prezent dla matki z okazji porodu od ojca dziecka? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • urodziłam drugie dziecko niedawno i nigdy nie dostałam nic poza buziakiem od męża i wydawało mi się to naturalne smile

    po pierwszym porodzie znajoma coś wspominała ze jest taki zwyczaj ze ojciec daje za poród matce jakiś prezent wspominała coś o złocie;
    puściłam mimo uszu i tak nie lubię i nie nosze złota

    teraz jak leżałam po porodzie obok mnie na sali leżała nastolatka której chłopak faktycznie przyniósł w prezencie jakieś złote precjoza i dumnie wręczał przy wspołpacjentkach

    rozmawiałam potem o tym z inna znajomą i potwierdzała, ze jest taki zwyczaj (wielkopolskie)
    ja pierwsze słyszę - znacie takie zwyczaje?

    pomijam ewenement jak maż kupił zonie auto (jak go stać to i tak pewnie by kupił by miała jak jeździć z dzieckiem np do lekarza) ale może to okazje aby dać coś pamiątkowego: pierścionek, wisiorek, może choć wizytę w SPA ab się zregenerować po trudach porodu, może choćby bukiet kwiatów?

    a czy wy dostałyście coś od mężów swoich dzieci za urodzenie?


    piszę bez wielkich liter bo dzieciem na kolanach smile
    --
    www.pomoz-amelce.pl/
    • My też z Poznania, przy poprzednim porodzie dostałam od tatusia maleństwa książkę (Pratchetta wink ), mam nadzieję że przy tym najbliższym też tak będzie. Złota nie noszę, jak zresztą praktycznie w ogóle zadnej biżuterii więc u mnie odpada. I też nie słyszałam wcześniej o zwyczaju obdarowywania złotem (chociaż sądzę że coś tej rodzącej się należy, nie wiem w stylu orderu za odwagę i poświęcenie czycoś wink )
      • co prawda mieszkam w podkarpackim ale też nie słyszałam żeby dawać złoto smile)) Mój maż był ze mna podczas porodów i mocno mnie tylko przytulił powiedział, że bardzo nas kocha i jest ze mnie bardzo dumny smile)) i łezka się mu w oku zakręciła. I dla mnie to miało wieksze znaczenie niz najbardziej nawet wypasiony samochódwink)
    • Zwyczaj - nie zwyczaj
      W mojej rodzinie Tatusiowie "odwdzięczają się" Mamusiom za córkę/syna
      Przy pierwszym dziecku jest to złota biżuteria a przy kolejnym - inwencja własna :]
    • Ja w zasadzie też z wielkopolskiego i pierwsze słyszę o prezentach. Owszem, do niedawna, to raczej tatus sobie robił prezent i znikał na kilka dni - pępkowe, to chyba bardziej znane?
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/xnw4pc0zabul2ufv.png
    • A ja jestem z woj. mazowieckiego, ale przyznam szczerze, że o takowych zwyczajach nie słyszałam w swoich okolicach, co jednak nie oznacza, że miałabym coś przeciwko temusmile nie mam na myśli złota, bo jakoś wolę srebro a złotego nie noszę nic poza obrączką i czasem pierścionkiem z czasów narzeczeństwa, ale jednak np kwiaty to było by miło dostać, jak zawszesmile w końcu kobieta kawał roboty musi jednak odwalić, to czemu nie sprawić jej potem za to przyjemnościwink
      --
      Ja jako pierwsza pod sercem Cię noszę, ja o Twe zdrowie najgoręcej proszę,
      jestem przy Tobie od pierwszego grama, Tyś moje dziecko, a ja Twoja mama...

      http://www.suwaczki.com/tickers/c55fcsqvxiomuawp.png
      • Mysle, ze kwiaty to bardzo mily zwyczaj i wiem, ze wielu panow tak wlasnie robi, ze przychodzi do zony z kwiatkami. Zloto, czy inne precjoza, to chyba tylko z wlasnej inicjatywy, a nie bo jest taki zwyczaj. U nas na Mazowszu zreszta takiego zwyczaju nie ma. Moj maz to cudoziemiec i jak urodzila nam sie coreczka, to przyniosl mi pudelko czekoladek, bo taki jest u nich zwyczaj. Gdy rodzi sie chlopak, przynosza cos innego, ale za Chiny nie pamietam cosmile. I tez bez kwiatow.
    • Bukiet kwiatów dostałam w szpitalu jak po południu do mnie znowu przyjechał. Ale najważniejsze było dla mnie to,że był ze mną cały czas podczas porodu i słowem nie pisnął jak mu chyba próbowałam palce połamać i na koniec go jeszcze opieprzyłam bo dopingował mnie bardziej i głośniej niż 3 położne na sali ze mną wink No i sam fakt,że nie tylko mi mówił cały czas po jaką ciężką robotę odwaliłam ale okazał mi uznanie i przez miesiąc po porodzie wyręczał mnie we wszystkim w domu- pranie, prasowania, gotowanie etc.
      --
      Trzymajmy się ramy to się nie posramy wink
    • dostałam bukiet kwiatów niemal od razu i zegarek parę dni po powrocie do domu smile
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/mhsvcbxmytdr0jes.png
      • jestem z woj. śląskiego i u nas jakby taki zwyczaj dawania prezentów jest, i rzeczywiście często jest to biżuteria, moja siostra dostała pierścionek od męża po porodzie, i ja będąc w ciązy też domagałam się od męża by takie coś mi sprezentował hehe, serio to uważam że jakaś nagroda za te trudy nam się należy, ale co to ma być to już indywidualna sprawa.ja dostałam bukiet kwiatów w dniu wyjścia ze szpitala,jednocześnie był to prezent na mój pierwszy Dzień Matki bo właśnie wtedy takowy byłsmile
        • Ja też ze śląskiego i uważam, że to bzdura i u nas takiego zwyczaju nie ma. Prezent za urodzenie dziecka, za trudy przy porodzie? Uważam, że tak nasza rola, że urodzenie dziecka to zasługa obydwu rodziców (w normalnym, zdrowym związku). Ja nie dostałam nic. Mąż płakał z radości i to było wzruszające.
          • Uważam, że tak nasza rola, ż
            > e urodzenie dziecka to zasługa obydwu rodziców (w normalnym, zdrowym związku).

            No choćbyś na głowie stawała, to urodzenie dziecka nie jest zasługą obydwu rodziców, tylko matki.
            • Równouprawnienie ma swoje granice, IMO.
              Szczęśliwy tatuś może najwyżej asystować przy porodzie, kilogramów mu też ciążowy nie przybywa i nie nękają go mdłości. Jego wkład jest...ekhem... niewielki relatywnie.

              • A ty to ważysz na jakiejś szali? Ten wkład? I go wyceniasz na kolczyki z brylantami?
                --
                "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

                Andreas Corelli
                • Ja po prostu lubię złoto z brylantami, a poród uważam za znakomitą okazję, żeby otrzymać tego typu prezent. Ubolewam nad tym, ale nie jesteśmy z takiej półki finansowej, żebym mogła drogą biżuterię otrzymywać co roku, ponieważ są ważniejsze i pilniejsze wydatki.
                  Wkład męski bezpośredni to dłuższa lub krótsza chwila przyjemności, miłe, ale to akurat mogę mieć i dawać regularnie. Plus oczywiście współpraca okołodomowa, organizacyjna etc. ale to norma, a nie prezent.
                  Wzruszenie mnie, szczerze mówiąc, mało rusza. Od wzruszenia, nie będzie mnie bolało mniej toteż niech to wzruszenie ma taki wymiar jaki lubię.
          • na przykład albo coś z platyny, złoto w sumie może być - zwłaszcza stara (sprzed rewolucji) rosyjska robota.
            Ale ja tam cenię swoją pracę i byle co mnie nie zachwyca.
          • kiki1981 napisała: a też ze śląskiego i uważam, że to bzdura i u nas takiego zwyczaju nie ma...Mąż płakał z radości i to było wzruszające.

            uważasz, ze prezent wyklucza wzruszenie meża?
            Wyobraź sobie, że u nas było i to i to smile
            Aczkolwiek wcale nie uważam, że jeżeli facet nie daje prezentu swojej kobiecie z okazji narodzenia się ich dziecka, jest jakiś nieteges. Rzeczywiście patrząc po znajomych rzadki zwyczaj i faceci raczej na to nie wpadają. Nie maja od kogo odgapić? Kto wie?

            U nas prezenty daje się przy byle okazji, bardzo często nie zawsze są to rzeczy drogie, ale jak jest duże wydarzenie, to ranga prezentu też.
          • kiki1981 napisała:

            > Ja też ze śląskiego i uważam, że to bzdura i u nas takiego zwyczaju nie ma. Pre
            > zent za urodzenie dziecka, za trudy przy porodzie? Uważam, że tak nasza rola, ż
            > e urodzenie dziecka to zasługa obydwu rodziców (w normalnym, zdrowym związku).
            > Ja nie dostałam nic. Mąż płakał z radości i to było wzruszające.


            Tak i na Śląsku pewnie też tracyją jest gotowanie przez tydzien i mrożenie dla chłopa co by nie padł z głody jak żona pojdzie rodzić. Oraz tradycyjna buraczana popijawa chłopa na tzw pepkowym- wszak sie chlopu nagroda nalezy za zrobienie bajtla, a u baby to taka natura.
            Brr,dobrze zem chłopa ze slunska nie brała.
          • Mój mąż jest rodowitym hanysem i oprócz tego, że się załzawił przy moim porodzie, to jeszcze dał mi za trudy przy porodzie prezent i kwiaty. Ponadto wziął 2 tygodnie urlopu i przez ten czas skakał wokół mnie i dziecka. Bo widzisz, to nie on goił rany poporodowe, a ja.
            Wzruszenie? Piękna sprawa. Ale dużo wymowniejsze są konkretne gesty, a nade wszystko działania.
            • Nie no, mój też po porodzie wziął urlop i tyrał równo ze mną przez ponad dwa tygodnie. Potem zresztą też. Nie raz i nie dwa szedł do pracy niewyspany bo do dzieci budziliśmy się na zmianę. Nigdy nie czułam się sama. Nigdy nie czułam, że dzieci to tylko moja sprawa. Niestety w ciąży musiałam chodzić tylko ja big_grin Inaczej się nie dało.
              --
              Niedawno pojawiły się pierwsze na świecie mówiące pralki automatyczne. Oto jak działają: - Włóż proszę białe pranie... Dziękuję. Uwaga, dozuję proszek i nalewam wodę. (Po chwili) ... Halinaaa!! Na koszuli Stefana są ślady szminki!!!
              • kropkacom napisała:

                Niestety w ciąży musiałam chodzić tylko ja big_grin Inaczej się nie dało.


                No i za to powinnaś dostać prezent. Nie dostałaś? Oj przykro.
                • Tobie jest przykro? big_grin I za co? Że jeszcze faceci w ciąży chodzić nie mogą i dzieci rodzic nie potrafią? No cóż...
                  --
                  Niedawno pojawiły się pierwsze na świecie mówiące pralki automatyczne. Oto jak działają: - Włóż proszę białe pranie... Dziękuję. Uwaga, dozuję proszek i nalewam wodę. (Po chwili) ... Halinaaa!! Na koszuli Stefana są ślady szminki!!!

                • Nie no pewnie...najlepiej do kwestii porodu i suwenirów za wydanie na świat potmostwa podejść czysto pragmatycznie, zrobić z tego targowisko prózności i handel wymienny- coś za coś i taki maleńki szantażyk uprawiać w każdej innej dziedzinie życia.

