Dodaj do ulubionych

płacę więc wymagam w małżeństwie

13.02.11, 19:56

wyobraźcie sobie taką sytuację: kobieta przygotowuje jakieś danie, mąż się wtrąca, że ma zrobić/przyprawić tak i tak, bo ON TAK LUBI

żona na to, że skoro ona gotuje to ona wie jak ma to zrobić, i że jak on gotuje to ona mu sie nie wtrąca

on na to: ale to JA (z podkreśleniem na JA) kupiłem tą marchewkę, pietruszkę, mięso itd (zaczyna wymieniać składniki, których ona używa do tego akurat dania)

żona: ale ja nie gotuję tylko dla ciebie, ale dla calej rodziny

mąż: ale to JA placę więc wymagam

mnie ręce i cycki opadły

i teraz pytanie za 100 punktów: co byście zrobiły w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
        • jul-kaa Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 21:27
          Ryknęłabym śmiechem po prostu. Gdyby to był mój mąż, to byłby to żart. Za innego faceta bym nie wyszła. A gdybym już była wyjdźnięta, to bym zrobiła to, co przedpiszczynie - wylała zupę, gotowała z 3/4 składników itp. Ale nieeeeeee, nie wyszłabym za takiego gościa.

          Uszatek, ale Ty pytasz, co ja bym zrobiła jako żona, której mąż ma tak nierówno pod sufitem, czy jako obserwator sytuacji?
      • tetlian Przecież to Ty zaczęłaś 24.02.11, 11:04
        Z "loga" tej dyskusji, wynika że to Ty zaczęłaś kłótnie. Mąż grzecznie poprosił, że chciałby inaczej, a Ty od razu wyskoczyłaś z pazurami. Nic dziwnego, że ta wymiana zdań tak się potoczyła. A przecież każdy problem można rozwiązać bezkonfliktowo. Skoro mąż lubi inaczej przyprawione potrawy niż Ty, to co za problem, przyprawić dopiero po rozdzieleniu porcji na poszczególne osoby? Albo przygotowanie posiłków osobno? Albo przyprawianie jednego dnia według Twoich upodobań, a drugiego według jego? Tak byłoby chyba najlepiej, nie? I nie byłoby kłótni.

        --
        Każdy inteligentny człowiek się ze mną zgodzi
            • workingmum błąd logiczny 23.02.11, 12:22
              > z_lasu, kupił w sensie kupowania, czyli konkretnie pójścia do sklepu, kupienia,
              > zapłacenia, przyniesienia do domu
              >
              > kurczę, no chyba wiesz co to znaczy "kupić" i na czym czynność taka, jak kupowa
              > nie polega

              Stosujac się do jego logiki:
              jeśli kupił, to miał prawo wybrać - ta marchewka, czy tamta, a może koperek.
              Jesli ona gotuje, to ona wybiera, jak.
            • yula Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 24.02.11, 11:16
              W takim przypadku, odeszłabym od kuchenki i pozwoliłabym panu i władcy zrobić po swojemu, nie tykając sie jego zakupów. Mój wie że jak zacznie brzęczeć to może sie okazać że sam musi robić sobie obiad, a że frytki i naleśniki też mogą sie przejeść to żądań nie słyszę, najwyżej propozycje.
              --
              Julia,Maksiu i Tatiankasmile
              "Te książki miały prawdziwą szkołę życia" - moja pociecha o podręcznikach z poprzedniego roku
      • eti.gda Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 24.02.11, 11:18
        everyl napisała:

        > poszła do pracy- mając swoja kase..odzielne konto...i zobaczymy co by powiedzia
        > ł nastepnym razem..

        "Spotkały sie trzy feministki: Francuzka, Angielka i Polka. Miały podobny problem, jak na tym forum. Zaczynają naradzać się, jak by go rozwiązać. Francuzka mówi:
        - Ja przestane mu gotować!
        Angielka:
        - Ja przestanę mu prać!
        A Polka:
        - U mnie będzie koniec z seksem!
        Po czym umówiły się, że za tydzień spotkają się znowu i podzielą doświadczeniami. Po tygodniu spotykają sie i wymieniają doświadczenia. Francuzka mówi:
        - Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Pierwszego dnia nic nie widzę, drugiego dnia nic nie widzę, trzeciego dnia widzę, jak mój stary bierze książkę kucharską, zamyka sie w kuchni i coś pitrasi.
        Angielka na to:
        - Ja też pierwszego dnia nic nie widzę, drugiego dnia nic nie widzę, trzeciego dnia widzę, jak mój stary studiuje instrukcję pralki automatycznej, po czym zamyka się w łazience i zaczyna prać.
        Polka opowiada:
        - Pirwszego dnia nic nie widzę, drugiego dnia nic nie widzę, trzeciego dnia... zczynam trochę widzieć na jedno oko..." (znalezione w sieci)
      • schiraz Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 20:05
        Wręczyłabym garnek, łyżkę i oddała to wdzięczne zajęcie jakim jest gotowanie dla rodziny mężowi. Na dodatek z prawdziwą przyjemnością. Niestety mój mąż mimo, że finansuje nasze posiłki jakoś nie garnie się do krytyki, może dlatego, że wie, czym to pachnie..wink
        ------
        Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
      • ewelsia Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 20:07
        Jeżeli facet tak się zachowuje, to jest to po prostu chory związek a nie normalne małżeństwo.Nie rozumiem, na jakiej zasadzie niektórzy ludzie łączą się w pary i po co to robią. I bez sensu jest w takiej sytuacji trzaskanie drzwiami/garami/pójście do Chińczyka itp., bo to nic nie da.
    • uszatek-2 Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 20:12
      dodam jeszcze, że to nie była grzeczna sugestia typu: wiesz co, a może tym razem spróbuj tak i tak przyprawic, zobaczymy jak będzie smakowało, zawsze warto spróbować czegoś nowego itp

      bo takie sugestie to ja rozumiem, ale to było na zasadzie rozkazu, powiedziane z góry
      • babcia47 Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 16.02.11, 17:56
        ..to ja bym z niewinną minką poprosiła o lekcję pokazową..jak już kupił, zaplacił, niech pokaże jak się toto robi i jak przyprawia..nie ukrywam, że uczennicą byłabym mało pilną i trzeba by było wiele razy lekcje powtarzać, nie wiem czy wogóle byłabym w stanie ją przyswoić..smile..a od kazania..to jest ksiądz a nie mąż i niezaleznie od tego ile zarabia..korzysta z róznorodnej w formie pracy małzonki..i z próbami dyktowania warunków moze ją pocałowac z tyłu, najlepiej przez papierek coby było higienicznie. Jak napisała jedna z forumek, zabiłabym takiego chłopa śmiechem..znaczy obśmiałabym go w zaraniu prób szarogęszenia..a jakby nie podziałało to idmówiłabym stanowczo wszelakiej współpracy na czas az rozum wróci z doopy do głowy
        --
        Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii (by kawka74)
      • wj_2000 Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 23.02.11, 13:15
        uszatek-2 napisała:

        > dodam jeszcze, że to nie była grzeczna sugestia typu: wiesz co, a może tym raze
        > m spróbuj tak i tak przyprawic, zobaczymy jak będzie smakowało, zawsze warto s
        > próbować czegoś nowego itp

        Ech baby, baby!
        Delikatne sugestie to ja swojej robię już 45 lat, a jak gotuje coś dłużej w osolonej wodzie (ostatnio fasolę) to nie uzupełnia wygotowującej się wody (zapomina) doprowadzając dokoncentracji soli czyniącej fasole niejadalną.
        Nie może spamiętać że na wywar czy na rosół mięso wkłada się do zimnej wody i podgrzewa powolutku, a na sztukę mięsa wrzuca się na wrzątek i utrzymuje pełny gaz aż do początku ponownego zagotowania i potem skręca na minimalny.
        I stale jej się zdarza położyć befsztyk na zimną oliwę, etc. etc.
        No po prostu antytalent (wydawało by się).
        Ale ja myślę, że to gra. Bo w praktyce to ja więcej przy garach spędzam czasu, bo nie mogę znieść psucia potraw. Bez powodu. Bez innych korzyści. Z samej głupoty.
        Po 400-setnej "sugestii" może człowieka szlag trafić i użyć nawet argumentu nie fair o tym kto to wszystko utrzymuje.
        --
        "Wesołe jest życie staruszka, wesołe jak piosnka jest ta."
        • jagaa13 Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 24.02.11, 09:05

          wj_2000
          a fasolę to się gotuje bez soli smile dopiero jak jest miękka to się soli i nic już nie ma prawa sie wygotpwać i zdekoncentrować bo kończysz proces smile

          nic tak nie denerwuje przy gotowaniu i prowadzeniu samochodu jak delikatne sugestie
          właśnie, zwłaszcza powtarzane częstokroć i po wielokroć



          --
          smile)
          jagaablogg.blox.pl
    • lykaena Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 20:16
      No nie jestem sobie wstanie wyobrazić małżeństwa z kimś kto potrafi stosować tak płytkie i żałosne chwyty.

