Dodaj do ulubionych

Wyjazd na święta.

12.12.10, 13:27
Do tej pory spędzaliśmy święta rodzinnie,tradycyjnie.Dwa lata temu poznaliśmy ludzi teraz już przyjaciół,którzy co roku jadą do Zakopanego.Uważają,że nie ma nic lepszego.Żadnych zakupów,sterczenia przy garach,kóre potem trzeba opróźnić.Całkowite odstresowanie,przymusowego siedzenia przy stole z teściową.Takie spędzanie świąt jest bardzo męczące.
Wszystko byłoby cudownie gdyby nie nasi rodzice z obydwu stron.Stwierdzili,jak można uciekać przed rodziną i byciem razem.Pomieszało nam się dokładnie i szukamy izolacji.No nie mogę.
Napiszcie drogie ematki jak spędzacie ten czas na "odpoczynek".
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Wyjazd na święta. 12.12.10, 13:46
      Ja tam w święta nie mam przymusu siedzenia z teściową przy stole.
      Spędzam ten czas w rodzinie, ale nie nieprzyjemnie.
      W tej chwili niebardzo widzę się na świętach daleko od domu (rodzinnego).
      --
      Posiadanie dziecka jest jak tatuaż na twarzy. Trzeba być całkowicie pewnym, nim się podejmie ostateczną decyzję.
      MAZURY CUD NATURY - GŁOSUJ!
    • marzeka1 Re: Wyjazd na święta. 12.12.10, 13:55
      Ten czas spędzam tak, jak chcę, nie żyją an i moi teściowie, ani rodzice, więc od nas całkowicie to zależy. Na Wigilię zapraszam do siebie 2 szwagierki, jedną z dzieckiem, drugą z mężem- pracą nad daniami dzielimy się, więc już cieszę się na ten czas.
      Pozostałe dni świąt, odwiedzę szwagierki (taka popołudniowa kawa).
    • jagoda56 Re: Wyjazd na święta. 12.12.10, 14:07
      Wszystko zależy od relacji rodzinnych,aby bylo pięknie.Niestety nie zawsze wszyscy sie kochają.Mimo,że mąż nie znosi moich sióstr i szwagrów to znowu ma robić dobrą minę.Ach zycie.Chyba jednak wyjazd.
      • marzeka1 Re: Wyjazd na święta. 12.12.10, 14:14
        ".Mimo,że mąż nie znosi moich sióstr i szwagrów to znowu ma robić dobrą minę."- dlaczego ma robić? Przecież nie musi tak spędzać każdych świat, to zależy od was i tyle.
        Tak jak opisałam swoje tegoroczne święta, że spędzę je z 2 szwagierkami, spędza po raz pierwszy w życiu, 3 lata pod rząd spędzaliśmy je tylko we własnym gronie (mąż, ja i 2 synowie), informując resztą, że TAK WŁAŚNIE chcemy je spędzić. Dlatego teraz cieszę się, że do stołu usiądzie 8 osób. Bo nie ma, że "muszę, chociaż nie chcę".
    • sadosia75 Re: Wyjazd na święta. 12.12.10, 14:17
      Z rodzina. z tatem z siostra i moimi dziecmi oraz mezem.
      nie wyobrazam sobie innych swiat ale my wszyscy bardzo lubimy siebie i lubimy ze soba spedzac czas.
      --
      "a jak za bardzo się rozbestwia, to w pilociku mam taki guziczek do rażenia prądem.
      tak, tak, bohatera prądem. co się będzie szwendać i bezeceństwa czynić!"
      Made by : Doral 2
      • sadosia75 Re: Wyjazd na święta. 12.12.10, 14:19
        za szybko poszlo uncertain
        a dalej mialo byc:
        Jestescie dorosli i sami decydujecie o tym gdzie i z kim spedzicie swieta. jesli w tym roku potrzebujecie takiego wyjazdu to dlaczego nie? wystarczy powiedziec, ze tak zdecydowaliscie i koniec.
        reszta powinna zrozumiec, ze czasem czlowiek musi gdzies wyjechac z dala od rodziny.
        --
        "To wyjątkowa perfidia mówić, że dzieci z in vitro są poczęte bez miłości. Właśnie miłości trzeba, żeby przejść przez to wszystko - za to zwyczajnie spłodzone dzieci są po prostu efektem ubocznym przyjemności."
        Made by: Mama Nangaparbat3
    • burza4 Re: Wyjazd na święta. 12.12.10, 15:38
      Wyjazd - tak, ale w pierwszy dzień świąt. Wigilia w domu, bo bez prezentów, zamieszania, rozgardiaszu - to żadne święta, to wszystko też składa się na magięsmile. Zakupy i sterczenie przy garach ograniczam do niezbędnego minimum, nie odbieram przygotowań jako katorgi. A takiej atmosfery nie da się stworzyć z obcymi ludźmi w hotelu. Reszta świąt jest nudnawa, zwykłe posiadówki, bez żalu mogę z tego zrezygnować - ale Wigilia?
    • eilian Re: Wyjazd na święta. 12.12.10, 19:19
      Ale co, dziwisz się, że rodzice mają Wam to za złe?! Ja się im nie dziwię. To są rodzinne święta, każdy stara się je spędzić z najbliższymi, ludzie jadą tysiące km, żeby ten jeden wieczór być razem. Bo to jest wyjątkowy wieczór. A Wy wolicie sobie na narty wyjechać, sami.
      Tzn. ja nawet Cię rozumiem, bo też czasem miałabym ochotę sobie po prostu wyjechać, ale nie mogłabym zostawić rodziców samych, nie bawiłabym się dobrze wiedząc, że są sami, smutni.
      Poza tym chcę też uczyć tych tradycji moje dzieci. Jeśli im tego nie pokażemy, to będzie rosło pokolenie takich sobków, ups, przepraszam, indywidualistów, którzy starych rodziców zostawią i pojadą się świetnie bawić na nartach. Chciałabym, żeby moje dzieci lubiły przyjeżdżać do mnie na święta.
      • echtom Re: Wyjazd na święta. 13.12.10, 08:55
        > bo też czasem miałabym ochotę sobie po prostu wyjechać, ale nie mogłabym zostawić rodziców samych, nie bawiłabym się dobrze wiedząc, że są sami, smutni.