                  Podziwiam, podziwiam szczerze wytrzymałość płci przeciwnej a również umiejętność co poniektórych pań do wyłapywania z tłumu takich łosi...
                  --
                  "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

                  Andreas Corelli
    • Ja jestem z pod Warszawy i pierwsze słyszę. Ze mną leżały na sali 2 dziewczyny i też nic nie dostały. Osobiście to uważam, że mojemu mężowi należy się medal za to, że wytrwał ze mną do końca porodu i za kilka tygodni będzie przy drugim big_grin. Ja i tak musiałabym urodzić a on niekoniecznie musiał chcieć być świadkiem tej rzeźniwink.
      • wiki11110 napisała:

        > Ja jestem z pod Warszawy i pierwsze słyszę. Ze mną leżały na sali 2 dziewczyny
        > i też nic nie dostały.

        A to jeszcze trzeba koniecznie przy innych wspolpacjentkach dostac zeby je zazdrosc zrzarla surprised?

        Nie wiem czy zwyczaj taki jest, czy nie ma, mysle ze to zalezy od stopnia wrazliwosci meza/partnera i jego checi wyrazenia swojej radosci nie tylko slowem czy zachwytem na twarzy z otrzymania potomka.
        To czy jest to taki prezent a nie inny zalezy od zasobnosci portfela oraz tego na ile wycenia facet wklad kobiety w pojawienie sie owego potomka na swiecie.
        Dostalam diamentowe kolczyki z bialego zlota - nie w szpitalu bynajmniej wink
        • > na ile wycenia facet wklad kobiety w pojawienie sie owego potomka na swiecie.

          Brr, Twoim zdaniem to jest coś, co można i powinno się wyceniać?

          Nie wiem, tak piszecie, jakbyście te dzieci dla męża rodziły, jakby to była praca zlecona, za którą należy się godziwa zapłata. Dziwne.
          • lacitadelle napisała:
            > Brr, Twoim zdaniem to jest coś, co można i powinno się wyceniać?
            > Nie wiem, tak piszecie, jakbyście te dzieci dla męża rodziły, jakby to była pra
            > ca zlecona, za którą należy się godziwa zapłata. Dziwne.


            Nie wiem, czy mozna czy sie powinno...kazdy zwiazek jest inny, w jednym facet gotuje po facie przez tydzien obiad i jego zona/partnerka bedzie wniebowzieta z tego faktu i to jej wystarczy, w innym przyniesie kwiatki, bo tak uwaza ze bedzie milo, w jeszcze innym przyniesie pierscionek, bo tak bedzie chcial wyrazic, bo wie ze zona/partnerka by tego chciala, w jeszcze innym nic, bo ani on ani ona nie uwazaja ze cos sie winno...serio nie wiem, nie ma na to przepisow i paragrafow, to twoja prywatna sprawa co jest miedzy wami, co jest w waszej rodzinie, jakie macie zwyczaje.
            Ja znam taka rodzine ktora ma zwyczaj, ze na urodziny procz solenizanta prezent dostaje takze matka solenizanta od owego solenizanta (jakis drobiazg, kartke, kwatka, czekoladki), za trud pojawienia sie na swiecie owego solenizanta.
            To ze w mojej rodzine nie ma tego zwyczaju to nie znaczy ze jest ten zwyczaj zly, ot ich sprawa

            Poza tym skoro uwazasz ze nic sie nie powinno dawac i nic nie dostala to w czym masz problem?
            Ze w jakim innym zwiazku ludzie dogaduja sie inaczej, ze kobieta, jej facet maja inna wrazliwosc, potrzeby i na fakt pojawienia sie potomka wyrazaja swoje emocje, radosc w inny sposob i za pomoca innych rzeczy, przedmiotow?

    • Yo_anko, ciekawy temat - ale nie na forum Dobry poród - wątek na pewno zostanie przeniesiony gdzie indziej.

      O zwyczaju słyszałam, ale nigdy się z nim sama nie spotkałam. (kojarzy mi się raczej ze środowiskami bogatymi i tradycjonalistycznymi (np. w USA), albo z kolei z niższymi klasami społecznymi szczególnie w krajach bardziej południowych. Ale nie mam pojęcia, czy mam rację.
      W każdym razie kiepsko mi się taki zwyczaj kojarzy, z jakimiś formalnymi, tradycjonalistycznymi, nierównymi układami w związku. (jak w kulturach, gdzie kobieta nie ma własnych pieniędzy, natomiast jej własnością jest droga biżuteria, którą dostaje we wianie od rodziców czy właśnie od męża jako "cenę narzeczonej" (bride price). I jakby co, to jest jej całe zabezpieczenie.

      Dla mnie po pierwsze większy wydatek typu drogi pierścionek to jest coś o czym decydujemy razem. Ja uważam drogą biżuterie za kompletną marnację pieniędzy i coś bez sensu, tak że raczej miałabym za złe za taki upominek.
      (A już to że "maż" kupuje żonie samochód?? Co to znaczy "on" kupuje? )

      --
      *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
      • > (A już to że "maż" kupuje żonie samochód?? Co to znaczy "on" kupuje? )

        No normalnie, idzie i kupuje... nie rozumiem pytania... A jak t\Ty idziesz chłopu kupić prezent, nie wiem, na urodziny, to jak mówisz? "Kochanie, kupiliśmy Ci prezent?" wink
        --
        szerlok.pl/nakarm_psa/
        • madzioreck napisała:
          > > (A już to że "maż" kupuje żonie samochód?? Co to znaczy "on" kupuje? )
          > No normalnie, idzie i kupuje... nie rozumiem pytania... A jak t\Ty idziesz chło
          > pu kupić prezent, nie wiem, na urodziny, to jak mówisz? "Kochanie, kupiliśmy Ci
          > prezent?" wink

          Uważam, że samochód to nie może być prezent! Taką sumą pieniędzy - przynajmniej w normalnej sytuacji finansowej, a zakładam, że o takiej mówimy - nie może rozporządzać jedna osoba. Wspólnie się decyduje, czy konieczny jest samochód w domu (w ogóle albo czy drugi). Co nie znaczy, że oboje partnerów musi widzieć konieczność danego zakupu - ale wtedy dochodzi się do kompromisu.