      Będąc młodą studentką byłam kiedyś w takim związku, liczył mi składniki na talerzu (np. różyczki brokuła lub ziarenka kukurydzy) - miało być po równo -znaczy dla mnie mniej jako kobiety.
      --
      "..on silną dłonią złapał za mój kark i poprosił bym zaśpiewał jeszcze..."
    • hamerykanka Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 20:24
      Odmowilabym gotowania. I dalszej obslugi. Wyliczylabym ile pomoc domowa kosztuje i pokazala na papierze ze powinien mi placic, ze wikt i miejsce do spania nie wystarczy. Czasy niewolnictwa minely, a nie jestesmy w Chinach by pracowac za miche ryzu. A jesli jestes zona to masz takie same prawa jak i on.
    • kropkacom Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 20:38
      Ale to pierwszy raz?

      Ja bym pewnie zrobiła karczemną awanturę. W sumie to nie wiem bo mnie to nigdy nie spotkało.
      --
      -Dlaczego płaczesz?
      -Ponieważ jestem głupia!
      -To nie powód do płaczu. Jedni płaczą ponieważ są smutni. Na przykład, ja płaczę ponieważ inni ludzie są głupi i to sprawia, że jestem smutny
        • z_lasu Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 21:27
          > facet ją wyśmieje i tyle

          Znowu nie rozumiem. Ona nie może wyjść z racjonalnym argumentem, bo "facet ją wyśmieje", ale jak on wyskakuje z idiotycznym tekstem, to ona nie może go wyśmiać, bo...???

          > natomiast rozwiązanie z wystawieniem rachunku co konkretnie ma dać?

          Ma dać przywrócenie (?) szacunku dla wykonywanej pracy. Dzieciom wyprać i ugotować, a jaśnie panu dopiero jak zapłaci. A jak go nie stać, to niech robi sam.
        • mmena Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 15.02.11, 15:51
          uszatek-2 napisała:
          > natomiast rozwiązanie z wystawieniem rachunku co konkretnie ma dać? facet ją wy
          > śmieje i tyle
          To proste. On daje produkty, ktore kosztuje X, ona daje prace, ktora kosztuje Y. Jesli on moze wymagac bo jego koszt to X, to ona moze wymagac bo jej koszt to Y.

          > gotować nadal musi, bo są dzieci, a on nie jest pękiem świata, żeby przez niego
          > dzieci nie jaDŁY normalnych posiłków
          To niech gotuje. Ale dla dzieci i siebie, a nie dla pana "ja place i wymagam".

          ihanelma napisała:
          > ...dla pań które myślą o "oddaniu się rodzinie" i rezygnacji z pracy zawodowej
          > na rzecz szczytnego powołania Żony i Matki. Właśnie dokładnie tak wam może face
          > t podziękować jak w poście powyżej.
          Nie ma niczego zlego w "oddaniu sie rodzinie i rezygnacji z pracy zawodowej". Nie rozumiem co to znaczy, ze facet moze podziekowac jak w poscie powyzej?! A za co ma niby dziekowac?? On pracuje na zewnatrz, ja pracuje w domu - kto powiedzial, ze to on jest tym waznym i decydujacym? Zwiazek nie polega na przepychankach "ja place, moje jest wazniejsze, ja decyduje".
          • ihanelma Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 15.02.11, 16:01
            No to przeczytaj, co na ten temat instynktownie wymyka się wielu facetom. Daję kasę, więc wymagam. Żadna tam teoria harmonijnego związku i podobne produkcje.
            Nie twierdzę, ze nie ma mężczyzn, z którymi taki układ może spokojnie i wspaniale działać - tzn kobieta zajmuje sie rodziną, mężczyzna na nią zarabia. Niestety, wielu mężczyzn traktuje rzecz tak, jak napisał jeden z kolegów - skoro pani sie chce rozmnażać i zajmować domem, a facet ma na to wszystko zarobić, to ma prawo wymagać i kontrola finansowa należy do niego, nieprawdaż?
            Czyli ten "szczytny obowiązek" postrzegany jest przez wielu mężczyzn jako wygodnictwo, a nie równy wkład w funkcjonowanie rodziny. A skoro ktoś chce sobie żyć wygodnie na konto mężczyzny, niech przynajmniej robi, co on każe...
            Niestety, wchodząc w pozycję "utrzymanki" kobieta bardzo mocno ryzykuje, że pakuje się właśnie w taki układ. A jej facet uważa, że on jest w jak najlepszym porządku.
            --
            Nie wiedziałem,że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie zajrzałem do Internetu. Lem
    • super-mikunia Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 20:46
      Podałabym pilota mężowi, otworzyła mu ulubione piwa. Sama zaś w czasie, gdy małżonek zajmie się wyszukiwaniem swoich ulubionych programów w TV, za którą oczywiście sam w pełni opłaty umieszcza, pobiegła czym prędzej do kuchni doprawić jadło. Napisałabym coś więcej, ale niestety mąż odgania mnie od kompa, bo twierdzi, że to ona płaci za neta i mój czas się właśnie na nim się skończył..
      --
      Kocha Ciebie Niebo
    • baltycki Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 20:49
      uszatek-2 napisała:

