• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Dajecie do żłobka/przedszkola-antybiotyk

  • 04.03.11, 09:46
    Jak w temacie.
    Czy kiedy Wasze dziecko jest np. w połowie kuracji antybiotykiem zdarzyło się Wam je oddać do żłobka/przedszkola? Miałyście tak jak nie było naprawdę z kim dziecka zostawić?
    Czy robicie wszystko, aby te minimum 7 dni było w domu?
    Pozdrawiam.
    Edytor zaawansowany
    • 04.03.11, 09:52
      Nie puszczam dziecka, które bierze antybiotyk do przedszkola, choćby dlatego, że chorując ma obnizoną odpornośc i może jeszcze coś załapać dodatkowo - jakiegoś wirusa.
      --
      Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
      "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych przeze mnie lat...
    • 04.03.11, 09:52
      po kuracji antybiotykowej minimum 2 tygodnie w domu! Dziecko najważniejsze smile
      --
      Mała księżniczka
    • 04.03.11, 09:54
      No to nie dziwie sie, ze dzieci przedszkolne ciagle choruja, skoro maja takie MADRE mamusie. Wystarczy jedna taka w calej grupie, buy wywolac ogolnogrupowy pomor u trzylatkow.

      --
      Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
      Naomi Wolf

      Wiedzmowo
    • 04.03.11, 09:55
      Jak dziecko bierze antybiotyk to siedzi w domu. Nie chodzi do przedszkola, by nie zarażać innych po pierwsze, a po drugie organizm jego jest wtedy osłabiony i nie chcę by nabawił się czegoś gorszego niż akurat ma.

      Poza tym to żadna komfortowa sytuacja dla dziecka chorego i pewnie gorzej się czującego iść do przedszkola zamiast siedzieć w cieplutkim domu.

      Jak ja jestem chora to nie chodzę do pracy, moje dzieci też. Nie mówię tu oczywiście o katarze...

      A po kuracji antybiotykiem przez jakiś tydzień też nie chodzi do przedszkola - daję dzieciaki wtedy do babci.
    • 04.03.11, 09:55
      Nie posłałabym dziecka w trakcie antybiotykoterapii do żłobka czy przedszkola. Nie, żebym się jakoś szczególnie obawiała o narażanie innych dzieci, ale szczególnie o zdrowie swojego dziecka - bo zakładam, że skoro antybiotyk, to i złe ogólne samopoczucie, rozbicie - po prostu choroba w rozkwicie. Dla poczucia bezpieczeństwa dziecka i łatwości powrotu do zdrowia - zdecydowanie lepsze jest chorowanie w domu.
      Jeśli dziecko mam chore - idę na tzw. opiekę i zostaję z dzieckiem w domu do końca. Nikt inny nie może się w tym czasie zająć dzieckiem - babcie, ciocie odpadają. Nie raz choroba pokrzyżowała mi plany zawodowe - ale takie jest życie.
      --
      Gadający pięciolatek...
      ...i brykający braciszek
    • 04.03.11, 09:57
      Nigdy w życiu, chyba bym się musiała z koniem na głowy pozamieniać. Nawet nie 7 dni izolowałam, tylko więcej, żeby odbudowała się bariera ochronna.
      --
      "Teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu"
      • 04.03.11, 10:02
        Dziewczyny, dziecko, które bierze antybiotyk nie zarażasmile
        antybiotyk zabija bakterie, chyba, że jest nietrafiony, ale wówczas dziecko dalej ma gorączkę i na pewno nikt go do przedszkola nie pośle.

        E-mamie chyba chodzi o taką sytuację kiedy antybiotyk skutecznie zabił bakterie, dziecko czuje się lepiej i w domu normalnie się bawi. Ale po kuracji antybiotykowej( albo w trakcie) maluch może być osłabiony- antybiotyk zabił także bakterie korzystne dla zdrowia, i posyłając go do przedszkola narażamy malucha na kolejną infekcję, i wtedy już trzeba zastosować silniejszy antybiotyk

        Niestety, często u dzieci takie błędne koło jest praktykowane...
        --
        Mała księżniczka
        • 04.03.11, 10:06
          Ale po kuracji antybiot
          > ykowej( albo w trakcie) maluch może być osłabiony- antybiotyk zabił także bakte
          > rie korzystne dla zdrowia, i posyłając go do przedszkola narażamy malucha na ko
          > lejną infekcję, i wtedy już trzeba zastosować silniejszy antybiotyk
          >
          > Niestety, często u dzieci takie błędne koło jest praktykowane...

          rzekłabym, że to jednak nie reguła.
          nigdy nie zostawialam dziecka jeszcze po antybiotykoterapii w domu, koniec leczenia - szedł od razu do przedszkola (niestety nie bardzo mogłam wziąc opiekę na 3 tygodnie, a babci chętnej do zostania z dzieckiem brak).
          i nigdy nie miałam przypadku, żeby krotko po chorobie rozchorował się znów.
        • 04.03.11, 10:11
          Dokładnie. Chodzi mi o taką sytuację, gdzie dziecko już po 3 dniach czuje się bardzo dobrze, zero objawów choroby. Wiadomo, że z gorączką, kaszlem, bólem gardła i innymi objawami to się siedzi w domu. I wcale nie napisałam, że ja tak robię, więc nie rozumiem słów krytyki. Ale cóż, na tym forum to częsty objaw...

          • 04.03.11, 10:33
            Jeśli infekcja jest lekka antybiotyk szybko działa. Broń Boże nie należy jednak przerywać kuracji. Antybiotyk bierze się 7-10 dni. Druga sprawa, że po takiej kuracji człowiek jest jałowy i bardzo łatwo coś innego złapać.

            Jak chcesz to puścisz i tak. Rozumiem sytuacja podbramkowa. Jednak ryzykujesz zdrowiem dziecka. Musisz być świadoma, że za chwile dzieciak znowu zachoruje.
            --
            -Dlaczego płaczesz?
            -Ponieważ jestem głupia!
            -To nie powód do płaczu. Jedni płaczą ponieważ są smutni. Na przykład, ja płaczę ponieważ inni ludzie są głupi i to sprawia, że jestem smutny
            • 04.03.11, 10:37
              > Antybiotyk bierze się 7-10 dni

              to zalezy od antybiotyku.
              są antybiotyki 3-4 dniowe np. summamed.
              • 04.03.11, 10:41
                Mówię o antybiotykach, które ja znam. Chyba tylko raz brałam krótszy na problemy ginekologiczne (nie wiem czy pamiętam dobrze i nie był to antybiotyk).
                --
                -Dlaczego płaczesz?
                -Ponieważ jestem głupia!
                -To nie powód do płaczu. Jedni płaczą ponieważ są smutni. Na przykład, ja płaczę ponieważ inni ludzie są głupi i to sprawia, że jestem smutny
              • 04.03.11, 10:45
                summamed, który bierze się przez 3 dni działa 10 dni.
                --
                Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
                "29" to już, niestety, od dość dawna nie jest liczba przeżytych przeze mnie lat...
                • 04.03.11, 10:48
                  wiem o tym.
                  odniosłam się do kwestii brania (a nie działania) antybiotyku.
                  • 04.03.11, 10:56
                    Ważne aby nie przerywać. A wątpię aby w przedszkolu ktoś antybiotyk dziecku podał.
                    --
                    -Dlaczego płaczesz?
                    -Ponieważ jestem głupia!
                    -To nie powód do płaczu. Jedni płaczą ponieważ są smutni. Na przykład, ja płaczę ponieważ inni ludzie są głupi i to sprawia, że jestem smutny
          • 04.03.11, 11:06
            scarlett.o-hara napisała:

            > Dokładnie. Chodzi mi o taką sytuację, gdzie dziecko już po 3 dniach czuje się b
            > ardzo dobrze, zero objawów choroby. Wiadomo, że z gorączką, kaszlem, bólem gard
            > ła i innymi objawami to się siedzi w domu. I wcale nie napisałam, że ja tak ro
            > bię, więc nie rozumiem słów krytyki. Ale cóż, na tym forum to częsty objaw...


            Nasuwa mi się tylko jedna odpowiedź : głupie pytanie, głupia odpowiedź.

            Jeżeli nawet dziecko po 3 dniu brania antybiotyku jest cudownie uzdrowione to i tak jest bardzo osłabione a posłanie go do przedszkola gdzie dzieci są w ciągłym ruchu to totalna gł***ta.
            Dziwisz sie że Cię krytykują? A kogo mają krytykować? powietrze? przecież to Ty sama napisałaś takiego posta.
            • 04.03.11, 12:39
              > Jeżeli nawet dziecko po 3 dniu brania antybiotyku jest cudownie uzdrowione to i
              > tak jest bardzo osłabione a posłanie go do przedszkola gdzie dzieci są w ciągł
              > ym ruchu
              Moja córka nie mając już gorączki przy zapaleniu oskrzeli w domu jest w ciągłym ruchu, zero osłabienia. Na drugi dzień zaliczyła dwukilometrowy spacer przy kilkustopniowym mrozie i nie chciała wracać do domu. No, ale też pediatra nie pasie jej przy byle infekcji antybiotykami , litrami aptecznych syropów i toną sztucznych witamin. Ostatnie zapalenie oskrzeli wyleczone zostało syropem z cebuli i czosnku (kaszlała bardzo) i nurofenem przy wysokiej gorączce (powyżej 38*C) - takie były zalecenia pediatry.
              --
              MOM - Mleko Od Monikialeksandry.
              Pierwszy produkt, który szkodzi producentowi a nie konsumentom.
              by lucyna_1980
          • 05.03.11, 19:09
            scarlett.o-hara napisała:

            > Dokładnie. Chodzi mi o taką sytuację, gdzie dziecko już po 3 dniach czuje się b
            > ardzo dobrze, zero objawów choroby.

            Przede wszystkim, to co do tego zera powinien się wypowiadać lekarz a nie mamunia na oko. A już utożsamianie braku objawów z brakiem bakterii to galopująca głupota.
        • 04.03.11, 10:15
          bla bla bla. Rozumiem że papierkiem lakmusowym bada dziecko czy juz wszystkie bakterie wybite czy nie. Skoro ma antybiotyk brać przez 7 dni to ten antybiotyk ma przez te 7 dni dizałać i jakąśtam funkcje spełniać (wybijanie bakterii?)
        • 05.03.11, 19:06
          > Dziewczyny, dziecko, które bierze antybiotyk nie zarażasmile
          > antybiotyk zabija bakterie, chyba, że jest nietrafiony, ale wówczas dziecko dal
          > ej ma gorączkę i na pewno nikt go do przedszkola nie pośle.

          Jak w tytule.
          A autorka ochoczo przytakuje, bo dziecko "nie ma objawów po trzech dniach".
          Zorientujcie się może czym się różni brak objawów od braku bakterii.
          "Antybiotyk zabił bakterie"- co za farmazon, eradykacja bakterii w trzecim dniu stosowania? To dlaczego planowy czas kuracji wynosi ponad 2 razy tyle? Dlatego, że antybiotyk taki smaczny i zdrowy i tak dla jaj se go jeszcze 4 dni będziemy podawać?
    • 04.03.11, 09:57
      Nie. Poza tym, przedszkole czy żłobek nie musi przyjąć takiego dziecka i dobrze.
      --
      Dobrze, że pan przyszedł. Właśnie takie coś jak pan jest mi potrzebne. Takie ni to ni owo.
    • 04.03.11, 10:09
      mam nadzieje, że Twoje dziecko nie chodzi do naszego żłobka ;/

      nie pomyślałaś, że jeden dzień, kiedy Ty miałaś problem ze zorganizowaniem opieki może skutkować problemami każdego innego rodzica na tydzień lub dłużej??!!
      • 04.03.11, 10:38
        Dziecko autorki nie naraża innych dzieci ale staje się ich łatwym celem.
        --
        -Dlaczego płaczesz?
        -Ponieważ jestem głupia!
        -To nie powód do płaczu. Jedni płaczą ponieważ są smutni. Na przykład, ja płaczę ponieważ inni ludzie są głupi i to sprawia, że jestem smutny
    • 04.03.11, 10:09
      Ja bierze antybiotyk to zostaje w domu na dwa tygodnie co najmniej - może właśnie dlatego antybiotyki bierze średnio raz na dwa lata bo częściej nie ma potrzeby
    • 04.03.11, 10:13
      przedszkole zastrzega że nie podaje leków. Nie prowadzę dziecka do przedszkola jak jest chore
    • 04.03.11, 10:19
      Moje dziecko bardzo rzadko bierze antybiotyki, ale wtedy zostaje w domu do końca kuracji.
      Poza tym w naszym przedszkolu paniom nie wolno podawać żadnych leków i wątpię, żeby którakolwiek nauczycielka przy zdrowych zmysłach podała obcemu dziecku jakiś lek, tym bardziej tak silny jak antybiotyk.
      • 04.03.11, 10:36
        Szczerze mówiąc bezpośrednio po antybiotyku dziecka też nie powinno się puszczać w kolektyw. Nie powinno jednak nie oznacza, że się nie puszcza oczywiście. Zwłaszcza jak oboje rodzice pracują. I to rozumiem.
        --
        -Dlaczego płaczesz?
        -Ponieważ jestem głupia!
        -To nie powód do płaczu. Jedni płaczą ponieważ są smutni. Na przykład, ja płaczę ponieważ inni ludzie są głupi i to sprawia, że jestem smutny
    • 04.03.11, 10:44
      Nie, bo ostatni antybiotyk brała zanim poszła do przedszkola, czyli ponad 3 lata temu, zresztą przepisany bezpodstawnie, bo na zapalenie ucha. W czasie przedszkola miała chyba trzy razy zapalenie oskrzeli - wszystkie wyleczone bez antybiotyku.
      --
      MOM - Mleko Od Monikialeksandry.
      Pierwszy produkt, który szkodzi producentowi a nie konsumentom.
      by lucyna_1980
      • 04.03.11, 11:09
        dyskusja lekko bez sensu bo jesli chodzi o placówki państwowe i tak nikt antybiotyku niepoda. W prywatnych może i tak ale czy sę zgodza dziecko na antybiotyku (dla nich chore) przyjać i jeszze leki podawać.

        --
        To mój Dziubasek Siusiu Prut
        Już duży chłopak ze mnie
        • 04.03.11, 11:15
          w niepublicznych również nie.

          nie wiem jak w "klubach" i tym podobnych placówkach.
          • 04.03.11, 11:33
            Takie postępowanie z chorym dzieckiem to ciemnogród i zwykle chamstwo wobec innych dzieci i ich rodziców.
          • 04.03.11, 13:20
            a czemu miałby ktoś podawać? Matka może dać dziecku przed przedszkolem i wieczorem, dzieciom najczęściej przepisuje się antybiotyki brane dwa razy na dobę(oczywiście nie zawsze ale lekarze się starają aby ułatwić podawanie takie właśnie przepisywać jeżeli to możłiwe), więc jaki problem dać kiedy jest w domu?
            --
            Sygnaturka się zgubiła....
        • 04.03.11, 13:18
          za wielkiego doświadczenia z antybiotykami nie mam, ale jak ostatnio mój syn miał zapalenie węzłów chłonnych lub ślinianek (dokładnie nie zdiagnozowane) to brał antybiotyk DWA razy dziennie, rano i wieczorem, więc nawet jakby chodził do przedszkola (nie chodził bo jestem z młodszym w domu, objawy ustąpiły po 48 godz) to nikt nie musiałby mu nic dawać
    • 04.03.11, 11:37
      Nie zdarzylo mi sie. Siedzi w domuc jeszcze pare dni po odstawieniu antybiotyku, wychodzimy na spacery.
    • 04.03.11, 13:09
      Nigdy w życiu - dla mnie to jest znęcanie się nad dzieckiem.
      • 04.03.11, 13:37
        Jak antybiotyk się kończy a dzieci czują się dobrze idą do przedszkola.Leki podaje w takich godzinach, że w niczym nie kolidują - rano przed wyjściem do przedszkola i wieczorem przed spaniem ( u mnie 8.00 i 20.00 ). My oboje pracujemy a babcia nie zawsze ma siły aby tyle czasu siedzieć z dziećmi - ostatnio młodszej przeszło po tygodniu, u starszej antybiotyk nie zadziałał i już drugi tydzień siedzi w domu a jedyny objaw choroby to ataki kaszlu zazwyczaj wczesnym rankiem i gdy położy się spać . Nie widzę więc powodu aby kolejny tydzień siedziały w domu. Dostają probiotyki, jedzą jogurty więc pewnie tą dobrą florę bakteryjną mają jako taką. Nie każdy ma możliwość siedzenia z dzieckiem w domu, ok 2 dni pełnopłatnej opieki w roku można wykorzystać ale już dwu czy trzytygodniowe zwolnienie, do tego koszty leków zazwyczaj niemałe i nie ma co do garnka włożyć. Pewnie najlepiej byłoby zostawić w domu jednak nie zawsze się da.
        --
        forum.gazeta.pl/forum/0,76864,3751941.html?back=/forum/0,76864,3751941.html
        www.niunie.babies.pl
        nasze-podworko-gorzowskie.blog.onet.pl/
    • 04.03.11, 13:21
      Nie zdarzyło mi się, bałabym się, że jakiegoś gorszego syfa przyniesie.
      --
      Sygnaturka się zgubiła....
    • 04.03.11, 13:35
      W przypadku infekcji jako takiej nie, chociaż nie przetrzymywałam dziecka po kuracji antybiotykowej, bo to i tak nic na dłuższą metę nie dawało (zresztą konsultowałam się z lekarzami i właściwie nikt nie doradzał mi zatrzymywania dziecka po, jedynie podawania probiotyków i prebiotyków w trakcie kuracji i po). Raz posłałam dziecko na antybiotyku (podawanym 2 razy na dobę, czyli w domu) po uprzedniej konsultacji z laryngologiem i z pediatrą. Taką decyzję podjęliśmy, ponieważ przewlekły stan zapalenia ucha utrzymywał się od dłuższego czasu i nie był bezpośrednio rezultatem infekcji. Mój mąż miał kiedyś kurację antybiotykową trwającą 4 tygodnie. Lekarz nie wypisał mu zwolnienia, ponieważ nie widział takiej potrzeby (mąż nie miał infekcji zakaźnej). Podobnie jest np. przy boreliozie. Znajomy leczył się 6 tygodni i chodził do pracy. Różnie bywa. Natomiast przy "zwykłych" infekcjach przeszkolonych (np. oskrzelowych) nie posłałabym dziecka do przedszkola przed ukończeniem kuracji.
      --
      http://www.gifmix.net/gifs/witch-gifs/HEXE16.GIF
      • 04.03.11, 15:57
        nie

        --
        lait-russe.blogspot.com
    • 04.03.11, 20:18
      nigdy nie zdarzyła mi się taka sytuacja, żeby dziecko w połowie kuracji oddać do przedszkola. nawet gdybym nie miała wyjścia, żeby zostało w domu to w przedszkolu był ZAKAZ podawania jakichkolwiek leków dzieciom przez opiekunki (rodzice niejednokrotnie przynosili reklamówkę z lekami z prośbą o podanie ich dziecku - zawsze odmawiano). taki był warunek w umowie i dodatkowo przy wejściu wisiała na stałe informacja na ten temat.
    • 05.03.11, 18:26
      Choć rodzinę, która mogłaby przypilnować moją 4-latkę chorą mam 150 km i oboje pracujemy to zawsze tak kombinujemy, żeby chore, a nawet przeziębione dziecko do przedszkola nie chodziło. Ale mnie wkurzają takie matki! Jak można posłać do p-la dziecko w trakcie kuracji antybiotykowej. Jeśli nie warto dbać wg takich o zdrowie własnego dziecka, to może warto pomyśleć o innych dzieciach? Szlag mnie trafia, jak po 3 tygodniach choroby i kuracji po zaprowadzam dziecko do przedszkola, a tam obok mama przebiera dziecko z zielonym gilem do pasa, daje mu paczkę chusteczek do ręki i mówi "wycieraj nosek jak będzie leciało". Wrrrrrr!
    • 05.03.11, 18:59
      ... uspokajanie sumienia?
      Po pierwsze wysyłanie niedoleczonego dziecka na antybiotyku do przedszkola, to skrajne chamstwo w stosunku do pozostałych rodziców. Wysyłająca mamuńcia (ty?) z czymś tam sobie nie może organizacyjnie poradzić, w dupie ma, że może 15 innych osób też sobie nie będzie mogło poradzić, jak im się dzieci rozchorują.
      Z doświadczenia wiem, że niektóre mózgi są perfekcyjnie zaimpregnowane na tego typu refleksje.

      Po drugie, dziecko jest chore, nawet już nie gorączkujące i z malejącymi objawami. Bierze antybiotyk, to takiej samej bakterii moze nie złapie, złapie za to każdy wirus, przed którym antybiotyk nie chroni (spadek poziomi interferonu) i ewentualne inne bakterie, które na ten antybiotyk są odporne. I następny tydzień zwolnienia na dziecko gotowy. Zresztą, żeby tylko, choroba po chorobie dużo gorsza niż taka sporadyczna.
    • 05.03.11, 19:14
      Tak, posylalam moje dziecko wraz z antybiotykiem i rozpiska kiedy go należy podawać, podobnie z reszta jak wielu innych rodzicow. Ostatni i jedyny raz w życiu mojego dziecka się to zdarzyło 3 lata temu, jakoś nie zauważyłam by pomor był w jego grupie, a na 10 dzieciaczkow trudno byłoby go przeoczyć. Dzięki Bogu mieszkam za granica i dziecko biorące lekarstwa, kaszlace czy z katarem nie wzbudza histerii innych mamsmile
      • 05.03.11, 19:56
        hanalui napisała:

        > Tak, posylalam moje dziecko wraz z antybiotykiem i rozpiska kiedy go należy pod
        > awać, podobnie z reszta jak wielu innych rodzicow. Ostatni i jedyny raz w życiu
        > mojego dziecka się to zdarzyło 3 lata temu, jakoś nie zauważyłam by pomor był
        > w jego grupie, a na 10 dzieciaczkow trudno byłoby go przeoczyć. Dzięki Bogu mie
        > szkam za granica i dziecko biorące lekarstwa, kaszlace czy z katarem nie wzbudz
        > a histerii innych mamsmile

        No coz, moge sie podpisac i dodam jeszcze, ze nie pamietam kiedy moje dzieci byly chore , ani wsrod dzieci znajomych pomoru nie widze, w szkole, w ktorej pracuje (dzieci tam sa w wieku od lat 3-11) frekwencja w normie czyli jakies 96% a choroby 2-tygodniowe to juz powazna sprawa, zazwyczaj 2-4 dniowe niedyspozycje sie zdarzaja, z powodu kataru i kaszlu nikt nie panikuje i nikt na to baterii lekow nie daje, zazwyczaj samo przechodzi. Do przedszkola dzieci tez chodzily normalnie, w grupie maluchow 9 dzieciaczkow zazwyczaj bylo 9smile Coz Polska to jednak specyficzny kraj pod kazdym wzgledem.
    • 05.03.11, 19:58
      Nie dajecie. Stajecie na głowie i rzęsach, żeby dziecko wypoczęło po kuracji.
      --
      http://www.suwaczek.pl/cache/3c610c14f5.png

      www.kochamylaure.pl/
    • 05.03.11, 20:36
      Z tego co mi wiadomo w przedszkolu nauczyciel nie powinien czy tez nie moze podawac lekow dziecku,tym bardziej ze to nie lek np;na astme w ktorej konieczne jest dorazne podanie leku by przerwac dusznosc i tu chyba nawet potrzebna pisemna zgode od rodzica.
    • 05.03.11, 21:23
      Do ostatniej dawki antybiotyku nie puszczam dzieci do przedszkola/ złobka. Następnego dnia po zakończeniu kuracji idą (za pozwoleniem lekarza), nigdy jeszcze nie rozchorowali się ponownie tuz po antybiotyku.
    • 05.03.11, 21:32
      Tak. Mieszkam w Stanach i to prawie norma. Terapie antybiotykowe np. Amoxyciline to 10 dni. Lekarze pozwalaja wracac do przedszkola/szkoly 24h po ustapieniu goraczki.
      Panie w przedszkolu podaja antybiotyk, albo pielegniarka w szkole.
      U nas zdarzylo sie raz. Zostal poslany do przedszkola w 4 dniu brania antybiotyku. Panie podawaly po lunchu.

      Zreszta w przedszkolu panie podawaly leki takze tym dzieciom, ktore przelekle chorowaly i musialy np. brac leki 3x dziennie.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.