          Inna sprawa - gdybym miała mieć samochód dla swojego wyłącznego użytku, chciała bym sama zadecydować o jego marce, kolorze, akcesoriach, itd.

          --
          *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
      • kaeira napisała:
        > Dla mnie po pierwsze większy wydatek typu drogi pierścionek to jest coś o czym
        > decydujemy razem. Ja uważam drogą biżuterie za kompletną marnację pieniędzy i c
        > oś bez sensu, tak że raczej miałabym za złe za taki upominek.

        Barbara Niechcic, słowo dajęsmile
        --
        Ale wieś! Forum o "Chłopach" Reymonta
        • Noce i dnie czytałam i oglądałam bardzo dawno temu,więc nie do końca aluzju paniaję. Zgaduję, że chodzi o abnegactwo i umartwianie się?

          Ja po prostu nie doceniam "prawdziwej" drogiej biżuterii, nie widzę w zasadzie różnicy między nią a "costume jewellery" wykonaną ze szkiełek i metali nieszlachetnych. Symbolika pierścionków zaręczynowych (czy "partnerskich"), obrączek itd jest mi obca. Nie noszę biżuterii z wyjątkiem kolczyków, i sporadycznie korali czy wisiorka.
          Więc po co mi ta droga biżuteria? Żeby się martwić, że tyle forsy mogę zgubić? (Bo różne akcesoria tego typu (biżuteria, zegarki, okulary, chustki) gubię notorycznie.)

          Natomiast lubię kupować np. niektóre kosmetyki kolorowe drogich firm - bo po pierwsze widzę i doceniam różnicę w jakości kosmetyku, po drugie - to i tak są niewielkie sumy pieniędzy. Drogi płaszcz czy buty świetnej firmy często bywają warte swej ceny - takie rzeczy doceniam, choć nieczęsto nas na nie stać.

          Owszem, jakbyśmy mieli forsy jak lodu, to fajnie by było mieć 50 par złotych kolczyków z drogimi kamieniami. (a w łazience kafelki po 2000 zł za metr). (Zapewne są trwalsze niż te "sztuczne".) Ale takiej forsy nie mamy, niestety, i pieniądze wydajemy na inne potrzebne rzeczy.

          --
          *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
    • Od męża nic nie dostałam i nie zależało mi na tym.
      Od teściowej dostałam za to staroświecki złoty pierścionek z wielkim kamieniemsmile
      --
      Kura podchodzi do stołu i mówi:
      "Tu radość,
      gdy kura u stołu tak punktualna!"
    • nie rozumiem 'wyczekiwania' na prezent za urodzenie dziecka. dla mnie najważniejsze było że nie-mąż był ze mną, jego radość i niepohamowane łzy szczęścia. czy jakiś pierścionek lub łańcuszek mógłby to zastąpić?!
    • W Warszawie nie ma takich obyczajow, ale sadze, ze nalezaloby wprowadzic. Im wiecej okazji do prezentow, tym lepiej.
      --
      Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
      Naomi Wolf

      Wiedzmowo
    • Nie dostałam biżuterii po porodzie - i tak nie noszę, więc jest to bezcelowe. Za to np wczoraj na 5te urodziny dziecka dostałam bukiet pięknych kremowych róż. Straaasznie to było miłe (w zasadzie co roku dostaję kwiaty w rocznicę porodu).
      PS. Żeby nie było - nie zapomnieliśmy o dzieckusmile
    • Zwyczaju nie znam, ale mąż kupił - na moje życzenie.
      Trudniej wytłumaczyć prezent z okazji ciąży - ale też dostałam. wink
      Życzyłam sobie dostać złoty pierścionek (klasyczne - białe złoto z brylantem) - biżuterii nie noszę, ale uważam, że jest dobrym prezentem - w sensie pamiątkowym. Tak jak obrączki i pierścionki zaręczynowe - nie widzę powodu, żeby to nosić, ale mieć chciałam smile
      Pierścionki "za urodziny" planuję dać w przyszłości dzieciom, z których okazji je dostałam.
      Pamiętam z własnej młodości jak mnie fascynowało posiadanie jakiejś pamiątki z chrztu. Na 18 dostałam od babci jej zaręczynowy pierścionek. Uważam, że to wzruszające pamiątki. I mam nadzieję, że moja córka się kiedyś ucieszy, jak dostanie pierścionek, który otrzymałam z okazji jej urodzin.
      Nb. w drugiej ciąży dopiero zaczynam być, a pierścionek z jej okazji jest już gotowy do wręczenia wink
      A z własnej inwencji kupił z okazji porodu bukiet róż + wazon (żebym nie miała problemu w czym je w szpitalu trzymać) wink
      • mgd3 super pomysł z tym przekazaniem "prezentu" dziecku. Wykorzystam smile Ja dostałam od męża też tradycyjnie - pierścionek - obrączkę z białego złota z malutkimi brylancikami (który wcześniej sobie sama wybrałam). Zakupiony jeszcze w ciąży musieliśmy wymienić 3 miesiące po porodzie - kiedy wpadłam na pomysł, że mogłabym go założyć okazał się duuużo za duży. A nie zaobserwowałam, żeby ręce mi jakoś szczególnie napuchły pod koniec ciąży smileDla mnie to miła pamiątka, traktuję go bardzo sentymentalnie.

