoleni i jesli chca weseliska na trzy dni to niech maja. a jesli chca miec przyjecie weselne na kilka godzin to tez niech maja.
              goscie za jakis czas zapomna o ich weselu a mlodzi cale zycie beda pamietac. wiec niech maja takie jakie chca.
              --
              "A nie przyszło Ci do głowy, że wizyta u teściowej to nie czas i
              miejsce na rozmowy z mężem?"
              Made by: Horpyna4
              • 13.09.10, 15:20
                czy uważasz, że młodzi dobrze będą wspominać wesele, na którym tylko oni się dobrze "bawili"?
                • 13.09.10, 15:23
                  A uwazasz, ze lepiej beda wspominac wesele, na ktorym dobrze bawili sie tylko ich goscie?
                  --
                  "Jak twierdzą starzy Indianie pranie to jeden z rytuałów
                  przywołujących deszcz, pozostałe to mycie okiem i wizyta w myjni
                  samochodowej."
                  Made by: Imilla
                  • 13.09.10, 19:10
                    czytaj uważnie, napisałam że wesele to także sztuka kompromisu, lepiej aby nie było poligonem mondej obecnie tzw. asertywności, sprowadząjącej się najczęsciej do zasady ja ja ja
        • 13.09.10, 13:35
          Tak, wesele jest dla młodych. Ponieważ niemożliwym jest zrobienie wesela, które w równym stopniu zadowoliłoby samych państwa młodych, rodziców państwa młodych, babcię Zosię, ciocię Ziutę z Pierdziszewa Dolnego i najlepszego przyjaciela państwa młodych - wielkomiejskiego singla, rozsądnym jest przyjęcie założenia, że to jest dzień państwa młodych i to oni decydują, jak ma wyglądać.
          --
          A robienie rażących byków w dobie dzisiejszych internetowych
          możliwości jest równoznaczne z tygodniowym niemyciem peepki. (q_fla)
          • 13.09.10, 14:07
            niestety, chcąc aby goście byli zadowoleni, zarowno rodzice jak i ciocia Ziuta, usza pójśc na kompromis

            w przeciwnym razie lepiej nie zapraszać gości, bo to goście decydują o udanej imprezie, nie młodfzi

            cioci Ziucie nie bedziesz kazać tanczyć przez całą imprezę przy najnowszych hitach huose, a obiad jeś przy ambiencie, tylko zapodasz je parę kawalków typu "oj dana dana"

            impreza z samej swoje definicji jets wydawana dla gości, nie dla gospodarzy

            crises napisała:

            > Tak, wesele jest dla młodych. Ponieważ niemożliwym jest zrobienie wesela, które
            > w równym stopniu zadowoliłoby samych państwa młodych, rodziców państwa młodych
            > , babcię Zosię, ciocię Ziutę z Pierdziszewa Dolnego i najlepszego przyjaciela p
            > aństwa młodych - wielkomiejskiego singla, rozsądnym jest przyjęcie założenia, ż
            > e to jest dzień państwa młodych i to oni decydują, jak ma wyglądać.
            • 13.09.10, 14:15
              Kompromis w tym przypadku oznacza, że NIKT nie będzie zadowolony. Bo wypośrodkowanie skończy się tym, że dla cioci Ziuty będzie za mało przaśnie, a wielokomiejski singiel dostanie mdłości na widok flaczków.

              --
              A robienie rażących byków w dobie dzisiejszych internetowych
              możliwości jest równoznaczne z tygodniowym niemyciem peepki. (q_fla)
        • 13.09.10, 15:33
          papalaya napisała:

          > Wesele jest dla młodych?

          Oczywiście.
          To ich dzień, jeśli komuś się nie podoba, że sobie zażyczą karmy dla psów zamiast kwiatów, albo braku obleśnych oczepin- niech na takie wesele nie idzie. Ale do gadania nie ma tu nic.
          • 13.09.10, 19:12
            ma, bo biorący ślub nie żyją na bezludnej wyspie, tylko wśrod rodziny i przyjacioł, a zapraszając ich na wesele daje się dowód ich uhonorowania
            tak trudno to pojąć?
    • 13.09.10, 13:21
      Byc moze w wiejskiej, ludowej tradycji wesela wygladaja tak, jak to niektore z was opisywaly, ale miejcie dla boga zrozumienie, ze nie wszyscy sie z takiej tradycji wywodza.

      --
      It is foolish to tear one's hair in grief, as though sorrow would be made less by baldness.
      ~ Cicero
      • 13.09.10, 13:28
        A z jakie tradycji ty się wywodzisz?
        • 13.09.10, 13:36
          Pytanie nie do mnie, ale ja np. z wielkomiejsko-rzemieślniczej.
          --
          A robienie rażących byków w dobie dzisiejszych internetowych
          możliwości jest równoznaczne z tygodniowym niemyciem peepki. (q_fla)
          • 13.09.10, 14:09
            czyli wychodzi na to, że rzeźnik z metropolii bawi się przy innej muzyce niż rzeźnik z maęgo miasteczka?

            crises napisała:

            > Pytanie nie do mnie, ale ja np. z wielkomiejsko-rzemieślniczej.
            • 13.09.10, 14:12
              Rzeźnik to nie wiem, ale przedstawiciele zawodów z pogranicza sztuki i rzemiosła zdecydowanie przy innej.

              (Cytuj sensownie, albo wcale, lamo rodem z forum Onetu.)
              --
              A robienie rażących byków w dobie dzisiejszych internetowych
              możliwości jest równoznaczne z tygodniowym niemyciem peepki. (q_fla)
              • 13.09.10, 15:21
                coś takiego jak krakowski producent kierpcow i producent kierpców z Jaszczurowki?
                • 13.09.10, 19:40
                  Raczej witrażysta, stolarz-rzeźbiarz i kowal artystyczny. Może być?
                  --
                  A robienie rażących byków w dobie dzisiejszych internetowych
                  możliwości jest równoznaczne z tygodniowym niemyciem peepki. (q_fla)
    • 13.09.10, 13:23
      "miejskie" wesela kończą się tak "absurdalnie" wcześnie bo większość gości jest przyjezdna i musi się liczyć z powrotem.

      ale to ja tak w ogóle jestem uprzedzona do wiejskich wesel po tym jak się pokłóciłam o sens robienia spędu na 150 (!) osób gdy nie tylko młodzi ale i jedna para rodziców jest bezrobotna... No ale w domu są jeszcze dwie renty! ludzie by ich wyśmiali gdyby w takiej sytuacji przyzwoitego wesela nie zrobili!!

      Po tym tekście zaledwie delikatnie mnie zaskoczył fakt, że moja teściowa zrobiła "poprawiny" bez młodych (mnie i męża) bo jej było zwyczajnie wstyd, że nie zaprosiłam wszystkich jej sąsiadów z ulicy
      --
      Nieprzestrzeganie prawa w naszym państwie ma niestety również dobre skutki.
      • 13.09.10, 13:38
        atowlasnieja napisała:

        > Po tym tekście zaledwie delikatnie mnie zaskoczył fakt, że moja teściowa zrobił
        > a "poprawiny" bez młodych (mnie i męża) bo jej było zwyczajnie wstyd, że nie za
        > prosiłam wszystkich jej sąsiadów z ulicy

        Szczyt szczytów.
        Chyba powinnaś się cieszyć, że Cię na własne wesele zaprosiła wink bo ewidentnie pokazała czyja to tak naprawdę uroczystość.
        My na szczęście robiliśmy wszystko sami, rodzice nie mieli nic do powiedzenia i przyszli jak normalni goście.
        • 13.09.10, 13:44
          już wcześniej puściła tekst: "JA już córkę za mąż wydałam, TWOJA MAMA będzie wiedziała co robić!!!!"

          ona powiedziała to na 100% serio! I autentycznie jej było wstyd, że nie może całej ulicy na wesele zaprosić.
          --
          Krzyki o 4.00 nad ranem: "LUUUDZIE czemu wy jeszcze nie śpicie?"
    • 13.09.10, 13:40
      może tak sie bawi "elyta"...
      • 13.09.10, 13:50
        O, papayala/des4/imiejegomilijonjakmutam wypuścił kolejnego klona...

