• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Co nam daje czytanie książek? Dodaj do ulubionych

  • 16.02.11, 15:27
    Wysłuchałam dzisiaj w radiu jaki to w Polsce jest katasrofalny stan czytelnictwa. W przypadku osób które nie czytają, była mowa o pewnego rodzaju "niepełnosprawności kulturowej".

    I zaczęłam się zastanawiać, czy my przypadkiem nie przeceniamy tego czytelnictwa? Czy z faktu, że ktoś czyta bądź nie, można wysnuć jakąś opinię o tej osobie? I w drugą stronę: czy znając kogoś można stwierdzić, że to dobry czytelnik?
    Co Wam osobiście daje czytanie książek?


    --
    "W małżeństwie każda zaleta jest podwójna, lecz każda wada - dziesięciokrotna" W. Grzeszczyk
    Edytor zaawansowany
    • 16.02.11, 15:37
      Radość, oderwanie od rzeczywistości, możliwość przeniesienia się w inne miejsca, inny czas...
      --
      http://s1.zmniejszacz.pl/100/rain__273573_268224.gif
      • 16.02.11, 15:41
        trudno powiedzieć, co mi to daje, czytam średnio 5-6 książek w miesiącu i nie wyobrażam sobie, jak mogłoby być inaczej ...

    • 16.02.11, 15:47
      Wyrobienie językowe, ćwiczenie koncentracji, przyswajanie nowych słów, zwrotów, danych, poznawanie nowych kultur, myśli - od wyboru do koloru. Poza oczywistymi przyjemnościami wynikającymi z czytania książki, która nam się podoba.
      Charakterystyczne, że dzieciaki i młodzież wychowana na krótkich, internetowych tekstach oraz brykach z lektur nie potrafi się skupić na dłuższym tekście. Dla mnie to specyficzny analfabetyzm.

      --
      I nieustannie mnie zaskakuje, że ktoś potrafi opracować budżet gminy, a nie potrafi wydepilować brwi / lilly_about
      • 16.02.11, 16:41
        A może to jest tak, że dzieci które mają problemy z koncentracją, dłuższym skupieniem się, nie lubią czytać i nie czytają? Że najpierw był brak wystarczającej konentracji, z czego wynikała niecheć do dłuższych tekstów; a nie ograniczanie się do bryków spowodowało nieumiejętność skupienia się?

        --
        "W małżeństwie każda zaleta jest podwójna, lecz każda wada - dziesięciokrotna" W. Grzeszczyk
        • 16.02.11, 18:02
          W pewnym procencie tak, masz rację. Ktoś z deficytem (wrodzonym) nie będzie czytał. Pamiętaj jednak, że tak gdzieś do ok. 24 roku życia (oj z pamięci cytuję, mogę się rabnąć smile ) w mózgu tworzą się takie jakby ścieżki połączeń, a im intensywniej się tego mózgu używa, tym ich więcej się "wypracuje". Organ nieużywany zanika, proste.
    • 16.02.11, 15:51
      Moja mama czyta, moja siostra czyta, ja czytam... Próbuje to też zaszczepić u syna smile

      Po prostu lubię czytać. I to bardzo. To jest mój czas dla mnie, oderwanie się od rzeczywistości i problemów. Mogę się przenieść w inny czas, inne życie. Dodatkowo umilam sobie czas podczas podroży pociągiem czy siedząc w kolejce d smileo lekarza na przykład - ludzie się patrzą na mnie, ale mam to gdzieś smile
      • 16.02.11, 15:54
        Dodat
        > kowo umilam sobie czas podczas podroży pociągiem czy siedząc w kolejce d :

        ja czytam nawet spacerując z wózkiem - to dopiero widokwink
        • 16.02.11, 17:59
          > ja czytam nawet spacerując z wózkiem - to dopiero widokwink

          ja tez tak spacerowałam smile
          A kiedy w autobusie szczególnie się zaczytałam, kontynuowałam lekturę w drodze z autobusu do domu, intuicyjnie omijając dziury w chodnikach wink
          --
          "Teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu"
    • 16.02.11, 16:31
      Nie wyobrazam sobie dnia bez ksiazki. I nie wyobrazam sobie tego, ze ludzie nie lubia czytac ksiazek. Dla mnie to abstrakcja.
      Uwielbiam czytac ksiazki, jestem od nich uzalezniona. Kupuje ilosc hurtowa. Ksiazka to oderwanie od tego co jest teraz. W kryminalach tropie z glownym bohaterem przestepcow, w horrorach razem z bohaterami chowam sie w ciemnej szafie i czekam az minie zagrozenie.
      Dla mnie ksiazki to moj drugi swiat tak rozny jak rozne czytam ksiazki.
      Z ksiazka czlowiek nigdy nie jest sam, nigdy nie nudzi sie, zawsze cos sie dzieje. przezywa rozterki bohaterow, jezdzi z nim tam gdzie oni jada a przy okazji relaksuje sie kompletnie.
      A czytelnictwo od dluzszego czasu jest uznawane za "dziwne hobby" ksiazka nie jest juz czyms oczywistym, nie jest czyms normalnym. Czytasz? jestes dziwny.
      Czlowiek,ktory czyta to czlowiek ktory czyta. Czlowiek,ktory nie czyta wg. mnie jest ubozszy o wiele emocji. Dobra ksiazka wciaga na amen, dobra ksiazka wzbudza emocje, dobra ksiazka to taka o ktorej czlowiek nie moze przestac myslec w ciagu dnia i jak juz zasiada w ciszy z ksiazka w reku to czuje sie szczesliwy.
      --
      A Kiira na to :"Sadosiu, moja Ty dobra kobieto"
      Cóż... nie będę się spierać, że jest inaczej smile
      • 16.02.11, 16:46
        Nie wiem co mi daje, ale nie wyobrazam sobie bez nich zycia.
        • 16.02.11, 16:54
          To tak jak ja: nie potrafiędo końca określić korzyści, ale bez książki się nie da. Właśnie jestem uziemiona i nie ma kto do biblioteki jechać,


          --
          "W małżeństwie każda zaleta jest podwójna, lecz każda wada - dziesięciokrotna" W. Grzeszczyk
      • 16.02.11, 16:51
        Może ten który nie czyta nie potrzebuje tych dodatkowych emocji, bo jego życie dostarcza mu takie emocje i w takiej ilości która mu wystarcza? A ten co czyta namiętnie codzienność ma mało satysfakcjonującą, zbyt ubogą w bodźce i za czymś tęskni?


        --
        "W małżeństwie każda zaleta jest podwójna, lecz każda wada - dziesięciokrotna" W. Grzeszczyk
        • 16.02.11, 17:22
          Oj ja mam życie baaardzo bogate w różne bodźce i satysfakcjonujace,ale książki to zupełnie co innego. To czas dla mnie,relax, wypoczynek,przyjemnośćsmile
          A po za tym czytanie sprawia,że nie ma się problemów z wysławianiem,poszerza się zakres słownictwa,wiedza,znajomośc innych kultur,miejsc, ludzi których nigdy by sie nie poznało bez czytania.
          zawsze ma się o czym rozmawiać wśród znajomych...no oczywiście jeżeli oni też choć trochę czytają. No i jeszcze wiele innych fajnych rzeczy. Kto czyta ten jest "mądrowszy"smilesmile
          Ja czytam po6-7 książek miesięcznie i nie wyobrażam sobie zycie bez czytania!
          --
          "Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto..."
    • 16.02.11, 17:25
      poza poszerzaniem słownictwa, zdobywaniem wiedzy "przy pkazji" i w sposób niezauważalny (o stylu doryckim dowiedziałam się zanim "przerabiałam" go w szkole z kryminału !(!!) a o impresjoniźmie z ksiązki o Panu Samochodziku..jaką skarbnica róznorakiej wiedzy był cykl ksiązek o Tomku, Szklarskiego..)) czytanie ksiązek daje mozliwośc przezycia sytuacji, przeżyć, uczuć itd, które nigdy nie będą naszym udziałem w realu..ponieważ jak kazdy mamy ograniczenia czasowe finansowe, wynikajace z róznorakich zobowiazań i tylko jedno życie, w określonym miejscu, niewielu miejscach. Nigdy nie poznałabym w realu wielu ludzi, których swiat w ten sposób, chociaz ograniczony, moge poznać. Ograniczony, bo przekaz jest subiektywny ale nigdy nie byłabym pewnie powierniczką tak osobistych zwierzeń itd. Ksiązki to medium uruchamiające wielkie pokłady ludzkiej wyobraźni, tak wielkie, ze często ich ekaranizacje nie zadowalają wczesniejszych czytelników. Mówi się, ze z człowiekiem rodzi sie i umiera swiat..ksiązka jest wszechświatem sama w sobie
      --
      Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
    • 16.02.11, 17:56
      Książki dają mi to wszystko, o czym pisały poprzedniczki, a nawet więcej.

      W przypadku czytania dzieciom to również świetna okazja do rozmów - rodzą się tematy nieobecne na codzień - do zabawy, do podejmowania różnych działań.

      Zauważyłam, że zwykle z osobami, które nie czytają, trudno się rozmawia - i nie mam na myśli rozmów tylko o czytelnictwie, książkach czy autorach. Zwyczajnie nie potrafią rozmawiać, jeśli już to gadają, mają mały zasób słownictwa.
      Po dziecku też raczej łatwo rozpoznać, czy mu rodzice czytają (lub ono samo, gdy już potrafi).

      --
      - Mamo, szkoda, że Tove Jansson był Szweczyjczykiem, bo ja lubię jak ładne bajki są z Polski.
      • 16.02.11, 18:18
        Osobiście nie zauważam tej trudności w rozmowie z osobami które nie mają w zwyczaju sięgać po książkę. I stąd moje pytanie, czy to czytelnictwo nie jest przez nas przeceniane.
        To samo mam z dziećmi. Chociaż potrafie rozpoznać kiedy rodzice dużo rozmawiają z dzieckiem (w tym pewnie i dużo czytają), bo rzeczywiście słownictwo jest bogatsze i trochę inne.

        --
        "W małżeństwie każda zaleta jest podwójna, lecz każda wada - dziesięciokrotna" W. Grzeszczyk
        • 16.02.11, 18:52
          Ja zauważam.
          Nie powinno się uogólniać, więc nie będę tego robiła, ale z moich obserwacji wynika, że rodzice znajomych dzieci, którzy nie czytają sobie i i młodym, charakteryzują się pewnym brakiem lotności, a ich zainteresowania kręcą się u pań wokół wyglądu, a u panów wokół mycia samochodu popołudniami czy piwkowania na murku.
          Nie widuję ich w bibliotece, a rozmowy, kiedy się spotykamy w szkole czy na palcu zabaw, nie pozostawiają po sobie nic wartego zapamiętania.

          --
          - Mamo, szkoda, że Tove Jansson był Szweczyjczykiem, bo ja lubię jak ładne bajki są z Polski.
          • 16.02.11, 18:56
            Inna rzecz, że z muła nie zrobisz konia i być może gdyby nawet zaczęli czytać, to dobór lektury móglby zaszkodzić na wzrok.
            Różni ludzie są czyli smile

            --
            - Mamo, szkoda, że Tove Jansson był Szweczyjczykiem, bo ja lubię jak ładne bajki są z Polski.
    • 16.02.11, 17:56
      > Co Wam osobiście daje czytanie książek?

      nie wiem, po prostu nie umiem nie czytać.
      Uważam, że nieczytanie ogranicza... a może po prostu ograniczeni nie czytają? wink
      --
      "Teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu"
    • 16.02.11, 18:28

      mi, jako osobie doroslej, daje to wszystko, co powyżej już zostalo napisane.
      A jako dziecko czytanie dalo mi dużo przy nauce ortografii, interpunkcji itp. Mam pamięc wzrokową.


      --
      Paweł

      Moje dziecko powiedziało smile
      • 16.02.11, 21:40
        Też mam pamięć wzrokową. I od zawsze problemy z ortografią. Śmiem twierdzić, że czytanie na moją ortografię niewielki miało wpływ.


        --
        "W małżeństwie każda zaleta jest podwójna, lecz każda wada - dziesięciokrotna" W. Grzeszczyk
        • 17.02.11, 14:10
          To tak jak u mojego dziecka! Czyta dużo, a błędy robi. Śmiejemy się, że za szybko nauczył się płynnie czytać i na ortografię nie zwraca uwagi, bo po początku wyrazu orientuje się, co to za wyraz i leci dalej wink
    • 16.02.11, 18:45

      temat do rozmów
      poszerzanie wiedzy o świecie
      elastyczność języka
      rozwija wyobraźnię
      dobra rozrywka
      --
      "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

      Andreas Corelli
    • 16.02.11, 18:58
      > Co Wam osobiście daje czytanie książek?
      Dla mnie to relaks, oderwanie się od codzienności, przeżywanie emocji, których nie dane mi było doświadczyć "na żywca", wiele by pisać, tutaj na forum większość "czytata" przecież.

      > Wysłuchałam dzisiaj w radiu jaki to w Polsce jest katasrofalny stan czytelnictw
      > a
      Nie wiem czy ten sam program słuchałyśmy, ale też dzisiaj słyszałam w radiu statystyki odnośnie czytelnictwa. Zaszokowało mnie to, że co któryś tam Polak (4 czy 5) nie przeczytał w roku więcej niż 4 strony druku - to już analfabetyzm moim zdaniem.. nie wiem może coś źle zrozumiałam, mam nadzieję.
      --
      Moje dwa temperamenty :
      Miś Uszatek - 1998
      Koziołek Fikołek - 2008
      • 16.02.11, 19:10
        W "Polityce" jest artykuł na temat tego raportu. Co trzeci uczący się/studiujący nie ma styczności z książkami. A w ciągu miesiąca poprzedzającego badanie tylko 53% Polaków czytało tekst dłuższy niż trzy strony maszynopisu.
        --
        "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
      • 16.02.11, 21:34
        To pewnie słuchałyśmy tego samego. Mnie zaszokował procent studentów którzy w ubiegłym roku nie przeczytali żadnej książki.

        --
        "W małżeństwie każda zaleta jest podwójna, lecz każda wada - dziesięciokrotna" W. Grzeszczyk
    • 16.02.11, 19:08
      Też słyszałam te raporty i mnie najbardziej przeraziło to, że ludzie wykonujący zawody, w których trzeba czytać, żeby być na bieżąco (lekarze, inżynierowie) czytają 3 strony na miesiąc.

      Bo czy ktoś czyta jakieś sagi, czy ogląda seriale, to chyba większej różnicy dla 'pełnosprawności kulturowej', poza formą, nie ma.
      • 16.02.11, 19:22
        Potrzebuję czytania jak kania dżdżu, cieszę się, że czytają też moi synowie. Ponieważ czytam dużo, nie pomieściłabym książek, gdybym wszystkie kupowała. Mam u siebie świetnie zaopatrzoną bibliotekę, widzę w niej ciągle sporo ludzi- zakres lektury też różny: od kompletu harlequinów po noblistów. No i jest często wykładany zeszyt, gdzie czytelnicy wpisują, co chętnie w bibliotece widzieliby i po jakimś czasie widzę te książki w obiegu.
        • 16.02.11, 19:49
          Przyjemność. No i w jakiś sposób zaspokajam ciekawość, bo uwielbiam biografie.
          A od kiedy 3 tygodnie temu nabyłam szczeniaka, to nakupiłam "psich" książek i okazało się, że byłam w temacie dzieckiem we mgle smile
      • 16.02.11, 21:46
        Na "pełnosprawność kulturową" pewnie te sagi wpływu nie mają. Ale może na rozwój słownictwa czytającego juz mają większy niż seriale. Bo dialogi w serialach to jednak nie to samo co słowo pisane. smile

        --
        "W małżeństwie każda zaleta jest podwójna, lecz każda wada - dziesięciokrotna" W. Grzeszczyk
    • 16.02.11, 22:31
      ja to robie dla przyjemnosci i czasem by poszerzyc wiedze na jakis temat (tu słuza mi ciekawa biografie)
      ale sa tez inne rozrywki intelektualne, ktore lubie ja lub inni, gry logiczne towarzyskie, karty, krzyżówki, rpg, i inne też powodują ze szare komórki jakos nie zwiędną komuś do końca
      ba nawet czasem telewizja - w postaci fajnych dokumentów, wywiadów może być przydatna dla naszych głow
      • 17.02.11, 08:55
        Jest tyle innych aktywności poza czytaniem książek, że zastanawiam się, czy przy ocenianiu ludzi którzy nie sięgają po książki, ale są aktywni na innych polach, możemy mówić o "niepełnosprawności kulturowej".

        --
        "W małżeństwie każda zaleta jest podwójna, lecz każda wada - dziesięciokrotna" W. Grzeszczyk
    • 16.02.11, 23:42
      Swojego czasu czytałam dużo, teraz już mniej (5-6 ksiązek na rok).

      Mój m czyta wyłacznie podreczniki i poradniki (głownie komputerowe), ewentualnie jakies traktaty polityczne. Nie wydaje mi sie aby mu czegokolwiek brakowalo...
    • 17.02.11, 00:15
      Dawalo mi sile i nadzieje, gdy bylo mi zle. Uskrzydlalo mnie podczas chandr, moglam chociaz przez chwile pobyc gdzie indziej. Rozszerzalo znajomosc ludzkiej natury, zlozonosc problemow, uczylo widziec odcienia i szarosci. Do dzisiaj odczuwam radosc, taki rodzaj blogostanu a czasem i gonitwe mysli po kazdej lekturze. Poza tym nigdy nie mialam wiekszych problemow z ortografia, z pisaniem wypracowan w szkole czy referatow na studiach. Nawet eseje w obcym jezyku nie byly dla mnie az tak trudne, gdyz znalam wspolne wielu jezykom europejskim terminy zbudowane na bazie laciny i greki. Rowniez dzieki ksiazkom. Z tym ze moja lektura dotyczy w czesci zagadnien spoleczno-obyczajowych i historycznych, gdzie wlasnie taka terminologia czesto sie przewija. Na koniec dzieki przeczytanym tomom pomimo kilku juz lat na emigracji dalej wiem, jak sie pisze i mowi po polsku.
    • 17.02.11, 00:38
      moim zdaniem czytanie książek poszerza nasze horyzonty w dobrą jak i w złą stronę, bo jeśli ktoś czyta najgorszy syf to w pewnym stopniu tym przesiąka, tym co piszą, utożsamiamy się niejednokrotnie z bohaterami książek, czasami zdarzają się obsesyjne utożsamiania tak jak fenomen Zmierzchu czy Harrego Pottera. Osobiście bardzo lubię czytać książki, wybieram takie które najbardziej lubię czyli wszelakie powieści o Japonii i po przeczytaniu kilku książek o takiej tematyce dowiedziałam się sporo o kulturze tego kraju. Słyszałam też że czytanie książek pomaga nie popełniać błędów ortograficznych, myślę że sporo w tym racji. A dlaczego tak wiele osób nie czyta? Bo jest telewizja, komputery, Internet i inne rozrywki. Kiedyś kiedy nie miałam telewizora i Internetu czytałam masę książek, nawet komiksy, teraz też czytam ale zdecydowanie mniej.
      --
      www.anjaxgotuje.blogspot.com
    • 17.02.11, 01:28
      nie czytalam poprzednich wypowiedzi wiec pewnie sie powtorze, dla mnie czytanie to przeniesienie sie w inny swiat, mogę zyc zyciem postaci, czuję sie wtedy dobrze. Czesto w zyciu tak sie nie czuję, czasem tak sie zatracam w zyciu postaci, ze potem ciezko mi wrocic, z tu dziecko czeka, maz i cala reszta....

      --
      "Cóż, zjadliwych zmij pełno w ludzkim gąszczu charakterów"
      "Targa me trzewia prostactwo i chamstwo"
      by poli.mama
      • 17.02.11, 09:06
        No właśnie, bywa, że czyta się, żeby oderwać się od codzienności. Ale czy warto, skoro czasami, po świetnej lekturze ciężko wraca się do rzeczywistości? smile

        --
        "W małżeństwie każda zaleta jest podwójna, lecz każda wada - dziesięciokrotna" W. Grzeszczyk
    • 17.02.11, 06:45
      • 17.02.11, 07:20
        Czytanie to moja pasja. Co to daje? Na pewno oderwanie od rzeczywistości, wczuwanie się w losy bohaterów, każdy na swój sposób przeżywa opisywane w książce wydarzenia. To po prostu taki inny świat.
        Szkoda, że tak mało osób czyta, przykre to jest.
        • 17.02.11, 08:08
          Książki "dla przyjemności" - od zawsze czytałam, żeby się ukryć przed światem, oderwać od rzeczywistości.

          Ale są też inne książki, które poruszają różne tematy, na coś otwierają oczy, stawiają pytania - o sens życia, o moralność, każą się zastanawiać, czym jest prawda, co to jest dobro i zło, czy zgadzamy się na oportunizm, na relatywizm, pokazują różne punkty widzenia, u dzieci - wychowują, rozwijają wrażliwość. Uczą myśleć, każą myśleć.

          W ZSRR inteligenci uczyli się polskiego, bo u nas wydawano z literatury światowej to, czego oni nie mogli dostać nawet w swoim drugim obiegu - nowy sposób myślenia, inna rzeczywistość, do której mieli dostęp przez książki - to, m.in., doprowadziło do przemian społeczno-politycznych.

          Gdyby książki nie miały znaczenia, nie palono by ich na stosach i nie wprowadzano by cenzury. Nie byłoby dyskusji na temat szkodliwości Harrego Pottera.

          "Ballada o walce" Wysockiego ma takie słowa: "to na dobre ci wyszła lektura sprzed lat" (tlum. Marlena Zimna, dosłowne tłumaczenie: "to znaczy, że właściwe książki czytałeś jako dziecko").
          --
          On nie jest winny, on jest inny

          Z dzieckiem w Moskwie
          • 17.02.11, 09:11
            A propos ZSRR i Rosji..
            Sporo czytam o tym kraju i bardzo mnie on interesuje, a chciałabym sięgnąć po jakieś powieści rosyjskich dysydentów. Czy mogłabyś mi coś polecić? Nie mam dużej wiedzy w temacie autorów. Czytałam już "Stromą ścianę" Ginzburg, przymierzam się do Grossmana " Życie i los". Jest jeszcze Aksionow z "Moskiewską sagą" ,ale nie do dostania , chyba, że za kilkaset zł na allegro sad . Lubię też wszystko, co pisze o Rosji i ZSRR Montefiore.
            • 17.02.11, 13:21
              Elwesia, napisałam na priva.
              --
              On nie jest winny, on jest inny

              Z dzieckiem w Moskwie
    • 17.02.11, 08:04
      Nie wiem co mi daje ale uwielbiam czytac. POniewaz to jednak jest straszny zjadacz czasu a ciiekwach ksiazek jest tyle ze zycia bybrakło na ich przeczytanie ostatnio szkoda mi czasu na czytanie fikcji.
      Lubie biografie, reportaze, wspomnienia itd - zycie pisze najciekawsze scenariusze.

      Ostatnio zrobiłam wyjatek i na polecenie kolezanki przeczytałam Cobena Nie mów nikomu. O Matko jaka naciagana bajka. W zyciu nigdy by to miejsca neimiało. Głupota i strata czasu czytac takie cos. Ale gdyby to były czyjes wspomnienia niemogłabym powiedziec ze przesadzona bajka i skłoniłaby do to innych pzremysleń itd.
    • 17.02.11, 08:28
      Wiedzę i przyjemność - zakładam, że nie mówimy wyłącznie o literaturze pięknej. W młodości potrafiłam przeczytać całą książkę w jeden dzień, potem przy małych dzieciach i pracy czytałam kilka książek rocznie, teraz średnio 2 na miesiąc. Co do wartościowania ludzi, dziwni wydają mi się ci, którzy nie czytają w ogóle, natomiast nie oceniałam po tym, co czytają. Krótko mówiąc, uważam, że lepiej czytać wyłącznie "Sagę o ludziach lodu", harlekiny czy kryminały, niż nie czytać nic - choćby dla samego podtrzymania umiejętności czytania wink

      --
      „Za górami, za lasami, za morzami i rzekami był sobie kraj, a w tym kraju stał złoty pałac. Mieszkała w nim piękna królewna. Któregoś dnia królewna wyszła na balkon w swoim pokoju, ogarnęła wzrokiem bezbrzeżne dale i powiedziała: „Cholera jasna, jak ja mam wszędzie daleko!”
    • 17.02.11, 09:06
      Moim zdaniem ocenianie ilości przeczytanych książek jest bezsensowną miarą. Co z tego, że ktoś cyta codziennie jakiś romans czy kryminał ? Moim zdaniem jest to równie wartościowe co oglądanie telewizji.
      • 17.02.11, 09:40
        Mnie znowu męczy zjawisko – czytam, więc jestem taki yntelygentny. Niektórym wydaje się, że jak zaliczą (dokładnie o to słowo mi chodzi) kilka hitów, nie wiem… np. Dostojewskego, Dukaja, Llosy, to od razu ich poziom IQ i empatii wzniesie się na wyżyny, a to niestety nie jest taka prosta korelacja.
        Czasami życie uczy człowieka mądrości i wrażliwości, której tym niektórym czytającym nie dane będzie uświadczyć, chociażby czytali 8, wyłącznie wybitnych/cenionych/wartościowych, książek na miesiąc.
        Potrzebne jest mądre źródło/wyjście do poznawania i czucia – jednym słowem. I czasami wolę normalnych ludzi pochłaniających kryminały (christie może być?), niż oświeconych nowomądrych.

        --
        Moje dwa temperamenty :
        Miś Uszatek - 1998
        Koziołek Fikołek - 2008
        • 17.02.11, 10:00
          Mikas, podpisuję się.

          --
          "W małżeństwie każda zaleta jest podwójna, lecz każda wada - dziesięciokrotna" W. Grzeszczyk
        • 17.02.11, 10:14
          Taaa, tylko jakimś dziwnym trafem z kimś, kto czyta, zawsze jest o czym porozmawiać, z kimś, kto nie czyta w ogóle jakoś gorzej mi idzie tongue_out
          Moim zdaniem naiwnością jest pogląd, że są ludzie, którzy nie czytają w ogóle, niczego, i są zajebiście inteligentni, błyskotliwi, mają dużą wiedzę o świecie etc. Skąd oni tę wiedzę czerpią, z programów na Discovery? Wolne żarty. Obycie kulturalne, erudycja, wiedza o świecie wokół, umiejętność formułowania myśli, sądów MUSI być poparta czytaniem, lekturą. Bo niby czym innym?

          --
          W pewnym zakresie mężczyźni nadal nie zeszli z drzewa i podobni są do małpy - nie puszczają gałęzi, dopóki nie złapią drugiej / martishia7
          • 17.02.11, 10:55
            Ale tutaj chyba nie mówimy o osobach które nie czytają w ogóle nic. Mowa raczej o osobach, które czytają ksiązki sporadycznie, niezbyt ambitne, ale są otwarte, aktywne na innych polach zdobywania wiedzy, wzbogacania kulturowego.

            --
            "W małżeństwie każda zaleta jest podwójna, lecz każda wada - dziesięciokrotna" W. Grzeszczyk
            • 17.02.11, 11:10
              No dobrze, ale moje pytanie brzmi - jak oni tę wiedzę o świecie zdobywają? Jakie to "inne pola"?

              --
              I nieustannie mnie zaskakuje, że ktoś potrafi opracować budżet gminy, a nie potrafi wydepilować brwi / lilly_about
          • 17.02.11, 11:12
            >Taaa, tylko jakimś dziwnym trafem z kimś, kto czyta, zawsze jest o czym porozmawiać, z kimś, kto nie czyta w ogóle jakoś gorzej mi idzie

            Śmiem twierdzić, że nie raz na forum prowadziłaś dyskusje z osobami nieczytającymi i nie była to wyłącznie krótka wymiana epitetów tongue_out

            Po prostu zauważam wokół egzemplarze - owszem, i oczytani, i ubrani, a wygadani do bólu, tylko że dziwnie skretyniali przy tym całym pakiecie inteligencji i obycia, patrz –politycy i im podobni. Niektórym dobra książka nie pomoże i tak jej nie zrozumie, tacy istnieją i warto nie padać trupem na wieść, że ten pan doskonale orientuje się w zwyczajach Japończyków, czyta pięć książek na miesiąc… a recytuje fragmenty recenzji i ciągnie go do seksu z nieletnimi. To ja wolę czytającego kryminały ciepłego Misia, który jest mistrzem moich (li tylko) orgazmów wink
            Zresztą, wiesz dobrze, że to dyskusja bez końca. Nie lubię szufladkowania , i w jedną, i w druga stronę. Kocham czytać, mój syn coś nie chce ,może dlatego dostosowuję horyzonty do swoich potrzeb ...

            --
            Moje dwa temperamenty :
            Miś Uszatek - 1998
            Koziołek Fikołek - 2008
            • 17.02.11, 11:27
              Ale to, że istnieją niemyślący czytający nie oznacza automatycznie, że są nieczytający - mistrzowie intelektu i erudyci. Czytanie książek nie czyni cudów, ale brak czytania - również.

              --
              W pewnym zakresie mężczyźni nadal nie zeszli z drzewa i podobni są do małpy - nie puszczają gałęzi, dopóki nie złapią drugiej / martishia7
              • 17.02.11, 11:29
                > Czytanie książek nie czyni cudów, ale brak czytania - również.

                I to jest bardzo dobra puenta. W jednym zdaniu - wszystko.
                --
                Moje dwa temperamenty :
                Miś Uszatek - 1998
                Koziołek Fikołek - 2008
      • 17.02.11, 11:48
        > Moim zdaniem ocenianie ilości przeczytanych książek jest bezsensowną miarą. Co
        > z tego, że ktoś cyta codziennie jakiś romans czy kryminał ? Moim zdaniem jest t
        > o równie wartościowe co oglądanie telewizji.

        A co będzie sensowną miarą w takim razie? Ilość przeczytanych książek z wyłączeniem romansów i kryminałów? Może jeszcze jakiś gatunek literacki należy wyrzucić, bo to zdaniem niektórych literatura niskich lotów? A skąd osoba nie czytająca romansów czy kryminałów ma wiedzieć, że akurat ten gatunek jest do niczego i jej nie odpowiada? Ma przyjąć zdanie innych w tym temacie? Bo taka jedna pani na forum napisała, ze kryminał i romans są be, że lepiej obejrzeć klan, bo można wiedzę życiową na temat pasztetów wynieść (wiedzę o reklamach w klanie mam z forum seriale wink)?
        A ja lubię sobie poczytać i romans i kryminał.
        Dzięki temu, że przeczytałam np. kilka pozycji Szwaji wiem z czym mam łączyć to nazwisko i komu taką literaturą polecić i na jakie okazje. To, ze ja już do niej nie wrócę to mój wybór, uzasadniony znajomością jej twórczości.
        A co złego jest w kryminałach? Wspomnianego wyżej Cobena lubię za humor -rozumiem, ze może nie wszystkim odpowiadać i to tez jest ok, skoro interlokutor przeczytał i wie o czym mówi. Nie rozumiem jednak odrzucania Cobena na podstawie tego, że to fikcja literacka. To chyba było wiadome od razu, więc po co sięgać po taką pozycję,skoro z góry wiadomo, że to się nie sprawdzi. Ja czytam Cobena jako przerywnik pomiędzy, z czasem nawet w trakcie jakiejś cięższej lektury (np. Nazywam się czerwień była dla mnie książka ciężką, którą czytałam z przerwami), czytam go również kiedy np. nie mam możliwosci na duże skupienie i koncentrację, czego cięższa literatura często wymaga.
        Ja nie lubię fantastyki i nie czytam książek z tego gatunku, ale nigdy nie powiedziałam, ze coś jest głupie i do kitu z tego względu, że jest fantastyką.
        Dlatego uważam, że nie należy deprecjonować żadnego gatunku, bo każdy coś wnosi - jeden stanowi rozrywkę w czystej postaci, oderwanie od rzeczywistości, poprawienie sobie nastroju, drugi skłania do głębszych przemyśleń, ma wpływ na nasz światopogląd.
        Dla mnie z czytaniem jest tak jak z matematyką - najpierw poznajemy cyfry, potem zaczynamy operować nimi do 20, potem idziemy dalej i dalej, przez geometrie, trygonometrie, algebrę i analizę, zgłębiając temat i dowiadując się, że liczby to nie tylko ceny w sklepie, ale także fraktale.
        • 17.02.11, 14:00
          Bardzo dobrze napisałaś. Na jakiej podstawie, ktoś ma oceniać ludzi po tym jakie gatunki książek czyta? Dlaczego ktoś ma mówić innym, że ten gatunek jest be, a ten to już cacy. Czy jeśli ktoś czyta romansidła, to znaczy że półinteligentem jest? Znam osobę, która zajmuje w swojej branży bardzo wysokie stanowisko, jest wykształcona, ma rozeznanie na temat polityki, gospodarki, czyta czasem poważne książki. Ale najczęściej czyta właśnie romansidła, bo twierdzi, że tylko przy takiej nieskomplikowanej literaturze może się odprężyć, może wyłączyć myślenie, bo w pracy żyje na wysokich obrotach, musi ciągle być skupiona.
        • 23.02.11, 21:54
          Nie zrozumiałaś. Ja też lubię czasem romans czy kryminał przeczytać (coś z fantastyki też). Co nie zmienia faktu, że nie czuje się przez to ani odrobinę mądrzejsza. Ludzi cenię za inteligencję i wiedzę a nie za ilość przeczytanych książek.
    • 17.02.11, 10:47
      Nie wiem, co daje mi czytanie książek. Po prostu lubię czytać. Niektóre książki to czysta rozrywka, inne dają do myślenia. Na pewno poszerzają słownictwo (widzę to zwłaszcza na przykładzie córki, która zasób słownictwa ma coraz bogatszy, a czytamy sporo). Miałam różne okresy w życiu - raz czytałam mniej, raz więcej. Uważam, że łatwiej znaleźć temat do rozmowy z kimś kto czyta, niż z tym, kto nie czyta. Teraz czytam wszędzie - na spacerze z dzieckiem, w metrze, w autobusie, w każdej wolnej chwili.
      Co do samego raportu - zastanawia mnie, na jakiej podstawie został opracowany. Czy na podstawie liczby sprzedanych książek, czy liczby książek wypożyczonych, czy też wreszcie opierał się na sondażu. Wyciąganie wniosków tylko z ilości sprzedanych czy wypożyczonych egzemplarzy jest niemiarodajne, bo jedna kupiona książka krąży potem zazwyczaj w rodzinie i wśród znajomych. Ja część kupuję, część wypożyczam z dobrze zaopatrzonej osiedlowej biblioteki, a część pożyczam wśród znajomych i rodziny. Tak czy owak odnoszę wrażenie, że czytanie staje się coraz bardziej modne. Może w przyszłym roku wyniki będą jeszcze lepsze?
    • 17.02.11, 10:48
      Moim głównym celem jest rozrywka, czasem chęć poszerzenia wiedzy w jakimś temacie. A przy okazji wszystko to, o czym już napisałyście. Zawsze czytałam sporo, może nie jakieś okropne ilości, ale na pewno i nie trzy strony na rok. Teraz czytam 2-3 książki miesięcznie, nie wydaje mi się to dużo, ale przecież robię to dla przyjemności, a nie w celu zaliczenia jakiejś normy. Po moim synu widać chyba, że jest dzieckiem, któremu się czyta, bo gada cytatami z książeczek:
      " ten nasz koleżka zgubił pantofelek w brzozowym gaju, szczygieł sowa kruk czubatka w koszulkach z falbaneczek maszerują do łóżeczek" Sensu w tym oczywiście za grosz wink.
      Natomiast znam ludzi, którzy nie czytają i w sumie nic im nie brakuje. Z tym że zazwyczaj czytali kiedyś, na studiach, w liceum...
    • 17.02.11, 11:04
      Nie wiem na czym to polega, ale osoba, która czyta, zawsze będzie potrafiła rozpoznać, czy jej rozmówca też czyta, czy wręcz przeciwnie: po zasobie słownictwa, wiedzy, tematach do rozmowy... Ehhh jak dla mnie temat czytania to temat rzeka. Uwielbiam czytać i mam tylko nadzieję, że córka to wyssała z mlekiem matki, tak jak ja.
    • 17.02.11, 11:21
      Ta faktycznie trudny temat, bo ja np. dużo czytam, w mojej rodzinie i męża najbliższe osoby (znam je to wiem) też czytają. Mnie to daje relaks, wzbogaca wyobraźnię, wzrusza, wciąga, zajmuje wolny czas. Generalnie czytam literaturę rozrywkową, nie jakieś dzieła historyczne, autobiografie to nie, raczej sensacja, ale i obyczajowe, fantastyka (to dawniej). Gdy czytam to niesamowite, że wszystko to "widzę" jak na filmie, a przecież nie wiem jak wygląda Brazylia, jakiś frachtowiec, a wszystko to opisane jest tak plastycznie, że po prostu wyobraźnia sama rysuje. No ale czytającym tego nie trzeba powtarzać. (pomysły z akurat czytanej "Kobry" Forsytha)
      Inna rzecz, to wczoraj moja córka uczyła się w szkole literki "ą". Wiedziałam, że czasem dotychczas jak sobie coś pisała to pisała albo "ą" albo "oł" i nie wiedziałam jak jej wytłumaczyć różnicę, jak pani to zrobi i skąd ona nabierze wprawy, żeby mówić i pisać prawidłowo? I odpowiedź wpadła mi do głowy oczywista - czytając książki opatrzy się tak z wyrazami, pisownią, że to chyba najlepsza szkoła ortografii? A córka akurat lubi czytać, po rodzicach smile
      Mam znajomych, bardzo fajnych ludzi, lubię ich ale jak zapytałam sama siebie czy sądzę, że oni czytają to niestety myślę, że nie. Może raz koleżanka powiedziała mi, że nie ma czasu. A jednak mam z nią o czym rozmawiać, więc nie mówmy o nieczytających tylko źle.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.