        A wzruszenie męża przy porodzie to dla mnie nie "prezent" tylko jak najbardziej oczywiste i normalne zachowanie - w końcu rodzi się jego dziecko!
        --
        Julka, 3 lutego 2009
    • U nas też nie ma takich zwyczajów, oprócz ew. kwiatów, ale przyznaję się bez bicia, że w tym przejęciu i zamieszaniu żadne z nas nawet i o tym nie pomyślało, a może były kwiaty i nie pamiętam? Wtedy naprawdę co innego miałam na głowie.

      Podobnie jak kilku poprzedniczkom takie prezenty jakoś dziwnie mi się kojarzą z podziałem na mężczyznę, który zarabia i kobietę, która zajmuje się domem i dziećmi. Przyznaję, że może niesłusznie.

      Dla nas dziecko jest wspólne, poród był wspólny, więc jak już to oboje powinniśmy dostać prezent, tylko nie wiem, od kogo smile Może od dziecka - w postaci pierwszego uśmiechu.
    • Dostałam pierścionek.
    • Maz po porodzie kazdej z corek dal mi piekna duza ikone. kiedys te ikony dam moim corkom jak juz wreszcie postanowia sie wyprowadzic smile
      --
      "a jak za bardzo się rozbestwia, to w pilociku mam taki guziczek do rażenia prądem.
      tak, tak, bohatera prądem. co się będzie szwendać i bezeceństwa czynić!"
      Made by : Doral 2
      • Ja jestem z małopolski. W mojej okolicy jest "zwyczaj", że jak mąż jedzie po żonę i dziecko w dniu wypisu do domu to bierze do szpitala kwiaty dla niej. Jak dla mnie to takie sztuczne i na pokaz. Koleżance mąż kupił pralkę
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/zrz63e5enmjgko05.png
        • mewa000 napisała:

          > Ja jestem z małopolski. W mojej okolicy jest "zwyczaj", że jak mąż jedzie po ż
          > onę i dziecko w dniu wypisu do domu to bierze do szpitala kwiaty dla niej. Jak
          > dla mnie to takie sztuczne i na pokaz. Koleżance mąż kupił pralkę

          aaaaaa padne big_grin
          ulubionym zartem mojego meza po remoncie kuchni bylo
          przeciez kupilem CI zmywarke tongue_out
          nawet chlop czul obciach takiego stawiania problemu wink
          ze on kupil i ze kobiecie
          i ze jeszcze cos robic za NIA bedzie
          ja w rewanzu mu domestos do kibla kupuje i wreczam jako podarek po hucznej zapowiedzi dzwoniac juz z parkingu ze jade z prezentem big_grin

          a tu prosze XXI wiek
          i za syna
          praleczke
          niech raczek nie meczy wink
          --
          Kiciu z Cheshire – zagadnęła go. Czy nie zechciałbyś mi powiedzieć, którędy mam teraz iść? To zależy w dużym stopniu od tego, gdzie chcesz dojść – odpowiedział kot.
    • ja z Gdańska i dostałam pierścionek, ale nie wiem czy to tutaj taka tradycja - raczej juz rodzinna...

      uważam że całkiem słusznie coś nam się za ten kosmiczny wysiłek należy...sorry bardzo ale to nie on wycisnął Maleństwo po 40h, fakt był ze mną i baaardzo mnie wspierał, ale był na własne życzenie i w każdym momencie mógł się wycofać - zresztą taką umowę mieliśmy
      --
      http://www.suwaczek.pl/cache/55e122c05c.png
    • Dostałam prezent z okazji urodzenia dziecka od ślubnego. Nie w szpitalu.
      W domu czekały na mnie kosz kwiatów i właśnie biżuteria (kolczyki i łańcuszek z wsiokiem, białe złoto wysadzane diamencikami). Byłam zaskoczona, że pomyślał o prezentach, bo on jak ma kupować prezenty to krzyż pański. Ale okazało się, że poprosił o pomoc moją siostrę w wyborze i na dodatek miał to już przygotowane na długo przed rozwiązaniem.

      • "rozmawiałam potem o tym z inna znajomą i potwierdzała, ze jest taki zwyczaj (wielkopolskie) "

        pierwsze słyszę,że w wlkp jest taki zwyczaj.Owszem kwiaty to tak,normalne,ale złoto?!nie spotkałam się z tym

        Dla mnie wielkim darem od męża było to ,że dzielnie pomagał mi przy obu porodach,bo bez niego nie dała bym rady.Naprawdę
        Prezentem było po prostu to,że tam był.Dla mnie to bardzo ważne
        • ja z pomorskiego i tez nie wiem czy taki zwyczaj czy to tradycja rodzinna - za obie, dosc trudne ciaze, dostalam prezenty: zegarek i bransoletke. to bardzo mile. w koncu, nawet jesli jestesmy stworzone do noszenia pod sercem i rodzenia dzieci,to jednak porod jest opgromnym trudem i przezyciem
          --
          Co mi Panie dasz, w ten niepewny czas? Jakie slowa ukolysza moja dusze, moja przyszlosc, na te reszte lat...
        • A dla mnie OBOWIĄZKIEM mojego męża było to, że był i mnie wspierał bo to NASZE dziecko.
          A teksty typu 'przecież razem rodziliśmy więc nie oczekiwałam prezentu bo to nasz wspólny poród' to można sobie w d* wsadzić. JA rodziłam. JA chodziłam w ciąży. JA miałam mdłości, obrzęki, bezsenność, bóle itp. itd... Wg jakiś wyliczeń poród boli porównywalnie do obcięcia kończyny na żywca. Więc gdybym ja urodziła, a mąż sobie uciachał siekierą rączkę to można by było twierdzić, że RAZEM to przeżyliśmy uncertain
    • pojęcia nie mialam, że jest taki zwyczaj
      aczkolwiek pierścionek dostałam big_grin
      może dlatego, że urodziłam dziecię w swoje własne urodziny...
      --
      miszmasz-marghe.blogspot.com/
      i
      malutki-kuchcik.blogspot.com/
    • My ustaliliśmy, że kupimy po porodzie orbitreka, żebym łatwiej mogła wrócić do formy - to miał być niby taki "prezent" (pierścionków ot tak nigdy nie nosiłam, jedynie zaręczynowy i obrączkę). Teściowa była "oburzona", bo jak to? Ona dostała złoty pierścionek od teścia i to jest prezent, a nie żaden tam rowerek. Po czym pewnego dnia przyszła i wręczyła mi złoty pierścionek za wnuka, bardzo ładny i gustowny - zrobiłam dla niego wyjątek i noszę big_grin A na rowerku jeżdżę do tej pory smile
    • dostałam po pierwszym i po drugim porodzie. Mąz wręczał mi oczywiście w domu. Za każdym razem był to komlet biżuterii zlotej - kolczyki i zawieszka. Gest miły, pamiatka jest. Ale biorąc pod uwagę fakt, że raczej nie przepadam za obwieszaniem się i wymienianiu kolczyków co rano, to wydatek ok. 1500 zł wydaje mi sie zbędny. Ale głośno tego nie powiedziałam big_grin
    • O Jezu, znowu sie zacznie. Juz tu kiedys byla bitwa na ten temat.

      To nie jest zwyczaj regionalny, to jest roznica klasowa. Wiaze sie to z tym, ze sa roznice klasowe w podziale na role plciowe w rodzinie (tak samo, jak sa i roznice kulturowe, wiec rozni sie to tez miedzy panstwami, vide wymiary kulturowe Hofstede). Im wiekszy podzial na role kobiece i meskie, tym wiecej rytualow z tym zwiazanych. W Polsce im wyzsze wyksztalcenie (ale na to wplywa i pochodzenie, i kultura: w Polsce generalnie ten podzial jest wyzszy niz np. w Anglii), tym bardziej plynne te role. A im wieksze partnerstwo, tym mniej rytualow konfirmujacych podzial rol plciowych. Nie ma co tego wartosciowac.

      [/b]--

      Sprawdz, co slychac w Narnii
      • A im wieksze partnerstwo, tym mniej rytualow konfi
        > rmujacych podzial rol plciowych. Nie ma co tego wartosciowac.



        bzdura
      • Nie zgodze sie. W mojej rodzinie od zawsze panowal zwyczaj, ze po porodzie kobieta otrzymywala ikone. i ta ikona byla przeznaczona pozniej dziecku. dziecko wyprowadzajac sie z domu otrzymywalo ikone, ktora towarzyszyla mu od pierwszych chwil jego zycia. a pozniej ta ikona po smierci danej osoby byla przekazywana cerkwii w chwili pogrzebu.
        I nie jest to zaden rytual konfirmujacy role plciowe.
        Z pierscionkami bywa podobnie. Kobieta otrzymuje pierscionek czy inna bizuterie a w chwili slubu swojego dziecka przekazywala prezent corce ew. synowej.
        przynajmniej tak odbywalo sie i odbywa w moich stronach. Na podlasiu smile
        --
        "a jak za bardzo się rozbestwia, to w pilociku mam taki guziczek do rażenia prądem.
        tak, tak, bohatera prądem. co się będzie szwendać i bezeceństwa czynić!"
        Made by : Doral 2
        • Kobieta otrzymuje pierscionek czy inna bizuterie a w chwili slubu swojego dziecka przekazywala prezent corce ew. synowej.

          To chyba raczej dotyczy bizuterii tzw. przechodniej, którą się dostaje z okazji ślubu a nie narodzin dziecka.
          --
          "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

          Andreas Corelli
          • No wlasnie nie. Przekazuje sie ta bizuterie, ktora dostalo sie w chwili narodzin dziecka.
            Kuzynka taki prezent otrzymala od swojej tesciowej, u nich w rodzinie to przekazywany "zwyczaj" z pokolenia na pokolenie.
            Babcia meza tez dostala pierscionek od tesciowej,ktory ta otrzymala od meza po narodzinach dziecka.
            Ja tez dostalam pierscionek od tesciowej. Ale mi go zabrala po jakims roku big_grin
            szwagierka tez dostala bizuterie od swojej tesciowej. ale tesciowa szwagierce nie zabrala smile
            --
            "To wyjątkowa perfidia mówić, że dzieci z in vitro są poczęte bez miłości. Właśnie miłości trzeba, żeby przejść przez to wszystko - za to zwyczajnie spłodzone dzieci są po prostu efektem ubocznym przyjemności."
            Made by: Mama Nangaparbat3


        • Sadosia, sliczne te "Wasze" zwyczaje!!!
    • ja rowniez dotalam zloty pierscionek ale nie w zpitalu tylko w domu jak wrocilimysmile
      --
      http://suwaczki.maluchy.pl/li-44826.png
    • tak, uważam że sie prezent za trudy porodu nalezy
      ja dostalam od meza kilka prezentów
      • > tak, uważam że sie prezent za trudy porodu nalezy

        Łojezu... A z jakiej paki się należy? Nie znam zwyczaju ale rozumiem, że jak małżonek ma taką fantazję to proszę niech nawet kilka pensji przepuści na kolczyki dla ukochanej małżonki. Ale wymagać za poród? To może mu auto powinnaś kupić za trudy zapłodnienia big_grin
        --
        Niedawno pojawiły się pierwsze na świecie mówiące pralki automatyczne. Oto jak działają: - Włóż proszę białe pranie... Dziękuję. Uwaga, dozuję proszek i nalewam wodę. (Po chwili) ... Halinaaa!! Na koszuli Stefana są ślady szminki!!!
    • Ja dostałam od męża złty pierścionek z brylantami i tanzanitem.
      Na poczatku myslałam ze moze szkoda pieniedzy itp ale po porodzie zmieniłam zdanie i stwierdeziłam ze mi sie należy jak psu zupa smile
      Swoją drogą smieszna historia była z tym pierścionkiem. Poszliśmy go przymierzyć i po wyjściu ze sklepu odeszły mi wody... smile
    • dla mnie to nie jest kwestia obyczaju, tylko jakiegoś naturalnego odruchu - choćby te kwiaty symboliczne. Przyznam, oczekiwałam tego od męża i się nei doczekałam, za to od mamy dostałam śliczny naszyjniksmile