        --
        A robienie rażących byków w dobie dzisiejszych internetowych
        możliwości jest równoznaczne z tygodniowym niemyciem peepki. (q_fla)
      • 13.09.10, 13:51
        ewasuwek napisała:

        > może tak sie bawi "elyta"...
        tia, jasne
        ja nie z warszawy, nie elyta, a moje wesele i wesela w rodzinie (od kiedy pamietam, nie tylko nowoczesne) były bez przyspiewek, głupich zabaw i gorzko. Da się, i można sie nawet dobrze bawić, chociaż opcja od "gorzkiej wódki" zapewne w to nei uwierzy.

        --
        http://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
        • 13.09.10, 13:56
          A przypomnialas mi smile kilka lat temu nasi dobrzy znajomi slubowali. wesele bylo w 100% free od wodki,piwa,wina i czego tylko chcesz z %.
          Polowa rodziny sie wykruszyla no bo jak to tak bez % a ta polowa rodziny i znajomych,ktora byla bawila sie do 7 nad ranem. impreza nie do przebicia. na lepszej jeszcze nigdy nie bylam. a jak komus o tym mowie to patrza na mnie jak na UFO albo idiotke. albo to i to smile
          --
          "Jak twierdzą starzy Indianie pranie to jeden z rytuałów
          przywołujących deszcz, pozostałe to mycie okiem i wizyta w myjni
          samochodowej."
          Made by: Imilla
          • 13.09.10, 14:03
            Ja tam wierzę.Sama byłam na wielu bezalkoholowych imprezach.
            Jednak wesele to coś więcej niż impreza.No ale jak ktoś obawia się,że goście nachlają się przy pierwszym toaście,a potem pójdą w bijatykę to faktycznie trza trunki usunąćsmileTylko,że znając gości można sobie na wstępie darować tych od wypitki,żeby gadania nie było.
            • 13.09.10, 14:15
              Akurat w tym przypadku bylo bezalkoholowo ze wzgledu na podejscie mlodych do alkoholu. nie lubia, nie toleruja, nie stawiaja. od paru ladnych lat sie znamy i nigdy czy to na spotkaniu czy na grilu wyjezdzie itp nie bylo u nich alkoholu. ale imprezy w ich towarzystwie zawsze konczyly sie nad ranem z bolem brzucha od smiechu. takich towarzyszy to tylko wymarzyc sobie mozna
              --
              "Jak twierdzą starzy Indianie pranie to jeden z rytuałów
              przywołujących deszcz, pozostałe to mycie okiem i wizyta w myjni
              samochodowej."
              Made by: Imilla
            • 13.09.10, 14:16
              Byłam parę razy na tradycyjnym weselu.
              Tak sie składa, że na Podlasiu.
              Goście bawili się nieźle, ja ledwo wysiedziałam.
              Przy muzyce, która leciała, kompletnie nie potrafiłam tańczyć, nie piłam, więc pół rodziny pana młodego dosłownie wlewało mi wódke do gardła uzywając róznego typu szantaży ("za młodych się nie napijesz?", "kto nie pije ten donosi", "co za problem prowadzić po 2-3 kielonkach?")
              DJ postawił sobie za punkt honoru, żeby zmusić świadków do migdalenia się na oczach wszystkich, choc oboje byli z kimś.
              Oczepiny to juz był prawdziwy koszmar. Byłam jeszcze wtedy panną, więc po prostu schowałam sie w toalecie. A i tak mnie siostra panny młodej szukała po całym domu weselnym. Te zabawy z tańcem na gazecie czy jabłkiem w rozporku. Nigdy nie czułam się tak zażenowana.
              To po prostu kompletnie nie dla mnie, ale ludzie lubią różne rzeczy...
              • 13.09.10, 15:15
                No widzisz a ja zupelnie inaczej widze Podlaskie prawoslawne wesele. I chyba kazdy kto z Podlasia i prawoslawny jest wie jak wyglada takie wesele. Bez zadnych wulgarnych oczepin, bez robienia wstydu mlodym czy swiadkom ( a jest ich 4 sztuki ) mnie chodzi o atmosfere, bialoruska muzyka, wiejski stol, bialoruskie spiewy, ukrainskie, rosyjskie. poplatanie wszystkiego co w nas dobre. za to uwielbiam swoje Podlasie.
                --
                "Jak twierdzą starzy Indianie pranie to jeden z rytuałów
                przywołujących deszcz, pozostałe to mycie okiem i wizyta w myjni
                samochodowej."
                Made by: Imilla
                • 13.09.10, 17:24

                  na prawosławnym nigdy nie byłam.
                  rodzina i znajomi wszyscy "katolicy"
        • 13.09.10, 14:24
          ludzie dlaczego jesteście tacy nietolerancyjni?
          niektórzy lubią "głupie" przyśpiewki i zabawę do rana a inni wesele bez alkoholu i oczepin.
          Ja sama nie miałam oczepin bo nie chciałam ale przyśpiewek nie uniknęłam, goście śpiewali i już. Przecież się nie będę na gości obrażać.
          Każdy ma co lubi, kwestia gustu... po prostu
          • 13.09.10, 19:44
            No to niech robią wesele z przyśpiewkami albo bez alkoholu, ich święte prawo, to idch dzień, oni decydują, a moje święte prawo nie przyjść, jak mi któryś z tych wariantów nie pasuje, w czym problem?!

            --
            A robienie rażących byków w dobie dzisiejszych internetowych
            możliwości jest równoznaczne z tygodniowym niemyciem peepki. (q_fla)
    • 13.09.10, 14:22
      Nie wiem czy to norma ale moje warszawskie wesele takie było. Od razu zastrzegliśmy od prowadzącego, ze żadne gorzko, węże i inne idiotyczne zwyczaje. Po prostu dobre jedzenie, picie i muzyka dla chętnych tańca bez zmuszania. Starsi goscie się urwali po północy ale nasi znajomi zostali chyba do 4. A zwyczaje tzw. weselne mnie mierzą i tyle. A już zwłaszcza jak świadek i świadkowa mający zwykle swoich partnerów sa zmuszani do wspólnych tańców.
    • 13.09.10, 14:25
      Nie jestem z Warszawy, ale nasze wesele przaśne nie było na szczęście.
      Najważniejsze było mieszkanie, które wyszykowaliśmy jeszcze przed ślubem za własne zarobione za granicą pieniądze. Reszta kasy poszła na przyjęcie weselne, które składało się z 18 osób. Nie mieliśmy Dj-a, orkiestry, kamery, oczepin - bo nie miałam welonu big_grin (nie podoba mi się firanka wczepiona we włosy) i tym podobnych pierdół.
      Bylismy wtedy na dorobku, rozkręcaliśmy interes i nie w głowie nam było szastanie pieniędzmi.
      Niech każdy robi jak uważa i na co go stać w danym momencie. Ale za największą głupotę uważam branie kredytu po to, żeby wyprawić wielkie wesele z bajerami nie mając przy tym gdzie mieszkać po ślubie. Każdy ma inne priorytety, a to że się komuś nasze nie podobają mam głęboko w doopie.
      --
      "jesli polroczne raczkujace dziecko jest dla Lipcowej jak Yeti, to
      dla mnie roczniak spiacy z rodzicami jest jak potwor z Loch Ness,
      nie wiadomo z ktorej strony lozka sie dzis wyłoni " by an_ni smile
      • 13.09.10, 15:50
        > Niech każdy robi jak uważa i na co go stać w danym momencie. Ale za największą
        > głupotę uważam branie kredytu po to, żeby wyprawić wielkie wesele z bajerami ni
        > e mając przy tym gdzie mieszkać po ślubie.

        100% racji
        tylko ze nie o tym watek
        tylko o tym ze sie robi wesele a udaje ze to oskarowa gala smile

        Każdy ma inne priorytety, a to że si
        > ę komuś nasze nie podobają mam głęboko w doopie.
        --
        Martwienie się jest jak krzesło na biegunach – co prawda masz zajęcie, ale nic z niego nie wynika
        • 13.09.10, 20:25

          > tylko ze nie o tym watek

          Nie koniecznie. wink
          Niektórzy ludzie takie bidne wesele jak moje big_grin poczytują za sknerstwo i brak honoru młodych i ich rodziców.
          No bo co to za wesele trwające kilka godzin bez bajerów.
          StrzelajOM focha i dziwiOM się potem i obgadywujOM na forumach wszelkich. tongue_out big_grin
          --
          "jesli polroczne raczkujace dziecko jest dla Lipcowej jak Yeti, to
          dla mnie roczniak spiacy z rodzicami jest jak potwor z Loch Ness,
          nie wiadomo z ktorej strony lozka sie dzis wyłoni " by an_ni smile
    • 13.09.10, 15:05
      Na weselu warszawskim byłam wiele lat temu.
      Jakie było?
      -muzyka zdecydowanie nowoczesna, mlodzi wynajęli jakiś fajny zespół jazzowo-jakiś tamsmile) Grali świetnie, chyba nikt nie narzekał, że "majteczek w kropeczki" nie było
      -były oczepiny i inne zabawy, żeby było i coś dla niemieszczuchówsmile Bawili się wszyscy.
      -jedzenie (mama panny mlodej była szefową w znanej restauracji) rewelacyjne, wspaniale podane, zjadliwe (czyli niekoniecznie kraby i homary, z którymi ciocia Wandzia nie wiedziałaby co począć)
      -wesele do rana, mieszczuchy z racji dojazdu wyjechały wcześniejsmile

      Pozostałe wesela były różne, takie typowo wiejskie z przytupem i flakami i te, miejskie z inną muzyką, czasami bez oczepin, nieco krótsze.

      Po żadnym nie mam traumy. Z drugiej strony, co widać po Twoim poście, trudno ludzi zadowolić.

      Ja wolę takie mieszane, gdzie raz leci tango a raz "majteczki w kropeczki", gdzie bigos podają na zmianę z krewetkami a do oczepin nie wyciągają spod stołu na siłę.
      Takie było to kilka dni temusmile)
      Bawiliśmy się od 16-tej do 3 rano . Dłużej moje nogi nie dałyby rady.
      Jedzenie wyśmienite, niesamowity wybór. Muzyka to taka wiejska kapela ale źle nie byłosmile
      Byly za to w ilościach hurtowych zabawy, oczepiny, poklepywania po pośladkach, łapanie panny mlodej za kolanko...
      Jedyne "ale" mam do tego, że było to olbrzymie wesele w sensie liczby osób, z czego zdecydowana większość to ludzie ze strony panny młodej, ludzie znający się, pochodzący z danej wsi. I oni trochę zdominowali tę uroczystość.
      My, zdecydowanie ludzie z miasta, byliśmy nieco zepchnięci na bok, zarówno w kwestii zajmowanych miejsc, muzyki jak i paru innych rzeczy.
      Ale cóż, nas było mniejsmile

      Poza tym było ok i widac bylo, że starali się, by było to wesele mieszane, czyli miejsko-wiejskiesmile

      --
      "Kiedy inni mają wobec człowieka oczekiwania, których nie jest sposób zrealizować, musi on na nowo wyznaczyć swoje cele i iść własną drogą. Dzięki temu przynajmniej ktoś będzie zadowolony"
      • 13.09.10, 15:25
        mnie tylko wciaz nurtuje pytanie dlaczego zabawa ludzi "ze wsi" jest tka pogardliwie i protekcjonalnietraktowana przez wielkomiejskie młode piekne i dynamiczne forumowiczki?

        z dwojga kiczow wolę ten wiejski niż pretensjonalność i zadęcie" wielkomiastowych" reprezentantów "pogranicza rzemiosla i sztuki"
        • 13.09.10, 15:34
          Ale swojego podejścia też trochę nie widziszsmile Z poradą wyrażasz się o wielkomiejskim stylu wesel, podkreślając ten lepszy, wiejski stylsmile
          Pozwólmy każdemu bawić się po swojemu.
          Dobrze jest, gdy styl wesela pasuje do zaproszonych gości, tak dla każdego coś miłegosmile W końcu każdy bawi się po swojemu.
          Trudno, by ciocia Wiesia z Pipidówka dobrze bawiła się w rytmie tanga. Z drugiej strony nie oczekujmy od ciotki Apolonii z Krakowa, że od wejścia zapała miłoscią do "majteczek w kropeczki".
          Fajnie, jeśli obydwie bedą się dobrze bawiłysmile

          A czemu forumowiczki tak zareagowały?
          No to wyobraź sobie, że zaczynam post mniej więcej tak:

          "tak z czystej ciekawości chciałam się dowiedzieć jak to jest zazwyczaj na weselach w wiejskim klimacie. Bop ja byłam w sobote i jestem bardzo zdziwiona. odrazu mówię że jestem z miasta i u nas na wselach jest zabawa od 18-tej do 3-ciej nad ranem. .Muzykanci,zabawa zs stołem wspólne śpiewanie to coś niespotykanego. Na tym weselu bła wiejska kapela,muzyka różna ale nikoniecznie dobra, samo sto lat czy gorzka wódka, tylko gorzko wiec bylo buzi buzi co pół godziny,przy toascie za mlodych puscił sto lat a jak grupka gosci od młodego odspiewala sto lat to reszta towarzystwa byla zadowolona, nie iwem czy wszystkie wesele wiejskie tak wygladaja czy moze ja poprostu baba z miasta jestem "


          --
          "Kiedy inni mają wobec człowieka oczekiwania, których nie jest sposób zrealizować, musi on na nowo wyznaczyć swoje cele i iść własną drogą. Dzięki temu przynajmniej ktoś będzie zadowolony"
          • 13.09.10, 15:35
            Z pogardą wyrażasz się o (miało być)

            --
            "Kiedy inni mają wobec człowieka oczekiwania, których nie jest sposób zrealizować, musi on na nowo wyznaczyć swoje cele i iść własną drogą. Dzięki temu przynajmniej ktoś będzie zadowolony"
          • 13.09.10, 19:13
            po prostu sparafrazowałam dęty i protekcjonalny styl panienek z "wielkiego miasta"
        • 13.09.10, 15:39
          Nie chodzi o 'wiejkość' takiej zabawy, ale o to, że niektóre zabawy i przyśpiewki są tak głupie, że aż żenujące, połowa gości nie wie, gdzie oczy podziać, jak koło zespołu wyrwany od stołu człowiek jeden z drugim pozbywają się kolejnych części garderoby czy obmacują się wzajemnie w imię 'wspólnej zabawy'. Bawi Cię takie coś?
          • 13.09.10, 21:48
            wuika zgadzam się w 100% te straszne pseudo zabawy brrr....
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/1kk0trd871avfvye.png
        • 13.09.10, 15:43
          Jestem piękna jak na moje lata chociaż nie dynamiczna a zabawy weselne mnie mierzą i w ogóle nie bawią a jak mnie ktos kiedyś poprosi na świadkową to upenie się, że ze świadkiem nie będę musiala wykonywać tańca z jajkiem czy innych idiotywmów. A poza tym warszawianka jestem.
        • 13.09.10, 17:29
          papalaya napisała:

          > mnie tylko wciaz nurtuje pytanie dlaczego zabawa ludzi "ze wsi" jest tka pogard
          > liwie i protekcjonalnietraktowana przez wielkomiejskie młode piekne i dynamicz
          > ne forumowiczki?

          Wcale nie jest. Traktujemy wiejskie wesela tak jak Ty miastowe. Nie podobają nam się i mówimy o tym wyraźnie. Co w tym złego?
          • 13.09.10, 19:16
            łapanie jajek i inne "głupawe" zabawy spotkać czesto także można na weselach w miastach

            tu nie chodzio o miasto i wieś, tylko o wyśmiewanie się ""młodej dynamicznej elyty" z innych ludzi i narzucanie jedynie slusznych wzorców gustu i zabawy
            • 13.09.10, 20:22
              Wiesz co? Ja wiekowo pewnie bym się już prawie na matkę panny młodej łapała. Z Warszawy jestem, ze środowiska inteligenckiego. I z tej perspektywy muszę stwierdzić, że "wiejskie" wesela to dla mnie zdumiewający koszmar. Koszmar, bo te publiczne seksualne zabawy uważam za chamski obciach. Zdumiewający, bo jak widać mają wciąż znaczne powodzenie.
              Zastanawiam się, jakim cudem osoby wykształcone, na codzień przejawiające nierażący gust i przyzwoite maniery, przy okazji wesel dopuszczją przymuszanie ludzi do publicznych obmacywanek, wsyłuchiwania sprośnych tekstów, przejadania się i przepijania , a w dodatku oczekują powszechnego uznania, że to jest właśnie jedyny możliwy i dopuszczalny sposób uczczenia ślubu.
              A jakby co: "wiejskie" piszę w cudzysłowiu, bo rzecz nie w położeniu geograficznym tylko w dominującej w danej rodzinie obyczajowosci.
    • 13.09.10, 17:03
      poooooooocałowac go powinna

      ten krązek, złoty krązek hej!
      • 13.09.10, 18:44
        Wesele , które wspominam z największą przyjemnością: wesele w Zywcu.
        Wesele troche w stylu góralskim, z kwaśnicą , rosołem, schabowym i plackami ziemniaczanymi.Z przyśpiewkami, mnóstwem zabaw . Sobota - wesele, niedziela -oczepiny, od poniedziałku do środy poprawiny (każdy mógł na nie przyjść). My juz w poniedziałek rano wracaliśmy do domu, nie byliśmy przygotowani na tak długą imprezę.Ale klimat był niesamowity.

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/gb/vf/y0um/xpo0LdaCWdEfsPVtRA.jpg
        "Mamo nie boj się, to tylko Hehalump trąbi."
    • 13.09.10, 20:03
      ooo to co ty bys powiedziala na wesele w stylu angielskim? obiad dla rodziny, toast a potem bye bye a wieczor + noc dla mlodych i ich towarzystwa w klubie (nie ciotek, pijanych wujkow, szlochajacych babc i dzieciarni), gdzie panna mloda nie wystepuje w sukni slubnej
      albo styl bardziej amerykanski gdzie w srodku impry para mloda wsiada w samochod i wyjezdza w podroz poslubna? albo na noc poslubna wink

      IMO: zabawa do 5 nad ranem z przyspiewkami, oczepinami, opitym do granic mozliwosci towarzystwem i przysypiajacymi babciami tudziez sama para mloda + poprawiny na wyraznym kacu to dla mnie rzeznia! od lat nie bylam na czyms takim i myslalam ze juz wyginelo ... ale nie! widze tu na forum ze to nadal zyje a pare dni temu znajoma z pracy pokazywala taka wlasnie relacje fotograficzna, tocka w tocke co opisalam. nie wiedzialam co powiedziec? czy ze wspolczuje mordegi czy gratuluje udanej zabawy?
      • 13.09.10, 21:11
        > IMO: zabawa do 5 nad ranem z przyspiewkami, oczepinami, opitym do granic mozliw
        > osci towarzystwem i przysypiajacymi babciami tudziez sama para mloda + poprawin
        > y na wyraznym kacu to dla mnie rzeznia! od lat nie bylam na czyms takim i mysla
        > lam ze juz wyginelo ...

        Aaa, nie wyginęło i ma się dobrze smile Ja mam sentyment do takich wesel, bo pamiętam autentyczne wiejskie wesele sprzed 35 lat. Przyśpiewki, śpiewy na głosy, muzykalni i wcale nie urżnięci w trupa ludzi znający na pamięć mnóstwo pieśni. Nie mieli takiej mnogości sprzętu odtwarzającego, jak my, to i muzykowali w swoim groniewink Tańce i obrzędy też były.
        Czasem słyszę echo tych starych imprez na współczesnych weselach. A bawię się dobrze wszędzie - jak już się wynurzam na jakieś balety, to z założeniem, że mnie będzie dobrze, a cała reszta to już po uważaniu wink

        --
        Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! wink
        by Zakletawmarmur
    • 13.09.10, 20:30
      Nigdy w Wawie na weselu nie byłam.

      Kompletnie w tym rejonie nie mam znajomych, ani rodziny, więc nie wiem smile

      Ja miałam wesele w Krakowie

      -kamera była, czemu byłam osobiście megaogromnie przeciwna, ale uparł się na to mój mąż.
      I dziś jestem mu za to baaaaardzo wdzięczna.
      Bo to wlaśnie dzięki tej pogardzanej przeze mnie "kamerze" mogę sobie popatrzeć na moją Mamę, która zmarła 2 lata temu a na moim weselu świetnie się bawiła sad

      -wesele, mimo że w mieście skończyło sie rano. Ostatni goście wyszli ok. 7.00 i to nie dlatego, ze nie było transportu, bo mieliśmy wynajęte 3 taksówki, które na życzenie rozwoziły gości i były "gotowe" już o północy.

      -oczepiny- cóż, rzuciłam welonem i to skutecznie. Złapała go córka kuzynki, która we wtorek po naszym weselu poznała swego przyszłego męża i 3 lata po naszym ślubie sama została żoną smile


      - śpiewali nam sto lat i gorzko może raz. Drugi raz sto lat zaśpiewali mojemu kuzynowi, który w dniu naszego ślubu obchodził imieniny. To było bardzo miłe dla iego- przynajmniej tak twierdził smile smile smile


      Generalnie wiekszość wesel na których byłam zaliczam do udanych i raczej wyglądały podobnie. Całą rodzinę mam raczej w niedużej odległości, znajomych w sumie też raczej w Małopolsce.
    • 13.09.10, 20:48
      moje przyjecie (no bo nie wesele!) bylo w pieknym palacyku z noclegiem dla gosci w pieknych komnatach. bylo uroczyscie i ...SZTYWNO.

      bylam 2 razy na wiejskim weselu, bylo super! wesolo, przasnie, wszyscy super sie bawili. ja stawiam na wiejskie wesela!
    • 13.09.10, 20:58
      co to jest miejskie wesele? Dziwnie się czuję kiedy w eleganckim lokalu, w dużym mieście zaczynają się obrzędy rodem z kultury wiejskiej. Są obrzędy z tą właśnie kulturą kojarzone i nie trzeba ich przekładać na każdy grunt, zwłaszcza kiedy państwo młodzi nie mają na nie ochoty. Gwarantuję Ci, że gdyby mieli to by się pojawiły. Co to jest warszawskie wesele? Przecież ogromny procent ludzi, którzy tutaj biorą ślub wcale z Warszawy nie pochodzi. Może więc niektórzy chcą się odciąć od swoich wiejskich korzeni poprzez zaniechanie pewnych weselnych zwyczajów. Może ich nie znają, bo są z innego środowiska. Każde wesele jest inne...
    • 13.09.10, 23:45
      Każda para młoda ma jakieś korzenie, jakąś najbliższą rodzinę. Najważniejsze jest chyba to, żeby bawić się dobrze w gronie tej rodziny.

      Sama pochodzę z prowincji, przywykłam do wesel do 5 rano. Bez upijania się, ale w atmosferze zabawy z sercem na dłoni, że tak powiem. Bardzo lubię tradycyjną obrzędowość weselną, świetnie się w tym czuję, zawsze są jakieś wzruszenia, większe lub mniejsze. Sama najbardziej zapamiętuję te właśnie chwile. Na własnym weselu najbardziej utkwiła mi w pamięci godzina 4-5 rano, kiedy najstarsze pokolenie nie miało siły już tańczyć, ale śpiewali przy stole, przy wytrawnym jedzeniu, przy winie - piosenki ze swoich czasów. Pan z zespół wziął akordeon i grał do tych powojennych piosenek. Było niesamowicie, spontanicznie, to rodzina a właściwie najstarsi jej członkowie nadawali ton zabawie. W moim przekonaniu to idealne rodzinne wesele. Niedawno byłam na podobnym weselu z dziećmi. Bardzo się cieszyłam, że starsza dotrwała do oczepin, że zobaczyła jak to wygląda, że uczestniczyła w tym razem z pradziadkami. To dla mnie ważne, mam nadzieję że równie ważne w przyszłości będzie dla moim dzieci. Nie było "złotych krążków", nie było upojenia alkoholowego.

      Jednak - wierzę, że są rodziny, które mają inne korzenie, które przywykły do innego rodzaju zabawy. I ich styl weselny też na pewno jest dla nich ważny i komfortowy.

      Najgorzej chyba jest, jak para młoda zapomina o swoich korzeniach i organizuje wesele w stylu odstającym od tego, do czego przywykła rodzina, w imię "wesele jest dla młodych". Byłam raz na takim i nie było fajnie.

      --
      Lissie
      Moje dzieci
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.