• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

ciąża a praca Dodaj do ulubionych

  • 11.05.11, 09:55
    Z jednej strony utyskiwanie na problemy z pracą, gorsze traktowanie młodych kobiet a z drugiej strony jakaś bezmyślność czy niefrasobliwość z ich strony.

    Tak mnie naszło bo właśnie mam sytuację w pracy. Dziewczyna zachodzi w ciążę. Pracuje w firmie tak ok roku. Nikomu do niedawna nic nie powiedziała, jej przełożony o ciąży (4 miesiąc) dowiedział się z rozmów kompletnie nieformalnych i wcale nie od tej dziewczyny. W międzyczasie zaliczyła prawie 3 tygodniowe zwolnienie, o którym (tzn o czasie trwania) też dowiedział się od osób trzecich (kadry). Panna nie przedstawiła żadnych planów związanych ze swoim macierzyństwem (chodzi mi oczywiście o urlop i powrót do pracy). Oczywiście ruszyła rekrutacja na jej miejsce już teraz. Stanowisko nie jest żadne kluczowe i świat się nie zawali ale już przylgnęła do niej opinia że jest niepoważna.
    Moim zdaniem nawet jeśli już teraz wie, że do firmy nie wróci to od dorosłych ludzi wymagałabym zdecydowanie więcej odpowiedzialności. Praca jest niestresująca, biurowa, 8-16, w komfortowych warunkach.

    Często się takie niunie zdarzają w waszym otoczeniu?
    A może macie odwrotnie doświadczenia tzn Wy zachowałyście się lojalnie i odpowiedzialnie a pracodawca i tak zrobiła Was w "jajo"?

    Ja mam dobre doświadczenia. byłam na zwolnieniu do 4 miesiąca ciąży (zagrożona) i wróciłam do pracy po 9 miesiącach od urodzenia chłopaków. Na to samo stanowisko (kierownicze). Jakoś firma sobie poradziła choć na pewno kłopot był większy bo i ja i moja zastępczyni byłyśmy w tym samym czasie w ciąży. Ale rzeczywiście od początku byłam proaktywna w temacie; zależało mi po prostu.ale firmie też zależało. I o to chyba chodzi.
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
    Edytor zaawansowany
    • 11.05.11, 10:07
      jeśli osoba jest związana mentalnie z miejscem pracy to niejasnych sytuacji będzie unikała. Kiedy na pracy jej nie zależy, nie utożsamia się z miejscem w którym pracuje to takie numery są codziennością.

      Inna sprawa to dobre wychowanie i klasa takiej osoby. Czyli niezależnie od tego czy się pracę ( pracodawcę ) lubi czy nie , czy chce się wracać do tej pracy czy nie - powinno się umieć w dobrze zachować i wyjaśnić wszystkim swoje plany. W końcu nie tylko pracodawca ale również współpracownicy chcą wiedzieć na czym stoją.
      • 11.05.11, 10:28
        Nie znam osoby na zwolnieniu w ciazy. Pracowalam do 37 tygodnia, wiekszosc moich kolezanek pracuje tak albo dluzej. Okazjonalnie zdarza sie dzien, dwa zwolnienia, ale jakos nie znam kobiet z 'zagrozonymi' ciazami. Tylko, ze ja nie mieszkam w Polsce, moze kobity jakies twardsze sa smile.
        • 11.05.11, 10:32
          jeśli pijesz do mojej zagrożonej ciąży to tak była zagrożona, bo bliźniacza i z rozwarciem od 26 tygodnia. gdyby nie 9 tygodni leżenia plackiem to pewnie moich dzieci by nie było na świecie. twardość nie ma nic do rzeczy, najwyżej można poronić, ot co...
          --
          pozdrawiam
          Dorota i Kuba&Bartek
          • 11.05.11, 10:46
            Slucham? Twojej ciazy? Nie jestem wtajemniczona w Twoja ciaze.
            Jak ktos musi lezec to lezy chyba to normalne.
    • 11.05.11, 10:38
      temat tak oklepany, ze az nudny...
      ilez to razy w kolko mozna wciaz o tym samym pisac i pisac?
      • 11.05.11, 10:42
        to po co odpowiadasz?
        --
        pozdrawiam
        Dorota i Kuba&Bartek
        • 11.05.11, 10:46
          po to, zebys wiedziala,ze nic nowego nie napisalas?
          • 11.05.11, 10:50
            A to mnie zmartwiłaś. Już miała nadzieję na odkrycie jakiegoś nowego zjawiska społecznego. czyli potwierdzasz, ciężarne same proszą się o kłopoty na rynku pracy...
            --
            pozdrawiam
            Dorota i Kuba&Bartek
            • 11.05.11, 10:50
              niunia, jestes glupia jak but i tyle.
      • 11.05.11, 10:52
        odwagą, profesjonalizmem, kompetencjami i doskonałą wiedzą jak gardzić "nie kuczowymi stanowiskami". Jak niunia musiała leżeć plackiem to git, a jak koleżanka z pracy poszła na L4 to brak powagi. Belka, widzę belkę autorko....
    • 11.05.11, 10:40
      Ale nie wiem o co Ci chodzi?
      Chyba o to,że ty pracowałaś i opwiadałaś o swojej ciązy,a ona była na zwolnieniu i nie opowiada o swojej ciąży.
      Znaczy ,że co?Wnioskuję,że będąc w 4m.c była tylko 3tyg na zwolnieniu lekarskim po czym wróciła tak?
      Skoro na razie nic nie mówi i chodzi do pracy,to na razie chce pracować.
      Nazywasz ją"niunią"bo nie chwali się ciążą?uncertain
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/dqpr20mmf4mewjv9.png
      • 11.05.11, 10:46
        Postawiłam tezę że to nie pracodawcy nie lubią młodych kobie tylko one same proszą się o kłopoty na rynku pracy. I znalazłam dowód dwa pokoje dalej niż sama pracuję.
        Nie chodzi mi o dokładnie ten przypadek. Ta sytuacja ani mnie ziębi ani grzeje tylko o zjawisko jako takie.

        Jak się jest w ciąży i chce pracować to trzeba wybiegać myślami do przodu bardziej niż do końca tygodnia.
        --
        pozdrawiam
        Dorota i Kuba&Bartek
        • 11.05.11, 11:26
          No ale jak kobieta w 4mcu ciązy ma powiedziec co dalej?No widocznie zamierza pracowac ile się da.Co ma mówić?!Bo naprawdę nie rozumiem.
          No jest w ciąży i pracuje,przeciez ty tez pracowałaś,powinnas ją zrozumieć.
          A nie,no tak bo TY! poinformowałas szefa,że rodzisz 12 lutego 2010roku.(przykład)i cię chwilowo w pracy nie będziebig_grin


          Co cię tak naprawdę gryzie w tym przypadku;>
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/dqpr20mmf4mewjv9.png
          • 11.05.11, 11:33
            Raz w ogóle powiedzieć o ciąży, dwa mieć jakieś plany na okres po ciąży
            Nie rozumiem dlaczego dla Was to takie dziwne że koś idzie i mówi "jestem w ciąży, od września nie będzie mnie w pracy przynajmniej przez 6 miesięcy". Czyjeś prawa są w ten sposób naruszone?

            Nic mnie nie gryzie, bo sama już to przerobiłam. Analizuje zjawisko ot co.
            --
            pozdrawiam
            Dorota i Kuba&Bartek
            • 11.05.11, 11:43
              No ok,idzie i mówi szefowi"jestem w ciązy ,ale nie wiem co i jak?Bo nie wiem,nie wybiegam myślami w przyszłość"
              A szef pomyśli,jak nie powie,ze po co mu ta informacja?,jak zamierza na razie pracować.
              Ma mu powiedzieć,żeby tylko wiedział????Chwalić się ciązą mozna w rodzinie,a szef-osoba obca,że już nie wspomne o współpracownikach to ostatnie osoby,którym"ma obowiązek"mówienia że spodziewa się dziecka.
              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/dqpr20mmf4mewjv9.png
              • 11.05.11, 11:53
                Jak szef coś takiego usłyszy to wie że nic nie wie, czyli musi być przygotowany na różne okoliczności. nie mówienie o ciąży w ogóle z powodu braku planów to tez jakieś wyjście tylko w moim odczuciu właśnie niedojrzałe.
                Dlaczego uważasz ze powiedzenie o ciąży to naruszenie jakiejś intymności? Wiąże się z nią dłuższa nieobecność (albo i nie) i trzeba jakoś zreorganizować pracę. Myślę, że każdego pracodawcę tylko to interesuje. Mnie jako osoby zawodowo nie związanej temat nie interesuje na płaszczyźnie zawodowej wcale więc pełna zgoda że osobom trzecim, na które owa ciąża nie wpłynie nic nie trzeba mówić.

                --
                pozdrawiam
                Dorota i Kuba&Bartek
                • 20.07.11, 16:10
                  orek3 napisała:

                  > Jak szef coś takiego usłyszy to wie że nic nie wie, czyli musi być przygotowany
                  > na różne okoliczności.

                  szef od tego jest szefem, zeby i tak byl przygotowany na rozne okolicznosci. wypadki i choroby chodzą po ludziach wszak.

                  --
                  There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
            • 20.07.11, 15:08
              dorek3 napisała:

              > Raz w ogóle powiedzieć o ciąży,

              wiele osob woli nei mowic o ciąży czy robic jakichs konkretnych planów zanim nie będzie pewne, ze z owoą ciążą jest wszystko w porządku. Może dziewczyna właśnie czeka na wyniki badań genetycznych?

              dwa mieć jakieś plany na okres po ciąży

              a skąd wiesz, że nei ma? a może jej plany tez zależą od planów ojca dziecka, które się rozstrzygną w ciągu najbliższego miesiąca?

              --
              There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
          • 11.05.11, 19:25
            zupelnie nie rozumiem.o co chodzi???...
            dziewczyna jest w 4 miesiacu a juz rekrutuja na jej stanowisko? w jakiej firmie rekrutacje robi sie z pieciomiesiecznym wyprzedzeniem? jest dyrektorem generalnym czy co?
            Przepraszam, gdzie jest główna?
            • 11.05.11, 22:27
              U mnie zaczęli rekrutację na moje stanowisko po moim pierwszym pobycie w szpitalu (7-8 tydzień) - bo jakoś tak pozyskanie odpowiedniego człowieka zajmuje czasem i kilka miesięcy. Nadal nikogo konkretnego nie ma, a ja do pracy na razie nie wrócę (co się okazało kilka następnych tygodni później).
              I tak, też pewnie nie byłam poważna, bo nie porozmawiałam, kiedy wracam, tylko, że w szpitalu wylądowałam dwa dni po potwierdzeniu ciąży na USG (w piątek wieczorem). Koleżanka pokój obok też może mnie uważać za głupiego buca, który bez słowa poszedł na długie L4.
          • 11.05.11, 19:38
            zupelnie nie rozumiem.o co chodzi???...
            dziewczyna jest w 4 miesiacu a juz rekrutuja na jej stanowisko? w jakiej firmie rekrutacje robi sie z pieciomiesiecznym wyprzedzeniem? jest dyrektorem generalnym czy co?
        • 11.05.11, 16:05
          > Postawiłam tezę że to nie pracodawcy nie lubią młodych kobie tylko one same pro
          > szą się o kłopoty na rynku pracy.

          Tak bywa niestety. U mnie w pracy zwykle wszystkie kobiety w ciąży podchodziły poważnie do tematu, ale nie wszyscy tak robią.

          > Jak się jest w ciąży i chce pracować to trzeba wybiegać myślami do przodu bardz
          > iej niż do końca tygodnia.

          Tak to prawda, tyle tylko, że napisałaś to na forum emama, więc nie spodziewaj się, że ktoś Cię tu pogłaszcze po głowie za takie teorie ...
      • 11.05.11, 10:50
        > Nazywasz ją"niunią"bo nie chwali się ciążą?uncertain



        teraz doczytalam, ze autorka watku pelni prace na stanowisku"kierowniczym", wiec moze wychodzi z zalozenia, ze kadza babka, ktora nie mowi o ciazy, to "niunia"?
        moze atmosfera w jej miejscu pracy nie jest zbyt ciekawa, moze tez dlatego tamta o ciazy powiedziec nie chciala, bo zaraz zaczelo by sie gadanie, obrabianie tylka itd, itp...
        po sposobie, w jaki pisze o tym dorek, jakos tamtej sie nie dziwie wcale.
        tyle na ten temat, bo szkoda klawiatury.
        • 11.05.11, 10:59
          nieformalny zastępca nieetatowego kierownika nocnej zmiany panierowania zrazów to też kierownicze stanowisko- tak jakby.
          • 11.05.11, 11:02
            no tego to juz nie napisala, ale wystarczy, zeby mogla pogardzic takimi "niuniami", jak tamta, ktora osmielila sie isc na l4, oczywiscie jej samej bylo wolnobig_grin
            • 11.05.11, 11:05
              takim to nawet stopy nie śmierdzą, a fiołkami pachną.
          • 11.05.11, 11:16

            --
            Czy panowie muszą tak napie...ć od bladego świtu...
            • 11.05.11, 11:23
        • 11.05.11, 11:00
          Rzeczywiście szkoda , bo kompletnie nic nie wniosłaś do tematu. Coś się tak tej "niuni" uczepiła? Dla mnie jest tylko niepoważna. I nie chodzi mi o tę konkretną osobę , a o zjawisko. Paniała?
          --
          pozdrawiam
          Dorota i Kuba&Bartek
          • 11.05.11, 11:07
            nie pojmuje takich niun, jak tysmile
            w sumie mialam juz nic na ten temat nie pisac, ale napisze, ze ja nie spotkalam sie z takim zjawiskiem, ale za to z takim obdagywaniem za plecami kobiet, ktore zaszly w ciaze, co ty teraz robisz, owszem.
            nie jestes w porzadku wobec pracownikow, niezla musisz byc zolza, wiec nie dziw sie, ze o pewnych sprawach nawet takich, jak ciaza, informowac cie nie beda a postawia przed faktem dokonanym.
            gdybys w pracy stwarzala przyjazna atmosfere, moze do tego by nie doszlo, ale wychodzi na to, ze w tej twojej firemce cos jest nie halo, wiec babki najzwyczajniej w swiecie sie was tam boja...
            paniala?
            nie sadze, wszak na to za ograniczona jestes.
            • 11.05.11, 11:12
              To nie jest żadna moja podwładna. Wtedy by mi zdecydowanie nie było wszystko jedno.
              I jak na razie mnie nikt przed takim faktem nie stawiał, więc chyba nie jest tak źle
              --
              pozdrawiam
              Dorota i Kuba&Bartek
          • 11.05.11, 11:07
            już nie wycofuj się z pogardy dla Niuni. Umiemy tu czytać i myśleć- naprawdę. Nie trzeba naprowadzać nas na właściwy tok "myślenia"
        • 11.05.11, 11:22
          to szkoda klawiatury. Żenada !!!
          --
          Czy panowie muszą tak napie...ć od bladego świtu...
          • 11.05.11, 22:42
            Re: JAk się nie ma nic do powiedzenia...

            > to szkoda klawiatury. Żenada !!!
            Wydrukuj to sobie chłopcze i powieś przy komputerku!
          • 21.07.11, 13:51
            antekcwaniak napisał:

            > to szkoda klawiatury. Żenada !!!

            I z tego powodu powinieneś siedzieć cicho...
            --
            "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — Mirosław Bańko, UW
    • 11.05.11, 11:09
      Ale dlaczego niunia w 4 miesiącu ciąży ma przedstawiac plany związane ze swoim macierzyńskim? I jakie konkretnie plany? To ona ma już teraz wyznaczyć datę ewentualnego powrotu? Skoro stanowisko mało kluczowe to po co ta okrutna, natychmiastowa rekrutacja? No straszna ta niunia, tyle kłopotu narobiła.
      • 11.05.11, 11:16
        No właśnie ja bym się spodziewała że taka osoba przyjdzie i powie: jestem w ciąży więc najdalej od miesiąca X nie będzie mnie w pracy. Panuje iść na macierzyński/wychowawczy lub co tam sobie wymyśli. Wszystko to są plany, wiadomo, że mogące ulec zmianie z tysiąca powodów, ale pracodawca przy najmniej ma jakiś punkt odniesienia. I nie chodzi że ktoś musi to zrobić (bo przecież nie musi) ale że chce, że współpracuje.
        Chyba jestem osamotniona w takich poglądach...
        --
        pozdrawiam
        Dorota i Kuba&Bartek
        • 11.05.11, 11:20

          --
          Czy panowie muszą tak napie...ć od bladego świtu...
          • 11.05.11, 11:22
            Za to ty jesteś na tyle mądry by zrozumiec kobietytongue_out
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/dqpr20mmf4mewjv9.png
        • 11.05.11, 11:27
          A skąd ma wiedzieć czy pójdzie na wychowawczy w 4 miesiącu? W momencie informowania pracodawcy o ciąży jest chyba jasne, że informuje się go również o przewidywanym terminie porodu. I skąd ma wiedzieć czy pójdzie na L4 czy nie? Nie każdy planuje sobie posiedziec na zwolnieniu, niektórzy biorą je tylko, kiedy im cos dolega, a to jest raczej trudne do przewidzenia.
        • 11.05.11, 19:46
          Nie ma obowiązku informowania o ciązy. Plany co do długości pracy moga się zmienic z dnia na dzień. Ciężarna idzie na macierzyński to oczywista oczywistość, wychowawczy nie zawsze planuje się przed porodem.
    • 11.05.11, 11:12
      Do kiedy nalezy powiadomić przelozonego o ciąży?

      Jest na to jakis przepis, mówiący np. o tym, ze ma ise taką wiadomośc przekazać do 4-8-12 tygodnia???
      Chętnie sie dowiem na przyszłość.

      Panna nie przedstawiła żadnych planów związanych ze swoim macierzyństwem (cho
      > dzi mi oczywiście o urlop i powrót do pracy)


      To dedukujcie, kierowniczko.
      Ciąża się skończy porodem w tym i tym dniu.
      (Ta małpa nie powiedziała kiedy urodzi dokładnie??? wink
      Jak smiała?)

      Po porodzie nalezy sie tyle i tyle macierzyńskiego.

      Tyle wiadomo teraz. Tyle wiecie wy i ona.

      Co ma ci powiedziec już teraz, ze weźmie wychowawczy albo wroci do pracy.
      A skad to może teraz wiedzieć?? Wszystko się moze zdarzyć. Moze znaleźć nianię lub nie.
      Dziecko moze mieć zdrowe lub nie.

      ITP.

      Szczyt nieodpowiedzialności to powiedziec w 4 m-cu ciąży. Wróće do pracy tego i tego dnia.
      A potem dwa dni wczesiej odwołac bo nieprzewidziane okoliczności przyrody wyplataly figla.

      Żenua.

      Owszem, jej dobrą wola bylo powiedziec wam o ciąży od razu po zrobieniu testu, ale skoro tego nie zrobiła to atmosfera jest taka a nie inna i stosunki takie a nie inne.
      Jeszcze nie wiecie co zrobi a już konkurs a jej stolek rozpisany.
      No, to chyba ma rację nie zwierzając sie wam, kerownictwu znaczy smile


      No i na niunie to ty wyszlas niestety.
      • 11.05.11, 12:25

        > Do kiedy nalezy powiadomić przelozonego o ciąży?

        Musu nie ma. Ale jeżeli chce się skorzystać z uprawnień przysługujących kobiecie w ciąży, to trzeba przedstawić zaświadczenie od lekarza.
        • 11.05.11, 12:44
          Musu nie ma. Ale jeżeli chce się skorzystać z uprawnień przysługujących kobieci
          > e w ciąży, to trzeba przedstawić zaświadczenie od lekarza.


          Tyle wiem.

          A do kiedy trzeba? To jest meritum.

          W poprzedniej ciąży powiedziałam w pracy ok. 10 tygodnia.

          A tak na przyszłość pytam smileewentualność wink
          • 11.05.11, 13:56
            > A do kiedy trzeba? To jest meritum.

            Nie trzeba w ogóle. Jak nie głupi to sam zauważy i ewentualnie zapyta dla potwierdzenia. Od bidy to i na czas krótkiego połogu można wziąć 4 dni urlopu na żądanie i wrócić do pracy, a w papierach nie będzie śladu że dziecko mamy. Co innego jak pracodawca wie (a przecież nawet sądy stwierdzają że nawet mąż może nie wiedzieć o ciąży i porodzie żony z którą jest pod jednym dachem) że ma ciężarną na stanie, to wtedy musi być urlop macierzyński.
            • 11.05.11, 14:04
              filipianka napisała:

              > > A do kiedy trzeba? To jest meritum.
              >
              > Nie trzeba w ogóle. Jak nie głupi to sam zauważy i ewentualnie zapyta dla potwi
              > erdzenia. Od bidy to i na czas krótkiego połogu można wziąć 4 dni urlopu na żąd
              > anie i wrócić do pracy, a w papierach nie będzie śladu że dziecko mamy. Co inne
              > go jak pracodawca wie (a przecież nawet sądy stwierdzają że nawet mąż może nie
              > wiedzieć o ciąży i porodzie żony z którą jest pod jednym dachem) że ma ciężarną
              > na stanie, to wtedy musi być urlop macierzyński.
              W cazsach zarlocznego kapitalizmu kobieta rodzila i nastepnego dnia wracala do pracy. Dostawala bowiem wynagrodzenie za przepracowanie dniowki a nawet godziny.



              --
              zum.org.pl - Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
    • 11.05.11, 11:18
      Zawsze staną w obronie "niuni", bo one robią tak samo.
      Ciąża, szybka ucieczka na zwolnienie, a potem ciągną od pracodawcy ile można i jak długo się da !!!
      --
      Czy panowie muszą tak napie...ć od bladego świtu...
    • 11.05.11, 11:18
      Ale o co chodzi?
      Samanie powiedziałabym pracodawcy o ciąży przed 4-tym miesiącem, bo ryzyko poronienia w tym okresie jest za duże. Skoro była 3 tyg. na zwolnieniu to pewnie tym bardziej było.
      A teraz juz wszyscy wiedzą, więc nie ma powodu potwierdzać.
      Oczekujesz, że przyniesie własną krwią podpisany cyrograf, że wróci określonego wcześniej dnia sumiennie do pracy?
      --
      Są tacy, ja na przykład, którzy czują się całkiem przyjemnie widząc, że w sferze publicznej spoza tłumów religijnych fanatyków, religijnych entuzjastów, religijnych zadumanych, religijnych pochylonych (nad), religijnych łagiewnickich, religijnych toruńskich — wreszcie wychynęli, dotychczas niedostrzegalni, niereligijni.(miskidomleka)
      • 11.05.11, 11:53
        Właśnie miałam to napisać: nie ma co mówić o ciąży zbyt szybko, bo nie wiadomo, jak to się może skończyć. Sama popełniłam ten błąd i postawiłam pół rodziny na nogi, że w ciąży jestem, a potem okazało się, że ciąża obumarła. O drugiej ciąży powiedziałam dopiero, kiedy byłam już pewna. Byc może niektóre osoby u mnie w pracy się domyślały, bo pojechaliśmy na jakiś wyjazd integracyjny, a ja nic nie piłam. Powiedziałam w momencie, który sama uznałam za stosowny i nie bardzo rozumiem zarzuty w stosunku do "niuni", która póki co, nic złego jeszcze nie zrobiła.
        • 11.05.11, 12:00
          jest "mimochodem" zaznaczone "kierownicze" stanowisko autorki wątku sugerujące jej niezastąpioność wink
          • 11.05.11, 12:02
            tak dokładnie o to mi chodziło, jak mnie przejrzałaś?
            --
            pozdrawiam
            Dorota i Kuba&Bartek
          • 11.05.11, 12:27
            Lub niewykwalifikowana siła robocza (ewentualnie robiąca NIC biurwa), skoro tak bardzo was razi to kierownicze stanowisko założycielki wątku.
            --
            Czy panowie muszą tak napie...ć od bladego świtu...
        • 11.05.11, 12:01
          To kiedy to jest 'ten moment" Bo moja bratowa straciła dziecko w 6 miesiącu.
          --
          pozdrawiam
          Dorota i Kuba&Bartek
          • 11.05.11, 12:14
            Kiedy jest ten moment? Według mnie każda sytuacja jest inna, ale ogólnie to:
            - w drugim trymestrze ciąży
            - w momencie, kiedy bycie w ciąży może w znaczący sposób wpływać na wydajność pracy lub praca może być niebezpieczna dla ciąży.
            Piszesz, że dziewczyna była na trzytygodniowym zwolnieniu - pewnie w ogóle nie miała pewności, czy będzie jeszcze O CZYM mówić. Nie wiem, czemu nie poinformowała swojego szefa o zwolnieniu, ja w takich sytuacjach pierwsze co robię, to rozmawiam ze swoim przełożonym. Ale nie jestem pewna, czy ciąża ma tu coś do rzeczy. Jakby złamała nogę, to też może by zadzwoniła tylko do kadr. Nie wiem też, czy jest sens robić z góry jakiekolwiek plany. Wiadomo, że najczęściej plan jest taki, żeby dziecko do ok. roku podchować i wrócić, jak najszybciej do pracy. Ale co się stanie naprawdę, to trudno przewidzieć.
            • 11.05.11, 12:22
              Napisz proszę dlaczego byś porozmawiała z przyłożonym. bo może w ten sposób dojdziemy do tego samego.
              I nie wierzę że nie powiedziałabyś przełożonemu że jesteś na zwolnieniu przez najbliższe 6 tygodni bo noga w gipsie. Przecież to to samo. Nie ma Cie,a jest Twoja praca.
              --
              pozdrawiam
              Dorota i Kuba&Bartek
              • 11.05.11, 12:30
                Oczywiście, że bym powiedziała! Dla mnie jest dziwne, że nie powiedziała swojemu szefowi, że będzie na zwolnieniu, mniejsza o powód. Nie wiem, jakie macie układy w pracy, u mnie jest mało osób, więc mój szef i tak by zauważył, że mnie nie ma (pomijając już fakt, że między innymi pełnię zaszczytną, honorową rolę jego asystentki). Może uznała, że jak zawiadomi kadry, to wystarczy? Nie odsądzałabym jej od razu od czci i wiary. Zapewne miała jakiś powód, żeby jeszcze nie mówić, że jest w ciąży (realna groźba poronienia?)
          • 11.05.11, 12:15
            Po 12-tym tygodniu prawdopodobieństwo utraty ciąży drastycznie spada --- bodajże w okresie od 15-tego do 24-tego t.c. wynosi ok 1% (www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17077226), w porównaniu z 15-20% w pierwszym trymestrze.

            --
            Są tacy, ja na przykład, którzy czują się całkiem przyjemnie widząc, że w sferze publicznej spoza tłumów religijnych fanatyków, religijnych entuzjastów, religijnych zadumanych, religijnych pochylonych (nad), religijnych łagiewnickich, religijnych toruńskich — wreszcie wychynęli, dotychczas niedostrzegalni, niereligijni.(miskidomleka)
        • 20.07.11, 13:02
          Zrobiła to złego, że pracodawca dowiedział się o jej ciąży na zasadzie plotki, tj. od kogoś innego. Ja bym się ze wstydu spaliła przed pracodawcą. Uważam, że takich sytuacji należy unikać, jeżeli dba się o swoją reputację (co jednak w pracy jest dosyć istotne).
          --
          T. 31. 03. 2010
    • 11.05.11, 12:07
      W ciąże zaszłam po 8 miesiącach pracy-miałam umowę na czas określony-kończyła się miesiąc przed terminem porodu. W momencie bardzo niefajnym wylądowałam z krwotokiem w szpitalu. AKurat zwolniła się jedna osoba, zdążyła mnie przeszkolić na swoje stanowisko a ja na swoje miałam przyuczyć nową która właśnie przychodziła(oczywiście cała akcja przeszkalania mnie zaczęła się zanim o ciąży miałam w ogóle pojęcie). Na obu stanowiskach były nowe programy i tylko ja umiałam je w pełni obsłużyć. O ciąży nie zdążyłam jeszcze nikomu powiedzieć(czekałam na usg potwierdzające), więc wszyscy dowiedzieli się dzień po tym jak w szpitalu wylądowałam od męża bo mąż rano musiał zawieźć klucze do sejfu, do biura i hasła. Byłam przekonana, że nikt mi umowy nie przedłuży, więc o planach po ciąży po nikogo nie informowałam bo i po co. Kiedyś już po połowie ciąży przyjechałam przywieźć zwolnienie i natknęłam się na prezesa, wezwał mnie do siebie, pogratulował i zapytał czy chcę wrócić do firmy czy nie, czy potrzebny mi będzie dodatkowy urlop, czy chcę iść na wychowawczy. Powiedział, że jak najbardziej mam powrót do firmy bo jestem świetnym pracownikiem i nie widzi powodu aby szukać nowego. Ku mojemu zdziwieniu po powrocie(wróciłam od razu po macierzyńskim) dostałam awans i podwyżkę "na pieluchy" jak to stwierdził szef o raz zapewnienie, że jak będę potrzebowała się zwolnić, wyjść wcześniej czy iść na zwolnienie nikt nie będzie robił przeszkód, uelastyczniono mi czas pracy pozwalając przychodzić w niestałych porach-tak aby pasowało mi i dziecku, dostałam umowę na czas nieokreślony chociaż była to druga umowa więc nie musiano ale szef stwierdził, że przy dziecku muszę mieć pewność zatrudnienia. Przez kilka miesięcy jeździłam na rehabilitację z córką i musiałam wcześniej wychodzić z pracy. Młoda trafiła do szpitala i poszłam poprosić o urlop żebym mogła być z nią w szpitalu na co moja bezpośrednia przełożona nie wyraziła zgody bo stwierdziła, że urlop jest od wypoczywania a nie od siedzenia przy szpitalnym łóżku, kazała iśc do lekarza po zwolnienie lekarskie. Różnicę w pensji (te 20 procent) wypłacono mi w formie premii żebym nie była stratna.
      Tak więc wygląda na to, że też jestem taka niepoważna niunia i najwidoczniej trafiłam na taką samą niepoważna firmę która nie zrobiła problemu z tego powodu ale może dlatego, że kobiety stanowiły 5 procent załogi, więc siłą rzeczy trochę nas rozpieszczano.
      --
      Sygnaturka się zgubiła....
      • 11.05.11, 12:17
        Słonko, super że trafiałaś na takich ludzi, firmę. Tylko pozazdrościć i każdemu życzyć, naprawdę.

        Ale przyznasz, że rzeczywistość w większości przypadków jest inna. To co mnie skłoniło w ogóle do zastanawiania się nad sprawą to fakt, że wielokrotnie tu forum pojawiają się żale na 'krwiopijczych kapitalistów' którzy źle traktują młode dziewczyny wchodzące dopiero na rynek pracy.
        --
        pozdrawiam
        Dorota i Kuba&Bartek
        • 11.05.11, 12:21
          A może np. ciąża jest bardzo problematyczna i dziewczyna nie chce nic mówić oficjalnie?
          Albo miała jakieś kłopoty z ciążą w przeszłości?
          Ja po stracie pierwszego dziecka bardzo żałowałam, że mówiłam, że jestem w ciąży, a nie po prostu, że dramatycznie się roztyłam. W drugiej ciąży o ciąży nie mówiłam wcale, bo się strasznie bałam, że coś się z nią stanie (kompletnie irracjonalnie).
          --
          Są tacy, ja na przykład, którzy czują się całkiem przyjemnie widząc, że w sferze publicznej spoza tłumów religijnych fanatyków, religijnych entuzjastów, religijnych zadumanych, religijnych pochylonych (nad), religijnych łagiewnickich, religijnych toruńskich — wreszcie wychynęli, dotychczas niedostrzegalni, niereligijni.(miskidomleka)
          • 11.05.11, 12:24
            Możesz mieć rację, ale czy w takiej sytuacji nie lepiej pogadać TYLKO z przełożonym, powiedzieć mu jak się sprawy mają? To nie to samo co pogaduchy przy kawie ze wszystkimi.
            --
            pozdrawiam
            Dorota i Kuba&Bartek
            • 11.05.11, 12:33
              > Możesz mieć rację, ale czy w takiej sytuacji nie lepiej pogadać TYLKO z przełoż
              > onym, powiedzieć mu jak się sprawy mają?
              Nie wiem, nie znam przełożonego. Z moim przełożonym, owszem lepiej jest pogadać, bo jest wyjątkowo przyzwoitym człowiekiem.
              --
              Są tacy, ja na przykład, którzy czują się całkiem przyjemnie widząc, że w sferze publicznej spoza tłumów religijnych fanatyków, religijnych entuzjastów, religijnych zadumanych, religijnych pochylonych (nad), religijnych łagiewnickich, religijnych toruńskich — wreszcie wychynęli, dotychczas niedostrzegalni, niereligijni.(miskidomleka)
              • 11.05.11, 12:40
                A ja nie rozumiem tych glosow oburzenia.
                Naprawde.

                Moja ciaza zostala w jakis tam sposob ustalona z pracodawca. Powiedzialam, ze chcialabym pracowac tak dlugo jak sie da, ze ostatnie 2 miesiace ciazy bede na zwolnieniu (tak planowalam), ze wezme maciezynski i potem urlop i wracam do pracy. Wychowawczego nei planowalam.

                Rozmowa odbyla sie przed ciaza, warunki potwierdzilismy w moim 8-mym tygodniu ciazy.
                Plany musialy uciec zmianie, bo od 4-go miesiaca mialam ciaze zagrozona i niestety musialam lezec, potem trafilam do szpitala,. Mialam caly czas telefon sluzbowy, odbieralam go caly czas.

                Wrocilam do pracy zgodnie z ustaleniami, miejsce czekalo.
                Da sie? Widac tak.
                Niunia nie bylam.
                --
                zum.org.pl - Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
                • 11.05.11, 12:43
                  wracasz mi wiarę w ludzi, madziulec
                  --
                  pozdrawiam
                  Dorota i Kuba&Bartek
                • 11.05.11, 12:51
                  ?? Ciążę to można planować (przypominam Wam, że zdarzają się też ciąże niezaplanowane) ze swoim partnerem, a nie z pracodawcą. Bez przesady! Może być tysiąc powodów, dla których ta dziewczyna nie chciała powiedzieć przełożonemu, że jest w ciąży: strach (ja się na przykład bałam powiedzieć), wcześniejsze poronienie, zagrożenie poronieniem itp.
                  Mnie dziwi tylko jedno - że nie powiedziała mu o zwolnieniu. Cała reszta jeszcze nijak o niej nie świadczy.
                  • 11.05.11, 12:55
                    Czego się bałaś?
                    --
                    pozdrawiam
                    Dorota i Kuba&Bartek
                    • 11.05.11, 13:38
                      Bo byłam na trzymiesięcznej umowie próbnej.
                  • 11.05.11, 13:59
                    Jak masz 15 lat to mozesz sie bac.
                    Jak masz trzydzieche na karku to zaczynasz sie odpowiedzialnie zachowywac a nie jak jakis strachulec.

                    Ja zaszlam w ciaze majac 35 lat i wybacz, ale byla to moja 4-ta ciaza.
                    Nie wiedzialam jak bedzie, bylam pelna nadziei, ze dobrze. Bylam pod dobra opieka medyczna i juz.
                    Chce by mnie traktowano powaznie, wiec i ja potraktowalam powaznie swojego pracodawce.
                    Gdy kogos traktujesz jak petaka nie dziw sie, ze potem Ciebie traktuja jak niedojrzala niunie, z ktora nikt nie chce przedluzac umowy, bo nie wiadomo na co mozna liczyc.
                    --
                    zum.org.pl - Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
                    • 11.05.11, 14:06
                      > Gdy kogos traktujesz jak petaka nie dziw sie, ze potem Ciebie traktuja jak nied
                      > ojrzala niunie, z ktora nikt nie chce przedluzac umowy, bo nie wiadomo na co mo
                      > zna liczyc.

                      Ten scenariusz mnie nie dotyczy.
                • 11.05.11, 13:16
                  Rozmowa odbyla sie przed ciaza, warunki potwierdzilismy w moim 8-mym tygodniu ciazy

                  > tzn. informowania pracodawcy PRZED ciaza o moich planach. Ciaza to nie kawa instant - niektorym zajscie zajmuje miesiac, niektorym kilkanascie, a niektorym lata. Skad mam wiedziec, ktorym przypadkiem jestem

                  > co do wlasciwego momentu - jak dla mnie wlasnie kolo 4 miesiaca. Z przyczyn oczywistych. Wiec nie widze nic dziwnego w postepowaniu "niuni". Raczej forumowiczki wyrazajace zdziwienie sa nieco oderwane od realiow - no chyba ze to typowa polska specyfika traktowania ciazy jako zaistnialej juz 2 miesiacu.
                  • 11.05.11, 14:01
                    Widac tak samo lubisz byc traktowana.
                    Ze ktos cos z Toba ustala a potem.. diabli wiedza, czy bedzi ena Ciebie mozna liczyc czy nie.

                    Ja wole wiedziec i miec pewnosc lub moc zawczasu ewentualnie cos zorganizowac. Wtedy mam swoadomosc, ze ktos mnie nie wystawil do wiatru, a wiec okazal sie odpowiedzialbym, doroslym.
                    --
                    zum.org.pl - Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
                    • 11.05.11, 14:43
                      i nie wiem, po co te zlosliwosci

                      Uwazam ze informowanie pracodawcy z kilkumiesiecznym wyprzedzeniem o potencjalnej ciazy jest zupelnie zbeden z takich powodow:
                      - nie mamy wplywu na to, kiedy ta ciaza nam sie przytrafi
                      - w ciagu kilku miesiecy to firma moze zostac rozwiazana/przeniesiona/wykupiona (niepotrzebne skreslic) - i jakos pracodawca nie uwaza za wlasciwe nas o tym informowac
                      • 11.05.11, 15:26
                        Hmmm...

                        Dla mnie to nieco dziwne.
                        Ja planowalam swoja ciaze, wiec... informacja lub pisanie, ze "ciaza sie przytrafi" jest dla mnie objawem niedoroslosci, niedojrzalosci itp.
                        Rozumiem jednak problemy z zajsciem w ciaze.

                        Aha. Pracowalam w firmie, ktora zostala wykupiona. Od kwietnia bylismy informowani co sie dzieje. W grudniu dostalismy ostateczne wypowiedzenia.
                        Da sie byc traktowanym powaznie z obu stron.

                        Wlasciwie mam wrazenie, ze jak Ty komus tak ktos Tobie.
                        --
                        zum.org.pl - Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
                        • 11.05.11, 15:35
                          > Ja planowalam swoja ciaze, wiec... informacja lub pisanie, ze "ciaza sie przytr
                          > afi" jest dla mnie objawem niedoroslosci, niedojrzalosci itp.

                          Byc może, ale dziwnego to nic w tym nie ma.
                          • 11.05.11, 15:41
                            Nie zauwazyłas pewnego wyrazenia "dla mnie".

                            To, ze ktos wpada jest w tym momencie jego wlasnym problemem i wybacz, ale nie mam zamiaru sie nad nim litowac. Coz, mam serce z kamienia.
                            --
                            zum.org.pl - Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
                            • 11.05.11, 15:56
                              No chyba jednak masz.

                              Kilkuletnie starania o dziecko sa wystarczajaco stresujace i nie trzeba na dodatek wtajemniczac w nie pracodawce.
                            • 11.05.11, 16:45
                              ?? Ale dlaczego miałabyś się litować nad kimś, że wpadł? No chyba, że to będzie Twoja córka. Ale Ty pewnie z tych mamuś, co zaciążone córki za drzwi wystawiają.
                        • 11.05.11, 15:54
                          Ja planowalam swoja ciaze, wiec... informacja lub pisanie, ze "ciaza sie przytrafi" jest dla mnie objawem niedoroslosci, niedojrzalosci itp.
                          - planowac to sobie mozna wyjazd na wakacje smile Ja swoja tez planowalam - i co? Zdarzylo sie to 4 lata pozniej niz planowalam - i tak sie zastanawiam: jeslibym poinformowala 4 lata temu pracodawce ...
                • 11.05.11, 21:14
                  A ja o ciąży powiadomię pracodawcę w 18-tym tygodniu najwcześniej, jak już będę wiedziała, że urodzę.
                  Nie mam zamiaru tłumaczyć się obcemu człowiekowi z poronienia czy terminacji ciąży, bo to nie jego dziecko.
                  --
                  Są tacy, ja na przykład, którzy czują się całkiem przyjemnie widząc, że w sferze publicznej spoza tłumów religijnych fanatyków, religijnych entuzjastów, religijnych zadumanych, religijnych pochylonych (nad), religijnych łagiewnickich, religijnych toruńskich — wreszcie wychynęli, dotychczas niedostrzegalni, niereligijni.(miskidomleka)
                • 11.05.11, 22:36
                  To ja bym półtora roku temu mówiła, że planuję. A potem, że nadal czekamy. A potem, że czekamy. A potem, że poroniłam właśnie. A potem, że znowu czekamy. Jak dobre by nie były układy w pracy - ustalanie z pracodawcą szczegółów dotyczącego mojego planu rozrodczego, jeśli ten pracodawca nie jest moim mężem, uważam za co najmniej chore uncertain
            • 11.05.11, 12:46
              ale odkrecanie sytuacji jest tak samo bolesne, niestety. bez znaczenia, czy wiedzial tylko szef, czy wszyscy pracownicy...

              ja powiedzialam szefowi o ciazy, a na nastepny dzien mialam wizyte u lekarza i okazalo sie, ze ciaza obumarla. bylo mi bardzo trudno rozmawiac z szefem, a musialam, bo akurat trzeba bylo scedowac sprawy sluzbowe na czas mojego zabiegu i dochodzenia do siebie po nim...

              kto tego nie przeszedl, moze miec trudnosci ze zrozumieniem

              --
              Badz Piekna Naturalnie, czyli blog o kosmetykach naturalnych smile
        • 11.05.11, 12:50
          >Ale przyznasz, że rzeczywistość w większości przypadków jest inna.
          Dorek oczywiście, że często jest inna ale zobacz moja historia wyglądała podobnie-no może ona dłużej o tej ciąży nie mówiła, ale może też ma jakieś z nią problemy, może nie wie co będzie po macierzyńskim i dlatego teraz się nie określa, może jest przekonana tak jak ja byłam, że powrotu do firmy nie ma.


          --
          Sygnaturka się zgubiła....
    • 11.05.11, 12:45
      ja powiedziałam szefowej o ciąży jak musiałam isc na zwolnienie z powodu krwawień w 1 trymestrze, poprosiłam o dyskrecję bo z rozpoznaniem "poronienie zagrażające" nie wiedziałam czy będzie się czym chwalić, jak wróciłam do pracy to wszyscy już wiedzieli... dziwicie się zatem że o drugiej ciąży powiedziałam dopiero jak już zaczęło być widać?
    • 11.05.11, 14:04
      Napisze jeszcze raz, bo widocznie mało jasne

      Ja widzę dwa problemy:
      - dziewczyna idzie na długie zwolnienie i nie daje cynku przełożonemu że nie będzie jej prawie 3 tygodnie a nie "typowe" 5 dni
      - informacja o ciąży dociera do przełożonego od osób trzecich (a więc nie jest ukrywana), na jakieś zagajenie tematu z jego strony pada odpowiedź wymijająca i nie ma żadnego przekazu co do jakichkolwiek planów

      Nie ma problemu niepoinformowania przełożonego o ciąży na samym początku. Ale skoro już powiedziało się koleżankom to chyba wypada też przełożonemu, co? No i kompletny brak przekazu nt własnych planów.
      --
      pozdrawiam
      Dorota i Kuba&Bartek
      • 11.05.11, 14:29
        To, co napisałaś jest rzeczywiście dziwne. No może oprócz tych planów ;P
        • 11.05.11, 15:04
          ale ta dziewczyna ma um. na czas nieorkeslony?
          cyz pracuje na umowe-zlecenie?
          w tym dugim wypadku to ja zleceniodawce mialabym w d..
          w pierwszym powiedziałabym, albo i nie..
          (w koncu byloby przeciez widac..)

          P.S. dziwie sie jeszcze, ze do 4 meisaca pracuje
          ja od pierwszego tyg.-po tescie przestalamsmile
          • 11.05.11, 15:08
            Nie pisz tu takich rzeczy, bo cię za moment żywcem zjedzą.
            • 11.05.11, 15:19
              kilka miesięcy przed faktem? Który jest na tyle uczciwy i profesjonalny???
              • 11.05.11, 15:25
                Firma mojego męża. Uprzedzili go niespełna na 3 miesiące przed planowanym wypowiedzeniem. Ale to rzadkość faktycznie. Daleka jestem pod planowania ciąży z pracodawcą ale skoro się jest pracownikiem w ciąży to dla mnie zwykła przyzwoitość i profesjonalizm tego wymagają.
                --
                pozdrawiam
                Dorota i Kuba&Bartek
                • 11.05.11, 15:32
                  ciąży 9 miesięcy + 4 macierzyńskiego+ 1 urlopu. Nawet niech będzie 5+5 to jest prawie rok. Który pracodawca, na rok wcześniej informuje pracownika o redukcji jego etatu? Pozwala mu poszukać pracy?????
                  • 11.05.11, 15:40
                    Rozwazajac czysto akademicko:
                    - jestes pracodawca, masz pracownika, zakladamy, ze dobrego (no moze nie "artyste" w zawodzie, ale wykonuje swoje obowiazki sumiennie)
                    - pewnego dnia pracownik znika i Ty pokatnie dowiadujesz sie, ze nastepny raz tenze pracownik pojawi sie... za rok jak dobrze pojdzie (bo moze jeszcze wychowawczy, wiec pare lat).

                    Ja bym poczula sie oszukana, jakby mi ktos w twarz przylozyl. Nie dlatego, ze nie wolno zachodzic w ciaze. Ale sa pewne zasady w swiecie biznesowym i tyle.

                    No i teraz dalej. Praca sama sie nie zrobi.
                    Wiec co? Musisz kogos zatrudnic.
                    Pracownik po roku wraca i nie ma juz dla niego miejsca.
                    Dlaczego?
                    Kilka powodow:
                    - zawod, ktorego doswiadczylas, bo ogolnie potraktowal Cie nie za fajnie (jak pajaca i tyle)
                    - musialas zatrudnic kogos nowego, kto sie calkiem niezle wdrozyl przez ten rok w swoje obowiazki i wykonuje je nie mniej dobrze niz pracownik nr 1
                    - pracownik nr 1 ma male dziekco wiec masz swiadomosc, ze dziecko bedzie czesto chorowac, ze beda znow czeste nieobecnosci itp, a ogolnie nie jest Twoja rola jako pracodawcy byc charytatywnym dobrym wujkiem...

                    No i jak to widzisz???


                    --
                    zum.org.pl - Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
                    • 11.05.11, 22:41
                      O matko, ja zniknęłam z dnia na dzień, a po kilku tygodniach się okazało, że idąc na zwolnienie na początku kwietnia wrócę do pracy w październiku - ale roku przyszłego. Jakoś będą z tym żyć, ja też. Takie rzeczy się zdarzają. Pewnie, lepiej by było wiedzieć takie rzeczy wcześniej (np. pojechałabym na wakacje w lutym), ale życie ma to do siebie, że nie układa się wg. planów pt.: teraz sobie zrobię dziecko, idę na macierzyński dwa tygodnie przed porodem, biorę go tyle a tyle tygodni i tego a tego dnia o godzinie 8:00 jestem znowu w pracy.
                  • 11.05.11, 17:59
                    laaisa napisała:

                    > ciąży 9 miesięcy + 4 macierzyńskiego+ 1 urlopu. Nawet niech będzie 5+5 to jest
                    > prawie rok. Który pracodawca, na rok wcześniej informuje pracownika o r
                    > edukcji jego etatu? Pozwala mu poszukać pracy?????

                    Ale jak ty to liczysz, ten rok?
                    Przecież ciąża nie trwa dłużej niż dziewięć miesięcy.
                    Jak kobieta jest na macierzyńskim to w pracy jej nie ma, podobnie z urlopem.




                  • 20.07.11, 13:12
                    laaisa napisała:

                    > ciąży 9 miesięcy + 4 macierzyńskiego+ 1 urlopu. Nawet niech będzie 5+5 to jest
                    > prawie rok. Który pracodawca, na rok wcześniej informuje pracownika o r
                    > edukcji jego etatu? Pozwala mu poszukać pracy?????

                    Ale ciąża to nie zwolnienie się z pracy, tylko czasowa przerwa w pracy. I jeżeli ktoś chce do niej wrócić to chyba powinien się trochę postarać o odrobinę odpowiedzialności i powiedzieć o tym pracodawcy. Rzecz jasna nikt nie wymaga wtedy deklaracji, że tego i tego dnia będę znów w pracy, ale pracodawca mniej więcej będzie wiedział, kiedy ciężarnej w pracy już na pewno nie będzie.
                    --
                    T. 31. 03. 2010
              • 11.05.11, 15:28
                A dziwisz sie???
                Ludzie oszukuja i okradaja pracodawce ile wlezie.

                To on ma byc jakis wielkoduszny i z wielkim sercem???
                No prosze Cie....
                --
                zum.org.pl - Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
      • 11.05.11, 15:41
        Abstrahując już od ciąży czy nie ciąży, to moim zdaniem "nieładne" (delikatnie mówiąc) po wyjściu od lekarza nie zadzwonić do pracy i nie powiedzieć "Mam zwolnienie od do, cmoknijcie mnie w tyłek.".
        • 11.05.11, 15:45
          Co wiecej... pracodawce nalezy poinformowac zgodnie z kodeksem pracy.
          I jest na to odpowiedni termin.
          --
          zum.org.pl - Jedyna strona dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
          • 11.05.11, 16:13
            madziulec napisała:

            > Co wiecej... pracodawce nalezy poinformowac zgodnie z kodeksem pracy.
            > I jest na to odpowiedni termin.


            ooo, podaj proszę ten zapis w kodeksie!
            • 11.05.11, 16:22
              Niemożliwe. Zapisy są tylko w testamentach.
            • 20.07.11, 13:16
              Jeżeli idziesz na L4 to masz obowiązek złożyć to L4 u pracodawcy w terminie do trzech dni po jego wystawieniu (ale pierwszego dnia nieobecności informujesz pracodawcę, z jakiego powodu cię nie ma, to chyba oczywiste).
              --
              T. 31. 03. 2010
          • 20.07.11, 15:21
            No zgadza się, ale zaniesienie L4 do kadr jest tożsame z poinformowaniem pracodawcy. Jeśli, tak jak w moim przypadku, kadry i dyrekcja są oddalone od miejsca zamieszkania i polecony ze zwolnieniem może nie dojść za trzy dni, telefon z informacją rzecz jasna jest wskazany. Jednak też to nie jest wymogiem, bo decyduje tu data nadania. A to że dziewczyna nie poinformowała bezpośredniego przełożonego o chorobie, najdobitniej świadczy, że relacje między nimi są delikatnie mówiąc napięte.
        • 11.05.11, 16:49
          Dziewczyna zadzwoniła do kadr, ale nie do swojego przełożonego. Chodziło o to, że dowiedział się od kadrowych, ale nie od niej.
          • 20.07.11, 15:55
            lejla81 napisała:

            > Dziewczyna zadzwoniła do kadr, ale nie do swojego przełożonego. Chodziło o to,
            > że dowiedział się od kadrowych, ale nie od niej.

            malo elegancko, ale chyba nie zlamala prawa ani zadnego regulaminu? czy gdyby jakikolwiek pracodawca ja zwolnil z tego powodu, mialby jakakolwiek szanse w sadzie pracy?

            --
            There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
      • 11.05.11, 16:25
        dorek3 napisała:

        > Napisze jeszcze raz, bo widocznie mało jasne
        >
        > Ja widzę dwa problemy:
        > - dziewczyna idzie na długie zwolnienie i nie daje cynku przełożonemu że nie bę
        > dzie jej prawie 3 tygodnie a nie "typowe" 5 dni

        czyli nie dostarczyła ZLA w terminie 7 dni?

        No i
        > kompletny brak przekazu nt własnych planów.

        jak sama napisałaś plany są jej własne, o ile nie ma konieczności informowania o ciąży (np aby korzystać z uprawnień pracowniczych) pracodawcy nic do tego jakie ktoś ma plany!
      • 20.07.11, 16:16
        > - informacja o ciąży dociera do przełożonego od osób trzecich (a więc nie jest
        > ukrywana),

        informacja mogla byc podana jednej "bliskiej, zaufanej" osobie z prosbą o dyskrecję (z dowolnego powodu) a problemem bylo plotkarstwo osob trzecich nie umiejacych jezyka za zebami trzymac, a nie celowe informowanie wszystkich procz przelozonego.

        --
        There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
    • 11.05.11, 17:29
      Wskaż mi prawo, które nakazuje informować o ciąży.
      --
      http://www.suwaczek.pl/cache/3c610c14f5.png

      www.kochamylaure.pl/
      • 20.07.11, 12:25
        Cześć, piszę do "Przekroju" tekst o pracujących kobietach, które zachodzą w ciążę i z tego powodu spotyka je jakaś forma negatywnej reakcji ze strony pracodawcy, np. szykany, przeniesienie na gorsze stanowisko, zwolnienie, itp. Jeśli doświadczyłaś czegoś takiego, to napisz mi o tym w kilku, kilkunastu zdaniach, jeśli chcesz, to anomimowo. Pozdrawiam, Olimpia Wolf, email: jasmin0004@gazeta.pl
        • 20.07.11, 12:48
          A może warto też napisać o tych, których nic złego nie spotyka?
          Może mało chwytliwe, może...., ale tez prawdziwe wink
          Wiecznie jęczenie i jęczenie, dosyć już mam tego medialnego zastraszania.
          --
          T. 31. 03. 2010
    • 11.05.11, 18:14
      dorek3 napisała:
      > Często się takie niunie zdarzają w waszym otoczeniu?
      Nieczesto. W 200 osobowej, mlodej firmie, praktycznie caly czas jest kilka ciezarnych. Wszystkie pracuja do konca, zwolniena biora jak sa .... chore, nie dlatego, ze sa chore na ... ciaze.

      Miesiac temu dziewczyna urodzila blizniaki (naturalnie), w pracy byla prawie do konca, w koncowce pracowala krocej.
      Obecnie kolejna w ciazy blizniaczej, 6 miesiac, pracuje na pol etatu, ale tak pracowala zanim zaszla w ciaze, bo ma roczne dziecko.

      Nie zdarzyla sie utrata pracy, stanowiska z powodu ciazy. Jezeli pracownik jest OK, pracodawca odwzajemnia.

      Zawsze mowilam, ze gdyby ponadtygodniowe zwolnienia byly traktowane jako ... krotka renta z uposazeniem 60%, zaraz zjawisko chorych na ciaze by sie zweryfikowalo.

      Socjalistyczne rozdawnictwo w rozkwicie.
    • 11.05.11, 19:49
      Przełozonego o ciązy informowac nie musiała.
      jak poszła na tydzień zwolnienia to przełozony tego nie zauwazył?
      W sumie nie wiem o co pannie tyłek obsmarowujesz.
      • 20.07.11, 12:54
        A ja popieram autorkę wątku. Nie rozumiem skąd tyle kąśliwych uwag pod jej adresem. Może jakoś inaczej zrozumiałam to, co autorka napisała...Tu chyba raczej nie rozchodzi się tyle o to L4, co o sam fakt, że dziewczyna nie powiedziała pracodawcy o ciąży.
        Dla mnie to oczywiste, że pracodawcę należy poinformować o ciąży - odpowiedzialność i przyzwoitość nakazują. Ciąża wiąże się, wcześniej, czy później, z dłuższą nieobecnością w pracy i tyle. Jakbym chciała wybrać 25 dni urlopu z 26, które mi przysługują też bym poszła zapytać o zgodę, bo ktoś przecież musi robić to, co robię w pracy ja. No chyba, że pracownik ma to w tyłku...
        --
        T. 31. 03. 2010
        • 20.07.11, 13:12
          ale powiedziała pracodawcy - dała zwolnienie w kadrach (od tego chyba są kadry?). Nie rozumiem też skąd nieporozumienie odnośnie czasu zwolnienia (że dłużej niż 5 dni - swoją drogą nie wiedziałam że dłuższe zwolnienia nie są mile widziane) - przecież na zwolnieniu jest napisane jak długo obowiązuje?
          nie rozumiem też omawiania warunków powrotu do pracy gdy dziewczyna jest na początku ciąży? skąd ma wiedzieć co będzie za rok? ja też nie omawiam z pracodawcą powrotu do pracy po ciąży, zwolnienia też nie omawiam bo nie wiem czy i kiedy będę musiała na nie iść - Wam tak wszystko udaje się zaplanować?
          moim zdaniem dziwne (zwyczajowo) jest jedynie to, że nie powiedziała bezpośredniemu przełożonemu ale może nie układa im się współpraca, albo miała inny powód.
          • 20.07.11, 13:20
            esr-esr napisała:

            > ale powiedziała pracodawcy - dała zwolnienie w kadrach (od tego chyba są kadry?
            > ).
            no tak, jakoś tam pośrednio powiedziała o zwolnieniu, zostawiając je w kadrach, ale o ciąży nie powiedziała (na zwolnieniu nie stoi, co pracownikowi dolega).

            > nie rozumiem też omawiania warunków powrotu do pracy gdy dziewczyna jest na poc
            > zątku ciąży? skąd ma wiedzieć co będzie za rok? ja też nie omawiam z pracodawcą
            > powrotu do pracy po ciąży, zwolnienia też nie omawiam bo nie wiem czy i kiedy
            > będę musiała na nie iść - Wam tak wszystko udaje się zaplanować?

            zgadzam się, nie musi planować, bo na niektóre rzeczy sama nie ma wpływu.

            > moim zdaniem dziwne (zwyczajowo) jest jedynie to, że nie powiedziała bezpośredn
            > iemu przełożonemu (...)

            Otóż to i oto też chodzi autorce wątku...chyba... smile


            --
            T. 31. 03. 2010
        • 20.07.11, 16:01
          > Dla mnie to oczywiste, że pracodawcę należy poinformować o ciąży - odpowiedzial
          > ność i przyzwoitość nakazują.

          jesli pracodawca JUZ szykuje rekrutacje na jej "malo istotne stanowisko, bez ktorego swiat sie nie zawali" to smiem twierdzic, ze laska ma powody (mniejsza z tym, czy istniejace wylacznie w jej umysle, czy realne), zeby z przelozonym nie rozmawiac i wyglada na to, ze przelozony sie do tych powodow przylozyl.

          --
          There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
    • 20.07.11, 14:56
      Dlaczego z góry zakładasz, że dziewczyna kogokolwiek robi w jajo? Po pierwsze ciążę na dłuższą metę ciężko ukryć, więc wcześniej czy później dziewczyna tę rozmowę z szefem odbędzie. I skoro jej stanowisko nie jest jakieś znaczące i kluczowe, więc z ewentualną rekrutacją na zastępstwo nie powinno być problemu. Po drugie, tak naprawdę nie ma obowiązku spowiadania się szefom z ciąży i pociążowych planów, skoro prawo pracy przewiduje coś takiego jak macierzyński i praktycznie każda młoda mama z niego korzysta. Pozostaje kwestia ewentualnego wykorzystania urlopu wypoczynkowego tuż po macierzyńskim, no i tu faktycznie można oczekiwać od niej sprecyzowania planów. Co do trzytygodniowego L4 tej dziewczyny, to masz 100% pewności, że ta jej choroba miała coś wspólnego z ciążą? A może to było zapalenie płuc, pęcherza, czy angina, które miały ciężki przebieg? Nie wiem, ale ja mam jakoś wrażenie, że ta dziewczyna właśnie chce pracować, bo gdyby była z tych co "chorują" na ciążę przez całe 9 msc, to raczej by już ciągnęła zwolnienie, a nie wracała do pracy, gdzie jak widać, nie jest traktowana życzliwie.
      No i nie można wykluczyć nieco hardkorowego scenariusza, że dziewczyna zamierza oddać dziecko do adopcji lub jest surogatką i wcale nie zamierza korzystać z macierzyńskiego.
      • 20.07.11, 20:32
        Widzę, że mój wątek został wyciągnięty i dalej kompletnie się nie rozumiemy.
        Napisałam go pod wpływem refleksji że wile młodych kobiet ma problemy z pracą, a mimo to nie zachowują się wobec pracodawcy tak, żeby ten chciał zatrudniać właśnie młode kobiety.
        Nie chodzi mi o to czy wspomniana przeze mnie dziewczyna złamała jakiekolwiek przepisy. Nie zrobiła tego. Nikt jej nie zwolnił, dyrekcja nawet chyba nie zwróciła większej uwagi na tę cała sytuację (przełożonym jest również młody chłopak). Ale MOIM zdaniem swoim postępowaniem nie przysłużyła się ani sobie ani innym młodym kobietom (które oczywiście ma prawo mieć w odłoku). Jako ciąg dalszy dodam tylko, że co jakiś czas wraca ze zwolnienia na kilka dni i znowu na nie idzie. Zapytana odpowiada że wszystko jest super, ale oczywiście nie oczekuję, że będzie mi się opowiadać w szczegółach.
        Zaraz mnie pewnie zjecie wirtualnie, ale i tak napiszę: gdy miałam taką osobę w zespole to po prostu odbyłam rozmową i poprosiłam aby w sytuacji kiedy są problemy zdrowotne po prostu została na tym zwolnieniu do rozwiązania. Nie zrobiłam tego aby kogoś pozbawić pracy (dziewczyna bez problemu wróciła), ale po to aby jakoś ułożyć pracę zespołu, ustawić zastępstwa. Nic mi nigdy tak nie dezorganizowało pracy jak to że ktoś pojawia się i znika.
        --
        pozdrawiam
        Dorota i Kuba&Bartek
        • 20.07.11, 20:43
          Mniej więcej domyślam się, co chciałaś przekazać. Tylko wiesz, wyciąganie jakiś dalekosiężnych wniosków na przykładzie jednej dziewczyny jest mocno ryzykowne smile Miłego wieczoru
          • 20.07.11, 21:46
            Raczej po raz pierwszy w życiu w życiu zaobserwowałam coś co faktycznie jakoś tłumaczy niechęć pracodawców do młodych kobiet.
            Może pracuję w jakiejś dziwnej firmie, ale jak ostatnio gadałam sobie z księgową o efektach rekrutacji na jej miejsce (odchodzi na emeryturę) to powiedziała, że dostała jasną wytyczną- żadnych młódek, następczyni ma być już odpowiednio dojrzała i dawać nadzieję że nie zajdzie zaraz w ciążę. No i okazało się że wybrali moja rówieśnicę uncertain ...
            --
            pozdrawiam
            Dorota i Kuba&Bartek
            • 20.07.11, 21:59
              dorek3 napisała:

              > Raczej po raz pierwszy w życiu w życiu zaobserwowałam coś co faktycznie jakoś t
              > łumaczy niechęć pracodawców do młodych kobiet.

              > że dostała jasną wytyczną- żadnych młódek, następczyni ma być już odpowiednio
              > dojrzała i dawać nadzieję że nie zajdzie zaraz w ciążę

              a ja bym powiedziala, ze takie zalecenia tłumaczą niechęć dziewczyny do zwierzania się ze swojego stanu...

              No i okazało się że wyb
              > rali moja rówieśnicę uncertain ...

              czyli inna kobita w twoim wieku jest nie teges, a ty w swoim wlasnym wieku jestes teges?

              coraz mniej rozumiem twoj wont.


              --
              There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
              • 20.07.11, 22:06
                No dobra, może się zamieszało, bo wspomniałam o tej innej rekrutacji.

                A mnie i dziewczynę, będącą bohaterką mojego postu założycielskiego dzieli pewnie z 10-15 lat różnicy.
                --
                pozdrawiam
                Dorota i Kuba&Bartek
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.