      >
      > wyobraźcie sobie taką sytuację: kobieta przygotowuje jakieś danie, mąż się wtrą
      > ca, że ma zrobić/przyprawić tak i tak, bo ON TAK LUBI

      Na tym zakonczylaby sie dyskusja.
      Jego porcja do innego garnka, miski, salaterki.. i niech sobie przyprawia jak lubi a Ty sobie.
      Po co doprowadzac do takich sytuacji, do dalszego ciagu????
    • sadosia75 Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 21:05
      Pan zaplacil za produkty tak? wiec jedyne czego moze wymagac to dobrej jakosci produktow.
      jesli Pan chce wymagac gotowania pod jego gusta smakowe to niech zaplaci jeszcze za gotowanie.
      wtedy sobie moze wymagac.

      --
      A Kiira na to :"Sadosiu, moja Ty dobra kobieto"
      Cóż... nie będę się spierać, że jest inaczej smile
    • sebaga Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 21:19
      ale jak to? maz nagle wyjechal z takim tekstem a przedtem cacy? Czy moze od dawna nie szanuje zony, a ona wreszcie ma dosc i zastanawia sie co zrobic?
      Ja sobie nie wyobrazam takiej sytuacji, ale jesli ktos pozwala sobie na taki tekst do bliskiej osoby tzn. ze za grosz jej nie szanuje i wie, ze moze sobie na to pozwolic.

      --
      "Cóż, zjadliwych zmij pełno w ludzkim gąszczu charakterów"
      "Targa me trzewia prostactwo i chamstwo"
      by poli.mama
    • anorektycznazdzira Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 22:17
      Śmiechem bym gościa zabiła i zapytała, czy mam wymieniać za co ja płacę, ale niech się zastanowi, bo będzie długo.

      Gdybym miała gorszy dzień- pie...ęły mu zawartość garnka na łeb.
      Gdyby się nie dało (np. jest za wysoki)- pod nogi.
      Gdyby się nie dało (np. było gorące)- za okno.
      I od dzisiaj pan gotuje sobie ze swojej marchewki sam.
      • baltycki Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 22:50
        anorektycznazdzira napisała:

        > Śmiechem bym gościa zabiła
        > Gdybym miała gorszy dzień- pie...ęły mu zawartość garnka na łeb.
        > Gdyby się nie dało (np. jest za wysoki)- pod nogi.
        > Gdyby się nie dało (np. było gorące)- za okno.