      --
      <a href="HTTP://zwiedzaniekrakowa.pl/blog.html">mój blog</a>
    • Moja mama po powrocie ze szpitala dostała od taty "za mnie" złote kolczyki i łańcuszek z wisiorkiem, taki sam komplet (z innymi kamieniami) dostałam wtedy ja (oczywiście nosić zaczęłam sporo później) wink
      Natomiast nie mam pojęcia czy był jakiś prezent za moje młodsze rodzeństwo.
      Rzecz się działa w Krakowie, ale rodzina taty jest częściowo z gór a częściowo Kresów - w sumie podpytam go czy to zwyczaj czy jego osobista inicjatywa.

      Czy w rodzinie męża jest taki zwyczaj okaże się za kilka miesięcy (jestem w pierwszej ciąży).


    • Pytam, bo raczej nie bez okazji( bo okazja wrzeszczy w beciku właśnie).
      Czy matka dziecka wręcza mężowi prezent również, np. po wodczytaniu wyniku testu?
      Za trudy porodu...jak jest się w ciąży to z reguły kończy się to porodem, a który to z reguły do najmilszych wydarzeń nie nalezy.


      Nie mówię, że to nie jest miłe. Ale nie przypisywałabym temu wielkiego znaczenia.
      --
      "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

      Andreas Corelli
    • dostalam
      i sadze ze to nie jest kwestia regionalnego zwyczaju
      a klasy faceta

      --
      Kiciu z Cheshire – zagadnęła go. Czy nie zechciałbyś mi powiedzieć, którędy mam teraz iść? To zależy w dużym stopniu od tego, gdzie chcesz dojść – odpowiedział kot.

      • Aha, czyli jak dasz pralkę to jesteś łoś i szowinista., jak dasz kolie to masz klasę chłopie..tak?winkp
        A może ona się z tej pralki ucieszyła bardziej, niż ucieszyłaby się z kolii?
        A może on tak wyraził miłość do niej, bo nie umiał inaczej?
        Może bardziej jej się ona przyda i chłopa będzie pod niebiosa wychwalać?
        czym rózni się twój darczyńca od tamtego?
        Niczym?
        Obydwaj dali to, co uważali za najwiekszy wyraz uznania.
        Róznica jest w odbiorze obdarowanego- byc może tamata pani była zadowolona.
        --
        "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

        Andreas Corelli
        • ano
          kolia to prezent, przyjemnosc zbytek
          dla kobiety
          a czym jest pralka?

          --
          Kiciu z Cheshire – zagadnęła go. Czy nie zechciałbyś mi powiedzieć, którędy mam teraz iść? To zależy w dużym stopniu od tego, gdzie chcesz dojść – odpowiedział kot.
          • No jeżeli wcześniej nie mieli pralki to jest na pewno większą przyjemnością niż kolia wink
            Zwłaszcza, jeżeli przy podziale domowych obowiązków to do niej należało pranie big_grin
            • mgd3 napisała:

              > No jeżeli wcześniej nie mieli pralki to jest na pewno większą przyjemnością niż
              > kolia wink
              > Zwłaszcza, jeżeli przy podziale domowych obowiązków to do niej należało pranie
              > big_grin

              ludzki pan smile

              --
              Kiciu z Cheshire – zagadnęła go. Czy nie zechciałbyś mi powiedzieć, którędy mam teraz iść? To zależy w dużym stopniu od tego, gdzie chcesz dojść – odpowiedział kot.
              • Ona pierze- on węgiel nosi.
                Oczywiście to nie po emamowemu, ale tak bywa, więc warto się zastanowić co komu radośc przynieść może a nie wyjeżdząc z klasą czy bez.

                --
                "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

                Andreas Corelli
                • kali_pso napisała:

                  > Ona pierze- on węgiel nosi.

                  czyli zupelnie adekwatnym prezentem na urodziny meza bylaby lopata do sniegu
                  naprawde dziwie sie ze kobiety nie czuja takich subtelnosci
                  i jedno im czy pralka czy kolia
                  bizuteria byc moze nie musi
                  ja sama nie przepadam i oprocz obraczki nosze nic
                  ale kolorowe jarmarki w uszach
                  ale prezent z okazji narodzin dziecka w moim pojeciu powinien byc podarkiem bardzo osobistym
                  nawet jesli skromnym
                  przy pierwszym dostalam bizuterie, przy drugim kosmetyk co go chcialam miec

                  podobnie mozna sie zastanawiac czy prezent na urodziny jest na miejscu
                  bo przeciez jubilat sie niczym nie przysluzyl oprocz tego sie narodzil
                  albo czy z okazji obrony nalezy cos darowac swiezemu magistrowi
                  bo przeciez sam dyplom jest gratyfikacja i dla siebie robil

                  a jednak takie prezenty sie daje i jest to wyraz uznania, sympatii, uczczenia ze dzieje sie cos wyjatkowego
                  nam rodzenie dzieci jeszcze nie spowszednialo
                  ale wszystko przed nami, dwojka lata dopiero smile



                  --
                  Kiciu z Cheshire – zagadnęła go. Czy nie zechciałbyś mi powiedzieć, którędy mam teraz iść? To zależy w dużym stopniu od tego, gdzie chcesz dojść – odpowiedział kot.

                  • > podobnie mozna sie zastanawiac czy prezent na urodziny jest na miejscu
                    > bo przeciez jubilat sie niczym nie przysluzyl oprocz tego sie narodzil

                    Właśnie tu jest całe clou, bo prezent nie ma być za coś smile

                    A sporo dziewczyn pisze, że im się za trudy porodu należy i to jest dla mnie dziwne podejście, bo dawanie prezentów jest właśnie miłym zwyczajem, a obowiązkiem, bo się należy.

                    Dziwne, że w niektórych środowiskach daje się prezent na np. imieniny, w niektórych nie, i o to nie ma takich kłótni, i jakoś nie sądzę, żeby ktoś, kto dostaje prezent na imieniny napisał, że Ci co nie dostają, na pewno mu potajemnie zazdroszczą.
                    • lacitadelle napisała:

                      >
                      > > podobnie mozna sie zastanawiac czy prezent na urodziny jest na miejscu
                      > > bo przeciez jubilat sie niczym nie przysluzyl oprocz tego sie narodzil
                      >
                      > Właśnie tu jest całe clou, bo prezent nie ma być za coś smile

                      nie
                      prezent nie jest za
                      prezent jest z okazji
                      z okazji urodzin, imienin, bozego narodzenia i z okazji urodzenia dziecka


                      --
                      Kiciu z Cheshire – zagadnęła go. Czy nie zechciałbyś mi powiedzieć, którędy mam teraz iść? To zależy w dużym stopniu od tego, gdzie chcesz dojść – odpowiedział kot.
                      • > nie
                        > prezent nie jest za
                        > prezent jest z okazji
                        > z okazji urodzin, imienin, bozego narodzenia i z okazji urodzenia dziecka

                        Też tak uważam, choć może być i bez okazji smile

                        Tylko sporo dziewczyn tu pisze, że jest jak najbardziej za, należy się jak psu micha, i jeszcze musi być adekwatny do wyceny trudu włożonego przez kobietę w proces rodzenia.

          • Pralka może posiadać wartośc wyłacznie uzytkowa i w danym momencie życia być najbardziej pożądanym przedmiotem- dla mnie to proste, że ludzie mają rózne potrzeby i z różnych prezentów potrafią cieszyć się jak dzieci.

            > kolia to prezent, przyjemnosc zbytek

            Właśnie tak jest, co w tym dziwnego?
            Zbytek, na którego nie wszystkich stać i nie każdy tego pragnie.
            Czy gdybym chciała za urodzenie dziecka prostownicy do włosów a nie biżuterii( nosze jedynie delikatny łańcuszek z serduszkiem , który dostałam od chrzestnej wieki temu, i nic więcej) i mąz mi to kupił, pewnie też byłoby źle, bo co to za klasa faceta, który prostownicę za poród kupuje.
            --
            "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

            Andreas Corelli
            • Prezent jest miłym dodatkiem.Pewnie bardzo byś sie ucieszyła właśnie z prostownicy.
              Inne z kolii.
              Jeszcze inne z pralki.
              Po latach jednak,pralkę sie wymienia,prostownice zastępuje nowszą ot życie.
              A biżuterię ma się cały czas(pomijam zgubienie,kradzież czy coś w tym rodzaju)Można potem córce,czy synowej ofiarować.Miły zwyczaj.
              I nie ma się co oburzać jak sie nie dostało.Da radę przeżyć.A ze na forum nie ma się czym pochwalić....Luzik.
        • to pralka się jej nie należałaby?

          • A co to ma do rzeczy?
            Nie rozpatrujemy tutaj pożytku z pralki jako takiej, tylko jej wartości jako prezentu od męża za urodzenie dziecka.
            --
            "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

            Andreas Corelli
            • Pralka, to rzecz pierwszej potrzeby. Nie powinna być rozpatrywana jako prezent, bo prezent ma być czymś wyjątkowym i osobistym.
              • Ima, a Ty ludziom nie dyktuj co ma być prezentem a co nie.
                --
                Niedawno pojawiły się pierwsze na świecie mówiące pralki automatyczne. Oto jak działają: - Włóż proszę białe pranie... Dziękuję. Uwaga, dozuję proszek i nalewam wodę. (Po chwili) ... Halinaaa!! Na koszuli Stefana są ślady szminki!!!

              • oooo, nie wiedziałam, że posiadasz monopol na prawdę w kwestii tego, co i kto powinien uważać za odpowiedni prezent dla siebie...i z czego się cieszyć a za co strzelić focha partnerowi.

                A teraz spokojnie, skup się i nie zejdź na zawał tylko - jakby mnie ktoś kupił pralkę szczęśliwa bym nie była. Ale znam kobiety, które uznałyby ją za prezent, wartościowy prezent i nawet pochwaliłyby się sąsiadkom, jakiego to dobrego chłopa Stwórca dał im za ślubnego..przerażające....wink


                --
                "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

                Andreas Corelli
    • Zwyczaj obdarowywania biżuretią znam, i dotąd uważałam go za powszechnysmile
    • Ja dostałam na prezent od męża, piekny srebrny naszejnik i kolczyki, ba dostałam nawet od teściów i do tego byłam w szoku bo dostałam od nch złota bizuterię za 3 tysiaki, była cena na metkach, chyba celowo pozostawiona zebym zobaczyła na ile się szarpnęli wink, choc ja nie znam tej tradycji i nie wymagałam zadnych prezentów od nikogo, choc nie powiem było to miłe
    • dostalam od meza piekna zlota bransolete i wbrew tryndowi lubie zloto i nosze smile
    • wiesz, dla mnie to jakas glupota i o czyms takim na forum sie dowiedzialam.
      nie znam kobiet, ktore za urodzenie dziecka dostaja od mezow prezenty.
      bez jaj.
      moze ja swojemu tez prezent zrobie, ze dwojke dzieci mi zmajstrowalbig_grin
      --
      Jestem tak paskudna, ze za kazdym razem, kiedy ide sie kapac, woda ucieka z wannytongue_out
przejdź do: 1-100 101-199
(101-199)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.