Dajecie do żłobka/przedszkola-antybiotyk Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jak w temacie.
    Czy kiedy Wasze dziecko jest np. w połowie kuracji antybiotykiem zdarzyło się Wam je oddać do żłobka/przedszkola? Miałyście tak jak nie było naprawdę z kim dziecka zostawić?
    Czy robicie wszystko, aby te minimum 7 dni było w domu?
    Pozdrawiam.
    • Nie puszczam dziecka, które bierze antybiotyk do przedszkola, choćby dlatego, że chorując ma obnizoną odpornośc i może jeszcze coś załapać dodatkowo - jakiegoś wirusa.
      --
      Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
      "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych przeze mnie lat...
    • po kuracji antybiotykowej minimum 2 tygodnie w domu! Dziecko najważniejsze smile
      --
      Mała księżniczka
    • No to nie dziwie sie, ze dzieci przedszkolne ciagle choruja, skoro maja takie MADRE mamusie. Wystarczy jedna taka w calej grupie, buy wywolac ogolnogrupowy pomor u trzylatkow.

      --
      Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
      Naomi Wolf

      Wiedzmowo
    • Jak dziecko bierze antybiotyk to siedzi w domu. Nie chodzi do przedszkola, by nie zarażać innych po pierwsze, a po drugie organizm jego jest wtedy osłabiony i nie chcę by nabawił się czegoś gorszego niż akurat ma.

      Poza tym to żadna komfortowa sytuacja dla dziecka chorego i pewnie gorzej się czującego iść do przedszkola zamiast siedzieć w cieplutkim domu.

      Jak ja jestem chora to nie chodzę do pracy, moje dzieci też. Nie mówię tu oczywiście o katarze...

      A po kuracji antybiotykiem przez jakiś tydzień też nie chodzi do przedszkola - daję dzieciaki wtedy do babci.
    • Nie posłałabym dziecka w trakcie antybiotykoterapii do żłobka czy przedszkola. Nie, żebym się jakoś szczególnie obawiała o narażanie innych dzieci, ale szczególnie o zdrowie swojego dziecka - bo zakładam, że skoro antybiotyk, to i złe ogólne samopoczucie, rozbicie - po prostu choroba w rozkwicie. Dla poczucia bezpieczeństwa dziecka i łatwości powrotu do zdrowia - zdecydowanie lepsze jest chorowanie w domu.
      Jeśli dziecko mam chore - idę na tzw. opiekę i zostaję z dzieckiem w domu do końca. Nikt inny nie może się w tym czasie zająć dzieckiem - babcie, ciocie odpadają. Nie raz choroba pokrzyżowała mi plany zawodowe - ale takie jest życie.
      --
      Gadający pięciolatek...
      ...i brykający braciszek
    • Nigdy w życiu, chyba bym się musiała z koniem na głowy pozamieniać. Nawet nie 7 dni izolowałam, tylko więcej, żeby odbudowała się bariera ochronna.
      --
      "Teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu"
      • Dziewczyny, dziecko, które bierze antybiotyk nie zarażasmile
        antybiotyk zabija bakterie, chyba, że jest nietrafiony, ale wówczas dziecko dalej ma gorączkę i na pewno nikt go do przedszkola nie pośle.

        E-mamie chyba chodzi o taką sytuację kiedy antybiotyk skutecznie zabił bakterie, dziecko czuje się lepiej i w domu normalnie się bawi. Ale po kuracji antybiotykowej( albo w trakcie) maluch może być osłabiony- antybiotyk zabił także bakterie korzystne dla zdrowia, i posyłając go do przedszkola narażamy malucha na kolejną infekcję, i wtedy już trzeba zastosować silniejszy antybiotyk

        Niestety, często u dzieci takie błędne koło jest praktykowane...
        --
        Mała księżniczka
        • Ale po kuracji antybiot
          > ykowej( albo w trakcie) maluch może być osłabiony- antybiotyk zabił także bakte
          > rie korzystne dla zdrowia, i posyłając go do przedszkola narażamy malucha na ko
          > lejną infekcję, i wtedy już trzeba zastosować silniejszy antybiotyk
          >
          > Niestety, często u dzieci takie błędne koło jest praktykowane...

          rzekłabym, że to jednak nie reguła.
          nigdy nie zostawialam dziecka jeszcze po antybiotykoterapii w domu, koniec leczenia - szedł od razu do przedszkola (niestety nie bardzo mogłam wziąc opiekę na 3 tygodnie, a babci chętnej do zostania z dzieckiem brak).
          i nigdy nie miałam przypadku, żeby krotko po chorobie rozchorował się znów.
        • Dokładnie. Chodzi mi o taką sytuację, gdzie dziecko już po 3 dniach czuje się bardzo dobrze, zero objawów choroby. Wiadomo, że z gorączką, kaszlem, bólem gardła i innymi objawami to się siedzi w domu. I wcale nie napisałam, że ja tak robię, więc nie rozumiem słów krytyki. Ale cóż, na tym forum to częsty objaw...

          • Jeśli infekcja jest lekka antybiotyk szybko działa. Broń Boże nie należy jednak przerywać kuracji. Antybiotyk bierze się 7-10 dni. Druga sprawa, że po takiej kuracji człowiek jest jałowy i bardzo łatwo coś innego złapać.

            Jak chcesz to puścisz i tak. Rozumiem sytuacja podbramkowa. Jednak ryzykujesz zdrowiem dziecka. Musisz być świadoma, że za chwile dzieciak znowu zachoruje.
            --
            -Dlaczego płaczesz?
            -Ponieważ jestem głupia!
            -To nie powód do płaczu. Jedni płaczą ponieważ są smutni. Na przykład, ja płaczę ponieważ inni ludzie są głupi i to sprawia, że jestem smutny
          • scarlett.o-hara napisała:

            > Dokładnie. Chodzi mi o taką sytuację, gdzie dziecko już po 3 dniach czuje się b
            > ardzo dobrze, zero objawów choroby. Wiadomo, że z gorączką, kaszlem, bólem gard
            > ła i innymi objawami to się siedzi w domu. I wcale nie napisałam, że ja tak ro
            > bię, więc nie rozumiem słów krytyki. Ale cóż, na tym forum to częsty objaw...


            Nasuwa mi się tylko jedna odpowiedź : głupie pytanie, głupia odpowiedź.

            Jeżeli nawet dziecko po 3 dniu brania antybiotyku jest cudownie uzdrowione to i tak jest bardzo osłabione a posłanie go do przedszkola gdzie dzieci są w ciągłym ruchu to totalna gł***ta.
            Dziwisz sie że Cię krytykują? A kogo mają krytykować? powietrze? przecież to Ty sama napisałaś takiego posta.
            • > Jeżeli nawet dziecko po 3 dniu brania antybiotyku jest cudownie uzdrowione to i
              > tak jest bardzo osłabione a posłanie go do przedszkola gdzie dzieci są w ciągł
              > ym ruchu
              Moja córka nie mając już gorączki przy zapaleniu oskrzeli w domu jest w ciągłym ruchu, zero osłabienia. Na drugi dzień zaliczyła dwukilometrowy spacer przy kilkustopniowym mrozie i nie chciała wracać do domu. No, ale też pediatra nie pasie jej przy byle infekcji antybiotykami , litrami aptecznych syropów i toną sztucznych witamin. Ostatnie zapalenie oskrzeli wyleczone zostało syropem z cebuli i czosnku (kaszlała bardzo) i nurofenem przy wysokiej gorączce (powyżej 38*C) - takie były zalecenia pediatry.
              --
              MOM - Mleko Od Monikialeksandry.
              Pierwszy produkt, który szkodzi producentowi a nie konsumentom.
              by lucyna_1980
          • scarlett.o-hara napisała:

            > Dokładnie. Chodzi mi o taką sytuację, gdzie dziecko już po 3 dniach czuje się b
            > ardzo dobrze, zero objawów choroby.

            Przede wszystkim, to co do tego zera powinien się wypowiadać lekarz a nie mamunia na oko. A już utożsamianie braku objawów z brakiem bakterii to galopująca głupota.
        • bla bla bla. Rozumiem że papierkiem lakmusowym bada dziecko czy juz wszystkie bakterie wybite czy nie. Skoro ma antybiotyk brać przez 7 dni to ten antybiotyk ma przez te 7 dni dizałać i jakąśtam funkcje spełniać (wybijanie bakterii?)
        • > Dziewczyny, dziecko, które bierze antybiotyk nie zarażasmile
          > antybiotyk zabija bakterie, chyba, że jest nietrafiony, ale wówczas dziecko dal
          > ej ma gorączkę i na pewno nikt go do przedszkola nie pośle.

          Jak w tytule.
          A autorka ochoczo przytakuje, bo dziecko "nie ma objawów po trzech dniach".
          Zorientujcie się może czym się różni brak objawów od braku bakterii.
          "Antybiotyk zabił bakterie"- co za farmazon, eradykacja bakterii w trzecim dniu stosowania? To dlaczego planowy czas kuracji wynosi ponad 2 razy tyle? Dlatego, że antybiotyk taki smaczny i zdrowy i tak dla jaj se go jeszcze 4 dni będziemy podawać?
    • Nie. Poza tym, przedszkole czy żłobek nie musi przyjąć takiego dziecka i dobrze.
      --
      Dobrze, że pan przyszedł. Właśnie takie coś jak pan jest mi potrzebne. Takie ni to ni owo.
    • mam nadzieje, że Twoje dziecko nie chodzi do naszego żłobka ;/

      nie pomyślałaś, że jeden dzień, kiedy Ty miałaś problem ze zorganizowaniem opieki może skutkować problemami każdego innego rodzica na tydzień lub dłużej??!!
      • Dziecko autorki nie naraża innych dzieci ale staje się ich łatwym celem.
        --
        -Dlaczego płaczesz?
        -Ponieważ jestem głupia!
        -To nie powód do płaczu. Jedni płaczą ponieważ są smutni. Na przykład, ja płaczę ponieważ inni ludzie są głupi i to sprawia, że jestem smutny
    • Ja bierze antybiotyk to zostaje w domu na dwa tygodnie co najmniej - może właśnie dlatego antybiotyki bierze średnio raz na dwa lata bo częściej nie ma potrzeby
    • przedszkole zastrzega że nie podaje leków. Nie prowadzę dziecka do przedszkola jak jest chore
    • Moje dziecko bardzo rzadko bierze antybiotyki, ale wtedy zostaje w domu do końca kuracji.
      Poza tym w naszym przedszkolu paniom nie wolno podawać żadnych leków i wątpię, żeby którakolwiek nauczycielka przy zdrowych zmysłach podała obcemu dziecku jakiś lek, tym bardziej tak silny jak antybiotyk.
      • Szczerze mówiąc bezpośrednio po antybiotyku dziecka też nie powinno się puszczać w kolektyw. Nie powinno jednak nie oznacza, że się nie puszcza oczywiście. Zwłaszcza jak oboje rodzice pracują. I to rozumiem.
        --
        -Dlaczego płaczesz?
        -Ponieważ jestem głupia!
        -To nie powód do płaczu. Jedni płaczą ponieważ są smutni. Na przykład, ja płaczę ponieważ inni ludzie są głupi i to sprawia, że jestem smutny
    • Nie, bo ostatni antybiotyk brała zanim poszła do przedszkola, czyli ponad 3 lata temu, zresztą przepisany bezpodstawnie, bo na zapalenie ucha. W czasie przedszkola miała chyba trzy razy zapalenie oskrzeli - wszystkie wyleczone bez antybiotyku.
      --
      MOM - Mleko Od Monikialeksandry.
      Pierwszy produkt, który szkodzi producentowi a nie konsumentom.
      by lucyna_1980
    • Nie zdarzylo mi sie. Siedzi w domuc jeszcze pare dni po odstawieniu antybiotyku, wychodzimy na spacery.
    • Nigdy w życiu - dla mnie to jest znęcanie się nad dzieckiem.
      • Jak antybiotyk się kończy a dzieci czują się dobrze idą do przedszkola.Leki podaje w takich godzinach, że w niczym nie kolidują - rano przed wyjściem do przedszkola i wieczorem przed spaniem ( u mnie 8.00 i 20.00 ). My oboje pracujemy a babcia nie zawsze ma siły aby tyle czasu siedzieć z dziećmi - ostatnio młodszej przeszło po tygodniu, u starszej antybiotyk nie zadziałał i już drugi tydzień siedzi w domu a jedyny objaw choroby to ataki kaszlu zazwyczaj wczesnym rankiem i gdy położy się spać . Nie widzę więc powodu aby kolejny tydzień siedziały w domu. Dostają probiotyki, jedzą jogurty więc pewnie tą dobrą florę bakteryjną mają jako taką. Nie każdy ma możliwość siedzenia z dzieckiem w domu, ok 2 dni pełnopłatnej opieki w roku można wykorzystać ale już dwu czy trzytygodniowe zwolnienie, do tego koszty leków zazwyczaj niemałe i nie ma co do garnka włożyć. Pewnie najlepiej byłoby zostawić w domu jednak nie zawsze się da.
        --
        forum.gazeta.pl/forum/0,76864,3751941.html?back=/forum/0,76864,3751941.html
        www.niunie.babies.pl
        nasze-podworko-gorzowskie.blog.onet.pl/
    • Nie zdarzyło mi się, bałabym się, że jakiegoś gorszego syfa przyniesie.
      --
      Sygnaturka się zgubiła....
    • W przypadku infekcji jako takiej nie, chociaż nie przetrzymywałam dziecka po kuracji antybiotykowej, bo to i tak nic na dłuższą metę nie dawało (zresztą konsultowałam się z lekarzami i właściwie nikt nie doradzał mi zatrzymywania dziecka po, jedynie podawania probiotyków i prebiotyków w trakcie kuracji i po). Raz posłałam dziecko na antybiotyku (podawanym 2 razy na dobę, czyli w domu) po uprzedniej konsultacji z laryngologiem i z pediatrą. Taką decyzję podjęliśmy, ponieważ przewlekły stan zapalenia ucha utrzymywał się od dłuższego czasu i nie był bezpośrednio rezultatem infekcji. Mój mąż miał kiedyś kurację antybiotykową trwającą 4 tygodnie. Lekarz nie wypisał mu zwolnienia, ponieważ nie widział takiej potrzeby (mąż nie miał infekcji zakaźnej). Podobnie jest np. przy boreliozie. Znajomy leczył się 6 tygodni i chodził do pracy. Różnie bywa. Natomiast przy "zwykłych" infekcjach przeszkolonych (np. oskrzelowych) nie posłałabym dziecka do przedszkola przed ukończeniem kuracji.
      --
      http://www.gifmix.net/gifs/witch-gifs/HEXE16.GIF
    • nigdy nie zdarzyła mi się taka sytuacja, żeby dziecko w połowie kuracji oddać do przedszkola. nawet gdybym nie miała wyjścia, żeby zostało w domu to w przedszkolu był ZAKAZ podawania jakichkolwiek leków dzieciom przez opiekunki (rodzice niejednokrotnie przynosili reklamówkę z lekami z prośbą o podanie ich dziecku - zawsze odmawiano). taki był warunek w umowie i dodatkowo przy wejściu wisiała na stałe informacja na ten temat.
    • Choć rodzinę, która mogłaby przypilnować moją 4-latkę chorą mam 150 km i oboje pracujemy to zawsze tak kombinujemy, żeby chore, a nawet przeziębione dziecko do przedszkola nie chodziło. Ale mnie wkurzają takie matki! Jak można posłać do p-la dziecko w trakcie kuracji antybiotykowej. Jeśli nie warto dbać wg takich o zdrowie własnego dziecka, to może warto pomyśleć o innych dzieciach? Szlag mnie trafia, jak po 3 tygodniach choroby i kuracji po zaprowadzam dziecko do przedszkola, a tam obok mama przebiera dziecko z zielonym gilem do pasa, daje mu paczkę chusteczek do ręki i mówi "wycieraj nosek jak będzie leciało". Wrrrrrr!
    • ... uspokajanie sumienia?
      Po pierwsze wysyłanie niedoleczonego dziecka na antybiotyku do przedszkola, to skrajne chamstwo w stosunku do pozostałych rodziców. Wysyłająca mamuńcia (ty?) z czymś tam sobie nie może organizacyjnie poradzić, w dupie ma, że może 15 innych osób też sobie nie będzie mogło poradzić, jak im się dzieci rozchorują.
      Z doświadczenia wiem, że niektóre mózgi są perfekcyjnie zaimpregnowane na tego typu refleksje.

      Po drugie, dziecko jest chore, nawet już nie gorączkujące i z malejącymi objawami. Bierze antybiotyk, to takiej samej bakterii moze nie złapie, złapie za to każdy wirus, przed którym antybiotyk nie chroni (spadek poziomi interferonu) i ewentualne inne bakterie, które na ten antybiotyk są odporne. I następny tydzień zwolnienia na dziecko gotowy. Zresztą, żeby tylko, choroba po chorobie dużo gorsza niż taka sporadyczna.
    • Tak, posylalam moje dziecko wraz z antybiotykiem i rozpiska kiedy go należy podawać, podobnie z reszta jak wielu innych rodzicow. Ostatni i jedyny raz w życiu mojego dziecka się to zdarzyło 3 lata temu, jakoś nie zauważyłam by pomor był w jego grupie, a na 10 dzieciaczkow trudno byłoby go przeoczyć. Dzięki Bogu mieszkam za granica i dziecko biorące lekarstwa, kaszlace czy z katarem nie wzbudza histerii innych mamsmile
      • hanalui napisała:

        > Tak, posylalam moje dziecko wraz z antybiotykiem i rozpiska kiedy go należy pod
        > awać, podobnie z reszta jak wielu innych rodzicow. Ostatni i jedyny raz w życiu
        > mojego dziecka się to zdarzyło 3 lata temu, jakoś nie zauważyłam by pomor był
        > w jego grupie, a na 10 dzieciaczkow trudno byłoby go przeoczyć. Dzięki Bogu mie
        > szkam za granica i dziecko biorące lekarstwa, kaszlace czy z katarem nie wzbudz
        > a histerii innych mamsmile

        No coz, moge sie podpisac i dodam jeszcze, ze nie pamietam kiedy moje dzieci byly chore , ani wsrod dzieci znajomych pomoru nie widze, w szkole, w ktorej pracuje (dzieci tam sa w wieku od lat 3-11) frekwencja w normie czyli jakies 96% a choroby 2-tygodniowe to juz powazna sprawa, zazwyczaj 2-4 dniowe niedyspozycje sie zdarzaja, z powodu kataru i kaszlu nikt nie panikuje i nikt na to baterii lekow nie daje, zazwyczaj samo przechodzi. Do przedszkola dzieci tez chodzily normalnie, w grupie maluchow 9 dzieciaczkow zazwyczaj bylo 9smile Coz Polska to jednak specyficzny kraj pod kazdym wzgledem.
    • Nie dajecie. Stajecie na głowie i rzęsach, żeby dziecko wypoczęło po kuracji.
      --
      http://www.suwaczek.pl/cache/3c610c14f5.png

      www.kochamylaure.pl/
    • Z tego co mi wiadomo w przedszkolu nauczyciel nie powinien czy tez nie moze podawac lekow dziecku,tym bardziej ze to nie lek np;na astme w ktorej konieczne jest dorazne podanie leku by przerwac dusznosc i tu chyba nawet potrzebna pisemna zgode od rodzica.
    • Do ostatniej dawki antybiotyku nie puszczam dzieci do przedszkola/ złobka. Następnego dnia po zakończeniu kuracji idą (za pozwoleniem lekarza), nigdy jeszcze nie rozchorowali się ponownie tuz po antybiotyku.
    • Tak. Mieszkam w Stanach i to prawie norma. Terapie antybiotykowe np. Amoxyciline to 10 dni. Lekarze pozwalaja wracac do przedszkola/szkoly 24h po ustapieniu goraczki.
      Panie w przedszkolu podaja antybiotyk, albo pielegniarka w szkole.
      U nas zdarzylo sie raz. Zostal poslany do przedszkola w 4 dniu brania antybiotyku. Panie podawaly po lunchu.

      Zreszta w przedszkolu panie podawaly leki takze tym dzieciom, ktore przelekle chorowaly i musialy np. brac leki 3x dziennie.
    • Nie, tylko kompletnie nieopowiedzialne matki tak robią.

      Taksamo jak te (a znam jedną taką) , co posyłają dziecko z grzybicą na basen.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.