        Wiadomo.. zdzira..
        nawet anorektycza...
      • saraanna Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 22:55
        A ja nie rozumiem problemu,tzn co,ze zona gotuje tak aby smakowalo jej i dzieciom,a maz ma siedziec cicho i byc szczesliwym ,ze wogole dostal obiad? Ciekawe, jak by byla sytuacja odwrotna i maz by ugotowal pod siebie ,a zona z dziecmi maja jesc i nie dyskutowac ,mimo iz np maz wsypal pol paczki chili do potrawy bo tak lubitongue_out Dla mnie to jakas paranoja.Ja jak gotuje,to tak aby wszystkim smakowalo,i mnie i dziecku i facetowi i kotom,i czesto jeden obiad ma kilka wersji, aby zadowolic wszystkich.To samo wymagam od faceta jak gotuje,aby liczyl sie ze mna i z dzieckiem ,a nie gotowal tylko pod siebie.Malo tego ,jak robie imprezy to licze sie z przyjaciolmi ,np.mam przyjaciolke wegetarianke i zawsze osobno cos dla niej ugotuje.No ale dla mnie to normalne,bo znam upodobania mojej rodziny i przyjaciol ,a oni znaja moje i nie wyobrazam sobie wciskac komus ,czegos co ktos nie lubi i na odwrot.tongue_out
        --
        ------
        Gdy czegoś bardzo pragniesz, cały Wszechświat sprzęga się by Ci to dać * Paulo Coelho *
        • sadosia75 Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 23:03
          Lepiej doprawic u siebie na talerzu i niech kazdy doprawia wg. siebie niz gotowac pod jedna osobe a reszta nawet nie tknie tego co jest na stole.
          Moj maz wg. mnie za duzo dodaje soli. wiec dosala sobie sam w talerzu.
          ja lubie pikatne rzeczy wiec doprawiam sobie.
          tak jest logiczniej bo kazdy wtedy je tak jak lubi a nie tak jak lubi wylacznie jedna osoba.
          szanowanie wegetarianizmu to jednak inna rzecz niz przesolony obiad.
          --
          A Kiira na to :"Sadosiu, moja Ty dobra kobieto"
          Cóż... nie będę się spierać, że jest inaczej smile
          • saraanna Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 23:18
            Masz racje,ale w sumie nie wiemy o jaki obiad chodzi.Dosalanie,to chyba najmniejszy problem.Mysle,ze tu chodzi o cos innego,o zwykla komunikacje w zwiazku i pokazanie kto tu rzadzi, bez liczenia sie z potrzebami drugiej osoby .Normalni ludzie ze soba rozmawiaja i osiagaja kompromis nawet jezeli chodzi o zwykly obiad tongue_out
            --
            ------
            Gdy czegoś bardzo pragniesz, cały Wszechświat sprzęga się by Ci to dać * Paulo Coelho *
        • thegimel Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 23:18
          Ale tu chyba jest właśnie sytuacja typu cała rodzina ma żreć z chilli bo panu tak smakuje. A większość z nas zobaczyła czerwone przed oczyma nie dlatego, że pan ma jakieś uwagi i prośby co do gotowanych potraw, ale o formę.
          Sorry, ale jakby mi mąż na serio powiedział, że płaci i wymaga, a ja się mam potulnie dostosować, to poleciałyby strzały znikąd.
          • saraanna Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 23:26
            No ale pan sie chyba zdenerwowal,jak pani kazala sie mu odpierwiastkowac od obiadu ,ktory ona gotuje.Oczywiscie znamy tylko wersje pani, wiec nie wiemy w jakiej formie to powiedziala.Gdyby moj facet gotowal i nie liczyl sie z tym co lubie ,tez bym sie zdenerwowala i tez mogl by cos uslyszec,ale on by tego nie zrobil, i jak to sie mowi tu jest pies pogrzebany smile
            --
            ------
            Gdy czegoś bardzo pragniesz, cały Wszechświat sprzęga się by Ci to dać * Paulo Coelho *
        • anorektycznazdzira Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 14.02.11, 11:15
          Nie rozumiesz? O matko...
          Kobieto, ja zawsze gotuję tak, żeby wszystkim smakowało. Co więcej, w większości przypadków, tak się jakoś utarło, bo to mąż jest najbardziej wybredny, gotuję wg jego gustu. Tylko że ten mąż mi nigdy nie wypalił z chamowatym tekstem tego typu, co opisany w temacie. Szanuje mnie i moją pracę, nie próbuje robić z siebie właściciela folwarku a ze mnie niewolnicy. No, może czasem próbuje, ale w fajniejszych okolicznościach niż gotowanie marchewki tongue_out
        • yula Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 24.02.11, 11:28
          Tu raczej chodziło o formę i żądania, podejrzewam że gdyby powiedział że tego nie lubi, a może by zrobić inaczej, to jakoś by sie dogadali, chociaż by przez podzielenie potrawy, czy doprawianie na talerzu. Przynajmniej ja bym tak zrobiła.
          --
          Julia,Maksiu i Tatiankasmile
          "Te książki miały prawdziwą szkołę życia" - moja pociecha o podręcznikach z poprzedniego roku
    • sanciasancia Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 22:39
      Zaproponowałabym, żeby się wyprowadził do mieszkania, za które sam zapłacił. Zaoferowałabym również pomoc w tej przeprowadzce, wyrzucając jakąś jego część garderoby za okno, żeby mu było bliżej.
      --
      Są tacy, ja na przykład, którzy czują się całkiem przyjemnie widząc, że w sferze publicznej spoza tłumów religijnych fanatyków, religijnych entuzjastów, religijnych zadumanych, religijnych pochylonych (nad), religijnych łagiewnickich, religijnych toruńskich — wreszcie wychynęli, dotychczas niedostrzegalni, niereligijni.(miskidomleka)
      • anna.angielska Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 23.02.11, 18:19
        Nie mam w prawdzie męża, mój facet ze mną nie mieszka, ale gdyby (co w Jego wypadku jest na szczęście cholernie wątpliwe) rzucił takim tekstem, ja rzuciłabym jego. W ogóle to właśnie ostatnio coraz mniej rozumiem instytucję małżeństwa w XXI w., gdyby rozmowa tyczyła się innego niż małżeństwo związku, jak jeden mąż/żona, pewnie wszyscy komentowaliby "Rzuć go i niech sobie sam gotuje".
    • mamamisi2005 Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 22:52
      hmm, obawiam się, ze mogłabym w afekcie sztućcem ugodzić lub ciepłą potrawą oblać uncertain

      gdyby mój prywatny mąż naprawdę tak powiedział, to wysłałabym go do lekarza w obawie, ze to guz mózgu czy co innego złego, bo tak koszmarnie, ani w połowie tak koszmarnie jak dotąd się nie zachowywał
    • hrabina_murzyna Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 23:17
      Zrobiła bym wszystko wg instrukcji męża z uśmiechem, zadając przy tym mnóstwo pytań, czy tyle soli na łyżeczce nie za mało, wyjęła najlepszą zastawę, udekorowała stół super elegancko, podała obiad z uśmiechem, sprzątnęła ze stołu, a na koniec w eleganckim koszyczku podała mężowi rachunek z pytaniem czy płaci kartą czy gotówką? Oczywiście do rachunku doliczyłabym odpowiedni napiwek za super obsługę i stosowny ekwiwalent za moje osobiste towarzystwo przy stole. A, ze wysoko się cenię to moje towarzyszenie mężowi byłoby baardzo drogie. A jakby zabił mnie śmiechem, wybrałabym stosowną sumę z jego konta, zostawiła dzieci pod jego opieką na cały dzień i pojechała do fryzjera, na zakupy, zrobiłabym się na bóstwo, po powrocie uwiodła męża swego tak skutecznie, żeby nie odmówił, a w nocy zapytała czy aby na pewno stać go na moje usługi informując o moich wysokich stawkachbig_grin
      --
      Polak nie kaktus pić musi!
    • demarta Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 23:31
      uszatek-2 napisała:

      > i teraz pytanie za 100 punktów: co byście zrobiły w takiej sytuacji?

      pytanie za 1000 punktów: kto i z kim ustalał reguły PRZED zaistniałą sytuacją?
      bo w oderwaniu od wcześniejszych, obopólnych ustaleń nie da się jej rozważać, niestety.



      • demarta Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 13.02.11, 23:50
        a skąd to poczucie GODNOŚCI?

        że odchodzi się o pustym żołądku własnym i zostawia dziecko pozbawione obiadu?
        takie sprawy się OMAWIA z bliżej zainteresowanymi, a nie robi teatralne, pseudogodnościowe gesty, które niczego nowego do sytuacji rodzinnej nie wnoszą.
        • czar_bajry Re: płacę więc wymagam w małżeństwie 15.02.11, 18:14
          a skąd to poczucie GODNOŚCI?
          >
          > że odchodzi się o pustym żołądku własnym i zostawia dziecko pozbawione obiadu?
          > takie sprawy się OMAWIA z bliżej zainteresowanymi, a nie robi teatralne, pseudo
          > godnościowe gesty, które niczego nowego do sytuacji rodzinnej nie wnoszą.

          naprawdę nie chwytasz?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka