Dodaj do ulubionych

Niezgoda ze szwagierką - jak się dogadać?

25.03.11, 10:15
Mam taki problem. Ciężko mi dogadać się ze swoją szwagierką. To bliska rodzina, dość często się widujemy, dlatego chciałabym wreszcie coś zrobić, żeby te kontakty stały się znośne.
Moja szwagierka jest osobą samą, ma 10 letnie dziecko. Faktem jest, że jej sposobu życia nigdy nie akceptowalam. Nie powiedziałam jej tego wprost, natomiast między wierszami zdarza mi się coś tam przemycić. Zresztą myślę, że to się da wyczuć.
Jak urodziła dziecko, oddala je na wychowanie swojej mamie, sama siedziała w tym czasie w domu, albo jeździla z mężem imprezować. Jak dziecko miało 2 lata mąż ją zostawił, tzn powiedział, że mogą oficjalnie dla dobra dziecka być razem, ale on będzie prowadził swoje życie. Nie zgodziła się. Rozstali się w zgodzie. Przez te 8 lat ona przyprowadzała do domu kilku facetów, ale zawsze coś jej nie pasowało - jej święte prawo. Raz zamieszkała z facetem, którego polubiła cała rodzina, on bardzo interesował się jej synem, chcial go z nią wychowywać jak własne. Ale to wiązałoby się z tym, że ona musiałaby postawić się ojcu dziecka, a to nie wchodzi w grę - ma z niego kasę. Więc po chyba 3 latach facet się wyprowadził, ale seks-spotkania trwają nadal (to też jej święte prawo, nic mi do tego).
Syna wiecznie gdzieś podrzuca, a to do jednej babci, a to do drugiej, a to do ojca, a to do szwagierki swojej. Byle mieć wolny weekend. Ostatnio wyjechała sama na narty - oficjalnie bo wygrała wycieczkę, okazało się, że pojechała z tym facetem "sekspartnerem". Dziecko jej dogadało nawet na ten temat.
Jesteśmy różne we wszystkim. Ona - matka "zimny wychów", ja - kwoka. Ona wiecznie gdzieś dziecko podrzuca, ja praktycznie wcale - cenię sobie moje dziecko w domu, nie przeszkadza mi ono; ona jest najmądrzejsza we wszystkim, ja nie lubię takich mądrali, sama nie zabieram głosu jak się na czymś nie znam; ona konfliktowa, ja - łagodna, unikam konfliktów; ona "wszystko zawdzięcza sobie", ja przyznaję, ze dzieckiem opiekuje mi się babcia, nie mam problemu z oddaniem co komu zawdzięczam; ona wiecznie umęczona opieką nad dzieckiem (bo lekcje itp)- o wolnych weekendach nie wolno wspomnieć; ja nie narzekam.
Jej matka twierdzi, że ma bardzo trudny charakter, nigdy nie wiadomo z której strony kopnie.
Ogólnie mogłabym temat olać, ale nasze spotkania są już tak naelektryzowane, że kiedyś coś wybuchnie.
Problem polega też na tym, że ostatnio jej dziecko głupio się zachowuje wobec mojego (młodsze), jak zwrócę mu uwagę to ona jest obrażona.
Generalnie jej dziecko przez to, że jest takie podrzucane jest bardzo zamknięte w sobie, smutne. Kiedyś powiedział, że gra w Simsy. Zapytałam kogo ma w swojej rodzinie w grze? Odpowiedział, że psa i tatę. Zapytałam "a co z mamą, babcią?", a on na to: "mama nie żyje, a babcię oddałem do domu starców bo jej jedzenie nie smakowało". Ja przeżyłam szok jak to usłyszałam, a szwagierka na to "nie wygłupiaj się"...To tak dla zobrazowania sytuacji.
Napiszcie czy widzicie jakąś możliwość zgody? Na jakie ustępstwa powinnam pójść?
Edytor zaawansowany
  • moofka 25.03.11, 10:21
    a czemu zalezy ci na dobrych stosunkach z nia?
  • gabi683 25.03.11, 10:27
    I ja tego nie rozumiem ,po co na siłę stwarzać sztuczne pozory ?
    --
    małżeństwo jest to związek, w którym jedna osoba ma zawsze rację, a druga to mąż.
  • patronka.slonka 25.03.11, 10:29
    moofka napisała:

    > a czemu zalezy ci na dobrych stosunkach z nia?

    No bo ja nie lubię takich sytuacji, że idę na obiad i staje mi on w przełyku słuchając docinek. I w ogóle, to siostra mojego męża, wiem że jemu zależy na pozytywnych kontaktach.
  • moofka 25.03.11, 10:30
    czujesz od niej wrogosc?
    jakie to docinki?
  • patronka.slonka 25.03.11, 10:34
    moofka napisała:

    > czujesz od niej wrogosc?
    > jakie to docinki?

    Tak, czuję od niej wrogość. Musze sprawiedliwie jednak powiedzieć, że ona złośliwa jest do każdego, tylko mój mąż to ja krótko zjedzie i ona się zamyka. Ja jestem wrażliwiec, nie umiem być chamska.
    A to są docinki szczególnie na temat dzieci, ja pilnuję żeby mojemu dziecku nie stała się krzywda, a ona mówi, że to nie zabawka, poradzi sobie (a dziecko idzie do psa zza siatki - wilczura). Albo jak istniało ryzyko zamknięcia mojej firmy ona wprost powiedziala "bardzo dobrze, zobaczysz jak to jest szukać pracy". Ogólnie, na każdy temat, nawet programów tv ma odmienne zdanie niż moje, co wyraźnie manifestuje.
  • kali_pso 25.03.11, 10:39
    > Ogólnie, na każdy temat, nawet programów tv ma odmienne zdanie niż moje, co wyr
    > aźnie manifestuje.


    I na tym polega jej wina? Na posiadaniu innego zdania niż Ty? Posiadasz zdaje sie problem z akceptacją tego, że ktos ma inne zdanie niż Ty, że nie wszyscy Cię lubią i że nie wszyscy na tym świecie są chodzacą łagodnością. Pozostaje albo ucinać kontakty z takim ludzmi, jesli sobie z tym nie radzisz albo ubrać pancerz i mieć to gdzieś.
    --
    "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

    Andreas Corelli
  • franczii 25.03.11, 14:53
    Ale gdzie tu chamstwo?
  • anorektycznazdzira 25.03.11, 19:05
    > Albo jak istniało ryzyko zamknięcia mojej fir
    > my ona wprost powiedziala "bardzo dobrze, zobaczysz jak to jest szukać pracy".

    Dokładnie tak bym powiedziała do osoby, która i wcześniej "przemycała" swoje mądrości na temat co i jak powinnam lepiej robić w sprawie swojej tzw kariery zawodowej i ewentualnego bezrobocia. Oraz takiej, która dała mi odczuć, że jest lepiej sytuowana.
  • gryzelda71 25.03.11, 10:31
    To daj się obrażać skoro mężowi na tym zależy,No jakie tu inne wyjście.
  • jowita771 25.03.11, 10:46
    patronka.slonka napisała:

    > No bo ja nie lubię takich sytuacji, że idę na obiad i staje mi on w przełyku sł
    > uchając docinek.

    Zaraz, zaraz, w pierwszym poście napisałaś m.in.:

    "Faktem jest, że jej sposobu życia nigdy nie akceptowalam. Nie powiedziałam jej tego wprost, natomiast między wierszami zdarza mi się coś tam przemycić. Zresztą myślę, że to się da wyczuć."

    Czyli Ty nie lubisz docinek, ale docinać lubisz?
    --
    pieczywo zeby nie obsychalo trzymaj w wiadrze z woda
    a dluga rura z wrotka na kazdym koncu bedzie wspanialym samochodem
    dla węża /moofka/
  • gryzelda71 25.03.11, 10:28
    Mieszkacie w jednej chałupie?
  • patronka.slonka 25.03.11, 10:30
    gryzelda71 napisała:

    > Mieszkacie w jednej chałupie?

    Nie, ale niestety często się widujemy. Np ja jadę do teściowej po dziecko, a ona tam jest, bo przyjechała znienacka na obiad albo zostawić dzieciaka bo jedzie na zakupy. Co chwila są jakieś urodziny, imieniny, nasze, dzieci.
  • gryzelda71 25.03.11, 10:32
    I MUSISZ z nią rozmawiać?Dzień dobry,do widzenia i tyle.
  • patronka.slonka 25.03.11, 10:36
    gryzelda71 napisała:

    > I MUSISZ z nią rozmawiać?Dzień dobry,do widzenia i tyle.

    Ja nie muszę, ale ona nie odpuszcza okazji. Wie, że dziecko jest moim słabym punktem, więc jak ja się do niej nie odzywam, to ona odzywa się zaczepnie do mojego dziecka.

    Ważne jest też to, że moja teściowa na siłę chce, żebyśmy wszyscy żyli w zgodzie. Niby wie, że ona jest trudna, sama się z nią kłóci, ale rodzina jest dla niej święta. Jak coś mój mąż wspomni, że Anka jest upierdliwa, to moja teściowa bierze ją od razu w obronę "a zobacz jaki ty bywasz upierdliwy". To nie ułatwia. Pogubiłam się w tym trochę, zatraciłam własne "ja".
  • gryzelda71 25.03.11, 10:39
    Zaczepia dziecko w jaki sposób?
  • kali_pso 25.03.11, 10:42

    A dlaczego dziecko jest Twoim słabym punktem? Jesteś przekonana, że robisz dobrze? To co Cię obchodzi co ona myśli na ten temat?
    Zdaje się, że nie potrafisz jej się postawić skutecznie i to Cię boli- ona jest wyszczekana a Ty nie.
    --
    "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

    Andreas Corelli
  • patronka.slonka 25.03.11, 10:51
    kali_pso napisała:

    >
    > A dlaczego dziecko jest Twoim słabym punktem?

    Bo kocham go ponad wszystko i zabiłabym za niego, ona to wie i wykorzystuje.

    Zdaje się, że nie potrafisz jej się postawić skutecznie i to Cię boli- ona jest
    > wyszczekana a Ty nie.

    Tak, może tak być. Napisałam na początku, że nie potrafię być chamska.
  • jowita771 25.03.11, 10:58
    > Tak, może tak być. Napisałam na początku, że nie potrafię być chamska.

    A ja myślę, że potrafisz. Sama napisałaś, że przemycasz komentarze na temat jej stylu życia. To bardzo chamskie zachowanie.
    --
    Nie o te Hiny chodziło
  • patronka.slonka 25.03.11, 11:12
    jowita771 napisał:

    > A ja myślę, że potrafisz. Sama napisałaś, że przemycasz komentarze na temat jej
    > stylu życia. To bardzo chamskie zachowanie.

    Przemycanie komentarzy....Wygląda to tak, że jej dziecko mówi, że jak będzie starsze to pójdzie do mamy. Ona sie na niego drze, że już teraz może iść. Więc ja reaguje w obronie dziecka, że widać jest mu z nią źle, skoro chce iść do taty, i nie powinna na niego krzyczeć tylko spróbować zastanowić sie dlaczego. Owszem, zaraz powiecie, że nie powinnam się wtrącać. I będziecie pewnie miały rację. Ale nie potrafię być bierna znając sytuację tego konkretnego dziecka i patrzyć spokojnie jak ona go traktuje.
    Albo ona mówi (to już dawno), że nie może w domu posprzątać, bo syn jej przeszkadza, wchodzi w zamiecione itp. Mówię, żeby oddała na te 2 godziny dziecko mamie jak sobie nie radzi, na co ona objawiona mówi "no przecież nie będę dziecka w kółko mamie podrzucać z byle powodu". Mija tydzień. Podrzuciła dziecko na cały weekend bo poszła do kina. Przyszła i sie mądruje, narzeka jakie ma nieusłuchane to dziecko, no to jej powiedziałam, że ona ma ambiwalentne priorytety w życiu.
  • jowita771 25.03.11, 11:23
    Problem w tym, że macie całkiem różne priorytety. Ona uważa, że sprzątanie to "byle powód", ale relaks (kino) to już coś ważniejszego. Ty pewnie myślisz odwrotnie. I obie macie prawo do swojego zdania i obie macie prawo żyć według własnego widzimisię. Jej podejście nie jest złe, tylko jest inne, niż Twoje.
    --
    homoseksulaizm jest czyms
    niewlasciwym wrecz obrzydliwym [...]
    I prosze mi tu nie wyjezdzac z homofobia
    by vibe-b
  • anorektycznazdzira 25.03.11, 19:16
    > Ona sie na niego drze, że już teraz może iść. Więc ja
    > reaguje w obronie dziecka, że widać jest mu z nią źle, skoro chce iść do taty,

    Ha, ha, ha!!!
    Czy dobrze rozumiem, że nie panujesz nad nerwami na na miejscu, na gorąco i w obecności dziecka (!) jej udzielasz tych nauk?
    Nawet gdybym miała poczucie winy jak stąd do Nowego Yorku (za złe potraktowanie syna) i świadomość, że masz sporo racji nie uszłoby ci to płazem. Ona ci tylko docinki robi? Dobrymi chęciami to jest piekło wybrukowane, droga koleżanko, a jak chcesz naprawdę dziecku pomóc, to porozmawiaj z jego matką w jakichś przemyślanych okolicznościach, wysil się trochę a nie wypalaj gdzie stoisz oczekując natychmiastowego efektu wychowawczego u dorosłej, dość pokręconej kobiety.
  • wuika 25.03.11, 12:29
    Zatracasz własne "ja", bo masz pyskatą szwagierkę? Jak Ci tak bardzo przeszkadza, zwróć uwagę mężowi, że mógłby jej też odcinać się krótko, jak atakuje Ciebie, czy dziecko, a nie tylko jego.
  • jowita771 25.03.11, 10:51
    > Nie, ale niestety często się widujemy. Np ja jadę do teściowej po dziecko,

    No to jak to jest? Bo w pierwszym poście pisałaś, że ona podrzuca dziecko babci, a Ty praktycznie wcale, teraz już piszesz, że często się widujecie, jak przyjeżdżasz po dziecko.
    To często czy praktycznie wcale?
    Nie, żeby to było jakieś ważne, ale skoro już krytykujesz za to szwagierkę, to sama powinnaś robić inaczej.
    --
    Nie o te Hiny chodziło
  • patronka.slonka 25.03.11, 10:54
    jowita771 napisał:

    > No to jak to jest? Bo w pierwszym poście pisałaś, że ona podrzuca dziecko babci
    > , a Ty praktycznie wcale, teraz już piszesz, że często się widujecie, jak przyj
    > eżdżasz po dziecko.

    Moja teściowa opiekuje się moim dzieckiem jak ja jestem w pracy. I tylko wtedy. A szwagierka przywozi dziecko w tygodniu, oddaje babciom/ciociom na weekend, zostawia na ferie, wakacje.
    Napisałam o tym zresztą w pierwszym poście, że nie mam problemu z powiedzeniem, że babcia opiekuje się moim dzieckiem.
  • jowita771 25.03.11, 10:57
    Aha, czyli Twoim dzieckiem teściowa się opiekuje, a szwagierka swojej matce dziecko podrzuca?
    Ty, oczywiście, płacisz za opiekę, a ona nie?
    --
    Nie o te Hiny chodziło
  • patronka.slonka 25.03.11, 11:06
    jowita771 napisał:

    > Aha, czyli Twoim dzieckiem teściowa się opiekuje, a szwagierka swojej matce dzi
    > ecko podrzuca?
    > Ty, oczywiście, płacisz za opiekę, a ona nie?

    Tak, my płacimy teściowej normalną pensję. Nie wiem czy ona coś daje, nie interesuje mnie to.
    Różnica jest zasadnicza. Moim dzieckiem teściowa opiekuje sie od poniedziałku do piątku w godzinach 8-16:30, najczęściej jednak jak mąż wrca wcześniej to odbiera syna już ok 14. Na wszelkie szczepienia, lekarzy, ja biorę wolne z pracy i jadę z dzieckiem sama. Weekendy i wszelkie nasze wolne dni dziecko spędza z nami. Nie zostawiamy go na noce, bo teściowa też człowiek i musi odpocząć.
    Szwagierka natomiast nie przejmuje sie planami teściowej, dzwoni (albo i nie) i przywozi dziecko, zostawia mówi, że na godzinę, wraca po 4-ech. Weekendy, ferie itp są u kogoś, nie w domu. Rzutuje to na mnie o tyle, że teściowa po takich maratonach jest zmęczona, nie ma siły zajmować sie moim dzieckiem tylko sadza go do wózka/krzesełka, albo trzyma na kolanach. On się wscieka, płacze. A przecież chodzi, może spokojnie sie przemieszczać, ale babcia styrana, nie ma siły za nim chodzić. Mam wrażenie, że teściowa odmówiłaby nam, gdyby nie to, że dostaje pieniądze, i tylko to ją trzyma.
  • jowita771 25.03.11, 11:11
    Jak płacicie to ok.
    Tylko wiesz, dziecko szwagierki to też wnuk i ma takie samo prawo do babci, jak Twoje dziecko, więc narzekanie, że babcia nie ma siły zajmować się Twoim dzieckiem bo zajmowała się drugim wnukiem, jest trochę nie na miejscu, moim zdaniem.
    --
    homoseksulaizm jest czyms
    niewlasciwym wrecz obrzydliwym [...]
    I prosze mi tu nie wyjezdzac z homofobia
    by vibe-b
  • mx3_sp 25.03.11, 11:15
    Ty zostawiasz teściowej dziecko 5x8 godzin =40/tydzień, szwgierka max 4 x 3 dni weekendu = 12/tydzień i kto tu eksploatuje teściową?????
  • patronka.slonka 25.03.11, 11:37
    mx3_sp napisała:

    > Ty zostawiasz teściowej dziecko 5x8 godzin =40/tydzień, szwgierka max 4 x 3 d
    > ni weekendu = 12/tydzień i kto tu eksploatuje teściową?????

    Po pierwsze, skoro bierze za to pieniądze, to jest to jej praca (po części). Po 2: 12 dni/miesiąc po 24 godziny to 288 godzin. Dobrze liczę?
    Poza tym napisałam, że teściowa nie każdy weekend spędza z wnuczkiem drugim, ale średnio w tygodniu 2-3 razy go ma, plus 2 weekendy w miesiącu średnio. Często jest też tak, że szwagierce przypomni się, że nie zdąży odebrać syna ze szkoły i jedzie mój mąż albo moja teściowa. Ehhhh, nie rozumeicie mnie.
  • jowita771 25.03.11, 11:41
    > Po pierwsze, skoro bierze za to pieniądze, to jest to jej praca (po części)

    Wcześniej napisałaś, że nie wiesz, czy szwagierka płaci, więc może zajmowanie się tamtym dzieckiem to tez praca? A może nie dostaje pieniędzy, ale szwagierka odwdzięcza się matce jakoś inaczej? To sprawa między nimi, Tobie nic do tego.
    --
    Nie o te Hiny chodziło
  • patronka.slonka 25.03.11, 11:49
    jowita771 napisał:

    > > Po pierwsze, skoro bierze za to pieniądze, to jest to jej praca (po częśc
    > i)
    >
    > Wcześniej napisałaś, że nie wiesz, czy szwagierka płaci, więc może zajmowanie s
    > ię tamtym dzieckiem to tez praca? A może nie dostaje pieniędzy, ale szwagierka
    > odwdzięcza się matce jakoś inaczej? To sprawa między nimi, Tobie nic do tego.

    Przyznaję. Postaram się tym tematem więcej nie nakręcać. Dzięki.
  • mx3_sp 25.03.11, 11:48
    "Po pierwsze, skoro bierze za to pieniądze, to jest to jej praca " - nie moja droga. Praca jest wtedy kiedy istnieje stosunek pracy, tzw Umowa o pracę, a co za tym idzie uregulowane wszelkie płatności również wobec państwa. Oczywiście teściowa Twoja jest legalnie pracującą nianią. Praca sama w sobie uszlachetnia, ale nie w każdym przypadku. Mam syna i jak mi przyciągnie do domu taką Anielkę to kijami pogonię oboje.
    Poza tym Ty w tygodniu teściową obarczasz opieką przez 40 ,a szwagierka 48, ale w miesiącu.
  • patronka.slonka 25.03.11, 11:55
    mx3_sp napisała:

    Mam syna i jak mi przyciągnie do domu taką Anielkę to kijami pogonię oboje.

    Wierz mi, moja teściowa ma lepszy kontakt ze mną niż z własną córką.

    > Poza tym Ty w tygodniu teściową obarczasz opieką przez 40 ,a szwagierka 48, ale
    > w miesiącu.

    A Ty masz chyba jakiś problem z dodawaniem i mnożeniem.
  • mx3_sp 25.03.11, 12:00
    nie
  • jowita771 25.03.11, 12:02
    > Wierz mi, moja teściowa ma lepszy kontakt ze mną niż z własną córką.

    Kontakt kontaktem, ale córka to zawsze będzie dla niej córka i pewnie sercu bliższa.
    --
    homoseksulaizm jest czyms
    niewlasciwym wrecz obrzydliwym [...]
    I prosze mi tu nie wyjezdzac z homofobia
    by vibe-b
  • malila 25.03.11, 12:18
    ma 10 lat, zdaje się. To co teściowa takiego wyczerpującego robi z dziesięciolatkiem?
    Podejrzewam, że teściowa tak czy inaczej sadzałaby Twoje dziecko do fotelika czy krzesełka. Być może ona nie ma siły na aktywne zajmowanie się maluchem. Na tak aktywne, jak Ty byś chciała. A dziecko szwagierki nie ma tu nic do rzeczy.
    Jeśli chodzi o zaczepki szwagierki, to czegoś nie rozumiem. Piszesz, że dla dziecka zabiłabyś. Opisujesz też, jak punktujesz swoją szwagierkę w kwestii jej sposobu zajmowania się dzieckiem w ramach obrony dziecka szwagierki. Co sprawia, że nie możesz zrobić dla swojego dziecka tego, co robisz dla dziecka szwagierki? Mimo że, jak sama twierdzisz, dla swojego dziecka mogłabyś zrobić wszystko.
    Ogólnie mam wrażenie, że masz o sobie i o świecie trochę nierzeczywistą opinię. Już samo stwierdzenie: "ona konfliktowa, ja łagodna" wywołuje rozbawienie. Takie czarno- białe postrzeganie świata, w którym jest się niewinną, bezradną leliją, na którą czyhają smoki, wiedźmy i zbójnicy, to domena nastolatek. Potem człowiek dorasta i w mniejszym lub większym stopniu widzi, że nie tylko świat wpływa na niego, ale i on wpływa na świat. Dostrzega własny subiektywizm; zaczyna rozumieć, że między tym, co oceniał jako cudze docinki, nieuprzejmość czy wtrącanie się, a tym, co widział jako własną opinię, do której ma prawo, czy słuszną interwencję, jest więcej podobieństw niż mu się wydawało.
    Postrzegasz się jako łagodną, choć szwagierkę i skrytykować potrafisz, i skierować w jej stronę swoją wściekłość za to, jak teściowa traktuje Twoje dziecko. Piszesz, że zatraciłaś własne "ja". Ale nie odzyskasz go, udając, że Ciebie nie, że nie ma Twojej złości, że Ty nie masz granic, których innym nie wolno przekraczać.
    --
    tak wielu mesjaszy wie wszystko o wszystkim,
    no to czemu ich wizje skłócają wyznawców tak?
  • totorotot 25.03.11, 18:28
    Oto clue:

    . P
    > iszesz, że zatraciłaś własne "ja". Ale nie odzyskasz go, udając, że Ciebie nie,
    > że nie ma Twojej złości, że Ty nie masz granic, których innym nie wolno przekr
    > aczać.

    w samo sedno.
    Autorka zazdrości szwagierce wolności.
    --
    enj oy the silence
  • morekac 25.03.11, 12:35
    Nie czepiałabym się, że to babcia musi opiekować się wnukiem w ferie/wakacje czy czasami pojechać z nim do lekarza czy gdzieś indziej/
    Bo wszystko pięknie, tylko że wy dzielicie się opieką nad dzieckiem we dwoje. Wcale nie jestem pewna, czu gdyby policzyć czas spędzany przez nią z dzieckiem, to wyszedłby jakoś dramatycznie krótszy niż spędzany średnio przez jedno z was z waszym dzieckiem.
    Jeśli są jakieś potrzeby, że trzeba z dzieckiem jechać - możesz wziąść urlop ty, może mąż. razem macie na to trochę więcej urlopu niż ona.
    BTW: dorosły, pracujący człowiek nie ma tyle urlopu, żeby zapewnić dziecku w wieku wczesnoszkolnym osobistą opieke w wakacje i ferie - nawet rodziny z dwójką rodziców posiłkują się babciami/dziadkami/ciotkami i opiekunkami. Oczywiście - teściowa, jak sądzę jego jedyna aktywna babcia - może jeżdzić do córki do domu i tam się zajmować wnukiem, ale co wtedy z opieką nad twoim dzieckiem?
    Zaś branie 10-latka na zakupy, zwłaszcza ciuchowe mamusi - to może być dramat dla chłopaka.
    BTW: to, że młody gra w SIMSy z niepełną rodziną nie jest jakimś straszliwym objawem. W sumie wiekszość moich simrodzinek jest niepełna - bo jakoś nie potrafię utrzymać simów przy zyciu, a i simdzieci nader często zabiera mi simowa opieka społeczna. wink.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • lolinka2 25.03.11, 18:34
    a poza tym naturalną koleją rzeczy dzieciak tęskni za ojcem, plus pewnie chciałby psa (na którego mama i babcia się nie zgadzają - więc w simach do gazu z nimi...). standard.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • anorektycznazdzira 25.03.11, 19:24
    > Rzutuje to na mnie o tyle, że teściowa po takich
    > maratonach jest zmęczona, nie ma siły zajmować sie moim dzieckiem tylko sadza g
    > o do wózka/krzesełka, albo trzyma na kolanach. On się wscieka, płacze. A przeci
    > eż chodzi, może spokojnie sie przemieszczać, ale babcia styrana, nie ma siły za
    > nim chodzić.

    Co ty bredzisz, napisałaś w pierwszym poście, że chłopak ma 10 lat, czym tu się "styrać"! Jak tyle lat miała moja córka, to sama nie wiedziałam, czy to babcia nią się zajmuje, czy ona babcią: poszła po zakupy, coś tam umyła, dopilnowała kota, wniosła coś ciężkiego na IV piętro, zrobiła babci herbatę, kanapkę, leki podała. Cała harówa z 10latkiem polega na tym, ze trzeba jedną więcej porcję żarcia ugotować, czasem coś przeprasować, resztę sterujesz głosem. Może ochrypnięta ta teściowa była?
    Kombinuj, kombinuj, bo nie trzyma się kupy ta historia.
  • kali_pso 25.03.11, 10:35

    No jak na razie to z tego, co sama piszesz, widać że to Ty przemycasz jakies docinki w jej stronę i nie akceptujesz modelu jej życiawinkp

    Zajmij sie kwoczeniem i daj jej spokój- to są jakieś pierdoły
    --
    "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

    Andreas Corelli
  • kali_pso 25.03.11, 10:45

    Aha i jeszcze- nie pomyślałas, że skoro Tobie zdarza się jej docinać to ona robi to samo tylko zamiast wsadzać szpile jak Ty to robisz, dyskretnie i delikatniewink wali prosto z mostu? Moim zdaniem obie jesteście winne tej sytuacji i wzajemnie nakręcacie tę spirale niechęci...
    --
    "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

    Andreas Corelli
  • ylunia78 25.03.11, 10:46
    Mam podobna sytuację.Z moją szwagierką mamy te same mocne charakterki.Jedna drugiej nie popuści.Stwierdzili to nawet nasi mężowiewink
    Akcje były rózne,raz nawet ja wybuchłam u teściów po kolejnym dowiedzeniu się,że ona obrobiła mi doopę.Najgorsze jest to,że ona potrafi się maskować(cholera)i to zawsze ja jestem wg(teściów i rodzeństwa męża i szwagra)zaczynającą kłótnie.
    Ale sytuacja juz mi na tyle ciązyła,że zaczęłam się godzić.Najlepsze jest to,że ona jest dla mnie gó...arą,bo o 12lat młodsza.Zaczynałam rozmowy stopniowo cos tam coś tam,było,że odpowiadała zdawkowo albo wcale, co doprowadzało mnie do k.u.r.w.i.cy.Ale,ale z pomoca męża i szwagra zaczynamy ze sobą rozmawiac normalnie.Staram się tylko dlatego,że od zawsze miałam świetny kontakt z jej mężem,a od jakiegos czasu niestety się popsuło.Poza tym mój mąż i szwagier jako bracia mają BARDZO dobry kontakt,więc robię to dla wszystkich.
    Ale co tobie podpowiedziec?nie wiem.Skoro baba ma taki charakter?Może olej ją,niech gada co chce,albo odfuknij jej,bo może wie,ze skoro nie umiesz być wredna do niej,to może cię słownie atakować.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/dqpr20mmf4mewjv9.png
  • irena.ochodzka 25.03.11, 10:46
    wiesz co ja myślę ze w sytuacjach kiedy ona Ci dogaduje to postaraj sie jej odpowiedzieć stanowczo ale nieagresywnie "mam inne zdanie na ten temat" lub "dzięki za rady, ale wiem jak postępować z MOIM dzieckiem".Z uśmiechem na ustach, ale tak żeby wiedziała ze to koniec rozmowy. Zobacz- sama jesteś w stosunku do niej i jej stylu życia tolerancyjna, a sama sobie tego nie umiesz wywalczyć. Jesteś pewnie o niebo lepsza mamą i ona pewnie tez to podskórnie czuje- patrząc np na relacje twoje z dzieckiem i swoje z jej synem.
    --
    "szybko ożeń się z jakąś Ireną i będzie Irena Ochódzka"
  • jowita771 25.03.11, 11:05
    Gdzie autorka wątku jest tolerancyjna? Jak dla mnie, to nietolerancja aż bije z jej postów. Nie podoba jej się życie szwagierki i w związku z tym przemyca jakieś komentarze na ten temat. Tymczasem guzik jej do tego, jak baba żyje i z kim śpi i nawet delikatne komentarze są nie na miejscu.
    --
    homoseksulaizm jest czyms
    niewlasciwym wrecz obrzydliwym [...]
    I prosze mi tu nie wyjezdzac z homofobia
    by vibe-b
  • mx3_sp 25.03.11, 11:11
    wyjazdach w góry, wolnych weekendach, popołudniach mając jednocześnie świadomość, że dziecko jest pod dobrą opieką, bo babciną. Niektórzy zwyczajnie ZAZDROSZCZĄ oczerniając ww, sugerując rozwiązłość i zwyrodnienie. Nazywasz się Aniela, Aniela Dulska.
  • patronka.slonka 25.03.11, 11:17
    mx3_sp napisała:

    > wyjazdach w góry, wolnych weekendach, popołudniach mając jednocześnie świadomoś
    > ć, że dziecko jest pod dobrą opieką, bo babciną. Niektórzy zwyczajnie ZAZDROSZC
    > ZĄ oczerniając ww, sugerując rozwiązłość i zwyrodnienie. Nazywasz się Aniela,
    > Aniela Dulska.

    Ale ja o tym nie marzę! Nie mam problemu, jeśli bym tylko chciała to mogę zostawić dziecko swojej mamie czy teściowej, ale nie chcę. Jak mamy ochotę na wypad, to jedziemy razem, ze znajomymi, z dziećmi. Dzieci idą spać a my tańcujemy. Coś kosztem czegoś. Chciałam mieć dziecko to je mam, z całym bagażem niedogodności. Nie narzekam. Nie umialabym sie bawić zastanawiając sie czy moje dziecko usnęło (usypia niestety tylko przy mnie), zjadło itp.
  • jowita771 25.03.11, 11:20
    A ona potrafi się bawić, co więcej, jej dziecko usypia nie tylko przy niej, więc może sobie pozwolić na wypad bez dziecka. Ty twierdzisz, że o tym nie marzysz, a ona potrzebuje właśnie tego. Dlaczego miałaby żyć według Twojego planu, a nie własnego?
    A jeśli teściowa jest zmęczona zajmowaniem się jej dzieckiem, to ona powinna jej powiedzieć, a nie Ty się w to mieszać.
    --
    Nie o te Hiny chodziło
  • patronka.slonka 25.03.11, 11:19
    mx3_sp napisała:

    > wyjazdach w góry, wolnych weekendach, popołudniach mając jednocześnie świadomoś
    > ć, że dziecko jest pod dobrą opieką, bo babciną. Niektórzy zwyczajnie ZAZDROSZC
    > ZĄ oczerniając ww, sugerując rozwiązłość i zwyrodnienie. Nazywasz się Aniela,
    > Aniela Dulska.

    Dodam jeszcze, że wyszalałam się z mężem przed dzieckiem, bo celowo odłożyliśmy rodzicielstwo, żeby właśnie się wybawić. I tak było, szaleństwa, wyjazdy, wiele niezaplanowanych wypadów, sex w różnych dziwnych miejscach. To już było. Teraz jest dziecko.
  • jowita771 25.03.11, 11:24
    A u szwagierki to jest nadal, obok dziecka. Przecież nie zostawia go samego o chlebie i wodzie i nie idzie w tango. Nie widzę problemu.
    --
    Nie o te Hiny chodziło
  • patronka.slonka 25.03.11, 11:30
    jowita771 napisał:

    > A u szwagierki to jest nadal, obok dziecka. Przecież nie zostawia go samego o c
    > hlebie i wodzie i nie idzie w tango. Nie widzę problemu.

    Kurczę, problemem jest dziecko. To, że jest jak jaskółka, podrzucane jak rzecz. Nie liczą się dla Ciebie uczucia i emocje tego dziecka? Uważasz, ze 10-latek nie ma rozumu, nie czuje się jak popychadło, nie czuje że przeszkadza?????? Ona niech tańczy i baluje, żyje jak chce - powtarzam, na temat jej życia towarzyskiego nie robię dygresji, zaznaczyłam to w pierwszym poście, że ma prawo święte do seksu wolnego, do samotnych wyjazdów raz na jakiś czas. Ale czy takie traktowanie dziecka, które od 7 roku zycia powtarza, że pójdzie mieszkać do taty, to nic?
    Pewnie, u nas pokutuje zasada "nie wtrącam się". Nie interesuje nas, że za ścianą sąsiad leje dziecko. Przecież to nie moja sprawa. Ja tak nie uważam, dziecko nie jest w stanie o siebie zawalczyć, nie jest w stanie wyartykułować problemu, od tego są dorośli.
  • kali_pso 25.03.11, 11:38

    No ale dziewczyno-pomyśl...co z tego, że zaczniemy lać tutaj łzy nad losem tego dziecka?
    To dobrze, że się przejmujesz jego losem, ale ty zdaje się nie jesteś żadnym autorytetem dla tej kobiety i gadaniem nic nie poradzisz. Dzieciaka szkoda, ale to jest problem nie do rozwiązania w tym momencie- pewnie kiedyś przyjdzie zrozumienie, ale teraz- co tutaj radzić?
    --
    "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

    Andreas Corelli
  • patronka.slonka 25.03.11, 11:41
    kali_pso napisała:

    >
    > No ale dziewczyno-pomyśl...co z tego, że zaczniemy lać tutaj łzy nad losem tego
    > dziecka?
    > To dobrze, że się przejmujesz jego losem, ale ty zdaje się nie jesteś żadnym au
    > torytetem dla tej kobiety i gadaniem nic nie poradzisz. Dzieciaka szkoda, ale t
    > o jest problem nie do rozwiązania w tym momencie- pewnie kiedyś przyjdzie zrozu
    > mienie, ale teraz- co tutaj radzić?

    Fakt.
  • ewasuwek 25.03.11, 11:40
    a ja rozumiem, że martwisz się o tego chłopca. Widzisz jego smutek, jego złość i to, że nie jest specjalnie szczęśliwy kiedy matka tak go traktuje...
  • jowita771 25.03.11, 11:44
    A ja myślę, że autorce na rękę, że tamto dziecku uważa za zaniedbane, bo to potwierdza jej teorię, że szwagierka żyje źle. Gdyby szwagierka żyła tak, jak żyje, a problemów z dzieckiem nie byłoby żadnych, to tez by się autorce nie podobało, tylko trudniej byłoby się czepiać.
    --
    Dobrze, że pan przyszedł. Właśnie takie coś jak pan jest mi potrzebne. Takie ni to ni owo.
  • chloe30 25.03.11, 11:48
    jowita771 napisał:

    >. Gdyby szwagierka żyła tak, jak żyje
    > , a problemów z dzieckiem nie byłoby żadnych

    i bardzo możliwe, że nie ma, a widzi je tylko autorka
    ja ze względu na sytuacje rodzinną bardzo często byłam u babci, czasem cały tydzień i zupełnie nie miałam traumy - pobyt u ukochanej babci to bylo jak wakacje a nei kara, więc możliwe, że tamten mały tez nie ma problemu, tylko autorka by chciała tak to widziec

    --
    http://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
  • jowita771 25.03.11, 11:54
    Moja córka też się rwie do babci, bardzo się też cieszyła, jak zostawała z nianią. Do tej pory, jak ma przyjść niania, to pyta, czy zostaną same, bo bardzo to lubi. I ktoś mógłby pomyśleć, że moje dziecko aż się rwie, żeby pobyć beze mnie,a chodzi o to, że jak niania przychodzi do niej, to się zajmuje tylko nią, a nie pije już kawy ze mną.
    --
    Nie o te Hiny chodziło
  • anorektycznazdzira 25.03.11, 19:40
    Dokładnie tak. Moje dzieci funkcjonują podobnie: "mamo, nie odbieraj mnie z przedszkola, niech mnie babcia odbierze". A jestem kwoką rzadko spotykaną i dzieci stanowią moje centrum wszechświata.
    Poza tym dzieci lubią wypalić z czymś mega-dziwnym, nie na miejscu itp. Moje ukochane też i parę razy mega-wstydu narobiły mówiąc coś, co mogło być bardzo niepozytywnie zrozumiane przez otoczenie, a one nie zdawały sobie sprawy.
    Simy są tak zbudowane, że postacie czasem umierają, więc postać matki w grze naprawdę mogła zwyczajnie umrzeć a chłopakowi szkoda było lewelu żeby zaczynać od nowa. Autorka to sobie interpretuje jako dowód na bycie (szwagierki) złą matką, bo na tle złej matki zbzikowana matka aspirująca do najlepszej na świecie wypada jeszcze lepiej. Bardzo ludzki odruch, ale niezdolność do zaobserwowania takiej potrzeby u siebie dość dziecinna.
  • patronka.slonka 25.03.11, 11:52
    jowita771 napisał:

    > A ja myślę, że autorce na rękę, że tamto dziecku uważa za zaniedbane, bo to pot
    > wierdza jej teorię, że szwagierka żyje źle. Gdyby szwagierka żyła tak, jak żyje
    > , a problemów z dzieckiem nie byłoby żadnych, to tez by się autorce nie podobał
    > o, tylko trudniej byłoby się czepiać.

    Nie masz racji. Problemy ze szwagierką rozpoczęly sie właśnie od dziecka. Przed jego pojawieniem się dogadywałyśmy sie dobrze, w pewnych kwestiach była nawet dla mnie autorytetem.
  • patronka.slonka 25.03.11, 11:46
    ewasuwek napisała:

    > a ja rozumiem, że martwisz się o tego chłopca. Widzisz jego smutek, jego złość
    > i to, że nie jest specjalnie szczęśliwy kiedy matka tak go traktuje...

    Właśnie tego stwierdzenia mi brakowało. Dokładnie. Od 10 lat widzę, jak ona go traktuje i jego reakcje. Jak miał może z roczek, ona przychodzila w odwiedziny, on wyciągał rączki, tulił się. Po 2-3 godzinach wychodziła, on płakał. Do mnie mówił mama. Nieraz było tak, że wpadała, nie widziała całej sytuacji, ale że za siatka stali sąsiedzi to dla popisu podchodziła i strzelała mu w tyłek (moja koleżanka - ta zza siatki była w szoku, zatkało ją, a mina dziecka....) Mogłabym opowiadać długo, jak on robił lekcje, płakał, a ona mu ścierała i darła się, wyrywała mu kartki z zeszytów....wszystko oczywiście przed domem, żeby było ją słychać jaką jest wymagającą mamą.
    Chyba przez to mam spaczony jej obraz i wszystko podciągam pod tamte obrazy.
  • ewasuwek 25.03.11, 12:07
    wiem co czujesz, bezsilność i do tego masz świadomość, że chłopak ma lekko skopane dzieciństwo a czasu się nie cofnie...
  • lusitania2 25.03.11, 12:14
    patronka.slonka napisała:

    >
    > Kurczę, problemem jest dziecko.

    na "co za wredne babsko" emamy się nie złapały , to może się złapią na "co za biedne dziecko"?

    Stonka, jak się żyje z taką belką w oku?
  • patronka.slonka 25.03.11, 12:17
    lusitania2 napisał:

    > na "co za wredne babsko" emamy się nie złapały , to może się złapią na "co za
    > biedne dziecko"?

    Nikt na nic nie musi sie łapać. Prosiłam o Wasze zdanie. Kilka kwestii już sobie przyswoiłam. Gdybym chciała ją oczerniać, to nie pytałabym co mogę zrobić, tylko dlaczego ona jest taka a nie inna.

    > Stonka, jak się żyje z taką belką w oku?

    Nie wiem, nie posiadam. A Ty?
  • panidemonka 25.03.11, 12:25
    patronka.slonka napisała:

    >
    > Nikt na nic nie musi sie łapać. Prosiłam o Wasze zdanie. Kilka kwestii już sobi
    > e przyswoiłam. Gdybym chciała ją oczerniać, to nie pytałabym co mogę zrobić, ty
    > lko dlaczego ona jest taka a nie inna

    No i fajnie,ze swobie kilka kwestii uśiwadomiłaś.
    Jeszcze sobie uświadom, że ludzie bywają inni/rózni, i że szwagierka jest córką twojej teściowej. W związku z tym ma inne relacje z twoją teściowa, a swoją matką-to jeśli chodzi o opiekę babci nad dzieckiem szwagierki i twoim oraz twojego męża. Może się to wydawać niesprawiedliwe ale tak to funkcjonuje.
  • kkokos 25.03.11, 22:41
    Ale czy takie traktow
    > anie dziecka, które od 7 roku zycia powtarza, że pójdzie mieszkać do taty, to n
    > ic?

    to akurat jest żaden argument, bo niemal KAŻDE NORMALNE dziecko wychowywane przez jednego z rodziców mówi, że chciałoby mieszkać z tym drugim - zwyczajnie go idealizuje, bo ma go od święta i od zabawy, a nie codziennej walki o odrabianie lekcji i bałagan w pokoju.

    ale ale, jak się tak strasznie troszczysz o biednego podrzutka i wiadro pomyj wylałaś na jego matkę - słowem nie wspomniałaś (poza tym, ze na początku płacić przyzwoitej wysokości alimenty) o ojcu dziecka. on nie ma żadnych obowiązków, jego nie należałoby zmusić do poprawy losu biednego zaniedbanego dziecka - nie, winna nieszczęść (?) dziecka jest wyłącznie wyrodna matka.

    jesteś po prostu wredną samicą, zagryzającą inna samicę w konkurencji o lepszy los własnego dziecka (vide opowieści o teściowej, co na twoje dziecko nie ma siły przez tamto). a użalanie się nad losem tamtego dziecka to czysta hipokryzja - skoro nie zauważasz takiej oczywistości, jak wpływ jego ojca na jego życie. o, sorry, zauważasz, wspominasz teksty "wolę mieszkać z tatą", bo dadzą się one wykorzystać przeciwko tej samicy, która ci przeszkadza.

  • ylunia78 25.03.11, 12:37
    jowita771 napisał:

    > A u szwagierki to jest nadal, obok dziecka. Przecież nie zostawia go samego o c
    > hlebie i wodzie i nie idzie w tango. Nie widzę problemu.

    I tak oto emamy odwróciły sedno problemuwink
    Za dzikim seksem może nie tęsknię,ale wypad w góry,nad morze czy zagranicę nie przeszkadza mi w zabieraniu dziecka(teraz dwóch)wink


    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/dqpr20mmf4mewjv9.png
  • jowita771 25.03.11, 12:50
    Tobie nie przeszkadza, mnie też nie, ale szwagierce autorki najwyraźniej przeszkadza. Czy powinna się przemóc i robić na siłę tak, jak Ty, ja i autorka wątku?
    --
    Nie o te Hiny chodziło
  • kali_pso 25.03.11, 11:27

    ...tak, tak jesteś idealną mamą, żoną i synową- już lepiej?winkp
    Ona jest gorszą matką od ciebie- jeszcze lepiej?winkp
    --
    "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

    Andreas Corelli
  • mx3_sp 25.03.11, 11:29
    jak jest dziecko to nie ma sexu? Toniesz w tych swoich dygadacjach o szlachetności Twojego życia nad życiem szwagierki. Szalony sex w dziwnym miejscu to taki, że raz z lewej, a za tydzień z prawej strony łóżka? Super.
  • patronka.slonka 25.03.11, 11:32
    mx3_sp napisała:

    > jak jest dziecko to nie ma sexu?

    Że co????

    Toniesz w tych swoich dygadacjach o szlachetności Twojego życia nad życiem szwagierki. Szalony sex w dziwnym miejscu to taki , że raz z lewej, a za tydzień z prawej strony łóżka? Super.

    Chyba w dywagacjach? Nie, nie tonę, mam się dobrze, żyję sobie swoim życiem.
  • mx3_sp 25.03.11, 11:39
    "(...)I tak było, szaleństwa, wyjazdy, wiele niezaplanowanych wypadów, sex w różnych dziwnych miejscach. To już było. Teraz jest dziecko. " Masz rację-dywagacje.
  • kali_pso 25.03.11, 11:48

    Jak już się czepiasz to chociaz rób to porządniewink ten cytat absolutnie nie sugeruje, że teraz nie ma seksu. Sugeruje, że nie ma takiego seksu jak był kiedyś, a nie , że nia ma go w ogóle.
    --
    "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

    Andreas Corelli
  • patronka.slonka 25.03.11, 11:48
    mx3_sp napisała:

    > "(...)I tak było, szaleństwa, wyjazdy, wiele niezaplanowanych wypadów, sex w ró
    > żnych dziwnych miejscach. To już było. Teraz jest dziecko. " Masz rację-dywag
    > acje.

    Nadinterpretujesz. Nie napisałam nigdzie, że seksu nie ma. Nie ma tych szaleństw, bo i jak? Ale żyjemy jak normalna para, kochamy się, kłócimy, imprezujemy, wychodzimy do znajomych.
  • patronka.slonka 25.03.11, 11:25
    To fakt, w pewnych kwestiach nie jestem tolerancyjna za grosz.
    Dlatego napisałam gdzie powinnam odpuścić, że proszę o radę.
  • mx3_sp 25.03.11, 11:30
  • jowita771 25.03.11, 10:43
    Jedyny problem, jaki Ciebie dotyczy, to stosunek jej dziecka do Twojego. Pozostałe sprawy to nie Twój interes, tylko życie szwagierki. Nic Ci do tego.
    --
    homoseksulaizm jest czyms
    niewlasciwym wrecz obrzydliwym [...]
    I prosze mi tu nie wyjezdzac z homofobia
    by vibe-b
  • justak1 25.03.11, 10:43
    Nic na siłę. Nie da się kogoś lubić na pokaz. Weź na luz. Odpowiadaj na zaczepki- moje życie, moja sprawa. Mam dziwne wrażenie że trochę jej zazdrościsz tego lajtowego życia (bez obrazy). Dzieci wasze nie muszą się kochać, wy również. Nie docinaj, olewaj- ona też się znudzi.
  • beauty_agadir 25.03.11, 11:03
    Zrób tak jak radzą dziewczyny - zimna obojętność i olewanie. Uwierz mi, to najlepszy sposób. Zobacz: ty dałaś się wciągnąć i grasz w jej grę. Niszczy Cię to i denerwuje od środka a ona jest w swoim żywiole. Postaraj się wyciszyć emocje. Każdą próbę zaczepki zdław w zarodku: "nie pytałam Cię o zdanie" albo "Jak będę chciała znać Twoją opinię na ten temat to o nią poproszę". W ostrzejszej wersji po prostu "nie wtrącaj się". Wyznacz granice i BĄDŹ SPOKOJNA. Jeśli jest choć trochę inteligentna na pewno załapie o co chodzi.
  • poppy_pi 25.03.11, 14:06
    Tak czytam i czytam...chyba masz totalnego fisia na pukcje właśnego dziecka, nie wiem czy to zdrowe (wnioskuje to z wypowiedzi typu: nigdzie bez dziecka nie pojadę, zasypia tylko ze mną itp) Wyluzuj trochę. To samo tyczy się szwagierki. Olej jej styl życia, każdy może żyć jak chce.
  • dragica 25.03.11, 14:33
    W oczy wprost razi twoja prawosc,dobroc i wybor jedynie slusznej drogi zyciowej...
    Masz uprzedzenia w stosunku do szwagierki,bo nie podoba ci sie jej styl zycia.Caly twoj post to przeciwstawianie swoich zalet domnienamym wadom szwagierki...Szwagierka,jak i ty,ma prawo na wybor swojej drogi zyciowej,nie jest twoim problemem z kim spi,z kim jedzie w gory i gdzie i z kim idzie na zakupy.Jesli jest samotna matka-ma prawo na "odpoczynek" od dziecka,duzego juz skadinad,bo w domu nie ma partnera,ktory by razem z nia wychowywal syna....Piszesz,ze jej roczne dziecko plakalo,jak wychodzila-moje tez plakalo w tym wieku jak wychodzialam-to jest lek separacyjny,ba,plakalo nawet jak zamykalam drzwi lazienki...
    --
    Aniołek (*) Synek(*)
    Jovana-24 wrzesien 2008
  • lacitadelle 25.03.11, 14:46
    odnoszę przykre wrażenie, że to pytanie w tytule wątku to tylko pretekst-zasłona dymna do chęci obgadania szwagierki przy jednoczesnym pochwaleniu się swoją wspaniałością.
  • eilian 25.03.11, 14:46
    Coś czuję, że Twoja szwagierka robi w rodzinie za czarną owcę (może z resztą zasłużenie) a Ty nie przepuścisz żadnej sytuacji, żeby jej to przypomnieć, więc nie dziwię się, że jest na Ciebie cięta. Gdyby mi ktoś tak co rusz dogadywał "między wierszami" i nieustannie dawał do zrozumienia, że jestem gorsza, wyrodna matka itd, to też nie znosiłabym takiej osoby.
    Nie bronię Twojej szwagierki, ale takich chodzących ideałów jak Ty, z wyższością patrzących na tych, którzy żyją inaczej szczerze nie cierpię.
  • franczii 25.03.11, 14:51
    A na jakim tle dochodzi do konfliktow ze pytasz o ustepstwa?
    Zrozumialam z tego tylko tyle, ze szwagierka ma calkowicie inny styl zycia, inny charakter, nic was nie laczy, nie lubisz jej i dziala ci na nerwy. Ale w konflikty z toba nie wchodzi? Czegos chce od ciebie?
  • dilerrrrkaaaa 25.03.11, 14:54
    akurat to nie twoja sprawa

    siedz w pileuchach i daj innym zyc
  • hayet 25.03.11, 18:56
    poczytalam troche postow i w sumie to mam podobne wrazenie do wiekszosci tutaj sie wypowiadajacej
    problem nie lezy w szwagierce tlyko w tobie. gdyby nie bylo szwagierki to znalazlbys co innego co cie uwiera.
    troche tez wspolczuej twojemu dziecku, bo z tego co piszesz to wychowac kaleke spoleczna. na drabinki nie wejdzie bo za wysoko, biegac nie moze bo sie spoci, w piaskownicy sa robaki,odkarzanie zabawek minimum raz na tydzien itd. pewnie zyc bedziesz jego zyciem..to jzu nei wiem co lepsze...ja tez preferuje zimny chow, oczywiscie z zachowem zdrowego rozsadku czyli nie zpowalam dziecku wkladac reki w paszcze lwa, ale daje zyc wlasnym zyciem, pzowalam na dokonywanie wyborow-nawet dwulatce itd. nie oddycham za swoje dzieci.
    wez ty sie ogarnij, zostaw szwaigerke i jej zycie w spokoju, nie wcinaj sie do jej zycia osobistego i sposobu wychowania to i ona pewnie przestanie a jesli ty dluzna jej nie pozostajesz to co ma robic?
    Amina ur. 30.06.2005
    Layla ur. 14.02.2009
  • anorektycznazdzira 25.03.11, 19:00
    ale co tu na siłę łączyć albo godzić?
    Kobieta cię wpienia na sam widok, recytujesz długą listę jej zagrań i nieakceptowalnych dal ciebie postaw. Ani ona nie zamierza się dostosowywać do ciebie, ANI TY DO NIEJ. Jesteś w stanie przełknąć wszystkie negatywnie oceniane przez ciebie sprawy i rozmawiać z nią o d*** Maryny? Nie wygląda na to. Nie trawisz jej i pewnie musiałaby być ślepa glucha i upośledzona, zeby się nie kapnęła, zwłaszcza, że jej czasem coś "przemycasz". Czyli Próbujesz nawracać na swoje poglądy. Obstawiam, że a cię za przemądrzałą krowę, dokładnie tak jak ty ją, tylko ty ją masz za niedorozwiniętą emocjonalnie, a ona ciebie za przewrażliwioną kwokę.
    Ot życie. Nie wszyscy muszą do wszystkich pasować, po prostu ograniczaj kontakty do minimum i zmuszaj się do gadania o pogodzie. Albo pojedź po bandzie i jej wygarnij co myślisz, tylko proszę, nie zapomnij opisać na forum co się będzie działo, bo na bank będzie co opowiadać! tongue_out

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.