Jak sie robi chrzciny? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Hej.Nasza córeczka kończy 4 miesiące i powoli myślimy o chrzcinach.Marzyła mi się zupełnie kameralna uroczystość.Byliśmy z mężem na 2 chrzcinach i było mało gości. Po kościele chcemy zaprosić na obiad. Myśleliśmy oi rodzicach,rodzeństwie i naszych dziadkach. Po dyskusji (głównie mąż chciał) zdecydowaliśmy się zaprosić rodzeństwo naszych rodziców (ciocie i wujkowie). Mamy liczne rodziny i to wyjdzie już ok. 25 osób. Mąż koniecznie chce zaprosić jeszcze swoje kuzynki z parą więc to wogóle się robi strasznie wielka impreza. Nie podoba mi się ten pomysł a on nie chce ustąpić.

    Dodam,że nie chodzi o pieniądze, po prostu kojarzy mi się z komunią gdzie wszystko jest na wypasie. A to tylko obiad rodzinny na chrzcinach... Doradźcie jaka jest praktyka czy rzeczywiście zaprasza się wszystkich z rodziny? Jak u was to było?
    • U nas byli dziadkowie (4 osoby) i chrzestni z osobami towarzyszącymi (kolejne 4 osoby), obiad u nas w domu przygotowany i podany, tort na deser z cukierni i już.
    • Napewno wg mnie rodzice,dziadkowie,chrzesni.Po co Ci rodzenstwo rodzicow,kuzynki-jezeli nie sa chrzestnymi?
      po 1-marzyla Ci sie kameralna impreza!
      po 2-to Ty bedziesz musiala to wszystko ogarnac-obiad,ciasta,obsluga gosci.nawet przy pomocy mamy czy tesciowej narobisz sie.A potem bedziesz padac na przyslowiowy pysk!
      A przeciez chcesz miec mile wspomnienia,a nie tylko takie ze latalas i non stop uslugiwalas!
      Wiem co mowie,szykowalam komunie na ok 20 osob-w ndz wieczorem nie wiedzialam jak sie nazywam.Chociaz bylam dumna ze sobie poradzilam.Na szczescie chrzciny mielismy w restauracji,tylko ciasta pieklam i torta kupilam.
      A jak mezulek taki oporny to powiedz,ze ok ale to on wszystko szykuje,a Ty-ewentualnie drobna pomoc.podejrzewam,ze zmieni zdanie.
      Albo jak macie kase to tez wynajmijcie lokal i Ty bedziesz miala w domu czysto,nie narobisz sie przy gosciach.
      • U nas byli rodzice, dziadkowie, chrzestni i rodzeństwo. Moim zdaniem to przesada zapraszać na chrzciny wujostwo i kuzynów, to nie wesele
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/zrz63e5enmjgko05.png
      • Akurat zapraszamy na obiad do restauracji. Finansowo wychodzi podobnie a ja nie zamierzałam gotować i latać wokół ludzi z wywieszonym jęzorem. Także argument że się zmęczę odpada smile Jednak mimo to - to właśnie ani wesele ani komunia!
        • Naprawdę to taki problem, że mąż chce ugościć swoją rodzinę? Zwłaszcza, że nie musisz się przy tym narobić. Są rodziny po prostu bardziej towarzyskie i naprawdę spotkanie "z okazji" na 20-30 osób to nie żadne wielkie halo wink

          --
          "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
          • Jednak mimo to - to właśnie ani wesele ani komunia!

            Co to za argument? czy jest jakiś przepis regulujący ilość osób na takiej imprezie?
            Zaprasza się tyle osób na ile ma się ochotę i możliwości finansowe.
          • Właśnie - mąż chce ugościć swoją rodzinę,a autorka wątku bedzie miała zasuw, którego nie chciała. Czy mąż jest równie chętny, jak do zapraszania, również do zakupów, stania przy garach, usługiwania przy stole (bez możliwości spokojnego zjedzenia) i zmywania góry naczyń?
            • Autorka kilkakrotnie i wyraźnie napisała, że be względu na ilość osób impreza będzie w lokalu, a finanse nie są problemem. Wobec powyższego nie rozumiem, dlaczego zabraniać mężowi zapłacić za to wszystko i zaprosić kogo chce.

              --
              "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
              • Odpowiadałam na pierwszego posta, tam nie ma nic o lokalu. Zresztą nawet załatwianie imprezy w lokalu na dwadzieścia kilka osób jest bardziej skomplikowane i męczące niż na dziesięć.

                A pieniądze w małzeństwie są wspólne, więc to nie mąż "zaprasza i płaci, za kogo chce" tylko oboje płacą. Taki nieistotny szczegół, który przy troche mniej fajnym mężu może zmienić kobiecie życie w piekło. Ot, nieistotny drobiazg.
    • No jak to jak? Zależy, jakie kto ma kontakty w rodzinie i zamiłowanie do przyjmowania gości. Byłam i na chrzcinach, po których tylko obiad dla dziadków i chrzestnych, byłam i na takich, gdzie zaproszeni byli też wujkowie, ciotki rodziców, ich kuzynostwo, a także bliscy sąsiedzi, a po obiedzie ciasta, sałatki i ciepłe danie na kolację wink Jeden i drugi sposób jest ok, gospodarze decydują.
      Jeśli mężowi zależy na większej imprezie, a ty nie masz weny na organizowanie takowej, niechże małżonek wynajmie lokal z jadłem i obsługą - nie powinnaś protestować, jakoś to przeżyjesz wink

      --
      "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
    • Można zrobić obiad i dla 20, i dla 40 osób. Żaden problem.

      Z kościoła do restauracji, siadamy, pierwsze danie, drugie danie, deser, kawka, chwila rozmowy, dziękujemy, do widzenia. Zajmie to w sumie ze 2, góra 3 godziny? I żadna różnica, ile osób przy stole siedziało. Niech sobie mąż zaprasza te swoje kuzynki.

      Nie rozmawiajcie o tym ILE osób zaprosicie, ale JAK je ugościcie. JAK ten obiad ma wyglądać i jak długo trwać? Czy scenariusz imprezy taki jak powyżej WAM odpowiada? Co jeśli zaproszeni goście są spoza Waszego miasta, jak z ich noclegiem i zaopiekowaniem się nimi po zakończeniu obiadu?

      --
      Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
      Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
    • Nie ustępuj,dlaczego akurat Ty masz ustąpić a nie mąż?
      Ustępuj mężowi,ustępuj,zobacz jak to się kiedyś skończy...
    • Ja robię chrzciny za 3 tygodnie i zapraszamy tylko dziadków, rodziców i nasze rodzeństwo z dziećmi (w sumie wychodzi 30 osób) smile Nie ma kogo odjąć smile
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/1usadf9hd97dny8o.png
      http://www.suwaczki.com/tickers/bhywdf9hssfr3v50.png
    • beauty_agadir napisała:
      > Dodam,że nie chodzi o pieniądze, po prostu kojarzy mi się z komunią gdzie wszys
      > tko jest na wypasie.

      Możesz rozwinąć myśl? Bo ja mam jedną komunię za sobą, kolejną w tym roku szkolnym i zasadniczo "imprezy" po nie różniły się zbytnio od siebie. Może o czymś nie wiem i powinnam na komunię córki jeszcze zaprosić kogoś poza dziadkami i chrzestnymi żeby było "na wypasie".

      --
      Weszłam ostatnio na wagę żeby sprawdzić swój wskaźnik BMI. Ja pierniczę! Jestem za niska!
    • U nas byli dziadkowie i rodzice chrzestni w raz ze swoimi mężami/żonami, oraz nasze rodzeństwo z rodziną. Razem raptem 12 osób.
    • Do kościoła zaprosilismy całą rodzinę (bez pociotków i kuzynów kuzynów wink ).
      Na obiad po uroczystości zabralismy TYLKO rodziców chrzestnych z przyleglosciami.
      --
      miszmasz-marghe.blogspot.com/
      i
      malutki-kuchcik.blogspot.com/
    • Z moich doświadczeń wynika, że chrzciny należy robić powyżej 6 miesiąca życia dziecka, kiedy jest ono łatwiejsze do karmienia i opanowania, a młoda mama jest spokojniejsza i bardziej wprawiona w opiekę. W moim przypadku zapraszaliśmy dziadków i chrzestnych z drugą połową i koniec. Poza tym chrzciny, zwłaszcza robione w domu, nie są uroczystością przesadnie biesiadną, dziecko wymaga karmienia, przewijania, opieki i spokoju. Najlepiej zaplanować bardziej uroczysty obiad rodzinny. Istotne jest kto przygotuje przyjęcie, czasem wszystko spada na młodą mamę i wtedy naprawdę trzeba przystopować z planami mega imprezy..
    • U nas byli dziadkowie (sztuk 4), chrzestni byli zaproszeni z osobami towarzyszącymi, do tego moja siostra (nie była chrzestną) z chłopakiem i naprawdę bliska ciocia z wujkiem (siostra mojej teściowej). Ja bym się męża zapytała czy mu na taką imprezę nie szkoda pieniędzy.
    • My chrzciny robiliśmy rok temu smile
      Zaprosiliśmy tylko najbliższą rodzinę, czyli naszych rodziców i nasze rodzeństwo z przyległościami, z pośród których byli też chrzestni. Wyszło 18 osób.
      Ponieważ nie wyobrażałam sobie męczyć się w mieszkaniu z taka ilością osób, a zależało nam na ugoszczeniu ich po ceremonii chrzcin, zorganizowaliśmy wszystko w restauracji.
      Nie chcieliśmy zaraz po obiedzie pożegnać gości, więc zamówiliśmy też zimną płytę, kawę, ciasto z cukierni. Nasze przyjątko trwało ok 5 godzin.
      Część restauracji była dla nas wydzielona (parawanem), w pozostałej części byli pozostali klienci, którzy przychodzili na obiady.
      Atmosfera była bardzo miła, rodzinna, my - rodzice dziecka - mogliśmy swobodnie uczestniczyć w przyjęciu zamiast ganiać w te i we wte z talerzami i poczęstunkiem.
      Dzieciątko miało do swojej dyspozycji wózek, ręce rodziców i gości oraz huśtawkę (naszą zawieźliśmy do restauracji). W łazience był blat do przewijania (zwracałam na to uwagę przy wyborze lokalu), kelnerki dostarczyły wodę na mieszankę.
      Ponadto, wiadomo jak wygląda mieszkanie po "szturmie" tylu gości, więc ominęło nas też sprzątanie po big_grin Aaa no i to jednak wyjątkowa okazja, więc ubiór gości uroczysty i tu też odpadł dylemat, pozwolić wchodzić w butach (szpilkach) a potem się martwić podłogą?
      Jednym słowem jesteśmy bardzo zadowoleni z tej "imprezy" i nasi bliscy też - powiedzieli nam o tym.
      • W zależności od twoich konfiguracji rodzinnych zaproś kogo wypada ci zaprosić. Moim zdaniem najbliższą rodzinę z przyległościami. Zamów imprezę w restauracji, najlepiej w takiej gdzie jest możliwość rezerwacji osobnej salki i przyniesienia własnego alkoholu i ciast. Po uroczystości robicie tam obiad plus, jeśli macie ochotę, jeszcze dodatkową posiadówę i finito.

        Jeśli na uroczystości będzie naprawdę mało osób np. wasi rodzice i chrzestni, zróbcie imprezę w domu jeśli macie taką możliwość. U mnie było ponad 20 osób więc wybór miałam prosty wink
    • a te ciotki, wujkowie i kuzynki to w ogole utrzymuja kontakt z Wami, ze maz chce ich wszystkich zaprosic?
      u nas na chrzcinach byli tylko rodzice chrzestni i najblizsi.
      w sumie bylo 6 osob.

      --
      Jestem tak paskudna, ze za kazdym razem, kiedy ide sie kapac, woda ucieka z wannytongue_out
    • Zaprasza się tych, których się chce zaprosić smile Na chrzcie mojej najmłodszej byliśmy tylko my, chrzestna z mężem i chrzestny + nasza starsza córka i dwójka dzieciaków chrzestnej. Ubrani byliśmy dość normalnie, nie było mszy, tylko sam chrzest, potem pośmieliśmy się z księdzem, pojechaliśmy na obiad, puszczaliśmy z dzieciakami latawce i wróciliśmy do domu, gdzie chrzestny włączył nam ojca chrzestnego wink Było super!
    • U mojego dziecka na chrzcinach było ok 20 osób. Patrząc z perspektywy czasu bardzo żałuję że zrobiłam takie duże chrzciny. Byli nasi rodzice, dziadkowie ze strony męża (moi już niestety nie żyją), nasze rodzeństwo + rodzeństwo naszych rodziców. Z tych ost bym na dzień dzisiejszy zrezygnowała.
      Poza tym teraz wychodzę z założenia że proszę tych którzy zapraszali mnie/nas na imprezy, i nie idę nigdzie tam gdzie ja nie prosiłam (głównie wesela).
      Tak tylko niech mąz się zastanowi ile to pracy, szykowania i nawet jeśli zamówisz firmę to nie zrobią w 100% wszystkiego za Ciebie i mały bobas na głowie. A sprzątania po imprezie od groma.
      Pozdrawiam
    • zapraszasz tych których chcesz, nie ma reguły czy przyjęcie po jest kameralne czy już w większym gronie.
      Jeśli kasa nie jest problemem to zrób uroczystość w knajpie, ja zrobiłam chrzciny na 25 osób i byłam bardzo zadowolona iż nie musiałam sama wszystkiego zrobić a potem jeszcze gości obsłużyć.
    • Na chrzciny mojego dziecka zaprosiliśmy 20 osób.
      --
      Miała być Irlandia
      a jest Wenecja
    • Ja w obydwu przypadkach zapraszałam wszystkich (w sumie ok.30 osób). Organizowałam w domu na zasadzie "szwedzkiego stołu"
    • To chyba zależy jakie macie zwyczaje w rodzinach. Może u męża jest taki zwyczaj, że zaprasza się te wszystkie osoby o których piszesz i on czuje się zobowiązany? Może Twoja teściowa mu suszy głowę, żeby jeszcze tego i tamtego zaprosił, bo....
      --
      Jakub 03/1999
      Julia 02/2009
      Life is brutal and full of zasadzkas and sometimes kopas w dupas!

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.