        Przemyśl to dobrze. Ja tkwię w tej mentalnej pułapce od 20 lat, coraz bardziej nienawidząc i rodziców, i świąt.

        --
        All work and no play makes Jack a dull boy.
    • jajko54 Re: Wyjazd na święta. 12.12.10, 19:58
      hotele w święta pękają w szwach więc nie jest to aż taki dziwny pomysł. zresztą niektórzy jezdzą całymi rodzinami, z dziadkami itp wiec nie ma mowy o uciekaniu od rodzin. w dziecinstwie jezdziłam z rodziną i drugą zaprzyjaznioną rodziną na wczasy na święta i sylwestra i wspominam to super. teraz nie wyjezdzamy dlatego że a) nie mam potrzeby uciekac od rodziny,w swieta chodzmy do niej na wyzerkę więc się nie narobię smile b) wyjazdy w tym terminie są super drogie, c) w hotelach panuje świateczno-religijna atmosfera (np opłatek ktorego w domu nie uzywamy) ktora nam nie pasuje, d) wole po swietach siedziec w pracy zeby miec urlop w terminach na ktorych bardziej mi zalezy. natomiast chetnie pojechałabym do ciepłego kraju ale tu znowu kwestia b).
    • volta2 Re: Wyjazd na święta. 12.12.10, 20:54
      ja raz tak wyjechałam, kilka dni przed wigilią i wróciłam w drugi dzień świąt.
      oczywiście były próby powstrzymania planów, szczególnie że jestem jedynaczką, a rodzice z rodzeństwem zbyt blisko nie są(w święta).

      argumenty, których użyłam to:
      tyle wigili spędziliśmy z wami że raz możemy inaczej
      możecie przyjechać do nas (wynajęliśmy domek z kominkiem) - nie chcecie? przecież święta spędza się z rodziną.
      a wyszło z rozmowy że nie z rodziną tylko w domu(bo jak można z domu wyjechać na święta)
      trzeci argument to taki, że jechaliśmy na narty a nie w góry - a w polskich górach w okresie świątecznym się nie jeździ, tylko stoi w kilometrowych kolejkach do wyciągów i tego chcieliśmy uniknąć - a ja miałam wolne w pracy już PRZED świętami i mogłam to wykorzystać na narty.

      nie muszę chyba dodawać, że wyjazd był jednym z fajniejszych, rano ruch na świeżym powietrzu, wieczorem atmosferę wigilijną ułatwiło nam "przygotowanie" kolacji, były pierogi, ryba, zupa grzybowa, opłatek, ogień w kominku, wizyta w kościele, śnieg, zimne ognie po kolacji i drobne prezenty pod choinką(ale naprawdę drobne, np. dzieci dostały po paczce zimnych ogni).

      Gdy po roku siedziałam na kolejnej wigilii między niekochaną teściową a szwagierką i z brzuchem ciężkim od przejedzenia to tak strasznie żałowałam, że nie powtórzyłam wyjazdu...
      Mąż nie chciał, więc się nie sprzeciwiałam.

      a teraz mieszkamy kilka tysięcy km od domu i mąż - na wigilię do mamy przylatuje w wigilię o 15-tej, a ja parę dni przed świętami z dziećmi. ale i tak chcę prysnąć przed wigilią na narty...
      na kolację wrócę do męża i rodziny, bo po prostu zbyt często się nie widzimy. i jest to teraz atrakcja.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka