• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Czy to już alkoholizm??

  • 24.02.11, 21:10
    Dziś złapałam się na tym, że nie mogłam wytrzymać do chwili kiedy moje dziecko pójdzie spać i będę mogła nalać sobie whisky. Nie piję codziennie, ale zazwyczaj kiedy mam stresujący dzień (a dziś był taki mega wybitnie) alkohol mnie rozluźnia.
    Czasami to jest dwa razy, czasami trzy razy w tygodniu. Sama nie wiem. Przestraszyła mnie sama myśl, że już nie mogę się doczekać.
    Jakieś rady?
    Edytor zaawansowany
    • 24.02.11, 21:18
      alkoholizm zaczyna sie wtedy, gdy do tego, zeby sie zrelaksowac potrzebujesz sie napic... nie trzeba budzic o 4 nad ranem w delirium i musiec sie napic, zeby byc alkoholikiem...
      jesli twoje zycie jest w jakims sensie podzielone na okresy kiedy :czekasz: zeby sie napic i na wtedy kiedy czujesz sie dobrze, bo sie napilas, wtedy mozesz zaczac mowic o byciu uzaleznionym...
      czy ktokolwiek/kiedykolwiek zwrocil ci uwage na picie?
      --
      But there is no sunken treasure
      Rumored to be
      Wrapped inside my ribs
      In a sea black with ink
      • 24.02.11, 21:25
        Zgadzam się z Mijaczek, niestety. Też obserwuję u siebie ten mechanizm (tylko ja zamiast whisky preferuję wino). Pije się chyba coraz więcej i coraz durniej. Zewsząd słyszę: "trzeba się zresetować, byle do piątku" - tak mówią u mnie w pracy, koleżanki i znajome spoza pracy też. Właściwie jak się tak zastanowiłam, to jedyna osoba NIEPIJĄCĄ alkoholu jest mój maż... i jeszcze moja mama. mam na myśli oczywiście dorosłych i dobrze znanych mi ludzi. Przy czym nie twierdzę, że wszyscy otaczający mnie ludzie dorośli oprócz męża i mamy to alkoholicy. Ot, tak sobie tylko rozmyślam...
        --
        Szymon (2001) i Agatka (2003)
        • 25.02.11, 08:43
          Wiesz co, nie "pije się" tylko "ja piję", "w moim otoczeniu są osoby, które piją". Ja na przykład nigdy nie nalałam sobie szklaneczki na rozluźnienie.
          --
          ---
          Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
      • 24.02.11, 21:31
        to u mnie też alkoholizm... Czekam aż będę się mogła napić. I czekam już jakieś 3,5 roku. Bo albo ciąża, albo karmienie piersią, albo ciąża, albo karmienie big_grin
        Jak w końcu się dorwę do barku.... big_grin
        • 24.02.11, 21:56
          Jak przestałam karmić i pojechałam w odwiedziny do siostry, tosmy we dwie siadły z flaszką jakiejś kolorowej komunistycznej jeszcze chyba wodki - spiłam się tak, że przez dwa lata patrzeć na alkohol nie mogłam.
          --
          "w aspekcie synchronicznym (...) osoba to indywidualna subsystencja cielesno - duchowa, uwewnętrzniająca się w swą jaźń i zarazem transcendująca siebie, aby się spełnić w innych osobach i bytach. Mówiąc bardziej analitycznie, jest to substancja przedmiotowo - podmiotowa, somatyczno - duchowa, immanentno - transcendentna, indywidualno - społeczna (...) rozwijająca się (...) w głąb, wzwyż i w nieskończoność"
        • 24.02.11, 22:01
          uśmiałam sięsmilesmilesmile oj ja też czekam choć wiem że jak się doczekam to 1 kieliszek i śpię...
        • 25.02.11, 09:31
          podobnie jak u mniewink
          Najpierw pierwsza ciąża,karmienie,potem druga ciąza i nadal karmienie,ale....ja nie czekam,żeby sobie wypićwinkNo nie lubię.Jak już piją(piłam)to tzw"na chama"wink
          Ale czasami zazdroszczę babką,co sobie usiądą wieczorkiem i popijają winko.No mnie cholera nie podchodzi.Nawet piwo,nad czym ubolewa mój mąż.smileAle,żeby mu smutno nie było siadam obok z kieliszkiem od wina zalanym soczkiem jabłkowymbig_grin
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/dqpr20mmf4mewjv9.png
      • 24.02.11, 21:32
        No właśnie dlatego się zastanowiłam. Czyli co... mam całkiem przestać pić na jakiś czas i jak się okaże, że wytrzymam to jest dobrze?
        Kiedy tę granicę między uzależnieniem a normalnym piciem się przekracza?
        • 24.02.11, 22:04
          a tobie o rozluźnienie chodzi czy o smak, ciszę, spokój? bo taki drink wieczorny to może ci się kojarzyć z tym, że dzieć już śpi, ty masz wolne, nogi wyciągnięte na kanapie i loooooz
          spróbuj zastąpić kilka razy tę whisky dobrą herbatą czy co tam lubisz (choćby kolorowym bezalkoolowym drinkiem) i zobacz czy podziała podobnie
          ja raczej z niepijących ale w czasach kiedy używałam alkoholu (czyli nei byłam w ciąży i nie karmiłam - kiedy to było?!) to czerwone wino czy smakowe piwo wieczorem preferowałam nawet bardzo, teraz preferuję glogg do herbaty albo karmi... efekt ten sam.
        • 24.02.11, 22:51
          > Kiedy tę granicę między uzależnieniem a normalnym piciem się przekracza?

          w alkoholu pitym regularnie to jest niebezpieczne, że nie ma ostrej granicy, ona jest bardzo płynna i niezwykle trudno subiektywnie ją ocenić. Dlatego ja nie piję regularnie.
        • 25.02.11, 22:48
          Czyli co... mam całkiem przestać pić na ja
          > kiś czas i jak się okaże, że wytrzymam to jest dobrze?
          Z tego, co wiem, to alkoholik potrafi wytrzymać sporo czasu na trzeźwo udowadniając, że "on wcale nie musi". Więc abstynencja nie jest wyznacznikiem.

          > Kiedy tę granicę między uzależnieniem a normalnym piciem się przekracza?
          Kiedy alkohol będzie jedynym środkiem do osiągnięcia pożądanego stanu emocjonalnego.
          --
          "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
          Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
          Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • 24.02.11, 21:26
      Żaden alkoholizm.
      Wypicie dwa czy trzy razy w tygodniu odrobiny alkoholu dla rozluźnienia to nic złego.
      To nagroda za trudy dnia.
    • 24.02.11, 21:30
      przejdź się do poradni leczenia uzależnień i pogadaj z fachowcem.
      nie trzeba codziennie pić, żeby być alkoholikiem..
      --
      Penis w erekcji nie ma sumienia.
      www.anielska.blog.pl
    • 24.02.11, 22:03
      www.parpa.pl/index.php?option=com_content&task=category§ionid=1&id=3&Itemid=8
      Na mnie ostatnio zrobił wielkie wrażenie reportaż na temat picia kobiet, w Newsweeku bodajże, a dokładniej jeden jego fragment: pewna pani opowiadała, że nie upijala się nigdy, piła, owszem, dla rozluźnienia - kiedy znalazła się w szpitalu i nie mogła wypic miała delirium tremens, takie najprawdziwsze.

      --
      "w aspekcie synchronicznym (...) osoba to indywidualna subsystencja cielesno - duchowa, uwewnętrzniająca się w swą jaźń i zarazem transcendująca siebie, aby się spełnić w innych osobach i bytach. Mówiąc bardziej analitycznie, jest to substancja przedmiotowo - podmiotowa, somatyczno - duchowa, immanentno - transcendentna, indywidualno - społeczna (...) rozwijająca się (...) w głąb, wzwyż i w nieskończoność"
      • 25.02.11, 08:27
        W tym artykule była dobra metafora- żaby włożone do wody nie zauważają, że jej temperatura wzrasta i mogą się ugotować.
        Grunt to zauważyć, że jest problem.
    • 24.02.11, 22:07
      Musisz isc do psychiatry.Naprawdę nie jest z Tobą dobrze.Lecz się kobietowink
      --
      "jak lecisz samolotem i jest awaria/klatastrofa/czy co tam, to w pierwszej
      kolejności maskę tlenową zakłada rodzic, a potem dopiero dziecku się zakłada.
      rodzic ma przeżyć, by móc uratować dziecko."
      Made in doral2
      • 24.02.11, 22:18
        taki prawdziwy alkoholizm poznac chyba po tym, ze ty znajdujesz 1001 powodow, dla ktorych alkoholikiem nie jestes jak rowniez po tym, ze wkurza cie jesli ktos cie poprosi o to, zebys "dzisiaj" nie pila...
        a nagradzanie sie alkoholem to wrecz wspaniala rzecz... nie mowie, ze sama tak nie robie (aaa... piatek, wypije sobie kieliszek lub dwa winka, napracowalam sie, nalezy mi sie), ale innym podawac to jako argument do picia to troche srednio...
        --
        But there is no sunken treasure
        Rumored to be
        Wrapped inside my ribs
        In a sea black with ink
    • 24.02.11, 22:20
      Alkoholizm, to może jeszcze nie ale coś na pewno nie tak skoro już tobie samej zapala się czerwona lampka. Zrób sobie taki test, że po bardzo stresującym dniu się nie napijesz, jeżeli przejdziesz nad tym do porządku to ok, ale jak bedziesz myśleć otym, że masz ogromną ochotę się napić albo nie rozluźnisz się bez alkoholu, to lepiej odstaw alkohol na dobre.
      • 24.02.11, 22:27
        Trudno orzec. Bo są osoby bardzo się kontrolujace, ktorym czerwona lampka zapala się przy najmniejszym "przewinieniu" - wypicu dwa-trzy razy w tygodniu kieliszka dla relaksu, zjedzeniu ciastka, choć nie powinny, najmniejszym przekroczeniu sztywnych zasad. Wiem, bo sama tak mamsmile
        Zastanow się, na co czekasz - na alkohol czy na przyjemność płynacą z tego, ze dziecko śpi, a Ty masz czas na spokojny relaks. Zastanow się, czy jeśli nie kupisz alkoholu, a masz na niego ochotę, to będzie Ci sie chciało iść wieczorem do sklepu, czy machniesz ręką. Czy jesli przez miesiąc nie będziesz piła, to czy będzie Ci bardzo tego brakowało.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
    • 25.02.11, 07:11
      jezeli to jedna szklaneczka i na tym sie kończy to jeszcze nie jest bardzo niepokojace ale jezeli szklaneneczek jest kilka to trzeba sie wybrac do terapeuty
      • 25.02.11, 10:44
        rarely napisał:

        > jezeli to jedna szklaneczka i na tym sie kończy to jeszcze nie jest bardzo niep
        > okojace ale jezeli szklaneneczek jest kilka to trzeba sie wybrac do terapeuty

        Nie. Nie musi być kilka.
    • 25.02.11, 08:41
      Niekoniecznie, ale trzeba uważać. Najważniejsze, że coś zwróciło Twoją uwagę.
      Na pewno nie zaszkodzi, jak wpadniesz na rozmowę z terapeutą do Wojewódzkiej Przychodni Leczenia Uzależnień. Z tego co wiem, nie trzeba się wcześniej umawiać, można przyjść na tzw. dyżur terapeutyczny.
      Odstawianie alkoholu po to żeby udowodnić sobie że nie musisz, to także objaw, że jest jakiś problem z alkoholem. Nie demonizowałabym na Twoim miejscu, ale przyjrzałabym się sprawie choćby po to, żeby nie wpaść w problemy w przyszłości.
      --
      ---
      Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
    • 25.02.11, 09:21
      Moim zdaniem - to jest alkoholizm. Bo pijesz często i regularnie, bo pijesz dla odstresowania, bo czekasz z utęsknieniem na rozpoczęcie picia. Jak już ktoś powyżej napisał, granica jest bardzo płynna i przekracza się ją niepostrzeżenie - jeszcze Ci się wydaje, że kontrolujesz picie, a to już żadna kontrola - bo dla mnie sam fakt zastanawiania się, czy masz kontrolę nad piciem jest dowodem na utratę tej kontroli.
      Ludzie nie mający problemu z alkoholem w ogóle się nad tym nie zastanawiają - jak jest okazja typu impreza, to się napiją (albo nie), jak nie ma - to nie piją i nie robią ze swojego picia kwestii. Wyobraź sobie np. jedzenie jakiejś potrawy, którą jadasz, np. rosołu. Jak podadzą Ci rosół, to go zjesz, nawet ze smakiem. Czasem może nawet sama masz ochotę na rosół i sobie go gotujesz. Ale nie zastanawiasz się ciągle nad jedzeniem rosołu, konsekwencjami jedzenia rosołu, jak zdarzy Ci się przejeść rosołem, to potem nie możesz na niego patrzeć przez jakiś czas, rosół nie jest Ci potrzebny do poprawy nastroju, jak nie ma rosołu, to nie ma dla Ciebie znaczenia, w ogóle nawet nie zaprzątasz sobie tym głowy.
      Tak podchodzą do alkoholu ludzie nie mający z nim problemu. Ty masz problem - o czym świadczy Twój post. Masz problem, bo alkohol zaczyna Ci zaprzątać głowę, jest Ci potrzebny, tęsknisz do niego. Pewnie teraz możesz jeszcze się opanować i odmówić sobie picia.
      Tylko kiedy np. po kilku tygodniach czy miesiącach abstynencji pomyślisz sobie (z podnieceniem, radością i ulgą) : OK, tyle nie piłam, to mogę sobie pozwolić, co tam - to będzie znaczyło, że jednak wóda nad Tobą już ma władzę i lepiej ją sobie odpuścić raz na zawsze....
    • 25.02.11, 09:27
      W takim razie co druga kobieta jest alkoholiczką
      Dziś mam imprezę, kupiłam sporo dobrego wina i nie mogę się doczekać wieczora żeby zacząć degustować
      Źle ze mną?wink
      • 25.02.11, 09:33
        2 wazne symptomy:
        -czekanie na wypicie i szukanie powodow, sytuacji, usprawiedliwien, nawet pisanie o tym tutaj...
        -proba podjecia okresu abstynencji, zeby sobie udowodnic.

        osoba nieuzalezniona, nawet, jak wypije kilka szklaneczek w tygodniu nie ma takich dylematow, nie czeka na wypicie, jak na cos waznego. prog uzaleznienia u kazdego jest inny.
        • 25.02.11, 10:13
          Otóż to - można się cieszyć na imprezę z alkoholem, większość ludzi alkohol pija z przyjemnością, ale kiedy zaczyna się na takie imprezy CZEKAĆ, MYŚLEĆ o alkoholu, to już jest niedobrze. Poza tym część ludzi pije często i nic z tego nie wynika - nie uruchamia się mechanizm uzależnienia. Piją rozrywkowo, ale alkohol nie ma nad nimi władzy, bo gdy akurat nie mogą sobie pozwolić na picie, to nie piją i nie stanowi to dla nich problemu. Gdy niemożność napicia się alkoholu zaczyna doskwierać - to znaczy, że mechanizm uzależnienia już działa... I nie mówię tu o takim doskwieraniu, że pomyśli się "o rany, szkoda, że muszę raniutko jechać w trasę - nie napiję się dziś na imprezie, trudno", ale o takim, gdy chęć wypicia przesłania wszystko inne, człowiek robi się nerwowy, zaczyna kombinować jak tu się jednak dorwać do szklaneczki... A wieczór ze świadomością, że nie ma w domu kropli alkoholu, wydaje się nie do przejścia...

          • 25.02.11, 23:16
            idac twoim tokiem myslenia.

            jak ja bylam na studiach ( a teraz zasadniczo pije alkohol tylko 2 razy w roku w ilosci 4 kieliszki wina)
            to moja grupa cayl tydzien zyla od imprezy do imprezy ( najczesciej 1-2 razy w tyg). czekalismy i myslelismy o tym alkoholu.

            to zart, ale tak naprawde masz racje. moim zdaniem autorka ma juz spory problem.
            --

            http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;13/st/20110926/dt/7/k/c4a6/preg.png
    • 25.02.11, 09:39
      Pytanie zasadnicze brzmi: czy potrafisz się rozluźnić w inny sposób? Spróbuj z herbatą, tak jak ktoś wspomniał.
      Niestety nie da się stwierdzić kiedy się przekracza tą cienką czerwoną linię i kiedy właśnie człowiek staje się uzależniony. Można natomiast stwierdzić czy jest juz uzależniony.
      Ale jeśli w ogóle się nad tym zastanawiasz to już jest to połowa sukcesu. Bo niestety większość alkoholików nigdy nie przyjmie do siebie tej prawdy, że jest uzależnionymi.
      Ja bym radziła zgłosic się do jakiejś poradni, póki jeszcze nie jest za późno.
      Pamiętaj, alkoholizm to choroba nieuleczalna i śmiertelna. Alkoholikiem jeśli już się stanie, zostaje się nim do końca życia. Można tylko być trzeźwiejącym albo pijącym.
      Szkoda dziecka, pomyśl o tym.
      Pozdrawiam
    • 25.02.11, 09:55
      Nie czytaj tych egzaltowanych bzdur, które tu pisza tylko walnij sobie podwójnego single malta.
      Co do marki to już nie pisze co. To co lubisz. Ja lubie Glenfidicha.
      Na zdrowie!
      • 25.02.11, 10:48
        krejzimama napisał:

        > Nie czytaj tych egzaltowanych bzdur, które tu pisza tylko walnij sobie podwójne
        > go single malta.

        Bosz, jak to zawsze żenująco wygląda takie egzaltowane rajcowanie się nazwami tego, co to się zaraz wypije...
        • 25.02.11, 14:25
          Eee, Glenfidich, nie ma się czym rajcowaćwink
      • 25.02.11, 10:53
        No dzięki, ale wolę amerykańskie szkockie wink
        • 25.02.11, 11:21
          > ale wolę amerykańskie szkockie wink

          co to jest amerykanska szkocka ???
          • 25.02.11, 11:29
            Jack Walker
            A amerykanska irlandzka to Tulamore Beam
            • 26.02.11, 00:05


              krejzimama napisał:
              > Jack Walker


              Johnnie? wink
              --
              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
              fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/DFGVvAKpc7hbaVBiqB.jpg
    • 25.02.11, 10:57
      Dzięki za rady. Nie wiem czy wybiorę się do terapeuty, może najpierw spróbuję sama coś poradzić. Odstawię alkohol i zobaczę czy będzie mi go brakować do "zrelaksowania". Z resztą jeśli terapeuta, to chyba gdzieś daleeko od mojego miejsca zamieszkania, bo tak się składa, że moja koleżanka z podstawówki pełni dyżury w naszej przychodni, a to małe miasteczko jest.
      Tak czy siak ... thnx
      • 25.02.11, 11:13
        vampire-freak napisała:

        > aksowania". Z resztą jeśli terapeuta, to chyba gdzieś daleeko od mojego miejsca
        > zamieszkania, bo tak się składa, że moja koleżanka z podstawówki pełni dyżury
        > w naszej przychodni, a to małe miasteczko jest.

        No to co? Nie będziesz leczyć choroby bo się boisz co ludzie powiedzą?
        No chyba że się z koleżanka nie znosicie, to rzeczywiście lepiej gdzie indziej.
        • 25.02.11, 11:26
          Mieszkam w małej mieścinie, pracuję na stanowisku, na którym nie wypada dać złego przykładu. Koleżanka jest dla mnie neutralna, ale nie wierzę, że jakimś dziwnym trafem wiadomość, że byłam u terapeuty uzależnień nie wydostałaby się na zewnątrz i poszła dalej w świat.

          Poza tym napisałam, że chętnie podjęłabym leczenie, tyle, że dalej od miejsca zamieszkania.
          • 25.02.11, 11:37
            Ale nie musisz isc do terapeuty. Mozesz zaczac od klubu AA. nie koniecznie w Twoim miescie. Porozmawiasz z ludzmi, dowiesz sie wiecej o chorobie. I jesli poczujesz albo dowiesz sie, ze potrzebujesz terapeuty w klubie Tobie doradza jakiego wybrac.
            To, ze pojdziesz do klubu AA nie oznacza, ze jestes alkoholiczka. wiele osob zaczynalo wlasnie od klubu ( w koncu to tylko klub, tylko grupa osob, a terapeuta dla wielu osob oznacza juz jakis etap ich alkoholizmu. a klub zawsze pomaga spojrzec na chorobe od innej strony i pomaga wiele zrozumiec, wiele wyjasnia. pozatym naprawde klub sam w sobie nie oznacza niczego. to nie jest tylko i wylacznie grupa osob uzaleznionych.) i czesto konczylo na klubie bo forma wsparcia dawala im znacznie wiecej niz terapeuta.
            Poszukaj w swojej okolicy Klubu AA jesli nie znajdziesz niczego blizej zadzwon do PARPA i zapytaj o miejscowe kluby w okolicy. Na pewno maja adresy.

            --
            A Kiira na to :"Sadosiu, moja Ty dobra kobieto"
            Cóż... nie będę się spierać, że jest inaczej smile
    • 25.02.11, 12:17
      Ja nie mogę; skąd pomysł z alkoholizmem? uncertain Bzdura. Jak ja jestem zagoniona, pracuję fizycznie i mi gorąco i pić się chce, czy jestem w stresie, to też marzę o puszce piwa - bo wiem, że jak już będę mogła się napić tego piwa, to będzie wieczór, będę miała spokój, nic już nie będę musiała robić, będę mogła sobie siąść z książką czy przy komputerze i nikt ode mnie nie będzie niczego chciał. Piwo to tylko jeden z elementów, równie dobrze to mogłaby być czekolada czy chipsy.

      Nigdy w życiu nie widziałam alkoholika, który by miał takie dylematy, jak ty. NIGDY. Alkoholicy właśnie uważają, że nie mają problemu i w życiu im nie przyjdzie do głowy, żeby pójść na terapię.

      Daj sobie spokój z AA czy z terapią, a jak się przejmujesz, to na razie odstaw alkohol na jakiś czas.
      • 25.02.11, 12:23
        Ale Ty potrafisz zastapic puszke piwa czyms innym. dla ciebie to oznacza tylko i az tyle, ze to juz koniec meczacego dnia i poczatek relaksu. i to czy wienczysz ciezki dzien piwem czy czekolada czy szklana wody nie ma znaczenia.
        a moze autorka tak nie potrafi? nie wazne co napisze na forum. wazne co jej siedzi w glowie. i jesli faktycznie nie potrafi to juz moze byc problem. jesli nie czuje sie pewnie w sytuacji to lepiej zasypac dziewczyne kilkoma wyjsciami niz zostawic na lodzie i stwierdzic : nic ci nie jest.
        Odstawienie alkoholu nie zawsze pomaga. autorka moze nie pic i pol roku ale moze wpasc w "zapoj" i co wtedy?
        lepiej miec wybor niz go nie miec. jesli czuje potrzebe "sprawdzenia" to niech to sprawdzi. albo uspokoi sie albo podejmie niezbedne kroki do absytnencji.
        --
        A Kiira na to :"Sadosiu, moja Ty dobra kobieto"
        Cóż... nie będę się spierać, że jest inaczej smile
        • 25.02.11, 12:28
          Z tym, ze ja naprawdę nie znam alkoholika, który by miał takie dylematy [a, niestety, znam paru]. Dla nich NIE MA problemu, oni nie mają problemu z alkoholem i choćby się zataczali, ciągle będą tak twierdzić.

          A o jakim "zapoju" można mówić w przypadku autorki, która wypija szklaneczkę alkoholu dwa, trzy razy w tygodniu [o ile pisze prawdę, a tego tu nie stwierdzimy; opieram się tylko na tym, co ona sama tu napisała]? Wiem, że od takiej ilości alkoholu też się można uzależnić, ale możliwości do "zapoju" tu nie widzę.

          W sumie tak się zastanowiłam i wyszło mi, że wieczorem jednak wolę piwo niż czekoladę, smaczniejsze jest tongue_out
          • 25.02.11, 12:38
            Znam czlowieka, ktory przez pare ladnych lat wieczorem dla relaksu wypijal sobie szklaneczke czegos mocniejszego. albo do towarzystwa, albo do filmu, albo przy ksiazce itp.
            i tez mial obawy, ze moze to juz przesada, ze moze powinien zastopowac. ale przeciez wiekszosc tak robi, nic zlego sie nie dzieje. no i wpadl.
            najpierw szklaneczka, pozniej dwie a na koncu butelkami mozna bylo liczyc.
            nie staczal sie w ciagu roku. to trwalo latami. ale przeciez wiekszosc pije dla relaksu. i to, ze on zaczynal pic coraz wieksze porcje alkoholu nie mialo znaczenia.
            i fakt wiekszosc pije dla relaksu ale nie kazdy wpadnie w nalog, nie kazdy bedzie sie staczal. on akurat byl "slabszy" i wpadl.
            Wiele razy mowil, ze on bardzo zaluje tego, ze nikt mu wczesniej nie powiedzial " sluchaj idz, pogadaj, sprawdz, przekonaj sie "
            tu nie chodzi o wmawianie, ze autorka jest alkoholiczka. tu chodzi o profilaktyke. pojdzie porozmawia z ludzmi uzaleznionymi, pozna pewnie objawy uzaleznienia. bedzie potrafila wyczuc moment zagrozenia. to tak jak z jedzeniem ze stresu. czlowiek je bo jest w stresie. ale w pewnym momencie to jedzenie zastepuje mu praktycznie wszystko. mial dobry dzien? to zje sobie kawalek tortu. mial zly dzien zje kawalek tortu. wiadomosci w tv nie byly pomyslne? znowu zje kawalek tortu.
            rozumiesz o co mi chodzi? tak troche pomieszalam ale ja tak mam jak za duzo mysli naraz w glowie sie pojawia smile
            a zapoj moze pojawic sie wtedy jesli autorka faktycznie ma problem. odstawi alkohol zamieni go np. na czekolade, herbate cokolwiek. i w pewnym momencie po ciezkim dniu po klotni po czymkolwiek wg niej negatywnym usiadzie i wypije cala butelke, dwie butelki. tyle ile da rady wypic. i nie przestanie na jednym dniu. bedzie zapijac kazdy kolejny dzien. w mysl "czym sie strules tym sie lecz"
            to jak wyglada zapicie nie mozna konretnie opisac. u kazdego wyglada inaczej. jedni zapijaja kilka dni. inni zapijaja kilka miesiecy. pozniej znowu cisza... i znowu dzieje sie "cos" i zaczyna sie od poczatku.
            --
            A Kiira na to :"Sadosiu, moja Ty dobra kobieto"
            Cóż... nie będę się spierać, że jest inaczej smile
            • 25.02.11, 14:02
              > najpierw szklaneczka, pozniej dwie a na koncu butelkami mozna bylo liczyc.

              no, pewnie od trafki do strzykawki
              piedziestaka wody, nawet codziennie to nie zaden alkoholizm
              • 25.02.11, 14:05
                czytaj calosc a nie tylko to co cie interesuje

                i fakt wiekszosc pije dla relaksu ale nie kazdy wpadnie w nalog, nie kazdy bedzie sie staczal. on akurat byl "slabszy" i wpadl.
                --
                A Kiira na to :"Sadosiu, moja Ty dobra kobieto"
                Cóż... nie będę się spierać, że jest inaczej smile
          • 25.02.11, 14:22
            deszcz.ryb napisała:

            > Z tym, ze ja naprawdę nie znam alkoholika, który by miał takie dylematy [a, nie
            > stety, znam paru]. Dla nich NIE MA problemu, oni nie mają problemu z alkoholem
            > i choćby się zataczali, ciągle będą tak twierdzić.

            Czyli dokładnie to, co sama w tej chwili robisz.

            > A o jakim "zapoju" można mówić w przypadku autorki, która wypija szklaneczkę al

            Jakim "zapoju"? Używasz jakichś dziwacznych pseudofachowych terminów, charakterystycznych dla ludzi którzy mają z alkoholem problem i właśnie przez taką "terminologię" starają się go maskować. Że niby tak rzeczowo i konkretnie znają temat, wszystko mają pod kontrolą.

            > koholu dwa, trzy razy w tygodniu [o ile pisze prawdę, a tego tu nie stwierdzimy
            > ; opieram się tylko na tym, co ona sama tu napisała]? Wiem, że od takiej ilości
            > alkoholu też się można uzależnić, ale możliwości do "zapoju" tu nie widzę.

            Uzależnienie od alkoholu to alkoholizm.

            • 25.02.11, 14:26
              Zapoj to akurat moje okreslenie i znaczy dokladnie to samo co "zapic"
              --
              A Kiira na to :"Sadosiu, moja Ty dobra kobieto"
              Cóż... nie będę się spierać, że jest inaczej smile
            • 25.02.11, 14:32
              LOL big_grin Alkoholizmu to mi nikt jeszcze nie wmawiał big_grin

              Poczytaj wątek wyżej, nie ja pierwsza użyłam słowa "zapój" [czy "zapoj"], nawiązałam do wypowiedzi wyżej. Nie zataczam się, nie popijam regularnie, moja rodzina nie cierpi na moim piciu, potrafię się powstrzymać od picia. Uważam, że nie mam problemu z alkoholem [i nie tylko ja tak uważam, także mój narzeczony, moja matka i moi przyjaciele]. Więc się tak nie spinaj, nie wmówisz mi alkoholizmu. wink

              >
              > Czyli dokładnie to, co sama w tej chwili robisz.
              Jasne, dokładnie w tej chwili jestem w sztok pijana, a jednak jakimś cudem udaje mi się pisać bezbłędnie, logicznie i na temat, i mogę przekonywać wszystkich, że nie jestem alkoholiczką. big_grin
              • 25.02.11, 14:57
                deszcz.ryb napisała:

                > LOL big_grin Alkoholizmu to mi nikt jeszcze nie wmawiał big_grin
                >
                > Poczytaj wątek wyżej, nie ja pierwsza użyłam słowa "zapój" [czy "zapoj"], nawią

                No to moje przeoczenie.

                > załam do wypowiedzi wyżej. Nie zataczam się, nie popijam regularnie, moja rodzi

                Zataczanie się nie ma nic do rzeczy.

                > na nie cierpi na moim piciu, potrafię się powstrzymać od picia. Uważam, że nie
                > mam problemu z alkoholem [i nie tylko ja tak uważam, także mój narzeczony, moja
                > matka i moi przyjaciele]. Więc się tak nie spinaj, nie wmówisz mi alkoholizmu.

                "Uważanie" własne, a nawet rodziny to nie jest żaden argument. Rodziny które twierdzą że "Jacek po prostu lubi piwo" o facecie którego nie widać bez puszki w ręku to całkiem typowe zjawisko.

                > wink
                >
                > >
                > > Czyli dokładnie to, co sama w tej chwili robisz.
                > Jasne, dokładnie w tej chwili jestem w sztok pijana, a jednak jakimś cudem udaj

                Nie trzeba bywać pijanym żeby być alkoholikiem.

                > e mi się pisać bezbłędnie, logicznie i na temat, i mogę przekonywać wszystkich,
                > że nie jestem alkoholiczką. big_grin
                • 25.02.11, 15:12
                  A jak ci napiszę, że moje szefostwo też uważa, że nie mam problemu z alkoholem? tongue_out

                  Przy czym ani ja nie dam rady cię tu, na forum, przekonać, że nie piję, ani ty nie jesteś w stanie tego sprawdzić. Więc cię nie będę przekonywać, musisz mi uwierzyć na słowo. Ale proszę cię - nie twierdź automatycznie, że każdy człowiek, który pije alkohol raz/dwa/trzy razy w tygodniu, jest alkoholikiem. Bo wcale nie jest.
                  • 25.02.11, 15:18
                    deszcz.ryb napisała:

                    > A jak ci napiszę, że moje szefostwo też uważa, że nie mam problemu z alkoholem?
                    > tongue_out

                    To to już w ogóle nic nie będzie znaczyło, bo skąd oni mają coś na ten temat wiedzieć?

                    > Przy czym ani ja nie dam rady cię tu, na forum, przekonać, że nie piję, ani ty
                    > nie jesteś w stanie tego sprawdzić.

                    A ja nie mam najmniejszego zamiaru ani potrzeby.

                    > Więc cię nie będę przekonywać, musisz mi uw
                    > ierzyć na słowo.

                    W ogóle nie musze wierzyć bo mi to nie robi różnicy. Tylko że mnóstwo z tych słów to tylko słowa - w przypadku alkoholika nawet gdyby były prawdziwe, niczego by nie dowodziły.

                    > Ale proszę cię - nie twierdź automatycznie, że każdy człowiek,
                    > który pije alkohol raz/dwa/trzy razy w tygodniu, jest alkoholikiem. Bo wcale n
                    > ie jest.

                    Nie musi być. Ale może. I to dość łatwo.
              • 25.02.11, 23:00
                >Nie zataczam się,
                A alkoholik się zatacza?

                >nie popijam regularnie,
                A alkoholik popija regularnie?

                moja rodzi
                > na nie cierpi na moim piciu,
                A musi?

                >potrafię się powstrzymać od picia
                Alkoholik też

                Uważam, że nie
                > mam problemu z alkoholem
                Jak większość alkoholików

                [i nie tylko ja tak uważam, także mój narzeczony, moja
                > matka i moi przyjaciele]
                To też żadna nowość. Jest wiele alkoholików, którzy kryją się przed rodziną i znajomymi.

                > Jasne, dokładnie w tej chwili jestem w sztok pijana,
                Alkoholik nie musi być pijany w sztok.

                Właśnie w tym problem, że masz (jak wiele osób) w głowie obraz zataczającego się, obrzyganego menela spod monopolowego. To jest alkoholik. Ale wyelegancony kierownik dużej firmy, który po stresującym dniu musi wypić łyskacza, bo inaczej nie zaśnie w żadnym razie alkoholikiem być nie może, prawda...?
                --
                "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
                • 26.02.11, 13:31
                  Rany... Weź, proszę, poczytaj wątek trochę wyżej. Czy widziałaś emoty przy mojej wypowiedzi? Wiesz co one znaczą? Jak nie, to ci wytłumaczę - te słowa, z których mnie teraz wyliczasz, pisałam dla żartu, w odpowiedzi na post innej osoby, która mnie oskarża o alkoholizm [nieźle mnie to rozbawiło tongue_out ].

                  I jak już musisz wiedzieć, to mój ojciec - alkoholik JEST takim właśnie wyeleganconym facetem, który pracuje w bardzo poważnej państwowej instytucji, codziennie chodzi w białej koszuli i pod krawatem, i nikt z "zewnątrz" by nie powiedział, że ma taki problem [jak i inni z tej instytucji, to cholerne gniazdo alkoholików uncertain ]. Więc ty mnie nie musisz pouczać, jak wygląda alkoholik, bo ja to niestety, WIEM. A to, że ty nie potrafisz wyczuć żartu, to już nie mój problem.

                  A autorka wątku przecież nie napisała, że pije to whisky codziennie, prawda? Szkoda, że więcej o tym nie napisała, ja przypuszczam, że może pić, jak "normalny" człowiek - są tygodnie, kiedy strzeli sobie szklaneczkę 2-3 razy, a później są tygodnie bezalkoholowe. No ale tego nie wiemy i na forum się nie dowiemy.
          • 25.02.11, 22:53
            Dla nich NIE MA problemu, oni nie mają problemu z alkoholem
            > i choćby się zataczali, ciągle będą tak twierdzić.
            Zataczanie się jest objawem upojenia alkoholem, a nie alkoholizmu.
            --
            "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
            Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
            Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
            • 26.02.11, 13:15
              Skrót myślowy. Ja pitolę, czemu czepiacie się szczegółów? Czy naprawdę MUSZĘ wszystkim łopatologicznie tłumaczyć, że chodziło mi o to, że choćby nie wiem, co alkoholik robił - bił żonę/dzieci/wynosił rzeczy z domu żeby sobie kupić wódkę/rzygał i sikał w miejscu publicznym - to i tak będzie twierdził, że nie ma żadnego problemu. Czy ja naprawdę muszę pisać te wszystkie oczywiste rzeczy?

              Wystarczy trochę POMYŚLEĆ, co mogłam mieć na myśli, a nie uporczywie się czepiać. Usilnie chcesz mi udowodnić, ze nie mam racji.
      • 25.02.11, 12:36
        > Piwo to tylko jeden z elementów, równie dobrze to mogłaby być czekolada czy chipsy
        > .
        No właśnie.

        > Nigdy w życiu nie widziałam alkoholika, który by miał takie dylematy, jak ty. N
        > IGDY. Alkoholicy właśnie uważają, że nie mają problemu i w życiu im nie przyjdz
        > ie do głowy, żeby pójść na terapię.

        Wszyscy alkoholicy, których znasz, zwierzają Ci się szczegółowo ze swoich dylematów, rozterek i przemyśleń ? Poza tym - możesz wcale nie wiedzieć, że ktoś z Twoich znajomych jest alkoholikiem, to nie jest w każdym przypadku tak ewidentne, jak się wydaje ludziom myślącym stereotypowo o alkoholiźmie.
        A to że alkoholik pije i nie podejmuje leczenia, nie znaczy, że "kładzie lachę" na swój problem. On dobrze wie, że ten problem ma. Dlatego pije sad
      • 25.02.11, 19:48
        Ja znam. Znam takiego, który tak się "relaksował" najpierw z 2 wieczory w tygodniu, potem codziennie, aż w końcu 2 tygodnie nie chciało mu się iść do pracy i "relaksował się" 24/7. A dylematy w międzyczasie miał parokrotnie i parokrotnie podejmował próby abstynencji. Obecnie nie ma wątpliwości, że ma problem z alkoholem i jest na terapii.
        --
        ---
        Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
    • 25.02.11, 12:46
      Daj sobie czas, najlepiej około 2-3 miesiące, podczas których w ogóle nie będziesz piła alkoholu. Gdy w tym czasie nie będzie Cię ciągło do tych relaksujących drinków, to ok, z tym że, na Twoim miejscu nie wracałabym do samotnego popijania wieczornego, pozwoliłabym sobie tylko na picie okazyjne, w towarzystwie.
      Natomiast jeśli zauważysz, że myślisz o tym, żeby się napić, wydłuż sobie abstynencję na czas nieokreślony. Teraz jeszcze nie powinnaś mieć z tym większego problemu.

      --
      kliknij
      jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
    • 25.02.11, 13:45
      Jeżeli nie alkoholizm to bardzo blisko od tego się zaczyna, ja możecie pić coś tak obrzydliwego jak whiskey smakuje jak bimber
    • 25.02.11, 14:06

      Nie wiem, ale czasem mam tak samowink

      --
      "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

      Andreas Corelli
    • 25.02.11, 14:14
      swego czasu czytałam wywiad ze specjalistą od uzależnień, który wyjasnił jakie symptomy muszą wystąpić, żeby mozna było mowic o nałogu.
      (pijamy często, bywa, że codziennie wino do obiadu - i tez mnie to zaczelo zastanawiać, ale pan specjalista mnie nieco uspokoiłsmile).

      już nie pamiętam wszystkich, ale jeden z nich to taki, że w wyniku Twojego codziennego picia cierpi i ewidentnie ponosi szkodę Twoja rodzina, dzieci, praca. odpowiedz sobie na to pytanie.

      albo czy jesteś w stanie nie pić np. przy antybiotykoterapii albo zazywaniu innych lekarstw?
      • 25.02.11, 14:21
        Wynikało by z tego, że samotny rencista czy emeryt nie może być alkoholikiem wink

        joanna_poz napisała:

        ale jeden z nich to taki, że w wyniku Twojego c
        odziennego picia cierpi i ewidentnie ponosi szkodę Twoja rodzina, dzieci, praca.
        odpowiedz sobie na to pytanie.




        --
        kliknij
        jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
      • 25.02.11, 14:28
        Tylko, ze ten symptom to juz dosc glebokie uzaleznienie. Pozatym uzaleznienie nie musi wplywac na rodzine czy prace. Bywa czesto tak, ze rodzina nic nie wie o uzaleznieniu. w pracy czlowiek jest przykladnym pracownikiem.
        Silne uzaleznienie faktycznie wplywa na rodzine, prace, otoczenie.poczatek uzaleznienia jest bardzo trudny do rozpoznania przez osoby trzecie,ktore nie maja wiedzy na temat uzaleznien.
        do tego dochodzi mentalnosc polakow do alkoholu.
        --
        A Kiira na to :"Sadosiu, moja Ty dobra kobieto"
        Cóż... nie będę się spierać, że jest inaczej smile
        • 25.02.11, 14:41
          Bardzo odradzam terapię, albo AA na tym etapie. Kazdy niemal terapeuta uznaje bowiem, ze samo zgłoszenie się jest dowodem alkoholozmu. Podjęcie tego typu terapii oznacza zatem automatyczne zostanie alkoholikiem - niepijacym, ale alkoholikiem, z ogromnymi obostrzeniami typu - zakaz jakiegokolwiek alkoholu, nawet w lekarstwach, do końca życia, zmiana przyzwyczajeń, zmiana towarzystwa.
          przede wszystkim radzę przestać pić dla odstresowania - to jest niebezpieczne. Nie odtswiać alkoholu w ogóle (to nie jest zaden wskaźniek, alkoholicy potrafią nie pić miesiącami), ale zmniejszenie częstotliwosci picia. Jeśli zamiast 3 razy w tygodniu będziesz bez problemu mogła pić raz czy czasem dwa - to jest OK. Jesli jednak okaze się, ze nie mozesz - to jest sygnał alarmowy. Sygnałem alarmowym jest też, jesli musisz się napić (a nie tylko masz ochotę), bo masz problem czy zmartwienie.
          Sama chęć napicia się to jeszcze nie jest problem, jesli to tylko chęć i bez większego wysiłku można ją powstrzymać.
          --
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • 25.02.11, 14:47
            i to jest rozsądne podejście.
            a nie wysyłanie na terapię, kogoś kto przyznal się, że wypija 2-3 drinki tygodniowo.
            • 25.02.11, 15:07
              Rozmowa z terapeuta czy z osoba uzalezniona to nie jest wyslanie na terapie.
              rozmowa nie szkodzi a moze uswiadomic autorce, ze nie ma sie czego obawiac albo ze powinna podjac leczenie.
              wypicie 2-3 drinkow tygodniowo to jedno. ale czekanie na te drinki jak na zbawienie to drugie. wiec czasem warto sie upewnic, dowiedziec sie wiecej. wiedza nikogo nie zabila smile brak wiedzy niestety juz tak.
              --
              A Kiira na to :"Sadosiu, moja Ty dobra kobieto"
              Cóż... nie będę się spierać, że jest inaczej smile
              • 25.02.11, 15:13
                > wypicie 2-3 drinkow tygodniowo to jedno. ale czekanie na te drinki jak na zbawi
                > enie to drugie. wiec czasem warto sie upewnic, dowiedziec sie wiecej. wiedza ni
                > kogo nie zabila smile brak wiedzy niestety juz tak.

                zgadzam sie.
                ale autorka chyba nie czeka na nie jak na zbawieniesmile
                nie wyznaczyła sobie, że pije tylko w poniedziałki, czwartki i soboty - i czeka na nie w wielkim napięciu.
                ten przypadek to chyba raczej z serii "ot, po prostu zdarza jej się 2-3 razy w tygodniu wypic" - zgodnie z zasadą wszystko dla ludzi, z umiarem.
                • 25.02.11, 15:22
                  joanna_poz napisała:

                  > > wypicie 2-3 drinkow tygodniowo to jedno. ale czekanie na te drinki jak na
                  > zbawi
                  > > enie to drugie. wiec czasem warto sie upewnic, dowiedziec sie wiecej. wie
                  > dza ni
                  > > kogo nie zabila smile brak wiedzy niestety juz tak.
                  >
                  > zgadzam sie.
                  > ale autorka chyba nie czeka na nie jak na zbawieniesmile

                  Przecież na samym początku napisała właśnie coś bardzo zbliżonego.

                  > nie wyznaczyła sobie, że pije tylko w poniedziałki, czwartki i soboty - i czeka
                  > na nie w wielkim napięciu.

                  Ale czeka aż dziecko zaśnie, a ona się napije.

                  > ten przypadek to chyba raczej z serii "ot, po prostu zdarza jej się 2-3 razy w
                  > tygodniu wypic" - zgodnie z zasadą wszystko dla ludzi, z umiarem.

                  Ale skąd w ogóle przekonanie że jak 2-3 razy w tygodniu to już jest umiar? Przecież to znaczy że ona pije co drugi - trzeci dzień.
                  • 25.02.11, 15:28
                    To znaczy, że tacy np. Włosi to są już kompletnymi ochlejusami - oni piją alkohol CODZIENNIE [szklaneczka wina do obiadu]! Zgroza! A na poważnie - ileż ona tego alkoholu pije? Nie upija się przecież, a odrobina alkoholu, pita nieregularnie, nie uzależnia.

                    Bardzo dobrze, że autorka pije, jak dziecko zaśnie, jakby piła przy nim, to by był krzyk, że dzieciaka demoralizuje i stanowi dla niego zagrożenie. uncertain
                    • 25.02.11, 15:37
                      deszcz.ryb napisała:

                      > To znaczy, że tacy np. Włosi to są już kompletnymi ochlejusami - oni piją alkoh

                      Dalej trwasz w tym głupim przekonaniu że alkoholik to to samo co pijak.

                      > ol CODZIENNIE [szklaneczka wina do obiadu]!

                      Do obiadu. I to, zdaje się, jeszcze rozcieńczonego wodą. Myślisz że ci wszyscy co sobie piją "wieczorem jedną szklaneczkę" to zjadają przy tym obiad?

                      > Zgroza! A na poważnie - ileż ona te
                      > go alkoholu pije? Nie upija się przecież, a odrobina alkoholu, pita nieregularn
                      > ie, nie uzależnia.

                      Co 2-3 dni to już dość regularnie. I powtarzam po raz kolejny - upijanie się nie jest konieczne żeby być alkoholikiem. Twoje uparte trzymanie się tej błędnej równoważności też jest dość zastanawiające jak na kogoś kto jakoby nie ma żadnych problemów z alkoholem.

                      • 25.02.11, 15:42
                        A wiesz, co to jest ironia? Jak nie, to może o tym poczytaj smile
                        • 25.02.11, 15:56
                          deszcz.ryb napisała:

                          > A wiesz, co to jest ironia? Jak nie, to może o tym poczytaj smile

                          Cóż z tego że to miała być ironia, skoro przy jej pomocy po raz kolejny wykazałaś się podwórkowym poziomem wiedzy o alkoholizmie?
                          A jako ironia i tak była nietrafiona. Ironia musi się mocno wiązać z tematem całej dyskusji, żeby być celna. A Ty rozjechałaś się całkowicie z okolicznościami picia tego alkoholu, które miało być właśnie elementem spinającym tę "ironię" z moimi stwierdzeniami.
                      • 25.02.11, 15:44
                        Twoje uparte trzymanie się tej b
                        > łędnej równoważności też jest dość zastanawiające jak na kogoś kto jakoby nie m
                        > a żadnych problemów z alkoholem.

                        Moze po prostu nie ma wystarczajacej wiedzy o alkoholizmie? w sumie nie ma co sie dziwic. alkoholizm to nadal wstydliwa choroba,o ktorej jesli juz sie mowi to mowi sie ogolnikowo. a alkoholik to tylko i wylacznie czlowiek pod wplywem.
                        a dodaj do tego fakt jak polacy podchodza do alkoholu i jaka jest swiadomosc spoleczenstwa o uzaleznieniu.
                        wiec nie musi miec problemow z piciem. moze po prostu nie wiedziec.
                        --
                        A Kiira na to :"Sadosiu, moja Ty dobra kobieto"
                        Cóż... nie będę się spierać, że jest inaczej smile
                        • 25.02.11, 15:55
                          Sadosia, ja to WIEM. Niestety, z własnego doświadczenia [ojciec-alkoholik]. Czytałam książki, znam objawy, wiem o tym więcej, niż przeciętny człowiek. Sama uważam, żeby nie wpaść. Chodzi mi tylko o to, żeby popatrzeć też z drugiej strony - nie trzeba się upijać, żeby być alkoholikiem, ale też nie każdy, kto pije parę razy w tygodniu jest alkoholikiem.

                          I nie mam pojęcia, skąd wysnuliście teorię o moim rzekomym uzależnieniu? Nie wiecie przecież, z jaką częstotliwością piję, ile i co - i nie będziecie wiedzieć, nieważne, co bym napisała, bo to forum dyskusyjne. Więc skąd to się wam wzięło?
                          • 25.02.11, 15:59
                            deszcz.ryb napisała:

                            > Sadosia, ja to WIEM. Niestety, z własnego doświadczenia [ojciec-alkoholik]. Czy

                            Czyżby zatem nakłanianie założycielki wątku do bagatelizowania niepokojących ją objawów było po prostu efektem syndromu DDA? Przeniesieniem nawyku zaprzeczania problemowi na obcą osobę na forum?

                            > tałam książki, znam objawy, wiem o tym więcej, niż przeciętny człowiek. Sama uw
                            > ażam, żeby nie wpaść. Chodzi mi tylko o to, żeby popatrzeć też z drugiej strony
                            > - nie trzeba się upijać, żeby być alkoholikiem, ale też nie każdy, kto pije pa
                            > rę razy w tygodniu jest alkoholikiem.

                            Nie każdy. Ale jak się niepokoi to niech lepiej ktoś go obejrzy z bliska, a nie ukrywa się pod zapewnieniami "daj spokój, nie przejmuj się, to na pewno nic ważnego".

                            > I nie mam pojęcia, skąd wysnuliście teorię o moim rzekomym uzależnieniu? Nie wi
                            > ecie przecież, z jaką częstotliwością piję, ile i co - i nie będziecie wiedzieć
                            > , nieważne, co bym napisała, bo to forum dyskusyjne. Więc skąd to się wam wzięł
                            > o?

                            Z tego co piszesz. Ale owszem, to może być też efekt DDA.

                          • 25.02.11, 16:01
                            to teraz ja wiem, ze Ty wiesz smile
                            Tylko, ze ja nie wiem co kto wie smile wiec wyciagam opcje, ze moze nie wiedziec.
                            I ja nic nie wspominalam o tym, ze mozesz byc uzalezniona smile
                            Troche mi maslo maslane z tym "wiem" wyszlo smile
                            Pozatym ja z tych,ktore wola dmuchac na zimne. po ponad dekadzie doswiadczenia to juz chyba moj "nalog" smile
                            --
                            A Kiira na to :"Sadosiu, moja Ty dobra kobieto"
                            Cóż... nie będę się spierać, że jest inaczej smile
                            • 25.02.11, 22:24
                              No ja właśnie też kiedyś wolałam "dmuchać na zimne", nie mówiłam o alkoholu wstydziłam się "problemu" ojca, a teraz mi to jakoś wisi. Mogę o tym mówić, żartować z tego, to już nie jest też "mój" problem.

                              A autorka wygląda mi na taką osobę, która ma - jak napisała Verdana - nadmierne skrupuły. Przeczytała czy usłyszała, że picie kilka razy w tygodniu może spowodować chorobę i się przestraszyła, moim zdaniem niepotrzebnie. Ostatecznie jak chce, to może się poradzić specjalisty, ale wątpię, zeby jej powiedział coś innego, niż przeczyta tu na forum, ale znowu - ciężko jej cokolwiek doradzić, bo opieramy się tylko na tym, co tu na forum napisze, może pisać nieprawdę.

                              A do AA bym jej nie radziła iść, bo to - poza wszystkim innym - wygląda na kpinę z osób, które tam chodzą. Bo co im powie? "Cześć, nazywam się Ania i mam problem, bo dwa razy w tygodniu piję wieczorem szklaneczkę czegoś mocniejszego i nie wiem, czy nie staję się przez to alkoholikiem". To dla mnie strzelanie z grubej rury do motylka.
                              • 25.02.11, 22:38
                                deszcz.ryb napisała:

                                > No ja właśnie też kiedyś wolałam "dmuchać na zimne", nie mówiłam o alkoholu wst
                                > ydziłam się "problemu" ojca, a teraz mi to jakoś wisi. Mogę o tym mówić, żartow
                                > ać z tego, to już nie jest też "mój" problem.
                                Mam troszke inne pojecie "dmuchania na zimne" ale co czlowiek to zdanie smile

                                Ostatecznie jak
                                > chce, to może się poradzić specjalisty, ale wątpię, zeby jej powiedział coś inn
                                > ego, niż przeczyta tu na forum, ale znowu - ciężko jej cokolwiek doradzić, bo o
                                > pieramy się tylko na tym, co tu na forum napisze, może pisać nieprawdę.
                                >
                                I wlasnie mnie tylko o to chodzi. Poradzic sie, zapytac, uspokoic sie.
                                Moze porownanie nie bedzie trafne ale jednak.
                                Rok temu wyczulam na piersi zgrubienie. Zamiast sobie wmawiac nie wiadomo co zapisalam sie do lekarza i poszlam sie dowiedziec.
                                Niby nic. Ale jednak wolalam wiedziec co to jest. Bo niepewnosc by mnie zabila predzej niz moj wyimginowany ( na szczescie ) rak.
                                I na takiej zasadzie tez radze pojsc do AA i porozmawiac.
                                Cos mnie dreczy i boje sie, ze moze to zaszkodzic i mnie i mojej rodzinie? ide do osob, ktore sa w tym temacie obeznane i radze sie.
                                Nic wiecej.


                                A do AA bym jej nie radziła iść, bo to - poza wszystkim innym - wygląda na kpin
                                > ę z osób, które tam chodzą. Bo co im powie? "Cześć, nazywam się Ania i mam prob
                                > lem, bo dwa razy w tygodniu piję wieczorem szklaneczkę czegoś mocniejszego i ni
                                > e wiem, czy nie staję się przez to alkoholikiem". To dla mnie strzelanie z grub
                                > ej rury do motylka.

                                Nie znam obyczajow kazdego klubu. Ale zasada jest prosta : nie odsyla sie ludzi tylko i wylacznie dlatego, ze przyjda zapytac.
                                W klubie,w ktorym biore czynny udzial takie pytanie nikogo by nie zdziwilo. Przyszla Ania zapytac czy ma problem. fajnie, ze sa ludzie,ktorzy chca wiedziec i chca pytac.
                                Al Anon nie gryzie smile nie wciaga swoimi mackami. nikt tam krzywdy drugiej osobie nie robi. i nikt tez nie demonizuje jednego kieliszka i nie twierdzi, ze to prowadzi do uzaleznienia.
                                Ludzie w Al Anon doskonale wiedza, ze jedni moga pic 2-3 drinki w tygodniu i nic w tym zlego. Alkohol jest dla ludzi rozsadnych. Ale sa tez ludzie, ktorzy sa zbyt "slabi" i przegrywaja. Alkohol ich wciaga i nie puszcza.
                                Uzaleznienie to ciezki temat. wciaz szeroko pomijany przez spoleczesntwo. a wiedza o uzaleznieniu i chorobie jest ciagle zbyt mala.
                                I zwykla porada idz pogadaj z AA jest odrazu odbierana : no wariatka jakas z tej sadoski, robi z dziewczyny alkoholiczke i do klubu AA wysyla.
                                a to przeciez nie tak smile

                                --
                                A Kiira na to :"Sadosiu, moja Ty dobra kobieto"
                                Cóż... nie będę się spierać, że jest inaczej smile
                                • 26.02.11, 13:43
                                  Chyba się źle wyraziłam. "Dmuchałam na zimne" w kontekście ojca, znaczy - nie wspominałam przy nim o alkoholu, chowałam mu wódkę, przejmowałam się, czy ktoś się o nim nie dowie => ukrywałam jego alkoholizm. A teraz mi już to wisi smile

                                  A jeżeli chodzi o mnie, to jak najbardziej "dmucham na zimne" - myślę o tym, ile alkoholu wypiłam, jak często, kiedy ostatnio piłam i czy mogę sobie pozwolić np. na piwo wieczorem. Więc o siebie się nie martwię wink

                                  I w sumie ciekawe, czy
                    • 25.02.11, 23:05
                      Nie upija się przecież, a odrobina alkoholu, pita nieregularn
                      > ie, nie uzależnia.
                      Taaa, a od pierwszego razu nie zachodzi się w ciążę...

                      Zrozum, że jest coś takiego jak picie ryzykowne. Nie trzeba pić dużo czy upijac się, żeby popaść w uzależnienie. Ważne jest dlaczego się pije.
                      --
                      "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                      Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                      Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
                • 25.02.11, 15:31
                  Ale ona ma obawy, ze moze byc osoba uzalezniona. i ja chce jej doradzic najprostszy sposob a jednoczesnie bardzo skuteczny sposob, zeby swoje obawy rozwiac ew. potwierdzic.
                  alkoholizm to potezna i sprytna choroba. przechytrza czlowieka doslownie w chwile i jak juz czlowiek wpadnie nie jest w stanie szybko i bez pomocy innych z niej wyjsc.
                  dlatego lepiej porozmawiac ( rozmowa to tylko i wylacznie rozmowa. do niczego nie zobowiazuje, nie krzywdzi ) i przekonac sie czy sa powodu do obaw czy nie.

                  --
                  A Kiira na to :"Sadosiu, moja Ty dobra kobieto"
                  Cóż... nie będę się spierać, że jest inaczej smile
            • 25.02.11, 15:15
              Zgadzam się, że w przypadku autorki podejmowanie terapii, chodzenie do AA itp. rozrywki dla uzależnionych są cokolwiek nie na miejscu.
              Zresztą w ogóle terapie pomagają tylko niektórym alkoholikom - i nie chodzi mi o stereotypowy przykład alkoholika, który mimo chodzenia do AA i tak "wie swoje" i chleje dalej, nie zamierza przestać. Myślę, że to kwestia cech charakteru, niektórzy nie poddają się tearpii nie dlatego, że nie chcą przestać pić, ale dlatego że najczęściej stosowane metody nie są dla nich przekonujące, a czasem wręcz odstręczające. Wiele osób zraża się podejściem terapeutów - traktowaniem z góry, podejrzliwością, lekceważeniem, "dołowaniem", stosowaniem metod przypominających "pranie mózgu" czy jakieś sekciarstwo.
              Ci albo znajdują swoją własną drogę wyjścia z nałogu albo - giną.... sad
              • 25.02.11, 15:28
                A dlaczego nie na miejscu? Masz jakies doswiadczenie w tym temacie? wiesz jak wygladaja spotkania AA i kto na tych spotkach jest?
                Nikt nie mowi, ze ma isc i poddac sie terapii. Jesli jest zaniepokojona swoim zachowaniem to ja jej radze porozmawiac z osobami doswiadczonymi.

                --
                A Kiira na to :"Sadosiu, moja Ty dobra kobieto"
                Cóż... nie będę się spierać, że jest inaczej smile
          • 25.02.11, 15:07
            No właśnie o to mi chodzi - prawie każdy ma czasem ochotę na alkohol [niektórzy częściej, inni rzadziej] - bo alkohol po prostu jest SMACZNY. I nie znaczy to, że wszyscy są od razu alkoholikami.

            Dziwi mnie to natychmiastowe wysyłanie na terapię. Autorka wątku się nie upija, nie pije regularnie, pije tylko wtedy, kiedy może [kiedy dziecko śpi, nie ma żadnych obowiązków] - jak dla mnie wszystko jest ok.
            • 25.02.11, 15:25
              deszcz.ryb napisała:

              > Dziwi mnie to natychmiastowe wysyłanie na terapię. Autorka wątku się nie upija,

              Upijanie się to nie jest alkoholizm. Można być alkoholikiem i się nie upijać.

              > nie pije regularnie, pije tylko wtedy, kiedy może [kiedy dziecko śpi, nie ma ż

              Co 2-3 dni to nie jest regularnie? Myślisz że regularne picie to tylko codziennie od 20:14 do 21:31?

              > adnych obowiązków] - jak dla mnie wszystko jest ok.

              Nie jest OK, skoro zaniepokoiła ją "intensywność oczekiwania" na ten alkohol.
              • 25.02.11, 16:07
                litości co to za pitolenie
                dziewczyna ma ochotę na drinka pije 2-3 razy w tygodniu i powinna się na terapię zgłaszać
                jezuuuuuuuuuu
                • 25.02.11, 16:29
                  AA jest terapią, krtóra ma doprowadzić do tego, ze uzaleznionu już nigdy w życiu, niezaleznie od okolicznosci nie wypije już ani kropli. Zabronione jest nie tylko picie, ale lekarstwa, cukierki z alkoholem, uczesniczenie w przyjeciach, na ktorych jest alkohol. AA powinien przeprosić wszystkich, ktorych skrzywdził swoim piciem, calkowicie się zmienić, a rodzina ma mu w tym pomoc (m.in. także nigdy już więcej nie podając w domu alkoholu).
                  naprawdę sadzicie, ze osoba, ktora sporadycznie ma ochotę na alkohol powinna już nigdy w zyciu go nie pić i do konca życia nie chodzić na żadne imprezy? Nie wypić szamopana na Sylwestra? Nie chodzić na wesela?
                  Żaden terapeuta, specjalista od uzaleznień nie powie komuś, kto sie do niego zglasza, ze może pić dalej - bo przyjmuje, ze zgłaszający sie ma tak duży problem, ze sam sobie nie radzi.
                  Terapeuta będzie konieczny, o ile okaze się, ze picia nie mozna przerwać. Mam jednak wrazenie, ze autorka marzy bardziej o spokojnym wieczorze z alkoholem, niż o alkoholu jako takim. Może spróbować spędzić tą sama godzinę z kieliszkiem soku, dając sobie tyle samo spokoju na czas jego wypicia.
                  Lubienie czegoś nie jest równoznaczne z uzaleznieniem od czegoś. Coraz częściej jednak widzę wśrod kobiet tendencję do tego, zeby zwalaczać wszystko, co sprawia przyjemność - kieliszek dwa-trzy razy w tygodniu, picie kawey, jedzenie slodyczy, wieczor przed durnym serialem. Bo to sprawia przyjemność, więc jest podejrzane.
                  --
                  Mops i kot

                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                  • 25.02.11, 16:51
                    Nie prawda.
                    AA moze uczstniczyc w imprezach z alkoholem. Nie ma zadnego problemu.Nakazu, zkazu. Chodzi tylko o zminimalizowanie ( na poczatku trzezwienia ) okazji do wypicia.
                    Na przykladzie.
                    Moj Tato nie pije juz ponad 10 lat. Bywa na imprezach z alkoholem ale to nie znaczy, ze pije. Odmawia i tyle. Cukierkow z alkoholem nie je bo mu alkohol juz nie smakuje. Lekarstwa ( np. syrop ) czy plyn do plukania ust stoi na polce mojego Taty i uzwa je. Uzywa tylko i wylacznie dlatego, ze moj Tato jest swiadomy! nie szuka okazji do wypicia. Nie szuka powodow, zeby wypic. On po prostu nie pije. Dlatego, ze byl uzalezniony, obecnie jest trzezwiejacym alkoholikiem i dlatego, ze alkohol mu nie smakuje.
                    Verdano klub AA to byl moj pomysl.
                    wiec jedynie sie do tego odniose.
                    Ja nie namawiam na terapie w klubie AA. ja zachecam do rozmowy z osoba uzlezniona. Jesli autora ma watpliwosci, obawy to rozmowa pomoze jej te watpliwosci rozwiac ew. potwierdzic.
                    Nie zachecam do terapii ja zachecam do rozmow. tylko i wylacznie rozmow. przyjscie do klubu wspolnoty na rozmowe nie jest niczym zlym.


                    --
                    A Kiira na to :"Sadosiu, moja Ty dobra kobieto"
                    Cóż... nie będę się spierać, że jest inaczej smile
                    • 25.02.11, 18:25
                      Czytałaś "dziesięć krokow". AA to organizacja dla alkoholikow, ktorzychcą wyjść z nalogu.
                      "Naszym podstawowym celem jest trwać w trzeźwości i pomagać innym alkoholikom w jej osiągnięciu. " W trzeźwożci, a nie w piciu mniej.
                      Twój ojciez po 10 latach od niepicia prawdopodobnie moze już nie pić na imprezach. Trzeźwiejący alkoholik nie może. Naprawdę uwazasz, ze autorka ma qwytrwac resztę życia w trzeźwości?
                      Aby zdecydować się na dożywotnia abstynencję, ktora nota bene wcale nie jest zdrowa, trzeba mieć autentyczny problem. Autorka postu najprawdopodobnuiej ma nie problem, a nadmiwrne skrupuly. Najpierw powinna sama stwierdzić, czy lubi odpoczynek z lamka whiski co pewien czas, czy jest alkoholiczka - to zupełnie, ale to zupełnie co innego. leczenie nieistniejącej choroby jest po prostu groźne.
                      Mój syn pracowal przez pewien czas w grupach terapeutycznych - zareczam Ci, ze tam niewiarygodnie wyolbrzymia się zagrożenia, widziałam reakację syna na kazdą lampke wina wypijaną przeze mnie. Praktycznie kazdy kieliszek jest tam traktowany jako pierwszy krok do alkoholizmu - naprawdę, nie warto od tego zaczynać.
                      --
                      Mops i kot

                      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                      • 25.02.11, 19:18
                        Verdana ale ja nie mowie, ze ona ma byc w klubie. Jesli ma ochote z kims porozmawiac o swoich obawach ( zanzaczam ciagle w kazdym poscie o rozmowie! ) nie chce isc do terapeuty bo tam pracuje jej znajoma. ale chcialaby ( nie kaze jej nie zmuszam ja proponuje rozmowe ) porozmawiac to moze sie wybrac do klubu Al Anon tylko i wylacznie w celu rozmowy.
                        Nie w celu leczenia sie z alkohlizmu, nie w celu zupelnej abstynencji, a rozmowy
                        Nie wiem czy ja sie nie wyrazam jasno podkreslajac z uporem maniaka ze mi chodzi wylacznie o rozmowe czy Ty nie chcesz zrozumiec tego, ze ja jej nie wmawiam ze jest alkohliczka, ja jej nie mowie, ze ma problem. ja jej doradzam, ze jesli chce rozmawiac to moze to zrobic z AA.
                        jesli ma obawy i chce je rozwiac to taka rozmowa ( tak to ciagle rozmowa nie aktywne uczestnictwo w klubie ) moze jej wiele wyjasnic.
                        I jeszcze raz na koniec
                        Nie zachecam do wspoltworzenia wspolnoty Al Anon. Zachecam do rozmowy jesli autorka watku tego potrzebuje z osobami uzaleznionymi

                        --
                        A Kiira na to :"Sadosiu, moja Ty dobra kobieto"
                        Cóż... nie będę się spierać, że jest inaczej smile
                      • 25.02.11, 19:36
                        Polowie wypowiadajacych sie, ktorzy twierdza, ze alkoholizm to problem ludzi mieszkajacych w melinach i zapijajacych sie dniami i nocami galonami denaturatu albo jaboli zycze powodzenia, a jesli ktos kiedys obudzi sie z reka w nocniku to zycze wytrwalosci.
                        Drugiej polowie wypowiadajacych sie, ktorzy doswiadczyli alkoholizmu z pierwszej, drugiej albo trzeciej reki przypominam, ze iluminacja dot nalogu nastepuje dopiero po fakcie... kiedy jest za pozno na "jedna szklaneczka nie czyni szkody"
                        ...
                        --
                        "kiedyś, stojąc z gołym tyłkiem u gina, zamiast panie doktorze, powiedziałam proszę księdza" by i_b13
                      • 25.02.11, 19:45
                        Mylisz trzeżwość z abstynencją. Absynencję fizycznie może zachowywać ktoś kto jest po prostu zaszyty (przysiągł/ślubował jak górale księdzu, że do żniw się powstrzyma) ale kiedy czas działania esperalu minie, po prostu zacznie znowu pić nałogowo.
                        Trzeźwość oznacza m.in. zmianę sposobów rozładowywania napięcia oraz zmianę sposobu myślenia + nietykanie alkoholu pod każdą postacią.
                        Mój partner od ponad 8 lat nie pije, ja owszem (pomijając teraz ciążę). Jest trzeźwym alkoholikiem. Alkohol w domu bywa, bywamy u znajomych gdzie jest alkohol na spotkaniach towarzyskich, czasami mówiłam żeby przy okazji zakupów kupił mi piwo, zero stresu. Facet nie pije i już, 2 lata jako barman pracował juz będąc trzeźwym i było bezproblemowo.

                        Jeśli niepijący alkoholik traktuje nadal alkohol w kategoriach pokusy, to nie jest trzeźwy, ma nadal problem i musi z tym coś robić terapeutycznie.
                      • 25.02.11, 20:05
                        to chyba 12 kroków, nie 10..
                        --
                        Penis w erekcji nie ma sumienia.
                        www.anielska.blog.pl
    • 28.02.11, 21:42
      Dobrze, że masz tego świadomość.
      Alkoholizm jeszcze nie ale jeśli szukasz w nim pocieszenia i rozluźnienia jest to droga do nadużywania alkoholu bo w życiu trosk i powodów do zmartwień nie brakuje.
      Ja też lubię sobie strzelić drina czy wypić piwko po pracy ale to jest gdzieś tak raz na 2 tygodnie. Dla kogoś kto nie pije w ogóle mogę nadużywać alkoholu. Wszystko jest względne..
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.