Dodaj do ulubionych

A jak z gotowaniem u waszych partnerów?

27.03.11, 11:37
Zasada jest taka, że gotować można nie umieć i nie lubić niezależnie od płci. Jednak to faceci często są przez całe życie karmieni są przez kobiety. Nie na odwrót. Od nastolatki (dziewczyny) wymaga się aby potrafiła zrobić kilka rzeczy do jedzenia. Nie znam żadnego nastolatka, który miałby w kuchni coś do robienia. Potem jak studiuje taki chłopak to zmartwieniem mamusi jest aby głodnym nie chodził i ląduje na stołówce. I tak dalej. Reasumując jest spore grono osobników, którzy w życiu obiadku nie ugotowali dla siebie, później ewentualnie dla rodziny. Oczywiscie są wyjątki. Chyba nie chciałabym takiego misia mieć na stanie. tongue_out
--
"Patriotyzm nie może być wynikiem martyrologicznej ideologii. Dziś nasze państwo walczy o pozycję na arenie międzynarodowej, a nie o honor, którego nikt nam nie może odebrać."
Obserwuj wątek
    • baltycki Re: A jak z gotowaniem u waszych partnerów? 27.03.11, 11:59
      kropkacom napisała:

      > Jednak to faceci często są przez całe życie karmieni są przez kobiety.
      Jaaaaasneeeeeeee...
      Jesli nie przygotowalem miesa dzien wczesniej, wieczorem, to na drugi dzien byla pieczarkowa z torebki + ziemniaki z tluszczem smile
      Pierogi z serem byly, gdy zrobilem setke i zamrozilem po 10 szt.
      ech...
      dlugo moglbym wymieniacsmile)
      • kropkacom Re: A jak z gotowaniem u waszych partnerów? 27.03.11, 12:07
        Pisałam, że są wyjątki, tak? smile Pewnie w młodszym pokoleniu całkiem sporo.
        --
        "Patriotyzm nie może być wynikiem martyrologicznej ideologii. Dziś nasze państwo walczy o pozycję na arenie międzynarodowej, a nie o honor, którego nikt nam nie może odebrać."
        • bartsz Re: A jak z gotowaniem u waszych partnerów? 17.04.11, 19:41
          Tak no cóż ja nie jestem tak bardzo młodszy jak nie zrobię obiadu na tydzień w weekend (podgotuję, mięso zapekluje itd )to potem ewentualnie naleśniki lub schabowe to moje szczęście robi naprawdę wyśmienicie.
          NIe generalizuje jak mieszkałem kiedyś wieki temu w mieszkaniu studenckim to gotowałem ja ju 2 w tym mieszkaniu facet Laski nie gotowały
          Dalej dzieje się różne panna siedzi w domu z dzieckiem facet pracuje to zazwyczaj ona gotuje i tak już zostaje, w rodzinach wielodzietnych faktycznie to raczej dziewczynki pomagają w kuchni ale ile takich rodzin teraz.

          Ciasta tez piekę jeśli chcę jakieś mniej sztuczne zjeść a dla rozrywki chleb bo innego kupnego nikt w domu nie chce jeść i znajomi pożyczają
          Bart
    • jkk74 Re: A jak z gotowaniem u waszych partnerów? 27.03.11, 12:17
      mój mąż robi zakupy, gotuje, zmywa, sprząta...
      jak mnie nie ma w domu to sam sobie radzi z całokształtem prac domowych smile

      aha gotować nauczył się jak zamieszkał ze mną smile wcześniej mamusia mu gotowała wink
      a teraz jak zdarza się nam iść do teściów (znaczy rodziców męża) na obiad to potrafi wypalić przy stole, że ja robię lepszą zupę czy kotlety czy coś tam innego niż jego mama big_grin

      --
      wolę żałować błędów niż ich braku...
      • jowita771 Re: A jak z gotowaniem u waszych partnerów? 28.03.11, 09:02
        > a teraz jak zdarza się nam iść do teściów (znaczy rodziców męża) na obiad to po
        > trafi wypalić przy stole, że ja robię lepszą zupę czy kotlety czy coś tam inneg
        > o niż jego mama big_grin

        Mój to samo. Teraz to się śmiejemy, ale na początku, jak jeszcze między mną a teściową nie było takiego luzu, to wypalił parę razy. Zawsze, jak ja chwaliłam, że coś tam teściowa zrobiła pyszne, to mój mąż wyskakiwał z tekstem: "rzeczywiście, dobre, ale mówię ci, mamo, jak Jowita zrobi, to dopiero jest pyszne". Teściowa grzecznie wypytywała mnie, jak przyrządzam dana potrawę, że taka pyszna wychodzi. Na szczęście, mam bardzo fajna teściową.
        --
        Nie o te Hiny chodziło
    • 18_lipcowa1 Re: A jak z gotowaniem u waszych partnerów? 27.03.11, 12:26
      Nikt nigdy ode mnie nie wymagal bym umiala gotowac, mama mnie nie uczyla.Oczywiście byłam dziwadłem dla kilku osób z tego powodu.
      Nauczyłam się jak już mieszkałam sama, zaczynałam tworzyć rodzinę i nadal się ucze.
      Mój mąz gotuje świetnie, potrafi więcej niż ja dzięki temu , że teściowa nie odpuszczała męzowi any synom. Wszyscy moi faceci byli z tych gotujących, łącznie ze sprawnym zrobieniem zakupów na posiłki.

      Wiem, ze jest wielu facetów ktorzy nie potrafią dzieciom kanapki zrobić, w sklepie odróżnic seler od pora i na dodatek ich zony uważają że to słodko- zabawne. To jest tragiczne moim zdaniem.
    • marta76 Re: A jak z gotowaniem u waszych partnerów? 27.03.11, 12:29
      nie gotuje. Chyba nie lubi , chociaż słyszę od niego,że jakby chciał to byłby lepszy od Oliverawink Ja za to bardzo lubię przebywac w kuchni ,więc się uzupełniamy. Mnie nie kreci silikonowanie,wbijanie gwoździ ,sprzątnie w pokojach dzieciaków i robienie dużych zakupów raz w tygodniu.

      Ostatnio syn namówił małżonka do zrobienia dla mnie niespodzianki obiadowej i razem przygotowali parę dni wcześniej planwink Zrobili,podali i było mega pysznie. Pomijając,że codziennie gotowanie małżonka z wyszukanych przepisów zrujnowałoby nasz portfelwink to przyznaję,że było naprawdę dobre.
      --
      Jestem,w podtekście
      mieszkam gdzieś,w przenośni chowam się.
    • guderianka Re: A jak z gotowaniem u waszych partnerów? 27.03.11, 13:24
      U nas w domu ja gotuję- bo potrafię i lubię. Gotuję od bodajże 13 roku zycia i preparowanie potraw sprawa mi ogromną frajdę, często wymyślam, kombinuje, eksperymentuję - domownicy dzielnie to znoszą. Na codzień ja zajmuje się podstawą obiadu poprzez zrobienie jej dzien wcześniej, Mąż z racji pracy zmianowej kończy na drugi dzień i podaje dzieciakom - odbywa się to na zasadzie, że jednego dnia ja robię np. pulpety mięsne z soczewicą i otrębami w sosie pomidorowym a on na drugi dzień dorabia kaszę, ryż i surówkę itp. Ma kilka dań swoich-są to wariacje ryżowe na słodko-ryż z jabłkami, truskawkami, bananami- ja tego nigdy nie robiłam, w wakacje robi też na słodko makarony. Do tego oczywiście jajecznica. Kotlety zrobić również potrafi gdy wymaga tego potrzeba ( podczas moich wyjazdów na szkolenia z pracy)- ale tez-i tu musze sie pochwalić- przez okres ok 8 mcy był gosposią-zajmował sie domem i dziećmi (czasem powstawały komiczne historie związane z gotowaniem ale to już inna opowieść wink
      --
      Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

      George Bernard Shaw
        • ylunia78 Re: A jak z gotowaniem u waszych partnerów? 27.03.11, 13:32
          W niedzielę jest tak,że ja siedzę sobie,a mąz robi obiadsmile
          W reszte dni tygodnia jak może to pomaga.Ale gdyby mnie nie było radziłby sobie.Dzieci z głodu by nie poumierały.
          Aha.To zasługa teściowej.Bo nauczyła wszystkich 3chłopa gotować i radzić sobie w kuchni.Tu pokłon w strone teściowejbig_grin
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/dqpr20mmf4mewjv9.png
    • agata_abbott Re: A jak z gotowaniem u waszych partnerów? 27.03.11, 13:41
      Mój całe studia sam sobie gotował, chociaż były to dania raczej typu makaron z sosem ze słoika czy mrożonki z domu. Później poznał mnie i zaczęłam uczyć go tego, co sama sobie przyswoiłam (w stylu: zupa ogórkowa z przepisu od Mamy, skrupulatnie spisanego na jakimś skraweczku papieru), plus razem zaczęliśmy opanowywać inne potrawy. Dwa lata później - wszystko co potrafiłam ugotować ja, potrafi też on. Zazwyczaj gotujemy razem, ale czasami gotuje sam. Mięsa woli przyrządzać własnoręcznie, lubi z tym eksperymentować, więc często moim jedynym zadaniem podczas gotowania obiadu jest obranie warzyw/ziemniakówsmile) Ciasta piekę ja. Śniadania robi on (jest to stały punkt dnia - ja się maluję, a on robi śniadanie), wyjątkiem jest niedziela, kiedy robię jajecznicę.
      Mam bardzo fajnego faceta po prostusmile)
          • agata_abbott Re: A jak z gotowaniem u waszych partnerów? 27.03.11, 14:04
            No, i taki podział rozumiem. Mnie tam głupio, jak jedziemy na cały weekend, a teściowa wokół wszystkich skacze - śniadanko, obiad, podwieczorek, kawka, kolacja... Nikt nawet nie posiedzi z nią w kuchni i nie zabawia ją tam rozmową.
            (Zdziwili się jakiś czas temu, jak podczas przygotowywania obiadu zameldowałam się w kuchni i zaczęłam z teściową rozmawiać. Bo rozumiem, że może nie być przyzwyczajona do innej kobiety wtykającej nos w jej garnki, więc nie narzucałam się z pomocą, ale przynajmniej nie musiała siedzieć tam sama.)
    • laminja Re: A jak z gotowaniem u waszych partnerów? 27.03.11, 14:05
      gotuje bo lubi. Wyspecjalizował się w śniadaniach, kanapkach, makaronach i sałatach, ale z przepisem wszystko zrobi. Moi młodsi bracia też umieją jako tako gotować. Najstarszy z nich (student) bardzo przyzwoicie umie nakarmić rodzinę i znajomych.
    • a.nancy Re: A jak z gotowaniem u waszych partnerów? 27.03.11, 14:48
      ja gotuje, maz niby "nie umie" - ale jak potrzeba, to znajdzie przepis w sieci i ugotuje. poza tym jest mistrzem swiata w zywieniu kryzysowym - czyli przygotowaniu posilku kiedy (wg mnie) "nie ma w domu nic do jedzenia" - zawsze cos wygrzebie i np. usmazy omlet albo w ostatecznosci zrobi jakies pomyslowe tosty z tym, co znajdzie w lodowce smile

      --
      -Mieliscie zamiar z zimna krwia strzelac do tych ludzi?
      -Nie, sir. Tylko ostrzegawczy strzal w glowe, sir.
    • nenia1 Re: A jak z gotowaniem u waszych partnerów? 27.03.11, 15:09
      kropkacom napisała:

      > Zasada jest taka, że gotować można nie umieć i nie lubić niezależnie od płci. J
      > ednak to faceci często są przez całe życie karmieni są przez kobiety. Nie na od
      > wrót.

      No nie wiem, jak takich obserwacji nie mam. Na Śląsku, w starszych pokoleniach tak bywało,
      wynikało to z tego, że chłop był najczęściej ciężko tyrającym na kopalni jedynym żywicielem (nomen omen)
      w myśl zasady "chłop się lągł co by ciągł", a kobieta zajmowała się dziećmi i kuchnią.
      Obecnie wśród znajomych takiego trendu nie widzę, jak jeździmy z ekipą na grilla zawsze gotują faceci, na domówkach podobnie, mam znajomych samych smakoszy, i w kuchni z wielkim powodzeniem najlepsze smakołymi szykują panowie.
      Ostatnio maż koleżanki przyrządził np. świetne brokuły z fetą i prażonymi migdałami.
      Córka w kuchni palcem nie kiwnie, wszystko, łącznie z ciastem (!) robi jej chłopak, mój chłop podobnie, wprawdzie ciasta nie robi, ale gotuje lepiej ode mnie, choć i ja dobrze gotuję.
      • ewelsia Re: A jak z gotowaniem u waszych partnerów? 27.03.11, 17:06
        Owszem, umie ugotować wodę na herbatę. I to tyle w temacie. Nic nie robi w kuchni oprócz przygotowania sobie śniadania i kolacji, o ile ma na nią ochotę. Obiady gotuję ja. Nie mam żadnych oczekiwań, pretensji, fochów w temacie pt. "jak mąż mi pomaga w domu". Po prostu nie ma na to czasu, bo bardzo dużo pracuje, co przynosi duże korzyści finansowe i nie mam sumienia prosić go o pomaganie przy garach. Chyba musiałby robić to nocami. Ja świetnie sobie radzę. Kiedyś zmywał, a odkąd jest zmywarka to problem z tą znienawidzoną czynnością nie istnieje.
    • lykaena Re: A jak z gotowaniem u waszych partnerów? 27.03.11, 19:03
      Mój jest absolutnym mistrzem w kilku potrawach i naprawdę ślinka leci mi na podłogę jak je przyrządza.
      Zwłaszcza z kuchni Pomorza i Kaszub, której ja ie znałam

      Oprócz tego w kuchni wykonuje te czynności, których ja nie lubię wink ( tj. obieranie warzyw, sprawianie ryb, mięsa, panierowanie czegokolwiek) tzn. pomaga big_grin

      --
      "..on silną dłonią złapał za mój kark i poprosił bym zaśpiewał jeszcze..."
    • jak_matrioszka Re: A jak z gotowaniem u waszych partnerów? 27.03.11, 22:50
      Dziadek byl swietnym kucharzem, i jego obaj synowie tez (moj ojciec lepszy w kuchni niz wujek).
      Ex1 gotowal bardzo dobrze, jak nie ugotowal, to jedlismy na miescie.
      Ex2 dobrze gotowal, ale byl zmanierowany (rozwodnik) i uwazal ze to ja powinnam sie tym zajmowac (w zwiazku z tym ciezko mu sie ze mna zylo) ale gotowal, bo jak nie to j.w.
      Potem bylam kilka lat sama, przyzwyczailam sie gotowac na codzien (swiateczne gotowanie jest zabawniejsze i to umialam od dawna).
      Malzonek jest pierwszym facetem w moim zyciu, ktory nie umie gotowac. Gotuje ja, a jak nie ugotuje, to jemy na miescie.
    • dama_2010 A wlasnie mialam podobny watek zalozyc 27.03.11, 22:52
      ale w innym kontekscie...
      OTOZ
      moj szanowny malz pochodzi z rodziny gdzie:
      1. zyje sie zeby jesc
      2. jest taki od cholery podzial na damskie/meskie czynnosci

      Taki lajtowy przykladzik na rozgrzewke.
      Dziadek meza cale zycie pracowal a babcia w domu. Wraca dziadek, siada do stolu a babcia myk myk sie uwija zeby zupke. podac. Podaje dziadkowi pod nos a dziadek siedzi i ani drgnie.
      Siedzi i milczy. No wiec babcia: czemu nie jesz?
      - bo nie ma lyzki.
      Na co babcia truchtem do kuchni po lyzke smile
      Taaak i to mnie bawi ALE

      Kiedy moj malzonek pobuje ze mna tego typu zagran - dostaje piany.
      Ogolnie ja gotuje w domu ale nie nadskakuje. Jeden - dwa posilki.
      /ja wciaz probuje sie odchudzic wiec jem troche inaczej/
      Malz otrzymal dzis zupke - w godzinke po zupce robie sobie kanapeczki. Pieczywko pelnoziarniste, szyneczka i papryka. Malz siedzi wygodnie w fotelu i tak niby rzuca:
      - jest jeszcze pieczywo?
      - jest
      Cisza...
      - a sa jakies warzywa?
      - sa ALE nie bede ci uslugiwac - raczki masz wiec sobie zrob
      Cisza...
      - bo ja nie wiem gdzie ty to wszystko chowasz
      - to ja chetnie ci pokaze
      Cisza... Ja koncze jesc i sprzatam po sobie
      - bo twoja mam robi twojemu tacie
      - owszem robi ale jak jest glodny (poza podstawowymi posilkami) sam maszeruje do kuchni i nie marudzi


      No i awantura. Bo hrabia dwie raczki ma ale zdaje sie lewe. Do lodowki owszem podchodzi ale pije jogurty bo to tylko odkrecic trzeba a kanapka to straszna filozofia przeciez!! Ilez to czynnosci trzeba wykonac!!
      I zaraz, ze on to mi olej do samochodu nalewa i aktualizacje na komp mi sciaga. No wiec ja, ze tak ale ja TAKZE nalewam sobie ten olej jesli musze i TAKZE dbam o komputer jesli jest to konieczne i nie za kazdym razem MUSI mi pomagac bo RADZE SOBIE.
      Milo kiedy pomaga ale nie wymagam.

      Nosz k...a - jak ja tego nie znosze. 16 lat z tym durnym chlopem jestem i sie nie zdazyl jeszcze kapnac, ze nie bede kultywowala rodzinnych tradycji. Pracujemy obydwoje a nawet jesli bym nie pracowala to te posilki, ktore sie naleza dostaje ale na kazde 'jestem glodny' nie bede leciec !!!!

      • nangaparbat3 Re: A wlasnie mialam podobny watek zalozyc 28.03.11, 01:00
        Jak dla mnie przeginasz.
        Z tymi kanapeczkami, co to jako drugie danie robisz sobie, a mężowi już nie. To naprawdę żaden wysiłek zrobić o te dwie czy trzy wiecej, skoro juz szykujesz dla siebie.
        Dla mnie naturalne by było zrobienie dla obojga - a innego dnia mąż robi dla obojga. Elastycznie, odpowiednio do czasu, zmeczenia, samopoczucia czy zaczytania.
        Pomysł, zeby sobie robić, a drugiemu nie dać, okropnie sobkowski jakiś.
        --
        - Ja mam swoje zdanie, że każdy ma prawo do swojego zdania.
        - Czyli jakie jest pani/pana zdanie?
        - No właśnie, że każdy ma swoje zdanie.
        • dama_2010 Re: A wlasnie mialam podobny watek zalozyc 28.03.11, 09:42
          Na drugie miala byc lasagne jeszcze za godzinke czy poltorej a ja szykuje dla siebie jak juz towarzystwo obsluze, bo jem inne rzeczy i tez chce zjesc ten moj 'obiad' w spokoju.
          Gdyby ruszyl laskawie tylek do lodowki, wyciagnal sobie na co ma ochote i przejawil choc cien inicjatywy... Wielkie odkrycie - warzywa w lodowce! Wszystko lezy i jest do jedzenia ale trzeba chciec umyc, obrac, pokroic a jemu sie zwyczajnie nie chce.
          Cale zycie mial podtykane pod nos przez mame i sprzatane. Maz nie gotuje, nie pichci, nic nie robi w kuchni - jedyne co potrafi to jajecznica i kawa. Bardzo ciezko jest go przymsic aby sprzatnal ze stolu. Ja NIE WYMAGAM aby gotowal ale nienawidze sytuacji jak wyzej - po prostu.
        • drinkit Re: A wlasnie mialam podobny watek zalozyc 28.03.11, 09:42
          nangaparbat3 napisała:

          > Jak dla mnie przeginasz.
          > Z tymi kanapeczkami, co to jako drugie danie robisz sobie, a mężowi już nie. To
          > naprawdę żaden wysiłek zrobić o te dwie czy trzy wiecej, skoro juz szykujesz d
          > la siebie.

          Jasne, jasne. Tylko że za moment by wyszło, że jedynie ona przygotowuje te kanapeczki a pancio siedzi i koło się zamyka. Bardzo niewychowawcze.

          Dla mnie naturalne by było zrobienie dla obojga - a innego dnia mąż robi dla o
          > bojga.

          No a dla pana najwyraźniej nie, bo siedzi i czeka na obsługę już od kilkunastu lat.
      • pomarola Re: A wlasnie mialam podobny watek zalozyc 28.03.11, 09:29
        >>>>> - sa ALE nie bede ci uslugiwac - raczki masz wiec sobie zrob

        Wiesz, mnie by się strasznie przykro zrobiło, gdybym usłyszała takie słowa od współmałżonka sad Chyba bardzo nie lubisz swojego męża, skoro odmawiasz mu zrobienia kanapki PRZY OKAZJI robienia ich sobie.

        • drinkit Re: A wlasnie mialam podobny watek zalozyc 28.03.11, 09:44
          > Wiesz, mnie by się strasznie przykro zrobiło, gdybym usłyszała takie słowa od w
          > spółmałżonka sad Chyba bardzo nie lubisz swojego męża, skoro odmawiasz mu zrobi
          > enia kanapki PRZY OKAZJI robienia ich sobie.

          A nie jest przykre, że pan przyzwyczaił się do obsługi i stoi jak słup soli z życzeniem "zrób mi" zamiast ruszyć zad do lodówki i samemu zjeść?
            • dama_2010 Re: A wlasnie mialam podobny watek zalozyc 28.03.11, 10:08
              Tak - obsluguje - pewnych rzeczy sie nie wykorzeni i coz mam Ci powiedziec? Ze bede z tym walczyc? Ze bede sie teraz zrec dzien w dzien o gotowanie? Nie - po prostu gotuje i tyle ALE jak pisalam nie robie okoloposilkowych atrakcji i nie biegam za hrabia, podtykajac mu pod nosek rarytaski. Moze kanapeczke? Moze owocek?
              Jest glodny pomimo obiadu to ma ruszyc zwloki i z tym walcze. Ma sprzatac talerz spod nosa - z tym walcze. I wlasnie czasem on tez z tym probuje walczyc abym jednak troszke pouslugiwala... I wtedy padaja argumenty, ze wszystkie kobiety tak robia tylko ja jestem jakas inna.
              Z tym wlasnie walcze smile I jak widac - jestem inna bo jak czytam o Waszych mezach w kuchni to chetnie bym mu to pokazala....
              • franczii Re: A wlasnie mialam podobny watek zalozyc 28.03.11, 10:19
                Nie no ja nie krytykuje ciebie. Czujesz sie sluzaca w domu i to jest niefajne. Gdybys sie sluzaca nie czula to zrobienie paru kanapek wiecej kiedy i tak juz dla siebie robisz nie byloby zadnym problemem. Tak jak dla niego nie powinno byc problemem, ze kiedy sobie cos robi lub bierze z kuchni to i tobie proponuje. Chodzi o to ze nawet jesli sie postawisz i tej dodatkowej kanapki nie dorobisz (przy okazji a nie specjalnie dla niego) to i tak ta sluzaca sie czujesz.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka